Dodaj do ulubionych

do studiujących mam - na zaliczenie z dzieckiem..?

18.04.04, 18:33
Wiecie co, mam problem... Muszę zaliczyć nieobecność, a ten temat to dla mnie
czarna magia... nie bardzo mam z kim zostawić wtedy dziecko (facet przyjmuje
tylko jednego dnia na dyżurze) i nie wiem czy iść z córeczką. Ma prawie 8
mies, prawie jestem pewna, że nie wywinie żadnego numeru (zacznie ryczeć
itp), jest otwartym dzieckiem, może co najwyżej krzyczeć i uśmiechać się do
faceta albo zjeść jakieś notatki z biurka...
I w związku z tym mam pytanie - czy któraś z Was może była kiedyś w takiej
sytuacji? Jak zareagował wykładowca? Dodam tylko, że facet jest raczej
taki 'emocjonalny' - kiedyś opowiadał jak chorował mu pies na przykład... wink
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 18:40
      Ja bylam kiedyś ma milicji przesłuchiwana z pieciomiesięcznym dzieciem na reku!
      • mama007 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 20:17
        no tak, ale niedokładnie o to mi chodzi smile
        na milicji nie mogli Ci powiedzieć "niech pani wyjdzie z tym dzieckiem i
        przyjdzie jako studentka, a nie matka..."
        wink
    • wieczna-gosia Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 20:19
      Jesli naprawde nie masz co zrobic z dzieckiem- zaryzykuj i po prostu idz sie
      spytaj czy cie odpyta. Oczywiscie idz wink najwyzej ci odmowi czego nie zycze...

      Ja osobiscie odpytywalam studentke z dzieckiem na kolanach- troszke obslinilo
      skalki wink)) a z rzeczy mniej przyjemnych- nie zdala- nie mialam jej serca
      jednak postawc dwa i poprosilam zeby zabrala indeks i wpadla za dwa dni- moze
      byc z dzieckiem ale z czyms jeszcze wink)
    • triss_merigold6 Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 20:41
      Mam dzieciate studentki i jakoś żadnej z dzieckiem na egzaminach czy
      zaliczeniach nie widziałam. Jeśli już to maluch zostaje z kimś przed salą co w
      ciągu 10 lat na studiach widziałam może kilka razy. Wybacz, ale uczelnia to nie
      żłobek.
      Oczywiście nie wyprosiłabym takiej studentki za drzwi ale nie ukrywam, że nie
      byłabym zachwycona sytuacją. Jeśli dziecko zaczęłoby płakać to "do widzenia,
      prosze uspokoić i przyjść za chwilę lub innego dnia". Taryfy ulgowej tylko z
      tego powodu, że maluch na kolanach nie ma. Chyba masz jakieś koleżanki,
      rodzinę, kogoś z kim na te dwadzieścia minut zaliczenia możesz zostawić
      dziecko.
      Swoją drogą pomysł pójścia z dzieckiem na zaliczenie jest niesmaczny. Są
      miejsca w które chodzą dorośli ludzie załatwiać różne sprawy (min. te związane
      z pracą i nauką) i które nie są przeznaczone dla dzieci.
      • mama007 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:01
        no właśnie takiej reakcji się bałam sad(

        triss_merigold6 napisała:

        Taryfy ulgowej tylko z
        > tego powodu, że maluch na kolanach nie ma.

        Otóż wcale nie oczekuję żadnej taryfy ulgowej - jestem jedną z najlepszych
        studentek w grupie, chociaż trudno pogodzić mi wszystkie obowiązki z nauką na
        pierwszym roku... I dziecko jest dla mnie TYLKO I WYŁĄCZNIE mobilizacją do
        pracy. Poza tym naprawdę gdybym miała ją z kim zostawić to nie tłukłabym się na
        drugi koniec miasta na uczelnię z dwiema przesiadkami sama autobusami wózkiem
        tylko po to, żeby pokazać panu, że jestem mamą... Nie...??

        Chyba masz jakieś koleżanki,
        > rodzinę, kogoś z kim na te dwadzieścia minut zaliczenia możesz zostawić
        > dziecko.

        Widzisz, sęk w tym, że nie mam! Moi rodzice i teściowie mieszkają ok. 400km ode
        mnie. Nie wyobrażam sobie, żeby brali dwudniowy urlop w środku tygodnia z
        powodu mojego zaliczenia... (nie jest to zaliczenie roczne na dodatek, tylko 1
        nieobecności na zajęciach...). A ponieważ mieszkam tu od niedawna to naprawdę
        nie mam koleżanek na tyle dobrych i hmmm odpowiedzialnych, żebym mogła zostawić
        im dziecko na co najmniej 2 godziny... Jedyną, powtarzam - JEDYNĄ - rodziną,
        jaką tu mam jest brat cioteczny mojego taty - rodzinie niezbyt bliska, widywana
        raz do roku i nie wyobrażam sobie nagłych owiedzin z tekstem "Ciociu, wiesz,
        mam zaliczenie i chcę Wam zostawić Asię na jakieś 3 godzinki!?".....

        Aha, i zostawienie małej pod salą z KIMKOLWIEK też raczej odpada z bardzo
        prostego powodu - jak reaguje 8-miesięczne dziecko gdy nagle znajdzie się wśród
        obcych ludzi i straci z oczu ukochaną mamę...? Chyba nie muszę nic dodawać...

        Mimo wszystko dziękuję za komentarz, takie też się dla mnie liczą, chociaż mam
        nadzieję, że mój profesor od poetyki nie podziela wyżej przedstawionych
        poglądów... uncertain
        • mama007 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:07
          i jeszcze jedno chciałam dodać - studiuję zaocznie, nie dziennie! I właśnie
          dlatego rozważam możliwość pójścią z małą na ten dyżur. Studia zaoczne z
          założenia wykorzystują na zajęcia, zaliczenia i tak dalej dni "wolne", czyli
          nie środę w godzinach 11-13....
          A na tamte zajęcia naprawdę nie poszłam nie dlatego że mi się nie chciało! Mam
          dziecko, jestem mamą, czasem trudno pogodzić wszystko na raz... A przecież
          jeśli mam wyjść na zajęcia robiąc tym krzywdę mojemu dziecku, to wiadomo, że
          zostanę!! Sytuacja była narpawdę taka, że NIE MOGŁAM...
          • triss_merigold6 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:18
            Dlaczego Twoje wyjście na zajęcia miałby zaszkodzić dziecku? Na parę godzin
            można zamówić opiekunkę. Nie denerwuj się. Piszesz, że masz teściów więc masz i
            męża, tak zrozumiałam. Facet może zwolnić się z pracy (pracuje w sobotę i
            niedzielę kiedy zaoczni mają zajęcia?!).
            Wierzę, że chcesz zaliczyć ale może forma pisemna + wysłanie mailem jakiejś
            pracy z tematu, który był omawiany na zajęciach byłaby lepsza. W końcu to tylko
            nieobecność a nie cały semestr.
            Podtrzymuję swoje zdanie: uczelnia nie jest miejscem dla małych dzieci. Sporo
            kobiet na zaocznych czy podyplomowych ma dzieci ale jakoś nie zabierają ich na
            zaliczenia.
            Dlaczego nie możesz zostawić dziecka pod opieką koleżanki na te 20 minut?
            Przecież jeśli zacznie płakać to usłyszysz za drzwiami, przeprosisz i wyjdziesz.
            Zrozum, że dla wykładowcy taka sytuacja z dzieckiem jest zwyczajnie niezręczna
            i krępująca, nie wiadomo jak się zachować. Sprawy domowe zostawia się w DOMU.
            • mama007 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:28
              triss_merigold6 napisała:

              > Dlaczego Twoje wyjście na zajęcia miałby zaszkodzić dziecku?

              no akurat była taka sytuacja, że po prostu nie mogłam wyjść i mocno spóźniłam
              się na autobus, jak przyjechałam na uczelnię to do końca zajęć było 30min, nie
              będę bezczelnie włazić pod koniec zajęć i prosić o obecność...

              Na parę godzin
              > można zamówić opiekunkę. Nie denerwuj się.

              Opiekunkę?? Mam zadzwonić - "Dzień dobry, cchę opiekunkę na wtedy i wtedy", a
              potem powiedzieć "To jest Asia, rzeczy są tu, jedzenie tu" i wyjść??!?!! My nie
              mamy tutaj opiekunki, nie znalazłam na tyle pewnej osoby, żeby zostawić z nią
              moje dziecko! Chociaż cały czas szukam, pytam... Przecież nie zostawię jej z
              byle kim!!

              Piszesz, że masz teściów więc masz i
              >
              > męża, tak zrozumiałam. Facet może zwolnić się z pracy (pracuje w sobotę i
              > niedzielę kiedy zaoczni mają zajęcia?!).

              Mój mąż pracuje na zmiany - czasem nie ma go 2 i pół dnia w domu, poza tym
              również studiuje zaocznie i ma zjazdy 3 razy w miesiący, czyli prawie każdy
              weekend. Pracuje w co drugą sobotę, w niedzielę na zajęcia.

              > Wierzę, że chcesz zaliczyć ale może forma pisemna + wysłanie mailem jakiejś
              > pracy z tematu, który był omawiany na zajęciach byłaby lepsza. W końcu to
              tylko
              >
              > nieobecność a nie cały semestr.

              Chodzi o zaliczenie wiersza tonicznego - pokazać palcem gdzie są akcenty,
              powiedzieć parę zdań, ale Z GŁOWY, a nie z komputera... przecież w domu mogę
              zrobić wszystko, tylko jaki z tym sens... nasi profesorzy nie są tacy "na
              czasie" jak Ty smile

              > Podtrzymuję swoje zdanie: uczelnia nie jest miejscem dla małych dzieci. Sporo
              > kobiet na zaocznych czy podyplomowych ma dzieci ale jakoś nie zabierają ich
              na
              > zaliczenia.

              a już ilka razy widziałam taką sytuację... naprawdę

              > Dlaczego nie możesz zostawić dziecka pod opieką koleżanki na te 20 minut?
              > Przecież jeśli zacznie płakać to usłyszysz za drzwiami, przeprosisz i
              wyjdziesz
              > .

              Ale myślisz że ja wtedy cokolwiek powiem...?! smile przecież jak usłyszę, że Asia
              ryczy to w ogóle już nie przyjdę potem od niej, żeby coś zaliczać, bo ona
              wpadnie w rozpacz jeszcze większą jak przyjdę, uspokoję, a potem pójdę sad

              Jedyną osobą, z którą Aśka mogłaby zostać ok 20minut jest moja sąsiadka -
              pracuje od rana do wieczora, ma dwójkę swoich synów... chyba raczej nie
              pojedzie ze mną na uczlenię z powodu mojego zaliczenia... uncertain

              > Zrozum, że dla wykładowcy taka sytuacja z dzieckiem jest zwyczajnie
              niezręczna
              > i krępująca, nie wiadomo jak się zachować. Sprawy domowe zostawia się w DOMU.

              Staram się, ale czasme uwierz, że się nie da sad(
              • triss_merigold6 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:36
                Słuchaj, to nie mnie masz przekonywać, naprawdę.smile Pytałaś o zdanie, ja uważam,
                że nie wypada przyjść na zaliczenie z dzieckiem ale skoro nie masz wyjścia to
                zaryzykuj. Żaden prowadzący zajęcia wykładowca czy asystent nie będzie dociekał
                dlaczego i czy musiałaś itd. bo nikogo nie obchodzi prywatne życie dorosłych
                studentów. Przygotuj się i powodzenia.
                • mama007 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:41
                  hmm, no fakt, dzieki za wypowiedz z "tej drugiej studenckiej strony" smile
              • asiaasia1 Re: Uczelnia to nie żłobek 20.04.04, 08:58
                Mamo007
                czy studiujesz może na UW ? kogo masz od poetyki ?
                ja też jestem na Polonistyce , tyle że na dziennej .
                2 razy byłam ze starszą córką na egzaminch , było ok !
                życzę powodzenia i trzymam kciuki ...wiersz toniczny ..hmmm ...
                napisz jak było !!!
                asia
      • 26magda3 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:05
        Idź z dzieckiem ale pod warunkiem, że dobrze się przygotujesz. W przeciwnym
        razie możesz tylko pogorszyć sytuację!!!

        No chyba że jestes pewna że dziecko rozczuli faceta, to wtedy idź bez obaw.

        A poprzedniej wypowiedzi nie bierz sobie do serca!!!!!!!! Proponuje tez nie
        chodzic z maluchem do starych panien, bo te potrafią być okropne.
        pozdrawia Cię matka studentka
        • mamaestery Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:13
          nie,nie wzielabym dziecka na zaliczenie chociazby aby niebyc posadzona o
          chec "rozmiekczenia" profesora,to takie niezreczne i nie chcialabym aby moje
          dziecko przezywalo przez ta cala sytuacje stres,a pewnie by przezywalo,bo ma
          prawie trzy latka i napewno nie usiedzialaby na miejscu,zabieralam ja na
          uczelnie,owszem ale tylko na ogloszenie wynikow
          wole nie stwarzac niezrecznych sytuacji,szybciej bym zrezygnowala z zaliczenia
          i zglosila sie w innym terminie ,jezeli chodzi o studia zaoczne jest taka
          mozliwoscwink
          pozdrawiam
          no ale to moje zdaniesmile
          • mama007 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:20
            ależ jaki inny termin...? facet ma dyżur stąd do tąd i koniec... a jeśli
            chciałabym zaliczyć na zjeździe następnym to odbyłoby się to kosztem innych
            zajęć, i robi się błędne koło...
            poza tym co innego ruchliwy trzylatek, a siedzący ośmiomiesięczniak... (tzn już
            chodzący, ale nie pozwolam jej jeszcze chodzić poza domem)
            i znów dzięki mimo wszystko
        • triss_merigold6 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:30
          Podtrzymuję swoje zdanie, że są miejsca do których nie zabiera się dzieci.
          Świetnie jest godzić macierzyństwo ze studiowaniem ale pamiętaj, że studia nie
          są obowiązkowe.
          Jeśli uwagi nt. staropanieństwa skierowałaś do mnie to trafiłaś jak kulą w
          płot, za sobą mam rozwód, przed sobą ślub i jestem w trzecim miesiącu ciąży.
          Tylko dlatego, że sama będę mieć dziecko nie widzę powodu żeby zmieniać poglądy.
          • kruffa Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:51
            Nie mogę się zgodzić. Ciąża a maicieżyństwo to zupełnie różne rzeczy. Po
            urodzeniu dziecka już nic nie jest takie same. W ciąży jest zuuuuuuuupełnie
            inaczej. Nie ma porównania. smile))
            Ciekawa jestem twego zdania jak sama będziesz miała potomka już po drugiej
            stronie brzucha..... smile))
            • mama007 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 21:54
              z ust mi to wyjęłaś!! właśnie zabierałam się za pisanie tego wink) całkiem
              inaczej jest "po"... wspomnisz nasze słowa jak będziesz sama przyjmować
              studentów ze swoim maluchem na kolanach, bo "inaczej się nie dało" smile)
              ale i tak cieplutkie pozdrowienia dla dwójki smile
              • triss_merigold6 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 22:07
                Chyba żartujesz?! Miałabym brać dziecko do pracy?! W PRACY SIĘ PRACUJE. Jakoś
                moja Mama i inne znane mi kobiety nie ciągnęły dzieci do pracy, bo nie
                przyszłoby im to (na szczęście do głowy) tudzież z innych powodów. Miejscem do
                czasowego zostawienia malucha jest żłobek, może być na 4-5 godzin; od tego są
                opiekunki czy wreszcie rodzina.
                Mam koleżanki - rówieśnice z b. małymi dziećmi, jedne pracują, inne nie ale nie
                biorą maluchów na uczelnię.
                Mam ustabilizowane i sprecyzowane poglądy na zdecydowaną większość spraw więc
                nie sądzę żeby przyjście dziecka na świat je zmieniło. Dzięki za
                pozdrowienia.smile Cierpliwości z tymi zaliczeniami.
                • mama007 Re: Uczelnia to nie żłobek 18.04.04, 22:14
                  heh, ja też miałam sprecyzowane poglądy na różne sprawy, a teraz Asia mi te
                  poglądy stopniowo, acz systematycznie "prostuje"... smile))
                  a z tym zaliczaniem z dzieckiem na kolanach to była przenośnia, gosh, nie znasz
                  się na żartach...? smile)
                  poza tym złobek - kwestia sporna. współczuję wszystkim rodzicom, którzy muszą
                  oddawać tam swoje dzieci. I nie chodzi mi (broń Boże) o opiekę! Ale pierwsza
                  infekcja żłobkowa nadalej za 2 tyg od oddania, a potem regularnie... sad( widzę
                  to właśnie na przykładzie synka sąsiadów - miesiąc chodzi do żłobka, z czego
                  tydzień spędził w szpitalu sad(
                  no i chyba zaszłyśmy na inny temat...
                  ale i tak pozdrawiam (znów smile)
                  • domali Re: Uczelnia to nie żłobek 19.04.04, 10:48
                    mama007 napisała:


                    > poza tym złobek - kwestia sporna. współczuję wszystkim rodzicom, którzy muszą
                    > oddawać tam swoje dzieci. I nie chodzi mi (broń Boże) o opiekę! Ale pierwsza
                    > infekcja żłobkowa nadalej za 2 tyg od oddania, a potem regularnie... sad(
                    widzę
                    > to właśnie na przykładzie synka sąsiadów - miesiąc chodzi do żłobka, z czego
                    > tydzień spędził w szpitalu sad(

                    Ja tylko sprostuję - nie wyciągaj wniosków na podstawie jednego przykładu.
                    Resztę dopiszę niżej smile
      • gabi2.5 Re: A ja chętnie pomogę:-) 19.04.04, 23:55
        Jeżeli jesteś z Warszawy to chętnie zaopiekuję się twoim maluszkiem na czas
        zaliczenia, bo i po co masz się dodatkowo stresować ! będzie w dobrych rękach a
        i z moja córcia się pobawismile
        Pozdrawiam
        • mama007 Re: A ja chętnie pomogę:-) 21.04.04, 08:57
          jestem z krakowa sad ale ciesze sie, ze sa jeszcze tacy ludzie, ktorzy oferuja
          pomoc na tym swiecie! (nawiasem mowiac paczka w piatek pojedzie do wawy smile)
      • asiaasia1 Re: Uczelnia to nie żłobek 20.04.04, 09:02
        Triss , jak bardzo się cieszę , że nie uczysz na moim wydziale !
        pozdrawiam serdecznie !!!
        asia
    • szymanka Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 21:23
      Ja też kiedyś nie miałam z kim zostawić mojego malucha. Mąż nie zjawił się o
      umówionej godzinie, coś tam strasznie ważnego miał w pracy, nie pamiętam... W
      kazdym razie szczerze mówiąc nie wpadło mi do głowy, żeby pójść na zaliczenie z
      dzieckiem. Jechałam razem z synem na uczelnię taksówką i po drodze kombinowałam
      z kim zostawić dziecko. Modliłam się w myślach, żeby jakieś dziewczyny były na
      tym zaliczeniu, bo u mnie w grupie akurat większość była facetów. Koniec
      końców, dziecko zostawiłam z taksówkarzem (wydał mi się godny zaufania i sam
      się zaoferował smile
      Najśmieszniej było kiedy wpadłam pod pokój wykładowcy i okazało się, że do
      zaliczenia jest już kolejka. Niewiele myśląc wypaliłam: No, panowie, proszę,
      musicie mnie przepuścić, BO JA MAM DZIECKO Z TAKSÓWKARZEM!
      Oczywiście przepuścili mnie, ale przez dość długi jeszcze czas
      dowcipnie "tłumaczyli" mi, że taksówkarz to facet jak każdy inny i nie mam czym
      się chwalić.

      A poważnie, najlepiej jednak zostawić dziecko pod czyjąś opieką. Nigdy nie
      wiesz jak zareaguje wykładowca. A jeżeli skreślisz swoje szanse od razu na
      wstępie?
      • mama007 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 21:39
        ale co ja mam skreślać...? nie rozumiem...? jeżeli umiem to zaliczę, jeżeli
        nie, to nie... i właściwie to dziecko nie powinno mieć z tym NIC wspólnego .a
        sytuacje rodzinne są różne i w sumie wykłądowca też powinien być człowiek i
        zrozumieć, że czasem INACZJE SIĘ NIE DA!
        i nawiasem mówiąc nigdy, ale to PRZENIGDY, nie zostawiłabym dziecka z
        taksówkarzem - prędzej dałabym sobie spokój nie tylko z zaliczeniem, ale także
        i całymi studiami.....
        • jogaj Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 21:58
          Ja troche rozumiem Triss,bo wszystko zalezy od tego co sie studjuje,na jakiej
          uczelni i jacy sa wykladowcy,czasmi mozna pozwolic sobie na cos wiecej a czasmi
          nie. Ja juz nie studiuje,ale nigdy by mi do glowy nie przyszlo,zeby przyjsc do
          siebie na jakiekolwiek zaliczenie z synkiem.
          Rozumiem,ze nie masz kolezanek w nowym miescie,ale chyba masz jakis znajomych z
          roku? z nikim nie moglabys zostawic dziecka? wobec tego najlepiej byloby gdybys
          mogla uspic dziecko i zostawic w wozku z kolego czy kolezanka z roku na ten
          czas.
          Pozdrawiam i zycze powodzenia-Jola
        • mamaestery Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 21:59
          mama007,widzisz,ale sama pytasz nas o zdanie na ten temat a potem jakos dziwnie
          reagujesz,my poprostu piszemy (tzn ja uwazam) ze to nie jest dobry pomysl,a
          konsultacje sa nawet w tygodniu ,przynajmniej u mnie ( wink ) dlatego tak
          napisalam
          jakos tak dobrze wyszlo ze widzisz opinie i matek i drugiej strony,i nawet co
          mozna zrobic w tym wypadku (taksowkarzwink).ale odnosze wrazenie ze ty poprostu
          idziesz z dzieciatkiem na egzamin i tylko szukasz potwierdzenia swojej decyzji
          to tak w skrocie
          z ogromna sympatia i zrozumieniemsmile
          i powodzenia na tym zaliczeniusmile
          • mama007 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 22:09
            ojoj, nie miało tak wyjść... smile) tylko jak od razu przeczytałam taką opinię, że
            liczę na taryfę ulgową i tak dalej to mi się tak dziwnie zrobiło. Taki duch
            walki się wtedy w człowieku budzi...
            Najbardziej boję się sytuacji, że zostawię Asię z kimś pod drzwiami (bo na
            pewno nie będzie spała w wózku w pomieszczeniu, wyczuwa to jakoś intuicyjnie i
            budzi się jak tylko przekraczam jakikolwiek próg...), a ona się rozwyje, wtedy
            nic nie zaliczę sad((
            i jeszcze raz - to nie egzamin, tylko zaliczenie 1 nieobecności. Na egzamin
            dziecka bym już naprawdę przecież nie zabrała, no! smile
            pozdrawiam
            • jagusia7 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 22:29
              A u nas dzieci na uczelni się zdarzają, mamy dość płodny wydziałsmile
              Może nie na zaliczeniu(choć głowy nie dam), ale na zajęciach-owszem. Kiedyś na
              ćwiczenia z baaaaardzo groźnym i ponurym doktorem przyszła dziewczyna z malutką
              córeczką(4 miesiące). bała się mieć nieobecność, bo później u niego bardzo
              trudno zaliczyć...I wpuścił ją i było bardzo sympatycznie, bo mała śmiała się
              do niego cały czas i sobie gaworzyła. Cała grupa była w szoku, że się facet tak
              rozczulił...
              A ja sama kiedyś zabrałam synka na wykład, bo akurat nie miałam zupełnie gdzie
              go zostawić(w żłobku wirus szalał), a profesor akurat po wykładzie miał
              podpisywać indeksy, potem podpis ciężko zdobyć...I mój 3 letni wtedy Robercik
              siedział sobie grzecznie, rysował, a potem był bardzo dumny, bo mu profesor
              wręczył mój indekssmile
              Idź do tego człowieka, przedstaw mu sytuację i spytaj, czy cię przyjmie, a jak
              nie, to po prostu umówisz się na inny termin. To naprawdę nie jest aż takie
              straszne ustępstwo, nie każdego dziecko krępuje, tym bardziej że to nie
              egzamin, ani nawet nie kolokwium.
              Powodzeniasmile
        • szymanka Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 09:15
          Droga mamo007, sama napisałaś, że ten temat to dla ciebie czarna magia.
          Zrozumiałam że nie jesteś pewna swojej wiedzy. A że wykłdowca róznie może
          zareagować na dziecko, od skrajnego zachwytu począwszy na oburzeniu
          skończywszy, stąd moja sugestia.
          Jeżeli chodzi o drugą część Twojej wypowiedzi, cóż masz prawo wyrazić swoje
          zdanie. Choć przyszło mina myśl takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy... smile
    • odalie Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 22:20
      Jesteś na studiach zaocznych, jak mniemam, dajesz ciężką kasę za możliwość
      studiowania w tym właśnie trybie. Nie powinno się od Ciebie wymagać
      bezwzględnej dyspozycyjności poza godzinami zajęć/konsultacji wyznaczanymi dla
      studentów zaocznych. To jest zasadą na prywatnej uczelni, na której uczę.

      Na uniwerku państwowym, na którym też pracuję, ja sama ze zwykłej przyzwoitości
      starałabym się uwzględnić tok studiów (zaoczne). Zresztą, tak właśnie robię -
      jak trzeba dopytać, proszę, aby to student podał pasujący termin (na który mogę
      się zgodzić, albo nie, oczywiście).

      Ja w każdym bądź razie, jak Wieczna Gosia, owszem wymagałabym twardo, ale nie
      wyprosiłabym Ciebie tylko dlatego, że byłabyś z dzieckiem. Gdyby dziecko robiło
      zamieszanie, poprosiłabym na inny termin albo zaproponowała zaliczenie w innej
      formie (pracę pisemną na te przykład). Co ja mówię - z marszu zwróciłabym się
      do Ciebie jeszcze w czasie zajęć z propozycją odpowiednio trudnego (nie ma być
      za lekko, aby nie dyskryminować innych) zaliczenia alternatywnego! w ogóle bym
      nie wołała na kosultacje.

      Sama musiałam z moją młodą, jeszcze w beciku-nosidełku, chodzić i załatwiać
      rozmaite sprawy na uczelni. A raz młoda wysłuchała konwersatorium z pewnym
      bardzo szacownym profesorem i nawet podczas zajęć się najadła. Nikomu nic od
      tego nie ubyło (oczywiście, zapytałam profesora przed zajęciami, czy możemy
      wejść we dwie). Rozumiem jak to jest, jeśli się nie ma _zaufanej_ osoby do
      zajęcia się dzieckiem.
      • dzidecka Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 22:29
        Ja co prawada na zaliczeniu nigdy z dzieckiem nie byłam bo chyba bym nie
        poardziła sobie z odpowiedziami mając na kolanach czy "na oku" malucha. Ale
        byłam nieraz na zajęciach. I nie widze w tym nic dziwnego. Nikt mi nigdy nic
        nie powiedział ani dziwnie na mnie nie patrzył. Wręcz odwrotnie. Na uczelni nie
        ma napisu wstęp z dziećmi wzbroniony. Jak nie masz z kim dziecka zostawić to
        idź. Wykładowca przecież też człowiek.
        • triss_merigold6 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 22:40
          Nie, na uczelni nie ma zakazu przychodzenia z dzieckiem. Z psem czy innym
          zwierzątkiem też nie. Ani z całą rodziną. Ani w kostiumie kąpielowym prosto z
          plaży. Masa rzeczy nie jest uzwględniona w zakazach.
          Litości, rozumiem, że są wyjątkowe sytuacje i autorka właśnie jest w takiej ale
          nie róbcie z tego NORMY. Zabieranie malucha na uczelnię/do pracy/klubu nocnego
          nie mieści się w granicach normy bo nie są to miejsca dla dzieci tylko dla
          dorosłych.
          Przypominam, że STUDIA NIE SĄ OBOWIĄZKOWE i to czy ktoś godzi je z pracą bądź
          życiem rodzinnym jest jego sprawą.
          • odalie Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 23:08
            Triss, co do kostiumów kąpielowych - a byś Ty widziała stroje moich studentek.
            I co? I nico. Bo ja mam oceniać ich wiedzę i sprawności, a nie styl ubierania
            się.

            Co do zwierzątek - jakoś nie lubię porównywania dzieci i zwierząt domowych,
            jednak czuję różnicę.

            Co do pracy - zależy, jak to praca. Bywają i takie zawody, w których obecność
            małego dziecka nie przeszkadza. Nie generalizujmy.

            A w ogóle nie bój się Triss, regułą się to nie stanie - rodzi się coraz mniej
            dzieci, za niedługo całkiem się przestaniemy (jako społeczeństwo) rozmnażać.
            Hordy niemowląt i tuptusiów na salach wykładowych nam nie grożą. Za to grozi
            ostrzejsza rywalizacja między uczelniami. Ja tam bym wolała taką przyjazną, a
            nie taką na której matce z dzieckiem ciągle się przypomina, że nie kazdy musi
            studiować. A studenci już za niedługo zagłosują portfelami.

            P.S. Moje najlepsze studentki to jak raz, studentki-matki. Całkiem obiektywnie.
            Starają się jak mogą, i jeszcze jakieś kompleksy musza tłumić - co im tylko
            dodaje siły. Nigdy nie zawiodłam się (choć uczę dopiero 5 lat) na studentce w
            ciąży - takie osoby zawsze bardzo starały się być całkiem w porządku, nie mieć
            ogonów, byc na bieżąco. Czego nie mogę powiedzieć o ich kolegach i koleżankach
            en masse, trafiali się kombinatorzy i "kombinerki" wielkiego formatu, oj
            trafiali.
            • triss_merigold6 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 23:18
              Generalnie chodzi mi o to, że kryteria tego co wypada/jest przyjete/zgodne z
              dobrym wychowaniem nie muszą być opisane. Kiedyś były dość dobrze wyczuwalne,
              teraz jak widać wszystko się rozmywa.
              W zawodach wykonywanych w domu czy w gospodarstwie, we własnej firmie, obecność
              małego dziecka nie przeszkadza.
              Mnie absolutnie nie przeszkadza fakt, że rodzi się coraz mniej dzieci, że
              Polska się wyludnia itd. Jednak będę się upierać, że uczelnia to miejsce
              studiowania. Wyobrażasz sobie dzieciaka na zajęciach labolatoryjnych? na
              ćwiczeniach na chemii, farmacji czy medycynie?
              Co do pilności i solidności dziewczyn w ciązy i z dziećmi to zgadzam się w
              100%, naprawdę są świetne w przeciwieństwie do wielu innych
              często "zasłaniających się" pracą.
              • odalie Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 23:26
                Wynika z tego, że każda z nas myśli przez pryzmat swojej specjalizacji. Ja tam
                jestem humanistką smile))) - laboratorium? a co to takiego? jakieś probówki? smile)))

                Ale jednak, chodzi mi o to, że spokojne, nieabsorbujące dziecko w sytuacji
                wyjątkowej nie powinno stanowć problemu na uczelni, oczywiście na zajęciach, na
                których ani ono komuś, ani ktoś czy coś mu nie przeszkadza.

                Co do terminów konsultacji - jestem zwolenniczką twardego kursu wobec
                studenterii, "bo to trzeba być twardy kozak a nie miętka ninja" i tak dalej,
                ale w pewnych jasnych granicach. Ja mam ostro wymagać, ale nie mogę być wredna,
                nie mogę być moberem. Nie mogę studentce _zaocznej_, o której wiem na dodatek,
                że ma inne ważne obowiązki nakazać przyjść na konsultację w niemożliwym dla
                niej terminie (jak pisałam, na uczelnie prywatnej naprawdę _nie_ mogę choćbym
                się uwredniła i chciała). A jeśli już, muszę zaakceptować ją z dzieckiem.

                Co do wyludnienia - no cóż, a ja bym chciała wiedzieć, że nie umrę z głodu na
                emeryturze... i że za pięćdziesiąt lat będą tu jeszcze mówić po polsku...
                • triss_merigold6 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 23:32
                  Wiesz, co do terminów konsultacji to poza dyżurem przed sesją idę ludziom na
                  rękę i podaję dodatkowe terminy. Wieczorowi korzystają.smile Powiedzenie z ninją
                  jest boskie, znam je od swojej instruktorki aikido.smile
                  Hm, też jestem humanistką ale na państwowej.
                • wieczna-gosia Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 07:43
                  Nie kazdy aptrzy przez pryzmat swojej specjalizacji bo ja z humanizmem nic nie
                  mam wspolnego a z laboratorium i owszem.
                  I na dziecko z okazji doktoratu zalatwilam sobie wejscie w niedziele na
                  uczelnie (w niedziele u nas uczelnia jest zamknieta dla studentow wszelkich
                  takze doktoranckich) i nie powiem zdarza mi sie zabrac dzieci do laboratorium.
                  Sama jako dziecko tez bylam zabierana do pracy przez mamusie lub tatusia w
                  sytuacji noz na gardle a mamusia biolog... myszki z rurkami w glowach i te
                  sprawy... wink super wink
                  U mojego meza w pracy dzieci sie pojawiaja. Moje dzieci pojawiaja sie na moich
                  zajeciach a miesiac praktyk w zeszlym roku poprowadzilam z dziecmi jak
                  najbardziej przelazac z nimi po gorach z nosidlem wink Nie bralam urlopu
                  macierzynskiego, dziekanskiego ani zdrowotnego i stad taka a nie inna sytuacja.

                  Mamo 007- a moze po prostu zadzwon do goscia? Po pierwsze- terminy konsultacji
                  nie sa jedynym czasem obecnosci faceta na uczelni- wyluszcz mu wiec jaka jest
                  sprawa- ze nie masz z kim dziecka zostawic i w zwiazku z tym czy bylby sklonny
                  cie przyjac kiedy ndziej/ czy moglabys przyjsc z dzieckiem/ czy mozesz napisac
                  na ten temat prace i mu doniesc na zajeciach np. Zapytanie sie- nie boli.
                  Najwyzej ci odmowi i wtedy bedziesz kombinowac wink)
                  A co do dziecka na studiach magisterskich- kiedy zaszlam w ciaze odbylam
                  wedrowke po swoich cwiczeniowcach zadajac im kluczowe pytania:
                  1. czy moge liczyc na zaliczenie przedmiotu pomimo nieobecnosci ktorych bedzie
                  wiecej niz dwie
                  2. co mam w zamian za to zrobic?
                  3. czy moge na cwieczenia przychodzic z powiedzmy miesiecznym dzieckiem (jak
                  bedzie wylo to wyjde)
                  Bylam ciekawa po prostu czy musze brac dziekanke juz na semestr w ciazy czy tez
                  pozniej.
                  Wszyscy moi cwiczeniowcy sie zgodzili na pkt. 3 a ze teaz to moi koledzy z
                  katedry smiem mniemac ze gdyby im to na reke nie bylo- nie zgodziliby sie wink
                  Wiec stoje na stanowisku ze zawsze warto sie spytac wink
                  Na zajeciach bylam, szczegolnie na takich gdzie pod koniec chodzilismy na
                  piwko wink)) w celu uczczenia konca zajec dydaktycznych i kilku panow mi
                  powiedzialo ze sa wzruszeni, ze przez cala ciaze chodzilam do nich z brzuszkiem
                  a na te koncowe cwiczenia przyszlam z dzieckiem wink))
                  Uczelnia jest panstwowa jak najbardziej w dodatku wydzial meski typowo wiec
                  dzieci spotyka sie raczej w postaci zdjec w portfelach wink)
                • wieczna-gosia Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 07:54
                  A i dodam jeszcze ze dzieci machnelam dosyc wczesnie i na studia to przyszlam z
                  takimi niezle odchowanymi wink) ale tak samo jak mowi Triss- moja szkola mogla
                  powiedziec- szkola to nie miejsce dla ciezarnych uczennic tudziez dzieci i won
                  do wieczorowej. Szkola tego nie zrobila, w zamian za to zaoferowala mi
                  indywidualny tok nauczania i wymog chodzenia na klasowki. A poniewaz byl to
                  wymog- ladowalam z dzieckiem spiacym na koncu klasy i z limitem czasu
                  pisania wink) po pierwszym ryku oddawalam prace i wychodzilam z klasowki.

                  Studia obowiazkowe nie sa wiec tym bardziej nalezy traktowac studentow jako
                  doroslych ludzi z rozna sytuacja zyciowa wink
    • poleczka2 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 22:33
      Witam, przeczytałam większość tej dyskusji i zgadzam się z Triss. Uczelnia to
      nie miejsce dla dzieci. Nie wiem jak w dużym mieście nie może być żadnej opieki
      nad dzieckiem dostępnej ale jeżeli nie ma to zapytabym najpierw lektora czy
      możesz przyjść z dzieckiem bo jak nie to sytuacja może być niezręczna.
      • odalie Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 23:00
        Ale odpowiedzcie mi jak się ma tryb zaoczny do wołania na zaliczenie w ciągu
        tygodnia? A jakby nasza założycielka wątku miała Bardzo Ważną, Trudno Zdobytą i
        Doskonale Płatną pracę? Nie w każdej dają urlopy na życzenie.
      • mama007 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 18.04.04, 23:07
        no oczywiście, że się zapytam przed wejściem! gdybym wiedziała wcześniej o tej
        sytuacji to zapytałabym jeszcze w czasie zjazdu, kiedy się z nim umawiałam. a
        tak jak napisała któraś z poprzedniczek płacę spore pieniądze za studia i też
        mam prawo wymagać, żeby i mnie uszanowano - to że czasem nie mogę - bo po to
        wybrałam studia zaoczne...
        • pesteczka5 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 01:37
          Ha, dopiszę się.

          Triss,
          po Twoich poglądach, sztywnych, kostycznych, bezpardonowych śmiem domyślać sie
          jakiejś zadry w Tobie, jakiegoś zakamarka, do którego sama sobie nie dajesz
          wstępu...

          Myślę, że dziecko otworzy w Tobie ten zakamarek i na tyle zrewiduje Twoje
          poglądy, że pękniesz jak wulkan i albo połyniesz jak rzeka, albo znikniesz (z
          forum), bo musiałabyś do większości swoich dogmatów dopisać korektęsmile))
          W każdym razie zapraszam, zrozumiemy, doradzimy, pomożemy... jak już
          przekroczysz Rubikonsmile) Póki co jesteś niewtajemniczona, uwierzsmile)

          Raz zdawałam egzamin (daleko podyplomowy) na urlopie macierzyńskim z Kubeczkiem
          przy piersi (no, niedosłowniesmile, został z babcią na korytarzu śpiąc w nosidle
          samochodowym w towarzystwie paru podobnych kolesi i zostałam zapytana przez
          Szanowną Komisję, czy dzidziuś nie czułby się lepiej czując obok mamę, bardzo
          prosimy (temat egzaminu był trochę z dziećmi związany, hihi)

          Trzeba isć z czasem, z postępem, z osiągnięciami!!!
          Dodam, że zdałam cudnie, bo dość niegłupia ogólnie jestem. Choć kształcenie
          podyplomowe też nie jest obowiazkowesmile

          Oprócz tego jestem kobita życiowa, dużo rozumiem i poglądy mam dla ludzi, a nie
          ludzi do swoich poglądów dopasowuję.
          I jak mi się zdarzy w pracy sytuacja niestandardowa, to ją niestandardowo
          rozwiązuję, a humanistką (buźka, Odalie) mam nadzieję jeszcze jestem.

          Autorce wątku życzę powodzenia, dużo siły i żeby facet okazał się człowiek!
          • pesteczka5 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 01:58
            pesteczka5 napisała:

            >
            > Autorce wątku życzę powodzenia, dużo siły i żeby facet okazał się człowiek!

            To zabrzmiało feministycznie, a ja nie jestem feministką, przynajmniej
            niezupełniesmile
          • triss_merigold6 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 11:12
            Po poglądach liberalnych, ignorujących pojęcie norm i zwykłego dobrego
            wychowania śmiem domyślać się reakcji na restrykcyjne wychowanie domowe i chęci
            zadośćuczynienia dziecku za ograniczenia i zakazy stosowane przez rodziców.

            Piszesz, że trzeba iść z postępem jednocześnie prezentując stanowisko, że
            ciąża, poród i dziecko są dowodem jakiegoś wielkiego wtajemniczenia. Są dowodem
            zdolności i chęci prokreacyjnych oraz wychowawczych. Nakazem genetycznym
            uciekając się do socjobiologii. Macierzyństwo jako misterium inicjacyjne? Do
            czego, przepraszam bardzo? Rodzicielstwo jest udziałem zdecydowanej większości
            ludzi na całym świecie ergo zjawiskiem dość powszechnym i naturalnym. Zdecyduj
            się czy postęp czy powrót do pierwotnych korzeni i wspólnoty kobiet-matek.

            Mam poglądy konserwatywne w wielu kwestiach, w innych liberalne ale nie
            dostosowuję ich do ludzi. Do ludzi mogę dostosowywać zachowania a nie poglądy
            czy postawy. Inni mają poglądy liberalne lub w ogole nie posiadają żadnych i
            też pięknie. Ponieważ cudze zdanie jest mi na ogół obojętne więc nie
            wartościuję tego i nie oceniam.
    • aniask_mama Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 07:13
      A nie możesz jakoś faceta uprzedzić? Np. zadzwonić i powiedzieć, że masz taki
      problem i czy możesz z dzieckiem, bo bardzo zalezy Ci na zaliczeniu? Wtedy go
      po prostu tak nie "napadniesz" z dzieckiem na ręku i pójdziesz na zaliczenie z
      lekkim luzem, że Cię nikt nie wyprosi?

    • merigold_triss Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 07:48
      witajsmile
      na wszystkich ustnych syn byl za mna w ciagu 1,5 roku(tyle tez ma)i to wlasnie
      dlatego ze nie mial z kim zostac.raz okazalo soie ze babka zrobi pisemny i on
      pisal ze mna na kolanach-nawet to bylo fajne bo bawil sie notatkami i moglam
      sciagacsmile
      jezeli sie z tym zle czujesz to mu to powiedz na dzien dobry, a jesli nie to
      udawaj ze sytuacja jest jak najbardziej opanowanasmile
    • mamadwojga Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 07:53
      Ja też studiuję zaocznie ale z dzieckiem chodzę na konsultacje w ciągu
      tygodnia. Zawsze pytam wcześniej czy wykładowca się zgodzi na przyjście z
      dzieckiem, bo nie mam z kim zostawić. Jako że uczelnia jest typowo męska i nie
      mają faceci takich sytuacji często, to nikt mi jeszcze nie zabronił.
      Na zaliczenie z dzieckiem jednak bym się nie zdecydowała. Uważam, że wykładowca
      miałby prawo pomyśleć że nic nie umiem i chcę wzbudzić litość. Poza tym, nie
      umiałabym się skupić. W bardzo awaryjnych przypadkach przyjeżdżają rodzice
      (100km) i zostają z małym. Raz nawet mąż się z pracy na chwilę zwolnił i został
      pod uczelnią.
      Pozdrawiam
      • wieczna-gosia Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 20:02
        Jestem absolutnie przekonana ze czesc egzaminow w ciazy szczegolnie ustnych u
        panow ktorzy chyba juz dawno zapomnieli jak to jest byc dziedkiem i szykuja sie
        na pradziadkow wink zaliczylam wyzej ze wzgledu na stan. Mialam zadawane mniej
        pytan, byly one podejrzanie latwe a standardowa ocena oferowana bylo 4,
        podejrzewam ze panowie glownie sie bali ze ze stresu urodze wink))))
        Moze w ciazy tez nie powinno sie na uczelnie uczeszczac zeby przypadkiem
        litosci nie wzbudzic wink

        Ale tak ogolnie- mysle ze to sie czuje- jaki jest wykladowca i czy mozna mu
        chociaz zadac pytanie o taka mozliwosc wink Ja facetow mialam raczej w porzadku,
        ale paru mialam takich ktorzy uwazali nadal ze kobiety studiuja tylkko po to by
        zlapac meza wink) i takiemu nigdy bym takiego pytania nie zadala wink
    • domali Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 11:03
      Ja nie mam jakiegoś jasno sprecyzowanego poglądu. Myślę, że jeżeli dziecko jest
      malutkie, generalnie śpi, to mozna W SYTUACJI WYŻSZEJ KONIECZNOŚCI iść z nim na
      zaliczenie. No i wszystko zależy od wykładowcy.
      Chociaż sytuacja z czwartku - miałam do napisania kolokwium z niemieckiego,
      lektorka ustaliła termin mi kompletnie nie pasujący - Wiktorek musiał już być
      odebrany ze żłobka, mąż w rozjazdach, musiałabym mocno kombinować, żeby znależć
      opiekę. I owa lektorka powiedziała, żebym przyszła z synkiem, ona się nim
      zajmie, a ja napiszę kolokwium smile Nie wyobrażam sobie tego , bo moje dziecko
      jak tylko widzi, że biorę sie za naukę, natychmiast chce po moich papierach
      rysować smile Ostatecznie pozwoliła mi przyjść wcześniej, kolokwium napisałam bez
      Wiktorka smile
      Z synkiem na uczelni załatwiam tylko 'formalności' - ma ponad dwa lata i raczej
      trudno mu usiedzieć w miejscu, o odpowiedzi na zaliczeniu nie ma mowy smile.
      I nawet przyjście na dyżur w celu przepisania oceny z innej uczelni było przez
      z jedną 'panią profesor' źle widziane (chyba myślała, ze wzięłam dziecko, zeby
      z tym przepisaniem nie mieć problemów; swoją drogą i tak mi przedmiotu nie
      zaliczyła).
      Ale mam i takich wykładowców, którzy zachęcaja do przyjścia z maluchem i
      pochwalenia się synkiem smile.
      Co do autorki wątku, to jeśli nie masz innej możliwości, a wykładowca nie
      przepędzi Cię, gdzie pieprz rośnie smile, to idź.
      • ulala72 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 19.04.04, 23:23
        Słowo daję, przeczytałam wszystkie posty od deski do deski. Świetna dyskusja
        smile)). Wieczna jak zwykle szalenie konstruktywna (nawet lista pytań
        pomocniczych), reszta spekulacyjno-radykalna i jakieś liberałki w tle.
        To jeszcze ja się dopiszę. Bo ja to w ogóle odjechana jestem na punkcie dzieci,
        brzuchatek, przyrośniętych do wózków i z biustem (karmiącym) na wierzchu. I
        choć zgadzam się (po części) z wypowiedziami Triss, to praktykuję (zwłaszcza po
        drugim dziecku; po pierwszym byłam jeszcze trochę zasadnicza i sztywna)
        zupełnie inne zachowania - tj. sama biorę owe dziecko studenckie na kolana i
        odpytuję. Mało tego, kiedyś sama przyszłam ze swoim 3-tygodniowym odpytywać, bo
        mnie studenci prosili, żeby tego nie odkładać na wrzesień. Odpytywałam na ławce
        przez wydziałem, córa spała w wózku, ja wózek bujałam i było OK. Wszyscy
        zaliczyli smile))

        Bo ja tak w ogóle sobie myślę, PO CO UTRUDNIAĆ? I tak jest wielu wykładowców,
        co utrudniają i ogólnie nieprzyjemni są dla studentów. I tak te kobitki mają
        dość trudności, a z ich nieobecnościami trzeba się liczyć, bo wiadomo choroby i
        inne takie. Ale lubię poważne podejście do sprawy tj. jak to radzi Wieczna i
        praktykuje Mamadwojga - ludzkie ZAPYTANIE SIĘ, czy można. Bo rzecz jasna
        uczelnia to nie żłobek, ale niestety przy polskich uczelniach nie ma żłobków,
        gdzie można by progeniturę bezpiecznie przechować na czas zajęć, zaliczeń,
        egzaminów.

        A tak w ogóle to całkiem poważnie obmyślam małą (np. jednoosobową) instytucję
        Rzecznika Studiujących Mam (tych przyszłych też). Może dałoby się coś
        zorganizować na okoliczność takich awaryjnych sytuacji? Dlaczego w sumie nie
        uprzywilejować trochę mam studentek? Przecież ich ciąże/dzieci to nie do końca
        ich PRYWATNA sprawa, ale trochę też wspólna, jakby na to nie patrzeć.
        I właściwie kiedy te dziewczyny mają rodzić? Wiek studencki to piękny wiek na
        chodzenie z brzuszkiem. Ech, sama już nie mogę, to chociaż na inne brzuchatki
        popatrzę smile)) swoim humanistyczno-matczynym okiem.
        Pozdrawiam wszystkie mamostudentki!
        • procenka Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 00:07
          zabierz dziecko!!!
          tylko oczywiscie na poczatku spytaj, czy nie ma nic przeciwko.
          sama koncze psychologie, synek ma ponad 2 latka i wielokrotnie sie zdarzalo, ze
          nie mialam go zupelnie z nikim zostawic. zdawalam z nim ustne egzaminy,
          chodzilam na zajecia, raz nawet mialam referat (podczas którego siedzial mi na
          kolanach, dopiero potem zaczal wchodzic pod stol smile i zaczepiac nogi kolezanek)
          nikt na uczelni nie robil z tego problemu, ja tez tego nie naduzywalam.
          zwlaszcza, ze piszesz, ze koles jest wrazliwy, wzrusza go pies, etc.
          no i to nie jest zaliczenie czy exam, tylko zaliczenie nieobecnosci podczas
          konsultacji
          idz z coreczka, tylko przedtem ja nakarm, przewin etc, zeby byla zadowolona. i
          wez jakies ciche atrakcyjne zabawki, pluszaki, xiazeczki etc.

          powodzenia z jambem i anapestem. i trochejem
          iz
        • mrufkaa Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 00:14
          A ja zglupialam czytajac posty triss_merigold i merigold_triss6smile))
          No serio, pomyslalam, ze nasza pani prawnik ma rozdwojenie jaznismile))))
          gapa ze mnie.
          Pesteczke i Odalie popieram w calej rozciaglosci...
          Triss6, mysle, ze za rok ktos, kto twoje poglady zapamieta, wyciagnie kilka
          twoich postow, zeby Ci unaocznic jak bardzo sie mylilas...
          mamo007, po prostu idz na to zaliczenie, jesli nie uda Ci sie skontaktowac z
          profesorem wczesniej. Na pewno bedzie dobrze, a Asia pewnie bedzie wystukiwac
          amfibrachysmile
          Trzymam kciuki
          • asiaasia1 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 09:04
            Mamo007
            czy studiujesz może na UW ? kogo masz od poetyki ?
            ja też jestem na Polonistyce , tyle że na dziennej .
            2 razy byłam ze starszą córką na egzaminch , było ok !
            życzę powodzenia i trzymam kciuki ...wiersz toniczny ..hmmm ...
            napisz jak było !!!
            asia

            • aniah.mamakrzysia Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 09:40
              Ja bym poszła z dzieckiem.W końcu,to tylko zaliczenie jednej nieobecności,a
              nie poważny egzamin.
              Ja z moim maluchem bywalam na uczelni wielokrotnie:w sprawach
              organizacyjnych,przy zaliczeniu praktyk,na konsultacjach w sprawie
              magisterki,no i najważniejsze(z prawie dwuletnim brzdącem)na egzaminie
              magisterskim.Młody czekał z tatą przed drzwiami.
              Nie poszlabym z maluchem na egzamin,no chyba,że bym nie miała naprawdę wyjścia.
              Mialam koleżankę,ktora posiadanie dziecka wykorzystywała do zdawania egzaminów.
              Normalnie, miała z kim zostawić dziecko,a na egzaminie nagle okazywało się ,że
              mała musi biegać pod drzwiami,po czym po zdanym egzaminie przychodził po nią
              dziadek...Ciekawe prawda?
            • mama007 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 15:21
              niee, studiuję na AP krakowskiej, a wiersz toniczny to dla mnie jakiś
              daleeeeki, odleeegły temat, jakoś nie mam serca do poetyki wink
              pozdrawiam
    • barbin Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 16:44
      Cześ. Uważam, jak większość, ze nie wypada i już.
      Mimo to, jako nauczyciel akademicki, pewnie przyjęłabym taką studentkę i
      potraktowała ją ciepło. Boję się jednak, ze po pewnym czasie wszystkie uczące
      się mamy chciałyby skorzystać z takiej możlości.
      • ulala72 Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 18:51
        Cześć Barbin smile
        Czy naprawdę myślisz, że wszystkie uczące się mamy chciałyby takiej sytuacji
        (tj. zdawanie z dzieckiem na kolanach)? Dlaczego sądzisz, że jest ona dla nich
        jakoś komfortowa (wyobraź sobie, jak trudno sie skupić)?
        Bo ja myslę, że nie ma się czego BAĆ. Bo ja właśnie taka naiwna jestem, że
        wierzę w odpowiedzialność, prawdomówność i ogólnie "dorosłość" studenckich mam.
        I wierzę, że jeśli przychodzą z dzieckiem (dla którego to też jest stres i
        niewygoda), to musi to być ostateczność. I dlatego też jestem miła, jak Ty.
        Pozdro!
        I błagam, nie wyprowadzajcie mnie z błędu...
        • borsuczatko Re: do studiujących mam - na zaliczenie z dziecki 20.04.04, 20:48
          Wielokrotnie widziałam dzieci na egzaminach i nikt nie robił z tego problemu.
          Sama nie mam nic przeciwko temu, by studentka przyszła do mnie na zaliczenie z
          dzieckiem. Normalna sprawa. Do triss merigold- dzieci nie są obywatelami
          drugiej kategorii, by nie miały wstępu w pewne miejsca. Czasy lokali z
          napisem "tylko dla" mamy już na szczęście za sobą. Jeszcze jedno - napisałaś,
          że nie martwi Cię fakt, że rodzi się coraz mniej dzieci. Tylko ciekawe kto
          bedzie pracował na Twoją emeryturę! Jestem ekonomistką i wiem jakie są
          konsekwencje starzenia się społeczeństwa.
        • barbin Re: do studiujących mam - do Ulali 21.04.04, 15:38
          Dlaczego się boję zbyt częstych odwiedzin mam z dziećmi? Dlatego, że z całą
          pewnością takiej mamusi zaliczyłabym, niezależnie od jej umiejętności- bo
          przecież nie może się skupić, bo głupio psuć atmosferę.



    • anndelumester Nie miałabym nic przeciwko. 20.04.04, 23:46
      Moj wysublimowany intelektualizm na pewno by nie ucierpiał na tym, że któraś ze
      studentek przyszłaby na mój dyżur/zaliczenie z dzieckiem.
      Nie naruszyłoby to też powagi 600 letnich murów mojej Alma Mater, jak sądzę,
      ani mojego wizerunku profesjonalnego naukowca.
      A takna marginesie - Triss, mój uniwerek ostatnio chyba coś ze żłobkiem ma
      wspólnego - pokoje do karmienia. Niemowląt. Studenckich i nie.
      pozdrawiam a.
      • ulala72 Do Anndelumester! 21.04.04, 09:22
        anndelumester napisała:

        mój uniwerek ostatnio chyba coś ze żłobkiem ma
        > wspólnego - pokoje do karmienia. Niemowląt. Studenckich i nie.

        Jestem zbudowana smile)) Jaka to uczelnia taka postępowa?
        Mam do Ciebie pytanie i ogromną prośbę. Czy mogłabyś napisać coś więcej o
        udogodnieniach dla studiujących mam, ew. ich przywilejach etc. Bardzo prosze o
        odpowiedź na forum lub na mój priv gazetowy. Będę ogromnie wdzięczna, bo, jak
        pisałam, zamierzam coś zdziałać w tej sprawie na swojej uczelni.
        Dzięki!
    • mama007 do wszystkich mam :) 21.04.04, 09:06
      Drogie mamuśki! Bardzo wam WSZYSTKIM dziękuję, że tak wiele osób wypowiedziało
      się na ten temat. Jestem wdzięczna, że mogłam poznać opinie obu stron - nie
      tylko studentek, ale też wykładowców (wykładowczyń jak kto woli... smile). Dalej
      staram się znaleźć inną opcję niż zabieranie Asi na to zaliczenie, a poza tym
      jestem w trakcie załatwiania (!!) opiekunki smile))) Ale to dopiero początki,
      zanim będę pewna, że mogę zostawić córę z tą czy inną dziewczyną jeszcze
      dłuuuuuuga droga! smile)
      Jestem mimo wszystko dobrej myśli. Bez względu na to czy pójdę z Asią, czy bez
      niej, to postaram się wrócić do tego wątku i napisać jak było smile Trzymajcie
      kciuki
      pozdrawiam i dziękuję
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka