taki tam temat, w sam raz na emamę
Wiadomo, w świecie rzeczywistym trudno nam przyznawać się do nieodwracalnych błędów życiowych, dlatego pytam na forum internetowym
Do założenia tematu zainspirowała mnie dziwna i niezidentyfikowana mina mojej matki po podobnym pytaniu ode mnie, mina przykryta momentalnie bezbronnym uśmiechem i zapewnieniami, że mnie kocha. Wiem o tym i zupełnie nie winię jej jeśli nawet w głębi serca żałuje, że się urodziłam. Raczej podziwiam, że tyle poświęciła by wychować nas najlepiej jak umiała - tym bardziej, że sama prawdopodobnie nie będę miała dzieci, bo w tej chwili sama myśl na ten temat mnie przerasta i zupełnie nie widzę siebie w takiej roli.
Pytanie do rodziców nieco starszych/dorosłych już dzieci, raczej nie do młodych mam w depresji poporodowej. Chodzi mi o odpowiedzi osób, które z perspektywy czasu mają już większy dystans do całego doświadczenia i zechciałyby podzielić się refleksjami z kimś, kto pewne wybory ma jeszcze przed sobą.