Zaraz po świętach mieliśmy jechać w góry świętokrzyskie, agroturystycznie i na narty, tak na tydzień. Byliśmy tam w zeszłym roku, super etc. Chłop już wie, że nie dostanie urlopu, raz, że sporo jest takich z zaległym, dwa - pracy full więc jadę z dzieckiem sama. Samodzielny wyjazd mi nie wadzi absolutnie, tym bardziej, że na śniegu się dobrze bawię.
Za to chłop wziął sobie dodatkową fuchę (zastępstwa za kolegów) i praktycznie czas spędzi w robocie, z nocami włącznie. Twierdzi, że bez sensu by w domu siedział skoro może dorobić jakieś odczuwalne pieniądze. IMO zdrowe, męskie podejście, ale trochę mi go szkoda. Powinnam mieć wyrzuty sumienia? Tak myślę, że przynajmniej mu jakieś sensowne jedzenie zostawię.