dagi.j
02.05.04, 21:23
Mamy z mężem problem nie wiemy co robic. Sprawa wyglada tak: w mniemaniu
rodzicow meza to on jest uwazany za gorszego bo nie poszedl na studia. Jego
siostra studiuje i to ona jest ta lepsza.
Teściowie maja dom wolnostojacy i mieszkanie w bloku. Zostal zrobiony wstępny
podzial ze my mamy dom wspólnie z teściem a ona mieszka w bloku z teściową. I
tu zaczynaja sie schody ten dom ktory zajmujemy jest jeszcze praktycznie w
stanie surowym gdzie musimy duze pieniadze wylozyc zeby mieszkac jak ludzie i
ciagle jest nam wypominane ze mamy lepiej, że ten dom nawet w stanie surowym
jest więcej warty od mieszkania w bloku itp. Żeby bylo fajniej to mieszkamy z
tesciem ktory na każdym kroku przypomina kto tu jest szefem twierdzi ze jest
wszystko jego (bo tak jest) oprocz 1/12 meza i wymaga od nas zebysmy chodzili
jak on sobie zyczy. Ostatnio doszlo do tego ze czepil sie do talerzy
ulozonych w zlewie ze nie bylo jak chcial. Nie chce nawet slyszec zeby to
jakos prawnie rozpisac i ciagle powtarza ze maz nie zasluzyl. Nawet ostatnio
stwierdzil ze jestesmy tu z laski na ucieche.
Wczoraj byla ostra wymiana zdan z teściem i kazal nam wypier... natomiast
dzisiaj zachowywal jakby nigdy nic.
Moja mama zaproponowala nam zebysmy sie do nich przeprowadzili do 2 pokoi i
kuchni gdzie jest jeszcze moja siostra.
I tu powstaje pytanie, czy zostać z teściem i dać sobie jeździć po glowie,
czy wyprowadzić się do mamy 120 km dalej i gnieść się w 6 osób w 2ch pokojach
z kuchnią, bez łazienki i z kiblem za stodołą, ale za to być traktowanym
normalnie i bez wypominania czegokolwiek.