Pani sobie nie radzi

19.01.11, 16:51
Zaznaczam z góry, że moje dziecko nie sprawia kłopotów w rozmaitych sytuacjach społecznych i towarzyskich: w kinie/muzeum/teatrze/gościach; podczas różnych wyjazdów; pobytu z dziadkiem/babcią; na treningach; zbiórkach zuchowych; kiedy inne dzieci przychodzą do nas etc.
No dobra, w centrum handlowym się nudzi śmiertelnie i nie jest dobrym towarzystwem na ciuchowe zakupy.
Z przedszkola wyszedł z opinią NIEŚMIAŁY.
Od września z zerówki płyną skargi i uwagi, czarne kropki, kartki - niemalże codziennie. Grupa mała, w porywach była do 20 dzieci (przeważnie mniej - widzę, bo dziecko odbieramy ok. 15). Uwagi dotyczą tego, że szturcha się z chłopakami, kotłują się na ziemi, siłują, przepychają, uderzony oddaje, potrafi zrobić minę albo burknąć pod nosem. Dziś pokazał pani pupę 4 (CZTERY) razy. Nie gołą.
Obszerne rozmowy z panią wyjaśniły, że: polecenia wykonuje, uczestniczy w zajęciach aktywnie, nie niszczy rzeczy (przyborów, zabawek), nie rzuca rzeczami, nie ucieka, nie hałasuje ponadnormatywnie, na placu zabaw zachowanie bez zarzutu. Nie używa wulgarnych słów.
Kropki, kartki etc. nie robią na synu juz żadnego wrażenia. Na mnie również nie.
Pani w rozmowie z eksem (on się przejmuje każdą uwagą) zasugerowała wprowadzenie w domu większej dyscypliny, systemu nagród i kar (kropki, chmurki, słoneczka etc.), czytanie bajek terapeutycznych.
IMO jak na sześciolatka-chłopca moje dziecko jest hiper normalne tylko pani sobie zwyczajnie nie radzi, a dzieci mają za mało ruchu (mówiłam). Skoro radzą sobie bezkolizyjnie dziewczynki druhny w wieku licealnym i gimnazjalnym, bez przygotowania pedagogicznego (syn był na całodniowych wycieczkach i zero uwag) to z panią jest coś bardzo nie halo.
Pani sprawia wrażenie mocno neurotycznej, delikatnej, szemrzącej cichym głosikiem dwadzieścia razy to samo bez efektów.

I co ja mam zrobić proszę e-matki, bo generalnie zwracanie uwagi na każdą dziecięcą duperelę i mnożenie uwag wydaje mi się nieskuteczne i bez sensu. Dziecko ma bardzo stały rytm dnia, śpi perfekcyjnie, nie gra na kompie, tv limitowane, fochy miewa standardowe, nie jest nerwowe ani agresywne. To jeszcze tylko semestr, a potem - uff - zmiana klasy i pani.
    • joanna35 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:00
      Za to co napiszę pewnie zostanę zlinczowana, ale ...ja byłabym zachwycona tym, że moje dziecko rozwija się normalnie. Może dlatego, że moje dziecko też wyszło z przedszkola z etykietką nieśmiały, a w szkole były incydenty, które mało brakowało a wykreowałyby go na klasową ofiarę. Przerzaża mnie sama mysl o gimnazjum...
      • kretynofil To wszystko przez ten przebrzydly ateizm!!! 14.02.11, 11:57
        To nie pani sobie nie radzi tylko Ty infekujesz czysty umysl dziecka zaraza ateizmu wink

        (na wypadek gdyby mi sie nicki pomerdaly - przepraszam tongue_out)
        • brumowski Zuch chłopak, mam nadzieję, że mój też taki będzie 15.02.11, 01:09
          Hah! Twój synek to fajny, normalny zuch. Mam nadzieję, że mój dwuletni synek też taki będzie za 4 lata. A pani - jak to pani. Bywają gorsze.
    • gabi683 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:01
      Generalnie to w Twoim tokiem myślenia wszyscy są be ale za to Twój syn jest cacy ,wybacz ale moim zdaniem powinnaś się z Nim udać do poradni.Ja w przedszkolu u córki lat 5 mam dwóch bliźniaków ,niszczyciele bija innych .Matka nauczycielka mówi ze bezstresowo ich wychowuje ,niby wszystko gra ale czasem do domu ich matka idzie i płacze.Od dwóch tygodni chodzi z chłopcami do poradni bo w końcu dostrzegła że coś jest nie tak .
      • triss_merigold6 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:10
        Toż podkreśliłam, że nie wszyscy.
        Nie narzekały m.in.: panie w przedszkolu, trener, druhny na zbiórkach.
        Pani podobne uwagi kieruje do rodziców innych chłopców (pogadałam z paroma matkami). Oni się nie biją ze złością. Oni się tarzają jak mlode psy, siłują, pokazują sobie pady.

        Gdyby pani 3x dziennie zrobiła dzieciom po 15 minut intensywnej gimnastyki to gwarantuję, że siedziałbyby na tyłku spokojnie. Inne grupy wychodzą na plac zabaw - ta sporadycznie, bo pani ma problem z ogarnięciem dzieci.
        • totorotot Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 23:07
          >ą. Oni się tarzają jak mlode psy, siłują, pokaz
          > ują sobie pady.

          chłopcy tak sobie okazują bliskość. w wersji dziewczęcej polega to na chodzeniu za rączki z przyjaciółką.
        • oldbay Re: Pani sobie nie radzi 14.02.11, 14:18
          > Pani podobne uwagi kieruje do rodziców innych chłopców (pogadałam z paroma matk
          > ami). Oni się nie biją ze złością. Oni się tarzają jak mlode psy, siłują, pokaz
          > ują sobie pady.

          No i to według mnie wszystko wyjaśnia. To nie twój syn jest "zły" tylko pani się nie podoba jak się chłopcy bawią.
          Wydaje mi się, że to dość normalne, że młode samce się tak siłują smile Masowo można takie rzeczy zaobserwować w naturze. Jeśli syn na prawdę jest taki, jak opisujesz w swoim poście to nie masz się czego obawiać, chyba, że zacznie cicho siedzieć i nie bawić się z innymi dziećmi.

          A pani stawiamy wielką czarną kropkę!
    • araceli Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:01
      triss_merigold6 napisała:
      > I co ja mam zrobić proszę e-matki, bo generalnie zwracanie uwagi na każdą dziec
      > ięcą duperelę i mnożenie uwag wydaje mi się nieskuteczne i bez sensu.

      Zacząć uczyć syna, że ludzie są różni - również 'neurotyczni, delikatni, szemrzący cichym głosikiem'. I jeżeli taki człowiek jest nauczycielem, szefem, policjantem to należy go słuchać a nie 'pokazywać pupę'.
      • triss_merigold6 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:13
        Smrodek dydaktyczny jest oczywiście.
        To nie moja wina, że pani nie potrafi albo w 100% wypełnić dzieciom czasu albo/i zdyscyplinować. Nie kończyłam pedagogiki wczesnodziecięcej ale doświadczenie dydaktyczne mam kilkunastoletnie i jakoś nie miałam problemów z opanowaniem bardzo różnych grup. W tym - podczas wycieczek - gimnazjalistów i młodzieży z poprawczaków.
        • graue_zone Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 19:22
          Tak jak przypuszczałam - NIGDY nie jesteś winna Ty ani Twoje dziecko. Pasuje mi to do takiego rodzaju człowieka, który nie przyzna się do żadnego błędu "ja? nieee, to winna pogoda/pani/ciśnienie itp. byle nie ja".

          A zastanowiłaś się może, ze jednak coś w uwagach pani jest? Że może to Ty powinnaś nieco zdyscyplinować syna, a nie pani uprawiać z nim gimnastykę?
          • triss_merigold6 No cóż 19.01.11, 19:51
            No cóż, nie każdy ma predyspozycje do określonych zawodów.
            tak serio: w domu nie pokazujemy sobie d...y, cartoon network został wyłączony we wrześniu, filmów niestosownych do wieku czy you tube dziecko nie ogląda.

            Twierdzi, że pokazywał chłopakom, bo chcial ich rozsmieszyć, a potem to sam nie wie dlaczego.
            • miaowi są nauczyciele, którym się ta d.. należy 19.01.11, 21:02
              Sama takich miałam, którym aż się prosiło żeby d.pę pokazać.
              Mój brat miał taką wychowawczynię - kompletnie sobie z nimi nie radziła, szczuła jedne dzieci na drugie, jak miała z nimi problem. Brat mimo że zdaniem pani był PROBLEMEM, wyrosł na zaradnego, inteligentnego człowieka, studiuje fizykę, problemów ze sobą nie ma. Uczuciowy, empatyczny facet umiejący się zachować. Nie przejmuj się. Dzieci, ktore odstają od mainstreamu zwykle wywołują panikę. Wiadomo - w dzisiejszej szkole najlepiej być szarakiem. Jeśli :
              a) jesteś dzieckiem z problemem i wymagasz uwagi - masz przechlapane
              b) jesteś wybitnie zdolny i wymagasz więcej pracy - masz przechlapane
          • balbin79 Re: Pani sobie nie radzi 14.02.11, 13:00
            ja mysle podobnie jak ktoras osob powyzej.
            dziecko w pewnym wieku zwlaszcza w przedszkolu jak i pozniej w pierwszych klasach powinno miec sporo ruchu, tak aby sie wyszalec zwlaszcza z kolegami....
            jesli natomiast ma pania ktora nie wykazuje zbytniej ochoty na jakies spacery, wychodzenie na powietrze to takie dziecko jak ma rozladowac nadmiar energii...smile?

          • canuck_eh Re: Pani sobie nie radzi 14.02.11, 15:18
            Gdyby cos z dzieckiem bylo nie halo to mialaby problemy wszedzie, a z tego co czytamy owe problemy mnozy pani z zerowki.
            No i jasne - dzieciom w tym wieku absolutnie nie potrzebna gimnastyka - lepiej zalatwis dodatkowe lekcje religii.
            U moich dzieci w szkole przedszkolana klasa jak i zerowka wychodza 3 razy dziennie na dwor.Szkolne dzieciaki - kazda przerwa - rano - 20 min, lunch ponad godzina i popoludniu 15 min - jak nie leje jak nie ma mrozu i silnego wiatru dzieciaki ida na dwor bo inaczej szkole rozniosa.
            Dziecko mozna poprosic zeby sie zachowywalo, ale niestety jak nie ma ujscia rozpierajacej energii to mamy co mamy.Poszlabym porozmawiac kolejny raz z pania ze moze powinno sie dzieciom ruchu zapewnic - nie tylko literki wierszyki i cyferki ladowac do glowek.Rozwoj fizyczny tez wazny i ruch na podworku czy jak pogoda nie dopisuje to nawet w klasie.Nie pomoze - poszlabym do dyrekcji i zapytala sie jak to jest z tym wychodzeniem na dwor bo masz pewne watpliwosci co do tych kropek i tego wszystkiego - bo dziwnym trafem tylko owej pani przeszkadzja normalne zachowania 6letnich chlopcow.
            • triss_merigold6 Wychodzenie na dwór o właśnie 14.02.11, 16:45
              O właśnie... wychodzenie na dwór.
              Dziś pogoda w stolicy boska, słońce od rana, zero wiatru. Dyżur zerówkowy w ramach ferii i dzieci liczba śladowa, może łącznie ze wszystkich grup pozbieranych było ich z piętnaścioro. 2 panie wychowawczynie. Czy dzieci wyszły na dwór? NIE. Nie mam innego wytłumaczenia niż totalne, bezdenne lenistwo tych bab.
              W czasie dyżuru feryjnego nie realizują ŻADNEGO PROGRAMU, nie ma zajęć płatnych więc lekkim twistem chociaż z półtorej godziny dzieci mogły spędzić na placu zabaw (są przyszkolne, ogrodzone).
              • guinnes.s Re: Wychodzenie na dwór o właśnie 14.02.11, 20:44
                Dziś pogoda w stolicy boska, słońce od rana, zero wiatru. Dyżur zerówkowy w ram
                > ach ferii i dzieci liczba śladowa, może łącznie ze wszystkich grup pozbieranych
                > było ich z piętnaścioro. 2 panie wychowawczynie. Czy dzieci wyszły na dwór?

                Nóż się w kieszeni otwiera...- 7 na dworzu a powietrze na 90 min dzieciaki wyprowadzać.
                A jak któreś by się rozchorowało...to byście Panie sączyły piane z ust. Trafiłyście na główną!
      • imasumak A moze to pani powinna 19.01.11, 23:16
        wiedzieć, że ludzie są różni.
        Zwłaszcza, że jest pedagogiem.
        Może powinna zaniechać neurotycznego i szemrzącego stylu bycia wobec kilkulatków?
        • araceli Re: A moze to pani powinna 20.01.11, 09:43
          imasumak napisała:
          > wiedzieć, że ludzie są różni.
          > Zwłaszcza, że jest pedagogiem.
          > Może powinna zaniechać neurotycznego i szemrzącego stylu bycia wobec kilkulatków?

          Rozumiem, że jak będziesz miała neurotycznego i szemrzącego szefa to też mu pupę pokażesz, bo nie powinien taki być?

          Im szybciej nauczy się dziecko, że takie jest życie - tym lepiej dla niego.
    • kawka74 Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 17:19
      Uwagi dotyczą tego, że szturcha się z chłopakami,
      > kotłują się na ziemi, siłują, przepychają

      Gdybym miała wstawiać moim dzieciakom uwagi za każdym razem, kiedy widzę ich szturchających się, kotłujących, itd., ich dzienniczki miałyby grubość encyklopedii. Nie postrzegam tego jako niegrzeczności, tylko jako jedyny aktualnie dostępny sposób na wyszalenie się. Zerówka jest o tyle w komfortowej sytuacji, że idzie trybem bardziej przedszkolnym, niż szkolnym, więc spokojnie mogą kupę czasu spędzać na dworze.
      Tutaj pani ma wyraźnie problem z definicją przeciętnego sześciolatka i zachowania - może niekoniecznie przyjemne dla oka i ucha - standardowe postrzega jako brak mocnej rodzicielskiej opieki i dyscypliny.

      potrafi zrobić minę
      > albo burknąć pod nosem. Dziś pokazał pani pupę 4 (CZTERY) razy

      To już niekoniecznie by mi się podobało. Tyle, że ja nie mnożę uwag, załatwiam to inaczej.

      I co ja mam zrobić proszę e-matki, bo generalnie zwracanie uwagi na każdą dziec
      > ięcą duperelę i mnożenie uwag wydaje mi się nieskuteczne i bez sensu

      Wytrzymać ;p
      Udzieliłabym jedynie reprymendy w kwestii min, burczenia i pokazywania pupy.
      • triss_merigold6 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 17:22
        X razy mówiłam, że mają za mało ruchu.
        Qrde można zareagować tak, że sześciolatek więcej tej pupy nie pokaże. 4x czyli pani musiała go nieźle nakręcić. Opieprzyłam ale IMO pokazanie pupy przez sześciolatka tez mieści się w normie rozwojowej. Generalnie prezentuje zachowania typowe do bólu dla płci.
        • kawka74 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 18:29
          4x czyli
          > pani musiała go nieźle nakręcić.

          Nie pani, jak znam dzieci, tylko koledzy.
          Opieprzyłaś i wystarczy.
          • triss_merigold6 Wyciągnęłam 19.01.11, 19:53
            Wyciągnęłam, że najpierw pokazywał chłopakom, żeby ich rozśmieszyć (rozśmieszył) i pani nie widziała, a potem to sam nie wie dlaczego. Nie obnażał się, jesli chodzi o ścisłość.
            • mama303 Re: Wyciągnęłam 19.01.11, 20:02
              triss_merigold6 napisała:

              > Wyciągnęłam, że najpierw pokazywał chłopakom, żeby ich rozśmieszyć (rozśmieszył
              > ) i pani nie widziała, a potem to sam nie wie dlaczego. Nie obnażał się, jesli
              > chodzi o ścisłość.
              A po co ciagniesz temat??? opiernicz i to zdrowy, może jakaś solidna kara i nie wracać do tematu. To niczego nie zmienia że chciał się popisac przed kolegami. Zachowanie było ewidentnie karygodne i koniec, kropka.
            • kawka74 Re: Wyciągnęłam 19.01.11, 20:06
              najpierw pokazywał chłopakom, żeby ich rozśmieszyć (rozśmieszył
              > )

              Czyli do dalszych działań nakręcili go koledzy. Zdarza się, niemniej opieprz się należał i pozamiatane.

              Nie obnażał się, jesli
              > chodzi o ścisłość.

              Gdyby się obnażył, pani raczej nie ograniczyłaby się do uwag i kropek ;p
              • triss_merigold6 Re: Wyciągnęłam 19.01.11, 20:12
                Opieprzyłam, ma przeprosić. Idę jutro do szkoły więc dopilnuję.
                • kawka74 Re: Wyciągnęłam 19.01.11, 20:59
                  I bdb.
                  Mam nadzieję, że pani nie okaże się małostkowa i nie będzie wyciągała sprawy przy każdej okazji.
        • mama303 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 19:52
          triss_merigold6 napisała:

          > Opieprzyłam ale IMO pokazanie pupy przez sześciolatka tez mieści się w normie
          > rozwojowej.

          Z tym to chyba przesadziłaś, że to norma.....

          Pozostałe zachowania owszem w normie i z opisu tez wydaje mi sie że pani jakaś niezaradna. Toż w tym wieku chłopcy non stop sie szturchaja i przepychają. Trzeba poprostu zapanować i miec jakieś sposoby. Trafiłby do naszej Pani i byłby grzecznym chłopcem, naprawdę smile Na początku roku zdesperowana znajoma przeniosła swojego "strasznego łobuza" z innej szkoły do naszej klasy i z dzieckiem skończyły sie problemy wychowawcze. Oczywiscie, aniołem nie jest ale tez napewno nie jakimś łobuzem.
          Tak że przenoś dzieciaka do normalnego nauczyciela wink bo przy takiej mimozie to sie jeszcze bardziej nakręci.
          • triss_merigold6 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 20:01
            O ile pamiętam to w przedszkolu pokazywali sobie siusiaki w toalecie i panie nie robiły dramatu - poza poleceniem, żeby przestali.
            Jasne, że przy innej nauczycielce by chodził jak złoto ale nie wiem czy jest sens go przenosić na jeden semestr. W I klasie będzie inna wychowawczyni.
            • mama303 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 20:06
              triss_merigold6 napisała:

              > O ile pamiętam to w przedszkolu pokazywali sobie siusiaki w toalecie i panie ni
              > e robiły dramatu - poza poleceniem, żeby przestali.

              No wybacz ale jest spora róznica między pokazywaniem sobie siusiaków między chłopakami w celach powiedzmy poznawczych a pokazywaniem pupy do nauczycielki w szkole. Zero jakiegoś szacunku do nauczyciela...a nawet lekceważenie.
      • verdana Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 17:23
        Pani sobie nie radzi. Ale i z synem jednak nie wszystko jest OK. O ile przepychanki, mniny itd są wg. mnie rzeczywiscie skutkiem braku ruchu (albo i nie, chłopcy w tym wieku tak maja), to takie chamstwo w wykonaniu dużego dziecka, jak czterokrotne pokzanie pupy nie miesci się jednak w kanonie zachowań, ktore mozna dac w pakiecie "pani sobie nie radzi".
        To nie jest efekt nudy, ani braku ruchu, tylko chamstwa, połaczonego z pewnym brakiem hamulców, ktore powinny już działać u 6-latka.
        Sprawia to wrazenie, ze dziecko labo rzeczuwiscie jest rozpuszczone, albo nie panuje nad sobą w sposob, ktory wzbudziłby moje zaniepokojenie. raz - rozumiem, nerwy puscily. cztery razy - cóż, to nie jest ten moment, kiedy można powiedzieć siobie, ze nic się nie dzieje, tylko pani sobie nie radzi. Dziecko też sobie nie radzi.
        • triss_merigold6 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 17:27
          Pierwszy raz mu się to zdarzyło, właśnie dziś.
          Od innych osób nie mam sygnałów, że pokazywał pupę czy wykonywał wulgarne gesty.
          Fochy i próby pyskowania ma w domu tępione natychmiast, ja mam niską odporność na bezczelne dzieci.
          • joanna35 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 18:05
            A nie mogło byc tak, że raz stracił nad sobą kontrole i pokazał pupę, czym może i sam był zdziwiony, ale śmiechy kolegów wzmocniły efekt i następne trzy już były pod publiczkę?
            • attiya Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 19:05
              też tak pomyślałam, że przynajmniej te dwa razy to chyba było podpuszczenie przez kolegów - a małe dzieci takie sygnały od razu odbierają jako wręcz wzmożenie pewnych zachowań
          • attiya Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 19:03
            Ty Triss daj mi kilka rad na temat tępienia w zarodku fochów, bo inaczej zejdę przez fochowanie i nie, nie, nie mojego dziecka...uncertain
      • joanna35 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 18:10
        > Gdybym miała wstawiać moim dzieciakom uwagi za każdym razem, kiedy widzę ich sz
        > turchających się, kotłujących, itd., ich dzienniczki miałyby grubość encykloped
        Szkoda Kawko, że nauczyciele aż tak bagatelizują problem, bo czasami od zwykłych przepychanek do solówek czy regularnej przemocy tylko krok. No, ale wtedy najczęściej w gabinecie dyrektora rodzic słyszy,że nauczyciel o niczym nie wiedział. A nie wiedział, bo nie chciał wiedzieć, bo tak mu było wygodnie. W szkole za bezpieczeństwo dzieci odpowiadają nauczyciele nie rodzice i to oni powinni być organem pierwszego reagowania.
        • verdana Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 18:24
          I spowodowac, ze zamiast zwyklych w tym wieku przepychanek dzieci będą z miłym usmiechem niszczyć kolegę psychicznie, albo dojedzie do masakry, gdy nauczyciel po prostu się odwroci.
          zadziwie mnie wiara - wyłącznie zresztą kobiet - ze mozna bez szkody dla nikogo nie dopuscic do tego, by małe dzieci zachowywały się jak male dzieci. Wymaganie całkowitego wyeliminowania normalnych zabaw, ktore czesto polegaja na silowaniu się powoduje, ze nie nauczone tego dzieci zamiast być "kulturalne i dobrze wychowane" niszczą się wzajemnie.
          Cos mniej-więcej tak, jak z wymogiem grzecznego siedzenia całą lekcję. Im bardziej się wymaga tego od dzieci, tym więcej orzeka się ADHD.
          • joanna35 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 18:56
            Ja mówię o dzieciach w szóstej klasie szkoły podstawowej.
            • verdana Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 18:59
              A tu jest mowa o szesciolatkach.
              Poza tym nawet 12-latki czesto bija się dla zabawy, a nie agresywnie. Większość matek nie jest w stanie tego zrozumieć, a szkoda.
              • joanna35 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 19:04
                Rozumiem, że to samo powiedziałabyś przed kamerami TVN24 gdyby poprosiły cię o komentarz chwilę po tym, jak kolejne dziecko popełniło samobójstwo po tym jak przez miesiące znosiło "zabawę" kolegów swoich kosztem? Może niektóre matki są przewrażliwione, do czego zresztą mają prawo, bo to są ich dzieci, a nie kolejny numer w dzienniku, ale niektóre osoby w ogóle nie powinny zbliżac się do dzieci, nawet jeżeli cała ich wiedza o nich sprowadza się do pisania podręczników.
                • verdana Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 19:20
                  Tak. Tepienie normalnych zabawowych przepychanek, a tolerowanie psychicznego znęcania się "bo tego nie widać" jest po prostu fatalne. Cała para idzie w to, aby dzieci nie nabily sobie guza, a znęcanie się psychiczne w ogole nie jest zauwazane, ot, dziewczynki się dąsają.
                  Nie odróżniasz zabawy od znęcania się. Przepychanie się chłopakow na dywanie to nie to samo, co pobicie slabszego przez kolegę.
                  • joanna35 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 21:27
                    verdano, pozwól, ze grzecznie zapytam - Ty jesteś głupia czy głupią udajesz? Możesz mi powiedzieć, w której państwowej szkole podstawowej widziałaś dywany na korytarzu. A może widziałaś je też na boisku czy za rogiem szkoły gdzie chłopcy chodza na tzw. solówki? To tyle odnośnie 12 latków, o których z Tobą dyskutuję, a jeżeli wrócimy do tematu przedszkolaków to syn mojej nieustajaco rozwodzącej się znajomej wyleciał z jednego przedszkola z powodu agresji wobec swoich kolegów, a obecnie ma problemy tego samego typu w drugim, ama zaledwie 5 lat. A poza tym zapominasz o jednej rzeczy - uczuciach/odczuciach samego dziecka uczestniczącego w tej "zabawie". Jemu tez sie wydaje? Nie odpowiadaj, bo nie zamierzam dłużej zasmiecać wątku triss.
                    Wybacz triss ten OT, a sama ciesz się, że masz fajne dziecko, które potrafi sobie poradzić z co bardziej "zabawowymi" kolegami.
                    • triss_merigold6 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 21:36
                      Off topic. Z podstawówki pamiętam, że najbardziej gnębieni i lekceważeni przez kolegów byli chłopcy - dobrzy uczniowie i słabi fizycznie jednocześnie, tacy, którzy nie byli agresywni, nie potrafili się bić.
                      • joanna35 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 21:38
                        I nadal nic się nie zmieniło.
                        • triss_merigold6 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 21:41
                          Bo dzieci/młodzież to stado z hierarchią. Wśród dziewczynek z kolei najniżej były niesmiałe brzydactwa.
                          • nople Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 14.02.11, 12:05
                            Nieśmiałe i bez zamożnych rodziców.
                            Teraz też tak jest, tylko bardziej to widać niż kiedyś.
                    • dorry Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 14.02.11, 12:21
                      Nie do mnie, ale nie zdzierżę:
                      > Możesz mi powiedzieć, w której państwowej szkole podstawowej widziałaś dywany na
                      > korytarzu.
                      Ja widziałam w szkołach moich dzieci: w zerowkach, na swietlicy, a w jednej znich także w klasach 1-3.
                      Poza tym uważam, że zupełnie nie masz racji - chłopcy MUSZĄ się trochę poprzepychać. To jest norma rozwojowa, tak ma być. W klasie mojego syna chłopcy się przepychają i fantastycznie trzymają sztamę, a dziewczynki po cichutku jedną koleżankę załatwiły obgadywaniem, docinkami itp i już wzięły się za drugą, ale pani szcześliwie się zorientowała co te słodkie, grzeczne i miłe mordki z wielkimi niewinnymi oczkami kombinują.
                      A poza tym, wybacz, temat jest o 6-latku, a ty z szóstoklasistami wyskakujesz?!
                    • mgla_jedwabna Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 14.02.11, 13:32
                      Joanno35, mówimy tu akurat o zerówce, tam najczęściej sala wygląda jak w przedszkolu, dywan jest.

                      Jeśli nie pozwoli się dzieciom na normalne bycie dziećmi, na zachowania typowe dla wieku, w tym również przepychanki dla zabawy, to właśnie doprowadza się do patologicznej sytuacji, o której mówisz. Bo dzieciaki zamiast po prostu rozładować energię w szarpaninie, o której zapomną tego samego popołudnia (albo lepiej - w bieganiu po dworze albo intensywnej gimnastyce, co sugerowała Triss), nauczą się być naprawdę złośliwe i wyrachowane - nauczą się zgrywać "grzecznych i spokojnych" przed panią, a za jej plecami będą się znęcać. Wtedy odpada opcja, że w razie gdyby przesadzili z tymi przepychankami, nauczyciel może zainterweniować, za to ofiara nieraz boi się poskarżyć, bo... często będzie ukarana za udział w bójce, będzie się mówiło, że on też nie jest bez winy, bo po co się wdawał w zakazaną czynność?

                      Niedawno była tu dyskusja o złośliwości wśród dziewczynek. O wzajemnym niszczeniu się psychicznie, o dokopywaniu. Pojawiały się tezy, że tak oto wychodzi bokiem wymuszona grzeczność i całkowite potępienie "łobuzowania". Nie jest przypadkiem, że największe zołzy to księżniczki w falbankach, rzucające złośliwe spojrzenia spod kokardek i loczków, a nie chłopaczary w wytartych dżinsach po bracie, rzucające wprost "nie będę się z tobą bawić" i beztrosko biegnące dalej grać w piłkę.

                      Poza tym dochodzi problem realnego prześladowania w starszych klasach przez dzieci rzeczywiście źle wychowane lub z nieleczonymi problemami. Jak myślisz, kto pierwszy padnie ofiarą - dziecko, któremu pozwala się być sobą, nawet za cenę łatki łobuza, czy takie, któremu wpojono, że najwyższą wartością jest położyć uszy po sobie, a największą tragedią - jak pani nauczycielka zmarszczy nosek? Biedne te dzieci, bo nawet odciąć się porządnie nie będą umiały, co dopiero obronić przed zaczepkami fizycznymi.
        • kawka74 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 18:26
          A czy ja napisałam, że nie reaguję wcale? Gdzie to wyczytałaś?
          Czy jedynym sposobem reakcji i jedynym sposobem komunikacji z rodzicami to kolejne, niczego nie dające uwagi w dzienniczku?
          • joanna35 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 19:00
            Mój post nie był skierowany do Ciebie jako takiej, ale ogólenie do nauczycielek. W szkole mojego syna nauczycielka wych. fizyczniego "nie widzi" jak "sportowcy" odnoszą się do mniej sprawnych uczniów. I jedni i drudzy doskonale wiedzą, że celowo nie widzi. Ci pierwsi czują się więc bezkarni, także po zajęciach w-f. Ci drudzy, kiedy rodzice proponują interwencje odpowiadają "a co to da, będzie tylko gorzej" i nie mają na myśli tylko swoich kolegów.
            • kawka74 Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 19.01.11, 19:02
              Niestety za moich kolegów po fachu nie odpowiadam. Idioci są w każdym zawodzie.
        • canuck_eh Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 14.02.11, 15:42
          No wlasnie nuczyciel odpowiada za bezpieczenstwo.Wiec niech sie wezmie do roboty a nie kropki dzieciom stawia - bo co matka ma z ta kropka zrobic?Moze nawtykac dziecku i tyle ale nie jest w stanie niczego innego zrobic zeby sie owo zachowanie nie powtorzylo.Dzieci ewidentnie sie nudza, bo jakby mialy czas zorganizowany i nie tylko sleczenie nad literkami i obrazkami do pokolorowania to pani nie mialaby takich problemow.

          Ktos tez tu pytal dlaczego drazy temat z tym wystawianiem tylka do nauczycielki.Mysle ze temat na tyle trzeba podrazyc by sie dowiedziec dlaczego takie zachowanie mialo miejsce.tez bym sie odpytala, nawtykala potem dziecku i po sprawie.
          Moja corka juz w starszej klasie dostala kilka razy reprymende od nauczyciela za gada na lekcji.Syn doniosl mi ze nawet dostala kare i nie wyszla na dwor - pociagnelam za jezyk i sie dowiedzialam dlaczego.Reprymende dostala, kolejny raz dostalam notatke od nauczyciela ze dziecko sie nie uspokoilo z tym gadaniem.Poszlam na rozmowe i pytam co moze byc przyczyna - no i wyszlo ze skonczy szybciej niz inni zadanie i sie nudzi.No to dostal zielone swiatlo na zadawanie jej trudniejszych zadan to to sie z pewnoscia skonczy.Jakos nie chcial tego bez zgody, wiedzy rodzica zrobic bo mial naloty od innych ze zadaje za duzo.Dziecko dostalo wieksze wyzwanie i rozmowy sie skonczyly.Poza tym wytlumaczylam ze przeszkadza to jemu i kolezankom czy kolegom ktorzy nie sa tak bystrzy w matmie jak ona.Dziecko zrozumialo i po problemie.
      • stokrotkajedna Re: Z punktu widzenia nauczycielki :) 14.02.11, 22:53
        > Gdybym miała wstawiać moim dzieciakom uwagi za każdym razem, kiedy widzę ich sz
        > turchających się, kotłujących, itd., ich dzienniczki miałyby grubość encykloped
        > ii. Nie postrzegam tego jako niegrzeczności, tylko jako jedyny aktualnie dostęp
        > ny sposób na wyszalenie się.

        Ciekawa jestem w jaki sposób wytłumaczysz rodzicom jeśli dziecko podczas takiej "zabawy" zrobi sobie lub koledze krzywdę? Bo wtedy jest pytanie gdzie pani była i dlaczego nie zareagowała? I czy zdaje sobie pani sprawę,że mogę mieć do pani pretensje?
    • tully.makker Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:20
      Moje hiperaktywne 5-letnie dziecko ostatnio robi duze postepy, naprawde musze powiedziec, ze nieczesto juz mam z nim problemy, stara sie bardzo zachowywac grzecznie i na ogol mu wychodzi.

      jednak pani z przedszkola nie przestaje narzekac, i w koncu bylam zmuszona jej powiedziec, ze nie ma mnie w przedszkolu i nie jestem w stanie zbytnio wplynac na to, jak dziekco sie tam zachowuje. I jakt o kurka siwa jest, ze mnie slucha ( a jestem nader miekka matka) a pani ponoc z ptrzygotowaniem pedagogicznym nie?
      • rikol Re: Pani sobie nie radzi 14.02.11, 15:57
        Mylisz sie. W domu masz jedno dziecko, jest sytuacja jeden na jeden. W przedszkolu dzieciak zastanawia sie, jak wypadnie przed rowiesnikami, dziala instynkt stadny. Oczywiste, ze znacznie trudniej opanowac 30 dzieci, niz jedno.
        • triss_merigold6 Re: Pani sobie nie radzi 14.02.11, 16:50
          Ściślej rzecz biorąc dzieci w grupie zwykle jest obecnych mniej niż 20 i przychodzi jeszcze nauczyciel wspomagający.
          Zdaje się właśnie po to osoby pracujące jako wychowawcy w przedszkołach i szkołach konczą 5-letnie studia magisterskie, żeby poznać metody na zorganizowanie czasu większej grupie dzieci i za to mają płacone. Nie podoba się praca? Przerasta? Można zmienic, to wolny kraj.
    • naomi19 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:32
      Ale poważnie zwalasz to, że syn pokazuje tyłek pani (skąd to zna?) bo ma za mało ruchu? Przecież ruch to nie tylko świeże powietrze, sądząc z opisu, ruchu ma sporo i to w sali. Poza tym jak ma się przejąć złą oceną, skoro Ty się nie przejmujesz? Z tatą, który się przejmuje, jak roumiem, nie mieszka.d
      Ja zgadzam się z babką- więcej dyscypliny w domu, nauka szacunku dla starszych, w ogóle dla ludzi. Niestety bolesna to rada, ale teraz możesz mieć na niego jeszcze jakiś wpływ. Za kilka lat już będzie trudniej.
      • triss_merigold6 Konkretnie 19.01.11, 19:59
        Konkretnie to w sali dzieci NIE MAJĄ RUCHU. Mają 1x w tygodniu gimnastykę i 1x w tygodniu rytmikę. Na dwór niemal nie wychodzą, bo pani ma problemy ze sprowadzeniem grupy do szatni (inne grupy jakoś wychodzą na dwór). IMO to o wiele za mało jak na 7 godzin dziennie dla sześciolatków.
        Skąd zna pokazywanie tyłka? Hmm... od kolegów? Sam wymyslił, że to śmieszne? Chłopców różne rzeczy bawią, np. plucie na odległość, puszczanie bąków i podpalanie (męskie nastolatki).
        Oto chodzi, że dziecko się innych słucha. Trener ma zero problemów z dyscypliną na sali pełnej chłopaczków ale on reaguje ostro i natychmiast i chwała mu za to.
    • kropkacom Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:40
      Przepychankami bym się nie przejmowała. Gorzej z nie okazywaniem szacunku nauczycielce.
      • kropkacom Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:45
        Żeby nie było, sześciolatek, może sobie mieć już wyrobione zdanie o nauczycielu big_grin Dobrze nie wróży jednak to, że nie umie tego zachować dla siebie.
      • tully.makker Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:50
        Gorzej z nie okazywaniem szacunku naucz
        > ycielce.

        ja zawsze uczylam swoje dziatki, ze na szacunek trzeba zasluzyc. Co innego oczywiscie zachowywanie podstawowych form.
        • akseinga Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 18:02
          A może to właśnie w domu za duża dyscypina i za dużo zakazów. Dziecko wtedy odreagowuje na gruncie przedszkolnym gdzie co najwyżej dostanie czarną kropkę. Pamiętam koleżanki z sąsiedztwa które przychodziły do mnie do domu i zachowywały sie koszmarnie jak wypuszczone z klatki. W swoim domy były bardzo "krótko trzymane", za karę ponoć klęczały itp
          Moja córka np. w przedszkolu a teraz w szkole wzór cnót wszelakich w domu pokazuje rogi i bywa nieznośna.
          • mama303 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 22:06
            Tę teorię przedstawiła mi tez kiedyś znajoma psycholożka. Dzieci rozrabiajace w szkole/przedszkolu często mają w domu sporą dyscyplinę. I odwrotnie. Coś w tym pewnie jest.
          • mgla_jedwabna Re: Pani sobie nie radzi 14.02.11, 13:43
            "A może to właśnie w domu za duża dyscypina i za dużo zakazów."

            W takim razie pani przedszkolanka nie popisała się sugerując Triss wzięcie dziecka na krótszą smycz.

            Po prostu nauczycielka chce mieć grzeczne dzieci, przy czym jej definicja grzecznego dziecka jest typowa dla szemrzącej mimozy: dziecko ma siedzieć na 4 literach, zawołane przybiegać do nogi jak tresowany pudel, kontakty fizyczne z rówieśnikami realizować przy pomocy podawania rączki.

            Poza tym to, co robi z dziećmi, jest zwyczajnie niezdrowe. Dzieci potrzebują ruchu, najlepiej na świeżym powietrzu. Kiedy ja chodziłam do przedszkola, z zerówką włącznie, normą było wychodzenie na dwór dwa razy dziennie, chyba, że lało jak z cebra albo wiało tak, ze urywało gałęzie.

            A dziecko Triss chyba jest normalne, skoro żaden inny nauczyciel się nie skarży. W poisanej sytuacji może dobrze byłoby zainterweniować jednak u dyrekcji, nie ze względu na to, jak nauczycielka ocenia zachowanie syna Triss, tylko ze względu na ten brak ruchu. Ta sytuacja wymaga IMHO, i ja bym interweniowała, nawet, gdybym była matką flegmatycznej dziewczynki wychwalanej przez nauczycielkę pod niebiosa.
        • kropkacom Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 18:02
          No, ok. Ale to sześciolatek. W starszych klasach pani na głowę śmietnik włoży?
        • madame_charmante oczywiscie, pokazywanie pupy pani... 14.02.11, 23:19

          .. jak najbardziej w normach się mieści - prawda ? smile
          podobnie jak obcięcie nożyczkami do papieru koleżance z sąsiedniej ławki włosów na czubku galowy oraz wsadzenie tornistra koledze do śmietnika... bo na szacunek trzeba sobie zasłużyć...

          czasem kiedy czytam "mamuśki" .. nóż mi się w kieszeni otwiera. (autocenzura, bo napisałam parę obraźliwych słów o stanie wiedzy i umysłu niektórych tu piszących pań)..a krytykują....
    • ihanelma Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 17:55
      Gdzie pani uczycielka widzi problem, o którym codziennie chce z tobą rozmawiać?
      Skoro taka neurotyczka - może się zakochała wink?
    • dag_dag Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 18:22
      Gdyby moje dziecko wypięło się na nauczycielkę i pokazało jej cztery razy tyłek, to spaliłabym się ze wstydu, a nie zastanawiała co w nauczycielce "nie halo". Bez przesady, raz, dwa razy - można od biedy potraktować jako głupi wybryk tego wieku, popisywanie się, lub ogólną durnotę, ale nie świadomie powtarzanie czegoś takiego... 6-letnie dziecko wie, jak powinno się zachowywać, jest też na tyle duże by rozumieć, co wolno w klasie, a co na boisku i potrafi odróżnić wybieg od szkoły. Od tego bym zaczęła wychowanie dzieciaka, a nie od "neurotycznej pani".
    • nangaparbat3 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 18:25
      Zawsze się sprzeciwiam żądania od rodziców, by na odległoś wpłyneli na dziecko, i to im młodsze tym głupszy pomysł, a z sześciolatkiem już całkiem chybiony.
      Więc bym sie nie przejmowała.
      Pokazywania pupy nie rozumiem - od ponad 20 lat pracuję w szkole i czegoś podobnego nawet nie potrafię sobie wyobrazic. Jak siebie znam, pewnie trzasnęłabym w tę pupę klapsa, a wtedy Triss wsadziłaby mnie do więzienia.
      Szczęściem pani ma mniejszy temperament.
      • kozica111 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 18:57
        Klapsy są be, kropki są be, w ogóle wszystko jest be.

        A tak poważnie to uważam że mały być może jakoś odreagowuje to że wcześniej był "nieśmiały" teraz odkrył że ma przewagę nad panią /neurotyczną i szemrząca/ i że budzi to pewnie poklask wśród kolegów i sobie "pozwala" - jego 10 minut, w sumie całkiem to po ludzku zrozumiałe ale czy dobre?
      • triss_merigold6 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 20:10
        POkazywał kolegom, żeby ich rozśmieszyć, a potem to sam nie wie dlaczego.
        Ja bym dziecko obśmiała albo potraktowała ironicznie beznamiętnie - to działa na chlopaków idealnie jako zawstydzenie publiczne.
        • nangaparbat3 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 20:45
          Acha, teraz juz sobie wyobrażam. I uświadomiłam sobie, że coś nie tak, skoro pani była w stanie policzyć, zapamietać i powiadomić Cię, że to były CZTERY razy - nie trzy i nie pięć.
          Rozumiem, że dziecko juz wie, że pupy sie nie wypina.
          Na tym bym skończyła - chociaż jeśli w pierwszej klasie miałby mieć tę samą panią, rozważalabym zmianę klasy.
          • triss_merigold6 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 21:02
            Na bank zadbam, żeby w pierwszej klasie był u innej wychowawczyni.
            BTW koleżanka ma syna w I klasie, też chodził rok temu do zerówki, ta sama szkoła (znamy się z przedszkola). Rozmawiałam z nią dziś - zerówkę wspomina jako horror, uwagi, pouczenia, wzywanie jej do szkoły etc. non stop problemy. W pierwszej klasie jest inna pani, i o dziwo chlopak zachowuje się poprawnie. Pani trzyma dzieci krótko i nie pozwala na wygłupy.
    • damajah Nie potrafisz obiektywnie spojrzeć na dziecko 19.01.11, 18:46
      Bo o ile rozumiem przepychanki, oddawanie, robienie min do DZIECI - o tyle pokazywanie tyłka jest po prostu chamstwem i brakiem hamulców, szacunku i na Twoim miejscu byłoby mi wstyd jak cholerauncertain
      • przystanek_tramwajowy Re: Nie potrafisz obiektywnie spojrzeć na dziecko 19.01.11, 19:00
        damajah napisała:

        > Bo o ile rozumiem przepychanki, oddawanie, robienie min do DZIECI - o tyle poka
        > zywanie tyłka jest po prostu chamstwem i brakiem hamulców, szacunku i na Twoim
        > miejscu byłoby mi wstyd jak cholerauncertain

        A jak autorka postu ma nauczyć swoje dziecko szacunku do innych ludzi, jeśli ona sama ich nie szanuje (poza wąską kastą posiadaczy duuuuużej kasy)? I to nie tylko dorosłych, ale również dzieci, co wynika z wielu jej postów. Generalnie dzieci mają trzymać buzię na kłódkę, nie pyskować, nie komplikować życia rodzicom i absolutnie im się podporządkować. A jeśli tego nie robią to są wrednymi, bezczelnymi, rozwydrzonymi bachorami. Śmiem twierdzić, że swojego dziecka triss również nie szanuje i właśnie zaczyna zbierać tego plony. Na razie są to nieśmiałe nowalijki, w postaci pokazania tyłka pani. Ale za kilka może wyrosnąć całe niezłe ziółko, które nieźle da popalić wszystkim dookoła.
        A tak na marginesie, bardzo dziwiłabym się, gdyby żadnych problemów emocjonalnych nie miało dziecko, którego:
        - rodzice się rozwiedli.
        - tatuś ma nową panią,
        - mamusia ma nowego pana,
        - nowy pan i mamusia właśnie zrobili sobie dzidziusia,
        - matka jest apodyktyczna i tępi jakiekolwiek próby wyrażania przez dziecko własnego zdania.
      • akseinga Re: Nie potrafisz obiektywnie spojrzeć na dziecko 19.01.11, 19:02
        Wstyd to jest kraść i z d... spaść O! Oczywiści należy się dziecku ochrzan, ale z tym brakiem hamulców i chamstwem to przesada.
        • damajah Re: Nie potrafisz obiektywnie spojrzeć na dziecko 19.01.11, 19:32
          dla mnie nie przesada. Dla mnie takie zachowanie dziecka w stosunku do osoby dorosłej jest nie do przyjęcia. I naprawdę byłoby mi wstyd za takie zachowanie dzieciaka.
          • triss_merigold6 Dzieci testują 19.01.11, 20:21
            Dzieci testują na ile sobie mogą pozwolić. Pamiętam ze szkoły, że jednak bardzo różnicowaliśmy zachowania przy róznych nauczycielach - u jednych była cisza jak makiem zasiał i 100% frekwencji, a u innych czysty cyrk z biciem się chłopaków na lekcjach włącznie. Taka klasyka behawioralna.
            To naprawdę nie moja wina, że pani nie radzi sobie z sześcioletnimi chłopcami (rozmawiałam z innymi matkami chłopaków, tez mają non stop uwagi).
            • damajah Re: Dzieci testują 19.01.11, 20:33
              testują wypinając na Panią tyłek??? i to wg Ciebie ok?? No proszę Cię Triss - serio wg Ciebie to jest normalne?
            • alexa0000 Re: Dzieci testują 19.01.11, 20:52
              > Dzieci testują na ile sobie mogą pozwolić

              Pani ma pozamiatane. Pokazała miękkie podbrzusze, krew została wyczuta.
              • triss_merigold6 Re: Dzieci testują 19.01.11, 21:19
                Przepraszam, jakieś zdziwienie budzi fakt, że dzieci testują dorosłych, a między sobą w grupie starają się ustalić hierarchię? Przecież to stado, które należy utrzymać w odpowiednich do wieku ryzach i ramach.
                Przypomnijcie sobie szkołe, u których nauczycieli była olewka totalna i wygłupy, a którzy samą postawą, sposobem prowadzenia zajęć, tonem głosu osiągali spokój w klasie i naukę.
                • alexa0000 Re: Dzieci testują 19.01.11, 21:52
                  A gdzie ja okazałam zdziwienie? Stwierdziłam fakt.
            • estelka1 Re: Dzieci testują 15.02.11, 18:10
              Oczywiście, testują i jest to normalne zjawisko. Nie mniej wypinanie pupy na kogokolwiek jest chamskim występem, niezależnie od motywu jaki kierował dzieckiem. Przykro mi.
    • attiya Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 18:58
      hmmm...olać totalnie
      • attiya Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 18:59
        albo powiedzieć dosłownie jej to co tu napisałaś - że skoro ktoś bez przygotowania pedagogicznego tak dobrze sobie radzi, to zamiast doszukiwać się złego w rodzicach to niech poszuka sobie jednak czegoś w sobie
        i to wszystko przede mną big_grin
        • przystanek_tramwajowy Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 19:03
          Tiaaaaa... Zawsze najlepiej szukać winy w innych, a nie w sobie, prawda? Już jedna tu była z takim podejściem - grudniowa sie nazywała... Też nigdy nie widziała problemu i sama była bez skazy, a wredni byli wszyscy dookoła.
    • iwoniaw O ile w kwestii przepychanek 19.01.11, 19:04
      zgodzę się z tobą w tym, że pani mogłaby dać im więcej zabaw ruchowych i problem zapewne przynajmniej znacznie by się zmniejszył, o tyle w kwestii pokazywania tyłka trudno to określić inaczej niż chamstwo i kompletny brak wpojonych norm kulturalnego zachowania. 6-latek to przecież nie malutkie dziecko, powinien wiedzieć, że pewnych rzeczy się nie robi - i zresztą zapewne to dobrze wie, bo wszak nie pokazał pani tyłka w ramach przeprosin za swe zachowanie, tylko... no właśnie, w ramach demonstracji, gdzie ma jej polecenia i uwagi. Za parę lat włoży nauczycielce kosz na głowę, to też powiesz, że "to dobry chłopak, a pani nieudolna"? Urządziłabym ponurą pogadankę i kazała wyrazić skruchę wobec pani.
    • gryzelda71 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 19:13
      W klasie syna też miało miejsce takie zajście,dodatkowo z osunięciem spodni.
      Jak poznałam ojca to przestało mnie to dziwić,bo wzorce z domu młodzian czerpie najwyraźniej.
      O ile uwagi,ze syn się wierci i nudzi na lekcji(bo takie muszę czasem podpisywać) czy bawią się "okładają" bluzami puszczam mimo uszu,to takie zachowanie zostałoby ukarane.
      • asiara74 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 19:35
        Pani ma ewidentnie wbudowany w wyobrazni model dziecka idealnego, do którego tak naprawde mało które dziecko przystaje. Dodatkowo pewnie brak jej dystansu do samej siebie co w pracy z dziećmi jest zabójcze.
        Miałam podobny problem z moim dzieckiem, które w 3 klasie miało panią po 15 latach nieuczenia w szkole. Nagle na koniec klasy okazało się, że w opisówce z zachowania nie można o nim napisać jednego dobrego słowa, każde zdanie to krytyka. Tymczassem w klasie 1 i 2 było wręcz odwrotnie, był prawie ideałem. Jak cos takiego rozumieć?
        Musisz przeczekać do wakacji, jednoczesnie na bieżąco monitirować zachowanie syna i być w stałym kontakcie z przedszkolem, pani nie da sie odmienic
        • przystanek_tramwajowy Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 19:41
          Zachowanie dziecka się zmienia. Mogło być ideałem w 1,2 klasie, a w 3 nagle się zbuntować.
          • asiara74 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 19:50

            No tak ale teraz jest w 5 i znów nie ma zarzutów co do jego zachowania(bardzo dobre na półrocze), w 4 było tak samo
            Bunt, jesli nawet miał miejsce nie musi od razu prowadzić do takich skrajnych ocen. W naszym przypadku doszedł jeszcze brak informacji o jakiś ekscesach w wykonaniu syna, a w uzasadnieniu ocenu najcięższym zarzutem było przedrzeznianie pani( o tym to juz na pewno nas nie poinformowano w trakcie roku. ale to juz historia.
            Myslę że niestety sa nauczyciele, którzy aż proszą się aby "pokazać im pupę" , mówie oczywiście w przenośni
            • triss_merigold6 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 20:24
              Hm... tak od września mam wrażenie, że pani stosuje nadmiar ocen, kar, uwag i dzieci zwyczajnie zobojętniały. Ja też bym zobojętniała szczerze mówiąc.
    • amoreska Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 19:30
      O ile przepychanki z kolegami mogą być naturalnym zachowaniem sześciolatka, o tyle pokazywanie pupy nauczycielce jest ewidentnym przejawem braku szacunku wobec nauczyciela. Dziś - jak już ktoś wyżej napisał - pupa, jutro kosz na głowę uncertain. Ale przecież to zawsze jest wina nauczyciela...

      Moje dziecko w analogicznej sytuacji zostałoby pouczone i ukarane. A przede wszystkim kazałabym mu PRZEPROSIĆ panią.
      • naomi19 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 20:29
        Oczywiście, przeprosić trzeba.
    • guderianka Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 20:41
      A Ci , z którymi się szturcha też dostają takie uwagi czy tylko Twój syn ?
      • andaba Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 20:51
        Nie no, grzeczne, dobrze wychowane szescioletnie dziecko nie wypina się na wychowawczynię, nawet jeżeli ta nie ma racji.
        Faktycznie, pani sobie nie radzi, pani Triss.
        • franczii Re: Pani sobie nie radzi 20.01.11, 08:50
          Dziecko 6letnie nie jest jeszcze wychowane i nie musi wszystkiego wiedziec co, kiedy i z kim wolno. Dziecko moglo sobie nie zadawac sprawy, ze wypinanie sie na nauczycielke jest nieladne.
          To dla niego jest po prostu smieszny zart a nie wiedzial ze nie na wszystkie zarty mozna sobie pozwolic ze wszystkimi. Dopiero uczy sie wyczucia.
      • triss_merigold6 Dostają uwagi 19.01.11, 21:04
        Dostają uwagi. Rozmawiałam z matkami paru chlopaków i one tez po pierwszych 2 miesiącach zaczęły to zwyczajnie zlewać. Inflacja.
        • guderianka Re: Dostają uwagi 19.01.11, 21:21
          W takim razie moim zdaniem pani sobie ewidentnie nie radzi, zamiast zlikwidować przyczynę zachowań które sie jej nie podobają (pomijam już wyczyny chłopaków, synów wprawdzie nie mam ale z tego co pamietam ze swoich lat wczesnoszkolnych chłopaki tak sie zachowują, ba-ja sama nieraz ganiałam i się tarzałam z chłopaczyskami po podłodze wink-likwidować próbuje skutek z...miernym skutkiem.
          Pokazanie 4 liter mnie..rozśmieszyło ale ja widzisz chamka jestem ( oczywiście rozmowę dysycplinująca w tym względzie jak najbardziej przeprowadzić należy)
          • triss_merigold6 Re: Dostają uwagi 19.01.11, 21:27
            Mnie zasadniczo również rozśmieszyło (ale nie śmiałam się przy dziecku), bo to takie idiotycznie typowe jak na chłopaka - kilkulatków to bawi do łez. Rozmowa dyscyplinująca była, panią ma przeprosić.
            Kobieta ich po prostu nie ogarnia, a ma najmniejszą grupę ze wszystkich zerówek, w której w dodatku jest większość dziewczynek.
            • guderianka Re: Dostają uwagi 19.01.11, 21:34
              No widzisz, bo Ty też chamka jesteś wink
              Jeszcze kilka m-cy i pani się zmieni..."zajmie" się innymi dziećmi
    • daisy Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 20:52
      Ochrzaniłabym panią, serio. Takim zachowaniem konfliktuje dzieci ze szkołą. Sześciolatki zachowują się normalnie, a jako feedback dostają bezustannie nagany. Za chwilę się nauczą, że
      a - nagany i czarne kropki można mieć głęboko w czarnej... kropce, bo tyle się dostało i co? Nic.
      b - cokolwiek by się nie robiło, i tak w końcu dostanie się naganę, więc po cholerę się starać.
      c - w związku z powyższym nauczyciela należy mieć gdzieś.

      A to już poważna sprawa. Naprawdę bym to pani wyłożyła dobitnie i jakby nie wykazała chęci współpracy, to bym do dyrekcji poszła.

      Co do pokazywania pani czterech liter, to przeprowadziłabym z dzieckiem (mało dramatyczną) rozmowę i nakazała panią grzecznie przeprosić.
      • triss_merigold6 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 21:13
        Moje lubi szkołę - lubi warsztaty ekologiczne, gimnastykę, prace plastyczne, inne dzieci. Jest lubiany, zapraszany.
        Z rozmów z dzieckiem i z obserwacji wynika generalnie, że pani dopuszcza do eskalacji różnych zachowań, nie reaguje szybko, nie interweniuje tylko szemrze cichutko, a potem jak juz jest kocioł w klasie i dzieci dostają głupawki - wkracza i mnoży nagany, kropki, kartki. IMO ona za późno reaguje i za słabo. Ale cóż, ja nie jestem po pedagogice. W przyszłym tygodniu jest zebranie to się przejdę.
        • graue_zone Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 21:23
          Ale jesteś najgenialniejsza i nigdy się nie mylisz...
          • triss_merigold6 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 21:31
            A może po prostu konfrontuję zdanie na temat mojego dziecka z różnymi osobami, które mają z nim kontakt BEZ MOJEJ OBECNOŚCI?
            Potomek nie ma ADHD, autyzmu, innych dysfunkcji, nadwrażliwości, tików, moczenia nocnego, kompulsywnych zachowań, jest do bólu standardowy i prosty w reakcjach. Podkreślam, że inni sobie radzą. Pani sobie nie radzi ergo to jej problem, może zmienić pracę.
            • czar_bajry Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 22:03
              IMO jak na sześciolatka-chłopca moje dziecko jest hiper normalne tylko pani sobie zwyczajnie nie radzi, a dzieci mają za mało ruchu (mówiłam). Skoro radzą sobie bezkolizyjnie dziewczynki druhny w wieku licealnym i gimnazjalnym, bez przygotowania pedagogicznego (syn był na całodniowych wycieczkach i zero uwag) to z panią jest coś bardzo nie halo.

              Triss zacznę od tego że Cię lubiębig_grin a potem już nie będzie cukrusmirk
              Nie znam Twojego syna i trudno cokolwiek powiedzieć o tym jak się zachowuje, ale stwierdzenie że moje dziecko jest cacy a pani sobie nie radzi jest chyba trochę przesadzone.
              Jak każda matka patrzysz ślepo i nie widzisz tego co widzą inni. Nie można sugerować się tym co było w przedszkolu, teraz jest nowe miejsce i nowi koledzy którym np. trzeba zaimponować- a jak wiadomo dzieci a na dodatek chłopcy najczęściej wymyślają w tym celu różne głupoty , syn w Twoim towarzystwie albo na zbiórce gdzie opieką są młode osoby zachowuje się inaczej a w klasie inaczej i jest to zupełnie normalne. Może spróbuj jednak nie olewać tych kartek i czarnych kropek tylko pogadaj z młodym o tym, jeśli on widzi że Ty to olewasz to robi to samo i po prostu olewa panią a klasa ma uciechę.
              Mamy synów w tym samym wieku i u mojego też jest system kropek, czarne i czerwone. Dzieci w klasie mojego syna uwielbiają te czerwone i naprawdę starają się aby taką otrzymać, bywają i czarne kropki mojemu synowi przytrafiały się we wrześniu, potem po rozmowach a także karach np. nie oglądanie TV, zakaz gry na PSP młody stwierdził że fajniej jest mieć te czerwone.
              Zresztą rodzice w tej kwestii współpracowali z panią i nie negowali jej postępowania oraz nie uczyli dzieci że czarne kropki olewamy.
              Nie rób z siebie zwariowanej mamuśki która nie widzi i nie reaguje na to jak jej dziecko coś zmaluje, teraz to są błahostki potem może już nie być śmiesznie.
            • graue_zone Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 22:06
              Ale może to jedna Ty powinnaś mu przekazać, jak ma się zachowywać wobec nauczyciela? Bo jeśli widzi Twoją pogardę wobec pani, to mu wystarczy. Mimo wszystko, to nie pani ma w 100% sobie radzić z Twoim dzieckiem, tylko Ty masz je nauczyć zachowywać się tak, aby nie pokazywało pani tyłka.
    • panna.w.paski Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 22:09
      Triss, może strzelam na ślepo, ale to jakieś jego odreagowanie Twojej ciąży i próba przypomnienia, że on też się liczy, nie tylko mające się niebawem pojawić rodzeństwo?Poza tym, jak piszesz, ojciec dziecka przejmuje się uwagami. Może młody uznał, że standardowy zestaw na Ciebie nie podziała, a jak zrobi kilkukrotnie coś, co czuje, że jest przekroczeniem granicy, to skupi na sobie Twoją uwagę, choćby i tę negatywną?

      I nawet jeśli przy dziecku unikasz werbalnego wartościowania pani nauczycielki to zastanów się może, czy nie działasz jakoś podprogowo w stylu "Ech, znowu kropka?" (w tonie: że też się tej starej prukwie nie znudzi) czy "Rozumiem, że pani z wami dziś na dwór nie wyszła? (czytaj: leniwe, nieogarnięte babsko). Dziecko, wydaje mi się, potrafi świetnie wyczuć TWÓJ brak szacunku wobec nauczycielki i próbować go odzwierciedlić w swój dziecięcy sposób.
      • triss_merigold6 Od września 14.02.11, 16:54
        Zaznaczyłam, że sytuacja ciągnie sie od września. We wrześniu jeszcze nie byłam w ciąży więc ciąża nijak nie mogła wpłynąć na zachowanie jesienią.
        Oczywiście, że odczuwam brak szacunku wobec tej konkretnej nauczycielki ale staram się psioczyć i komentować kiedy dziecka nie ma w pobliżu.
    • marcysia51 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 22:51
      No kurcze jakbym czytała o sytuacji mojego syna,tylko,że on jest w pierwszej klasie.Innych dzieci nie zaczepia,nie bije się,nie rozrabia a uwagi przynosi non stop,od poczatku roku zaliczył juz 12 uwag sad
      Dostaje za to że,wszedł pod ławkę bo koleżance upadła gumka,bo Pani po zakończonym W-F powiedział do dzieci "Wracamy do klasy" i mój syn z 9 innych dzieci poszedł,a pani chodziło o to,że najpierw musza zebrac sie przy wyjściu z sali gimnastycznej,bo bawi się przyborami szkolnymi na lekcji i tak dalej i tak dalej.Prawdę mówiąc mam tego dosyć,dzieciak jest znerwicowany i szkoły nienawidzi a to dopiero pierwsza klasa.
    • totorotot Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 23:02
      no co mam Ci napisac Triss. Jako ze to Twój syn, to jestem przekonana,że wychowujesz go po słusznej linii. Panią wystarczy olać sikiem prostym: pani niech sie w końcu ogarnie i zamiast rysować dzieciom szlaczki i kaligrafować uwagi w dzienniczkach, może w końcu zacznie się pani nimi zajmować.
      Jak pani brakuje warsztatu, by wykonywać to, z czym sobie znakomicie radzą setki tysięcy nauczycieli w tym kraju to może najwyższy czas ustąpić miejsca osobie z lepszymi predyspozycjami? Nawet harcerki sobie radzą z tą grupą lepiej niż pani.

      - -
      no alarms and no surprises
      • saga55-5 Re: Pani sobie nie radzi 19.01.11, 23:34
        Nie traktuj nauczycielki jak wroga, ale współpracuj z nią, rozmawiaj, powiedz jej szczerze jak syn się w domu zachowuje itp.
        Współpraca jest najlepsza.
        Dla dzieci zerówka to też zmiana. Często nowe, nieznane osoby, koledzy itp. i one też w jakiś sposób się stresują.
        Moja Młoda na początku roku ( zerówka ) potrafiła np. godzine siedzieć w ławce i zero współpracy. Na informatyce, odwracała się plecami do kompa itp.
        Kilka rozmów z paniami, kilkanaście rozmów w domu i póki co.....jest poprawa.
        Kiedy strzela focha, to nie trwa on godzinę tylko 10 minut
    • imasumak Jaby na to nie popatrzeć ;) 19.01.11, 23:21
      Pani sobie nie radzi i już wink
      • myelegans Re: Jaby na to nie popatrzeć ;) 20.01.11, 00:20
        masumak napisała:

        > Pani sobie nie radzi i już wink

        Sie podpisze. Zdalnie to mozna kontrolowac samolocik-model, nie dziecko w przedszkolu/szkole, w dodatku widzac jedna strone medalu. To sa typowe zachowania 6-latkow, typowe rozwojowo, nawet pokazywanie siusiakow i wypinanie pup kolega, i uzywanie jezyka toaletowego (bo wyrazenie "puszczac baki" to lepsze niz najlepszy kawal) mieszcza sie w granicach normy rozwojowej. TO nie moja opinia tylko nauczycielek przedszkola i pani w zerowce.
        Zeby zmienic zachowanie trzeba wspolpracy nauczyciel-rodzic. Zapytalabym pania, co radzi.
        Bo jak rodzic nie radzi sobie z dzieckiem w domu to jest zlym rodzicem, jak rodzic radzi sobie z dzieckiem w domu i okolicy, a nauczyciel nie radzi w szkole, to jest nadal zlym rodzicem.

        W naszej szkole tez jest system kropek, na poczatku byly zielone, pozniej przeszly na niebieskie, w koncu zaczely sie zolte. Z tym, ze u nas pani nie pisze uwag, nawet nie wiedzielismy za co te kropki byly. Madra nauczycielka zobaczyla, ze dziecko troche sie nudzi, troche zaczyna szukac pozycji w grupie, wiec zrobila z niego lidera zaawansowanej grupy czytajacej, ma zadanie, jest za cos odpowiedzialny, z tego ma sie rozliczyc. Zachowanie zmienilo sie o 180.

        Z naszej strony postapilismy bardzo niepedagogicznie, bo obiecalismy, ze za caly zielony tydzien podwoimy mu kieszonkowe. Dziecko moje pieniadze lubi, ale i tak miesiac caly uplynal zanim zarobil wiecej. Mial motywacje, zeby sie poprawic (premia), zaczal po prostu bardziej zwracac uwage na reguly gry.

        aaaa, i pani stosuje wiecej marchewek niz kijkow. JEst system nagrod dla klasy jako calosci (party) i osobnikow (naklejki, olowki, ksiazki) i nie stroni od pochwal.
        W przypadku triss widze kary, gdzie sa nagrody?
        • czar_bajry Re: Jaby na to nie popatrzeć ;) 20.01.11, 00:32
          W przypadku triss widze kary, gdzie sa nagrody?

          pani sobie nie radzi- nagród niettongue_out
          • myelegans Re: Jaby na to nie popatrzeć ;) 20.01.11, 02:00
            czar_bajry napisała:

            > W przypadku triss widze kary, gdzie sa nagrody?
            >
            > pani sobie nie radzi- nagród niettongue_out

            Widac taka logika. Czasami mam wrazenie, ze wielu nauczycieli bierze sie z lapanki z ulicy, nie patrzac czy jakiekolwiek przygotowanie maja.

            Na pierwszej wywiadowce, u nas to rodzice byli przejeci i spanikowani, ze dziecko dostalo zolta kropke, ze nie uwaza, ze wstaje i spaceruje po klasie, ze sie odwraca, szturcha, chichra, i co to bedzie i co oni maja robic i czy przez to na studia sie nie dostanie. Nauczycielka nas uspakajala, ze to wszystko normalne i naturalne rozwojowo i ze wszystkie tak maja. Naucza sie, przyjdzie czas, trzeba im pomoc, itd. itp., bo dzieci w tym wieku TAKIE sa. Poza tym wg niej klasa to spolecznosc i jako taka ma prawo do dyskrecji, czyli nie wszystko co sie w klasie dzieje trzeba reklamowac na zewnatrz, wliczajac w to rodzicow. "Co sie dzieje w Vegas, zostaje w Vegas."
            Jak sie srodki wyczerpia wtedy sie pracuje RAZEM. Moje wyjatkowo zywe, niecierpliwe, kaprysne, Jekyll i Hyde, wg nas dziecko, stalo sie nagle rozgarnietym, werbalnym, asertywnym, roztropnym zerowkowiczem wg. pani. Swiety nie jest, standardowo-srednim dzieckiem rowniez nie, fochy sa, nie zabijane w zarodku, a rozwijane do ksztaltu wybujalego czasami, tantrum i owszem, pyskowania, wybiorcza uwaga, wybiorczy sluch, itd, itp. ponad norme z obserwacji naokolo, a mimo wszystko w szkole prawie wzor, jak sie obroci te przeszkadzajace cechy na jego korzysc.
            • bi_scotti Re: Jaby na to nie popatrzeć ;) 20.01.11, 02:44
              Moze Mlody pod koldra podczytuje Gombrowicza i te pupy to Jego wersja min? wink
              Zgadzam sie w zupelnosci, ze pani przesadza w naganach, czarnych kropkach, skargach do mamy i calej reszcie. Uczymy w szkole JAK NALEZY SIE ZACHOWYWAC a nie skupiamy caly wysilek na tym zeby zapamietac ile razy jakies zachowanie nie bylo perfect. Dobry przyklad, reinfocement pozytywnych zachowan, nagrody slowne lub symboliczne tego, co jest bez zarzutu - to sa metody, ktore dzialaja bez porownania lepiej niz lista grzechow w dzienniczku czy ciagle niezadowolenie okazywane zarowno uczniowi jak i rodzicom.
              Historia z pokazaniem pupy jest po prostu smieszna choc, oczywiscie, Mlody powinien sie dowiedziec, ze zdecydowanie nie nalezy do kanonu zachowan cywilizowanych i akceptowanych przez mame tudziez innych doroslych. Co nie zmieni zapewne faktu, ze wraz z innymi chlopakami bedzie sie uczyl bekac na zawolanie, przy odpowiednim ulozeniu reki pod pacha wydawac dzwieki puszczania bakow, bedzie jadl (probowal jesc) w jak najbardziej obrzydliwy/obrzydzajacy sposob tak zeby zbulwersowac innych itd.itd. Normalne, zdrowe chlopczynskie zachowania, ktore najlepiej tepic zartem lub skrajna obojetnoscia. Gdy nie ma publiki lub widownia sie nie przejmuje widowiskiem, nie ma sie po co wysilac!
              Piszecie brak szacunku dla nauczycielki ... hmmm... szacunek to jest taka bardzo zlozona sprawa i naprawde od 6-latka trudno wymagac takiego swiadomego "szacunku" albo podejrzewac go o swiadomy brak tegoz. On jest na etapie probowania swoich sil i obwachiwania swiata, czasem robi to w sposob trudny do zaakceptowania i nalezy wybrana drozke naprostowac ale nie ma co traktowac tego jako jakiegos dramatu. Zwlaszcza, ze ewidentnie pani nie ma pojecia jak sensownie i skutecznie postepowac z 6-letnimi chlopcami wiec jedyna nadzieja w tym, ze rok szkolny skonczy sie szybko i w nastepnym roku juz bedzie bardziej skuteczna pedagogicznie pani.
            • hellulah Re: Jaby na to nie popatrzeć ;) 15.02.11, 13:07
              > "Co sie
              > dzieje w Vegas, zostaje w Vegas."

              Bardzo niefajne. Przypomina mi zdanie "choćby cię topili w smole, nie mów, co się dzieje w szkole". Całkiem w opozycji do budowania zaufania między nauczycielem, szkołą, uczniami oraz ich rodzicami. Co takiego dzieje się w Vegas, że nie wolno o tym powiedzieć najbliższym? dlaczego rodzice nie mają uczestniczyć w życiu dziecka (nie mówimy wszak o sferze intymnej; ok, zgadzam się, że np. nie każda rozmowa z psychologiem/ginekologiem etc. musi być w 100% relacjonowana rodzicom bez zgody dziecka)?

              To zdanie o smole pamiętam z mojej podstawówki. Toksyczna i nieudolna wychowawczyni kryła w ten sposób swoje błędy. Przemoc w szkole? jaka przemoc? czy ktoś tu widział przemoc? a ty czemu wypaplałaś rodzicom?!!! nie wiesz, że "choćby..." i tak dalej.

              Uwaga, nie twierdzę, że wasza pani ma coś do ukrycia. Twierdzę natomiast, że szkoła powinna uczyć rodziców, jak w zdrowy sposób nawiązywać kontakt z dzieckiem. Nie chodzi o "prześwietlanie" zeszytów czy "co było w szkole?" od progu. Ale właśnie o czynny udział rodziców w życiu klasy i szkoły i budowanie wzajemnego zaufania. O to, aby dziecko umiało rodzicom powiedzieć, co w tej szkole, a rodzice - umieli wysłuchać (i opowiedzieć, co w tej pracy, co w tej kuchni, co w ich życiu). Żeby budować więzi - a więzi opierają się o komunikację. Zdanie o Vegas temu przeczy.
              • triss_merigold6 Re: Jaby na to nie popatrzeć ;) 15.02.11, 13:20
                Ok, tylko, że w co do tych konkretnych wychowawczyń mam jeszcze inne zastrzeżenia - omawianie imienne problemów z konkretnymi dziećmi (nie moim akurat) podczas zebrań i NIEOBECNOŚCI rodziców tychże dzieci, uważam za chamówę. Mnie lotto fakt, że wścibskie mamunie pragną publicznie dowiedzieć się czy X skacze po ławkach i jakie ma orzeczenie z PPP. Jeśli są ciekawe to proszszsz... mogą zapytać wprost matkę/ojca owego X albo wychowawczynię PO ZEBRANIU - wtedy kiedy jest chwila na indywidualne rozmowy.

                • hellulah Re: Jaby na to nie popatrzeć ;) 15.02.11, 13:30
                  Masz rację triss. Chyba się rozminęłyśmy, bo ja o czymś trochę innym. Zgadzam się z Tobą, że nie powinno się omawiać czyichkolwiek spraw prywatnych na publicznym forum klasowym. Chyba, że to już jest sprawa kalibru komisji senackiej, chodzi właśnie o konfrontację, ale wtedy też na odpowiednich zasadach i tak jak piszesz, nie pod nieobecność "tematów rozmowy". Co innego zachęcanie dzieci, aby dzieliły się swoimi przeżyciami i wiadomościami z życia szkoły z najbliższymi, i zachęcanie rodziców, aby chcieli słuchać swoich dzieci. Zupełnie inna sprawa. I masz rację chamówa nieprzeciętna.
                  • triss_merigold6 Re: Jaby na to nie popatrzeć ;) 15.02.11, 13:44
                    To spoko, moje opowiada, sporo dzieci zna jeszcze z przedszkola i kawałka osiedla (sąsiedzi), ja też dzieci i rodziców z grubsza kojarzę. Generalnie potomek szkołę lubi, lubił też przedszkole. Bardzo lubi zbiórki, bo mają fajnie zorganizowany czas (popatrz, dziewczynkom druhnom jakos się chce i potrafią) i cały czas uczą się czegoś nowego.
    • asia_i_p Re: Pani sobie nie radzi 20.01.11, 07:08
      Z panią jednak bym porozmawiała, że będziesz reagowała tylko wtedy, jeśli syn będzie wyraźnie ignorował polecenia albo robił komuś krzywdę, bo inaczej dziecko przestanie słuchać w ogóle.

      Ale jednak unikałabym komunikatów, także niewerbalnych, przekazujących dziecku, że na szacunek zasługują tylko osoby silne, które go sobie potrafią wywalczyć. Trochę to przykra sytuacja, kiedy szacunku dla słabszych trzeba uczyć na przykładzie nauczyciela, ale jednak trzeba.
    • franczii Re: Pani sobie nie radzi 20.01.11, 08:53
      Gdyby mnie nauczycielka poskarzyla ze moj syn sie szturcha i kotluje po podlodze z kolegami to bym ja wysmiala.
      • pat761 Re: Pani sobie nie radzi 20.01.11, 09:06
        Zgłoś pedagogowi szkolnemu, pójdzie na obserwację zajęć.
    • braktalentu Re: Pani sobie nie radzi 20.01.11, 09:18
      Naszyłabym dziecku na bluzę rzepy, a z filcu wycięła czarne kropki. Naklejając codziennie dodatkową kropkę ćwiczyłabym z dzieckiem dodawanie i odejmowanie, a z Panią wymieniała porozumiewawcze spojrzenia w myślach współczując Jej, że w przeciwieństwie do Was (Ciebie i syna) Ona najprawdopodobniej zostanie w tej zerówce do końca życia.
      Bo jak rozumiem edukacja domowa nie wchodzi w grę-smile)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja