Dodaj do ulubionych

No i jak tu myśleć o progeniturze?!

10.10.10, 19:45
Ot, taka refleksja mnie naszła, kiedy zrobiłam podsumowanie mijającego właśnie weekendu. Piątek to dla mnie i MMŻeta zwyczajowo świętowanie początku weekendu, celebrowanie przeżycia kolejnego tygodnia pracy, bez trwalszego uszczerbku na zdrowiu i psychicewink, więc tym razem sushi, do tego butelka białego wina, później butelka czerwonego wina, ergo długie nocne Polaków rozmowy, plus dzięki bogu za wyrozumiałych sąsiadów, bo musieliby być głusi, aby nie słyszeć zza ściany odgłosów muzyki i ‘wyuzdanego’ seksu o 2 w nocywink.
Sobota to wylegiwanie się do 12 w południe w łóżku, przerywane tylko krótkimi pobudkami na zmienianie pozycji i idealne dopasowywanie się w ‘łyżeczce’.
Sobotnia noc to z kolei maraton serialowy – po kolei wszystko, jak leci – Desperatki, Brothers &Sisters, True Blood, więc dziś z kolei pobudka około 14. I dziś tylko szybko ogarniam się praniowo, resztę czasu wykorzystując na kosmetyczne doprowadzanie siebie do perfekcji.

I tylko tak się zastanawiam, ile mi z tego zostanie, kiedy zdecydujemy się na dziecko. I wychodzi mi, że … nic. Nichts, nothing, nada.
Nie będzie wylegiwania się do popołudnia, nie będzie leniwego leżenia na kanapie z maseczką na twarzy i schnącymi paznokciami, że o spontanicznym, namiętnym seksie to nawet nie wspomnę. Będzie za to niezły zapier.dziel przy małym terroryście, który jeżeli pozwoli mi chociaż wziąć prysznic, to uznam to za sukces.
A tu człowiek przyzwyczaił się do pewnego poziomu życia, zarabiania przyzwoitej kasy i równie szybkiego jej wydawania. Bo jak człowiek raz poszedł na zakupy, wydał ze 2 tysie na szmatki dla siebie, zobaczył, że świat się od tego nie zawalił, to chciałby to najdalej za kwartał, pół roku powtórzyć. A tu trzeba będzie wydawać kasę na berbecia i żegnajcie eleganckie, luksusowe garsonki, witajcie luźne dresywink.
Wakacjowo też będzie porażka, bo jak tu takiego małego berbecia ciągnąć do Kenii czy na Sri Lankę, zresztą nawet z Egiptem, Marokiem, Turcją czy Kanarami ze względu na zmianę klimatu będzie problem. A tu człowiek się przyzwyczaił do wakacji za granicą 2x w roku, no i dlaczego teraz ma oddać?!

Słowem, z której strony by nie patrzeć, wychodzi, że posiadanie berbecia się nie kalkuluje. I wszystko byłoby super, bo można by sobie żyć dostatnio, komfortowo i spokojnie, gdyby nie ten ‘wściek macicy’ pojawiający się z regularną cokilkumiesięczną częstotliwością, zupełnie tak, jakby natura upominała się o swojewink.
I teraz zagwozdka, chce ta natura dla mnie dobrze, czy chce po prostu wpuścić mnie w kanał?
Podajcie mi proszę jakieś pozytywne strony zdecydowania się na taką dzieciową harówkę, bo na razie, tak na trzeźwo, wychodzi mi, że to się w ogóle nie kalkuluje.
No ale nie wiem, może po porodzie spłynie na mnie jakaś niebiańska poświata, pokocham dzieciątko w trymiga i w mig zakwestionuję całe swoje dotychczasowe puste życie?wink

PS. Wątek z założenia ma być półserio, a Paniom które chciałyby się wypowiedzieć w stylu – jesteś tak pusta i próżna, że szkoda się wypowiadać, z góry dziękujemy.
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 19:49
      Spanie w weekend do południa? Jest moim udziałem, matki dwudzietnej.
      Po prostu mój mąż jest z natury skowronkiem i jemu wtsanie o siódmej czy ósmej nie robi większego problemu, jeśli może się po obiedzie zdrzemnąć.

      No, ale za to kasę można w dziecięta ładowac bez końca. Wystarczy, że pcozytasz sobie doroczne wątki o kosztach wyprawki szkolnej.
    • triss_merigold6 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 19:55
      Ładnych, ładnych parę lat temu wyprodukowałam identyczny w tonie post na bodajże onecie, bo jeszcze nie pisałam na GW. Pierwsze dziecko mam z rozsądku, o drugie się staramy doskonale wiedząc jaki to kanał. Abotak.
      • martaad Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:00
        posiadanie dziecka to kanał,bez dwóch zdań.kiedyś miałam identyczne zdanie jak ty,aż do urodzenia małego...aż strach pomysleć,że właśnie zaczynam starania o drugie....a co se będę żałować!
      • kiira_korpi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:38
        Wierzę, bo my w gruncie rzeczy jesteśmy bardzo do siebie podobne. Dlatego tak bardzo Cię nie lubięwink.
        U mnie nie będzie z rozsądku, będzie z emocji, bo inaczej tzw. instynkt macierzyński by mnie rozsadził. No i przecież ja się do tego starannie przygotowuję, powoli zajmuję się tworzeniem możliwości życia z dzieckiem, bez straty tego swojego 'luksusowego' życia.
        Ale żal i tak będzie, tego beztroskiego życia, fajnego, naprawdę dobrego seksu, jaki zawsze mieliśmy.
        Cóż, postaram się ratować tyle, ile się da. No i faktycznie, może wejdę na ten 'wyższy' levelwink.
        • gku25 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:52
          Ale co ma dziecko do seksu? W kawalerce żyjesz?
          • kiira_korpi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 21:00
            A dziecko ma to do seksu, że na pewno będzie tak miłe i się obudzi zaraz jak tylko zaczniemy. To raz.
            Dwa - nawet jeżeli zapłacę za cc (i tym sposobem uniknę zrobienia sobie miazgi z pochwy), chroniczne zmęczenie, nawał obowiązków, wieczne niedospanie plus karmienie piersią na pewno będzie miało pozytywny wpływ na moje libido. Tak przez co najmniej 2-3 lata od urodzenia potomka (znaczy, tak długo karmić piersią nie zamierzam, nie ma głupich).
            Ja wiem, że nie seks jest najważniejszy, że człowiek dojrzewa do ważniejszych rzeczy w życiu i takie tam blabla, ale może być mi żal? No może.
            I to pewnie mnie bardziej niż MMŻetowi, bo on jest mądrzejszy życiowowink
            • dragica Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:39
              kiira_korpi napisała:

              > A dziecko ma to do seksu, że na pewno będzie tak miłe i się obudzi zaraz jak ty
              > lko zaczniemy. To raz.

              A tego to pewna jestes????Dlaczego sadzisz,ze dziecko to maly zlosliwiec,ktory ma za cel niszczenie pozycia swoich rodzicow?
              (...)Dwa - nawet jeżeli zapłacę za cc (i tym sposobem uniknę zrobienia sobie miazgi
              > z pochwy)(...)

              Psn nie robi "miazgi" z pochwy,naciecie nie niszczy pochwy,cc zas pozostawia blizne na brzuchu,utrudnia przywrocenie przedciazowej sylwetki,wiaze sie z czesto powaznymi komplikacjami...(zeby nie bylo-mialam 2 sc,zamierzam miec jeszcze jedno,jednak niemialam wyboru).
              (...)chroniczne zmęczenie, nawał obowiązków, wieczne niedospanie plus kar
              > mienie piersią na pewno będzie miało pozytywny wpływ na moje libido. Tak przez
              > co najmniej 2-3 lata od urodzenia potomka (znaczy, tak długo karmić piersią nie
              > zamierzam, nie ma głupich).

              Nigdy mie mow nigdy-chcialam karmic kilka miesiecy,karmie 2 lata.Chcialam wrocic do pracy po 6 miesiacach,wrocilam po 2 latach.Urodzenie dziecka zmienia swiatopoglad.Chroniczne zmeczenie zas nie jest nieodlacznym towarzyszem rodzicielstwa.
            • ankh_morkpork Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 09:21
              Jako posiadaczka żwawego dwulatka pozwolę sobie na kilka komentarzy w oparciu o własne doświadczenia ;P

              > Dwa - nawet jeżeli zapłacę za cc (i tym sposobem uniknę zrobienia sobie miazgi
              > z pochwy)

              Urodzenie JEDNEGO dziecka nie robi miazgi z pochwy. Zwłaszcza, gdy urodzone ważyło poniżej 4 kilo ( wniosek: nie paść się w ciąży jak krowa). Ona jest naprawdę elastyczna i wraca szybko do formy, a jak już się poćwiczy mięśnie Kegla, to w ogóle no problem wink

              Co do tego, jak szybko dochodzi się do formy z blizną przez wszystkie powłoki brzucha i macicę - na szczęście nie wiem. Moja sąsiadka miała CC i problemy z gojeniem się rany, z ropą włącznie. Ja jeśli zdecyduję się kiedyś na drugie, to będę chciała rodzić SN.

              > chroniczne zmęczenie, nawał obowiązków, wieczne niedospanie
              Zwalić nawał obowiązków na męża, matkę, teściową i panią do sprzątania, prania, prasowania i gotowania. Zajmować się dzieckiem i spać.

              > karmienie piersią na pewno będzie miało pozytywny wpływ na moje libido
              Karmienie piersią nie zmniejsza libido, chyba że komuś bardzo przeszkadza wypływ pokarmu "w trakcie". Czasem może się zdarzyć, jeśli pora karmienia się zbliża.

              > Tak przez co najmniej 2-3 lata od urodzenia potomka
              Eee tam, w zależności od temperamentu urodzonego potomka. Może być przed 2-3 miesiące a może do 18stki big_grin
              • z_lasu Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 23:04
                > Zwłaszcza, gdy urodzone ważyło poniżej 4 kilo ( wniosek: nie paść się w ciąży jak krowa).

                Dawno nie czytałam takiej bzdury. Wielkość dziecka zależy nie tylko od diety matki, ale w ogromnej mierze od genów. Natomiast zależność między wielkością dziecka a dietą ciężarnej jest taka, że niedobory u matki mogą spowodować niedobory (i słaby wzrost) u dziecka, a nie taka, że tucząca dieta = duże dziecko.

                > Ona jest naprawdę elastyczna i wraca szybko do formy, a jak już się poćwiczy mięśnie
                > Kegla, to w ogóle no problem wink

                Taaa, u mnie wraca już 2,5 roku i nadal nie wróciła. A ćwiczenia mięśni Kegla (tak zalecane w połogu!) to ja mogłam zacząć ćwiczyć jakieś 4 miesiące po porodzie - wcześniej ból mi nie pozwalał.

                > Karmienie piersią nie zmniejsza libido,

                Oczywiście, że zmniejsza, tak jak zmniejsza nawilżenie pochwy oraz powoduje bezpłodność laktacyjną. Wszystko po to, żeby matka nie zaszła w następną ciążę zanim nie odchowa poprzedniego dziecka. Taka mądrość natury.
                • ankh_morkpork To że u Ciebie jest inaczej niż u mnie, nie znaczy 12.10.10, 09:07
                  że to, co ja piszę, to bzdury. W MOIM przypadku było tak, jak to opisałam. Jeśli Ty masz inaczej - serdeczne wyrazy współczucia.

                  > Dawno nie czytałam takiej bzdury. Wielkość dziecka zależy nie tylko od diety ma
                  > tki, ale w ogromnej mierze od genów. Natomiast zależność między wielkością dzie
                  > cka a dietą ciężarnej jest taka, że niedobory u matki mogą spowodować niedobory
                  > (i słaby wzrost) u dziecka, a nie taka, że tucząca dieta = duże dziecko.

                  Kobieta w ciąży powinna jeść "DLA dwojga". Niestety wiele z nich puszcza sobie cugle i je "ZA dwoje". Ja akurat jakiś czas temu czytałam artykuł o badaniach, z których wynikało, że kobiety z nadwagą rodzą cięższe i większe dzieci niż te matki, które nie miały nadwagi i nie przytyły w ciąży np. 30 kilo.

                  > Taaa, u mnie wraca już 2,5 roku i nadal nie wróciła.
                  U Ciebie nie wraca. U innych wraca. Kwestia wieku, genów, wielkości urodzonego dziecka (moje ważyło poniżej 3 kilo), poziomu hormonów.

                  > Karmienie piersią nie zmniejsza libido,
                  U mnie nie było takiego problemu. Chociaż karmiąc piersią brałam jeszcze cerazette (pigułka jednoskładnikowa BEZ estrogenów).
            • gku25 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 09:50
              No tak, ofiara internetu. Otóż wyobraź sobie, że większość dzieci śpi tak mocno, że przemarsz i przejazd wojsk pancernych ich nie obudzi. Zmęczenie? Nie masz pralki? Słoiczków z żarciem dla niemowląt? Pampersów?? Nasze matki i babki to mogły mówić, że są zmęczone. I to niedospanie-śpisz z dzieckiem, dajesz cycka na zapchanie i normalnie funkcjonujesz następnego dnia. A najlepiej to wcale cyckiem nie karmić. Także przesadzasz.
            • ledzeppelin3 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 13:13
              > A dziecko ma to do seksu, że na pewno będzie tak miłe i się obudzi zaraz jak ty
              > lko zaczniemy. To raz.

              Jak się nie ma nerwicy pochwy, to nawet jak zapłacze, można spokojnie skończyć. Zależy od podejścia.
              A jak masz nerwicę pochwy, to polecam poród naturalnytongue_out
            • z_lasu Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 22:52
              Nie wiem z czego wynika ta przekora. Jak napiszesz, że się wahasz, bo macierzyństwo nie jawi Ci się jako pasmo uniesień, to wszystkie będą Cię przekonywać, że jest cudowne. Jak napiszesz, że jest cudowne, to będą Ci udowadniać, że nieprawda.

              Sporo tu wątków pod hasłem "seks po porodzie = masakra". O, np. tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,116396416,116396416,Sex_po_porodzie_masakra_.html
              Podejrzewam, że na forach "okołoporodowych" takich wątków jest znacznie więcej. I nie ma powodu nie wierzyć w szczerość tych wypowiedzi.
          • zoe7 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:16
            Nie mieszkam w kawalerce, a dzieci z seksem albo jego brakiem i tak mają dużo wspólnego...
            • gku25 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 09:52
              No to współczuję.
    • anorektycznazdzira Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 19:56
      Pierwsze dziecko miałam na tyle wcześnie, że nie zdązylam się przyzwyczaić to systemu, jaki opisałaś. Więc było mi łatwiej. Jestem sceptyczna co do przestawiania się z jakiegokolwiek systemu na jakikolwiek inny system, nawet, jak chcesz kompa z windowsa przerzucić na linuxa, to masz rewolucję tongue_out
    • kawka74 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:02
      > I tylko tak się zastanawiam, ile mi z tego zostanie, kiedy zdecydujemy się na d
      > ziecko. I wychodzi mi, że … nic. Nichts, nothing, nada.

      A tam smile
      I sushi da radę ukręcić (z wyjątkiem pasty z tuńczyka, ni wuja nie jestem w stanie zrobić takiej, jak w knajpie), i opić się winem, i seks pouprawiać, i w egzotyczne kraje wyjechać, i pazury pomalować, i nawet długą kąpiel wziąć. Tylko trzeba się przestroić na inny kanał, nie udawać, że nic się nie zmieniło, a się wszystko jakoś takoś samo uklepuje, i to całkiem przyjemnie.
      Nie, nie byłam taka bohaterska i optymistycznie nastawiona od początku, ryczałam z niewyspania, miałam dość i chciałam uciec. Teraz też czasem ogarnia mnie chęć ucieczki w tropiki, gdzie mnie nikt nie znajdzie, wtedy szybciutko znajduję kogoś, kto się zajmie dzieckiem, i się oddalam na jakiś czas.
      Co do opłacalności - ja się czuję wygrana. Nie mam pojęcia, dlaczego, ale z moją córką w ramionach czuję się panem świata. Pewnie to wina biologii wink
      • triss_merigold6 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:07
        Chwała Panu, nie znoszę tropików. Przynajmniej tego nie muszę żałować. P n
        • kawka74 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:13
          Ja też nie znoszę smile
          BTW w tej chwili nie brakuje mi jakoś szczególnie życia przeddzieciowego. Czasem brakuje mi samej możliwości wyjścia w dowolnej chwili i udania się w dowolne miejsce na dowolny czas, ale nie brakuje mi samego wyjścia. Stetryczałam zapewne albo wyczerpałam swój limit szaleństw, bo jest mi całkiem przyjemnie zasnąć o 22.
    • apriljana Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:12
      Do trzydziestki wiodłam takie "puste" życie, oj dobrze mi z tym było a zamiana na cokolwiek innego wydawała mi się totalnym bezsensem. A później się mi coś w głowie poprzestawiało i nie wiem czy to z powodu pierwszych urodzin z trójką z przodu czy ten wspomniany nagły "wściek macicy". No nie wiem, ale jak grom z jasnego nieba spadła na mnie myśl, że "chcę w to wejść", z pełną świadomością, że łatwo nie będzie.
      Za nic nie wróciłabym do tego co było przed pojawieniem się szkodników. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa ale teraz czuję, że znalazłam ostatni element mojej układanki, moje życie jest pełne. Teraz to już nie tylko szczęście ale pełnia szczęścia. Ale tego trzeba naprawdę chcieć.
      Z praktycznego punktu widzenia więcej jest minusów wink mniej czasu tylko dla siebie, ciężka harówka od rana do nocy, cholerna odpowiedzialność za tego małego człowieka ... ale praktycznie nie da się wyjaśnić dlaczego to daje więcej radości niż poprzednie życie.
      • z_lasu Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:50
        > Byłam wtedy bardzo szczęśliwa ale teraz czuję, że znalazłam ostatni element mojej
        > układanki, moje życie jest pełne. Teraz to już nie tylko szczęście ale pełnia szczęścia.

        No, mnie ta łaska nie spotkała. Przed dzieckiem byłam bardzo szczęśliwa, teraz z pewnością nie jestem. Żałuję decyzji o dziecku.
    • ally Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:19
      czuję dokładnie to samo. ogarnia mnie przerażenie, gdy pomyślę, że dzieci (nawet te w wieku podstawówkowym) mają dziwną tendencję do budzenia się ok. 6 rano. pamiętam, jak moja znękana matka odsyłała mnie do telewizora bądź książeczki wink
      • kawka74 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:22
        Hehehe
        Jako dziecko miałam cudowny zwyczaj nie tylko wstawania o szóstej rano, zwłaszcza w weekendy, ale też i szarpania jej co kilka minut za ramię i dopytywania się, czy już się wyspała.
        • miaowi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:39
          Moje nawet nie pyta, moje od razu wskakuje na mnie i pyta: "Wstajesz?"

          Muszę zwykle zdusić pod nosem soczystą wiązankę.
    • gosia336 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:25
      mnie to najbardziej brakuje tych wakacji ,bo z dziecmi malymi to na razie tylko Turcja czy Tunezja a w planach przed dziecmi byla Gwatemala-Belize-Meksyk (ale juz nie zdazylismy).No i ostatnio da sie pospac do 8.30
    • kropkacom Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:27
      Dopóki ewentualne dziecko to tylko harówka a spanie do 12 jest święte, na potomstwo nie radziłabym się decydować. Można się zdziwić.
      • kropkacom Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:30
        I wiem, że niektórym, na maksa skoncentrowanym na sobie ludziom, dziecko nie zawaliło życia w gruzy - ale to chyba rzadkość.
    • kufferrek Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:36
      Jak już przytulisz się do małego pachnącego ciałka-zrozumiesz smile

      • z_lasu Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:24
        Z tym, że nie napewno, więc nie używaj tak kategorycznych stwierdzeń.
    • tacomabelle twoje dylematy są z kosmosu 10.10.10, 20:38
      dla 98% kobiet
      • kiira_korpi Re: twoje dylematy są z kosmosu 10.10.10, 20:45
        tacomabelle napisała:

        > dla 98% kobiet

        Bo?
        • tacomabelle Re: twoje dylematy są z kosmosu 10.10.10, 21:14
          Sushi, Hawaje, Galaktyka far away.
        • angazetka Re: twoje dylematy są z kosmosu 10.10.10, 23:15
          A ile - twoim zdaniem - osób w tym kraju może sobie pozwolić na spontaniczne zakupy za 2000 zł tudzież egzotyczne wczasy dwa razy w roku? wink
          • ally Re: twoje dylematy są z kosmosu 11.10.10, 11:32
            > A ile - twoim zdaniem - osób w tym kraju może sobie pozwolić na spontaniczne za
            > kupy za 2000 zł tudzież egzotyczne wczasy dwa razy w roku? wink

            nie skupiałabym się na kwocie 2 tys. ani na egzotyce wczasów wink
            dla kogoś może to być kwestia spontanicznego kupna butów za 150 zł lub wakacji pod namiotem nad polskim morzem (niemowlę pod namiotem?)
            • piekielna-diablica Re: twoje dylematy są z kosmosu 11.10.10, 14:17
              a propos namiotów, biwaków - mój miał 4,5 mca jak byłam z nim na biwaku w przyczepie (zero prądu i ciepłej wody - w nocy 14 stopni) było bosko
              • falka32 Re: twoje dylematy są z kosmosu 11.10.10, 15:27
                Jak miałam lat 20 plus vat, to też siedziałam z półrocznym niemowlakiem pod namiotem nad polskim morzem i było bosko.
                Teraz mam prawie 40, dwoje maluchów i wyjazd pod namiot uważam za rozrywkę dobrą dla nudzącej się młodzieży spragnionej adrenaliny smile
    • claudel6 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 20:44
      > może po porodzie spłynie na mnie jakaś niebiańska poświata, po
      > kocham dzieciątko w trymiga i w mig zakwestionuję całe swoje dotychczasowe pust
      > e życie?wink

      no u mnie było mniej więcej tak smile
      a też się bałam stracić wygody bezdzietnego życia, bardzo podobnie jak Ty smile
      ale u mnie tak źle nie jest, nadal śpię do południa, tylko snem przerywanym (na karmienie)
      • heca7 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 21:02
        Nie myśleć i już.
        Ale Ty masz nudne weekendy. Najgorsze to leżenie na łyżeczkę i maraton bzdurnych seriali. Chyba by mnie szlak trafił z nudów.
        • kiira_korpi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 21:07
          szlag, Heco, szlagwink
          Za to na pewno spacerowanie z dziecięciem i bawienie się w piaskownicy łopatką, bardzo moje życie ubogaci. A jak rozwinie intelektualnietongue_out
          • heca7 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 21:43
            I dlatego ja z dziecmi nie spaceruję(zawsze mi właziły w kupę) i nie siedzę w piaskownicy(mamy własną w ogrodzie i siedzą tam same albo z rodzeństwem ciotecznym)dzięki temu nie muszę się bawić łopatkąwink
            Na spacery chodzą z dziadkami, ci po prostu to lubią.
    • croyance Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 21:09
      Wcale nie jestes pusta czy glupia. Po prostu generalnie spoleczenstwo sie infantylizuje i ludzie czesto nie chca miec dzieci, bo sami chca byc jak dzieci i zapokajac potrzeby swoich 'dzieci wewnetrznych' w nieskonczonosc. Z reguly jednak w ktoryms momencie czlowiek sie nasyca tym skakaniem naokolo samego siebie i zaczyna miec ochote albo na dzieci, albo na pomoc czy urozmaicanie zycie innym, bo na dluzsza mete takie robienie przyjemnosci tylko sobie jest nudne i meczace. Ja bym sie na Twoim miejscu nie spieszyla - nie ma po co. Wybaw sie, podrozuj, lez z maseczkami big_grin wczesniej czy pozniej moze przestanie Ci to wystarczac.
      • kiira_korpi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 21:21
        croyance napisała:

        > Wcale nie jestes pusta czy glupia.

        No dzięki, to mnie dowartościowałaśwink
        Ale tak w ogóle to u nas już nawet termin rozpoczęcia starań ustalony, skoordynowany z planami zawodowymi i prywatnymi. Więc pewnie jeszcze ze 2 lata at least do szczęśliwego rozwiązania (miejmy nadzieję) się zejdą. Może przynajmniej zdążę jeszcze Afrykę tak z grubsza (bo już nie mówię, że całą) ogarnąćwink.
        • nowi-jka Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 07:36
          kira korpi mam nadzieje ze za lat kilka, jak juz to bedzi eten moment, nei zobacze cie na forum dla staraczek zrozpaczonej jak to tylko dzidzi ci do szczescia brakuje al ejakos natura mówi nie
          • kiira_korpi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 20:09
            No ja też mam taką nadzieję. Ale to nie ma być za kilka lat, rozpoczęcie starań planowane jest na październik 2011 najwcześniej, tak, żebym nawet gdyby udało mi się zaskoczyć od razu (w co wątpię - na luzie daję nam pół roku), zdążyła obronić się na obecnych studiach, a może nawet uda mi się zacząć podyplomówkę. Jest mi to potrzebne do wykonywania pracy z domu, bo z tym powrotem do pracy może być różnie. Tzn. w teorii to bardzo chętnie, oczywiście szanujemy i rozumiemy potrzeby matek karmiących, a w praktyce to nie bałdzo. Ja tam nigdy nie wiem, kiedy wyjdę z roboty, ale raczej nie przed 19wink.
            Ale to fajna robota jest, fajna kasa, więc na razie jeszcze mi się chce. Ale i tak będę w przyszłości trochę zmieniać zawód.

            No i jeszcze też trochę czas zaczyna mnie gonić, chcę się wyrobić do 35. roku życia, a tu jeszcze tyle świata do zobaczenia, tyle rzeczy do odkrycia;P
            Nie chcę też za długo czekać, chociaż w sumie nie mam powodu wątpić w swą płodność, a jak będzie, to wyjdzie w praniu.
            • kropkacom Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 20:19
              > No i jeszcze też trochę czas zaczyna mnie gonić, chcę się wyrobić do 35. roku ż
              > ycia, a tu jeszcze tyle świata do zobaczenia, tyle rzeczy do odkrycia;P

              Boziu, a z dzieckiem to nic już nie zobaczysz? W domu z nim zamierzasz do osiemnachy siedzieć?

              Jak się ma możliwości finansowe i chęci to nawet z przychówkiem można świat zwiedzić. Poza tym dzieci mają tą magiczną big_grin cechę, że kiedyś z domu wybywają.
    • joxanna Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 21:19
      Jeśli lubisz wydawać pieniądze, to dziecko jak znalazł. Wiesz co się dzieje z mózgiem matki w sklepach ze ślicznymi ubrankami? Dopiero można poszaleć - córki za księżniczki, synów za małych elegantów. I mamusia pod kolor. Koniecznie spraw sobie od razu parkę!smile

      Co do seriali - Twój świat jest niezwykle ubogi, jeśli nie znasz jeszcze Małej Księżniczki, Świnki Peppy, czy Boba Budowniczego. Tyle, że zamiast od 20 do 2 w nocy będziesz oglądać od 14 do 20. Jak tylko wrócicie z centrum handlowegosmile

      No i restauracje. Moja droga. Bez dziecka do restauracji? Bez sensu. Z dzieckiem zamawiasz więcej różnych potraw (każdy co innego) i w dodatku można po dziecku skończyć coś dobregosmile

      Jeśli chodzi o spanie to trochę kłopot. Nagle zaczyna się doceniać wyjazdy służbowe - byle nie za często i nie za długie. Ale raz w mięsiącu wyjazd na 1 noc jest super.

      Z seksem natomiast... z seksem potrafi być jeszcze lepiej niż przed dzieckiem. Czas się znajdzie. Najpierw dzieci są tak małe że śpią bardzo mocno, a potem są na tyle dorosłe, że nic ich nie zdziwi.

      Plusów z posiadania dziecka nie da się wymienić żartem. To są prawdziwe plusy. Tylko minusy są żartobliwesmile
    • asocial Re: haa!!! 10.10.10, 22:07
      ha!
      Dzisiaj naszla mnie identyczna refleksja ; ).

      W piatkowa noc wrocilam z pracy o 1 w nocy: od 19 siedzialam w barze z kolezankami. Cala sobote spedzilam na festiwalu filmow grozy w pobliskim miasteczku+ plaza, a dzisiaj obudzilismy sie z chlopakiem o 12.40 (po poludniu), po fajnej nocy pelnej seksu i seriali (futurama y family guy;P). A dokladniej: obudzil mnie telefon od brata ( swiezo upieczony tatus, maja cudownego 4 mnc syna) i jego pelen zazdrosci tekst : ´´aaaaa, jestes jeszcze w lozku?????´´.
      • ledzeppelin3 Re: haa!!! 12.10.10, 12:02


        W piatkowa noc wrocilam z pracy o 1 w nocy: od 19 siedzialam w barze z kolezank
        > ami. Cala sobote spedzilam na festiwalu filmow grozy w pobliskim miasteczku+ pl
        > aza, a dzisiaj obudzilismy sie z chlopakiem o 12.40 (po poludniu), po fajnej no
        > cy pelnej seksu i seriali (futurama y family guy;P).


        Byłam kiedyś w klubie dla swingersów. Sauna, seks, narkotyki. WSZYSCY oprócz mnie byli w związkach i większość miała dzieci tongue_outP
    • denea Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:09
      Wprawdzie nie prowadziłam tak barwnego życia jak Ty, ale uwielbiałam wielogodzinne seanse czytelnicze i rozwalanie się swobodne na łóżku z książką... A, i nie lubiłam dzieci ! W sumie nadal nie piszczę nad nimi z zachwytu, tylko teraz lepiej rozumiem ten dziwny etap w życiu człowieka...

      >No ale nie wiem, może po porodzie spłynie na mnie jakaś niebiańska poświata, pokocham >dzieciątko w trymiga i w mig zakwestionuję całe swoje dotychczasowe puste życie?wink

      Niom smile Dokładnie. Znakomita większość matek i spora większość ojców ma w głowach taki przełącznik, który Matka Natura po prostu nadusza... i uwalnia człowiekowi do mózgu odpowiednią dawkę hormonów, dzięki którym znosisz rozmaite hardcorowe jazdy z zaciśnętymi zębami, czując że zaraz potomka rozszarpiesz... ale już 5 minut po tym, jak zaśnie, masz nagły atak sklerozy i jesteś zupełnie pewna, że ta istota jest najcudowniejsza na świecie i niczego nie pragniesz bardziej, niż jej dobra...
      Ewolucja jest zajebiście cwana smile
    • wieczna-gosia Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:13
      zdecydowanie sie nie decydowac.
    • asocial Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:15
      Jasne, kobiety, ktore niekoniecznie chca miec dzieci lub w tej chwili nie czuja sie gotowe same sa a. niedojrzale b. egoistyczne c. same sa dziecmi ( wole byc takim dzieckiem, niz wiekszosc mlodizutkich mam/ ojcow, ktorzy swiadomie zdecydowali sie na macierzynstwo/ tacierzynstwo, a po 3 latach im odwala) i z nudnym zyciem (ach, te nudne sushi i wina).

      dziecko planuje miec za jakies 5 lat, jak juz sie wynudze zabawa, festiwalami i nieskrepowanym sekssemwink.
    • indigo_kid Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:28
      Albo masz "wściek macicy", czyli pragniesz dziecka, czujesz instynkt macierzyński, albo
      liczysz na to, ze zaciążysz, bo wszystkie koleżanki już mają dzieci i "może po porodzie spłynie na mnie jakaś niebiańska poświata, po
      > kocham dzieciątko w trymiga i w mig zakwestionuję całe swoje dotychczasowe pust
      > e życie?wink"


      Poczytaj sobie fora niemowlak i małe dziecko, tam właśnie pełno takich wątków pozakładanych przez matki, które chciały mieć dziecko, bo każdy ma i czas goni, a potem się okazało, ze to nie to i nie dają rady.
      Wg mnie dziecko nie dla każdego.
      Jeżeli nie czujesz ( i co ważne, Twój partner też), że naprawdę chcesz mieć dziecko, nie jesteś gotowa przez pierwsze parę tygodni jego życia nie wysypiać się, zrezygnować z paru rzeczy na jakiś czas, itd to daj sobie spokój, poczekaj jeszcze parę lat. Może poczujesz a może nie. Kto powiedział, ze każda kobita musi urodzić?
    • pam-param Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:37
      Widzę, że nie ja jedna na świecie mam taki dylemat. Z jednej strony pragnę dziecka, z drugiej - nie potrafię znaleźć RACJONALNEGO argumentu (za to emocjonalnych na pęczki) za jego powołaniem na świat. Bo w sumie to super nam się teraz żyje - pod każdym względem - więc po to zmieniać? Nie ma przecież gwarancji, że dziecko to sam cud, miód i orzeszki, i że ta "niebiańska fala" na pewno na nas spadnie. A jeśli nie? Cholera. Kanał.
      • cherry.coke Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:18
        pam-param napisała:

        > Widzę, że nie ja jedna na świecie mam taki dylemat. Z jednej strony pragnę dzie
        > cka, z drugiej - nie potrafię znaleźć RACJONALNEGO argumentu (za to emocjonalny
        > ch na pęczki) za jego powołaniem na świat. Bo w sumie to super nam się teraz ży
        > je - pod każdym względem - więc po to zmieniać? Nie ma przecież gwarancji, że d
        > ziecko to sam cud, miód i orzeszki, i że ta "niebiańska fala" na pewno na nas s
        > padnie. A jeśli nie? Cholera. Kanał.

        A ja mam problem odwrotny. Argumenty racjonalne bym i miala, natomiast absolutnie i kompletnie nie odczuwam potrzeby emocjonalnej. I co wtedy?
    • z_lasu Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:46
      Będzie dokładnie tak, jak piszesz. Nie zostanie z tego absolutnie nic. A Twoim największym marzeniem będzie normalność w zakresie załatwiania własnych potrzeb fizjologicznych i higienicznych. I nie ma żadnej gwarancji, że "po porodzie spłynie na Ciebie jakaś niebiańska poświata", powiem więcej, nie ma nawet wystarczająco wysokiego prawdopodobieństwa, że mityczny "uśmiech dziecka" zrekompensuje Ci cokolwiek.

      > I teraz zagwozdka, chce ta natura dla mnie dobrze, czy chce po prostu wpuścić mnie w
      > kanał?

      No, żartujesz! Natura z całą pewnością ma w głębokim odwłoku dobrostan psychiczny osobnika, ma zupełnie inne priorytety.

      Polecam lekturę wątku:

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,116552931,116552931,tesknicie_za_czasami_sprzed_dziecka_.html
      Zadziwiająco dużo osób (jak na to forum) przyznało, że jednak nie do końca są szczęśliwe.
      • pocztarenata Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:55
        Nie wiem na jakiej podstawie autorka zakłada, że mu tu "niewyszalane" przed dziećmi wink
        Bo jak czytam wspomnienia w stylu skakania po dachach wieżowców 13-piętrowych to myślę, że niektóre to "wyszalane" aż za bardzobig_grin
        • z_lasu Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:05
          > Nie wiem na jakiej podstawie autorka zakłada, że mu tu "niewyszalane" przed dziećmi wink

          ??? To napewno do mnie? Ja nic takiego nie zakładałam.
          • heca7 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 09:30
            big_grin Niee i do tego pod złym nickiem się wpisałamwink
      • kiira_korpi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:06
        Z_lasu, a ile miesięcy (lat?) ma Twoje dziecko, jeżeli można spytać. I drugie pytanie - czy Ty byłaś przed ciążą przygotowana na trudy macierzyństwa, wiedziałaś z iloma wyrzeczeniami się to wiąże?
        Bo bez urazy ale strasznie katastroficzną wizję mi tu rysujesz (niczym Kononowicz, że nie będzie niczego).
        Mam wrażenie, że jesteś w tej początkowej, najtrudniejszej fazie macierzyństwa i dlatego widzisz tylko harówkę, bez jakichkolwiek pozytywów.
        A przecież to jest tak, że coś tracisz, a coś innego zyskujesz, bo w przyrodzie musi być równowaga.
        Ja już wiem, że miłości do dziecka trzeba się uczyć, nawet wiele tygodni, miesięcy, chyba, że będę miała szczęście i ta niebiańska poświata jednak spłyniesmile.
        Ale też trudno mi uwierzyć w to, że nie masz czasu iść nawet do toalety. Przecież dziecko można wpakować w chustę (na pewno nawet najbardziej niezdolny plastycznie osobnik nauczy się w końcu wiązać to cholerstwowink, ew. pójdę do sklepu, niech mi tam zawiążą), a do dziecka można wynająć opiekunkę, jak człowiek czuje, że para mu już idzie z uszu.
        Więc? Dlaczego jest tak źle?!
        • z_lasu Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:34
          Moje dziecko ma 2,5 roku. Widzę, że nie wierzysz w istnienie kobiet, które nie odnalazły się w macierzyństwie. Uwierz, dla własnego dobra. I weź ten fakt pod uwagę podejmując decyzję.

          > A przecież to jest tak, że coś tracisz, a coś innego zyskujesz, bo w przyrodzie
          > musi być równowaga

          Musi, ale nie tego rodzaju. U mnie bilans nie wychodzi na plus. Nawet na zero nie wychodzi.

          > czy Ty byłaś przed ciążą przygotowana na trudy macierzyństwa, wiedziałaś z iloma
          > wyrzeczeniami się to wiąże?

          Tak mi się wydawało. Spodziewałam się jednak, że niemowlę w domu nie może być aż takim koszmarem, skoro tyle kobiet się decyduje na kolejne dzieci. Skoro inne dają radę (z kilkorgiem), to ja z jednym też dam. Niestety, rzeczywistość mnie przerosła.

          Sporo o mnie się dowiesz z zalinkowanego wątku, bo bardzo się tam udzielałam.
          • kiira_korpi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 00:52
            Z_lasu, doczytałam i już rozumiem - bibliotekarz na estradzie. Cóż, przykro mi. Mam tylko nadzieję, że będzie lepiej, tak najpóźniej za 20 latwink. Zresztą, wypchniesz go na studia do innego miasta, że niby dla jego dobrawink
            • falka32 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 15:42
              Ja nie doczytałam, bo nie zdążę teraz, ale hasło bibliotekarz na estradzie rozumiem.
              Mnie w ten sposób przywaliło dopiero dwoje dzieci w odstępie półtora roku, ale rozumiem o co chodzi. Czułam się wtedy jakby mnie tir przejechał. Nigdy w życiu nie byłam tak przebodźcowana, jak wtedy i zaczynałam się zachowywać jak autysta. Jeżeli masz do tego upierdliwe dziecko (ja miałam dwoje upierdliwych) to masz przerąbane. Ja też myślałam tak - inni mają kilkoro, to ja sobie też poradzę z dwójką naraz a odchowam za jednym bałaganem i będę miała z dyńki. HAHA. Ale niedawno napisałam gdzieś na forum coś, co jeszcze rok - pół roku temu nie wierzyłam, że kiedykolwiek napiszę. Chłopaki mają teraz 3 i 5 lat i jest bosko. Z upierdliwych bachorów wyrosły znienacka dwa bardzo fajne dzieciaki z którymi jest przyjemnie przebywać i które po sobie sprzątają a obecność dwóch naraz z wady zrobiła się nagle zaletą, bo sami zapewniają sobie towarzystwo o 7 rano, zabawę i socjalizację oraz pomoc w ubieraniu czy wycieraniu tyłka. Ja mogę siedzieć, piłować pazury, spać do południa i walić seriale. Tzn. mogłabym, gdybym w międzyczasie nie wpadła na kolejny genialny pomysł - samobój, czyli pracę w domu z dziećmi big_grin
              • falka32 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 16:46
                > Ja nie doczytałam, bo nie zdążę teraz, ale hasło bibliotekarz na estradzie rozu
                > miem.
                > Mnie w ten sposób przywaliło dopiero dwoje dzieci w odstępie półtora roku, ale
                > rozumiem o co chodzi.

                Chyba nieprecyzyjnie napisałam, więc dodam, że rozumiem, co się może dziać, kiedy rodzic o wrażliwym układzie nerwowym i słabej odporności na bodźce otrzyma od natury dziecko o identycznej konstrukcji, ale jeszcze nie zsocjalizowane big_grin
              • kiira_korpi Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 20:32
                Ja na dwójkę się nie piszę, mowy nie ma. Ale bez obawy, rozpieszczonego do granic obrzydliwości jedynaka nie wychowam. Od dawna się rozglądam za kimś, kto by mi wkładał i wyjmował naczynia ze zmywarki wink
                Mam kota i myślę o nabyciu mopsa - to w kwestii zapewnienia towarzystwa i spacyfikowania rozkosznego dzieciaczka, nalegającego na zabawę od świtu.

                Ale tak poważnie to forumka 'z_lasu' ma poważniejszy problem niestety. Może gdyby trafiło jej się mniej żywe, energiczne dziecko, to byłoby łatwiej. Może.
                Falko, jesteś mądrą babką, może w ramach dostępnego wolnego czasu przeczytaj jej wypowiedzi w tym wątku, który podlinkowała, może coś mądrego jej poradzisz.

                O, tu chyba jest clou
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,116552931,116650810,Re_tesknicie_za_czasami_sprzed_dziecka_.html
                • z_lasu Wielkie dzięki, Kiira. 11.10.10, 23:15
                  Falka już mi bardzo pomogła tymi postami, bo zwerbalizowała to, co dla mnie było jeszcze mglistym domysłem.

                  Problemem jest prawdopodobnie nadreaktywność układu nerwowego zarówno mojego jak i dziecka. Dziecko to przede wszystkim ogrom bodźców, z którym mój system nerwowy sobie nie radzi. Ja nie potrafię napisać prostego postu czy maila do koleżanki, jeżeli gra radio. Nie jestem w stanie się skupić. A czymże jest radio w porównaniu z dzieckiem? Zwłaszcza moim.
                  • falka32 Re: Wielkie dzięki, Kiira. 12.10.10, 10:03
                    No tak własnie się domyślam, bo to przebija z tego co piszesz i brzmi dla mnie bardzo znajomo. To jest właśnie ból ludzi nadwrażliwych, że rodzą nadwrażliwe dzieci big_grin
                    Taka mądra jestem, ale sama to odkryłam przypadkiem, kiedy kulki homeopatyczne, które wzięłam na katar, zadziałały na mnie niespodziewanie jak znieczulenie synaps i wtedy zrozumiałam, dlaczego normalni ludzie mogą mieć dzieci a nawet kilkoro dzieci i nie są odwożeni po pół roku do psychiatryka. A miałam wtedy na stanie, jeżeli dobrze pamiętam, roczniaka i 2,5 latka. Dwóch bardzo temperamentnych, wyjących o wszystko chłopaków, którzy kompletnie mnie nie słuchali. To był okres, kiedy zaczynałam dzień od walenia pięścią w ścianę z bezsilności a potem było już tylko gorzej. Mówiąc, ze zachowywałam się jak autysta, nie koloryzuję jakoś bardzo. A po kulkach, no normalnie niebo - zaczęłam z minuty na minutę odczuwać dźwięki i całą resztę normalnie (tzn podejrzewam, że tak własnie jest "normalnie") i okazało się to wszystko wtedy zupełnie proste. Dzieci skakały po żyrandolu, darły się, wyła jakaś bajka, było popołudnie, mnie bolała głowa po ciężkim dniu a ja ze stoickim spokojem robiłam swoje, lawirowałam między zabawkami i nawet do nich szczebiotałam. Ani razu nie zaczęłam wrzeszczeć. Nie widziałam nawet powodu, żeby podnosić głos czy prosić o ciszę. Niestety taki stan utrzymywał się najwyżej kilka godzin a po pół roku kulki przestały działać big_grin - ale wkrótce dzieci zaczęły być bardziej sterowalne głosem i powoli robiło się z górki.
                    Zaś moje dzieci są bardzo podobne do mnie z czasów wczesnego dzieciństwa, chociaż moja matka twierdzi, że ja byłam jednak gorsza i właściwie to cud, że przeżyłam dzieciństwo, nie zginąwszy w żadnej zaplanowanej przez siebie akcji typu wyskakiwanie z balkonu ani też z ręki własnej, przebodźcowanej matki, której przerwałam lekturę etykiety od majonezu big_grin

                    Dobra wiadomość jest taka, że z czasem to też się wszystko tonuje i z każdym rokiem jest coraz łatwiej. I z takich dzieci wyrastają fajni, wrażliwi ludzie. Dlatego mówię, że jest coraz przyjemniej. Wcześniej kochałam chłopaków w taki pierwotny sposób, ale ich bardzo nie lubiłam i nie cierpiałam ich towarzystwa, teraz ich naprawdę lubię, choć hałas i ruch w polu widzenia oraz tyle osób naraz nadal mi przeszkadza.
                    • falka32 Re: Wielkie dzięki, Kiira. 12.10.10, 11:24
                      Doczytałam jeszcze trochę tamtego wątku i zapytam pro forma - z_lasu, przebadałaś młodego już na wszystkie cuda typu lamblie, grzyby, nietolerancje glutenu, SI i tak dalej? Bo to może nie jest główny powód, ale często bywa turbodopalaczem takich zachowań.
                      • z_lasu Re: Wielkie dzięki, Kiira. 13.10.10, 15:14
                        Też myślałam o tym, ale to mi się nie układa w jakąś spójną całość, która mogłaby sugerować kierunek badań. Gluten badany - ok, lamblie tylko raz, więc mogą być niemiarodajne. O grzybach to chyba niewiele wiem, możesz rzucić kilka haseł, żebym wiedziała czego szukać? A SI to nawet nie wiem co to.

                    • luthien79 Re: Wielkie dzięki, Kiira. 12.10.10, 14:31
                      Falka, daj namiary na te kulki, please wink
                      A na serio, to roczniak i 2,5 latek w domu to jazda bez trzymanki. Też tak planowałam, że odchowam za jednym zamachem a potem zawrotną karierę robić będę, bo pieluchy już za mną. I co? I zdarzają mi się dni, kiedy najchętniej bym uciekła (a raczej - owszem, zdarzają się dni, kiedy wytrzymuję wink )
                      Żeby nie było, M. się zajmuje, a jakże, tylko jego też przerasta dwójka na raz. Ja pracuję na 3/4 etatu, mamy nianię i żlobek na czas mojej pracy, ale... dwa maluchy wyjące na raz, z gilami do pasa, jedno zasikane w majtki a drugie jedzące ciastolinę, rozwalają mnie w 2 minuty. Jak robią kipisz w pokoju, to przynajmniej same sobie dostarczają towarzystwa, więc jest git.
                      Falka, mówisz, że za rok -dwa będzie lepiej? Bo na razie przestajemy bywać u ludzi...
                      (a z jednym to wszystko, nawet backpackerski wyjazd do Tajlandii zaliczyliśmy, luz blues, no marzenie nie rodzicielstwo... Chociaż i tak nie wyobrażam sobie, żeby tych moich potworów nie było...)
                      Kiira, z mojego doświadczenia - z jednym się da żyć, nawet cywilizowanie. Dopiero więcej niż jeden maluch na raz rozjeżdża ułożone życie tak, że zamiast chcieć zwijać sushi wieczorem marzysz o tym, żeby wreszcie zjeść kasze, którą sobie ugotowałaś na obiad. I zasypiasz podczas karmienia ssaka do poduchy. (ciągle mam nadzieję, że będzie lepiej wink
                      Ale fakt, zakupy dzieciowe są jeszcze fajniejsze, niż swoje.
                    • z_lasu Re: Wielkie dzięki, Kiira. 13.10.10, 15:10
                      Ja pierrrniczę! Dawaj namiar na te kulki! big_grinbig_grinbig_grin Choćby na pół roku miały wystarczyć!

                      A tak szczerze, to myślę, że już mi chyba nie są tak bardzo potrzebne. Mały ma 2,5 roku i wyraźnie się cywilizuje. Da się z nim już robić w miarę przyjemne rzeczy i nawet da się pogadać, chociaż niewiele jeszcze mówi.

                      > Wcześniej kochałam chłopaków w taki pierwotny sposób, ale ich bardzo nie lubiłam i nie
                      > cierpiałam ich towarzystwa,

                      Właśnie tak mam...

                      > teraz ich naprawdę lubię, choć hałas i ruch w polu widzenia
                      > oraz tyle osób naraz nadal mi przeszkadza.

                      ... a tak mam nadzieję mieć smile Nie wiem, jakoś czuję w kościach, że to samo minie, kiedy dziecko trochę podrośnie. Teraz tak czuję, tzn. może od roku. Nadal jest mi źle, ale już nie tak źle jak było i widzę realną szansę na zmianę tej sytuacji. Natomiast pierwsze półtora roku to był koszmar mojego życia i żadna nadzieja się wówczas do mnie nie przebijała.

                      > Zaś moje dzieci są bardzo podobne do mnie z czasów wczesnego dzieciństwa, choci
                      > aż moja matka twierdzi, że ja byłam jednak gorsza

                      Moja też twierdzi, że oboje z bratem byliśmy tacy. Że inne matki to mogły czasem usiąść, a niektóre to sie nawet mogły poopalać (!), tylko ona nigdy - zawsze oczy dookoła głowy, 24 na dobę.
                      • falka32 Re: Wielkie dzięki, Kiira. 13.10.10, 16:48
                        Z kulkami to nie ma tak. Jak to z homeopatią bywa, ja je dostałam na katar (też pomogły) a moje dzieci dostawały je na rzyganie (i pomagały), ale u dzieci nie zaobserwowałam żadnej zmiany tolerancji na hałas (a już na pewno na własny big_grin)
                        Zaś starszy z tych dwóch dostał kiedyś kulki na... w sumie na ogólną poprawę kondycji, które miałam mu dawać przy infekcjach a są dedykowane najczęściej przy alergiach i problemach skórnych i po tych kulkach co prawda żadna wysypka mu jeszcze nie zeszła, ale za to nastąpiła nagła zmiana jego zachowania i z dobrze zapowiadającego się Aspergera (a wiem, jak wygląda, bo jednego już odchowałam wcześniej) zmienił się w nagle w totalnie normalne, żywe dziecko i zniknęły zachowania, które wg zasad sztuki powinny z wiekiem się nasilać, a nie zanikać.
                        Zatem, reasumując, te kulki nie działają tak prosto, że są na to, albo na tamto i u każdego tak samo. Do tego u nas w rodzinie są ludzie bardzo wrażliwi na homeopatię, którzy reagują tak spektakularnie, że powinni być pokazywani na wystawach dla sceptyków big_grin Podejrzewam, ze podobny efekt można za to uzyskać po dobrze dobranych lekach psychotropowych i tutaj ma się większą pewność, że zadziałają tak, jak mają zadziałać big_grin

                        Zaś co do pasożytów i glutenu. Jak chcesz obejrzeć temat, to hasła dla gugla: kandydoza, lamblie, pasożyty, celiaklia, integracja sensoryczna (SI), najlepiej w połączeniu z hasłem autyzm czy ZA, bo na zachowaniach autystycznych widać najbardziej wyraziście, jak usunięcie czynnika organicznego potrafi kojąco wpłynąć na układ nerwowy, a co za tym idzie, na zachowanie.
                        Ale wiesz, jeżeli to rodzinne... big_grin
                        W każdym razie problemy ze snem i takie, jak ty opisujesz, z tym mi się kojarzą. I wcale się to nie wyklucza z genami.
          • nanuk24 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 12.10.10, 02:33
            Bedzie jeszcze pieknie, zobaczyszsmile Opieram to na swoim doswiadczeniu. Te same uczucia, ten sam bol, ta sama bezsilnosc i zlosc na siebie za podjecta decyzje o macierzynstwie.
            Ale dzieci rosna szybko i usamodzielniaja sie szybko, juz za pare chwil dziecko pojdzie do szkoly i kto wie, czy nie uronisz lzy pod szkolnymi drzwiami i nie zaczniesz upajac sie zapachem jego pierwszej czapeczkiwink
      • 18_lipcowa1 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 11.10.10, 08:16

        > Zadziwiająco dużo osób (jak na to forum) przyznało, że jednak nie do końca są s
        > zczęśliwe.


        Nie brałabym tego aż tak bardzo serio.
        Ja też czasem tęsknię, ale w życiu , W ŻYCIU nie zamieniłabym się z bezdzietnymi.
    • nenia1 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 22:57
      kiira_korpi napisała:

      > Podajcie mi proszę jakieś pozytywne strony zdecydowania się na taką dzieciową h
      > arówkę, bo na razie, tak na trzeźwo, wychodzi mi, że to się w ogóle nie kalkulu
      > je.

      No parę plusów się znajdzie.

      Możesz umieszczać urocze zdjęcia ciążowego brzuszka w necie, możesz
      zrobić sobie cudną sygnaturkę z informacją ile twoje dziecko ma lat, miesięcy i dni,
      możesz się obruszać, że w restauracjach nie ma specjalnych krzesełek dla dzieci
      i nakręcać się na forum czy odsiusianie dziecka w krzaczkach jest dobre czy złewink

      Z chwilą poczęcia awansujesz również z automatu na dojrzałą, dorosłą kobietę, nikt nie nazwie cię egoistką skupioną na sobie i nie zarzuci że inne kobiety wychowują dzieci, które
      będą pracować na twoją emeryturę.
      Możesz również poużywać sobie na bezdzietnych, ze szczególnym uwzględnieniem
      bezdzietnych singielek po 30-tce.

      Poza tym, będziesz również mogła dopieszczać swoje wewnętrze dziecko tylko
      w nieco inny sposób, dojrzały i nieegoistyczny - możesz się huśtać na huśtawce,
      pokręcić z dzieckiem na karuzeli, zrobić orła zimą, a i moje ulubione - (jak się okazuje ja lubię bardziej niż córka) iść na przedstawienie teatru lalki i aktora.

      Poza tym, gdzieś po 20 latach zdarza się, że dziecko wyjeżdża na studia do innego
      miasta, a niektóre jadą nawet do innego kraju.

      I wtedy znowu możesz wrócić z niechęcią do tego pustego, egoistycznego trybu życia
      w poczuciu dobrze spełnionej misji.
      • cherry.coke Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:17
        Fajny post.
    • ania_silenter Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:05
      Zdecydowanie się nie decydować. Życie rodzinne jest wyczerpujące: Sushi zeżarła mi wczoraj starsza córka (6 lat), seriali nie oglądam bo nie mam możliwości: młodsza (5 lat) terroryzuje całą rodzinę filmami w stylu The right stuff i Apollo 13 bo w tym tygodniu ma fazę na kosmos i loty kosmiczne. Poza tym obie oświadczyły mi, że w przyszły weekend jedziemy do cioci Baśki bo tam mieszka Amerykański smok Jake Long (NYC). Dostałam też dziś do ręki pigułki ziołowe uspokajające z życzliwą radą młodszej - mama,to tabletki UCISZAJĄCE, zażyj nie będziesz tak się denerwowaćwink. Zdiagnozowała mnie kobieta.
    • justyna302 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:07
      Ja też obawiałam się, że dzieci odbiorą mi wolność, swobodę... W pewnym sensie oczywiście tę swobodę zabrały - ale - choć to będzie banał nad banałami - dały mi tyle w zamian, że nie żałuję absolutnie zostania matką. Radocha i satysfakcja z posiadania dzieci jest niewspółmierna do możliwości wylegiwania się, choć nie powiem, uwielbiam się wyspać. A wiem co mówię, bo nie jestem osobą, która zawsze była fanką maluchów. Ale wyśpię się i pójdę do kina i wyskoczę gdzie będę chciała kiedy dzieciaki zaczną wybywać z domu ze swoimi znajomymi, a ja wciąż będę ich szczęśliwą matką. A tak, pielęgnując i celebrując swoje zwyczaje spaniowo-serialowo-spożywcze można w nieskończoność.. w sumie miło i fajnie.. ale w pewnym momencie też może się przejeść i znudzić..
    • marghe_72 Re: No i jak tu myśleć o progeniturze?! 10.10.10, 23:12
      tylko pierwsze miesiące (tak do 24 big_grin) to kanał
      potem jest już z górki
      tylko trza sobie dziecię odpowiednio wychować wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka