Dodaj do ulubionych

tatusiowe obowiązki

07.09.11, 21:58
jestem młodą mamą i przyznam, że trochę inaczej wyobrażałam sobie pomoc mojego męża w opiece nad naszym dzieckiem. Jestem ciekawa jak to jest u Was? Jakie obowiązki ma/miał ojciec Waszego dziecka przy jego opiece powiedzmy w 1 roku jego życia? Jak to było później? coś się zmieniło? Rozczarowałyście się? a może pozytywnie zaskoczyłyście?
Piszcie drogie mamy!
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 22:07
      Dzieci mam już nastolatkowe, ale ponieważ wróciłam po macierzyńskim do pracy, opieką nad dzieckiem dzieliliśmy się po swojej pracy: na zmianę spacery, do 8 miesiąca bałam się kąpać dziecko, więc robił to mąż; ja byłam "od cyca".
    • wuika Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 22:10
      A jak podział obowiązków wyglądał przed urodzeniem się dziecka?
    • inguszetia_2006 Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 22:11
      Witam,
      Tak. Rozczarowałam się. Miał operować do 16:00, a dzwonił o 18:00, że dopiero skończyli i jedzie do domu. Było po 20, jak docierał do domu i szedł spać, bo zmęczony. Żony chirurgów mają przerąbane;-P Zwłaszcza chirurgów sercowych. Nie wiem, jak tak jamy brzuszne i inne.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • kirka1 Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 22:19
        to chyba nie jest domena tylko chirurgów...
        mojego męża też ciągle nie ma, bo dużo pracuje, a jak jest już w domu szkoda mi go do opieki nad małym "bo taki zmęczony" i tu może jest błąd, bo kobieta opiekująca się dzieckiem pracuje przecież 24/7
        z tatusiowych obowiązków to mój mąż kąpie dziecko, ale ja je już wycieram i przebieram, bo on już nie ma cierpliwości do tegotongue_out
        o spacerach męża z wózkiem mogę tylko pomarzyć he he
        • rulsanka Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 12:38
          To jak najszybciej postaraj się to zmienić, nie tylko dla własnego dobra ale i kontaktu ojca z dzieckiem, który buduje się od początku.
          Mój mąż niby chciał robić wszystko, wszystko umieć. Ale jak przyszło co do czego to "zmęczony" po pracy. Nie obyło się bez awantur, ale skutek jest. Po pierwsze docenił moją pracę 24/7, po drugie teraz syn ma 3 lata i od zawsze mogłam go spokojnie zostawić z ojcem, bo wiem że sobie poradzi (pomijając choroby).
        • paskudek1 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 12:50
          ze swojego doświadczenia mogę ty;lko powiedzieć, że załowanie się chłopa "bo zmęczony" jest NAJGORSZYM krokiem w życiu matki. Bo potem wychodzi, że mamusia nie ma prawa być zmęczona. Tak z ręka na sercu policz sobie ile razy padałas na twarz ale robiłas coś co uważałaś że trzeba? A on zmęczony więc szkoda go wołać.
      • odcienie.szarosci Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 00:09
        Żony chirurgów maja przerabane potwierdzamtongue_out ja akurat nie posiadam chirurga sercowegosmile(tego od mózgu i kręgosłupa- neurosmile. Chociaz nie, nie moge narzekac niby czasu ma mało ale jednak ja zawsze jestem mile widziana na oddziale jak zateskniesmile. Zobaczymy jak przyjdzie dziecko ale powiedział, ze bedzie wstawał przewijał i pomagał, ze obiecuje mniejsza ilosc pracy no zobaczymy...smile. Na razie nie moge narzekac na mojego kochanego, nalepszego, zdolnego, madrego młodego chirurga.
        • odcienie.szarosci Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 00:10
          no na ten notoryczny brak czasu czsem ponarzekam, szkoda, ze doba ma tylko 24godzinysmile
    • piegowata9 Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 22:12
      Tatuś robił wszystko to, co w danym momencie było niezbędnie dziecku do szczęścia potrzebne. Z wyjątkiem karmienia piersią, rzecz jasna wink
      Kąpie, karmi, bawi się i spaceruje. Posiadł również umiejętność zapakowania dziecięcych ubranek do pralki. Przy trójce dzieci i pracujących rodzicach wymienianie się obowiązkami jest konieczne. Nie wyobrażam sobie sztucznych podziałów ról.
    • dulcymea11 zadnych 07.09.11, 22:14
      maz nie mial zadnych obowiazkow - do wszystkiego rwal sie sam i z wielkim zapalem:
      - podawal do karmienia / odkladal (nawet kilka razy w nocy)
      - nosil przy kolce
      - przewijal
      - rano zabieral z sypialni, zebym sobie dospala (to wspominam najlepiej)
      - zabieral na spacery
      - bawil sie
      - kapal sam jakies 2 lata (od wielkiego grzyba ja kapalam a teraz sie dzielimy po polowie bo dziecko juz duze i tylko dozor wystarczy).


      Ani mnie zaskoczyl ani rozczarowal - wiedzialam, ze sie sprawdzi bo o dziecko marudzil jakies 5 lat. Teraz marudzi o drugie i jest sklonny nawet podpisac cyrograf, ze ja placem nie kiwne nawet tyci tyci i wszystko bedzie sam robil - tyle, ze i tak mnie to nie przekonuje smile

      • kirka1 Re: zadnych 07.09.11, 22:23
        brawo! zazdroszczę!
        chciałabym, żeby mój mąż bardziej się zaangażował, ale nie wiem jak mam to zrobić... miło czytać, że są faceci, którzy pomagają swoim partnerkomsmile
        • dulcymea11 Re: zadnych 07.09.11, 22:34
          nie przejmuj sie - sa faceci, ktorzy nie bardzo wiedza co zrobic z takim malym 'bobo'. Ani potrafia ani ich to kreci. Moj akurat marzyl wiele lat i zazdroscil wszystkim znajomym (rwal sie tez do innych dzieci, szczerzyl zeby) - marudzil strrrrasznie i nawet rozwodem grozil smile

          Jak dziecko zacznie pierwsze usmiechy wysylac, skladac fajnie slowka, da sie zauwazyc inteligencje malucha - to juz jest 'kompan' do zabawy dla tatusia. Do pozostalych czynnosci mozesz pomalu naklaniac w miare nadarzajacych sie okazji np. jak z ta kapiela. Ja oczywiscie potrafie dziecko wykapac ale znosic do mycia jakies slomki, kubeczki, wiatraczki, robic babelki, eksperymenty (tu zasysasz wode a tam leci) - no to wybacz - to juz nie dla mnie. Tata wiec kapal bo dziecko mialo mega frajde i tata tez.
          A pomysl o latawcach, budowlach z klockow, z piasku, nauce smigania po drabinkach i rowerem smile
          • kirka1 :-) 07.09.11, 22:54
            taaak
            już nie mogę się doczekaćsmile
        • babunia_wygodka Re: zadnych 08.09.11, 09:07
          kirka1 napisała:

          > brawo! zazdroszczę!
          > chciałabym, żeby mój mąż bardziej się zaangażował, ale nie wiem jak mam to zrob

          Powiedzieć mu, k*rwa, o tym wreszcie!
          • kirka1 dzięki 08.09.11, 21:15
            myślisz, że nie mówiłam?!
            • babunia_wygodka Re: dzięki 09.09.11, 10:05
              kirka1 napisała:

              > myślisz, że nie mówiłam?!

              Tak.
              Być może coś stękałaś i narzekałaś, ale z całą pewnością nie powiedziałaś jasno i wyraźnie że on też ma sie wziąć za przewijanie, kąpanie, spacery, gotowanie, pranie i sprzątanie.
    • e_r_i_n Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 22:28
      Robił wszystko to, co ja, poza karmieniem piersią.
      Oczywiście w ciągu dnia z Młodym byłam ja, ale po południu regularne spacery, kąpanie przede wszystkim on, noszenie w środku nocy, kiedy miał kolki.
      I duże zaangażowanie zostało do dzisiaj.
      • miziu_miziu Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 23:07
        od urodzenia do dzisiaj - czyli ponad 2 lata:
        - codzienne spacery przed obiadem (oprocz dni z wyjatkowo brzydka pogoda i wyjazdow)
        - co wieczor kapiel (oprocz wyjazdow)
        - raz w tygodniu klub malucha
        - gdy tylko jest w domu - zabawa, przewijanie, karmienie
        - zabiera malego czesto na zakupy, wozi do dziadkow itp.
    • jdylag75 Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 23:24
      Pierwsze: od przywiezienia ze szpitala robił wszystko*, za pierwszym razem trzeba było mu pokazać.
      * oprócz wstawania nocnego, nie chciał nie słyszał itd były jazdy i kłótnie
      Drugie: od pobytu w szpitalu robił wszystko, także od pewnego momentu zaczął wstawac w nocy.
      A wszystko tzn: przewijanie ( z kupy też), karmienie butlą + przygotowywanie jadła, ubieranie, kąpiel, załatwianie spraw medycznych, spacery i zabawa.
      Jako ojciec sprawdza się w całej rozciagłości, bardzo chciał miec dzieci, nie miał żadnego doswiadczenia, ale chciał sie nauczyć obsługi, hmmm tylko gotowac nie chce sad

    • dzoaann Re: tatusiowe obowiązki 07.09.11, 23:58
      przy pierwszym dziecku nie bylo go fizycznie, bo pracowal poza miejscem zamieszkania, ale gdy przyjezdzal do domu na weekend to rwal sie do syna i z poczatku nieporadnie, ale robil wszystko (procz cyca!). Poczatkowo go pouczalam, probowalam zastepowac, ale gdy zauwazylam, ze zaczyna sie zniechecac dalam spokoj. Powiedzialam, zeby robil jak uwaza i ewentualnie przyszedl po pomoc, rade, gdy potrzebuje.
      Przy drugim dziecku troche porobilo sie tak, ze maz zajmowal sie glownie starszym, a ja niemowlakiem... ale po malu i to sie wyrownalo... a jak juz urodzila mu sie wyczekana corka, to... jest super tata... zajmie sie, nakarmi, wykapie, pobawi, pojdzie na spacer, uspi- wszystko, to co robie jasmile

      ogolnie- zaskoczyl mnie i zadziwil pozytywnie, bo wszyscy dookola straszyli mnie tym, jacy to faceci nieudolni...
    • zolla78 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 00:04
      Robi wszystko od wyjścia ze szpitala. Dwa dni zajmuje się małą on, dwa ja. Reszta wspólnie. Ja się wprawdzie podjęłam zajmowania ciuszkami i kosmetykami małej, tj. zakupy, pranie, układanie, ale sama tak chciałam. On za to częściej butelki myje i jest tym od noszenia rzeczy do samochodu i ich przynoszeniasmile
    • default Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 09:59
      Przez pierwsze dwa tygodnie życia córki robił wszystko oprócz karmienia piersią. Mogłam sobie tylko leżeć i nadstawiać cycka. Po dwóch tygodniach skończył mu się urlop i zapał do opieki. Całkowicie. Następny przejaw opieki nad dzieckiem zanotowałam, kiedy dziecko miało 6 lat i pojechał z nim na wakacje (było to już po naszym rozwodzie) smile
    • agni71 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 10:11
      Przy pierwszym dziecku gros obowiązkow zw. z dzieckiem spadalo na męża:
      kąpiele - wspólnie ze mną albo on sam
      zabawa z dzieckiem po powrocie męża z pracy (zabawa, podkreślam, a nie siedzenie obok dziecka i zajmowanie sie swoimi sprawami)
      oczywiście - jakies zmiany pieluchy, karmienie jak juz dziecko jadlo papki - w miarę w potrzeby.

      Duzo na pewno zalezy od tego, w jakich godzinach facet pracuje. Jak go nie ma fizycznie w domu, to si,e w tym czasie dzieckiem nie zajmie.
    • mgd3 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 10:56
      No i znowu ... POMAGA.
      Gdyby mąż nie POMAGAŁ tylko wspólnie się zajmował Waszym wspólnym dzieckiem - to nie byłoby problemu z podziałem obowiązków.
      Nawet zakładając, że pracuje a Ty siedzisz na macierzyńskim - po powrocie z pracy czas z dzieckiem spędzacie pół na pół.
      A co do tego jak mój mąż "pomagał" - przez pierwszy ~tydzień bał się przewijać małą (też się bałam, bo on jakiś taki mało delikatny). A później wszystkie czynności oprócz karmienia piersią wink No w sumie... licząc pracę zawodową - to nawet nadmiar obowiązków - bo po jego powrocie z roboty od razu wręczałam mu małą i do końca dnia tylko ją karmiłam. No ewentualnie szliśmy na wspólny spacer. I kąpał też głównie on. I usypiał - bo z tatusiem szybciej usypiała. smile A po macierzyńskim - to już w ogóle 99% obowiązków - bo ja pracuję poza miejscem zamieszkania i przez 4 dni w tygodniu nie ma mnie w domu w ogóle.
      • tosterowa Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:03
        a wam to się jeszcze nie znudziło to podniecanie się słowem "pomaga"?
        • babunia_wygodka Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:30
          tosterowa napisała:

          > a wam to się jeszcze nie znudziło to podniecanie się słowem "pomaga"?

          Ale w tym słowie skupia się właśnie istota problemu. Przez to jak się mówi widać jak się myśli. A jeżeli myśli się w kategoriach "ja się zajmuje dzieckiem, a on mi w tym zaledwie pomaga" to w naturalny sposób zakłada się że zajmowanie się dzieckiem przez ojca będzie okazjonalne i z doskoku. Jak w kabinie samolotu siedzi dwóch pilotów to czy ktoś normalny powie że ten drugi "pomaga" kapitanowi? oczywiście że nie, pilotują razem. No to dlaczego jak dziecko ma dwoje rodziców to jedno się nim zajmuje, a drugie tylko pomaga?
          • tosterowa Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:49
            I zmiana nazewnictwa ma spowodować, że problem zniknie, czy może ma się przez to zmienić sposób myślenia kobiety? Co za bzdurasmile
            To już jest nudne, jak w każdym wątku ze słowem "pomaga" kobiety jak papugi powtarzają, że im mąż "nie pomaga", tak, jakby nomenklatura miała jakiekolwiek znaczenie.
            • babunia_wygodka Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:55
              tosterowa napisała:

              > I zmiana nazewnictwa ma spowodować, że problem zniknie, czy może ma się przez t
              > o zmienić sposób myślenia kobiety? Co za bzdurasmile

              Nie. Zmiana sposobu myślenia ma nastąpić pod wpływem zwracania uwagi na przejawiający się doborem słownictwa schemat myślowy.

              > To już jest nudne, jak w każdym wątku ze słowem "pomaga" kobiety jak papugi pow
              > tarzają, że im mąż "nie pomaga", tak, jakby nomenklatura miała jakiekolwiek zna
              > czenie.

              Bo ma. Zupełnie czym innym jest "Józek, pomóż mi przy dziecku", a czym innym "Józek, zajmij się dzieckiem". To pierwsze oznacza w języku polskim prośbę o jednorazowe, konkretne wsparcie, a to drugie jest wyrazem oczekiwania że Józek będzie wykonywał pełny zakres czynności przy dziecku.

              • tosterowa Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 12:39
                > Nie. Zmiana sposobu myślenia ma nastąpić pod wpływem zwracania uwagi na przejaw
                > iający się doborem słownictwa schemat myślowy.
                >

                Obawiam się, że zmiana schematu myślenia to proces o wiele bardziej skomplikowany. Ale pewnie na ematce prowadzi się wstęp do terapii poznawczej wink

                > Bo ma. Zupełnie czym innym jest "Józek, pomóż mi przy dziecku", a czym innym "J
                > ózek, zajmij się dzieckiem".

                Dla mnie te zdania mają jednakowe znaczenie.
                • babunia_wygodka Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 13:24
                  tosterowa napisała:

                  > > Nie. Zmiana sposobu myślenia ma nastąpić pod wpływem zwracania uwagi na p
                  > rzejaw
                  > > iający się doborem słownictwa schemat myślowy.
                  >
                  > Obawiam się, że zmiana schematu myślenia to proces o wiele bardziej skomplikowa
                  > ny. Ale pewnie na ematce prowadzi się wstęp do terapii poznawczej wink

                  Aha. Czyli jak coś jest złożone to nie ma sensu robić poszczególnych elementów. No bo to przecież jest złożone, co znaczy jeden element? Cały samochód powinien się zrobić od razu, a nie że jakaś fabryka produkuje same lampy - przecież to bez sensu.

                  > > Bo ma. Zupełnie czym innym jest "Józek, pomóż mi przy dziecku", a czym in
                  > nym "J
                  > > ózek, zajmij się dzieckiem".
                  >
                  > Dla mnie te zdania mają jednakowe znaczenie.

                  To współczuję ubóstwa językowego. Strach pomyśleć w jakim środowisku musiała się wychowywać osoba która nie odróżnia nawet że "pomoc" implikuje udział dwóch osób (główny wykonawca i pomagający), a "zajęcie się" nie ma takiego założenia. O dalej idących niuansach nawet szkoda wspominać.
                  • tosterowa Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 13:39
                    Czy ty próbujesz mnie obrazić? Zaniechaj tongue_out

                    Ja nie odróżniam "zajmij się" od "pomóż mi", o ile oczekiwany skutek nastąpi.
                    Problem jest wtedy, kiedy jedna strona ma kłopot z wyartykułowaniem swoich oczekiwań, albo druga strona na komunikat nie reaguje.
                    Od strony językowej widzę różnicę pomiędzy "pomóż", a "pomóż mi ciulu leniwy", itp.
                    Doszukiwanie się różnic między "pomóż" a "zajmij" to dla mnie szukanie dziury w całym.
            • morgen_stern Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:57
              Cytat> I zmiana nazewnictwa ma spowodować, że problem zniknie, czy może ma się przez t
              > o zmienić sposób myślenia kobiety? Co za bzdurasmile


              Mylisz się. Język kształtuje świadomość bardziej, niż nam się zdaje.
              • esr-esr Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 12:48
                ale przy noworodku to w sumie ojciec tylko pomaga, bo to matka w większości zajmuje się dzieckiem - dla mnie to jest naturalne. potem z wiekiem dziecka proporcje się zmieniają. siłą rzeczy w naszych realiach to też kobieta ma więcej czasu na zajmowanie się niemowlakiem niż jej mąż (ma urlop lub nie pracuje zawodowo).
                na forum jest pewnego rodzaju hipokryzja - jak pada pytanie o karmienie dziecka to większość odpowiedzi jest typu "ja leżałam/spałam z dzieckiem non stop czytając/oglądając TV a młode jadło na żądanie" a potem "wręczałam ojcu dziecko jak tylko wracał z pracy" czyli biedny tatuś nie dość że zaiwaniał w pracy na utrzymanie rodziny, wracał do domu, dostawał dziecko do ręki, dom do uprzątnięcia (bo naturalne jest że mama przy maluszku za dużo nie posprząta) i jeszcze wszystkie wymagają żeby mąż porzucił wszelkie pasje i spotkania z obcymi ludźmi oraz mamusią bo skoro jest już ojcem to ma przestać żyć swoim życiem. za to jak któraś "pomagała" mężowi w firmie to już podnoszą się krzyki że powinien jej za to płacić, bo to przecież jego zadanie utrzymac dom.
                • triss_merigold6 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 12:56
                  Jeśli matka jest na macierzyńskim to otrzymuje kasę: średnią z ostatnich 12 miesięcy wliczając nagrody, trzynastki etc., co oznacza, że współutrzymuje dom.
                  Pasje może sobie mieć, byle niekosztowne i niepochłaniające dużo czasu.
                  • esr-esr Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 13:01
                    ręka w górę te ematki, których pensja i czas pracy jest porównywalna z mężowską!
                    • triss_merigold6 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 13:12
                      No, moje dochody są wyższe niż partnera, a czas pracy w sumie krótszy.
                      • mgd3 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 14:05
                        u mnie tak samo smile
                    • zolla78 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 14:33
                      esr-esr napisała:
                      > ręka w górę te ematki, których pensja i czas pracy jest porównywalna z mężowską!>

                      Ja mam dochody wyższe, chociaż praca ta sama. Czas pracy porównywalny, zależy od tygodnia, ale zwykle to ja mam więcej pracy.

                      I zgadzam się z tymi wszystkim stwierdzeniami, że sposób sformułowania przekazu do ojca dziecka czy ma "pomóc" się nim zająć, czy po prostu "zająć" jest istotny i wpływa na sposób myślenia stron takiego przekazu o swoich rolach w związku ogólnie i co do zasady i w związku z dzieckiem.

                      Znajoma, z dzieckiem 1 m-c, wychwala pod niebiosa swojego m, że żeby z nią być, zrezygnował z dwutygodniowego rejsu - urlopu (jeździł co rok, zatem żadna nadzwyczajna okazja). Moim zdaniem powinien otrzymać raczej komunikat, że gdyby nie zrezygnował z tego rejsu, to ona zrezygnowałaby z niego jako partnera, bo partnerskie zachowanie to nie jest. Z takim podejściem to ona jest na najlepszej drodze do sytuacji jak u autorki wątku, że pan będzie uważał, że dziecko nie jest taką samą jego odpowiedzialnością, w każdej jej formie, jak i pani.
                      • tosterowa Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 15:23
                        I zgadzam się z tymi wszystkim stwierdzeniami, że sposób sformułowania przekazu
                        > do ojca dziecka czy ma "pomóc" się nim zająć, czy po prostu "zająć" jest istot
                        > ny i wpływa na sposób myślenia stron takiego przekazu o swoich rolach w związku
                        > ogólnie i co do zasady i w związku z dzieckiem.

                        przepraszam, ale nie mogę smile)))))))))))))))))
                        Czy wy się wiążecie z jakimiś bezmózgami, którym trzeba wszystko tłumaczyć jak małym dzieciom?
                        • zolla78 Re: Wartości wpajane dziecku 08.09.11, 15:55
                          echtom napisała:
                          >Temperament, cechy charakteru, wybór drogi życiowej, wartości deklarowane mogą się u rodzeństwa znacznie różnić, a jak podrążyć głębiej, okazuje się, że wartości głębsze, nazwijmy to, fundamentalne, są w rodzinie wspólne. >

                          Zgadzam się z tym, że rzeczywiście jeżeli np. wpajano wartość fundamentalną jak uczciwość czy tolerancja i rodzice zgodni z tym wartościami postępowali, to prawdopodobieństwo, że jedno dziecko będzie skinem i złodziejem, a drugie lekarzem bez granic, nie jest duże.

                          Uważam tylko, że akurat przykład podany przez autorkę wątku, tj. religijność rozumiana jako przestrzeganie reguł katolickich co do seksu, to nie jest wartość fundamentalna i ma akurat taki charakter, że wręcz należałoby się spodziewać, że dzieci do tego tematu podejdą każde inaczej, z czego część na zasadzie całkowitej negacji.
                          • zolla78 Re: Wartości ...- to nie do tego wątku :( 08.09.11, 15:57
                            Kurdę, coś się mojemu komputerowi pomieszały wątki. sad
                            Dziwne smile
                        • zolla78 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 16:02
                          A odpowiedzieć chciałam na to

                          tosterowa napisała:
                          > przepraszam, ale nie mogę smile)))))))))))))))))
                          Czy wy się wiążecie z jakimiś bezmózgami, którym trzeba wszystko tłumaczyć jak małym dzieciom?>

                          Nie o tłumaczenie chodzi i traktowanie kogoś jak bezmózgowca, ale o to, że język to środek do kreowania rzeczywistości i manipulacji. Zatem formułowanie pewnych przekazów w sposób właściwy może pomóc wykreować rzeczywistość - w tym wypadku podział obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem - w sposób jaki chcemy.
                          • mgd3 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 16:35
                            Dodam jeszcze, że właściwie to nie chodziło mi o to, czy powie się do męża "pomóż" czy "zajmij się". Tylko o to, że POMYŚLI SIĘ "pomóż" - o to, że kobieta sama stawia się w sytuacji podrzędnej, i uważa że to JEJ obowiązek. Do tego w wielu domach także jej obowiązkiem jest gotowanie obiadku, podanie mężusiowi pod nos, pranie, prasowanie, dzieci, sprzątanie wszystkiego - łącznie z jego brudnymi majtkami z podłogi itp itd - i nie mówię o paniach nie pracujących, tylko o pracujących zawodowo, tak samo jak mąż. Więc dopóki one uważają, że to ICH obowiązek, a mąż POMAGA to raczej nie ma co liczyć na równouprawnienie w związku i sprawiedliwy podział prac domowych.
                          • tosterowa Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 17:25
                            Coś w stylu psychoneurolingwistyki? Jeśli tak, to nie bardzo w to wierzę, zwłaszcza w relacjach między partnerami smile Ważniejszy jest raczej sposób, w jaki się mówi do drugiej osoby, a nie słowa, jakich się używa, zwłaszcza, jeśli odbiorca potrafi odczytać komunikat zgodnie z naszym przekazem.
                        • babunia_wygodka Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 16:12
                          tosterowa napisała:

                          > I zgadzam się z tymi wszystkim stwierdzeniami, że sposób sformułowania przekazu
                          > > do ojca dziecka czy ma "pomóc" się nim zająć, czy po prostu "zająć" jest
                          > istot
                          > > ny i wpływa na sposób myślenia stron takiego przekazu o swoich rolach w z
                          > wiązku
                          > > ogólnie i co do zasady i w związku z dzieckiem.
                          >
                          > przepraszam, ale nie mogę smile)))))))))))))))))
                          > Czy wy się wiążecie z jakimiś bezmózgami, którym trzeba wszystko tłumaczyć jak
                          > małym dzieciom?

                          Nie rozumiesz znaczenia słowa "tłumaczyć". Wyraźne i jasne formułowanie swoich oczekiwań to nie jest tłumaczenie. Acz rozumiem że ktoś dla kogo nie ma różnicy jakiego się słowa uzyje, czy "suszarka do włosów" czy "opalarka do farby" - bo obie dmuchają ciepłem, nie ma też znaczenia co po polsku znaczy "tłumaczyć".


                          • tosterowa Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 17:41
                            ty się trollu przestań onanizować moimi postami. to uwaga generalna do ciebie i również na przyszłość.
                    • e_r_i_n Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 18:22
                      Hłe hłe
                    • wuika Re: tatusiowe obowiązki 09.09.11, 10:19
                      Ja mam trochę niższą pensję. Mąż ma nieco więcej roboty. Jak brałam dodatkowe zlecenie (czyli trochę przeganiałam go w ilości roboty), to kasy mieliśmy tyle samo. I teraz co? Teoria padła, czy jak?
                • mgd3 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 14:16
                  esr-esr napisała:

                  > ale przy noworodku to w sumie ojciec tylko pomaga, bo to matka w większości zaj
                  > muje się dzieckiem - dla mnie to jest naturalne.

                  I właśnie stąd, że dla kobiet jest to "naturalne" później pojawiają się wątki "mąż mi nie pomaga".
                  Naturalne - to jest, że mąż w równym stopniu zajmuje się dzieckiem.

                  > "wręczałam ojcu dziecko jak
                  > tylko wracał z pracy" czyli biedny tatuś nie dość że zaiwaniał w pracy na utrz
                  > ymanie rodziny, wracał do domu, dostawał dziecko do ręki, dom do uprzątnięcia (
                  > bo naturalne jest że mama przy maluszku za dużo nie posprząta) i jeszcze wszyst
                  > kie wymagają żeby mąż porzucił wszelkie pasje i spotkania z obcymi ludźmi oraz
                  > mamusią bo skoro jest już ojcem to ma przestać żyć swoim życiem.

                  Po pierwsze -jakie zaiwaniał? Mój np. siedział przy biurku i klikał w klawiaturę. To samo co ja teraz indifferent I raczej większość mężów tak ma. Nie każę mu przecież zaiwaniać skacząc 2 godziny na czworaka z dzieckiem na barana jak wcześniej 12h nosił cegły na budowie.
                  Po drugie - jakie utrzymanie rodziny? Na macierzyńskim nadal mój wkład finansowy w utrzymanie jest taki sam jak wcześniej (a nawet realnie wychodził wyższy - bo jakieś premie w ostatnim roku miewałam a podwyżki nie).
                  Po trzecie - wręczanie dziecka jest dla mnie naturalne - bo tatuś wraca po pracy stęskniony za córunią i uwielbia z nią spędzać czas.
                  Po czwarte - jaki dom do uprzątnięcia? Uprzątaniem domu zajmujemy się wspólnie tongue_out
                  Po piąte - pasje i spotkania naturalnie ulegają ograniczeniu jak się ma dziecko - bo po prostu więcej czasu spędzasz na zajmowaniu się dzieckiem i w wolnym czasie np. wolisz leżeć i zdychać na kanapie niż aktywnie wspinać się na ściankę. A wyjście na spotkanie ze znajomymi też nie tak łatwo zorganizować jak się ma noworodka w domu.

                  • triss_merigold6 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 14:19
                    Przyznam, że przy 2 miesięcznym niemowlaku moja ulubioną rozrywką jest spanie, na zmianę z przewalaniem się po kanapie.
                • nanuk24 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 17:28
                  czyli biedny tatuś nie dość że zaiwaniał w pracy na utrz
                  > ymanie rodziny, wracał do domu, dostawał dziecko do ręki,

                  Tak, moj maz siedzac na kanapie trzyma dziecko na rekach i guga do niego, czasem leza obok siebie i sie patrza na siebie. Rzeczywiscie, orka na ugorze dla mojego mezatongue_out
    • kropkacom Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:00
      Nie mam zastrzeżeń do "pomocy" męża przy dzieciach. tongue_out
    • sueellen Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:22
      Jestem ciekawa jak to jest u Was? Jakie obo
      > wiązki ma/miał ojciec Waszego dziecka przy jego opiece powiedzmy w 1 roku jego
      > życia? Jak to było później?

      takie same jak ja.
    • emila.dudek Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:39
      Tylko nie karmił piersią i nie prasuje ale tego nigdy nie robił( boi się żelazka, jakaś trauma z dzieciństwa). Ja pracuję w systemie czterobrygadowym, praca na okrągło, mąż ma weekendy wolne i wtedy wszystkim zajmuje się on.
    • esr-esr Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:40
      mój mąż nie poczuł mitycznej fali miłości ogarniającej wszystkich rodziców od pierwszego dnia - dla niego noworodek to było coś niepojętego. pomagał dużo (tak pomagał, bo ja jako mama naturalnie zajmowałam się dzieckiem przez większą część czasu głównie ze względu na karmienie i nie "wręczałam" tatusiowi dzieciaka jak tylko wszedł do domu, wolałam żeby w zamian ogarnął dom i nasze sprawy zawodowe), ale bez szału. oszalał na punkcie młodej jak pierwszy raz się świadomie do niego uśmiechnęła, oszalał na tyle że przez pewien czas były w domu scysje na temat tego kto się zajmuje dzieckiem bo każdy chciał smile teraz (córa ma dwa latka) zaczynam być nawet zazdrosna o siłę jego kontaktu z małą.
      moim zdaniem wszystko zależy od sił i chęci, nie zmuszaj męża na siłę a jak zajmuje się dzieckiem to nie krytykuj. i tak naprawdę to ja wierzę, że dla dorosłego mężczyzny kontakt z niemowlakiem nie jest niczym fajnym. dopiero gdy dziecko świadomie zaczyna eksperymentować i badać świat ojcowie sa niezastąpieni bo faceci to takie małe dzieci i mają masę niesamowitych pomysłów jak zabawić szkraba, a matki to by tylko czytały, uczyły liczenia, śpiewania i wielu innych przydatnych rzeczy, ale bez tej nutki szaleństwa którą mają ojcowie.
      pytanie czy brakuje Ci pomocy w domu, bo nie dajesz rady fizycznie, czy uważasz, że mąż ma za mało kontaktu z dzieckiem? jesli to drugie to daj mu czas się oswoić z nowym mieszkańcem. jeśli pierwsze to zagoń do mopa i tyle.
    • kitka20061 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 11:46
      Mój pomagał mi we wszystkim oprócz karmienia piersią.
    • tempera_tura Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 12:17
      I znowu to samo.... Ojciec dziecka łaskawie "pomaga".
      Fak!
      Leń był przed narodzinami dziecka, obiadu nie ugotował bo nie umie, kibla nie umył bo zmęczony, prasować nie lubi... Ty i tak urodziłaś mu dzieciaka. Lubisz nadmiar obowiązków i obijającego się tatusia to masz. Wziełaś taki egzemplarz i liczysz na cud... masakra.
      To jest jego dziecko i ma moralny obowiązek zapychać przy nim tyle ile Ty. Zostaw ich na pere dni samych to sie nauczy.
      To że pracuje nic nie zmienia, lada chwila Ty wrócisz do pracy i zapewniem Cię ze obowiązków w domu będziesz miała tyle samo co masz teraz.
      • esr-esr Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 12:31
        coś tu wszystkie mamuśki cięte na chłopów są. a skąd takie wnioski że mąż autorki nie mył kibla bo zmęcozny? nie przenoś sytuacji ze swojego domu na ogół społeczeństwa.
        no i zastanawia mnie to że mężowie emam mają zarabiać 3 x tyle co żony w tym samym czasie pracy, a po powrocie do domu "dzielić" z nimi wszelkie obowiązki poza karmieniem (tu nie wiem skąd taki brak równouprawnienia?). ciekawa jestem czy mamusie tak chętnie dzielą obowiązki swoich mężów, czy jednak z nich rezygnują bo to "męska sprawa" naprawić auto, skuć kafelki czy przynosić do domu większą część budżetu? rozumiem, że wszystkie feministki brzydzą się również "pomocą" mężczyzny przy ciężkich pracach typu wnoszenie wózka na 2 piętro (mama wnosi w parzyste, ojciec w nieparzyste)? w takiej sytuacji to ja się kajam i idę zrobić mężowi awanturę że teraz to on ma cesarkę bo równouprawnienie jest, a ja za niego pojadę ładować drewno do kominka smile
        • triss_merigold6 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 12:38
          Skuwasz kafelki codziennie? Ja nie, ale za to codziennie lub co drugi dzień gotuję. Auto trzeba naprawiać 4x w tygodniu? Hm... pomyślcie może o zezłomowaniu grata, bo niebezpiecznie czymś takim jeździć.
          • esr-esr Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 13:15
            gwarantuję Ci że tzw "męskich" prac w domu jest porównywalnie dużo co damskich - kwestia umowy i podziału prac. ja na przykład nie gotuję nawet co drugi dzień, tylko wtedy kiedy mam na to ochotę, za to (poza końcówką ciąży) koszę trawę co 2, 3 dni - mam to uznac za "pomoc" czy mój obowiązek gdy mąż pracuje po 12 godzin latem? czy może powinnam kosić "moją" połowę trawnika żeby było równo?
            poza tym nie każdy mieszka w 40 metrach kwadratowych gdzie nie ma co robić, pracuje za biurkiem 8 godzin dziennie w klimatyzowanym biurowcu i trudno wymagać np. od lekarza wracającego po ciężkim dyżurze żeby jeszcze wykonał "swoją połowę" obowiązków. czy tego chcemy czy nie dwoje partnerów na ogół prowadzi różne życie zawodowe, co ma wpływ na życie domowe.
            • triss_merigold6 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 13:22
              A ja potrzebuję mieć codziennie obiad. Dla siebie przede wszystkim, bo kanapki mi tego nie zastąpią.
              Nie mieszkam na 40m2. D
              Kwestia we w miarę sprawiedliwym obciążeniu obu stron.
    • bea.bea Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 13:23
      Gdybym chciała liczyć, ze się chłop domyśli to bym takie posty pisała smile ...wiec gonie dziada do roboty smile smile
      • lannntana Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 18:10
        My mieliśmy następujący podział obowiązków: ja - opieka nad dzieckiem,całkowita,mąż nie kąpał,nie przewijał,nie karmił,nie ubierał,nie wstawał w nocy,o narodzinach syna poinformowałam go telefonicznie z porodówki,był na delegacji,zajmowanie się domem. Mąż-praca. Teraz miało się zmienić,bo mały poszedł do przedszkola,ja do pracy,ale na razie nic się zmieniło. Nadal ja mam wszystko na głowie plus jeszcze praca...
        • lafiorka2 Re: tatusiowe obowiązki 08.09.11, 18:40
          Mąż dzieci kąpał/kapie.Opiekował się nimi,przebierał,kładł do snu,bawił się z nimi.Nie mogę narzekac.Robił i robi wszystko to co ja.Nawet jak późno wraca do domu to nie omijają go obowiązki rodzicielskie.
          Jak ja idę do pracy to on zajmuje sie dziecmi w 100%.Zrobi obiad,posprząta i takie tam.smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka