Moze dziewczyny z różnych stron świata podzielą się informacjami?

Wiadomo w Polsce ciąża to stan wiecznego zagrożenia.

Najpierw obowiązkowo duphaston/luteina, potem na każde twardnienie brzucha i na każdą inną dolegliwość no-spa. W miedzy czasie rózne specyfiki, obowiązkowo witaminy, usg co najmniej trzy ( to akurat fajne). A na koniec poród prawie zawsze z oksytocyną, masażami szyjki i cięciem krocza.
Jak jest w innych krajach? Czytałam że w Norwegii np w ogóle nie chodzi się do gina a usg ma się jedno. Nie wiem czy to prawda. Dziewczyny podzielcie się