Dodaj do ulubionych

Zwolnilibyście się w takim przypadku?

20.09.11, 14:05
Jak dojdzie do zwolnienia, automatycznie zwolni sie stanowisko, wiadome. Osób chętnych do pracy w tym miejscu jest jednak niewiele. Praca raczej trudna, i skomplikowana. Nie dla każdego. Troche by minęło, zanim znaleźliby nowego, odpowiednego kandydata. Zwolnilibyście się w takim razie?
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:11
      Nie rozumiem - pytasz się, czy zwolniłybyśmy się, jeśli mamy świadomość, że znalezienie kogoś na nasze miejsce wiązałoby się ze sporymi trudnościami?
      • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:12
        Tak
        • czarnaalineczka Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:14
          gdybym wiedziala ze mieliby problem ze znalezieniem kogos na moje miejsce to bym zazadala podwyzki
        • kawka74 Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:24
          Skoro tak, to - tak.
          Zwolniłabym się.
    • angazetka Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:12
      Po to są okresy wypowiedzenia, żeby firma nie została z wakatem. Jasne, że bym się zwolniła.
    • mama_kotula Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:12
      Ja bym się zwolniła, nie oglądając się na to, czy firma kogoś znajdzie czy nie. Dlaczego ma mnie to obchodzić?
    • anel_ma Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:13
      jak sie zwalniam, bo znalazłam lepszą prace i zrywam kontrakt z obecna firma, to co mnie obchodzi, kiedy ta firma sobie znajdzie innego pracownika? nie moje zmartwienie
      • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:26
        Zwalnia się, i przez najbliższy czas nie zamierza się szukac nowej pracy. Dochodzi do zwolnienia, ponieważ asystent z nie wiem, jakiego powodu, chyba cudem, dostał prawo do wykonywania swojego zawodu. Z takim asystentem albo strzelić w głowe sobie, albo jemu, żeby sie nie męczył. To nowa, młoda osoba, ale kompletnie ogłupia i niedouczona.
        • jjod ogłupiała n/t 20.09.11, 14:27
        • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:32
          jjod napisał:

          > Zwalnia się, i przez najbliższy czas nie zamierza się szukac nowej pracy. Docho
          > dzi do zwolnienia, ponieważ asystent z nie wiem, jakiego powodu, chyba cudem, d
          > ostał prawo do wykonywania swojego zawodu. Z takim asystentem albo strzelić w
          > głowe sobie, albo jemu, żeby sie nie męczył. To nowa, młoda osoba, ale kompletn
          > ie ogłupia i niedouczona.
          I jeszcze inny powód
          • esr-esr Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 15:13
            nie łatwiej wymienić asystenta? skoro trudno jest znaleźć osobę z podobnymi kwalifikacjami do Ciebie to masz kartę przetargową w ręku - nie zwalniaj się tylko porozmawiaj o zmianie asystenta.
    • b.bujak Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:22
      jjod napisał:

      Troche by minęło, zanim znaleźliby nowego, odpowie
      > dnego kandydata. Zwolnilibyście się w takim razie?

      tak tylko na złość dla pracodawcy, czy są jeszcze inne argumenty?
    • moperra Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:23
      Ja równiez pracuję na stanowisku, gdzie o zastępstwo bardzo trudno. Przez to mam wieczne problemy np. z urlopem. Obecnie szybkuję się do przejśca na zwolnienie lekarskie, a później na urlop macierzyński, więc moja nieobecność jest raczej nieunikniona. Tymczasem z rozbawieniem obserwuję jak mój szef wcale sie tym nie przejmuje i nie szuka nawet za mnie zastępstwa. Storo on ma to "w tyłku", to ja tymbardziej...!
      • wpak Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:26
        Nie ma ludzi niezastąpionych.
        • moperra Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:42
          Ano nie ma - w pełni się z tym zgadzam. Problem w tym, że kandydaci sami sie nie znajdą...
          • kawka74 Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:47
            Ale to już jest problem pracodawcy, jak sądzę...?
        • mynia_pynia Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 17:53
          Odnośnie, że niema ludzi nie zastąpionych ...
          Jestem na zwolnieniu lekarskim od miesiąca z hakiem i jakoś jeszcze nie ma nikogo na moje zastępstwo, bo nikt nie chce przyjść, a kolega z którym pracuje złożył wymówienie i też nikt nie odpowiedział na ofertę smile, za chwilę będą brali ludzi z łapanki, tylko wówczas ja nie wróce do takiego burdelu.
      • zona_mi moperra 20.09.11, 15:42
        Proszę zmniejszyć sygnaturkę do wysokości ok. 4 wersów.
    • alabama8 Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:40
      Wątki zakładaj PO uporządkowaniu myśli, a nie przed.
    • rosapulchra-0 Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 14:51
      Gdybym miała się zwolnić, bo (i tu cała lista za), to nie interesowałoby mnie co się będzie działo z moim stanowiskiem po moim odejściu z firmy.
    • an_ni Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 15:40
      gdyby patrzec na to z perspektywy opinii o pracowniku to takie rzucenie pracy nie swiadczy o nim dobrze
      chyba juz wszedzie pytaja o rekomendacje, nie?
      • kawka74 Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 15:47
        Ale dlaczego 'rzucenie'?
        Jeśli stanowisko faktycznie jest trudne do obsadzenia, to czy pracownik ma się czuć na wieki z nim związany, bo jeśli się zwolni, przylepi mu się 'porzucenie stanowiska'?
        • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 17:04
          Ja w każdym razie nie zamierzam na stałe łączyć się z ta pracą. Zwłaszcza teraz w tym okresie, i po takich zmianach. Psychicznie nie wyrabiam na co dzień, w pracy nie potrafie sie dogadać z innymi ludźmi. Wynikaja z tego wszelkie konflikty, o czym pisałam wczoraj. Nerwowa jestem, co jest zresztą spowodowane sprawami osobistymi. Po zwolnieniu mogłabym bardziej poświęcić uwagę mojemu nastolatkowi, i poukładac wszystkie związane z tym sprawy. Troche na pewno zwolniłabym tempo i uniknęła dlaszego pograżania się. Potem mogłabym poszukac prscy gdzie indziej, przez rok spokojnie mogłabym w ogóle nie pracować. Nie dam chyba rady dalej pracować tutaj.
          • yenna_m Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 20:46
            jjod, a zwalniasz się "w pustkę" czy tez masz konkretną ofertę innej pracy?
            bo jak w pustkę to bez sensu - pogorszysz tylko swoją pozycję na rynku pracy (wiem z doświadczenia)
            jeśli chcesz się zwolnić, bo Cię prawa wdziabuje, znajdź najpierw pracę, która spełni twoje oczekiwania i do której przejdziesz; generalnie uwazam, ze teraz masz dosc kiepski czas na podejmowanie decyzji pod wplywem emocji (a juz szczegolnie na zwalnianie się donikąd), bo raz: jestes rozdrazniona masą klopotow prywatnych, dwa: w zwiazku z tym mozesz miec tez zaburzony ogląd na sprawę

            trzymam kciuki
            • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:24
              Nie mam żadnej oferty pracy. Zwalniam się, ponieważ w tej pracy z powodu moich kłopotów prywatnych wysiadam całkiem, i kompletnie nie potrafię się dogadac z ludźmi. Do tego przyszło mi pracowac z kompletnym idiotą uncertain. Mam miejsce gdzie ew. mogłabym znaleźć pracę. W zasadzie przez rok mogę nie pracować, i poukładać sprawy osobiste.
              Ciężko mu poukładac te wszystkie sprawy, ale musze w końcu podjąc konkretna decyzję, co dalej.
      • angazetka Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 22:51
        Chyba nikt nie rzuca pracy przez zgarnięcie swoich papierów z biurka i rzucenie "Bye!". Się mówi - odchodzę i się pracuje do końca okresu wypowiedzenia, czyli z reguły jeszcze trzy miesiące. Co w tym niestosownego?
    • mynia_pynia Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 17:45
      Zwolniłabym się, ale miałabym na uwadze fakt, że z obecnej firmy mogliby mnie nie puścić przed upływem okresu wypowiedzenia, czyli za porozumieniem stron.
      I dlatego ciężko jest odpowiadać na oferty pracy. Jak już się coś fajnego trafi to w rozmowie na pytanie czy mogłabym zacząć od przyszłego miesiąca nie jestem w stanie odpowiedzieć twierdząco a jak ktoś ‘na już’ potrzebuje pracownika to ‘marne szanse’ dostać pracę i pojawić się w niej za kwartał a nawet i później, bo wypowiedzenie liczy się od nowego miesiąca.
      • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 19:33
        Jak sie nie zwolnie, to oszaleje po jakimś czasie.
        • verdana Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:22
          A nie mogłabyś przejść się do psychiatry po zwolnienie na pewien czas ? Mam wrazenie, ze naprawdę masz nerwicę i potrzebujesz wypoczynku.
          • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:26
            Chyba nerwica jest niczym w porównaniu z tym, co się teraz w domu, a co za tym idzie, automatycznie w parcy, dzieje.
            • verdana Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:30
              A co w domu???
              • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:36
                Lepiej nie pisać na forum, bo zaraz się zleca użytkowniczki dla których pisze same smęty.
            • yenna_m Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:39
              jodd, mam nadzieje, ze sie na mnie nie obrazisz, ze to napisze (bylam w podobnej sytuacji), ale wydaje mi sie, ze bardziej potrzebujesz w tej chwili wsparcia psychologa albo pomocy lekarza, ktory pomoże Ci przejsc przez trudny okres w zyciu niz zwolnic sie (ja nadal obstawiam nerwice/depresje albo lekkie zalamanie nerwowe)

              bo to zwolenienie to ruch pozorny
              nic nie zmienisz, pogorszysz sytuacje na rynku pracy (następną będzie znależć gorzej, bo osoba bez pracy niestety na rynku pracy ma przechlapane - korzystniej najpierw znalezc prace a potem sie zwolnic), poza tymczasową likwidacją pewnej niedogodnosci nic nie zyskasz

              oczywiscie za chwile pojawi sie problem braku pracy i ofert znacznie ponizej Twoich umiejetnosci i oczekiwan (bo, nie czrujmy sie, jest kryzys i o prace trudno)
              • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:47
                Juz dostałam wiadomości, które sugerowały, że może powinnam porozmawiać ze specjalistą.
                Ale nie mam teraz czasu na specjalistów. Mogłabym poprosić o skierowanie do psychiatry, ale nie wiem, czy jest sens. Podejrzewam, że te nerwy to po prostu z innych kłopotów.
                • yenna_m Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:49
                  jjod, jest sens
                  • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 21:55
                    Teraz to po prostu potrzebuje spokoju. Albo chociaż trochę wolnego.
                    • yenna_m Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 22:01
                      a nie mozesz pogadac o urlopie? chocby okolicznosciowym bezplatnym?
                      • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 21.09.11, 20:34
                        yenna_m napisała:

                        > a nie mozesz pogadac o urlopie? chocby okolicznosciowym bezplatnym?
                        I własnie tutaj urlop nie wchodzi w gre uncertain
                        • yenna_m Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 21.09.11, 20:37
                          jjod, tak czy inaczej nie mozesz podejmowac decyzji zyciowych w sytuacji, gdy Ci sie parę rzeczy wali
                          kurde, dziewczyno, przydalby Ci sie urlop albo jakies totalne wyzerowanie na babskiej imprezie w bardzo dobrym towarzystwie
                          • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 21.09.11, 20:45
                            yenna_m napisała:

                            > jjod, tak czy inaczej nie mozesz podejmowac decyzji zyciowych w sytuacji, gdy C
                            > i sie parę rzeczy wali
                            > kurde, dziewczyno, przydalby Ci sie urlop albo jakies totalne wyzerowanie na ba
                            > bskiej imprezie w bardzo dobrym towarzystwie
                            Jedyną opcją chyba pozostaje zwolnienie od lekarza. I chyba w tym przypadku najlepszy jest psychiatra. Kupiłam lek na nerwy, ale długo na nim nie pociągne, a poza tym staram się unikac leków. Narazie to mi sie rewolucje w zyciu szykują, do tego terapeuta syna twierdzi, że go chyba za szybko z ośrodka wypuścili. Tutaj spotkanie z rodziną z AS, planowane na styczeń, znowu dwutygodniowy wyjazd, nie do AS, co prawda, ale sam fakt spotkania się z ta rodziną jest przykry, mimo że bardzo odległy. Praca też stresująca, kłopoty z porozumiewaniem się z ludźmi w niej.
                    • lampencja Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 22:07
                      Z doświadczenia wiem, że rzucenie pracy w sytuacji wyczerpania w obu dziedzinach (i zawodowej i w prywatnej) niestety nie pozwala w pelni wypocząć. więc jeśli w życiu prywatnym Ci sie kwitasi, to rzuceniem pracy zyskasz po prostu wiecej czasu na rozmyślanie i zadręczanie się tym, co nie leży w domu (u mnie tak wlasnie bylo). a po jakimś czasie doszedł też stres związany z tym, że wszyscy dookoła pracują, a ja stoje w miejscu. popieram przedmówczynie - terapia nie jest złem, jest czasami lepsza niż krańcowe decyzje, które wcale nie musza być wybawieniem. good lucksmile
                    • kocianna Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 22:11
                      Urlop - tak.
                      Zwolnienie lekarskie - jak najbardziej. Psychiatra może dać dłuuugie, a nawet wsteczne. Może też pomóc w inny sposób.
                      Warto choćby z psychologiem porozmawiać - czy pozbycie się pracy nie jest działaniem pozorowanym, czy ono coś zmieni rzeczywiście, a nie tylko w Twojej wyobraźni, czy nie znajdziesz sobie kolejnej rzeczy, którą trzeba zmienić, żeby... To tak jak z tą baletnicą, której rąbek u spódnicy przeszkadza - nie to, że coś robisz źle, tylko problem leży gdzie indziej.

                      Asystenta zmień, nie pracę. W ostateczności - może urlop bezpłatny ze względu na trudną sytuację rodzinną.
                      • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 22:21
                        Zwolnienie lekarskie na pewno byłoby dobrym pomysłem, ale nie chce go brac tak bez powodu, oszukiwanego, na zasadzie ,,bo ja tak chce, bo musze wypocząc i tyle''. A niekoniecznie musi mi cos dolegać. Tez myslałam przez moment o urlopie bezpłatnym.
                        Pewnie to całe zlo wokół mnie to kara od Allaha, tak, bo co innego (i nie, to nie żart i ironia).
                        • turzyca Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 21.09.11, 22:30
                          jjod napisał:

                          > Zwolnienie lekarskie na pewno byłoby dobrym pomysłem, ale nie chce go brac tak
                          > bez powodu, oszukiwanego, na zasadzie ,,bo ja tak chce, bo musze wypocząc i tyl
                          > e''. A niekoniecznie musi mi cos dolegać. Tez myslałam przez moment o urlopie b
                          > ezpłatnym.

                          Zdrowie psychiczne to tez zdrowie. Tylko ze nie jestesmy przyzwyczajeni do szanowania go, a do tego problemy z nim objawiaja sie troche inaczej niz ze zdrowiem fizycznym, wiec trudniej zauwazyc i prawidlowo rozpoznac objawy. Gdyby strzykalo Cie w boku i bylabys przekonana, ze to nadchodzace problemy z kregoslupem, to nie mialabys watpliwosci, ze trzeba zrobic przerwe w pracy i podreperowac kregoslup, zanim do konca nawali. Nie wnikam dlaczego masz takie opory w przypadku swojego zdrowia psychicznego, ale zwracam Ci uwage, ze w tej sytuacji rodzinnej jest ono bardzo potrzebne. Moglabym pisac Ci o efektach przemeczenia, o wypaleniu, ale podejrzewam, ze zeby uwierzyc w pewne rzeczy, musisz uslyszec je od lekarza. Poszukaj wiec dobrego lekarza.
                          • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 21.09.11, 22:53
                            Pójde do tego lekarza po to zwolnienie, bo urlop nie wchodzi w grę.
                            • yenna_m Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 22.09.11, 20:52
                              idz, nie ma sie czego wstydzic
                              sama od dluzszego czasu ciągne na antydepresach (bo trza bylo) i powiem Ci, ze jakosc zycia nieporownywalna

                              trzymam za Was mocno kciuki
                              • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 22.09.11, 21:44
                                yenna_m napisała:

                                > idz, nie ma sie czego wstydzic
                                > sama od dluzszego czasu ciągne na antydepresach (bo trza bylo) i powiem Ci, ze
                                > jakosc zycia nieporownywalna
                                >
                                > trzymam za Was mocno kciuki
                                Tutaj nie chodzi o wstyd. Ja się nie wstydze iśc do psychiatry, lekarz jak lekarz. Ale są inne powody, i tyle.
                • marychna31 Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 20.09.11, 22:02
                  W którym tygodniu życia dziecko potrafi samodzielnie przewrócić się z plecków na wybrany bok

                  do psychiatry nie trzeba skierowania a jesli nie wiesz czy jest sens to idź chociaż raz i się przekonaj.
                  • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 21.09.11, 18:43
                    Chyba to dobry pomysł z tym psychiatrą jest. Udało mi sie lek na nerwy zakupić, ale staram się leków unikać. Może to rzeczywiście pomoże, bo ciężko żyć w takich wiecznych nerwach.
    • troll_only Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 21.09.11, 23:01
      a jak synowi spodobala sie nowa szkola?
      • jjod Re: Zwolnilibyście się w takim przypadku? 21.09.11, 23:04
        Nowa szkoła to jego świadomy wybór, więc jest dobrze. Był w niej w zasadzie dopiero dwa dni.
        Ale usłyszałam od terapeuty, że go chyba za szybko wypuścili z ośrodka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka