Dodaj do ulubionych

matka..mój Boże..

25.05.04, 00:25
Moja bratowa..to egoistka,ale czegos takiego trudno sobie wyobrazic.Zawsze
myslałam,ze matka nie wykorzytstuje dzieci,dziecko trzeba chronic.A moja
bratowa zrobiła z dzieci sobie alibi na wszytsko.Tak wysuczonej zimy nie
spotkałam nigdy.
Moj brat zmarł...i kiedy kochana zona przyjechała?Trzy dni po
zgonie.zaznaczam nie pracuje .Powiedziała,że dziecko lat 17 chciało jeszce
iśc do szkoły.A mysmy chodzili po tych zakładach pogrzebowych..myslę,że mój
brat jak patrzę na to wszytsko nie mogł gorzej trafić.Egoizm mojej bratowej
to chyba zło w czytsej postaci.Jak n arózne strony chciałam byc obiektywna to
po prostu zimna suka.Zdarzyło Wam sie kiedys miec takie gigantyczne
obrzydzenie do osoby ,że aż wam mdło się robiło?Moralnie Ona- moja bratowa
jest dnem.Tylko o sobie mysli,tylko o sobie.Nawet po smierci brata..ej teraz
syna wykorzystuje do dna.
Obserwuj wątek
    • mabrulki Re: matka..mój Boże.. 25.05.04, 08:05
      Tak. Zdarzyło mi się. Niestety.
      Ludzie,którzy nie znają takich matek, nie potrafią zrozumieć ani uwierzyć że to
      jest możliwe. Matka która nie kocha swojego dziecka,a co gorsza - jako osoba
      zła - krzywdzi je z premedytacją. Nie z powodu własnych słabości lecz z
      premedytacją.
      • joasiiik25 Re: matka..mój Boże.. 25.05.04, 10:30
        oj zdarzylo zdarzylo...siostra meza sprzedala by dzieci by miec pare groszy ze
        zdrwego swojego synka zrobila niepelnosprawne dziecko...tylko jakos nadal nie
        wiem na jakiej podstawie...ma dziecko zdrowe a na papierku widnieje jako
        niepelnosprawne...powod:zasilek pielegnacyjny,ktory zreszta konczy sie jej w
        tym miesiacu,ciekawe co wymysli


        oj nawet nie chce mi sie z nia rozmawiac
        • mabrulki Re: matka..mój Boże.. 25.05.04, 14:55
          Joasik,dobrze że tylko na papierze.Mam znajomego agenta ubezpieczeniowego,który
          opowiadał nam o czymś,co w branży nazywają "patologią". Rodzice ubezpieczają
          np.kciuk dziecka. I to dziecko,dziwnym zbiegiem okoliczności,traci ten kciuk.
          • aari Re: matka..mój Boże.. 25.05.04, 16:07
            mabrulki napisała:

            > Joasik,dobrze że tylko na papierze.Mam znajomego agenta
            ubezpieczeniowego,który
            >
            > opowiadał nam o czymś,co w branży nazywają "patologią". Rodzice ubezpieczają
            > np.kciuk dziecka. I to dziecko,dziwnym zbiegiem okoliczności,traci ten kciuk.


            Jezus co Wy piszecie? Nie mogę sobie wyobrazić takiego wyrachowania - toż to
            okrucieństwo.
    • tropicana Re: matka..mój Boże.. 25.05.04, 16:12
      Współczuje Ci bardzo z powodu śmierci brata. Wierzę, że bratowa mogła Ci się
      trafić najgorsza z możliwych.
      Ale... spróbuj się zająć czymś innym. Na pewno trzeba pomóc przejść przez to
      nieszczęście Twoim rodzicom, bratankowi. Nie myśl o tym, że tamta kobieta jest
      szatanem w czystej postaci, bo anioła z niej już nie zrobisz, a siebie wpędzisz
      w nerwicę.

      Tytuł postu jest nieco mylący. Twoja bratowa jest/była/ paskudną żoną, pewnie
      oropną synową i szwagierką, ale czy jest równie straszną matką?

      Trzymaj się i nich Cię ngdy nie spotykają takie nieszczęścia.
      • waranka Re: matka..mój Boże.. 25.05.04, 22:33
        nie jest dobra matka.mysli tylko o sobie.tylko.Ja nie chciaąłm ,zeby oceniac
        pzrez pryzmat nieszcęścia,alewłąsnie po tym wszytskim co sie stało,ona
        zostawiła syna samego ze wszytskim ,kazemu spłacac długi.tego się po prostu nie
        da.budzi to wstret.takie zachowanie.co ja powiem..było tak ,ze jak zachowrował
        jej ojciec,matka nie parcowała a ojciec utrzymywał rodzine.I jak dzieci były
        dorosłe ,a ojciec poważnie zachorował,jej matka natychmiast rozwiodła się z
        mężem i wyeksmitowała chorego męza natychmiast bez litości- już niepotrzebny
        przeciez.I moja bratowa do konca życia ojca nie odwiedziła i na rozprwie
        stawał przeciw choremu ojcu jako jedyna z czwórki rodzeństwa.
        Ona udaje miłą,a jest mocna jak skała i zawsze musi być jak ona chce.A udaje .

        Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz
        Gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów
        Czy w milczeniu białych haniebnych flag, zejść z barykady
        Czy podobnym być do skały, posypując solą ból
        Jak posąg pychy samotnie stać
        Gdy ktoś kto mi jest światełkiem gaśnie nagle w biały dzień
        Gdy na drodze za zakrętem przeznaczenie spotka mnie
        Czy w bezsilnej złości łykając żal dać się powalić
        Czy się każdą chwilą bawić
        Aż do końca wierząc, że los inny mi pisany jest
        Płyniemy przez wielki Babilon, dopóki miłość nie złowi nas
        W korowodzie zmysłów możemy trwać niepokonani
        Nim się ogień w nas wypali, nim ocean naszych słów
        Łyżeczką się odmierzyć da
        Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym
        Wśród tandety lśniąc jak diament, być zagadką której nikt
        Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


        szkoda mowić,ona nienawidzi ludzi uwaza się za cos lepszego ,a tak naprawde
        jest niewiele warta.Taki sopel lodu z mozliwościa rozrodu.
    • judytak Re: matka..mój Boże.. 26.05.04, 10:46
      są takie...
      szwagierka (żona brata męża) przyszła do nas kiedyś, powiedziała, że szwgra od
      kilku dni nie było w domu, ona go nie szukała, ale teraz zawiadomili ją, że
      jest w szpitalu, nieprzytomny, z krwiakiem w mózgu,i powiedziała, cytuję "no,
      już teraz wiecie, to się tym zajmijcie, bo ja nie mam czasu"

      jak szwagier po dwóch tygodniach umarł, powiedziała, cytuję "do mnie niech nikt
      po pogrzebie nie przychodzi, ja żadnej gościny nie będę robiła, bo mnie nie
      stać"

      zrobiliśmy u nas stypę na 40 osób (sama najbliższa rodzina, naprawdę), mój mąż
      zapraszał szwagierkę, niech przyjdzie, teściowa ją zapraszała, nich przyjdzie,
      nie przyszła

      nie przyszły też dzieci szwagra (syn ponad 20 lat, córka 11)

      pozdrawiam
      Judyta
      • mamamamamama Re: matka..mój Boże.. 26.05.04, 13:03
        Istnieją okropne matki...niestety...
        Mam koleżanke (kiedyś bardzo się przyjaźniłyśmy ) , która w chwili obecnej jest
        w trakcie rozwodu ze swoim mężem (znalazła sobie piękniejszego , mądrzejszego i
        co najważniejsze - dla nej bogatszego ). Ostatnio podczas kolejnej kłutni ze
        swoim (już prawie ex-mężem ) powiedziała , że córka jest jej potrzebna tylko po
        to aby zedrzeć z niego kasę i pograć mu na nerwach...no comment....
        • waranka Re: matka..mój Boże.. 26.05.04, 18:37
          dzis dzień matki,mama nie wie o smierci syna tzn mojego brata.dwa lata temu
          miała dokładnie w dzień matki udar.troche rozumie ,troche nie.kochała syna
          szalona miłością.więc nie powiedziałam mamie o smierci syna.nakłamałam,że
          wyjechał daleko.dzisprzynisłam kartke niby od niehgo.nikomu nie chciała pokazac
          choc nie wiedziała co tam jest napisane i schowała.bardzo sie cieszyła.
          Ludzie ja wiem ,że sa takie sople lodu,ale mój brat był dobry po po prostu
          dobry ,przystojny ,wykształcony ,niegłupi.ja nie rozumiem dlaczego \mnie to tak
          bli jej niegodziwość.załuje ,ze nie powiedziałam jej co myslępo pogrzebie albo
          przed kiedy nie przyjeżdżała.brzydze sie nia,brzydze się nia,dzis jest piekny
          film w tv" królowa chmur" na jedynce.
          Ja nie wiem gdzie on oczy miał,gdzie?????musiało byc zawsze jak ona chciała.nie
          rozmawiałam z nia pare lat ,bo jej powiedziałam ,zeby sie do roboty wzięła ,a
          nie ciagle na kims wisiała.ale myślałam ,zę smierc jest takim wstrząsem ,ze nie
          mozna się kłocic i ze ona sie zmieni.nic takiego.teraz jej zło całe zło
          widoczneaz poraża.człowiek az czuje się brudny.
    • anek.anek Re: matka..mój Boże.. 27.05.04, 12:23
      Jeśli matka naprawdę nie kocha swojego dziecka, to :1. nie do konca jest to
      zalęzne od jej woli, 2. dziecko jej się odpłaci w dorosłości, kiedy to już
      zrozumie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka