Dodaj do ulubionych

17latek = koszmar

10.12.10, 09:23
problem dotyczy mojego siostrzeńca. Jest jedynakiem, rodzina średnio zamożna. Od kilku miesięcy rodzice przeżywają z nim koszmar. Kłamie w żywe oczy, opuszcza lekcje w szkole (którą sam sobie wybrał), oceny ma w skali 1-2-3, z przewaga najniższych stopni, generalnie jest zagrożony z większości przedmiotów.
Zamiast nauki po południami komputer, internet, nasza klasa itp.

Wraca do domu o rożnych porach (kumple), w weekendy imprezki (powroty mimo zakazów nad ranem ok. 4-5 godz.), cuchnie papierosami i piwskiem, oczka przekrwione.

Jak rodzice odebrali mu kieszonkowe, zaczął sprzedawać swoje rzeczy na allegro.
Blokada komputera sprawiła, że cały wolny czas spędzał u kumpli wracając do domu dopiero wieczorem.

Rozmowy z pedagogiem szkolnym nic nie dają, rodzicom trzaska drzwiami przed nosem. O psychologu nie chce nawet słyszeć..
Moja siostra odchodzi już od zmysłów. Boi się, że gość wejdzie w konflikt z prawem, nie skończy szkoły i zmarnuje sobie życie.

Proszę o rady.. co z takim delikwentem.

Proszę o sensowne rady osób, które miały do czynienia z takimi młodzieńcami (najlepiej matki nastolatków) [u]a nie wymądrzania domorosłych psycholożek.[/u]
Obserwuj wątek
    • gramwzielone przeczekać n/t 10.12.10, 09:24
      • echtom Re: przeczekać n/t 10.12.10, 09:30
        Byle nie za długo. Jeśli nie przejdzie, powiedzmy, w ciągu roku, można podejrzewać jakieś zaburzenia .
      • xmi74 Re: przeczekać n/t 10.12.10, 09:30
        to na pewno minie, ale... no właśnie, żeby go ze szkoły nie wywalili w międzyczasie...
        Żeby się nie uzależnił od wszelakich używek, których pewnie sobie nie żałuje..

        Mieszkają w takim blokowisku, że tam niemal w każdej klatce jakiś gość żyje bez zawodu, pijak, narkoman etc..
        • rybalon1 Re: przeczekać n/t 10.12.10, 09:43
          moze drastycznie zadziałać - zabrać go do ośrodka Monaru, noclegowni dla bezdomnych - niech mu otworzą tam oczy , niech popatrzy - jak by mu było mało załatwiłabym mu wolontariat w hospicjum - niech wie jak życie moze wygladać ...i że ma za co dziękować.
          • morekac Re: przeczekać n/t 10.12.10, 10:00
            Myślisz, że skoro trzaska na widok rodziców drzwiami, to na ich życzenie będzie sobie ośrodki Monaru czy dla bezdomnych oglądał? Może jesczcze tatuś tam go na rękach zaniesie, jeśli młody się zaprze i powie, że ma to gdzieś i z pokoju nie wyjdzie? Jak chcesz go do tego zmusić czy też tam dostarczyć?
            A wolontariat, jak sama nazwa wskazuje, jest dla wolontariuszy, a nie dla ludzi przymuszonych przez rodziców. W hospicjum można wylądować bez względu na stopień wykształcenia, zarabiane pieniądze czy inne sukcesy zawodowe. Oraz bez względu na ilośc niewypiego alkoholu i niewypalonych papierosów/niezazytych narkotyków.
            Po co więc się uczyć, skoro to życie, praca, wykształcenie, pieniądze są g... warte, jeśli zdrowia nie ma?
    • morekac Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 09:39
      Jak rodzice odebrali mu kieszonkowe, zaczął sprzedawać swoje rzeczy na allegro.
      Blokada komputera sprawiła, że cały wolny czas spędzał u kumpli wracając do domu dopiero wieczorem.

      To akurat było do przewidzenia... Do przewidzenia jest również to, że 17-latka nie zamknie się w domu.
      Jeśli chłopak ma oceny 1-2-3 z przewagą tych pierwszych, to być może nie wymaga trucia typu 'znowu się nie uczysz, masz siedzieć nad książką, a nie z koleżkami itp.). tylko korepetycji czy innej pomocy w nauce. A to. że wybrał sobie sam szkołę, nie znaczy, że jest ona super. Czy rodzice nie byli przypadkiem tej szkole przeciwni? Bo wtedy dochodziłyby jeszcze teksty "Sam sobie taką szkołę wybrałeś, przecież mówilismy, że tak będzie...".
      • lejdi111 Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 09:47
        w wieku 17 lat też byłam arogancką nastolatką. Zbuntowaną. W tym wieku miałam kiepskie oceny. W głowie miałam imprezy. Również piłam piwo a moim autorytetem były koleżanki. Matka była moim wrogiem nr 1. Jedyne co mogę napisać to to, że z tego wyrosłam i szkołę średnią zakończyłam zdaną maturą.

        Każdy ma czyste sumienie bo go nie używa
        • croyance Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 13:54
          A ja w tym wieku wloczylam sie z cpunami, bralam amfe i wyrzucono mnie z trzech szkol. Rodzice wyrywali sobie wlosy z glowy. Potem mi przeszlo, skonczylam studia, wyszlam za maz, robie doktorat smile Nie wolno tego bagatelizowac, ale i nie ma co przesadzac z tym wplywem na cale zycie.
        • gramwzielone Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 14:49
          ja identycznie smile
      • xmi74 Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 09:53
        morekac napisała:
        Jeśli chłopak ma oceny 1-2-3 z przewagą tych pierwszych, to być może nie wymaga
        > trucia typu 'znowu się nie uczysz, masz siedzieć nad książką, a nie z koleżkam
        > i itp.). tylko korepetycji czy innej pomocy w nauce. A to. że wybrał sobie sam
        > szkołę, nie znaczy, że jest ona super. Czy rodzice nie byli przypadkiem tej szk
        > ole przeciwni? Bo wtedy dochodziłyby jeszcze teksty "Sam sobie taką szkołę wybr
        > ałeś, przecież mówilismy, że tak będzie...".

        Rodzice absolutnie tej szkole nie byli przeciwni. Szkoła ta ma raczej niski poziom..
        Ważne, żeby ją w ogóle skończył.
        Korepetycje... marzenie ściętej głowy! Gdyby chłopak chciał się uczyć, to by rodzina wszystko zrobiła, żeby mu pomoc zapewnić!!
        Jemu się nawet zeszytów nie chce prowadzić..
    • dagbe Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 09:50
      Bardzo mi przykro, gdy czytam takie listy.
      Mam na stanie siedemnastolatka. Nie był łatwym dzieckiem, jednak teraz jest w porządku. Jednak na obecny stan rzeczy zapracowałam sobie przez ostatnie siedemnaście lat. W przypadku Twojej siostry prawdopodobnie mleko się rozlało sad I mój sposób może nie pomóc. Otóż należy dziecko traktować poważnie, rozmawiać z nim nie tylko o odrabianiu lekcji, ale też o jego zainteresowaniach, obejrzanych filmach, o przysłowiowej d..pie Maryni. Trzeba przekonać latorośl, że rodzice nie są wrogami i dużo lepiej wyjdzie na współpracy niż na wojnie z nimi. Dobrze robi wspólne hobby - u nas to książki fantasy, gry planszowe i RPG. Trzeba dziecku poświęcać czas (wiem, wiem... wszyscy są zapracowani, zalatani, zarobieni...)
      Polecam książki:
      merlin.pl/Jak-mowic-do-nastolatkow-zeby-nas-sluchaly-jak-sluchac-zeby-z-nami-rozmawialy_Adele/browse/product/1,460146.html
      merlin.pl/Jak-mowic-zeby-dzieci-nas-sluchaly-jak-sluchac-zeby-dzieci-do-nas-mowily_Elaine/browse/product/1,836466.html
      merlin.pl/Jak-mowic-zeby-dzieci-sie-uczyly-w-domu-i-w-szkole_Elaine-Mazlish-Adele-Faber/browse/product/1,47059.html
      Na pocieszenie dodam, że podobno nastoletni bunt przeciwko rodzicom jest potrzebny, żeby się młody człowiek mógł usamodzielnić.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • xmi74 dagbe 10.12.10, 10:00
        Masz świętą rację. Ja nie wiem jak tam jest na co dzień, bo z nimi nie mieszkam, ale.. wiem, że rodzicie mu nieba przychylali (stracili drugie dziecko i został sam).
        Jak był młodszy jeździł z ojcem na ryby, razem sklejali modele samolotów, dużo podróżowali.

        Podkreślam, nie wiem jak wyglądała codzienność, ale z boku to miało się wrażenie, że ptasiego mleka mu tylko brakuje. Na pewno bardzo był rozpieszczony... (nie wiem czy to akurat może mieć wpływ na obecne zachowanie)
        • morekac Re: dagbe 10.12.10, 10:02
          A kiedy ta strata nastapiła?
          • xmi74 Re: dagbe 10.12.10, 10:05
            około 16 lat temu. Gość był wtedy niemowlakiem.
        • morekac Re: dagbe 10.12.10, 10:06
          Na miejscu rodziców poszłabym do psychologa. Bez młodego.
          • anorektycznazdzira Re: dagbe 10.12.10, 17:24
            taktaktak!
            zrobiliśmy kiedyś coś takiego z (nieco mniej) zbuntowaną nastolatką (a właściwie bez niej...) i przyniosło to bardzo dużo konkretnej pomocy!
        • dagbe Re: dagbe 10.12.10, 10:52
          Wygląda na to, ze w takim razie rodzice przegięli w drugą stronę... Piszesz "jak był młodszy" - to teraz już nie spędzają czasu razem? Jeśli mieli dobry kontakt, to rzecz jest do uratowania.
          Ja bym na miejscu rodziców poświęciła teraz dużo czasu na rozmowy o jego przyszłości - jak on ją sobie wyobraża, co chciałby w życiu robić, co jest dla niego ważne - takie filozoficzne klimaty... Bez tekstów typu "tyle dla Ciebie poświęcamy".
          A może Ty z nim pogadasz? Rodzice chyba są zbyt nakręceni, żeby prowadzić spokojną dyskusję. Czy młodzieniec ma jakikolwiek autorytet (pomijając kumpli)? Ceni kogoś na tyle, żeby od niego przyjąć krytykę swojego zachowania? Bo zachowanie jest niedopuszczalne, nie ulega wątpliwości.
          Na pocieszenie dodam, że podobnie było z moim bratem - najmłodszy z rodzeństwa, wyczekany przez mamę synuś. Rozpieszczony, jak dziadowski bicz. Odkąd skończył 7 lat, były z nim same problemy. W wieku nastoletnim dawał ostro do wiwatu.
          Obecnie jest statecznym ojcem rodziny, ma stabilną i dobrze płatną pracę. Wyszedł na prostą mimo, że absolutnie nie rokował.
          Więc cuda się zdarzają wink czego i Wam życzę.

          Pozdrawiam,
          Dagmara
        • gramwzielone Re: dagbe 10.12.10, 14:54
          moi rodzice traktowali mnie między ok a super, a i tak się zbiesiłam. zalew hormonalny, nic na to się nie poradzi. można tylko próbować wspierać, mówić i pokazywać, że się kocha i akceptuje. nie wymagać, bo to bez sensu - i tak się niczego nie wyegzekwuje.
          super pomysł z tym wolontariatem - w tym wieku ma się tendencję do uznawania się za pępek świata i dramatyzowania swoich problemów, a taki kontakt z bolesną rzeczywistością bardzo rozszerza horyzonty.
          • morekac Re: dagbe 10.12.10, 15:50
            > super pomysł z tym wolontariatem -
            Super - ale tylko pod warunkiem, że mlody będzie chciał się tym zająć - na razie ma inne pasje. Wolontariat nie jest dla niechętnych i z założenia przeciwnych. Poza tym zabiera też czas, jeśli człowiek się zaangażuje. Czas przeznaczony na naukę wink.
            • gramwzielone Re: dagbe 10.12.10, 17:58
              > . Poza tym zabiera też czas, jeśli człowiek się zaangażuje. Czas przeznaczony n
              > a naukę wink.

              Mi doświadczenie wolontariackie baaardzo przydało się w późniejszym zawodowym życiu. Poza tym jako młoda osoba czułam się zagubiona, a dzięki wolontariatowi odnalazłam sens i grupę osób o podobnych poglądach/problemach/celach etc. I nie sądzę, by nauka na tym ucierpiała - i tak bym w tych czasie nie uczyła się więcej.
              • morekac Re: dagbe 10.12.10, 21:47
                Ale cały czas tłumaczę,że wolontariat jest dla ochotników, a nie dla przymuszonych przez tatusia i mamusię. A jego celem jest pomoc innym, nie zaś wychowanie wolontariusza i wyprowadzenie go na ludzi (to może być efekt uboczny, acz pożądany). Jak wyobrażasz sobie młodziana z nastawieniem 'jestem tutaj, bo mnie starzy zmusili, a nie dlatego, że chcę' i to w hospicjum (bo taki pomysł tu padł)? Hospicja są bardzo obciążające psychicznie dla dorosłych ludzi, o nastoletnich wolontariuszach nie wspomnę.
        • przeciwcialo Re: dagbe 10.12.10, 15:49
          Jestem zdania że takie pzrychylanie nieba czesm straszną czkawką wraca. To niekomfortowe jak się ma wszystko i wszystkich na skinienie ręki. Nie ma miejsca na marzenia, dażenie do jakiegos celu. Jest tu i teraz.
    • czar_bajry Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 10:22
      Nie ma złotego środka na przetrwanie, ja mam huśtawkę z 17- latkom a moja przyjaciółka z 17 - latkiem też lekko nie ma, dopalacze, ucieczki z domu i tym podobne kwiatki.
      Moim sposobem na dorastającą młodzież jest konsekwencja w postępowaniu nawet jak serce mi krwawi( czasami).
    • karambol45 Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 10:34
      moim zdaniem to że n17 latek ma okres buntu to normalne tylko rodzice powinni o tym pomysleć trochę wcześniej, wyrobić w dziecku zainteresowania bo siedzenie w internecie to nie hobby, zauważyłam że obecna młodzież ma niewielkie pozalekcyjne zainteresowania
      • triss_merigold6 A z drugiej strony 10.12.10, 10:39
        A z drugiej strony, jak dziecko od malucha jest zapisywane na różne zajęcia i wdrażane do systematyczności to część ematek ubolewa nad zabieraniem dzieciństwa i nadmiernym obciążaniem dzieciątka.
        IMI ZWŁASZCZA CHŁOPAK powinien od dziecka systematycznie uprawiać jakiś sport, to ładnie dyscyplinuje i wyrabia właściwą postawę, minimalizuje rzuty buntu - widzę u znajomych z nastoletnimi synami sportowcami, problemy wieku dojrzewania mają dość lightowe.
      • morekac Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 10:44
        bo siedzenie w internecie to nie hobby
        A dlaczego nie? wink

        że obecna młodzież ma niewielkie pozalekc
        > yjne zainteresowania

        Badania jakieś przeprowadziłaś czy co? Z moich obserwacji wynika, że obecna młodzież jest ciut zajechana godzinowo i na niewiele rzeczy ma już potem siłę...
        • karambol45 Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 12:47
          bo dla mnie klikanie w n-k , twiterze czy innych społecznościowych to nie hobby,
          i uważam że często postawa roszczeniowa i olewcza właśnie wywodzi się z braku zainteresowań, gdy rodzice dziecku gdy jest małe nie "wszczepią" jakiegos świra to jaki cel maja później te dzieci nie widzą sensu kończyć szkoły bo po co uczyć się wiedzieć więcej,
          ale żeby nie było znam maniaków boogi woogi, pasjonatkę matematyki i inne dziwactwa - ale rodzice tych dzieci od małego podsuwali im pod nos różne sposoby spędzania wolnego czasu aby chwycili jakiegos bakcyla
          • morekac Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 16:00
            ja też podsuwałam. A dziecko i tak zawsze miało inne... takie, które mnie nie przyszłyby nawet do głowy...
    • zebra12 Re: 17latek = koszmar 10.12.10, 11:20
      Moja córka ma prawie 14 lat i jest bywa ciężko. Ogólnie to okropny jest ten wiek nastoletni. Chciałabym, zeby to juz minęło. Chcę odzyskać moją dawną córkę, którą bardzo kocham...
      • dagbe Taki żarcik... 10.12.10, 11:33
        zebra12 napisała:

        > Moja córka ma prawie 14 lat i jest bywa ciężko. Ogólnie to okropny jest ten wie
        > k nastoletni. Chciałabym, zeby to juz minęło. Chcę odzyskać moją dawną córkę, k
        > tórą bardzo kocham...

        Gdy Młody zachowuje się nie tak, jakbym się spodziewała, pytam go teatralnie: "Kim jesteś? Co zrobiłeś z moim synem?" - mała rzecz a często rozładowuje negatywne emocje.

        Pozdrawiam,
        Dagmara
        • troll_only zainteresowania 10.12.10, 13:34
          dziecko było uparcie prowadzane na baseny, wozone w góry, wykupione lekcje gry na instrumencie (ktory sama wybrała), prowadzana przez tatusia na aikido, kupowane kazde ksiązki jakie chciała, mozliwosc chodzenia na język obcy (ma do niego smykałkę i łatwo jej nauka przychodziła ale mimo to i tak na rok przed FCE nie poszła na egzamin) - ma 17 lat i srenia ocen około 2,0 - i kilka jedynek szykuje sie na półrocze - moze macie jeszcze jakies propozycje wink. Małe miasto. Ehh - jedynym plusem ze siedzi w domu, nie lazi po imprezach a raczej sie izoluje i na dodatek sie tniesad. Spedzałam z nia mnóstwo czasu i miałam swietny kontakt gdzies do drugiej gimnazium
          • dagbe Re: zainteresowania 10.12.10, 13:58
            Nie mam doświadczenia w obsłudze córek, sama miałam lepszy kontakt z tatą. Ale w opisanym przypadku bym odpuściła i egoistycznie zajęła się sobą. W końcu są stanowiska, do których matura potrzebna nie jest. Sama miałam takie przemyślenia w stosunku do mojego syna - nie każdy musi studia wyższe skończyć. Ale należy pannie uświadomić, że przyjdzie czas na samodzielność i coś ze sobą będzie musiała zrobić.
            Nadal stoję na stanowisku, że najważniejsze jest przekonanie dziecka, że rodzice nie są jego wrogami, wszelkie nakazy i obowiązki mają uzasadnienie (ja się posiłkowałam historiami z mojego dzieciństwa - a aniołem nie byłam wink
            Za wiele pewnie nie pomogłam... Wychowanie porządnego człowieka to ciężka niewdzięczna harówka. Moja mama mi powtarzała "Twoje dzieci Ci z mnie odpłacą", gdy załaziłam jej za skórę. Prorok jakiś, czy co? wink

            Pozdrawiam,
            Dagmara
          • gramwzielone Re: zainteresowania 10.12.10, 14:57
            > i na dodatek sie tniesad.

            musi być potwornie nieszczęśliwa. byliście z nią u psychologa/psychiatry???
            • troll_only Re: zainteresowania 10.12.10, 15:23
              bylismy u psychiatry - dostała lek, raz brała raz nie brała, po pierwszym spieciu w domu łyknela 12 tabletek (powiedziala o tym nam bo zle sie czuła) zadzwonilismy do psychiatry czy jej nie zaszkodzą i czy mozemy przyspieszyc wizyte - powiedziala ze tabsy nie zaszkodzą a na wizyte prosze sie umówic jak emocje u corki opadną (kurna ja chcialam nastepanego dnia jechac, bo sie przestraszyłam), mineło 3 tygodnie kolejne spiecie w domu o kolejne jedynki - rezultat - reka pocieta od palcow po łokciesad
              • grudniowa377 Re: zainteresowania 10.12.10, 15:33
                Jak coś bierze, to lepiej niech uważają, żeby nie wyhodowali ćpuna.
                • troll_only Re: zainteresowania 10.12.10, 15:38
                  robiłam jej tak na wszelki wypadek apteczne testy wink
                  • grudniowa377 Re: zainteresowania 10.12.10, 15:40
                    To było do autorki tematu.
                    Takiemu badziewiu jak narkotesty nie wierzę.
          • przeciwcialo Re: zainteresowania 10.12.10, 15:44
            Nie straszcie.
            Ja i mąż byliśmy bardzo poukładanymi nastolatkami. Miałam jednak w domu 2 egzemplarze trudne, że moja mama nie osiwiała to cud. Wyszli na ludzi ale co nerwów napsuli !!!
            • grudniowa377 Re: zainteresowania 10.12.10, 15:47
              Ja też była spokojna, przez bardzo długi czas też niesamodzielna. Tylko raz miałam chory pomysł, który dla innych mógł się skończyc tragicznie. Ale żadne ucieczki z domu, żadne uzywki. Takie coś mnie nigdy nie kręciło.
          • anorektycznazdzira Re: zainteresowania 10.12.10, 17:35
            > dziecko było uparcie prowadzane na baseny, wozone w góry, wykupione lekcje gry
            > na instrumencie (ktory sama wybrała), prowadzana przez tatusia na aikido, kupow
            > ane kazde ksiązki jakie chciała, mozliwosc chodzenia na język obcy (ma do niego
            > smykałkę i łatwo jej nauka przychodziła ale mimo to i tak na rok przed FCE nie
            > poszła na egzamin) - ma 17 lat i srenia ocen około 2,0 - i kilka jedynek szy
            > kuje sie na półrocze - moze macie jeszcze jakies propozycje wink.

            Moja też była edukowana na 2653534268 sposobów, rozwijane miała zainteresowania od przedszkola, dostęp do każdego rodzaju pomocy naukowych, dodatkowych materiałów, cholera wie czego. Potem do korków na dowolny temat i pracy ze mną- mimo orki totalnej z mojej strony i korków extra w podstawówce nie była w stanie wyjść poza 3. Oceny w zderzeniu z nakładem pracy- masakra. Potem wizyta u psychologa (coś nam sie to dziecko nie koncentruje i pamięci chyba nie ma, proszę pani), przekierowanie do neurologa, diagnoza- i wszystko jasne...
            Czasem przyczyna jest prostsza, niż by człowiek pomyślał, bo moje dziecko "na codzień" tj pozaszkolnie funkcjonuje w 100% sprawnie.
            • troll_only Re: zainteresowania 10.12.10, 18:05
              u mnie jest gorzej, bo nie ma na co zrzucic jej obecnych sukcesow w szkole - w gimnazium miala mocno powyzej czterech srednią, wiec w liceum moglaby jechac chociaz na mocnych trójachwink. Nie wspomnęj o jej obiboctwie w domu - jak jej skonczyły sie czyste skarpetki, które ja jej piore to załozyła ojca, bo do moich nie miala dostepu.
              • asocial Re: zainteresowania 10.12.10, 19:22
                zapisza chlopaka na dodatkowe zajecia i nie bedzie chodzil, bo bedzie mu wstyd. Ja natorycznie sie zrywalam w jego wieku ze wszystkich wycieczek i dodatkowych zajec, bo uznawalam to za obciach. Co za gumowy charakter , pfff.

                Przeczekac i co najwazniejsze: zajmowac czas, brac w weekend poza miasto, ignorowac fochy, nie nadskakiwac. Jesli ma w telefonie internet, to sprawic, zeby zostawil telefon w domu. nie ukrywam, ja strzelalam tysiace fochow dziennie, ale po kazdym weekendzie spedzonym z rodzicami poza miastem (weekend w gdansku sopocie/ teatr/ opera) stwierdzilam, ze rodzice wcale nie sa takim zlym towarzystwem.
                W tym wieku tez mialam okropne oceny (z przedmiotow, ktore mnie nie interesowaly; czyt. wszystkie poza j. polskim, angielskim i lacina), a wyszlam na ludzi.
                • troll_only Re: zainteresowania 10.12.10, 19:51
                  niedawno jechalismy na baseny termalne - nie chciaaaaaało sie jej. Wycieczka za miasto... nie chceeeeeeee sie itd. Najgorsze jest to ze ja juz zaczynam miec dosyc - nie jest jedynym dzieckiem a i ja mam jedno zycie zeby je spedzic na ustawicznej walce zeby jej sie chcialosad. Mam nadzieje ze ze kiedys zrozumie ze bardzo chcielismy i bardzo sie staralismysad
    • selavi2 Re: 17latek = koszmar 11.12.10, 14:01
      Słuchaj-ja jak zaczęłam mieć problemy z dogadywaniem się z wtedy 16-letnim synem, to poszłam ze sobą do psychologa, a potem na terapie. Problemy były podobne, mimo ze Mlody zawsze ponosił konsekwencje swoich działań. Pewnie tez dlatego zazwyczaj wracał na czas do domu, a ze ma 190 cm i 89kg to i wstawiony nigdy nie był za bardzo.;-P
      Uważam, że rodzice Twojego siostrzeńca za bardzo mu nieba przychylali (u mnie bogaty i niekonsekwentny tatuś mego syna, z którym jestem rozwiedziona od 3 miesiąca zycia syna). To rodzice powinni iść razem do sprawdzonego psychologa, aby zmienić podejście do syna i na moj nos - nauczyć się wytyczać granice. Psycholog da wsparcie i podsunie właściwe metody do wypróbowania. Sami nie dadzą rady wprowadzać zmian i wymiękną.
      Mój Młody od 2 lat mieszka u Ojca, powtarza II kl. LO - też z najniższymi notami, ale...
      Obecna wychowawczyni twierdzi, że zmienił się bardzo na korzyść, ze zintegrował z klasą, że się interesuje, ze frekwencja lepsza, choć nie idealna, ze spokojniejszy, mniej nerwowy, ze to poprzednia klasa tak negatywnie na niego wpływała.
      Więc może w przypadku Twojego Siostrzeńca chodzi o typ ludzi w klasie, albo ze on nie wie czego chce i nie widzi przyszłości, a imprezy i używki (internet równiez)pozwalają nie myślec o tym, co się zawaliło i jak dużo ma się do zrobienia. To taka moda i ucieczka od rzeczywistości jednocześnie.
      Poza tym używki (wraz z internetem)działają depresjogennie i wycieńczajaco na ciało, umysł i ducha, stad niechęć do wszystkiego, a jak sobie zapoda używkę, znowu to swiat lepszy jakiś jest. Smarkateria uzależnia się w sposób błyskawiczny zazwyczaj. I po uzywkach wzrasta agresja(ja sie na swiat nie prosiłem), zanikają uczucia wyższe i rodzina przestaje byc wazna, zwłaszcza, że ma ciągle pretensje i oczekiwania i wie lepiej, co dla młodego człowieka jest najlepsze. A to jest wkurzajace i od tego się ucieka.
      To mniej więcej na tyle.
      Dziękuję za uwagę.smile
      • irena.ochodzka Re: 17latek = koszmar 11.12.10, 14:18
        a może... wiem ze to drastyczne no ale cackanie się z nim jak widać nie przynosi efektów...
        może wybrać się do dzielnicowego i jeśli jakiś kumaty i rozsądny to namówić go na wizytę w domu- tylko musiałby jakaś historie wymyslic ze to nie od rodziców wie- zawsze można zwalić na szkolę. Niech mu ten policjant uwiadomi konsekwencje prawne np wagarowania czy picia alkoholu. Oraz o konsekwencjach które mogą go za to spotkać. Jego - nie rodziców.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka