Dodaj do ulubionych

Wyjątkowo przyzwoity artykuł

25.08.10, 10:53
forum.gazeta.pl/forum/w,933,115680483,,Zabron_mi_wreszcie_.html?v=2

Konkretnie, wywiad.wink
Warto go dedykować wszystkim matkom, które regularnie pytają na
forach jak zareagować kiedy kilkuletnie dziecko w złości
rzuciło "nie kocham cię" i czy należy natychmiast udać się do
psychologa. Wszystkim pozwalającym na to, żeby dziecko (nie
niemowlę) dyktowało rytm dnia, jadłospis i model spędzania wolnego
czasu.
Obserwuj wątek
    • bea.bea Re: Wyjątkowo przyzwoity artykuł 25.08.10, 11:15
      smile bardzo fajny artykuł
      • triss_merigold6 Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 11:21
        drugirazodzera.blox.pl/2010/08/kwestia-drugiego-sniadania.html
        Może nie powinnam linkować bloga, ale ten opis idealnie pasuje do
        artykułu. Co to znaczy, że dziecko w wieku szkolnym nie je jak
        najbadziej normalnych, standardowych wręcz rzeczy i kaprysi do bólu?
        Moje też twierdziło mnóstwo razy, że tego czy tamtego nie zje, bo
        nie lubi (nie próbując nawet), a jakoś zjadało po brutalnym
        wyjaśnieniu, że jest do jedzenia to, tamto i owamto więc coś musi
        wybrać, game over.
        • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 13:37
          Nie pasuje Triss, to nie o to chodzi. Gdybyś naprawdę posiadała niejadka, nigdy byś tego nie napisała. Tu nie chodzi o grymaszenie przy jedzeniu, tu chodzi o to, że dziecko może nie jeść kilka dni, o jedzenie się nie upomni i w życiu nie weźmie do ust tego, czego "nie lubi".
          • gazeta_mi_placi Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 18:03
            Ja taka byłam.
        • lola211 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 13:50
          Ja mam inne podejscie.Jedzenie ma byc przyjemnoscia, a nie karą.Znam
          mnostwo dorosłych, którzy nie lubia czosnku, cebuli albo
          pomidora.Dla mnie to rodzaj kalectwa, bo bez tych produktów nie
          wyobrazam sobie smacznej kuchni.Ale akceptuje.I tak samo akceptuje
          fakt, ze dziecko nie lubi wielu produktów, które inne dzieci jedza
          bez oporu.
          Co robię? Ano daje wybór: jest 5 dni szkolnych w tygodniu.Dziecko
          ma wybrac 5 rodzajow kanapek , jakjie bedzie w szkole jesc.Samo
          zdecyduje, z czym ta kanapka bedzie, pod warunkiem ze codziennie z
          czym innym.
          Raz moze byc z nutella,nie ma sprawy.
          Diata sukcesywnie sie rozszerza z tego co widze.W sposób pokojowy.I
          kazdy jest zadowolony.
          • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 13:57
            Lola, ale to nie o to chodzi. Są dzieci, które nie potrzebują jeść! Po prostu. I dla nich jedzenie to kara. I mają wręcz fobię na nowości w jadłospisie. Uwierz w to.
            Ja mam takie dziecko, co prawda wyrósł już z tego troszkę, ale przez pierwsze 6 lat jego zycia wyrywałam sobie włosy z głowy ze zmartwienia. Przeczytałam na temat jedzenia wiele artykułów, próbowałam setek sposóbów i nic. W końcu po latach męczarni odpuściłam i zaczęłam gotować mu tylko to, co lubił. Tylko. A było to baaardzo ograniczone menu. I powoli, powolutku coś zaczeło się zmieniać. Teraz je więcej i nawet jedzenie niektórych rzeczy sprawia mu przyjemność ale nie namówisz go do zjedzenia tego, czego smaku nie zna i poznać nie chce.
            Podam przykład: nie zna smaku truskawek, ma 12 lat...
            • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 13:58
              I jeszcze jedno, gdybym dała mu wybór, wybrałby cokolwiek a potem, po powrocie ze szkoły wrzuciłby za szafę.
              • lola211 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 15:51
                Za to byłaby u mnie kara.Umówilismy sie, ze wybierasz, nie
                dotrzymujesz słowa- poniesiesz konsekwencje.


                • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 16:15
                  jakie?smile
                  Na mojego syna kary typu: nie wyjdziesz, nie obejrzysz tv, nie pograsz na kompie nie działają. W ogóle.
                  • lola211 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 18:37
                    Nie dzialaja w sensie, ze dalej robi to samo, rozumiem? Ok, niech
                    robi.Konsekwentnie odbierac mu przyjemnosc(wlasnie ow komp czy cos
                    co lubi)- bedzie wiedzial, ze w slad za działaniem nastąpi
                    reakcja.Odczuje, nie ma bata.Realna szansa, ze przestanie mu sie
                    oplacac negatywne zachowanie.Moze nie od razu, ale w koncu- tak.

                    • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 18:54
                      I tym sposobem, cały rok szkolny nie ogląda tv i nie gra na kompie, chyba, ze u babci i dziadka.
                      Jakoś nie czuję, żebym osiągnęła cel...
                      Dziecka nie mozna złamać. Czasami trzeba odpuścić, albo iść na kompromis. Nie zawsze to, co robimy, lub chcemy, żeby robiło nasze dziecko jest słuszne.
                      • lola211 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 19:11
                        Nie chodzi o łamanie dziecka , ale o jego jawne
                        nieposłuszenstwo.Jesli jak twierdzisz, dzieciak wywalalby kanapki
                        mimo twoich prostestów, to jest to po prostu skrajna niesubordynacja.
                        Rozumiem bunt, gdy rodzic wciska dziecku jedzenie którego nie
                        znosi.Nie rozumiem zas takiego zachowania, gdy idzie sie na reke i
                        pozwoli ustalic menu- kompromisem.
                        • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 19:30
                          Kanapki wywala, bo wie, że będę zła, jak się dowiem, że nie zjadł. Wie, że mnie to martwi, że będe zrzędzić, itd. Chce sobie i mnie tego oszczędzić.
                          A nie zjadł, bo nie ma poczucia głodu, zupełnie. Ze dwa razy w życiu usłyszałam od niego, ze jest glodny. A jest zdrowym, wysokim chłopcem, który prowadzi dość intensywny tryb życia.
                          Ja wiem, ze niesubordynacja, ale jaką karę za to powinnam zastosować Twoim zdaniem?

                          • lola211 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 21:37
                            Moja karmiła kaczki w pobliskim stawiewink.
                            Tez byl problem tych kanapek, bo albo nie smakowalo, albo nie bylo czasu- glodna
                            to ona nie byla.No to pozwolilam zabierac do szkoly jogurt, banana,cos co wiem,
                            ze spozyje.Rogalik z maslem.Przestalam pakowac kanapki z szynka, bo bylo
                            wiadomo, ze kanapke zezre pies po powrocie do domu.
                            Co do kar, to juz kwestia indywidualna- zalezy co dziecko ruszy, takze wtedy gdy
                            tego nie okaże.Albo wrecz przeciwnie- nagroda,jesli dotrzyma słowa.
                            Kolezanka rozwiazala to w ten sposob, ze pilnuje, aby dziecko porzadnie zjadlo
                            przed wyjsciem, a kanapek w ogole do szkoly nie daje.

                            • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 26.08.10, 01:16
                              Hmmm, jakos mi te nagrody przekupstwem pachnąsmile
                              Synuś je rano porządne sniadanie, ale to o 7 30, a zajęcia ma często do 14 30. Nie pojmuję jak można przez tyle godzin nic nie zjeść...
                              • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 26.08.10, 01:28
                                i jeszcze jedno: wyobrażam sobie ten jogurt i banana rozciapcianego w plecakusmile
                                w szkole syna dzieci dostają mleko smakowe do picia, ile razy prałam plecak i czyściłam książki bo się zepsuło i "wybuchło" nawet nie chcę pamiętaćsmile
                                • lola211 Re: Może nie powinnam linkować bloga 26.08.10, 09:23
                                  Moja uzywa twardego pudelka sniadaniowego- to rozwiazuje sprawe.
                              • lola211 Re: Może nie powinnam linkować bloga 26.08.10, 09:22
                                To nie przekupstwo, tylko faktyczna nagroda za pozytywne zachowanie.
                                Cos jak premia w pracy za wykonane zadanie.
                        • verdana Re: Może nie powinnam linkować bloga 26.08.10, 17:11
                          To są kanapki dziecka - nie chce, niech nie je. Karać za brak
                          apetytu? Bzdura.
                          Jedynym dobrym wyjściem, które stosowałam z niejadkiem z dobrym
                          efektem, jest niedawanie mu tych kanapek. Po cholerę _ ja się
                          narobię, on wyrzuci, awantura gotowa.
                          Nie chce - nie je, proste.
            • triss_merigold6 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 14:09
              O toto. Owoce olałam: je jabłka, banany, gruszki, nektarynki,
              mandarynki, brzoskwinie, (maliny od biedy skubnie). Do spróbowania
              naleśników z serem - polubił - zmusiłam. Podobnie do zupy
              pieczarkowej, ogórkowej czy wielu surówek - zmusiłam i teraz je.
              • bacha1979 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 14:21
                Zmusiłaś do polubienia warzyw??Jak?? Zdradź sposób o ile humanitarny...tongue_out I w
                jakim wieku był wtedy Młody?
                • triss_merigold6 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 14:35
                  Nadal twierdzi, że nie lubi. No, marchew, ziemniaki, pomidory i
                  ogórki lubi. Ale je przynajmniej część. Po prośbach uprzejmych,
                  zabawie z jedzeniem, propozycjach żeby chociaż łyżeczkę etc.
                  zaczęłam grozić, że dostanie w d... + ja potrafię bardzo konkretnie
                  krzyczeć. Albo była jazda "nie wyjdziesz dopóki nie zjesz" i
                  pilnowałam godzinę z zegarkiem w ręku. Zjadał po trochu ze strachu,
                  teraz je bez entuzjazmu i czasem się wykłóca, że chce mniejszą
                  porcję (zgadzam się) ale ZJADA.
                  Jak wspomniałam, wyjeżdżamy regularnie z opcją 3 posiłki w pakiecie
                  i bawić się nie będę.
                  • gku25 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 16:08
                    U mnie "w dupę" nie działa, stanie z zegarkiem w ręku wcale, a szantaż że nie
                    pojedziemy do Zoo, na wycieczkę itp to sobie mogę w buty wsadzić, bo nie pojadę
                    również ja. Moja córka od 5-go miesiąca życia ma stale niedowagę.
              • falka32 Re: Może nie powinnam linkować bloga 26.08.10, 00:39
                > O toto. Owoce olałam: je jabłka, banany, gruszki, nektarynki,
                > mandarynki, brzoskwinie, (maliny od biedy skubnie). Do spróbowania
                > naleśników z serem - polubił - zmusiłam. Podobnie do zupy
                > pieczarkowej, ogórkowej czy wielu surówek - zmusiłam i teraz je.

                Ja sie jednak podpiszę pod pade powyżej. Dzieci miewają różnie swoje jazdy. Mój
                syn ma naście lat i również nie zna np. smaku brokułów, szpinaku, kapusty,
                kalafiora, nie wziął nigdy do ust pasztetu i wielu innych rzeczy, których nie
                chciał spróbować i już. Nie dało się go zmusić, ani metodami humanitarnymi, ani
                niehumanitarnymi, ani podstępem. Odpuściłam mu, jak tylko do mnie dotarło, że to
                nie foch i wybrzydzanie, tylko organiczny, zupełnie fizjologiczny wstręt. Potem
                dopiero dowiedziałam się o istnieniu zaburzeń integracji sensorycznej.
                • falka32 Re: Może nie powinnam linkować bloga 26.08.10, 00:47
                  Odpuściłam mu, jak tylko do mnie dotarło, że t
                  > o
                  > nie foch i wybrzydzanie, tylko organiczny, zupełnie fizjologiczny wstręt.

                  I żeby nie było, że jestem miętka: innego młodzieńca, który przebywał ze mną i
                  moją koleżanką na wakacjach, z dala od matki, nauczyłyśmy jeść takie rzeczy, o
                  jakich jego matce się nie śniło. A też zapowiadało się, że na stołówce wczasowej
                  to się on nie wyżywi, matka nam dała całą listę rzeczy, które dziecko jada i
                  których nie tknie, włącznie z markami keczupu, które je i których nie je. Po
                  dwóch tygodniach z nami jadł wszystko, włącznie z keczupem ze spodeczka.
                • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 26.08.10, 01:24
                  pierwsze lepsze z googla:
                  www.edupoint.pl/zaburzenia-integracji-sensorycznej-a-brak-apetytu-u-dzieci
                  cholerka, podejrzewano u mojego syna zaburzenia integracji sensorycznej, trzeba się będzie temu bliżej przyjrzeć
                  dzięki falka za info
            • przeciwcialo Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 15:44
              Skoro jedzenie to dla nich kara to skądś tę traume mają. A jesli
              mają zaburzenia łaknienia to kwalifikują sie do leczenia.
              Niejadki to często wytwór rodziców.
              • triss_merigold6 E taaam 25.08.10, 16:38
                E taaam, nie dorabiajmy ideolo. Moje zawsze niewiele jadło, jako
                niemowlę też (nikt go nie zmuszał) i nie było specjalnie
                zainteresowane jedzeniem. Wyniki badań w porzo. Teraz przynajmniej
                potrafi zjeść konkretną porcję. Nie ma żadnej traumy.
                • przeciwcialo Re: E taaam 25.08.10, 16:51
                  No ale popatrz co sie dzieje na placach zabaw- niańki, babcie czy
                  matki lataja za dzieckiem wpychając do dzioba jedzenie a potem jazda
                  bo histerie przy jedzeniu posiłku.
            • lola211 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 15:47
              Wierzę.Sama mam córkę, której jadospis byl baardzo ograniczony, a
              pierwsze "jestem głodna" uslyszalam moze 2 lata temu.Gdybym nie
              przypomniala o jedzeniu, to by sie nie domagała całe dnie.
              Nie lubi wielu potraw,ma odruch wymiotny np przy kalafiorze.Nie
              zmuszam, je to co lubi, stopniowo rozszerza sie menu.Sukcesem bylo
              zaakceptowanie makaronu z białym serem czy pieczonej kaczki.Uwielbia
              ryby.
              Z warzyw zajada sie fasolka szparagowa i bobem, a zwyklego ogórka
              nie cierpi.Nie zna smaku wielu produktow i ani mysli spróbowac.
              Nie rusza mnie to juz.Widze, ze to sie zmienia na korzysc, wyrosnie,
              dojrzeje do poszerzenia asortymentu, jestem tego pewna.

              W końcu po lata
              > ch męczarni odpuściłam i zaczęłam gotować mu tylko to, co lubił

              Ja zrobilam to duzo szybciej i zaoszczedzilo nam obu to mase nerwów.
              • gaja78 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 15:53
                lola211 napisała:

                > Nie zna smaku wielu produktow i ani mysli spróbowac.

                Dzieci wykazują w pewnym wieku silną, ewolucyjnie wykształconą nieufność do
                nowego pożywienia. Podobno. I podobno to samo przechodzi smile Nie pamiętam
                niestety, jaki to dokładnie wiek.
          • triss_merigold6 Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 14:05
            I toż właśnie robię konsekwentnie. Mam dziecko, które nigdy nie było
            fanem jedzenia, jeśli o coś się upominało to o słodycze (w tym
            słodkie serki, jogurty, inne paćki). Metoda "jak zgłodnieje to zje"
            nie nadaje się dla dziecka, które zapomina o jedzeniu albo je
            kompletnie zlewa. Cenię swoje nerwy, nie będę podgrzewać obiadu 10
            razy.
            Jeść MUSI. I nie mogą to być 2 zupy na krzyż, bo nie prowadzę
            podwójnej kuchni. Nie proponuję rzeczy, które dziecko odrzucają
            bardzo - cebuli, papryki, oliwek (ja lubię) czy śledzia, bo
            rozumiem, że do pewnych smaków się dorasta. Na wszystkich wyjazdach
            biorę opcję z jedzeniem w pakiecie i nie będę ganiać po danej
            miejscowości w poszukiwaniu czegoś co potomek by łaskawie zjadł, bo
            mu się uwidziało, że nie lubi jarzynowej czy barszczu.
            • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 16:12
              Wiesz, dla mnie krzyczenie na dziecko albo klap w tyłek, żeby zjadło to nie jest metoda. Próbowałam kiedyś nakrzyczec, nic to nie dało, ja sie popłakałam z bezsilności i wyrzutów sumienia, dziecko aż się zanosiło, zjeść i tak nie zjadło. Zresztą co to za przyjemnośc z jedzenia jak na kanapke leją się łzy.
              Jestem bardzo stanowczą i konsekwentną osobą jesli chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka, nie ma zmiłuj się. A mimo to, moje dziecko było silniejsze ode mnie. Nie chciało, nie jadło.
              • przeciwcialo Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 16:17
                No ale próbowałaś jak długo mogłaby nie jeść bez twojego
                nagabywania. Po prostu stawiasz sniadanie, nie je to następny
                posiłek to obiad- stawiasz obiad. I tak do oporu.
                • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 19:04
                  Do oporu...miałam tego nie pisać, bo i tak pewnie nikt nie uwierzy, ale co tam.
                  Poszłam kiedyś do pediatry po radę co zrobic z moim niejadkiem. Jadł jedynie ziemniaki, sos pomidorowy, pulpety, kotlet schabowy, rosół i pomodorówkę, mleko z płatkami i chleb z masłem, bez dodatków. I NIC wiecej, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku to samo. ZERO jakichkolwiek warzyw czy owoców. Porcje malutkie jak dla niemowlęcia. Za każdym razem płacz przy jedzeniu, nerwy.
                  Lekarka kazała mi odpuścić, nie wołać na śniadanie czy obiad, nie prosić. Ok, jeden dzień zjadł pół kroki suchego chleba, drugi tylko picie, trzeciego dnia tylko picie, czwartego dostał gorączki ponad 40 stopni. Miałam ochotę samą siebie pobić za to, że posłuchalam tej lekarki.
                  Nie odpusciłam już nigdy więcej, jadł to co chciał jeść, mało ale często, siedziałam przy nim aż zjadł. Do rosołu do tej pory mam urazsmile
                  • przeciwcialo Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 19:14
                    Pediatra mówił mi że miał "rekordzistę" co 5 dni nie jadł tylko pił.
                    Dostęp do jedzenia miał, do picia woda. Po tych 5 dniach zaczał
                    smakowac po trochę, rózne rzeczy. Do teraz ponoc nie ma problemów.
                    • pade Re: Może nie powinnam linkować bloga 25.08.10, 19:35
                      Widać mielismy pechasad
                      Kiedy skończyła się u nas w domu presja na jedzenie, syn sam z siebie zaczął próbować nowych rzeczy. Co prawda bardzo powoli, raz na kilka miesięcy, ale postęp jest. W moim przypadku ani namawianie, ani całkowite odpuszczenie nie zdało egzaminu.
    • karambol45 Re: Wyjątkowo przyzwoity artykuł 25.08.10, 11:21
      a mi podoba się szczególnie zakończenie bo o uczuciach mówi
      • triss_merigold6 Re: Wyjątkowo przyzwoity artykuł 25.08.10, 11:24
        Tak. Mądra miłość to uczucia + socjalizowanie dziecka m.in. przez
        dawanie ram, granic, wzorców.
        • mikas73 Re: Wyjątkowo przyzwoity artykuł 25.08.10, 11:34
          socjalizowanie dziecka m.in. przez
          > dawanie ram, granic, wzorców.

          To też trzeba umieć robić, niektórzy mają przegięcie w drugą stronę
          i gdzie się nie obejrzysz: granica.
          Jest jeszcze coś takiego jak : „rodzaj obrabianego dziecka” są takie
          mądre od urodzenia: rozumieją i nie walczą, nie muszą (ja taka
          byłam) ale są też urodzeni „buntownicy” – testują i testują te
          granice – mój mały taki niesamowity egzemplarz, niektórym rodzicom
          właśnie taki się trafi, niektórym nie, takie życie… dla każdego
          egzemplarza trzeba dopracować metodę… nie ma patentów…
    • gaja78 Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:29
      W jednym miejscu jest napisane, że należy rozmawiać o uczuciach trudnych a w innym:

      "'Nie kocham cię!'. Ona zamiast powiedzieć: 'No, no, ja ci zaraz dam!'(...)"

      Niech mi ktoś wytłumaczy - dlaczego nie wolno mówić "nie kocham cię" ?! Jak
      można zabraniać takiego sposobu wyrażania złości ?

      Poza tym artykuł fajny, ale w tym jednym miejscu pan psycholog się potknął.
      • lila1974 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:33
        Dziecko trzeba nauczyć, że owszem złość czuć może i ma do niej prawo, ale nie ma
        prawa ranić innych.
        • martishia7 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:36
          O to to to. Trzeba pokazać, że nie wolno palnąć takiej głupoty tylko żeby kogoś
          zranić i zaszantażować go uczuciami.
          • lila1974 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:43
            Kiedy strzeliło do mnie takim tekstem pierwszy raz powiedziałam:
            - Rozumiem, że jesteś na mnie zła. To mi to po prostu powiedz "mamo jestem na
            ciebie zła" ale "nie kocham cię" jest bardzo bardzo przykre i chyba nigdy nie
            chciałabyś usłyszec ode mnie tego samego, prawda?

            Teraz, kiedy się im wymsknie spoglądam tylko wymownie - reflektują się.
          • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:45
            martishia7 napisała:

            > O to to to. Trzeba pokazać, że nie wolno palnąć takiej głupoty tylko żeby kogoś
            > zranić i zaszantażować go uczuciami.

            Bo przecież dziecko mówi "nie kocham cię" właśnie po to, żeby szantażować matkę
            uczuciami. Boszzz ....
            • lila1974 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:54
              Wiesz, nie takie znowu "Boszzz ..." ... zależy własnie od reakcji rodzica i od
              jego poczucia włąsnej wartości.

              Jeśli rodzic jej nie ma i w dodatku pokaże dziecku, że te słowa robią na nim
              piorunujące wrazenie, to jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko sięgnie po tę
              metodę ponownie i to nie raz.

              Jesli rodzic ją ma, to te słowa go nie dotkną i nie sprawią, ze się skuli w
              sobie, ale ma obowiązek wyjasnić dziecku, że się takimi słowami nie szafuje.
              • nangaparbat3 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 14:31
                Jak ktoś ma aż takie problemy z poczuciem własnej wartosci, to za wcześnie na
                dzieci, po prostu.
                I tu jest istota sprawy - wszyscy rodzice przegną w tę czy tamtą strone, ale
                niepewni siebie, niedojrzali (wiek nie ma nic do rzeczy) przegną nadmiernie.
        • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:41
          lila1974 napisała:

          > Dziecko trzeba nauczyć, że owszem złość czuć może i ma do niej prawo, ale nie m
          > a
          > prawa ranić innych.

          A ciebie rani to, że dziecko powie do ciebie "nie kocham cię" ? Dzieciak nie
          zamyka się w sobie, nie niszczy niczego, nie szczypie brata, ale uczciwie mówi,
          że jest zły. Karanie za to uważam za strzał w stopę.
          • lila1974 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:44
            Ale czy ja gdzieś napisałam, że wymierzam karę?
            Nie.
            Informuję dziecko, że te słowa mogą mocno zranić, więc nie wolno nimi szafować,
            bo się np. nie dostało lizaka.
            • nangaparbat3 Lila 25.08.10, 14:41
              Jak przeczytałam kolejne Twoje wypowiedzi to widzę, że w sumie postępujemy podobnie.
              Ale bardziej teoretycznie: nie da się przejsc przez zycie nikogo nie raniąc,
              nigdy. Nie da się życ bez złości, agresji, dokuczenia drugiej osobie. Fajnie,
              kiedy się wie, że takie zdarzenia (w których możemy pełnic i czynną, i bierną
              rolę) nie są nieodwracalną katastrofą, końcem miłości, związku, świata.
              Jeśli człowiek za bardzo boi się zranic, może go to zablokowac, może też złosc
              zwrócic przeciwko sobie, może to byc - paradoksalnie - przyczyną niezdolności do
              bycia z innymi.
              • lila1974 Nan 25.08.10, 14:46
                No, to się cieszę, ze mnie w czambuł nie potępiasz smile

                Tak, nie twierdzę, ze nie może czuć, że ma ważyć każde słowo i zawsze ... ale
                tam, gdzie podejrzewam, że slowa nie oddają, tego co dziecko na prawdę myśli
                pokazuję, jak to można zrobić.
                • nangaparbat3 Re: Nan 25.08.10, 14:51
                  To się zgadzamy smile
          • gemmavera Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:06
            gaja78 napisała:

            > A ciebie rani to, że dziecko powie do ciebie "nie kocham cię" ? Dzieciak nie
            > zamyka się w sobie, nie niszczy niczego, nie szczypie brata, ale uczciwie mówi,
            > że jest zły. Karanie za to uważam za strzał w stopę.

            Problem polega właśnie na tym, że dzieciak wcale NIE mówi, że jest zły. Ja jako
            rodzic nie czuję się zraniona - wiem, że dziecko jest złe, bo je znam. Ale
            przekaz werbalny jest inny i uważam, że nie wolno na takie sformułowania
            pozwalać. Dziecko musi się nauczyć, że słowa mają wielką moc i nawet mnóstwo
            nagromadzonych emocji nie daje nam prawa do chlapania językiem i strzelania na
            ślepo.

            Oczywiście dziecię od razu nie nauczy się ważenia słów i nieraz jeszcze strzeli,
            że mnie nienawidzi. Ale musi widzieć mój brak akceptacji dla tego typu tekstów.
            Oczywiście o karaniu nie ma mowy - zresztą psycholog z artykułu również o
            karaniu za takie teksty nie wspominał. IMO on jedynie doradzał wyrażenie
            dezaprobaty i niebranie słów dziecka na serio, no i żeby nie nabierać się na
            emocjonalny szantażyk.
            • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:12
              gemmavera napisała:

              > Problem polega właśnie na tym, że dzieciak wcale NIE mówi, że jest zły.

              Może dlatego, że jeszcze nie umie prawidłowo identyfikować swoich emocji ?
              • lila1974 gaja 25.08.10, 12:16
                a jak ma się nauczyć, że tak mówić nie należy, skoro mu tego nie powiemy?

                Nasza dezaprobata nie odnosi się do emocji, która targa dzieckiem, a jedynie do
                formy jej wyrażenia. Wazy tez nie pozwolisz zbić, prawda?
                • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 12:22
                  lila1974 napisała:

                  > a jak ma się nauczyć, że tak mówić nie należy, skoro mu tego nie powiemy?

                  Dziecko posiada empatię, inteligencję emocjonalną. One się rozwijają pod wpływem
                  doświadczeń i obserwacji, a nie pod wpływem tego, że mama pokażę listę - jak
                  mówić nie należy, żeby nie krzywdzić.

                  Rani cię to "nie kocham cię" - to powiedz, że to cię rani i już. A jeśli cię to
                  nie rani, to po co ściemniać dziecku, że takie słowa krzywdzą - skoro ciebie nie
                  krzywdzą ?

                  >
                  > Nasza dezaprobata nie odnosi się do emocji, która targa dzieckiem, a jedynie do
                  > formy jej wyrażenia. Wazy tez nie pozwolisz zbić, prawda?

                  Nie.
                  • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 12:42
                    Ta empatia i inteligencja emocjonalna nie są nam dane a priori.
                    • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 12:52
                      lila1974 napisała:

                      > Ta empatia i inteligencja emocjonalna nie są nam dane a priori.

                      Ale też nie rozwijają się za specjalnie, kiedy otrzymuje się słowny komunikat
                      "takie słowa ranią" w momencie, kiedy nie ranią.
                      • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 12:56
                        Ale mogą zranić w innym przypadku, w nieco późniejszym wieku itp.
                        Dziecko powinno otrzymać jasny komunikat, że to nie są słowa, którymi można
                        pogrywać.
                        • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 13:03
                          lila1974 napisała:

                          > Ale mogą zranić w innym przypadku, w nieco późniejszym wieku itp.

                          No to zranią kogoś kiedyś i będą jakieś tego konsekwencje. W czym problem ?
                          • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 13:12
                            Na prawdę, muszę to po raz kolejny tłumaczyć?
                            W nauce, że słowa mają wielką moc i warto je ważyć.
                            A złość można wyartykułować lub okazać inaczej.

                            Tyle i tylko tyle.
                            • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 13:19
                              lila1974 napisała:

                              > Na prawdę, muszę to po raz kolejny tłumaczyć?
                              > W nauce, że słowa mają wielką moc i warto je ważyć.

                              Tak i warto ważyć słowa, które wyszydzają, poniżają, są przytykami osobistymi.

                              Umiejętność "nie kocham cię" natomiast może się kiedyś przydać - w życiu dorosłym.
                              • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 13:21
                                Gaja wyciągasz zdecydowanie za dalekie wnioski.
                                Gdzie w moich słowach do dziecka doszukałaś się wyszydzania, poniżania
                                ewentualnie przytyku? No, proszę cię!
                                • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 13:26
                                  lila1974 napisała:

                                  > Gdzie w moich słowach do dziecka doszukałaś się wyszydzania, poniżania
                                  > ewentualnie przytyku? No, proszę cię!

                                  No właśnie nie doszukałam się smile Również w słowach "nie kocham cię".
                                  • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 13:29
                                    Coś czuję, że tak w nieskończoność będziemy się przerzucać.

                                    Moje dziecko dostało komunikat, że takie pogrywanie mi się nie podoba, tak jak
                                    nie podoba mi się plucie, czy gwizdanie na klatce. Też nikogo nie rani, nie?
                                    • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 13:31
                                      lila1974 napisała:


                                      > Moje dziecko dostało komunikat, że takie pogrywanie mi się nie podoba, tak jak
                                      > nie podoba mi się plucie, czy gwizdanie na klatce. Też nikogo nie rani, nie?


                                      Ok - dla mnie to jest jasny komunikat smile Ty nie lubisz jak dziecko tak mówi i git.
                                      • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 13:40
                                        To nawet nie jest kwestia nie lubienia, bo na mnie te słowa nie zrobią
                                        piorunującego wrażenia. Odbieram je jako komunikat mojego dziecka "jestem na
                                        ciebie wściekła" - zatem uczę je, że to uczucie, które go w tej chwili ogarnęło,
                                        to złość i ma do niego prawo, ale metodę proszę wybrać inną. Słowa "kocham cię"
                                        niosą za sobą inna przesłanie.
                                      • iwles Re: gaja 25.08.10, 13:53

                                        Gaja
                                        chodzi też o to, żeby dziecko wiedziało, że mówiąc "nie kocham cię" nie mówi
                                        prawdy. Bo przecież dziecko tak naprawdę nie przestaje rodzica kochać, ono jest
                                        złe na matkę/ojca w tej danej chwili.
                                        Czyli, jeśli nie wytłumaczymy dziecku, co w tej chwili dzieje się z jego
                                        uczuciami, nie nazwiemy ich - jednocześnie pozwalamy na "niezamierzone"
                                        kłamstwo. Niezamierzone - bo dziecko nie zdaje sobie sprawy, że mówi nieprawdę,
                                        ono szuka słów, które wydają mu się najgorszymi, których samo nigdy nie
                                        chciałoby usłyszeć.
                                        • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 14:07
                                          iwles napisała:

                                          > Gaja
                                          > chodzi też o to, żeby dziecko wiedziało, że mówiąc "nie kocham cię" nie mówi
                                          > prawdy. Bo przecież dziecko tak naprawdę nie przestaje rodzica kochać, ono jest
                                          > złe na matkę/ojca w tej danej chwili.
                                          > Czyli, jeśli nie wytłumaczymy dziecku, co w tej chwili dzieje się z jego
                                          > uczuciami, nie nazwiemy ich - jednocześnie pozwalamy na "niezamierzone"
                                          > kłamstwo.

                                          Tak, ale - przypomina mi się historyjka obrazkowa z "Rodzeństwa bez rywalizacji".

                                          Dziecko mówi o siostrze: "Oddaj ją komuś !"
                                          Negatywna odpowiedź matki: "Wcale tak nie myślisz, przecież ją kochasz"
                                          Pozytywna odpowiedź matki: "Czasem jej nie lubisz, chcesz żeby jej tu nie było".

                                          Globalne "kocham cię" jest dla dziecka pojęciem zbyt abstrakcyjnym. Dziecko mówi
                                          "kocham cię" gdy się cieszy i "nie kocham cię" gdy się złości. Bo dokładnie tak
                                          się wtedy czuje. Tak jak to dziecko z przykładu globalnie nie chce pozbywać się
                                          siostry, ale tu i teraz chciałoby, żeby siostry nie było.

                                          Uważam że należy tłumaczyć dziecku jego emocje, ale bez zakazów. W tym powyższym
                                          przykładzie też nikt nie mówi do dziecka "nie wolno ci tak mówić, bo możesz
                                          kogoś zranić". Uważam, że wystarczy tłumaczenie dziecku, iż to "nie kocham cię"
                                          to takie uczucie związane ze złością na konkretną sytuację, a samo zamieni to
                                          "nie kocham cię" na "jestem zły".
                                          • triss_merigold6 Bzdura 25.08.10, 14:29
                                            Nie uogólniaj.
                                            Moje dziecko znakomicie potrafi opisać uczucia i powiedzieć
                                            wprost "jestem zdenerwowany (ze stopniowaniem bardzo, troszeczkę,
                                            trochę)", "jestem smutny", "jestem nieszczęśliwy", a frazy "nie
                                            kocham cię" używa jako ordynarnego szantażu.
                                            "Jak mi nie pozwolisz obejrzeć cartoon network to cię nie będę
                                            kochał" - dosłownie tak to leci. I wiem, że to szantaż, podobnie jak
                                            próby udawania płaczu. Wtedy zlewam emocje szantażysty, któremu
                                            żadna krzywda się nie dzieje i mówię "chrzanisz dziecko drogie, nie
                                            wolno mówić w ten sposób".
                                          • iwles Re: gaja 25.08.10, 14:36

                                            samo zamieni to
                                            > "nie kocham cię" na "jestem zły".


                                            nie zamieni, dopóki tego wyrażenia "jestem zły" nie pozna. A kiedy i od kogo ma
                                            się dowiedziec, że własnie to, co teraz czuje to jest dokładnie uczucie "jestem
                                            zły", jak nie od rodzica ?
                                            • triss_merigold6 Re: gaja 25.08.10, 14:39
                                              Luzik, moje zna, a słów "nie kocham cię" czasem używa w charakterze
                                              szantażu emocjonalnego. I nie nauczył sie tego ode mnie, bo nigdy
                                              tak nie mówiłam.
                                              • iwles Re: gaja 25.08.10, 14:47

                                                no własnie - Ty wiesz, że dziecko zna różnicę, i dziecko wie, że ty wiesz, że ono wie. (kurcze, wyszlo jak w kabarecie otto wink )
                                            • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 14:42
                                              iwles napisała:

                                              > nie zamieni, dopóki tego wyrażenia "jestem zły" nie pozna. A kiedy i od kogo ma
                                              > się dowiedziec, że własnie to, co teraz czuje to jest dokładnie uczucie "jestem
                                              > zły", jak nie od rodzica ?

                                              Przecież rodzic też czasem używa słów "jestem zły" ? ... chyba ? Mi się zdarza.
                                              • iwles Re: gaja 25.08.10, 14:50

                                                chodzi o skojarzenie u dziecka konkretnego uczucia z konkretnym słowem.

                                                I bardzo dobrą okazją jest własnie taka sytuacja, bo dziecko wie, jak się czuje,
                                                a rodzic to uczucie nazywa słowem.
                                                • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 14:55
                                                  iwles napisała:

                                                  >
                                                  > chodzi o skojarzenie u dziecka konkretnego uczucia z konkretnym słowem.
                                                  >
                                                  > I bardzo dobrą okazją jest własnie taka sytuacja, bo dziecko wie, jak się czuje
                                                  > ,
                                                  > a rodzic to uczucie nazywa słowem.


                                                  Tak, prawda, nie ma niczego złego w odpowiadaniu "rozumiem, że jesteś zły, bo
                                                  ..." na "nie kocham cię".
                                                  Jestem tylko przeciwniczką zakazywania dziecku mówienia "nie kocham cię".
                                                  • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 14:58
                                                    No to doszlyśmy do porozumienia smile
                          • iwles Re: gaja 25.08.10, 13:48

                            > No to zranią kogoś kiedyś i będą jakieś tego konsekwencje. W czym problem ?


                            a co złego jest w prewencji ? w tym, że dziecko wcześniej dostanie komunikat, że
                            czegoś robić nie należy ?
                            czy lepiej jest wytłumaczyć dziecku: z nożem nalezy obchodzić się ostrożnie? czy
                            lepiej - niech dzieciak robi z nożem, co chce, a jak się skaleczy, to poniesie
                            konsekwencje w postaci bólu i krwi?
                            • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 13:57
                              iwles napisała:

                              > a co złego jest w prewencji ? w tym, że dziecko wcześniej dostanie komunikat,
                              że czegoś robić nie należy ?

                              Ja tu widzę pewną nadgorliwość, która może w przyszłości zaowocować tym, że
                              dorosły człowiek będzie miał problem z powiedzeniem "nie kocham cię" wtedy,
                              kiedy będzie należało to powiedzieć. Ale może przesadzam smile

                              > czy lepiej jest wytłumaczyć dziecku: z nożem nalezy obchodzić się ostrożnie?

                              Nożem dziecko będzie się posługiwało stosunkowo szybko. Słowami "kocham cię" - w
                              życiu dorosłym i do tego czasu zdąży się nauczyć ważyć słowa i bez tłumaczenia
                              teraz, że kiedyś może kogoś zranić.

                              Jeśli dziecko rani matkę - komunikat jest prosty: "nie mów tak, bo mnie ranisz".
                              Jeśli matka nie lubi - "nie mówi tak, bo tego nie lubię"
                              Ale - "nie wolno tak mówić, kiedy jesteś zły, bo kiedyś możesz kogoś
                              zranić" wydaje się być zbyt złożonym komunikatem, z którego wyłania się
                              przesłanie takie, że z "nie kocham cię" jest coś nie tak, ale dokładnie nie
                              wiadomo co. W moim odczuciu.
                              • iwles Re: gaja 25.08.10, 14:07

                                nienienie
                                napisalam wyżej, że dziecko mówi "Nie kocham cię", bo nie zna słowa, które
                                określałyby ego obecny faktyczny stan uczuć.

                                Mówienie w dorosłym życiu "nie kocham cię" nie jest absolutnie związane z tym
                                tematem, który teraz poruszamy. TO dorosłe/dojrzałe/świadome "nie kocham cie"
                                związane jest raczej z nauczeniem dziecka mówienia prawdy, asertywności,
                                wyrażania uczuć.
                                Natomiast to dziecinne "nie kocham cię" jest wyrazem złości dziecka i chęci
                                "ukarania" rodzica, nie jest prawdziwymi uczuciami, które dziecko w tej chwili
                                czuje, bo ono nie przestaje rodzica kochać.
                                • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 14:11
                                  iwles napisała:

                                  > Natomiast to dziecinne "nie kocham cię" jest wyrazem złości dziecka i chęci
                                  > "ukarania" rodzica, nie jest prawdziwymi uczuciami, które dziecko w tej chwili
                                  > czuje, bo ono nie przestaje rodzica kochać.

                                  A ja się będę upierać, że bywają takie chwile, że dziecko tu i teraz czuje że
                                  nie kocha rodzica i ma do tego święte prawo smile
                                  • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 14:24
                                    Też dopuszczam taką ewentualność - u dziecka nieco starszego, które rzeczywiście
                                    wie, jaki przekaz to niesie ... ale to moje starsze już tak nie mówi smile
                                  • iwles Re: gaja 25.08.10, 14:31

                                    może my inaczej rozumiemy słowo "kocham"? smile

                                    bo ja rozumiem, że można być na kogoś zlym, można się kłocić, mieć odmienne
                                    zdanie, mozna nawet chcieć kogoś zranić (slowem! nie nożem), można być
                                    złośliwym, ale nie oznacza to niekochania.
                                    • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 14:36
                                      iwles napisała:

                                      >
                                      > może my inaczej rozumiemy słowo "kocham"? smile

                                      My pewnie rozumiemy podobnie, a dzieci ?
                                      • iwles Re: gaja 25.08.10, 14:44

                                        i dlatego my rodzice, powinniśmy pomóc dzieciom w nazywaniu różnych uczuć, żeby
                                        nie nie nazywały wszystkiego "kocham" albo "nie kocham".

                                        My zaczęliśmy od bardzo wczesnego wieku, robiąc miny i nazywając je, potem
                                        doszlo rysowanie "minek" wyrażających uczucia. Nawet w przedszkolu dzieci miały
                                        zajęcia o nazywaniu uczuć.

                                        No i jednocześnie wzbogacamy slownictwo dziecka smile
                              • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 14:22
                                Gaju, no proszę Cię - zbyt daleko idące wnioski smile

                                Słowem "kocham cię" posługuje się zdecydowanie szybciej wink

                                > Ale - "nie wolno tak mówić, kiedy jesteś zły, bo kiedyś możesz kogoś
                                > zranić" wydaje się być zbyt złożonym komunikatem, z którego wyłania się
                                > przesłanie takie, że z "nie kocham cię" jest coś nie tak, ale dokładnie nie
                                > wiadomo co. W moim odczuciu.

                                nadal zbyt daleko idące wnioski smile
                                • gaja78 Re: gaja 25.08.10, 14:25
                                  lila1974 napisała:

                                  > Słowem "kocham cię" posługuje się zdecydowanie szybciej wink

                                  Tak, w wielu przypadkach wtedy, gdy się z czegoś cieszy. Czy wtedy korygujemy
                                  jego sposób identyfikowania uczuć ?
                                  • lila1974 Re: gaja 25.08.10, 14:31
                                    Nie, zdecydowanie nie smile
                              • falka32 Re: gaja 26.08.10, 01:06
                                > Ja tu widzę pewną nadgorliwość, która może w przyszłości zaowocować tym, że
                                > dorosły człowiek będzie miał problem z powiedzeniem "nie kocham cię" wtedy,
                                > kiedy będzie należało to powiedzieć. Ale może przesadzam smile

                                Z drugiej strony istnieje niebezpieczeństwo, że nie nauczywszy się właściwego
                                emocjonalnego odpowiednika słowa "kochać", w dorosłym życiu taki człowiek będzie
                                mówił "kocham cię" za każdym razem, kiedy poczuje jakiekolwiek pozytywne emocje,
                                albo będzie mówił "ale ja go kooooocham, chociaż on mnie bije", bo będzie
                                sądził, że to, co czuje dostając kwiaty i patrząc w te piękne oczy to właśnie
                                jest miłość.
                                • gaja78 Re: gaja 26.08.10, 07:46
                                  falka32 napisała:

                                  > Z drugiej strony istnieje niebezpieczeństwo, że nie nauczywszy się właściwego
                                  > emocjonalnego odpowiednika słowa "kochać", w dorosłym życiu taki człowiek
                                  będzie mówił "kocham cię" za każdym razem, kiedy poczuje jakiekolwiek pozytywne
                                  emocje, albo będzie mówił "ale ja go kooooocham, chociaż on mnie bije", bo
                                  będzie sądził, że to, co czuje dostając kwiaty i patrząc w te piękne oczy to
                                  właśnie jest miłość.

                                  Czy zdolność identyfikowania emocji rozwija się tylko i wyłącznie pod wpływem
                                  tego, co dziecku wytłumaczy matka ? Mam dziwne przeczycie, że nie.
        • nangaparbat3 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 14:28
          lila1974 napisała:

          > Dziecko trzeba nauczyć, że owszem złość czuć może i ma do niej prawo, ale nie m
          > a
          > prawa ranić innych.
          A zwłaszcza, nade wszystko nie ma prawa ranic mamusi.

          Bzdura.
          Mamusia powinna byc na tyle pewna siebie, by rozumiec, że "nie kocham cię"
          znaczy "jestem na ciebie wściekła, zraniłaś mnie" - przyjąc to spokojnie, zając
          się raczej przyczyną gniewu dziecka (bo to wazna informacja przecież, co takiego
          robimy, co w dziecku wyzwala tak silną złosc), a w bardziej sprzyjajacych
          okolicznosciach wyjaśnic, że zamiast "nie kocham cię" mozna powiedziec "Zła
          jestem, kiedy to robisz"
          • lila1974 nan - tak z czystej ciekawości 25.08.10, 14:40
            słowa "a zwłąszcza ranić mamusi" to rozumiem Twój komentarz? Bo z pewnością nie
            są to moje słowa.

            > Bzdura.
            > Mamusia powinna byc na tyle pewna siebie, by rozumiec, że "nie kocham cię"
            > znaczy "jestem na ciebie wściekła, zraniłaś mnie" - przyjąc to spokojnie, zając
            > się raczej przyczyną gniewu dziecka (bo to wazna informacja przecież, co takieg
            > o
            > robimy, co w dziecku wyzwala tak silną złosc), a w bardziej sprzyjajacych
            > okolicznosciach wyjaśnic, że zamiast "nie kocham cię" mozna powiedziec "Zła
            > jestem, kiedy to robisz"

            Nan, a przeczytałas i zrozumiałaś o czym ja piszę, czy tak nie do końca?
            • nangaparbat3 Re: nan - tak z czystej ciekawości 25.08.10, 14:46
              Napisałam to po jednym chyba Twoim poście, potem dopiero czytałam następne, i
              napisałam jeszcze, ale to jest gdzieś wyżej.
          • triss_merigold6 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 14:48
            Tak, zraniłam bardzo nie pozwalając oglądać druga godzinę cartoon
            network. Z pewnością. Albo odmawiając kupna juz natychmiast jakiegoś
            reklamowanego badziewia do picia. Na taki szantaż odpowiadam
            wprost "nie życzę sobie żebys tak mówił".
            • nangaparbat3 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 14:53
              A wystarczyło powiedziec: lepiej, żebyś powiedział "jestem na ciebie zły, że nie
              pozwalasz mi oglądac tv".
              • triss_merigold6 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 14:57
                Niczego w mojej reakcji by to nie zmieniło. Również nie życzę sobie
                słuchać, że dziecko strzela fochy z powodu zmiany kanału w tv czy
                wyłączenia tegoż. Na jego tatusia to działa niestety i wdaje się w
                zawiłe próby wyjaśniania o co potomkowi chodzi i co chciał wyrazić.
                A to tylko dziecko nakręca do jeszcze większego focha i marudzenia.
                • nangaparbat3 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 15:27
                  Powiedzenie "jestem zły, bo robisz..." nie jest fochem. Ma prawo byc zły, ma
                  prawo Ci o tym powiedziec, a Ty nie musisz się tym przejmowac, ba, nie powinnaś
                  się tym przejmowac, tylko przyjac do wiadomości. Powiedziałabym: Trudno,
                  rozumiem, że cię to złości, ale zdania nie zmienię.
                  Wiesz, najgorzej jest, kiedy jest zły albo smutny albo zrozpaczony i nie mówi,
                  że jest. Nie mówi nic. Wtedy jest prawdziwy kłopot.
      • martishia7 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:33
        Wydaje mi się, że autorowi wcale nie chodziło o to, że "nie wolno", tylko, że
        takie popisy wobec rodzica powinny być ignorowane lub coś koło tego, natomiast
        absolutnie nie można ich brać do siebie i co gorsza, podejmować prób jakiejś
        niezdrowej "naprawy" tego stanu (poprzez rozpuszczanie).
        • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:35
          martishia7 napisała:

          > Wydaje mi się, że autorowi wcale nie chodziło o to, że "nie wolno", tylko, że
          > takie popisy wobec rodzica powinny być ignorowane lub coś koło tego, natomiast
          > absolutnie nie można ich brać do siebie i co gorsza, podejmować prób jakiejś
          > niezdrowej "naprawy" tego stanu (poprzez rozpuszczanie).

          On podał za przykład prawidłowej reakcji matki karanie, a nie ignorowanie.
          • martishia7 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:39
            Dlatego napisałam "co najmniej". Z całą pewnością nie należy ulegać
            emocjonalnemu szantażowi. Ignorowanie jest, moim zdaniem, względnie ok. A kara
            jest słuszna, bo dziecko rzuca takie "armaty na komara" tylko po to żeby kogoś
            złośliwie zranić i coś ugrać. To jest raczej nieakceptowalna forma "prowadzenia
            sporu", nie uważasz?
            P.S. Się nie znam się, dzieci nie mam, ale artykuł przeczytałam z
            zainteresowaniem, gdyż się przymierzam.
            • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:43
              martishia7 napisała:

              > Dlatego napisałam "co najmniej". Z całą pewnością nie należy ulegać
              > emocjonalnemu szantażowi. Ignorowanie jest, moim zdaniem, względnie ok. A kara
              > jest słuszna, bo dziecko rzuca takie "armaty na komara" tylko po to żeby kogoś
              > złośliwie zranić i coś ugrać.

              A skąd wiesz, że właśnie po to to robi, jakieś dziecko powiedziało ci o tym ?
              • martishia7 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:20
                Bez jaj. Sama byłam dzieckiem.smile Przesadny dramatyzm to chyba standardowy
                arsenał, który każde dziecko/nastolatek próbuje wykorzystać żeby coś ugrać.
                • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:24
                  martishia7 napisała:

                  > Bez jaj. Sama byłam dzieckiem.smile Przesadny dramatyzm to chyba standardowy
                  > arsenał, który każde dziecko/nastolatek próbuje wykorzystać żeby coś ugrać.

                  I robiłaś to, żeby złośliwie kogoś zranić ?
                  • martishia7 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:29
                    Żeby osiągnąć swój cel - tak. Raczej słowami "ty mnie nie kochasz, gdybyś mnie
                    kochał/kochała, to ...". Naprawdę nie miałam 5 lat tak dawno żeby kompletnie
                    niczego nie pamiętać smile I w zasadzie nie ma dziecka w moim otoczeniu, które do
                    rodzica nie wypaliłoby w ten sposób chociaż raz.
                    • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:33
                      martishia7 napisała:

                      > Żeby osiągnąć swój cel - tak. Raczej słowami "ty mnie nie kochasz, gdybyś mnie
                      > kochał/kochała, to ...". Naprawdę nie miałam 5 lat tak dawno żeby kompletnie
                      > niczego nie pamiętać smile I w zasadzie nie ma dziecka w moim otoczeniu, które do
                      > rodzica nie wypaliłoby w ten sposób chociaż raz.

                      Kurcze, ale celem było osiągnięcie czegoś, a nie złośliwe sprawie przykrości ?
                      Chyba .... ?
                      • lila1974 gaja ale o co ty walczysz? 25.08.10, 12:52

                        • gaja78 Próbuję zrozumieć 25.08.10, 12:59
                          fenomen strachu przed "nie kocham cię" z ust małego dziecka.
                          • lila1974 Re: Próbuję zrozumieć 25.08.10, 13:13
                            A czy ktoś tutaj piszę, ze się tych słów BOI? Nie zauważyłam.
                            • gaja78 Re: Próbuję zrozumieć 25.08.10, 13:16
                              lila1974 napisała:

                              > A czy ktoś tutaj piszę, ze się tych słów BOI? Nie zauważyłam.

                              Takie odniosłam wrażenie - że chodzi o strach przed tym, że dziecko kogoś zrani.
                              • lila1974 Re: Próbuję zrozumieć 25.08.10, 13:18
                                Wychowujesz kierując się wyłącznie strachem?
                                • gaja78 Re: Próbuję zrozumieć 25.08.10, 13:25
                                  lila1974 napisała:

                                  > Wychowujesz kierując się wyłącznie strachem?

                                  Nie. Chodzi też o dostosowanie się do pewnych norm społecznych. Ale akurat
                                  stwierdzenie "nie kocham cię" chyba nie jest zakazane przez żadne normy
                                  społeczne. Nie poniża nikogo, nie szydzi. Tak samo jak "nie lubię cię" albo
                                  "wolałabym mieszkać z babcią".
                                  • lila1974 Re: Próbuję zrozumieć 25.08.10, 13:31
                                    Mam wrażenie, ze doszukujesz się w moich wypowiedziach czegoś czego nie ma -
                                    trudno, przeżyję.
                                    • gaja78 Re: Próbuję zrozumieć 25.08.10, 13:33
                                      lila1974 napisała:

                                      > Mam wrażenie, ze doszukujesz się w moich wypowiedziach czegoś czego nie ma -
                                      > trudno, przeżyję.

                                      A ja mam wrażenie, że nie możemy się porozumieć, może ja mam dziś jakieś
                                      zaćmienie w pisaniu tego, co mam na myśli smile
                                      • lila1974 Re: Próbuję zrozumieć 25.08.10, 13:42
                                        Też mam takie wrażenie, że nasze stanowiska są dość podobne a różnią się
                                        doslownie o włos smile
                  • lila1974 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:48
                    Tak, dokładnie tak.
                    "Nie kocham cię" miało być karą dla mamy!
                    • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:53
                      lila1974 napisała:

                      > Tak, dokładnie tak.
                      > "Nie kocham cię" miało być karą dla mamy!

                      A ty, jak karzesz dziecko, to robisz to, żeby je złośliwie zranić ?
                      • lila1974 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 12:58
                        Nie, nie robię tego złośliwie, ale może zastanów się kogo porównujesz?
                        • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 13:00
                          lila1974 napisała:

                          > Nie, nie robię tego złośliwie, ale może zastanów się kogo porównujesz?

                          A ty zauważ, że dziecko kopiuje twoje zachowanie.
                          • lila1974 tzn? 25.08.10, 13:15
                            które konkretnie?
                            • gaja78 Re: tzn? 25.08.10, 13:21
                              lila1974 napisała:

                              > które konkretnie?

                              Wymierzanie kary. Jeśli posługuje się "nie kocham cię" żeby ukarać , to robi to
                              na wzór wymierzania kary przez rodzica. Chyba. A nie z powodu diabła w głowie,
                              który mu podpowiada bycie złośliwym.
                              • lila1974 Re: tzn? 25.08.10, 13:23
                                Gaja ty się gdzieś w głowę stuknęląś w trakcie czytania???
                                A gdzie ja napisałam, ze mówię do dziecka "nie kocham cię?"????
                                • gaja78 Re: tzn? 25.08.10, 13:28
                                  lila1974 napisała:

                                  > Gaja ty się gdzieś w głowę stuknęląś w trakcie czytania???
                                  > A gdzie ja napisałam, ze mówię do dziecka "nie kocham cię?"????

                                  Może źle się wyraziłam - nie chodzi mi o to, że ty też mówisz nie kocham cię,
                                  ale o motywację. Ty zabierasz zabawkę za karę, bo uważasz to za konieczną
                                  konsekwencję. Dziecko mówi ci "nie kocham cię" za karę, bo też uważa to za
                                  konieczną konsekwencję.
                                  • lila1974 Re: tzn? 25.08.10, 13:46
                                    Wyjaśniłam nieco niżej.
                                    Tak, wiem, że dziecko chce mnie ukarać.
                                    I tak, jak ja mogę zastosować karę nieadekwatną do przewinienia, tak dziecko
                                    może coś chlapnąć nieadekwatnie do sytuacji, prawda?
                                    • gaja78 Re: tzn? 25.08.10, 13:59
                                      lila1974 napisała:


                                      > I tak, jak ja mogę zastosować karę nieadekwatną do przewinienia, tak dziecko
                                      > może coś chlapnąć nieadekwatnie do sytuacji, prawda?

                                      Prawda smile
            • lila1974 Kara? 25.08.10, 11:54
              Ale za co?
              I jaka?
              • martishia7 Re: Kara? 25.08.10, 12:24
                Miałam na myśli wyrażenie werbalnej dezaprobaty dla takiego zachowania <które w
                pewnym sensie jest dla dziecka "karą">. Rozumiem, że jesteś zły, ale nie masz
                prawa z tego powodu mówić bezmyślnie podłych rzeczy, sam nie chciałbyś być tak
                potraktowany. Krytyka tego typu zachowania, wydaje mi się, być musi.
                • gaja78 Re: Kara? 25.08.10, 12:25
                  martishia7 napisała:

                  > Rozumiem, że jesteś zły, ale nie ma
                  > sz
                  > prawa z tego powodu mówić bezmyślnie podłych rzeczy, sam nie chciałbyś być tak
                  > potraktowany. Krytyka tego typu zachowania, wydaje mi się, być musi.

                  A co jeśli dziecko naprawdę czuje, że nie kocha ? Ma do takiego uczucia prawo,
                  czy nie ?
                  • martishia7 Re: Kara? 25.08.10, 12:27
                    Oczywiście, że ma, tylko wątpliwym jest, żeby to była prawda. Nawet dzieci
                    rodziców-przemocowców i alkoholików kochają swoich rodziców.
                    • gaja78 Re: Kara? 25.08.10, 12:32
                      martishia7 napisała:

                      > Oczywiście, że ma, tylko wątpliwym jest, żeby to była prawda. Nawet dzieci
                      > rodziców-przemocowców i alkoholików kochają swoich rodziców.

                      Ale bywają takie krótkie momenty, kiedy nie lubią, kiedy są wściekłe, kiedy są
                      rozgoryczone. Trudno mi sobie wyobrazić 4-latkę, która mówi "jestem rozżalona",
                      w jej przypadku komunikat "nie kocham cię" czy "nie lubię cię" mówi mi wszystko
                      na temat stanu jej duszy. I jakoś się nie martwię, że jako dorosła osoba też tak
                      będzie do mnie mówić, kiedy będzie na mnie zła.
                      • lila1974 Re: Kara? 25.08.10, 12:46
                        Dlatego właśnie rodzic może pomóc dziecku nazwac targające nim uczucia.

                        Gaja, tu nikt nie nawołuje do potępienia dziecka w czambuł, a jedynie do
                        pokazania mu drogi wyrażania swoich emocji.
                      • duzeq Re: Kara? 25.08.10, 13:06
                        Trudno mi sobie wyobrazić 4-latkę, która mówi "jestem rozżalona",
                        > w jej przypadku komunikat "nie kocham cię" czy "nie lubię cię"
                        mówi mi wszystko
                        > na temat stanu jej duszy. I jakoś się nie martwię, że jako dorosła
                        osoba też ta
                        > k
                        > będzie do mnie mówić, kiedy będzie na mnie zła.

                        Ty sie calkiem platasz w zeznaniach. W watku o klapsach bronisz
                        inteliencji 4-latka jako tak juz rozwienietej, ze wszytko mu mozna
                        wytlumaczyc, teraz uwazasz, ze nalezy ignorowac "nie kocham cie", bo
                        wiadomo jest, ze chodzi o to, ze dziecko jest tylko o cos zle. Skoro
                        4-latek stoi na takim poziomie umyslowym, ze rozumie doskonale
                        konsekwecncje wbiegniecia na ulice, to powienien tez doskonale
                        rozumiec, ze jezeli jest zly, to poiwnien powiedziec, ze jest zly i
                        na dodatek o co jest zly. Wtedy jak rodzic mozesz mu pomoc problem
                        rozwiazac. A tak to co? Klekniesz, popatrzysz dziecku w oczy i
                        powiesz, ze mamusia cie i tak kocha? A problem?
                        • gaja78 Re: Kara? 25.08.10, 13:14
                          duzeq napisała:

                          > Ty sie calkiem platasz w zeznaniach. W watku o klapsach bronisz
                          > inteliencji 4-latka jako tak juz rozwienietej, ze wszytko mu mozna
                          > wytlumaczyc, teraz uwazasz, ze nalezy ignorowac "nie kocham cie", bo
                          > wiadomo jest, ze chodzi o to, ze dziecko jest tylko o cos zle.

                          Mieszasz pojęcia. W tym wątku mowa jest o inteligencji emocjonalnej.
                          • duzeq Re: Kara? 25.08.10, 13:57
                            NIe mieszam pojec. Inteligencja emocjonalna jest na takim samym
                            poziomie jak inteligencja, nazwijmy to, normalna. Jezeli uwazasz, ze
                            4-latkowi da sie wytlumaczyc fakt, ktorego nie rozumieja nawet
                            dorosli, to rownie dobrze, a w zasadzie konieczne byloby nauczenie
                            go prawidlowego wyrazania swoich uczuc. Po to, zeby mu pomoc w
                            rozwiazaniu problemu, ktory u podstaw tych uczuc lezy.
                  • lila1974 Re: Kara? 25.08.10, 12:44
                    Znasz dzieci, które nie kochają swoich rodziców - małe dzieci?
                    • gaja78 Re: Kara? 25.08.10, 12:57
                      lila1974 napisała:

                      > Znasz dzieci, które nie kochają swoich rodziców - małe dzieci?

                      Nie wiem.
        • mikas73 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:48
          Mój starszak, próbował z tym : "nie kocham Cię" ale po mnnie to
          spływa po prostu, na zasadzie: "dobra, dobra, pogadaj sobie"... a
          najlepiej to go rozładowuje moje: "i tak wiem, że jestem najlepszą
          matką na świecie a Ty jesteś nieustannie wniebowzięty" spokojnie, z
          usmiechem, na mojego to działa i zaczyna : "przestań mnie
          rozśmieszać", na co ja, że to on zaczyna dowcipami rzucać, no i po
          sporze....
          Dziecko, jak widzi, że to żaden "czuły punkt" a rodzic WIE, że
          dziecko go kocha...odpuszcza sobie takie głupie metody...
          • matsuda zauważmy jak zmieniaja się standardy 25.08.10, 11:55
            co jakiś czas/dekada następuje zrewolucjonizowanie metod wychowawczych-prawie o
            180 stopni. "to tylko dziecko>to partner>pas>zero stresu...Psychologowie chyba
            sami starają się dowiedzieć o co w ogóle w tym chodzi i jak do tego podejść.
            Superniana proponuje terror psychiczny (jeżyki), w angielskim wydaniu bardziej
            radykalne metody. Jak nie zgłupieć chcąc najlepiej wychować swoje dziecko?!!
            • lila1974 Re: zauważmy jak zmieniaja się standardy 25.08.10, 12:01
              Kluczem do sukcesu, jak mniemam po swoich relacjach z rodzicami, jest właśnie
              komunikacja i prawo dziecka do okazywania uczuć, acz liczenie się z formą ich
              okazywania.
            • przeciwcialo Re: zauważmy jak zmieniaja się standardy 25.08.10, 16:37
              Nie wierzyc psychologom tylko swojej intuicji.
          • gaja78 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 11:57
            mikas73 napisała:

            > Mój starszak, próbował z tym : "nie kocham Cię" ale po mnnie to
            > spływa po prostu, na zasadzie: "dobra, dobra, pogadaj sobie"...

            W sumie może pan psycholog miał na myśli obrócenie sprawy w żart za pomocą tego
            "no no ja ci zaraz dam!" (i staje mi przed oczami matka goniąca dziecko, udając
            groźnego potwora smile). Mam nadzieję, że po prostu nie zrozumiałam przekazu smile
            • pade Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 13:05
              dokładnie to miał na mysli, może zabrakło tegosmile na końcu zdania
              artykuł świetny, dałam do przeczytania mężowismile
              ja nie mam problemu z wyznaczaniem granic
          • falka32 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 26.08.10, 01:22
            > Mój starszak, próbował z tym : "nie kocham Cię" ale po mnnie to
            > spływa po prostu, na zasadzie: "dobra, dobra, pogadaj sobie"... a
            > najlepiej to go rozładowuje moje: "i tak wiem, że jestem najlepszą
            > matką na świecie a Ty jesteś nieustannie wniebowzięty"

            Pięknie działa to w każdym wieku. Mam aktualnie na stanie nastolatka w dąsach i
            fochach i jeżeli zaczyna on swój wykład o tym, że jestem toksyczną matką, która
            go nie rozumie i gwałci jego podstawowe prawa człowieka, a poza ja zawsze to i
            ja nigdy tego i nie wiem nic o życiu, to ja rzucam znad gazety "tak, wiem, ja
            też cię kocham" i jeszcze się nie zdarzyło, żeby się nie zgotował ze śmiechu i
            nie popsuł całego dramatyzmu przemowy.
      • lineczkaa Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.10, 13:58
        gaja78 napisała:

        > W jednym miejscu jest napisane, że należy rozmawiać o uczuciach
        trudnych a w in
        > nym:
        >
        > "'Nie kocham cię!'. Ona zamiast powiedzieć: 'No, no, ja ci zaraz
        dam!'(...)"
        >
        > Niech mi ktoś wytłumaczy - dlaczego nie wolno mówić "nie kocham
        cię" ?! Jak
        > można zabraniać takiego sposobu wyrażania złości ?
        >
        > Poza tym artykuł fajny, ale w tym jednym miejscu pan psycholog się
        potknął.

        Dlaczego potknął? Ja to odebrałam w kategorii rozładowania napięcia o
        lekkim zabarwieniu humorystycznym. Sama tak robię jak Lena w złości
        krzyczy, że pójdzie sobie od nas na zawsze. Odpowiadam jej
        podobnie... dobra, dobra nigdzie nie pójdziesz, bo za bardzo Cię
        kocham i nie pozwalam!. Zawsze z uśmiechem i tonem głosu, który nie
        pozostawia wątpliwości, że to życzliwość a nie rozkaz czy groźba.
    • wieczna-gosia Re: Wyjątkowo przyzwoity artykuł 25.08.10, 12:24
      takie pitu pitu ze gdybym byla matka wpadajaca w panike z powodu "nie
      kocham cie" to po lekturze zamarlabym z nierazgarnietym wyrazem
      twarzy i zapytalabym "znaczy ze co?"
      • lila1974 Gosiu 25.08.10, 12:53
        jaśniej poproszę smile
    • tully.makker Re: Wyjątkowo przyzwoity artykuł 25.08.10, 12:36
      A dla mnie oderwane od zycia rozwazania teoretyka.
      • pade Re: Wyjątkowo przyzwoity artykuł 25.08.10, 13:06
        a w życiu!, albo kompletnie nic nie zrozumiałaś, albo zmień nastawienie, albo masz niemowlę i nie "kumasz" jeszcze o co chodzismile
    • undomestic_goddess Re: Wyjątkowo przyzwoity artykuł 25.08.10, 13:04
      Eeee tam zawracanie kijem Wisly. Najlatwiejsze sa dwie rodzicielskie
      skrajnosci: totalna kontrolna i zakazy z kazdej strony oraz
      pozwalanie na wszystko. A najtrudniej jest jak w podlinkowanym blogu
      (ale trzeba wiecej przeczytac) pozwalac tam, gdzie mozna zwiekszajac
      autonomie dziecka wraz z wiekiem i dojrzaloscia i zabraniac bez
      stosowania terroru.
    • malila Głupi artykuł, chociaż wcale nie wyjątkowo. 25.08.10, 13:32
      Wrażenie robi wywiad takie, że panu psychologowi coś dzwoni w
      uszach, ale nie bardzo wie, skąd pochodzi ten dźwięk.
      Największą wadą tego artykułu jest wymieszanie sensownych zdań z
      teoriami pana psychologa i ogólny chaos. Aż się prosi, żeby zapytać,
      jakie lęki racjonalizuje sobie pan psycholog.

      1. Stawianie granic jest potrzebne. Ale nie chodzi o to, żeby nagle
      zacząć stawiać masę granic bez potrzeby, bo nagle się przeczytało
      wypowiedź pana psychologa o tym, jakie olbrzymie szkody wyrządza
      brak granic. A jestem pewna, że taki będzie w większości odbiór
      artykułu. Pan pojechał po lękach rodziców - a który z rodziców nie
      ma żadnych lęków?;-P - czego efektem będzie proste skojarzenie: mam
      lęki -> nie stawiam odpowiednich granic (tudzież: stawiam ich za
      mało) -> muszę to nadrobić. A jeżdżenie ludziom po lękach upośledza
      racjonalne myślenie. Pan psycholog niby chce zrobić dobrze, ale
      stosuje (świadomie bądź nie - nie wiem, co gorsze, bo to w końcu pan
      psycholog i świadomość mieć powinien) tani, ale wciaż bardzo
      skuteczny chwyt bazujący na straszeniu. Niby chce rodzicom
      wytłumaczyć, że lęk nie jest dobrym doradcą i należy coś z nim
      zrobić, ale rownocześnie ten lęk w rodzicach podsyca.

      2."Słyszałem, jak starsze dzieci w takich rodzinach mówią
      nawet: 'No, nakrzycz na mnie! Daj mi klapsa! Powiedz, że nie mogę!'"
      To już nie jest nawet śmieszne. Można sie zgodzić, że powodem
      takiego zachowania dziecka MOŻE być rozpacz dziecka z powodu braku
      granic. Jednak nie można układać zdań w taki sposób, aby łatwo
      wysnuwało się z tego wniosek, iż jeśli dziecko w taki sposób się
      wypowiada, to przyczyna jest jedna czyli ww. Bo przyczyną takiego
      zachowania może być równie dobrze sytuacja odwrotna czyli nadmiar
      granic.

      3.Stawianie granic w odpowiednich miejscach nie zapewnia stabilności
      emocjonalnej rodzica, ani tego, że dziecko nie będzie brać na
      siebie odpowiedzialności za rodzica. A artykuł bardzo łatwo
      przeczytać w taki sposób, że zapewnia. Błędne myślenie. Najpierw
      jest stabilność emocjonalna rodzica, a z tego wynika ustawienie
      granic. I wcale nie będą one w różnych rodzinach - stabilnych
      emocjonalnie - ustawione w tych samych miejscach. Jak komuś nie
      przeszkadza, że dziecko śpi tam, gdzie chce i nie ma żadnego
      konkretnego powodu, dla którego miałoby tam nie spać, to nie ma
      powodu, aby dziecku sztucznie ustalać miejsce spania. Jeśli powód
      istnieje, to będzie to naturalna granica.
      Ustawienie dziecku książkowych granic nie sprawi, że dziecko nie
      będzie w szachu lęków rodzicielskich i nie będzie się starało wziąć
      odpowiedzialności za to, że rodzic boi się: oceny innych rodziców,
      nauczycieli, babci, teścia, chorób czyhających za każdym rogiem,
      tego, że syn sąsiada będzie miał lesze wyniki, czy tego, że własny
      syn zwiąże się z wymagającą laską, ktora wrobi go w dziecko.

      4."Wystarczy tylko, że rodzic przeczyta w pozostawionym niby przez
      nieuwagę pamiętniku dziecka, że przy takich rodzicach to tylko się
      zabić. Wtedy rodzice wpadają w panikę i dokonuje się rodzinny zamach
      stanu - starzy godzą się na wszystko, czego dzieci zapragną."
      Oczywiście w takiej sytuacji należy zignorować wpis i przejść nad
      nim do porządku dziennego, stwierdzając że wszystko jest w normie;->
      Psycholog, psychoterapeuta i nie wie, że takich stwierdzeń nie
      pozostawia się bez odpowiedzi, co NALEŻY w tej sytuacji zrobić, a
      nie tylko pouczać, czego NIE robić?

      5...

      Nie będę już dalej tego komentować, może komuś innemu się zechce.
      Jest tu kilka uwag wartych rozważenia: lęk przed dzieckiem, przed
      postawieniem mu granicy, zrzucanie odpowiedzialności na dziecko za
      dobre samopoczucie i poczucie bezpieczeństwa rodzica. Ale
      wypowiedzi, jakich udzielił pan psycholog nie przekonują mnie, że
      pan psycholog wie, o czym mówi.

      Ktoś pytał, jak w takim razie wychowywać dziecko, skoro poglądy
      wciąż diametralnie się zmieniają. Przede wszystkim nie oddawać
      się "autorytetom". Mieć dystans do tego, co się czyta i tego, co się
      słyszy, nie pozwolić się manipulować, inwestować we własne poczucie
      wartości. I mieć świadomość tego, że nikt nie jest idealnym
      rodzicem, a miano psychologa to nie namaszczeniewink
      • pade Re: Głupi artykuł, chociaż wcale nie wyjątkowo. 25.08.10, 13:52
        Tak, tylko, żeby dojść do takich wniosków jak Ty trzeba mieć wewnętrzne poczucie własnej wartości. Trzeba czuć, że postępuje się dobrze, mądrze, bez szkody dla dziecka, trzeba umieć przedusykutować problem, poszukać rozwiązań i wyciagnąć wnioski. Ty tak pewnie robisz, ja też się staram.
        Ale problem polega na tym, i dlatego pewnie też stąd ten wywiad, ze masa rodziców ma problem albo ze sobą, albo z dzieckiem, albo jedno i drugie. I te rady z pewnością nie są dla tych co przeanalizują na wszystkie strony każde zdanie, tylko dla tych co złapią ogólny kontekst: wychowanie bezstresowe to szkodliwy mit, dziecko potrzebuje granic.
        Nie da się w tak krótkim wywiadzie i przy tak obszernym temacie poruszyć wszystkich problemów szczególowo i dać radę na każda sytuację bo przeciez ile ludzi, tyle problemów.
        Dla mnie artykuł jest dobry, bo potwierdza moje zdanie na temat wychowywania dzieci - granice są konieczne, uczucia dzieci są bardzo ważne.
        • triss_merigold6 Re: Głupi artykuł, chociaż wcale nie wyjątkowo. 25.08.10, 14:12
          Na tle tego co widziałam w wakacje i co mnie szokowało -
          przedszkolaki chodzące spać o 23, bo "wcześniej nie chce", artykuł
          jest sensowny. Co to znaczy "nie chce"? Zdrowe, wybiegane, bez
          drzemki w ciągu dnia, dziecko 5-6-letnie ma iść spać o normalnej
          porze, a nie absorbować dorosłych w nocy.
          • lila1974 Triss 25.08.10, 14:30
            Mam dwójkę, jak może wiesz, jedno nie śpi i nigdy nie spało.
            I tak w wakacje pozwalam nie chodzić spać nawet i do 6:00 rano, jak okoliczności
            są sprzyjające.

            Sama też taka byłam.

            W roku szkolnym nie ma przebacz smile
            • triss_merigold6 Re: Triss 25.08.10, 14:38
              Ok, nie musi spać. Ma leżeć cichutko w swoim pokoju, mycie,
              przytulanie i czytanie zaliczone. W wakacje wieczorem, w weekendy,
              na wyjeździe, mam ochotę na rozrywki dla pełnoletnich ludzi i nie
              chcę asysty dziecka. IMO jestem rodzicem, dobrym rodzicem ale
              potrzebuję mieć elementy własnego życia.
              • lila1974 Re: Triss 25.08.10, 14:43
                W pełni rozumiem smile
            • gaja78 Re: Triss 25.08.10, 14:39
              lila1974 napisała:

              > Mam dwójkę, jak może wiesz, jedno nie śpi i nigdy nie spało.
              > I tak w wakacje pozwalam nie chodzić spać nawet i do 6:00 rano, jak okolicznośc
              > i
              > są sprzyjające.

              Ja też pozwalam - na wakacjach. Zwłaszcza pod namiotem. A w ostatnią sobotę
              starsza poszła spać o 0:30 - byliśmy na weselu. Cieszę się, że widziała
              oczepiny, że uczestniczyła aktywnie w zabawie, że własne dziecko wymęczyło mnie
              w tańcu smile
            • nangaparbat3 Re: Triss 25.08.10, 15:13
              Ja poległam po prostu na froncie chodzenia spac, jestem pewna że własnie
              dlatego, że bardzo się starałam i główkowałam, żeby było dobrze. Jako dziecko
              trzymane niezwykle łagodnie i jednocześnie krótko chodziłam spac wcześnie, potem
              leżałam bez końca nie mogąc zasnąc, i tego koszmaru chciałam oszczędzic własnej
              córce. Mam pewnosc, że nie tylko nie oszczędziłam, ale narozrabialam jak pijany
              zając.
              Za to z jedzeniem, przy którym w ogóle się nie starałam, w ogóle nie
              główkowałam, wyszło super, bez wysiłku, bez problemów, lepiej byc nie mogło.
              Jako dziecko nie stwarzałam problemów związanych z jedzeniem.

              Więc mam wielki dystans do wychowania intencjonalnego i szczerze mówiąc nie
              bardzo w nie wierzę.
              • triss_merigold6 Skoro wam pasuje - kul 25.08.10, 16:30
                Skoro Tobie i innym rodzicom pasuje (chodzi o spanie) - kul.
                Moje dziecko z tych co potrzebują snu i nie mają problemów z
                zasypianiem. Wiem kiedy syn jest śpiący - jest drażliwy, płaczliwy,
                poddenerwowany, zmieniają mu się nastroje. Minutę po wypchnięciu do
                łóżka zasypia jak kamień i to chyba najlepszy dowód na to, że jednak
                chciało mu się spac, mimo, że twierdził coś zupełnie innego.
          • wieczna-gosia Re: Głupi artykuł, chociaż wcale nie wyjątkowo. 25.08.10, 14:53
            znaczy ze rodzice pozwalaja- to jest stawianie granic.

            Mnie na wakacjach nagminnie wkurza to ze moje dzieci ida spac za
            wczesnie i nie posiedza ze mna przy ognisku do switu smile nie popatrza
            jak podnosi sie mgla- kaganiec zdjety a te maksymalnie o 21 spac do
            lozeczka no zesz ty.....
            • nangaparbat3 Re: Głupi artykuł, chociaż wcale nie wyjątkowo. 25.08.10, 15:15
              Dobre. A nawet znakomite smile
          • franczii Re: Głupi artykuł, chociaż wcale nie wyjątkowo. 25.08.10, 15:22
            A ja na wakacjach lubie kiedy dzieci chodza pozno spac, pozniej niz o 23. No
            zalezy jeszcze gdzie sie te wakacje spedza. W gorach to jasne, szybko do lozka
            bo rano sie wstaje i caly dzien intensywny ale nad morzem kiedy srodkowe godziny
            dnia sa zupelnie nie do wykorzystania to jest mi bardzo na reke ze chodza pozno,
            przynajmniej mozna gdzies wyjsc co wieczor. Wydaje mi sie ze elastycznosc w tych
            sprawach to dobra rzecz. Plan dnia tez trzeba do okolicznosci dostosowac.
            Zreszta jak 4,5,6 latki maja towarzystwo to wcale nie absorbuja doroslych.
            • czar_bajry Re: Głupi artykuł, chociaż wcale nie wyjątkowo. 25.08.10, 16:06
              Nie mam kłopotów wychowawczych i nie potrzebowałam nigdy pomocy psychologa.
              Wychowuję swoje dzieci tak jak ja uważam za słuszne a nie tak jak uważają inni i
              prawdę mówiąc mam w głębokim poważaniu co inni myślą o moich metodach.
              Moje dzieci są dobrymi ludźmi i potrafią sobie radzić nie krzywdząc po drodze
              innych, umieją przegrywać gdyż tego też były uczone jako dzieci.
              Umieją forsować swoje zdanie i znają pojęcie dobra i zła a także wiedzą ze życie
              nie jest czarno-białe.
              Moje dzieci znają kary i czasami zdarzało się iż dostały klapsa.
              A jak ktoś nie potrafi odróżnić bicia/katowania od klapsa to już jego problem.
              Jak mój syn z uporem maniaka wkładał do kontaktu różne rzeczy albo własne palce
              to dostał klapsa to samo dotyczyło córki która nie reagując na polecania i
              wrzaski stój wbiegła na jezdnię i uważała to za dobrą zabawę- wolę mieć dziecko
              "bite" niż martwe.
              I warto zapamiętać iż z bezstresowo chowanych dzieci wyrasta taka sama młodzież
              i dorośli. Czasami patrząc na niektóre osobniki nóż się w kieszeni otwiera
      • lolinka2 Re: Głupi artykuł, chociaż wcale nie wyjątkowo. 25.08.10, 18:27
        malila, zwerbalizowałaś wszystko, co i ja mam do powiedzenia na
        temat przeczytanego artykułu. Oszczędzę sobie zatem zużycia
        klawiatury i po prostu podpiszę się pod Twoimi słowami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka