Dodaj do ulubionych

O włos od katastrofy

01.08.11, 15:55
Lajcik niezbędny w porąbany poniedziałek wink

Mieliście takie sytuacje w których zadziałał w ostatniej chwili rozum lub Anioł Stróż? wink

Drobne przykłady:
- próba użycia silnego kleju zamiast maści Clotrimazol (okoliczności remontowe, KTOŚ zostawił tubkę w łazience, prawie-użytkownik półślepy bez włożonych okularów czy innych wspomagaczy).
- próba wysłania ostrego maila w stylu "spadaj na drzewo banany prostować i weź się w końcu do roboty popaprany leniu zamiast jęczeć o wsparcie" do Capo di Tutti Cappi BARDZO ważnego klienta zamiast do podpadniętego pracownika, który ZNOWU się nie wyrobił. Capo też czekał na maila w sprawie statusu pewnej sprawy wink Jak na złość początki adresu obu panów prawie identyczne...
- wczesne dzieciństwo, skłonność do zabawy w pociągi wszystkim co popadnie. Bardzo dobrze nadawały sie tabletki z torebki babci. Okazało sie, że to maksymalnie silne prochy nasercowe. Miłośnik pociągów i babcia żyją (ta ostatnia nie wiem jakim cudem na zawał nie zeszła) wink

P.s. - nie wszystko moje big_grin
Obserwuj wątek
    • atowlasnieja Re: O włos od katastrofy 01.08.11, 19:19
      Ja się zatrzymałam w momencie podniesienia klapy od sedesu a w drugiej ręce trzymałam zasmarkaną chusteczkę materiałową.
      Słowo daję miałam wrażenie że gdzieś za rogiem się jakieś licho ze mnie śmieje.
    • agaja5b Re: O włos od katastrofy 01.08.11, 19:26
      Ja miałam taką sytuację na kilka dni przed maturą, wtedy przekonałam się, że anioł stróż istnieje. Szłam sobie do szkoły i byłam tuz przed budynkiem, kiedy nagle przed samym nosem spadła mi doniczka z kwiatkiem, gdybym była krok dalej(a krok wcześniej się obejrzałam wiec zwolniłam tępo) oberwałabym po głowie, a tak to liście mnie w nos połaskotały. Co ciekawsze nie mam pojęcia jakim cudem zleciała aż przed budynek, bo przed wejściem był spory daszek i tam powinna wylądować, okna pozamykane były jak chwile po tym spojrzałam w górę. A w szoku przesiedziałam pierwsze trzy lekcje.
      • majenkir Re: 02.08.11, 18:58
        gaja5b napisała:
        > Ja miałam taką sytuację na kilka dni przed maturą, wtedy przekonałam się, że an
        > ioł stróż istnieje. Szłam sobie do szkoły i byłam tuz przed budynkiem, kiedy na
        > gle przed samym nosem spadła mi doniczka z kwiatkiem, gdybym była krok dalej(a
        > krok wcześniej się obejrzałam wiec zwolniłam tępo)


        Ten aniol pomogl Ci tez zdac mature?
        • agaja5b Re: 02.08.11, 21:35
          Nooo. Wyobraź sobie, że nie miałam żadnego ortografa na maturzesurprised Teraz się stało, więc przepraszam jaśnie urażonych.
    • lola211 Re: O włos od katastrofy 01.08.11, 19:40
      Miałam wiecej,ale pamietam tylko jedna.Sprzed wielu,wielu lat.Do dzis na sama mysl robi mi sie słabo.
      Z moim facetem poszlam do jego znajomego.To pierwszy V.I.P. jakiego dane mi bylo w zyciu poznac.Byłam mega przejeta i gdy on kurtuazyjnie wyciagnal reke, by zdjąc mi płaszcz ja te jego dłon chcialam pocałowac!big_grin W ostatnim ułamku sekundy dotarło do mnie,ze to nie tak ma byc i to mnie uratowalosmile.Tylko ja wiem, do czego moglo dojsc, do dzis,gdy go widze mam przed oczami te scenkebig_grin.

      A do klienta raz maila wysłałam, a jakze.Mialam megaszczescie,bo @ okazal sie błednysmile,gdyby dotarl do adresata, miaalbym pozamiatane.
      Od tamtego czasu 3 razy sprawdzam adres odbiorcy.
      • mia-mao Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 08:57
        cóż... mój anioł stróż to wyjątkowy leniuch big_grin
        poszłam w nocy się wysiusiać, zaspana jak "szlag"
        dopiero w "trakcie" zorientowałam się że nie podniosłam klapy sedesowej....
    • grave_digger Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 09:06
      ucięło by mi głowę w trakcie wypadku samochodowego (koziołkowanie). w ostatniej chwili samochód się zatrzymał.

      mój eks by zdechł, taką miał zapaść, gdybym go nie resuscytowała przed przyjazdem karetki (3 razy, bo ciągle przestawał oddychać). a może powinien był zdechnąć.
    • anias29 Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 09:24
      W wieku późnopodstawówkowym stałam na chodniku obok kolegi, który akurat ukucnął z pochyloną głową (chyba aby zawiązać sznurowadła). Pod wpływem impulsu spojrzałam do góry i zobaczyłam ramę okienną wraz z szybą, która spadała prosto na mnie! Dałam susa w bok, rama uderzyła dokładnie w miejsce, w którym stałam, odłamki szkła poważnie poharatały kolegę (mnóstwo szwów założono), ja miałam tylko kilka zadrapań...
    • czarneoczy Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 09:42
      parchate skrzyżowanie, gdzie pierwszeństwo ma ulica "na oko" mniej główna - masa stłuczek (zresztą później sama tam miałam ostrą stłuczkę - dziunia nie widziała znaku stop i wbiła mi się pod fotel) - jechałam "z górki" i zatrzymałam się znacznie przed linią stopu (czego nie robię NIGDY bo nie widać czy coś nie wyjeżdza z głownej z lewej strony) - z pełną prędkością w tym momencie zderzyły się auta jadące "w górkę" i z głównej, impet był taki, że wyrzuciło je z obrotami na przeciwległe pasy, a mnie gdybym stała tak jak trza wzięly by "między siebie" - tylko widziałam jak mi przeleciały przed maską...
      do tej pory nie wiem jakim cudem miałam jeszcze siłę zawieźć brata i bratową na wesele kawał drogi za miasto... Zakontraktowany robiący za pilota dobre dwie godziny jeszcze był bledziutko-siny ze strachu
      • thaures Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 10:04
        Podobnie- wracaliśmy z własnej rocznicy ślubu, ja prowadziłam (wtedy jeszcze cieniutko), mieliśmy przed sobą skrzyżowanie też parchate (???), ja miałam pierwszeństwo- przed samym skrzyżowaniem zredukowałam biegi i jakoś straciłam "cug". W tym samym momencie rozpędzony na maxa samochód przeleciał przez to skrzyżowanie.
        • carbonka Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 15:21
          szłam na uczelnię i przy przejściu dla pieszych wyminął mnie jakiś facet, spieszyło mu się. wszystkie auta się zatrzymały doszliśmy do połowy jezdni i ja zwolniłam a faceta potrącił jakiś szalony kierowca, wydarł na niego mordę i pojechał, ja w tym czasie spisywałam jego numery. przez cały 4-godzinny wykład trzęsłam się i nie byłam w stanie nawet notatek zrobić...
        • thana203 Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 15:28
          Matko! Przeczytałam: "wracaliśmy z włochatej rocznicy ślubu". Chyba pójdę się dotlenić... wink
    • mancipi Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 15:37
      skoro mowa o wypadkach: mi udało się zahaczyć o pobocze, wyrzuciło mnie na przeciwległy pas, wróciłam na swój i już radośnie jechałam w stronę rowu i drzew, nie wiem jak na odcinku drogi który był oddzielony cały od terenu rowem udało mi sie trafić na taki 2 metrowy wjazd dla traktorów na pole, dzięki temu zamiast wpadnięcia do rowu i bliżej nieokreślonych konsekwencji wylądowałam na polu, a najpoważniejszym zniszczeniem w aucie była rozbita szyba boczna. od tamtej pory trzymam sie daleko od prawego pobocza
      • paliwodaj Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 18:17
        moja kolezanka kiedys byla na imprezie . Powiedziala , "ide sie dotlenic" wyszla na balkon, tylko balkonu nie bylo, a drzwi balkonowe, spadla z pierwszego pietra. Troche sie potlukla , ale teraz dobrze sprawdza czy jest balkon za drzwiami
        • majenkir Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 18:59
          Jezu, jak to mozliwe??/
          • asiaiwona_1 Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 21:58
            majenkir napisała:

            > Jezu, jak to mozliwe??/
    • madzi1983 Re: O włos od katastrofy 02.08.11, 22:23
      tak, miałam kupę lat temu, szłam z kumpelą, miałyśmy przejść przez ulicę obok przystanku autobusowego, ale w ostatnim momencie zaciągnęłam ją do sklepu obok tego przystanku. Ledwo weszłyśmy do niego facet samochodem wjechał w przystanek autobusowy, zabijając na miejscu dwie kobiety. Gdybyśmy nie weszły do sklepu, to byłybyśmy my, ułamki sekundy o tym zadecydowały crying. Facet naćpany grzał samochodem, do tej pory widzę worki z ciałami i faceta który kiwał się naćpany sad a minęło ze 12 lat już
    • hamerykanka Re: O włos od katastrofy 03.08.11, 06:09
      Jechalam do domu po odebraniu corki z przedszkola, jakies 300 m na drodze byly roboty drogowe z ustawionymi bocznymi barierami z betonu, ktore tworzyly ostre dwa zakrety w ksztalcie "S". Jade, ale jakos coraz wolniej, w pewnym momencie zwolnilam do tempa spacerowego. W tym momencie z przeciwka dmuchnela 18 kolowa ciezarowka, ktora oba zakrety sciela srodkiem. Facet nawet nie probowal przyhamowywac. Gdybym nie zwolnila i wjechala w te betonowe barierki, rozsmarowalby nas po betonie.
      Przypadek drugi: moj maz, jako roztargniony naukowiec, zostawia wszystko gdzie popadnie i zapomina. W zeszlym tygodniu odcinal w pokoju corki metke nozem i oczywiscie zapomnial go wziac z soba. Wrazenie na widok trzyletniej corki z nozem w reku -niezapomniane. Na szczescie nic sie nie stalo.
      -Mieszkajac w Arkansas, w dwoch lazienkach mialam jadowite pajaki-czarne wdowy i brown racluse. Na szczescie nie weszlismy sobie w droge.
      -A tutaj , juz w innym stanie, robilam cos w ogrodku, cos mi zaciagnelo znanym chemicznym zapaszkiem. Odwracam sie , a to, owszem, skunks sobie przebiegal moze metr ode mnie. Sploszylam sie i rzucilam garscia zwiru, nawet nie zworil uwagi, pobiegl dalej z nosem przy ziemi. A moglam spedzic dwa tygodnie z dala od ludzi biorac kapiele w soku pomidorowym..sad
      -Latem zeszlego roku poznym juz wieczorem, chcialam sprawdzic weza do podlewania kroplowego, ktory wydawalo mi sie ze zaczal cieknac z konca. Kucnelam przy domu i chcialam ow koniec podniesc-w odrobinie swiatla z okna zobaczylam ze waz sie rusza.....zywy waz, grzechotnik przesliznal sie kolo mnie i wlazl pod dom. Do dzis wieczorem chodze z latarkasmile)
      • ivana6 Re: O włos od katastrofy 03.08.11, 08:36
        Wysoka kamienica.
        4 piętro.
        Piekę pasztet.
        Tak na oko 3 kg.
        Wystawiam na zewnętrzny parapet.
        Zostawiam uchylone okno.
        Pasztet się studzi.
        W pokoju robi się zimno.
        Bywa.
        Szczególnie w styczniu.
        Ja z tych ciepłolubnych.
        Zamykam z impetem okno.
        Pasztet ląduje na chodniku.
        Dwóch przechodniów poza strefą zrzutu.
        Okoliczne psy w zachwycie.
    • violon-czela Re: O włos od katastrofy 03.08.11, 12:54
      Jedno mi się przypomina.

      Byłam mała, ukradłam bratu radio i słuchałam.
      On się wkurzył i chciał mi zabrać. Pobiliśmy się i jakoś tak się zrobiło, że kabel się zerwał. (Jedna cześć tego urwanego kabla była w gniazdku a druga przy radiu).
      On uciekł bo się przestraszył, a ja się rozryczałam nad tym radiem i chciałam te urwane części kabla złączyć w nadziei, że się naprawi i już miałam dotknąć oby części, ale coś mnie tchnęło i dotknęłam tylko tej przy radiu i mnie delikatnie kopnął prąd - wtedy uświadomiłam sobie, że druga cześć kabla jest w gniazdku i gdybym jej dotknęła kopnęłoby mnie znacznie bardziej, żeby nie powiedzieć śmiertelnie. Wtedy z kolei ja się przestraszyłam i poszłam po rodzica.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka