Dodaj do ulubionych

na drzewo!

27.09.11, 23:08
Dzisiaj rano moja ośmiotygodniowa córeczka obudziła się o 7, została przewinięta, zjadła, po czym leżała w łóżeczku i oglądała świat, podczas gdy ja:
- obudziłam, nakarmiłam, ubrałam, wycałowałam i wyprawiłam w świat starszego syna;
- ogarnęłam chałupę, nastawiłam zmywarkę, pralkę, zlikwidowałam pobojowisko w pokoju syna;
- umyłam się;
- umalowałam się;
- ubrałam się;
- spakowałam sobie torbę na gimnastykę;
- przygotowałam rzeczy dla małej.
Co jakiś czas wchodziłam do pokoju, w którym leżała córka i widziałam, jak bawi się paluszkami, uśmiecha do karuzelki, cieszy się na mój widok. Trwało to wszystko jakąś godzinę z hakiem. Potem z radością poddała się wykonywanym na niej zabiegom, przewijaniu, ubieraniu, przemywaniu noska i ogólnie przygotowaniu jej do intensywnego dnia, który potem nastąpił.
I w związku z tym chciałabym sobie ulżyć i powiedzieć: na drzewo z tymi (e)matkami, które mają dzieci chociaż w połowie takie, jak moja córka, ale próbują wmawiać matkom dzieci podobnych do mojego syna (którego w niemowlęctwie trzeba było bez przerwy obsługiwać), że radzenie sobie ze wszystkim z pieśnią na ustach przy niemowlęciu to tylko kwestia dobrej organizacji. Na drzewo! Ulżyłam sobie, to teraz idę spać.
Obserwuj wątek
    • taje Re: na drzewo! 27.09.11, 23:23
      Podpisuje sie pod Twoim postem. Oczywiście, ze nie jest to jedynie kwestia dobrej organizacji. Takie poglądy to najzwyczajniej kwestia braku wyobraźni.
    • noemi29 Re: na drzewo! 27.09.11, 23:46
      o tak, tak,
      raczej kwestia dziecka niż organizacji.
    • zabulin Re: na drzewo! 28.09.11, 08:12
      Wydrukuje to sobie.
      Ku pokrzepieniu serc.
      Moj syn jako niemowlak był bardzo absorbujacy-ciągle coś robiłam a tak jakbym nie robiła nic smile
      Czesto czesalam sie koło 12.00, podczas gdy wstawalam o 7.00, ale to bylo daaaaawno smile. 3 lata 8 m-cy temu smile

      Myśle o drugim?? Może też bedzie bezobslugowe?? smile A jesli znowu nie, będę czytac tego posta i pocieszać się, ze nie jestem logistyczną niedojda tylko matka wymagającego malego człowieka smile
    • wuika Re: na drzewo! 28.09.11, 08:25
      Wiesz, możesz się dowiedzieć, że albo dajesz ciała z organizacją, albo się dałaś sterroryzować przez dziecko - na pewno jest rozpuszczone, niewychowane i człowiek ma to, co sam sobie wygenerował (i nie chodzi o sam fakt posiadania dziecka, co kwestia jego modelu big_grin). Słyszałam już tyle bzdur w temacie: jak wychować 2-3 miesięczne niemowlę, że po prostu głowa mała smile
    • gazeta_mi_placi Re: na drzewo! 28.09.11, 10:44
      Wszystko jest kwestią organizacji, nasze prababki także miały różne dzieci, także problematyczne, najczęściej w ilości co najmniej trzy razy większej niż współczesne matki, nie miały udogodnień typu pralka, jednorazowe pieluchy, ciepła bieżąca woda, zmywarka, a radziły sobie.
      Śmiech mnie pusty ogrania jak biedne współczesne matki jednego zdrowego dziecka nie mogą sobie z nim poradzić mimo posiadania w/w rzeczy, a dodatkowo często i męża do pomocy.
      To dopiero się nazywa żenada.
      • kiniox Re: na drzewo! 28.09.11, 11:16
        1. Srali muchy będzie wiosna.
        2. Na drzewo! Ty Pierwsza Teoretyczko Rzeczpospolitej.
        • anorektycznazdzira Re: na drzewo! 28.09.11, 11:31
          teoretyku
          • gazeta_mi_placi Re: na drzewo! 28.09.11, 15:14
            Przez pewien czas (pierwsze kilka miesięcy) mieszkała pod jednym dachem ze mną (i oczywiście innymi członkami rodziny) siostra z noworodkiem, więc sama na własne oczy mogłam się przekonać jaka to "ciężka" praca zdrowy maluch w rodzinie.
            Sama nie raz (fakt dość rzadko tongue_out ) zostawałam z małą aby ona mogła pójść coś załatwić do miasta czy do fryzjera.
            Żadna większa filozofia, wziąć dzieciaka jak płacze na ręce, coś pokazać, maskotkę jakąś, zagadać, dać butelkę, pozytywkę nastawić...
            Oj ciężka praca ciężka, niemal kamieniołomy...
            • kiniox Re: na drzewo! 28.09.11, 15:20
              Ale Ty jednak kompletnie nie czaisz. Gdyby moja córka było moim jedynym dzieckiem, to może też bym taka głupia była.
            • mama_kotula Re: na drzewo! 28.09.11, 17:09
              Cytat
              Żadna większa filozofia, wziąć dzieciaka jak płacze na ręce, coś pokazać, maskotkę jakąś, zagadać, dać butelkę, pozytywkę nastawić...


              Yhy, w sumie to masz rację - jak mówimy o fusze na 3 godziny dziennie raz na jakiś czas, to ja się w zupełności zgadzam, że to nie jest ciężka praca smile
        • pieskuba Re: na drzewo! 28.09.11, 12:23
          .... teoretyczku...
        • mallard Ja w kwestii formalnej 28.09.11, 13:08
          Chodzenie na drzewo powinno mieć swój cel (drzewo jako takie nie jest celem samym w sobie!)
          A więc na drzewo chodziło się:
          - banany prostować
          - liście pompować

          Tyle pamiętam, może ktoś jeszcze coś dorzuci? wink
          • dynema Re: Ja w kwestii formalnej 28.09.11, 16:01
            Pajakom nogi golic wink
      • mathiola Re: na drzewo! 28.09.11, 12:31
        > nasze prababki także miały różne dzieci, także problematyczne,

        ... które wychowywały się same bądź z pomocą starszego rodzeństwa i nikt się specjalnie nie przejmował duchowym i emocjonalnym rozwojem dzieci oraz kreatywnym spędzaniem czasu tongue_out
        • kiniox Re: na drzewo! 28.09.11, 15:10
          Ja raczej uważam za paradne dawanie nam za przykład kobiet, które całe życie były zarobione po pachy, wykończone, sfrustrowane, zrzędzące i często zaniedbane tak, że wyglądały jak ludzie jedynie z okazji mszy, a i to przy dobrych wiatrach. Kobiety te obecnie nie żyją, albo ich stan zdrowia jest niewspółmierny do stanu zdrowia ich zachodnich rówieśniczek, które swoje większe zasoby finansowe zużywały na, a jakże, opłacenie osób pomagających im w opiece nad dziećmi i innych obowiązkach domowych. Dzisiaj też te kobiety wydają emerytury na wakacje, a nie na leki, jak nasze zmęczone życiem prababice i babcie. I to wszystko pomimo tego, że nie pracowały zawodowo, albo pracowały dużo krócej, niż my teraz oraz często mieszkały w wielopokoleniowych domach i dzieliły się obowiązami z kobietami z rodziny. Mnie śmiech pusty ogarnia, jak mi się daje taki przykład jako godny naśladowania. Tak samo to do mnie trafia jak "nieś kobieto swój krzyż i morda w kubeł".
        • noname2002 Re: na drzewo! 28.09.11, 17:03
          "nasze prababki także miały różne dzieci, także problematyczne, "
          Jedna moja babcia dawała wózek z niemowlakiem na podwórko pod opiekę 3latkowi i zajmowała się domem(potem krążyło rodzinne opowiadanie jak to ów 3latek chciał, żeby siostra też się pobawiła piaskiem, sypał do wózka i dużo nie brakowało a by się niemowlę udusiłouncertain ) Albo wychodziła po zakupy(2-3godzinne) zostawiając w domu kilkulatki.Druga babcia, ze wsi, uspokajała niemowlęta szmatką z cukrem nasączonym spirytusem.
          Powinnam je naśladować?
      • kepucha Re: na drzewo! 28.09.11, 15:47
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Wszystko jest kwestią organizacji, nasze prababki także miały różne dzieci, tak
        > że problematyczne, najczęściej w ilości co najmniej trzy razy większej niż wspó
        > łczesne matki, nie miały udogodnień typu pralka, jednorazowe pieluchy, ciepła b
        > ieżąca woda, zmywarka, a radziły sobie.

        Ale skąd wiesz, że sobie radziły?
        Wiesz, w gruncie rzeczy każdy sobie radzi? Bo jeżeli w desperacji poprosi kogoś o pomoc to to tez jest jakaś forma radzenia sobie.
        BTW kiedyś dużo więcej dzieci umierało i to nie tylko z powodu gorszego niż teraz stanu medycyny, ale często z niedopilnowania.
    • karra-mia Re: na drzewo! 28.09.11, 11:35
      zgadzam sie
      Starszy syn był cudnym dzieckiem, fajnie nam się razem współpracowało od początku. Młodszy ma 1.5 roku i ciągle się docieramy, współpraca wychodzi nam już całkiem nieźle, ale bywało bardzo ciężko. Takie różne egzemplarze mi się trafiły. Wtedy byłam wypoczęta i pełna sił, teraz częściej jestem wypompowana. No ale jest światełko w tunelu, w koncu kiedyś urośnie, dogadamy się nie?suspicious
    • nanuk24 Re: na drzewo! 28.09.11, 15:38
      Moje pierwsze dziecko takim aniolkiem bylo. Cud nad cuda. Tez w sumie nie rozumialam matek nieradzacych sobie. No i urodzilam drugie i ospokojnym lezeniu w lozeczku i bawieniu sie paluszkami to ja moge zapomniec.
      • azjaodkuchni Re: na drzewo! 28.09.11, 16:02
        A kawkę wypiłaś?...pomyślałaś o sobie jeśli tak to dobrze...
        • verdana Re: na drzewo! 28.09.11, 18:15
          Otóż, to podpisuje się rekami i nogami.
          Dobrze, ze syn był pierwszy, a córka druga. Gdyby bezproblemowa córka była pierwsza, to syna chyba bym udusiła, a tak, to nie wierzyłam przy drugim dziecku własnemu szczęściu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka