czarna1614
28.09.10, 23:53
Jestem tu nowa i nigdy nie pisałam na forum ale czytam je od jakiegoś czasu.
Długo zastanawiałąm się czy napisać ale żeczywistoś mnie do tego zmusiła.
Mam 30 kilka lat i czworo dzieci w tym dwoje z innymi partnerami, no moje dzieci mają w sumie trzech tatusiów. Ale nie o tym chciałam.
Od kilku lat jestem z facetem nie mamy ślubu i on ma problemy z alkoholem jak wypije to odbija mu szajba a ja nie umiem się przed tym bronić i nie umiem na niego wpłynąć żeby nie pił.
On czasami pracuje ale więcej nie po prostu nie lubi długo w jednej pracy być. Tylko zen=by nie było nieporozumień jak jest trzeźwy to naprawdę jest dobrym facetem. A jak wypije to szkoda gadać, już parę razy mnie pobił ale dzieci nie rysza.
Ja nie pracuję,mam zasiłki i alimenty więc mogę spokojnie w domu siedzieć i domem się zajmować. Zresztą rodzice pomagają i dużo mi dają i dzieciom też.
Tylko oni nie wiedzą jaki jest mój facet ja nigdy im nie powiedziałam i dzieciakom też zabroniłam po co mają się denerwować a jeszce kazali by mi się z nim rostać i co wtedy, znaczy się tak myślałam kiedyś bo teraz to już chyba go nie kocham a on chciał by jeszcze jedno dziecko mieć bo mówi że to złotuy interes i on też pracowac nie chce tak jak ja bo mówi ze ja dobrze mam i nic nie robie a ja się pytam jak to nic? przeciaz piorę, sprzątam gotuję a dzieci czyste zawsze i najedzone chodzą, zresztą opieka płaci za przedszkole i posiłki w szkole opłaca.
No i zawsze przeciaż ma podane obiad śniadanie i kolacje a i ubrania naszykowane i wyjęte na wieszch też ma to co mało?
Tylko jak ja czytam że wy nic nie robicie i top wasi chłopi koło was skaczą to ja sobie myślę że moze u mnie jest coś nie tak ale on mi mówi że i tak powinnam być wdzięczna że mnie z cudzymi bachorami wział .
Ale ja już go nie chcę a mieszkanie jest moje a raczej moich rodziców tak więc moje będzie potem a on się nie chce wyprowadzić jak przychodzi co do czego i ja karzę sie wynosić to on wtedy mnie przeprasza i tak jakoś zakręci ze zostaje. A jego matka też mnie namawia żebym jeszcze poczekała i że jego ojciec też taki byl. To ja próbuje ale on coraz gorszy się robi i czasmi to w furię wpada nawet jak nie napity jest i z ludźmi na ulicy się kłuci a szczególnie na innych kierowców się wydziera i raz to nawet prawie się z jednym pobił, ale to on miał rację bo tamten mu drogę zajechał i jeszcze się w głowę pukał.
Ale nie o tym chciałam pisać tylko o sobie.
A zresztą już wszystko napisałam tylko tak się zastanawiam czy dać mu jeszcze szansę ale na dziecko to już się chyba niezdecyduje chociaż lubię dzieci ale już mi się nie chce takim maluchem zajmować i drogie takie wszystko teraz jest.
No to się wygadałam.