Dodaj do ulubionych

nigdy nie pracujaca zawodowo mama

18.11.10, 20:27
poznalam pania ok 45 lat, ma 4 corki w wieku od 18 do 25 lat, dobrze zarabiajacego wyksztalconego ,meza. nigdy nie pracowala , skonczylastudia, urodzil dzieci, zajmowala sie domem i dziecmi, maz to akceptowal od zawsze , jak mowi zawsze podkreslal, ze pieniadze sa wspolne. widze, ze kobieta jest oczytana, zadbana, jak to sie mowi piekna wewnetrznie a i po prostu jest piekna kobieta pod wzgledem urody. az przyjemnie popatrzec i posluchac. poznalam tez jej jedna z corek. mowila, ze zawsze byly bardzo zadowolone z tego ,ze mama jest z nimi w domu i razem z tata zawsze stanowili zgrana rodzine.

i tak sobie mysle, ze szkoda,ze dzisiejsi mezczyzni oczekuja , ze kobieta pojdzie do pracy. a uprzedzajac glosy feministek szkoda, ze kobiety daly zagnac sie w ten kierat 2 etatow i rezygnujac z bycia dzieckiem. bo ta kobieta byla godna podziwu moim zdaniem. ale tez ma madreo meza. a nie cwaniakujacego.
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 20:35
      Znam jedną osobę, której mama nie pracowała, póki dzieci nie urosły. Twierdzi, że po pójściu do pracy to była inna kobieta, pełna życia, energii itd.

      > i tak sobie mysle, ze szkoda,ze dzisiejsi mezczyzni oczekuja , ze kobieta pojdz
      > ie do pracy

      Nie wiem, czego oczekują mężczyźni. JA sama od siebie oczekuję, że będę pracować zawodowo, bo mam intelekt, wykształcenie i chcę pracować. Myślałam, że w dzisiejszych czasach to takie oczywiste...
      • lilka69 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 20:58
        wyksztalecenie zdobywa sie chyba sie dla samej siebie? dla wiedzy i poszerzenia horyzontow.
        • emilly4 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:03
          Ja nie wiem, ale dla mnie zdobywanie wyksztalcenia = dobra praca.
          Poszerzanie horyzontow i zdobywanie wiedzy, niekoniecznie musi sie odbywac pod okiem profesorow.
          BTW- w jakim ty swiecie zyjesz?
        • kabarethrabi Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:10
          lilka69 napisała:

          > wyksztalecenie zdobywa sie chyba sie dla samej siebie? dla wiedzy i poszerzenia
          > horyzontow.

          Szkoda że ty swojego nie poszerzyłaś. Kobito! Ileż można wałkować jeden i ten sam temat?! Dowartościowujesz się bez przerwy, że pracujesz na pół etatu? Kompleksy jakie masz? Dociera do ciebie że niektóre z nas same chcą wrócić do pracy, z własnej nieprzymuszonej woli i mąż nie ma tu nic do rzeczy.
        • angazetka Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:26
          Owszem. Ale dobre wykształcenie nie powinno się marnować. Poza tym, nie wiem, czy wiesz, rozwija także praca zawodowa.
          • nangaparbat3 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:00
            angazetka napisała:

            Poza tym, nie wiem, c
            > zy wiesz, rozwija także praca zawodowa.

            Nawet by,m powiedziała, że praca rozwija o wiele bardziej niż studia. No dobra, zależy od studiów i od pracy smile
    • emilly4 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 20:36
      Fajnie, tylko, ze:
      - nie kazdy mezczyzna moze sam utrzymac cala rodzine
      - nie kazda kobieta chce w pelni oddac sie tylko sprawom domowym.
      • lilka69 emily4-czekalam na ten argument 18.11.10, 21:36
        co ciekawe moj maz , ktory jednak w wiekszosci lat malzenstwa on zarabial na mnie a teraz i na dziecko (ja mniej zarabiam pracujac na pol etatu od 2 lat) tez tak twierdzi. ciekawe, ze zadna kobieta nie powiedziala nigdy porownujac do twojego stwierdzenia- nie kazdna kobieta moze sama byc w ciazy i urodzic dziecko. jedak moze byc samodzielnie. no wiec ten faet, ktory tylko prace ma na glowie niech to robi z glowa i zarobi na rodzine!
        • zabulin Re: emily4-czekalam na ten argument 18.11.10, 21:43
          Miała mase szczescia po prostu.
          Była w domu, bo to kochała i nic się złego nie wydarzyło.

          A u moich znajomych i owszem.


          Podobnie: ona w domu, troje dzieci, on zarabia duzo, bardzo duzo. Kocha ją bardzo, ona jego też. Super rodzina.
          Ona jedzie na zakupy, wraca- on nie zyje. zawał- 46 lat.
          Ona nie wie co zrobić. Nigdy nie pracowała.Najstarsze dziecko 17 lat, najmłodsze 8.
          W firmie meza mniej przyjzanych gotowych do pomocy osób niż to wyglądało. A to niespodzianka, prawda???

          Źle jest, firma już zwinięta i ogólnie xle jest. Ma 40 lat i nigdy nie pracowała.Ciężko jej się odnaleźć, a praca na nia nie czeka a jak już czeka to wiadomo jaka.

          Ja bym sie bała po prostu w dzisiejszych czasach byc kobietą nieaktywna zawodowo.
          • lilka69 Re: emily4-czekalam na ten argument 18.11.10, 21:45
            zapomnialam, ze maz tej pani jest ubezpieczony na wypadek smierci/choroby. maja tez oszczednosci, ktore pozwolilyby jej nie pracowac pol roku. a pewnie potem poszlaby jedak do tej pracy zawodowej. sama mowila, ze jak trzeba to trzeba i nie ma dyskusji
            • angazetka Re: emily4-czekalam na ten argument 18.11.10, 21:56
              A jakaż to będzie praca zawodowa dla 45-latki bez doświadczenia?
            • nangaparbat3 Re: emily4-czekalam na ten argument 18.11.10, 21:58
              A do jakiej to pracy zawodowej idzie się zaczynać 20 lat po studiach?
            • sueellen Re: emily4-czekalam na ten argument 18.11.10, 22:00
              Wystarczy, że przyjdzie kryzys, oszczędności szlag trafi - np bank zbankrutuje ( i co to jest pol roku dla osoby nieaktywnej zawodowo 40 lat??) Jaki pracodawca ją zatrudni? Chyba ze jako sprzataczkę albo nianię.
          • crises Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 09:26
            Znam podobny przypadek - facet zginął tragicznie, została sama kobieta z trójką dzieci. Wspólnicy męża ją wykiwali - było to dziecinnie łatwe, bo pani programowo nie interesowała się tym, co robi mąż, więc błyskawicznie założyli nową firmę, wyprowadzili majątek ze starej i doprowadzili ją do bankructwa.
            • echtom Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 10:10
              A moja babcia przed wojną została sama z czwórką małych dzieci na zadłużonym folwarku, o prowadzeniu którego nie miała pojęcia, nauczyła się i dała radę. Poza tym nie każdy mąż robi interesy z łajdakami.
              • crises Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 10:35
                echtom napisała:

                > A moja babcia przed wojną została sama z czwórką małych dzieci na zadłużonym fo
                > lwarku, o prowadzeniu którego nie miała pojęcia, nauczyła się i dała radę.

                A ona nie dała rady, bo nawet nie chciała się nauczyć.

                > Poza tym nie każdy mąż robi interesy z łajdakami.

                Całkowicie sluszna decyzja z punktu widzenia tych panów i osobiście nie przyszłoby mi do głowy, żeby ich aż tak negatywnie oceniać. Pani nie znała się na niczym i nie chciała się poznać, miała wizję, że czasem do czegoś się losowo wtrąci, a poza tym będzie doić kasę. Pojawienie się nagle wspólnika, który na niczym się nie zna, chce się rządzić i czerpać zyski, a jak trzeba odwalić kawałek jakiejś roboty, to przecież nie będzie się do tego zniżać, to jakiś koszmar - sama bym spieprzała z takiego układu wszelkimi metodami.
                • bri Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 10:43
                  > Całkowicie sluszna decyzja z punktu widzenia tych panów i osobiście nie przyszł
                  > oby mi do głowy, żeby ich aż tak negatywnie oceniać.

                  Ci panowie ją okradli, naprawdę takie to Twoim zdaniem chwalebne. Nie musieli jej traktować jako wspólnika, ale jej udziały po mężu powini od niej po prostu odkupić.
                  • crises Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 11:30
                    Niespecjalnie chwalebne, ale może po prostu inaczej się nie dało? Pani nie chciała się zgodzić na odsprzedanie udziałów, a jako eks-posiadaczka kawałka spółki z o.o., której jeden udziałowiec nagle chciał wszystko robić po swojemu, a ze szkodą dla firmy, jestem w stanie zrozumieć, że ktoś, kogo wieloletni dorobek jest nagle zagrożony z powodu nagłego pojawienia się w układzie osoby niekompetentnej, może stosować różne metody w celu ratowania wszystkiego, co dotąd osiągnął.
                    • echtom Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 11:37
                      W każdym poście przedstawiasz inny obraz sytuacji. Cokolwiek Ci odpiszą, dodasz w następnym jakiś szczegół, żeby i tak wyszło na Twoje, że największe zło to niepracująca zawodowo kobieta, która nie zna się na interesach.
                      • crises Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 12:35
                        Trudno żebym w pierwszym poście zapodawała wielostronicowy elaborat z pełnym opisem sytuacji i danymi personalnymi uczestników, po prostu dodaję kolejne szczegóły. Może pokaż paluszkiem, w którym miejscu zauważasz sprzeczność?
                        • nangaparbat3 Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 12:48
                          W pierwszym poście piszesz, że wspólnicy wykiwali wdowę z dziećmi po tragicznie zmarłym koledze. A potem oświadczasz, że im się nie dziwisz, a kobieta sama sobie winna.
                          Nie rozśmieszaj mnie.
                          Chcieli ją okraść (i zmarłego wspólnika), i okradli. Po prostu. Nie ma usprawiedliwienia.
                          • crises Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 13:12
                            Tak, sama sobie winna, bo reszta wspólników nie zrobiła tego z poniedziałku na wtorek i dla własnego kaprysu - próbowali wypracować jakieś kompromisowe rozwiązania. (O totalnym wdupiemaniu tego, czym zajmuje się małżonek i co o co w tym wszystkim chodzi - a co wydatnie pomogło w zastosowaniu ostatecznego manewru - litosiernie zamilczę.)
                        • echtom Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 12:56
                          Czy "wykiwać", "wyprowadzić majątek", "doprowadzić do bankructwa" to dla Ciebie to samo co "ratować wszystko, co się dotąd osiągnęło"?
                          • crises Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 13:06
                            W tym przypadku niestety tak było.
                    • bri Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 11:51
                      Aha, czyli bronisz ich dlatego, że sama też orżnęłaś kiedyś wspólnika z kasy. Miejmy nadzieję, że przynajmniej nie był świeżo owdowiały.
                      • crises Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 13:03
                        Pudło - wspólnik usiłował orżnąć mnie i trzecią wspólniczkę. Ale ja nie byłam nigdy niepracującą i bezradną gospodynią domową o zerowej wiedzy i umiejętnościach, trzecia wspólniczka też nie, więc mu się to nie udało. Natomiast doskonale się przekonałam, jak przerąbana jest sytuacja, kiedy w spółce pojawia się ktoś niekompatybilny albo wykazujący ewidentnie złą wolę i zaczyna mieszać i jak niewiele można wtedy zrobić metodami całkowicie legalnymi i jeszcze w dodatku uchodzącymi za moralne. Tak więc - nie pochwalam, ale rozumiem. Nie wiem, jakbym postąpiła, gdyby nagle osoba, której jedynym życiowym doświadczeniem zawodowym było dotąd robienie za "menedżera ogniska domowego" i wydawanie mężowskiej kasy nagle zaczął mi się wpierniczać do zarządzania trzema fabrykami zatrudniającym tysiące ludzi i ogólnopolską siecią dystrybucji.
                        • nangaparbat3 Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 13:33
                          I kilku wspólnikow nie potrafiło sobie inaczej poradzić niż okradając wdowę i sieroty?
                        • bri Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 13:33
                          No patrz, i mimo to, że próbował Cię okraść to bierzesz jego stronę i pochwalasz okradanie wspólników. Iście po chrześcijańsku.

                          Rzutcy biznesmeni zwykle już na etapie tworzenia spółki biorą pod uwagę, że któryś z nich może nagle umrzeć i rozwiązanie na taką ewentualność zawiera się w samej umowie spółki.
                          • echtom Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 19:59
                            > i rozwiązanie na taką ewentualność zawiera się w samej umowie spółki.

                            Albo w razie potrzeby wprowadza się zmianę do umowy.
              • nangaparbat3 Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 12:43
                Przed wojną chyba człowiek miał trochę czasu, żeby się nauczyć, zorientowac. Teraz trzeba reagować błyskawicznie - mam przyjaciółkę, której mąż zmarł zostawiając naprawdę dużą firmę, ona zawodowo pracowała, dzieci, starzy rodzice - ale firma była domeną męża. Po jego śmierci wiele osób, którym ufał, okazało się łajdakami, jak najbardziej. Ona sobie poradziła, ale to było przerąbywanie się maczetą przez amazońską dżunglę. No i było ją stać na prawników naprawdę dobrych.
                • crises Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 13:17
                  No, generalnie wyobrażam sobie, że zarządzanie folwarkiem przed wojną było jakby prostsze od wpakowania się w siatkę wzajemnie powiązanych spółek obejmujących trzy fabryki produkujące coś bardzo technicznie zaawansowanego plus sprzedaż, dystrybucja, marketing, serwis i chagiewu co jeszcze w okolicach roku 1997.
                  • nangaparbat3 Re: emily4-czekalam na ten argument 19.11.10, 13:35
                    Przestań usprawiedliwiać tych ludzi. Rzygać mi się chce.
      • echtom Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:33
        > - nie kazdy mezczyzna moze sam utrzymac cala rodzine
        > - nie kazda kobieta chce w pelni oddac sie tylko sprawom domowym.

        Ale jeśli jedno chce, a drugie może, to chyba nie ma o czym dyskutować? Poza tym większość pań domu nie siedzi wyłącznie w garach, tylko zajmuje się również pracą społeczną.
        • cherry.coke Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:54
          > Poza ty m większość pań domu nie siedzi wyłącznie w garach, tylko zajmuje się również p
          > racą społeczną.

          Yyy to na serio czy sarkazm?
          • echtom Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 23:00
            Zupełnie serio - pomagają starszym sąsiadom, uczestniczą w życiu szkoły swoich dzieci, czasem działają w fundacjach. Powtarzam, że to kwestia osobowości, bo są oczywiście takie, które przez cały dzień oglądają seriale albo latają po sklepach z ciuchami. Problem w tym, że wiele pracujących wcale nie ma bardziej ambitnych zainteresowań, a i pracę mało rozwijajacą.
            • ally Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 18:51
              > Zupełnie serio - pomagają starszym sąsiadom, uczestniczą w życiu szkoły swoich
              > dzieci, czasem działają w fundacjach.

              od wielu lat mam do czynienia z różnymi fundacjami, stowarzyszeniami i nieformalnymi grupami zajmującymi się szeroko rozumianą działalnością społeczną i jeszcze nigdy w tym środowisku nie trafiłam na niepracującą kobietę.
    • anorektycznazdzira Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 20:37
      Lilka, rany, ja za ten kierat dam się pokroić żeby go mieć big_grin big_grin

      Mam taką bliską koleżankę. Nie pracuje a po studiach jest już 12 czy 14 lat, bo tak zdecydowali. Mają cudowna rodzinę, nikt nie jest zgorzkniały czy kurowaty, darzą się niesamowitym szacunkiem. Ja ich podziwiam za każdym razem, kiedy ich widzę. Decyzja jest mało zależna od dzieci, bo mają sporego syna i dopiero teraz urodziła jeszcze córeczkę.
      Tak czy siak ja bym się nie pisała, bo wiem, ze się nie nadaję.
    • nangaparbat3 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 20:37
      1. Nie trzeba być feministką, żeby chcieć pracować i nawet nie musząc, robić to .
      2. szkoda, ze kobiety daly zagnac sie
      > w ten kierat 2 etatow i rezygnujac z bycia dzieckiem. Niechcący napisałaś coś całkiem głębokiego - rezygnując z pracy zawodowej w jakiś spoób ma się w rodzinie pozycję dziecka.
      3. Niech każdy robi co zechce.
      4. Ale też pamięta, że póki co skazuje się na łaskę pana małżonka - na forum o rozwodach co i raz pojawiają się głosy kobiet, które przez 20 czy więcej lat zajmowały się domem, i teraz, porzucone przez mężów, usiłują rozpocząć życie zawodowe po czterdziestce - nie jest to łatwe. A jeśli nawet się uda - co z emeryturą?
      • lilka69 nanga 18.11.10, 21:31
        1.prawda
        2. czyli rzadzi ten , kto zarabia? mozna isc dalej i napisac, ze rzadzi ten kto WIECEJ zarabia i to pewnie bylaby prawda w 95% domow polskich.
        3. jak mozesz byc ze swoim mezem jednoczesnie aktualnie zamartwiajac sie co bedzie w przypadku rozwodu. przeciez to chore!
        • nangaparbat3 Re: nanga 18.11.10, 21:50
          2. Nawet jak zarabiasz o wiele mniej masz jakieś swoje pieniądze. A to jednak zmienia Twoją pozycję - taki lajf, że kasa ma znaczenie.
          Pracuję także z pełnoletnimi młodymi ludźmi i wciąż słysze od ich rodziców (a nierzadko i od nich samych): skoro ja utrzymuję, to ja decyduję.
          3. W pełni się zgadzam - jak się z kims żyje, powinno mu sie ufać. Ale niestety liczne przypadki dowodzą, ze panowie biorą sobie kolejne żony, i tylko niektórzy z nich czują się zobowiązani zapewnić przyzwoitye życie porzuconej niepracującej zawodowo żonie. A jeszcze: żona nie pracuje, a z jakiegoś powodu chce odejść od męża. Jeśli nie pracuje i nie ma własnych dochodów jej sytuacja jest dramatyczna - chyba że zmienia na bardziej wypasiony model wink

          Nawet w rodzinie miałam taką historię - on prywatny przedsiębiorca za komuny, ona piękna i z jakims wykształceniem, dwoje dzieci, potem on zmienił żonę na młodszą, starej żonie płacił jakieś groszowe alimenty. Kobitka po 50, przyzwyczajona do wydawania kasy lekką ręką. Dramat, naprawdę, niedługo potem ona umarła, a ja mam nową kuzynkę.
          • lilka69 Re: nanga 18.11.10, 21:57
            rozumiema ale niepracujaca pani W KAZDEJ chwili MOZE isc do pracy.
            • lilka69 Re: nanga 18.11.10, 21:58
              mialo byc rozumiem
            • nangaparbat3 Re: nanga 18.11.10, 22:03
              A kto i do jakiej pracy Ci przyjmie panią w wieku średnim z zerowym doświadczeniem?
              • wieczna-gosia Re: nanga 18.11.10, 22:17
                na szmate pojdzie 8 stowek zarobi smile
            • sueellen Re: nanga 18.11.10, 22:04
              jaaaaaasne, a świstak siedzi i zawija....
        • iwles Re: nanga 19.11.10, 10:47
          lilka69 napisała:

          > 3. jak mozesz byc ze swoim mezem jednoczesnie aktualnie zamartwiajac sie co bed
          > zie w przypadku rozwodu. przeciez to chore!


          jak mozna wydać dziecko na świat i nie pomyśleć, co się stanie w przypadku rozwodu. przecież to chore !
          • nangaparbat3 Re: nanga 19.11.10, 12:38
            Hmmm...
            Jak wydawałam córkę na świat, do głowy mi takie rozważania nie przyszły, w ogóle.
            Teraz myslę czasem, że powinnam być jak najdłużej w pełni sprawna, bo moze córka kiedyś zostanie sama z dzieckiem/dziećmi, i dobrze by było jej pomóc w razie czego.
            • iwles Re: nanga 19.11.10, 17:08

              to nie było do Ciebie, tylko do Lilki i jej pretensjonalnego tonu wypowiedzi smile
              • nangaparbat3 Re: nanga 19.11.10, 17:13
                Nie szkodzi, dało do myślenia smile
    • a.va Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:07
      Dla mnie praca jest moim prywatnym ubezpieczeniem, żeby, jeśli coś się nam popsuje, w każdej chwili móc trzasnąć drzwiami i pójść do diabła, nie martwiąc się, za co będę żyć i czy utrzymam dziecko. Pewnie nigdy tego nie zrobię, ale to mi daje poczucie bezpieczeństwa. Niezależność to jeden z największych skarbów na Ziemi.
      • lilka69 a.va 18.11.10, 21:40
        przeciez W KAZDEJ chwili TY mozesz z niej wyleciec a osoba nie pracujaca znalezc prace.
        • cherry.coke Re: a.va 18.11.10, 22:30
          lilka69 napisała:

          > przeciez W KAZDEJ chwili TY mozesz z niej wyleciec a osoba nie pracujaca znalez
          > c prace.

          Lilka, twoja obsesja juz ci sie rzucila na mozg.

          Osoba aktywna na rynku pracy jesli straci prace, to znajdzie szybko druga podobna. Jesli nie lepsza.
          Osoba nieaktywna na rynku pracy w razie "awarii" moze liczyc na przyslowiowa kase w Tesco. Juz widze twoja elegancka, oczytana pania, jak z tej kasy w Tesco utrzymuje z piesnia na ustach trojke dorastajacych dzieci.
        • a.va Re: a.va 18.11.10, 22:33
          Nawet jeśli wylecę, najdalej za miesiąc już będę miała następną pracę, a zlecenia mogę dostawać już nawet od jutra. Osoba 20 lat po studiach nie jest tak dobrym fachowcem i nie ma takiego komfortu.
          • nangaparbat3 Re: a.va 18.11.10, 23:22
            Mogła też utracić prawo wykonywania zawodu.
    • magdakingaklara Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:08
      wez to pod uwaga ze nie kazda chce siedziec w domu. Mnie by nikt nie zamknal za zadne pieniadze. Taki ze mnie typ.
      • kasia191273 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:16
        znam tez taka kobiete, dzis lat piecdziesiat kilka, ale i kiedys, i teraz superatrakcyjna kobieta, i zewnetrznie, i wewnetrznie

        dwoje udanych, juz doroslych dzieci

        ona zawsze zadbana, oczytana, skoncentowana na domu, ale tez majaca jakies tam swoje zycie wewnetrzne

        co z tego, jesli nagle maz poznaje o pokolenie mlodsza, po czym sie rozwodzi, zeni z tamta, a nigdy nie pracujaca zawodowo piekna ex-zona zostaje totalnie na lodzie: caly czas przepychanki o alimenty na syna, o splacanie domu

        no i ona - bez stalych dochodow, bez widokow na emeryture

        cudnie
        • triss_merigold6 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:18
          Osobiście wolę mieć zabezpieczenie w postaci własnej kasy. Jakos większe pole manewru to daje.
        • lilka69 nie rozsmieszaj mnie kasiu 18.11.10, 21:39
          argumentem o emeryturze. przeciez nawet pracujaca osoba ma nedzne 1,5 tys na miesiac wiec i tak i tak sie nei da przezyc. no chyba, ze twoj tatus byl ubekiem, wtedy ma wyzsza.
          • wieczna-gosia Re: nie rozsmieszaj mnie kasiu 18.11.10, 21:54
            mznam cala mase ubekow- nawet moja tesciowa ma ponad 1500.

            a poza tym droga lilko 3000 czyli dwie emerytury to nadal wiecej niz 1500 czyli jedna smile
          • iwles Re: nie rozsmieszaj mnie kasiu 19.11.10, 10:37
            lilka69 napisała:

            > argumentem o emeryturze. przeciez nawet pracujaca osoba ma nedzne 1,5 tys na mi
            > esiac


            Lilu,
            napiszę ci, bo pewnie nie orientujesz się nawet, że wysokość emerytury zależy między innymi od zarobków, jakie miało się w trakcie pracy zawodowej.
          • iza232 Re: nie rozsmieszaj mnie kasiu 19.11.10, 16:35
            lilka69 napisała:

            > argumentem o emeryturze. przeciez nawet pracujaca osoba ma nedzne 1,5 tys na mi
            > esiac wiec i tak i tak sie nei da przezyc. no chyba, ze twoj tatus byl ubekiem,
            > wtedy ma wyzsza.

            A ty kiedy zaczniesz myśleć o emeryturze? Jak będziesz miała 60 lat? Poza tym jesteś kompletnie oderwana od rzeczywistości. Udowadniasz to zresztą po raz enty. Dla twojej wiadomości - zdecywoanawiększość emerytów ma dzisiaj ok. 1000 zł emerytury a 1500 to niedoścignione marzenie. I uwierz mi, że DA SIĘ przeżyć za te pieniądze księżniczko. Obyś kiedyś tego doswiadczyła hrabianko od siedmiu boleści!
        • ivaz Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 23:54
          i opróćz tego ze Pan odejdzie do młodej doopy to jeszcze zabierze ze sobą największy potencjał tej rodziny budowaną przez lata ścieżkę swojej kariery, a Pani pozostana poszerzone horyzonty i kasa w tesco
      • aleks-ok Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:23
        Dwie powyższe odpowiedzi to właśnie moje "argumenty" za pracą, mąż zarabia dobrze i wiem ze gdybym chciala zostac w domu z dzieckiem, sprawiedliwie dzieliłby sie ze mną zarobionymi pieniędzmi(z przelewem co miesiąc na moje konto) ale ja poprostu moją pracę lubię, długo uczyłam się aby móc ją wykonywać.
        W naszym związku fakt ze ja tez pracuje wymusza bardzo sprawiedliwy podział obowiązkow domowych-więc nie jest tak ze mam drugi etat w domu, raczej oboje mamy po 1,5 etatu
    • asia_i_p Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:28
      Lilka, to nie jest wina mężczyzn. To system socjalistyczny tak ustawiał pensje, żeby jedna nie starczała na wyżywienie rodziny, potem wolny rynek działał, ale wciąż jednak miał za punkt odniesienia np. pensje budżetówki, ustalane przez państwo, a one nie mogły urosnąć zbyt szybko. Państwu socjalistycznemu zależało, żeby móc zacząć kształtowanie obywatela odpowiednio wcześnie i pod tym kątem działało.
      I na skutek tego działania państwa mentalność ludzka się zmieniła, oczekiwania finansowe się zmieniły, sposób myślenia o przyszłości się zmienił (mało ludzi odkłada pieniądze dodatkowo, za to bardzo przejmują się wypracowanymi latami do emerytury - bardzo ufają państwowej emeryturze). A kobiety nie czują się już w większość pewnie nie pracując.
      I to nie są do końca zmiany na gorsze. Z jednej strony, owszem, trochę brakuje tego życia społecznego, kulturalnego, towarzyskiego, które miały czas tworzyć kobiety pracujące tylko w domu. Z drugiej strony, zmniejszyła się liczba rodzin, które po śmierci ojca rodziny gwałtownie pogrążają się w nędzy. O nich się niewiele mówi, ale "Marta" Orzeszkowej to nie był jakiś wydumany problem, tylko obserwacja bardzo częstego wzorca.
      Według mnie, żeby kobieta stale nie pracowała, rodzina musi mieć bardzo rozbudowane i zróżnicowane zaplecze materialne - nie tylko pensja męża, jeśli oszczędności, to nie tylko w jednym banku, itd. Albo, alternatywnie, kobieta nie pracuje stale, ale za pomocą zleceń czy umów o dzieło utrzymuje łączność z zawodem. W przeciwnym przypadku ja przynajmniej nie miałabym żadnego poczucia bezpieczeństwa.
      Jednego, czego mi rzeczywiście brakuje, to szacunku dla pracy kobiet pracujących wyłącznie w domu. Kompletne ich lekceważenie, zwłaszcza przez inne kobiety, prowadzi do takich absurdów, że niektóre matki już w okresie urlopu macierzyńskiego czują się jak darmozjady, a mężowie przyjmują pozycję łaskawych sponsorów. I o ile facet na wychowawczym to temat do pochwalnych artykułów i bohater narodowy numer 1, o tyle kobieta na wychowawczym to leserka.
      Też mnie ogarnia nostalgia, kiedy czytam Anię z Zielonego Wzgórza czy inne książki z tego okresu, ale mamy ten świat, co mamy. Takie kobiety jak twoja znajoma na razie są wyjątkiem, bo sytuacja finansowa rodziny rzadko pozwala na taki podział ról. Szkoda tylko, że takie wybory, najczęściej wynikające ze stanu finansów, są natychmiast obudowywane w ideologię przez obie strony, z umiłowanymi działami zaniedbania umysłowego i fizycznego wymierzonymi w mamy domowe oraz zaniedbania emocjonalnego i rodzinnego wymierzonymi w mamy pracujące zawodowo. Dużo fajniej by było, gdyby obie strony przestały jeździć po sobie nawzajem. Ale mam wrażenie, że o ile akceptujemy, że religii może być wiele, poglądów politycznych wiele, orientacji seksualnych też, o tyle model rodziny jest tylko jeden słuszny - mój własny. A przecież tak czy siak roboty jest tyle, ile jest i jak się ją między członków rodziny rozdzieli i czy do jej części się kogoś wynajmie, to nie powinno nikogo obchodzić, dopóki nikomu krzywda się nie dzieje.
      No i się rozmarudziłam, krócej by się dało napisać. Ale już trochę przewiduję, co tu się rozpęta i z góry się wypisuję, żeby się potem nadmiernie nie angażować. Choć i tak pewnie mnie poniesie (jestem matką pracującą zawodowo, ale siedziałam na wychowawczym 2,5 roku, więc czasem mam wrażenie, że obrywam od obu stron wink ).
      • lilka69 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:43
        asia i p- ja bylam na wych 3 lata, d 2 lat pracuje na pol etatu.

        a z brakiem szacunku do kobiet nie pracujcch zawodowo to prawda-TO INNE KOBIETY ich nie szanuja. to sie nazywa poprawnianie sobie samopoczucia obrzucajac kogos blotem. dlatego tez prawie wszyskie emamy biorac tu udzial w dyskuscji CZUJA SIE LEPSZE. smiech mni eogarnia, tyraja od rana do nocy w korporacjach i wydaje im sie, ze sa lepsze...
        • asia_i_p Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:59
          Ale widzisz, sama robisz to samo - atakujesz emocjonalnie drugą stronę. Mnie się marzy sytuacja, kiedy akceptujemy tę różnorodność wyborów, a nie uzasadniamy, że nasz jest najlepszy.
        • wieczna-gosia Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:40
          w zyciu nie pracowalam w korporacji a w domu z dziecmi bylam 9 lat. Po 9 latach poszlam do "prawdziwej pracy" i sie okazalo ze robie co kocham i jeszcze mi za to placa smile kiedy mam ochote pracuje od rana do nocy, kedy nie mam to nie pracuje.
      • krapheika Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:45
        Bede siedziec w domu do trzeciego roku dziecka,nie czuje sie bynajmniej darmozjadem,wrecz przeciwnie,wszyscy podkreslaja wraz z ojcem dziecka,ze moja praca jest ciezsza,bo nie konczy sie po 8godzinach.To byla nasza wspolna decyzja,ja zostaje w domu,on zarabia,pozwolic sobie na to mozemy.Co do bycia w domu cale zycie,to nie dla mnie,juz teraz zaczynam tesknic do pracy,ale nie tak,bym z tesknoty usychalawink kazdy ma prawo do wlasnego wyboru drogi zyciowej.Mi to wsio rybka,poza jednym wyjatkiem gdy matka nie musi pracowac,a mimo to nowo narodzone dziecko zostawia w zlobku,u opiekunek,najszybciej jak sie da bo kariera.Wtedy zastanawiam sie na co to dziecko skoro i tak jest oddane na wychowanie innym bez wyraznej potrzeby.
    • lilka69 same na siebie bicz skrecilysie 18.11.10, 21:47
      piszac, ze nie wybrazacie sobie nie pracowac zawodowo. a wasi mezowie maja ubaw po pachy bo ani w ciazy nie musza byc, ani dziecka nie urodza, ani nie karmia i TYLKO do pracy chodza. a wy z radoscia wkrecilyscie sie w ten kierat.
      • nangaparbat3 Re: same na siebie bicz skrecilysie 18.11.10, 21:55
        lilka69 napisała:

        > piszac, ze nie wybrazacie sobie nie pracowac zawodowo. a wasi mezowie maja ubaw
        > po pachy bo ani w ciazy nie musza byc, ani dziecka nie urodza, ani nie karmia

        I jeśli im czegoś współczuję, to przede wszystkim właśnie tego - w ciąży nigdy nie będą, dziecka nie urodzą, karmić nie mogą. Niejeden mi się przyznał, że wiele by dał, żeby to przeżyć.


        > i TYLKO do pracy chodza. a wy z radoscia wkrecilyscie sie w ten kierat.

        Nieprawda. W mojej rodzinie zawsze były gosposie, nianie, nawet teraz przychodzi pani raz w tygodniu na większe sprzątanie.
        A praca zawodowa daje niesłychaną satysfakcję i radość, nieporównywalną z "radością pieczenia", jeśli to pieczenie codzienne.
      • angazetka Re: same na siebie bicz skrecilysie 18.11.10, 21:58
        Liluś, ty chyba naprawdę masz kompleksy i próbujesz je zagadać wink Słuchaj uważnie: niektóre kobiety lubią pracować. Zawodowo. Rozwijać się. Robić coś, co ma sens i daje pieniądze. Niesamowite, nie?
        • triss_merigold6 Re: same na siebie bicz skrecilysie 18.11.10, 22:02
          No... pieniądze są fajne. Panu mężu zawsze może szajba odbić i przykręci kurek albo zachoruje biduś więc lepiej być chociaż trochę zabezpieczonym.
      • wieczna-gosia Re: same na siebie bicz skrecilysie 18.11.10, 22:11
        > piszac, ze nie wybrazacie sobie nie pracowac zawodowo. a wasi mezowie maja ubaw
        > po pachy bo ani w ciazy nie musza byc, ani dziecka nie urodza, ani nie karmia
        > i TYLKO do pracy chodza. a wy z radoscia wkrecilyscie sie w ten kierat.

        lilka to ze twoj maz TYLKO chodzi do pracy byc moze jest konsekwencja tego ze ty do niej specjalnie nie chodzisz. Dziecko widuje czy tylko zdjecia na naszej klasie oglada?

        przy calej zlosliwosci i cynizmie na jaki mnie stac nie powiedzialabym ze moj maz TYLKO pracuje.
        • lilka69 wieczna gosiu 19.11.10, 20:51
          rzucil etet, ma od dawna wlasna firme, pracuje w domu, od rana bawi sie z dzieckiem potem siada do swojej pracy. w miedzyczasie je z nami oiad, potem praca, potem kapiel i czytanie dziecku i czas dla zony.
      • kali_pso Re: same na siebie bicz skrecilysie 18.11.10, 22:45

        liluś, nie kazdy jest takim leniem bez ambicji zawodowych, jak ty.
        Nie każdy ma pracę, której nie cierpi i traktuje jak dopust boży.
        Są kobiety, które kochaja to , co robią i spełniają się w pracy zawodowej- rozumiem, że to dla ciebie kosmos, ale uwierz na słowowinkp
        • jola8181 Re: same na siebie bicz skrecilysie 19.11.10, 07:57
          Chyba już wszystkie babki na tym forum wiedzą, że twoje życie to obecnie tylko praca.
          • kali_pso Re: same na siebie bicz skrecilysie 19.11.10, 15:32

            I na czym polega twój problem w związku z tym?wink
            Zwierz się skarbie, może będe mogła ci pomóc...hehehheheh
          • demarta Re: same na siebie bicz skrecilysie 20.11.10, 00:58
            widocznie tylko w pracy ktokolwiek jeszcze zauważa jej obecność, bo zaangażowanie, to już zbyt mocne słowo tongue_out
      • judytak Re: same na siebie bicz skrecilysie 19.11.10, 12:57
        > a wasi mezowie maja ubaw
        > po pachy bo ani w ciazy nie musza byc, ani dziecka nie urodza, ani nie karmia
        > i TYLKO do pracy chodza. a wy z radoscia wkrecilyscie sie w ten kierat.

        lilka, trudno sobie wzobrazić że ludzie są rózni, prawda?
        że kobiety są różne?

        rozumiem, że ty musiałaś być w ciąży, musiałaś urodzić dziecko musiałaś karmić, bo mąż cię do tego zmuszał? dlatego sobie wyobrażasz, że inne kobiety też muszą?

        a popatrz, ja nie musiałam...
        jakbym nie chciała, to bym dzieci nie miała...
        w ciąży być lubie, rodzenie dzieci mi nie przeszkadza, karmić też lubię, aczkolwiek nie za długo

        i do pracy chodzić też lubię

        zboczenie jakieś, no nie? ;oP

        pozdrawiam
        Judyta


    • wieczna-gosia Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:48
      moj maz nigdy nie oczekiwal ze pojde do pracy, moje dzieci tez nigdy nie oczekiwaly ze pojde do pracy, co wiecej ja sama bylam przekonana ze nigdy w zyciu nie pojde do pracy.
    • sueellen Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:54
      odpowiedź:

      tp://www.bankier.pl/wiadomosc/Niektore-rodziny-ofiar-bez-pieniedzy-na-zycie-2124526.html

      Z bardziej prozaicznych , mąż też może:
      stracić pracę
      zachorować
      rozwieść się
    • wieczna-gosia Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 21:54
      lilka no ale ty pracujesz.
      • nangaparbat3 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:17
        Ale na pół etatu - co mi się zresztą wydaje bardzo sensownym rozwiązaniem przy dzieciach zwłaszcza, nawet szkolnych, jeśli tylko finansowo rodzina może sobie na to pozwolić.
        • wieczna-gosia Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:24
          no ja rozumiem ale jak pozna oredowac za zajmowaniem sie full time dziecmi jednoczesnie pracujac? pol etatu polowie etatu nierowne, ja za pol etatu to mam srednia krajowa lekkim twistem.
    • q_fla Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:04
      Ja mam jeden mocny argument: gdybym tak jak ty pracowała na pół etatu musiałabym córkę posyłać do przedszkola tylko na dwa dni w tygodniu. big_grin tongue_out
      • aleks-ok Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:29
        ja jeszcze nawiązę do jednej z wypowiedzi-od męża i jego kolegów z pracy (a urodziło się łącznie 5 dzieci) wiem ze między sobą mówią z autentycznym żalem -"przewijam, kąpię, bawię, chodzę na spacery, ale cyca nie mam......." więc chyba rzeczywiście tak to wygląda ze może czasem czujemy sie zniewolone przez małą pijawkę a oni tego nam zazdroszczą.....
    • annvangier Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:24
      lika ale praca nie zawsze jest przymusem dla wielu kobiet przymusem jest bycie w domu
      - bo nie ma miejsc w zlobkach, przedszkolach, swietlicyw szkole a gdy dzieciak juz jest na tyle duzy ze sam po szkole wroci do domu i zrobi sobie herbate- to coz sa za stare, bez doswiadczenia,a sa ludzie w tym kobety ktore nie lubia sprzatac, nie widza sensu w prasowaniu, gotowanie zajmuje im malo pracy bo opieraja sie na kilku prostych przepisach,a dzieci i tak predzej czy pozniej nie maja juz czasu dla rodziców- dla taich osob dom to klatka

      plus sytuacji gdy dwaj rodzice pracuja jest to ze wspolnie sie ma ten drugi domowy etat, ktorego ja za wyjatkiem gotowania, nie cierpie i nie umiem.
      ale poki co jestem w sytuacji bez wyboru i szukam pracy ktora pozwoli mi pogodzic prace z opieka nad małą bez koniecznosci przemeczania dziadków
      • verdana Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:34
        Cóż, o ile rozumiem niepracujące mamy małych dzieci, to bycie na cudzym utrzymaniu, gdy dzieci są duże - nie miesci mi się w definicji czlowieka dorosłego.
        Kieduś rzeczywiscie podział obowiązów miał sens, bo zeby zrobić sniadanie trzeba było napalić pod kuchnią, zagnieść kluski, zagotować mleko, a dobrze, jak chcleba nie trzeba bylo upiec - nanieść wodę i pozmywać - bez detergentow. A zeby zrobic kurę z groszkiem, jak u wspomnainej tu "Ani z Zielonego Wzgorza' trzeba bylo te kurę oskubać, wypatroszyć, a groszek wyluskać.
        Ale teraz praca w domu przy starszych dzieciach nie zajmuje całego dnia... I dzieci mają to do siebie, ze dorastaja, a wtedy czesto okazuje się, żekobieta zostaje bez zajęcia, bez celu i bez pracy. Nie mówiąc już o tym, ze dla starszych dzieci mama cały czas w domu to już nie jest dobrodziejstwo, tylko utrapienia.
        A poza tym - kobiety chcą pracować, podobnie jak faceci. Dlaczego facet nie pracujący i żyjacy z pensji żony wcale nie wydaje się taki doskonały, jak niepracujaca kobieta żyjąca z pensji męża?
        • wieczna-gosia Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:37
          bo w ciazy nie chodzi nie rodzi i piersia nie karmi. Krolowej matce sie nalezy przeciez to takie trudne straszne i w ogole.

          tak zgaduje smile

          poza tym meska rzeczy byc daleko a kobieca wiernie czekac i w ogole sie nie wkrecamy smile
        • asia_i_p Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 08:34
          > Cóż, o ile rozumiem niepracujące mamy małych dzieci, to bycie na cudzym utrzyma
          > niu, gdy dzieci są duże - nie miesci mi się w definicji czlowieka dorosłego.
          A ja dalej uważam, że to kwestia ustaleń w rodzinie - jeżeli postawili na to, że mąż pracuje na kasę, a żona steruje domem, życiem towarzyskim rodziny i udziela się społecznie - to to ma rację bytu. W końcu żony profesorów czy oficerów w międzywojniu same tych kur nie zarzynały ani grochu nie łuskały.
          Tylko dla mnie, żebym weszła w taki układ, to by miało dwa warunki: po pierwsze, jak już wspominałam, bezpieczeństwo finansowe, po drugie, taką pracę męża, że nie musi się zabijać pracą, żeby taką sytuację utrzymać. Czyli niestety bardziej byłaby to opcja możliwa, gdybym była żoną właściciela dobrze rozwijającej się firmy, z zapasami finansowymi w postaci udziałów w innych firmach, niż nawet najlepiej zarabiającego specjalisty na etacie.

          Ja mam dosyć podobną sytuację w rodzinie - druga żona taty nie pracuje i na pełen etat raczej już pracować nie zacznie - na razie jeszcze ma dziecko dosyć małe (dobiega 6 lat) i dwójkę starszych. Organizuje całą logistykę związaną z tymi dziećmi (jedno skrzypce, drugie wiolonczela, trzecie umuzykalnianie), jest "dostępna" jako opieka dla mojej córki czy swoich pracujących przyjaciółek w sytuacjach awaryjnych, ma dość energii, żeby myśleć o wypadach weekendowych, śledzić co jest w kinach, dla dorosłych, a także dla tych dzieci (nie tylko swoich, ale dzieci rodzinnych i znajomych). I ostatnio, kiedy dzieci są starsze, zaczyna się włączać w ich szkolne życie, i w lokalne inicjatywy społeczne. To jest trochę tak, że my mamy pracujące krzywimy się na niepracujące zawodowo, ale po cichu pod ławkami zacieramy rączki, kiedy one są wybierane do komitetów rodzicielskich. Niepracująca żona ojca spełnia konkretną potrzebną rolę w naszej grupie rodzinno-towarzyskiej - kiedy takich kobiet było więcej, spełniały też konkretną rolę społeczną.

          A to, czego jej najbardziej zazdroszczę, to fakt, że kiedy słyszy kaszel swojego dziecka, to się martwi kaszlem swojego dziecka, a nie kaszlem swojego dziecka, zaległościami w realizacji programu, zaległym sprawdzianem, aktualnym nastrojem dyrektorki i skąd wziąć opiekę na wieczór, kiedy jest zebranie.
          • echtom Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 08:51
            > Niepracująca żona ojca spełnia konkretną potrzebną rolę w naszej grupie rodzinno-towarzyskiej - kiedy takich kobiet było więcej, spełniały też konkretną rolę społeczną.

            Dokładnie. Zasadniczo lubię pracować, ale boleśnie odczuwam brak czasu i sił właśnie na te inne zadania społeczne. Od prawie 18 lat jestem głównym żywicielem rodziny i myśl, co się stanie, jeśli któregoś dnia padnę i nie będę w stanie dłużej pracować, bynajmniej nie daje mi poczucia komfortu i bezpieczeństwa tongue_out
          • verdana Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 18:39
            I w tym samym miedzywojniu, gdy te damy, o ile nie miały dużych oszczedności - zostawaly wdowami zaczynał sie dramat - i ich i dzieci.
          • kali_pso Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 19:07
            A ja dalej uważam, że to kwestia ustaleń w rodzinie - jeżeli postawili na to, że mąż pracuje na kasę, a żona steruje domem, życiem towarzyskim rodziny i udziela się społecznie - to to ma rację bytu.


            Ale to brzmi jakbys mówiła o rodzinie co najmniej dyplomaty jakiegośwink...normalni ludzie rzadko mniewają podobne "ustalenia", bo ich nie stać na to. Tyle, że czesto to "ustalane" jest przez samosieęrozumie i tylko stronom wydaje się, że cos "ustaliły".
      • echtom Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:41
        ,a sa ludzie w tym kobety ktore nie lubia sprzatac, nie widza sensu w prasowaniu, gotowanie zajmuje im malo pracy bo opieraja sie na kilku prostych przepisach

        Gdybym nie musiała pracować, też bym nie sprzątała i nie prasowała, tylko zajmowała się rozwojem własnym i zbawianiem świata. Praca zawodowa naprawdę nie jest czynnikiem determinującym osobowość.
        • nangaparbat3 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 23:34
          No ale można jeszcze "znajdować sens życia w odkurzaniu kina domowego".
        • annvangier Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 12:16
          z obserwacji oraz statystyk ze Wieksozsc polaków nie czyta ksiazek nie chodzi do teatru itd watpie by wiekszosc kobiet niepracujacych była za takim samodoskonaleniem

          zreszta nawet jak za jedna pensje da sie utrzymac wspolmanzonka, dzieci to nie oznacza ze na pelnoetetowa pokojowke wystarczy i wtedy ktos tą gosposiem, gosposią zostaje

          bo wyobraz sobie - chodzisz do pracy a twoj malzonek nie, kilka dni z rzedu tylko zupki chinskie albo barszcz z proszku, do tego brud w mieszkaniu totalny, bo czwartek,a ty w ostatni weekedn jeszcze musialas brac prace do domu, a tu twój "partner" radosnie oznajmia ci ze całe dnie spedza na siłowni i interepretowaniu Heideggera,
          niby spoko rozwija sie chlopak, ale w dupe to bys go nie kopneła?
          podejrzewam wiec ze ludzie bedacy w domu czujac jakas przyzwoitosci od czasu do czasu chwytaja za te miotle, ale pewnie zamiast siedziec na forum wolalby gadac nawet z szefem

          zreszta ja to bym najchetniej była rentierkę jak taka Paris Hilton, albo chociaz jedna kamienicę w centrum duzego miasta miec i z dzierzawy na biura "Żyć"- ale na tym polu moi rodzice zawiedli wink
          • asia_i_p Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 17:17
            > bo wyobraz sobie - chodzisz do pracy a twoj malzonek nie, kilka dni z rzedu tyl
            > ko zupki chinskie albo barszcz z proszku, do tego brud w mieszkaniu totalny
            Przepraszam, jestem matką pracującą i moje gospodarstwo domowe nie toczy się tym trybem. Solidne posprzątenie to 2 godziny, ogarnięcie codzienne pół, no godzinę maksymalnie przy bałaganiących dzieciach. Gotowanie no uprzyjmy się, z godzinę dziennie. A dzieci w szkole siedzą od 5 godzin, do 7 (te starsze), a po powrocie też niekoniecznie cały czas wiszą na rodzicu, więc spokojnie zostaje czas na Heideggera i działalność społeczną.
            Jeśli ktoś nie czyta książek i nie chodzi do teatru siedząc w domu, to nie zacznie tego robić, chodząc do pracy.
            • annvangier Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 20:29
              ale co sobie wypraszasz bo chyba nadinterpretujesz moja wypowiedz
              tak s krocie
              -obowiazki domowe nie sa dla kazdego- na to echtom ze nie kazdy sie obowiazkom domowym oddaje tylko samodoskonaleniu-
              ze jednak jak ktos jest w domu to raczej posprzata, a jak ktos tego nie lubi to mu to nie sparwia przyjemnosci, bo niepracujacy osobnik ktory nawet obiadu nie ugatuje traktowany jest, lub moze sam sie czuc jako pasożyt

              ze gdzies tam przeczytalas ze osoby pracujace nie maja czasu czytac -to mnie sama to szokuje
              • echtom Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 21:23
                Annvangier - jasne, że jak już w tym domu jest, to ugotuje i posprząta, ale nie będzie się w tym realizować przez cały dzień smile Ostatnie zdanie potwierdzam - pracując przy małych dzieciach czytałam 2 książki rocznie - w ferie zimowe i wakacje - nie licząc literatury metodycznej i dziecięcej. Pracowałam do 19, potem przez 2 godziny zajmowałam się dziećmi, potem włączałam pranie, przygotowywałam się do zajęć i padałam wykończona na łóżko. Weekendy w całości dla dzieci. A do końca studiów pobijałam rekordy czytelnictwa.
                • superslaw Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 21:38
                  byłam w domu 3,5 roku po urodzeniu córci i 3.8 po urodzeniu synka.Nawet lubiłam domowe pielesze, miałam czas na wszystko...ale teraz gdy pracuje odżyłam.Mam miejsce gdzie sie spełniam zawodowo, realizuje..to daje mi wieksze szczescie i wiecej cierpliowosci..mnie sie jednak wydaje ze predzej czy pozniej przychodza jakies pretensjie...
        • ally Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 18:54
          > Gdybym nie musiała pracować, też bym nie sprzątała i nie prasowała, tylko zajmo
          > wała się rozwojem własnym i zbawianiem świata.

          cóż, a nie myślałaś o znalezieniu rozwijającej pracy? może wtedy przymus pracowania nie byłby taki przykry wink
          • echtom Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 20:12
            > cóż, a nie myślałaś o znalezieniu rozwijającej pracy?

            Mam rozwijającą pracę i bardzo ją lubię. W poprzednim poście pisałam tylko, że gdyby sytuacja życiowa pozwalała mi na niepracowanie, nie zmieniłabym się nagle w tępą kurę domową - byłabym tą samą osobą, tyle że niepracującą wink
    • kali_pso Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 18.11.10, 22:40

      No patrz, można być bez ambicji w większym zakresie niż ty...heheheheheehh..niewiarygodne..


      A na serio- niezwykle ciekawe, że oto poznajesz kobietę, której zycie jest potwierdzeniem twojego stunku do życia...no, no...i nie omieszkasz się tym za chwilę dzielić z forum. czujesz się już lepiej? To znakomicie, po to też to forum jestwinkp
    • czar_bajry Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 00:52
      Zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywniesmile
      Zaczynając czytać myślałam że będzie na nie a tu niespodziankasmile
      Uważam że kobiety prowadzące dom i wychowujące dzieci też mogą być spełnione zawodowo i zadowolone z życia, podstawą takiego związku jest przyjaźń i szacunek.
      • myelegans Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 03:49
        > wodowo i zadowolone z życia, podstawą takiego związku jest przyjaźń i szacunek.
        sru, tu, tu, tu.... i wiara, nadzieja i milosc, a zycie jest bardziej cyniczne ....

        Nie znosze sprzatania, prania, prasowania i tych wszystkich okolodomowych rzeczy, ktore musialabym wykonywac bedac w domu, a musialabym, z wrodzonego poczucia obowiazku i winy wobec pracujacego ciezko meza. Z prac domowych tylko gotuje i ogarniam. Reszte robil albo niepracujacy maz, a teraz ludzie. Maz pracuje w domu okolo 5 godzin dziennie, wiec dziecko widzi go w nadmiarze.

        NIe moglabym nie pracowac, ja chyba pracowac bede do smierci, bo watpie, czy na emeryture sie kiedys wybiore. Jak nie zawodowo to wolontarystycznie bede pracowac. Zycie typowego emeryta zupelnie mi nie lezy.
        I mam ogromna potrzebe posiadania WLASNEJ kasy i daje cholerna satysfakcje swiadomosc, ze nie jestem od NIKOGO zalezna. W razie rozwodu stopa zyciowa mi nie spadnie.
        • wieczna-gosia Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 07:22
          elegans no ale ty masz meza ktory tej potrzeby nie ma tak silnej. A puscilabys go z torbami w razie rozwodu?
          • myelegans Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 15:50
            wieczna-gosia napisała:

            > elegans no ale ty masz meza ktory tej potrzeby nie ma tak silnej. A puscilabys
            > go z torbami w razie rozwodu?

            To zalezy w jakich okolicznosciach przyrody. Gdyby mnie zamienil na nowszy model, to pewnie bym puscila (chociaz on zabezpieczony finansowo jest dobrze). Gdybysmy sie rozwodzili, z powodu znudzenia, albo wygasniecia i gdybym miala poczucie wykorzystania, to tez absolutnie bym puscila, ale nigdy takiego poczucia nie mialam, bo on raczej z tych robotnych i z poczciem obowiazku. Chlop prowadzi firme w domu, pracuje ciezko, po drodze zajmuje sie domem i dzieckiem.
            Gdybym mogla wybierac, to sama tez na taki uklad moglabym pojsc.
        • czar_bajry Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 10:36
          sru, tu, tu, tu.... i wiara, nadzieja i milosc, a zycie jest bardziej cyniczne

          owszem cyniczne ale zdarzają się też wyjątki.
          To że Ty nie znosisz prac domowych i realizujesz się zawodowo nie oznacza że każda kobieta ma takie podejście do życia i takie priorytety.
          Są takie którym odpowiada prowadzenie domu i nie czują się gorsze z ego powodu, w wielu wypadkach są wykształcone i inteligentne tak wiec sprowadzanie ich do roli kury domowej jest krzywdzące.
          • kali_pso Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 18:45

            Wykształcone i inteligentne, które kochają swoja pracę, widzą jej sens, spełniają się w niej raczej nie rezygnują na rzecz lepienia pierogów. Dlatego oprócz tego, że może i są wykształcone i inteligentne to:

            - nie mają zawodowych ambicji
            - nie znoszą tego co robią w pracy
            - nie mają potrzeby bycia samodzielnymi
            -itp.

            Dlatego argument o byciu wykształconą i inteligentną uważam za mało konkretny.
            Wszystko rozbija się o to, czy praca zawodowa daje nam mierzalne lub niemierzalne korzyści dla nas samych.
            • czar_bajry Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 20.11.10, 00:37
              Dlatego argument o byciu wykształconą i inteligentną uważam za mało konkretny.

              Ok nie będę się przy tym upierać ale nadal będę twierdzić ze są kobiety które wolą prowadzić dom niż pracować zawodowosmile
    • ruda_henryka Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 07:29
      No wspaniale to brzmi, ale Twoja znajoma to chyba raczej wyjątek. Na zasadzie kontrastu mogę ci powiedzieć, że obserwując pokolenie moich rodziców to znam kilka niefajnych przykładów jak się skończyły takie układy, a pochodzę z małego miasta na wschodzie, gdzie niepracująca z zasady żona nie była wyjątkiem. Mąż albo zachorował śmiertelnie, znalazł młodszą, wyjechał i nie wrócił a w najgorszym przypadku tak sfiksował na starość, że wydziela żonie po 5 zł na jedzenie codziennie. Przykro na to patrzeć, bo w większości to były piękne, wykształcone kobiety, co poświęciły życie rodzinie nie z lenistwa ale idei. A teraz żyją z tego co im dzieci dadzą, albo i nie dadzą. i na prawdę spróbuj znaleźć pracę dla kobiety ok 50 co nigdy nie pracowała zwłaszcza w małym mieście, żeby jeszcze na czarno nie była coby sobie na emeryturę zapracować. Życzę powodzenia...
      A po drugie, dzisiejsi mężczyźni są też inni niż to pokolenie wyżej, na prawdę nie oczekują żeby żona zasuwała na dwóch etetach, pracuję w inżyniersko budowlanym środowisku i co dziwne nawet tam mało jest takich facetów.
      mnie stać żeby nigdy nie pracować, bo mój mąż potrafiłby mnie utrzymać jeszcze z naddatkiem. Ale wiem, że to dla niego wiązałoby się ze zwiększoną pracą i on tez musiałby pracować na dwa etaty. A ja studiowałam 5 lat na politechnice nie dla idei ( nie będę sobie projektować domków i wnętrz w wolnych chwilach do szuflady... ) tylko żeby zarobkowo robić to czego się wyuczyłam.
      I nie mam kieratu dwóch etatów, tylko solidarnie dzielimy to po 1,5 smile)) Naprawdę nie jest tak źle z ludźmi, nie wiem skąd to przekonanie, że wszystkie kobiety są zmuszane iść do pracy. Częśc na pewno tak, ale znaczna większość chce już czegoś więcej niż być żoną przy mężu, takie czasy i nie ma co się temu dziwić.
    • fajnykotek Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 08:41
      i tak sobie mysle, ze szkoda,ze dzisiejsi mezczyzni oczekuja ,
      Lilka, a skąd możesz wiedzieć czego oczekują dzisiejsi mężczyźni? Przeprowadziłaś przekrojowe badania? To TY myślisz, że oni tak myślą big_grin.
      Heloł! są rózni ludzie i mają różne poglady.
      Ja pracuję i nie wyobrażam sobie żebym NIE pracowała. Ale, uwaga, w domu nie jestem SAMA w kieracie. Mój mąż ma zdrowe ręce i też umie sprzątać, dzieckiem się zająć, ugotować obiad, zakupy zrobić. Dzelimy się obowiązkami domowymi.
    • zabulin Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 09:41
      O, jak się watek rozwinął.

      Likla, zgoda- ubezpieczenia na wypadek śmierci załatwia być może sprawę na jakieś pół roku- moze rok.
      Jak sa kredyty, to już ściska strach.
      Tak, wiem kredyty tez sa (czasem) ubezpieczone.

      Uważam, ze w dzisiejszych czasach to duza odwaga nie pracowac i ufnie patrzec w przyszłość, że zawsze będzie ten mąż, co na obiad i majtki da.
      Ja takiej odwagi nie mam. Stac nas, żebym nie pracowala, a jednak nie chce się tak zapomnieć (pomijam fakt, że lubię pracować), wlasnie po to, żeby kiedyś nie stanąć przerazona sama w domu i nie bardzo wiedzieć, co wlasciwie umiem robić.

      A to, ze śa kobiety które nie pracują i wychowują dzieci. Ich sprawa. Lubią, chcą, szanuje to. Niech im bedzie jak najlepiej.
    • black-cat Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 10:43
      Nie chciałabym tak. Lubię być niezależna finansowo. Nigdy nie wiadomo co się w życiu wydarzy. Mąż odejdzie do młodszej. Ja przestanę go kochać. I co wtedy? Mam być z nim dla pieniędzy? Na szczęście moja praca pozwala mi na bycie w domu, nie muszę spędzać poza domem codziennie minimum 8 godzin. Robię to co lubię, nie pracuję w korporacji i jestem niezależna finansowo. Tak też można.
      I przyznam szczerze wśród moich znajomych nie ma żadnej kobiety, któa pracuje na przysłowiowych dwóch etatach. Te które pracują (między innymi w korporacjach) domem i dziećmi zajmują się na równi ze swoimi partnerami.
    • nisar Wiesz Lilka, co mi się najbardziej rzuca w oczy 19.11.10, 10:59
      w Twojej wypowiedzi? TY SAMA traktujesz kobietę, jako bezwolne cielę, które robi "co mąż od niej oczekuje" i "dała się wkręcić".

      Podejrzewam, że Ty sama masz w domu pozycję niższą od mężowskiej (pal diabli dlaczego) i to cię boli najbardziej. Abstrahując od tego, co lepsze i co gorsze (jak zwykle w życiu jedno i drugie ma plusy i minusy) w ogóle nie bierzesz pod uwagę, że decyzja o pracy zawodowej MOŻE BYĆ DECYZJĄ KOBIETY. Nie, jeśli kobieta pracuje, to wiadomo - zmusili, zmanipulowali, wkręcili, a biedna kobieta, tak jak dwieście lat temu, nie miała nic do powiedzenia.

      Tak a propos: dwieście lat temu jeśli samotna kobieta odziedziczyła majątek, to musiał być jakiś facet (brat, pociotek, ktokolwiek), który tym majątkiem zarządzał, bo biedna kobietka nie umiałaby o siebie zadbać. I jak czytam Twoje wypowiedzi, to już się nie dziwię, że tak było. One po prostu miały Twoją mentalność.
      • mgd3 Re: Wiesz Lilka, co mi się najbardziej rzuca w oc 19.11.10, 12:58
        nisar napisała:

        > w Twojej wypowiedzi? TY SAMA traktujesz kobietę, jako bezwolne cielę, które rob
        > i "co mąż od niej oczekuje" i "dała się wkręcić".
        >

        Też mi się to najbardziej rzuciło w oczy. smile I jeszcze pracowanie na dwóch etatach. Chyba równy podział obowiązków w rodzinie nie funkcjonuje. wink
      • robin2510 nisar 19.11.10, 19:42
        Nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi , ale zgadzam się z Tobą w 100%. Jak to się mówi chyba trafiłaś w sedno wink
    • nowi-jka Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 11:04
      Naprawde ptracujesz tylko dlatego ze M tego o dciebie oczekuje??
      Dobrze ze mam inne podejcie do tematu bo sie zameczyc mozna.
    • woman_in_love haha, ale ty jestes nawiedzonym trollem 19.11.10, 11:07
    • halapta Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 13:25
      Dziewczyny no to moja sytuacja, jestem na wychowawczym, jeszcze pół roku i wracam do pracy. Decyzja o wychowawczym była nasza wspólna z mężem. To ja znam swoje dzieci najlepiej na świecie a nie jakaś obca baba, mam 100% wpływ na ich życie i wierzę, ze to zaowocuje jak już pójdą w świat począwszy od przedszkola/zerówki.

      Ostatnio spotkaliśmy w gronie znajomych w sumie 3 pary. Pozostałe dwie laski pracują w jednej firmie i one tylko o tej pracy nawijały, współpracowników obgadywały. Mnie traktowały "o jaka ty biedna zahukana z dwójka w domu, życia nie znasz"... A co się okazuje, że one tylko o tej pracy mogły pogadać, zero innych tematów.
      A ja ta biedna zasiedziana w kuchni ze szmatą, zorientowana co się na świecie dzieje, książki, gazety czytam, do kina chadzam, nawet mi się filharmonia czasem przytrafi, - mam na to czas smile
      i w tym towarzystwie zabłysłam, naprawdę świetnie się z tym czułam, nawet jeden mąż powiedział swojej żonie, a ty tylko o tej robocie umiesz gadać, już skończ, bo całymi dniami to słyszę. Normalnie bym się tak nie cieszyła, gdyby nie to, że mnie tak z góry traktowały.
      W sumie to moje koleżanki ze studiów, a czułam się jakby to z ich mężami mnie coś łączyło a nie z nimi.
      • a.va Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 13:32
        Ale wątek jest nie o mamach na wychowawczym, tylko o tych, które w ogóle nie pracują, całe życie.
        • triss_merigold6 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 13:35
          No właśnie. Kobieta na wychowawczym raczej do kategorii "nie pracująca zawodowo" nie należy, bo sprawuje osobistą opiekę nad MAŁYM dzieckiem.
          Inna bajka w przypadku pań, które mają dzieci nastoletnie czy już dorosłe i nigdy w życiu nie skalały się pracą zarobkową.
          • myelegans Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 17:24
            IMO, ktores z rodzicow powinno byc w domu, niekoniecznie na caly etat z malymi dziecmi do wieku srednio szkolnego.
            Naokolo widze rodziny, z obojgiem pracujacych pelnoetatowo, korporacyjnych rodzicow i dzieci w przedszkolu/szkole do 17:30-18, spedzajacych w sumie 50 godzin tygodniowo w instytucji. ale rozumiem tez, ze jak sie nie da, to sie nie da. Czasami okolicznosci nie pozwalaja.

            Matczyna intuicja mi wierzga i nie pozwala, ale nie pozwala mi tez na niepracowanie przez 10 lat.
            • lalka-on-line Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 17:39
              raz ze ryzykowna zabawa,facetowi zawsze moze odbic,moze sie po 20 latach malzenstwa zakochac w innej,moze kopnac w kalendarz itp-i taka niunia zostaje na lodzie ,chyba ze zapobiegawczo gromadzila kaskesmile
              a dwa ze fajnie sie realizowac poza domem-nie wyobrazam sobie koncentracji uwagi od rana do nocy wokol scierania kurzu ,gotowania obiadkow,chodzenia po zakupy czy wycieraniu tylka dziecka.i tak dzien w dzien.
              co by nie mowic wsrod ludzi wiecej sie dziejesmile
              oczywiscie,cos upichcic czy skoczyc na ulubiony bazarek tez jest ok ale to nie moze byc leit motiv ze tak ujme.
    • wieczna-gosia Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 22:18
      Poniewaz wateczek skreca w moja ulubiona strone wypowiem sie obszerniej.

      Nie lubie postu lilki za to:
      ze kobiety daly zagnac sie
      > w ten kierat 2 etatow i rezygnujac z bycia dzieckiem. bo ta kobieta byla godna
      > podziwu moim zdaniem. ale tez ma madreo meza. a nie cwaniakujacego.


      czyli za wypowiadanie sie na rzecz kobiet niepracujacych sugerujacyze sa debilkami wkreconymi w dwa tetaty.

      ale nie lubie rownie mocno poczucia wyzszosci kobiet pracujacych, bo w domu wiadomo kurze i obiad.

      byc moze dlatego ze w obu rolach czulam sie rownie swietnie i gdyby mi ktos kazal wybbierac- nie potrafilabym.

      bylam kura domowa do de kurze sobie rosly, obiadu nie bywalo zawsze dla spracowanego meza ale ja bywlam w domu zajmowac sie dziecmi. Dzialanosc kulinarno porzadkowa byla uboczna czescia mojej bytnosci w domu- no jasne skoro jestem to upiore i pozmywam, ale skoro mnie nie ma, to nie ugotuje i nie pozmywam.

      czuje ze mi rum z cola po glowie wali wiec wybaczcie szczerosc smile

      pozniej poszlam do pracy i sie okazalo ze jestem urodzonym pracoholikiem tak dlugo jak robie to co kocham jak robie cos czego nie kocham to wylatuje z pracy natychmiast smile poniewaz tak sie sklada robie to co kocham to moge to robic 10 godzin ciurkiem i wrocic zrababa i dorznac sie rumem z cola smile dzisiaj na ten przyklad pracowalam 12 godzin smile

      no wiec uwazam co nastepuje- kazdy uklad jest super tak dlugo jak dlugo odpowiada on zainteresowanym stronom. Mamod dluzszego czasu z mezem dol marianski ale NIGDY nie pomyslalam sobie ze mnie orznie i wystawi z 5 dzieci za prog i pusci z torbami- dlatego zadalam to pytanie- JA bowiem bym mu tego nie zrobila. I jest to dla mnie wystarczajacy argument, nazwijcie mnie idealistka smile nie wiem czy za rok bede sie nazywala mezatka, ale w tej kwestii mam zdanie niezmienne- swietnie sie czuje jako kura i jako zapitalacz pracowy. Jako kura i jako zapitalacz robie strasznie duzo, kwestie zywieniowo praniowe w obu przypadkach pozostaja na marginesie mojego zainteresowania, i pod tym wzgledem na szczescie z mezem sie zgadzamy.

      W zwiazkuy z tym jak slysze ze w koncu matka pracujaca TE rzeczy tez ogarnia to mnie smiech pusty bierze i jest w tym pewna prawda glebsza- tak wlasnie postrzegamy prace w domu- jako pranie i szmate. Tymczasem bedac z dzieci w domu robilam rzeczy na ktore nie mam czasu jako matka pracujaca- lazilam, eksperymentowalam, szwedalam sie, udzielalam spoleczie i pedagogicznie w stopniu jakims ekstremalnym ksztalcilam i samoksztalcilam. Z kolei jako matka pracujaca nie moge wyjsc z podziwu ze za pasdje mi plaa i to niezle smile ale prawda jest taja ze z zapedow pedagogiczno szalenczych zostaly resztki, wiekszosc zalatwia placowka smile obiadu jak nie bylo tak nie ma a pranie 3 dni gnije w pralce. Poblogoslaw Boze stare dziecko smile

      Uwazam ze na pogardzie wobec swoich rol najbardziej cierpia kobiety i ze feminizm w tym powinien byc piekny ze daje szanse i milosc=niczce korporacji i zamilowanej wielbicielce konfitury. Ze nie trzeba pracowac i nie trzeba siedziec w domu- wazne by trafic na wlasciwy model mezczyzny, ktory rozumie i wyznaje ten sam model. Co wiecej jak sie nie trafi- mozna zmienic. Bossssko.
      • heca7 Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 19.11.10, 23:09
        Bo trzeba umieć byc kobietą niepracującą zawodowowink
        Trzeba mieć w sobie samozoparcie i dyscypilnę, żeby nie skończyć jako kura domowa żrąca czipsy przed tv z ofertą mangowink
        Trzeba mieś hobby, zainteresowania, własne koleżanki a nie tylko środowisko męża- nie każdej się chce.
        Trzeba mieć zabezpieczenie na wypadek gdyby mąż zerwał ten cudowny układ który dotąd mu się podobał. Albo kopnął w kalendarz.
        I trzeba mieć świadomość, że w ostateczności lepiej kible sprzątać niż gryźć z głodu ścianę.
        Jesli weźmie się to wszystko pod uwagę i zdecyduje na bycie w domu to ok. Jeśli jednak myśli się ,że jakoś to będzie to lepiej iśc do pracywink
        • lalka-on-line Re: nigdy nie pracujaca zawodowo mama 20.11.10, 01:15
          ja nie przecze ze sa tzw kury domowe ktore lacza obowiazki pani domu z pasja jakas i rozwijaja sie.bron boze.ale to mniejszosc jednak,i to obserwuje wsrod znajomych,starszych,mlodszych.
          2 przyklady:
          matka kolegi,kobieta 50pare lat,pracowala krotko,po urodzeniu synow,potem przeszla na rente,w wieku zdaje sie 30 paru lat[kregoslup].
          jej dzien to:kupowanie buleczek rano,potem sniadanka robienie ,zakupy,lazenie po marketach,z misja typu"znajde sciereczke 5 zl tansza,pod kolor zaslon w kuchni",potem pichcenie obiadkow,obsesyjne sprzatanie po 100 razy czystego mieszkania,pogapienie w tv,czasem wpadnie ciotka czy sasiadka.i tak dzien w dzien,z jakimis wyjatkami.
          drugi przyklad-znajoma,maz tylko pracuje,kasy nie maja za bardzo,ona cos pracy nie moze znalezc choc fryzjerka z zawodu,dzieci 10 i 6 lat,upichci jakies jedzenie,dzieci odprowadzi i heja,czipsy i "m jak milosc"

          i takie kury przewazaja smiem twierdzic,stadt moze negatywny odbior

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka