antonina_74
21.05.04, 21:51
świat zwariował? W co drugim wątku - idź do neurologa, każde dziecko musi iść
do neurologa, musi to KONIECZNIE zobaczyć neurolog.
Nowa moda czy neurolodzy zorientowali się że ich dużo a roboty mało?
Jeszcze 4 lata temu do neurologa prowadziło się dzieci z zamartwicy, z
niedotlenieniem, z problemami a nie masowo każde które "nieksiążkowo" trzyma
rączki bądź tydzień po książkowym terminie nie ma opanowanej jakiejś
umiejętności?
patrząc na wasze posty to mój czytający 4-latek chodzący w wieku 10 miesięcy
byłby w wieku wczesnoniemowlęcym istną żyłą złota dla neurologa - i mostek
robił, i literę C, i pięści zaciskał nieprawidłowo - i neurologa w życiu
nawet z daleka nie widział i wyrósł zdrowy i silny.
Ktoś mi tu zaraz napisze że nie powinnam mieć dzieci ale ludzie, opanujcie
się z tym lataniem do lekarzy - zdrowe donoszone urodzone w dobrym stanie
dziecko powinno widzieć pediatrę na szczepieniach i kiedy choruje a nie latać
po specjalistach co chwila z każdym duperelem.
Pozdrawiam,
Antonina
mama Kuby (4,5) i Zosi (7 m-cy)