Dodaj do ulubionych

turysci to motłoch

16.07.11, 17:04
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,9910272,Tu_byl_raj.html
ciekawa postawa autorki, zwłaszcza w kontekście tego, że kobieta przejechała pół, albo więcej świata jako turystka, a teraz wiesza psy na "motłochu" który wybiera opcje all inclusive, a sama prawdopodobnie lepsza nie była
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: turysci to motłoch 16.07.11, 17:19
      Ona "motloch" przeciez pisze w cudzyslowie, jako cytat z cudzych pogladow.

      Ja mysle, ze to ciekawy artykul i zgadam sie z wieloma spostrzezeniami. Niestety nie nalatalam sie jeszcze na tyle, zeby juz moc przestac latac sad
      • zdecydowana_brunetka Re: turysci to motłoch 18.07.11, 22:39
        Jest i książka owej pani. Zwiedziła świat i dojrzała ekologicznie tudzież nabrała wrażliwości moralnej. Ot co.
    • hellulah Re: turysci to motłoch 16.07.11, 17:22
      Mylisz coś. To nie autorka pisze o turystach jako o "motłochu" - to opisywani przez nią backpackersi często dowartościowują się mówieniem o turystach z all-inclusive, że to motłoch. Czytaj uważnie.

      Ja tam zapamiętałam przesłanie - odpoczywać z szacunkiem dla środowiska i lokalnej ludności.

      • marcelina4 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:18
        no wlaśnie nie mylę, bo autorka krytykuje turystów wybierających na wakacje all inclusive, że są bezmyślną masą, która skonsumuje wszystko co się im podstawi pod nos, że nie wspierają tubylców swoimi pieniędzmi, tylko siedzą w hotelach i wygrzewają się na hotelowych plażach
        tak samo zresztą krytykuje podróżników
        • morgen_stern Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:35
          Cóż, to prawda.
          • morgen_stern Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:37
            Za szybko mi się kliknęło.
            Właśnie czytam tę książkę, daje do myślenia. Może najpierw się z nią zapoznaj, a potem wydawaj kategoryczne opinie?
            • marcelina4 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:40
              a nie lepiej pozwolić każdemu na spędzanie czasu według własnej woli bez wyrokowania kto zły, a kto dobry, bo robi tak, albo siak?
              autorka wybiera własnych sposób na podróżowanie i ok, niech innym pozwoli na to samo, dla mnie to taki sam rodzaj nawiedzenia jak eko-mama Reni J
              • morgen_stern Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:43
                Ale ona po prostu próbuje przekazać, jakie problemy i negatywne zmiany wiążą się ze współczesną turystyką. Te zmiany dotyczą sfery ekonomicznej, społecznej i ekologicznej. Nie chcesz tego przyjąć do wiadomości lub nie potrafisz - szkoda, na szczęście może ktoś inny będzie chciał się czegoś więcej o tym dowiedzieć.
              • cherry.coke Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:44
                Ale nikt cie nie zatrzymuje na granicy smile Ona napisala artykul krytyczny, ty napisz pochwalny, to sie nazywa demokracja.
                Moim zdaniem to dobrze, ze ukazuja sie artykuly, ktore dostarczaja troche informacji zakulisowych, bo sporo podrozujacych (w jakimkolwiek stylu) nie ma czasu ani ochoty na jakies glebsze refleksje przy planowaniu, a tak moze ktos cos wezmie pod uwage.
              • kajak75 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 20:19
                Marcelina, oczywiście kazdy zrobi jak będzie chciał. Nie zmienia to faktu, ze autorka książki ma bardzo wiele racji. Getta turystyczne niszczą lokalna gospodarkę i przyrodę. Pieniądze wydane na pobyt w kombinacie turystycznym w niewielkim stopniu trafiają do "lokalesow". Nie oszukujmy się , ze w krajach rozwijających przykłada się jakaś szczególna wagę do ochrony środowiska. Nie trzeba być specjalista, żeby wyobrazić sobie, jak zbudowanie kompleksu hoteli z 20-80 tysiącami miejsc hotelowych, w miejscu starej wioski rybackiej wpływa na środowisko. W skrócie ujmując kapiel w oceanie, to kąpiel w mniej lub bardziej oczyszczonych sciekach smile

                Rzecz w tym, aby mieć świadomość swoich decyzji. jeśli ktoś chce all- inclusiv i drinki z palemka za 1500 PLN, to niech nie narzeka na "namolnosc" obsługi dopraszajacej się napiwku - często jedynego źródła wynagrodzenia. Jeżeli ktoś chce pozytywnie wpływać i mieć pewność, ze pieniądze, które wydaje na miejscu trafia do lokalnej społeczności, to niech nie rozdaje dzieciom dlugopisow, breloczkow i " one dollar" . Wakacje nie
                Zwalniają od myślenia.
        • havana28 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:41
          a nie są bezmyślną masą?
          • morgen_stern Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:44
            Obawiam się, że z całego tekstu zapamiętała tylko ten "motłoch" i bardzo wzięła to do siebie smile
            • czarnaalineczka Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:46
              big_grin
            • marcelina4 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:58
              sądzę się, że najbardziej obawiasz się tego, że sama do tego "motłochu" należysz, więc na wszelki wypadek podchwyciłaś trendy eko podejście pani autorki
              • cherry.coke Re: turysci to motłoch 16.07.11, 19:05
                Ale jakie eko czy trendy? To sam rozsadek.
                Autorka objasnia po prostu, w jaki sposob wypoczynek masowy nie tylko ogranicza poznawczo (co jest wyborem kazdego wyjezdzajacego, moze po prostu chce odpoczac w znanych i zestandardyzowanych warunkach, ma swiete prawo), ale i wplywa na ekonomie w kraju docelowym.
                To chyba zadne wielkie ekotrendy wiedziec, ze w krajach malo rozwinietych wladze wydaja pozwolenia na biznes miedzynarodowy (bo z tego sa zyski, licencje, podatki) kosztem szeregowych obywateli.
        • hellulah Re: turysci to motłoch 16.07.11, 18:58
          Krytykuje, ale nie używa takich słów. Wręcz przeciwnie, ona wprost potępia używanie takich sformułowań, pokazuje, że takie uogólnianie to przejaw pewnej bezmyślności (na zasadzie - niektórzy backpackerzy nazywają turystów z all-inclusive motłochem, a sami nie lepsi).
          • iuscogens Re: turysci to motłoch 16.07.11, 19:23
            Mi ogólnie takie podejście jest bliskie, ale ta pani brzmi jak lekko nawiedzona.
            Jak się już nazwiedzam i napodróżuje jak ta pani, to obiecuje, że też dokonam duchowej przemiany i będę się zastanawiać czy wystarczająco dużo prądu oszczędziłam, żeby móc polecieć samolotem. Pani trochę brzmi jak kobitka, która przez całe życie balowała a na starość zachęca do różańca.
            Zresztą mam wrażenie, że artykuł jest lekko oderwany od realiów, albo inaczej wybitnie osadzony w szwedzkich realiach i do naszej polskiej rzeczywistości absolutnie nie przystaje.
            • marcelina4 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 21:23
              iuscogens dokładnie napisała to o co mi chodzi, pani autorka najpierw wylatała się po wszystkich kurortach świata, a jak się jej znudziło, to odkrycie poczyniła w postaci kolei, komunikacji miejscowej i roweru i jeszcze dorobiła do tego teorię ekologiczną ( o tym ile środowisko kosztuje przelot turysty na wakacje i z powrotem )
              zapomniała jednak o tym, że podróżowanie "na żywca" koleją i komunikacją miejscową w takiej dajmy na to Tajlandii jest na pewno ekscytujące dla kogoś kto jedzie sam, lub z grupą znajomych, natomiast dla rodziny z dwójką małych dzieci już niekoniecznie
              • cherry.coke Re: turysci to motłoch 16.07.11, 22:22
                marcelina4 napisała:

                > iuscogens dokładnie napisała to o co mi chodzi, pani autorka najpierw wylatała
                > się po wszystkich kurortach świata, a jak się jej znudziło, to odkrycie poczyni
                > ła w postaci kolei, komunikacji miejscowej i roweru i

                A gdyby podrozowala w zyciu tylko placem po mapie i rowerem, a potem machnela taka ksiazke, to bylaby w twoich oczach wiarygodniejsza? big_grin Nawiasem mowiac pani nie sprawia wrazenia milosniczki kurortow.

                > jeszcze dorobiła do tego
                > teorię ekologiczną ( o tym ile środowisko kosztuje przelot turysty na wakacje i
                > z powrotem )

                A nie kosztuje? Poczytaj sobie o tym troche. Sama latam, ale nie udaje, ze nie wiem, jakie to ma skutki.
          • kolpik124 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 19:24
            Skąd taka pogarda dla osób, które chcą spędzić wakacje w komforcie?

            Czy jedynie słuszny ma być tani hotelik, przepocone szorty i obligatoryjne zachwycanie się lokalsami? Jak ktoś to lubi, chwała mu, ale niech nie nawraca tych, którzy lubią co innego.

            Parę dni temu puszczali Rajską Plażę z Di Caprio, moim zdaniem doskonały komentarz do lansowanej ekoturystyki.
            • iuscogens Re: turysci to motłoch 16.07.11, 19:32
              Przeczytałam jeszcze raz i jeszcze bardziej śmieszne mi się wydają jej obserwacje. Pani w wieku lat 40 odkryła istnienie pociągów i nie wiedziała wcześniej, że w jej kraju są ładne miejsca do których nie latają samoloty.
              No naprawdę kobieta zyła w jakimś dziwnym świecie tongue_out
              Sama jechałam z Lwowa na Krym i z powrotem pociągami i to była super wyprawa, atmosfera w pociągu świetna, ale jak teraz będę wracała na Krym to wybiorę samolot.
              Po doświadczeniach ukraińskich, kolej transsyberyjska też mnie ciągnie, ale mimo całego mojego proeko podejścia absolutnie nie z powodów ekologicznych.
              • hellulah Re: turysci to motłoch 16.07.11, 19:36
                Hmm, a kto zna tytuł innej książki o all-inclusive i ogólniej historii turystyki zorganizowanej? Niedawno polecał mi ją znajomy (no wiem, wystarczy jego zapytać wink ), napisana była chyba przez faceta, nie ta więc. Znajomy przedstawił mi ciekawe fakty, które wyczytał, trochę pogadaliśmy - stąd pewnie moja zwiększona tolerancja dla pani od ograniczania zużycia CO2 smile

                BTW, odkąd poznałam historię biura Neckermann, jakoś... nie czuję, abym chciała skorzystać z ich usług...
              • cherry.coke Re: turysci to motłoch 16.07.11, 19:45
                iuscogens napisał:

                > Przeczytałam jeszcze raz i jeszcze bardziej śmieszne mi się wydają jej obserwac
                > je. Pani w wieku lat 40 odkryła istnienie pociągów i nie wiedziała wcześniej, ż
                > e w jej kraju są ładne miejsca do których nie latają samoloty.
                > No naprawdę kobieta zyła w jakimś dziwnym świecie tongue_out
                > Sama jechałam z Lwowa na Krym i z powrotem pociągami i to była super wyprawa, a
                > tmosfera w pociągu świetna, ale jak teraz będę wracała na Krym to wybiorę samol
                > ot.
                > Po doświadczeniach ukraińskich, kolej transsyberyjska też mnie ciągnie, ale mim
                > o całego mojego proeko podejścia absolutnie nie z powodów ekologicznych.

                No to jestes dociekliwa (bo w gazetach i TV reklamuje sie srodziemnomorskie all-inclusive, a nie Lwow i Krym) i myslisz. Ksiazka jest skierowana do tej reszty smile
                Pamietaj, ze sa kraje, gdzie turystyka samolotowa to norma, bo np. sa wyspami albo leza na obrzezach kontynentow, daleko od wszystkiego innego.
                • kolpik124 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 20:15
                  Ok. ukrańskie czy transsyberyjskie pociągi są fajne, tylko że jadąc z dwójką dzieci, ktore uwielbiają plawić się w morzu czy basenie, jest to już średni pomysł.

                  Tak samo jak spędzanie z nimi wakacji nad mglistym i zimnym jeziorem w pólnocnej Szwecji w otoczeniu rojów meszek, bez lodów, coli i pizzy wink
                  • cherry.coke Re: turysci to motłoch 16.07.11, 20:29
                    kolpik124 napisała:

                    > Ok. ukrańskie czy transsyberyjskie pociągi są fajne, tylko że jadąc z dwójką dz
                    > ieci, ktore uwielbiają plawić się w morzu czy basenie, jest to już średni pomys
                    > ł.
                    >
                    > Tak samo jak spędzanie z nimi wakacji nad mglistym i zimnym jeziorem w pólnocne
                    > j Szwecji w otoczeniu rojów meszek, bez lodów, coli i pizzy wink

                    Tylko ze autorce ksiazki nie chodzi o to, ze kazdy musi uprawiac turystyke ambitna i pokonywac nature smile

                    Ale na przyklad jesli rodzina z dziecmi chce pojechac do cieplych krajow, to zeby zamiast wybrac kombinat all-inclusive, wykupic pobyt w pensjonacie z knajpka prowadzonym przez lokalsow, a lody i cole kupowac w sklepiku przez innych lokalsow prowadzonym. Procent z coli i tak trafi do macierzystej korporacji big_grin Ale przynajmniej da sie po drodze zarobic miejscowym i wspiera przedsiebiorczosc, a nie stanowiska stricte sluzebne. Tylko tyle i az tyle.
                    • kolpik124 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 21:00
                      Tylko, że w tym pensjonacie, basen bedzie maleńki (o ile w ogóle będzie), nie będzie zjeżdzalni, placów zabaw i innych atrakcji dla dzieci, a za lody i colę trzba będzie płacić, a wiadomo jakie dzieci mają "przerób" pod tym względem. Pokoi rodzinnych z dodatkową sypialnią też w takich miejscach zwykle nie ma. Poza tym biura podroży takich miejsc raczej nie mają w ofercie, a nie każdemu się chce czy potrafi organizować wyjazd od a do z.

                      Poza tym duże hotele też należą do "lokalsów" o obsłudze można zosawiać napiwki.

                      Lubię pensjonaty, ale póki dzieci są małe dobre hotele AI przy plaży są chyba najepszym rozwiązaniem, wiem też że nie muszą to być od razu wielkie kombinaty.

                      Nie twierdzę, że pensjonaciki są be, ale rodziny z malymi dziecmi bardziej
                      • donkaczka Re: turysci to motłoch 16.07.11, 21:15
                        a sprawdzilas jak to bedzie? czy masz wbite, ze tyla AI dla rodziny z dziecmi, bo basen animacje a rodzic polezy nad basenem?

                        my wlasnie wrocilismy z urlopu, mieszkalismy w apartamencie wynajetym od lokalsa, jedlismy w tapas barach obok nas, na lody nie zbankrutowalismy, choc dzieci jadly bez ograniczen - co wakacje to wakacje
                        place zabaw zwiedzalismy okoliczne, pol dnia spedzalismy na plazy a pol dnia na zwiedzaniu Barcelony, dzieci sie wybawily, my tez zoabczylismy co nieco i odpoczelismy

                        wszedzie sie mozna zorganizowac, do indii tez polecialam bez posrednikow, mieszkalam w szalasach na samej plazy i bylo bosko, jezdzilam pociagami i tuk tukami (pociagi to cala historia), jadlam na ulicach to co tubylcy
                        a na plazy funkcjonuje calodniowe przedszkole, mozna dzieciaki oddac na pare godzin, jesli sie chce z polowka gdzies wyskoczyc bez nich

                        na wakacje AI polecialam raz i to nie dla mnie, sto razy bardziej wole zobaczyc kraj z bliska, niz ogladac basen i restauracje hotelowa
                        • kolpik124 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 21:24
                          donkaczka napisała:

                          > a sprawdzilas jak to bedzie? czy masz wbite, ze tyla AI dla rodziny z dziecmi,
                          > bo basen animacje a rodzic polezy nad basenem?

                          Sprawdziłam, jak animacje dobre to dzieci zainteresowane i mają zajęcię, oczywiście przy niemowlaku czy 2-latku tyle twojego leżenia sobie pośpi, ale przy starszych to już luzik.

                          >
                          > my wlasnie wrocilismy z urlopu, mieszkalismy w apartamencie wynajetym od lokals
                          > a, jedlismy w tapas barach obok nas, na lody nie zbankrutowalismy, choc dzieci
                          > jadly bez ograniczen - co wakacje to wakacje

                          W AI mam to pod nosem i w cenie.

                          > place zabaw zwiedzalismy okoliczne, pol dnia spedzalismy na plazy a pol dnia na
                          > zwiedzaniu Barcelony, dzieci sie wybawily, my tez zoabczylismy co nieco i odpo
                          > czelismy

                          Wiesz, trudno mi z moimi 5 - 8-latkami zwiedzać Barcelonę w sierpniowym 40-stopniowym upale. Ale wierzę ci, że są dzieci w tym wieku ekscytujące się zabytkami, muzemi i galeriami. Moje są dość ograniczone i mają niewielkie wymagania wink póki co lubią plażę, basen, aquaparki i rejsy stateczkami.

                          >
                          > wszedzie sie mozna zorganizowac, do indii tez polecialam bez posrednikow, miesz
                          > kalam w szalasach na samej plazy i bylo bosko, jezdzilam pociagami i tuk tukami
                          > (pociagi to cala historia), jadlam na ulicach to co tubylcy

                          Z małymi dziećmi? My byliśmy w Meksyku, ale bez.

                          > a na plazy funkcjonuje calodniowe przedszkole, mozna dzieciaki oddac na pare go
                          > dzin, jesli sie chce z polowka gdzies wyskoczyc bez nich

                          Na każdej plaży w każdym kraju? W Grecji i Turcji nie spotkałam takich wynalazków.


                          >
                          > na wakacje AI polecialam raz i to nie dla mnie, sto razy bardziej wole zobaczyc
                          > kraj z bliska, niz ogladac basen i restauracje hotelowa

                          O gustach się nie duskutuje, co najwyżej o konieczności ich przykrawania do konfiuguracji rodzinnych. Rozumiem, że jesteś kolejną z tych, które uważają, że AI oznacza przykucie łancuchem do hotelu, a jedynie słuszne wakacje to zwiedzanie do upadłego?
                          • donkaczka Re: turysci to motłoch 16.07.11, 21:56
                            > W AI mam to pod nosem i w cenie.
                            no i co z tego? wbrew pozorom wakacje na wlasna reke drozej nie wychodza, za to pewna przeszkoda moze byc potrzeba ruszenia tylka z lezaka..

                            > Wiesz, trudno mi z moimi 5 - 8-latkami zwiedzać Barcelonę w sierpniowym 40-stop
                            > niowym upale. Ale wierzę ci, że są dzieci w tym wieku ekscytujące się zabytkami
                            > , muzemi i galeriami. Moje są dość ograniczone i mają niewielkie wymagania wink p
                            > óki co lubią plażę, basen, aquaparki i rejsy stateczkami.

                            moje dzieci maja maja 2.5, 4 i 5 lat, jakos zwiedzanie ich nie zanudzilo a upal nie zmorzyl..
                            ogladalismy jedna rzecz dziennie, mala katalonia byla dla nich super zabawa, podobala im sie sagrada familia, aquarium, kamienice gaudiego tez, zwlaszcza, ze samo zwiedzanie dlugo nie trwalo, a jazda metrem, lody, pietrowe autobusy tez byly atrakcja, a juz kolejka linowa nad barcelona wywolala wielki zachwyt
                            i wozka nie mielismy, pewnie nie do pomyslenia wink

                            tak, na goa tez pojedziemy razem, poprzednio bylam z kolezankami, ale generalnie nie mam lekow przed zabieraniem dzieci, ale tez nie wybieram sie na splyw kajakowy rwaca rzeka

                            co do AI po prostu zgadzam sie po czesci z autorka artykulow, choc jej argument, ze oszczedzajac energie mozna raz na 5 lat poleciec do tajlandii mnie rozsmieszyl
                            nie lubie wyjazdow zorganizowanych, ale lubie dobrze odpoczac, akurat barcelone nieco ogladalismy, bo jest co zobaczyc, a jak miejsce do leniuchowania, to poleze z przyjemoscia, tyle ze nie o upodobaniach do stylu spedzania czasu jest artykul, a o wyborze, gdzie idzie nasza kasa, ktora zostawiamy rozdeptuja atrakcyjne miejsca na swiecie
                            ja wole, jak zostaje u miejscowych
                            • kolpik124 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 22:08
                              donkaczka napisała:

                              > > W AI mam to pod nosem i w cenie.
                              > no i co z tego? wbrew pozorom wakacje na wlasna reke drozej nie wychodza, za to
                              > pewna przeszkoda moze byc potrzeba ruszenia tylka z lezaka..

                              A jeśli ktoś lubi leżak...? To źle?

                              >
                              > > Wiesz, trudno mi z moimi 5 - 8-latkami zwiedzać Barcelonę w sierpniowym 4
                              > 0-stop
                              > > niowym upale. Ale wierzę ci, że są dzieci w tym wieku ekscytujące się zab
                              > ytkami
                              > > , muzemi i galeriami. Moje są dość ograniczone i mają niewielkie wymagani
                              > a wink p
                              > > óki co lubią plażę, basen, aquaparki i rejsy stateczkami.
                              >
                              > moje dzieci maja maja 2.5, 4 i 5 lat, jakos zwiedzanie ich nie zanudzilo a upal
                              > nie zmorzyl..

                              Dlatego napisalam, że wierzę iż są tekie dzieci i ekscytują się muzeami.

                              > ogladalismy jedna rzecz dziennie, mala katalonia byla dla nich super zabawa, po
                              > dobala im sie sagrada familia, aquarium, kamienice gaudiego tez, zwlaszcza, ze
                              > samo zwiedzanie dlugo nie trwalo, a jazda metrem, lody, pietrowe autobusy tez b
                              > yly atrakcja, a juz kolejka linowa nad barcelona wywolala wielki zachwyt
                              > i wozka nie mielismy, pewnie nie do pomyslenia wink

                              Mozna jeżdzić metrem, nie wątpię dla niektorych to frajda.


                              >
                              > tak, na goa tez pojedziemy razem, poprzednio bylam z kolezankami, ale generalni
                              > e nie mam lekow przed zabieraniem dzieci, ale tez nie wybieram sie na splyw kaj
                              > akowy rwaca rzeka

                              Jak wiadomo Polacy masowo jeżdża na do Goa.

                              >
                              > co do AI po prostu zgadzam sie po czesci z autorka artykulow, choc jej argument
                              > , ze oszczedzajac energie mozna raz na 5 lat poleciec do tajlandii mnie rozsmie
                              > szyl
                              > nie lubie wyjazdow zorganizowanych, ale lubie dobrze odpoczac, akurat barcelone
                              > nieco ogladalismy, bo jest co zobaczyc, a jak miejsce do leniuchowania, to pol
                              > eze z przyjemoscia, tyle ze nie o upodobaniach do stylu spedzania czasu jest ar
                              > tykul, a o wyborze, gdzie idzie nasza kasa, ktora zostawiamy rozdeptuja atrakcy
                              > jne miejsca na swiecie
                              > ja wole, jak zostaje u miejscowych

                              Będąc w Grecji w dobrym greckim hotelu, kasa idzie do Marsjan?


                              >
                              • morgen_stern Re: turysci to motłoch 17.07.11, 11:10
                                > Będąc w Grecji w dobrym greckim hotelu, kasa idzie do Marsjan?
                                >

                                No widzisz, gdybyś doczytała, wiedziałabyś, do kogo. Ale masz z góry założoną teorię i choćby skały srały będziesz wiedziała swoje, w dodatku z zamiłowaniem obrażając innych.
                                • kolpik124 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:04
                                  Ponieważ mocno angażujesz się w dyskusję, fajnie byłoby jakbyś się podzieliła swoimi wrażeniemi z AI i rodzinnych pensjonacików w ciepłych krajach.

                                  Zapraszam do merytorycznej dyskusji, nie wątpie, że wniesiesz sporo uwag opartych na swoich doświadczeniach.
                                  • morgen_stern Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:09
                                    Na all byłam tylko raz, średnio mi się podobało. W "rodzinnych pensjonacikach" nie bywałam. Po co znów ta zjadliwość?
                                    Kompletnie nie rozumiesz intencji autorki książki (powtórzę po raz kolejny - może najpierw ją przeczytaj?), ale tokujesz z wielkim zapałem. Nie pojmuję tego.
                                    • kolpik124 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:22
                                      Nie zjadliwość. Czysta ciekawość. Ostatecznie najlepiej dyskutować, jeśli się ma własne doświadczenia.

                                      Ja uważam, że każda forma spędzania wakacji jest fajna, podróż poślubną spędziliśmy w rodzinnym hotelikuw dziurze zabitej dechami na greckiej wysepce, dokąd można było dopłynać tylko promem i dla mnie jest to ideał wakacji. Podobnie fajne było łażenie szlakami po słowackich górach i apartamenty w Chorwacji.

                                      Póki zaś ma nieduże dzieci lubiące to co lubią, jeżdzę do fajnych hoteli AI, gdzie i dzieci mają ubaw i my możemy wypocząć.

                                      Dlatego też pisałam o podzieleniu się własnymi wrażeniami.

                                      Natomiast rzeczywiście wkurzają mnie określenia "polski motłoch" pochodzące od panienek snobujących się na nie wiadomo jaką "elytę" i szukających miejsc "bez Polaków" jakby inne narodowości na wakacjach były kryształowe i bez skazy. Na forum Turcja jest wlaśnie wątek o hotelu zdewastowanym przez młodych "europejskich" turystów z Niemiec.
                                  • kura17 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:21
                                    > Ponieważ mocno angażujesz się w dyskusję, fajnie byłoby jakbyś się podzieliła s
                                    > woimi wrażeniemi z AI i rodzinnych pensjonacików w ciepłych krajach.

                                    ja nigdy nie bylam na AI, nie jezdzimy tez do cieplych krajow (nie lubimy ani upalow, ani slonca), ale z malymi dziecmi bylismy na wakacjach juz 3 razy (teraz maja 3.5 i 6 lat), wiec zaczynalismy dosc wczesnie. wakacje "organizowalismy" sami, nad morzem, bo dzieci lubia wode - 2 razy nad niemieckim morzem (raz polnocne, raz baltyk) i raz w dani na wybrzezu. zawsze wynajmowalism dom/mieszkanie, byly 2-3 sypialnie, "salonik", kuchnia, lazienka. czego chciec wiecej? smile my tak lubimy, robimy szybkie i prose zakupy w pobliskich sklepach, gotujemy cos szybkiego na obiad, czasem jemy "na miescie". staramy sie korzystac z lokalnych "atrakcji" wedzarnia ryb, mini-krewetki prosto z lodzi, rodzinne piekarnie z buleczkami na sniadanie smile troche zwiedzamy, troche sie byczymy na plazy, negocjujemy z dzieciakami tak, zeby kazdy byl w miare zadowoleny. naprawde nie narzekamy, wszyscy sa zadowoleni.

                                    owszem, nie sa to wakacje w cieplych krajach (dojazd skomplikowany), ale nam tak odpowiada i - szczerze mowiac - polecam. morza dunskie i niemieckie (polskie tez! ale akurat mieszkamy w niemczech i tutaj nam po prostu blizej) sa piekne i fajne smile
                                    • kolpik124 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:23
                                      No i ok. Wpis rozsądny i sympatyczny smile

                                      Chociaż ze "skomplikowanym" dojazdem w ciepłe kraje bym polemizowała wink
                                      • kura17 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 14:00
                                        skomplikowany dojazd w cieple kraje smile
                                        to dosc daleko, wiec wchodzi w gre samolot (droooogi dla 4 osob) lub auto, a nasze dzieci zbyt dobrymi podroznikami nie sa... oczywiscie w przypadku wakacji AI odpada martwienie sie o dojazd, jest to dla mnie znaczny plus takiego rozwiazania (choc jeszcze nigdy nie korzystalam wink)
                                    • my-alena Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:50
                                      He he Kura17, jak my jechaliśmy w tym roku do Szwecji, to ciągle spotykaliśmy się z pytaniem, co my właściwie tam będziemy robić big_grin. A my mieliśmy plan nic nie robić big_grin, ale dostaliśmy od właścicieli domku, który wynajęliśmy , taką listę okolicznych atrakcji, że ostatecznie czasu nam nie starczyło na wszystko. Nudzić się nie było kiedy no i zdecydowanie musimy tam wrócić.

                                      Obecnie jeździmy z dwójką dzieci 3 lata i 8 lat. Tylko ze starszą córką jeździliśmy do hoteli z biurem podróży, ale nie AI , bo lubimy łazić po miejscowych knajpach, wynająć samochód i pojeździć po okolicy itp. Od trzech lat jeździmy własnym samochodem , głównie do Włoch, Słowenia , Chorwacja (mieszkamy na PŁD. Niemiec , więc mamy blisko ). Jeździmy na własną rękę. Chętnie jadamy w małych knajpkach , gdzieś na jakichś wioskach po drodze, gdzie naprawdę można spotkać miejscowe specjały. To jest zupełnie inne jedzonko niż w turystycznych knajpach. W klasycznej turystycznej włoskiej knajpie znajdziesz pizzę , lasagnę czy ravioli, ale nie znajdziesz np. Farro z mozarellą, pomidorkami, świeżą bazylią i oliwą, które odkryliśmy w podrzędnym barze we Florencji , z dala od szlaku turystycznego. Najlepszą w życiu pizzę też jadłam w jakiejś wiosce, gdzieś w Toscanii (nie porównuję do neapolitańskiej, bo tej nie jadłam). Pizze w restauracjach turystycznych nie są wcale powalające, żeby nie powiedzieć, przeciętne. To już lepszą pizzę jadłam na Słowenii (we włoskiej knajpie)

                                      Alena
                                      • donkaczka Re: turysci to motłoch 17.07.11, 14:14
                                        do szwecji ciagnie moj maz, podzielilabys sie namiarem na domek? na gazetowy mail jesli mozna prosic smile

                                        ja nie mam najlepszej opinii o hotelach molochach - jedzenie bywa dosc rozne, raczej rowna w dol niz gore, nie lubie byc uwiazana do por posilku i musiec sie stawiac w okreslonych porach, bo zaplacone przeciez smile
                                        jadac na wlasna reke na plazy czasem siedzielismy do 20, jedlismy tam gdzie nas nogi zaniosly, lubie luz i spontan i dzieciaki jakos dobrze sie wpasowuja w nasz styl
                                        na AI bylismy z jednym dzieckiem i wielkim ciazowym brzuchem, mimo ze hotel byl ok, to byl ostatni raz na takim wyjezdzie, odpoczelismy, ale ochoty na powtorke kolejny raz nie mielismy
                                        • kura17 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 14:19
                                          > do szwecji ciagnie moj maz, podzielilabys sie namiarem na domek? na
                                          > gazetowy mail jesli mozna prosic smile

                                          no ja bym tez poprosila smile
                                          nawet nie na konkretny domek, ale na rejon szwecji i jak znalezliscie domek - przez jakas strone netowa? my wlasnie tak robimy z nienanymi miejscami - podpytujemy ludzi, w jaki rejon oni wyjechali i jak zalatwiali zakwaterowanie i potem sami szukamy przez te same zrodla smile na razie sie zawsze udawalo! w pazdziernik marzy mi sie korsyka - dokladnie w taki sam sposob, kolezanka byla i dala mi namiary na namiary, heh

                                          > nie lubie byc uwiazana do por posilku i musiec sie
                                          > stawiac w okreslonych porach, bo zaplacone przeciez smile

                                          dokladnie! nasze dzieci akurat maja dosc regularne pory, ale to niczemu nie przszkadza przeciez. a mozna miec luz i robic, tak, jak sie dzien ulozy (czasem bez planowania). zreszta na takim AI chyba roztylabym sie strasznie, bo ja lakomczuch jestem i wizja "jedzenia bez ograniczenia" troche mnie przeraza, hehe...
                              • chloe30 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 22:25
                                kolpik124 napisała:


                                > Będąc w Grecji w dobrym greckim hotelu, kasa idzie do Marsjan?
                                >
                                mam w tyle politporawność i proeko - jest mi dokładnie obojętne, gdzie idzie moja kasa.
                                Akurat tak się składa, że moja premia zależy od zakupów - jak myślicie, klient kupuje coś, żebym ja miała wyższą premię, czy dlatego że potrzebuje daną rzecz?? Od razu dodam, że nie są to ciuchy ani telewizory, są to elementy których nie da się "wcisnąć"
                                dlatego wakacje też wybiorę pod kątem siebie, a nie lokalsów, sorry Winnetou, raz w roku je mam
                            • ally Re: turysci to motłoch 16.07.11, 23:33
                              > tyle ze nie o upodobaniach do stylu spedzania czasu jest ar
                              > tykul, a o wyborze, gdzie idzie nasza kasa, ktora zostawiamy rozdeptuja atrakcy
                              > jne miejsca na swiecie

                              Ano właśnie. Babka opisała konsekwencje wyboru takiego a nie innego stylu spędzania wakacji, nie rozumiem, co w tym oburzającego.
                        • ha-ya Re: turysci to motłoch 17.07.11, 19:43
                          E, ja jeszcze nie mam rezerwacji - jeszcze nawet nie wybralismy kierunku - wiemy tylko, ze lecimy we wrzesniu, bo ciagle jest cieplo, ale juz urkop z nieba sie nie leje ( maz chce padziernik, ale chyba jzu za chlodno bedzie).
                          My wybieramy hotele family friendly ( czasami jest opcja free child). I wydaje mi sie, ze opcja AI nie wyklucza zwiedzania kraju. Ja nie widzialam raczej ludkow, ktorzy caly, gdzie sa jakis kluby malucha i inne takie. dzien nad basenem spedzali, saczac darmowe drinki. W ostatnim razem jechalismy z biura podrozy ( bo wygodniej i taniej surprised ), w hotelu byly jakies animacje, ale nie wiem dokladnie co ( bylo tez cos dla dzieci, ale corka za mala byla na te atrakcje), zwiedzilismy pol wyspy, delfinarium, pojechalismy w gory, na wycieczke statkiem itd. ale b. sobie chwalilam, ze kiedy wstawalismy szlismy na sniadanie ( a nie szukac knajpy) i bardzo zalowalam, ze juz na miejscu nie dokupilismy opcji AI, bo wtedy mielibysmy kolacje z glowy. My nie moglismy z mala lazic do polnocy, bo ona o 8-ej idzie spac tongue_out Wiec pozostawalo nam saczenie wina na balkonie big_grin
                      • cherry.coke Re: turysci to motłoch 16.07.11, 22:17
                        kolpik124 napisała:

                        > Tylko, że w tym pensjonacie, basen bedzie maleńki (o ile w ogóle będzie), nie b
                        > ędzie zjeżdzalni, placów zabaw i innych atrakcji dla dzieci, a za lody i colę t
                        > rzba będzie płacić, a wiadomo jakie dzieci mają "przerób" pod tym względem. Pok
                        > oi rodzinnych z dodatkową sypialnią też w takich miejscach zwykle nie ma. Poza
                        > tym biura podroży takich miejsc raczej nie mają w ofercie, a nie każdemu się ch
                        > ce czy potrafi organizować wyjazd od a do z.

                        No ale wlasnie o to chodzi w idei swiadomego podrozowania - cos za cos. Mozna miec atrakcje albo innego rodzaju, albo nawet te same, tylko wtedy kosztuje to albo wiecej rozeznania, albo wiecej pieniedzy. Jesli dla kogos priorytetem jest wylacznie wygoda albo cena, to propozycje autorki sa nie dla nich. Ale jesli ktos jest w stanie polozyc je na szali z etyka, ekologia, mysleniem rozwojowym to owszem sa. Zwykla hierarchia Maslowa smile
                        • kolpik124 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 22:26
                          Sorki, ale ja jadę odpocząć w komforcie i spokoju, a nie podróżować "świadomie". Pewnie jestem potworem wink

                          Nie neguję jednak, że ktoś inny lubi tak robić, tylko niech nie narzuca mi jedynie słusznego modelu wakacji. Od razu kojarzy mi się z wegespamerami z forum
                          • cherry.coke Re: turysci to motłoch 16.07.11, 22:31
                            E tam potworem smile Ale ktos moze byc po prostu niedoinformowany.
                            To tak jak z ludzmi, co latami chodza do McDonaldsa, a potem rzucaja w jeden dzien, bo zobaczyli na YouTube, z czego sie robi McNuggets. Nugetsy przeciez takie byly zawsze, tylko oni o tym nie wiedzieli smile A inni z kolei lubia je na tyle, ze nie przejmuja sie kompletnie, skad one sie biora, i ich swiete prawo. Niemniej dobrze, ze filmik ktos wstawil.
                          • claudel6 Re: turysci to motłoch 18.07.11, 22:20
                            nie no, ja podróżuję na własna rękę tez z egoizmu, nie z przyczyn ekologicznych. po prostu wolę takie wakacje. jak pomyślę, ze mialabym wylądowac w kombinacie hotelowym, smażyć się nad basenem z setką ludzi i wysłuchiwac krzyków dzieciarni, której siłą rzeczy jest w takich miejscach dużo (bo jak widac to jest model rodzinnych wakacji)...to wolałabym zostać w warszawie...
                      • claudel6 Re: turysci to motłoch 18.07.11, 22:07
                        eee tam. jak się trochę poszpera, to można sobie załatwić luksusowe wakacje za rozsądne pieniądze. tylko trzeba sobie rzeczywiście samemu to zorganizować, czyli trochę się wysilić.
                        my bylismy 2 lata temu w Andaluzji w małej wiosce położonej na stoku gór, gdzie nie docierają żadne biura podróży, wynajęlismy sobie piękną rustykalną wille z pełnym wyposażeniem, basenem, tarasem i obłędnym widokiem z góry na morze (takim widokiem co się jeszcze przez wiele miesięcy później śni), na głowe ten wynajem wyszedł coś koło 120 euro. wszystko oczywiście w ciemno, przez internet.
                        stołowalismy się w miejscowych knajpkach, których było bardzo dużo. większe zakupy można było zrobić w miasteczku na dole.
                        oczywiście nie siedzielismy w tej willi całymi dniami, tylko jeździliśmy na dół nad morze albo na wycieczki po serpentynach w góry.
                        i wiem, ze będę z moją córką podróżować własnie tak i dzieciak nie będzie nauczony, ze wakacje wiążą się z jarmarkiem sklepów, lodów, gofrów i nieustającym kupowaniem. więc nie będzie za tym tęskniła, bo jej tego nigdy takich wakacji nie zafunduje.

                        w tym roku jedziemy w taki sam sposób do Cinque Terre (czyli Wlochy).
                  • my-alena Re: turysci to motłoch 16.07.11, 22:41
                    kolpik124 napisała:


                    > Tak samo jak spędzanie z nimi wakacji nad mglistym i zimnym jeziorem w pólnocne
                    > j Szwecji w otoczeniu rojów meszek, bez lodów, coli i pizzy wink

                    Hehe, właśnie wróciliśmy ze Szwecji, znad mglistego i zimnego jeziora. Mieszkaliśmy w cudnym drewnianym domu w środku lasu, nad jeziorkiem. Dzieciaki zachwycone. Starsza córka nie chciała wracać, a najchętniej by w tym lesie zamieszkała na stałe big_grin Lody były, cola w sklepie też (moje dzieci nie piją coli, my też nie ), Pizzy nie było.
                    Mieszkamy w dużym mieście, na ogół jeździmy klasycznie na plażę, basenik, ciepły klimacik. Teraz było coś zupełnie innego, długi dzień, pływanie po jeziorze na łódce, łowienie ryb, grillowanie, ognisko, wyprawy na łosie (oczywiście nie na polowanie, tylko na oglądanie), zbieranie grzybów. Wszędzie piękne jeziora, małe kolorowe drewniane domki. No cudnie było. Totalny odlot dla miejskich dzieci. Tylko te cholerne muszki, choć spraye na owady pomagały, tylko trzeba było o tym pamiętać

                    Alena

                    • kolpik124 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 22:49
                      Wiadomo, bo cola to trucizna.

                      Pewnie też nie oglądają tv i nie jedzą mięsa.

                      Pytanie co by wybrały jakby mogły: plażę czy meszki?
                      • morgen_stern Re: turysci to motłoch 16.07.11, 22:53
                        Dlaczego mi się zdaje, że w całym wątku najbardziej agresywną i pełną pogardy do innych osobą jesteś właśnie ty?
                      • ally Re: turysci to motłoch 16.07.11, 23:27
                        Nie jem mięsa, nie piję coli, nie mam telewizora, czy masz z tym jakiś problem?
                        • kolpik124 Re: turysci to motłoch 16.07.11, 23:42
                          Problem? Nie, raczej mnie to śmieszy.
                          • morgen_stern Re: turysci to motłoch 17.07.11, 09:03
                            Tak, miałam rację smile
                            • krejzimama Re: turysci to motłoch 17.07.11, 09:33
                              Nie poznajesz kto to? Styl desiowopapalajowy az bije z tych wypocin.
                              • morgen_stern Re: turysci to motłoch 17.07.11, 09:36
                                No tak, masz rację.
                              • kolpik124 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:06
                                Ktoś kiedyś musiał cię nieźle sponiewierać i przeczołgać na forum, krejzi skoro co dwa wpisy nawiązujesz do tego nicka.

                                Podziel się z nami opinią na podstawie na swoich pobytów w AI i pensjonatach z dzieciakami smile
                          • ally Re: turysci to motłoch 17.07.11, 19:18
                            > Problem? Nie, raczej mnie to śmieszy.

                            Każdy ma takie poczucie humoru, na jakie zasłuży smile
                      • my-alena Re: turysci to motłoch 16.07.11, 23:54
                        kolpik124 napisała:

                        > Wiadomo, bo cola to trucizna.
                        >
                        > Pewnie też nie oglądają tv i nie jedzą mięsa.
                        >
                        > Pytanie co by wybrały jakby mogły: plażę czy meszki?

                        Starsza córka sporadycznie colę pije, młodsza nie tknie. Na codzień coli nie piją i nie odczuwają takiej potrzeby. TV oglądają, mięso jedzą.

                        Moje dzieci są dość otwarte , a Szwecja bardzo im się podobała, nie wykluczam, że w tej chwili bez namysłu wybrałyby Szwecję. Dziewczyny są też wielkimi fankami Astrid Lindgren (Dzieci Z Bullerbyn i Pipi Langstrumpf)
                        Basenów w mieście mamy sporo (ze zjeżdżalniami i bajerami), zawsze można się wybrać (co z resztą czynimy), nad morze jeździmy co roku, więc to nie taka znowu frajda dla nich , raczej norma (w ubiegłum roku spędziły nad morzem 4 tyg). 4 km od domu mamy jezioro z plażą, gdzie bywamy też dość często w miesiącach letnich.
                        Naprawdę nie każdy jest fanem AI. Nie twierdzę, że moim dzieciom by się takie wakacje nie podobały, pewnie by się podobały, ale nie jest to równoznaczne z tym, że inna forma im się nie podoba. Byliśmy kilka razy na wakacjach organizowanych , w hotelach , ale od 3 lat bardziej nam odpowiada forma bardziej indywidualna. Spróbowaliśmy kurortów (nigdy AI, ale jednak hotel i przelot z biura podróży) a teraz jeżdzimy indywidualnie.

                        Alena


                        • czar_bajry Re: turysci to motłoch 17.07.11, 01:50
                          Nie przeczytałam artykułu, nie chciało mi sięsmile
                          Jednak wypowiem się na temat polaków na wojażach zagranicznychtongue_out
                          Nigdy i nigdzie nie odczuwam takiego zażenowania jak na wczasach podczas obserwacji co wyrabiają moi rodacy, jak jest grupa wciskająca się bez kolejki i nawołująca się nawzajem gromkim głosem to na 100% będą Polacy, jak w knajpie skąpią na napiwek, mówią głośno i dziwią się iż kelner nie rozumie to też nasi, kurcze czemu nie mogą pojąć iż kelner nie jest głuchy tylko po inszemu gadabig_grin
                          Przykłady można mnożyć...
                          • minerallna Re: turysci to motłoch 17.07.11, 02:45
                            O tak. sad Smutne to.
                            Jak szukam noclegu podczas wyjazdu i uslysze jezyk polski- natychmiast szukam innego miejsca.
                            Ale malo kto zrozumie dlaczego tak robie.
                            • kolpik124 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:08
                              No właśnie, ja nie mogę zrozumieć. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że czujesz się "lepsza" od polskiego motłochu.
                              • morgen_stern Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:10
                                Masz obsesję smile Może spróbuję ci jakoś pomóc... NIE, NIE JESTEŚ TURYSTYCZNYM MOTŁOCHEM. Nic mnie to kosztowało, a może poczułaś się lepiej smile
                                • kolpik124 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:25
                                  Mnie takie odzywki i obelgi nie ruszają. Za stara jestem i za gruboskórna. natomiast wkurza mnie szufladkowanie naszych en masse rodaków jako jakiejś gorszej grupy.
                                  • czar_bajry Re: turysci to motłoch 18.07.11, 17:07
                                    To nie chodzi o szufladkowanie tyko o to co nasi rodacy potrafią wyczyniać na wakacjach.
                                    Prawdę mówiąc nie zwracam uwagi na inne nacje.
                                    Podam Ci przykład, pierwszy z brzegu:
                                    Fira i tłum turystów chcących dostać się do portu przy pomocy kolejki linowej, owszem kolejka spora ale idzie bardzo sprawnie- stania na 10 min., stoją grzecznie wszyscy, starzy, młodzi, dzieci. Nagle zamieszanie pod kasami i okrzyki: Hela!, Wacek, Krycha! szybko szybko my kolejkę mamy i bilety już kupujemy no wołaj naszych, szybko!!!!, na tyłach także zamieszanie i przez tłum przeciska się grupa osób w wieku mocno średnim lub wczesno starszymtongue_out Uf zdążyli- naprawdę nie mogli poczekać tych 10 min? Ten sam port i też nasi rodacy, spora łódź dowożąca pasażerów na prom, i na ten prom trzeba wsiąść na morzu czyli troszkę gimnastyki, marynarze pomagają, pełen luz, i znów zamieszanie i przepychanki i oni muszą no po prostu muszą być pierwsi, kurcze przecież nie odpłynie ten prom bez nichtongue_out
                              • drinkit Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:41
                                kolpik124 napisała:

                                > No właśnie, ja nie mogę zrozumieć. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że czuj
                                > esz się "lepsza" od polskiego motłochu.


                                Chyba mało masz doświadczenia jako turystka. Współrodacy potrafią - i robią to często - pokazać się od najgorszej strony. Ja też zwykle uciekam jak widzę Polaków (nie wszystkich oczywiście), bo przynoszą WSTYD. I wierz mi, nie kieruje mną poczucie wyższości. Bardzo bym chciała żeby Polacy nie robili wiochy, nie upijali się głośno, nie robili burd i nie odnosili się do ludzi chamsko. A niestety, tak jest.
                                • duzeq Re: turysci to motłoch 18.07.11, 16:19
                                  > Chyba mało masz doświadczenia jako turystka.

                                  Ja mam, podejrzewam, wiecej doswiadczenia i jako turystka i jako ex-rezydent i zapewniam, ze Polacy to pikus w stosunku do innych narodowosci. Nie sa tak glosni jak Niemcy, Anglicy czy Holendrzy, az tak jak powyzej wymienone nacje nie chlaja i nie sa tak chamscy jak np. Rosjanie. Zapewniam.
                          • czytelniczka1488 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 09:08
                            czar_bajry napisała:

                            > Nie przeczytałam artykułu, nie chciało mi sięsmile
                            > Jednak wypowiem się na temat polaków na wojażach zagranicznychtongue_out
                            > Nigdy i nigdzie nie odczuwam takiego zażenowania jak na wczasach podczas obserw
                            > acji co wyrabiają moi rodacy,
                          • iuscogens Re: turysci to motłoch 17.07.11, 10:20
                            czar_bajry napisała:

                            > Nie przeczytałam artykułu, nie chciało mi sięsmile
                            > Jednak wypowiem się na temat polaków na wojażach zagranicznychtongue_out
                            > Nigdy i nigdzie nie odczuwam takiego zażenowania jak na wczasach podczas obserw
                            > acji co wyrabiają moi rodacy, jak jest grupa wciskająca się bez kolejki i nawoł
                            > ująca się nawzajem gromkim głosem to na 100% będą Polacy, jak w knajpie skąpią
                            > na napiwek, mówią głośno i dziwią się iż kelner nie rozumie to też nasi, kurcze
                            > czemu nie mogą pojąć iż kelner nie jest głuchy tylko po inszemu gadabig_grin
                            > Przykłady można mnożyć...

                            e tam nic nie przebije tego co we Lwowie widziałam, niektórzy nie są w stanie pojąć, że wykrzykiwanie na rynku haseł w stylu "To jest nasze" nie jest zbyt...hmmm...kulturalne??
                            Tak, wiem, to eufemizm smile
                            Słyszałam też teksty, że na Krymie jest trzeci świat, bo w małym, osiedlowym sklepiku nie było paluszków rybnych tongue_out
                        • anias29 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 06:59
                          > Naprawdę nie każdy jest fanem AI. Nie twierdzę, że moim dzieciom by się takie w
                          > akacje nie podobały, pewnie by się podobały, ale nie jest to równoznaczne z tym
                          > , że inna forma im się nie podoba.

                          Właśnie wróciliśmy z podróży po Turcji, mój 6-latek płakał jak bóbr opuszczając mały agroturystyczny pensjonat, należący do przesympatycznej tureckiej rodziny.
                          Na poprzednich wakacjach, spędzonych w all in, wyjazd z hotelu zaledwie lekko go zasmucił.

                          Przyznam, że byliśmy zaskoczeni, bo planując tegoroczną podróż trochę się obawialiśmy, że będzie rozczarowany małym basenem i brakiem zjeżdżalni;P
                • ha-ya Re: turysci to motłoch 17.07.11, 18:15
                  Wszystko pieknie, ale ja w tym roku wlasnie pierwszy raz mam zamiar poleciec na wakacje wybierajac opcje all in.
                  wczesniej latalismy z mezem wykupujac tylko miejsce w hotelu, a samochod, jedzeznie, rozrywki - wszysko wydawane lokalnie. W ubieglym roku pojechalismy z niespelna 2 latka wybierajac populany kierunek nad morzem srodziemnym, z opcja b&b ( z dzieckiem nie chcialo nam sie rano latac na sniadania "na miescie"). I wiem, ze na razie musze z all zrezygnowac uncertain Musze miec regulane posilki, bez nispodzianek pt. siesta i knajpy zamkniete na kilka godzin ( tak, tak -miejscowosc turystyczna, a otwarty tylko burger king). Mielismy samochod na 3 dni ( nastepnym razem wezmiemy na dluzej)+ dodatkowo jeden dzien na podoz autobusem ( mlodej sie b. podobalo). Zaliczylismy kilka m-cy pozniej 4 dni w Paryzu. i tu juz bylo b. zle - dla tekiego malucha interesujace byly glownie place zabaw wink I zapomnij o zwiedzaniu. Wiec na chwile obecna zostaja wakacje w tropikach wink, a zwiedzanie tylko wtedy, gdy zorgaznizujemy opieke nad dzieckiem ( co nie jest latwe i tanie, bo mieszkamy kilka tys. kilometrow od rodzicow)
                  • tacomabelle Re: turysci to motłoch 17.07.11, 19:29
                    Wyłamujesz się ze schematu wink Dzeici emay, zwłaszcz w wieku żłobkowym, przedszkolnym i wczesnopodstawówkowym lubują się w zwiedzaniu ruin, muzeów, wernisaży i innych atrakcji, szczególnie w 40C upale. Inna popularną opcją ulubiona przez dzieciaki są mgliste szkockie wrzosowiska, skandynawskie bagna oraz urywający łeb bałtycki wiatr wink. Dopuszczalne są też małe pensjonaty (koniecznie tam gdzie nie ma innych Polaków) i stołowanie się wyłącznie w lokalnych garkuchniach. Komfortowy hotel, animacje, wykopki w piasku, basen i taplanie się w ciepłym morzu to prosta rozrywka dlla masowego plebsu, niegodna wyrafinowanych intelektualnie i świadomych ekologicznie podróżniczek tongue_out
                    • cherry.coke Re: turysci to motłoch 17.07.11, 19:37
                      To po prostu zalezy, czy masz nature konsumenta czy eksploratora, i jaka chcialabys przedstawic swoim dzieciom smile Obie maja swoje zalety i wady oczywiscie.
                      • ha-ya Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:03
                        Wez cherry tongue_out My naprade lubimy zwiedzac, ale i dopoki nie pojechalam zwiedzac Paryza to myslalam, ze sie DA smile Rzeczywistosc mnie przerosla - 2 latka nie interesuja zabytki, urokliwe uliczki, ciekwae miejsca i wystawy. Ona sie tez zwyczajnie meczyla. bylo jakis 30 stopni, ale ona nie jest przyzwyczajona do takich temperatur (raczej do irlandzkiego chlodu), wiec to bylo podwojnie trudne. zapomnij tez o innych atrakcjach (wieczorny rejs po sekwanie, moulin rouge, luwr) , bo albo za pozno, albo za dlugo itd. Spacerowalismy, zwiedzalismy miasto. bylismy tylko w Panteonie ( bo padalo; ) i tak podobalo sie jej - bo w katakumbach jest fajne echo i swiatelka tongue_out
                        My tez zwiedzalismy i organizowalismy sobie kiedys wsio na wlasna reke, ale odkad pojawilo sie dziecko nasze potrzeby i oczekiwania tez sie zmienily. i wiem, ze inne mamy to i do indii z niemowlakiem i tajlandii pojada, amazonke przejda z dzieciem w chuscie, ale dopoki dziecko nie bedzie bardzej kumate i samodzielne to ja sie upieram przy opcji b&b albo half board. bo zwyczajne po calym dniu beigania nad morze, zwiedzania i innych pie...nie chce mi szukac knajpy gdzie mi podadza ciepla kolacje, a rano miejsca gdzie podadza mi sniadanie. bo sytacji, ze ja cos robie/gotuje na wakacjach nie biore pod uwage.
                        • cherry.coke Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:17
                          Nie no ja nie mam na mysli zwiedzania takiego jak dorosli, nie badzmy naiwni big_grin
                        • claudel6 Re: turysci to motłoch 18.07.11, 22:34
                          hej ha-ya, może błedem była wycieczka do Paryża latem? nie jeździ sie zwiedzać miast latem (chyba ze to Szkocja albo Skandynawia smile... nawet dorosły średnio wytrzymuje zwiedzanie miasta w 30 stopniach...
                  • bi_scotti Re: turysci to motłoch 18.07.11, 22:47
                    ha-ya napisała:

                    > zapomn
                    > ij o zwiedzaniu. Wiec na chwile obecna zostaja wakacje w tropikach wink, a zwiedz
                    > anie tylko wtedy, gdy zorgaznizujemy opieke nad dzieckiem ( co nie jest latwe i
                    > tanie, bo mieszkamy kilka tys. kilometrow od rodzicow)

                    Pewien kompromis mozna miec jesli sie np. leci do all inclusive z zaprzyjazniona para posiadajaca dziecko/dzieci w podobnym wieku. Mozna sie wtedy wymieniac opieka nad przychowkiem. Jeden dzien - dzieci + plaza + basen + lody + lokalne atrakcje dla najmlodszych; drugi dzien - wycieczka gdzies tam bez dzieci (bo ta druga para rodzicow-wiezniow z nimi). A potem zmiana i szpak bociana. Tylko trzeba zalozyc, ze zaplaci sie nie tylko za all inclusive ale i za te dodatkowe wycieczki/zwiedzanie/atrakcje.
                    Ja mam 3 dzieci i gdy byli mali, kilka wyjazdow na Christmas tak wlasnie spedzilismy z para znajomych posiadajacych na stanie bliznieta z ADHD - bywalo challenging wink ale wszyscy przezyli, wyrosli, przyjazn przetrwala, mlodziez tez wciaz utrzymuje kontakt a troche swiata sie jednak przy okazji zobaczylo. No i sa wspomnienia ...
            • joxanna Re: turysci to motłoch 17.07.11, 21:27
              Rzecz w tym, żeby mieć świadomość, że jeśli ktoś ceni sobie wielkie hotele sieciowe i odpoczynek organizowany przez biura europejskie itp, to też nie może się np. skarżyć na zabijanie drobnego i średniego polskiego handlu przez zagraniczne sieci handlowe. To jest ten sam proces - wypieranie lokalnego biznesu przez wielki międzynarodowy. Który stać na dumping, na masowe sobie organizowanie klientów u źródełka, na lojalizowanie ich itp. A lokalny hotelik z czasem się zamknie, a właściciel zostanie kelnerem w hotelu sieciowym. Trudno się dziwić frustracji.

              Ja uwielbiam podróżować. Z AI mi nie po drodze, ale nie wykluczam, to też może być dobra baza. Ale chciałabym np. móc w Egipcie skorzystać z hotelu należącego do Egipcjan, w Turcji - do Turków. Czasem dużego i luksusowego z basenami i fajerwerkami, a czasem małego, rodzinnego. Niestety, masowa turystyka jest zdominowana przez wielkie sieci.
        • drinkit Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:38
          marcelina4 napisała:

          > no wlaśnie nie mylę, bo autorka krytykuje turystów wybierających na wakacje all
          > inclusive, że są bezmyślną masą, która skonsumuje wszystko co się im podstawi
          > pod nos, że nie wspierają tubylców swoimi pieniędzmi, tylko siedzą w hotelach i
          > wygrzewają się na hotelowych plażach

          I ma 100% rację. Wakacje w stylu "all inclusive-nie wystawiam nosa poza hotel i przyhotelową plażę" to czysty konsumpcjonizm.
          • marcelina4 Re: turysci to motłoch 18.07.11, 08:19
            no i co z tego że konsumpcjonizm? jak ktoś lubi taka forme wakacji i na taką sobie może pozwolić to chyba ma prawo tak wybrać?
            • drinkit Re: turysci to motłoch 18.07.11, 10:00
              marcelina4 napisała:

              > no i co z tego że konsumpcjonizm? jak ktoś lubi taka forme wakacji i na taką so
              > bie może pozwolić to chyba ma prawo tak wybrać?

              O matko, człowiek ma prawo nawet stac na głowie przez całe dwa tygodnie urlopu, kazdy ma wolny wybór. Dyskusja, która w tym wątku się toczy ma m.in, nazwanie i skomentowanie tego typu zachowań a nie ich zabranianie.
            • joxanna Re: turysci to motłoch 18.07.11, 11:14
              Wiesz dlaczego nie konsumpcjonizm? Bo to jest straszne zredukowanie osobowości. Bo jak się jedzie na takie wakacje, to faktycznie nie realizuje się swoich faktycznych marzeń, tylko te z puli swoich marzeń, które są proponowane przez biuro podróży. Szkoda być tak zredukowanym.

              Trudno sobie dziś wyobrazić pełne życie, wszyscy jesteśmy zredukowani. Kupujemy to, co jest wszędzie, a nie to, co faktycznie potrzebujemy. Ale dobrze chociaż mieć tego świadomość.

              A postawy typu: realizuję swoje zachcianki, nie interesują mnie lokalsi -nie akceptuję. Trzeba być wyjątkowo niedojrzałym, żeby się do takiego czegoś przyznawać. To tak, jak pójść oglądać egzekucję. Albo jeść na oczach głodujących. Totalny brak wrażliwości.
              • ceide.fields Re: turysci to motłoch 18.07.11, 11:20
                joxanna napisała:

                > Wiesz dlaczego nie konsumpcjonizm? Bo to jest straszne zredukowanie osobowości.
                > Bo jak się jedzie na takie wakacje, to faktycznie nie realizuje się swoich fak
                > tycznych marzeń, tylko te z puli swoich marzeń, które są proponowane przez biur
                > o podróży. Szkoda być tak zredukowanym.

                Oczywiście, że mam szersze marzenia niż te oferowane przez bp, jednoczęśnie mam zbyt ograniczony budżet aby te marzenia zrealizować. Co ty na to?

                >
                > Trudno sobie dziś wyobrazić pełne życie, wszyscy jesteśmy zredukowani. Kupujemy
                > to, co jest wszędzie, a nie to, co faktycznie potrzebujemy. Ale dobrze chociaż
                > mieć tego świadomość.
                >
                > A postawy typu: realizuję swoje zachcianki, nie interesują mnie lokalsi -nie ak
                > ceptuję. Trzeba być wyjątkowo niedojrzałym, żeby się do takiego czegoś przyznaw
                > ać. To tak, jak pójść oglądać egzekucję. Albo jeść na oczach głodujących. Total
                > ny brak wrażliwości.

                Czy robię krzywdę lokalsom rozkładając się na w dobrym hotelu na leżaku na plaży z ksiażką i relaksujac się do upadłego? Czy mam obligatoryjnie robić za organizację humanitarną?
                • joxanna Re: turysci to motłoch 18.07.11, 15:54
                  >Czy robię krzywdę lokalsom rozkładając się na w dobrym hotelu na leżaku na plaży z ksiażką i relaksujac się do upadłego?<

                  jeżeli wylegujesz się w hotelu należącym do jakiegoś np. zbrodniczego reżimu, albo należącego do wielkiej sieci, wiedząc, że niszczy on lokalny biznes, albo środowisko to TAK, robisz krzywdę lokalsom.
    • ewenekgosia Re: turysci to motłoch 17.07.11, 09:28
      tak, prawdopodobnie nie byla lepsza, gdyz jak wiekszosc turystow nie myslala o tym aspekcie. W dodatku beszczelnie napisala o tym ksiazke i tlucze kase nie wspierajac lokalnej ludzkosci wink

      ale dotarlo do niej i postanowila sie podzielic smile gdyz tylko krowa ie zmienia pogladow.

      Oczywiscie ze bylam z dziecmi na AI kilka razy w zyciu, w Egipcie i prawde mowiac wynudzilam sie jak mops. BYl basen, wycieczki fakultatywne i nurkowanie opalanie i animatorzy. Po 3 dniach dzieci mialy znajomych i zbiorowo buntowaly sie przeciw animacjom- wolaly sie bawic z nowymi dziecmi w babki z piasku, bez robienia na rozkaz. Ja po 10 dniach godzinnego basenu (naprawde super, kocham plywac)- mialam ochote pluc. Romatycznie kolacje sam na sam z mezem? no ilez mozna?? Nurkowanie- no super uwielbiam ale 10 razy w tym samym iejscu rafy praktycznie? no nie, az tak mnie to nie kreci. Ile razy ozna przejechac sie kladami do szklanej gory ktora nie jest szklana tylko gipsowa smile Akurat Egipt jest wyjatkowo gettowaty co dodatkowo utrudnia sprawe- Bylam w Tunezji i tam bylo juz lepiej bo wynajelismy samochod i jezdzilismy przez tydzien w zasadzie nie korzystajac z atrakcji i komfortu AI smile w zwiazku z tym do Maroka juz nie jechalismy na zadne AI tylko na swobodny objazd- baseny sa i tak, romantyczni sie robilismy po 23 a jak sobie radzimy z samochodem zakopanym na pustynnej drodze uzywanej 1 na 2 godzimy wiecej nas nauczyl i bardziej zblizyl niz te wszystkie rozmowy smile
    • kura17 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:12
      ja nigdy nie bylam na wakacjach AI, kilka razy tylko w hotelu. normalnie to jezdzimy do wynajetych domkow/mieszkan, gdzie sie sami rzadzimy smile jezdzilismy tak, gdy bylismy sami, z dziecmi tez tak jezdzimy. jakos trudno mi sobie wyobrazic wakacje AI, ta zaleznosc od miejsca i hotelu... pewnie dzieciom bym sie baseny i zjezdzalnie podobaly, ale nie narzekaly ani na niemieckiej plazy na morzu baltyckim, ani na polnocnym, ani w dani nad morzem... zwiedzalismy troche, tak zeby dzieciom sie tez podobalo, troche negocjowalismy - odrobina zwiedzania dla rodzicow, potem plazowanie dla dzieci smile a chlopcy maja teraz 3.5 i 6 lat, zaczelismy jezdzic z dwojka, gdy mlodszy mial 1.5 roku. wiadomo, ze sa rozne za i przeciw, ale nam sie wakacje na wlasna reke podobaja. podrozujemy jednak wlasnym autem, z tak malymi dziecmi pociagow i autobusow na duze odleglosci sobie jednak nie wyobrazam.

      w tym roku chcielismy sie - pierwszy raz w zyciu skusic na AI w pazdzierniku, ale wlasnie znalazlam alternatywe i raczej na AI nie pojedziemy smile fakt - kuszace jest dla rodziny z dziecmi to, ze wszystko jest zalatwione, zwlaszcza dojazd i formalnosci, ale przecize mozna i inaczej! a animatorow mozna znalezc w roznych miejscach, sporo pensjonatow teraz reklamuje sie jako "kids friendly" i oferuje sporo rozrywek dla dzieci.
      • kolpik124 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 12:27
        Tylko weź pod uwagę to, że październik to w większości miejsc "pensjonatowych" praktycznie po sezonie i atrakcji dla dzieci czy dorosłych może być już czynnych niewiele.
        • kura17 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 14:07
          tak, wiem, ale my atrakcji dla dzieci nie szukamy specjalnie - bedzie plaza (tam gdzie jeduiemy), piasek, mini-rzeczki, las... poradzimy sobie smile w zeszlym roku mielismy podobne atrakcje w danii (tez po sezonie) i bylo swietnie - pierwszy raz naprawde odpoczelam na wakacjach z 2 dzieci smile
    • kiira_korpi Re: turysci to motłoch 17.07.11, 13:26
      Ja też tak zamierzam zrobić jak autorka, jak już zjadę pół świata i więcej nie będzie mi się chciało, to nawrócę się i będę podróżować ekologicznie. A jak wiadomo taki nawrócony grzesznik jest więcej wart, niż ten, który całe życie postępował uczciwiewink.
      Jednakże, ponieważ na najbliższe lata mam w planach podróżniczych Kenię, Indonezję, może Mauritius, zachodzę w głowę, jak miałabym tam dostać się nie korzystając z samolotu.
      Ponadto nie wyrzeknę się ani luksusowych hoteli, ani AI, bo zaspokojenie mojego zmysłu estetycznego jest dla mnie ważniejsze, niż zaspokojenie potrzeb jakiś nawiedzonych ekologów.
      Przy czym turystą jestem mało uciążliwym, nie śmiecę, nie zabieram kamieni ani innych organizmów żywych czy też martwych z parków narodowych, dbam o przyrodę jak mogę.

      Aha, niezmiennie zdumiewa mnie przy takich dyskusjach pogląd, że ci, którzy mają all, są przyspawani do leżaka i nie wychodzą nawet za teren hotelu.
      Ja na 10/11 dni urlopu, 7-8 jestem w rozjazdach i to takich, że nie ma mnie od rana do wieczora, a czasami i nocuję poza hotelem. Bo lubię sobie pozwiedzać dany kraj wzdłuż i wszerz.
      A opcja all jest po prostu wygodna, jeżeli człowiek nie ma ochoty płacić kroci za każdą szklankę soku, drinka, czy kawę.
      • my-alena Re: turysci to motłoch 17.07.11, 13:31
        > Aha, niezmiennie zdumiewa mnie przy takich dyskusjach pogląd, że ci, którzy maj
        > ą all, są przyspawani do leżaka i nie wychodzą nawet za teren hotelu.
        > Ja na 10/11 dni urlopu, 7-8 jestem w rozjazdach i to takich, że nie ma mnie od
        > rana do wieczora, a czasami i nocuję poza hotelem. Bo lubię sobie pozwiedzać da
        > ny kraj wzdłuż i wszerz.
        > A opcja all jest po prostu wygodna, jeżeli człowiek nie ma ochoty płacić kroci
        > za każdą szklankę soku, drinka, czy kawę.

        No ale, skoro 7-8 dni jesteś w rozjazdach to chyba jednak musisz płacić za tę kawę, drinka czy sok. Chyba, że nie docieniam opcji AI i boy hotelowy jeździ za Tobą po kraju wzdłuż i wszerz i podaje kawę i wodę na każde zawołanie ????

        • kiira_korpi Re: turysci to motłoch 17.07.11, 13:39
          Picie mogę zabrać ze sobą z hotelowego minibarku, obiad zwykle jest wliczony w cenę wycieczki, na kolację zazwyczaj jednak zjeżdżam, no chyba, że nocujemy w innym hotelu (tak było np. w Marrakeszu, bo odległość jednak nie pozwala na wycieczkę krótszą niż 2 dni, tak też teraz pewnie będzie w Kapadocji i Pamukkale).
          Poza tym, ja naprawdę nie mam problemu z wydawaniem kasy na jedzenie i picie u miejscowych, jeżeli zachodzi taka potrzeba, ale kto mi zabroni mieć AI, skoro chcę, no kto?wink
          • my-alena Re: turysci to motłoch 17.07.11, 13:47
            A zabronić to nikt nie zabroni. Co kto lubi. Ja nie lubię wycieczek fakultatywnych, bo na ich na ogół nie pokazują tego co najciekawsze. Raz się na taką wybrałam i już mi wystarczy.



      • ally Re: turysci to motłoch 17.07.11, 19:34
        > Ponadto nie wyrzeknę się ani luksusowych hoteli, ani AI, bo zaspokojenie mojego
        > zmysłu estetycznego jest dla mnie ważniejsze, niż zaspokojenie potrzeb jakiś n
        > awiedzonych ekologów.

        Jaką estetykę masz na myśli, pisząc o kombinatach turystycznych z hotelami AI? Turpizm?
        • kiira_korpi Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:08
          Lubię eleganckie hotele, o takie np.
          www.meliabali.com/
          I co, zabronisz mi?tongue_out
          Jakaś kolejna nawiedzona chce dyskutować o MOIM poczuciu estetyki.
          • marcelina4 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:31
            kiira_korpi napisała:

            > Lubię eleganckie hotele, o takie np.
            > www.meliabali.com/
            > I co, zabronisz mi?tongue_out
            > Jakaś kolejna nawiedzona chce dyskutować o MOIM poczuciu estetyki.

            o kurcze! fajowy hotel i samo miejsce też Bali!
            • cherry.coke Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:39
              marcelina4 napisała:

              > kiira_korpi napisała:
              >
              > > Lubię eleganckie hotele, o takie np.
              > > www.meliabali.com/
              > > I co, zabronisz mi?tongue_out
              > > Jakaś kolejna nawiedzona chce dyskutować o MOIM poczuciu estetyki.
              >
              > o kurcze! fajowy hotel i samo miejsce też Bali!

              Bali to wlasnie przyklad miejsca, gdzie miejscowi umieraja ze skrajnej nedzy, za posade pokojowki w hotelu trzeba sie grubo oplacic, chude psy snuja sie po ulicach, a zachodni turysci zyja w swoich pieknych hotelach i ogladaja aranzowane tance. Nawet znajomy Irlandczyk, chlopak dosc niefrasobliwy, byl po powrocie dosc zszokowany - zniechecano ich do opuszczania terenu hotelu i wiekszosc tak robila, a oni pojechali pozwiedzac i troche im nastroj siadl. Pokazywal fotki.
              Znajoma szkola jogi miala tam przez sezon stacjonarne treningi nauczycieli, ale wyniesli sie wlasnie ze wzgledu na nieetyczne praktyki biznesowe.
        • tacomabelle Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:12
          Niewiele wiesz o hotelach AI skoro uważasz, że to tylko kombinaty turystyczne. Jest wielekomfortowych, kameralnych i przytulnych miejsc, które także oferują opcję AI. Zwłaszcza poza Europą.

          A poza tym dlaczego duży hotel ma być z zasady nieestetyczny i niefajny?
          • cherry.coke Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:19
            > A poza tym dlaczego duży hotel ma być z zasady nieestetyczny i niefajny?

            Wszystko kwestia gustu, tak samo jak jeden moze mieszkac w bloku, a drugi nie moze. A trzeci moze, ale tylko wtedy, jesli to sie nazywa "apartamentowiec" smile
            • tacomabelle Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:29
              Nieprawda, są naprawdę ładne duże hotele, są i koszmarne kołchozy.

              Gust tu nie ma nic do rzeczy, są uniwersalne wzorce estatyki.
              • cherry.coke Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:41
                Nie chodzi mi o architekture, tylko o to, ze niektorzy lubia, a niektorzy nie lubia mrowkowcow... Jesli ktos nie lubi, to bedzie sie zle czul majac setki ludzi pod, nad i obok siebie, i tyle.
                • tacomabelle Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:54
                  Tu nie chodzi o mrowkowce. Są np. hotele w formie wiosek wakacyjnych, wszystko na dużej przestrzeni, bungalowy, kilka basenów, kilkanaście restauracji plus inne atrakcje, wszystko w ogrodzie i zieleni, nie czuje się w ogóle obecności ludzi. Sama optuję w takich miejscach bo też nie znoszę 10-cio piętrowych kołchozów. Pewnie że to więcej kosztuje, ale warto, polecam wink

                  A hoteli naprawdę luksusowych nie ma w ogole w ofertach bp ani w przewodnikach , są to zwykle prywatne kluby dostepne tylko z polecenia i na zaproszenia. I wcale nie muszą mieć cen jak dla szejków, trzeba tylko "znać" odpowiednie osoby.

                  • bi_scotti Re: turysci to motłoch 17.07.11, 22:41
                    tacomabelle napisała:

                    > A hoteli naprawdę luksusowych nie ma w ogole w ofertach bp ani w przewodnikach
                    > , są to zwykle prywatne kluby dostepne tylko z polecenia i na zaproszenia. I wc
                    > ale nie muszą mieć cen jak dla szejków, trzeba tylko "znać" odpowiednie osoby.
                    >

                    Albo przypadkiem zajechac na koncowce benzyny pozna pora z wymeczona 3 (rozkosznych wink ) dzieci i byc przyjetym jak krolowie i ksiazeta przez uprzejma obsluge mowiaca po angielsku (!). Tak sie nam wydarzylo w zyciu podrozniczym dwa razy. I masz racje - ceny nie byly jakies zabojcze.
                    Ale przez naszego ukochanego przyjaciela "google" tongue_out mozna znalezc mnostwo fajnych miejsc z atmosfera, sensowna cena, przyjemna oferta, mnostwem info etc. Szczerze mowiac, Internet zmienil warunki i mozliwosci podrozowania tak diametralnie, ze ja sie czasem zastanawiam kto jeszcze w ogole korzysta z biur podrozy? Tak patrze wstecz i my chyba ostatni raz korzystalismy w 1996 roku? a moze w '95? I nie mam znajomych ktorzy by korzystali. Po co?
    • aniani7 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 14:40
      Nigdy nie byłam na wakacjach AI, ale tylko dlatego, że odstręcza mnie sztampowość takiej rozrywki. Lubię czuć ten dreszczyk emocji, kiedy wstaję rano i nie wiem, co będę robiła. Mimo tego nie ośmielłabym się krytykować tych, który korzystają ze zorganizowanego wypoczynku. Jeżeli kobieta tyra od rana do nocy, nikt nic jej nie poda i nie obsłuży, a ona marzy tylko o tym, żeby gdzieś zalegnąć pod palemką i oderwać się od wszystkiego, to niech z tego korzysta. Pani chyba pisze trochę o tym AI z pozycji bogatej Szwecji, gdzie ludzi stać na wiele i tak jak ona wyszaleli się, a teraz mogą być maksymalnie poprawni.
      W turystach drażni mnie tylko poczucie wyższości przejawiające się chociażby w nierespektowaniu zasad panujących na danym terenie. Faktycznie, gdziekolwiek jestem, zachwycam się maksymalnie wszystkim, co mi się spodoba.
      • ceide.fields Re: turysci to motłoch 17.07.11, 15:36
        Użyłaś słowa "spodoba". Niestety obecnie rządzi politpoprawny wymóg aby podobało się wszysko, bo wszystko co jest u lokalsów musi być cud/miód. Jak się nie podoba to na pewno jesteś imperialistycznie myślącym Europejczykiem nie rozumiejącym odmienych kanonów wrażliwości piękna.

        Tak więc trzeba zachwycać się brudem u Arabów, smrodem u Hindusów, a wszędzie trzeba chwalić lokalne knajpiki dla lokalsów, nawet jeśliby serwowały niedobre i nieświeże jedzenie (a zapewniam, że sporo jest takich)

        Na i oczywiście jak hotel AI to na pewno moloch, z niedobrzm jedzeniem i dla motłochu turystycznego.

        No i każdy domek w Szwecji jest zajefajny i dzieci bedą płakać ze smutku przy powrocie.

        Niech żyją stareotypy i generalizacja.
        • havana28 Re: turysci to motłoch 17.07.11, 15:57
          a wszędzie t
          > rzeba chwalić lokalne knajpiki dla lokalsów, nawet jeśliby serwowały niedobre i
          > nieświeże jedzenie (a zapewniam, że sporo jest takich)

          etam. Jak knajpa serwuje niedobre (to akurat jest rzecz względna) i nieświeże żarcie, to NA 100% nie jest to knajpa dla lokalsów, tylko dla turystów-motłochu...
          • bi_scotti Re: turysci to motłoch 17.07.11, 16:15
            Powtorze za powyzszym "etam" - nic nie jest czarno-biale. A poglady wyrazone w artykule sugeruja, ze jest albo/albo i zadnych innych opcji. Bez sensu.
            Czasem sie ma ochote na hitchhiking z plecakiem z Montrealu na Yukon (zaliczone wink) a czasem na 5 star super-duper resort na jakiejs Arubie czy innej Margarita Island (zaliczone wink) a wielokrotnie na rozne opcje in between - zycie jest na tyle krotkie i dlugie, ze warto sprobowac i tak, i tak, i siak. Oczywiscie, nalezy nie smiecic, szanowac lokalne obyczaje, byc grzecznym dla obslugi, nie niszczyc przyrody i/lub zabytkow itd. itd. Ale tak nalezy sie zachowywac WSZEDZIE - w swojej najblizszej okolicy i na koncu swiata. Jesli ktos jest uprzejmym. kulturalnym, uczciwym klientem w lokalnym sklepie to przeciez przez przelot samolotem nad oceanem nie stanie sie nagle jakims chamowatym potworem rzucajacym puszki po piwie do Grand Canyon! Odwrotnie, niestety, tez to dziala - burakowaty, chamowaty koles wypisajacy na lawce w parku pod blokiem "Elka ma cieple cyce" nie stanie sie w czasie nocnego lotu eleganckim i wysublimowanym koneserem zabytkow na Mayan Riviera! Taki life - wszedzie i zawsze jestesmy otoczeni mieszanka ludzi i kategoria "turysta" co najwyzej moze to uwypuklac ale przeciez az tak nie zmienia szarej rzeczywistosci.
            A jezdzic, latac, chodzic, plywac warto smile I nalezy!
            • duzeq Re: turysci to motłoch 17.07.11, 18:57
              Lo kurde, nigdy nie przypuszczalam, ze do tego dojdzie, ale doszlo - zgadzam sie w zupelnosci z bi_scotti, ktora na dodatek nie popelnila w poscie prawie ani jednego angielskiego wtretu big_grin.

              Zwroce jeszcze uwage na jeszcze jedna rzecz: pani rozprawia o Tajlandii i Filipinach, ale rzuca sie niejako o cala turystyke. Bo jezeli wypowiada sie, ze "na wyższych szczeblach - recepcja, kelnerzy, menedżerowie hotelu - zatrudniani są zwykle młodzi ludzie z Europy, studenci hotelarstwa, animatorami też zostają ludzie rekrutowani tam, gdzie biuro ma swoją centralę", to znaczy, ze pani nie ma na mysli Grecji, Wloch czy Hiszpanii. Ale w takim razie czy w tychze krajach odpoczynek AI jest dozwolony czy rowniez potepiany?
              • ally Re: turysci to motłoch 17.07.11, 19:25
                Ja bym unikała np. hoteli-molochów w Hiszpanii, które zniszczyły nabrzeże. Chodzi o to, by myśleć.
                • duzeq Re: turysci to motłoch 18.07.11, 16:40
                  Ale to wybrzeze zostalo juz zniszczone, a moj bojkot nie spowoduje, ze wybrzeze sie cudownie odbuduje. Argument o biedzie lokalsow odpada. Argument o tym, ze bogaca sie tylko zagraniczne korporacje odpada. To o czym mam myslec?
                  • cherry.coke Re: turysci to motłoch 18.07.11, 16:57
                    O kreowaniu popytu smile Skoro beton sie sprzedaje, to zrobia nastepny.
                    • duzeq Re: turysci to motłoch 18.07.11, 20:08
                      Moze umowmy sie, ze ten zlowrogobrzmiacy beton to przesada. Jedynie Benidorm przypomina Manhattan, reszta da sie przezyc. Budowa hoteli nie zalezy tylko i wylaczenie od popytu turystycznego i wiadomo, ze w pewnym momencie dochodzi raczej do przesytu, co zreszta widac doskonale na przykladzie Hiszpanii.

                      Ponadto co powinno sie zrobic? Limitowac zachcianki turystyczne? Pokazywac palcem ludziom co maja robic? Jak maja odpoczywac? Wprowadzac specjalne a la PRLowskie kartki na wypoczynek? Ci, ktorym kartek braklo maja obowiazkowo sobie poszukac jakiejs garkuchni u katalonskiej rodziny w ramach niekreowania popytu na AI czy co?

                      No dobrze, to teraz sobie wyobrazmy, ze zrownano z ziemia wszystkie te okropne wielkie motlochy na ¨kostach¨. Bezrobocie skacze drastycznie do gory, lokalsi nie maja na czym dorabiac, generalnie dzieje sie to, o co rzuca sie pani Szwedka w przypadku Filipin, ale jest git, bo nie ma betonu. Niemniej jednak paskudni turysci przyjezdzaja i to tak en masse, bo ludzie w naturze maja to, ze chca baterie ladowac swiatlem, ktorego w pewnych, zazwyczaj bogatszych czesciach globu, brakuje. Domagaja sie jakiegos spania wiec lokalsi rzucaja sie goraczkowo do budowania domow, domkow, domeczkow i domiskow, zabudowujac co sie da w promieniu o wiele wiekszym niz hotele.
                      Bo samoloty zanieczyszczaja? Wsadz tych wszystkich co leca do np. Hiszpanii w autokary. No, zaprawde, srodowisko zapiszczy sie ze szczescia.

                      I to niby ta lepsza, bardziej sprawiedliwa i ekotrendy wersja turystyki?

                      • cherry.coke Re: turysci to motłoch 18.07.11, 20:55
                        Alez po co limitowac, pokazywac palcem czy rownac z ziemia.

                        Wystarczy rozpowszechniac wiedze o kulisach dzialania tego biznesu. Kto chce nadal wybierze beton, kto nie chce, cos mniejszego i bardziej lokalnego. Identycznie jak z McDonaldsem czy Tescopodobnymi - korzysta z nich masa ludzi i wiekszosc nie przestanie, skoro jest duzo, tanio i wygodnie. Takie jest zycie i ludzka natura smile Mniejszosc natomiast moze by i przestala, gdyby miala okazje dowiedziec sie, co wspiera, tylko sa zbyt zajeci innymi zagadnieniami, zeby sie tym zajac. No to mamy okazje sie dowiedziec.
                        • bi_scotti Re: turysci to motłoch 18.07.11, 21:19
                          A jest jakas opcja "perfect"? Bo szczerze mowiac, ja nie widze ale moze mam ograniczony horyzont.
                          Uklad jest jaki jest - coraz wiecej ludzi na swiecie stac na fantastyczne/egzotyczne podroze (stac finansowo, kulturowo, intelektualnie, emocjonalnie etc.) i cos z tym fantem trzeba zrobic. Szczegolnie, ze "fant" przynosi dochody i korzysci wszelakie.
                          I jeszcze jedna uwaga - zapaskudzanie jakichs tam amazing okolic odbywa sie wielokrotnie kompletnie bez zwiazku z turystami - przykladem (na niewielka acz znaczaca skale!) niech bedzie budowanie "domow z widokiem" u nas w BC czy u sasiadow wzdluz wybrzeza Pacyfiku. Skutki bywaja oplakane, bo dom na skale z widokiem na ocean wyglada super na pocztowce ale jak dobrze powieje i poleje (a czasem i poplonie) to dom znika jak sen jaki zloty, zostaje dziura w ziemi, zniszczone srodowisko i ogolny placz & zgrzytanie zebow. I jeszcze zeby bylo bardziej przygnebiajaco, wielu takich domow nikt nie chce ubezpieczac, bo kazdy normalny ubezpieczyciel wyobraznie jednak ma. I statystyki w zasiegu reki tez.
                          A ilez paskudztw architektonicznych budowanych "przez siebie dla siebie" powstalo chocby na polskim Podhalu i to wcale nie wylacznie w idiotyzmem-skazonych czasach PRLu.
                          Zupelnie zas prywatnie przyznam, ze mam zawsze cieple uczucia bycia w global village gdy w jakas tam niedziele rano stoje po raz kolejny w kolejce do wejscia za friko do Louvre z masa tegoz "motlochu" gadajacego jezykami i sliniacymi sie na to co za chwile dane im (nam) bedzie (znowu) poogladac. Jest cos bardzo optymistycznego w tych MASACH spragnionych wspolnych przezyc tego, co swiat ma dla nas "special & the best". Czy to Mona Lisa, czy Niagara Falls, czy Petra ... jestesmy wszyscy obywatalemi wielkiej miedzynarodowej republiki (mafii?) turystow smile Turysci wszystkich krajow ... spotkajmy sie na szlaku wink
                  • ally Re: turysci to motłoch 23.07.11, 14:14
                    OK, nie wzięłam pod uwagę, że niektórym po prostu zupełnie nie przeszkadza przykładanie ręki do barbarzyństwa.
        • cherry.coke Re: turysci to motłoch 17.07.11, 19:22
          > Tak więc trzeba zachwycać się brudem u Arabów, smrodem u Hindusów, a wszędzie t
          > rzeba chwalić lokalne knajpiki dla lokalsów, nawet jeśliby serwowały niedobre i
          > nieświeże jedzenie (a zapewniam, że sporo jest takich)

          Bynajmniej. Ja na przyklad chetnie pojechalabym do Indii, ale nie jestem naiwna i jezeli wiem, ze obrazki takie jak ponizej nie sa moja wydelikacona wrazliwosc to po prostu tam nie jezdze i tyle:
          www.chinasmack.com/2010/pictures/filthy-india-photos-chinese-netizen-reactions.html
          Moglibysmy pojechac na superhiperwypasny wyjazd z joga, dwa tygodnie w klimatyzowanym zamku, opieka nad dziecmi - otrzymalam ostatnio taka oferte przez znajoma, nawet niedrogo. Tylko ze jesli mamy siedziec w bombonierce i byc wozeni na wypady do miasta przez szoferow, zeby przez okno samochodu robic zdjecia, to po kiego grzyba mamy tam jechac?...
          • donkaczka Re: turysci to motłoch 17.07.11, 19:40
            oj, to duzo stracisz smile
            indie to nie tylko to co zalinkowalas albo ekskluzywny hotel z dala od hindusow
            jest jeszcze duzo pomiedzy, ja wyjazd wspominam super, choc prawda jest, ze przy drogach walaja sie worki ze smieciami, szwendaja sie krowy, ale to nie jest taki syf, jaki bije z tamtych fotek
            mieszkalysmy w domkach na plazy, czysciutkich, sami hindusi tez sa czysci, nawet bezdomni mieszkajacy na ulicach kapia sie codziennie i piora ubrania, tylko do otoczenia maja stosunek dziwny to fakt

            ja sie zakochalam w indiach, pojade tam na pewno nie raz i emeryture mam zamiar spedzic z mezem na plazy w goa smile
            • tacomabelle Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:15
              Ktoś tu wyżej pisal o filmie Rajska Plaża. Sporo prawdy, że "świadoma turystyka" może się przerodzić w patologię.
            • cherry.coke Re: turysci to motłoch 17.07.11, 20:32
              donkaczka napisała:

              > oj, to duzo stracisz smile
              > indie to nie tylko to co zalinkowalas albo ekskluzywny hotel z dala od hindusow
              > jest jeszcze duzo pomiedzy, ja wyjazd wspominam super, choc prawda jest, ze prz
              > y drogach walaja sie worki ze smieciami, szwendaja sie krowy, ale to nie jest t
              > aki syf, jaki bije z tamtych fotek
              > mieszkalysmy w domkach na plazy, czysciutkich, sami hindusi tez sa czysci, nawe
              > t bezdomni mieszkajacy na ulicach kapia sie codziennie i piora ubrania, tylko d
              > o otoczenia maja stosunek dziwny to fakt
              >
              > ja sie zakochalam w indiach, pojade tam na pewno nie raz i emeryture mam zamiar
              > spedzic z mezem na plazy w goa smile

              Nie postawilismy jeszcze kreski, ale musimy sie wiecej dowiedziec smile Jak na razie do tej pory najlepiej sprawdza sie jezdzenie do krajow, gdzie kogos znamy, a w Indiach nikogo nie znamy. Znam Hindusow tutaj, ale chyba sie mocno zeuropeizowali, bo wydaje sie ich nieco dziwic, ze ktos ma ochote wybierac sie do Indii smile
              Moja przyjaciolka Polka miala wrazenia dosc hardkorowe, z tym ze jej to nie przeszkadzalo, bo to eksploratorka maksymalna, natomiast my przy niej jestesmy misie pluszowe...
    • kawad Re: turysci to motłoch 17.07.11, 21:06
      Tylko 2,5 proc. ludzi na świecie lata samolotem na wakacje. Pozostałe 97,5 proc. tego nie robi. Można zadać sobie pytanie: czy naprawdę muszę lecieć na wakacje samolotem, który jest tak szkodliwy dla środowiska? A może lepiej pojechać autobusem albo pociągiem?

      Tiaaa, ja proponuję na piechotę, jeszcze mniej szkodliwe dla środowiska.tongue_out
      • tacomabelle Re: turysci to motłoch 17.07.11, 21:17
        Pociąg albo autobus do Egiptu albo na Kubę to może być niezapomniana wyprawa smile

        Ci Szwedzi to mają dylematy, zwłaszcza po masowym zaliczaniu całego świata przez ostatnie 40 lat, teraz szkoda aby im Polacy go nie zadeptali wink
        • bi_scotti Re: turysci to motłoch 17.07.11, 21:35
          A bo to takie marzenia Ghandiego o powrocie do kolowrotka wink
          Przestaniemy latac - linie lotnicze zbankrutuja, tysiace ludzi pojdzie na bruk.
          Przestaniemy korzystac z eleganckich resortow - jak wyzej.
          Przestaniemy uprawiac turystyke kwalifikowana - the same ...
          To nie jest takie proste przekwalifikowac zawodowego pilota czy szefa hotelu na np. producenta rowerow albo lapci wiklinowych.
          Turystyka w kazdym wydaniu przynosi ogromne dochody krajom, miastom, poszczegolnym ludziom i kazdy turysta to skarb - i ten z plecakiem, i ten w "room with a view".
          Moim zdaniem, problem nie jest w turystach ale w czesto nierozsadnych decyzjach stymulujacych rozwoj turystyki gdzies tam. Najlepszy przyklad podal ktos wyzej - "Costa Concrete" w Hiszpanii. Ale to nie jest turystow wina ani opowiedzialnosc, ze lokalne wladze chciwe i zarloczne na dochody z turystyki, pozwolily Hiszpanom na takie bezsensowne zapaskudzenie ich wlasnego wybrzeza za pieniadze zagranicznych (!) inwestorow. Pecunia non olet wiec gdzie sie tylko da, tzw. decydenci probuja zaoferowac jakas baze i oferte super szybko i jak najtanszym kosztem. A co nagle to po diable ...
          Jesli juz nawolywac kogokolwiek do madrzejszego, bardziej perspektywicznego podejscia do turystyki (rowniez tej resortowej, all inclusive, dla bogatych i wybrednych etc.) to nie samych turystow ale poszczegolne rzady a szczegolnie SAMORZADY w danych okolicach. Komu ma zalezec na zachowaniu oryginalnego krajobrazu i way of life jak nie tym, ktorzy "gdzies tam" zyja?
          • tacomabelle Re: turysci to motłoch 17.07.11, 21:47
            Hiszpania i Bułgaria to w Europie jaskare przypadki rabukowego podchodzenia do turystyki. W Hiszpanii wybrzeże środziemnomorskie zostało zabudowane właśnie mrówkowcami - Alicante, Benidorm, Costa del Sol, Majorka. Ibiza slynie z orgietek. Trzymają się jako tako Wyspy Kanaryjskie.

            Bułgaria powtarza wlaśnie te drogę. Złote Piaski, Sw. Włas i sporo innych miejscowości. I szkoda bo to wciaż jeszcze w sporym stopniu autentyczne bałkańskie klimaty.
    • morgen_stern i jeszcze 20.07.11, 13:58
      Ponieważ w tym tyglu wzajemnego obrażania się i kompletnego niezrozumienia tematu tudzież intencji autorki książki zgubiło się moim zdaniem coś ważnego polecam ciekawą i wyważoną recenzję z jednego z moich ulubionych blogów:

      miastoksiazek.blox.pl/2011/06/Zapomniec-o-raju.html
      • iwoniaw A jednak mnie nie przekonuje 20.07.11, 14:33
        Autorka z energią godną lepszej sprawy apeluje, by zostawić "dzikich" w ich rezerwatach czy co? Co to ma w ogóle być:

        CytatTylko że gdy w takie dziewicze miejsce przyjedzie piąta, siódma i dwudziesta grupa niskobudżetowych turystów, któryś z miejscowych w końcu poda cenę za kilo bananów lub kokosa dziesięć razy wyższą niż normalnie, na początek nieśmiało, a potem coraz pewniej, gdy stwierdza, że turysta płaci bez szemrania. W końcu dla niego to różnica rzędu 50 groszy, złotówki - niezauważalna. W ten sposób machina turystyczna się nakręca, kolejni sprzedawcy podnoszą ceny, do miasteczka czy wioski ściągają następni chcący zarobić, turyści są osaczani już po wyjściu z pociągu czy autobusu, i uciekają w kolejne "dziewicze" i "niezepsute" miejsce...

        Niezłe, doprawdy; pani ma wizję, co jest najlepsze dla autochtonów i przeraża ją, że ktoś im pozwala zarabiać i zmieniać tryb życia, podczas gdy powinni wszak być żywym skansenem przez pokolenia. Idąc tym tropem, to strach na agroturystykę w Bieszczady jechać, bo nieświadomi zagrożeń miejscowi przy coraz większej ilości zblazowanych turystów zaczną budować hotele z łazienkami i bieżącą wodą i rajski klimat chałup ze sławojkami zaginie bezpowrotnie. Może w ogóle niepotrzebnie granice po 1989 otwarto, wszak Polska zmieniła się dramatycznie przez ostatnie 20 lat i zaginął niepowtarzalny klimat, dziś już nie do odtworzenia...
        • kolpik124 Re: A jednak mnie nie przekonuje 20.07.11, 14:48
          Dokładnie o to chodzi. W Bieszczadach powinna być dzicz, brak telefonów, sklepów, prądu, dróg, kanalizacji, powinny grasować wilki, niedźwiedzie a ludność posuwać w łapciach i fufajkach itd, aby ekologicznie i turystycznie "świadoma" warszafffka mogła raz na ruski rok przyjechać, napawać się nieskażoną naturą i obcować z prostym i zdrowym wiejskim ludem.

          To samo odnosi się do każdego innego miejsca na świecie.
        • cherry.coke Re: A jednak mnie nie przekonuje 20.07.11, 14:51
          Jest jeszcze kwestia dywersyfikacji uslug i niebezpieczenstw wkladania wszystkich jaj do jednego koszyka. I na tym mozna przejechac sie wszedzie, nie tylko gdzies na Bali, ktore przezylo zapasc po zamachach bombowych, ktore odstraszyly turystow. Podobnie na przyklad jest w sektorze hotelarskim w Irlandii: podczas boomu nabudowali wielkich hoteli z polami golfowymi, ktore teraz sa rekach syndykow, wiekszosc jest nierentowna, obciazona wielkimi kredytami, podaz pokojow znacznie przekracza zapotrzebowanie. Bankrutujace hotele wyprzedaja pokoje za bezcen na stronach z ofertami, co podcina rynek porzadnych hoteli, ktore pracowaly na siebie i do tej pory sie trzymaly. Ludzie traca prace albo musza pracowac na czarno, a czesto taki hotel to najwiekszy pracodawca w okolicy. Jakosc uslug spada, wiec turystow tez nie przybywa. Ot skutki owczego pedu. Jak Bieszczady sie za bardzo zabuduja i pokryja szyldami, to turysci pojada gdzie indziej, a wlasciciele zostana z pustymi pokojami i kredytem do splacenia.
          • kolpik124 Re: A jednak mnie nie przekonuje 20.07.11, 14:55
            Tatry już dawno zabudowane i zaszyldowane. Turyści pojechali gdzieś indziej?
            • morgen_stern Re: A jednak mnie nie przekonuje 20.07.11, 15:00
              Niektórzy tak - ja nie cierpię Zakopanego, ani tego typu popularnych turystycznych miejscowości. Wiem wiem, nikt tam za mną nie płacze. Chodzi o mechanizm.
            • cherry.coke Re: A jednak mnie nie przekonuje 20.07.11, 15:12
              kolpik124 napisała:

              > Tatry już dawno zabudowane i zaszyldowane. Turyści pojechali gdzieś indziej?

              Nie znam sie na kurortach zimowych, ale nawet w polskim necie widzialam duzo artykulow porownujacych polskie miejscowosci bardzo niepochlebnie do na przyklad czeskich czy slowackich, pod wzgledem zarowno infrastruktury, jak i stosunku cen do oferty.

              Poza tym pamietaj, ze wraz ze wzrastajaca zamoznoscia ludzie zaczynaja miec wybor. Jesli kogos zaczyna byc stac na cos ciekawszego, to moze niekoniecznie pojedzie do miejscowosci z szyldami, straganami, smrodem smazeniny i ryczaca muza. Oczywiscie dla niektorych jest to sens wakacji big_grin
              • iwoniaw No i gdzie problem? 20.07.11, 15:21
                Każdy ma wybór i pojedzie, dokąd zechce. Jeśli smażenina i szyldy stracą wystarczająco dużo amatorów, to zapewniam, że autochtoni szybko szyldy zdejmą i zaczną gotować na parze dla kolejnych trędi gości.
                Tymczasem zaś chyba ubolewanie nad ciężkim losem zakopiańskiego bacy, który musi pod niegustownym szyldem frytki pod disco muzę sprzedawać i ubliżanie jedzącemu te frytki, iż człowieka nie szanuje jest chyba nieco... surrealistyczne?
                • cherry.coke Re: No i gdzie problem? 20.07.11, 15:30
                  Baca ma to do siebie, ze dziala na wolnym rynku, w srodku Europy i jesli turysci zawioda albo zaczna miec wyzsze standardy, moze zmienic biznes albo wrecz zamknac i polegac na owcach. Problem ze spoleczenstwami rozwijajacymi sie polega na tym, ze jesli wszyscy zaczynaja zyc z paciorkow i zebrania, a potem na przyklad przychodzi tsunami, susza albo zamach bombowy i turystow niet, to masz zapasc gospodarki na poziomie nieporownywalnym i nikt im wtedy nie pomoze, bo nawet pomoc humanitarna rozdrapie establishment.
                  • iwoniaw Re: No i gdzie problem? 20.07.11, 15:41
                    Aha, czyli lepiej niech głodują non stop niż mieliby przez parę sezonów pozarabiać na paciorkach i tańcach "oryginalnych" pomiędzy tsunami a suszą. Świetnie.

                    A bacy naprawdę niewiele pomoże fakt europejskości i wolnego rynku, jeśli na frytkach, bryczkach i oscypkach nie zarobi dość, by się (i rodzinę) na tym rynku z europejskimi cenami utrzymać. I wątpię, czy sprzątaczka w jego pensjonacie (jak mniemam, nie zarabiająca kroci) ucieszyłaby się z bojkotu turystów (= zwolnieniu jej), bo ścieląc łóżka i mopując toalety nie zarabia "godnie".
                    Miłosiernie pomijam tu już fakt, jak bardzo jako "cywilizowany i europejski na wolnym rynku" jest postrzegany taki baca ze swym biznesem przez takie pańcie jak szwedzka autorka książki...
                    • cherry.coke Re: No i gdzie problem? 20.07.11, 15:52
                      Ale czemu tak od bandy do bandy? Musza byc albo uslugi stricte turystyczne, albo umieranie z glodu? Dlaczego na przyklad zamiast kupna paciorkow czy obejrzenia tanca nie wybrac sie zwiedzic warsztatu tkacko-krawieckiego albo miejscowego gospodarstwa rolnego? Czemu zamiast (lub oprocz) wysylac kartek nie udzielic mikropozyczki miejscowemu rzemieslnikowi przez kiva.org czy cos podobnego?

                      > A bacy naprawdę niewiele pomoże fakt europejskości i wolnego rynku, jeśli na fr
                      > ytkach, bryczkach i oscypkach nie zarobi dość, by się (i rodzinę) na tym rynku
                      > z europejskimi cenami utrzymać. I wątpię, czy sprzątaczka w jego pensjonacie (j
                      > ak mniemam, nie zarabiająca kroci) ucieszyłaby się z bojkotu turystów (= zwolni
                      > eniu jej), bo ścieląc łóżka i mopując toalety nie zarabia "godnie".

                      W tym kontekscie to baca bylby raczej bohaterem pozytywnym, bo jest lokalsem zatrudniajacym lokalsow, a nie korporacja odcinajaca gosci murem (plus dwie wycieczki) i wyprowadzajaca zyski do centrali smile
                      • iwoniaw Re: No i gdzie problem? 20.07.11, 16:01
                        E no, pobliski warsztat tkacko-krawiecki to niewątpliwie mający konszachty z turystyczną mafią żerujący na swych robotnikach (za głodową pensję wynajmowanych!) lokalny oligarcha, stąd w ogóle turysta jest wypuszczany w pobliże wink
                        Baca właśnie że wyprowadza zyski, bo zamiast zainwestować w dokarmianie kozic w TPN sponsoruje wyprodukowany przez zagraniczną korporację samochód dla syna i mieszkanie dla córki w Stolicy, zdaniem niektórych "ktoś" powinien pilnować, by się od wypasu owiec za bardzo nie oddalał wink

                        Mikropożyczka dla hinduskiego przedsiębiorcy ma się zaś nijak do tematu "jak wyjechać na wakacje po roku ciężkiej harówki".
                        • cherry.coke Re: No i gdzie problem? 20.07.11, 16:30
                          Wiadomo, ze idealu nigdy sie nie osiaga, ale mozna jakos tam do niego dazyc, znajac ograniczenia smile

                          Dla mnie osobiscie w tego typu tekstach wazne jest takie ogolne przeslanie - po co nam dalekie podroze? Z jakiego powodu chcemy tam byc i co jestesmy w stanie dac w zamian? Bo jesli na przyklad zalozmy chcialabym pojechac do Indii, to wlasciwie dlaczego?

                          z czystej ciekawosci
                          bo kolega pojechal i mial ladne zdjecia
                          bo musze porzadnie odpoczac
                          bo to teraz modne i wszyscy jezdza
                          bo jest tanio
                          bo duzo wiem na ich temat i od lat sie interesuje
                          bo wstyd nie wyjechac poza Europe i musze sobie odbic
                          bo tak

                          I teraz ktore z tych powodow sa wystarczajaco wazne, zeby wyprodukowac tych pare ton CO2, byc moze wspierac nieetyczne firmy i gospodarke rabunkowa itp? A moze jednak zamiast samolotem do Indii wystarczy pojechac promem do Bretanii czy Portugalii, a o Indiach poogladac filmy, albumy i poudzielac Hindusom mikropozyczek na maszyny do szycia? Czy Indiom naprawde bedzie mnie brakowalo? A jesli naprawde musze pojechac, to jak sie postarac, zeby bilans podrozy wyszedl na plus?

                          Oczywiscie jest masa ludzi, wedlug ktorych ich wypoczynek lub "bylem tu" jest najwazniejszy na swiecie i kropka, albo ktorzy uwazaja, ze myslenie boli, a co do wakacji z definicji nie istnieje. No ale to jest wlasnie konsumpcjonizm i tego sie nie przeskoczy smile
                          • iwoniaw Mimo wszystko myślę, że większość 20.07.11, 16:48
                            jednak jedzie na wakacje z trywialnej potrzeby odpoczynku wink bez względu na to, czy jest to dla nich tożsame z moczeniem się w wodzie, leżeniem pod parasolem z drinkiem, lataniem po starożytnych ruinach, ekstremalną wspinaczką, pływaniem do upadłego czy jeszcze czymś innym. I czy wybiera w tym celu Bieszczady, molo w Sopocie, Akropol ateński czy plażę w Hughardzie, coś go to kosztuje (nie tylko finansowo czy organizacyjnie) i kogoś wspiera.
                            W rzeczywistości polskiej chciałoby się zapytać - o czym w ogóle mowa? Ludzie przez dziesięciolecia nie mogli wyjechać nigdzie (no, niektórzy do Bułgarii ewentualnie, to już był wypas i egzotyka), więc cóż dziwnego, że się społeczeństwo na dorobku zachłysnęło tanimi wczasami w egzotycznym Egipcie z ciepłym morzem? Jeśli ktoś w tym niebogatym kraju marzył całe życie o zobaczeniu skrawka Afryki czy Azji na żywo i - nierzadko odmawiając sobie wielu rzeczy - wybiera się na wycieczkę życia, to należy go obwiniać o prostytucję w Tajlandii i głodową pensję pokojówki na Bali? To dopiero jest nieetyczne, zwłaszcza w wykonaniu osoby, która całe życie korzystała z dostępu do tych "niemoralnych" sposobów spędzania wakacji, a i teraz łatwo znajdzie usprawiedliwienie dla SWOICH lotów do przyjaciół na innym kontynencie (że niby prąd oszczędza i rowerem jeździ do pracy, hehe - a skąd wie, że inni też nie "odpokutowali"? Może leżąca z drinkiem w hotelu ALL wczasowiczka odkupiła to pracą na kasie w wyprowadzającej zyski Biedronce i nie ma powodów, by lać krokodyle łzy nad pokojówką zmieniającej jej ręczniki?)
                            • cherry.coke Re: Mimo wszystko myślę, że większość 20.07.11, 17:02
                              Niemniej ona pisze z pozycji mieszkanca Zachodu i to jest jednak inne spojrzenie. Tutaj kazdego, naprawde kazdego stac na wakacje all-inclusive, nawet przyslowiowa kasjerke w Tesco (placa minimalna e8.65/h, weekendy ekstra) albo bezrobotnego (e200/tydzien plus oplacony czynsz i rozne roznosci), wiec to zaden cymes. Ludzie moga to miec na pstrykniecie palcami, wiec przyszedl czas zastanowic sie co dalej smile W PL niektorzy tez juz moga, a inni oby wkrotce mogli. To i pomyslec mozna.
                              Tak samo z zachodniego punktu widzenia pisze o backpackersach. Bo polski backpackers to jednak najczesciej ktos, kto przez lata planowal, odkladal i poznawal swoja wymarzona niskobudzetowa trase po obrzezach cywilizacji. A angielski na przyklad to jednak czesciej dziewietnastolatek na gap year (najczesciej Azja Pld-Wsch), ktory na feriach chlal, rzygal i rypal sie na Ibizie, a teraz chla, rzyga i rypie sie na Goa big_grin
                              • iwoniaw Racja, tyle że 20.07.11, 17:11
                                wobec tego nie nad etyką wyjazdów wakacyjnych by się należało pochylić, ale na całokształcie podejścia do świata. Bo jeśli ktoś się fascynuje, planuje, przeżywa - to bez znaczenia, czy środków mu starcza na Bieszczady czy Nepal albo inną Amazonkę, a jeśli ktoś chla i rzyga, to tez bez znaczenia czy w Hughardzie czy Międzyzdrojach.
                                Natomiast autorka jest dla mnie kompletnie niewiarygodna, bo nie różnicując tych postaw, intencji czy wreszcie zachowania na miejscu w czambuł potępia wszystkich równo (bo CO2 samolot emituje), ale ONA rzecz jasna może raz na 5 lat (a czemu nie raz na 10 lat? Ano bo ONA tak sobie ustaliła) polecieć do Tajlandii, bo segreguje śmieci (czy co tam jeszcze). Oczywiście inni - ci z hoteli All - nie zakręcają wody przy myciu zębów z definicji. Jakie to wszystko proste tongue_out A autochtoni na drugiej półkuli to wszak muszą być Szlachetni Dzicy...
                                • cherry.coke Re: Racja, tyle że 20.07.11, 17:28
                                  > wobec tego nie nad etyką wyjazdów wakacyjnych by się należało pochylić, ale na
                                  > całokształcie podejścia do świata. Bo jeśli ktoś się fascynuje, planuje, przeży
                                  > wa - to bez znaczenia, czy środków mu starcza na Bieszczady czy Nepal albo inną
                                  > Amazonkę, a jeśli ktoś chla i rzyga, to tez bez znaczenia czy w Hughardzie czy
                                  > Międzyzdrojach.

                                  No niewatpliwie. Praktycznie jednak taka selekcja jest trudna do wykonania i nieetyczna samo w sobie smile Moze za to zadzialac presja spoleczna i moda, czyli na przyklad jesli w tym roku Polska Aspirujaca Do Klasy Sredniej jezdzi gromadnie na all-inclusive, to moze za trzy lata okaze sie to passe, kasy przybedzie i tym, co zastapi grille trzeba bedzie opowiadac, jakie to etyczne wakacje sie samemu znalazlo big_grin

                                  > Natomiast autorka jest dla mnie kompletnie niewiarygodna, bo nie różnicując tyc
                                  > h postaw, intencji czy wreszcie zachowania na miejscu w czambuł potępia wszystk
                                  > ich równo (bo CO2 samolot emituje), ale ONA rzecz jasna może raz na 5 lat (a cz
                                  > emu nie raz na 10 lat? Ano bo ONA tak sobie ustaliła) polecieć do Tajlandii, bo
                                  > segreguje śmieci (czy co tam jeszcze). Oczywiście inni - ci z hoteli All - nie
                                  > zakręcają wody przy myciu zębów z definicji. Jakie to wszystko proste tongue_out A au
                                  > tochtoni na drugiej półkuli to wszak muszą być Szlachetni Dzicy...

                                  Ja bym wstrzymala sie z opinia do przeczytania ksiazki, bo wywiady gazetka konstruuje i zajawia tak, zeby przyciagaly kliki (patrz wyciagniety od czapy "motloch"), a nie dostarczaly informacji. Ksiazek i artykulow na ten temat jest duzo, nie trzeba polegac na samej nielatajacej pani smile A latania czlowiek rozwinieto-europejski raczej nie uniknie, pytanie, jak rozgraniczac to sensowne od tego bezsensownego. Niedlugo paliwa zdrozeja na tyle, ze latanie bedzie znowu luksusem i problem sam sie rozwiaze...
                                • my-alena Re: Racja, tyle że 20.07.11, 18:01
                                  A może autorka napisała książkę, żeby się nad nią zastanowić, poświęcić chwilę na refleksję i zadać sobie pytanie "Jak ja podróżuję ?" a nie po to, żeby posegregować ludzi na All, na eko itd.

                                  Po za tym jak ktoś jeździ na AI to ja nie rozumiem po co do Indii , Tajlandii, czy na inne Bali, to już Bułgaroa, Chorwacja, Włochy, Hiszpania czy Portugalia za zimne są czy jak ?





          • bi_scotti Re: A jednak mnie nie przekonuje 20.07.11, 15:00
            Cherry, ale to znowu nie jest odpowiedzialnosc indywidualnego turysty zeby sprawdzac ile hoteli z polami golfowymi jest budowanych w danej okolicy. Odpowiedzialnosc kazdego z nas sprowadza sie do tego, co FAKTYCZNIE mozemy kontrolowac. I jesli juz w ogole mamy wplyw na rozwoj turystyki to wylacznie w NASZEJ WLASNEJ OKOLICY gdzie glosujemy na takich czy innych politykow, z takimi czy innymi planami rozwoju/braku rozwoju bazy i oferty.
            Mozna (pewnie dosc zlosliwie) powiedziec, ze skoro Irlandczycy glosowali na takich a nie innych politykow z okreslonymi planami gospodarczymi odnosnie rozwoju tych hoteli, to znaczy ze nie odrobili pracy domowej, nie rozwazyli scenariusza "what if" i teraz maja to, co sobie sami wybrali. Oczywiscie, rzecz ma sie inaczej w krajach niedemokratycznych ...
            • cherry.coke Re: A jednak mnie nie przekonuje 20.07.11, 15:08
              Alez oczywiscie ze tak jest. Hotele sa tu akurat skutkiem nierozwaznych ulg podatkowych republiki kolesi politykow i deweloperow.

              Natomiast ktos, kto widzi mechanizm przestawiania wajchy na 100% z zewnatrz ma prawo wyrazic swoje tym zaniepokojenie smile
          • iwoniaw Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 15:11
            Ratować mieszkańców Bieszczad przed nimi samymi, skoro mają jakąś tam koncepcję niezgodną do końca z moją, bo moja jest mojsza? Czy może jednak założyć, że człek chcący sprzedawać turystom cokolwiek (choćby i z plastiku i choćby i bezgustnego) ma swój rozum i niekoniecznie powinien być zmuszony siedzieć na progu w łykowych kapciach, orać spłachetek ziemi drewnianą sochą i broń Boże nie zakładać sobie tv satelitarnej, bo jeszcze od Korzeni i Tradycji odejdzie w kierunku Złej Komercji, a jego przysiółek utraci Bezcenną Sielskość za cenę Trywialnego Udogadniania Sobie Życia?
            Może w ogóle zaskarżyć od razu ideę wszelkich funduszy rozwoju regionalnego, bo jakieś np. drogi asfaltowe budują w miejscach, gdzie od stuleci drabiniastym wozem co najwyżej dało się przejechać (o ile nie padało) po drodze gruntowej? I było "sielsko i nieskażenie cywilizacją?"
            • cherry.coke Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 15:18
              Ale po co te skrajnosci, gdzie w cytowanym poscie widzisz apele o bezcenna sielskosc? Miedzy bezcenna sielskoscia a krotkowzroczna, rabunkowa turystyka jest kupa miejsca. Caly watek jest tak naprawde o tym, ze dobrze jest podrozowac rozsadnie i zastanawiac sie, jakie skutki ma nasze podrozowanie, a takze (idealistyczne wiem) brac to pod uwage przy wyborach.

              W opisywanym przypadku Irlandii wystarczyloby nie wprowadzac idiotycznych ulg podatkowych (deweloperzy mieli zrobic na tym wielka kase, narobili wielkich dlugow) i monitorowac sytuacje tak, zeby nie wydawac pozwolen na budowe nowych hoteli, gdy podaz znacznie przewyzsza popyt. Tylko jakos nikt ksiazki o tym nie napisal na czas smile
              • iwoniaw Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 15:28
                Odnosiłam się przede wszystkim do cytatów z zalinkowanej recenzji, gdzie autorka ubolewa, iż nawet samodzielne podróżowanie i kupowanie od autochtonów produktów spożywczych zachęca owych krajowców do sprzedaży po coraz wyższych cenach, a w konsekwencji nakręca komerchę i niszczy sielskość dziewiczych miejsc, więc nie należy tego robić, bo to nieetyczne. Jest to dla mnie przykład, że cała ta idea zahacza o paranoję i w gruncie rzeczy podszyta jest straszliwym rasizmem i parciem do zachowania "rezerwatów", gdzie tubylcy mogliby żyć wyizolowani niczym zeberki na sawannie.
                Tymczasem ludzie (gdziekolwiek żyjący) to nie "gatunek podlegający ochronie" i o ich poczynaniach i możliwościach wyboru nie powinno "się decydować"/"monitorować" (kto niby zresztą miałby to robić?), bo każdy z nich ma swój rozum, obojętnie czy jest Egipcjaninem pracującym przy czyszczeniu basenów czy irlandzkim developerem, który wtopił i ma długi.
                • cherry.coke Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 15:38
                  Tylko ze to jest podejscie bardzo idealistyczne. Irlandzkiego developera nie zamierzam zalowac (bardziej jego pracownikow), demokracje ma, wyksztalcenie ma, sady ma, niech sie soba zajmuje. Natomiast moze warto sie zastanowic, czy i jak wyprowadzanie zyskow z Egiptu wplywa na ogromne tam bezrobocie mlodziezy albo jak miejscowe pokojowki na Bali musza sie odwdzieczac bialym menedzerom za utrzymanie sie w tej fantastycznej, utrzymujacej cala rodzine pracy.
                  • bi_scotti Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 16:25
                    cherry.coke napisała:

                    > Natomiast moze warto sie zastanowic, czy i jak
                    > wyprowadzanie zyskow z Egiptu wplywa na ogromne tam bezrobocie mlodziezy albo j
                    > ak miejscowe pokojowki na Bali musza sie odwdzieczac bialym menedzerom za utrzy
                    > manie sie w tej fantastycznej, utrzymujacej cala rodzine pracy.

                    No to ja, tez pewnie idealistycznie, przypomne, ze wolnosci/demokracji/samostanowienia nie da sie nikomu dac - kazdy musi to sobie sam wywalczyc/wymyslic/wypracowac. Zadna tam demokracja czy wolnosc wniesiona na "bagnetach" (nawet z najbardziej szczytna ideologia vide Afganistan i szkoly dla dziewczynek ...) nie bedzie dzialac jesli ludzie sami o siebie nie zawalcza/nie zadbaja. Ja moge wspolczuc pokojowce z Bali, moge wozic sterty ubran i innych goods na Kube dla obslugi hotelu, moge dawac zarobic lokalnym gdzies tam za cos na co tak naprawde nie mam ochoty ale majac poczucie, ze "wspieram" ALE o prawdziwa, stabilna wolnosc i demokracje ci ludzie gdzies tam musza zadbac sami dla siebie.
                    Oczywiscie, kluczem jest najczesciej oswiata i dostep do informacji wiec na wlasna miare mozna wspomagac lokalne szkoly, jakies misje, organizacje samorzadowe itp. Ale nie oszukujmy sie, my nie wyzwolimy pokojowki z Bali - ona musi wyzwolic sie sama.
                    • cherry.coke Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 16:38
                      Alez oczywiscie smile Niemniej im wiecej ludzi bedzie im metaforycznie siedziec na karku i wspierac status quo, tym mniejsza szansa, ze uda im sie wykonac jakichs ruch...
              • minnie_su Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 18:11
                <<nie wydawac pozwolen na budowe nowych hoteli, gdy podaz znacznie przewyzsza popyt. >>

                o ile ksiazek o tym jak powinnam podrozowac moge poprostu nie czytac to rozwiazania gdzie to urzednik bedzie mnie uczyl w co mam inwestowac moje pieniadze bylyby powodem do opuszczenia tego kraju tak szybko jak to mozliwe.
                • cherry.coke Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 18:27
                  Mysle, ze gdyby ci, co teraz sa winni bankom kupy milionow euro od hotelu mogli cofnac czas, byliby wdzieczni, gdyby ktos byl ich zlapal za szelki smile A juz na pewno wdzieczny bylby podatnik, ktory teraz te zombiehotele w duzej mierze funduje. Trzeba umiec odroznic inwestycje od spekulacji.
                  • minnie_su Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 18:41
                    cherry, jesli nie potrafi tego biznesmen (i oczywiscie ze nie zawsze potrafi) to z calo pewnoscia nie bedzie tego potrafil urzednik (gdyby potrafil to by urzednikiem nie byl ale sam biegutkiem wzial sie za interesy). i nie uwazam ze w ostatecznym rozrachunku podatnik na tym stracil, wprost przeciwnie.
                    • cherry.coke Re: Cóż zatem proponujesz? 20.07.11, 18:48
                      minnie_su napisała:

                      > cherry, jesli nie potrafi tego biznesmen (i oczywiscie ze nie zawsze potrafi) t
                      > o z calo pewnoscia nie bedzie tego potrafil urzednik (gdyby potrafil to by urze
                      > dnikiem nie byl ale sam biegutkiem wzial sie za interesy). i nie uwazam ze w os
                      > tatecznym rozrachunku podatnik na tym stracil, wprost przeciwnie.

                      Stracil stracil, bo dlugi developerow sa zamrozone w panstwowym "toksycznym banku", do ktorego podatnik doplacil juz kilkadziesiat miliardow euro, a mozliwe, ze to nie koniec. Nabudowali bez sensu, a jak wszystko siadlo, to wezwanie do splaty niesplacalnych kredytow spowodowaloby bankructwo calej sieci bankow, stad zamrozenie. Dodatkowo rzad musial udzielic gwarancji bankom, co lyknelo dalsze 100 czy 150 miliardow. Powodem irlandzkiej zapasci jest wlasnie brak skutecznej regulacji budownictwa i bankowosci i puszczenie developerow i bankow luzem.
    • lipsmacker Re: turysci to motłoch 20.07.11, 15:08
      Nie poruszac sie samolotami bo szkodliwe dla srodowiska...to ja mieszkajac w Australii musialabym nie jezdzic nigdzie poza wlasny kraj albo tez plywac statkami, czyli na wakacje w Europie przeznaczyc minimum 3,5 miesiecy (6tyg rejsu w kazda strone + 2 tyg a miejscu). Awykonalne, przynajmniej do emerytury.
      • iwoniaw A Ty myślisz, że taki statek, to co? 20.07.11, 15:14
        Nie zanieczyszcza środowiska? Jak Ci się Europy zachciewa, to se kanoe wyskrob. Tradycyjnie i ekologicznie to rdzenni mieszkańcy tych terenów nie szwendali się po świecie, tylko żyli spokojnie w epoce kamienia do XIX w. zanim im wrażej elektryczności i królików nie nawieźli wstrętni, nieekologiczni kolonizatorzy big_grin
        • morgen_stern Re: A Ty myślisz, że taki statek, to co? 20.07.11, 15:40
          Dlaczego zrobiła się ostatnio moda (nie tylko na tym forum) na wyśmiewania i sprowadzanie do absurdu a priori każdej próby pochylenia się nad problemami globalizacji, ekologii, rabunkowej gospodarki etc? Momentalnie pojawiają się "ekooszołomy", "trędi", "ełropejskie" i różnorakie "zabawne" porównania ("kanoe se wyskrob"). Nie ma nic pośrodku, nie ma spokojnej dyskusji, jest pogardliwe wyśmiewanie się, idiotyczne skrajności, bardzo to smutne.
          Coraz mniej mi się chce tu poruszać podobne tematy, widzę nadciągające nicki i z góry wiem, co przeczytam - stek pogardy i absurdów.
          • iwoniaw Morgen 20.07.11, 15:48
            Owszem, pojawiają się w tym wątku przykłady skrajne, ale zauważ, że akurat w tym przypadku są one odpowiedzią na skrajność z drugiego bieguna. "Stek pogardy i absurdów" dostrzegam w zalinkowanych artykułach i recenzjach książki, ot co.
            No ale może zechcesz spokojnie wyjaśnić, dlaczego właściwie ktoś, kto sam się wylatał i wyjeździł po wszystkich kontynentach teraz odbiera to prawo innym, którzy też mają fantazję i marzenie pooglądać zabytki dalekiej Azji/ popływać w ciepłym morzu/ zobaczyć na żywo rafę koralową/ walnąć się na leżak przy 40 stopniach i sączyć drinka od rana do wieczora? I jeszcze pogardliwie ich określa mianem niszczycieli "raju" i absurdalnie obwinia za korupcję/ prostytucję/ biedę w krajach na drugim końcu świata?
            • cherry.coke Re: Morgen 20.07.11, 16:00
              > No ale może zechcesz spokojnie wyjaśnić, dlaczego właściwie ktoś, kto sam się w
              > ylatał i wyjeździł po wszystkich kontynentach teraz odbiera to prawo innym, któ
              > rzy też mają fantazję i marzenie pooglądać zabytki dalekiej Azji/ popływać w ci
              > epłym morzu/ zobaczyć na żywo rafę koralową/ walnąć się na leżak przy 40 stopni
              > ach i sączyć drinka od rana do wieczora?

              Nie odbiera zadnego prawa. Informuje. Tylko i az smile

              > I jeszcze pogardliwie ich określa mian
              > em niszczycieli "raju" i absurdalnie obwinia za korupcję/ prostytucję/ biedę w
              > krajach na drugim końcu świata?

              Widzisz, a ja mam dziwne wrazenie, ze gdyby jutro wybuchly trzy wulkany i zawieszono loty na calym swiecie, to popyt na prostytucje w Tajlandii zostalby zdziesiatkowany w jedna noc. No moze jeszcze troche poszaleliby ci emeryci-pedofile, co to juz zjechali tam na stale.

              Przy czym zgadzam sie, ze za korupcje odpowiedzialny jest czesto miejscowy establishment, ktory odcina ludzi od pieniedzy z zagranicy, a korumpowanie odbywa sie nad glowami i turysty, i lokalsa. Ale chyba nie zaszkodzi, jesli turysta czasem pomysli, dokad idzie jego kasa.
              • iwoniaw A z tym się zgadzam 20.07.11, 16:09
                CytatAle chyba nie zaszkodzi, jesli turysta cza
                > sem pomysli, dokad idzie jego kasa.


                A tu się zgadzam całkowicie. Z tym, że nie każdy musi od razu uznać, że korporacja z niemieckim/francuskim/amerykańskim właścicielem to zło wcielone, któremu nie powinno się dawać zarobić nawet, jeśli on potrafi zapewnić nam wymarzony wypoczynek w akceptowalnej cenie.
                Tak, wiem, klienci prostytutek tajskich też uważają, że wiedzą, za co płacą i im to nie przeszkadza - ale w zlikwidowaniu tego procederu na tak masową skalę nie pomoże raczej bojkotowanie przez Europejczyków hoteli sieciowych; powiedziałabym, że przeciwnie - im więcej ludzi z krajów bogatszych będzie przyjeżdżało do biednych, tym więcej szans na wzajemne kontakty i powolne wyrównywanie różnic. Oczywiście o zachowaniu "raju" i skansenu z żywymi eksponatami nie może wtedy być mowy, ale jakoś w odróżnieniu od autorki książki mnie to nie martwi. (To traktowanie ludności tych biednych krajów niczym zwierząt w rezerwacie, którym należy zachować status quo, drażni mnie chyba najbardziej...)
            • morgen_stern Re: Morgen 20.07.11, 16:02
              Odpowiedź jest zajebiście prosta moim zdaniem - jak miałaby napisać tę książkę bez odbycia tych podróży? Bez zobaczenia tego na własne oczy, porozmawiania z ludźmi? Siedząc pod drzewkiem u znajomych na wsi? Przecież to totalnie banalne.
              • iwoniaw Re: Morgen 20.07.11, 16:14
                Ach, więc ona podróżowała _bezrefleksyjnie_ przez dziesięciolecia po to, by napisać tę książkę? A ta przemiana po szokującym odkryciu kolei i widoków w swej ojczyźnie to tylko taki chwyt literacki? Zatem cóż, może i teraz na leżakach Hughardy i Antalayi słoneczko wysmaża jakieś przyszłe proroctwa w synapsach przyszłych, nieświadomych tego guru...
                • morgen_stern Re: Morgen 20.07.11, 16:46
                  I widzisz? Znów zaczynasz tokować. Nie ma to sensu.
                  • iwoniaw Re: Morgen 20.07.11, 16:50
                    No nie ma sensu rzeczywiście, skoro nie jesteś w stanie odpowiedzieć na pytanie nie zaprzeczając linkowanym przez Ciebie samą tekstom.
                    • morgen_stern Re: Morgen 20.07.11, 16:53
                      Bo to jest tak oczywiste, że aż nie wiadomo, co pisać. No ale skoro uważasz, że jeśli się najeździła, to teraz nie ma prawa nawet pisnąć / zmienić zdania / nabrać refleksji to ja nie mam pytań. Tokuj sobie i ironizuj do woli, na szczęście mam z kim na temat tej książki pogadać.
                • babcia.stefa Re: Morgen 20.07.11, 18:18
                  Nie znasz się. Ona się poświęciła - podróżując cierpiała za milijony, żeby móc napisać książkę i otworzyć oczy takim jak my. Wiesz, ten horror pięciogwiazdkowych hoteli (przecież nie można spokojnie spać w takim hotelu ze świadomością, że jakiś biały menago dyma pokojówkę), tragedia jedzenia świeżo złowionych krewetek (stają w gardle, jak pomyślisz, że jakiemuś biednemu rybakowi za nie za mało zapłacono), zgroza spijania drinków z palemką (bo podaje je barman, który pracując w hotelu zamiast studiować traci szansę na wykształcenie i lepsze życie).
                  • cherry.coke Re: Morgen 20.07.11, 18:29
                    A mialabys do niej szacunek, gdyby ksiazke napisala z fotela? O alkoholu moga pisac tylko abstynenci, diety promowac szczupli od urodzenia? smile
                    • babcia.stefa Re: Morgen 20.07.11, 19:14
                      Też nie, ale ja generalnie nie mam szacunku dla eko-oszołomów jako takich, szczególnie robiących kasę na swoim eko-oszołomstwie.
                    • ceide.fields Re: Morgen 20.07.11, 19:14
                      Problem w tym, że neofitom odbija w drugą stronę jeśli chodzi o fanatyzm.
          • tacomabelle Re: A Ty myślisz, że taki statek, to co? 20.07.11, 17:34
            Może dlatego że ludzie są już zmęczeni dyktaturą politpoprawności i jej absurdami, najczęściej gloszonymi przez oderwanych od życia i jego realiów intelektualistów z bogato Zachodu, którzy zawsze wiedzą najlepiej co jest jedynie sluszne?

            Przypomina mi się obrazek z lewicowej demonstracji na placu pod rzymskim Termini, gdzie młodociani młodzi gniewni rewolucjoniści demonstrowali pod czerwonymi sztandarami z sierpem i młotem ubrani w dżinsy Pepe, koszulki D&G i okulary od Gucciego. Dla kogoś kto urodził się w komunistycznej Polsce ich hasła o "lepszym" świecie rządzonym prze idee Lenina i Che Guevary, brzmiały śmiesznie i żalośnie.



            morgen_stern napisała:

            > Dlaczego zrobiła się ostatnio moda (nie tylko na tym forum) na wyśmiewania i sp
            > rowadzanie do absurdu a priori każdej próby pochylenia się nad problemami globa
            > lizacji, ekologii, rabunkowej gospodarki etc? Momentalnie pojawiają się "ekoosz
            > ołomy", "trędi", "ełropejskie" i różnorakie "zabawne" porównania ("kanoe se wys
            > krob"). Nie ma nic pośrodku, nie ma spokojnej dyskusji, jest pogardliwe wyśmiew
            > anie się, idiotyczne skrajności, bardzo to smutne.
            > Coraz mniej mi się chce tu poruszać podobne tematy, widzę nadciągające nicki i
            > z góry wiem, co przeczytam - stek pogardy i absurdów.
            >
          • cherry.coke Re: A Ty myślisz, że taki statek, to co? 20.07.11, 18:06
            Ales ty ambitna. Bo kto niby ma sobie zdawac sprawe, ze ekologia przeklada sie na powodzie, swiatowa ekonomia na ceny na stacji benzynowej, a globalizacja na poziom bezrobocia w Lodzi smile Niech sie tym zajmuja postympowi komunisci i szlus.
        • my-alena Re: A Ty myślisz, że taki statek, to co? 20.07.11, 18:17
          Popadacie w paranoję i próbujecie, każda z osobna, tekst skierować tylko i wyłącznie do siebie i interpretujecie też według własnego widzi mi się.

          Po to są samoloty , żeby nimi latać. Nikt nie zabrania latać, czy nawet zwiedzić Indii, chodzi o to, żeby to miało sens. Bo po kiego grzyba lecieć do Indii , zalec na leżaku , kwitnąć tam cały tydzień, lub dwa w przerwie obserwując czy już kelner zauważył, że drink mi się skończył , ewentualnie wybrać się na wieczrony hotelowy dancing????? A to wszystko po to, żeby powiedzieć znajomym , Ech byłem w Indiach smile

          Masa ludzi tak podróżuje, nie wyściubiając nosa na metr z hotelu, ale co roku musi jechać do innego kraju i co rok oczywiście dalej.

          Nie odbierajcie tego personalnie, nie doszukujcie się powiązań do własnej osoby.

          • ceide.fields Re: A Ty myślisz, że taki statek, to co? 20.07.11, 19:13
            Akurat byłam w Goa. Jest kilka miasteczek i dłuuuuga plaża z hotelami, pensjonatami i palmami. Do najbliższego dużego miasta ponad 100 km. Do Delhi czy Bombaju ponad 1000 km. Owszem, można jeździć po okolicy, ale dalej to już trzeba być globtroterem i mieć sporo czasu. Mija się z sensem, jeśli ma się wykupiony hotel w okreslonym miejscu.

            w Indiach podróżowanie nie jest łatwe.

            A po co do Indii? Po to aby w lutym poleżeć z drinkiem w hamaku pod palmą kokosową i popluskać się w oceanie.
    • marghe_72 Re: turysci to motłoch 20.07.11, 16:49
      podyskutuję jak nabędę książkę smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka