kol.3
21.05.11, 13:43
Muszę powiedzieć, że niezmiernie mnie bawią wysiłki rządu/Ministerstwa Zdrowia, aby cytologię wpisać do przymusowych badań profilaktycznych.
Badania profilaktyczne fundowane przez mój zakład pracy (państwowy) raz na 3 lata, polegają na czystej fikcji czyli wypełnieniu dokumentacji, bez jakiegokolwiek badania, a przepraszam, badają ciśnienie, sprawdzają wagę i wzrost (tak jakbym nie wiedziała ile mierzę i ważę).
Zajmuje to to cały dzień, wymaga żelaznych nerwów i anielskiej cierpliwości, pod koniec badania, ja niskociśnieniowiec, jestem bliska apopleksji (czyli mam normalne ciśnienie), wobec tego wypada że jestem zdrowiutka jak rydz. Zakład ponoć na nic innego nie ma pieniędzy, w tym roku pieniędzy ma jeszcze mniej. Mąż, do niedawna pracownik bogatej korporacji , miał to samo, pani doktor zmierzyła mu ciśnienie i na tym się skończyło, stwierdziła, że jest zdrowy. O morfologii, czy rtg płuc nie ma mowy.
Zakłady pracy płacą zapewne niemałe pieniądze za fikcję, bo ta fikcja angażuje poradnię, rejestratorki, pielęgniarki, lekarzy. Skąd nagle wezmą się pieniądze na dodatkowe badanie i czy nie będzie ono robione niereprezentatywną metodą, aby odbębnić, aby dokumentacja była w porządku?