Dodaj do ulubionych

jestem gruba

28.02.11, 13:47
nie umiem schudnac na trwale i powoli sie godze z tym ze mam 8kg nadwagi. probowalam juz diet z 5razy. ale nie wiem jak juz reagowac na komentarze-wez sie za siebie, schudnij,doloze ci sie do trunusu na odchidzanie, kiedy rodzisz? itd
nie dosc ze znam wlasna slabosc i nie umiem jej zwalczyc,to zyczliwi mnie dobijaja komantarzami. mnie to za przeproszeniem guzik obchodzi czy kuzyn ma nadwage,czy siostra za duzo je-ICH ZYCIE,a mnie traktuja jak dziecko wcinajac sie. to boli,jak moge uciac komentrza raz na zawsze?
mam kolezanke-otyla bardzo, z 30kg nadwagi to spokojnie, nie przeszkadza mi to w relacjach z nich. chce taka byc to jest,co mi do tego?nie radze jej sie odchudzac,chyba sama widzi jakie ma problemy (astma,chore kolana).
moze ta reakcja otoczenia jest stad ze sama do konca sie nie pogodzilam z tym jak wygladam po ciazy?
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: jestem gruba 28.02.11, 13:50
      Może dieta Dukana? Ta białkowa. Moja znajoma powolutku i konsekwentnie schudła i nadwaga nie wraca.
      Inna sprawa, że ponoć smaczne to nie jest, bez weglowodanów. Jadłam u niej sernik z twarożku 0 procent tłuszczu słodzoy aspartamem z galaretką z herbaty...
      • desen5 Re: jestem gruba 28.02.11, 13:52
        probowalam, ubylo mi 5k, po 2miesiacach braklo mi zapalusad
        • broceliande Re: jestem gruba 28.02.11, 13:56
          Ona dostała spódnicę na szelkach na gwiazdkę i do niej tak schudła.
          Nie wiem, czemu straciłaś zapał, przecież to satysfakcja tyle zrzucić?
        • verdana Re: jestem gruba 28.02.11, 14:00
          Spodziewaj się wyłącznie rad "jak mam rewelacyjną dietę, na niej na pewno schudniesz". Tymczasem jedyne, co powinnaś zrobić - i co jest do zrobienia - to zwazyć sie, zapisać wagę, uznać,z e jest ona jak najbardziej OK i starać się jedynie, aby więcej juć Ci nie przybywało.
          Jako weteranka odchudzania (42 lata to jest na pewno rekord forum) powiem Ci jedno - odchudzenie się skutecznie i na trwałe jest równie rzadkie, co wybitne zdolności muzyczne, czy umiejętność stania na głowie. Zdarza się, ze mlode dziewczyny chudną na trwałe po okresie odchudzania, potem jest znacznie gorzej. Schudnąć i nie utyć - a nie mówimy tu o roku, rylko o paru latach - to sztuka, która bardzo rzadko się udaje. natomiast wytrwanie w wadze, nawet nie najlepszej to zwykle klucz do tego, by za 20 lat z dumą patrzeć na dziś szczuple kolezanki.
          W moim otocznieu nie znam ani jednej osoby, ktora po 30-ce schudła na stałe - przy czym rozumiejąc "na stałe" myslę o 5 latach i wiecej, a nie o paru mniesiącach po diecie.
          Zatem nie warto szczególnie się katować, tylko zaakceptować to, co się ma.
          • katriel Re: jestem gruba 28.02.11, 23:06
            > dno - odchudzenie się skutecznie i na trwałe jest równie rzadkie, co wybitne zd
            > olności muzyczne, czy umiejętność stania na głowie.

            Ej, ale to stanie na głowie to jakiś niezbyt dobrany przykład chyba jest?
            Dawno nie stawałam, ale z tego co pamiętam to w podstawówce uczyli nas na wf
            i jakoś wszyscy bez problemu stawali na głowie, to nie może być takie trudne?
            • verdana Re: jestem gruba 28.02.11, 23:33
              U mnie w klasie niemal wszyscy stawali na rękach, ale na glowie - tylko jedna czy dwie osobysmile
          • aneta-skarpeta Re: jestem gruba 01.03.11, 16:02
            jesli masz tendencje do tycia to niestety nawet jak schudniesz to potem cale zycie musisz sie pilnowac, nie ma sily

            trzeba calkowicie zmienic zwyczaje zywieniowe, inaczej zaden dukan nie pomoze

            osobiscie nie wiem jak ludzie moga odchudzac sie na dukanie, bo to okropna dieta i nie trudno stracic zapał

            ja z mezem polecamy montignaca- na poczatku duzo roboty, ale jak ogarnie sie zasady to łatwo sie tak zywic na codzien- skuteczne pod warunkiem, ze pewne nawyki zmienisz po prostu do konca zycia- choc mozna jesc i ciasta i pizze- tylko wlasnorecznie zrobioną- przewinienia zywieniowe nie powinny zdarzac sie zbyt czestosmile

            ....albo sie pogodzic z tymi 8 kgsmile
      • tomojnowynick Re: jestem gruba 28.02.11, 13:56
        Przy skłonnościach do nadwagi należy raz na zawsze pozbyć się złych nawyków żywieniowych,bo zawsze przy powrocie do "normalnego jedzenia" się tyje. Wiem o tym doskonale,bo sama miałam 55 kg nadwagi,w tym roku postanowiłam wziąć się za siebie. Na razie w ciągu lutego schudłam 12 kg. Dużo pracy wymaga przestawienia pewnych rzeczy w głowie. 8kilo to żadna tragedia,w ciągu miesiąca,dwóch z powodzeniem można się pozbyć tego balastu.
        • morgianna Re: jestem gruba 28.02.11, 14:03

          Chcesz powiedzieć że rodzina , otoczenie komentują twoją (nad)wagę ?
          W jaki sposob to robią , bez żenady prosto z mostu mówią że jesteś gruba ?
          To jest na prawde urocze , mi by przez gardło nie przeszedł żaden komentarz dot innych czlonków rodziny a mogłąbym sobie poużywac bo np a w rodzinie męza same kobiety z nadwagą które bezskutecznie próbują schudnąć jednak mam na tyle taktu że nie komentuję tego w żaden sposob , guzik mnie to obchodzi tak jak zresztą inne sfery ich życia.
      • pitahaya1 Re: jestem gruba 01.03.11, 14:48
        Nie marudź i skrzydełek nie podcinajsmile
        Od wczoraj jestem na dukanie i mam zamiar wrócić do wagi sprzed dwóch ciąż, czyli -10kgsmile Uprasza się o trzymanie kciuków. Dieta znośna, dziś wpierniczałam pierś z indyka w przyprawach i mlekusmile
        Było smacznesmile
    • baltycki Re: jestem gruba 28.02.11, 14:05
      desen5 napisała:

      > mam 8kg nadwagi.

      Chyba prowokujesz.
      • ylunia78 Re: jestem gruba 28.02.11, 14:18
        no muszę zgodzic z baltyckimwink
        8kg to nie tragedia,sama nawet chyba tyle mam,ale...."tito mi to"Po dwóch ciążach,narazie nie mam zamiaru sie odchudzać,pewnie-chciała bym,ale nie za wszelka cenę.Może wiosną sama w sobie pomoże jazda rowerem,długie spacery z dziećmi,praca.Raczej na wiosnę/lato gubię te kilka kg.
        A moja przyjaciółka ma nadwagi chyba tez jakies 10-15kg wiecznie sie odchudza,a to dieta,a to rowerek stacjonarny,a to biega.Niestety nie chudnie,taki typsmile
        Ale powiem ci,że "grubsi"ludzie są weselsiwink
        Nie przejmuj się niczyim gadaniem,nie ma sensu.A jak masz odwagę,to powiedz,żeby zwracali uwagę na siebie,bo o ciebie nie muszą sie martwić,sama dasz sobie spokojnie radęwink
        pozdrawiam
    • akle2 Re: jestem gruba 28.02.11, 14:15
      8 kg to jeszcze nie tak znowu dużo, pod warunkiem, ze bez tendencji "rozwojowej".
      A mnie się coś wydaje, koleżanko, że Ty nie masz po prostu motywacji w postaci jakiegoś fajnego faceta na horyzoncie. Zobacz, wiosna idzie, zaprogramuj sobie w głowie, że trzeba się trochę wylaszczyć, może kupić jakieś desusy fajne, żeby zrobić wrażenie smile
      Kobitki myślą, że wystarczy tylko przestać jeść (tak też nie wolno), mało która pójdzie kupić karnet do siłowni z programem treningowym rozłożonym na minimum 3 miesiące i przestawi się z trzydaniowych obiadów na surówko-sałatki.
      • verdana Re: jestem gruba 28.02.11, 14:30
        8 kg to nieduzo, jesli jest się co najmniej średniego wzrostu.
        Ja mam ok. 3 kg nadwagi - i zareczam, ze to bardzo widzać. Zrzucenie tych 3 kg przy moim wzroscie też nie jest latwe - wymaga dwóch miesięcy intensywnego odchudzania.
      • aniorek Re: jestem gruba 01.03.11, 09:10
        akle2 napisała:

        > mało która
        > pójdzie kupić karnet do siłowni z programem treningowym rozłożonym na minimum
        > 3 miesiące i przestawi się z trzydaniowych obiadów na surówko-sałatki.
        SERWIS EDZIECKO.PL POLECA:

        Program treningowy i surowko-salatki? A gdzie bialka i wegle, ktore sa niezbedne, zeby ten program treningowy mial jakikolwiek sens? Widac, ze kompletnie nie wiesz, o czym piszesz.
        • akle2 Re: jestem gruba 01.03.11, 23:33
          Tak się składa że JA wiem, bo to mój zawód, ale nie muszę tu robić wykładni, wystarczył mi skrót myślowy. Tym bardziej, że autorka wątku i tak nie jest w żaden sposób zmotywowana do jakiejkolwiek aktywności i chciałaby żeby wszystko stało się samo za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A ty jak chcesz ją douczać to idź na priva i rysuj równania reakcji, może tam ciebie posłucha, mądralo.
          • desen5 Re: jestem gruba 02.03.11, 11:21
            zmotywowana? chetnie zapisalabym sie na jakies zajecia i kupila karnet,ale nie moge-problem z dojazdem+moj facet by mi nie pozwolil wydawac na to kasy.bardziej mnie zacheca do cwiczen w domu.
            • akle2 Re: jestem gruba 03.03.11, 00:08
              desen5, nie napisałam tego złośliwie, ale po lekturze Twoich postów nadal uważam że nie masz ŻADNEJ motywacji. Pomijając tego super faceta na horyzoncie, dla którego "chce się chcieć", gdybyś miała, dajmy na to motywację finansową (np ktoś oferuje 100 tysięcy za schudnięcie 15 kg w 4 miesiące) to byś jeszcze dziś zrobiła 17 okrążeń wokół swojego osiedla (wiem, zrywy są niezdrowe, chodzi mi o chęci, których bez motywacji nie przejawiasz).
              Zszokowało mnie jednak ostatnie zdanie. Twój chłopak zabroniłby Ci wydawać pieniądze na karnet??????? Jesteś na jego wyłącznym utrzymaniu, że się pytasz o pozwolenie W SWOICH SPRAWACH, czy może jesteś niepełnoletnia???? W domu nie masz (chyba) tylu specjalistycznych maszyn do ćwiczeń każdej grupy mięśni z osobna ani wykwalifikowanego trenera, który nie tylko dobierze dietę i rodzaj treningu do Twoich możliwości i oczekiwanych efektów, ale też zaasekuruje Cię przy wykonywaniu ćwiczeń i dopilnuje właściwej techniki wykonania. Przede wszystkim utwierdzi Cię, że tylko wytrwałość może przynieść rezultaty, nie tylko fizyczne ale z bonusem w postaci endorfin i lepszego samopoczucia. Owszem, bez siłowni ludzie też chudną; możesz sobie robić przysiady czy skakać do muzyki z odtwarzacza, ale efekty nie będą spektakularne, a przy Twoim nastawieniu, a raczej jego braku, może ich nie być wcale.
              • desen5 Re: jestem gruba 03.03.11, 09:26
                czemu zaszokowalo? mieszkajac razem ustalamy wydatki wspolnie. po prostu on uwaza ze zmieniajac diete, cwiczac w domu i biegajac tez schudne jak bede chciec. jest w tym troche prawdy. nie jestem na jego wylacznym utrzymaniu, ale jednak jego wklad jest wiekszy,a w zwiazku z tym ze zaraz zostane bez pracy prawdopodobnie, to nie moge 50zl wywalac na karnet+dojazdy na silownie. nie o to chodzi ze ja nie chce, bo chce wiem ze moja motywacja by wzrosla, z reszta umowilam sie z kolezanka na karnet ale okolicznosci jak wyzej wstrzymuja mnie. bo majac np do wyboru kupno dziecku butow a sobie karnetu to chyba jednak powinnam kupic buty a cwiczyc w domu tanim kosztem? logiczne. choc mniej skutecznesad(((9
                ale napisze Ci tak kolezanka moja majaca nadwage taka mniej wiecej jak ja cwiczy codziennie od miesiecy na jakims sprzecie i nie ubylo jej na wadze nawet deka. mowi ze schudla bo widzi po ubranianch,ale ja nie widze zadnej roznicy. mnie to wlasnie zniecheca ze bede sie pocic pocic a efektu moze zadnego? ale zdrugiej strony to choc wzmocnie miesnie.
                • akle2 Re: jestem gruba 03.03.11, 20:33
                  Zszokowałam, bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, że ktoś inny decyduje nie o wspólnych, ale o MOICH sprawach, nawet gdyby ten ktoś tytułował się mężem. Dopóki pracuję i utrzymuję się samodzielnie, dopóty ubezwłasnowolnić bym się nie dała. Mogę wysłuchać sugestii życzliwej osoby, która faktycznie mnie wspiera, dopinguje, motywuje i ciągnie w górę a nie w dół, ale po tych sugestiach i tak decyzję ostatecznie podjęłabym sama. Decyzja o podjęciu aktywności fizycznej lub inwestycji we własną edukację powinna należeć tylko do Ciebie. Chyba, że mąż ma wykształcenie medyczne i wie, że akurat ten rodzaj wysiłku nie jest dla Ciebie wskazany ze względu na jakieś istniejące schorzenia.
                  No, ale nie ważne, każdy sam reżyseruje swoje życie i nic mi do tego.
                  Buty dla dziecka ważna rzecz, ale założę się, że znalazłoby się dużo innych rzeczy, na których można byłoby zaoszczędzić. Ja zrobiłam eksperyment - przez pół roku zbierałam skrupulatnie wszystkie paragony ze swoich zakupów. Jakież było moje zdziwienie, gdy lekką ręką wykreśliłam połowę pozycji, bez których mogę żyć. Taki cukier chociażby. Gorzka kawa zaczęła mi smakować dużo bardziej, niż słodka, chociaż pół roku wcześniej gorzkiej bym nie tknęła. Mam kolegę - palacza, który wiecznie narzeka, że nie ma kasy, ale jednocześnie fajki są na pierwszym miejscu na liście zakupów, po 17 zł paczka dziennie. Mnie byłoby żal wyrzucać po 500 zł na miesiąc, jemu nie żal. Ty z pewnością nie kurzysz, ale podałam przykład pierwszy z brzegu.
                  Piszesz o dojazdach - a do pracy nie dojeżdżasz? A jeśli dojeżdżasz, to czy nie lepiej opłaca się kupić bilet kwartalny, który (nie wiem jak u was, ale u mnie tak jest) obejmie kilka środków komunikacji i z każdego miejsca dojadę w każde na tym samym bilecie, nawet z przesiadkami, przez całą dobę.
                  Na ćwiczące koleżanki się nie oglądaj. Jeśli koleżanka ćwiczy długo i nic po niej nie widać, to znaczy, że albo ma taką budowę genetyczną i doznać metamorfozy będzie jej trudniej, albo trafiła do niezbyt profesjonalnego klubu, gdzie personel nie potrafi się nią zająć. Nie wykluczam, że koleżanka faktycznie "schudła". Ważyć może tyle samo, ale gęstość ciała, mięśni znacznie się poprawiła. Tkanka tłuszczowa mogłaby być już zredukowana, ale mięśnie same w sobie też ważą i na dodatek nie trzęsą się jak galareta. Reakcja twojego organizmu na podobny zestaw ćwiczeń może być nieco inna. Ona nie schudła, Ty schudniesz lub odwrotnie. Zauważ też, że dobre buty do biegania (jeśli wszystko zdecydujesz się robić samodzielnie), mające dobrą amortyzację stopy, odprowadzające wilgoć, też sporo kosztują. Kupując chińskie tenisówki za 10 złotych możesz zrobić sobie więcej szkody, niż pożytku, a już z pewnością nabawić się pęcherzy. No i nie wiem, czy dałoby radę przebiec w tym kilka km dziennie, a kilka km dziennie (plus jakiś dzień odpoczynku) to "minimum programowe", które docelowo powinnaś robić. Jeśli zdecydujesz się wszystko robić sama, to koniecznie włącz skakankę. Dobrodziejską działalność skakanki na wygląd Twoich nóg i ogólną koordynację powinnaś zauważyć już po jakichś 4-ch miesiącach codziennego użytkowania.

                  Trzymaj się, desen5. Jest szansa, że sobie poradzisz.
                  • akle2 Re: jestem gruba 03.03.11, 21:45
                    Ach, jeszcze jedno. Aerobiczna 6 weidera. Wygogluj sobie i stosuj. Podrawiam
                  • desen5 Re: jestem gruba 04.03.11, 11:06
                    moj facet ma moze troche zapedy na despote z racji zawodu. powtarzam ze uwaza aerobik za zbedny wydatek, ale za to chetnie zasponosoruje mi doksztalcenie sie-do czego ostro mnie namawia, wiec nie jest tak ze chce dla mnie zle. jest moze mentalnie troche starej daty i przekonuje ze dla chcacego nic trudnego-jak chce schudnac to schudne. ale tu przyznam Ci racje,ze moja ostateczna decyzje powinien uszanowac i zaakceptowac i tak sie stanie-ale troche potrwa zanim dotra do niego moje argumenty.
                    z pewnoscia jest wiele rzeczy na ktorych moglabym oszczedzic,ale jak sie zastanowie to chyba jest ich coraz mniej. ja nie slodze,nie pale,ograniczylam slodycze-nie mam nalogow,nie kupuje sobie ciuchow.poza tym katastrofa w pracy,w lutym zarobilam ok 500 (!) zl. czy za to mozna zaszalec i z czystym sumieniem wydac 1/10 na aerobik?skoro samo przedszkole to ok 200zl +dojazdy autem 30km w obie strony przykladowo 200-300zl-wiec juz wiesz czym dysponuje.
                    • akle2 Re: jestem gruba 04.03.11, 14:30
                      No, przyznaję, nie mając tych wszystkich informacji, o których teraz piszesz, trochę inaczej to sobie wszystko wyobrażałam. Wcale nie namawiam Cię do wydania ostatnich pieniędzy, jeśli podstawowe potrzeby bytowe nie są zaspokojone. Życzę Ci, żeby Ci się powiodło i żebyś wyznaczyła sobie realny cel do zrealizowania. Pozdrawiam serdecznie.
    • desen5 Re: jestem gruba 28.02.11, 14:38
      8kg, ale mierze tylko 160 wiec to widac.mam otylosc brzuszna,wielka opone. zaczelam cwiczyc,odstawilam (odstawiam)slodycze,mam faceta ktory chce mnie motywowac,nawet cwiczy ze mna i zdelkarowal ze bedzie jadl ze mna zdrowo,ale z drugiej strony motywacja zewnetrzna nie dziala na dluzsza mete a motywacji od wewnatrz nie mam. pewnie ze chcialabym byc szczupla,zeby dziecko bylo ze mnie dumne,ale za chol...nie umiem tego osiagnac.
      • verdana Re: jestem gruba 28.02.11, 14:39
        Naprawdę sądzisz, ze dziecko będzie z Ciebie dumnie, bo jesteś czczupla? A jak bedziesz miała nadwagę - to już nie?
        • gazeta_mi_placi Re: jestem gruba 28.02.11, 15:03
          Tak, oczywiście póki malutkie to nie, ale potem pójdzie do przedszkola i szkoły i chciałoby mieć fajną szczupłą mamę jak mamy innych dzieci niż mamę grubą bekę, dzieci w szkole bywają okrutne i mogą mu wytykać tłustą mamę.
      • desen5 Re: jestem gruba 28.02.11, 14:48
        a jak komentuja moja wage najblizsi??mowia tak bez ogrodek
        mama-spaslas sie jak swinia
        siostra-zapuscilas sie, schudnij
        babcia-odchudz sie troche (babcia grubsza ode mniewink)
        mama mojego chlopaka-powinnas troche schudnac, dam ci kase na trunus odchudzajacy,pojedziesz z ciocia
        tata-ale gruba jestes (grubszy ode mnie)
        kolezanka mamy spotkana na ulicy-ale prztylas-wez sie za siebie
        sasiad-w ciazy jestes?
        sa tez tacy ktorzy co mysla to mysla ale powiedza ze wygladam zdrowo,bo mam cycki i dupcie i jest sei do czego przytulicbig_grinsmile
        nie umialabym niezapytana powiedziec komus-ale przytylas/les . wrrr
        • gazeta_mi_placi Re: jestem gruba 28.02.11, 14:55
          To weź się za siebie i schudnij wreszcie.
          Bliscy martwią się o Ciebie bo otyłość to nie tylko problem estetyczny, ale i zdrowotny.
          Negatywnie też może wpłynąć na Twoje małżeństwo.
          • desen5 Re: jestem gruba 28.02.11, 14:59
            nie jestem mezatka.
            o tym ze problem zdrowotny to wiem,ale jak mozna komus doradzac samemu bedac np palaczem od 30lat?
            lub bedac palaczem i jednoczesnie chorowac na chorobe przewlekla.
            czyz nie powinna mnie pouczac osoba swiecaca przykladem?
            to powiedz mi co to znaczy "wez sie za siebie i schudnij" jak mam to niby uczynic??????
            • gazeta_mi_placi Re: jestem gruba 28.02.11, 15:02
              Nie widzę w tym żadnej sprzeczności.
          • marychna31 Re: jestem gruba 28.02.11, 15:20
            gazeta_mi_placi napisała:

            > To weź się za siebie i schudnij wreszcie.
            > Bliscy martwią się o Ciebie bo otyłość to nie tylko problem estetyczny, ale i z
            > drowotny.
            > Negatywnie też może wpłynąć na Twoje małżeństwo.
            A ty już przestań pie...ć. Jak człowiek jest w zrównoważonym stanie ducha to nawet zabawne czytać te twoje wypociny pod jeden deseń ale jak ktoś ma gorszy czas to nie pozostaje nic innego jak się zrzygać po twoich wynurzeniach.
            • mgd3 Re: jestem gruba 28.02.11, 15:53
              podpisuję się obiema rękami smile
          • asia_i_p Re: jestem gruba 28.02.11, 16:40
            Złośliwość to nie troska. Jak znam ten typ ludzi, to kiedy schudnie, usłyszy, że strasznie jej przybyło zmarszczek, odkąd schudła.
            Żeby nie było, nie mam nic przeciwko odchudzaniu, ale odchudzam się dla siebie i dla swojego zdrowia. Odchudzanie się, żeby uniknąć niemiłych uwag krewnych, dowodzi, że z tymi krewnymi jest coś mocno nie tak.
        • akle2 Re: jestem gruba 28.02.11, 15:15
          Bez motywacji nic niestety nie wskórasz. Samo "chcenie" i dostrzeżenie problemu to pierwszy krok, ale za nim musi pójść drugi i trzeci. Ja na szczęście mam budowę "klepsydry" i nawet jak mam parę kilo za dużo, to rozkłada się "tam gdzie trzeba", a nie na brzuchu. Niemniej jednak, jak mi się ciężko ruszać po zimie albo jak jakaś randka w planach to zawsze biorę się za siebie i nie przestaję dopóki nie osiągnę celu. Teraz kończy mi się sesja na studiach zaocznych (cała jesień i zima na tyłku) i od 1 marca już wracam na siłownię i na bieżnię i już nie mogę się tego doczekać
        • ylunia78 Re: jestem gruba 28.02.11, 17:08
          desen5 napisała:

          > a jak komentuja moja wage najblizsi??mowia tak bez ogrodek
          > mama-spaslas sie jak swinia
          > siostra-zapuscilas sie, schudnij
          > babcia-odchudz sie troche (babcia grubsza ode mniewink)
          > mama mojego chlopaka-powinnas troche schudnac, dam ci kase na trunus odchudzaja
          > cy,pojedziesz z ciocia
          > tata-ale gruba jestes (grubszy ode mnie)
          > kolezanka mamy spotkana na ulicy-ale prztylas-wez sie za siebie
          > sasiad-w ciazy jestes?
          > sa tez tacy ktorzy co mysla to mysla ale powiedza ze wygladam zdrowo,bo mam cyc
          > ki i dupcie i jest sei do czego przytulicbig_grinsmile
          > nie umialabym niezapytana powiedziec komus-ale przytylas/les . wrrr

          w jakim ty sie towarzystwie obracasz????!!!
          Nie mogę uwierzyć,że najbliższe ci osoby tak do ciebie mówią.Dla mnie to niepojęte.
        • madzioreck Re: jestem gruba 01.03.11, 00:04
          A mogę spytać, co Ty wtedy robisz, jak reagujesz, jak oni Ci tak wrzucają...? Stoisz i pokornie przyjmujesz chamskie uwagi...? Ja bym nie zdzierżyła i odgryzła się tak, ze poszłoby w pięty... poobrażaliby się, jasne, ale kurczę no, wolałabym, żeby się poobrażali i odpieprzyli, niż żeby wiecznie się czepialiuncertain
      • rulsanka Re: jestem gruba 28.02.11, 15:09
        Dobrze ci radzę, zaakceptuj siebie, spróbuj. Dlaczego dla większości facetów nadwaga to nie problem? Bo mają wysokie poczucie własnej wartości i nie obchodzą ich czyjeś opinie. Diety to pułapka - większość wpada po nich w efekt jojo. Staraj się jeść, co lubisz i nie dopuszczaj do odczuwania głodu. Trzeba jeść często i nie myśleć w międzyczasie ani o jedzeniu ani o odchudzaniu. Ruch jest fajny, bo spalasz kalorie i dbasz o zdrowie. Ale ruch dla przyjemności, a nie katowanie się!
        Przez wiele lat chciałam trochę schudnąć. Ograniczałam tłuszcze, jadłam głównie zielsko, ciągle byłam głodna i ważyłam 49-50 kg. Aż mi się odechciało. Zaczęłam grubo smarować masłem, pić pełne mleko i dodawać oliwy do sałatek. I co? Ważę 51 kg, już od kilku lat. Jem co chcę i jakoś odechciało mi się słodyczy, nie jestem głodna i przestałam myśleć o jedzeniu. Jedynie co mnie wkurza to cellulit, który mam na pupie, a którego dostałam po stosowaniu tabletek antykoncepcyjnych.
        Tak więc moim zdaniem jest kilka zasad. Zaakceptować siebie. Ruszać się. Jeść wtedy, kiedy jest się głodnym, nie dopuszczać do przegłodzenia. Nie zajadać smutków, nie chrupać przed telewizorem. Nie eliminować normalnego jedzenia, nawet tłuszczu, jeżeli ma się na niego ochotę. Dla własnego dobra (ale niekoniecznie ze względu na odchudzanie) jeść mniej cukru i wysoko przetworzonej żywności.
        • gazeta_mi_placi Re: jestem gruba 28.02.11, 15:10
          >Dlaczego dla większości facetów nadwaga to nie problem?

          A świstak siedzi...
          • krapheika Re: jestem gruba 28.02.11, 15:26
            Jeszcze zalezy od jakiego punktu liczy sie ta nadwage.Jesli dla kogos waga normalna dla kazdej osoby o wzroscie 160cm jest 50kg to wtedy ja tez mam nadwagebig_grin w zyciu nie osiagnelam 50kgbig_grin
          • rulsanka Re: jestem gruba 01.03.11, 23:40
            Zawsze wydawało mi się że faceci nie mają kompleksów, ale wyprowadzasz mnie z błędu. Jesteś grubym oblechem i masz kompleksy big_grin
      • ylunia78 Re: jestem gruba 28.02.11, 17:05
        desen5 napisała:

        chcialabym byc szczupla,zeby dziecko bylo ze mnie dumne,

        Naprawdę myslisz,że dumne dziecko jest z rodzica dlatego,że jest szczupłe?Nie!dziecko jest dumne ze szczęśliwej mamy,kochającej dziecko,spełnionej w tym co robi.
        Możesz nie być szczupła,ale szczęsliwa i to dziecko zauważy i tez będzie szczęsliwewink
    • anorektycznazdzira Re: jestem gruba 28.02.11, 16:21
      masz ewidentnie problem nie z kilogramami tylko z buractwem atakującym Cię swoja mądrością.
      8 kg to bardzo niewiele, średnio to widać (całkiem niedawno tyle przybrałam a potem straciłam i mało kto się kapnął). Albo ćwicz, albo zmień garderobę, albo pogoń buraków na 4 wiatry.
    • asia_i_p Re: jestem gruba 28.02.11, 16:37
      Na chamstwo nic nie poradzisz - musiałabyś cofnąć czas, wrócić do ich dzieciństwa i ich wychowawać. Możesz powiedzieć, że robią ci przykrość i nie chcesz o tym rozmawiać - ale przy subtelnych inaczej może nie podziałać.
      Nie da rady ich olać? Wiem, że ciężko, ale na nich wpływu nie masz, tylko na siebie. Nie zmusisz ich do zamknięcia się, a siebie do niesłuchania ich, pewnie z dużym wysiłkiem, ale możesz.
      Verdana ma rację - nastaw się, że sukces to utrzymanie tej wagi. Z tym da się dobrze czuć - i mówię z przekonania i doświadczenia. Ważę 70 kilo przy 162 cm wzrostu i jasne, staram się trochę zrzucić, na pewno nie jestem szczupła - ale nie czuję się gruba. To jest rozmiar 40 dołem i 40-44 górą (z tym, że to już wina biustu, t-shirty noszę na 40). Określ sobie typ sylwetki wg. Trinny i Susannah, typ kolorystyczny, kup kilka fajnych ciuchów (we własnym prawdziwym rozmiarze, a nie takie na nagrodę za schudnięcie), dobry stanik (przy nadwadze brzusznej dużo daje), wyprostuj się i poczuj się piękna.
      • sarah_black38 Re: jestem gruba 28.02.11, 16:54
        Osiem kilogramów to pryszcz w porównaniu z moimi prawie trzydziestoma , które uzbierałam podczas ciąży. Rok zajęło mi ich zrzucenie ( chudłam bezpiecznie 300-500 g/miesiąc). Żadne tam diety cud nie pomagają, jedynie racjonalne odżywianie i duuuużo ruchu . Teraz mam 43 lata i ważę 57 kg przy wzroście 164. Ale nie jem słodyczy ( no, może od czasu do czasu), fast- fodów , nie piję gazowanego szitu itp. W pracy nigdy nie siedzę tylko chodzę, jak muszę czekać na autobus to wolę pójść pieszo dwa lub trzy przystanki, generalnie jestem cały czas w ruchu.

        Ta waga jest dla mnie optymalna, poniżej czuję się za chudo.

        Mam dwie znajome panie, waga ciężka coś około 100 kg nie potrafiące o 22.00 powstrzymać się od hot-doga i piwa ... są stale na jakiejś diecie i dziwią się dlaczego nie chudną.
        • verdana Re: jestem gruba 28.02.11, 17:28
          Bardzo pieknie, ale pogadamy za 15 lat.
          ja własnie nie jem slodyczy, masła, smietany, nie piję piwa, słodkich napojów, nie slodzę herbaty, nie panieruję itd. I taka racjonalna dieta powoduje,z ę w wieku, gdy kobiety zaczynają tyć - a zaczynaja, nie łudźmy się - aby utrzymać wagę, trzeba zacząć rezygnowac z jedzenia w ogóle.
          Dietetyk wcale nie był zachwycony wiadomościa, ze "od zawsze" ostro pilnuje tego co jem - jeść trzeba wszystko, tylko z umiarem.
          • elske Re: jestem gruba 28.02.11, 17:43
            Kup sobie majtki modelujące.Tak dla lepszego samopoczucia. Majtki będą trzymać brzuch, twoja sylwetka będzie wyglądać o wiele lepiej. I nie rezygnuj z ćwiczeń.
            Ja sama mam problemy ze swoją figurą. Wyglądam po ciążach jak moja babcia i mama :szczupłe nogi, plaski tyłek ( a kiedyś był taki ładny tongue_out ) i duży brzuch.
    • mijaczek Re: jestem gruba 28.02.11, 17:43
      diety nie dzialaja poniewaz wiekszosc z nich jest zaplanowana na okreslony okres czasu... i o ile potrafisz sie spiac na ten miesiac czy dwa wpieprzania beztluszczowych jogurcikow i brokulow na parze i tunczykiem z puszki to po tych dwoch miesiacach czujesz sie jakbys "wyszla z wiezienia" i odbijasz sobie wszystko to, co schudlas...
      prawda jest taka, ze zrzucenie kilogramow ani nie jest latwe ani przyjemne i dopoki nie znajdziesz sie w "miejscu" w swoim zyciu, w ktorym zrozumiesz i zaakceptujesz ten fakt, mozesz zopomniec o zrzuceniu chocby jednego kilograma...
      nikt jeszcze nie wymyslil prostszej rzeczy niz to, ze 1+1=2... czyli - jesli masz zaczac tracic wage musisz dawac swojemu organizmowi mniej pozywienie niz potrzeba do spalania kazdego dnia... ale jak to zrobic, zeby byc sytym a jednoczesnie nie pakowac w siebie trzech czy czterech tysiecy kalorii? plan. po prostu zaplanuj swoje posilki z ogolnym wyliczeniem kalorii (uwazam za chore liczenie np., ze listek gumy do zucia to 5 kalorii) i... niestety - dupa albo na silownie, albo do biegania, albo tanczenia, jezdzenia na rowerze, konno... no po prostu cos, co pozwoli ci zwiekszyc spalanie kalorii i wplynie na twoje zdrowie i kondycje...
      nie ma zadnej innej metody. niestety.
    • leeloo2002 Re: jestem gruba 28.02.11, 18:30
      Po pierwsze się zdecyduj czy odpowiada Ci życie z tą wagą czy nie. Jesli tak, to nie ma tematu i niec nikomu do tego.
      A jak nie, to faktycznie dobrze by było zacząć odchudzanie od jakiegos turnusu, bo to jest zupełnie inna mobilizacja organizmu, wyhamujesz apetyt na słodkie rzeczy itp itd
      • mijaczek Re: jestem gruba 28.02.11, 18:47
        leeloo2002 napisała:

        > Po pierwsze się zdecyduj czy odpowiada Ci życie z tą wagą czy nie. Jesli tak, t
        > o nie ma tematu i niec nikomu do tego.
        > A jak nie, to faktycznie dobrze by było zacząć odchudzanie od jakiegos turnusu,
        > bo to jest zupełnie inna mobilizacja organizmu, wyhamujesz apetyt na słodkie r
        > zeczy itp itd


        o jakim wy turnusie mowicie? gdzies poza domem?
        • leeloo2002 Re: jestem gruba 02.03.11, 12:08
          np turnus z dietą warzywno - owocową (2 tyg) Po takim pobycie (i sumiennym ruszaniu się na zajęciach) masa ciała spada o ok 7%
    • mathiola 8 kilo 28.02.11, 23:20
      likwiduje się bez najmniejszego bólu i uszczerbku na zdrowiu w 2 m-ce.
      No nie histeryzuj tongue_out
      • mijaczek Re: 8 kilo 28.02.11, 23:54
        mathiola napisała:

        > likwiduje się bez najmniejszego bólu i uszczerbku na zdrowiu w 2 m-ce.
        > No nie histeryzuj tongue_out

        jasne mathiola, tylko, ze mimo, iz wydawaloby sie to takie proste nie kazdy zdaje sobie sprawe z prostej arytmetyki, ze jesli twoj organizm potrzebuje np. 2500 kalorii dziennie a ty w niego pakujesz 3500 to chocby te 3500 kalorii pochodzilo z marchewek i najzdrowszego jedzenia to chocby skaly sraly nie bedziesz chudnac...
        • mathiola Re: 8 kilo 01.03.11, 13:11
          a ktoś jeszcze na ziemi nie zna prostej zależności między objadaniem się i tyciem?

          Poza tym nie zgodzę się - na marchewkach nie da się utyć wink
          Trzeba zmienić nawyki żywieniowe i już, nie ma innej drogi do schudnięcia. Zapomnieć o chipsach, colach i hamburgerach, przeprosić się z kefirkami wink
          Można jeszcze łykać tasiemca, jak łódzkie nastolatki, ale to bez sensu wink
          A rozpacz z powodu nadwyżki 8 kilo to jednak histeria, ludzie gubią po kilkadziesiąt kg, czyli nie jest to niemożliwe.
      • koralik12 Re: 8 kilo 01.03.11, 09:07
        jak się ma 180kilka cm to moze tak przy 160cm jest duzo trudniej
        • mathiola Re: 8 kilo 01.03.11, 13:12
          > jak się ma 180kilka cm to moze tak przy 160cm jest duzo trudniej

          Znaczy, że wysocy chudną szybciej?
    • czar_bajry Re: jestem gruba 28.02.11, 23:49
      kochana są gorsze nieszczęścia niż 8 kg. nadwagitongue_out
    • esr-esr Re: jestem gruba 01.03.11, 08:46
      jeśli chcą Ci dać kasę na odchudzanie to bierz! wykup sobie karnet na jakieś fajne ćwiczenia (karnet bardziej motywuje), ja polecam auqaaerobik, zapisz się na masaże modelujące sylwetkę, umów się z chłopakiem że chocby się waliło paliło jeden/dwa dni są tylko dla Ciebie i wyjdź do kina, na spotkanie z koleżanką, na zakupy, etc. zobaczysz, że jak odetchniesz od dziecka (żeby nie wiem jak kochane było, czasem trzeba pobyć bez dziecka) i z opcji mama wrócisz do opcji kobieta to zaakceptujesz samą siebie i schudniesz niewiadomo kiedy.
      jak ciężko Ci rozstać się z dzieckiem to zapisz się na zajęcia dla matki z dzieckiem, np na basenie.
    • karro80 Re: jestem gruba 01.03.11, 13:58
      jeśli to duża "oponka" to jednak warto zrzucić - bo sie tam w środku otłuszcza - względy estetyczne są na 2 planie tutaj.
      Własnie dlatego "zjechałam" moją oponkę - a tak mi nagle wyskoczylawink - wagę mam/miałam w normie - raczej starałm sie wiecznie przytyćsmile - aż nagle zobaczyłam, że jak zapinam portki to ledowo ledwo i górą wyłazi takie coś - weszłam sobie na stronę Vitalii - tam są takie testy - mierzysz się w róznych miejscach piszesz jak sie odżywiasz i ci coś tam odsyłają - niby są to oczywiste oczywsitkości, ale wziełam sobie do sercawink
      aha i ja nie chciałam chudnąć(nie po to "chodowałam" cycki i normalną figurę, żeby teraz się zeszkapiaćwink) tylko zgubic oponkę - faktycznie się udało - po 5 cm z talii i 5 z opony(dopinam sie bez wylewu w kazdych portkach)- ćwiczyłam na kałdun - i wcale nie areobowe, a swoje ulubione ćwiczenia, troszkę l-karnityny, mało tłuszczu, węglowodany pełnoziarniste więcej białka, warzyw - ale i odtłuszone i odcukrzone wersje deserów(inspiracja dukanem ale bez sztuczności - bardziej fruktoza czy ksylitol w użyciu, bo córka też lubi spróbowac co mama je)

      I wiem, że jest tak jak pisze Verdana - to już chyba ten czas ze trzeba zaczynać pilnowac michy i utrzymywać wagę, którą się lubi(i kształty!!!-waga nie wszystko -mierzenie mnie chyba bardziej przekonuje - mogę ważyć 58 i mieć oponę jak mały traktorek, bo akurat wsio wlazło w brzuch, a 60 i mieć ładny brzuchtongue_out) - a nie żreć bez opamiętania, bo i tak się nie tyje(to o mnie - faktycznie żarłam ilości kosmiczne, jak zwykle zresztą)
      • bei Re: jestem gruba 01.03.11, 14:10
        Z osmioma kilogramami nadwagi człowiek nie jest gruby!
        Nie jest niemozliwe tego zgubić- ale niemozliwe jest utrzymac wage.
        (znam wyjątki, ale nikomu nie życzę takiej determinacjisad

        Jesli akceptujesz swoj wygląd- to tylko utrzymac ten zdrowy rozsądek!smile
        Nikt mądry nie będzie oceniał drugiego po tym, czy ma idealną figurę czy też jej nie ma. To jest chore! Namolnego namawiaczo- odchudzacza spław usmiechem a w duchu pomyśl, jaki to biedny człowiek, ze usiłuje żyć Twoim życiem..
    • desen5 Re: jestem gruba 01.03.11, 14:51
      na razie jestem na etapie ze zrezygnuje ze slodyczy,ogranicze smazone, dalej bede cwiczyc i wiecej presji na siebie nie bede wywierac,bo sie zniechece po tygodniu.
      a turnus odchudzajacy w moim przypadku to szkoda kasy,co z tego ze 2tyg bede jesc jak Calineczka jak wroce i dalej bede zrec. wiec poki co musze zmienic myslenie o jedzeniu. troche mnie zmotywowalysciesmile
      • karro80 Re: jestem gruba 01.03.11, 22:47
        nosmile
        im spokojniej i mniej wyrzeczeń tym łatwiej - a bardzo dużo można małym kosztem "okroić" z kalorii - można smażyć na muśniętej olejem(albo nawet na beztłuszczowym sprayu - na pewno dostaniesz w sklepie dla pakerów) patelni chudą pierś z kury(z papryką, pieczarkami, cebulką, marchewką) ala shorma zamiast boczusia na chrupko(luuubię smażeninę npwink) - do tego tzatziki z jogurtu light i ogóra, troszkę makaronu pełnoziarnistego i wyżera jak się patrzy - a na dietetyczną nie wyglądawink
        W cerfurze są np biszkopciki słodzone malitolem-naturalny słodzik ale kiepsko go orgazim przyswaja i jogurt grecki light - z tego robię tiramisu dietetyczne(tylko z jogurtu biszkopty lepiej posypać kawą nie moczyć, bo może wodą podejść) - jogurt słodzę fruktozą-też jest w cerfurze zresztą - jest bardziej słodka niż cukier i mniej się używa - więc wychodzi o 40% mniej niz słodzone - zawsze coś. I dobre jestsmile a do czekolady nie ciągnie.
        Są też czekolady słodzne malitolem, i to niedrogie -około 6zł -niestety tłuszcz mają, ale jak mus to zawsze trochę lepiejwink - bardzo dobra biała z jagodami goi(czy jakoś tak)
        Można wreszcie nabyć batona białkowego w sklepie z odżywkami i w razie napadu bez wyjcia zjeść sobie tego batona.
        Można zjeść/zgrzeszyć jakimś ulubionym zakazanym przysmakiem ale pół porcji czy np "ująć" potem kalorii z następnych posiłków - ja mam taki system.
        Im będzie sympatyczniej tym łatwiej będzie to traktować jako nowy sposób na odzywianie a nie dietę do przetrzymania.
        Aha tylko jak "popadniesz" w eliminację tłuszczu to nie tak na maksa - czasem trochę masełka zjedz co jakiś czas i np tłustą rybkę, albo łykaj omega 3, bo witaminy też ważne te rozpuszczlane w tłuszczach.

        Jak byłaś na dukanie to potraktuj go jako luźną inspirację(ja nawet nie wiedziałam, że można sernik bez tłuszczu zrbić i wiele innych rzeczy) -genialnie wykluczją tłuszczesmile, fajny nawyk z otrębami(bardzo polubiłam z jogutrem i ja np z łyżeczką fruktozy jem) i posiłek białkowy przed snem-można zerżnąć pyszną sałatkę z dukana - węglowodanowo-białkowy po ćwiczeniach można zjeść. W sumie np ja się nie czuję już jak na diecie - żołądek się przyzwyczaił do mniejszych porcji, głodu nie czuję - mam kilka fajnych nawyków nowych i widzę, że działa to wszystko.
        Popijam też nieregularnie jakąś herbatkę i kawę ale to tak bardziej motywująco, że niby taaakie odchudzające, bo kawa jest paskudna(nie kupujwink) ale herbatka moze być.

        ło matko ale się rozpisałamsmile - ale może się przyda - ja też nie z tych co lubią odmawiać sobie żarełka.
    • bea.bea Re: jestem gruba 01.03.11, 16:24
      Ale na pewno jesteś piękną kobieta..smile i sympatyczną... a gadaniem się nie przejmuj.
      Ja zawsze mówię , ze moje przytycie jest wynikiem dbałości o życie erotyczne smile
      bo teraz mąż całuje mnie całą noc i nigdy dwa razy w to samo miejsce..smile
      Głowa do góry smile
      • desen5 Re: jestem gruba 01.03.11, 18:09
        a to dobry tekst, usmialam sie.postaram sie to zapamietac.hihi. ps dziekujesmile
        • verdana Re: jestem gruba 01.03.11, 18:15
          Poczytaj sobie Brigit Jones. Całą książkę się odchudza, bo jest za gruba. Kiedy wreszcie osiąga wymarzona wagę, przyjaciele załamaują ręce i pytaja, dlaczego tak marnie wygląda.
          jestem przekonana, ze gdy wreszcie schudniesz, to Twoja rodzina powie "O, ale się postarzałaś, zrób coś ze sobą, nie wiesz, ze w twoim wieku nie wolno szybko chudnąć. Idż do kosmetyczki, po policzki ci obwisly i jakieś zmarszczki masz".
          Bo rodzina nie krytykuje Twojej wagi, tylko Ciebie.
    • asiula1306 Re: jestem gruba 01.03.11, 19:51
      polecam wizytę u dietetyka, też probowałam roznych diet i nic z tego nie wychodziło, a teraz wreszcie widzę efekty, całkowicie musiałam zmienić jadłospis ale nie chodzę głodna
      • iuscogens Re: jestem gruba 02.03.11, 12:04
        Też swojego czasu sporo przytyłam, miałam wtedy jeszcze niezdiagnozowane PCO i insulinoodpornoscią. Ja jestem niska i do tego z natury drobna, więc wszystkie kilogramy są bardzo widoczne. Moja rodzina chciała mnie zdopingować do odchudzania właśnie poprzez teksty w stylu "ale przytyłaś", "jak ty wyglądasz", a ja się wtedy zacinałam w sobie i im na złość robiłam i się nie odchudzałam, choć sama nie byłam zadowolona z wyglądu. Głupota, no ale cóż. To co mi pomogło to mój (wtedy jeszcze) chłopak, powtarzał cały czas "jak chcesz schudnąć to pamiętaj, że robisz to dla siebie, bo dla mnie zawsze jesteś najpiękniejsza na świecie" i tak w kółko, jak zdarta płyta. I dotarło do mnie, że powinnam schudnąć dla samej siebie, dla swojego zdrowia, a nie dlatego, żeby się jakiejś ciotce podobać. I to pomogło. Nie bez problemów, ale zrzuciłam to co miałam.
        • agatar-m Re: jestem gruba 03.03.11, 10:14
          e tam karnet na siłownie...g to daje jak ktos nie ma motywacji..ja poszłam 2 razy w miesiacu.... ja tez chudne do ciuchów, wiec po 2 ciazy , gdy miałam 12 kg do zrzucenia, dzień w dzień areobik przez 45 minut w domu, przed komp bo film miałam i zrzuciłam, teraz mineły 3 lata, przytyłam przez urlop niestety 4 kg i teraz znów to samo, przez luty juz 3 zrzuciałm, został 1, ruch , ruch i jeszcze raz ruch...a jakie ciało super smile..dla jasnośći, słodycze , których nigdy nie odstawie, dalej wpierniczam smile
          • antarka Re: jestem gruba 03.03.11, 11:57
            A możesz napisać jaka miałaś płytkę z aerobikiem....
            Pozdrawiam
          • notting_hill Re: jestem gruba 03.03.11, 14:25
            Ha, tylko że dostarczanie organizmowi dużej dawki ruchu plus dużej dawki kalorii w dłuższej perspektywie powoduje rozrost mięśni, a nie chudnięcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka