Dodaj do ulubionych

Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par?

07.06.11, 15:06
Ja miałam dwie. Jednej parze po sześciu latach w końcu się udało. Wcześniej prawie za każdym razem kiedy widzieli nasze dziecko lub dzieci znajomych...płakali. Atmosfera na spotkaniu zawsze była gęsta i nie bardzo już wiedzieliśmy jak z nimi postępować. Teraz została druga para, która stara się od dwóch lat. Kiedy o tym mówią mają łzy w oczach, a dziewczyna ma dni kiedy jej się z łóżka wstawać nie chce.
Macie dużo takich par w otoczeniu? Jest im ciężko na spotkaniach towarzyskich gdzie są dzieci? Jak reagują na wasze?
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 15:08
      Raczej masz na myśli niepłodne, a nie bezpłodne. A tak poza tym - owszem, słyszę coraz częściej. Ci się starali rok, ci - dwa lat, ci - trzy... Znam też rodziców po in vitro.
      • dzidzi1986 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 15:10
        nie
      • miliwati Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 16:17
        mama-ola napisała:

        > Raczej masz na myśli niepłodne, a nie bezpłodne. A tak poza tym - owszem, słysz

        A co to za róznica? Bo wygląda jak jakieś politycznie poprawne określenie na bezpłodność.
        • kiniox Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 16:29
          Cytat z netu, więc raczej nie szczegolnie naukowy wywód, ale: "bezpłodność" i "niepłodność" oznaczają zupełnie co innego. Bezpłodność to wyrok, niepłodność pozostawia nadzieję.
          Bezpłodność to trwała niezdolność do zostania rodzicami. Kobieta jest na pewno bezpłodna, kiedy nie ma macicy i/lub jajników albo już przestała jajeczkować. Mężczyźni stają się bezpłodni, gdy np. wskutek wypadku czy operacji tracą oba jądra. Zdarza się też, że jądro wygląda normalnie, ale nie produkuje plemników. Bezpłodność mężczyzn może być także efektem źle przeprowadzonej operacji przepukliny, w czasie której uszkodzono nasieniowody, albo choroby zakaźnej, np. świnki z zapaleniem jąder, na którą mężczyzna zachorował w wieku dojrzewania lub jako dorosły.

          Niepłodność to na ogół odwracalna niezdolność do zajścia w ciążę lub spłodzenia dziecka. Zgodnie z definicją, o niepłodności mówimy wtedy, kiedy w ciągu 12 miesięcy regularnego współżycia, bez zastosowania antykoncepcji, nie dochodzi do poczęcia dziecka. Może być wiele powodów stanu niepłodności i w związku z tym wiele form leczenia.
        • madzioreck Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:36
          > > Raczej masz na myśli niepłodne, a nie bezpłodne. A tak poza tym - owszem,
          > słysz
          >
          > A co to za róznica? Bo wygląda jak jakieś politycznie poprawne określenie na be
          > zpłodność.

          Naprawdę jesteś tak głupia?
          • miliwati Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 08.06.11, 10:38
            madzioreck napisała:

            > > > Raczej masz na myśli niepłodne, a nie bezpłodne. A tak poza tym - o
            > wszem,
            > > słysz
            > >
            > > A co to za róznica? Bo wygląda jak jakieś politycznie poprawne określenie
            > na be
            > > zpłodność.
            >
            > Naprawdę jesteś tak głupia?

            Trudno być sędzią we własnej sprawie więc Ci nie odpowiem, ale tak z ciekawości - a co jest właściwie głupiego w moim pytaniu o różnice między dwoma podobnymi słowami?
            • madzioreck Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 08.06.11, 12:05
              W pytaniu - nic, w złośliwości w drugiej części pytania sporo...
              • miliwati Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 08.06.11, 12:34
                madzioreck napisała:

                > W pytaniu - nic, w złośliwości w drugiej części pytania sporo...

                No tak, bo przecież nie zdarzają się takie zaklinania rzeczywistości jak "sprawni inaczej" zamiast normalnego "niepełnosprawni" albo "czarni" zamiast "Murzyni".
                • zawsze-soffie Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 12:24
                  dalej nie kumasz...przykre
                • santoallora Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 16:05
                  Chciałbym wiedzieć kiedy "prawdziwa rzeczywistość" ustaliła, że czarny to obowiazkowo "Murzyn"
                  i nazwanie go "czarnym" jest "zaklinaniem" czyli wytwarzan iem magicznej zamiast
                  prawdziwej rzeczywistości.

                  Ciekawe co "rzeczywista" rzeczywistość wie o "Murzynach", hmm.
                  • sueellen Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 23:32
                    Co ma piernik do wiatraka a murzyn do bezpłodności?
          • mm969696 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 12:33
            W jej pytaniu nie było nic głupiego za to twoje pytanie świadczy o tym że kulturą nie grzeszysz.
            • madzioreck Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 15.06.11, 01:05
              Tak, szczególnie w świetle odpowiedzi zainteresowanej, że nazywanie czarnym "Murzyna" to poprawność polityczna i zaklinanie rzeczywistości, to JA nie grzeszę kulturą. Weź się puknij.
        • dele_mele Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 17:10
          Niepłodność się leczy, bezpłodność jest trwała (np. po panhisterektomii).
          • dele_mele Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 17:10
            dele_mele napisała:

            > Niepłodność się leczy, bezpłodność jest trwała (np. po panhisterektomii).

            to do miliwati
    • sarling Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 15:22
      jedną
    • an_ni Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 15:47
      tak, trzy
      kazda historia inna
      jedna to para sporo po 40-tce, z wyboru bezdzietna, to nasza rodzina wiec wiem ze po urodzeniu sie naszej corki mieli refleksje ze moze szkoda ze nie maja dzieci, ale wkrotce potem zaczeli sie cieszyc ze maja swobodne, beztroskie zycie wink
      druga tez po 40-tce, ona nieplodna, nie poddali sie in vitro z wyboru (katolickie podejscie), on chcialby adoptowac teraz, ona nie bardzo, jest pogodzona z brakiem potomstwa, ale bardzo sie boi ze maz - mlodszy od niej pogoni za pragnieniem do innej kobiety
      trzecia to para 30 letnia gdzie facet jest nieplodny i nie koniecznie chce sie poddawac kuracji, ona wariuje za dziecmi, i to najmniej ciekawa historia
      • mdmaj2371 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 16:01
        jak juz ktos powiedzial nieplodne czy bezplodne bo to duza roznica.
        Znam i to sporo bo problem i nas dotknal.
      • gazeta_mi_placi Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 17:30
        W tym ostatnim przypadku czemu kobieta nie znajdzie sobie zdrowego byczka?
        • sebaga Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:34
          bo istnieje ryzyko, ze kobieta trafi na takiego byczka jak ty, a potem dziecko wrodzi sie w byczka i to dopiero placz...
        • an_ni Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 08.06.11, 10:19
          bo nie jest facetem
      • amrik Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 15.06.11, 09:38
        > druga tez po 40-tce, ona nieplodna, nie poddali sie in vitro z wyboru (katolick
        > ie podejscie), on chcialby adoptowac teraz, ona nie bardzo, jest pogodzona z br
        > akiem potomstwa, ale bardzo sie boi ze maz - mlodszy od niej pogoni za pragnien
        > iem do innej kobiety
        ale sredniowiecze, chca miec dziecko, sa na to sposoby a oni tylko "po bozemu". Po prostu rece opadaja nad tym ciemnogrodem.
    • echtom Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 15:59
      Nie wiem - znam bezdzietne pary w wieku 30-35 lat, ale nie pytam, czy nie mogą, czy nie chcą. W swoim pokoleniu kojarzę tylko 2 pary, które długo się starały - zdecydowanie przeważały szybkie wpadki wink
    • cottonka Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 16:05
      Jak jeszcze nie staraliśmy się o dziecko znałam kilka takich par. Opowieści o invitro to trochę brzmiało jak kosmos. Bardzo im wpsółczułam. A potem to samo spotkało nas. Wtedy poznałam całe morze takich par sad
      I potwierdzam, w moim przypadku udręką było patrzenie na kobiety w ciąży, dzieci (szczególnie te malutkie). Koszmarem były kretyńskie teksty o naszych staraniach, nawet nie chce mi się ich przytaczać.
      Mocna lekcja życia, choć teraz wiem, że bywają większe tragedie.
      • hugo43 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 16:10
        nie.mieszkam w bloku,gdzie dzieci rodza sie na potegesmilejakas dobra energia jest.
        • reges Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 17:27
          Nie ma tam czasem jakiegoś mieszkania na sprzedaż albo chociaż do wynajęcia?wink
          • hugo43 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 17:50
            smiejemy sie z sasiadami,ze nasz "klub lokatora " w piwnicy powinnismy na godziny wynajmowac.na 20 mieszkan w ciagu 4 lat urodzilo sie 13-ro dzieci i kolejne 3 sa w drodze.
    • kiniox Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 16:10
      O czterech parach wiem, że z różnych powodów mają trudności. Myślę, że są też takie, które o tym nie mówią. Z tych czterech w jednym wypadku zadziałało in vitro, w drugim nie zadziałało in vitro i chyba już nie zadziała, w trzecim religia nie pozwala im nawet się leczyć, a co dopiero próbować in vitro, a w czwartym po wielu próbach i licznych poronieniach udało się urodzić wcześniaczka, który przetrwał. Ten ostatni przypadek jest o tyle dodatkowo osobiście dla nas brzemienny w skutki, że byłyśmy z dziewczyną w ciąży w tym samym czasie, miałyśmy daty porodu w jednym tygodniu, ale ona swoją córeczkę straciła w bardzo zaawansowanej ciąży i teraz widok mojego syna jest dla niej zbyt bolesny. Wielu ludzi przeżywa tragedie, nie wszyscy się tym z otoczeniem dzielą.
    • kropkacom Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 16:13
      Nie wnikam. I pewnie dlatego wiem o jednej (ona po trzydziestce a on po pięćdziesiątce). Nie widzieliśmy się dawno.
    • jomat Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 16:35
      Trzy, w tym jedna jest już rodzicami (in vitro)
    • 18_lipcowa1 Mnóstwo! 07.06.11, 17:21
      bardzo dużo bezpłodnych , bardzo dużo leczących sie, starających od lat ( w rodzinie, w pracy, wsrod znajomych )
      bardzo duzo par nie może miec kolejnych dzieci
      zazwyczaj jak jest młode małzenstwo majace mieszkanie , prace a nie majace dlugo dzieci to oznacza ze jest cos nie halo

      w sumie nie znam ( oprócz siebie i meza) pary ktorym sie udało za 1 podejsciem , zawsze to sa proby trwajace miesiacami
      • aga_sama Re: Mnóstwo! 07.06.11, 17:36
        Znam dwie takie paty.
        Pierwsza ma obecnie dwoje dzieci, a ona cztery ciąże za sobą.
        Druga para starała się baaardzo długo, wiele lat. Kiedy urodził się nasz syn, rozluźniliśmy kontakty, bo ona miała łzy w oczach jak na nas patrzyła. Pamiętam, że spotkałyśmy się na spcerze, kiedy syn miał z 5 miesięcy, zaprosiła mnie do siebie na kawę. Kiedy karmiłam młodego piersią, ona się popłakała i powiedziała, że teżjest w ciąży, w 2. m-cu. 3 tygodnie później poroniła, to było chyba 3-cie in vitro... A ja długo nie mogłam się otrząsnąć. Jesssu, jak mi było smutno i przykro.
        Udało im się po 2 latach, nie wiem za którą próbą. Od niespełna roku są rodzicami.
        Wielokrotnie czytałam o takich parach, ale dopiero jak taka siętrafiła wśród znajomych to zrozumiałach tragedię...
      • gazeta_mi_placi Re: Mnóstwo! 07.06.11, 17:48
        Co znaczy za pierwszym podejściem? Od pierwszego strzała bez gumy?
        • 18_lipcowa1 Re: Mnóstwo! 07.06.11, 18:04
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Co znaczy za pierwszym podejściem? Od pierwszego strzała bez gumy?

          tak
          • thegimel Re: Mnóstwo! 07.06.11, 19:36
            To znasz drugąsmile
            My.
            • anorektycznazdzira Re: Mnóstwo! 07.06.11, 19:43
              Zgłaszam się do statystyki pierwszo-strzałowców smile
              • naomi19 Re: Mnóstwo! 07.06.11, 19:49
                I ja też, nieśmiało.
                • mantis_after_dinner Gratuluje wyczucia chwili 07.06.11, 20:28
                  watek o nieplodnosci, a dziewczynki sobie urzadzily empatyczny konkurs 'zlotych strzalow'

                  I co - lepsze sie przez to czujecie?

                  PS. Mnie sie 'zloty strzal' zdarzyl dwa razy - tylko co z tego? Mam sie cieszyc?
                  • black-cat Re: Gratuluje wyczucia chwili 07.06.11, 20:38
                    Wątek jest o tym, czy znamy pary, które nie mogą mieć dzieci. I wypowiadają się tu zarówno osoby, które znają takie pary, nie znają takich par, jak również te, które miały problem z zajściem w ciążę lub takiego problemu nie miały. Empatia nie ma nic do rzeczy, bo to nie jest wątek pt." Nie mogę zajść w ciążę. Pomóżcie".
                    I odpowiem na Twoje pytanie - tak, powinnaś się cieszyć, że Ci się udało, ale to wcale nie oznacza, że jesteś od kogokolwiek lepsza.
                    • mantis_after_dinner do black-cat 08.06.11, 08:58
                      I odpowiem na Twoje pytanie - tak, powinnaś się cieszyć, że Ci się udało, ale t
                      > o wcale nie oznacza, że jesteś od kogokolwiek lepsza.

                      Taaaak? A mozesz wyjasnic, z czego konretnie mam sie cieszyc, skoro dziecka i tak nie mam? Czyli co - celem samym w sobie jest zajscie w ciaze? I to najlepiej od pierwszego strzalu?

                      • black-cat Re: do black-cat 08.06.11, 09:38
                        Cóż, w takim razie źle Cię zrozumiałam. Przykro mi, że nie udało Ci się donosić ciąży.
                        Myślę też, że jest całkiem sporo kobiet dla których właśnie zajście w ciążę jest celem. Bo dzięki temu mogą np. coś zyskać - niektórym wydaje się, że jest to np. świetny sposób na zamążpójście.
                      • ciociacesia zasadniczo 08.06.11, 10:12
                        > Taaaak? A mozesz wyjasnic, z czego konretnie mam sie cieszyc, skoro dziecka i t
                        > ak nie mam? Czyli co - celem samym w sobie jest zajscie w ciaze? I to najlepiej
                        > od pierwszego strzalu?
                        zeby dziecko urodzic trzeba naujpierw w ciaze zajsc. zajscie w ciaze daje jakas nadzieje ze uda sie ja donosic, nie zajscie pozostawia jedynie 'moze w nastepnym miesiacu'
                      • anorektycznazdzira Re: do black-cat 08.06.11, 14:24
                        Nie bierz może wszystkiego do siebie? Dziewczyna ci bardzo słusznie przypomniała co jest przedmiotem wątku i na jakim forum jesteśmy. Naskakiwanie, jak to robisz, jest bez sensu.
                        • mantis_after_dinner Re: do black-cat 08.06.11, 14:32
                          norektycznazdzira napisała:

                          > Nie bierz może wszystkiego do siebie?
                          - bynajmniej. z 'braniadosiebie' wyroslam jakos kolo 14 roku zycia smile

                          Dziewczyna ci bardzo słusznie przypomniała
                          - tyle ze dziewczyna sie pomylila. Watkotworczyni wcale nie pytala sie o to, ale ile Wam to zajelo?

                          Naskakiwanie, jak to robisz, jest bez sensu.
                          - ja za to uwazam, ze robienie 'zawodow' w temacie, na ktory nie masz wiekszego wplywu jest bez sensu - na dodatek w watku ktory jest zupelnie o czym innym
                          • anorektycznazdzira Re: do black-cat 08.06.11, 20:46
                            Bardzo emocjonalna reakcja niestety nie potwierdza deklaracji o wyrośnięciu z 'brania do siebie'.
                            Co ma do rzeczy o co pytała? Tu wolny kraj i otwarte forum, można, wyobraź sobie, dyskusję prowadzić swobodnie. Od tego są też w drzewku odgałęzienia. Skoczyłaś zresztą z oburzeniem pod hasłem "wrażliwości" a nie zmiany tematu.
                            Więc jeszcze raz, powoli: autorka nie pisze o swoim problemie, tak? Nie prosi o pomoc? Inni tez nie? Forum nie jest poświęcone temu problemowi a sądząc z nazwy wręcz przeciwnie, tak? Albo problem dotyczy cię osobiście i nie potrafisz się opanować (jeśli tak, to współczuję naprawdę szczerze) albo masz poczucie misji (jeśli tak, to otrzeźwiej).
                            • claudel6 Re: do black-cat 14.06.11, 23:52
                              o smile
                  • claudel6 Re: Gratuluje wyczucia chwili 14.06.11, 23:50
                    ale to chyba nie jest wątek na forum dla niepłodnych? skąd założenie, ze ten akurat wątek na emamie będą czytały same pary starające sie? chyba logiczniej - będą czytały te same emamy co zawsze. warto pomyślec czasem, zanim sie wybuchnie świętym oburzeniem.
                • claudel6 Re: Mnóstwo! 14.06.11, 23:48
                  hm. ja też.
              • sarling Re: Mnóstwo! 07.06.11, 20:27
                My też - oba chłopaki z pierwszego strzału. NPR rzondzi smile
          • 3-mamuska Re: Mnóstwo! 07.06.11, 19:42
            Ja znam kilka:
            1 para jest grubo po 40,i nigdy nie sprawdzili dlaczego nie moga miec dzieci, mimo ze nigdy sie nie zabezpieczali.Nie mieli parcia na dziecko.
            2 tez juz po 40 ,ale tez nie wiedza dlaczego,tylko ona twierdzi ze musi byc problem ze strony meza,bo ona jest zdrowa.A maz nie zgodzil sie na zadne badania i leczenie.
            3 para mloda kolo 30 tez problem ze strony faceta.
            A 3 nastepne pary sa rodzicami, ale po 1-2 roku staran.
            Znam tez ze 2 pary, ktore nie moga miec 2 dziecka,jedna z nich stracila 2-go malucha na poczatku ciazy.
      • black-cat Re: Mnóstwo! 07.06.11, 20:30
        To już znaszsmile Do tego jeszcze my z tych co najpierw mieszkanie, praca, przyjemności itp. Nikt nie chciał wierzyć, że nie chcemy dzieci, rodzina w większości uważała, że nie możemy. I po 6 latach małżeństwa powiedzieliśmy sobie, ok, może już? Poszłam do gina na wizytę, mówię mu, że w końcu podjęliśmy decyzję o dziecku, on robi usg i mówi, o, to dzisiaj jest dobry moment, akurat pani jajeczkuje. Wróciłam do domu, zadzwoniłam do męża, żeby szybciej wracał z pracy. Wróciłsmile Za ok. 3 tygodnie ponownie idę do gina, ten żartuje: no i co, miała pani w ciążę zajść. A ja na to: No i zaszłam panie doktorze. Znam jeszcze kilka takich par, którym się udało od razu.
      • langolier_maximus Re: Mnóstwo! 14.06.11, 12:29
        a tam pitolenie..Nie każdy tak zaraz zazdrości dzieciatym , czasem poprostu nie każdy od razu po slubie chce mięc dziecko, niektórym jednak cięźko to pojąć.. Na ogół niemoc zrozumienia tego faktu dotyka to ludzi z pieluchowym zapaleniem mozgu lub ciśnieniem na dziecko od początku świata wink).
        Wsrod moich znajomych sporo było par, w tym ja z mężem, ktore kilka lat po ślubie nie miały dzieci z wyboru (tyle,że ja naprzykład wyszłam za mąź w wieku 26 lat wiec miałam czas).A,że to wszystko bardzo bliscy znajomi to o problemach bym wiedziała.Teraz obradzamy za to wszyscy jedno po drugim, bo sie zdecydowaliśmy w tym samym czasie wink. I to też jest świetne, swoją drogą.

        Do szalu doprowadzało mnie, jak po slubie kazdy z dalszej rodziny czekał "ze to juz" albo pytali sie kiedyyy i kiedyyy-bo przeciez mamy mieszkanie niezłe prace wiec na co czekamy wink
    • rosapulchra-0 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 17:32
      Ani jednej. Znałam kiedyś jedną parę, która posiada dziecko urodzone in vitro. Ale poznałam ich, gdy już to dziecko mieli. Za to płakałam jak bóbr, gdy ona opowiadała mi, przez co przeszła, żeby zajść w ciążę.
    • kozica111 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 17:41
      Sporo, ale niepłodnych a nie bezpłodnych.
      Staraja sie kilka lat.
      Robiłam badania hormonalne w klinice leczenia niepłodności bo stara już byłam i obawiałam się kłopotów.
      Podłamałam sie jak zobaczyłam wiele młodych par ; ludzi w wieku 23-32 lata tak na oko...My mieliśmy wtedy już 35 , pomyślałam jaka szansa dla nas skoro tacy młodzi maja problemy....
      Zaskoczyło bez większych problemów po pół roku starań.
    • joana.mz Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 18:07
      statystycznie dużo
    • lila1974 Żadnej 07.06.11, 19:20

    • gryzelda71 Nie znam. 07.06.11, 19:26
    • i_b13 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:35
      niepłodnych wiele.
      Sami byliśmy. Pierwsze dziecko bez problemów. Próby spłodzenia kolejnego trwały prawie 5 lat. Jestem teraz w 5 miesiącu. Przeszkadzała moja niedoczynność tarczycy i hashimoto. Pierwsze 2 lata braliśmy wszystko na spokój, kolejne rok jakoś tak przebrnął, ostatnie półtora roku to bieganie po laboratoriach i lekarzach. Od października ubiegłego roku miałam wyniki w normie, mąż również. I podjęliśmy decyzję o daniu na luz, odłożeniu troche grosza i poddaniu się zabiegom wspomagającym w II polowie roku. I w lutym zaliczyliśmy wpadkę smile
      • pudelek09 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:48
        sami do nich nalezelismy-pierwsza ciaza po 2l bez leczenia,ale kolejna-po 10,5roku.Obecnie jestem w7mies ciazy,po dlugim i bolesnym(zwlaszcza psychicznie leczeniu),po kilku operacjach i kilku inseminacjach,setkach badan,niezliczonych przeplakanych nocach...nie chce do tego wracac!
        Coraz wiecej par dotyka ten problem,ale wchodzac do invimedu mozna przezyc szok!Prawie za kazdym razem trafialismy na pelna poczekalnie par leczacych sie i to nie tylko z Wroclawia.Przyjezdzaja nawet z b.daleka(ze mna do zabiegu podchodzila dziewczyna ktora jechala kilka godz na kazda wizyte,a nie bylo ich malo)
        Ja dziekuje Bogu,ze bylo nas stac na ten zabieg,ze udalo sie za 1razem,bo psychicznie to juz bylam wrakiem.Niby zdawalam sobie sprawe,ze wariuje,ale tego nie da sie opanowac!To jest horror-patrzac na te ciezarne,mlode matki,ktore masz wrazenie ze sa wszedzie!
    • thegimel Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:39
      Bezpłodną jedną - mój chrzestny, jego żonie tuż przed ślubem usunięto wszystko (nowotwór). Niepłodnych par znałam kilka - kuzynce udało się niedawno po pięciu latach, powodem była głównie blokada psychiczna, fizycznie było wszystko z nią ok. Znam też parę, która po kilku latach prób zaadoptowała dziewuszkę.
    • anorektycznazdzira Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:41
      Całkiem sporo, ale nie reagowali tak, hmmm..., histerycznie. Jedni już są po procedurze adopcyjnej i mają małą córcię, dwóm parom się "udało" po wielu latach jedni w ciąży drudzy z nieowlakiem, czwarta para kupiła sobie psy i skupiają się na ich hodowli. Następnym lekarz kazał "teraz zaczekać", jedna para (bez związku z nie-dzieciatością) niestety nie żyje, pozostali się nadal starają. W sumie naliczyłabym chyba z 10 takich par, normalnie szok ilościowy uncertain
      • kawka74 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:47
        W sumi
        > e naliczyłabym chyba z 10 takich par, normalnie szok ilościowy uncertain

        Co czwarta para ma problemy z płodnością, więc ta liczba nie jest znów taka ogromna uncertain
        Problem też wyszedł poza pary po trzydziestce, gdzie można było zwalić na wiek (zwłaszcza wiek kobiety), z niepłodnością borykają się coraz młodsi ludzie.
        • rikol Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 14:34
          Straszenie kobiet 'wiekiem' to raczej ideologia niz nauka. Sa kobiety, ktore rodza, majac 50 lat, bez zadnego wspomagania. Mnostwo kobiet dzieci urodzilo miedzy 30-40 rokiem zycia.

          Problemy z plodnoscia sa spowodowane przez zanieczyszczenie srodowiska. Kilkadziesiat lat temu mezczyzni mieli 3 razy wiecej zdrowych plemnikow w jednostce objetosci. Jesli legalne jest karmienie zwierzat hodowlanych hormonami, to naprawde nie ma co sie dziwic epidemii nieplodnosci.
          • wuika Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 16:53
            Bardzo gwałtowny wzrost ryzyka urodzenia chorego dziecka po 35 roku życia to pewnie też straszenie, a nie prosta statystyka?
            • basic.woman222 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 15.06.11, 07:59
              wuika napisała:

              > Bardzo gwałtowny wzrost ryzyka urodzenia chorego dziecka po 35 roku życia to pe
              > wnie też straszenie, a nie prosta statystyka?

              To raczej bezmyślne odklepywanie gdzieśtam zasłyszanych rewelacji rodem z lat 70. i 80. XX wieku przez lemingi takie jak ty - nie myslące, nie skażone refleksją i oczywiście nie orientujące się w temacie...
              Jedyny "wzrost", bynajmniej nie "gwałtowny" istnieje w pezypadku zespołu Downa - przy czym dzieci dotknietych tym zespołem o wiele wiecej rodzą kobiety przez trzydziesyką. Aby odkryc, jak to mozliwe (ojejeujej), spytaj mamusi albo nauczyciela...
          • niceflower454 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 17:06
            do rikol-masz racje,ale tylko po czesci...wszystko zalezy od spotkania wlasciwego samca/samicy.....Najbardziej bezpłodni i stratni w kwestii prokreacji są ludzie będący w stałych monogamicznych związkach.Tkwia w nich,a latka leca....Potem przyzwyczajenie i falszywe poczucie bezpieczenstwo pozostawia ich przy niedobranych partnerach.Stad cale sterty STARYCH rodzicow (40+),badz in vitro,badz przysposobienia nie swojego dziecka...

            Narzeczenstwa,malzenstwa to czysta antykoncepcja dla idiotów i frajerów,ktorzy prosza sie o dziecko z niezadawalającą pod względem wszlekim partnerką,bądz BEZDZIETNOŚĆ.

            Ja wiem,ze to niezgodne z koscielnym papłaniem,ale taka prawda jest.

            Ja pyta sie dlaczego 60 latek prowadzi 19 latka za reke to z gory wiadomo,ze tkwil w beznadziejnym zwiazku stałym.....

            Puszczać sie chłopy na boki to pewnie cos z tego bedzie.Dotyczy tez pan oczywiscie w rownym stopniu.
      • aagata4 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:56
        Jak byłam w takiej sytuacji to nie lubiłam rozmów na tematy dzieciowe typu ach jaki mój maluch zdolny lub jaki nieznośny, a pani w przedszkolu powiedziała itp.

        Dzieci mi przestały przeszkadzać po skutecznym nauczeniu niepłakania na ich widok. Z wielkim wysiłkiem mówiłam siostrzenicy, że pięknie narysowała rysunek, kiedy ja widziałam, że jest potwornie brzydki, ale chyba się nie zorientowała. Teraz, kiedy mam już upragnione dzieci bardzo mi się podobają dziecinne rysunki.
        Generalnie szukałam sobie pretekstów wyjścia, kiedy rozmowa schodziła na temat dzieci. Np w kuchni zmywałam gary, szłam do łazienki lub wychodziłam z palącymi papierosy na dwór choć nie paliłam.

        Myślę, że najlepiej nie zaczynać tematu dzieci ani nie podtrzymywać rozmów na temat dzieci w obecności osób długo bezskutecznie starających się o dzieci. Ale nie należy też sztucznie ucinać rozmów na temat dzieci, ale płynnie przejść na inny temat

        Pozdrawiam
        Agata
    • na_pustyni Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:50
      Znam kilka par, które nie mają dzieci. Czy nie mogą, czy ich wybór w to już nie wnikam.
      • fogito Re: Dużo macie wokół siebie niepłodnych par? 07.06.11, 19:54
        Znam kilka takich, kóre od wielu lat starają się o dziecko i nie udaje się mimo wielu prób in vitro. Znam też takie, którym się udało po in vitro i znam takie, które zaadoptowały dziecko/ci. Generalnie sporo.
    • naomi19 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:53
      1 para bezpłodna, kobieta uwielbbia dzieci, bawi się z córką 1000 razy epiej niż ja, z milion razy większym uczuciem wink Swoją drogą to najbardziej zgodne małżeństwo jakie znam.
      2 para stara się już 3 lata i nic. Obydwoje uwielbiają moją córkę, nie reagują histerycznie, raczej bawią się z nią, kupują drobiazgi, zawsze pytają o nią.
      3 para- już x lat po ślubie i niby nie chcą. Nie wiem, jakoś wcześniej, na studiach bardzo chciała, a jak warunki są to już nie chce.Nie wierzę.
      4 para po leczeniu hormonalnym, udało się zajść.
      5 para po zabiegu inseminacji. Udało się.
      • 3-mamuska Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:05
        naomi19 napisała:

        > 1 para bezpłodna, kobieta uwielbbia dzieci, bawi się z córką 1000 razy epiej ni
        > ż ja, z milion razy większym uczuciem wink
        Bo ma cierpliwoscbig_grin
        Swoją drogą to najbardziej zgodne małż
        > eństwo jakie znam.
        Tak bo nie maja o co sie klocicbig_grin
        • gazeta_mi_placi Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:11
          Ty zaczęłaś się kłócić ze swoim mężem dopiero po porodzie?
    • kropkaaga Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 19:58
      Ja znam jedną.Niepłodną.Kobieta kiedyś poroniła.Od tamtego czasu minęło wiele lat(ok13) i do tej pory nic.Para próbuje in vitro.Już chyba trzeci raz.Na razie bez skutku.Mają wszystko.Oprócz dzieckasad
      • gazeta_mi_placi Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:10
        A Ty masz dziecko i czujesz się od nich moralnie lepsza ...
        • heca7 Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:32
          Parę par z różnymi trudnościami i w różnym wieku.
          1. starsi państwo, ok 70. Pierwszy poród zakończył się śmiercią dziecka i usunięciem macicy. Adoptowali noworodka 7-dniowego, dziś już mocno pełnoletniego.
          2. para ok 30. Parę lat leczenia i I in vitro udane- chłopiec, potem pół roku później wpadka- bliźniakibig_grin
          3. para po 40. Adoptowali dwójkę dzieci.
          4. para także po 40. Od początku, już przed ślubem mówili, że tylko adpocja wchodzi w grę. Odczekali trochę i adoptowali dwójkę. Po czym pani w wieku 43 lat urodziła dziecko surprised więc nie wiem jak to tam było.
          5. para ok 30, dzieci mieć nie chcą, ciągle gdzieś podróżują, zwiedzają itd.
        • kropkaaga Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 22:33
          gazeta_mi_placi napisała:

          > A Ty masz dziecko i czujesz się od nich moralnie lepsza ...

          Nie czuje się ani lepsza,ani gorsza...
        • joanna_can Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 14.06.11, 20:16
          a tobie duzo gazeta placi? czy ty tak sama z siebie...
    • gazeta_mi_placi Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:20
      Ja znałam jedną taką parę, mąż się pocieszał u mnie (znaczy byłam jego kochanką).
      Trochę mi żal ich było.
      • aurita Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:37
        gazetko to bylo przed operacja plci?

        PS. Nieplodnych znam sporo, bo sama jestem nieplodna. Bezplodnych: 1 faceta, starszy pan okaleczony w obozie koncentracyjnym
    • guderianka Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:52
      Jedna znajoma-po 18 latach starań adopotowała córkę
      Druga bliska koleżanka oczekuje na adopcje-fantastycznie reaguje na dzieci, dzieciaki lubią ją, lgną do niej bardzo, długo się starała, w końcu podjęła decyzję o adopcji, chyba pogodziła się z losem, jest bardzo pogodna
    • gagunia Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 20:57
      Znam dwie. W pierwszej parze jedna ciąża poroniona, kolejnych brak i tak już kilka lat. Druga para po kilku latach leczenia zaadoptowała dziewczynkę. Starają się dalej. W obu parach teoretycznie pod względem medycznym powinno się udać.... Na razie efektów nie widać.
      Zachowują się normalnie, nie ma płaczu i histerii. Są to ludzie w wieku 35-38 lat.
    • zabulin Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 07.06.11, 21:00
      Tak na szybko przychodza mi do głowy 3 pary:
      jedna to już ludzie w wieku moich rodzicow- szkoda byliby świetnymi rodzicami
      a dwie pozostałe to młodzi ludzie ok. 30-34 lat.

      Ci najblizej mnie- na leczenie wydali juz tyle kasy, ze zbudowano by niezły dom. 6 czy 7 nieudanych in vitro, bolesne zstrzyki, badania, szpitale, kliniki najlepsze jakie sa. I nic.
      Nadzieja umiera ostatnia. Moim zdaniem lekarze zwyczajnie ich doją, zamaist powiedzieć wprost, ze dzieci nie bedzie.

      Jak reagują na dzieci? Normalnie. Tak na zewnątrz. CO czują- nie wiem. Nie jesteśmy aż tak blisko.
      • 3-mamuska Re: Dużo macie wokół siebie bezpłodnych par? 15.06.11, 11:18
        zabulin napisała: Nadzieja umiera ostatnia. Moim zdaniem lekarze zwyczajnie ich doją, zamaist pow
        > iedzieć wprost, ze dzieci nie bedzie.
        A tu sie zgadzam,bo jak usyszalam ze lekarz kazal im juz robic dziecko, bo za 2 miesiace plemniki beda za stare to mi wszystko opodlo,a 2000zl wzial za pomoc w robieniu dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka