Dodaj do ulubionych

kto żałuje, że ma dzieci?

16.06.11, 01:14
taki tam temat, w sam raz na emamę smile

Wiadomo, w świecie rzeczywistym trudno nam przyznawać się do nieodwracalnych błędów życiowych, dlatego pytam na forum internetowym smile

Do założenia tematu zainspirowała mnie dziwna i niezidentyfikowana mina mojej matki po podobnym pytaniu ode mnie, mina przykryta momentalnie bezbronnym uśmiechem i zapewnieniami, że mnie kocha. Wiem o tym i zupełnie nie winię jej jeśli nawet w głębi serca żałuje, że się urodziłam. Raczej podziwiam, że tyle poświęciła by wychować nas najlepiej jak umiała - tym bardziej, że sama prawdopodobnie nie będę miała dzieci, bo w tej chwili sama myśl na ten temat mnie przerasta i zupełnie nie widzę siebie w takiej roli.

Pytanie do rodziców nieco starszych/dorosłych już dzieci, raczej nie do młodych mam w depresji poporodowej. Chodzi mi o odpowiedzi osób, które z perspektywy czasu mają już większy dystans do całego doświadczenia i zechciałyby podzielić się refleksjami z kimś, kto pewne wybory ma jeszcze przed sobą.
Obserwuj wątek
    • mama-nastolatki Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 01:17
      To tego mozna zalowac? jakos nie wyobrazam sobie tego.
    • saga55-5 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 01:20
      NIGDY nie wyobrażałam sobie życia bez dzieci.
      Mam jedno dorosłe już ( samodzielne ) a drugie jeszcze małe.
      Z tym dorosłym i z jego dziewczyną siadamy razem, gadamy o zyciu popijając piwkiem czasami.
      Z tym jeszcze jako tako małym, też zaczynamy różne rozmowy ale co będzie dalej....nie wie nikt. Oby wyszło mi tak, jak z tym dużym smile
      Nie żałuję smile
      • szyszunia11 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 01:55
        ja miałam takie chwile, że może nie mój umysł, ale moje emocje na pewno żałowałysmile na szczęście to coraz bardziej odległe wspomnienie. Macierzyństwo od początku było dla mnie trudnym doświadczeniem, ale jest tego trudu zdecydowanie coraz mniej a coraz więcej radości.
        • czar_bajry Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 02:04
          Och, bywają takie chwilesmile Ale krótko trwajątongue_out
          • lukrecja34 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 07:58
            no właśnie-takie chwile bywają
            poza tym czuję się spełniona macierzyńsko
    • ladyjm Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 08:29
      akurat ktos sie tu do tego przyzna smile
    • echtom Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 08:57
      Odpowiem za 10 lat smile Teraz, gdy zadaję sobie pytanie, czy gdybym mogła cofnąć czas, miałabym dzieci, myślę sobie, że nie jestem pewna. Jeszcze parę lat temu nie miałam takich wątpliwości. Sądzę, że to kryzys wywołany nadmiernym zagęszczeniem dorosłych osób w jednym mieszkaniu. Gdyby się wyprowadziły, pewnie byłaby sielanka wink
      • joxanna Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 12:43
        Niedawno były wyniki jakichś badań publikowane, chyba z UK, ale podejrzewam, że można je zgeneralizować. Wyszło, że satysfakcja z życia przed 40 jest wyższa u osób bezdzietnych. Ale za po 50 dużo wyższa jest u osób dzietnych i im więcej dzieci, tym wyższa. Pocieszam się tymsmile.

        A swoją drogą - mam małe dzieci, czasem jest mi ciężko. Czasem jestem wściekła. I w chwilach wściekłości myślałam sobie o takich znajomych (no, z daleka, nie znamy się za dobrze), którzy nie zdecydowali się na dzieci (2 pary). Że piją sobie kawę w łóżku, że chodzą po klubach, księgarniach, spa, nikt ich nie ślini, nie wrzeszczy, nie tłucze się. Że stać ich na super ciuchy, książki, częstsze wyjazdy i większe mieszkanie.

        Aż tu nagle, w wieku 42 lat jeden facet po prostu, niespodziewanie zmarł. Naprawdę, nikogo nie jest mi bardziej żal, niż jego dziewczyny. Strasznie mi ciąży, bo to bardzo fajna dziewczyna. Ja już jestem tak obrośnięta rodziną, że kompletnie nie wyobrażam sobie zostać sama.
        • echtom Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 14:48
          Moja satysfakcja z dzietnego życia była wysoka do wieku 40+. A potem zamknęła mi się w głowie szufladka z napisem "aktywne macierzyństwo" i odczułam frustrację, że fizycznie muszę to jeszcze ciągnąć przez kilka lat, choć chciałabym już zająć się czymś innym.
          A tekstem o dzietnych 50+ mnie też pocieszyłaś, dzięki smile
    • iziak80 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 08:57
      bywa, że żałuję. Ale chyba bardziej tego, że nie zdecydowałam się na dzieciaki trochę wcześniej.
    • rosapulchra-0 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 08:58
      Ja żałuję, że mam tylko trójkę. Poważnie.
      • kocio_007 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 09:18
        Ja żałuję, że mam tylko dwoje. Gdybym mogła cofnąc czas, miałabym teraz dwojke nastolatków i jedno małe.
        Ale znam osoby, które mają dzieci, bo "tak trzeba, tak wypada" a zdecydowanie nie powinny ich miec. Ciekawe, czy żałują czasem.
      • pudelek09 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 09:23
        Nigdy nie zalowalam ,ze mam dziecko i zawsze chcialam wiecej,najlepiej trojeczke.Corka ma prawie 14lat,ponad 10lat staralismy sie o kolejne i za 2miesiace bedzie na swiecie druga!i mam nadzieje ze to nie koniec...
        Ale ja to z tych co lubia dzieci,od malego nianczylam cale podworko,wszystkie maluchy w rodzinie,a w wieku 17 lat powoli namawialam chlopaka na dziecko,swiadomie!Powiedzial-zrob mature i pomyslimy,zrobilam i zaczely sie starania- 2lata nam sie nie udawalo,ale wkoncu!
      • zuzann-a Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 11:21
        rosapulchra-0 napisała:

        > Ja żałuję, że mam tylko trójkę. Poważnie.

        Co stoi na przeszkodzie zeby miec więcej?
        • rosapulchra-0 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 15:33
          Zdrowie.
    • kotkowa Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 11:02
      Ja mam małe dziecko, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł tego żałować. To największa radość w życiu, zmienia się cała perspektywa, system wartości, odpowiedzialność. Jest wielkie zmęczenie i poświęcenie, ale też poczucie sensu tego wszystkiego. Nie wyobrażam sobie życia samej dla siebie, to była taka pustka i marazm w stosunku do tego, co jest teraz.
    • nika_75 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 11:12
      Załuję tylko, że nie zdecydowałam się na dzieci znacznie wcześniej.
      No, ale to nie byłyby TE dzieci, tylko inne. A ja chcę właśnie TE, które mam smile Bo TE mi najbardziej w świecie odpowiadają smile
      Tak, tak, odpowiadam wszystkim, każdą inną wersję kombinacji genów też bym bardzo pokochałasmile Ale ja już się okropnieprzyzwyczaiłam do tych, które urodziłam wink))
    • karolina17w Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 11:41
      Ja żałuję. Urodziłam dziecko za wcześnie, nie będąc gotowa na macierzyństwo i nie chcąc mieć dzieci. Gdybym mogła tobym cofnęła czas. Może to dziwnie zabrzmi ale kocham syna, tylko że pojawił się za wcześnie iw najmniej odpowiednim momencie. Wiele rzeczy nie zrealizowałam a dziś żyję z miesiąca na miesiąc, a nie tak miało być. Ale nic już nie zrobię - jedynie staram się by syn miał zapewnioną podstawę w tym poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. W końcu to nie jego wina, że się urodził.
      • lilka69 do dzieci trzeba dojrzec. 16.06.11, 11:58
        cala prawda na ten temat. trzeba je chciac. obojetnie czy 1 czy 4. nie wyobrazam sobie nieplanowanego dziecka.
        • czarne-jagody Re: do dzieci trzeba dojrzec. 16.06.11, 12:25
          Załuje, że nie urodziłam trzeciego. Ta dwójka jest tak wspaniała, że mogłoby być jeszcze jedno.
          • mama-nastolatki Re: do dzieci trzeba dojrzec. 16.06.11, 12:29
            Mysle ze osoby ktore zaluja nie wychowuja tych dzieci a wiec nie pisza na ematce.
            • bi_scotti Re: do dzieci trzeba dojrzec. 16.06.11, 14:07
              Juz kiedys to pisalam, powinnismy byli sie zatrzymac na 1 dziecku (zreszta z punktu widzenia troski o Planete, to wszyscy tak powinni wink ). Oczywiscie, chlopcy juz sa i fajnie, ze sa, ale zdecydowanie popieram uklad 2+1 i zaluje, ze sama go w swoim zyciu nie zastosowalam.
              • lilka69 Re: do dzieci trzeba dojrzec. 16.06.11, 14:16
                ja popieram uklad 2+1 ale dziekuje sobie i mezowi CODZIENNIE , ze jednak wylamalam sie i zdecydowalam na drugiego syna smile
                ciaza jest cudownym stanem, (moglabym byc surogatka -he he) a i nie moge sie doczekac prezentu za 3 miesiace!(czyli dzidziusia)
    • atowlasnieja JA 16.06.11, 14:48
      żałuję że mam dziecko.
      Wprawdzie moje dziecko jest małe (niecałe 4 lata) a Ty się zwracałaś do rodziców starszych dzieci...

      Rozmnożyłam się powodowana złym założeniem. Szłam owczym pędem za dziewczynami którym się macice na mózgi rzuciły (no wybaczcie ale ryczenie "bo dostałam miesiączkę" pół roku od początku starań o dziecko albo pakowanie się w entą ciążę po kilku poronieniach "bo chcę trzecie dziecko i w nosie mam fakt, że mam 40 na karku" nie świadczy o myśleniu głową). Widziałam co może zrobić rozbuchany, niezaspokojony instynkt rozrodczy z kobietą i bałam się że zanim mi się dziecka zachce to już dawno fizycznie mieć nie będę mogła... to były naprawdę pozbierane kobiety i nagle im totalnie szajba odbiła, to był smutny widok, nie chciałam żeby coś takiego mnie spotkało.

      Wyszłam więc z błędnego założenia, że z pewnością posiadam gdzieś dobrze ukryty instynkt macierzyński. Bo od wszystkich dookoła słyszałam "ale ci pasuje niemowlę!", "Nieważne, że nie znosisz dzieci swoje na bank pokochasz!", "Jak dorośniesz to zechcesz!" Mówione z taką wyższością i politowaniem że zaczęłam wątpić we własne uczucia i nie zainwestowałam w mocną antykoncepcję. Można powiedzieć, że grałam z losem w ruletkę… Urodziłam i doświadczyłam odwrotności depresji poporodowej – miałam euforię poporodową. Podtrzymywaną przez oksytocynę z karmienia piersią. Jak zaczęłam ograniczać karmienie ciepłe uczucia do dziecka poszły do piachu.

      Najlepsze jest, że nikt nie brał poważnie tego co mówię: "zmęczona jesteś" fakt, "idź na zakupy wrócisz do dziecka szybciej niż światło" – wróciłam późnym wieczorem i się wściekłam że dzieciak jeszcze nie śpi, "poślij dziecko z kimś na wyjazd gdy zatęsknisz zrozumiesz jak bardzo kochasz" - było, jak mama zadzwoniła że już wracają byłam przekonana że stał się jakiś wypadek bo niemożliwe że to już 2 tygodnie.

      Nie jestem dobrą matką ale staram się być najlepsza jak potrafię. Mimo to uważam że największe świństwo jakie w życiu zrobiłam to było zmajstrowanie sobie dziecka. Córce współczuję matki. Ale jeśli kiedyś będzie miała o to do mnie pretensje wyślę ją do życzliwych ciotek i do tych wszystkich którzy mnie olewali kiedy prosiłam o pomoc bo nie daję rady z dzieckiem i niewiele brakuje bym jej zrobiła krzywdę: "ona nie wygląda jakby się ciebie bała" by pediatra na moje stwierdzenie jestem agresywna do dziecka, "nie lubi pani dziecka? Machnij se drugie, nie będziesz miała czasu na głupoty" – by mój gin

      wszyscy którym to mówię twierdzą, że mam fanaberie
      • angela10086 Re: JA 16.06.11, 15:39
        nie wiem jak was, ale mnie zmroziło.....
        • imasumak Ale dlaczego Cię zmroziło? 16.06.11, 15:46
          Że nie wszyscy są wstanie pokochać swoje dziecko? Tak jest niestety i uwierz, jest to zarówno tragedia dla matki, jaki i dziecka.
        • nika_75 Re: JA 16.06.11, 16:03
          Mnie zmroziło również. Historia smutna, ale też.. wkurzyłam się.
          Skąd u dorosłej kobiety taki brak zrozumienia i pogarda jak u siusiumajtki ( "macice rzucają się na mózg" - wyrażenie godne gimnazjalisty ) dla kobiet które starają się mocno o dziecko i są zawiedzione gdy im nie wychodzi? Albo gdy chcą mieć jeszcze jedno dziecko przed czterdziestką? Założenie życiowe dobre jak każde inne.
          W zasadzie mogłabym powiedzieć - uleganie presji ciotek w najważniejszej życiowej sprawie, gdy nie ma się do tego serca, to objaw nie myślenia głową, ale... nie chce mi się.
          • atowlasnieja Re: JA 16.06.11, 16:44
            Skąd ta moja frustracja na te kobiety? Bo to m.in. właśnie od nich słyszałam te zdania o tym żebym poczekała aż mnie jajniki zaswędzą. Pozatym ta co ryczała bo okres dostała to pani "wszystko mam w terminarzu" która po prostu chciała mieć dziecko dwa lata po ślubie no i jej się zaczynał życiorys nie zgadzać... A pani koło 40 to była matka dwójki dzieci która narażała tymi nie-tak-wczesnymi ciążami swoje życie czyli sprowadzała na tą dwójkę ryzyko osierocenia wg mnie to też jest świństwo w stosunku do starszych dzieci. I to nie były wpadki - ona pracowała nad trzecim dzieckiem
          • policjawkrainieczarow Re: JA 16.06.11, 17:09
            > Skąd u dorosłej kobiety taki brak zrozumienia i pogarda jak u siusiumajtki ( "m
            > acice rzucają się na mózg" - wyrażenie godne gimnazjalisty )

            dokladnie stąd, skąd jesli sie pie...iesz w palec swoim najukochanszym mlotkiem, to zaczniesz na niego klac, choc on niczemu nie winien, a nie przepraszac go za nieuwage. Innymi slowy, IMO normalne odreagowanie wkurwu, a ze sie komus nie podoba, to trudno. Jaqk to juz ktos zauwazyl, te, co zaluja dziecka, nei napisza tego w tym watku i po tyhc reakcjach widac, ze maja racje.
          • babcia.stefa Re: JA 16.06.11, 19:07
            A ja się wcale nie dziwię.

            Jeżeli wszyscy dookoła przekonują kogoś, że jest nienormalny, to w końcu zacznie w to wierzyć.

            Nie każdy zaszczuwany propagandą cudu macierzyństwa wpada na to, że spora część z ludzi namawiających na rozmnożenie się wcale tego nie robi, żeby namawianemu było dobrze, tylko żeby miał równie p.r.z.e.s.r.a.n.e jak oni.
          • kawka74 Re: JA 16.06.11, 21:22
            ( "m
            > acice rzucają się na mózg" - wyrażenie godne gimnazjalisty )

            Ale prawdziwe, w większości przypadków dokładnie tak jest - macica rzuca się na mózg, wyłącza się myślenie (albo jest ograniczone do minimum) i tak się chce, że nic nie jest istotne. Pytanie brzmi, co się z tym chceniem zrobi.
      • bez_seller Re: JA 16.06.11, 15:55
        Myslalas o adopcji? Jesli tak, to sie pospiesz.
      • math-ilda Re: JA 16.06.11, 15:56
        Tak zupełnie z innej beczki - nie próbowałaś z tym iść do psychologa albo psychiatry? Taki stan rzeczy nie wychodzi na dobre ani tobie ani dziecku i kiedyś może doprowadzić do nieszczęścia. Może trzeba poszukać pomocy nie wśród znajomych i rodziny (których chęć pomocy jest, niestety, zazwyczaj dosyć powierzchowna, bo tak naprawdę każdy i tak zajmuje się swoimi sprawami), a właśnie u specjalisty.
        pozdrawiam.
        • atowlasnieja Re: JA 16.06.11, 16:26
          chodziłam do psychologa.
          Efekt jest taki, że mam uczucia mieszane gdyż moje podejście do dziecka się wcale nie ociepliło, ale nie czuję potrzeby by zmuszać się już na siłę do ciepłych uczuć (gdy ostatnio za bardzo lukrowałam swoje podejście do dziecka w końcu coś we mnie pękło i poleciały wióry) i mi to nie przeszkadza ALE dziecko też mi już tak nie przeszkadza, traktuję ją lepiej (córka przestała obgryzać paznokcie więc coś w tym jest). Jestem spokojniejsza, łagodniejsza.

          Jednak nadal uważam że zrobiłam dziecku świństwo bo za cholerę dzieci mieć nie powinnam.
          • an_ni Re: JA 16.06.11, 17:27
            czytalas wypowiedzi Zebry12 o jej matce?
            moze to da ci wiecej do myslenia zeby popracowac jeszcze nad soba
            • lucerka78 Re: JA 16.06.11, 19:32
              Co to znaczy popracowac nad soba? Dziewczyna pracuje od dawna. Moze czas zaakceptowac swoje macierzynstwo takie jakie ono jest.
              To, ze wiekszosc matek kocha swoje dzieci czy wrecz za nimi szaleje nie znaczy, ze to jedyny i sluszny model macierzynstwa. Jako ludzie jestesmy b. rozni, mamy inne potrzeby uczuciowe, inne rzeczy mozemy tez przekazac naszym dzieciom.
              Zakladam, ze kazda z nas daje dzieciom co moze dac. Jestescie dobrymi matkami gdy sie staracie, kobiety! Proste jak drut.
              • nangaparbat3 Re: JA 16.06.11, 22:55
                Nie nie. Zwyczajnie dobra matka się nie stara. Po prostu jest.
                • sabka-sabka Re: JA 16.06.11, 23:11
                  Oj, świetnie Cię rozumiem, ja też, niestety, mam problem z moim dzieckiem... Za wcześnie, za ...
                  Tylko teraz coraz bardziej mi przeszkadza to, że jest taki, a nie inny, że takiego go wychowałam, że powinnam zrobić, tak, a nie inaczej-jak zrobiłam byłam.
                  On też to rozumie, jest już duży i wie, że moja akceptacja dla niego, jako dla dla człowieka, którego stworzyłam, jest bardzo ograniczona, na granicy ryzyka ostatecznego... żałuję prawie każdego dnia, choć zdarzają się chwile i te dobre, ale ... Więcej jest tych złych ... Mimo moje realizacji, dobrego męża i spokoju(pozornego), nie jesteśmy udaną rodziną, bo .... Nie potrafię pokochać własnego syna, który ma już 11 lat uncertain
              • an_ni Re: JA 17.06.11, 11:48
                a co jesli ona daje tylko chlod, agresje, bol i stres dziecku?

                o tyle dobrze ze jest tego swiadoma, po tylu wolaniach o pomoc kazdy by opadl z sil
                ale widzi ze dziecko odczuwa krzywde - i dobrze ze to ja neka, bo dzieki temu chce choc troche dla dobra dziecka to zmienic
                dziwie sie ze nie wspomaga sie lekami i regularna psychoterapia bo nie chodzi przeciez o odmiane o 180 st w matke kwoke ale o wyeliminowanie agresji i nienawisci i zapewnienie sobie spokoju psychicznego
                jak pisze troche pracowala nad soba, dala rade troche poprawic swoje nastawienie, moze panowac nad reakcjami negatywnymi wiec warto starac sie jeszcze bardziej
                bo jesli zrezygnuje bedzie taka matka jak matka Zebry - a krzywde doroslego dziecka takiej matki moze sobie wlasnie u Zebry zaoobserowac
          • angela10086 Re: JA 16.06.11, 21:18
            ja poprostu wspołczuje temu dziecku.... matce jakos nie umiem uncertain
            • imasumak Re: JA 16.06.11, 22:32
              angela10086 napisała:

              ja poprostu wspołczuje temu dziecku.... matce jakos nie umiem uncertain

              Bo masz ograniczoną wyobraźnię.
            • atowlasnieja Re: JA 17.06.11, 13:08
              Prosiłam o pomoc.

              Zarówno dla mnie jak i dla córki.
              Mąż umówił mnie do psychologa dopiero gdy po raz enty do niego zadzwoniłam z płaczem bo sama nie dawałam rady a obok mnie ryczała przestraszona przezemnie mała.
              I to nie było z jego strony "coś niedobrego dzieje się z moją żoną" tylko "nooo doooobra! jak tak baaardzo chcesz to idź sobie do tego psychologa"

              Byłam wtedy w takim stanie, że sama nie potrafiłam się ruszyć.

              Pozatym czysta ludzka uczciwość powoduje u mnie to, że nawet jak się w dziecku zakocham bez pamięci to będę uważała że źle zrobiłam sprowadzając ją na ten świat w ramiona matki która jej nie chciała. Co z tego że ją pokocham (czyli będzie ważna dla mnie) jeśli przez tak długi czas po prostu ją raniłam bo nie byłam gotowa by mieć dziecko. Zrobiłam źle i żałuję.
              • z_lasu O, nie! 17.06.11, 15:16
                > Pozatym czysta ludzka uczciwość powoduje u mnie to, że nawet jak się w dziecku
                > zakocham bez pamięci to będę uważała że źle zrobiłam sprowadzając ją na ten świ
                > at w ramiona matki która jej nie chciała. Co z tego że ją pokocham (czyli będzi
                > e ważna dla mnie) jeśli przez tak długi czas po prostu ją raniłam bo nie byłam
                > gotowa by mieć dziecko.

                Nie wolno Ci myśleć w ten sposób, bo będziesz nadal krzywdzić siebie i dziecko. Coś się stało, już nie odstanie, więc... powinnam założyć włosiennicę i do końca życia leżeć krzyżem. Bez sensu. Mleko się rozlało, to trzeba pościerać i od tego momentu stawiać butelkę w innym miejscu. To tak, jakby uznać, że adopcja (każda) nie ma sensu, bo przecież już coś złego w życiu dziecka się stało. Stało i nie odstanie, ale teraz jesteśmy w tym, a nie innym miejscu i trzeba pomyśleć co TERAZ można dobrego zrobić. Poczucie winy będziesz mieć już zawsze, ale ono nie może być Twoim drogowskazem na życie i na relacje z dzieckiem.
                • an_ni Re: O, nie! 17.06.11, 15:55
                  z_lasu bardzo madrze mowi!
                  corka jest jeszcze mala wiec w przyszlosci mozesz "wynagrodzic" ten zly czas, bo widac ze chcesz!
                  a zawsze lepiej miec troche pozytywnych emocji niz same zle
                  trzymam kciuki bo widze ze przelom jest przed toba!
                  nie pamietam ile corka ma lat, ale zobaczysz ona moze niedlugo z toba o tym rozmawiac, bo dzieci ok 4 r.z zaczynaja kojarzyc zwiazki miedzyludzkie i dopytuja czy mnie kochasz, jak bylo jak sie urodzilam itp
              • nangaparbat3 Re: JA 18.06.11, 09:21
                Jeśli sama nie mogłaś się ruszyć, to bardzo możliwe, że miałaś depresję, i Twój stosunek do dziecka był jej skutkiem. A depresja może się ciągnąc latami.
                Mnie jakoś dziwi, że po interwencji psychologa starasz się na siłe akceptować małą (przynajmniej tak zrozumiałam to co napisałaś) - to tak nie działa.
                Z Lasu ma świętą racją - co było to było, dzisiaj jest pierwszy dzień reszty naszego zycia i trzeba z niej robić dobry uzytek, i można. Szukaj innego psychologa, a może nawet dobry psychiatra byłby na początek pomocny.
        • sofi75 ja pitole, ale narod! 16.06.11, 21:39
          math-ilda napisała:

          > Tak zupełnie z innej beczki - nie próbowałaś z tym iść do psychologa albo psych
          > iatry?

          - no nie moge! Miala dziewczyna odwage na otwartym forum przyznac sie, ze nie nadaje sie do macierzynstwa, czyli nie jest 'po linii partii' i ja do psychiatry wyslano! I wez tu prowadz w Polsce zycie inne od 90% spoleczenstwa. Przeciez to wariatkowo jest.
          zyjcie i dajcie zyc innym
          • nangaparbat3 Re: ja pitole, ale narod! 16.06.11, 23:03
            Nie masz racji. Odrzucanie własnego dziecka to poważne zaburzenie. Atowłasnieja ma pełna swiadomosc, że cos jest grubo nie tak i że krzywdzi dziecko, chce to zmienic. Siła woli tego nie zmieni, niestety. A niechec matki do własnego dziecka (taka podstawowa, bez żadnego powodu poza tym jednym, że ono w ogole jest) to jedna z gorszych rzeczy, jakie mogą to dziecko spotkac. Atowłasnie... mogła była nie rodzic dziecka, i byłoby OK. Ale skoro je, chwała Jej za to, że nie udaje przed soba lepszej niż jest i że chce zmiany. Jedynymi, którzy moga Jej pomóc, to psycholog lub psychiatra (lub ksiądz, jesli wierzy).
          • franczii Re: ja pitole, ale narod! 17.06.11, 07:58
            I wez tu prowadz w Polsce zycie inne od 90% spoleczenstwa. Przeciez t
            > o wariatkowo jest.
            > zyjcie i dajcie zyc innym

            A coz to za zycie ona ma?
            Przeciez jest nieszczesliwa i nieszczesliwe bedzie jej dziecko. Nie zyje jej sie dobrze, niszczy sobie zycie , jedyne jakie ma i nie probuje w nim niczego poprawic. To ma byc zycie?
            • nangaparbat3 Re: ja pitole, ale narod! 17.06.11, 08:04
              Czekaj, próbuje zmienić. Mam tylko wrażenie, że szukając pomocy, nie trafiła najlepiej. Inna rzecz, to że tak głębokie zmiany nie następuję z dnia na dzień, trzeba wielu miesięcy, nieraz lat. IMną wstrząsnął ten fragment Jej postu, kiedy prosiła kolejne osoby o pomoc, a ona odwracały się lub lekceważyły. To dopiero jest draństwo.
          • math-ilda Re: ja pitole, ale narod! 17.06.11, 13:59
            Trafiłaś jak kulą w płot, moja droga, bo jestem ostatnią osobą, która kogokolwiek namawiałaby na dziecko - właśnie dlatego, że wiem, że nie wszyscy dzieci mieć powinni (jeśli nie chcą) i żeby dzieci nie unieszczęśliwiać. Ale skoro już ktoś się na dziecko zdecydował, a jego sytuacja wygląda tak jak wygląda, to powinien poszukać pomocy nie tylko ze względu na siebie, ale przede wszystkim na dziecko. Jak to się mówi - dziecko się na świat nie prosiło. Czepiasz się na siłę zupełnie bez powodu. Proponuję pooddychać głęboko zanim następnym razem będziesz chciała napisać bzdury.
            pozdrawiam
      • lucerka78 Re: JA 16.06.11, 19:25
        Doskonale Cie rozumiem.
      • jowita771 Re: JA 16.06.11, 20:20
        Nabrałaś się na tę bujdę na resorach, że każdej po urodzeniu dziecka włącza się automatycznie miłość do potomka. Prawda jest taka, że nie każdy człowiek, który nie ma dzieci, jest nieszczęśliwy, niespełniony i żałuje. Niektórzy są bez dzieci szczęśliwsi.
        Ja miałam szczęście, że pokochałam córkę po urodzeniu, ale ogólnie za dziećmi nie przepadam i też się martwiłam, co będzie, jak moje tez będzie niefajne.
      • nangaparbat3 Re: JA 16.06.11, 22:51
        Ale jeśli kiedyś będzie miała o to do mnie preten
        > sje wyślę ją do życzliwych ciotek i do tych wszystkich którzy mnie olewali kied
        > y prosiłam o pomoc bo nie daję rady z dzieckiem i niewiele brakuje bym jej zrob
        > iła krzywdę: "ona nie wygląda jakby się ciebie bała" by pediatra na moje stwier
        > dzenie jestem agresywna do dziecka, "nie lubi pani dziecka? Machnij se drugie,
        > nie będziesz miała czasu na głupoty" – by mój gin

        A żeby ich krew zalała.
        Bardzo Ci współczuję.
        Myślę, że jednak nie powinnaś rezygnować z poszukania sensownej pomocy, dobrego psychologa. Moja przyjaciółka zgłosiła się na terapię własnie po to, by zmienic stosunek do własnych dzieci - i wiele sie udało zmienić. I dzieci są szczęsliwsze, i ona sama.
      • morekac Re: JA 17.06.11, 13:16
        A ja cię trochę rozumiem. Dla mnie małe dzieci są takie ... dziwne. Przez lata całe miałam wrażenie, że nie nadaję się na matkę, że nie znajduję w sobie zapału, żeby bawić się z dziećmi w jakieś dziecięce gry i zabawy (gry edukacyjne brrr).
        Do tej pory, jak mamy opisują, jak to siedzą z dziećmi nad lekcjami - cóż, mam poczucie winy, chociaż do tego mojego niesiedzenia dorobiłam sobie całkiem zgrabną ideologię. wink
        I w sumie - im starsze, tym mi z nimi lepiej. Mogę sobie wyjechać na krótki urlop bez nich i się zrestartować. Ale i tak cały czas czuję, że macierzyństwo to przede wszystkim odpowiedzialność i obowiązek, a nie jakaś nieziemska radość.
        • echtom Re: JA 17.06.11, 14:07
          > Do tej pory, jak mamy opisują, jak to siedzą z dziećmi nad lekcjami - cóż, mam poczucie winy, chociaż do tego mojego niesiedzenia dorobiłam sobie całkiem zgrabną ideologię. wink

          Kiedy ja chodzilam do szkoly, nikt z dziećmi nad lekcjami nie siedział tongue_out Cóż, ja też spośród wielu rzeczy, jakie można robić z dziećmi, starałam się wybierać takie, które były przyjemne również dla mnie wink
        • nangaparbat3 Re: JA 18.06.11, 09:25
          Po raz pierwszy widzę, że głupoty piszesz. Dlaczego niby matka ma grać z dziećmi w gry edukacyjne? A w życiu. Lekcje odrabiać? Chyba zwariowałaś. NIe, no po prostu nie mogę uwierzyć w poczucie winy z powodu niesiedzenia z młodymi przy nauce. Za to (niesiedzenie) powinni dawać teraz ordery (taka rzadkość).
    • karolina17w Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 15:29
      lilka69 napisała:

      > cala prawda na ten temat. trzeba je chciac. obojetnie czy 1 czy 4.

      Zgadzam się - trzeba dojrzeć. Ja w wieku ok. 18-19 lat bardzo chciałam mieć dziecko ale w tedy nic na temat macierzyństwa nie wiedziałam. Siostra zaszła w 2 ciąże - miałam okazję obserwować jej opiekę nad dzieckiem; słuchać opowieści o kolce, o marudzeniu po szczepieniu i tym że pieluchy drogie i inne "dzieciowe sprawy". Jak siostrzenica skończyła rok powiedziałam sobie - nie chcę dziecka! To nie dla mnie; nie mam pracy, nie chcę tak szybko się uwiązać i nie mieć na nic czasu! Trzy tygodnie później dowiedziałam się że jestem w ciąży. Nie byłam gotowa na dziecko, ale trudno - stało się.

      Dziś często żałuję że tak to się wszytko potoczyło. Ale tak jak pisałam - to nie wina dziecka. I mimo, że nadal czuję się niedojrzała jako matka to mimo wszytko staram się by syn był szczęśliwy i miał zapewnione wszystko to, co jest niezbędne dla jego prawidłowego rozwoju; zarówno fizycznego jak i psychicznego/duchowego.
      • lilka69 Re: kto żałuje, że ma dzieci?karolina 16.06.11, 15:34
        czyli jestes dobra matka smile to wystaczy
    • koza_w_rajtuzach Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 20:44
      A można tego żałować?
      Nie, nie żałuję. Obie ciąże planowane, pierwsza z powodu silnego instynktu macierzyńskiego, druga już bez instynktów, uważałam, że córce będzie raźniej jak będzie miała brata lub siostrę. Na pewno z dwójką dzieci jest wesoło w domu, ciągle się coś dzieje i nie żałuję choć nie mam ani jednej osoby w swoim otoczeniu, która przypilnowałaby mi dzieciaki choćby przez 5 minut.
    • anka_57 Ja 16.06.11, 21:13
      Wiem, że to trudny temat i na co dzień trzymam się od niego z daleka.
      Moja córka ma 26 lat, skończyła studia, pracuje, jest w szczęśliwym związku, ślub pewnie niedługo.
      Na dziecko namówił mnie partner, nie było we mnie entuzjazmu, ale nasz związek wyglądał na trwały, pomyślałam, że we dwoje damy radę. Trwałość była trwała gdzieś do siódmego miesiąca ciąży. Potem poszło szybko. Interview, wyjazd na koniec świata, do RPA, z którym przez następne długie lata nie było żadnych kontaktów.
      Pierwsze tygodnie, miesiące były chyba najłatwiejsze smile Potem już było ciężko, bardzo ciężko albo potwornie ciężko.
      Miejsce do życia wydrapane pazurami, środki na życie, choroby, zwykły lęk, że jednak nie dam rady, stres.
      Nie, nie przyniosło mi to satysfakcji. Mam poczucie, że nie zwaliłam, nie przeniosłam tego stresu na Młodą. To się udało. Oprócz tego jest tylko uczucie potwornego zmęczenia. Nie zgorzknienia, po prostu zmęczenia. Plus absolutna redukcja własnych potrzeb, z której nie umiem wyjść. Nieistotne, pomijalne kółeczko w łańcuszku pokoleń.
      Chyba żadnej mojej decyzji nie żałowałam tak jak tej.

      • sofi75 ematki a czytanie ze zrozumieniem 16.06.11, 21:34

        Pytanie bylo, kto zaluje ze MA dziecko.

        W odpowiedzi mamy wpisy trzydziestu gwiazd o tym, jak bardzo NIE ZALUJA.

        Narod analfabetow albo hormony na mozgu

        smutne ...
        • policjawkrainieczarow Re: ematki a czytanie ze zrozumieniem 16.06.11, 21:38
          sofi75 napisała:

          >
          > Pytanie bylo, kto zaluje ze MA dziecko.
          >
          > W odpowiedzi mamy wpisy trzydziestu gwiazd o tym, jak bardzo NIE ZALUJA.

          byc moze niektore same siebie chca przekonac?
        • baltycki Re: ematki a czytanie ze zrozumieniem 17.06.11, 13:39
          sofi75 napisała:

          > Pytanie bylo, kto zaluje ze MA dziecko.
          Pytanie zle postawione.. dziecko juz jest na tym swiecie, zyje.

          > W odpowiedzi mamy wpisy trzydziestu gwiazd o tym, jak bardzo NIE ZALUJA.
          A jak zalowac, skoro juz jest??
          Zabic?
          • z_lasu Dobre :) 17.06.11, 15:07
            Rozumiem, Baltycki, że będzie to dla Ciebie niewiarygodnym odkryciem, jak napiszę, że ludzka egzystencja składa się nie tylko z czynów, ale też z emocji. I że te ostatnie mają wpływ na czyny także u tych, którzy o istnieniu emocji nic nie wiedzą smile
        • koza_w_rajtuzach Re: ematki a czytanie ze zrozumieniem 17.06.11, 13:50

          > Pytanie bylo, kto zaluje ze MA dziecko.

          mi się po prostu nie chce wierzyć, że ktoś może żałować, że ma.
        • myelegans Re: ematki a czytanie ze zrozumieniem 17.06.11, 15:32
          sofi75 napisała:

          >
          > Pytanie bylo, kto zaluje ze MA dziecko.

          O to to......
    • yuka12 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 16.06.11, 22:36
      Jako bardzo młoda osoba chciałam mieć dziecko do czasu niańczenia cudzych. Praca opiekunki jedynaków tak mnie zniechęciła do macierzyństwa, że z góry zapowiadałam swojemu chłopakowi, a później mężowi, że z potomstwa w naszym stadle będą nici. Zresztą należę do tych osób, które nie mają daru zabawiania maluchów, wymyślania gier czy superchęci spędzenia czasu z milusińskimi. Ich płacz mnie wkurzał i zresztą wkurza nadal i raczej powoduje wściekłość niz chęć pomocy. W swoim postanowieniu trwałam dość długo. Do czasu. Kiedy sytuacja emocjonalno-życiowo-mieszkalna ustabilizowała się z dobrymi widokami na przyszłość, wszyscy wokół nagle zaczęli mieć małe dzieci lub ich oczekiwali, poczułam zew natury i nieopisane pragnienie posiadania dziecka. I mam je. Potem miałam chęć na drugie. Chociaż miałam różne przygody i przejścia gdzieś tak do ubiegłego roku byłam chodzącą reklama macierzyństwa, radości z posiadania dwójeczki i konieczności misji wychowawczej. A potem była długa, ciemna dolina. Wychowanie kilkulatków może być traumatycznym doświadczeniem, jeżeli się nie pomocy. Okazało się też, że urodzenie i wychowywanie dzieci oznacza dla kobiety koniecznośc wyborów, które nie zawsze są jej wymarzonymi. Ja musiałam wybrać rodzinę zamiast samorealizacji i satysfakcji z własnego rozwoju oraz porzucić marzenia i plany realizowane od kilku lat. Bycie żoną i matką oznaczało wtedy dla mnie bycie kimś nieistotnym, podrzędnym i bez prawa do bycia sobą. Bo cała musiałam być dla bliskich. Z kolei mój mąż miał autonomię i prawa. Cóż moim kosztem bo to ja jestem matką. Wtedy również bardzo, bardzo żałowałam, że mamy dzieci. Ich obecność doprowadzała mnie do wściekłości, nie chciało mi się wracać do domu, do ich wrzasku, egoizmu i bałaganu. Doszło jeszcze kilka spraw m.in. mój zabieg, nagła pustka towarzyska, w której się wtedy znaleźliśmy, problemy z naszym mieszkaniem i in. Prawdopodobnie wpadłam w depresję, ale pomóc mogłam jedynie sama sobie. Walczyłam z czarną rozpaczą i negatywnymi uczuciami do dzieci, zwłaszcza syna, długo. Dopiero teraz powoli wychodzę. Moje zeszłoroczne negatywne emocje zebrały plon w tegorocznych problemach z zachowaniem syna, który jest mocno ze mną związany.Gdyby mi ktoś powiedział jeszcze dwa lata temu, że kiedyś będę żałować, że posiadam dzieci, wyśmiałabym go. Swoją dwójkę kocham nad życie, byli poczęci z miłości i zaplanowani. A jednak.
    • z_lasu Ja 17.06.11, 07:02
      Pytanie wprawdzie nie do mnie, bo moje dziecko ma dopiero 3 lata, no ale o depresji poporodowej nie może już być mowy. Gdybym mogła cofnąć czas nie zdecydowałabym się na dziecko. Przed dzieckiem byłam szczęśliwsza.
      • franczii Re: Ja 17.06.11, 07:42
        z_lasu a ty chcialas miec dziecko?
        Jesli mialas pragnienie macierzynstwa to nie sadze, zebys mogla byc szczesliwa duszac je w sobie.
        • z_lasu Re: Ja 17.06.11, 08:32
          Bardzo, bardzo długo nie chciałam. A jak zechciałam, to miałam. Może gdybym czekała na dziecko to byłoby inaczej, ale nie sądzę. Pewnie podeszłabym do tego w ten sposób, że "może to i lepiej", "będzie to dobrze, nie będzie - drugie dobrze".

          Wiesz, ja zawsze bardzo doceniałam to, co mam. Nawet jak mi czegoś w życiu brakowało, to myślałam sobie, że przecież zawsze jest coś za coś. I nikomu nie zazdrościłam, bo przecież "każdy pies ma swoje pchły". Ale nie potrafię jakoś docenić macierzyństwa. Jest dla mnie wyłącznie stratą, jakoś uśmiech dziecka mi niczego nie rekompensuje.
          • yuka12 Re: Ja 17.06.11, 14:27
            Właśnie w ten sam sposób odebrałam macierzyństwo w zeszłym roku. Jako stratę. Podobnie spojrzałam na małżeństwo. Jako stratę. FAkt nie jestem samotna i mam zorganizowane przez rodzinę życie, ale straciłam to, co było mną- swoje zainteresowania, styl życia, czas dla siebie, możliwość rozwoju czy choćby pobycia samemu. Wysypianie się czy posiadanie porządku, kiedy się dwa dni sprzątało też nie są bez znaczenia. Zresztą dla mnie bycie matką to równeiż hiperodpowiedzialność. Nikt mi w tym nie pomaga (tylko szkoła na kilka godzin dziennie), za to wszyscy mnie rozliczają i oceniają. Najbardziej rodzina której przez 99 % mojego obecnego życia po prostu nie ma. Dzisiaj żałuję, ze byłam na tyle głupia i zakochana, ze wyszłam za mojego męża i urodziłam dzieci. Kocham je, wydawało mi się, ze dojrzałam do macierzyństwa, ale życie pokazało mi figę. Skoro są, staram sie dawać z siebie jak najwięcej, ale nie czuję się dobrze ani w roli matki ani w roli żony. Tak jakbym była w kostumach i musiała grać oskarowe role.
            • echtom Re: Ja 17.06.11, 14:41
              > Właśnie w ten sam sposób odebrałam macierzyństwo w zeszłym roku. Jako stratę. Podobnie spojrzałam na małżeństwo. Jako stratę.

              Ja małżeństwo dość szybko odczułam jako stratę - ale z tego na szczęście można się wymiksować. Pierwsze 20 lat macierzyństwa to bilans zdecydowanie na plus, stratę zaczęłam odczuwać od niedawna. Jeżeli życie matki można z grubsza podzielić na okres przeddzietny, dzietny i podzietny, z fazy pierwszej do drugiej przeszłam płynnie i bezstresowo, natomiast przy przejściu z drugiej do trzeciej oczekiwania rozjechały mi się z rzeczywistością.
    • franczii Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 07:50
      Wspolczuje bardzo. Ja to chyba jestem skonstruowana w taki sposob, zeby niczego nie zalowac. Kiedy pomysle o moim zyciu wstecz to naprawde niczego nie zaluje nawet w chwilach slabosci. Cofam sie czasem do momentu, kiedy podejmowalam jakas wazna decyzje, analizuje i zawsze stwierdzam ze gdybym mogla sie cofnac to musialabym zrobic dokladnie to co zrobilam.
      Moja zyciowa zasada to zyc tak, zeby niczego nie zalowac i nie rozpamietywac. I najczesciej prowadzi mnie ona do tego, zeby z zycia jak najwiecej brac, nachapac sie wszystkiego, CZUC a nie unikac. Macierzynstwo do dla mnie jeden z elementow czerpania z zycia. Nie wziac i nie poczuc kiedy pojawila sie kwestia macierzynstwa w moim zyciu byloby dla mnie frustrujace. Zwlaszcza gdybym sie cofnela ze strachu. Ja nie potrafilaby byc szczesliwa wiedzac, ze jakis zyciowy aspekt przeszedl mi kolo nosa a ja nie skorzystalam a potem juz bylo za poznobig_grin
      • yuka12 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 14:52
        Bo widzisz Franczii bywają sytuacje, że pomimo Twoich starań, planów i wysiłków możesz dostać NIC lub niemal nic a dać musisz wszystko. Jeżeli trwa to powiedzmy miesiąc- przetrzymasz, czas płynie szybko. Ale jeżeli masz świadomość, że tak będzie przez kilka kolejnych lat? Co wtedy? Ja też czerpałam z macierzyństwa wiele radości. Do czasu kiedy doświadczyłam, ze poza macierzyństwem i małżeństwem nie ma w zasadzie dla mnie życia. I w odróznieniu od męża muszę zawsze najpierw patrzeć na niego, dzieci i dom, a potem na siebie jeżeli w ogóle znajdę na to czas i pieniądze.
      • anka_57 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 18:39
        Z wielu decyzji życiowych można wyjść, zmienić, zacząć z innego punktu, porzucić nietrafione rozwiązania.
        Kiedyś z małżeństwa nie można było - teraz można. Z rodzicielstwa się nie zwolnisz.
        Poczułaś macierzyństwo? więc zupełnie nie rozumiesz.
    • aneta-skarpeta Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 08:23
      pewnie duze znaczenie ma fakt, czy była to wpadka czy nie- choc wiele mam wpadkowcyh jest spelniona macierzynsko

      u mnie jest tak, ze nie umiem byc sama- tzn musze miec rodzine. Czasem mnie wszyscy tak wkurzają, ze mam ochote wystrzelic wszystkich w kosmos, ale jak mam czas gdy jestem sama- np weekend- to pol dnia jest super, a potem miejsca sobie nie umiem znalescsmile

      mimo, ze lubie byc mamą to nie mozna udawac, ze czasem ma sie dosyc

      ale chyba dzieki temu docenia sie te fajne chwile razem
      • kamyczek_02 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 12:10
        A ja jestem w stanie zrozumieć Atowlasnieja. Hmmm...to trochę jak z łaską wiary (nic innego nie przychodzi mi do głowy). Modlisz się do Boga, uczęszczasz to Kościoła, próbujesz, starasz się i nie wychodzi. Nie czujesz tego i koniec. Ja swoje pokochałam stopniowo. Musiałam się zdecydować tu i teraz ze względu na zdrowie i najlepszy moment na tamten czas. Naprawdę pokochałam dziecko jak miało ok. 5-6 m-cy. Owszem martwiłam się o nie, karmiłam, pielęgnowałam, dbałam żeby było mu jak najlepiej i... uważam, że to też była miłość może nieuświadomiona jeszcze wtedy.

        Atowlasnieja nic na to nie poradzisz. Starałaś się, nie wyszło. Opiekujesz się dzieckiem, dbasz o nie i to też jest jakaś forma miłości. Nie możesz dać z siebie więcej bo to byłoby sztuczne, gra pozorów. Może odwiedź jeszcze jakiegoś innego terapeutę. Nic nie ryzykujesz.
        Podziwiam cię, że napisałaś to na forum.
    • baltycki Nie zaluje, ze zyje.. ale.. 17.06.11, 13:51
      Ex urodzila 14 miesiecy po rozwodzie.. (moje, moje.. bez watpliwosci)
      Ma prawie 12 lat.. przeciez nie powiem, ze zaluje, ze ona zyje..
      Zaluje, ze od jej urodzenia wiedzialem, ze bedzie wychowywana przez samotna matke
      (na ponowne malzenstwo nie wyrazilem zgody)
      Zalowalem, ze nie uzylem prezerwatywy..
      A teraz, podgladam ja na nk.. i niczego nie zalujetongue_out
    • morekac Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 14:14
      Wiem o tym i zupełnie nie winię jej jeśli n
      > awet w głębi serca żałuje, że się urodziłam

      Cóż, skoro miewamy okropnych rodziców, rodzeństwo, ciotki, wujków, babcie i dziadków, o tesciowych, szwagierkach i bratowych nawet nie wspomnę - dlaczego nie założyć, że trafi nam się dziecko, za którym nie będziemy przepadać?
      • z_lasu Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 15:21
        > dlaczego nie założyć, że trafi nam się dziecko, za którym nie będziemy przepadać?

        Ale to chyba nie tak, to raczej nie ma związku. Myślę, że są kobiety, które nie przepadając za jednym ze swoich dzieci generalnie decyzji o macierzyństwie nie żałują. I na pewno są takie, które uważają, że dzieci mają super, tylko po prostu nie lubią być matką. Nie "matką tego dziecka", tylko matką w ogóle.
        • morekac Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 16:30
          Coraz więcej ludzi ma jedno dziecko, więc często jest trudno stwierdzić, czy źle jest nam z tym jednym konkretnym dzieckiem czy też ogólnie wszystkie nasze dzieci wywoływałyby w nas lekką irytację... Bo jednak stanowisko matki zakłada posiadanie jakiś dzieci
          Poza tym nie sądzę, żeby mama uważająca, że ma super dzieci żałowała bycia mamą. Z kolei, jesli jesteśmy zawiedzeni naszymi dziećmi,mamy inne trudności z dziećmi - trudno odczuwać satysfakcję z rodzicielstwa.
          • z_lasu Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 17:32
            > Poza tym nie sądzę, żeby mama uważająca, że ma super dzieci żałowała bycia mamą

            Ależ służę własnym przykładem! smile
            • morekac Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 17:51
              Ale zamierzasz je udusić czy co?
              • anka_57 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 18:50
                A ca ma jedno do drugiego?
                Żałowanie, że się ma dziecko to nie domena potworów. Robisz co musisz, czytasz książki, myślisz, widzisz człowieka, którego nie masz prawa skrzywdzić. Żałowanie decyzji nie ma wiele wspólnego z ponoszeniem konsekwencji jej podjęcia.
              • z_lasu Re: kto żałuje, że ma dzieci? 18.06.11, 08:00
                > Ale zamierzasz je udusić czy co?

                Tak! W sosie kurkowym na ostro i zjeść z grzankami!

                Ludzie, czego Wy nie potraficie pojąć? Osobę, która wylądowała na wózku też pytacie "Co teraz zrobisz? Powiesisz się?". Co ja mogę zrobić? Dźwigać swój krzyż z godnością. Do śmierci. Dla mnie macierzyństwo to właśnie tak jak kalectwo. Można się oczywiście doszukiwać dobrych stron tej sytuacji (np. że zweryfikowała ona przyjaźnie), ale nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że rekompensuje mu to stratę.
          • nangaparbat3 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 18.06.11, 09:36
            Ja Cię bardzo przepraszam, ale jednak naprawdę rodzice mają znaczny wpływ na to, jakie jest ich dziecko. Mnie się zdaje, że jeśli właśnie dziecka nie akceptujemy, bo nie, a nie przyznamy sie do tego przed sobą, niedługo znajdziemy mnóstwo powodów, by go nie akceptować. Większość z nich będzie produktem naszego braku akceptacji.
      • nangaparbat3 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 18.06.11, 09:32
        To ja powiem jak zwykle: sądzę, że nasz stosunek do ludzi, a już własnych dzieci w szczególności, to po prostu wyraz naszego stosunku do nas samych.
    • agni-76 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 17.06.11, 16:19
      moja koleżanka żałuje ....
    • gku25 Re: kto żałuje, że ma dzieci? 18.06.11, 08:35
      Żałowałam przez pierwszy tydzień po traumatycznym porodzie. Ale potem już było tylko lepiej i swojego życia bym nie zamieniła na bezdzietne.
    • matyldamoja Re: kto żałuje, że ma dzieci? 18.06.11, 09:35
      padam na twarz- ale nie żałuje, radość jest tak wielka że nie żałuje, ciężko mi zrozumieć kogoś kto nie potrafi docenić macierzyństwa, to największy cud świata, ciąża i dziecko, kocham ich nad życie i oddałabym wszystko żeby tylko byli zawsze zdrowi i szczęśliwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka