Dodaj do ulubionych

Karmienie dziecka- chodząc po sklepie

11.07.11, 19:35
Bylam swiadkiem takiej sytuacji,gdzie w jednym ze sklepów z galerii handlowej dziewczynka(ok 1-1,5 roku) biegala,szalala,w koncu mama wzięła ja na ręce ,wyciagnęłas piers i podała dziewczynce i dalej robiła zakupy..
Podziwiam luz.
Dla mnie sytuacja niewyobrazalna,wolałabym ustronne miejsce.Nie żeby kazdy patrzył na mój biust.Choć mam ładny tongue_out
Co sadzicie o karmieniu w miejscach publicznych?Mnie nie przeszkadza u innych ,ale sama bym nie nakarmiła tak dziecka.
Obserwuj wątek
    • mamaemmy sorki za literówki! 11.07.11, 19:36
      t
    • gemmavera Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:37
      Było. Trzysta dwadzieścia jeden postów. wink
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,22174479,22174479,Karmila_piersia_chodzac_po_sklepie_.html
      • mamaemmy Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:41
        to dobrze pamietam!
        jakos wtedy byłam debiutantka na forum..pamietam tytuł,wpisów juz nie bardzo.

        I dlatego miałam mieszane uczucia.
      • moofka Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 20:09
        big_grinbig_grinbig_grin
        watek widmo znow powraca
        swoja droga kiedys to byly watki wink
        • imasumak Moofka, no i widzisz? 12.07.11, 13:46
          Zapomniałyśmy w 2007 wątek podnieść, to się zarchiwizował był big_grin
          • moofka Re: Moofka, no i widzisz? 13.07.11, 11:47
            Uma, widzisz przeciez, ze i tak wrocil big_grin
      • imasumak Och i stary, miłościwie oświecony Maksimum z 12.07.11, 13:35
        Hameryki! wink, z którym wdałam się w dyskusję wink.
        Nie wiecie, czy on jeszcze żyje? wink
        • kocianna Re: Och i stary, miłościwie oświecony Maksimum z 12.07.11, 13:46
          na Starszym dziecku ma się nieźle.. choć nie jest tak aktywny, jak bywał smile
          • ciociacesia max 13.07.11, 13:11
            straszy na wychowaniu
            co jakisz czas podbija swoj wontek o tym jak poznac ze jego dzieci sa genialne
          • mama_kotula Re: Och i stary, miłościwie oświecony Maksimum z 13.07.11, 15:11
            kocianna napisała:
            > na Starszym dziecku ma się nieźle.. choć nie jest tak aktywny, jak bywał smile

            Bo mu podobno niejaka Kowalska proces o zniesławienie wytoczyła tongue_out
            Teraz już nie pisze "Kowalska" tylko "moja znajoma" tongue_out
    • katia.seitz Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:43
      O Jezu, znowu...

      Też tak robiłam. Tzn. karmiłam syna, gdy szalał w miejscach publicznych, by go uspokoić.

      Nigdy nikt mi żadnych uwag nie czynił - widocznie przeciwniczki publicznego karmienia, które zaraz się odezwą, są mocne w gębach tylko na forum (i całe szczęście).

      Syn, odstawiony od piersi w wieku niecałych dwóch lat, jest obecnie (2,5 roku) dzieckiem odważnym i pewnym siebie, bynajmniej nie widzę u niego oznak "nadmiernego związania z matką" i innych patologii tego typu. smile
      • mamaemmy Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:45
        ku...,czy ja gdzies napisałam,że jestem przeciwniczką????ja pie...
        pytam tylko o zdanie?
        • katia.seitz Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 22:59
          Ej, ja nie pisałam, że ty jesteś przeciwniczką, tylko że przeciwniczki "zaraz się zlecą". Spokojnie. smile
      • izabellaz1 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:54
        katia.seitz napisała:

        > Nigdy nikt mi żadnych uwag nie czynił - widocznie przeciwniczki publicznego kar
        > mienia, które zaraz się odezwą, są mocne w gębach tylko na forum

        Kwestia kultury. Mogę sobie prywatnie coś uważać i napisać na forum, ale nie muszę komentować tego krzycząc na Ciebie w galerii handlowej. Także moc w gębie niewiele ma tu do rzeczy.
      • naomi19 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:55
        karmiłam syna, gdy szalał w miejscach publicznych, by go uspokoić.
        Od kiedy to jedzenie jest sposobem na uspokojenie?
        Teraz pewnie zapychasz go ciastkami, a za kilka lat sam będzie- chipsami.
        • ga-ti Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 20:03
          Moje dzieci się uspokajały ssąc pierś (pewnie też uspokoiło by je ssanie smoczka, ale nigdy nie chciały), pomaga sam proces ssania, przytulenia do mamy, lekkie kołysanie w trakcie. O ile dziecko nie jest niemowlakiem to samego procesu jedzenia w tym mało.
          Co nie oznacza, że Ty musisz uspokajać swoje dziecko ssaniem piersi.
          • naomi19 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 21:09
            Ty mówisz o używaniu swojego ciała jako smoczka. Dla mnie to paranoja.
            • katia.seitz Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 22:57
              To nie paranoja, tylko fizjologia. Idea smoczka skądś się przecież wzięła.
              Dzieci mają odruch ssania. Ssanie i sama bliskość ciała matki je uspokaja. Nie ma to nic wspólnego z kojeniem nerwów chipsami.
    • wrednadziewucha Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:45
      Nie mam nic przeciwko karmieniu piersią w miejscach publicznych, za to dużo przeciwko publicznemu przewijaniubig_grin A nie wygodniej byłoby jej przysiąść gdzieś? Nie wiem jak to jest, jeszcze nigdy piersią nie karmiłamsmile Ale jak będę miała dziecko to na pewno będę karmić cycem gdzie popadniesmile Ale na siedząco!
    • dulcymea11 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:56
      No tak w temacie karmienia publicznego to tez calkiem niedawno byla jatka a wiec ja podziekuje za kolejny watek z tej serii smile

      Nie mniej jednak poza tematem dorzuce - ostatnio widzialam babke w IKEA z dzieckiem, ktore mialo tak okolo tydzien. Nosila je w chuscie w pozycji pionowej - przy czym glowke mialo jakos tak luzem (w kazdym razie glowka nie byla ukryta w chuscie). Bylismy z mezem na wiekszych zakupach i dluzej - pania widzialam kilka razy w ciagu okolo 2h.
      Wyluzowana, wystrojona z wystrojona babcia - dumna mamusia.

      Moze jakos koszmarnie zacofana jestem ale JESLI juz koniecznie musialabym ciagac takiego malca po sklepie to wzielabym albo wozek albo chociaz fotelik samochodowy na stelazu lub fotelik wrzucilabym do koszyka sklepowego. Ale nijak nie moge pojac po co mialabym ciagac takie malenstwo po sklepach.
      Bylam wstrzasnieta.

      Rozumiem potrzebe wyrwania sie z domu przez kobiete, rozumiem, ze ciagnie ja miedzy ludzi - ale wg mnie wszystko da sie jakos inaczej rozegrac. Kolezanka pociagnela meza, maz spacerowal z wozkiem nieopodal (na powietrzu), komoreczka w pogotowiu a ona buszowala po CH.
      • shellerka Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:59
        jak ty nic nie wiesz. dziecko to przecież teraz taki fajny gadżet. nawet mucha sobie machnęła! tongue_out
        • dulcymea11 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 21:12
          shellerka napisała:
          > jak ty nic nie wiesz. dziecko to przecież teraz taki fajny gadżet. nawet mucha
          > sobie machnęła! tongue_out

          Dlatego z gory zastrzeglam, ze jestem zacofana. Fakt - nie polapalam sie w temacie...
          Ale emama to kopalnia wiedzy i czuje sie juz oswiecona smile

      • mama_kotula Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 13.07.11, 15:13
        Cytat
        Moze jakos koszmarnie zacofana jestem ale JESLI juz koniecznie musialabym ciagac takiego malca po sklepie to wzielabym albo wozek albo chociaz fotelik samochodowy na stelazu lub fotelik wrzucilabym do koszyka sklepowego.


        Abstrahując od obecności dziecka w markecie - co nie tak jest w noszeniu dziecka w chuście i na czym w tym przypadku polega przewaga wózka/fotelika samochodowego, bo jakoś nie ogarniam?
        • tully.makker Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 14.07.11, 02:27
          Wszystko w chuscie jest Ok oprocz tego, ze noworodka nie nosi sie w pionie.
    • ga-ti Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 19:58
      Ja karmiłam w miejscach publicznych. A wykarmiłam dwójkę, każde średnio 2 lata i kilka miesięcy. Nie obnażałam się przy tym nadmiernie, nie świeciłam nagą piersią, ale też jakoś specjalnie się nie kryłam (wyjątek to taki okres w życiu moich dzieci, gdy interesowało ich wszystko, tylko nie jedzenie, a z głodu marudziły - wtedy szukałam ustronnego miejsca, ze względu na moje dziecko). Karmiłam na siedząco, chodząc nie potrafiłam.
      Nie przeszkadza mi widok karmiącej matki, wręcz przeciwnie. Ale też rozumiem, gdy ktoś ma opory przed publicznym karmieniem.
      Nie rozumiem za to kompletnie, jak komuś może przeszkadzać karmiąca mama.
      • shellerka Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 20:06
        nie nie. mi nie przeszkadza karmiąca mama. mi przeszkadza mama, która robi z tego karmienia spektakl, w którym nie dziecko jest wazne, tylko to że ONA KARMI.
        są matki które jakoś potrafią się dyskretnie przykryć pieluchą, chustą, zasłonić dzieckiem, cokolwiek. a są takie, które hyc do góry sweter kompletnie do tego nieprzystosowany, cycek na wierzch, bo przeciez nie można użyc stanika do karmienia i patrzcie ludzie! podziwiajcie i spróbujcie się odezwać! jak się ktoś odezwie i skrytykuje to na bank jest starą bezdzietną panną i zazdrości.
    • shellerka Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 20:03
      jest to dla mnie forma ekshibicjonizmu. można nakarmić dziecko w ciągu 15 minut i te 15 nikogo nie zbawi. i te 15 minut można spędzić z dzieckiem:
      a) w specjalnym pokoju dla kobiety z dzieckiem - jest w każdziuteńkim CH w poznaniu - nawet w syfiastym Auchan jest.
      b) w przebieralni - kilka razy korzystałam
      c) przysiąść na moment - w sklepach z akcesoriami dla dzieci są często gęsto jakieś pufy, siedziska, cokolwiek.

      chyba, że cycka kobieta traktuje jako smoka, ale to już niekoniecznie mnie interesuje. nie mam ochoty oglądać czyjegoś cycka. a zdaje sie publiczne obnażanie jest zabronione w naszym kraju.
      • konwalka Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 20:53
        Tydzień temu jechałam paryskim metrem. tłok, duszno, męcząco
        przy oknie jechała młoda kobieta, śliczna dziewczyna, z może póltoraroczną dziewczynką
        dzieciak zmęczony, marudny, jęczący
        dziewczyna - jak gdyby nigdy nic- wyjęła pierś i dała dziecku
        dzieciak sie uspokoił i zasnął
        "No pieknie- myslę. teraz ją zyebią jak koze za obierki.albo częśc ludzi ją bedzie gnoić, a część bronić;"
        i czekam na jazdę bez czymanki
        i nic
        i nagle widzę, że tylko ja się zajmuję tym niewyobrażalnym problemem
        i że reszta jest zajęta zupelnie czymś innym
        może, na przykład, swoim życiem?
        • mamaemmy Konwalka 11.07.11, 20:57
          No własnie ja usmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami.
          Ale słyszalam jak dwie kobiety rozmawiaja i jedna stwierdzila,że uwaga,cytuje: ku... zaraz sie porzygam...
          Kobiety w wielku tak ok 27-23 lata..obie bez obraczek,jakos zawsze na to patrzę,uwielbiasm statystyki.....
          • koza_w_rajtuzach Re: Konwalka 14.07.11, 08:39
            > Kobiety w wielku tak ok 27-23 lata..obie bez obraczek,jakos zawsze na to patrzę
            > ,uwielbiasm statystyki.....

            Eee tam, statystyki. Ja obrączkę zgubiłam niecały rok po ślubie, ślub brałam w wieku 20 lat.. I jak się mają do tego jakiekolwiek statystyki wink.
        • shellerka Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 21:15
          w opisanym przez Ciebie przypadku, pani nie miała raczej możliwości odejścia w ustronne miejsce.
          nie przesadzajmy, ja nie jestem przeciwniczką karmienia piersią. ja jestem przeciwniczką epatowania cyckiem.
          tam gdzie jest to konieczne, nakarm. nie ma sprawy. zrób to w miarę dyskretnie.
          tam gdzie nie musisz, nie uświadamiaj nam, że jesteś matką karmiącą, bo to twoja intymna sprawa.
        • hellulah Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 22:05
          Dzisiaj byłam z moją nastoletnią gwiazdą w galerii handlowej. Minęłyśmy mamę karmiącą maluszka w towarzystwie (chyba) jej mamy. Tak, cyc na wierzchu, te sprawy, łolaboga. Moja gwiazda omiatała wzrokiem kolejne wystawy, ale babki z maluszkiem u cyca nawet nie zauważyła. Fajny było to malutkie, więc (bez zamieszania czy pokazywania paluchem oczywiście) nakierowałam młodą na scenkę. Młoda jak to młoda, indoktrynowana w duchu terroru laktacyjnego rozczuliła się i rozpłynęła. Odrobinę kobiecego ciała nad łepetynką malutkiego dziecka jej nie zbulwersowało, chociaż sama z siebie prywatności pilnuje bardzo skrupulatnie.

          Nawiasem mówiąc, czy Wasze córki bawiły się w karmienie lalek piersią? Moja i owszem. Byście wiedziały. Miała buteleczki dla lalek i buteleczkami też karmiła (miała bobaska "z funkcją siusiania", którego trzeba było "poić" wodą), ale tę samą lalkę "przystawiała" i "karmiła" pod bluzką. Bo bobaski piją z piersi. I mamusia karmiła ją piersią. Tak.
          • ciociacesia zabawy w nasladowanie 12.07.11, 11:57
            rozwalaja mnie zawsze. kiedy moja 3 letnia matka, zostawia mnie pod opieka wyimaginowanych przedszkolanek a sama idzie do pracy czy po ciacho. karmienie piersia jest stalym elementem takich zabaw skoro jest stalym elementem zycia samego dziecka
            • go-jab Re: zabawy w nasladowanie 13.07.11, 03:55
              u mnie nawet synek najstarszy "przystawial" sobie do swoich jakze obfitych pierwsi lale i misie... smile
        • hanalui Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 12.07.11, 01:01
          konwalka napisała:
          > i nagle widzę, że tylko ja się zajmuję tym niewyobrażalnym problemem
          > i że reszta jest zajęta zupelnie czymś innym
          > może, na przykład, swoim życiem?

          I widzisz punkt widzenia zmienia sie od punktu siedzenia...
          Jesli juz tak zajmiesz sie swoim zyciem czy czyms innym, a bedziesz akurat w autobusie czy tramwaju w PL i nie daj boze nie zauwazysz ze wsiadla matka z dzieckiem, kobieta w ciazy ktora stoi ci nad glowa, kiedy ty akurat oddajesz sie rozwazaniom swoich problemow mozesz wyjsc na niekulturalna chamkem, co to udaje i specjalnie nie widzi brzucha, czy zbolalej matki z dzieckiem
          • kocianna Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 12.07.11, 07:34
            Ja sobie logistycznie nie wyobrażam, tzn. półtoraroczniak to już ciężki jest smile
            Ale bywało się np. w knajpie z bardzo Młodą przy cycku, piło się swój soczek, a bardzo Młoda ssała swoje mleko. Normalnie, przy stole, w ogródku kawiarnianym. Tyle tylko, że Młoda była chyba w chuście wtedy, a bluzkę miałam taką do karmienia z falbankami w strategicznych miejscach, więc golizną żadną nie świeciłam i kto nie wiedział, ten się nie zorientował, że Młoda właśnie je.
            Mam zdjęcie ze chrztu Młodej, kiedy ją karmię, i też wszyscy się zachwycają, jak to ona pięknie wtulona we mnie jest, a ten żarłok po prostu żarł...

            Kiedyś jechałam w ekspresie, i tam NIE BYŁO przedziału dla matki z dzieckiem, i to była trasa latem nad morze, więc przedział był pełny, a kibel ohydny, i jeden pan się oburzył, kiedy zauważył, że zamierzam karmić, a potem się zdziwił, że można tak dyskretnie, i przeprosił.

            Na Boga, czy rzeczywiście bywają ludzie, którzy wywalają CAŁĄ pierś na wierzch i epatują obślinionym sutkiem w miejscach publicznych? Bo ja nigdy nie zauważyłam...
            • kota_marcowa Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 13.07.11, 10:51
              Na Boga, czy rzeczywiście bywają ludzie, którzy wywalają CAŁĄ pierś na wierzch
              > i epatują obślinionym sutkiem w miejscach publicznych? Bo ja nigdy nie zauważył
              > am...

              A bywają
              https://bhp.w-pracy.eu/entry-image/dieta-matki-karmiacej-piersia

              Mnie taki widok ani wzrusza, ani rozczula.
              • kota_marcowa Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 13.07.11, 10:52
                Miało być nie wzrusza i nie rozczula.
              • naomi19 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 13.07.11, 12:00
                Jem obiad!!! Tzn jadłam uncertain
            • madzioreck Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 14.07.11, 00:05
              > Na Boga, czy rzeczywiście bywają ludzie, którzy wywalają CAŁĄ pierś na wierzch
              > i epatują obślinionym sutkiem w miejscach publicznych? Bo ja nigdy nie zauważył
              > am...

              Na Boga, to, że Ty czegoś nie widziałaś, nie znaczy że to coś nie istnieje.
              Tak, bywają, choć przyznaję szczerze, że nie jest to częsty widok. Ja widziałam 2 razy.
    • delecta było tysiąc razy 11.07.11, 21:42
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,22174479,22207693,Karmila_piersia_chodzac_po_sklepie_.html?s=0&v=2
    • lolinka2 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 22:20
      Dla mnie to niewyobrażalne wyłącznie z logistycznego punktu widzenia - nie byłam w stanie dźwigać dłużej moich dzieci w wieku 1.5 roku. Bieganie z 10-11 kg w rękach przekracza moje możliwości.
      • aniaturek0409 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 11.07.11, 23:55
        Może mnie widziałaś? W weekend po tesco tak paradowałam sobie z młodą przy cycku. Na początku siedziała w wózku, potem biegała po sklepie a ja za nią a później spać jej się zachciało, więc wzięłam ją do cycka i po chwili spała z cyckiem w buzi a ja kontynuowałam zakupy. Tylko ja zadzieram bluzkę do góry, mała łapie pierś a resztę cycka zasłaniam bluzką, tak że oprócz kawałka mojego gołego brzucha nikt żadnej innej golizny nie dostrzeże. I nie będę siedziała w domu tylko dlatego, że dziecko ssie pierś. Ani nie będę biegała gdzieś po kiblach jak dziecko będzie chciało spać tylko dlatego, że ktoś brzydzi się naturą, bo matka natura wymyśliła dla dziecka najlepszy pokarm i smoczek w postaci piersi a współczesny świat cycki utożsamił tylko i wyłącznie z seksem a do ssania oferuje kawałek śmierdzącej gumy.
        • gryzelda71 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 12.07.11, 09:18
          matka natura wymyśliła dla dziecka najlepszy pokarm i smoczek w postaci piersi

          Ale ze pierś je?Serio natura dała kobiecie piersi,żeby za smoczki robiły dzieciom?
          • aniaturek0409 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 12.07.11, 11:37
            gryzelda71 napisała:

            > matka natura wymyśliła dla dziecka najlepszy pokarm i smoczek w postaci piers
            > i
            >
            > Ale ze pierś je?Serio natura dała kobiecie piersi,żeby za smoczki robiły dzieci
            > om?
            Serio, bo przecież smoczek to taki substytut piersi. Teraz matki przecież mają tysiące ważniejszych rzeczy do zrobienia od poświęcania czasu dziecku więc wymyślono gumowy smok do zapchania.
            • gryzelda71 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 12.07.11, 12:52
              Teraz matki przecież mają
              > tysiące ważniejszych rzeczy do zrobienia od poświęcania czasu dziecku więc wymy
              > ślono gumowy smok do zapchania.
              >

              A kiedy to matki non stop z dzieckiem u piersi chadzały?
              • katia.seitz Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 13.07.11, 11:36
                A owszem, chadzały. W różnych tzw. pierwotnych kulturach. Nosiły dziecko w różnego rodzaju chustach i nosidłach.
                Tu jest tłumaczenie artykułu dotyczącego karmienia piersią w Mongolii. (Ostrzegam, dla niektórych z pewnością będzie to "niesmaczne" i "szokujące").
                forum.gazeta.pl/forum/w,570,122220181,,karmienie_piersia_w_Mongolii_ang_.html?v=2
                • madzioreck Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 14.07.11, 00:09
                  Z opowieści mojej mamy wynika, że gdyby ktoś spróbował mnie nonstop nosić, gdy byłam niemowlakiem, to darłabym się jak opętana wink
    • iwoniaw Jest karmienie i "karmienie" 12.07.11, 10:13
      Co innego karmić niemowlaka w chuście, gdy po pierwsze jest to konieczne, po drugie postronni ledwo mogą się zorientować, że mamy ze sobą dziecko, a tym bardziej jedzące dziecko, a co innego karmić w ten sposób dziecko w wieku, w którym z pewnością jada i pije ono już nie tylko mleko z piersi.
      Choć prawdę mówiąc mi to nie przeszkadza w wykonaniu innych, po prostu sama bym tak nie zrobiła - a chustowe niemowlę owszem, karmiłam tak nie raz w różnych miejscach. Goły cyc karmiący roczniaka nie jest dla mnie specjalnie szokujący, a w rankingu obrzydliwych widoków prezentowanych przez ludzi płci obojga nie łapie się nawet do pierwszej setki tongue_out
      • aniaturek0409 Re: Jest karmienie i "karmienie" 12.07.11, 11:51
        iwoniaw napisała:

        a co innego karmić w ten sposób dziecko w wieku, w którym
        > z pewnością jada i pije ono już nie tylko mleko z piersi.
        Piersiowe dziecko jeżeli ma ochotę na pierś to z reguły nie da sę namówić na soczek. Do tego skoro moja mała zasypia tylko przy piersi i nigdy nie ssała smoczka to inaczej jej nie uśpię. I nie będę przerywać zakupów tylko dlatego, że widok dużego dziecka przy piersi może komuś się nie podobać.
        • gryzelda71 Re: Jest karmienie i "karmienie" 12.07.11, 13:00
          Chodzące dziecko ma już uregulowany rytm dnia i ciąganie go na zakupy w czasie drzemki jest nieliczeniem się z jego potrzebami,nie sadzisz?
          • falka32 Re: Jest karmienie i "karmienie" 13.07.11, 12:24
            > Chodzące dziecko ma już uregulowany rytm dnia i ciąganie go na zakupy w czasie
            > drzemki jest nieliczeniem się z jego potrzebami,nie sadzisz?

            Ja nie sądzę. Dziecka potrzeby zostały zaspokojone przez ssanie i kimę, matki potrzeby poprzez dokończenie zakupów. Jedyne potrzeby jakie ucierpiały, to potrzeba widzów oglądania plastikowego, nierealnego świata.
          • katia.seitz Re: Jest karmienie i "karmienie" 13.07.11, 12:43
            > Chodzące dziecko ma już uregulowany rytm dnia
            Tja, powiedz to mojemu dziecku smile (i wielu innym, które znam)...
            • gryzelda71 Re: Jest karmienie i "karmienie" 13.07.11, 14:12
              Cóż mam tylko dwójkę.
              Jakoś wiedziałam,kiedy do sklepu nie warto,bo trzeba będzie taskać.Ale co kto lubi.
              • ciociacesia ech 13.07.11, 14:57
                dzieci sa rozne i mamy sa rozne.
                ja z tych rozlazlych - co to sie zatrzyma przy fontannie zeby bahorek sie popatrzyl, co nie odciaga od polki z zabawkami, chociaz przyszla po makaron i majtki dla siebie - przy takim stylu bycia wizyta w centrum handlowym rozciaga sie niemilosiernie. jak do tego dolozyc nieregularny tryb spania dzieciecia i mieszkanie na zakuprzy gdzie psy zadami szczekaja oraz uzaleznienie od komunikacji miejsko podmiejskiej nie do konca punktualnej
        • naomi19 Re: Jest karmienie i "karmienie" 13.07.11, 12:05
          skoro moja mała zasypia tylko przy piersi i nigdy nie ssała smoczka to inaczej jej nie uśpię. I nie będę przerywać zakupów tylko dlatego, że widok dużego dziecka przy piersi może komuś się nie podobać
          Usypiasz dziecko poprzez podanie cycka chodząc po hipermarkecie?
          To żart, to żart.
          • koza_w_rajtuzach Re: Jest karmienie i "karmienie" 13.07.11, 14:42
            każdy usypia tak jak lubi. Niektórzy podają dziecku butelkę z mlekiem z cycka krowy. To dopiero jest fuj wink)
            • naomi19 Re: Jest karmienie i "karmienie" 13.07.11, 19:56
              Gdyby dzieci ssały z cycka krowy w sklepie byłoby to dla mnie równie obrzydliwe. A co cudze dzieci mają w butelce mnie nie obchodzi.
              • koza_w_rajtuzach Re: Jest karmienie i "karmienie" 13.07.11, 21:21
                To lepiej ssać gumę niż kawałek ciała? Czemu kobiety uważają, że ich ciała są obrzydliwe? Przecież piersi są raczej atrybutem kobiecym, naprawdę nie rozumiem co w tym może być fuj.
                • naomi19 Re: Jest karmienie i "karmienie" 13.07.11, 21:34
                  Jest karmienie piersią i karmienie piersią. Ja widzę ogromną różnicę między kilkumiesięczniakiem w objęciach mamy, gdzie delektują się tymi przyjemnymi chwilami, obojgu jest dobrze. I druga scenka rozhisteryzowany kilulatek w hiermarkecie. Pora drzemki, więc wrzeszczy. Mama wyciąga pierś i podaje w celu UŚPIENIA. Tak dla mnie kawałek gumy (choć mam wrażenie, że i na to z leksza za póżno) jest lepszym rozwiązaniem.
                  • koza_w_rajtuzach Re: Jest karmienie i "karmienie" 14.07.11, 08:37
                    a co złego jest w tym, że dziecko uspokaja się przy piersi? Zresztą akurat post dotyczy nie kilkuletniego dziecka, a 1,5-rocznego. To jeszcze małe dziecko, choć już nie niemowlę.
                • gryzelda71 Re: Jest karmienie i "karmienie" 14.07.11, 08:52
                  Ty tak serio ,ze pierś ma być smoczkiem?
      • ciociacesia karmienie malego niemowlecia 12.07.11, 11:59
        tak do 6 mies jest dla mnie rownie dyskusyjne jak czlowieczenstwo czarnoskórych
        rozumiem ze karmienie powyzej roku nie koniecznie jest tak oczywiste smile
    • ciociacesia robilam tak 12.07.11, 11:51
      w kolejce do kasy. normalnie poszlabym usiasc i zostawila chlopa z zakupami, ale los pozbawil mnie byl chlopa to sie nie dosc ze musze sama zakupami i dzieckiem zajac to jeszcze nie ma mnie kto za cycka łapac wiec wykorzystuje dziecko
      i kilka razy na spacerze. kiedy powrot z dlugiej wedrowki staje sie udreka bo dziecko marudzi, ja chce juz do domu, usiasc nie ma gdzie, ja chce juz do domu, dziecko marudzi coraz bardziej...
      to taki specyficzny luz ktory znajduje sie gdzies za granica zmeczenia i rezygnacji.
    • sadosia75 Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 13.07.11, 10:57
      Nie przeszkadza mi. Dopóki sama matką nie zostałam to czułam się lekko skrępowana taką sytuacją. ale później to już mi było lotto czy ktoś się gapi czy nie. dziecko było głodne, marudzące, krzyczące. trzeba było nakarmić i nie było innego wyjścia.
    • koza_w_rajtuzach Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 13.07.11, 13:17
      Krzywda się dziecku działa smile. Fajnie jest mieć taki luz i nie myśleć non stop o tym jak coś zostanie odebrane przez społeczeństwo.
      • 3-mamuska Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 13.07.11, 22:59
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > Krzywda się dziecku działa smile. Fajnie jest mieć taki luz i nie myśleć non stop
        > o tym jak coś zostanie odebrane przez społeczeństwo.

        No ja karmilam w wielu miejscach,ale niegdy nie powiem zeby go jakos wywalala.
        W srodku zimy na lawce w pod szkola ,zle obliczylam spacer przy 1-szym sniegu.
        Potem corka mala, pojechalismy po rzeczy waienke i te sprawy,chlop polecial ze straszym do toalety, a mala sie rozdarla,wiec wozek z zakupami postawilam powiedzialam ze zaraz wracam,a ze nigdzie lawki nie bylo to rozsiadlam sie na trawnku,pech chcial, ze to bylo przy drodze wyjazdowej z parkingu tego sklepu i kazdy wyjezdzajacy sobie patrzyl.
        w autobusie nagminnie,kiedys podczas wywaidowki ,tylko ze tu jest tak ze kazdy sie spotyka z nauczycielem sam na sam,w gabinecie lekarskim,bo dlugo omawialsmy moje przyszle leczenie, a syn mial 6 tygodni.W kawiarmi w supermarkecie,mlody darl sie przy kolejce wiec zostawilam chlopa przy kasie,a ze pokoj dla matek zamkniety,i nikogo w poblizu, wiec najadlo sie dziecko i spokojnie zasnelo.
    • madzioreck Re: Karmienie dziecka- chodząc po sklepie 14.07.11, 00:11
      > Co sadzicie o karmieniu w miejscach publicznych?Mnie nie przeszkadza u innych ,
      > ale sama bym nie nakarmiła tak dziecka.

      O rany julek, sądzicie, że mi to lotto, kto gdzie i czym karmi. Podziwiać tylko wytrzymałość kręgosłupa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka