Pewnie niektóre z Was powiedzą " chwalisz się czy żalisz?" odpowiadam : żalę.
Ok. 2 tygodnie temu rozłożyli u nas rusztowania. Od tej pory nie dośc, że szlag mnie trafia przez pukanie, stukanie, wiercenie to na dodatek zachowanie ludzi pracujących przy naszym bloku. Kur.. ią, pier...olą - wszystko u nas słychac, dzieci słuchają, ale uwagi nie zwrócę, bo to nic nie da. Dodatkowo za każdym razem jak wyjdę czy to z dziecmi na spacer, czy do sklepu, słyszę gwizdy. Ok- jestem kobietą, lubię komplementy, ale do cholery nie gwizdy! za każdym razem udaję, że nie słyszę. Powiedziałam Mężowi, stwierdził, że załatwi sprawę.
Ostatnio razem wracamy z zakupów a oni są na tyle bezczelni, że gwizdali przy moim Mężu. Jak do nich szurnął

Ale co z tego skoro stało ich tam trzech, nie widzieliśmy który to zrobił a oczywiście żaden się nie przyznał. Mąż zagroził im, że jeszcze raz cokolwiek usłyszy to będą żałowac. Byłam pewna, że się uspokoją, bo mój M. dośc dużych gabarytów... ale nic z tego

już dwa razy słyszałam owe gwizdy. Mężowi nie powiedziałam, bo by Go naprawdę poniosło... ale ja już po prostu nie wytrzymuję, czuję się upokorzona, nie wiem co robic