Dodaj do ulubionych

Otyły jak brudas.

21.07.11, 18:42
Moj szwagier rzucil takim hasłem. Roztyć się to zapuścić się, czyli to tak jakby się nie myć. Był to komentarz wyglądu dzieci znajomych. "Jakbym ja miał tak gube dziecko, codziennie bym je przeganiał po parku... kilka razy i zrobil szlaban na słodycze. Bo jak mozna się tak zapuścić? To tak jakby np w ogóle nie myć zębów!

Co y na to? Czy roztycie się to taki sam grzech jak śmierdzące stopy, nieumte zęby czy tłuste włosy?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 18:54
      A Ty co myślisz na temat szwagra?

      • sueellen Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 19:12
        Szczerze, nie lubię go, bo to typ Johnego Bravo, ale nie wtym rzecz.

        On porównał otyłość do niemycia zebow. Oczywiście, jesli komuś śmierdzi z ust i psują się zeby na potęgę, mogą być różne przyczyny ale pierwsza i podstawowa to niedbałośc o higienę. Co mysleć o grubasie pożerajacym Big Maca?

        https://lh4.ggpht.com/_jFbqtsH14W8/SQk29L0K7_I/AAAAAAAAFTE/4udje2Jmuk8/fat%2520kid.jpg
        • kropkacom Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 19:15
          Odpisałam poniżej. smile I jeszcze, w fast foodach siedzą najczęściej chude dzieci. Z moich obserwacji. Ale fakt, chłopiec zdjęcia ma problem i istnieje ogromna szansa, że za problem odpowiadają opiekunowie.
        • koza_w_rajtuzach Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 08:24
          Moja córka miała takie same "słodkie" fałdeczki jak była mała wink). Baliśmy się z mężem, że na takie dziecko właśnie wyrośnie jak ten chłopiec, ale na szczęście tak się nie stało.
          A co do otyłości, to różne są przyczyny. Na małym dziecku ostatnio powstał post matki, której dziecko ma 3 lata, 100 cm i 28 kg i ponoć jest aktywny, nie je w nadmiarze, a rodzeństwo dziecka jest szczupłe. Mój syn ma niewiele niższy wzrost i wagę 13,5 kg. Nie wierzę, że zdrowe dziecko może tyle ważyć przy takim wzroście, nawet jeśli czasem dostaje danonki czy lizaki, musiałby całe dnie wpieprzać chipsy i pizzę. Myślę, że nie zawsze ktoś jest gruby przez obżarstwo. Moja teściowa jest otyła, a jest bardzo zapracowaną kobietą i nie zauważyłam, żeby jakoś dużo jadła, wręcz przeciwnie, według mnie jest skromna do jedzenia. Na pewno nie jest taka przez zaniedbanie czy lenistwo.
          • aneta-skarpeta Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 19:29
            matko...moj syn ma 9 lat, 28 kg i 140 cmbig_grin

            i uwielbia macawink

            jakby mogl to by sie zywił fastfoodami, chipsami i slodyczami, popijając nestea

            i widocznie taka jego uroda, bo je od dawna dosc duzo, w tym niestety za duzo rzeczy niepotrzebnych
            • sueellen Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 22:31
              Taaaaa... zobaczymy za 20 lat...
            • madzioreck Re: Otyły jak brudas. 21.10.11, 04:41
              > matko...moj syn ma 9 lat, 28 kg i 140 cmbig_grin
              >
              > i uwielbia macawink
              >
              > jakby mogl to by sie zywił fastfoodami, chipsami i slodyczami, popijając nestea
              >
              > i widocznie taka jego uroda, bo je od dawna dosc duzo, w tym niestety za duzo r
              > zeczy niepotrzebnych

              Aneto, niektórzy tak mają (mój mąż i teść na przykład), że ile by nie żarli, to prędzej im wyjdzie uszami, niż przytyją. Ale częściej jest tak, że dziecko jest szczupłe, dopóki rośnie w górę, a potem dramat. Ze mną też tak było. Jeszcze w VII klasie SP, obecny wzrost, czyli koło 1,7m, i 48 czy 49 kg, a już rok później dobrze ponad 20 więcej. Bo też zawsze było, że taka moja uroda, bo chuda byłam, a nikt inny w mojej rodzinie nie był, nawet jako dziecko, więc dawali mi jeść ile chciałam, bo przecie mogę... Tu nie ma żartów. Zajebiście ciężko jest się tego później pozbyć i utrzymać to sad
    • 18_lipcowa1 Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 18:57
      to chyba zależy od rodzaju roztycia

      bo ktoś ma po ciązy i nie wraca do wagi w 2 tyg
      bo ktoś jest chory
      bo bierze leki

      wydaje mi się że takie zapuszczenie na zasadze roztycia krytykowac mozna gdy ktos zle sie odzywia oraz nie rusza sie, na zasadzie Mcdonald, piwo i tv. To faktycznie jest celowe zaniedbanie.
      • sueellen Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 19:06
        Zostawmy 3 pierwsze punkty w spokoju i przejdżmy do:

        bo ktoś lubi dobrze zjeść i mało się rusza...

        Poza tym, u szczuplej osoby po ciązy można zostać co najwyżej lekka nadwaga ale nie otyłosć a my tu otyłości mowimy (w tym wypadku akurat u dzieci ale można to rozciągnąć na osoby dorosłe).
        • 18_lipcowa1 Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 19:38
          sueellen napisała:

          > Zostawmy 3 pierwsze punkty w spokoju i przejdżmy do:
          >
          > bo ktoś lubi dobrze zjeść i mało się rusza...



          no to jest swego rodzaju zaniedbanie
          • sueellen Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 20:48
            Takie samo zaniedbanie jak niemycie się?
            • amidala Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 21:18
              Tak.
              Według mnie ta sama kategoria. Myjesz zęby, bo nie chcesz żeby bolały i nie masz ochoty wydawać grubej kasy na dentystę.
              Dbasz o linię bo nie chcesz chorować i wydawać grubej kasy na lekarzy. Nie mówiąc o względach estetycznych. Nikt nie lubi grubasów, sorry...
              • totorotot Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 15:17
                >Nikt nie lubi grubasów, sorry..

                Grubasy lubią grubasów. I będą się girami zapierały, że są grube bo:
                -zupa była za słona
                -wybuchł wulkan w Islandii
                -znajome nastolatki jedzą fastfood i nie tyją
                -a te biedne dzieci, co jedzą warzywka-tyją (wieczorem popychają te warzywka litrem lodów i kilogramem boczku wędzonego)
                -na Marsie nie ma wody
                -kochanego ciałka nigdy dość
                -na worek kości tylko pies poleci
                -mam taką przemianę materii daną raz na całe życie
                -najpewniej mam chorą tarczycę


                ...a nie dlatego, że za dużo żrą.
                • kawka74 Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 22:37
                  Typowe dla neofitów.
                  Ale przechodzi.
                  • totorotot Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 00:20
                    kawka74 napisała:

                    > Typowe dla neofitów.
                    > Ale przechodzi.

                    nie przechodzi. to taka moja terapia wstrząsowa dla innych forumek.mnie ktoś kiedyś powiedział wprost, może moja słowa też komuś dadzą do myślenia.
                    poza tym gruba byłam po dwóch ciążach, ale myślałam,że tak być musi, że matka polka grubym prosiakiem być musi, ament
                    • kawka74 Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 07:50
                      > nie przechodzi. to taka moja terapia wstrząsowa dla innych forumek

                      Przechodzi, najczęściej wtedy, kiedy waga wraca.

                      mnie ktoś ki
                      > edyś powiedział wprost, może moja słowa też komuś dadzą do myślenia.

                      Wątpię (jedna jaskółka wiosny nie czyni). Poza tym nikt Cię nie prosi o pomoc.
                      Ciesz się, że schudłaś, ale spróbuj skanalizować tę radość kupując sobie nowe ciuchy na przykład.
                      • totorotot Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 12:45
                        kawka74 napisała:

                        > > nie przechodzi. to taka moja terapia wstrząsowa dla innych forumek
                        >
                        > Przechodzi, najczęściej wtedy, kiedy waga wraca.


                        Naturalnie, stąd też propaguję zmiane stylu żywienia; dzięki zdrowemu odżywianiu się waga nie wraca. Nie wyobrażam sobie siebie obecnie wpierdzielającej codziennie sześciu grzanek z żółtym serem i boczkiem.

                        > > edyś powiedział wprost, może moja słowa też komuś dadzą do myślenia.
                        >
                        > Wątpię (jedna jaskółka wiosny nie czyni). Poza tym nikt Cię nie prosi o pomoc.
                        > Ciesz się, że schudłaś, ale spróbuj skanalizować tę radość kupując sobie nowe c
                        > iuchy na przykład.

                        Masz prawo wątpić, masz prawo doradzać mi nowa garderobę. Ale cóż to wnosi do dyskusji?

                        • kawka74 Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 14:08
                          Naturalnie, stąd też propaguję zmiane stylu żywienia; dzięki zdrowemu odżywiani
                          > u się waga nie wraca.

                          Poczekamy, zobaczymy.

                          Masz prawo wątpić, masz prawo doradzać mi nowa garderobę. Ale cóż to wnosi do d
                          > yskusji?

                          Zdziwiłabyś się.
                          Nie lubię sposobu, w jaki odchudzone grubasy (nie wszystkie, ale całkiem spora część) odnoszą się do tych nieodchudzonych, za dużo w nim pogardy, za mało autentycznej życzliwości: nieprzyjemne teksty o grubasach (można sobie pozwolić, bo już się grubasem nie jest, prawda?), garść 'dobrych' rad, których nikt nie chce, ale można ich wreszcie udzielać, bo tak robią szczupli (zwykle ci, którzy mają problem z wagą, szeroko rozumiany, ale to inna sprawa), wielkie zdziwienie, JAK można nie schudnąć, bo to TAKIE PROSTE - i masa innych kwiatków.
                          Spory to problem, zwłaszcza, że zanim odchudzony grubas znormalnieje, przestanie się ekscytować utratą wagi i nie będzie czuł potrzeby podkreślania swojego osiągnięcia, zdąży zwykle utyć na nowo.
                          • totorotot Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 16:01
                            kawka74 napisała:

                            > Naturalnie, stąd też propaguję zmiane stylu żywienia; dzięki zdrowemu odżywiani
                            > > u się waga nie wraca.
                            >
                            > Poczekamy, zobaczymy.

                            Ja nie czekam, tylko kontroluję wagę co kilka dni, zwłaszcza jak miałam okres rozpusty. Jak widzę stałe (powyżej kilku dni) wychylenie np. o kilogram, redukuję ilość pochłanianych węglowodanów i wybieram przez parę zajęć te trudniejsze z grafiku. Pilnuję się. Nie lubiłam siebie jako spaślaka, tej swojej okrągłej paszczy wyglądającej z lustra. Grubasy niestety mają brzydki wyraz twarzy.
                            Nie jestem nuworyszem w byciu szczupłą, po prostu zapuściłam się podczas ciąż, a nawet nieco wcześniej niestety, wierząc w swój przyrodzony świetny metabolizm. A chudzielcem byłam zawszez ponoć znakomitą figurą. Obecnie jedynie niezłą, no ale latka już nie te smile
                            No i znam od podszewki te teksty o kochanym ciałku,ponieważ też je serwowałam jako spaślak wszystkim dookoła. I grubasy raczą wszystkich prawdami z tyłka wziętymi, dlaczegóż oni są taaacy grubi. A wystarczy zrobić sobie 'klik' w głowie, uzmysłowić że odchudzanie nie wiąże się bynajmniej z czymś NIEPRZYJEMNYM. Nie, jest banalnie proste. Nie tyle jeść mniej a coś innego. Nie zapychać się pączkiem, tylko jabłkiem. I to i to słodkie, ale jakaż różnica? Lepiej zeżreć kilo jabłek smile
                            Ja się zaparłam, że nie utyję, kopytami, kochana, więc nie utyję smile Chyba że ponownie zaciążę
                            • evee1 Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 03:23
                              Od kilograma jablek tez utyjesz, moja droga wink. Lepiej juz zjedz kilogram pomidorow, te przynajmniej maja cztery razy mniej kalorii.
                              Ja nie wiem skad sie bierze przekonanie, ze ci co sa grubi to sa tacy tylko dlatego, ze zra hamburgery, szesc grzanek z serem i jeszcze popijaja litrami coli. Jezeli TY dzieki takiej diecie utylas, a po zaprzestaniu zarcia, schodlas, to swietnie!! Nie wszyscy niestety maja przemiane materii jak rakieta, mimo aktywnego trybu zycia sad.
                              • franczii Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 07:46
                                > Ja nie wiem skad sie bierze przekonanie, ze ci co sa grubi to sa tacy tylko dla
                                > tego, ze zra hamburgery, szesc grzanek z ser

                                Bo wiekszosc otylych stad sie wlasnie bierze. No, nie wszyscy zra hamburgery ale generalnie z zarcia sie to bierze. To tez problem. Akurat u tych grubasow ktorych ja znam problemy ze zdrowiem bywaja ale wtorne a nie jako przyczyna nadwagi czy otylosci. W zasadzie poza jedna dziewczyna, ktora szczerze przyznaje sie ze ma nadwage bo lubi jesc i woli te nadwage niz uwazanie na diete cala reszta oszukuje chyba siebie przede wszystkim twierdzac, ze malutko jedza, ze sklonnosci, itp. a to guzik prawda.
                                • evee1 Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 10:28
                                  No, ale sklonnosci do tycia naprawde mozna miec smile. To znaczy sa osoby, ktore moga jesc sporo i ich organizm po prostu to trawi, a sa takie, ktore musza bardzo uwazac, zeby im sie nie odlozylo. I naprawde moze to miec bardzo niewiele wspolnego z tym ile dana osoba sie rusza.
                                  Mam i jedne i drugie osoby w rodzinie. Ja na przykladzie swoich dzieci przekonalam sie, ze istnieje cos takiego jak szybki/wolny metabolizm. Oboje byli karmieni wylacznie piersia w pierwszych miesiacach zycia i jedno zarlo strasznie duzo i przybieralo na wadze ilosc jedzenia wcaodpowiednio, ale bez szalenstw i po dzis dzien jest szczuple. Wystarczy tydzien ograniczenia jedzenia i ma dwa kilo do tylu. Drugie jako niemowlak memlalo tylko piers, po kazdym karmieniu ulewalo, a mimo to wygladalo jak paczek w masle, zawsze na koncu siatki centylowej. I tak mu zostalo, chociaz do tych chlopcow na zdjeciu jest mu jednak jeszcze daleko wink. Ale musi uwazac na to co je, mimo, ze sie duzo rusza i ma swietna kondycje.
                                  Faktycznie wiekszosc ludzi ma nadwage od jedzenia, z tym, ze ta ilosc jedzenia powodujaca nadwage wcale nie musi byc poraazajaca. Jedni moga pochlaniac 2500 kalorii dziennie, a inni przy 1200 kaloriach beda tyc. I nie bedzie to tylko wina braku ruchu.
                                  • franczii Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 11:44
                                    z tym, ze ta ilosc jedzenia
                                    > powodujaca nadwage wcale nie musi byc poraazajaca.

                                    No i z tym sie moge zgodzic choc nie uwierze w te 1200kcal. 1200 jesli ktos sobie zapomni dodac to pare paluszkow (5 cienkich paluszkow to prawie 100kacal), to herbatnik (przecietny nieduzy 40kcal) to zdrowy jogurcik, to cappucino itd. I zadnych burgerow czy frytek nie trzeba wystarcza male grzeszki. Z wlasnego doswiadczenia pisze bo sama nie moge zjesc tyle ile naprawde bym chciala. Wyroslam w przekonaniu, ze mam sklonnosci do tycia po mamie, po babci. Ale nie mam zamiaru byc ofiara i cale zycie tlumaczyc tusze sklonnosciami do tycia. Juz od dawna zminilam perspektywe: to nie ja mam sklonnosci do tycia, ja mam najzwyklejsza przemiane materii i dlatego musze sie starac zeby nie przytyc a moj brat ma szybki metabolizm i jest szczuply niezaleznie od ilosci i jakosci jedzenia (chociaz po 30 i jemu sie zmienilo i nagler nie wiadomo od czego przytyl, zdziwiony ze musi zaczac liczyc kalorie).
                                    • evee1 Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 13:15
                                      franczii napisała:
                                      > moj brat ma
                                      > szybki metabolizm i jest szczuply niezaleznie od ilosci i jakosci jedzenia (cho
                                      > ciaz po 30 i jemu sie zmienilo i nagler nie wiadomo od czego przytyl, zdziwiony
                                      > ze musi zaczac liczyc kalorie).
                                      He, he, moj maz jest 15 lat starszy i nadal dziala jak odkurzacz, co zje, to przez niego przeleci. Waga od 20 lat stala i zero tluszczu na ciele, mimo, ze jego ulubionym sportem jest gra na komputerze wink. Oj, nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie sad.
                                      • franczii Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 15:28
                                        Oj, nie ma sprawiedliwosci na t
                                        > ym swiecie sad.

                                        Eee tam, jest sprawiedliwosc, ktos mial szczescie i dostal super przemiane materii a ja mam szczescie bo dostalam mase innych zalettongue_out Rownowaga musi byc. Zreszta ja polubilam siebie i nawet mi ta tzw. sklonnosc do tycia nie przeszkadza, mobilizuje mnie to do zdrowego trybu zycia, do aktywnosci fizycznej a to tylko na dobrze mi wychodzi, co widze juz teraz w wieku lat 30+. Nie chce sie chwalic ale moje cialo, skora, stan jedrnosci i tak wygladaja lepiej niz wiekszosc moich kolezanek ktore sa szczuple ale nienawykle do pracy nad swoimi cialami. I mysle ze im dalej to bedzie jeszcze lepiejtongue_out
                                        • evee1 Re: Otyły jak brudas. 21.10.11, 03:03
                                          No tak, ale jest jeszscze taka kwestia, ze ze z wiekiem (hormony) metabolizm zwalnia, a na energiczne uprawianie sportow czasami zdrowie nie pozwala. Nie nad wszystkim, miedzy innymi nad "zuzyciem" organizmu, jestesmy w stanie zapanowac. Pisze to z perspektywy osoby 45-letniej, ktora chodzi na intensywne spacery, jezdzi na rowerze, rolkach, chodzi na basen i jezdzi w sezonie na nartach. I podaje to nie jako wymowke przed cwiczeniami i chudnieciem, tylko raczej jako obserwacje.
                                          • franczii Re: Otyły jak brudas. 21.10.11, 07:49
                                            Ja juz przezylam zwolnienie metabolizmu, jestem po 30 i po 2 ciazach.
                                            Dlugie spacery nawet energiczne i wycieczki rowerowe nawet 60- 70 km mi nie wystarcza jako aktywnosc fizyczna, musze sie wiecej napocic. Mysle ze jesli nadal bede regularnie o siebie dbac to przynajmniej do 50 a nawet 60 zdrowie pozwoli mi na aeroby 3 x w tygodniu. A jak nie to wtedy sie bede martwic.
                              • franczii Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 07:48
                                Kilogram jablek to 4-5 jablek, to chyba oczywiste ze lepiej zjesc 5 jablek niz 5 paczkow?
                                • aurita Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 09:18
                                  To Cie zdziwie, bylam u dietetyczki. "pozwala" na zjedzenie jednego jablka, od czasu do czasu jednej gruszki i to tylko przed poludniem. Owoce tez tucza. Zaden grubas nie jje 5 paczkow dziennie (no moze na tlusty czwartek)
                                  • franczii Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 11:47
                                    Ale ja nie pisze co na to dietetycy tylko ze jablko lepsze niz paczek. A co do dietetykow to roznie bywa bo diete dobieraja do indywidualnych potrzeb. Ja jem owoce na drugie sniadanie i na podwieczorek, mam tzw. sklonnosci do tycia.
                            • chipsi Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 09:33
                              > Grubasy niestety mają brzydki wyraz twarzy.
                              Pier...isz farmazony. Mojej nie widziałaś smile Nie nazwałabym się grubasem ale mam sporą nadwagę i nie podoba mi się moje ciało. A ryjek dopiero jak się nieco zaokrąglił wygląda ładnie. Przedtem trochę jak... koń.
                              Ludzie nie myją się z lenistwa, przyzwyczajenia lub z braku możliwości. A przecież to tylko chwila. Chwila nie jest zrzucenie wagi. Spasłam się w ciąży i nie zrzuciłam wiele bo mam słabą wolę. Pracuje nad tym. Tak, to moja wina, ale żeby mnie od razu od brudasów wyzywać? Prostaki jedne.
                      • miliwati Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 15:36
                        kawka74 napisała:

                        > > nie przechodzi. to taka moja terapia wstrząsowa dla innych forumek
                        >
                        > Przechodzi, najczęściej wtedy, kiedy waga wraca.

                        Ta, najpewniej sama z siebie. Zupełnie bez jedzenia.
                    • daliakonwalia Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 17:18
                      > kawka74 napisała:
                      >
                      > > Typowe dla neofitów.
                      > > Ale przechodzi.

                      ale zaraz, dlaczego grubas może dowalać chudemu, a odwrotnie to już obraza majestatu! Jak moja szwagierka (ponad 100 kg) spotkała mnie w sklepie, to ryknęła na cały głos coś w stylu: "ło matko! a ta się znowu odchudza! przestań kobieto bo ci już kości wystają"
                      I to jest OK? Tym bardziej, że mówiłam jej sto razy, że nie jestem na żadnej diecie, ale ona nie może uwierzyć, że można sobie ot tak ważyć mniej niż połowę jej wagi.
                      Następnym razem ja ryknę w sklepie : "ło matko, a ta się znowu spasła, przestań kobieto bo karczycho ci urosło jak u bawoła" - i nie będę miała wyrzutów sumienia, że skrzywdziłam wrażliwą "puszystą"
        • totorotot Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 15:10
          > bo ktoś lubi dobrze zjeść i mało się rusza...

          No właśnie,co to znaczy dobrze? Dobrze zjeść to łososia z grilla z sałatą i brązowym ryżem. Ale to jest DROGIE. Więc jak się pan Kowalski nawpierdziela schabu (w PL pokutuje dotąd przesąd, że to 'dobre' mięso, a gdzie ono dobre? Tanie, tłuste, niepożywne, przaśne) z pyrami (w wersji wykwintnej-odgrzanymi frytkami) i ogórkiem z octu, to się czuje ów Kowalski, że doobrze zjadł. A on zjadł g-wno za przeproszeniem. Najczęściej otyłość bierze się z biedy i głupoty.
          • verdana Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 09:25
            Czyli biedni mają nie żreć?
            Poza tym schab jest chudym mięsem. W diecie odchudzającej jak najbardziej OK, pod warunkiem, ze nie kotlety, a pieczony w folii. Jak sie człoweiek naprawde odchudza, noe nie żre ryżu we żadnej postaci, brązowy jest zdrowy, Ok, ale tuczy. A gotowane, czy pieczone ziemniaki są od niego nie gorsze ani lepsze.
            Nie jest tak, zę od ciemnego ryżu d... nie rośnie, bo egzotyczne, a od ziemniaka tak - bo przesny.
            • totorotot Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 12:39
              >Ok, ale tuczy.

              No co Ty kobieto gadasz smile Jakieś węglowodany człowiek musi jeść, trzymanie formy i odchudzanie się nie polega na głodówce. Nie należy być głodnym, bo łatwiej wygłodzonym będąc złamać się i wpierdzielić pączka chyłkiem. Trzeba być sytym, ale produktami, które są jak najzdrowsze przy danej porcji kalorii. Ryż brązowy oprócz zapchania człowieka, dostarczenia mu energii i ładnego współdziałania z jelitami dostarcza człowiekowi też szereg korzystnych mikroelementów. Kartofle też są b. zdrowe i sycące, jednak w PL utarło się jeść je pomaślone lub ososowane (inaczej nie smakują), przez co to zdrowe warzywo staje się bombą kaloryczną.
              • verdana Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 15:55
                Nie musi. jeśli chcesz utrzymać obecną wagę do końca życia, przy obniżajacym sie z latami metaboliźmie, to zaręczam Ci, zę za 10-15 lat możesz zapomnieć o wszelkich węglowodanach - będziesz musiała obniżyć kaloryczność "normalnej" diety o jakieś 20-30%m, a nic procz tego do wykreślenia Ci już nie zostanie.
                Gdybym żarła ten Twój brązowy ryż, to bym już byla w moim wieku gruba jak świnia. Masła nie używam od 30 lat, sosy są tylko czyste - chyba nie rozumiesz jeszcze, co oznacza wieloletnie zdrowe odzywianie i z czego trzeba będzie stopniowo rezygnować w miarę uplywu lat.
              • franczii Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 23:19
                Trzymac wage w ryzach mozna rowniez jedzac ryz bialy i schab. Mam raczej sklonnosci do tycia, tzn. nigdy nie bylam chudzielcem i zawsze musialam bardzo uwazac. A nie przepadam za brazowym, razowym ryzem, wole klasyczne risotto na bialym ryzu, lubie zwykly makaron i lazanie.

            • totorotot Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 12:43
              verdana napisała:

              > Czyli biedni mają nie żreć?

              Biedni mają żrec. Ale z głową. Zgrzewka wody gazowanej zbyszko kosztuje więcej niż parę kg kaszy jaglanej. Paczka papierosów jest droższa niż porcja ryby dla czteroosobowej rodziny. Danio i inne gówna są droższe niż twaróg i rodzynki i jogurt. Przyprawa "Warzywko" jest droższa niż włoszczyzna. Etc.
              • verdana Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 15:56
                A skad ta pewność, ze biedni palą i żrą Danio? Jak sa naprawde biedni, to ich na to nie stać.
                A łosos jest za jest drogi nawet dla średnio zamożnych.
                • totorotot Re: Otyły jak brudas. 23.07.11, 16:06
                  > A skad ta pewność, ze biedni palą i żrą Danio? Jak sa naprawde biedni, to ich n
                  > a to nie stać.

                  zaglądam w koszyki smile pisząc 'danio' mam też na myśli odpowiedniki. te wszystkie serki i deserki sporządzone ze spulchnionego cukru zabarwionego

                  > A łosos jest za jest drogi nawet dla średnio zamożnych.

                  no bez jaj. mrożony dziki łosoś z biedronki jest w cenie morszczuka. polecam serdecznie smile
                  • franczii Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 23:22
                    A czy ten mrozony losos jest rzeczywiscie taki zdrowy, zdrowszy od danio?suspicious
                    • sueellen Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 22:36
                      > A czy ten mrozony losos jest rzeczywiscie taki zdrowy, zdrowszy od danio?suspicious

                      Tak!
                      • franczii Re: Otyły jak brudas. 21.10.11, 07:40
                        Ludz sie dalej.
                      • franczii Re: Otyły jak brudas. 21.10.11, 07:41
                        Nie spieram sie co do ryby bo zdrowa jest, sama 2-3 razy w tygodniu robie ale musi byc swieza i nie przywieziona z daleka
    • iwoniaw W pewnym sensie 21.07.11, 18:58
      Niektórzy tyją z powodów zdrowotnych (hormony, leki), ale z drugiej strony inni pocą się śmierdząco (w tempie uniemożliwiającym odświeżanie się "na bieżąco"), mają choroby skórne, włosy im się przetłuszczają w ciągu kilku h itd. i mało kto daje im taryfę ulgową.

      Wiadomo, że najlepiej to wstać rano niczym Afrodyta cypryjska i be względu na to, co się robi i je, do wieczora pachnieć, promienieć i być szczupłą i wyprasowaną wink Niestety, 99,99% procenta populacji musi jednak wkładać niemało wysiłku w to, by osiągnąć ułamek takiego wizerunku wink
      • sueellen Re: W pewnym sensie 21.07.11, 19:03
        Bądźmy uczciwi: ile jest osob otyłych z powodu chorób (np niedoczynności tarczycy), a ile z powodu trybu życia?
        • iwoniaw Re: W pewnym sensie 21.07.11, 19:09
          Oczywiście, że większość z trybu życia, tylko że to nie jest takie proste. Tryb życia też z czegoś wynika, niekoniecznie ze świadomego wyboru. Co nie znaczy, że należy siebie samego wiecznie usprawiedliwiać (w temacie dowolnym) - dlatego zresztą napisałam, że jednak większość (przeważająca!) wyglądających jako tako (i lepiej) nie ma tego tak za darmo wink
        • kropkacom Re: W pewnym sensie 21.07.11, 19:12
          To ci odpiszę big_grin Jeśli dla kogoś otyłość jest obrzydliwa to będzie się kojarzyła ze śmierdzącymi skarpetami. Tak, nadmiar kilogramów to często zaniedbanie (mniej lub bardziej świadome). Modlić się aby szwagier miał chude dzieci.
          • bi_scotti Re: W pewnym sensie 21.07.11, 19:18
            Co innego poddtyty facet po 40tce z piwnym brzuchem i lustrzyca, a co innego utyte dziecko. Facet podejmuje decyzje co wklada w dziub i do brzucha a przede wszystkim, co ma w lodowce, na co wydaje forse w knajpie itd. Dzieci sa pod tym wzgledem w pelni zalezne od rodzicow. To nie jest tak, ze sie 10-latek roztyje sam z siebie - to mama z tata kupuja, co kupuja, gotuja, co gotuja i prowadza okreslony tryb zycia.
            Jesli juz ktos jest brudas i oblesniak w tym scenariuszu to rodzice tych upasionych dzieci. Oczywiscie, mowimy metaforycznie wink
          • verdana Re: W pewnym sensie 21.07.11, 19:18
            Problem w tym, ze jedni jedzą co chcą - słodycze, hamburgery, colę itd, i są szczupli jak anorektycy (syn, 10 kilo niedowagi), a inni cały czas się pilnują i tyja, jedząc nieco mniej niż przeciętny człowiek (ja i córka).
            Czym moralnie lepszy jest mój nastolatek, pożerający na naszych oczach trzecią kanapkę od nas, ktore mają wyrzuty sumienia, zjadajac jedną?
            • kropkacom Re: W pewnym sensie 21.07.11, 19:22
              > Czym moralnie lepszy jest mój nastolatek, pożerający na naszych oczach trzecią
              > kanapkę od nas, ktore mają wyrzuty sumienia, zjadajac jedną?

              Mnie pytasz?
              • bi_scotti Re: W pewnym sensie 21.07.11, 19:33
                Zaraz "moralnie lepszy"? Mial po prostu wiecej szczescia w loterii genowej wink Life. Niektorzy nawet miewaja w pienieznych wink
                Powaznie jednak, zarowno obzerajacy sie chudzielec jak i pechowiec, ktory tyje od samego patrzenia na fatless jogurt lepiej wyjda na konsumpcji tzw. "zdrowego" (zdrowszego?) jedzenia tudziez na aktywnym trybie zycia. Bo, z tego co widze, to problem otylosci dzieci i mlodziezy jest wynikiem przede wszystkim objadania sie wysokokalorycznym "smieciowym" jedzeniem i ruszaniem w stopniu zero. Taka kombinacja najczesciej sprowadza sie do cukrzycy i podwyzszonego cisnienia jeszcze na etapie high school sad
                • verdana Re: W pewnym sensie 21.07.11, 19:47
                  I otóż to własnie.
                  Ale cała para pt "nie żryj" idzie w stronę grubych. Szczupłe lub wrecz chyde nastolatki, jedzace tony słodyczy i hamburgerów czują się znacznie lepsze od tych, które jedzą warzywka i mają nadwagę.
                  A niemal wszystkie akcje zdrowego żywienia sa skierowane do tych z nadwagą, w domyśle mając, ze szczupli odzywiają sie lepiej. o ile być moze jest to prawda w odniesieniu do osób w średnim wieku, to nie w przypadku nastolatków.
                  I zdecydowanie, jestem za promocją ruszania się, nawet nie sportu, a własnie spacerów, ograniczenia korzystanie z wind i samochodów, czyli tego, co nie zabiera zbyt wiele czasu ani pieniędzy.
                  • kawka74 Re: W pewnym sensie 21.07.11, 21:14
                    Szczupłe lub wrecz chyde na
                    > stolatki, jedzace tony słodyczy i hamburgerów czują się znacznie lepsze od tych
                    > , które jedzą warzywka i mają nadwagę.

                    I nie wiedzą, że całkiem spora ich część w którymś momencie odczuje konsekwencje tych ton słodyczy i hamburgerów, kiedy za parę lat nie zmieści się w spodnie.
                    • chomiczkami Re: W pewnym sensie 23.07.11, 13:21
                      Szczera prawda. Latami jadłam niezdrowo, szybko smile i teraz nie umiem się odzwyczaić, a budżet mniejszy i do tego po latach bezkarności urósł mi tyłek. Po przymusowym schudnięciu do rozmiaru 36 dopadł mnie lekki efekt jojo - brzuch mi wywaliło i ludzie na mieście pytają, który to miesiąc ciąży. Bywa mi przykro. Dopiero od dwóch lat nie jestem nastolatką. Od czterech lat należę do grupy "o, jednak jesteś szczupła! A nie wyglądasz!" (kretyństwo, bo nawet nie kretynizm). Nadwagi nie mam (BMI w normie). Grube kości mam, szerokie biodra mam, wzrost średni.

                      Dzieci, jedzcie zdrowo!

                      Ja nadwagi nie uważam za rzecz nieestetyczną. Lekka nadwaga mi nie przeszkadza. Otyłość jest niezdrowa i w związku z tym należy odchudzać grubasów. Tyle mojego zdania smile.
                  • altz Re: W pewnym sensie 21.07.11, 21:26
                    Rzadko kiedy otyłość wynika z choroby, to raczej słaba wola (może też choroba? wink).
                    Wystarczy popatrzeć na Niemców, każdego potrafili odchudzić.
                    Nie ma takich cudów, że jest za mało kalorii i się tyje.
                    • verdana Re: W pewnym sensie 21.07.11, 22:16
                      Tak, tylko ten sposób odchudzania w wiekszości wypadków konczył się śmiercią, albio ciężkimi zaburzeniami psychicznymi. I powrotem do wagi po wojnie...
                  • sueellen Re: W pewnym sensie 22.07.11, 00:16
                    Oj, Verdana, juz ktorys raz czytam Twoją wypowiedź pt "nie da się" - a ja Ci mowię, że jak bym Ci zaaplikowała codzienna dawkę ćwieczeń (spacer i przejście po górach nie wystarczą) - mam na myśli codzienną dawkę ćwiczeń po których możesz koszulkę i ręcznik wyzymać plus odpowiednią dietę, to, jesli jesteś zdrowa, nawet przy wolnej przemianie materii, do Świąt BN min 10 kg w doł gwarantowane.

                    Nie mam nadwagi, ale nie mam jej wylacznie dzięki swojej codziennej ciężkiej pracy bo należę do typu ludzi latwo tyjących. Jeden wieczor z pizza i lodami owocuje nawet 2kg więcej następnego dnia rano (serio! - sprawdzone). W tej chwili jestem na takim etapie, że jesli nie zrobię skoro świt albo pod wieczór przynajmniej rundki po parku, 50 brzuszków i paru cwiczeń na uda i ramiona, to czuję się chora.

                    Moja znajoma trenerka prowadzi właśnie babkę 50+ , ok 160cm wzrostu, waga około 85+ kg (tak na oko, bo nie zaglądałam w rubryki). Babka zrobiła takie postępy w ciągu zaldwie 3 miesięcy, że aż sama nie moge wyjść z podziwu. Jak sama twierdzi, zawsze była duża, a postanowiła "coś" ze sobą zrobić bo właśnie się rozwodzi. Nie zyczę Ci rozwodu, tylko motywacji, bo tego najbardziej Ci brakuje.
                    • iwoniaw Re: W pewnym sensie 22.07.11, 08:29
                      Cytatjak bym Ci zaaplikowała codzienna dawkę ćwiczeń (spacer i przejście po
                      > górach nie wystarczą) - mam na myśli codzienną dawkę ćwiczeń po których możesz
                      > koszulkę i ręcznik wyżymać plus odpowiednią dietę, to, jeśli jesteś zdrowa, na
                      > wet przy wolnej przemianie materii, do Świąt BN min 10 kg w dół gwarantowane.


                      I tu się z Tobą Sueellen zgodzę, bo jeśli ktoś jest zdrowy i CHCE, to nie ma cudów. Inna sprawa, że sama wolałabym te parę kilo na kręgosłupie tachać (względnie zrzucać je łagodniejszymi metodami i wolniej) niż poświęcić wolny czas na te siódme poty i pożegnać się z nutellą na wieki wieków wink no ale nie jest powiedziane, że szczupłość ma być priorytetem w życiu (u mnie np. nie jest, choć znajduje się dość wysoko na liście). Ale dać się da.
                      Porównanie z brudasem jeśli budzi zastrzeżenia to głównie dlatego, że jednak umyć się jest łatwiej, nawet z namaczaniem wink
                      • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 09:47
                        Cóż, ja chodzę na siłownię, ale w moim przypadku dwóch dietetykow orzekło, ze nadwaga jest skutkiem skopanej przemiany materii. Skopanej nadmiernym uwazaniem na to, co jem od dziecinstwa - jak sie katuje dietami w młodosci przez 20 lat, to efekt jest prosty - gdy przemiana materii zwalnia w późniejszym wieku, pozostaje głodówka i marchewka. wszystko inne zostało już dawno wyeliminowana... A być głodnym całe życie to marna perspektywa.
                        Ja też znam co najmniej 4 kobiety powyzej 50-tki, które na różnych dietach schudły przez rok 20-30 kg. Nie znam jednak ANI JEDNEJ, która po 3-5 latach nie wróciła do wagi wyjściowej, mimo zmiany trybu życia.
                        O tym się niestety, nie mowi.
                        Podobnie jak o tym, z codzienna, intensywna dawka ćwiczeń to czas. Czas, ktiorego pracujące osoby czesto po prostu nie mają.
                        Na diecie, kontrolowanej przez dietetyka+ ćwiczenia przez trzy miesiące schudłam dokładnie 1,5 kg, choć obiecywano mi co najmniej 6-7.
                        • sueellen Re: W pewnym sensie 22.07.11, 13:48
                          > Podobnie jak o tym, z codzienna, intensywna dawka ćwiczeń to czas. Czas, ktiore
                          > go pracujące osoby czesto po prostu nie mają.

                          Bzdura. Tracisz masę czasu na pisanie na forum. Brak czasu na aktywność to zwykla wymówka.


                          > Na diecie, kontrolowanej przez dietetyka+ ćwiczenia przez trzy miesiące schudła
                          > m dokładnie 1,5 kg, choć obiecywano mi co najmniej 6-7.

                          No i co z tego?
                          • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 13:52
                            Cóż, pisze na forum w przerwach między pisaniem książki, wniosku o grant, sprawdzaniem dwóch pac licencjackich, które muszą być oddane w tym tygodniu. Jesli zrobisz to zamiast mnie i utrzymasz moją rodzinę - to OK.
                            • sueellen Re: W pewnym sensie 22.07.11, 13:59
                              To zamiast napisać 5 postów na forum zrób w tym czasie 50 brzuszków i 30 przysiadów... w przerwie pisania pracy.

                              Tez pracuję, gotuję, sprzatam, robię zakupy i pisze na forum, ba nawt seriale ogladam namiętnie, a na ćwiczenia i tak czas znajdę. Rano często wstaję pierwsza, 15 min biegiem na siłownie, 30 min na siłowni, 15 min biegiem spowrotem, po drodze wpadam do sklepu po bulki i zanim jeszcze moi zwloka się z łożek ja już jestem po cwiczeniach, po zakupach i po prysznicu gotowa do śniadania i wyjścia do pracy.
                              • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:07
                                Żartujesz - wtedy być moze moja figura bedzie nieco lepsza, ale prace mocich studentów - bez porownania gorsze. nie da się w ten sposób pracować, to idotyczne wymysły kogoś, kto chce za wszelką cenę dowieść swojej racji. Nie da sie pisać niczego twórczego, co 15 minut robiąc przysiady.
                                Na silownię też chodzę, zakupy robię, gotuję, biegac nie biegam bo mi nie wolno.
                                Nie poświęcę reszty zycia wyłącznie na dbanie o figurę - podejrzewam też złośliwie ,z e w moim wieku będziesz ode mnie bez porównania grubsza - jak 80% moich kolezanek, ktore z wiekiem nie moga juz tak intensywnie ćwiczyć i utyły jak świnie.
                                • jamesonwhiskey Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:18
                                  > Nie da sie pisać niczego twórczego, co 15 minut robiąc przysiady.

                                  ja bym powiedzial ze sie da


                                • sueellen Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:42
                                  Wiesz co, faktycznie, masz rację. Nic nie rób, nie katuj się żadną dietą. Przeciez i tak:
                                  nie masz czasu....


                                  BTW...


                                  Wydawalo mi się, ze spędzam na forum dużo czasu i marnuję czas ktory moglabym wykorzystać w lepszy sposób. Mylilam sie:

                                  Ilość napisanych postów:
                                  sueellen:

                                  2011 - 961 postów
                                  2010 (od poczatku roku aż do końca września na urlopie macierzyńskim) 3048 postow

                                  Verdana:

                                  2011 - 4875 postów!
                                  2010 - 8754 posty

                                  W ubieglym roku pisalaś srednio 13 postów dziennie (dzien w dzień - licząc włącznie z niedzielami i świętami). Jesli na napianie każdego z nich przeznaczasz 5 min, to ponad 65 min dziennie!!! Do tego dochodzi czytanie wypowiedzi innych. Śmiem twierdzić, że na forum dzien w dzien spędzasz min 2 godziny, rocznie przeznaczasz na to minimum 730 godzin. To już normalnie jak praca na pól etatu!

                                  No i zapewne piszesz to w pozycji siedzącej, prawda? I Ty mi próbujesz wmówić, że nie masz czasu? Kogo usiłujesz oszukać - mnie czy siebie???

                                  Acha, I nie martw się o mój tyłek ani teraz ani za 20 lat.
                                  • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:58
                                    Cóż, jestem na diecie od dokładnie 41 lat i chodzę na siłownię. Ale nie zamierzam głodować i zaprzestać wszelkich aktywnosci zyciowych poza ćwiczeniem, by schudnąć.
                                    Mam pracę, która wyjkonuje się w pozycji siedzacej. Robienie pompek w bibliotece jest chyba źle widziane, choć oczywiście Ty byćś je robila...
                                • myelegans Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:22
                                  Verdana z calym szacunkiem, ale bzdury wierutne piszesz i starasz sie na sile znalezc usprawiedliwienie dla nicnierobienia. W tym wieku juz nie robi sie tego dla figury, ale dla zdrowia. Wiekszosc ludzi, w wieku 50-70+ lat spokojnie moze odstawic leki na nadcisnienie, obnizenie cholesterolu, zmieniajac tryb zycia i wlaczajac cwiczenia. Widze to na codzien, kobiety 50-60 lat w moim malomiasteczkowym, mocno amatorskim klubie biegacza, albo w moim porannym boot camp (ogolnorozwojowce), nie tylko zrzucaja wage, ale ja utrzymuja, wygladaja dobrze i sa zdrowe. Bo o to dbaja, jak chcesz to czas znajedziesz.

                                  A bierze sie to stad, ze w Polsce nie ma tradycji uprawiania sportow jak juz wejdzie sie na tory rodzina-praca-dzieci. Wtedy mezczyzni dorabiaja sie brzuchow, a kobiety bioder i drugich podbrodkow, bo TAK ma byc. tymczasem tak byc nie musi, i metabolism niewiele ma tu do gadania.

                                  Dla mnie to zdrowie, nie figura, i nie trzeba glodowac, ani stosowac zadnych diet-cud.
                                  • totorotot Re: W pewnym sensie 23.07.11, 00:17
                                    > metabolism niewiele ma tu do gadania.

                                    metabolizm można samemu podrasować; zbilansowaną dietą i ruchem. żeby schudnąć trzeba zleźć z kanapy, proste. każda kaloria spalona poprzez ruch (nie przez głodówkę) wnosi nasz metabolizm na wyższy level.
                                  • edelstein Re: W pewnym sensie 19.10.11, 16:06
                                    Verdana moja babcia ma juz 70na karku i wazy 60kg,zdrowo sie odzywia,cwiczy,spaceruje,moz tez zacznij.
                                    • aurita Re: W pewnym sensie 20.10.11, 09:55
                                      Usmialam sie jak norka, swiat walczy z otyloscia od lat, wymysla rozne diety, zabiegi, cwiczenia a na e-matce tyle specjalistek ktore WIEDZA (wiedza oczywiscie podparta latami studiow i doswiadczen w temacie? czy tylko ciocia wazaca 60 kg?) jak latwo z grubasa stac sie laska.

                                      Moze opublikujcie gdzies wasze swiatle rady? Nobel i fortuna GWARANTOWANE!!!!!!

                                      Wole byc gruba niz glupia. Tyle powiem.
                              • przeciwcialo Re: W pewnym sensie 22.07.11, 15:11
                                O matko! O której ty wstajesz? Aby to wszystko zrobic i zdązyć do pracy musiałabym wstac o czwartej rano!
                                • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 15:35
                                  Uzależnieni tak mają...
                                  • myelegans Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:23
                                    verdana napisała:

                                    > Uzależnieni tak mają...

                                    Lepsze takie uzaleznienie, niz uzaleznienie od zarcia....
                                    • sueellen Re: W pewnym sensie 22.07.11, 23:30
                                      > verdana napisała:
                                      >
                                      > > Uzależnieni tak mają...
                                      >
                                      > Lepsze takie uzaleznienie, niz uzaleznienie od zarcia....


                                      Albo od forum...
                                    • mama303 Re: W pewnym sensie 23.07.11, 08:41
                                      myelegans napisała:


                                      > Lepsze takie uzaleznienie, niz uzaleznienie od zarcia....

                                      Nie ma lepszych i gorszych uzależnień. Każde wynika z podobnych mechanizmów.
                                      • myelegans Re: W pewnym sensie 23.07.11, 15:13
                                        mama303 napisała:

                                        > myelegans napisała:
                                        >
                                        >
                                        > > Lepsze takie uzaleznienie, niz uzaleznienie od zarcia....
                                        >
                                        > Nie ma lepszych i gorszych uzależnień. Każde wynika z podobnych mechanizmów.

                                        Godzina cwiczen dziennie to dokladnie TO co zalecaja lekarze, bo daje to korzysci zdrowotne i jest profilaktyka przed wieloma chorobami.

                                        O uzaleznieniu mowimy, jak ktos spedza czas caloetatowo w gymie, i tacy sa, ale tu u podloza jest prawdopodobnie "distorted body image" i TO sie leczy. Godzina cwiczen dziennie o ktorych tu mowimy to NIE uzaleznienia.
                                  • franczii Re: W pewnym sensie 19.10.11, 23:36
                                    Ale to naturalne, ze cwiczac zwlaszcza aeroby czlowiek uzaleznia sie od endorfin.
                                • sueellen Re: W pewnym sensie 22.07.11, 19:54
                                  O 05:30. Jesli nie idę do pracy, o 6:00 - 07:00. Kiedy nie ćwiczyłam i tylko chodziłam do pracy (i nie miałam dziecka), wstawałam o 6:00 i też mi się wydawalo, że tyle potrzebuję by na 08:00 się wyrobić. Ja wolę ćwiczyć rano, ale wielu moich znajomych chodzi na siłownię w porze lunchu bo to ostatnio trendy..
                              • mama303 Re: W pewnym sensie 23.07.11, 08:39
                                sueellen napisała:

                                > i zanim jeszcze moi zwloka się z łożek ja już j
                                > estem po cwiczeniach, po zakupach i po prysznicu gotowa do śniadania i wyjścia
                                > do pracy.
                                A tym swoim pozwalasz tak gnić w łóżkach?
                              • nanuk24 Re: W pewnym sensie 19.10.11, 18:02
                                Wybacz, ale gdybym miala tak zyc: wstawac o 4 rano i biec truchtem na silownie, na silowni wyciskac przez godzine siedem potow, po czym truchtem wracac do domu; w domu, w przerwach nakladania posilkow na talerze robic 50 pompek, w trakcie wkladania prania do pralki robic 50 przysiadow, stepowac w czasie rozmow telefonicznych, robic sklony w czasie ogladania filmu i nigdy nie skosztowac porcji tortu na wlasnych urodzinach to bym sobie strzelila w leb.
                                • franczii Re: W pewnym sensie 19.10.11, 23:34
                                  A probowalas? Sprobuj a moze bedziesz chciala jeszcze wiecej, no moze nie przysiady ale jakas bardziej atrakcyjna forme. Sport bardzo uzalezniawink
                                  • nanuk24 Re: W pewnym sensie 20.10.11, 17:14
                                    Gdziez ja bym smiala sprobowac, jak samo patrzenie na robiacych pompki mnie meczybig_grin
                                    Mnie wystarcza dlugie spacery i bieganie po schodach w domuwink Tyle, ze ja nie musze tego robic, bo nie mam problemow z waga.
                            • myelegans Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:15
                              verdana napisała:

                              > Cóż, pisze na forum w przerwach między pisaniem książki, wniosku o grant, spraw
                              > dzaniem dwóch pac licencjackich, które muszą być oddane w tym tygodniu. Jesli z
                              > robisz to zamiast mnie i utrzymasz moją rodzinę - to OK.

                              jak nie pracujesz przeciez 70godzin tygodniowo, na cwiczenia wystarczy przeznaczyc 45-60min dziennie i mozna to zrobic w przerwie miedzy pisaniem ksiazki, a sprawdzaniem licencjatu.
                          • bi_scotti Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:13
                            Sue, ale nie mozesz oczekiwac, ze czlowiek z problematyczna przemiana materii bedzie spedzal caly wolny czas poza praca i spaniem na cwiczenia celem pozostania wiotkim i fit. C'mon, to by nawet ZDROWE nie bylo!
                            Poza tym wiele zalezy od definicji "nadmiaru" - coraz czesciej mozna przeczytac, ze jednak jak najbardziej naturalnym jest by w wieku 45-55-65 itd lat wazyc o jakies 15-20% wiecej niz sie wazylo majac lat 20 czy 30. I ma to swoje uzasadnienie i swoja wartosc - cos jednak musi chronic nasze ciut kruchsze kosci (nawet bez osteoporosis one kruchsze sa z latami niezaleznie od ilosc wapna w diecie), cos nas musi chronic gdy nasza skora juz nie tak sprawnie reaguje na zmiany temperatur itd.
                            Oczywiscie, ruszac sie trzeba i zachowywac sprawnosc fizyczna ale to nie znaczy, ze naszym zyciem maja kierowac endorphins i "uzaleznienie" od np. codziennej przebiezki albo codziennej wizyty na silowni. Od roznych rzeczy w zyciu mozna sie uzaleznic - tak sie sklada, ze zarowno workaholism jak i codzienny jogging sa spolecznie akceptowane zdecydowanie bardziej niz alkoholizm czy chocoholism wink ale addiction jest addiction i warto miec tego swiadomosc. Dlatego dobrze jest modyfikowac ten "ruch" i najlepszym rozwiazaniem jest ruszanie sie w grupie o roznych upodobaniach - spacery/hiking, jogging, taniec, plywanie, wioslowanie, rower, narty etc. I Verdana ma zupelna racje podkreslajac wartosc codziennego, "niezauwazalnego" ruchu - schody, siaty z zakupami, pomoc przy przeprowadzce, olanie autobusu i piechota po miescie itd. O to glownie chodzi - zeby ludzie unikali korzystania z udogodnien (winda, auto ...) gdy te udogodnienia nie sa niezbednie konieczne.
                            Ilez dzieci jest podwozonych do szkoly 1-2-3 km! Kazde z nich mogloby spokojnie te odleglosc przesc 2x dziennie. Iluz dzieciom rodzice funduja walizki na kolkach zamiast negocjowac z nauczycielem faktycznie potrzebne materialy szkolne i zamiast kupic dzieciom dobrze dopasowane tornistry/plecaki. Iluz rodzicow odpuszcza "walki" o czas przed TV, komputerem i pozwala na sytuacje, w ktorej mlody czlowiek wstaje rano, jest wieziony do szkoly, przywozony do domu, wieczor spedza przy stole i komputerze (lub TV) i nawet naczyn nie musi myc recznie, bo jest myjka ... Ale zeby tak nie bylo, rodzice sami musza byc przykladem aktywnego zycia. Co wcale nie znaczy, ze musza sie codziennie mordowac na silowni czy biegac 5km liczac sobie tetno wink
                            I szczuplosc naprawde nie jest "bogiem". Sprawnosc jest :p
                            • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:26
                              Otóż to własnie. Podporzadkowanie całego zycia temu, aby być szczuplym (nie zdrowym, nie sprawnym, ale właśnie szczuplym) to zwykły idiotyzm. Ważny jest zdrowy tryb życia, ruch, zróznicowana dieta i zachowanie sprawności. O urodzie nawet nie wspomnę, bo starsza dama, ważąca tyle samo co wtedy, gdy miała lat 18 nie zawsze wyglada mlodo i pięknie.
                              Przy czym to wszystko jest równie wazne dla ludzi z doskonałą sylwetką, którą mają bez żadnego wysiłku.
                              Poza tym świetnie i szybko chudną osoby, ktore na skutek niewłasciwej diety bardzo przytyły i pierwszy czy drugi raz w życiu zaczynają stosować ograniczenia, zastanawiają się nad tym, co jedzą i ile. Spadek wagi jest wtedy szybki i spektakularny, bo te osoby mają z czego rezygnować, ich organizm szybko traci kilogramy. Obawiam się, coraz bardziej, że stale odchudzajace sie pokolenie moze nieć problem za te 20-30 lat - gdy ich metabolizm zwolni, nie będą miłay z czego zrezygnować. W sumie może się to okazać grą o sumie zerowej.
                              • jamesonwhiskey Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:40
                                > problem za te 20-30 lat - gdy ich metabolizm zwolni, nie będą miłay z czego zr
                                > ezygnować. W sumie może się to okazać grą o sumie zerowej.

                                nie wiem co sie tak uczepilas zwolnionego metabolizmu
                                ja sie wydatkuje wiecej energii niz sie dostarcza organizmowi to nie ma h...a zeby przytyc tylko sie chudnie to jest dosyc proste
                                • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:55
                                  Masz rację. Jesli zatem ktoś bardzo uważając, od lat jest na diecie ok. 1000-1200 kalorii dziennie to rzecywiście, gdy mając lat 50 zacznie jeść 500, to schudnie.
                                  Czasem do zera.
                                  • jamesonwhiskey Re: W pewnym sensie 22.07.11, 15:13
                                    widze ze nie mozesz zlapac idei
                                    pokarm jest energia ktora sie wydatkuje jak dostarczysz wiecej niz mozesz wydatkowac to tyjesz,
                                    wydatkowanie energii natepuje przez jakakolwiek aktywnosc fizyczna lub umyslowa
                                    np. siedzenie na dupie przed tv to jakies 30-50 kalorii na godzine spanie tez cos kolo tego
                                    wiec przy zalozeniu ze 12 godzin spisz a 11 godzin siedzisz i godzine jesz
                                    to te twoje 1200 dziennie moze byc za duzo


                                    • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 15:37
                                      Oczywiscie - tyle, ze poniżej zaczynają sie niedobory składników, ktore człowiek jednak powinien otrzymywać. Nie mowiąc już o tym, ze bycie stale "niedojedzonym" jest zdrowe, a bycie glodnym - fatalne.
                                      W tym wypadku masz do wyboru zdrowie lub nadwagę. Wybieram zdrowie.
                                      12 godzin to śpi niemowlę...
                                • bi_scotti Re: W pewnym sensie 22.07.11, 14:58
                                  jamesonwhiskey napisał:

                                  > nie wiem co sie tak uczepilas zwolnionego metabolizmu
                                  > ja sie wydatkuje wiecej energii niz sie dostarcza organizmowi to nie ma h...a z
                                  > eby przytyc tylko sie chudnie to jest dosyc proste

                                  Tak mniej wiecej do 40tki, u niektorych do 50tki a potem zaczynaja sie schody, bo zmiany hormonalne i zmiany w przemianie materii nie poddaja sie juz tak latwo tej prostej regule. Skutkiem tego masz przed soba panow i panie, ktorzy cale zycie duzo sie ruszali i sa wciaz bardzo sprawni, czesto nawet calkiem szczupli ale np. "puszcza im sie brzuszek" albo zaczynaja wysychac i gubia miesnie ...
                                  Rodzinnie przyjaznimy sie z sasiadem, ktory 1 wrzesnia skonczy 75 lat. Biega w biegach maratonskich, jezdzi wylacznie na rowerze lub w sytuacjach krytycznych pozycza samochod, odzywia sie super zdrowo itd. Ale i On ma swoj malenki "pouch", bo pewnych zmian zwiazanych z wiekiem naprawde nie da sie przeskoczyc/przebiec/przeplynac wink
                                  Co nie znaczy, ze nalezy sobie odpuszczac czy ze dopuszczalnym jest olewanie zdrowia dzieci!
                                  • jamesonwhiskey Re: W pewnym sensie 22.07.11, 15:19
                                    > Ale i On ma swoj malenki "pouch", bo pewnych zmian zwiazanych z wiekiem naprawde nie da > sie przeskoczyc/przebiec/przeplynac



                                    ale bycie upasionym prosiakiem to nie sa niewilkie zmiany ktorych nie mozna przeskoczyc
                                  • sueellen Re: W pewnym sensie 22.07.11, 20:04
                                    Niewielka nadwaga u osoby 50+ jest powiedziałabym nawet pożadana. W pewnym wieku ludzie wyglądają lepiej gdy są nieco bardziej okragli niż wysuszeni. Dzięki niewielkiemu - powtarzam - niewielkiemu nadmiarowi tłuszczu wygładzają się zmarszczki i skóra nie wisi. Moim zdaniem osoba 50+ przy wzroście 165 wygląda lepiej z wagą 65 niż 55.
                                    • bi_scotti Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:07
                                      Ale sama waga jest naprawde sprawa drugorzedna! Najwazniejsza jest ogolna sprawnosc, zdrowie i samopoczucie. Niech sobie ta 50latka o wzroscie 165 cm wazy i 75 kg ale niech wchodzi na 6 pietro po schodach bez zadyszki, niech ma przyjemnosc w przeplynieciu 50 czy 60 dlugosci basenu raz czy dwa razy na tydzien, niech nie bedzie dla niej problemem spedzenie dnia na rowerze czy na nartach biegowych w letni lub zimowy weekend. Niech sie odzywia zdrowo, pije duzo wody.
                                      Dawno temu w moim radiu zachecano kobiety do zdrowego zycia takim haslem "take more steps, have more sex, eat a balanced diet" - i co wiecej trzeba? big_grin
                                      • verdana Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:10
                                        Naukowcy ostatnio stwierdzili, ze zalecenia dotyczące picia wody są błędnesmile
                            • myelegans Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:27
                              bi_scotti napisała:


                              > I szczuplosc naprawde nie jest "bogiem". Sprawnosc jest :p

                              Tu nie o szczuplosc chodzi tylko o zdrowie, o cisnienie, o cholesterol, o zapobieganie rakom, o osteoporoze......, ktore to mozna kontrolowac cwiczeniami, ale nie takimi z wchodzeniem na 4 pietro, trzeba podniesc puls, trzeba sie spocic,
                        • myelegans Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:12
                          > Podobnie jak o tym, z codzienna, intensywna dawka ćwiczeń to czas. Czas, ktiore
                          > go pracujące osoby czesto po prostu nie mają.

                          jest to dobra wymowka na nicnierobienie. Pracuje caloetatowo, maz rowniez, mam wczesnoszkolniaka, ktoremu trzeba poswiecic czas, wozic na rozmaite zajecia i nikogo w poblizu z rodziny, kto moglby nam pomoc.
                          Pon, sroda, piatek - 50minut ogolnorozwojowka w parku o 5 rano, caly rok z trenerem
                          wtorek, czwartek, niedziela - bieganie w sumie 40-60km tygodniowo, podczas jak dzicko ma zajecia sportowe, i o 6 rano w niedziele

                          Teraz jak mam 2 dni bez cwiczen, to zaczyna mna nosic. mam po 40 i jakos metabolizm nie chce zwalniac, musze sie pilnowac zeby trzymac wage i zeby nie spadala, a mam tendencje do tycia.

                          Intensywnosc cwiczen mozesz mierzyc pulsometrem, wiec wiesz ile spalasz, jesz mniej = tracisz wage, taki jest bilans. Wiec albo mialas kiepskich dietetykow, albo nie stosowalas sie do ich zalecen.
                          • bi_scotti Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:23
                            myelegans napisała:

                            > mam po 40 i jakos metabo
                            > lizm nie chce zwalniac, musze sie pilnowac zeby trzymac wage i zeby nie spadala
                            > , a mam tendencje do tycia.
                            >

                            Nie chce Cie martwic ale pewnie bedziesz schla wink Ja nie mam sklonnosci do tycia, cwicze umiarkowanie, jem zdrowo i juz od pewnego czasu nie chce mnie byc wiecej. Life. Mam tylko nadzieje, ze nigdy nie bede wygrac jak Farrah Fawcett, eh.
                            Woda dobrze robi na cere i w nosie mam wnioski naukowcow w tej sprawie - experience sie liczy, moj wlasny tongue_out
                            • myelegans Re: W pewnym sensie 22.07.11, 22:32
                              bi_scotti napisała:

                              > cej. Life. Mam tylko nadzieje, ze nigdy nie bede wygrac jak Farrah Fawcett, eh.

                              Z ktorego okresu, bo przez kilka ostatnich lat to ona z rakiem walczyla


                              > Woda dobrze robi na cere i w nosie mam wnioski naukowcow w tej sprawie - experi
                              > ence sie liczy, moj wlasny tongue_out
                              Tego nie rozumiem. Dobrze miec mala podsciolke tluszczowa, ale to trzeba byc na prawde "fit" zeby sie jej pozbyc, kiedy ktos ma budowe klepsydry i skonnosci do tycia jak sie nie przypilnuje.

                              Ja bardzo lubie jesc lubie i moge jesc wszystko, i jem wszystko, bo to spalam, waga mi sie utrzymuje na jednym poziomie od lat, tylko rozmiarowo sie skurczylam. Lepiej mi tak, bo na jakiejkolwiek diecie wytrzymywalam 3 dni.
                    • miliwati Re: W pewnym sensie 19.10.11, 15:59
                      sueellen napisała:

                      > acy bo należę do typu ludzi latwo tyjących. Jeden wieczor z pizza i lodami owoc
                      > uje nawet 2kg więcej następnego dnia rano (serio! - sprawdzone). W tej chwili j

                      To nie jest żaden "typ łatwo tyjących". Jak zjesz wieczorem 2 kilo to rano znajdziesz je we własnych jelitach. Myślisz że jedzenie w układzie pokarmowym jest nieważkie?

                      • katia.seitz Re: W pewnym sensie 19.10.11, 17:36
                        Tak, mnie też rozwala ta wiara w to, iż "w czasie Wigilii przytyłam dwa kilogramy" (mierzone poprzez stanięcie na wadze dnia następnego rano, najlepiej jeszcze przed wypróżnieniem tongue_out)
    • krejzimama Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 19:50
      Twój szwagier to psikutas jest i tyle.
      Jak ktoś żre za swoje to niech żre.
      • gku25 Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 09:08
        Tak, tylko później leczy się za twoje.
    • mvszka Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 19:53
      jeśli mycie to oczyszczanie to tak, można porównać otyłą osobę do brudasa ( chociaż to jest po prostu obraźliwe) bo nie zdąży organizmu oczyścić z resztek tego co spożyła ( poprzez chociażby nocną głodówkę) a już pochłania kolejne pokarmy i tak to czego organizm nie spalił gromadzi się na niej jak brud na niemyjącej się osobie

      szwagier pewnie nie może się pogodzić jak można do doprowadzić do otyłości dziecka ( ja mam podobnie) ale reakcja jest agresywna i mało kulturalna
      byłam pulpetem jako dziecko dlatego z ulgą patrzę na syna, który jest szczupły mimo ogromnego apetytu
    • mary_lu Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 21:05
      Nie znam nikogo bardziej lubiacego śmieciowe jedzenie (i jedzącego go więcej), niż moi dwaj młodsi bracia w dzieciństwie. I do tego byli zawsze przeraźliwie chudzi. Ja zwykle miałam kilka kilogramów za dużo, jadłam tylko ułamek tego, co oni (i mało "śmieci"), a to za mną chodziła rodzina z tekstami "zwracaj uwagę na to co jesz, tyje się nie z powietrza, w Oświęcimiu grubych nie było".

      Mam niedoczynność tarczycy, jak się okazało - od lat, późno wykrytą.

      Moja lekarka mówi, że szacuje liczbę kobiet w Polsce chorujących na niedoczynność tarczycy na 15-20%...
    • tosterowa Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 21:14
      brudas wkracza w prywatną sferę innych osób - bo śmierdzi albo może kogoś pobrudzić
      grubas co najwyżej psuje estetykę
      chyba, że zajmuje dwa miejsca w autobusie
      Zatem dla mnie to nie to samo ;P
    • imasumak Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 21:15
      Myślę, że takie porównania w wielu przypadkach może być krzywdzące.
    • mynia_pynia Re: Otyły jak brudas. 21.07.11, 21:17
      Niektórzy wyglądają dobrze jako grubi ludzie.
      Mam kolegę, który jest wielki i naprawdę świetnie wygląda.
      Sama do szczupłych nie należę, ogólnie słyszę, że jestem kobieca, ale ja jednak wolę wersje anoreksja i mam zamiar do takiego wyglądu ponownie się doprowadzić.

      Są ludzie szczupli zaniedbani i grubi zaniedbani, a ja brudasów nie toleruje tzn. tłustych włosów, plam/ brudu na ubraniu, rozciągniętych ubrań, brudnych paznokci itp.
      Inna bajka, że przesadnie pojmujący higienę mnie bawią.
    • fajka7 Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 03:31
      "Roztyć się to zapuścić się, czyli to tak jakb
      > y się nie myć."

      Żarcie byle czego bez umiaru oraz ignorowanie podstawowych zasad higieny szkodzą zdrowiu - pod tym względem można oba zjawiska zrównać jako zaniedbanie.
      Ale pytasz, bo nie znajdujesz w tym porównaniu logiki, oburza Cię jego obcesowość czy co?
      • lannntana Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 04:37
        OTYŁOŚĆ TO CHOROBA. A co do szwagra-trzeba być ograniczonym kretynem,żeby oceniać ludzi li i jedynie na podstawie wyglądu. Pewnie,wszyscy powinni być piękni,szczupli i młodzi,a jak nie są to zamknąć w getcie. Szwagierek nadawałby się do funkcji kapo w obozie hitlerowskim,poglądy i sposób myślenia podobne.
    • alabama8 Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 07:58
      sueellen napisała:
      Jakbym ja miał tak grube dziecko, codziennie bym je przeganiał po parku... kilka razy
      Ale pewnie szwagier grubego dziecka nie ma więc po parku biegać nie musi, ale za to z całą pewnością spełnia się jako rodzic we wszystkie inne możliwe sposoby - codziennie swoim dzieciom poświęca tyle czasu, że są z pewnością poliglotami, grają w piłkę jak Maradona, w szachy jak Kasparow, pływają jak Otylia ...
      ... a tak naprawdę z mordy cholewę to każdy potrafi robić, a jak poprosisz żeby się ruszył - to nie da rady.
      • sueellen Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 13:53
        Nie, on nie ma dzieci. Nie ma czasu na dzieci bo jest zbyt zajęty sobą i swoimi pasjami oraz pracą. gdyby jednak miał, to znając jego pewnie by je codziennie po parku przeganiał bez względu na to czy byłoby chude czy grube ...

        ... już od dnia narodzin...

        https://www.wozki-dla-dzieci.net/wp-content/uploads/2011/07/wozki-do-joggingu-300x193.jpg
        • edelstein Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 16:24
          Ha tez tak biegam,ale syn woli biegac kolo mnie zamiast siedziec na tylku, a bieganie w jego tempie to nie bieganie,wiec doszlismy do porozumienia,raz biegamy,raz gramy w pilkr,a w niedziele robimy dluuuuugi spacer.
    • come_back Troche racji ma 22.07.11, 13:24
      Zakladajac,ze mowa o dzieciach, ktore sa grube od jedzenie smieci, slodyczy na potege i jako jedyny napoj spozywajace cole, to calkiem sie zgadzam. Gruby w tym znaczeniu rowna sie zaniedbany, a brudny to tez zaniedbany, wiec mozna postawic znak = jak najbardziej.
      Inaczej jesli sprawa dotyczy chorych i z tego powodu otylych.
      Otylosc to choroba, to niestety w wiekszosci wynik zaniedban,
      • verdana Re: Troche racji ma 22.07.11, 13:43
        Trzeba też odróżnic otyłość od żarcia byle czego i nie ruszania tyłka sprzed telewizora od sylwetki, ktora odbiega od ideału, mimo, ze jej własciciel nie opycha się i rusza - a i tak szanse na figurę modelki ma zerowe.
        Zaniedbanie, jak już pisałam, to także szczuplutkie i zgrabne dzieci, pijące tylko colę i opychające się frytkami. trudno oceniać zaniedbanie tylko po tym, co widać.
        • nisar Re: Troche racji ma 22.07.11, 14:37
          W odniesieniu do otyłych dzieci rację w pewnym sensie ma. Abstrahując od porównania do brudasa, naprawdę niewielki procent (promil?) dzieci jest tłusty z choroby. Znakomita większość po prostu rąbie śmiecie i słodycze i znowu w znakomitej większości przypadków, jest to wina rodziców. Bo nie chce się zrobić kanapki do szkoły tylko się daje pieniądze. A za trzy złote otrzymane na kanapkę jedno dziecko kupi kanapkę, a troje chipsy i colę. Bo nie chce się ugotować talerza zupy, tylko zamawia się pizzę albo idzie do Maca D. Bo w niedzielę nie jedzie się na wycieczkę, tylko zasiada przed tv a dziecko włącza komputer. Itepede.
          Z dorosłymi sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, bo i chorób więcej i - co tu kryć - w pewnym wieku korzystniej dla takiej kobiecej twarzy jest dwa kilo za dużo niż za mało. Natomiast osobę ważącą 130 kg uważam za zapuszczoną i nieestetyczną. A jak siada koło mnie w autobusie, to jestem zwyczajnie zła.
        • come_back Re: Troche racji ma 22.07.11, 21:56
          Zgadzam sie. Mozna byc bardzo grubym i niedozywionym paradoksalnie, mozna tez oczywiscie byc chudym i niedozywionym. I jedno i drugie jest zaniedbaniem. Jednak w temacie byla mowa o otylosci, wiec podejmuje temat otylosci jako zaniedbania.
          A Ci którzy są grubi choć jedzą mało, nie opychaj się byle czym są grubi, być może są tak po prostu zaprogramowani- genetyka- albo są...ofiarami licznych błędów zywieniowych, bo nie do końca jest tak, że grubi będą tylko Ci, którzy jedzą w KFC lub innych fastfoodowych "restauracjach". Grubym można zostać jedząc za duzo węglowodanów, jedząc 1-2 porcje dziennie zamiast 4-5, jedząc największy posiłek dopiero wieczorem, pijąc 5 czy 10 wink słodzonych herbatek dziennie, używając za dużo NKT, prowadząc niezdrowy tryb zycia: za mało ruchu, etc., etc. i wszyscy to niby wiemy, ale mnóstwo otyłych ludzi "produkuje" swój tłuszcz w domowych pieleszach, omijając szerokim łukiem MC itp. Po prostu czynnikow jest całe mnóstwo i nie ma co generalizować. Poza tym każdy z nas ma osobnicze skłonności i każdy może sobie utyć z innego powodu.
          \Reasumując, jedzenie byle jak, nie dbanie o stan organizmu, naduzywanie pustych kcal, a spożywanie zbyt małej ilości niezbędnych, budulcowych składników to zaśmiecanie organizmu od środka- staje sie on brudny, zatruty, przepełniony syfem, obrasta w tłuszcz. To jeśli to miał tytułowy szwagier na myśli to się z nim zgadzam.
        • myelegans Re: Troche racji ma 23.07.11, 03:34
          verdana napisała:


          > ha się i rusza - a i tak szanse na figurę modelki ma zerowe.

          Jeszcze raz, nie chodzi o figure modelki tylko o zdrowie..... smieciowe jedzenie dostarcza organizmowi smiecia, zdrowe zdrowych substancji. Ludzie wygladajacy zdrowo wcale zdrowi byc nei musza. Dzieci jedzace smieci, nawet szczuple dzieci, za 30 lat szczuplymi nie beda stosujac taka diete i taki tryb zycia.
          • verdana Re: Troche racji ma 23.07.11, 08:58
            Przecież to własnie piszę.
            że tak samo problem mają szczupłe dzieci czy dorośli, żracy byle co i nie ruszający d... sprzed ekranu - tylko NIKT im tego nie wypomina, bo ocenia się tryb życia po wygladzie, a nie po zachowaniach.
    • truscaveczka Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 14:53
      Gdyby Twój szwagier zobaczył mnie tylko raz, również oceniłby mnie jako paskudnego hipopotama, tak myślę (skoro nie mieszczę się w kanony lansowane przez media). Ci, którzy widują mnie na co dzień zwykle mówią "Świetnie wyglądasz!" - bo sporo ostatnio schudłam i to nie było moje ostatnie słowo wink
      Tak więc niech szwagier wsadzi w kaszkiet swoje światłe oceny, bo z pojedynczej i pobieżnej obserwacji nie da się wyciągnąć żadnych wartościowych wniosków - a co za tym idzie, postawić diagnozy.
      I tak- jako osoba z nadwagą - powiem, że w wielu przypadkach nadwaga to swego rodzaju zaniedbanie. Ale często-gęsto wynika z nałogu (nazywa się to BED i polega na kompulsywnym obżeraniu się, mechanizm tym rządzący jest identyczny jak u alkoholika czy palacza), o chorobach fizjologicznych nie wspominając.
    • przeciwcialo Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 15:02
      W przypadku dzieci winę glownie ponosza rodzice. Mój alergik był w sanatorium, na sąsiednim oddziale były dzieci z otyłościa i nadwaga na turnusie odchudzającym. Rano ćwiczenia, zabiegi, dietetyczne jedzenie, a po południu mamusie na napoleonki i nalesniki zabierały bo " takie te dzieci biedne". Szkoda dzieci.
    • totorotot Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 15:05
      > Co y na to? Czy roztycie się to taki sam grzech jak śmierdzące stopy, nieumte z
      > ęby czy tłuste włosy?

      Tak. Przeważnie widuję w marketach grubą matkę, ojca i dwójkę spasionych jak młode knurki dzieci. W ich koszykach zgrzewka słodkich wód gazowanych, słodkich przekąsek pośledniej jakości, no i tego typu podobne smakołyki. O, jak mamuśka jest postępowa to jeszcze jakieś słodkie desery lub jogurty.
      • bi_scotti Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 15:31
        OK, ale przeciez niezdrowe jedzenie to nie tylko to, co jest obvious (zgrzewka słodkich wód gazowanych, słodkie przekąski pośledniej jakości, tego typu podobne smakołyki, jeszcze jakieś słodkie desery lub jogurty). To rowniez ilosc i jakosc produktow macznych (wiekszosc ludzi KOCHA chleb i buleczki), ilosc i jakosc spozywanego tluszczu, nawet wybor owocow i warzyw (jest roznica czy sie czlowiek "obzera" marchewka czy selerem!).
        Przez stulecia aktywnosc fizyczna pozwalala wiekszosci spoleczenstwa na to by pozostawac w blogoslawionym stanie niewiedzy na temat tzw. zdrowego odzywiania sie, bo i tak organizm wszystko spalil a czesto i tak bylo za malo. Ale dalej tak sie nie da. I tu wielka rola szkoly, lekarzy, trenerow w niesieniu kaganka oswiaty. I nie ma sie co ludzic, ze ludzie naucza sie szybko. Ilez niektorym schodzi zeby dostrzec wartosc w czestym myciu rak!
        • totorotot Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 15:45
          >I tu wielka rola szkoly, lekarzy, trenerow w niesieniu kaganka os
          > wiaty.

          I współforumowiczek rola podobnaż wink Jak się dziewczyna naczyta z pińset razy, żeby nie wpierdzielać codziennie pięciu pączków i nie zapijać colą light (ach, te diety), to może coś dotrze do pustego łba. Do mnie to dotarło, dzieki foremkom akurat. Ważyłam we wrześniu ub.r. 74kg przy miernym wzroście 164cm (rano) i wyglądałam gorzej niż się czułam. W dupie miałam te chude maszkarony uważając, że mój osobisty taran czyli biust oraz seskowny brzuszek (ach, cóż wszak apetyczniejszego dla prawdziwego mężczyzny niż miękka, trzęsąca się opona otulająca obfite biodra żonki?) to wielkie (ha ha) atuty mej urody.

          Ale tak boczkiem,boczkiem czytając fora i oglądając dumne zdjęcia anorektyczek before-after (tu ukłony dla Ślimakpokazrogi), czytając te entuzjastyczne wypowiedzi nt. Ducana, rzekłam sobie: a spróbuję.

          To był wielki krok dla mnie, która się zawsze uważałam za szczupłą z natury osobę, której największym problemem wieku dziecięcego i wczesnej młodości była niedowaga. A już szczytem zaskoczenia dla wszystkich była moja decyzja o zapisaniu się do klubu fitness. Rozumiesz, ja, którą wpisano do księgi Guinessa w kategorii 'ilość skręconych kostek'.

          I coż się okazuje? I zdrowe żarcie i sport są moim obecnym hobby. Aha, staram się też nie nabawić zeza zerkając w niebo,gdy mijający mnie mężczyźni wypatrują oczęta ;D Czyli - niewielkim wysiłkiem DA SIĘ.
    • lemonna Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 15:30
      jezeli otylosc jest spowodowana zaniedbaniem, to mozna porownac ja do bycia brudnym.
    • guderianka Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 20:03
      Osoby otyłe dla mnie są nieestetyczne tylko wtedy, gdy sa nieumiejętnie ubrane. Odstręcza mnie widok otyłych kobiet w za ciasnych i za krótkich koszulkach, źle dobranych spodniach itp. Żeby nie było-szczupła osoba, która ubierze sie nieumiejetnie do figury, w za luźne z kolei ciuchy, wygląda jak zaniedbana fleja i też kojarzy mi się z brudem.
    • rosapulchra-0 Re: Otyły jak brudas. 22.07.11, 23:41
      Szwagier rasista. Na moje. I prymityw. Do bólu.
      I żeby żylaki mu w odbycie popękały od s*rania na twardo. Tak, osobiście mu tak życzę.
    • kamelia04.08.2007 nie do końca, bo 23.07.11, 11:10
      łatwiej sie jest umyc niż schudnąć. Pomijamy wszelkie ekstrema.
    • miliwati Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 15:35
      sueellen napisała:

      > Co y na to? Czy roztycie się to taki sam grzech jak śmierdzące stopy, nieumte z
      > ęby czy tłuste włosy?

      Tak. Szwagier ma rację.
    • reges Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 16:42
      Jako grubasowi posiadającemu grube dziecko zrobiło mi się autentycznie przykro czytając ten wątek. Naprawdę nie sądziłam, że tak jesteśmy odbierani. Zawsze miałam wielu znajomych, kolegów i przyjaciół, syn jest fajnym, lubianym dzieckiem, no to sie właśnie dowiedziałam, że to pozory. Dziwię się, że tak otwarcie przyznajecie się do takiego oceniania innych. To juz chyba wolę być gruba niż taka płytka.
      W sumie nie wiem czemu tak emocjonalnie zareagowałam na tego "brudasa". Jakoś dotąd spokojnie czytałam o grubasach, kaszalotach, wielorybach, pasztetach i leniuchach.
      Nic tylko poprawić sobie humor tłustym pączkiem.
      • bei Kobieta, która mijam w drodze do szkoły 19.10.11, 17:06

        Chodzi lekko, jakby ponad chodnikiem, z wielką gracjąsmile, ma dobrze dobraną fryzurkę, włosy bez odrostów, uśmiecha się uśmiechem z reklamy pasty do zębów, jest ubrana stosownie do pogody, do figury, na wypielęgnowanej dłoni błyszczy lakier

        Przy niej czuję sie zaniedbanasmile- przeciez jestem szczupłą, więc nie powinnam?

        Szwagier to prostak......poczekaj, az sam zmieni metaboilizmsmile, nie wiadomo, czy utrzyma swoją wage.
        Dzieci, dorosli-kazdy moze miec nadwagę z roznych powodów, a przeciez nikt jej nie chce.
        Choroba, szalenstwa hormonów, zwariowany metabilizm- ot, kazdemu moze sie zdarzyc.
        • franczii Re: Kobieta, która mijam w drodze do szkoły 19.10.11, 23:45
          oczekaj, az sam zmieni metaboilizmsmile,

          Przezylam zmiane metabolizmu po ciazy i zyje, szczulo. Jeszcze przed ciazami musialam uwazac, po ciazach uwazam jeszcze bardziej.
      • freakwave Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 18:34
        reges za to ja juz widze oburzenie w watku, ktory mialby tytul : "gej jak brudas" ;D
        to taka sama forma dyskryminacji, choc z drugiej strony warto dla zdrowia wziasc sie za siebie
        • kol.3 Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 20:26
          Jaki to prosty sposób na dowartościowanie się. Kogoś innego wdeptać w błoto. I od razu każdy prymityw czuje się lepiej.
    • nangaparbat3 Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 20:50
      Zalosne brednie.
    • drinkit Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 22:13
      tak, roztycie się z powodu zaniedbania to dla mnie rasowe zapuszczenie. Ale nie chce mi się dyskutować, więc proszę nie odpowiadać na tego posta.
      • nangaparbat3 Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 22:33
        drinkit napisała:

        > Ale ni
        > e chce mi się dyskutować, więc proszę nie odpowiadać na tego posta.
        "Tego posta" to mozesz najwyzej przeleciec - a odpowiada sie (lub nie) na post.
        • wioskowy_glupek Re: Otyły jak brudas. 19.10.11, 23:33
          No cóż wypada jedynie w tym wypadku, pogratulować wyjątkowo ograniczonego szwagra prostaka...

          Oby jego dzieci wygrały w loterii genowej, bo pewnie tatuś się pochlasta jak będą brzydkie albo nie daj boże grube...
          • nangaparbat3 Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 06:56
            Tatus sam sie moze pochlastac - z wiekiem.
    • lalkaika Re: Otyły jak brudas. 20.10.11, 04:13
      a co na ta biedna suellenn nagonka
      i zna sie na modzie tam wypisuje swoje bzdurki
      no i tu na emamie
      temacik chytry nie powiem ale co
      myszko czniaj kotus big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka