Dodaj do ulubionych

Druga żona mojego ojca

13.05.04, 11:33
...(którą notabene lubię i z którą mam świetny kontakt) kupiła dla swojego
oczekiwanego dziecka wózek,który kosztował więcej niż CAŁA moja wyprawka dla
dziecka!!!!!!Łącznie z łóżeczkiem,wózkiem,fotelikiem samoch.itd.Nie podaję
kwoty bo szczęki by się wam poobijały o klawiatury.Nie,no trochę mnie to
zastrzeliło.Musiałam napisać.
Obserwuj wątek
    • mamaestery Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 11:57
      moze to forma "wkupienia"?...ale cos w tym jest bo moja tesciowa nie kupuje
      zadnych prezentow dla wnuczki a druga zona tescia i prosze,pierwsza wizyta i
      zasypala corcie prezentamiwink
      nic tylko sie cieszycsmiledbaj o ten wozeczek to potem odsprzedaz i na fiata
      pande bedziesz mialatongue_out
      pozdrawiamsmile
      • ewa2233 Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 11:59
        kupiła dla SWOJEGO dziecka, nie dziecka Mabrulki - jak zrozumiałam ...
        • mabrulki Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:06
          Tak,Ewa dobrze zrozumiała.Kupiła dla swojego (no i mojego ojca smile ) dziecka
          wózek wart więcej niż wszystko co ja kupiłam swojemu pół roku
          wcześniej.Musiałam to powtórzyć bo jeszcze się nie otrząsnęłam.
          • mamaestery Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:19
            to ja baaaaaaaaaaaardzo przepraszam,nie doczytalam i proszesmilea juz sie
            spodziewalam ze cos fajnego bedzie na ten temat,a tu faktycznie...ale skoro ja
            stac?..
            pozdrawiam
    • ulka_e Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:14
      jeśli ją na to stać to dlaczego nie
    • anek.anek Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:27
      Nie rozumiem problemu i Twojego oburzenia. No i co z tego, że ten wózek tyle
      kosztował? Rozumiem, gdyby chciała od Ciebie wziąć pieniąze na ten wóżek, ale
      chyba kupiła za swoje? Jesteś dorosła, oni też. co Cię to obchodzi jakie mają
      rachunki!
      • mabrulki Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:34
        Wiesz,z pewnych przyczyn trochę mnie obchodzi.To po pierwsze.po drugie-nie wiem
        dlaczego piszesz o oburzeniu.Ja po prostu doznałam wstrząsu i napisałam o tym
        eMamom.
        • anek.anek Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:47
          Nie chciałam cię urazić. Po prostu mi szczęka nie opada kiedy znajomi czy
          rodzina kupują coś ekstra dla swoich dzieci czy dla siebie. Każdy ma jakiegoś
          swojego bzika. Nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś kupuje drogie rzeczy ze
          snobizmu, czy z czystego przekonania, że najlepsze. Jego sprawa, nie moja. A
          jeśli ich stać to świetnie.
          Kopara już dawno przestała mi opadać, bo spotkałam się z różnymi dziwnymi dla
          przeciętnego człowieka wydatkami. Najważniejsze żeby nie żyć ponad stan -
          dopiero wtedy zaczynam się dziwić.
    • kasiaiola Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:36
      Powiem ci że mi też opała szczęka. Myślę że nie chodzi ci o wściekłą zazdrość
      ale raczej jest to ukłucie w sercu...
      Jeśli to cię pocieszy... Ty dasz swemu dziecku więcej miłości i ciepła. Oa
      najwyraźniej nie może lub nie umieć dać nic poza suuuuper drogim wózkiem.
      Pozdrawiam serdeczne
      • domali Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:55
        kasiaiola napisała:


        > Jeśli to cię pocieszy... Ty dasz swemu dziecku więcej miłości i ciepła. Oa
        > najwyraźniej nie może lub nie umieć dać nic poza suuuuper drogim wózkiem.

        No chyba to zbyt daleko posunięte stwierdzenie. Czy wszyscy, którzy kupują
        dzieciom drogie rzeczy robią to, bo nie umieją dać miłości?
        Powtórzę, co już zostało napisane: jeśli stać ją na takie wydatki, jej sprawa.
      • cytrynka3 Re: Druga żona mojego ojca 14.05.04, 16:20
        Ty dasz swemu dziecku więcej miłości i ciepła. Oa
        > najwyraźniej nie może lub nie umieć dać nic poza suuuuper drogim wózkiem.

        Teraz to mnie szczęka opadła. Kasiaiola, nie obraź się, ale na jakiej podstawie
        wyciagasz takie wnioski. Czy to, że kogoś stać na drogie sprzęty oznacza, że nie
        potrafi obdarzyć ciepłem i miłością??
        Świetnia, że rodzice tego malucha mogli sobie pozwolić na drogi wózek. Nie wiem,
        jakie relację są między autorką watku i jej tatą, ale ja wyczuwam zazdrość (mam
        nadzieję, że się mylę). Kurcze, to naprawdę niesprawiedliwe i takie...polskie.
        Czy nie lepiej się cieszy, że innym jest dobrze, że mogą sobie pozwolić na fajne
        rzeczy? Kiedyś przeczytałam zdanie, z którym się zgadzam, że najbardziej lubimy
        rozmawiać o tym, że innym jest gorzej, bo wtedy można się nad nimi litować.
        Hm, muszę podnieść moją szczękę z podłogi.
        Cytrynka
        • kasiaiola Re: Druga żona mojego ojca 16.05.04, 19:45
          Na podstawie osoby, którą mam wątpliwą przyjemność znać.
          Oczywiście to wyjątek, bo zazwyczaj ten co ma forse, to ją wydaje na lewo i
          prawo i się nie martwi.
          Co do relacji autorki wątku z tatą - może boi się, że tata ożenił się z osobą
          bardzo niezamożna, która właśnie po to ślub wzięła, aby do tych pieniędzy mieć
          dostęp (co nie zmienia faktu, że może być bardzo miła i sympatyczna). Może
          autorce wątku żal, że jak ona była dzieckiem, to tata tak się nią nie
          przejmował i nie dabł, by miała to co najlepsze.
          Nie wiem jakie są te relacje.
          Ja ludziom zasadniczo nie zazdroszę, że mają wiecej pieniędzy i przez to żyje
          im się lepiej. Choć czasem pojawia się ukłucie w sercu, że ktoś kogo znam kupił
          sobie większe mieszkanie, nowy samochód, pojechał na super wakacje albo
          zwyczajnie na codzień nie liczy ile wydaje, bo nie musi o to dbać.
          Ja autorkę wątku rozumiem i wcale się nie dziwię jej reakcji. Czy jest
          zazdrosna? Raczej nie... Raczej to po prostu żal i smutek... Ale to moje
          zdanie. I nikt nie musi się ze mną zgadzać.
          Pozdrawiam serdecznie
          Ps. A litować się nie lubię. Wolę sensownie pomagać.
    • burza4 Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 12:40
      mi onegdaj opadła szczęka, jak kumpel poszedł do sklepu i kupił dziecku
      rajstopki za 120 zł... nie wiedziałam, że takie robią!smile))
    • mabrulki Re: Druga żona mojego ojca 13.05.04, 13:07
      Wiesz kasiaola,coś jest na rzeczy.Tzn.ja wierzę-chcę wierzyć że ona będzie
      kochała to dziecko,bo strasznie się cieszę na siostrę(ma być dziewczynka).Na
      razie ona sama do końca nie wie co czuje,więc jakieś obawy są.
      Wiecie co,jeszcze raz powtórzę,żeby było jasne:lubię moją "macochę".Ale widzę
      (nie tylko ja)że w jej przypadku sprawdza się niestety powiedzenie że pieniądze
      robią z człowiekiem różne rzeczy.Przeszła metamorfozę w ciągu ostatniego roku
      (od ślubu z moim ojcem).Z osoby "normalnej",żyjącej w zwykłym świecie w kogoś
      kto np.kupuje taki wózek.Będę jej zawsze wdzięczna że otworzyła mojemu ojcu
      oczy na to jak żyją przeciętni ludzie(np.my z mężem)i że niektórzy rodzice
      czasem trochę pomagają swoim dzieciom na starcie.Ale to było przed ich
      ślubem.Teraz to jest diametralnie inna osoba.
      • ewa2233 Re: Druga żona mojego ojca 14.05.04, 09:37
        Kupowanie czegokolwiek "na pokaz" jest zwyczajnym snobstwem.
        Rozumiem, że ktoś kto ma więcej pieniędzy kupuje LEPSZE, DROŻSZE rzeczy,
        bo go stać na JAKOŚĆ.
        Ale wydawać fortunę na wózek, to jest wg mnie to samo,
        co noszenie markowych ubrań, nie odpruwając metki.
        Na takie osoby patrzę z politowaniem i wcale im nie zazdroszczę.
        Żal mi znajomych, którzy "dorobili się" tu lub wyjechali za granicę
        i nagle zmienili się nie do poznania.
        Nie ma już dawnych tematów do rozmowy - tylko biznes, jak to IM jest ciężko itp.
        A w czasach "biedy" byli radosnymi, otwartymi ludżmi.
        • cytrynka3 Re: Druga żona mojego ojca 14.05.04, 16:30
          Ewo
          Rzeczy są po to, by je kupować niezależnie od ceny. Dlaczego ktoś ma nie kupić
          drogiego wózkam, jeśli go na to stać? Może akurat ten wózek najbardziej się
          podobał tej osobie. OK, są takie osoby, które się snobują na drogie rzeczy na
          "pokaz". Sama znam taką osobę, która nie odpruwa metek, używa ciągle wyrażenia,
          że najlepiej jest "tam iść, to jeść itp. bo to jest high life" co mnie kiedyś
          irytowało, a teraz bawi. Sama dostałam od tej osoby prezent na gwiazdkę, przy
          czym oczywiście musiałam się dowiedzieć o cenie (prezentu nie używam, bo nie w
          moim guście), ale to sprawa tej osoby. Mnie to nie rusza. Jeśli ktoś kupuje
          dobre markowe rzeczy, bo są świetnej jakości, ładne i stać go na to, to świetnie.
          A jeśli ktoś kupuje na pokaz (może faktycznie ta osoba to zrobiła, nie
          wykluczam, ale zmierziło mnie stwierdzenie, że brak ciepła nadrania drogim
          wózkiem), to może ma kompleksy i je nieudolnie tuszuje??
          Pozdrawiam
          Cytrynka
          • cytrynka3 Re: Druga żona mojego ojca 14.05.04, 16:31
            Przepraszam za błędy, strasznie mnie szczypią oczy.
            Cytrynka
          • ewa2233 Re: Druga żona mojego ojca 18.05.04, 09:04
            cytrynka3 napisała:
            Ewo
            ale zmierziło mnie stwierdzenie, że brak ciepła nadrania drogim
            > wózkiem), to może ma kompleksy i je nieudolnie tuszuje??

            Przecież ja nic nie pisałam o braku ciepła ze strony mamy ?!
            Wyraziłąm tylko SWOJĄ opinię na temat kupowania BARDZO DROGICH rzeczy,
            gdy można kupić DROGIE o bardzo dobrej jakości.
            --
            ewa2233
            • cytrynka3 Re: Druga żona mojego ojca 19.05.04, 23:05
              Ewo, napisałaś: Przecież ja nic nie pisałam o braku ciepła ze strony mamy ?!

              W takim razie musiałam źle Cię zrozumieć.
              Pozdrawiam
              Cytrynka
              • ewa2233 Re: Druga żona mojego ojca 20.05.04, 09:35
                do Cytrynki3 :
                kasiaiola napisała:
                Ty dasz swemu dziecku więcej miłości i ciepła. Oa
                najwyraźniej nie może lub nie umieć dać nic poza suuuuper drogim wózkiem
    • mama_pyzuni A ile kosztował ten wózeczek??? 15.05.04, 12:46
      Mabrulki nie podała nigdzie ceny tego wózka, więc być może dla niektórych wcale
      nie okazałby sie aż tak drogi.
      np. WSZYSCY nasi znajomi pukali sie w głowę słysząc ile kosztował wózek, jaki
      kupiliśmy naszej córeczce. Oni na całą wyprawkę wydawali po 800 - 1000 zł. (w
      tym wózek za 300-400) a u nas sam wózek kosztował 1200 (a to i tak nie jest
      jakiś z najwyższej półki, bo Inglesina Magnum).
      A teraz po kilkunastu miesiącach widzę jak wyglądają te "piękne, tanie
      wózeczki".
      Owszem, uważam za przesadę wydanie np. 3000 tys. na wózek, ale gdybym była
      baaardzo bogata i akurat taki by mi sie podobał ... to czemu nie!

      Zresztą jest tu na forum kilka mam, które mają po 3 czy 4 wózki (i to też nie z
      tych najtańszych), co w sumie rówież daje niezłą kwotę. I myślę, że nikt nie
      zarzuca im, że mniej kochają swoje dzieci i w ten sposób coś im rekompensują.
      • mabrulki Re: A ile kosztował ten wózeczek??? 15.05.04, 16:04
        eMamy!
        Dopisuję się jeszcze żeby nie pozostało przykre wrażenie.Nie zazdroszczę im
        tego wózka,choć to prawda że coś mnie w sercu ukłuło (przyznaję się nawet jeśli
        to nieładnie).Rzeczony pojazd kosztował ponad 2 tys.zł.Ja na całą wyprawkę
        dałam ok 1000 zł.Mamo Pyzuni,czy sądzisz że ktokolwiek oszczędza na komforcie
        swojego dziecka (w przypadku wózka również na własnym),jeśli tylko go stać?
        Jeśli ktoś kupuje rzeczy tańsze i używane dla swojego dziecka to dlatego że na
        inne go nie stać.
        Napisałam ten (tzn.pierwszy)post pod wpływem chwili,dowiedziałam się o tym i
        mnie jednak szczęka opadła.Po prostu tutaj przesadziła.A na siostrę czekam z
        niecierpliwością! smile
        • cytrynka3 Re: A ile kosztował ten wózeczek??? 16.05.04, 04:57
          Mabrulki
          Ale czemu przesadziła? Co w tym złego, że kupiła taki wózek? Nadal nie rozumiem.
          Pisałaś do innej forumowiczki, czy uważa, że ktokolwiek oszczędza na komforcie
          dziecka. Nie sądzę, Ty raczej też tak nie uważasz, więc czemu zdumiewa Cię zakup
          za dwa tysiące. Jeśli Twoja maleńka siostrzyczka będzie jeździła w pięknym i
          wygodnym wózku, ciesz się. To Twoja siostra. Wierzę, że chciałabyś swojemu
          dziecku dać co najlepsze i dajesz - dajesz siebie. Tak naprawdę cena wózka,
          łóżeczka nie ma żadnego znaczenia. Jeśli mogłabyś sobie pozwolić na większe
          wydatki, pewnie byś to zrobiła. Uśmiechnij się i ciesz się swoim maluchem i
          siostrzyczką.
          Pozdrawiam Cię cieplutko i przesyłam uściski dla dzieciaczka
          Cytrynka
      • chalsia Re: A ile kosztował ten wózeczek??? 16.05.04, 00:02
        Ja tez kupiłam Inglesinę Magnum - trzyfunkcyjną (ponad dwa lata temu) i
        kosztowało to ok. 1600 zł. Nie narzekam. To jeden z lepszych zakupów. Nadal
        służy dobrze.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • mabrulki Re: A ile kosztował ten wózeczek??? 16.05.04, 09:04
          Cytrynko,dzięki za ciepły post i pozdrawiam! Specjalne pozdrowienia dla Ewy smile
          A wiecie co,ten mój wózek jest naprawdę super,sprawdził się nawet na piachu
          Kołobrzeskiej plaży.
          • pesteczka5 Re: A ile kosztował ten wózeczek??? 16.05.04, 10:32
            Ja myślę, że Mabrulki w głębi serca chodziło o co innego... na co żadna z Was
            nie zwróciła uwagi.

            Jeśli tata dziecka z drogim wózkiem, czyli jednocześnie tata Mabrulki a dziadek
            jej dziecka, ma taki sam gest w stosunku do wnuka, to - pięknie.

            Mabrulki napisała, że wydatki ojca "z jakichś względów ją obchodzą". Nikt nie
            twierdzi, że rodzice mają obowiązek utrzymywać swoje dorosłe dzieci, ale jeśli
            te dzieci naprawdę cienko przędą (nie wiem), to dysproporcja u najbardziej
            wspaniałomyślnych może spowodować ukłucie w sercu - którym Mabrolki nikomu nie
            chciała zrobić przykrości, więc się wyżaliła na forum.

            Myślę, że ten wózek to pewnie taka dysproporcja... Mam nadzieję że dziadek nie
            ograniczy się do grzechotki w prezencie dla wnukawink) a macocha wykaże sie
            taktemwink)

            Pozdrawiam serdecznie

            P.S. mam kilka wózków, a najdłużej służy nam spacerówka za 250 zł którą
            wybrałam ze względu na długość "spania" i komfort dla dziecka, bo z założenia
            miała służyć do spania na plaży i spacerach z nianiąsmile) Jakoś tak czysto
            użytecznie potraktowałam ten zakup...
            • mabrulki Re: A ile kosztował ten wózeczek??? 16.05.04, 16:09
              Dzięki,Pesteczko.
              • izams Re: A ile kosztował ten wózeczek??? 20.05.04, 22:34
                Witam - no wasnie , zgadzam się z pesteczką - a tu cały watek o drogich
                rzeczach dla dzieciaków i na co kogo stać.
                I ja jeszce jedna rzecz widze :
                niedokładny cytat ; mabruki napisała , ze ona ( macocha) sama jescze nie wie co
                czuje - no własnie może ona sama jest przerażona ta sytuacja ( druge dziecko
                taty mabrulki , którego wnuczek jest starszy od ....- nie wiem czy czegos nie
                pomieszałam smile))
                często myślimy , ze zakupy pomoga sie wyładować ...albo po prostu taki wózek
                się jej spodobał.
                Ale życzę Ci duzo fajnych rozmów z macochą o waszych dieciakach - może byc
                inspirujące,
                poz,
                iza
    • jokrru jej sprawa !!!!, ani Twoja, ani moja, ani nasza 17.05.04, 11:52

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka