mowic o wadach zony, albo raczej inaczej - mezowi nie wolno mowic o wadach zony ? Tzn. czy maz moze sobie pozwolic na stwierdzenie, ze zona przytyla, ma cellulit, albo sie zniedbuje wizualnie i intelektualnie, czy tez jest to przez zony obwarowane ostymi slowami krytyki i zakazow ? A moze histria, placze, dasy, wyrzuty skutecznie mu to uniemozliwia i nastepnym razem jest proszony tylko o bezwzgledna, lukrowana i SLEPA milosc, ktora patrzy tylko na dobre serce, pamieta mlodosc, a nie obecne zwisy, tu i owdzie.
Bardzo cenie sobie szczerosc zarowno u siebie jak i moich bliskich , zwlaszcza meza, ktory mnie dopinguje do wszystkiego (jesli jest taka potrzeba), np. miesiac po porodzie stwierdzil, ze nie wygladam dobrze z nadprogramowymi kilogramami i ze zapewne tez sie z tym dobrze nie czuje i juz powinnam cos z tym robic, co tylko spotegowalo moje checi powrotu do poprzedniej sylwetki i stylu zycia. Podobnie cenie sobie jego uwagi zarowno na gruncie zawodowym- chocby szczere do bolu- jak i dotyczace mojego wygladu, czy tez dziecka.
Slyszalam natomiast ,ze ponoc maz powinien kochac mimo wszystko

, obojetnie jak by sie nie wygladalo

, bez wzglednych pytan

, a owa milosc powinna byc oparta na szczerosci tylko troszke takiej innej

- a pozniej ze wszelkimi pretensjami to do Boga.