Dodaj do ulubionych

Pytanie dot. psow

23.06.11, 22:41
ile rano czasu trzeba poświęcić psu ?

Rozważamy kolejnego członka rodziny, labradora. Wzięłam sporo zmian pod uwagę jakie zajdą w naszym życiu. Ale prozaiczna sprawa mnie nurtuje. Zapewne śmieszna dla tych obytych z tematem.
Otoz, rano zawsze b. sie wszyscy spieszymy - dwójka dzieci do rozwiezienia na czas. No i jak to jest z psem ? Mieszkam w domku z ogródkiem ale nie wiem czy psy sikaja na trawę w przydomowym ogrodku czy wyprowadza sie je poza teren ? Rano wystarczy otworzyć drzwi i pies wysika się na trawnik ? To drugie to rozumiem za oczywiste, ze pies nie robi na terenie ogrodu tylko poza - osiedle graniczy z lasem. Pies pewnie powinien wybiegac sie przed kilkugodzinnym przebywaniem w domu ale kto ma na to rano czas ... ? ( o ile nie jest emerytem ).
Powiedzcie mi jak to wygląda w praktyce.

Z góry dziękuje za życzliwe odp.
Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 22:45
      pies bedzie sikal i zalatwial grubsza sprawe tam gdzie go nauczysz big_grin
      moze byc na terenia ogrodu moze byc poza a moze byc na kanapie w salonie wink
    • dorotakatarzyna Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 22:49
      Znam rodzinę z labradorem - matka wstaje godzinę wcześniej i wyprowadza psa na długi spacer. Potem rozjeżdżają się do szkół i pracy.
      Ja mam zwykłego kundla, nie pracuję, poranny spacer zajmuje mi około pół godziny, ale pies nie zostaje sam. Kiedyś mieliśmy taką sytuację życiową, że młody pies zostawał sam na długi czas, i potwornie wszystko niszczył. Straty były ogromne. Może zastanówcie się jeszcze nad powiększeniem rodziny.
      • majowadusza Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 22:55
        Czyli spacerek ok. 30 min sad

        W domu jestem od ok. 14ej wiec juz całe popołudnie jestem z rodziną. Najgorsze są te poranki, bo każde 5 min. cenne jak diamenty.
        Pies sam będzie tylko przez dwa dni ( ok. 5 godz ) bo trzy razy w tyg. przychodzi pani do pomocy. Wiec sumujac tragicznie nie jest.
        • majenkir Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 23:07

          majowadusza napisała:
          > Czyli spacerek ok. 30 min sad


          30 minut to z nielabradorem, niegoldenem, nieborderem inietp.. Z labem to bedzie 60 min.minimum big_grin
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
          fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
        • ichi51e Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 09:15
          Obawiam sie ze pomoc domowa to dla psa slabe towarzystwo. Mowie to patrzac na mojego - ma fobie odkurzacza a Pani jest wielkim masterem odkurzacza, stworzeniem ktore nalezy omijac szerokim lukiem, okazywac nalezna czesc i szacunek, ale jednak przed ktorym rowniez czuje sluszny strach... wiec kazde spotkanie z nia jest dla niego traumatyczne... chowa sie, uszka do dolu - sprawdzalismy lap mu tym odkurzaczem nie wciaga ;p
    • berdebul Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 22:53
      Trzeba odliczyć ok 1-1,5h lub więcej zależnie od potrzeb psa (labradory to wulkany energii...) - mniejsze ryzyko zniszczeń i wycia pod nieobecność właścicieli. Wstajesz 1,5 h wcześniej, dres i długi spacer (w lesie na lince żeby żaden myśliwy nie odstrzelił psa i żeby zwierzyna była bezpieczna), aportowanie (piłki, frisbee itd), szkolenie - podstawowe komendy, może sportowe posłuszeństwo, jakieś sztuczki. Później do domu i ewentualnie jakieś szybkie wyjście z psem przed Waszym wyjściem z domu - pies po spacerze może więcej wypić.
      • aneta-skarpeta Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 07:47
        generalnie psy niegrzeczne to psy niewybiegane

        u nas zauwazylam ze zwykly spacer musi byc dlugi, ale mozna to przyspieszyc chocby bieganiem za piłką, patykiem, a taki naprawde dlugi spacer moznaprzelozyc na popoludnie czy wieczor
    • thea19 Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 22:54
      szczeniak potrzebuje na początku całodobowej prawie opieki. Moje zwierze (Westik) uczylo się 6mcy załatwiać poza domem, więc trzeba i takie przypadki wziąć pod uwagę. No i nie wyobrażam sobie zostawienie psa samego na ileś godzin w domu (max 3).
      • mshyde Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 23:06
        wymyslacie bajki drogie Panie wink psa ma sie takiego, jakiego sie zrobi, a raczej, jakiego sie wybierze i dopracuje. Spokojnie mu starczy sik w ogrodku rano (kupa takoz, nie ma co liczyc na to, ze bedzie wstrzymywal do popoludnia), oczywiscie, ze spacer + praca mile widziane - ale ja np. u moich psow wole krotszy spacer ranny bo po dlugim sa mocno nakrecone i trudniej im zostac beze mnie. Ambitne poltoragodzinne spacery poranne konczyly sie tak, ze - wtedy jeszcze jeden - pies lazil przez nastepna godzine a zostawiony darł morde. Pol godziny sppokojnego spaceru znacznie lepiej sie sprawdza, starsza suka zje i spi przez moja nieobecnosc (10 h niestety), od 2 tyg mam drugą, 5- miesieczna - tez sie tak zachowuje. Spacery konkretne odbywamy po poludniu.
        Proponowalabym wziecie starszego nieco psa, minimum pol roku. No i na litosc, co Wy z tymi labami? tyle jest fajnych ras...
        • majenkir Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 23:09
          mshyde napisała:
          > No i na litosc, co Wy z tymi labami? tyle jest fajnych ras...


          Z tym akurat sie zgodze.
        • magnes.agnes Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 06:53
          mam labka 2-letniego. codziennie przynajmniej jeden, minimum godzinny, spacer, ale przeważnie licz to razy dwasmile plus kilka wyjść szybkich na siku czy kupę. przeważnie biega jeszcze w naszym ogrodzie. kochanie psisko, potrafi być kilka godzin sam ale zdecydowanie woli towarzystwo. potrzebuje dużo ruchu, ale ja też, więc mi to pasuje. ma tendencje do tycia, jeśli jest nie wylatany i przekarmiany.
        • majowadusza ... JAKA INNE RASA ? jesli nie labrador ? 24.06.11, 10:22
          Pies dla rodziny z dziećmi. Przyjazny, opiekuńczy, lubiący życie rodzinne.
          Nie wchodzi w gre, małe " cóś" typu yorki ?
          Zależy mi na psach z prawdziwych hodowli, najlepiej z rodowodem. Podobno wtedy łatwiej uniknąć wad wrodzonych, itp.

          Znajoma polecała mi Cavaliera King ( taki mały cocer sapniel )
          • czarnaalineczka Re: inne rasy 24.06.11, 10:37
            niufek
            leonberger
            bernardyn
            owczarek szetlandzki
            owczarek szkocki
            welsh corgi cardigan
            • zakonna Re: inne rasy 24.06.11, 12:05
              ale co wy z tymi rasami... naprawdę nie może być wielorasowy? jeżeli już rasowy to czy autorka wątku wie, że rasowy z papierami a nie z pseudohodowli to wydatek dość spory?
              • czarnaalineczka Re: inne rasy 24.06.11, 12:39
                bo biorac szczeniaka lepiej wiedziec cego sie spodziewac
                a kundel to jedna wielkka niewiadoma
              • majowadusza Re: inne rasy 24.06.11, 12:43
                wiem, ze psy rasowe z rodowodem to koszty i akceptuję to.

                Proszę jednak, nie zaczynajcie teraz dyskusji o biednych kundelkach ze schroniska i snobach.
                • joanna35 Re: inne rasy 25.06.11, 11:28
                  nie zaczynajcie teraz dyskusji o biednych kundelkach ze schronis
                  > ka
                  Te psy są biedne, ale nie dlatego, że są kundlami tylko dlatego, że spotkały na swej drodze dwunożnych idiotów dzięki którym wylądowały w schronisku. To tyle w kwestii snobów.
            • vivaluna Re: inne rasy 24.06.11, 15:06
              "owczarek szetlandzki
              > owczarek szkocki
              > welsh corgi cardigan "
              Uważasz, że to łatwe rasy? Każdy owczarek pozbawiony ruchu, pracy z człowiekiem na zadowalającym poziomie będzie szczekliwy i samowolny. Welsh corgi uznawany jest za największego twardziela wśród zaganiaczy, szetland za najbardziej hałaśliwego a szkocki samowolnego i tchórzliwego. Te psy nijak nie będą ozdobą ogrodu, znudzone rozniosą wszystko w perzynę a w pierwszej kolejności grządki (owczarki lubią kopać bo ich zadaniem było także polowanie na gryzonie). Owczarek czeka na zadania i wyzwania, ich brak zrekompensuje sobie namiętnym ujadaniem pod bramą.
              • czarnaalineczka Re: inne rasy 24.06.11, 15:12
                mialy byc przyjazne a nie latwe
                latwe to tylko pluszowe sa
                • vivaluna Re: inne rasy 24.06.11, 17:08
                  Większość psów będzie przyjazna pod warunkiem, że je dobrze wychowamy. Może z wyłączeniem niektórych ras stworzonych do całkowicie samodzielnej pracy.
                  Ja - osobiście jeśli nie miałabym czasu na poranny spacer to ominęłabym szerokim łukiem jakiegokolwiek owczarka. Labradora myślę, że też-szczególnie jeśli miałby to być szczeniak. Co do dorosłego, zrównoważonego osobnika mogłabym się zastanowić...
                  Co do sikania w ogrodzie-samca można przywabiać obsikanym, zainstalowanym na stałe kamieniem. Suka będzie sikać gdzie popadnie a najchętniej w miejscach już wcześniej obsikanych. Większość psów nie lubi jednak załatwiać się na swoim terenie ale jeśli nie mają wyjścia to cóż...
          • heca7 Re: jesli nie labrador ?...... 27.06.11, 10:38
            Może berneński pies pasterski?

            pl.wikipedia.org/wiki/Berne%C5%84ski_pies_pasterski
            • aneta-skarpeta entlebucher 27.06.11, 15:21
              jak mowa o berneńczykach to ja proponuje entlebuchera- jego kuzyna

              bardzo rodzinny, choc wymaga i wylatania- ale jak wiekszosc psów i trzeba go ulozyc- jak wiekszosc psówwink

              uwielbia dzieci, nie lubi obcych, uwielbia sie bawic
              jak jest wylatany to najchetniej spi przy kanapie, pod nogami

              szybko sie uczy, choc lubi sobie poszczekac, pogadac- ni to szczekanie ni to mruczeniesmile
      • tully.makker Re: Pytanie dot. psow 26.06.11, 14:03
        My wzielismy dorosla westiczke z fundacji, ktora teoretycznie miala byc przyuczona do zalatwiania sie poza domem. Tez ja uczylismy z 6 miesiecy, a i teraz - jest u nas juz 2 lata - potrafi sie skupac w domu - a nie poprosi, jak starszy pies, zeby z nia wyjsc - po prostu idzie gdzies w kat i cyk.
        • majenkir Re: 26.06.11, 15:33
          tully.makker napisała:
          > jest u nas juz 2 lata - potrafi sie skupac w domu


          Male pieski czasem tak maja wink
    • lola211 Re: Pytanie dot. psow 23.06.11, 23:10
      Nie mam labka, tylko mala psine i ona potrzebuje 5 minut max by sie wysikac i obejsc teren.Wyjatkowa domatorka.Idealna, jesli chodzi o poranki.Teraz latem, wstaje pierwsza i z nia schodze, po drodze zaliczajac kiosk czy piekarnie,problem byłby zima, ale ze ona taka a nie inna to i perspektywa wychodzenia skoro swit na dlugie spacery na szczescie odpada.
      Jak masz ogródek to jest szansa nauczyc psa sikniecia rano na trawnik i po klopocie.
    • morekac Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 07:11
      Myślę, że to zależy od psa... Mój rano ma spaceru w sumie ok 15-20 min, potem zaś śpi do 13-14, kiedy to dzieci wracają ze szkoły i go spacerują. Tyle tylko, że nie jest to labrador. Być może psa tej rasy trzeba rano dobrze przepędzić, żeby potem nie zjadł pól kanapy na raz. Może popytaj na jakimś labradorskim forum?
    • aneta-skarpeta Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 07:45
      moj pies zawsze rano robi 2 rzeczy

      wstajemy o 6, dajemy nieduze sniadanie i na spacer 20-30 min, ale praktycznie caly czas biega np za patykiem- wiec szybciej sie "wybiega"smile

      potem, tak o 8,30 wychodze z nim na zwykly spacer 10-15 min- przed wyjsciem do pracy

      popoludniu ma 1 dluzszy spacer , jeden taki krotki i jedno wyjscie na samo siku, przed spaniem- 22-23
    • zebra12 Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 09:36
      Nie wiem jak jest z labkiem, bo labka nie mam, nie miałam i mieć nie będę, ale ja mam pospolitą kundlicę schroniskową. Wzięłam ją ze schronu, gdy miała 1,5 roku - nie chciałam szczeniaka, żeby uniknąć sikania po kątach i niszczenia wszystkiego na drodze. Saba jest psem bardzo aktywnym. Biega jak chart, pływa jak labek, skacze jak terier, fruwa jak border smile Ma wszystkie rasy w sobie.
      Rano bardzo się spieszę i wychodzę z nią na max 10 minut. Ona o tym wie i od razu załatwia co ma załatwić. Potem siedzi w domu, aż ktoś wróci ze szkoły czy pracy. Wtedy idzie na jakies pół godziny. I ze mną wieczorem na około 45 minut. Tylko, że ona cały czas aktywnie się bawi i biega luzem. Na smyczy się nie wyżyje.
      Może weźcie psa innej rasy? Spokojnego, nie potrzebującego tyle ruchu.
      Szukam domu dla czarnej Layli. Przypomina labradora czarnego, tyle, że jest mniejsza. Jest spokojna, nie szczeka. Ma około roku.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/lb/ai/hstg/oR2BVkUp7KHem9PmjX.jpg
      Layla jest wesoła i ufa ludziom. Zerwała łańcuch, bo była trzymana przy budzie. Boi się nowości, ale szybko się uczy.
    • zakonna Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 10:16
      ja mam labradora i do kompletu sukę bardzo rasową (wiele ras w jednym psim ciałku smile)
      Jeżeli weźmiesz szczeniaka to bez względu na długość porannego spaceru możesz się spodziewać wielu upiększeń i renowacji w domu podczas waszej nieobecności.
      Dorosłe psy potrzebują ok. 20-30 minut rano żeby spokojnie zrobić siku i kupkę (psy nie mają ruchów robaczkowych jelit i przeważnie potrzebują trochę pospacerować zanim załatwią większą potrzebę).
      Długi spacer można zrobić wieczorem, porządnie psa zmęczyć i wybiegać.
      Szczeniakowi możesz zostawić do zabawy gryzak, konga wypełnionego smaczkami (polecam, u mnie się sprawdził), możesz poukrywać w domu smaczki żeby szukał (szukanie i węszenie psa męczą), możesz rano zrobić psu krótką "musztrę" (powtórzenie wszystkich komend jakie zna). Ale to wszystko musisz sobie wypracować, nauczyć psa i mieć świadomość tego, że zanim się wam sytuacja ustabilizuje to będzie was czekać wiele niespodzianek. smile Pies może mieć też lęk separacyjny i wtedy będzie wam trudno.
      Generalnie ja bym polecała dla rodziny pracującej psa dorosłego z adopcji, z domu tymczasowego. O tym możesz dokładnie poczytać na dogomanii. Jeżeli nie macie doświadczenia z psami to będzie dobre rozwiązanie. Jeżeli upierasz się na labradora to koniecznie poczytaj najpierw o specyfice rasy, to psy pracujące, jeżeli nie mają pracy to same ją sobie znajdą...
    • sadosia75 Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 10:27
      Nie mam labradora ale mam goldena. Praktycznie to samo tylko bardziej owłosione.
      I niestety ale te psy muszą się wybiegać. Jeśli się nie wybiegają i nie zmęczą to znajdą sobie zajęcie w domu. wyładują się na meblach, butach, ksiązkach, na wszystkim co je zainteresuje. Im mniejszy pies tym większe zainteresowanie. a do tego dochodzi ząbkowanie big_grin dziąsła swędzą muszą sobie ulżyć. no to gryzą. albo mają pod łapą coś do gryzienia albo sobie znajdą.
      Lepiej weź do adopcji jakiegoś psa już w miarę dorosłego. Z domu tymczasowego. Wejdź na dogomanię znajdź swoje województwo i napisz posta, że szukasz psa. a później już dobiorą wam psa takiego dla jakiego będziecie odpowiedni.
      bo niestety ale to człowiek musi dopasować się do rasy a nie rasa do człowieka.
      • sadosia75 Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 10:30
        A jeśli bardzo chcesz labradora to zgłoś się na Labradory.info większych miłośników i znawców rasy nie widziałam nigdy.
    • alba27 Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 13:26
      Jeżeli chcesz mniej aktywnego psa to nie kupuj labradora. Sama planuję po wakacjach kupić labka i wiem że będę wstawać wcześniej żeby psa wymęczyć minimum 40min każdego ranka bo inaczej pies będzie miał nadmiar energii i będzie robił szkody. Też mam dom z ogrodem i to sporym ale z psem będę biegać po ścieżkach polnych i lasach, szkoda mi psów któr nie mogą mieć tyle ruchu ile potrzebują.
      • majowadusza Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 13:45
        Od dawna mi telepie po głowie labrador.
        Ja jestem osobą aktywną - rower, rolki, bieganie, spacery. Uwilebiam to, nawet jak maż i dzieci nie chcą wyjść ze mną to sama gdzieś idę, jadę bo mam ogromną potrzebę. Nie czuję tutaj problemu.
        Jedyne to poranki są u mnie napięte bo czasu zawsze za mało. Zastanawiam się czy można pieska wyuczyć zachowań fizjologicznych czyli rano tylko siku w trawę przed dom a potem dopiero spacery, itp.
        Czy masz już upatrzoną hodowlę labradorów ?
        • zakonna Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 14:04
          Rano psy często robią kupę i potrzebują na to jakieś 20-30 minut. Labradory to faktycznie psy aktywne tyle, że akurat forsowne bieganie nie jest dla nich wskazane. A szczeniak nie dostosuje się szybko do waszego rytmu dnia, będziesz miała nasiusiane i nakupkane w domu. Ja nie odradzam ani labradora ani szczeniaka tylko zanim kupisz psa naprawdę powinnaś zyskać wiedzę o rasie i o chowaniu szczeniora. Czy możesz napisać dlaczego chcesz labradora akurat? A tak na marginesie, żaden rasowy szczeniak nie daje gwarancji charakteru, każdy pies jest inny. A wzięcie dorosłego psa z domu tymczasowego ma swoje zalety.
          • majowadusza Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 14:18
            Podoba mi się ta rasa. Miałam okazję poznać dwa psy tej rasy przy okazji zajęć z dogoterapii u mojego dziecka - zaznaczam jednak, że nie chce przenieść dogoterapii do domu - to tylko sentyment.

            Nie upieram się na tą rasę. Przyzwyczaiłam się po prostu do tej myśli. Inna rasa też wchodzi w grę pod warunkiem, że też charakter tej rasy będzie przyjacielski.
            Wolałabym psa średniej wielkości o krótkiej sierści -to czego labek nie ma.

            • zakonna Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 14:27
              Ja znam dużo labków, i większość z nich to naprawdę energia w futrze, wymagająca cierpliwego konsekwentnego uczenia zasad. Psy do dogoterapii są naprawdę dobrze wychowane i ułożone, "normalne" psy nie mają z nimi wiele wspólnego. I labradory linieją, masa kłaków z nich wychodzi.
            • czarnaalineczka Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 14:31
              krotka siersc jest przereklamowana
              krotkie klaczki sa dosc ostre i sie we wszystko wbijaja
              duzo latwiej dlugie klaki sprzatac
            • mshyde Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 12:04
              Najpierw zastanow sie, czego od psa oczekujesz. Ma tylko byc? strozowac ewentualnie, obszczekac obcego? uprawiac jakis sport, w jakim zakresie? jezdzic z Wami na wakacje, jesli tak, to stacjonarne czy w ruchu, jak duzy pies wejdzie Wam do samochodu + jego poslanie/klatka, karma? jaki wolisz typ siersci? (pamietaj, ze krotkowlosy sie sypie, a dlugi wlos trzeba kąpac i czesac ale mozna strzyc jesli psa nie wystawiasz, a najwazniejsze jest i tak to co w srodku znaczy we łbie). Kto ewentualnie zajmie sie psem w czasie Waszej nieobecnosci i czy poradzi sobie z 40 kg psem, czy w razie choroby psa bedziesz miala go jak podniesc/przeniesz/przewiezc? Ile osob przewija sie przez dom (goscie, sluzba wink itp) Czy pies ma byc glownie na posesji czy bedzie takze biegal luzem i spotykal inne psy (ja np. nie moglabym miec bullowatego, bo malo ktory jest w stanie sie normalnie zachowac przy innych psach a lubie jak pies biega luzem i bez kaganca), czy macie znajomych z psami, ktorzy czasem by Was odwiedzali, czy Wy czesto odwiedzacie znajomych z psami na tyle dlugo, aby trzeba bylo zabrac zwierza? Ile czasu chcesz poswiecic na szkolenie i jakich oczekujesz efektow (pies super karny, w miare posluszny, nie zalezy Ci zbytnio na karnosci jak dlugo da sie opanowac)? czy chcesz chodzic z psem luzem czy wylacznie na smyczy? W jakim wieku masz dzieci, czy sa bardzo ruchliwe, halasliwe? Czy lubia kontakt fizyczny ze zwierzetami, czy nie reaguja zbyt gwaltownie jesli pies je potraci/popchnie/przewroci? Maja duzo odwiedzajacych kolegow?
              Mialas juz psy? Jakie, jakie byly z nimi problemy jesli byly? Boisz sie psow, Ty albo ktos w rodzinie i wlasny pies ma byc terapia wink (wcale nie taki rzadki powod nabycia psa)?
              Czy tkwi w Tobie to nieszczesne przekonanie, ze labrador to pies do dzieci, mądry sam z siebie i spokojny, i nie gryzie, i ze kocha caly swiat? czy masz swiadomosc, ze pierwsze dwa lata zycia psa to kolejne dziecko w domu a u niektorych ras ta faza trwa do konca zycia? czy jesli duzo nie ma was w domu, rozwazysz drugiego psa? czy jest opcja aby czas Waszej nieobecnosci pies (psy wink ) spedzal w kojcu na zewnatrz?
              Ocen swoje potrzeby, bardzo realnie ocen swoje mozliwosci a potem wybieraj wink zawsze patrz na to, co dana rasa robila, do czego zostala wyhodowana, i u jakis 80% osobnikow spodziewaj sie takich zachowan i potrzeby ich wykonywania. Bo owszem, mozna znalezc strozujacego laba, karnego beagla czy kanapowego bordera, ale to trzeba miec szczescie (albo pecha, zaleznie od sytuacji wink ) No i pamietaj, ze psy sie w duzym stopniu sa w stanie dostosowac i przyzwyczajaja sie do naszego trybu zycia, wiec jesli przez pierwsze pol roku bedziesz szczeniaka zabierac na 3 godzinne spacery dziennie to on bedzie tego takze pozniej oczekiwal wink jesli go nauczysz, ze nie zawsze ma az tyle a z drugiej strony zaspokoisz jego potrzeby to powinno byc OK.

        • a.nancy Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 20:35
          > Ja jestem osobą aktywną - rower, rolki, bieganie, spacery. Uwilebiam to, nawet
          > jak maż i dzieci nie chcą wyjść ze mną to sama gdzieś idę, jadę bo mam ogromną
          > potrzebę. Nie czuję tutaj problemu.

          OK
          no to dopisz sobie wstawanie godzinę wcześniej i luz smile
          nie polecam eksperymentów z "siusiu na trawnik" (przynajmniej nie z labkiem), pies powinien się zmęczyć rano, żeby go nie "nosiło" przez resztę dnia, bo rozniesie ci dom.
          • anyx27 Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 20:47
            My mamy suczkę od kwietnia. Nasza młoda lubi sobie pospać i rano nie ma szans, żeby wyciągnąć ją z łóżka przed 10 wink Jak już wstanie, to wychodzi na ogródek i tam załatwia swoje potrzeby. Na spacery w tygodniu wychodzi 2 razy - ok. 16 i potem przed 22. W sumie spacery trwają ok. 40-60min, do tego ogródek. W wolne dni zazwyczaj wychodzi ok. 14-15 na godzinę, potem wieczorem spacerek. Oczywiscie, jak my gdzieś jedziemy na wycieczkę, to jedzie z nami. Do tego całe dnie spędza na ogródku. Moim zdaniem rano wystarczy ogródek smile, ale potem trzeba nadrobić wink
            • anyx27 Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 20:53
              I jeszcze coś - nasza ma pół roku prawie i od dwóch miesięcy nie sika w domu, nawet jak jest sama przez 6-8h. nic też nie zniszczyła - nie jest to więc regułą.
    • hamerykanka Re: Pytanie dot. psow 24.06.11, 16:40
      Jako ze jestem w temacie bo w domu dwa 4 miesieczne teraz dobermany i dom z ogrodkiem.
      Psy sikaja na wszystko, zwlaszcza drzewka. Suczki beda zostawiac wypalone moczem plamy na trawniku, o ile nie bedziesz czesto podlewac trawnika. Rano wyprowadza sie je na siusiu i inne, potem wracaja do domu. W Stanach stosuje sie klatki, metalowe lub plastikowe i psy przyzwyczaja sie do bezstresowego przebywania w nich i spania. Tak wiec jesli bedziesz od razu przyzwyczajac ze pies na noc idzie do klatki ktora sie zamyka, podobnie jak wtedy, kiedy poo prostu nie masz czasu uwazac na nie caly czas, pies jest w klatce. W ten sposob ograniczasz tez straty w domu, posikane podlogi i pogryzione meble i zabawki dzieci. Klatki sa duze aby pies mogl spokojnie sie w nich wyciagnac czy stanac, na tyle male z kolei zeby nie znalazl sobie kacika na zalatwianie sie. I wi ten sposob tez ucza sie czystosci, na zasadzie ze w legowisku sie nie sika.
      Przez pierwsze dwa miesiace wyprowadzalam je na smyczy, bo glupiutkie byly i dopiero uczyly sie reagowac na wolanie, a i to raz na 10 razy wracaly do mnie na wolanie. Na smyczy jest bezpieczniej. Dwa tygodnie temu ogrodzilismy siatka kawal tylnego podworza, wiec ranki i wieczory otwiera sie tam drzwi, wypuszcza i mozna spokojnie przygotowac siebie i dzieci do wyjscia. Wieczorem, kiedy temperatura jest nizsza, dostaja glupawki, wiec wypuszcza sie je tam i sobie biegaja, bawia sie zabawkami itp. Po polozeniu dziecka spac bierzemy je na dlugi spacer na smyczach po okolicy. Raz w tygodniu maja szkolenie posluszenstwa i zasady tam wpojone powtarza sie kilka/nascie razy dziennie przy kazdej okazji: siad; siad, zostan, lezec, lezec zostan, do mnie itp. Kiedy dajesz miske, wolasz siad i pies ma spokojnie siedziec dopiero wtedy dostanie jesc. Kiedy zakladasz smycz, siad najpierw...

    • agamama123 Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 10:19
      Po pierwsze - pies się będzie załatwiał tam gdzie go nauczysz.
      Po drugie - to ile czasu będzie wymagał rano zależy od rasy i charakteru psa.
      Ja mam westa - 5 miesięczną suczkę.
      Trening czystości zakończyliśmy przed skończeniem przez nią 4 miesięcy - poszło szybko i bezproblemowo ale był to taki okres gdy byłam w domu 24 godziny na dobę i każdy sygnał z jej strony wywoływał odpowiednią naszą reakcję.
      Teraz sytuacja się zmieniła ponieważ rozpoczęłam intensywną rehabilitację dziecka i w domu jestem mało. Pies bardzo szybko się przyzwyczaił do zmian. Rano wychodzę z nią na bardzo szybkie siku i kupę - max 10 minut. Ona sama wraca z takiego spaceru, nie domaga się dłuższego. Potem zostaje sama i podejrzewam, że śpi. Około południa wpadam do domu na chwilę, znów szybki spacer. Dopiero około 16 jest szansa na prawdziwy spacer. Wtedy mam dla psicy jakąś godzinę. A głównym spacerem jest spacer wieczorny - trwa 2,5 godziny - podzielony jest na części - najpierw sunia ma szansę na spokojne załatwienie swoich potrzeb, potem idziemy na okoliczną łąkę gdzie spotyka się z innymi psami i szaleje jak dzika. Ostatnia część spaceru obejmuje socjalizację z miastem - moja suczka jeszcze boi się nowości, więc jest oswajana z ulicami, autobusami itp.
    • joanna_poz Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 12:13
      mamy labradora i dom z ogrodkiem.
      rano nie wychodzimy z nim na spacer - psa wypuszczamy na ogrod i tam się załatwia.

      zostaje potem w domu przez 8 godzin. nic nie demoluje, spi.
      dopiero po pracy fundujemy mu dłuższe spacery.
    • a.nancy Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 20:31
      > zas. No i jak to jest z psem ? Mieszkam w domku z ogródkiem ale nie wiem czy ps
      > y sikaja na trawę w przydomowym ogrodku czy wyprowadza sie je poza teren ?

      nie powinien. chyba że chcesz go do tego przyzwyczaić, i pożegnać się z wizją ładnie utrzymanego ogrodu.

      > z lasem. Pies pewnie powinien wybiegac sie przed kilkugodzinnym przebywaniem w
      > domu ale kto ma na to rano czas ... ? ( o ile nie jest emerytem ).
      > Powiedzcie mi jak to wygląda w praktyce.

      w teorii powinien się wybiegać (szczególnie labrador, te psy potrzebują bardzo dużo ruchu, niewybiegane często niszczą rzeczy w domu itp.)
      w praktyce mało kto ma czas smile
      z własnego doświadczenia: 30 minut spaceru to minimum. ale ja nigdy nie miałam labka, za to słyszałam sporo o ich niespożytej energii.
    • joanna35 Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 21:24
      Moi znajomi kupili sobie szczeniaka labradora. Nie wiem jak długo mieli psiaka i nie pamiętam co poniszczył kiedy zostawał w mieszkaniu sam....Znaleźli mu nowych właścicieli i teraz wszyscy są szczęśliwi.
      • phantomka Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 21:43
        I ja nie rozumiem fascynacji ta rasa. Jak rozumiem bierze sie ona z amerykanskich filmow, gdzie do domka z ogrodkiem pasuje tylko wiecznie szczesliwy, wiecznie w ruchu labrador. Jest to rasa wymagajaca, wiec juz na wstepie Twoich rozwazan odpada.
        Psa wzielam przede wszystkim wtedy, kiedy moglam poswiecic mu czas. Zamykanie szczeniaka na wiele godzin to naprawde nienajlepszy pomysl - takze musisz to jakos rozwiazac.
        Mam sznaucerke miniaturowa - jest przecudnej urody, ale i ma swietny charakter: niezwykle cierpliwa, karna, zna swoje miejsce, chociaz oczywiscie trzeba ja bylo tego nauczyc, bo ma tendencje do rywalizacji z dzieckiem o miejsce w hierarchiismile
        • ewelsia Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 21:58
          Jest takie forum o labradorach, a tam fajny wątek pt. : "co dziś zjadł wasz labrador", czy coś w tym stylu. Warto poczytać. Ja mam suczkę miniaturowej rasy, to pinczerek, poza tym dwie kotki schroniskowe i cała czereda gania się po ogrodzie. Psina, mimo, że szczeniak 7 m-czny jest niezmordowana. Spacer/bieganie do upadłego. Całe dnie przebywa na zewnątrz praktycznie. Mieszkam we własnym domu dopiero dwa miesiące, poprzednio w mieszkaniu, ale suczka NIGDY niczego nie zniszczyła, nie pogryzła ani jednego kapcia/buta, itp. Dziamga tylko pluszaki synka, ale i to chwila zabawy i spokój. Zęby już wymieniła i minęło to spokojnie. Kiedyś w domu rodzinnym mieliśmy suczkę myśliwskiej rasy - welsh terierkę, żarła nawet boazerię ze ściany, dziurę wygryzła, że nie wspomnę o butach czy innych meblach...
          Ale i tak uważam, że wszystko jest dla ludzi, to kwestia organizacji i podejścia, a duże psy są super, chociaż ja wolę te z krótką sierścią.
          • anyx27 Re: Pytanie dot. psow 25.06.11, 22:18
            Moje małe białe zostaje w domu samo średnio 3 razy w tygodniu na 5-7h, w pozostałe dni max. 2-3h. Wcześniej, gdy nie było to możliwe i gdy nie mieliśmy ogródka, nie zdecydowalismy się na psa. A moda na labki ciągle mnie zadziwia, ale pewnie bierze się stąd, że wiedza na ich temat u większości ludzi kończy się na stereotypie, że to najlepsza rasa dla dzieci.



            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/bc/cj/a68a/qjNuMqafqqfBoho7vB.jpg
            • wioskowy_glupek Re: Pytanie dot. psow 26.06.11, 01:33
              Niestety takie numery to nie z Labkiem... to są psy które muszą się baardzo porządnie wybiegać inaczej zniszczą wszystko.

              Weź pod uwagę, że to jest pies któremu trzeba poświęcić bardzo dużo uwagi i zapewnić aktywny tryb życia.
            • agamama123 Re: Pytanie dot. psow 26.06.11, 10:06
              Śliczna ta Twoja białasmile
    • i_b13 Re: Pytanie dot. psow 26.06.11, 10:33
      Mam 2 laby, w równym wieku. Rano dostają po misce, one pałaszują a ktoś z domowników szykuje się na spacer po polach. Poranny trwa max 15 minut, bo więcej czasu nikt nie ma. Do 16 psy mają do dyspozycji wydzieloną część ogrodu - jakieś 150 metrów - z opowiadań sąsiadów wiem, że głównie śpią w czasie naszej nieobecności. Potem mają półgodzinne hasanie po polach i kąpiel w stawie i do nocy cały ogród do dyspozycji. Najczęściej jeszcze ze 2 razy wyjdą z córką na łąkę pohasać. Ponieważ są dwa - bawią się razem i ganiają ze sobą - mniej sie trzeba nimi zajmować, bo zabawą z sobą się wymęczą.
      Zniszczeń większych nie ma, o ile nie liczyć połamanych w czasie gonitw krzaków, czy dziury wykopanej w poszukiwaniu kreta. Pewnie, że potrafią roznieść kubeł na śmieci, jeśli zostawi się otwarty śmietnik, ale poprzedni pies - mieszaniec też to kochał.
      Oba są dobrze ułożone, suczka wydaje się być mądrzejsza w wykonywaniu komend, pies bardziej usłuchany na spacerach. Oba bardzo szybko sie uczą, moja siedmioletnia córka bez problemu uczy psy różnych zabaw i sztuczek, za zjadliwą nagrodę laby zrobią wszystko.
    • freakwave taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 13:09
      ile z was dumnych z posiadania "labradora' jest w stanie podac jego hodowlany przydomek? ile z dumnych wlascicielek "labradorow" "goldenow" i inszych chwalipiet posiada w domu zwykle mieszance z pseudohodowli oczywiscie 'po rodowodowych rodzicach" i uwaza ze to ok wink
      tak tylko mnie problem trapi smile
      sam mam hasiora z metryka - odpowiadajac na pytanie porannego spaceru, to mojemu zdecydowanie nie wystarczy poranny sik w ogrodku...
      • anyx27 Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 13:40
        freakwave napisała:
        > ile z was dumnych z posiadania "labradora' jest w stanie podac jego hodowlany p
        > rzydomek? ile z dumnych wlascicielek "labradorow" "goldenow" i inszych chwalipi
        > et posiada w domu zwykle mieszance z pseudohodowli oczywiscie 'po rodowodowych
        > rodzicach" i uwaza ze to ok wink

        Mój West jest kundlem, bo nie ma rodowodu i nie jest wcale po rodowodowych rodzicach. I wcale się tego nie wstydzę. Chciałam psa do kochania, do tego nie potrzebny mi rodowód. A hodowlę, czy też, jak piszesz, pseudohodowlę, wybierałam długo. Zależało mi, żeby hodowca miał doświadczenie, żeby nie krzyzował rodzeństw, rodziców z dziećmi itd, żeby pieski były odpowiednio socjalizowane, wychowywane z dziećmi. A w nosie mam, że mój pies według niektórych nie jest Westem, tylko w typie Westa.

        > tak tylko mnie problem trapi smile

        Nie masz większych problemów?


        https://www.suwaczki.com/tickers/dxomkrhm17c16j1t.png
        • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 14:14
          do kochania chcialas pieseczka tak?
          kochasz pieski?
          a sama kupowaniem szczeniaka z pseudohodowli nakrecasz machine chamskiego zysku kosztem zdrowia i zycia zwierzat, poczytaj o warunkach w jakich trzymane sa psy co robi sie aby suki rodzily wiecej szczeniat rocznie, w jaki sposob eksploatuje sie do cna potencjal rozrodczo zarobkowy rasowych kundli w pseudohodowlach a zrozumiesz dlaczego wyrazenie "potrzebowalam pieska do kochania" dziwnie wyglada kiedy pisze o tym osoba poprzez swoj wybor popierajaca ludzi skazujacych te kochane zwierzeta na cierpienie...
          milej zabawy z pieskami z pseudohodowli
          i to nie o to chodzi ze to kundle, chociaz z drugiej strony kto jest wiekszym durniem, ktos kto kupuje psa z rodowodem o okreslonych cechach rasy po okreslonych rodzicach wolnego od dysplazji katarakty i innych syfow, czy ten kto kupuje mieszanca w typie rasy aby szpanowac po osiedlu pseudo jorczuciem westem czy inszym modnym psem.
          pseudohodowle robia krzywde popularnym rasom i tyle w temacie
          i z miloscia do psow kupowanie ich z pseudohodowli ma gowno wspolnego
          • sadosia75 Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 14:31
            I tu się zgodzę. Ale niestety nie każdy ma świadomość jak wygląda pseudo. większośc myśli, że rodowód to tylko widzi misie dla bufonów. a to co my nazywamy pseudo to przecież rodzinna hodowla piesków, pan czy pani kocha te pieski i krzywdy im nie robi a rodowód to wymysł i problem.
            Nie każdy wie jak wygląda pseudo hodowla. nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że w takich miejscach zwierze jest tylko do produkcji szczeniąt. a o miłości to tu można mówić ale tylko do kasy.
            Więc jeśli kogoś nie stać na rodowodowe zwierze to można adoptować ( ale tu znowu problemy, bo umowa adopcyjna a przecież nie każdy taką umowę widział na oczy ale jest i to problem, bo sterylizacja obowiązkowa a po co a na co?) dając dom i miłość.
            • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 14:47
              wiesz sadosia, mnie na przyklad rozwala to ze ktos chce sobie pieska do kochania kupic i nakreca ten caly biznes, ja wiem ze moze gdzies tam ktos hoduje psy bez rodowodu rodzinnie i maja super fajnie i w ogole, ale generalnie jest diametralnie inaczej. kolejna sprawa to patrzac nawet na durne allegro, jesli komus na rodowodzie nie zalezy to go nie wyrobi a szczeniaka takiego wlasnie tytulowego labradora mozna miec z metryka za okolo 800-900 zeta jesli nie jest z super pochodzeniem, ale przeciez nabywcy to nie interesuje bo on chce do kochania smile
              wiec wracajac, psy "w typie' hodza w sredniej cenie 5 stowek, c zy serio dla tych 300 - 400 pln warto ryzykowac ze pies np:
              bedzie mial dyspazje, katarakte, ostatecznie bedzie wnetrem w przypadku psa?
              z tym wszystkim wiaza sie dodatkowe koszta diagnostyki ewentualnych operacji i leczenia, serio warto oszczedzac kase na rodowodzie dla snobow (co mnie smieszy bo pisalem ze wieksza sloma z butow wystaje temu kto kupuje psa w typie, to tak jak z podrabianymi perfumami) a pozniej ladowac ja w leczenie chowanych wsobnie szczeniaków ktore zgromadzily wszelkie genetyczne anomalia? warto ryzykowac agresje psa w stosunku do czlonkow rodziny? ostatecznie warto popierac ten biznes roznych czeskow ktorzy mnoza psy bez kontroli jedynie dla zysku?
              to mnie zadziwia serio, zwlaszcz ze wzgledna oszczednosc wcale nie jest duza, swojego psa kupilem w sredniej cenie plus jechalem po niego pol polski, jest taki jakiego sobie wymarzylem a nie "w typie" i wiem ze jego matka i ojciec mieszkaja w fajnym miejscu i maja kochajacych wlascicieli, ktorzy dokladaja wszelkich staran aby psy byly szczesliwe.
              • anyx27 Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 15:25
                freakwave napisała:

                > jest tak
                > i jakiego sobie wymarzylem a nie "w typie" i wiem ze jego matka i ojciec mieszk
                > aja w fajnym miejscu i maja kochajacych wlascicieli, ktorzy dokladaja wszelkich
                > staran aby psy byly szczesliwe.

                No widzisz, ja też tak mam smile mimo, iż pies bez rodowodu.

                A tak poza tym, widziałam też hodowle, gdzie były same rodowodowe psy i warunki w kilku z nich wołają o pomstę do nieba. Tam też nikt nie ukrywał , że jest nastawiony tylko na zysk, więc generalizowanie jest totalnie bez sensu.
                • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 20:52
                  jest z sensem, bo w hodowlach nie pseudohodowlach nad rozrodem sprawuje piecze zwiazek kynologiczny nie dopuszczajac do rozrodu psow z wadami i tu lezy pies pogrzebany, druga rzecz to umowa ktora spisujesz z hodowca, do tego szczeniaki sa po kontroli miotu w zwiazku kynologicznym wykluczajacej wady w pseudo tego nie ma... co do reszty popyt nakreca podaz gdyby nie bylo chetnych na pieski ' w typie' to by nie bylo pieskow w typie...
                  szczerze - powinno sie rozmnazac jedynie rasowe psy kundle wszystkie do sterylki
              • mshyde Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 20:54
                freakwave, akurat to, ze rodzice, dziadkowie i nawet pradziadkowie dysplazji nie maja nie gwarantuje, ze u szczeniaka nie wylezie tongue_out to tylko zmniejsza szanse, ale nawet przy doskonalych warunkach odchowu czasem wylazi. Wnetrostwo tez sie zdarza w najlepszych rodzinach...
                • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 21:02
                  oczywiscie ze tak, z tym ze szczeniak z metryka zwykle kiedy jest wydawany jest juz pokontroli miotu w zwiazku kynologicznym jest protokol kontroli w ktorym wszystko stoi napisane, czy pies ma oba jajka na przyklad czy tylko jedno, czy niema wad dyskwalifikujacych go do wystawiania.
                  wiadomo geny to geny, ale serio latwiej trafic na psa z dysplazja czy katarakta z pseudo niz z rodowodem
                  • mshyde Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 27.06.11, 19:28
                    przeglad miotu nie wylapie wad wychodzacych pozniej, jedynie jesli hodowca by przeswietlal powiedzmy 8 tyg maluchy to mialabys pewnosc co do bioder, jaderka tez potrafia robic rozne dziwne rzreczy w mlodym wieku... Mnie to akurat boli, bo z rasy malo obciazonej, z czystym rodowodem, trafila mi sie chora suka ktora poza tym jest psem idealnym...
                    • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 27.06.11, 19:33
                      wszystko mozna uregulowac poprzez umowe zawarta z hodowca, np koszty ewentualnego leczenia, lub zwrot czesci oplaty za psa, na reszte niestety nei mamy wplywu geny to geny, wlasnie miedzy innymi po to nie krzyzuje sie zwierzat z obciazeniami aby je wyeliminowac.
                      • freakwave z reszta to nawet nie o to chodzi z tymi 27.06.11, 19:37
                        pseudohodowlami ze rodowod zmniejsza ryzyko wad wrodzonych u szczeniaka, ale przede wszystkim o to w jakich podlych warunkach przetrzymywane sa w wiekszosci takich miejsc zwierzeta i jak do cna sa rozrodczo eksploatowane w celach zarobkowych, a popyt na kundelki z takich pseudohodowli jak rowniez z rodzinnych domowych ale sam popyt generuje taka chec zarobkowania u roznych patoli...
                        wady u psow to inny aspekt sprawy, chociaz latwiej uwazam trafic genetycznego wykolejenca wsrod kundli z pseudo krzyzowanych bezmyslnie czesto wsobnie bez patrzenia na ewentualne rezultaty ponad "wyglad w typie"
          • anyx27 Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 15:19
            freakwave napisała:
            > a sama kupowaniem szczeniaka z pseudohodowli nakrecasz machine chamskiego zysk
            > u kosztem zdrowia i zycia zwierzat, poczytaj o warunkach w jakich trzymane sa p
            > sy co robi sie aby suki rodzily wiecej szczeniat rocznie, w jaki sposob eksploa
            > tuje sie do cna potencjal rozrodczo zarobkowy rasowych kundli w pseudohodowlach

            Napisałam, że długo wybierałam hodowlę, więc wiem, jak ona wyglądała. Pomiędzy psem z metryką, a pseudohodowlami, gdzie męczy się zwierzęta i traktuje je tylko jak maszyny rozrodcze, jest jeszcze sporo możliwości. To, ze psy nie są rodowodowe, nie oznacza, że w tej hodowli ktoś maltretuje zwierzęta.
            Po drugie nie wiem, nawet pies z metryką choruje, rodowód nie gwarantuje zdrowia. Nie bez powodu najzdrowszymi psami są zazwyczaj zwykłe kundelki.
            Po trzecie dla mnie większym durniem jest ktoś, kto kupuje psa dla metryki, zeby szpanować, że ma psa z rodowodem, a potem trzyma go w bloku w 40mkw, nie zapewnia odpowiedniej ilości ruchu, kupuje kokardki, ubranka i poddaje dziwnym, często bolesnym zabiegom, żeby piesek wystawy wygrywał. Dla mnie ci tzw. pseudohodowcy, którzy rzeczywiscie krzywdzą psy i trzymają je w strasznych warunkach są na równi z "miłośnikami" piesków, których opisałam powyżej.
            • czarnaalineczka Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 15:42
              jakie to dziwne i bolesne zabiegi gwarantuja wygrana na wystawie ??
              i w jaki sposob ubranko krzywdzi psa ? big_grin
              --
              "Szczęście i spokój domowy wymagają sine qua non, ażeby mąż przez sześć godzin na dzień w domu nie bywał".
              • anyx27 Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 16:20
                czarnaalineczka napisała:

                > jakie to dziwne i bolesne zabiegi gwarantuja wygrana na wystawie ??
                Może nie gwarantują, ale się je robi. Ot np. trymowanie Westów. Ogólnie psa to nie boli, poza pewnymi obszarami jak np. uszy czy szyja (dekolt), gdzie skóra jest bardzo delikatna.

                > i w jaki sposob ubranko krzywdzi psa ? big_grin
                Nie krzywdzi, ale normalne to nie jest. Pies to pies, nie zabawka.
                • czarnaalineczka Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 16:24
                  czlowiek tez nie zabawka a w ubraniach chodzi wink
            • vivaluna Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 16:34
              Kundelki są najzdrowsze?! To bzdura na resorach. Ciekawe kto to zbadał?
              Dlaczego nie można "szpanować" metryką/rodowodem psa? Moim zdaniem można a nawet trzeba, dzięki temu kilku imbecyli może zrozumie, że rasowy to rodowodowy. Dzięki rodowodowi wiem jak wyglądali przodkowie mojego psa, że odpowiadali wzorcowi charakteru i wyglądu, że byli zdrowi. Jeśli się uprę to mogę poznać żyjących przodków psa (tyle, że musiałabym trochę pojeździć po świecie), zobaczyć ich zdjęcia w internecie. Dlaczego mam się tym nie chwalić? Dlaczego się mam nie chwalić wspaniałym hodowcą mojego psa, jego osiągnięciami w hodowli, socjalizacji i szkoleniu? Dla tego człowieka to wielka pasja i miłość.
              Można się jednak chwalić tym, że chciało się przyoszczędzić kasę i kupiło psa w pseudo i rozpowiadać, że to pies rasowyuncertain Dla mnie to właśnie wstyd i typowy szpan.
              Ktoś, kto nie miał chęci, czasu, pieniędzy aby wystawiać psy nie zasługuje na miano hodowcy i nie powinien rozmnażać. Być może jego suki i psy posiadają wady, które dyskwalifikują jego zwierzęta.
          • czarnaalineczka Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 16:37
            co do pieskow "do kochania"

            skor piesek ma byc do kochania to czemu nie ze schroniska tylko kupowany w typie rasy ? uncertain
            • vivaluna Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 16:50
              Dokładnie. No i dlaczego pies z rodowodem nie może być "do kochania"? Czy psa z rodowodem/metryką się nie kocha?uncertain Samo posiadanie rodowodu nie obliguje do wystawiania psa. Żaden z moich rodowodowych psów nie był nigdy wystawiany.
            • anyx27 Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 17:19

              czarnaalineczka napisała:

              > co do pieskow "do kochania"
              >
              > skor piesek ma byc do kochania to czemu nie ze schroniska tylko kupowany w typi
              > e rasy ? uncertain

              Bo chciałam mieć pieska W TYPIE Westa tongue_out
              • czarnaalineczka Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 17:24
                w schroniskach sa psy we wszystkich typach
                • anyx27 Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 17:31
                  czarnaalineczka napisała:

                  > w schroniskach sa psy we wszystkich typach

                  Ale ja chciałam znać jego rodziców i wiedzieć, w jakim domu się wychowywał.
                  • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 20:57
                    to trzeba bylo kupic z rodowodem, swoja droga jaka masz pewnosc ze rodzice ktorych widzialas to wlasnie rodzice twojego westa w typie?
                  • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 22:07
                    trzeba bylo brac z rodowodem tongue_out
          • zakonna Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 20:00
            no cóż, ja mam psa w typie labradora z pseudohodowli, niestety. Dostałam go w niespodziewanym prezencie (pewna bardzo nieodpowiedzialna osoba zjawiła się u mnie po prostu ze szczeniakiem). Nie miałam pojęcia ani o psach ani o hodowlach, od tamtego czasu dużo się dowiedziałam na ten temat. I dlatego drugi pies jest ze schroniska, po moim trupie w moim domu pojawi się kolejne zwierzę z pseudohodowli.
            • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 26.06.11, 20:59
              im wiecej ludzi o tym mowi i to potepia tym wieksza jest swiadomosc spoleczna, ty akurat nie mialas wplywu na zakup szczeniaka i to nie o to chodzi w odbiorze przezwlasciciela bo pies to pies, jednak jesli ktos sam kupuje bez metryki w celu przyoszczedzenia to nakreca ten biznes i potem czeski pedza suki na hormonach zeby mialy trzy mioty w ciagu roku... prawo popytu i podazy
          • micha11 Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 27.06.11, 03:34
            Napisz proszę co robi się suce aby rodziła więcej szczeniąt, bo jakoś nic mi do głowy nie przychodzi a strasznie mnie to zaciekawiło.
            • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 27.06.11, 07:38
              pedzi sie na hormonach aby miala wiecej cieczek w ciagu roku?
              kolejna milosniczka pseudo westow jorczusiow labradorkow i innych kundli "w typie"?
              • freakwave Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 27.06.11, 07:38
                oczywiscie "do kochania' bo rodowod to snobizm buhahahaha wink snobizm i sloma to kupowanie kundla i snobowanie sie nim na rase...
        • majenkir Re: taka intrygujaca mnie sprawa z pogranicza 27.06.11, 15:16
          anyx27 napisała:
          > Mój West jest kundlem, bo nie ma rodowodu i nie jest wcale po rodowodowych rodz
          > icach. I wcale się tego nie wstydzę.


          A powinnas.....
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
          fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
      • freakwave kupujesz kundla bez przydomku w typie - popierasz 27.06.11, 07:50
        ludzi robiacych to:

        www.dzienniklodzki.pl/aktualnosci/403703,sadkowice-uratowali-5-psow-z-pseudohodowli,id,t.html
        i to:

        www.psyimy.pl/kupujemy_psa/Pseudohodowle/511,Suki_z_pseudohodowli/
        i to

        www.youtube.com/watch?v=bx1Zqdb1gi8
        NIE KOCHASZ PSOW, jestes nastawionym na szpanowanie typem rasy frajerem, ktory w dupie ma to jak traktowane sa zwierzeta w pseudohodowlach wazne jest tylko aby MIEC KUNDLA W TYPIE (nowa zabaweczke) KTORYM MOZNA PRZYSZPANOWAC PRZED ZNAJOMYMI.
        wiec zastanow sie nastepnym razem kiedy bedziesz mowic jakiej rasy jest twoj pies ze okreslanie kundelka z pseudo mianem rasowca jest WIOCHA bo kryje za soba cierpienie zwierzat rozmnazanych bez kontroli dla takich wlasnie frajerow jak ty.

        kupujesz z pseudo = nie kochasz
        • agamama123 Re: kupujesz kundla bez przydomku w typie - popie 27.06.11, 11:08
          Mam psa W TYPIE WESTA. Suczkę dokładnie. Kupując ją ubolewałam nad tym, że nie jestem w stanie kupić pas z rodowodem. Dlatego znalazłam ludzi, którzy mają młodą sukę i ich zamiarem było dopuszczenie jej raz do psa. To niestety to pokutujące wśród ludzi przekonanie, że suka MUSI mieć chociaż raz małe. Moja sunia ma więc matkę w typie rasy i ojca po rodowodowych rodzicach (jednak bez papierów - ma wadę dyskwalifikującą go do rodowodu - czarna plamka, odbarwione poduszki łap więc właściciele nie inwestowali w jego metryczkę).
          Moja sunia ma w tej chwili 5 miesięcy. Wygląda tak jak chciałam żeby wyglądała,ma cechy rasy, które dla mnie były priorytetem - włos nie sierść, temperament westowy i takie tam. Ze względu na fakt, że jest psem w "w typie rasy" po pierwszej cieczce zostanie wysterylizowana - nie dopuszczam możliwości, że mogłaby mieć szczeniaki. Oprócz niej w miocie było 4 pieski - każdy trafił do nowego domu PO sterylce. Właśnie po to by nie napędzać machiny kolejnej pseudo hodowli.
          Gdyby było mnie stać na psa z rodowodem - miałabym takiego. Niestety reali są inne - nie oznacza to, że nie kocham mojego psa. I właśnie dlatego, że jest kochana i cudowna - zadbam o to by nigdy nie miała szczeniaków.
          • freakwave Re: kupujesz kundla bez przydomku w typie - popie 27.06.11, 15:02
            nie rozumiesz
            przez sam fakt checi kupna psa w typie bez rodowodu nakreca sie ten rynek, przez takich ludzi jak ty ktorych "nie stac' a musza bo sie inaczej udusza setki czeskow robi krzywde zwierzetom.
            tez chcialbym miec bugatti, nie znaczy to ze pojde i kupie od pasera to taka sama sytuacja, reszta nie ma znaczenia, mnozenie psow bez rodowodow powinno byc karalne
            • agamama123 Re: kupujesz kundla bez przydomku w typie - popie 27.06.11, 16:12
              Ależ rozumiem.
              I dlatego moja suka będzie wysterylizowana, tak jak pozostałe szczeniaki z miotu i ich matka - to była jedyna opcja jaka wchodziła w grę w moim przypadku. Gdybym miała choć cień podejrzeń, że kupując Milkę powiększam grono pseudohodowców to po prostu nie miałabym tego psa. Nie kupiłam psa od człowieka, który dopuszcza sukę cieczka za cieczką. Nigdy bym tego nie zrobiła. Kupiłam psa, którzy dbali o swoją sukę najlepiej jak mogli.
              Ja rozumiem ideę rozmnażania psów rodowodowych połączoną ze sterylizacją kundelków.Zawsze byłam zdania, że jeśli w moim domu będzie pies - to z rodowodem. Stało się inaczej i w tym momencie zrobiłam wszystko, żeby pies, który do mnie trafi nie był ofiarą ludzi, którzy eksploatują swoje suki dla jakiegoś tam zysku.
              Wiem, mogłam iść do schroniska i przygarnąć jakiegokolwiek innego kundelka. Tylko, że chciałam mieć (z określonych powodów) psa w typie westa - tu przynajmniej znam jego rodziców, wiem jak byli traktowani. Nie czuję się osobą napędzającą spiralę produkcji psów w typie kosztem ich matek. Bo mój wybór nie był przypadkowy i zaznaczam - żaden ze szczeniaków, jak i suka, nie będą dalej rozmnażane.
    • freakwave napisze jeszcze od siebie 26.06.11, 13:12
      decyzja o posiadaniu psa musi byc podjeta z glowa i dokladnie w kazdym szczegole zaplanowana, pies w przeciwienstwie do kota reorganizuje zycie totalnie porownywalnie z pojawieniem sie na swiecie dziecka jesli jest to szczeniak jesli dorosly to pewnie troche latwiej ale i tak jest to niezly przewrot
      • heca7 Re: napisze jeszcze od siebie 27.06.11, 08:42
        Czy każda ematka musi mieć labka??? Jakby nie było innych ras na świecie. Zamiast dobrać psa do warunków jakie możemy mu zapewnić ( jamnik nie lubi schodów, bokser się nudzi i wszystko niszczy, yorka to nie pies kanapowy itd) to dobierają psa do koloru tapicerki na kanapie w salonie. Jest tyle publikacji i arytkułów w necie na temat charakteru psów, że aż dziw bierze, że się jeszcze ludzie nie nauczyli i jak podobali im się "4 pancerni" to biorą sobie do bloku szarika.
        • zakonna Re: napisze jeszcze od siebie 27.06.11, 08:58
          no jak, to Ty nie wiesz? Przecież labki są takie mądre, rodzą się ułożone już i z napakowane wiedzą po dziurki labkowatych uszu, kochają wszystkie psy i ludzi, nie szczekają i wszystkie bez wyjątku są genetycznie zaprogramowane do dogoterapii...
      • motylewbrzuchu123 Re: napisze jeszcze od siebie 27.06.11, 09:39
        Freakwave, jesteś pewien że chodzi o troskę o zwierzęta a nie o monopol hodowców rodowodowych zwierząt i o duże pieniądze na nich zarabiane?
        • czarnaalineczka Re: napisze jeszcze od siebie 27.06.11, 09:41
          a jakie to duze pieniadze sie zarabia na rodowodowych psach ?
          • freakwave Re: napisze jeszcze od siebie 27.06.11, 15:07
            zwlaszcza ze taki np "labek" z rodowodem juz od tysia bez 700 big_grin
            przyklad; suka ma cesarke 8 stowek w miocie rodzi sie jedno szczenie, hodowca nei wychodiz na tym nawet na zero smile
        • zakonna Re: napisze jeszcze od siebie 27.06.11, 10:20
          nie wierzę w takie spiskowe teorie, ale nawet gdyby to miał być monopol to ja jestem za tym. Gdyby miało to zapewnić godziwe warunki rozrodu i życia zwierzętom to niech zbijają na tym majątki ci hodowcy
        • sadosia75 Re: napisze jeszcze od siebie 27.06.11, 10:29
          https://www.sariatica.pl/images/rasowy/pseudohodowla.jpg
          Tak zazwyczaj wyglądają suki w pseudo ( to jeszcze jest bardzo dobry stan)
          więc jeśli ten monopol na rodowodowe i duże pieniądze uchroni zwierzęta od cierpień
          takich
          albo takich to ja zdecydowanie wole monopol!
          • majenkir Re: 27.06.11, 15:20
            sad sad sad
        • freakwave Re: napisze jeszcze od siebie 27.06.11, 15:06
          mysle wlasnie w ten sposob, a te "duze pieniadze' inwestowane sa w zdrowie psow i szczeniat, skoro to taka kasiora to prosze kup psy, jezdzij z nim po wystawach rozmnazaj i sprzedawaj szczeniaki, czemu tacy ludzie jak ty twierdza ze hodowca rodowodowych psow ma z tego niewiadomo jaki biznes, wiekszosc hodowcow raczej poza sprzedaza szczeniat do pracy uczeszcza smile ciekawe czemu skoro z handlu zwierzetami maja takie kokosy smile
          • motylewbrzuchu123 Re: napisze jeszcze od siebie 28.06.11, 08:37
            "czemu tacy ludzie jak ty twierdza ze hodo
            > wca rodowodowych psow ma z tego niewiadomo jaki biznes, wiekszosc hodowcow racz
            > ej poza sprzedaza szczeniat do pracy uczeszcza smile ciekawe czemu skoro z handlu
            > zwierzetami maja takie kokosy smile"
            Do pracy chodzą bo hodowla to niepewny biznes, moda na rasy się zmienia, zwierzęta mogą chorować czy paść. Niemniej jest lukratywny, rasowy pies kosztuje od 2000zł w górę(jestem świeżo po lekturze ogłoszeń), a bez rodowodu jeśli rasa niezbyt modna 200-300zł, jak modna to około 1000zł. Widać różnicę?
            A co do inwestycji w zdrowie i socjalizację to nie rozśmieszaj mnie, tak samo hodowle psów rodowodowych mogą być "fabrykami" jak i "pseudohodowle". Sprawdzanie przez związek kynologiczny to mit, szczeniaki się do związku zanosi, nikt nie sprawdza w jakich są warunkach chowane.
            Chodzi o monopol i tyle.
            • zakonna Re: napisze jeszcze od siebie 28.06.11, 10:56
              Czy ty masz hodowle psów, że masz tyle do powiedzenia w temacie? Im mniej hodowli tym łatwiej je kontrolować i eliminować nieprawidłowości. Na razie w Polsce jest nadmiar bezdomnych psów i kotów, byłaś kiedyś w schronisku?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka