Dodaj do ulubionych

Boże MYSZ!!!

10.02.11, 22:34
Mam te paskudy w domu i już naprawdę nie wiem jak się ich pozbyć. Jestem sparaliżowana jak je widzę, szczególnie po ostatnich wydarzeniach.
Siedziałam na fotelu przykrytym kocem i w pewnym momencie zaczęło się coś delikatnie ruszać pod kocem, normalnie spanikowałam, mąż zaczął walić w to szklaną butelką, odkrywamy koc, a to mysz. Już zdechła.
Zawołaliśmy nawet eksperta z urzędu miasta i powiedziała, że ta mysz najadła się gdzieś trutki i po prostu przyszła do nas zdechnąć i dlatego była taka osowiała. Pani rozstawiła nowe trutki i powiedziała, że przyjdzie na kontrolę za 10 dni, powinno już ich nie być. Ale jak tu wytrzymać. Przed chwilą znowu jedną widziałam.
Naprawdę mocno zastanawiam się nad kupnem kota z schroniska,mimo, że mam małe dzieci i na razie nie chciałam żadnych zwierząt.
Rany, że ja też jestem takim pieprzonym mieszczuchem i panicznie boję się tych mych
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Boże MYSZ!!! 10.02.11, 22:38
      Nie boisz się trutki? Przy dzieciach? Pomijając już to, że jakby tak gdzieś zdechła za szafą i się rozłożyła... Nie ma to jak zwykła pułapka. Kot jest dobrym pomysłem, ale nie każdy łowny.
      • schiraz Re: Boże MYSZ!!! 10.02.11, 22:44
        Nie bierz kota ze schroniska w celu łapania myszy!!! Jeśli nie będzie łowny to co, oddasz go??!! Pułapki są na tyle skuteczne, że możesz liczyć na efekt, pozostań przy tym.
        ------
        Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Boże MYSZ!!! 25.09.17, 10:14
          Nie musi być łowny chyba. Wystarczy, że będzie manifestował swoją obecność, to chyba myszy się wyniosą, bo po co ryzykować pożarcie.
          • tanebo2.0 Re: Boże MYSZ!!! 25.09.17, 10:16
            https://news.berkeley.edu/wp-content/uploads/2013/09/catmouse350.jpg tak, tak
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Boże MYSZ!!! 25.09.17, 11:44
              Ale mowa o dzikich myszach tongue_out
      • cygarietka Re: Boże MYSZ!!! 10.02.11, 22:48
        Trutki się nie boję, bo są bezpieczne dla dzieci, w specjalnych plastikowych pudełkach, z których nic nie wylatuje, zresztą pani ekspert pytała czy mamy dzieci. Ale tego zdychania za szafą to się obawiam...no ale co mam zrobić, łapki ma myszy wystawialiśmy już tyle razy i nic
        • przeciwcialo Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 11:08
          Trala, la...ani się obejrzysz i wylądujesz z dzieckiem na ostrym dyzurze. Dzieci cuda potrafią niewiadomo jakimi sposobami znaleźć.
        • ichi51e Re: Boże MYSZ!!! 20.07.17, 20:20
          Nie lapki tylko klatki humanitarne chyba ze chcesz zeby znalezc dziecko bawiace sie truchlem
          • minor.revisions Re: Boże MYSZ!!! 25.09.17, 14:42
            Albo z palcem w łapce. I nie, nie mów, że są też takie bezpieczne, do których mysz się przykleja. Moi znajomi taką mieli, mysz się złapała, małe dziecko się zainteresowało co tam się dzieje pod meblem i go ugryzła.
        • super_hetero_dyna Re: Boże MYSZ!!! 25.09.17, 14:56
          cygarietka napisała:

          > łapki ma myszy wystawialiśmy już tyle razy i nic

          Może przynęta była do kitu. U mnie kilka lat temu skądś przypałętała się mysz. Zakładałem do pułapki ser, słoninę - bez skutku. A wystarczyło założyć kawałek skórki od chleba i nie minęło nawet 10 minut od zgaszenia światła, jak się złapała.
      • nople Re: Boże MYSZ!!! 17.02.11, 13:06
        Trucizna nie jest dobrym pomysłem, zwłaszcza jeśli w domu są dzieci.
        A może się tak zaprzyjaźnić wink myszki są słodkie wink
        Jeśli opcja przyjaźni odpada najlepszy jest kot. Problem zniknie (hihi), kot będzie szczęśliwy i profilaktyka antymyszowa będzie wprowadzona na stałe
      • onnomatopeja Re: Boże MYSZ!!! 20.07.17, 08:08
        Nie rozłoży się, trutki tak działają, że truchło się mumifikuje.
    • echtom Re: Boże MYSZ!!! 10.02.11, 22:40
      Też przeżyłam ciężkie chwile z myszami na wsi. Koty rozwiązały sprawę, choć zaliczyłam parę nieprzyjemnych incydentów, nim gryzonie się nauczyły, że nie mają tu czego szukać.
    • memphis90 Re: Boże MYSZ!!! 10.02.11, 23:09
      Nie wyobrażam sobie zatłuczenia myszy butelką, to okropne! Kiedy byłam mała, to też mieliśmy myszy- codziennie wieczorem w moim pokoju była rozstawiona pułapka i codziennie mysz przychodziła, ściągała kiełbasę i wracała do siebie big_grin Dopiero koty rozwiązały problem. Trutki bym nie rozstawiła, to okropne znajdować potem takie gnijące truchełka...
      • piegowata9 Re: Boże MYSZ!!! 17.02.11, 14:45
        >to okropne znajdować potem takie gnijące truchełka...

        Większość trutek ma teraz składnik mumifikujący, więc o gniciu nie ma mowy.
        • rulsanka Re: Boże MYSZ!!! 17.02.11, 19:14
          Składnik mumifikujący powoduje, że zwierzę mumifikuje się żywcem i strasznie cierpi, ale to szczegół crying
          • kaz_nodzieja Re: Boże MYSZ!!! 20.07.17, 12:15
            Zjedzona przez kota też cierpi bo kot przed jedzeniem lubi nią potrząsać wte i wewte. Sama widziałam big_grin Mysz fru do góry i tak kilka razy big_grin
    • iwoniaw Oj tam oj tam 10.02.11, 23:29
      Mysz jest mała i futerkowa, jak można butelką zatłuc bezdusznie? O trutce przy dzieciach nie wspomnę, zresztą wolałabym po dziesięciokroć żywą mysz w domu niż trupy po kątach po tej trutce...
      • pina_colada88 Re: Oj tam oj tam 11.02.11, 00:03
        Mi raz kot zostawil obok moich ubrań!
        I raz przemaszerowala kolo mnie w lazience, nawet dotknęla mojej nogi.
      • cygarietka Re: Oj tam oj tam 11.02.11, 00:21
        No rzeczywiście "butelką zatłuc bezdusznie" straszne. Muchy też pewnie nigdy nie skrzywdziłaś.
        By nie właziła, by żyła, a raczej nie bo zeżarła trutkę.
      • cygarietka Re: Oj tam oj tam 11.02.11, 00:26
        zresztą wolałabym po dziesięciokroć żywą mysz w domu niż
        > trupy po kątach po tej trutce...

        No pewnie fajnie się gada siedząc w domu bez żadnych niechcianych stworzeń. Jakby ci przebiegło kilka pod nogami i znalazła jakąś pod kocem może byś inaczej pisała, no chyba, że jesteś uodporniona, to co innego.
        • mgla_jedwabna Re: Oj tam oj tam 11.02.11, 01:36
          A mnie przebiegła mysz nieraz po domu, a raz nawet pod ubraniem (ale nie w domu). I to nie zmienia faktu, że nie potrafiłabym zatłuc butelką żywego stworzenia, które przecież też odczuwa ból.

          Kot jest w kwestii myszy najskuteczniejszy, ale jeśli bierzesz takiego do domu, to bądź przygotowana na to, że to już na zawsze. Nawet, jeśli okaże się niełowny, zachoruje, zestarzeje się. Nawet jeśli w domu pojawi się niemowlę albo jeśli będziesz chciała wyjechać na wakacje. ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ . Czyli nie jest również maszynką do odstraszania myszy.

          Jeśli jesteś gotowa wziąć do domu zwierzaka, który ma swoje potrzeby i będzie żył kilkanaście lat, to bierz. W zasadzie zdrowy, odkarmiony kot jest żywy i chętnie się bawi, czyli chętnie biega za wszystkim, co jest małe i się rusza. Za myszami też. Nie musi ich nawet łapać, sama obecność kota działa na myzy odstraszająco.
          • attiya Re: Oj tam oj tam 11.02.11, 09:11
            ale jak kot przegryza myszy szyję to już jest oki?
            • memphis90 Re: Oj tam oj tam 11.02.11, 11:28
              Oki, bo kot działa zgodnie z instynktem i myszę potem sobie spożyje na zdrowie smile
              • majenkir Re: 17.02.11, 14:00

                memphis90 napisała:
                >myszę potem sobie spożyje na zdrowie


                Z tego co wiem, koty zabijaja z samej przyjemnosci zabijania, nie z glodu.
                A czasam mecza swoja ofiare okrutnie sad.



                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
                • memphis90 Re: 17.02.11, 17:41
                  >
                  > Z tego co wiem, koty zabijaja z samej przyjemnosci zabijania, nie z glodu.
                  Przez 20 lat miałam koty i nigdy nie zabijały niczego z "przyjemności zabijania". To jakiś zabobon, taki jak duszenie śpiącego niemowlaka ogonem...
                  • rulsanka Re: 17.02.11, 19:17
                    Moje koty zabijały dla przyjemności. I gryzoni NIGDY nie jadły, bawiły się przerażoną myszką podrzucając ją do góry. Jak myszka już słabo się "bawiła" odgryzały jej głowę, a czasem nogi.
                  • c2h6 Re: 20.07.17, 08:13
                    memphis90 napisała:

                    > >
                    > > Z tego co wiem, koty zabijaja z samej przyjemnosci zabijania, nie z glodu
                    > .
                    > Przez 20 lat miałam koty i nigdy nie zabijały niczego z "przyjemności zabijania
                    > ". To jakiś zabobon, taki jak duszenie śpiącego niemowlaka ogonem...

                    No popatrz, a ja mam kota ledwo może z pięć lat i owszem, ptaki zżera w całości, tylko pióra trzeba odkurzaczem, ale kompletnych, unieszkodliwionych szeroko rozumianych myszy to całkiem sporo naznosił i zostawił.
            • mgla_jedwabna Re: Oj tam oj tam 11.02.11, 22:43
              Kot nie wie, co to etyka, a nas, homo sapiens, obowiązują wyższe standardy.

              • girasole01 Re: Oj tam oj tam 25.09.17, 10:12
                Ale czy w takim razie etyczne jest wprowadzenie do domu kota w celu nieetycznego załatwienia sprawy myszy?
        • madzioreck Re: Oj tam oj tam 11.02.11, 01:54
          cygarietka napisała:

          > No pewnie fajnie się gada siedząc w domu bez żadnych niechcianych stworzeń. Ja
          > kby ci przebiegło kilka pod nogami i znalazła jakąś pod kocem może byś inaczej
          > pisała, no chyba, że jesteś uodporniona, to co innego.

          No i co by się stało, jakby przebiegła? Litości, to mysz, a nie lew czy wąż jadowity... i nie, też nie potrafiłabym zatłuc zwierzaka, ani butelką, ani niczym innym uncertain
          • spanish_fly Re: Oj tam oj tam 20.07.17, 11:39
            Myszki są słodkie, ale tylko z wyglądu. Przenoszą choroby no. salmonellę, włażą wszędzie, a ponieważ non-stop popuszczają mocz to zanieczyszczają żywność, naczynia, pościel, meble, ciuchy. Poza tym niszczą rzeczy - przegryzają kable, wygryzają uszczelki, robią dziury w tapicerce, znajomemu zeżarły gałkę od zmiany biegów. Jak się z nimi trochę pożyje to można je znienawidzić.
            • gazdzinazdaleka Re: Oj tam oj tam 20.07.17, 12:43
              Otóż to. Myszki są śliczne i słodkie w ogrodzie i tam mi nie przeszkadzają. W domu, że tak użyję eufemizmu, nie są już tak mile widziane. Nie tylko popuszczają mocz, ale też nieustająco zostawiają swoje mysie bobki wszędzie. Zżerają wszystko. I mnożą się na potęgę. Trutek nie rozkładam, bo koty rzeczywiście pomagają ograniczyć ich populację, ale i tak zawsze jakaś się gdzieś przemknie. Nie, w domu nie mam dla myszy litości.
    • landora Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 00:24
      Czego się tu bać? Histeryczką mi tu zapachniało. Zawsze mnie bawiły baby wskakujące na stół na widok myszy. Aortę Ci przegryzie, czy co?
      • echtom Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 08:32
        > Zawsze mnie bawiły baby wskakujące na stół na widok myszy

        Mnie też, dopóki myszy nie wlazły mi do domu.
        • landora Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 15:10
          Mieliśmy myszy, na 3 piętrze ww bloku. Mało przyjemne, bo brudzą, ale żeby od razu taka panika??
      • a.nancy Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 13:43
        ja zawsze lubiłam gryzonie, nie bałam się myszy, do czasu jak mieszkając na wsi zaliczyłam istną plagę gryzoni, plus komunikaty (oficjalne ostrzeżenia, a nie jakieś ploty wiejskich bab), że roznoszą groźną chorobę, nie pamiętam nazwy choroby, ale były zalecenia żeby przy pracach polowych zakładać maseczki itp.
        a ja byłam wtedy w ciąży, więc złapałam mysią fobię.

        inna sprawa, że zatłuczenie butelką uważam za a) wyjątkowo okrutne, b) obrzydliwe (wolę pod kocem żywą mysz niż martwą, może jeszcze zakrwawioną? c) niewspółmierne do wagi problemu.
        • minnie8 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 13:56
          O Boziu...co wy z tą butelką...Przecież to była zbrodnia w afekcie big_grin
          Autorka pisze wyraźnie:
          "Siedziałam na fotelu przykrytym kocem i w pewnym momencie zaczęło się coś delikatnie ruszać pod kocem, normalnie spanikowałam, mąż zaczął walić w to szklaną butelką, odkrywamy koc, a to mysz. Już zdechła"
          • c2h6 Re: Boże MYSZ!!! 20.07.17, 08:18
            minnie8 napisała:

            > O Boziu...co wy z tą butelką...Przecież to była zbrodnia w afekcie big_grin
            > Autorka pisze wyraźnie:
            > "Siedziałam na fotelu przykrytym kocem i w pewnym momencie zaczęło się coś deli
            > katnie ruszać pod kocem, normalnie spanikowałam, mąż zaczął walić w to szklaną
            > butelką, odkrywamy koc, a to mysz. Już zdechła"

            Swoją drogą, mąż stworzył bardzo niebezpieczny precedens. A co będzie, jak będzie siedział przykryty kocem, nagle coś mu się zacznie delikatnie ruszać pod kocem, a wtedy żona za butelkę i sru go po tym czymś ruszającym się?
            • aankaa Re: Boże MYSZ!!! 20.07.17, 12:05
              big_grin
    • minerallna Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 01:49
      cygarietka napisała:
      Mam te paskudy w domu i już naprawdę nie wiem jak się ich pozbyć. Jestem sparaliżowana jak je widzę, szczególnie po ostatnich wydarzeniach. (...)

      Paskudy, no tak. A wystarczy zwykła pułapka. Tez paskudna, ale skuteczna.
      I lepsza niz ta butelka sad .
      • roksanaa22 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 02:06
        UWAŻAJ!
        W nocy wyciągnie Cię za nogę z łóżka i pożre z całą gromadą swoich dziecitongue_out
        Na poważnie-weź do domu kota-a konkretne kotkę.Z adopcji,podrośniętą,co najmniej kilkumiesięczną.Wytępi a tego co nie wytępi-wystraszy...
        • k1234561 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 07:47
          A może kupić porządną trutkę,która powoduje,że mysz po jej zjedzeniu zasusza się,a nie rozkłada.Więc jakby jej się zdarzyło dokonać żywota dajmy na to za szafą to smrodu nie będzie.A kot to jednak odpowiedzialność.Sama mam jednego w domu i właśnie po raz pierwszy przerabialiśmy ferie z jego udziałem,a właściwie musieliśmy mu zorganizować kogoś dokarmiającego,ale daliśmy radę.
    • pomarola Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 08:25
      > Naprawdę mocno zastanawiam się nad kupnem kota z schroniska,mimo, że mam małe d
      > zieci

      Jasne, przy dzieciach mniej niebezpieczna jest trutka, kot mógłby podstępnie rozszarpać im tętnice szyjne... Z takim podejściem to jednak nie bierz kota nigdy - dla dobra tego kota sad

      Poza tym kot nie zawsze łapie myszy, albo jak łapie to nie zabija. Znam kota, który przynosi złapane na dworze myszki (żywe!), wypuszcza je w mieszkaniu i traktuje jako żywe zabawki. Taka mysz najdalej po 2-3 dniach i tak schodzi pod wpływem nieustannego stresu, ale zanim to nastąpi, sytuacja jest nieciekawa sad
    • pszczolaasia Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 08:50
      co tam mysz...ja to sie pajakow boje. panicznie...na nie nie ma trutki..sad
      • attiya Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 09:13
        własnie, ja tam wolę myszy od pająków uncertain
        z dwojga złego
        • minnie8 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 09:20
          Mogę wypożyczyć Tobie moją kotkęsmileBezkonkurencyjna w tym fachu jest...Jednak znosi te swoje trofea do domu.Nie raz już mało zawału nie dostałam jak martwa mysz leżała w naszym salonie albo na wycieraczce przed domem...brrrr!!!
          • czarnaalineczka Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 11:21
            a jak kotka wejdzie pod koc ?
            • majenkir Re: Boże MYSZ!!! 17.02.11, 14:04
              czarnaalineczka napisała:
              > a jak kotka wejdzie pod koc ?



              To zatluka butelka wink
    • attiya Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 09:10
      przecież to mniejsze od kurczaczka, tylko 4 łapki ma i ogon big_grin
      mogłabyś z nimi się zaprzyjaźnić big_grin
      jak w domu są myszy to nie ma karaluchów i innych pająków big_grin
    • osa551 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 09:37
      Jak kupowaliśmy dom, właścicielka od razu spytała, czy mamy kota. stwierdziłam, że tak, ale nasz kot jest kaleką i myszy nie złapie. Powiedziała, że wystarczy, że kot jest w domu i faktycznie, w trakcie mieszkania z kotem (kilka lat) w domu nie było ani śladu myszy. Przy czym mogę być absolutnie pewna, że mój kot ani jednej nie upolował, bo jest kulawy, gruby i nie potrafi skakać).

      Jak się na jakiś czas wyprowadziliśmy - myszy zalęgły się nawet w zmywarce. Po powrocie do domu i powrocie kota - znowu zero myszy.

      Chciałam tylko dodać, że kot to również odpowiedzialność. Trzeba go karmić, szczepić, sprzątać po nim kuwetę, jeździć do weterynarza w razie potrzeby. Niemniej jednak trutki w domu i pułapki przy małym dziecku są w mojej opinii znacznie gorsze niż kot.
    • ykke Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 09:38
      K u r w... jakim trzeba byc kretynem,zeby zatłuc zwierzaka, niewazne czy to szkodnik, czy nie... Mógł sobie rypnąc w łeb ta butelką ten twój mąż. I wyobraz sobie, że jest różnica, czy zabija kot, czy człowiek. Ale wy sie nie nadajecie na posiadanie zwierząt, wiec kota nie bierz. Jeszcze sie gdzies zesra i w łeb z butli dostanie.
      • cygarietka Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 22:35
        D O B R E !!! Dawno się tak nie uśmialiśmy, świetne masz teksty.
    • memphis90 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 11:30
      Ok, mam propozycję- ja biorę Twoje myszy, a Ty moje pająki. Pająk jest znacznie gorszy niż mysz- ma 8 ohydnych nóg, jakieś szczękoczułki, robi lepkie pajęczyny i jest b. niebezpieczny, bo może znienacka skoczyć z żyrandola albo przebiec po nodze. Brrrr!
    • ahhna Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 12:15
      Ło matko, mysz, straszne!!!
      U nas w domku letniskowym koty zrobiły raz raban. Patrzę, dopadły jakiegoś małego biedaka w kącie. Mysz. Zdrętwiała ze strachu (ona, nie ja). Wzięłam na ręce i po przyjrzeniu stwierdzilam, że polna, bo rudawa. Maleńkie takie, słodziak prawdziwy, z trochę nadszarpnietym uszkiem. Pół godziny ją tak trzymałam na dłoni, zastanawiając się, co z nia zrobić, aż nabrała zaufania i zaczęła toaletę. Wynioslam za dom, jako wyprawkę dostała trochę chrupek smile)) Zajadała z ochotą. Oczywiście, zniknęła po jakimś czasie. NIE ZEŻARLA mnie ani nikogo. Aczkolwiek rodzina dziwnie na mnie patrzyła przez jakis czas wink
      A, i pająki też oszczędzam, jak mogę. Wywalam za okno. A te na werandzie podziwiam, bo niektóre piękne są i niesamowicie cierpliwe.
      U nas w kraju cokolwiek chodzi albo lata to zatłuc, bo robal albo potwór. Masakra. A w Niemczech podobno budki dla owadów się montuje.... również na domach...
      • minnie8 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 12:24
        ahhna napisała:

        > Ło matko, mysz, straszne!!!
        NIE ZEŻARLA mnie ani nikogo.

        Oj..dzięki...Bo ja zawsze myślałam,że myszy pożerają ludzi i to w całości tongue_out
        A Niemcy,ect... wspaniałomyślni...rzeczywiście smile
      • siasiunia1 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 12:42
        Niemcy by mogli budki na komary porobic to moze większośc tego cholestrwa by się tam przemieścilo

        co do myszy to żywej się nie brzydzę za to truchełek okropnie... a na działce trochę ich jest.
        • minnie8 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 13:01
          siasiunia1 napisała:

          > Niemcy by mogli budki na komary porobic to moze większośc tego cholestrwa by si
          > ę tam przemieścilo


          I na te bąki-helikoptery,które nie dają spokojnie posiedzieć na zewnątrz w letnie wieczory.
          Ja myszy brzydzę się straaasznie.Każdej-żywej czy martwej.Nawet na obrazku jak jest taka prawdziwa to mnie wzdryga.Tak mam i już sad
          Jedyna myszy dla mnie akceptowalne to te z kreskówek smile))
          • ahhna Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 13:36
            Ja za Boga Ojca pojąć nie mogę, jak można się brzydzić myszy. Przecież to normalne zwierzę futerkowe, malutkie, słodkie zresztą, nie mniej niż inne. Bać może tak, w końcu ugryźć mogą, ale brzydzić..? Pająki to tak, się brzydzę, aczkolwiek armaty, bejsbola ani butelki nie wyciągam na ich widok.
            • ga-ti Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 23:36
              ahhna napisała:

              > ... Pająki to tak, się brzydzę, aczkolwi
              > ek armaty, bejsbola ani butelki nie wyciągam na ich widok.

              Wystarczy kapeć!

              Tych pajęczaków z cienkimi długimi nogami nie ruszam (od czasu do czasu omiotę sufity to na kilka dni się pochowają), ale większe "włochate" tępię! Przeważnie męża wołam na pomoc.
              Jesienią też obserwuję piękne pajęczyny i kolorowe pająki, ale na dworze i tylko na dworze.
              • msrp Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 23:40
                big_grin
            • iwi.k1 Re: Boże MYSZ!!! 20.07.17, 11:54
              Myszy strasznie brudzą. Kiedy się wyprowadziliśmy na wieś i dzieciaki były małe ciągle musiałam prać ich zabawki, zwłaszcza pluszaki, bo było pełno śladów moczu. Do tego pogryzione torebki z kaszami, mąką, myszy latające po domu. Pułapki nie pomagały, bo nie nadążaliśmy ich wyłapywać. Odkąd mamy koty problem się skończył.

              Przekonanie, że kot szybko i bezboleśnie zabija myszy jest niestety błędne. Nasze koty (a mamy już czwartego) zawsze się myszami i innymi żyjątkami bawiły. Czasem udało się takie zwierzątko uratować i wynieść na łąkę, czasem nie....
        • ahhna Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 13:30
          Komary to się same lęgną w nadmiarze, może nawet dlatego, że inne owady wytłuczone, więc wszelkie 'cholerstwo" to do nas raczej lezie, bo to u nas pewnie zakłócona jest biorównowaga.
          Ale wizja budek na komary trochę mnie zgięła smile)))
          • marcysia51 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 23:05
            U mnie działaja odstraszacze na gryzonie.Takie małe urządzenie wkłada sie do kontaktu i ono wydziela jakies fale niesłyszalne dla ucha ludzkiego.Koszt urządzenia niewielki ok.10 zł.
            Jak na razie nie mam takich problemów a miałam w piwnicy wielkie szczury
            allegro.pl/odstraszacz-muchy-szczury-komary-myszy-owady-14-6-i1452293388.html
      • titta Re: Boże MYSZ!!! 17.02.11, 12:47
        Chm...
        Jakos mi sie nie chce wierzyc ze zdrowa polna dala sie zlapac. Bestyje sa ruchliwe i potrafia ugryzc. Juz nie mowie o tym, ze wyskakuja z terarium, wiec terarium musi byc przykryte...
        Za to norniki sa sympatyczne.
        W zyciu bym nie wystawila trutek. Zwierzak ginie w meczarniach. Lapka (najlepiej zywolapka), albo...oswoic wink
        • rulsanka Też lubię norniki :) 17.02.11, 19:22
          Nawet hodowałam kiedyś parkę, były kochane. Miały dużo dzieci, które wypuszczałam na łąkę. Nie rozumiem, jak można bać się myszy...
        • cygarietka Re: Boże MYSZ!!! 18.02.11, 00:20
          No przecież napisałam w poście, że prawdopodobnie ta mysz najadła się już gdzieś trutki i przyszła do nas zdechnąć dlatego była taka nie ruchliwa.
    • beataj1 Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 23:14
      Pamiętam jak się przeprowadziliśmy do naszego pierwszego mieszkania. Myszy były tam przed nami. Dużo myszy. Przeżyłam myszy przechodzące spacerkiem po pokoju w którym byłam, mysie wycieczki po parapetach i blacie w kuchni. Raz nawet mysz w nocy chodziła po oparciu łóżka i po mojej poduszce jak spałam kilka centymetrów od mojej głowy.

      Potem adoptowaliśmy kota (nie na myszy ale po prostu dlatego ze lubię koty) kot łowił dziennie 4-5 myszy przez jakiś tydzień. Jak przyuważyłam odbierałam mu tę mysz żywą i wynosiłam na pole. Myszy brałam gołą ręką. Nigdy mnie nie ugryzły ani nie podrapały. Co ciekawe mają bardzo mięciutkie i jedwabiste futerko.

      Myszy nie są groźne ani straszne, to całkiem miłe stworzonka z tym malutkim noskiem i wąsikami.

      Co do kota. Nawet nie łowny kot powinien sprawę załatwić z uwagi na zapach koci. Myszy po prostu się wyniosą w miejsce bez kota. Ale trzeba pamiętać że kot to obowiązek na lata a nie na kilka chwil celem pozbycia sie gryzoni.
      • ga-ti Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 23:22
        Wierzą Ci, że myszki są fajne, mięciutkie i sympatyczne, tak jak szczurki, jaszczurki, pająki, pszczółki, motylki i wiele innych. Tylko niech do licha mieszkają sobie gdzieś na dworze!!!
        Ja mam tak, że na dworze nie boje sie żyjątek, ale w domu nie toleruję i już!
        Sama świadomość, że coś może sobie chodzić po mnie, jak śpię... AAAA!
    • ga-ti Re: Boże MYSZ!!! 11.02.11, 23:18
      Nie wiem, czy ktoś pisał - długawy ten wątek- sa takie trutki, po zjedzeniu których mysz sie nie rozkłada, ale wysycha, zasycha, usycha, nic nie śmierdzi. Pewnie przy dzieciach nie przejdą, rodzice stosowali (to jakieś w formie granulek o ulubionym mysim smaku) i twierdzą, że sa super. W pułapki myszy sie nie łapały wink A kot tez nie każdy łowny. Jako dzieciak miałam kota, który łapał mysz, zadowolony przynosił zdobycz do domu/przed dom/do piwnicy/itp. bawił sie nią i wypuszczał jak miał dość, taką lekko oszołomioną.
      W tym roku nie miałam, w zeszłym jedną, mąż szufelką zabił wink Jak już ją namierzyłam i przekonałam męża, że jest, stałam na krześle i sie darłam, kuzyn ją wystraszał z jednego końca, a mąż na nią czyhał z tą szufelką w ręku big_grin Śmiejemy się z tego, ale wtedy mi do śmiechu nie było. Współczuje Ci!
    • zebra12 Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 08:20
      W domku na wsi miałam myszy. A ja lubie te stworzenia. Tym bardziej było mi przykro, że musiałam je zabijać. Niestety było ich tak dużo, ze rano, gdy wchodziłam do kuchni, był pisk i ucieczka w dziur. Chleb trzymałam na sznurku pod sufitem, a i tak widziałam jak biegały po tym sznurku banasując ogonem. W lodówce wygryzły od tyłu dziurę i tak tez znajdowałam ich bobki. A koleżanka miała gorszą przygodę: spała w drugim pokoju i zbierała się rano do pracy. Ponieważ nie ma w tym domu bieżącej wody, tylko ze studni, więc wodę się oszczędza. Koleżanka zostawiła więc wodę z wieczora po umyciu kubka z herbaty. Rano nie świeciłą światła, by nie pobudzić reszty. Weszła do kucni, zanuzyła rękę w wodzie złapała gąbę, wycisnęła ją.... I wtedy jej spracowało, że tam nie było gabki, a to co wyciskała to utopiona mysz!
      W domu były jeszcze kuny, które nocą schodziły przez komin do pokoju i wyjadały karmę psom. Były ten takie malutkie podobne do myszy stworzenia o aksamitnym czarnym futerku i długim ryjku. Żywiły się chyba jakimiś insekstami, bo do kuchni nigdy nie wchodziły. Były śliczne i łagodne - nie uciekały przed ludźmi. Może dlatego, że ich nie znały.
      • zebra12 Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 08:40
        O i mam to cudo z ryjeczkiem:
        zzknafle.republika.pl/ryjomal.htm
    • el_jot Mysz i kotka:D 12.02.11, 10:09
      Gwoli wyjaśnienia: kotka miała wtedy ok. 2 miesięcznego maluich. ZA wszelką cenę chciała przynieść i pokazać jaką zdobycz upolowała, ale tym razem udało się nam ją przypilnować i zamknąć balkon. No i zrobić zdjęcia.

      http://img824.imageshack.us/img824/5203/sisizmysz2.jpg

      http://img141.imageshack.us/img141/8898/sisizmysz.jpg

      • viki711 Re: Mysz i kotka:D 12.02.11, 10:41
        Piękny kot!!!!
        ja też pamiętam jak nasza kotka przynosiła podduszne myszy swoim kociętom.
        • przeciwcialo Re: Mysz i kotka:D 12.02.11, 11:11
          Urodziców kotka dla kociąt przynosiła myszy regularnie.
      • titta Re: Mysz i kotka:D 17.02.11, 12:55
        A ja pamietam scene nastepujaca... kot sie skrada ale tak jakos niepewnie, obwachuje pudelko z tortem... A potem mysz w jedna strone, a kot w poplochu w druga smile
        Tort oczywiescie wyrzucilismy. Kota myszy interesowaly o ile znalazl jakas martwa w pulapce. Zywych sie najzwyczajniej bal.
    • tempera_tura Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 11:03
      Zatłukliscie mysz szklana butelka?
      Sadysci....
    • be_em Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 11:03
      mieszkam na wsi, w drewnianym domu, wokół same pola i polne myszy! z racji posiadania kota (z tytułu miłości do kotów) żadna mysz nawet nie podeszła pod drzwi tarasowewink ale dookoła są i owszem, bo widuje je często, kocisko czasem przytarga na taras zdobycz i kładzie dumnie u mych stópsmile nie zżera bo woli whiskaswink sam zapach kota jest najlepszą przeszkodą by myszy w domu nie zagościły! ale do tego trzeba koty kochać i dbać o nie!
    • nepokretan Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 11:30
      https://i51.tinypic.com/25gxm50.jpg

      Porażające! big_grin
    • jowita771 Re: Boże MYSZ!!! 12.02.11, 11:42
      Ja myślałam, że się nie boję, dopóki koleżanka w pracy nie powiedziała spokojnie "nie ruszaj się, mysz sobie chodzi za tobą". Nie mogłam złapać oddechu ze strachu, sama byłam zaskoczona taką reakcją. Ta nasza mysz w pracy została zatłuczona miotłą. Butelka tez nie robi na mnie wrażenia, przecież nikt myszy nie wyrywał nóżki po nóżce, żeby ją bardziej bolało, tylko chodziło o zabicie. Bez przesady z tym współczuciem.
    • asdaa Re: Boże MYSZ!!! 17.02.11, 13:28
      Lepsza jest kotka niż kot. Ale to wszystko prawda o postępowaniu kotów z myszami, taka ich natura.
      Zamiast kota polecam pułapkę na żywe myszy i żółty ser (prawdziwy) jako przynętę. Złapaną w ten sposób mychę można uśmiercic (to w końcu szkodnik, a Twój maż ma do tego predyspozycje) albo wypuścić z dala od domu.
      • nexstartelescope Re: Boże MYSZ!!! 17.02.11, 13:51
        Stosowanie trutek to skur...syństwo sad Trutka nie działa od razu- mysz, która zjadła trutkę zdycha przez kilka dni w okrutnych męczarniach, dlatego wychodzi z kryjówki i jest osowiała, bo ból pozbawia ją instynktu samozachowawczego. Przecież ten "szkodnik" też ma układ nerwowy. Już lepsza ta pułapka, skoro tak Ci te myszy przeszkadzają, przynajmniej w zdecydowanej większości przypadków pozbawiają mysz życia od razu, bez niepotrzebnego zadawania bólu uncertain
        • majenkir Re: Boże MYSZ!!! 17.02.11, 14:22
          A mysmy uratowali mysza smile!
          Pojmalismy malenstwo takie jakies osowiale, myslalam ze to po jakiejs trutce wlasnie, a okazalo sie, ze tylko zmarzniete. Ogrzalam toto na wlasnej piersi big_grin. Ale jak sie poczulo lepiej, to zaczelo dokazywac, ze hoho wink. Wypuscilismy zatem z fanfarami do lasu, a dzieci gornolotnie stwierdzily, ze "wlasnie uratowalismy zycie" i ze "bardzo dobrze sie z tym czuja". Amen smile.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/gU87G5awnJ0j9Zpu5B.jpg
          • cygarietka Re: Boże MYSZ!!! 18.02.11, 00:23
            Identyczna leżała pod kocem. Oblechaaaa
    • el_jot Do obrończyń myszy 17.02.11, 14:48
      Ręce i nie tylko opadają jak się czyta niektóre wypowiedzi. Jestem ciekawa czy któraś z zaciekłych obrończyń myszy miała kiedykolwiek z taką do czynienia we własnym domu. Bo brakuje, zebyście napisały, ze myszy legowisko zrobić trzeba i karmić specjalną karmą kupioną u weterynarzabig_grin
      I żeby było jasne: zatłuczenie myszy butelką jest okrucieństwem i nie najlepiej świadczy o autorce i jej mężu i na trzymanie kota raczej się nie nadają, ale łowny kot jest najlepszy, żeby na początku łapać myszy, a potem je odstraszać. I proszę - nie piszcie więcej, ze myszy to istoty żyjące i zasługujące na szacunek. Myszy roznoszą różne choróbska, grożne dla ludzi. Nie mam ochoty żyć z nimi w symbiozie, bleee. Od kiedy mam koty w domu, muszę przykładać ręki do zabijania myszy, ale przed kotami stosowałam trutkę, która mumifikowała gryzonie. Gdyby nie ta trutka mielibyśmy te myszy wszędzie, nawet w łóżkach.

      I mam porpozycję - te, które tak lubią myszy, ale nie ich nie mają, niech sobie hodują karaluchy w domu - to jest to samobig_grin
      • majenkir Re: 17.02.11, 14:56
        el_jot napisała:
        > Jestem ciekawa czy któraś z zaciekłych obrończyń myszy miała kiedykolwiek z taką do czynienia we własnym domu.


        Ja miewam systematycznie w kazda jesien. I?
        • el_jot Re: 17.02.11, 15:01
          Ok, jeśli ci to nie przeszkadza, mnie tym bardziej. Ale nie siej propagandy, jakie to złe i niemoralne używanie kota do utylizacji myszy.
          • majenkir Re: 17.02.11, 17:06
            el_jot napisała:
            > Ale nie siej propagandy, jakie to złe i niemoralne używanie kota do utylizacji myszy.


            A gdzie ja to napisalam?
            • el_jot Re: 17.02.11, 17:10
              W postach powyżej.
              • el_jot Re: 17.02.11, 17:13
                Z tego co wiem, koty zabijaja z samej przyjemnosci zabijania, nie z glodu.
                A czasam mecza swoja ofiare okrutnie .


      • niewolnik_slow Zwierze nie jest rzeczą 17.02.11, 15:16
        > I mam porpozycję - te, które tak lubią myszy, ale nie ich nie mają, niech sobie
        > hodują karaluchy w domu - to jest to samobig_grin

        E tam, karaluchy nie mają mięciutkiego futerka, więc są niemiłe w dotyku, chroboczą nóżkami i łypią czarnym ślepiem.

        Ech, nie chciałabym mieć dzikiego mysza w domu ze względu na choroby, choć brat miał w domu mysza i myszę. Inteligentne jak kot, przywiązane jak pies.
        Ale wątek i tak jest dla mnie porażający i wyzwala agresję.
        Autorka, ta sama, która bez zahamowań opowiada o akcji zatłuczenia SSAKA butelką, chce kota ZE SCHRONISKA, tego, który przeszedł już traktowanie jak przedmiot i gorsze przypadki, często wyrwał się z piekła, a teraz znów ma być użyty jak rzecz, która, kiedy się nie przyda, pójdzie w odstawkę. Pytanie tylko gdzie. Do lasu? Na śmietnik?
        Mnie przerażają takie osoby szczególnie na forum emama, bo tak wychowują swoje dzieci, więc to się nigdy nie skończy.
        Kot idealnie odstrasza myszy, nie musi ich łapać.
        Ale też wymaga: opieki i uwagi, bo każde zwierzę domowe, któremu nie poświęca się uwagi, jest nieszczęśliwe.
        Autorko: kot regularnie robi kupę, nieraz wymiotuje i drapie meble.
        Nie ma dla niego miejsca w Twoim domu.
        • el_jot Re: Zwierze nie jest rzeczą 17.02.11, 15:31
          niewolnik_slow napisała:


          > Autorka, ta sama, która bez zahamowań opowiada o akcji zatłuczenia SSAKA butelk
          > ą, chce kota ZE SCHRONISKA, tego, który przeszedł już traktowanie jak przedmiot
          > i gorsze przypadki, często wyrwał się z piekła, a teraz znów ma być użyty jak
          > rzecz, która, kiedy się nie przyda, pójdzie w odstawkę. Pytanie tylko gdzie. Do
          > lasu? Na śmietnik?

          Może skończy jak ta myszsad
          > Mnie przerażają takie osoby szczególnie na forum emama, bo tak wychowują swoje
          > dzieci, więc to się nigdy nie skończy.
          > Kot idealnie odstrasza myszy, nie musi ich łapać.

          Ok, nie będę pisać co mój kocurek potrafi robić z myszą. To synek tej kotki, która jest na zdjęciu wyżej.

          > Ale też wymaga: opieki i uwagi, bo każde zwierzę domowe, któremu nie poświęca s
          > ię uwagi, jest nieszczęśliwe.
          > Autorko: kot regularnie robi kupę, nieraz wymiotuje i drapie meble.

          Rany, żeby tylko tyle. Jest wątek troszkę niżej, co potrafią robić koty i jak można ich mieć dość. O, mój np nasrał gdzieś poza kuwetą i szlag mnie trtafia, bo nie mogę kupska zlokalizować.
        • cygarietka Re: Zwierze nie jest rzeczą 18.02.11, 00:37
          Don't worry, don't worry kochana.
          W woli wytłumaczenia. Myszy nie cierpię i innych takich i to się nie zmieni i o ile na polu nic jej nie zrobię, to w MOIM domu już tak, chociaż wolałabym by sama uciekła.
          A zwierząt ze schroniska jest mi strasznie żal i na pewno nie zrobiłaby krzywdy żadnemu, a z tą myszą to byłam ŚMIERTELNIE przerażona, chyba bardziej niż sama mysz i jak już ktoś napisał była to zbrodnia w afekcie, zresztą nie moja tylko męża.
          A przez te wszystkie posty zaczynam mieć już chyba wyrzuty sumienia, no i moje podejsćie do nich (myszy) się nieco zmieniło, już nie krzyczę na ich widok.

          A tak a'propo to 12 lat miałam psa, trzeba było go uśpić bo był schorowany, miał ogromne problemy z chodzeniem, jedzeniem i strasznie cierpiał i weterynarz stwierdził, że musiał on mieć u nas bardzo dobrą opiekę, że tak długo żył. (Bokser- bardzo wrażliwe i chorowite psy)
          • niewolnik_slow Re: Zwierze nie jest rzeczą 19.02.11, 11:32
            > A zwierząt ze schroniska jest mi strasznie żal i na pewno nie zrobiłaby krzywdy
            > żadnemu, a z tą myszą to byłam ŚMIERTELNIE przerażona, chyba bardziej niż sama
            > mysz i jak już ktoś napisał była to zbrodnia w afekcie, zresztą nie moja tylko
            > męża.

            Wierzę, choć ten Twój pierwszy post brzmiał po prostu bardzo źle, ale to już wiesz.
            To z tej okazji podzielę się mysim doświadczeniem.
            1. Rodzice mieli na wsi mysi problem. Kładli trutki, widok łażącej w kółko sennej myszy był przerażający, niektóre potrafiły wyjść na środek kuchni i paść.
            Potem, kiedy brat miał swojego szczura, później mysz, zrozumiałam, że tamte trute myszy po prostu potwornie cierpiały (zachowywały się tak samo, jak jego chora lub poparzona mysz), więc nie wierzę już żadnym producentom tego g..na, że bezboleśnie pitu pitu. W dodatku długo to trwało uncertain

            2. Kiedy zamieszkałam w mieście, mysz wygryzła dziurę w izolacji zmywarki i tam zrobiła sobie gniazdo. Poprzednia lokatorka żyła z nią w zgodzie, nawet karmiła czasem, ale ja wprowadziłam się z kotem, jeden dzień i myszy nie było.

            Jeśli naprawdę potrafisz być odpowiedzialnym właścicielem i potrafisz traktować czworonoga jak członka rodziny, to kot jest idealnym rozwiązaniem.
            Jeśli nie jesteś pewna, czy dasz radę otoczyć odpowiednią opieką kota po przejściach (czasem to ciężko bywa), weź kocie dziecko, chociaż zniszczenia są większe. W schroniskach i fundacjach jest ich na pęczki.
            • taboret666 [...] 20.07.17, 07:57
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lord.wiader Sa myszy i myszy... 17.02.11, 15:17
        Tych szarych, domowych, rzeczywiscie mozna nie lubic gdyz ludzkie siedziby to ich naturalne srodowisko, w ktorym zyja, jedza, rozmnazaja sie, brudza i umieraja. Natomiast mysz polna (bezowa z prega na grzbiecie) przychodzi do czlowieka tylko na zime a wiosna wraca do siebie. Mozna dac jej przezimowac w spokoju, bo ladna jest smile.
      • julek_i_ja Re: Do obrończyń myszy 20.07.17, 11:01
        U nas pojawia sie problem myszy regularnie, zwlaszcza w zimie i wiosna, sa nie do wytepienia. I jest mi ich szkoda, nie boje sie ich, ale gdy sie za bardzo porozmnazaja jest to duzy problem i trzeba sie ich pozbyc. Ale w zyciu butelka, ble...
        Mamy porozkladana specjalna, bezpieczna trutke, ktora raczej im nie smakuje, bo efektow nie widac.
        Najgorsze jest to nieustanne skrobanie, zwlaszcza w nocy, kiedy siedza i przegryzaja sie przez sciany i podlogi.
        U nas jako odstraszacz pomoglo posiadanie szczurow, przez 2.5 roku nie zblizaly sie do mieszkania.
        Ponadto mamy ustawiony w przejsciu rzad pulapek mechanicznych. Nie da sie przejsc i nie uruchomic chociaz jednej. W rekordowym czasie zlapalismy 3 jednej nocy.
        Moje serce krwawi, ze musimy katrupic te sympatyczne zwierzatka, ale naprawde nie ma wyjscia. Inne humanitarne pulapki sie nie sprawdzily.
      • redheadfreaq Re: Do obrończyń myszy 20.07.17, 14:43
        Miałam na 10 piętrze w warszawskim bloku. No groza normalnie... Pożyczyliśmy żywołapkę i wynosiliśmy do piwnicy.
    • fo.xy lepszy kot niz trutka 17.02.11, 14:57
      a najlepiej kocica, bo kocury to bywaja leniwe wink

      Dzieci z ciekawosci jak znajda trutke, to moga na glowie stanac, by sie dowiedziec, co jest w srodku sad taka ich natura. Myszy beda wytrute, trutka zniknie i nie ma przeszkody, zeby myszy znow sie wprowadzily.

      Z kotka troche jednak lepiej - dzieci pewnie sie uciesza na zwierzatko, a myszy nie beda sie pokazywac wiecej. Najwiekszy problem z myszami bedziesz miec jesienia i przez cala zime i tak co roku trutki wykladac? I jak juz niektorzy wspominali... rozkladajaca sie mysz za szafa albo lodowka... niezbyt przyjemna wizja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka