Dodaj do ulubionych

historia bez happy endu

28.09.10, 18:06
Pokladalm duze nadzieje w rodzinie. Wydawalismy wszystko na bieżące życie. Aktywnie pozyskiwalismy pieniadze. Wydawlaam najczesciej na bibeloty, na drobiazgi, na nic. Strasznie mi pozeraly pieniadze karty teelfoniczne. Nie moglismy koszystac z telefonu teściowej, wiec ja kupowalam dosyc duzo kart telef. nie liczac sie z pieniazkami i na nie odkladajac nic.teraz jestesmy w czarnej dziurze. Nie mamy wkaldu wlasnego na meiskzanie. Nie wiem. Nie wiem jak to bedzie. Znalazlam to forum. Ciesze sie, ze jestescie, ze.. Nie mam sil o tym mowic. Jestem zazenowana. Kompulsywnie o ty mysle, nawiazuje do teamtu i nic. Oni nie dadzą..

Najczesciej wydawalam tak:
1.000 oplaty+miekszanie (2 pokoje w tym jeden 6m)
1.000 ubrania dla syna, swoje drobiazgi
500zl zarcie-podjadalismy tesciom

Ja nie pracowalam, zarzadzalam tym wszystkim

Kupowalam markowe rzeczy od urodzenia syna, czyli od 1994.... Nie kupowlaam uzywanych. teraz przyszla moda skejtowska i wszystko musialo miec marke. Syn to hiphopowiec, nawroci sie na inne upodobania, ale w tej chwili jedno goruje. Dostalam w tym iesiacu pensje meza i sowja-prtacowalam rowno.

Obserwuj wątek
    • mariolka55 Re: historia bez happy endu 28.09.10, 18:12
      kiepska podpucha ,serio
    • wespuczi Re: historia bez happy endu 28.09.10, 18:13
      hehe
      skad ty sie urwalas?
    • piegowata9 Re: historia bez happy endu 28.09.10, 18:14
      Kobieto, zlituj się. Rozumiem emocje, ale trzeci wątek na ten sam temat to już lekka przesada. Tym bardziej, że z każdym kolejnym coraz bardziej się pogrążasz...
    • kamelia04.08.2007 Re: historia bez happy endu 28.09.10, 18:28
      dopiero teraz sie obudziłaś?????

      nie wytrzymałabym ani jednego dnia mieszkajac u moich rodziców z mezem i dzieckiem. Może za duzo wydawałas na duperela, trzeba było wynajac cos na mieście.


      A w ogóel top juz mnie wnerwiaja te 3 watki histeryczne na ten sam temat. Wielkie odkrycie ameryki, że trzeba liczyc na siebie.
      • marcysia51 Re: historia bez happy endu 28.09.10, 19:03
        Ni i co z tego? bo czytam i nic nie rozumiem,do kogo masz żal?
        Duże pieniądze na karty telefoniczne??? To gdzie dzwoniliście ??? do wróżki do USA??? Czy synek do sekstelefonów???
        • figa771 Re: historia bez happy endu 28.09.10, 19:05
          Oni nie dadzą..

          Jacy ONI-widzisz ich?Słyszysz?Do psychiatry-szybko!big_grin
          • lalka-on-line kolejna ofiara dopalaczy n/t 28.09.10, 19:10
            • gku25 Re: kolejna ofiara dopalaczy n/t 28.09.10, 19:14
              Hehe, pewnie Tajfun zaszkodziłwink
    • 18_lipcowa1 ta pani potrzebuje leków i psychiatry 28.09.10, 19:25
      • ihanelma Re: ta pani potrzebuje leków i psychiatry 28.09.10, 19:45
        Raczej 2KC albo - taniej - jogurtu i ogórków kiszonych...
        Chyba, że to kolejna ofiara dopalaczy
      • mgla_jedwabna Re: ta pani potrzebuje leków i psychiatry 30.09.10, 15:32
        Ta pani potrzebuje dorosnąć... Podjada teściom, wydaje pieniądze na bibeloty i markowe szmaty dla syna, a potem płacze, że teściowie nie chcą sfinansować wkładu własnego na mieszkanie. W dodatku kręci nosem na rynek wtórny ( z reguły tańszy od deweloperki).

        Ja się dziwię teściom, że jeszcze z taką synowa i wnukiem wytrzymują.
    • agazagie Re: historia bez happy endu 28.09.10, 19:40
      Najlepiej podaj numer konta to będziemy wpłacać na Wasz wkład własny :]
    • miska_malcova Re: historia bez happy endu 28.09.10, 22:39
      potrzebujesz leczenia psychiatrycznego. Natychmiast
      • kocio_007 Re: historia bez happy endu 30.09.10, 10:35
        Ja nie pracowalam, zarzadzalam tym wszystkim

        Tzn czym zarządzałaś, tą gó... pensyjką? Zarządzać to byś mogła, gdybyś miała wielki dom, troje dzieci i męża, który na to wszystko zarabia wink
        Przez 16 lat grzać bezczynnie tyłek w cudzym mieszkaniu, nie myśląc o przyszłości swojej i dziecka, to trzeba mieć nieźle w głowie nawalone.
        Nie wierzę. Albo jesteś trollem, albo PILNIE potrzebujesz psychiatry.
        • pierwsze-wolne Re: historia bez happy endu 30.09.10, 10:41
          >Ja nie pracowalam, zarzadzalam tym wszystkim
          ...
          > Dostalam w tym iesiacu pensje meza i sowja-prtacowalam rowno.


          ...gdzieś się pogubiła wink
        • 1alfa1 Re: historia bez happy endu 30.09.10, 10:43
          kocio_007 napisała:

          Zarządzać to byś mogła, gdybyś miała w
          > ielki dom, troje dzieci i męża, który na to wszystko zarabia wink


          hehehehe
          ja tak mam. to co ? mogę się powołać na Ciebie i tylko zarządzać ?
          • 1alfa1 Re: historia bez happy endu 30.09.10, 10:44
            upss ... z tego wszystkiego zapomniałam o jednym dziecku...hehehe
            to co kwalifikuje się czy nie ?
          • kocio_007 do alfa1 30.09.10, 13:58
            hehehehe
            > ja tak mam. to co ? mogę się powołać na Ciebie i tylko zarządzać?

            Nie rozumiem, pochwalić się chciałaś czy rady prosisz smile

            • 1alfa1 Re: do alfa1 30.09.10, 14:23

              pośmiać się trochę chciałam.... wyluuuuzuj
              BTW argument trochę nieteges...... nie bierz tego tak osobiście
              ogólnie fajny wątek
              • kocio_007 Re: do alfa1 30.09.10, 14:33
                Etam, zaraz osobiście wink wcale nie biorę.
                Chodziło mi o to, że przychody marniutkie, a trampolinka nie pracowała, żeby "tym wszystkim" zarządzać... a przecież nie ma czym...
                może niejasno się wyjaiłam.
                • 1alfa1 Re: do alfa1 30.09.10, 14:38
                  smile
        • miaowi Re: historia bez happy endu 30.09.10, 10:50
          Odwracając sytuację - gdybym ja miala męża, który nie pracuje, ale deklaruje, że z chęcią pozarządza moją pensją, tobym go chyba z miejsca wysłała do pośredniaka po pracę.
    • adellante12 Re: historia bez happy endu 30.09.10, 10:54
      trampoinka napisała:


      Ja nie pracowalam, zarzadzalam tym wszystkim

      Uhmmm... taaaa Czy ty aby rozumiesz co znaczy ten zwrot??? Rewelacyjna pani dziwna....smile)))
      • miaowi Re: historia bez happy endu 30.09.10, 11:00
        SłuchaJCIE, a może któraś z was założyłaby ze mną gospodarstwo?
        Wspaniałomyślnie pozwolę wam zarabiać, a ja wezmę na siebie zarządzanie.
        Że też mi to wcześniej nie przyszło do głowy.
        • opium74 Re: historia bez happy endu 30.09.10, 14:53
          no ale jednak oszczędziała:
          "500zl zarcie-podjadalismy tesciom "
          500zł na jedzenie to całkiem niezły wynik, mi wychodzi dużo więcej, tylko tyle że ja nie podjadam teściom big_grinbig_grin
          Nie dość że mieszka u teściów, wyjada im z lodówki to jeszcze ma pretensje że mieszkania jej nie kupią big_grinbig_grin
    • wesola01 Re: historia bez happy endu 30.09.10, 20:52
      super wąteksmile
      ubawiłam się
      temat kart telefonicznych mnie rozwalił, nie do konca zakumałam- gdzie i po co tak wydzwaniałaś!
      zauwazylam natomiast, ze wsrod wydatkó nie znalazło sie nic dla twojego męża- biedny, przez te 16 lat nic mu nie kupilas? Swietnie musi wygladac w ciuchch i butach sprzed 16 lat, heheheheh
    • czar_bajry Re: historia bez happy endu 30.09.10, 20:58
      Pokladalm duze nadzieje w rodzinie. Wydawalismy wszystko na bieżące życie. Akty
      > wnie pozyskiwalismy pieniadze. Wydawlaam najczesciej na bibeloty, na drobiazgi,
      > na nic. Strasznie mi pozeraly pieniadze karty teelfoniczne. Nie moglismy koszy
      > stac z telefonu teściowej, wiec ja kupowalam dosyc duzo kart telef. nie liczac
      > sie z pieniazkami i na nie odkladajac nic.teraz jestesmy w czarnej dziurze. Nie
      > mamy wkaldu wlasnego na meiskzanie. Nie wiem. Nie wiem jak to bedzie. Znalazla
      > m to forum. Ciesze sie, ze jestescie, ze.. Nie mam sil o tym mowic. Jestem zaze
      > nowana. Kompulsywnie o ty mysle, nawiazuje do teamtu i nic. Oni nie dadzą..
      >
      > Najczesciej wydawalam tak:
      > 1.000 oplaty+miekszanie (2 pokoje w tym jeden 6m)
      > 1.000 ubrania dla syna, swoje drobiazgi
      > 500zl zarcie-podjadalismy tesciom
      >
      > Ja nie pracowalam, zarzadzalam tym wszystkim
      >

      Ta część jest jeszcze poprawnatongue_out

      Kupowalam markowe rzeczy od urodzenia syna, czyli od 1994.... Nie kupowlaam uzy
      > wanych. teraz przyszla moda skejtowska i wszystko musialo miec marke. Syn to hi
      > phopowiec, nawroci sie na inne upodobania, ale w tej chwili jedno goruje. Dosta
      > lam w tym iesiacu pensje meza i sowja-prtacowalam rowno.
      >
      Tu już odezwało się Twoje drugie wcielenietongue_out

      Jednak w połączeniu- całość wypadła kiepsko.
      Musisz się zdecydować jak masz byćbig_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka