na placu zabaw rzecz się dzieje. stoję sobie przy zjeżdżalni, którą upodobało sobie moje młodsze dziecię. na zjeżdżalni dwie psiapsiółki w wieku około lat 6 oraz jedna nowa jakaś dziewczynka - notabene z bardzo przystojnym tatusiem i kolegą tatusia. no ale nie o tatusiach tutaj. przystojnych nawet.
dwie psiapsiółki nagle zaczynają zaczepiać tą trzecią. a jak masz na imię, a ile masz lat. potem krótkie psiupsiu psiu na ucho i tekst: "eeeej... a byłaś w Turcji?", dziewczynka - bardzo grzeczna i miła - odopowiada, że nie była.
Na to wybuch szyderczego śmiechu: "hahahhha hahahaha ona nie była w Turcji! hahahahhahahahah"
po chwili, kiedy dziewczynka nie przejęła się zbytnio ani śmiechem, ani faktem, że nie była w Turcji, dziewczyny brną dalej i podejrzliwie dopytują: "a za granicą w ogóle byłaś?"
Dziewczynka odpowiada grzecznie, że tak.
Chwila konsterny. Cisza. I znowu atak: "a gdzieeeeee?"
Na co dziewczynka, że no w tym kraju, co to leży najbliżej nas, ale nie pamięta jego nazwy.
Dziewczynki też widać kiepskie z geografii i odpuściły temat podróży, odbiegając.
Dziewczynka została na zjeżdżalni i rozpoczęła pogawędkę ze mną. Jak mam na imię, jak ma na imię moja córeczka i że dziewczyny były niemiłe. Powiedziałam jej, że nie ma się przejmować, bo zwyczajnie próbowały wzbudzić w niej zazdrość i się popisać i że następnym razem ma się zapytać, czy były w Kenii, albo Chinach i powiedzieć, że ona była.
na co panna rezolutnie odpowiada, że ale ona tam nie była, więc to by było kłamstwo i gdzie to w ogóle jest. mówię więc jej, że o wiele dalej niż Turcja i że w sumie ma rację z tym kłamstwem.
na co ona kontynuuje, że ona wie, że one chciały, żeby ona się poczuła gorzej, bo ma taką kuzynkę, która ciągle się czymś chwali i mówi, że jest mądra, a ona głupia, a tak naprawdę robi tak, bo sama jest niemądra.
roześmiałam się serdecznie i powiedziałam, że całe życie będzie spotykać takie kuzynki
i takie mi się nasunęły pytania - jak bardzo o tej Turcji w domu musiano mówić i przezywać, skoro te dwie w ten sposób potraktowały kogoś, kto w tej Turcji nie był. Moje dzieciaki też były za granicą. Nie raz. ale w życiu nie słyszałam, jak młody komukolwiek czymkolwiek się chwalił.
tak samo dwie panny z placu zabaw, zapytane o powód ich dłuższej nieobecności, odpowiedziały zwyczajnie, że były na wakacjach i dopiero zapytane gdzie, odpowiedziały że w Grecji.