Dodaj do ulubionych

a co jesli to wam sie przytrafi?

19.03.11, 04:00
zainspirowana watkiem o zdradzajacej przyjaciolce - taka sobie historia - jestes mezatka, powiedzmy, ze jakos nie specjalnie narzekajaca na malzenstwo, sratatata... i pewnego dnia zdajecie sobie sprawe z tego, ze nie mozecie sie doczekac az spotkacie kumpla z pracy, goscia ze spozywczego, trenera z silowni czy... dziewczyny pracujacej w waszym budynku... no wlasnie... przeciez sie o to nie prosilas, nie staralas... nie szukalas... jaki masz stosunek sama do siebie i kiedy zaczynasz sie martwic, ze robisz cos, czego nie powinnas (tak tak, wiem... jesli jest cos, czego bys nie powiedziala mezowi to juz jest nie fair)
?
Obserwuj wątek
    • enapi Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 05:18
      No ale mysli i fantazje chyba nie są zabronione i mnie mąż też nie informuje o tym,że jakaś tam niunia przy podpisaniu umowy go zakręciłasmile A poważnie...zdarzały mi się takie sytuacje i bardzo nie fajnie mi z tym było,chwila adrenaliny a później wyrzuty sumienia i pytanie" czego ci babo brakuje,że za tym gościem tak się oglądasz??"
      Przyznaję,że fajnie jest jak coś ktoś nowy zakręci,podbuduje,skomplementuje.Fajnie jest czekać na ponowne spotkanie ,no taka magia flirtu jestsmile Ale unikam takich sytuacji,za "mientka" jestem na takie flirty ,później źle się z tym czuję.
      U siebie jeszcze sobie potrafię to wytłumaczyć ale u męża już się z tym pogodzić nie mogę.Granica flirtu jest bardzo cienka i krucha boję się ,że kiedyś on ją przekroczy-piszę z doświadczeniasmile
    • kalarepka83 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 09:30
      Wydaje mi się, że chwilowe fascynacje nie są czymś złym. Mam na myśli fascynację czyjąś osobą, a nie romans. Mi też się zdarzyło, że ktoś wydał mi się wyjątkowo interesujący, ale nie było mowy o czymś więcej, bo jestem szczęśliwa w związku, który mam. Po jakimś czasie (kilka tygodni) dana osoba przestawała być już taka niesamowita i ciekawa... a męza nadal tak postrzegam. Wydaje mi się się, ze tym właśnie różni się fascynacja od miłości.
    • gacusia1 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 14:08
      Ciezko mi sie wczuc w ta sytuacje smile W lazdym razie pewnie dlugo by mnie hamowaly obawy przed wydaniem sie calej historii.
      • bi_scotti Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 15:29
        A mnie zawsze fascynuje kiedy ludzie znajduja czas na to "drugie zycie". Bo my z mezem to wlasciwie dopiero teraz, kiedy cala trojka dzieci wyszla z domu, mamy jakis sensowny zasob czasu, ktore ewentualnie mozna by wykorzystac niecnie wink Poki dzieci byly w domu, nawet jak byly juz kompletnie samodzielnymi nastolatkami, to zwyczajnie brakowalo godzin w dobie zeby sie ze wszystkim obrobic (dowiez, przywiez, odbierz, pomoz kupic, wysluchaj przygotwania do testu, trzeba kupic nowe buty, trzeba zalatwic oboz narciarski, wyjazd na wakacje, ktores chore itd. itd.) a jeszcze byla/jest zawsze normalna praca + codzienne domowe obowiazki. Wiec kiedy, pytam sie KIEDY znalezc te chociaz godzine tygodniowo na kochanka? I gdzie sie z nim umowic - w samochodzie na parkingu pod praca? I jeszcze wysilac szare komorki na zachowanie sekretu? No sorry, ale ja po prostu nie bylam wystarczajaco dobrze zorganizownym zolnierzem zeby jeszcze kochanka w taki normalny rozklad dnia wcisnac (no pun intended) wink
        Teraz to moge sie ewentualnie zastanowic ale z drugiej strony teraz jest tak fajnie - wreszcie mamy czas we dwoje - facet da sie lubic (On mnie chyba tez lubi) wiec po co psuc tak przyjemnie zapowiadajace sie nastepne miesiace i lata? wink
        • eilian Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 15:44
          Ale tu nie chodzi o kochanka i regularny romans, tylko o flirt, czyli np. w owej pracy, do której i tak chodzisz jest jakiś gość, który coraz bardziej zaczyna Cię interesować, podobać Ci się, o którym zaczynasz myśleć, fantazjować itp. I to jakoś tak samo się robi, człowiek tego nie planuje a zaczyna się dziać no i pytanie: czy to jest niemoralne?
          Osobiście uważam, że jeśli nie przechodzimy do żadnych czynów, to nie jest to bardzo złe, pewnie większość z nas ma jakieś tam fantazje i jeśli tylko w takiej kategorii to traktujemy to ok. Ale o tego typu fantazjach mojego męża wolałabym nie wiedzieć...
        • gacusia1 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 20.03.11, 15:35
          Moja przyjaciolka gdy zdradzala meza dostala takiego przyplywu energii,takiego kopa,ze robila wszystko dwa razy szybciej tongue_out Stala sie nagle niesamowicie zorganizowana i mniej roztrzepana,niz zwykle. Miala wtedy tylko jedno dziecko ale nie zaniedbywala go wink Meza zapewne tak-wymyslajac spotkania sluzbowe i nadgodziny. Maz jej ufal,do glowy mu nie przyszlo,ze moze miec juz rogi big_grin
          Ale to fakt,ja bedac w obecnej sytuacji,gdy wlasciwie nie wychodze SAMA nigdzie,to byloby mi ciezko. Zawsze jest ze mna syn. A jak nie syn to maz tongue_out No,chyba,ze do domu przyszedlby hydraulik big_grin
    • dziub_dziubasek Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 15:36
      Kiedyś myślałam, że takie coś mnie się nie przytrafi, ze nie jestem osobą wdającą sie w jakieś romanse na boku... Aż ni z gruszki ni z pietruszki przypadkiem coś się zadziało (na szczęście niejako w ostatniej chwili się wycofałam bo zabrnęłabym o wieele za daleko)... Nie spodziewałam się czegoś takiego po sobie, na tamten moment nic innego się nie liczylo.
    • na_pustyni Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 15:42
      A to zależy od stanu mojego związku. Jeśli wszystko jest ok, świata poza partnerem nie widzę.
    • kosmitka06 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 15:54
      Przytrafiło mi się takie "coś" sporo lat temu. Jeszcze zanim poznałam obecnego męża, wówczas na jednym z czatów poznałam właśnie jego wink
      I chociaż minęło kilkanaście lat, nigdy poza foto się nie widzieliśmy to nadal piszemy i rozmawiamy ze sobą. I choć niejednokrotnie próbowaliśmy zerwać tę znajomość to nie udaje się sad I poniekąd nie chcemy bo gdyby było inaczej "zerwanie" nie było by problemem.
      Wiem że robię żle pisząc z nim ukradkiem na gg, czy wysyłając do niego maile. Nieraz proponował spotkanie ale... chyba cykor ze mnie albo... no właśnie miłość do męża jest silniejsza?! Chciałabym się jakoś od tego uwolnić, zapomnieć ale naprawdę mija tydzień, miesiąc czy rok a ja (my) ciągle do siebie wracamy. Ost zmieniłam pocztę, numer gg to odezwał się na tel. Że brakuje mu naszych rozmów... Mi też brakuje rozmów z nim- nie będę ukrywać.
      Ktoś może powiedzieć czy było by mi miło gdyby mąż robił coś takiego za moimi plecami... nie było by mi milo! I pomimo że to są tylko rozmowy o życiu, czasami szukamy na wzajem u siebie porady to mnie to męczy! Nie wiem sama co mam robić?! Spotkanie odpada, nie chcę i już... niby on bardzo nie nalega ale gdybym się zgodziła było by super. Zapomnieć? Ile ja razy próbowałam... nawet kiedyś w jednym programie była rada aby zwyczajnie napisać list do tej osoby co się czuje itp., zrobiłam to... ale niestety nie pomogło sad
      Chciałabym aby ktoś mi w końcu jakoś to przetłumaczył, kubeł zimnej wody... bo naprawdę czuje się z tym zle. Niestety nie zawsze jest tak jak byśmy tego chcieli.
      Pozdrawiam
      • dama_2010 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 16:28
        kosmitka06 napisała:
        > Chciałabym aby ktoś mi w końcu jakoś to przetłumaczył, kubeł zimnej wody... bo
        > naprawdę czuje się z tym zle. Niestety nie zawsze jest tak jak byśmy tego chcie
        > li.

        Twoj stosunek do tego mowi sam za siebie.
        Tez mam taka znajomosc - no moze nie az tak zazyla ale 'nternetowa'.
        Jak wyszlam za maz to po jakims roku od slubu cos tam sie poklocilam z mezem, siadlam i poszukalam sobie kolegi z takim samym nazwiskiem smile
        On mial tez wtedy jakies tam klopoty z dziewczyna. Wyminilismy mase zwierzen - takich, ktorych nie chcialam powiedziec w swoim otoczeniu bo wiadomo jak to jest.
        Tyle, ze jak sie pogodzilam z mezem to za jakis czas mu opowiedzialam i kontakt z tym kolega mam do dzis a maz wie kiedy piszemy (na gg) bo czasem mu mowie, ze z Seba gadalam.

        Powiedz mezowi i po wyrzutach. Zadnej zbrodni nie popelnilas. A to co Ci sie po glowie tlucze, szybciej serce bije - takich szczegolow mu nie musisz akurat mowic smile
        ______________

        Sytuacji flirtowych (zamierzonych lub nie) face to face mialam cala mase i to jest SUPER ZABAWNE jak wiesz gdzie jest granica, jak masz glowe na karku. Nigdy nie dalam zadnemu facetowi do zrozumienia, ze moglby o cos wiecej zawalczyc bo maz jest dla mnie najwazniejszy ale jak to z facetami - mysleli, ze sie zlamie i probowali. I na tym cala wlasnie zabawa polega. Czujesz sie mloda, atrakcyjna, pozadana, serce wali a na udany seks (ze wszystkim co tam w glowie) wracasz do domu smile
        A NAJFAJNIEJSZE zdrady sa we snach - o czym natychmiast informujemy sie z mezem po przebudzeniu i kazde z nas opowiada tyle, ile uwaza za stosowne.
        • kosmitka06 dama_2010 19.03.11, 19:12
          > Powiedz mezowi i po wyrzutach. Zadnej zbrodni nie popelnilas. A to co Ci sie po
          > glowie tlucze, szybciej serce bije - takich szczegolow mu nie musisz akurat mo
          > wic smile
          Wiesz... kiedyś wspominałam swojemu mężowi o tej znajomości i nie był z tego powodu szczęśliwy (ja też bym nie była wiem to w 100% gdyby to zadziałało w odwrotną stronę).
          Numer tego kolegi mam zwyczajnie na gg, ale kiedyś obiecałam mężowi że zerwę tę znajomość. I myślałam że tak będzie... jednak nie udało się sad
          I pomimo że "nic" nie zrobiłam i tak sumienie mnie gryzie wink
          • dama_2010 Re: dama_2010 19.03.11, 19:33
            widzisz - kazdy ma inne relacje z partnerem. Ja nie potrafie zyc w klamstwie bo czulabym sie winna a to DLA MNIE jest zupelnie niekomfortowe zycie. Za swoje podejscie typu: 'kawa na lawe' zaplacilam juz kilka razy ale mimo wszystko nie zaluje bo nic sie za mna nie ciagnie, zadne brudy.
            No i priorytety.
            Gdyby moj szanowny malzonek powiedzial, ze nie podoba mu sie kiedy sobie z obcymi facetami urzadzam pogawedki i zyczy sobie abym to zakonczyla - to luz - wiem co dla mnie wazne i koles idzie w odstawke (mowie wprost: moj maz nie zgodzil sie na nasze rozmowy, takze bylo fajnie, zycze ci wszystkiego dobrego i bye). Nie mam checi paprac zwiazku przez jakiegos internetowego milego kolege.

            Pytanie dlaczego dla Ciebie to nie jest luz? Czemu te rozmowy sa tak wazne? Co daja Ci rozmowy z tym kims, ze ciezko Ci to zakonczyc ot-tak?
            Flirt to zabawa a zabawy nie biore na serio.
            Tu dostrzegam, ze to nie tyle flirt co zaspokojenie jakiejs Twojej potrzeby - nie wiem do szczerej rozmowy, do dowartosciowania... Czyli to dla Ciebie wazne.
            Zastanow sie wiec jaka to jest potrzeba.
            Jesli ten facet bardzo komplementuje Cie jako kobiete, wyraza jakies tam pozadanie to pamietaj, ze robi to tylko na podstawie tego jak mu sie sama przedstawilas w rozmowie. Wszystko wirtualnie. Nawet jesli wymieniliscie zdjecia to jestem 100% pewna, ze kazde z was dalo najlepsze. Macie o sobie calkiem skrzywione wyobrazenie.
            Pomysl czy ta wirtualna satysfakcja moze zastapic Twoje rzeczywiste potrzeby, rzeczywiste zycie. Czy to, ze napisze Ci ze jestes idealem kobiety, ze zawsze o takiej marzyl moze zastapic spokojny sen przy mezu?
            No chyba, ze z mezem cos nie halo i szukasz dla siebie lepszego bytu... ale to bajka nie o flirtowaniu
            • kosmitka06 Re: dama_2010 19.03.11, 20:23
              Wiesz to nie jest do końca jak piszesz.
              Sama nie wiem co dają mi te rozmowy... lubię je i tyle. Kiedyś dużo rozmawialiśmy przez tel, potrafiliśmy się połączyć o 19 i zakończyć rozmowę o 6 rano kiedy to musiałam wstawać do szkoły wink Zawsze mieliśmy o czym rozmawiać... zawsze śmieszyło nas to samo. Ja wiem że ktoś może powiedzieć że to bzdura- ale my w ten sposób żyjemy już prawie 12lat. Nie jest tak że każde z nas dało najlepszą fotkę... wysyłamy je sobie dość regularnie, jakieś imprezy czy ot tak.
              Nie pisze mi że jestem ideałem wink Potrafimy się także pokłócić czy przemówić podczas jednej rozmowy na gg czy skypie, ale najgorsze jest to że nie potrafimy o sobie zapomnieć.
              Wiem ciężko to wytłumaczyć i zrozumieć ale niestety wpadlam w cos takiego. Wycofać się nie umiem, nie wiem moze nie chcę?!!
              • dama_2010 Re: dama_2010 19.03.11, 21:50
                kosmitka06 napisała:

                > Wiesz to nie jest do końca jak piszesz.
                > Sama nie wiem co dają mi te rozmowy... lubię je i tyle. (...)

                Alkoholicy tez lubia wypic bo ich to odpreza a powiedz takiemu, ze ma problem to posle Cie do diabla smile


                Ja wiem że ktoś może powiedzieć że to bzdura- ale my w ten
                > sposób żyjemy już prawie 12lat.

                Ciekawi mnie jak w tej czasoprzestrzeni lokuje sie Twoj slub.
                Jeli koles jest sprzed slubu - to tym bardziej moglas to duzo wczesniej poukladac z mezem. Juz zapoznajac meza moglas opowiedziec o takiej ciekawostce (bo to dosc interesujace).
                Jesli PO slubie to te rozmowy daja Ci cos waznego dla Ciebie, czego nowe zycie z mezem Ci nie dalo (nie zastapilo tego) - choc jak piszesz sama nie wiesz co.

                Ale nie chce tu uprawiac domoroslej psychologii. Moje wnioski sa instynktowne.

                Widze sprzecznosc - piszesz:
                'Chciałabym aby ktoś mi w końcu jakoś to przetłumaczył, kubeł zimnej wody... bo naprawdę czuje się z tym zle'

                a potem:
                'Wiem ciężko to wytłumaczyć i zrozumieć ale niestety wpadlam w cos takiego. Wycofać się nie umiem, nie wiem moze nie chcę?!!'

                No to jak jest z tym 'chceniem' ? Czego Ty chcesz?

                Ja staram sie prowadzic moje zycie po prostej - mam na to duzy wplyw. Dodatkowo grupa ludzi dla mnie bardzo waznych jest ograniczona. Ale tez realizuje swoje potrzeby w zgodzie z sama soba i otoczeniem. Maz wie co lubie i co jest dla mnie wazne i zostalo to zadeklarowane jasno i czytelnie - nie musze sie z tym kryc czy miec z tego powodu wyrzutow sumienia.
                No ale moj maz jest jednak super wyrozumialy, nie ogranicza mnie, obca jest mu zazdrosc. Jesli ja mowie, ze jest tak - on to po prostu przyjmuje to do wiadomosci i wierzy mi. Ale prawda jest tez taka, ze nigdy go nie oszukalam. Jesli mowie, ze ide spotkac sie z moim kolega (takim do ktorego mam wielki sentyment i moj maz o tym sentymencie dobrze wie), idziemy na kawe to maz wie o tym spotkaniu. Jesli wydzwonie kolege gdzies z miasta i umawiamy sie tak na szybko - maz tez wie, ze do takiego spotkania doszlo. Zadzwoni w trakcie - mowie: jestem na kawie z D.
                Wiesz jaki to komfort? Nie wyobrazasz sobie smile
                Spotkania z kolega lubie, odprezaja mnie i nie wyobrazam sobie, ze maz moglby mi tego zabronic. To jest wlasnie to oficjalne zadeklarownie wlasnych potrzeb partnerowi.

                W cos sie wplatalas na wlasne zyczenie. Ja tam tez bym sie cieszyla z takiego znajomego, przed ktorym moge sie wygadac, posmiac i poplakac ale nie pozwolilabym sobie na wyrzuty sumienia z tego powodu.
                • kosmitka06 Re: dama_2010 19.03.11, 23:45
                  > Ciekawi mnie jak w tej czasoprzestrzeni lokuje sie Twoj slub.
                  > Jeli koles jest sprzed slubu - to tym bardziej moglas to duzo wczesniej pouklad
                  > ac z mezem. Juz zapoznajac meza moglas opowiedziec o takiej ciekawostce (bo to
                  > dosc interesujace).
                  No więc właśnie opisze szczegół po szczególe wink
                  Jego poznałam gdzieś na 2-3 lata wcześniej niż obecnego męża. Oczywiście od początku mojej znajomości opowiadałam mężowi o nim. Wówczas jeszcze nie mąż miał mieszane uczucia, jednak cieszył się z faktu że nigdy się nie widzieliśmy a korespondencja jaką prowadziliśmy jeszcze o niczym nie świadczyła. Wtedy co prawda ograniczyłam z nim kontakt do minimum a pozniej właściwie nasza znajomość ucichła. Po jakimś czasie może rok czy dwa była krótka wymiana smsów i znowu cisza. Pozniej znowu minęło kilka mies, rok, dwa i znowu wszystko odżyło. Dowiedziałam się że ożenił się pół roku wcześniej ode mnie.
                  Kiedy byłam świeżo upieczoną mężatką nie w głowie mi były takie fanaberie ale po jakimś czasie nasza znajomość się odnowiła. Oczywiście powiedziałam mężowi o tym- no i sie wściekł. Fakt, jest zazdrosny ale właśnie o jego jedynego w szczególności.

                  Sprzeczność jest i wcale się jej nie wypieram... nie potrafię sobie z tym poradzić. Z jednej strony chciałabym aby wszystko ucichło, żeby nastąpił koniec i mieć święty spokój a z drugiej jak mija tydzień czy miesiąc brakuje mi naszych rozmów.
                  Mój mąż też mnie nie ogranicza ale to jest chyba ten jeden jedyny "powód" z którym jest problem. Szczerze to mu się nie dziwię, bo gdyby on pisał z jakąś laską w podobny sposób też bym była wściekła!
                  U mnie najśmieszniejsze też jest właśnie to że nigdy go nie oszukałam, nie dałam większych powodów do zmartwień czy jakichkolwiek podejrzeń- no ale jak widać taka jego uroda.
                  Pozdrawiam
    • zawszeolga111 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 16:38
      taki sam jak do tej pory,jesli cos takiego czuje to znaczy,ze cos nie gra w moim zwiazku,i albo szukam przyczyny,albo poddaje sie i ulegam uczuciom,mowie mezowi dopiero jak dojde sama gdzie jest problem ,jesli chce go naprawic albo mowie w momencie kiedy podjelam decyzje ,ze to koniec.
      nie mam obowiazku tkwic w jednym ukladzie do konca jesli cos nie gra.
      nie czula bym sie przez to gorsza,okropna itp.
    • ma_dre Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 18:53
      (tak tak, wiem... jesli jest cos, czego bys nie powiedziala mezowi to juz jest nie fair) nie zgadzam sie z toba zupelnie ale to zupelnie!!! Nie uwazam zeby zatajenie mezowi ze bardzo nam sie podoba Iksinski z pracy bylo nie fair. Wiem ze mogloby go to niepotrzebnie zaniepokoic, zranic, negatywnie do mnie nastawic... a po co? W imie czego? Nie wiaze z Iksinskim zadnych planow, staram sie unikac jego towarzystwa a przynajmniej nie stwarzam dziwnych sytuacji i czekam az mi przejdzie. Czy to nie lepiej i zdrowiej dla zwiazku? Nie myle uczciwosci z glupota uncertain Nie jestem sobowtorem mojego meza, jestem odrebna jednostka i jest mase rzeczy, ktorych mu nie opowiadam. Nie ma nikogo na swiecie, komu opowiadalabym o sobie wszystko w detalach, nie czuje takiej potrzeby.
    • gazeta_mi_placi Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 19:40
      Cóż za inteligentny temat, coś mi się widzi że jesteś amerykańskim odpowiednikiem Kropki uncertain
    • jowita771 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 20:15
      To nie jest tak, że trafia grom z jasnego nieba i żyć nie możesz bez tego kumpla czy listonosza. Jak czuję, że zaczyna mi się podobać, to ograniczam kontakty, nie prowokuję dwuznacznych sytuacji, nie myślę o tej osobie przed zaśnięciem. Tylko, że ja, pomijając lojalność wobec męża, nie lubię komplikować sobie życia, więc z egoizmu również bym tak robiła.
      Jestem z mężem, jest nam dobrze razem, kochamy się, to z nim zdecydowałam się być. To jest miłość. Nie szybsze bicie serca, motyle czy inne pierdoły, tylko to, że w takiej sytuacji potrafisz zrezygnować z tych pierdół i trwać przy swoim partnerze.
    • anorektycznazdzira Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 22:13
      Miałabym trochę problem. Jestem emocjonalną osobą, wiec moja generalna strategia jest taka, ze spitalam z każdej niejasnej "rozwojowej" sytuacji na początku i zanim się rozkręci.
      Myślę jednak, że w moim przypadku i tak nic by z tego nie było, bo jestem tak nieprawdopodobnie wybredną osobą, że same dreszcze na widok trenera z siłowni czy Zosi z archiwum z pewnością by nie wystarczyły, żebym się władowała w jakiś układ.
    • daga_j Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 19.03.11, 22:31
      No ciekawy temat. Bo człowiek nie kontroluje niektórych swoich reakcji, ni stąd ni z owąd spodoba nam się jakiś mężczyzna, zrobi ogromne na nas wrażenie. Jak wmówić sobie, że to tylko pozory, że to minie, bo kocham męża? Jak sprawić, by nie myślało się o tym kimś wieczorami, czy w ciągu dnia? No jak wygnać te motyle z brzucha?
    • sueellen Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 20.03.11, 10:07
      Przeszlłam przez coś takiego. Co prawda nie bylam nigdy mezatka, ale to był dłuższy, poważny związek.
      Pewnego dnia poznałam JEGO i nie moglam przestac o nim myśec, a ON tez był zainteresowany. Nie poszliśmy do łóżka. Był tylko jeden pocalunek. On był z kimś, ja bylam z kimś. Zerwalismy znajomość na 2 lata. Po 2 latach zadzwonił do mnie w jakies tam sprawie, rozmowa zeszła na prywatne tory. Powiedzial mi, że miesiąc temu zerwał ze swoja dziewczyną. Ja w tym czasie też byłam wolna. Tzn randkowalam na prawo i lewo ale już nie byłam w stałym związku. Mimo, ze dzieliło nas 2000km już dwa dni po tej rozmowie stanął w moich drzwiach. Od tego dnia mijają własnie 4 lata. Od 3 lat mieszkamy razem, mamy roczne dziecko.
      • daga_j Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 20.03.11, 12:52
        O, to jest właśnie piękna historia!
    • sadosia75 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 20.03.11, 10:13
      Poki to tylko rozmowa to sie tym nie martwie. Ot niewinny flirt i nic wiecej.
    • rosapulchra-0 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 20.03.11, 12:57
      na emamie nie ma TAKICH kobiet, wiesz?
      wink
    • gacusia1 Mijaczku 20.03.11, 15:36
      a Ty jak to widziesz,hmmm??? wink
      • mijaczek Re: Mijaczku 06.04.11, 20:20
        zalozylam watek i o nim zapomnialam...

        jak ja to widze? dla mnie to dowod na to, ze nie kazdy czlowiek (a moze nawet zaden?) jest stworzony do bycia z jedna osoba... wierze, w biologiczne podejscie do kontaktow z innymi ludzmi... na poczatku jest chemia i niezaleznie od tego czy ona jest dobra czy zla, czasami zaprowadza ludzi przed oltarz, w innych przypadkach oczekiwania rodziny, spoleczenstwa, czegos tam jeszcze prowadza ludzi do slubu i jesli sie tego nie pielegnuje to ta chemia powoli zaczyna gasnac az w koncu znajdzie sie ktos, kto zacznie odbierac na tej samej fali i zaczyna sie od nowa... z ta roznica, ze teraz ma kule u nogi pt maz/dzieci/obraczka...

        zdarzylo mi sie to przynajmniej kilka razy, nigdy do niczego nie doszlo, ale zawsze sie zastanawiam czego to jest oznaka... bo przeciez nie szukam niczego...
        • penelopa40 Re: Mijaczku 07.04.11, 08:58
          hmmm, nie wiem, jestem w związku 17 lat, nie zdarzyło mi się to nigdy, zupełnie jakby inni mężczyźni nie mieli płci, nie istnieli, byli przezroczyści a ja niewidoma... nie wiem, w każdym razie nie doświadczyłam nawet przelotnego przyciągania przez kogokolwiek, i mam przekonanie (może błędne ale mam silne przekonanie) że to nie nastąpi w przyszłości...
          wyszłam za mąż z wielkiej miłości, miałam wtedy 29 lat... nie wiem czy ma to jakieś znaczenie...
    • deodyma Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 07.04.11, 09:22
      mnie sie to raczej nie przytrafi...
      jestenm realistka, zbyt twardo stapam po ziemii i nie mam czasu ani ochoty na bzdury.
      moj maz w zupelnosci mi wystarczy a wrazen nie szukam.
    • jowita771 Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 07.04.11, 09:28
      Jeśli mi się przytrafia zauroczenie, to staram się unikać tej osoby, nie myśleć o niej i nie wyobrażać sobie nie wiadomo czego. To nie spada jak grom z jasnego nieba i nie jest od razu tak, że żyć bez tej osoby nie można. Człowiek podsyca w sobie takie uczucia, bo to miłe. Trzeba pomyśleć, czy warto komplikować sobie życie.
    • dziub_dziubasek Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 07.04.11, 09:56
      A ja powiem tak- przeżyłam zauroczenie, zupełnie nagłe i niespodziewane... Poszło trochę za daleko (na szczęście do zdrady nie doszło)... Zbierałam się parę miesięcy, próbowałam sobie to wybić z głowy, ale się nie udało. Nie widujemy się od jakiegoś czasu (widywaliśmy sie "zawodowo") i ku mojemu zaskoczeniu jest mi z tym źle...
      A jak ja się z tym czuję- cóż fatalnie... Mój mąż wie, co sie stało, wie, że nadal sobie nie poradziłam. Mam nadzieję, ze mi w końcu minie i już się więcej nie pojawi.
      • poppy_pi Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 07.04.11, 11:49
        Kilka razy zdarzyło mi się przejść fascynacje innym facetem. Ktoś mnie zauroczył inteligencją, oczytaniem, urokiem osobistym...do niczego nigdy nie doszło, nie pozwoliłabym sobie na to. Przechodzi po kilku tygodniach, dniach, godzinach...różnie.
        • mijaczek Re: a co jesli to wam sie przytrafi? 08.04.11, 23:34
          Najbardziej podobaja mi sie wizjonerskie watki o tym, co to ludzie na pewno wiedza, ze im sie nigdy nie przytrafi, bo twardo stapaja po ziemi, albo maz im wystarcza, albo nie maja ochoty na takie rzeczy....
          a czy ktokolwiek mowi, ze szuka takich przygod, ze wypatruje codziennie w kolejce na autobus czy by sie jakis lowelas nie znalazl... ludzie, nikt takich rzeczy nie planuje...nikt sie o to nie prosi, to sie zdarza i tyle... a jak sie zakochiwalyscie w swoich mezach to tez specjalnie? te wielkie milosci byly wyrachowane i zaplanowane????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka