Dodaj do ulubionych

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...

07.06.11, 15:18
Czy zdarzyło Wam się w życiu, że czegoś bardzo chciałyście, ale niestety się nie udało. Trochę poprzezywałyście, ale okazało się, że ta zmiana planów wywołała jakiś totalny obrót spraw w waszym życiu...pozytywny oczywiscie i doszłyście do wniosku... "całe szczęście, że się nie udało"...
Ja...

1. Miałam robić doktorat, ale promotorka zmieniła termin obrony i nie mogłam zdawać. Byłam bardzo rozczarowana, ale znalazłam fajna pracę i zarabiałam kilkukrotnie większe pieniądze niż na stypendium doktoranckim. Teraz znajomi po doktoracie pracy nie mają.

2. Zmieniłam pracę na taką, z której w ogóle nie byłam zadowolona. Nie wiedziałam co zrobić, więc doszłam do wniosku, że może czas na dziecko. I tak też się stało smile

A wy?
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 17:34
      tak, wiele razy - szczegolnie w ostatnim roku
    • dziennik-niecodziennik Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 18:48
      nie wyjechałam do Anglii, gdzie czekala juz na mnie zalatwiona praca w zawodzie (a wtedy bylo o to dosc trudno). dzieki temu jestem żoną mojego męża smile
    • mruwa9 Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 18:52
      Tak. Mojemu mezowi nie udalo sie dostac pracy w USA (ani wylosowac wizy na loterii). I bardzo dobrze, bo ja do USA nie chcialam wyjezdzac, to nie jest dobry kraj do zycia.
      • bez_seller Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 19:48
        mruwa9 napisała:

        > Tak. Mojemu mezowi nie udalo sie dostac pracy w USA (ani wylosowac wizy na lote
        > rii). I bardzo dobrze, bo ja do USA nie chcialam wyjezdzac, to nie jest dobry k
        > raj do zycia

        To jest dobry kraj do zycia, tylko jak sie nie udalo, to sie mowi trudno, a nie wypisuje glupstwa.
        • mruwa9 Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 22:04
          to jest dobry kraj dla mlodych zdrowych i bogatych. Spytaj te 60 milionow ludzi bez ubezpieczenia zdrowotnego, jak im sie zyje. A niejeden z nich wczesniej mogl znajdowac sie w klasie sredniej, dobrze zarabiac, tylko np. mial pecha zachorowac na raka i po wyczerpaniu kwoty ubezpieczenia zadna firma go nie ubezpieczy, bo jest klientem wysokiego ryzyka.
          • majenkir Re: 07.06.11, 22:30
            mruwa9 napisała:
            > to jest dobry kraj dla mlodych zdrowych i bogatych.


            A ktory nie jest?

            >Spytaj te 60 milionow ludzi bez ubezpieczenia zdrowotnego,

            A moze spytam moja babcie w PL, z ktorych lekow w tym miesiacu bedzie musiala zrezygnowac. Bo takie dylematy maja dziadkowie z 800 zl emerytury.
            Albo spytam moja mame dlaczego znowu placila za jakies tam badania z wlasnej kieszeni, skoro jest ubezpieczona...
            • mruwa9 Re: 07.06.11, 23:37
              Ja nie twierdze, ze Polska jest dobrym krajem do zycia. Ale USA tez nim nie jest, z wielu wzgledow. Powiedz, jak to jest mozliwe, ze tak ciezko harujac, jak to sie odbywa zwykle w USA, nie stac tak ogromnej rzeszy ludzi na ubezpieczenie zdrowotne, urlopu maja co kot naplakal i to jesli szef laskawie sie zgodzi go udzielic, urlopow macierzynskich praktycznie nie ma, jeszcze dobrze z pologu sie nie wyjdzie, a juz trzeba wracac do pracy, na lotniskach rewiduja nawet male dzieci w poszukiwaniu materialow wybuchowych ( Al Kaida wygrala, udalo jej sie zakorzenic psychoze strachu w narodzie amerykanskim), a zeby zrobic kariere zawodowa, trzeba umiec jak czolg po trupach sunac twardo do celu, bez rozpraszania sie na jakies bzdury, typu rodzina, dzieci.
              • bez_seller Re: 08.06.11, 02:27
                mruwa9 napisała:

                > Ja nie twierdze, ze Polska jest dobrym krajem do zycia. Ale USA tez nim nie jes
                > t, z wielu wzgledow.

                Nie masz pojecia kobieto o czym mowisz. Rozumiem jednak, ze musisz sobie jakos te Ameryke obrzydzic, zeby mniej bolala porazka.
                • feniks_z_popiolu Re: 08.06.11, 04:34
                  Mit Ameryki wiecznie żywy Górale jednak wracają ostatnio do hal
                • mruwa9 Re: 08.06.11, 10:51
                  chyab zartujesz, to nie byla zadna porazka i niczego nie musze sobie rekompensowac.
                  BTW mam rodzine i znajomych w USA, mam kolezanke, ktora tam wiele lat mieszkala (potwierdza, ze to nie jest kraj przyjazny dla rodzin z dziecmi), moi znajomi, mieszkajacy w USA to nie klepiacy biede Polonusi na Jacykowie, ale specjalisci wysokiej klasy, swietnie zarabiajacy, mocno krytykuja Stany zwlaszcza za brak powszechnych ubezpieczen zdrowotnych. Twierdza, ze spokojnie zrzekliby sie nawet polowy swoich dochodow, gdyby to mialo byc warunkiem wprowadzenia powszechnych ubezpieczen zdrowotnych ( jako lekarze sa w pewnym sensie beneficjentami obecnego systemu, choc najwiecej oczywiscie zyskuja same firmy ubezpieczeniowe, to nieslychanie silne lobby, a gra toczy sie o przeogromne pieniadze, wiec szanse na reforme systemu sa znikome). Zamiast solidaryzmu spolecznego jest egoizm w czystej postaci, a mnie to nie odpowiada. Bo nikt nie ma gwarancji, ze zawsze bedzie piekny, mlody , zdrowy i bogaty. Choroba, wypadek czy niepelnosprawnosc jednego domownika moze pograzyc finansowo cala rodzine.
                  • bez_seller Re: 08.06.11, 11:13
                    mruwa9 napisała:

                    Zamiast solidaryzmu spolecznego jest egoizm w
                    > czystej postaci, a mnie to nie odpowiada. Bo nikt nie ma gwarancji, ze zawsze b
                    > edzie piekny, mlody , zdrowy i bogaty. Choroba, wypadek czy niepelnosprawnosc j
                    > ednego domownika moze pograzyc finansowo cala rodzine.

                    Po prostu bredzisz.
                    • mruwa9 Re: 08.06.11, 11:17
                      Mieszkasz w USA? To powiedz, ile masz urlopu wypoczynkowego, ile macierzynskiego, czy masz ubezpieczenie zdrowotne i do jakiej kwoty? I czy chorujesz (lub ktos z Twojej najblizszej rodziny) przewlekle na cokolwiek, czy byl/jest niepelnosprawny? Czy pracujesz w ogole i czy bez problemu dostajesz tyle urlopu, ile chcesz, wtedy, kiedy chcesz?
                      • miliwati Re: 08.06.11, 11:26
                        mruwa9 napisała:

                        > Mieszkasz w USA? To powiedz, ile masz urlopu wypoczynkowego, ile macierzynskieg
                        > o, czy masz ubezpieczenie zdrowotne i do jakiej kwoty? I czy chorujesz (lub kto
                        > s z Twojej najblizszej rodziny) przewlekle na cokolwiek, czy byl/jest niepelnos
                        > prawny? Czy pracujesz w ogole i czy bez problemu dostajesz tyle urlopu, ile chc
                        > esz, wtedy, kiedy chcesz?

                        Daj spokój, przecież to typowa emigrantka: zrywa azbest albo lata na szmacie więc żeby sama przed sobą udowodnić że jej życie ma jakikolwiek sens musi tak zajadle atakować wszystkich, którzy jej nie zazdroszczą.
                        • bez_seller Re: 08.06.11, 11:56
                          miliwati napisała:

                          > Daj spokój, przecież to typowa emigrantka: zrywa azbest albo lata na szmacie wi
                          > ęc żeby sama przed sobą udowodnić że jej życie ma jakikolwiek sens musi tak zaj
                          > adle atakować wszystkich, którzy jej nie zazdroszczą.

                          Kolejny polski oszolom.
                      • bez_seller Re: 08.06.11, 11:42
                        mruwa9 napisała:

                        > Mieszkasz w USA? To powiedz, ile masz urlopu wypoczynkowego, ile macierzynskieg
                        > o, czy masz ubezpieczenie zdrowotne i do jakiej kwoty? I czy chorujesz (lub kto
                        > s z Twojej najblizszej rodziny) przewlekle na cokolwiek, czy byl/jest niepelnos
                        > prawny? Czy pracujesz w ogole i czy bez problemu dostajesz tyle urlopu, ile chc
                        > esz, wtedy, kiedy chcesz?

                        Mieszkam w USA. Urlopu wypoczynkowego mam duzo, ubezpieczenie zdrowotne bez dentysty. Moja tesciowa bardzo chorowala, miala bezplatne leczenie, leki, szpital i fizykoterapie. Mojej bliskiej znajomej dziecko jest niepelnosprawne, ma 90 godzin bezplatnej opieki tygodniowo, szkole, specjalny transport, wszelkie lekarstawa i sprzet medeczny w domu, lacznie ze specjalnym lozkiem, wyposazona lazienka itd. Dom dla jej rodziny zostal wybudowany przez tutejsza spolecznosc, a pieniadze na dom pochodza z funduszy stanowych, fedreralnych i roznych fundacji. Jesli masz w domu niepelnasprawna osobe, to oprocz miesiecznej renty masz absolutnie wszystkie mozliwe udogodnienia i pomoc. Specjalne dzienne domy opieki na , albo calodobowe, albo osoba przychodzaca do domu itd. Mozesz wybrac i laczyc rodzaje opieki.
                        Koszty leczenia pokrywa miasto lub stan, jesli nie masz pieniedzy na leczenie. Dzieci do osiemnastego roku zycia sa ubezpieczone. Mozesz wykupic stanowe ubezpieczenie w wysokosci zaleznej od dochodow, ale ludzie nie chca kupowac ubezpieczenia, nie dlatego, ze sa niedostepne, ale dlatego, ze nie chca wydawac pieniedzy na cos, co wydaje im sie zbedne, bo w razie czego i tak beda leczeni.
                        • mruwa9 Re: 08.06.11, 13:27
                          Napisz, ile konkretnie masz urlopu (co rozumiesz pod haslem "duzo"), czy pracodawca udziela ci go w takim wymiarze i w takim terminie, w jakim chcesz, czy rzuca klody pod nogi. Ile czasu trwa platny urlop macierzynski i jak wyglada organizacja opieki nad dziecmi po powrocie matki do pracy (kto, gdzie i za ile). Jak wyglada ochrona twoich praw pracowniczych, czy mozna cie ot tak wylac z dnia na dzien,czy masz w pracy zagwarantowane prawo do przerw, czy pracodawca w ogole interesuje sie tym, jak sie czuja (psychicznie i fizycznie) jego pracownicy, czy wysysa z nich ostatnie soki, uznajac prawo dzungli (albo jestes twardy, umiesz rozpychac sie lokciami i po trupach dazyc do celu, wtedy przezyjesz, albo cie zmiazdza i zadepcza. No mercy, to wylacznie twoj problem). Czy matce malych dzieci latwo jest znalezc zatrudnienie i jak reaguje pracodawca, gdy dziecko pracownika choruje, a rodzic musi wziac wolne (czy moze rodzic zalatwia to w inny sposob? Opiekunka do chorego dziecka?).
                          Przybliz nam troche amerykanskie realia, jesli uwazasz, ze jestem w bledzie.
                          • bez_seller Re: 08.06.11, 13:50
                            No daj spokoj,. Nie mam czasu na wypisywanie elaboratow. Mam urlopu duzo, bo mam wlasna firme. Ale pracowalam tez dla innych. Wszystko zalezy od pracodawcay, pracownika itd.
                            Dziewczyno, to co tutaj wypisujesz, to jak za najciemniejszej komuny tekst. Moi znajomi pracuja jako wlascicele firm, naukowcy, nauczyciele, dziennikarze itp. pewnie, ze narzekaja, ale kto nie narzeka, ale zyja jak paczki w masle. Ciagle jakies bahamy, europy, azje i afryki, Weekendy na jachtach, albo w gorach na szlakach. Hoduja konie i kolekcjonuja obrazy. O czym Ty piszesz? Nigdy w zyciu nie zamienilabym tego zycia tutaj na zycie w Polsce. Tutaj sa przestrzenie, czyste powietrze, cisza, spokoj, ludzie sa normalni, zyczliwi. Nie zamykam domu, chyba, ze wyjezdzam na wakacje. Dzien i w nocy moj dom stoi otwarty, nie mam plotu ani groznego psa.
                            Co do macierzynskiego, to nie wiem, nie musialam nawet o tym myslec. Kobiety maja cos tam trzy miesiace, a potem biora nianie, albo oddaj do zlobka. U nas w szkole sredniej, dla nauczycieli i innych pracownikow jest zlobek i przedszkole. Matka moze w czasie lunchu skoczyc i zobaczyc jak jej dziecie sie czuje. Przez szybe jednostronna. Kazdy niemal college, uniwersytet ma swoj zlobek i przedszkole. Szpitale i zaklady pracy tez.
                            • mruwa9 Re: 08.06.11, 16:07
                              Nie odpowiedzialas praktycznie na zadne z moich pytan. A pytalam o konkrety- ile dni urlopu ma zagwarantowane pracownik (piszesz, ze zalezy to od pracodawcy, czyli, jesli pracodawca powie: tobie urlop nie nalezy sie wcale, to tez tak moze byc i jest to zgodne z prawem?). Z informacji, ktore ja mam, to urlop macierzynski trwa 8 tygodni i chyba jest bezplatny, ze wiele matek malych dzieci w ogole nie pracuje z powodu brutalnego rynku pracy i niemoznosci pogodzenia macierzynstwa z kariera.
                              W miejscu, w ktorym mieszkam obecnie, mamy 480 dni platnego urlopu macierzynskiego, do wykorzystania przez oboje rodzicow wedle uznania, do ukonczenia przez dziecko 8. lat. Pracodawca nie ma prawa odmowic mi tego urlopu w zaplanowanym przeze mnie terminie (pod warunkiem, ze zloze wniosek na 2 miesiace przed planowanym urlopem). Urlopu wypoczynkowego mam 25 dni roboczych (do ukonczenia 40. lat, potem 30 dni i tak o 5 dni wiecej co 5 lat) , z czego co najmniej 2 tygodnie pod rzad mam prawo wybrac w sezonie letnim i pracodawca musi sie na to zgodzic. To sprawia, ze od 6 lat mam wakacje trwajace ca. 10 tygodni pod rzad, a mimo tego udaje mi sie zwykle ok. 2 tygodni urlopu zaoszczedzic na kolejny rok. Wyrabiajac nadgodziny, dyzury, mozna z palcem w nosie miec ok. 3 miesiecy wolnego w roku. Nikt nie kreci nosem , gdy moje dziecko sie rozchoruje i musze zostac w domu czy isc z dzieckiem do szpitala, wprost przeciwnie- ze strony pracodawcy i wspolpracownikow otrzymuje wiele pozytywnych sygnalow wsparcia i tekstow w stylu- niczym sie nie martw, my wszystko zalatwimy, ty sie skup na dziecku i daj znac, kiedy bedziesz mogla wrocic. Pracodawca bardzo sie przejmuje dobra kondycja psychofizyczna swoich pracownikow, przerwa i odpoczynek to rzecz swieta. Podroz do Polski kosztuje w sumie grosze ( w dobrym ukladzie), trwa poltora godziny i nie wymaga zmian stref czasowych. Podatki, fakt, bardzo wysokie, ale widac, na co ida. Szkoly, rowniez niepubliczne, sa dla uczniow bezplatne, malo: uczniowie dostaja wszelkie materialy dydaktyczne za darmo (zeszyty, ksiazki, artykuly pismiennicze, niektore dzieci, np. z dysleksja, dostaja rowniez laptopy, a jedna ze szkol w naszej gminie w ramach programu pilotazowego wlasnie wreczyla wszystkim swoim uczniom klas 6-9 MacBooki; dzieci w szkole dostaja rowniez lunch za darmo). Tak potepiany przez liberalow solidaryzm spoleczny sprawia, ze panstwo nie pozwoli nikomu wpasc w skrajna nedze, ktora doprowadzi go do bezdomnosci, glodowania czy pozbawi prawa do opieki medycznej. Panstwo ceni ludzi wyksztalconych, dzieki czemu zarabia sie adekwatnie do swoich kompetencji i wyksztalcenia. W naszym ukladzie pol pensji meza idzie na zycie, reszte (w tym cala moja pensje) mozna odkladac, oszczedzac.
                              Moze to kwestia gustu, ale ty naprawde sadzisz, ze cos stracilam nie wyjezdzajac do USA?
                              • bez_seller Re: 08.06.11, 16:20
                                Nie mam zamiaru licytowac sie z Toba. Nigdzie nie powiedzialam, ze USA jest NAJLEPSZYM krajem do mieszkania. Napisalas -

                                , to nie jest dobry kraj do zycia.

                                A ja sie z tym nie zgodzilam. Bo to jest wspaniale miejsce do zycia. I tyle.
                                A Tobie sie niech wiedzie tam gdzie mieszkasz jak najlepiej. smile Tylko nie wypisuj klamstw o USA, bo nie masz o tym kraju zielonego pojecia. Jest wielki i kazdy znajdzie tu sobie odpowiednie miesce.
                              • dynema Re: 08.06.11, 16:46
                                Amerykanie z ktorymi pracuje lub pracowalam (mieszkam w UK) czasem wspominaja ze po studiach urlopu przez pierwsze lata w firmie nie mieli wcale. (duze firmy finansowo-inwestycyjne, a nie "krzaki" wiec podejrzewam ze legane to byc musi)

                                Pozniej tez nie jest czesto rozowo, bo jesli nawet urlop ci przysluguje to jest domniemanie ze jest to de facto praca z domu, czyli oczekiwanie ze bedziesz odpisywal na maile i bedziesz zawsze dostepny pod BB. To oczekiwanie dotyczy takze wieczorow i weekendow.

                                Dlatego jest to jedyny kontynent na ktorym dluzej nie pracowalam - jestem za bardzo rozpieszczona czasowo, uroplowo i finansowo tongue_out ale dla kazdego cos milego, ludzie maja rozne priorytety i hobby.
                      • majenkir Re: 09.06.11, 20:12
                        mruwa9 napisała:
                        > Mieszkasz w USA?


                        Ja mieszkam smile. Generalnie nie lubie takich pyskowek, a i Ameryki nie chce mi sie bronic jakos szczegolnie zaciekle, ale Ci napisze: nie wiem jak jest z urlopami i macierzynskim, bo nie pracuje. Nie pracuje, bo moj maz jest w stanie (z palcem w d...pie) utrzymac 4-osobowa rodzine + 4 psy wink na takim poziomie, o jakim w Polsce moglibysmy tylko marzyc. A ja sobie moge posiedziec na emamie big_grin.
        • miliwati Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 08.06.11, 11:52
          bez_seller napisała:

          > mruwa9 napisała:
          >
          > > Tak. Mojemu mezowi nie udalo sie dostac pracy w USA (ani wylosowac wizy n
          > a lote
          > > rii). I bardzo dobrze, bo ja do USA nie chcialam wyjezdzac, to nie jest d
          > obry k
          > > raj do zycia
          >
          > To jest dobry kraj do zycia, tylko jak sie nie udalo, to sie mowi trudno, a nie
          > wypisuje glupstwa.

          Nie jest dobry do życia kraj w którym grubasy jeżdżą na specjalnych wózkach, pieszy na ulicy jest obiektem zainteresowania policji (bo nie ma auta) a społeczeństwo nie widzi nic zdrożnego w zabijaniu dla pieniędzy kobiet i dzieci, byle poza granicami.

          A to że być może da się tam zarobić więcej niż w Polsce... Słaby argument.
          • bez_seller Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 08.06.11, 12:17
            miliwati napisała:

            > bez_seller napisała:
            >
            > > mruwa9 napisała:

            > Nie jest dobry do życia kraj w którym grubasy jeżdżą na specjalnych wózkach, pi
            > eszy na ulicy jest obiektem zainteresowania policji (bo nie ma auta) a społecze
            > ństwo nie widzi nic zdrożnego w zabijaniu dla pieniędzy kobiet i dzieci, byle p
            > oza granicami.

            Jakos polskie spoleczenstwo nie ma nic przeciwko zabijaniu kobiet i dzieci.
            Grubasow coraz mniej. W szkolach ucza zdrowego odzywiania i widac tego efekty.


            > A to że być może da się tam zarobić więcej niż w Polsce... Słaby argument.

            To jest ostatni argument dla ktorego tu jestem, a tak wlsciwie to nigdy nie myslalam w kategoriach. Wiem, takim jak Ty to sie w glowie nie miesci.
            • miliwati Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 08.06.11, 12:29
              bez_seller napisała:

              > miliwati napisała:
              > > bez_seller napisała:
              > > > mruwa9 napisała:
              > > Nie jest dobry do życia kraj w którym grubasy jeżdżą na specjalnych wózka
              > ch, pi
              > > eszy na ulicy jest obiektem zainteresowania policji (bo nie ma auta) a sp
              > ołecze
              > > ństwo nie widzi nic zdrożnego w zabijaniu dla pieniędzy kobiet i dzieci,
              > byle p
              > > oza granicami.
              >
              > Jakos polskie spoleczenstwo nie ma nic przeciwko zabijaniu kobiet i dzieci.

              Polskie społeczeństwo nie wysłało entuzjastycznie swojego wojska na pustynię tysiące kilometrów dalej żeby bronić swoich granic przed najazdem chyba Arabów na wielbłątach. Dla większości polskiego społeczeństwa "nas chłopcy" tam są po prostu najemnikami i jako takich się ich traktuje.

              > Grubasow coraz mniej. W szkolach ucza zdrowego odzywiania i widac tego efekty.

              To jak już ich będzie całkiem mało to pogadamy.

              > > A to że być może da się tam zarobić więcej niż w Polsce... Słaby argument
              > .
              > To jest ostatni argument dla ktorego tu jestem, a tak wlsciwie to nigdy nie mys
              > lalam w kategoriach. Wiem, takim jak Ty to sie w glowie nie miesci.

              Rozumiem. Chciałaś po prostu pomieszkać sobie w kraju w którym za 3-letnie dziecko bez majtek na plaży można mieć problemy z policją.

              • bez_seller Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 08.06.11, 13:30
                miliwati napisała:
                > > Jakos polskie spoleczenstwo nie ma nic przeciwko zabijaniu kobiet i dziec
                > i.
                >
                > Polskie społeczeństwo nie wysłało entuzjastycznie swojego wojska na pustynię ty
                > siące kilometrów dalej żeby bronić swoich granic przed najazdem chyba Arabów na
                > wielbłątach. Dla większości polskiego społeczeństwa "nas chłopcy" tam są po pr
                > ostu najemnikami i jako takich się ich traktuje.

                Amerykanskie spoleczenstwo podobnie traktuje "naszych chlopcow".
                >
                >
                > Rozumiem. Chciałaś po prostu pomieszkać sobie w kraju w którym za 3-letnie dzie
                > cko bez majtek na plaży można mieć problemy z policją.

                Co kraj, to obyczaj. Kiedy przyjechalam do USA, bardzo mnie dziwilo, ze dzieci na plazy maja majtki. Ale kiedy odwiedzilam po latch Polske, bardzo sie dziwilam, ze dzieci na plazy nie maja majtek. Chlopcy lapia sie za penisy, a dziwczynki maja oblepione piachem narzady rodne. Dzieci sikaly na stojaco prosto w piach, a zdarzylao sie tez jeszcze co innego. Dlatego przychylam sie do noszenia majtek przez wszystkich, zwlaszcza na publicznych plazach.
                • miliwati Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 08.06.11, 13:40
                  bez_seller napisała:

                  > miliwati napisała:
                  > > > Jakos polskie spoleczenstwo nie ma nic przeciwko zabijaniu kobiet i
                  > dziec
                  > > i.
                  > >
                  > > Polskie społeczeństwo nie wysłało entuzjastycznie swojego wojska na pusty
                  > nię ty
                  > > siące kilometrów dalej żeby bronić swoich granic przed najazdem chyba Ara
                  > bów na
                  > > wielbłątach. Dla większości polskiego społeczeństwa "nas chłopcy" tam są
                  > po pr
                  > > ostu najemnikami i jako takich się ich traktuje.
                  >
                  > Amerykanskie spoleczenstwo podobnie traktuje "naszych chlopcow".

                  To nieźle się z tym ukrywa suspicious

                  > > Rozumiem. Chciałaś po prostu pomieszkać sobie w kraju w którym za 3-letni
                  > e dzie
                  > > cko bez majtek na plaży można mieć problemy z policją.
                  >
                  > Co kraj, to obyczaj. Kiedy przyjechalam do USA, bardzo mnie dziwilo, ze dzieci

                  Obyczaj nie ściąga człowiekowi na głowe policjanta. Dlatego właśnie nie mam najmniejszego zamiaru odwiedzać USA. Za duże ryzyko dla normalnych ludzi że podpadną czymś absurdalnym.

                  • bez_seller Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 08.06.11, 13:59
                    miliwati napisała:

                    Dlatego właśnie nie mam naj
                    > mniejszego zamiaru odwiedzać USA. Za duże ryzyko dla normalnych ludzi że podpad
                    > ną czymś absurdalnym.

                    Bardzo mnie to cieszy. Wlasnie w tamtym tygodniu odwiedzili nas znajomi z Polski. Byli USA zachwyceni, ale to normalni ludzie sa. smile
                  • bez_seller Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 08.06.11, 14:51
                    miliwati napisała:

                    >
                    > To nieźle się z tym ukrywa suspicious

                    Polskie tez jakies takie ukrywajace sie jest.


                    > Obyczaj nie ściąga człowiekowi na głowe policjanta.

                    "Kobieta, która to robiła znalazła czekoladki zapakowane w ozdobną torebkę i krzycząc, że córka jest złodziejką zniszczyła prezent-całość została zgnieciona. Paragon w całym zamieszaniu gdzieś się zagubił choć był w torbie, kobieta zawlokła dzieciaka do tzw. pokoju przesłuchań szarpiąc i wyzywając. Zagroziła, że jak córka nie zapłaci to wezwie policję. Dzieciak jak to dzieciak, wysupłał kasę, dorzuciły koleżanki i zapłacił jeszcze raz. Zamiast pójść na urodziny wróciła zryczana do domu ze zdezelowanym prezentem."

                    A to gdzie sie dzialo? Czy przypadkiem nie w Polsce? W USA ta kobieta mialaby sprawe w sadzie i wyrok.
                    • miliwati Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 09.06.11, 10:10
                      bez_seller napisała:

                      > > Obyczaj nie ściąga człowiekowi na głowe policjanta.
                      >
                      > "Kobieta, która to robiła znalazła czekoladki zapakowane w ozdobną torebkę i kr
                      > zycząc, że córka jest złodziejką zniszczyła prezent-całość została zgnieciona.
                      > Paragon w całym zamieszaniu gdzieś się zagubił choć był w torbie, kobieta zawlo
                      > kła dzieciaka do tzw. pokoju przesłuchań szarpiąc i wyzywając. Zagroziła, że ja
                      > k córka nie zapłaci to wezwie policję. Dzieciak jak to dzieciak, wysupłał kasę,
                      > dorzuciły koleżanki i zapłacił jeszcze raz. Zamiast pójść na urodziny wróciła
                      > zryczana do domu ze zdezelowanym prezentem."
                      >
                      > A to gdzie sie dzialo? Czy przypadkiem nie w Polsce? W USA ta kobieta mialaby s
                      > prawe w sadzie i wyrok.

                      Zakładając że to w ogóle prawdziwa historia a nie trollowanie to gdyby matka nie była lewniwą dupą skończyłoby się to przecież tak samo.

                      Ale, ale, właśnie. No doskonały kolejny argument mi przecież podsuwasz. Nie mam zamiaru odwiedzać państwa gdzie w wyniku sądowych wyroków producenci piszą "nie suszyć kotów w mikrofali" albo "uwaga, gorąca zawartość jest gorąca".
      • majenkir Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 20:49
        mruwa9 napisała:
        >I bardzo dobrze, bo ja do USA nie chcialam wyjezdzac, to nie jest dobry kraj do zycia.


        Hehe, ales palnela wink.
        Ja wlasnie nie chcialam wyjezdzac, a teraz moglabym na kolanach do Czestochowy isc, za to, ze sie tu znalazlam smile.
    • ola Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 18:57

      był moment w życiu, kiedy miałam jechać na wyprawe do Afryki na dwa miesiące.
      Tydzień przed wyjazdem dostałam awans.
      Nie pojechałam, praca okazała się porażką, wytrzymałam tam jedynie rok.
      Ale poznałam w czasie który powinnam spędzić ze słoniami, mojego męża, ojca moich dzieci.
      Choć w głębi duszy dalej żałuję tej Afryki...
      • blekitny.zamek Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 19:05
        Tak,kupowaliśmy mieszkanie i facet w ostatniej chwili nas wystawił i sprzedał komuś innemu.
        Krótko potem znaleźliśmy też ładne w duuużo lepszej okolicy.
    • lolinka2 Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 21:03
      nie wyszłam za mąż za człowieka, przez którego plułabym sobie w brodę do końca swoich dni.
    • joxanna Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 21:10
      Tak, miałam taki ważny moment w życiu, kiedy mogłam wyjechać do bardzo, bardzo atrakcyjnej pracy za granicę i w zasadzie wpadłabym w bardzo interesujące środowisko, coś co mnie w tamtym czasie naprawdę kręciło. I mogłam to mieć bez większych starań - tzn w chwili podejmowania decyzji już miałam tyle doświadczenia, że wystarczyło się w zasadzie zgłosić.

      Ale jednocześnie poznałam mojego obecnego męża.
      Wygrała miłośćsmile
    • diademonde Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 21:51
      O, też to często powtarzam moim znajomym, że czasem mam wrażenie, że jeśli coś nie poszło po mojej myśli, że nawet jeśli na początku się wkurzam, jest histeria i depresja, to po jakiś czasie się okazuje, że chyba tak miało być - chciałam zmienić pracę, ale nie dostałam tej, o którą się starałam - a myślałam, że dostanę ją z palcem w nosie - za 2 tyg. awansowałam w dotychczasowej. Było jeszcze gorzej niż przed awansem, ale nabyte doświadczenie pozwoliło mi dostać świetne, wysokie stanowisko w prestiżowej firmie. gdybym nie awansowała, gdybym się nie przemęczyła i zrezygnowała, o tym, co teraz robię, mogłabym pomarzyć. W życiu bym nie pomyślała, że kiedyś powiem "było warto".
    • baltycki Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 22:09
      kalarepka83 napisała:

      > Czy zdarzyło Wam się w życiu,...
      Tak, kiedys baaardzo przezywalem rozstanie z Baska..
      Teraz, gdy podgladam jej fotki na nk (z ukrycia),
      gdy widze, jak z takiej fajnej laski zrobila sie taka stara, brzydka, tlusta kobieta..
      to mysle..
      Dzieki Ci Dobry Boze, zes mnie uchronil..
      • vampire-freak Re: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 07.06.11, 22:49
        baltycki napisał:

        > Dzieki Ci Dobry Boze, zes mnie uchronil..

        Taaaa... Baśka to już pewnie na pielgrzymkę poszła w podzięce :p

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka