Dodaj do ulubionych

Nastalatki a praca

12.10.11, 22:29
Czy nastolatki powinny pracować? Pomijając faktyczne sytuacje, gdzie np. może to być z korzyścią dla niego, bo np. sytuacje w domu za ciekawa nie jest, ale tak ogólnie? Po co? Niech ktoś mi to w logiczny sposób wytłumaczy. Bo chyba nie chodzi o to, ze się nauczy wywiązywania z obowiązków i punktualności.
Druga sprawa: jakby nie było nastolatki mieszkają z rodzicami, więc raczej nie muszą sie sami utrzymywać.
Obserwuj wątek
    • jjod nastolatki, nt 12.10.11, 22:29
    • dziennik-niecodziennik Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 22:35
      osobiście uwazam ze jesli nie ma koniecznosci to nie muszą. jeszcze sie w zyciu napracuja, a poki co niech sie skupią na nauce.
      • verdana Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 22:43
        Uważam, ze nastolatki pracują. Od 8 do min. 15 w szkole - to już 7 godzin, potem jeszcze zajecia dodatkowe i odrabianie lekci. Ponad osiem godzin dziennie. Praca, to nie tylko zarabianie pieniędzy. Ciekawe, dlaczego nie wymaga się od doroslych, aby brali drugi etat, bo to wychowawcze.
        Dzis moj nastolatek, po szkole, dodatkowej matematyce, odrabianiu lekcji i myciu podłóg padł przed telewizorem o dziewiątej.
        • hellulah Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 09:43
          Zgadzam się po całości.

    • dorotakatarzyna Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 22:45
      Ja też uważam, że nie muszą. Ale moje juz się nie mogą doczekać, żeby skończyć 16 lat i móc pracować. W domu nic im nie brakuje, mają prawie wszystko. A mimo to marzą o własnych pieniądzach.
      • jjod Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 22:51
        I ja tego nie pojmuję. Pomijając fakt, że lekcje w szkole to też praca (jakby nie było jest to wysiłek, tak samo jak praca w domu), to nie rozumiem, jak niektórzy rodzice wręcz wymagają, żeby dziecko poszło do pracy (a są tacy).
        Mój też twierdzi, ze chce iśc do pracy (,,wolę chodzic do pracy, niż do szkoły''), ale dla mnie to nielogiczne. Bo tez niczego mu nie brakuje. Tak myślę.
        • saga55-5 Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 22:57
          Marzy im się lepszy model telefonu, PSP, komputer czy co tam jeszcze a rodzice uważają że np. taki model, jaki mają, im wystarczy.
          Więc młodzieniec chce zarobić i sobie kupić.
        • iwoniaw Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:00
          A ja nie widzę w tym nic dziwnego. "Nie brakuje niczego" to jedno, a zarobienie - nie dostanie - całkiem własnych pieniędzy, to zupełnie coś innego. Takie poczucie, że się potrafi, daje radę, jest dobre i cenne. A jeśli ktoś jeszcze twierdzi, że "woli do pracy niż do szkoły" powinien faktycznie pozarabiać trochę w czasie wolnym. Jak poczuje, ile kosztuje zarobienie stówki bez kwalifikacji, to się ze szkołą szybko przeprosi.
          • jjod Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:05
            Tyle że ja się na zarabianie przez niego pieniędzy teraz nie zgodzę.
            Owszem, satysfakcja na pewno, ale jeszcze będzie miał dużo tej satysfakcji w życiu.
            Tak mi sie przypomniało, odnośnie nastolatków i zarabiania pieniędzy - nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem, jak niektórzy rodzice wymagąją od nastolatniej pociechy, aby ta dokładała się do swojego telefonu. Ale to juz na inny wątek.
            • iwoniaw Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:13
              Masz pewnie powody, żeby się nie zgadzać. Co nie zmienia faktu, że chęć zarabiania przez nastolatki swoich pieniędzy nie jest niczym nienormalnym i nie jest wcale (a w każdym razie nie bezpośrednio) związana z tym, czy rodzice sponsorują wszystko, o czym się zamarzy, czy nie.
              • jjod Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:20
                Taj, ale jak wytłumaczyć nastolatkowi, który uważa, że woli iśc do pracy, niż do szkoły, że jeszcze się w życiu napracuje? Zresztą co takiego może wykonywać nastolatek? Raczej prace za marne gorsze.
                • ma.pi Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 14:24
                  jjod napisał:

                  > Taj, ale jak wytłumaczyć nastolatkowi, który uważa, że woli iśc do pracy, niż d
                  > o szkoły, że jeszcze się w życiu napracuje? Zresztą co takiego może wykonywać n
                  > astolatek? Raczej prace za marne gorsze.


                  Moj jest instruktorem plywania i sedziuje mecze pilkarskie malolatow. Polaczenie przyjemnego z pozytecznym. Troche zrobi i przy okazji sam sie pogimnastykuje. Troche sportu na pewno mu nie zaszkodzi smile
                • an_ni Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 15:23
                  a rozumiesz dlaczego on chce pracowac?
                  bo chce decydowac o sobie, miec swoja kase i luz w wydawaniu jej , co w przypadku nastoletniego narkomana bedzie tragiczne w skutkach
                  wez sie w koncu za terapie jako wspoluzalezniona bo albo udajesz albo naprawde nie widzisz jak syn toba manipuluje
                  • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 17:50
                    an_ni napisała:

                    > a rozumiesz dlaczego on chce pracowac?
                    > bo chce decydowac o sobie, miec swoja kase i luz w wydawaniu jej , co w przypad
                    > ku nastoletniego narkomana bedzie tragiczne w skutkach
                    > wez sie w koncu za terapie jako wspoluzalezniona bo albo udajesz albo naprawde
                    > nie widzisz jak syn toba manipuluje
                    Czytałaś, co napisałam poniżej? Nie pójdzie teraz pracować i bez dyskusji, o czym go poinformowałam. Teraz nawet nie dostanie ode mnie złamanego grosza.
                    Zresztą MUSI skończyć szkołę.
                • bri Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 17:40
                  > Taj, ale jak wytłumaczyć nastolatkowi, który uważa, że woli iśc do pracy, niż d
                  > o szkoły, że jeszcze się w życiu napracuje? Zresztą co takiego może wykonywać n
                  > astolatek? Raczej prace za marne gorsze.

                  Najlepiej właśnie dać mu popracować.

                  Ja będąc w ogólniaku dawałam korepetycje z angielskiego zwykle ok. 6-8 godzin tygodniowo, po 45 zł. Wychodziło między 1000 a 1500 zł. Marne grosze? Moja pierwsza dorosła pensja na pełen etat to było równo 1000 zł na rękę.
                  • verdana Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:18
                    Nie rozumiesz.
                    Nie można pozwolić akurat temu chłopakowi na posiadanie własnych pieniędzy.
                    • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:23
                      Akurat jemu nie moge teraz pozwolić na posiadanie żadnej kwoty.
                      • bri Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 16:03
                        Wybacz, nie znam historii Twojej rodziny. Wątek zaczął się dość ogólnie.
                        • jjod Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 16:20
                          Tu nie chodzi teraz tylko o mojego nastolatka.
                          W ogóle nie popieram pracowania przez nastolatków, chyba, że w konkretnych sytuacjach.
                          • bri Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 16:23
                            Skoro nie chodzi o Twojego nastolatka, to nie pisz o nim w odpowiedzi na moje posty, bo naprawdę tracę orientację, o co Ci chodzi.
                            • jjod Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 16:26
                              Ogólnie chodzi o to, że mój syn chce pracować zamiast chodzić do szkoły. Ale sa powody, dla których nie może mieć żadnej kasy. Po prostu żadnej, a praca wiąże się z zarobkami, wiadomo.

                              A mówiąc o pracy nastolatków: też nie widze w tym sensu. Nie tylko praca uczy odpowiedzialności i punktualności.
                              • bri Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 16:41
                                > A mówiąc o pracy nastolatków: też nie widze w tym sensu. Nie tylko praca uczy o
                                > dpowiedzialności i punktualności.

                                Nie, tego można się nauczyć generalnie ponosząc konsekwencje własnych decyzji. Ale skoro własnych decyzji w dużej mierze podejmować nie można, bo rodzice zabraniają...

                                Doczytałam, że jesteś w szczególnej sytuacji, bo Twój syn jest uzależniony. Pewnie piekielnie trudno jest w takiej sytuacji podejmować jakiekolwiek wychowawcze decyzje, ale zastanowiłaś się, co zrobisz jeśli on mimo Twoich zakazów jakąś pracę sobie znajdzie i ją po prostu podejmie? Jak na razie Ty mu nie pozwalasz i nie zamierzasz w tym pomagać, ale wielu ludzi w tym wieku, a nawet młodszych, radzi sobie z tym samodzielnie, więc i Twój syn może w końcu wpaść na ten pomysł. Wiesz już, co wtedy zrobisz?
                • olena.s Re: Nastalatki a praca 15.10.11, 19:16
                  Tak się złożyło, że kiedy miałam kilkanaście lat zaczęłam uważać, że świństwem jest ciągnąć od rodziców kasę na wszystko.
                  I byłam bardzo dumna, kiedy udało mi się zarobić na część wakacji za pomocą:
                  - rękodzieła opylanego w wolnej sprzedaży oraz poprzez kilka sklepów
                  - podlewania kwiatów w szklarni
                  - pracy jako listonosz (miesiąc wakacji oraz w miarę potrzeby soboty przed południem)
                  - przepakowywania paczek w centralnej poczcie
            • saga55-5 Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:16
              nie rozu
              > miem i chyba nigdy nie zrozumiem, jak niektórzy rodzice wymagąją od nastolatnie
              > j pociechy, aby ta dokładała się do swojego telefonu. Ale to juz na inny wątek

              Nie dokładała, ale kupiła taki, jaki mu się marzy,a rodzice uważają ze nie jest mu AŻ taki potrzebny.
              U mojej koleżanki była taka sytuacja.
              16-latka marzyła o komórce, jaką ma koleżanka ( ponoc jakis za 2 tysiaki )
              Perswazje rodziców że AŻ tak wypasiony telefon nie jest jej potrzebny nic nie dały. Po zakończeniu roku szkolnego, znalazła pracę w pizzerii, zarobiła sobie i.......stwierdziła że faktycznie nie jest jej taki potrzebny.
              Kasę przeznaczyła na coś zupełnie innego.
              • zuzi.1 Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:27
                Jeżeli chce pracowac to w wakacje proszę bardzo. To bardzo uczy samodzielności.
            • demonii.larua Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 09:06
              >nie rozu
              > miem i chyba nigdy nie zrozumiem, jak niektórzy rodzice wymagąją od nastolatnie
              > j pociechy, aby ta dokładała się do swojego telefonu.
              A co tu do rozumienia, telefon służy do dzwonienia - jak chce mieć bajerancką komórę, której cena to równowartość trzech innych nieco mniej bajeranckich to dlaczego miałby się nie dokładać? Zaspokajanie potrzeb, a spełnianie zachcianek to dwie różne sprawy.
            • asia_i_p Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 07:31
              A ja rozumiem. Rozumiem, że rodzic może przeznaczyć na telefon określoną sumę i nie więcej i jeśli dziecko chce lepszy, to sobie do niego dorabia.
    • saga55-5 Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:36
      Jeśli nastolatek chce rzucić szkołę, iść do pracy a żadne tłumaczenie na niego nie działa, zapytaj czy czuje się już dorosły.
      Jeśli tak, niech dokłada Wam do czynszu, jedzenia itp. Zostanie mu wtedy mało pieniążków i kto wie, może nauka wyda mu się lżejsza.
      Niech dokłada się nie dlatego, że kasy brak czy cos w tym stylu, ale żeby odczuł czym jest dorosłość.
      • jjod Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:41
        Rzucić i tak nie może, po prostu chce tam chodzić jak najrzadziej. I męczy mnie, aby mu cos znaleźć. Ja i tak mówię nie, ale za kij nie trafiają do niego żadne argumenty.
        • jjod Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:45
          Znam też takich, którzy wręcz każą dzieciom pracowac, co jest dla mnie chore. Zwłaszcza, że syt finansowa jest dobra.
        • bri Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 17:41
          Ty masz mu znaleźć pracę? W takim razie faktycznie nie jest jeszcze do tego gotowy wink
    • czar_bajry Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:46
      Jestem jak najbardziej za tym aby nastolatki pracowały.
      Pisałam to już wiele razy i nadal podtrzymuję. Młody człowiek uczy się w ten sposób iż kasa nie spada z nieba a tym bardziej bankomat nie wypłaca każdemu każdej ilości gotówki( najpierw coś tam musi byćtongue_out)
      Moje dzieci pracowały i pracują a zarobione pieniądze wydają na siebie.
      • jjod Re: Nastalatki a praca 12.10.11, 23:50
        Ja za tym nie jestem, ale to pewnie wynika z kilku przekonań. Pewnie, ze kase wydaja na siebie, ale do pewnego etapu to raczej rodzice finansują dzieci.
        • bi_scotti Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 01:03
          Oczywiscie, ze powinny pracowac. Jakies 2 razy w tygodniu + moze co drugi weekend + czesc wakacji. Dlaczego by mialy nie pracowac? Im zamozniejsi rodzice, tym mlodziez czesciej szuka pracy jak tylko jest to legalnie i logistycznie mozliwe - praca daje mnostwo satysfakcji a przede wszystkim faktyczne poczucie doroslosci & independence. A tego najbardziej sie pragnie gdy sie ma nascie lat - bycia traktowanym "powaznie" przez "caly swiat" a nie tylko przez kochajacych rodzicow i uprzejmych wychowawcow wink
          Ale ja wiem, ze w PL nie ma zwyczaju zeby mlodzi pracowali, wielu pewnie nawet trudno znalezc senswone zatrudnienie i kolo sie zamyka. Pamietam moje lata nastoletnie (daaaaawno temu) - pracowalam na akord w fabryce kosmetykow nie dlatego zeby w domu brakowalo forsy ale dla pelnego poczucia samodzielnosci i samostanowienia; potem na studiach mylam kominy, zrzucalam z dachow snieg, mylam wagony kolejowe. No i taka praca bardzo "ulepsza" nastolatka (szczegolnie z okreslonych rodzin) gdy porzadnie potyra fizycznie albo musi sie ponaginac uprzejmosciowo przy rozkapryszonych klientach. Super wazne cechy sie wyrabiaja przy okazji zupelnie niepostrzezenie.
          Goscilismy kiedys paru nastolatkow z PL z tzw. "dobrych rodzin" - przykro sie sluchalo pogardliwego tonu jakim wypowiadali sie o ludziach wykonujacych prace fizyczna. Moja mlodziez sie mocno wkurzyla i pogladowy wyklad zaserwowala - czy to zmienilo podejscie tamtych mlodych, trudno mi powiedziec ale na pewno pozyskali szanse na rozszerzenie horyzontow ... przynajmniej w teorii ...
          • ratyzbona Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 02:44
            Cóż nie ma co porównywać modelu amerykańskiego do Polskiego - w Ameryce pracują wszyscy młodzi ludzie ( tzn. taki przekaz odbieram z moich nielicznych źródeł) i wszyscy wiedzą o jakie prace wynagrodzenie czy zakres czasowy chodzi. W Polsce pracuje mało nastolatków min. dlatego że szkoła pożera strasznie dużo czasu ( tak do 15 lekcje i mniej więcej większość uczniów od gimnazjum ma jakieś dodatkowe zajęcia) tak więc praca oznacza porzucenie czasu wolnego a i nauki. Miałam kilkoro pracujących znajomych i co prawda byli niezależni i samodzielni finansowo tylko matury pozdawali beznadziejnie bo nie było kiedy się uczyć. Nie mniej z pracą nastolatków jest tak - jesli chodzi o konkretna pracę na konkretny wydatek np. wyjazd to w sumie czemu nie - w końcu każdy rodzic dochodzi do takiego momentu kiedy już po prostu nie spełni zachcianek dziecka. Ale jeśli chodzi o rzucenie nauki i pójście do marnej pracy to powiem szczerze nie dziwi mnie sprzeciw- w końcu w ostatecznym rozrachunku szkołę trzeba skończyć choćby po to by mieć szanse na lepszy zawód w przyszłości.
            A i jeszcze muszę powiedzieć że ten argument że praca uczy nastolatki że kasa nie bierze znikąd wydaje mi się strasznie naiwny. Nie przepracowałam w liceum ani jednego dnia i nigdy nie miałam wątpliwości skąd biorą się pieniądze i jak trudno na nie zarobić. Serio nie zachowujmy się tak jakby nastolatki były małymi dziećmi.
            • hellulah Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 09:51
              > A i jeszcze muszę powiedzieć że ten argument że praca uczy nastolatki że kasa n
              > ie bierze znikąd wydaje mi się strasznie naiwny. Nie przepracowałam w liceum an
              > i jednego dnia i nigdy nie miałam wątpliwości skąd biorą się pieniądze i jak tr
              > udno na nie zarobić.

              Zgadzam się. Co więcej, moje dziecko doskonale wie, że pieniądze biorą się z pracy, wykonywanej na bazie tego, czego się człowiek nauczy oraz jak wyćwiczy swoje umiejętności. Mamy wielu znajomych wykonujących różne zawody; pracę czysto fizyczna (niekwalifikowaną), jeśli jest solidnie wykonywana, darzy się szacunkiem, ale córka wolałaby raczej robić coś takiego jak my - toteż przysiada na tzw. zadku i się uczy. Zarobione na roznoszeniu ulotek kilka groszy to jest duża strata, jeśli np. przez roznoszenie ulotek miałaby mniejszą wydajność w szkole, gorsze stopnie, gorsze przygotowanie do testów, mniejsze szanse na kolejna dobrą szkołę, mniej przeczytanych dla przyjemności książek, mniej odpoczynku i kontaktów społecznych.

              Cóż, to model bardziej Oxford/Cambridge niż amerykański; student ma studiować, praca dorywcza (typu kelnerowanie, ulotki) jest wprost zakazana.
        • czar_bajry Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 23:28
          Pewnie, ze kase w
          > ydaja na siebie, ale do pewnego etapu to raczej rodzice finansują dzieci.

          Jedno drugiego nie wyklucza, ja finansuję ich naukę, jedzenie i wszystko to co każdy inny rodzic a oni zarabiają na swoje przyjemności oraz "fanaberie", nie jestem krezuską i nie mogła bym sfinansować wszystkich zachcianek moich dzieci.
          Kiedyś pisałam o tym, najstarsza córka zaczęła pracować jak miała 16 lat, była to praca wakacyjna a potem weekendowa( gastronomia), nie przeszkodziło jej to w skończeniu szkoły, zdaniu matury oraz studiach, teraz ma tam umowę na stałe, średnia córka zajmowała się dziećmi potem zaczęła statystować oraz grywać epizody w filmach, czasami trafi jakąś małą rolę, młody tak samo reklama, film.
          Pomijam już to że bawią się przy tym zajęciu świetnie.
    • myelegans Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 03:04
      Podpisze sie pod bi_scotti. Sama w liceum pracowalam latem przy zbiorach, opiekowaniu sie dziecmi podczas plac polowych, zbieralam butelki, makulature, i strasznie ubolewalam, ze nie moge znalezc czegos podczas roku szkolnego, bo czas bym znalazla. Bylam bardzo dobra uczennica.
      Na studiach tez caly czas pracowalam za posrednictwem spoldzielni studenckich, jezdzilam na truskawki do Szwecji, brzoskwinie i winobranie do Grecji, mylam wagony, okna w szpitalach, bylam sw. Mikolajem, dawalam korki z angielskiego, nawet jakis czas robilam remanent w pobliskiej stolowce przedszkolnej i mialam ogromna satysfakcje, ze zaspokajam wlasne potrzeby i jestem niezalezna finansowo, plus dostawalam stypendium naukowe, i ukonczylam studia z nagroda rektora. Z rodzicami mialam umowe, ze daja mi na "zycie" akademik, jedzenie, wszelkie wyjazdy, rozrywki, sprzet sportowy musialam zarobic sama.

      Sama zatrudniam teraz regularnie baby sittera, licealiste z sasiedztwa, ktory jest bardzo profesjonalny i odpowiedzialny bardziej niz niejeden dorosly i na weekend trzeba go zamawiac ze sporym wyprzedzeniem, bo jest rozrywany. Jest "honor student" i pracuje od 14 roku zycia (jest z zamoznej rodziny), jeszcze jest w lidze footballowej i naczelnym redaktorem gazety szkolnej. Taki overachiever smile i juz sie dostal do kilku na prawde dobrych uniwersytetow.

      Praca podczas liceum jest wlasciwie konieczna do dostania sie na dobry uniwersytet, i wymagane jest sporo godzin wolontarystycznych "community service".
      Dla mnie czas licealny to zdobywanie wiedzy ksiazkowej, budowanie charakteru, ksztaltowanie swiadomosci spolecznej i rozwijanie pozaszkolnej aktywnosci w spoleczenstwie. I ta czesc pozaksiazkowa jest rownie wazna.
      Acha, zatrudniam jeszcze zima nastolatka do odsniezania sniegu, a latem do przycinania zywoplotu. W wakacje wszyscy prawie pracuja przynajmniej przez miesiac i jest jak najbardziej przyjete kulturowo za norme.
    • minerallna Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 03:16
      W Polsce? Chyba kosztem wakacji i ferii zimowych.
      Ale znam nastoletnie dzieciaki co cale wakacje pracowaly. Rok szkolny skonczyl sie to do pracy.
      Nie zazdroszcze im.
      A ich rodzice powinni sie lekko puknac w glowe. Miesiac pracy-ok, ale cale wakacje?
      Rodzice maja urlop i musza go wziac.
      Dziecko nie ma i zapitala za grosze bo na cos tam sobie zbiera.
    • feniks_z_popiolu Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 05:53
      Moga jak chcą ale nie muszą
    • evee1 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 07:06
      Swoja droga to ciekawe jak sie zmienia optyka w zaleznosci od kraju zamieszkania wink.
      Dla mnie to tez normalne, ze nastolatki chca pracowac i jest to szeroko przyjete i spolecznie akceptowalne. Nie sadze, zeby praca dwa czy trzy razy w tygodniu (bo czesto sprowadza sie to do parcy 4-8 godzin w tygodniu) wyrzadzila polskim nastolatkom taka straszna krzywde wink. Przynajmniej wielu nastolatkow spedziloby przynajmniej ten czas produktywnie zamiast robic rozne glupoty.
      Moja corka (16 lat) pracuje. Na ogol raz w tygodniu (sobota lub niedziela), w sklepie ogrodniczym, przez 6 godzin. Dzieku temu mogla sobie kupic wymarzony snowboard, na ktory pewnienteraz bedzie chuchac i dmuchac wink. Ostatnio bardzo mnie zaskoczyla, bo nigdy nie byla chetna do pomocy w ogrodzie, a dwa tygodnie temu zapytala, czy moze uprawiac jakies warzywa na naszych grzadkach. Sama kupila roslinki, skopala, nawiozla grzadki i posadzila. Nigdy bym sie nie spodziewala po niej ciagota "ziemskich", a tu prosze pod wplywem swojej pracy taki "kwiatek".
      Kwestia rzucenia szkoly lenistwa, albo w celu zarabiania na zycie to zupelnie inna kwestia. Rozwazamy tu raczej kwestie pracy nastolatkow, ktorzy nie musza pracowac.
    • demonii.larua Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 08:59
      A dlaczego nie? Mój rwał się już w tym roku, ale nie miał jeszcze 16 lat. Po co? Choćby dla własnej satysfakcji, mnie jako nastolatkę bardzo cieszyła osobiście zarobiona kasa. Miałam do niej zupełnie inny stosunek niż do tej którą otrzymywałam od rodziców czy dziadka. Młody ma to samo i skoro chce, to nie widzę w tym nic złego.
    • wuika Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 09:01
      Ja pracowałam - a to korki, czy tam inna pomoc w nauce, pracowałam przed jedne wakacje - po skończeniu podstawówki. Kieszonkowe było, rodzice nas utrzymywali, ale skoro miałam czas, nie odbijało się to na niczym (pojedyncze godziny popołudniowe lub wakacje), a można było mieć jakieś pieniądze, to pracowałam. Ani nie zabijałam się za pracą, ani nie rozpaczałam, jak się nic nie trafiło, bo to na zasadzie trafienia się było. Nie pamiętam, żebym przywiązywała do tego jakąś większą filozofię.
    • princy-mincy Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 09:38
      ja pierwszy raz pracowalam jak mialam 13 lat- jezdzilam na wrotkach po Targach Poznanskich i rozdawalam ulotki
      duzo nie zarobilam, ale jaka szczesliwa bylam!

      w podstawowce tak wlasnie pracowalam- roznoszac ulotki 2 x w tyg- pieniadze niewielkie, ale praca tez nie byla czasochlonna, zwlaszcza ze pracowalam z siostra lub przyjaciolka
      wlasne pieniadze- bezcenne (dostawalysmy niewielkie kieszonkowe)

      w liceum stalam na promocjach i na targach jako hostessa- pieniadze juz wieksze, ale i praca bardziej wymagajaca
      bez problemu laczylam to ze szkola

      uwazam, ze nastolatki powinny pracowac- nie twierdze ze codziennie po x godzin, ale dorywcza praca jak najbardziej
      beda bardziej szanowaly prace rodzicow i pieniadze
      naucza sie oszczednosci, gospodarowania i planowania
      • marina2 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 09:50
        w czasie wakacji czemu nie?
        a Twój syn dość konkretnie pokazuje CI,że szkołą nie jest zainteresowany.
        w dodatku Ty masz mu znaleźć pracę....
        chłopcy w jego wieku mogą rozdawać ulotki - koleżeństwo moich dzieci to robi w wakacje i w weekendy .
        zapytaj się go czy ma ochotę pomyć okna czy u kogoś posprzątać.Niech zrobi akcje rozwieszania ulotek w sklepach ,na osiedlu czy wrzucania do skrzynek swojego ogłoszenia.niech pójdzie raz chociaż raz...
        problem w jego przypadku lezy zupełnie gdzie indziej.
        nowa szkoła go być może przerasta tzn. nowa sytuacja. wcale nie chodzi o pracę,.chodzi o ucieczkę od obowiązku i rzeczywistości.na moje zmieniają się dekoracje i osoby w otoczeniu ,a problem ten sam.
        terapia w przypadku Twojego syna trwa za krótko,zeby mogła przynieść efekt .nie trać duchawink
        • aqua48 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 09:59
          Moje dzieci zaczęły pracować zaraz po skończeniu liceum, wcześniej nie mieli czasu. Starszy próbował w czasie ferii zimowych ulotki rozdawać, ale wymiękł z powodu zimna smile
          Pierwszą pracę ja im załatwiałam, ale musieli się tak w niej zaprezentować, żeby utrzymać na następne wakacje i nie przynieśc wstydu znajomym rodziców.
          Bardzo dobrze im to zrobiło, bo zobaczyli ile trzeba się napracować na marne 50 zł, które wcześniej tak łatwo było wyciągnąć od tatusia czy mamusi. No i jaka przyjemność z wydawania własnych pieniędzy.
        • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 13:34
          On sobie na olewanie szkoły nie może pozwolić. I na żadną kasę teraz.
      • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 13:35
        princy-mincy napisała:
        > uwazam, ze nastolatki powinny pracowac- nie twierdze ze codziennie po x godzin,
        > ale dorywcza praca jak najbardziej
        > beda bardziej szanowaly prace rodzicow i pieniadze
        > naucza sie oszczednosci, gospodarowania i planowania

        Dużo zalezy od wychowania, nie muszą same pracować, aby szanować kasę i umieć rozsądnie gospodarowac pieniędzmi.
    • nisar Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 13:59
      Moja córka - obecnie 17 lat - pracowała w wakacje 3 tygodnie. W biurze, pięć godzin dziennie. Oprócz tego tydzień była na praktykach w kancelarii prawnej.
      W ciągu roku szkolnego nie zgodziłabym się na więcej, niż parę godzin co drugi weekend.
      • bi_scotti Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 14:08
        Prawde mowiac szacunek dla pieniedzy to zupelnie minimalna kwestia, w moim mniemaniu. Bez porownania wazniejsze jest nastolatkowe poczucie samodzielnosci, rosnacy self-esteem, niezaleznosc od "proszenia sie" tudziez, moze przede wszystkim, doznanie na wlasnej skorze, ze zadna praca nie hanbi. Co innego teoretycznie doceniac prace sprzataczki, a co innego "wlasnymi recamy" myc kible w knajpie czy byc zmywaczem garow w pubie - to bardzo rozszerza horyzonty. Podobnie jak sprzedawanie czegokolwiek i szybka nauka, ze klient naprawde ma zawsze racje a usmiech i uprzejmosc obowiazuja przez cala zmiane smile
        Poza tym jak sobie ma mlody czlowiek budowac resume? Jak konczy studia bez doswiadczen w pracy, szczegolnie takiej wymagajacej team work, zmian, customer service etc. to kto go przyjmie chocby i na probe?
        • nisar Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 14:23
          bi_scotti napisała:

          > Prawde mowiac szacunek dla pieniedzy to zupelnie minimalna kwestia, w moim mnie
          > maniu. Bez porownania wazniejsze jest nastolatkowe poczucie samodzielnosci, ros
          > nacy self-esteem, niezaleznosc od "proszenia sie" tudziez, moze przede wszystki
          > m, doznanie na wlasnej skorze, ze zadna praca nie hanbi. Co innego teoretycznie
          > doceniac prace sprzataczki, a co innego "wlasnymi recamy" myc kible w knajpie
          > czy byc zmywaczem garow w pubie - to bardzo rozszerza horyzonty. Podobnie jak s
          > przedawanie czegokolwiek i szybka nauka, ze klient naprawde ma zawsze racje a u
          > smiech i uprzejmosc obowiazuja przez cala zmiane smile
          > Poza tym jak sobie ma mlody czlowiek budowac resume? Jak konczy studia bez dosw
          > iadczen w pracy, szczegolnie takiej wymagajacej team work, zmian, customer serv
          > ice etc. to kto go przyjmie chocby i na probe?

          Amen!

          Dodam jeszcze, że z punktu widzenia przyszłego pracodawcy taki kandydat, który już liznął pracy (np w biurze) to zupełnie co innego, niż taki który biuro widział w postaci światełek w biurowcu. Sposób funkcjonowania przeciętnego biura, obojętne jakiej branży, jest jednak także niezbędną wiedzą i naprawdę łatwiej jest przystosować do pracy kogoś, kto ma jakiekolwiek o tym pojęcie, niż tego drugiego.
          Osobiście mając do dyspozycji dwóch kandydatów do pracy, o podobnym wykształceniu, ale jednego z doświadczeniem z pracy dorywczej, a drugiego bez, nie wahałabym się ani momentu.
          • myelegans Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 15:20
            nisar napisała:
            > Osobiście mając do dyspozycji dwóch kandydatów do pracy, o podobnym wykształcen
            > iu, ale jednego z doświadczeniem z pracy dorywczej, a drugiego bez, nie wahałab
            > ym się ani momentu.

            Ditto! i mowie to z pozycji tej, ktora zatrudnia kilku studentow na summer internship na wakacje.. Majac do dyspozycji kilku, zawsze wybierzemy tego/ta, ktora ma juz JAKIES doswiadczenie za soba, nawet jako pakowacz siatek, czy odprowadzacz wozkow w markecie, babby sitter, pomoc na obozach dla dzieci, ratownik, wolontariusz w czyms czy gdzies, COKOLWIEK. I jak na razie sie sprawdzilo, wyjatkowo solidni summer interns nam sie trafiali. Zarabiaja niewiele, bo maja niewielkie doswiadczenie, a pracuja rzeczywiscie solidnie. W roku nastepnym beda zarabiali wiecej bo..... maja wieksze doswiadczenie. Od kilku lat pracuje u nas w wakacje studentka, ktora po sutdiach wybiera sie do szkoly medycznej. Pracowala latem 40-50 godzin tygodniowo, a wieczorami i w weekendy uczyla sie do egzaminow wstepnych na medycyne, bo tylko w ten sposob moze dostac sie na cos co jest oblegane i na DOBRA uczelnie. Dostala sie...... Pochodzi z domu mocno wyksztalconego i zamoznego i jest jedynaczka.
          • hellulah Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 01:06
            Ale o czym my mówimy, o nastolatkach, czy o studentach? Jako studentka pracowałam od zawsze, zdobywałam doświadczenie w branży+kasę, to rozumiem. Dla mnie kluczowe jest to "doświadczenie w branży", no przynajmniej mniej więcej w branży. Roznoszenia ulotek przez np. maturzystkę, która powinna zasuwać nad przygotowaniami do matury - nie rozumiem.
            • evee1 Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 04:21
              > Roznoszenia ulotek przez np. maturzystkę, która powinna zasuwać nad przygotowan
              > iami do matury - nie rozumiem.
              Spacer i swieze powietrze jest swietnym antidotum na mozg niedotleniony od sleczenia nad ksiazkami mozg wink.
    • monika3411 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 14:49
      Nie widzę w tym nic złego. Moja 13 letnia córka zarabia prasując ubranka 2 letniej siostry. Zaproponowałam jej to i ona chętnie się zgodziła. Chcę, żeby zobaczyła, że pieniądze nie spadają z nieba. Nie ma oczywiście mowy o zmuszaniu. Jak trzeba poprasować, to pytam czy chce zarobić i poprasuje. Jak jej się chce, to prasuje, jak ni to nie.
      Pieniądze są oczywiście do jej wyłącznej dyspozycji. Czasami chce sobie na coś uzbierać, wtedy sama nalega, żebym częściej prała wink
    • triss_merigold6 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 17:08
      W całości podpiszę się pod Bi Scotti. Nie ma niczego złego w tym, że nastolatek popracuje co drugi weekend lub przez miesiąc wakacji, wręcz przeciwnie. Uważam, że to bardzo wychowawcze, zwłaszcza w wypadku chłopców.
      • verdana Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 17:29
        Bo nie masz jeszcze nastolatka w liceum.
        Nie sposób - w Polsce , podkreslam - bez wybitnych zdolnosci, przyzwoicie przygotować sie do lekcji i pracować jednoczesnie. tak, w innych krajach jest to możlliwe - bo nie ma w roku 14 przedmiotów, lekcji zadawanych z dnia na dzień, masowych dotdatkowych lekcji języka.
        Praca przez miesiąc wakacji - jak najbardziej. Na studiach - koniecznie, to bezdyskusyjne, ale mówimy o szkole. W czasie roku szkolnego - zdecydowanie nie. Jeszcze nie zdarzył się weekend, aby mój syn nie musiał czegos zrobić do szkoły, a praca 15 dni bez przerwy nie służy ani dorosłym, ani dzieciom. Moze waro by raczej częś mlodych ludzi nauczyć, ze wartość wolnego czasu jest wyższa, niż kolejnego gadżetu.
        Może część mlodych
        • bri Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 17:58
          > Nie sposób - w Polsce , podkreslam - bez wybitnych zdolnosci, przyzwoicie przyg
          > otować sie do lekcji i pracować jednoczesnie

          Sposób, sposób, co nie znaczy, że jest to konieczne i niezbędne. Nie każda praca to siedzenie za kasą po kilka godzin dziennie. Poza tym praca uczy, czasem rzeczy jak najbardziej zgodnych z programem szkolnym.
          • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 18:01
            bri napisała:
            > Sposób, sposób, co nie znaczy, że jest to konieczne i niezbędne. Nie każda prac
            > a to siedzenie za kasą po kilka godzin dziennie. Poza tym praca uczy, czasem rz
            > eczy jak najbardziej zgodnych z programem szkolnym.
            Nie mogę Cię czasami czytać
            • bri Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 16:05
              Ale czemu??? Co takiego napisałam, co Cię tak dotknęło?
        • triss_merigold6 Bez przesady 13.10.11, 18:39
          Bez przesady. Pamiętam jeszcze czasy licealne, a z licealistami mam kontakt. Te 14 przedmiotów to czysta fikcja, część kończy się w II klasie, a wf-u, plastyki czy fakultetów chyba nie liczysz? Zwłaszcza, że tak naprawdę teraz liczą się tylko przedmioty zdawane na maturze, resztę można olać i mieć te dawne 3-
          Chodziłam do bdb. liceum w czasach jego świetności i nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy mieli zadawane ze wszystkiego na następny dzień. I dało się ogarnąć spokojnie, z dużym zapasem na życie towarzyskie i randkowe, nawet jak ktoś nie przejawiał wybitnych zdolności.
          Nie chodzi nawet o gadżety, co o wpojenie, że praca jest zdrową normą, bo uczy odpowiedzialności i pokazuje, że trzeba i warto się postarać. Pomaga też w dorastaniu.
          • bi_scotti Re: Bez przesady 13.10.11, 18:48
            O tym jak maja polscy uczniowie szkoly sredniej wiem wylacznie z opowiesci i troche obserwacji dzieci znajomych. Wszyscy zdaja sie miec wystarczajaco czasu na rozne hobby, milosci i zycie towarzyskie wiec trudno sobie wyobrazic, ze nie mieliby kompletnie czasu na jakas part-time prace ale moze i tak byc.
            Jak wiem jak jest w mojej okolicy; tu mlodziez z high school zaczyna lekcje pomiedzy 8:00 a 8:30 w zaleznosci od szkoly, konczy pomiedzy 2:30 a 3:30 w zaleznosci od osobnika, wiele dojezdza relatywnie nie tak blisko (tak cos kolo 15-30 minut w jedna strone) - jedni maja school bus, inni public transportation, jeszcze inni na rowerach gdy pogoda sprzyja, niektorych dowoza rodzice lub sami maja swoje samochody, na ktore zarobili podobnie jak na wysokie w tym wieku ubezpieczenie (w mojej prowincji jest skandalicznie wysokie ale to inny temat)! Homework to najczesciej duzo pracy (projekty, praca w grupie wymagajaca dogadania sie, research w bibliotece gdy nauczyciel "zabroni" googlowania wink etc.), poza tym sport i wszelkie inne after-school activities.
            A jednak wiekszosc pracuje. I co ciekawe, to ci, ktorzy pracuja i zbieraja duzo godzin jako volunteers, maja zdecydowanie lepsze wyniki akademickie niz ci, ktorzy nie sa az tak zajeci. Nie wszyscy sa over-achievers jak babysitter Myelegans, wielu po prostu ralatywnie szybko uczy sie sensownej organizacji czasu. I jakims "cudem" potrafia jeszcze miec girlfriends/boyfriends, odwiedzac babcie w weekendy, maja czas na religie i ulubione shows w TV. Czasem sie skarza, ze dzien troche za krotki ale ogolnie sa optymistyczni i pozytywni gdy sa tak 24x7 zajeci. W smutki, depresje, melancholie popadaja czesciej ci "inni" sad
            • verdana Re: Bez przesady 13.10.11, 19:00
              Czyli lepiej pracować, niż miec hobby, milość i życie towarzyskie? Dla mnie to chore w nastoletnim wieku. A na wszytko, zareczam, większosci mlodziezy czasu nie starcza.
              I o ile pamiętam, to Bush wzywał rodziców, aby powstrzymali dzieci przed pracą, szczególnie wieczorem, bo to odbija się fatalnie na wynikach w szkole.
              Wyniki akademickie - cóż, oczywiście,z e wolontariusze mają lepsze, bo po to sa wolontaruszami, aby się dostać na najlepsze uniwersytety.
          • morekac Re: Bez przesady 13.10.11, 18:58
            wf-u, plastyk
            > i czy fakultetów chyba nie liczysz

            Droga Triss, w wielu szkołach plastyka to nie jest radosne mazanie farbą po kartonie, tylko zaliczanie klasówek - z dzieł sztuki, podstaw kompozycji, architektury. A muzyka to nie tylko fałszywe zaśpiewanie od czasu do czasu jakiejś pieśni, ale kartkówki z życiorysów kompozytorów. A nawet do popiskiwania na fujarce czy bębnienia w cymbałki trzeba trochę poćwiczyć, żeby jedynki nie złapać i zdać do następnej klasy.
            I co by nie pisać o fakultetach - do niektórych trzeba też się przygotować. A na pewno zajmują czas, tak samo jak wf.
            • verdana Re: Bez przesady 13.10.11, 19:01
              Triss, ani plastyki, ani muzyki już dawno w szkolach nie ma. Jest wiedza o kulturze - przedmiot równie rozrywkowy co historia.
            • triss_merigold6 Re: Bez przesady 13.10.11, 19:04
              O ile dobrze pamiętam to w lo nawet nie ma muzyki, a plastyka jest tylko przez rok więc nawet i to odpada. Chyba, że masz na myśli jakieś specjalistyczne, sprofilowane licea.
              Błagam, nie wciskajcie kitu, że w lo trzeba się codziennie uczyć ze wszystkiego i codziennie z każdego przedmiotu odrabiać lekcje, bo inaczej się nie zda. Jeśli ktoś rzeczywiście tak musi i na naukę poświęca po szkole codziennie ładnych parę godzin to warto rozważyć zmianę szkoły na mniej wymagającą intelektualnie. Naprawdę nie każdy musi kończyć liceum i zdawać maturę, która i tak jest idiotycznie prosta.
              • verdana Re: Bez przesady 13.10.11, 19:17
                NIE MA PLASTYKI. Jest Wiedza o Kulturze. Podrecznik 200 stron. Klasówki.
                Nie trzeba codziennie odrabiać lekcji ze wszystkiego, normalny człowiek co najmniej polowę przepisuje na przerwie od kolegów. Niemniej codziennie jest zadawane niemal ze wszystkiego. Jeszcze nie widziałam nastolatka, który klamie, ze ma lekcje do odrobienia, ale raczej sobie daruje - więc jednak sadzę, ze te lekcje są. A ze niepotrzebne - to moge się zgodzić.
                Szkoła mojego syna jest zdecydowanie niewymagająca w porownaniu z innymi mi znanymi. Pamiętaj,z ę czteroletni program upchnięto w trzy lata - w klasie humanistycznej jest teraz co najmniej jedna lektura na dwa tygodnie.
                Nie kazdy musi zdawać maturę, fakt - tylko dlaczego akurat nie powinni jej zdawać ci, ktorzy chcą się sumiennie uczyć, a nie pracować?
                • jjod Re: Bez przesady 13.10.11, 19:19
                  To szkoła mojego to już w ogóle jakas inna jest
                • bri Re: Bez przesady 14.10.11, 16:22
                  Verdana, jak ktoś nie chce pracować w liceum, bo inaczej nie wyrabia się z nauką i resztą życia to przecież nie ma takiego obowiązku. Ale wiem z doświadczenia własnego i znajomych, że absolutnie jest to możliwe. Może Twoją ambicją jest, żeby dzeciaki miały piątki od góry do dołu i wtedy faktycznie nie pozostaje nic poza wkuwaniem nawet tego, do czego się kompletnie nie ma smykałki, ale jeśli tylko trochę się zluzuje można sobie spokojnie dać radę.

                  Autentycznie uważasz, że jedna lektura na dwa tygodnie to jest jakieś wielkie wyzwanie?
                  • triss_merigold6 Re: Bez przesady 14.10.11, 16:36
                    Pozwolisz, że się podpiszę?
                    Na razie nie ma żadnego przymusu pracy uczących się nastolatków, żadnej presji społecznej czy obyczajowej jak np. w USA. Lektura co 2 tygodnie? Dla czytającego nastolatka to żadne wyzwanie, a opasłych ksiąg w programie nie ma. Liceum było dla średnio zdolnych i średnio pracowitych spokojnie do ogarnięcia i wystarczało czasu na dodatkowe kursy, kino i dość bujne życie towarzyskie.
                    • verdana Re: Bez przesady 14.10.11, 17:47
                      Triss, masz dziecko w liceum? Nie masz. W klasie mojego syna pracuje jedna osoba - ma rewelacyjną pracę, ale twierdzi, ze jest bardzo, bardzo zmęczona. Nie rozumiem, dlaczego mlody człowiek, w wieku dojrzewania, zasuwający od rana do wieczora to osobnik świecący przykladem, a taki sam dorosly człowiek, to chory pracocholik, który zapomniał,z ę poza pracą istnieje jeszcze życie.
                      Owszem, lektura raz na dwa tygodnie to żadne wyzwanie dla wielu osób, nawet jesli to Lalka(nie opasła, Potop - jak wyżej, Cłopi - tez cieniutcy) . Tyle, ze moze dla dorastającego czlowieka lepiej jest oprócz lektury jeszcze coś przeczytać, niz rozdawac ulotki.
                      Liceum bylo czteroletnie. jest trzyletnie. Program ten sam.
                      • jjod Re: Bez przesady 14.10.11, 18:00
                        Kurcze, ja mam syna w liceum, i jakoś nie mają całego dnia zzawalonego zajęciami związanymi ze szkołą. Nie zawsze im zadają prace domowe. Jak zadaja, to nie muszą ich zazwyczaj od razu odrabiać na drugi dzień. Mają nacisk na określone przedmioty, ale nie ma jakiegoś szału. Osoby chodzące do szkoły syna maja raczej dobre oceny. Jest kilka osób z bardzo dobrymi.
                        • marina2 Re: Bez przesady 14.10.11, 20:38
                          Kurcze, ja mam syna w liceum, i jakoś nie mają całego dnia zzawalonego zajęciami związanymi ze szkołą. Nie zawsze im zadają prace domowe. Jak zadaja, to nie muszą ich zazwyczaj od razu odrabiać na drugi dzień. Mają nacisk na określone przedmioty, ale nie ma jakiegoś szału. Osoby chodzące do szkoły syna maja raczej dobre oceny. Jest kilka osób z bardzo dobrymi.

                          zależy jaki profil i stosunek danego nastolatka do nauki
                          moje ex-licealne dziecko dość dużo pracowało samodzielnie
                          możliwe ,że dzieciaki z profilu humanistycznego pracują mniej/inaczej - nie wiem.ona dzien w dzien dośc długo siedziała i liczyła.daleka jestem od generalizowania
                      • triss_merigold6 Re: Bez przesady 14.10.11, 18:11
                        Mam znajomych, którzy mają dzieci w liceum - jeden z głównych tematów rozmów towarzyskich w pracy. I większość w wakacje pozałatwiała małolatom jakieś prace na miesiąc w celach wychowawczych. Nie dla kasy, bo celem nie było łatanie domowego budżetu.
                        Do tej jesieni co roku prowadziłam kursy dla maturzystów i nieraz z tymi dzieciakami rozmawiałam z ciekawości - tez wielu w wakacje pracowało + np. od czasu do czasu dziewczyny opiekowały się jakimiś dziećmi, stały jako hostessy. Jakoś ci maturzyści nie twierdzili, że nauka do matury zajmuje im każdy wieczór, każdy weekend i każdą wolną chwilę, wręcz przeciwnie, generalnie fajne mieli zainteresowania, jakieś wolontariaty etc. Też kłamali? Jednak będę się upierać, że średnio zdolny i średnio pracowity nastolatek uczący się bez szału - z jednych przedmiotów lepiej, z innych gorzej - ma sporo wolnego czasu poza nauką. Jeśli musi cały czas poświęcać na naukę, żeby wypadać w szkole jako tako, to może jest zwyczajnie za mało lotny na podstawę programową w liceum.

                        Ani "Lalka" ani "Potop" nie były omawiane w całości, nawet w klasach humanistycznych.
                        Nie upieram się, że każdy nastolatek musi pracować ale też nie widzę przeciwwskazań do pracy dorywczej np. w wakacje czy co drugi weekend, przecież nie chodzi tu o pełny etat dla małolata.
                        • jjod Re: Bez przesady 14.10.11, 18:17
                          A jakie to niby cele wychowawcze ma praca nastolatków?
                        • iwoniaw Re: Bez przesady 14.10.11, 18:24
                          Się podpiszę - mam identyczne obserwacje jak Triss. Naprawdę umiarkowanie zdolny i pracowity licealista jest w stanie ogarniać szkołę, mieć hobby, rozrywki, życie towarzyskie i parę godzin w tygodniu lub miesiąc w wakacje popracować zarobkowo _jeśli chce_.
                          Inna rzecz, że ostatnimi laty panuje tendencja "magisterium dla każdego", więc do matury (a wcześniej LO) pchany jest niemal każdy osobnik, który 20 lat temu nauczyłby się obsługi tokarki albo strzyżenia i zarabiałby uczciwie w zawodzie nie wymagającym czytania - olaboga! - "Potopu" czy "Lalki" (BTW - dla humanisty to chyba nie wyzwanie, a w klasach ogólnych, nie wspominając o ścisłych, ww. lektury nie były obowiązkowe w całości nawet za czasów starej matury)
                      • bri Re: Bez przesady 14.10.11, 18:23
                        Sorry, ale szkoła kończy się zwykle ok. 14 i nawet jeśli dodać codziennie bite dwie godziny na odrabianie lekcji i godzinę na czytanie przed snem zostaje dobre kilka godzin na przyjemności, hobby, towarzystwo i jeszcze można położyć się spać o 22:00. I to nie licząc łykendów, dni wolnych od nauki, wakacji, świąt itp.

                        Sama pracuję na pełen etat a czasem nawet dłużej, na spółkę z mężem zajmuję się domem, dzieckiem itp. i nadal jakoś mam czas na czytanie, jogę, zebrania w szkole (rada), spotkania z przyjaciółmi, rodziną, wyjazdy, szycie na maszynie, chodzenie na basen, do kina, a nawet na oglądanie telewizji i internet. I rzadko czuję się przepracowana. A gdybym zrezygnowała z takich zabijaczy czasu jak internet i telewizja to musiałabym pewnie ze dwa swetry na drutach robić tygodniowo, żeby nie czuć, że marnuję czas.

                        Może Twoje dzieci są szczególnie ambitne i jeszcze chodzą do jakiejś wyjątkowo wymagającej szkoły i stąd Twoja opinia, ale nie sądzę, żeby wszyscy ją podzielali.
                      • marina2 Re: Bez przesady 14.10.11, 20:34
                        Liceum bylo czteroletnie. jest trzyletnie. Program ten sam.
                      • olena.s Re: Bez przesady 15.10.11, 21:36
                        A ja pamietam, jak perwszy raz w Stanach bawiąc, trafiłam do miejsca zamieszkałego głównie przez bardzo bogatych, bardzo ustosunkowanych ludzi z dobrych, ba, najlepszych rodzin. I jak mnie zaskoczyło, że i tam dzieciaki wczesnoszkolne produkują i sprzedają lemoniadę, zarabiając na jakieś swoje wydatki.
        • asia_i_p Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 07:41
          Nie pracowałam w liceum zarobkowo, ale przez całą czwartą klasę współprowadziłam dom z babcią po śmierci mamy, w tym od kwietnia przed maturą do lata po tej maturze po wyjeździe babci prowadziłam go zupełnie - wydaje mi się, że wymiar godzin porównywalny z pracą dorywczą. Chodziłam do podobno wymagającego liceum - czternastka we Wrocławiu - ale nie pamiętam, żebym była tą robotą tak całkowicie przywalona.
          Jasne, że nie można nastolatka do pracy w roku szkolnym zmuszać ani namawiać, i że akurat Jjod swojemu synowi na pracę pozwolić nie może - ale w przypadku bezproblemowego nastolatka, gdyby twierdził, że chce, pozwoliłabym na eksperyment. Może sam by się kapnął, że to nie najlepszy pomysł po pewnym czasie.
    • bri Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 17:34
      Może nie "powinni" ale mogą i może im to wyjść na dobre.

      Po co? M.in. po to, żeby się nauczyły obowiązkowości i punktualności, ale także żeby się stopniowo uniezależniać od rodziców, uczyć się gospodarować własnymi pieniędzmi, nabierać pewności siebie w kontekście rynku pracy. Poza wszystkim nastolatki mogą mieć potrzeby finansowe, których rodzice lub opiekunowie nie są w stanie zaspokoić.
      • triss_merigold6 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 18:43
        Albo niekoniecznie chcą zaspokoić. Po III lo chciałam jechać na wczasy z chłopakiem, rodzice nie byli zachwyceni ale też nie sprzeciwiali się jakoś radykalnie. Pracowałam sprzątając popołudniami i zarobiłam sobie na te wczasy. IMO to było wychowawcze i w ogóle niezłe doświadczenie. Smak własnej zarobionej forsy dla małolata - bezcenny.
        • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 18:51
          Zależy, mój ma zazwyczaj lekcje od 8 do 13;30/14;30. Nacisk na nauke spory, przede wszystkim na fizykę, chemię, polski, ang/niem. i historię. Uczniowie uczą się raczej dobrze. Są tacy naprawde bardzo dobrzy. Jezeli chodzi o zadania domowe - różnie bywa, jest czas, że dostają dośc sporo, a jest tak, że nie maja kompletnie nic. Nie zawsze muszą odrabiać z dnia na dzień.
          Pewnie zależy od szkoły.
          Ale ja i tak na prace nie wyraże zgody.
    • marusia_ogoniok_102 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 17:52
      Ja ostatnio rozpaczliwie szukałam roboty, niestety - do tej pory nie znalazłam.
      Dlaczego? Żeby właśnie nie brać pieniędzy od mamy. Po prostu głupio mi, źle się czuję ze świadomością, że wydaję pieniądze, których nie zarobiłam sad
      Poza tym, swoją, własnoręcznie zarobioną forsę znacznie trudniej przepuścić.
    • poppy_pi Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 18:53
      Jeśli chcą to czemu nie, uważam, że to dobrze o młodzieży świadczy, że chce pracować z własnej nieprzymuszonej woli. Praca uczy tego, że pieniądze nie spadają z nieba, że trzeba się nieźle natyrać na kilka stów i potem nie jest wcale tak łatwo je przepuścić jak kasę dostaną od rodziców lub dziadków, że trzeba być uczciwym, odpowiedzialnym, punktualnym, komunikatywnym...Moja pierwsza praca? Gdy oznajmiłam rodzicom, że wybrałam sobie buty za 500zł. Rodzice powiedzieli, że dadzą mi 150 bo wg nich za tyle można kupić porządne buty a wyższa cena to fanaberia i jeśli mam ochotę mam sobie na nią sama zarobić. Uważam, że to uczciwe podejście.
      • verdana Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:03
        To ja mam podejscie nieco inne. Nie zabronilabym oczywiscie praować, jesli dziecie harowaloby wieczorami czy weekendami, kosztem czasu wolnego, aby kupić sobie drogie buty - ale uwazałabym za klęskę wychowawczxą, że warto mu dla butów rezygnować z wypoczynku, rozrywki, kolegów.
        Zdecydowanie wole, aby moje dzieci szanowały własny czas , niż pieniądze.
        • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:21
          Gdyby rodzice dali na te buty, to raczej nie musiałyby dzieci pracowac.
          • verdana Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:23
            Nie, ni cholery nie dałabym na takie buty. Mam natommiast niedzisiejszą ambicję wychowania kogoś, kto raczej zdezygnuje z rewelacyjnych butów, niż z własnego odpoczynku czy czasu na hobby.
            • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:25
              Mój ma czas na hobby. Czy tam gdzieś na jakiekolwiek zajęcie dodatkowe/wyjście. Do jakiej szkoły chodzi Twój syn?
              • verdana Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:30
                Do bardzo sympatycznego, państwowego liceum w Warszawie.
                • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:33
                  A podobno te państwowe licea mają mniej nauki niz prywatne.
                  • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:51
                    Ale to pewnie zależy od szkoły
            • hellulah Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 01:13
              ...a co powiesz na takie hobby, z którego można natrzepać kasy? Byle nie przeholować, jak pewien znany mi młody człowiek, który tak się rozhulał w handlu magicznymi przedmiotami do jakiegoś MMORPG, że owszem, zarabiał po dwie stówki miesięcznie... ale na jego ratunkowe korki szło ze 600... a że kalkulacji finansowych trzeba się uczyć za młodu, rodzice go jakby tak zresetowali i delikatnie popchnęli na sprawdzoną drogę.

              No dobra, tak w ogóle to zgadzam się z twoim zdaniem w tym wątku smile
              • bi_scotti Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 20:24
                hellulah napisała:

                > ...a co powiesz na takie hobby, z którego można natrzepać kasy? Byle nie przeho
                > lować, jak pewien znany mi młody człowiek, który tak się rozhulał w handlu magi
                > cznymi przedmiotami do jakiegoś MMORPG, że owszem, zarabiał po dwie stówki mies
                > ięcznie... ale na jego ratunkowe korki szło ze 600... a że kalkulacji finansowy
                > ch trzeba się uczyć za młodu, rodzice go jakby tak zresetowali i delikatnie po
                > pchnęli na sprawdzoną drogę.

                smile Moj najmlodszy najpierw zarabial jako sprzedawca w GAPie (ponoc do dzis mu sie sni ukladanie tych samych sweterkow po 300 razy na wieczor wink ) na wymarzona snowboard a potem sobie zarabial jako trener dla troche mlodszych od niego w czasie March Break - tak tez sie da. Mozna powiedziec, ze zainwestowal w swoj "biznes" tongue_out
            • asia_i_p Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 07:47
              Tylko że czasem, żeby zrezygnować, musi najpierw przymierzyć się na żywo do tej pracy i utraty życia towarzyskiego i zakapować, że już lepiej odpuścić te buty.
        • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 19:58
          A jeśli pracuje,żeby zarobić na swoje hobby?
          • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:00
            Mówimy o syt, kiedy to nie jest konieczne, bo rodzice finansuja pasję dziecka.
            • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:07
              a ja pytam o sytuacje kiedy rodziców nie stać na jakieś hobby.
              • triss_merigold6 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:16
                To nastolatek może dorabiać. Nie widzę w tym nic złego, chyba, że hobby miałoby zajmować cały czas kosztem nauki. Sorry, ale najpierw szkoła a potem hobby.
                • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:36
                  No szkoła na pierwszym miejscu to nie podlega żadnej dyskusji.
                  Nie jestem zdania,jak autorka wątku,że wszystko mam dziecku dawać i tak teraz jak jest małolatem,jak i później kiedy stanie się posiadaczem dowodu osobistego.
                  • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:42
                    Ale do pewnego momentu to własnie rodzice zapokajają potrzeby dziecka.
                    • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:44
                      Potrzeby,czy zachcianki?
                      • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:45
                        Niektóre pasje chyba rodzice moga finansować?
                    • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:45
                      Zreszta ja na prace w naszym przypadku nie zgodze się z wielu powodów.
                      • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:50
                        Sądzę,że nie zgodziłabyś się nawet gdyby dziecko było czyste.
                        A co do pasji,ileż ich moze mieć nastolatek,skoro piszesz o finansowaniu niektórych.
                        • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:51
                          Do pewnego momentu pewnie bym się nie zgodziła.
                          • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:53
                            Do pełnoletności?
                            • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:54
                              Czas pokaże, co będzie ze studiami.
                              • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:56
                                Mam sporo starsza znajomą, która ma syna na ostatnim roku studiów. Chłopak bardzo dobrze sie uczy, wszystko zalicza bez problemu, nie pracuje. Koleżanka go utrzymuje, mieszka z nia w domu. Po zakończeniu studiów chce sie wyprowadzić i rozpoząć prace.
                                • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:57
                                  Po zakończeniu studiów chce sie wyprowadzić i ro
                                  > zpoząć prace.

                                  To jakieś dziwne?
                                  • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:00
                                    Dla niektórych to pewnie dziwne, bo przeciez jak dorosły moze nie pracować?
                                    • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:01
                                      No dorosły po studiach będący na utrzymaniu mamusi jest dziwny.
                                      • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:04
                                        Na razie jest jeszcze na studiach. To jego ostatni rok nauki.
                                        • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:08
                                          Ale jakieś szanse sa na usamodzielnienie się co?Chyba,że nie znajdzie pracy....
                              • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:56
                                Hahaha serio będziesz 20latkowi mówiła,że ma nie pracować?
                                • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:59
                                  To jest inna sytuacja. Zobaczymy, jak sie potocza najbliższe dwa lata, na razie ma 17 lat, taka a nie inną sytuacje, później zobaczymy.
                                  On też nie chce po prostu chodzic do szkoły. A na to też się nie moge zgodzić.
                                  • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:03
                                    Każda tu pisze o pracy nastolatka godzonej z nauką.Ty nie masz problemu,ze syn chce pracować po lekcjach,on chce zamiast.
                                    • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:05
                                      On nie może pracować nawet po lekcjach. Teraz W OGÓLE nie może.
                                      • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:08
                                        Masz ZUPEŁNIE INNY PROBLEM NIŻ PRACA SYNA.
                                        • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:10
                                          gryzelda71 napisała:

                                          > Masz ZUPEŁNIE INNY PROBLEM NIŻ PRACA SYNA.
                                          ???
                                          • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:15
                                            Masz syna narkomana.Teraz dochodzi,że nie chce chodzić do szkoły.
                                            A ciekawe jest to,że nie łapiesz po co nastolatek może pracować,a jak nie chce chodzić do szkoły bo che odpocząc to wyrazasz zgodę i nie widzisz w tym nic niepokojącego.
                                            • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 22:17
                                              gryzelda71 napisała:

                                              > Masz syna narkomana.Teraz dochodzi,że nie chce chodzić do szkoły.
                                              > A ciekawe jest to,że nie łapiesz po co nastolatek może pracować,a jak nie chce
                                              > chodzić do szkoły bo che odpocząc to wyrazasz zgodę i nie widzisz w tym nic nie
                                              > pokojącego.
                                              Wracasz do sytuacji sprzed kilku miesięcy, która zresztą mnie dotyczy? Owszem, wtedy mu pozwoliłam nie chodzić. Wczesniej nie miał takich tragicznych ocen, więc wydawało mi się, że jak na początku nie pójdzie, to się nic nie stanie. Wiem, ze to bezsens. I teraz wiem, że to było bardzo głupie. Ale teraz w życiu bym sie na to nie zgodziła. Za dużo błedów robiłam wcześniej.
                                          • angazetka Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:22
                                            Zdziwiona? Przecież ty nie masz problemu z tym, że syn chce dorabiać po lekcjach. Ty masz problem z synem na odwyku.
                                            • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 22:41
                                              Od dwóch miesięcy mam go w domu. I przez te dwa miesiące dużo się wydarzyło.
                              • angazetka Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:57
                                Zamierzasz zabronić dorosłemu człowiekowi pracować? LOL
                                • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:00
                                  A zamierzam? Nie. Zamierzam zabronić teraz.
                          • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:53
                            Ale tego tez nie wiem, nie mam pojęcia, co by było gdyby.
                  • triss_merigold6 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:47
                    Dokładnie. Poza tym zaspokajanie niektórych hobby i przyjemności można spokojnie odłożyć do czas aż człowiek dorośnie i zacznie zarabiać na siebie niekoniecznie kosztem szkoły. Kto powiedział, że nastolatek musi mieć super wypasiony sprzęt sportowy, najnowsze gry czy (nastolatka) bywać w SPA? Jednym z przywilejów dorosłości, motywującym do wzięcia się w garść i szukania roboty, jest m.in. mozliwość wydawania kasy na to co sprawia przyjemność.
                    • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:50
                      A jak nastolatek/nastolatka NIE MOGĄ pracować, a np. chcą cos wypasionego (nieważne, co) to co wtedy (zakładam, że rodzixów stać na zachciankę)?
                      • triss_merigold6 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:52
                        To zależy od relacji rodziców z nastolatkiem, ich systemu wartości, zachowania nastolatka etc.
                      • gryzelda71 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 20:55
                        Raz na jakiś czas można sprawić coś wypasionego,ale nie każda rzecz którą palcem wskaże,nawet jak rodzica na to stać.
                      • evee1 Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 04:32
                        To ze rodzicow stac, nie oznacza, ze musza to dziecku kupowac, jezeli ono tego zachce. Mnie stac na wiele rzeczy, ale jakos radosnie nie trwonie tych pieniedzy, bo moja progenitura cos tam sobie zachce. Ale to temat na zupelnie inny watek wink.
          • verdana Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:51
            Jeśli to nie przeszkadza w nauce, to OKsmile
    • ewenekgosia Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 21:59
      czy powinny? nie- raczej nie. Powiny sie uczyc i byc dziecmi.

      czy moga jesli chca- oczywiscie.

      samodzielna praca uczy bardzo wielu praktycznych rzeczy i nie chodzi to o to skad sie biora pieniazki- ale jak znalesc prace, jak ja zdobyc. Uczy wartosci wlasnej. Uczy jak sie wyceniac. Te godziny wystane bez sensu na mrozie z ulotkami za grosze tez moga nauczyc- np. jakiej pracy sie czlowiek nie podejmie smile lub tez za ile sie jej podejmie smile

      Verdana ty jestes specyficzna- jestes nauczyciel akademicki, no wiadomo ze wiele prac nie przyda sie tobie, corce intelektualistce i synom intelektualiskom, ale kochana zejdz moze z firmamentu nauki? wiekszosc z nas to pracownicy. Pracujemy w firmach. 80% wiadomosci pochlonietych w procesie edukacji przyda sie nam na plaster. Matura i jej wynik jest nam na plaster rowniez. Ale koordynacja szlachetnej paczki, czy opieka nad dzieckiem w wakacje czy wlasny interes w internecie sprawi ze cos zaskoczy i nagle czlowiek juz WIE co chce robic.

      pracowalam jako nastoplatka od 15 roku zycia. Moje dzieci tez pracuja. Bo tak juz u nas w domu jest. I to nie jest tak ze nie mamy (bo mamy) lub ze nie damy (bo damy, chociaz nie na wszystko z latwoscia). Ale one chca iec pieniadze nie dane tylko zarobioine. I swietnie smile
      • triss_merigold6 Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 22:53
        Samodzielna praca uczy także wchodzenia w relacje pracownik-pracodawca-inni ludzie z pracy i szukania pracy. A także oceny własnych możliwości, swojej odporności na stres, wysiłek.
        IMO zwłaszcza początkujący pracownikom naukowym przyda się umiejętność wykonywania wielu prac, w tym tych bardzo prozaicznych i niewymagających wkładu intelektualnego - inaczej nie zarobią na życie. Zdywersyfikowanie zawodowe po prostu pozwala w momentach kryzysowych na utrzymanie rodziny.
        • jjod Re: Nastalatki a praca 13.10.11, 23:13
          To w takim razie w jakim wieku dziecka rodzice powinni, Waszym zdaniem, zakończyć jego dalsze finansowanie?
          • evee1 Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 04:52
            > To w takim razie w jakim wieku dziecka rodzice powinni, Waszym zdaniem, zakończyć
            > jego dalsze finansowanie?
            Ja mam w planach utrzymywac dziecko az do ukonczenia nauki, czyli oferuje mu mieszkanie (we wlasnym domu, jak sie chce wyprowadzic, to raczej samo bedzie musialo sobie oplacac, zreszta to zalezy), zywie, oplacam rachunki, place za lekarza i za bilet roczny, daje pieniadze na ubrania, ksiazki, mundurek szkolny.
            Abonament na telefon ja place, ale ja nie sledza zuzycia i wygadaja ponad limit, to idzie to z ich pieniedzy, tym bardziej, ze maja inne mozliwosci komunikacji jak sa w domu (moga przez siec za darmo, a nie wysylac SMSy).
            Jezeli chodzi o ubrania czy buty, to robie to na poziomie nazwijmy to podstawowym. To znaczy wiadomo, ze dziecko potrzebuje jakichs bluzek czy spodni czy butow. Chetnie sfinansuje wiec ubrania w normalnej cenie, takiej jak ja bym sobie kupila. Jezeli natomiast dziecko bedzie potrzebowalo jakichs wodotryskow, to niech sobie je finansuje z wlasnej kieszeni. Poniewaz moje dzieci dostaja kieszonkowe juz od 10 lat i zawsze stosowalismy taka zasade (podstawy zapewniamy my rodzice, na rozne fiu-bzdziu dzieci dodaja z wlasnych pieniedzy), to nie maja problemow z rozpoznawaniem potrzeb i zachcianek. Na przyklad komputer w domu jest potrzeba, natomiast wlasny iPad jest zachcianka, tym bardziej, ze komputerow w domu ammy kilka, wiec dostep do jakiegos sprzetu jest zawsze wink.
            Oczywiscie przewiduje mozliwosc robienia jakichs prezentow, czy dorzucenia wiecej jak bede miala taki kaprys.
        • verdana Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 16:15
          Jak dr robiłam zarobkowo na drutach, roznosilam ulotki, dawałam korepetycje itd.
          Pewnie, ze można przyjąć, iż nauka szkolna do niczego się nie przyda - nie przyda się zresztą także intelektualistom i praownikom naukowym. Ale maturę zdać trzeba. Jesli dziecko nie wybiera sie na studia, to pwnie, ze moze zarabiać, ale jesli chciałoby jednak zdać - to będzie mu trudno.
          A na studiach pracować można spokojnie. Chyba, ze studiuje się medycynę, albo coś w tym rodzaju. Studia sa mniej pracochlonne i łatwiejsze niż szkoła srednia.
          • jjod Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 16:18
            Nie do końca się z Toba zgodzę. Teraz w obecnym liceum syna nie maja aż takiego nawału. Mają nacisk na konkretne przedmioty, ale nie zawsze maja prace domowe, są dni, że nikt niczego nie zadaje, a jak zadają, to nie musza ich zawsze wykonywać z dnia na dzień.
        • aandzia43 Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 19:36
          > Samodzielna praca uczy także wchodzenia w relacje pracownik-pracodawca-inni lud
          > zie z pracy i szukania pracy. A także oceny własnych możliwości, swojej odporno
          > ści na stres, wysiłek.

          Święta prawda. To pożytek dla młodego człowieka nie do przecenienia.
    • osmanthus Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 00:53
      Wlasne w tej chwili moja 15 (i pol)-letnia corka udaje na interview w sprawie pracy w sklepie z bizuteria i drobiazgami dla teenagers.

      • evee1 Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 05:13
        I jak poszlo interview?
    • smutasek.3 Re: Nastalatki a praca 14.10.11, 13:38
      ja nie lubie takich pytansmile
    • woman_in_love nie pracujacy nastolatek = narkotyki 14.10.11, 18:54
      Nastolatki muszą pracować, żeby UCZYĆ się:
      1) szacunku do pieniądza i zarządzania nim,
      2) szacunku do pracy i jej wartości,
      3) szacunku do tego co robią jego rodzice dla niego,
      4) rozwijać swoją zaradność życiową i uspołeczniać się.

      Wasze niepracujące nastolatki zajmują się albo będą się zajmować:
      1) z nudów narkotykami, wódką i zabawą
      2) puszczaniem się na dyskotekach z nudów,
      3) szpanowaniem nowymi komórkami,
      4) dawaniem doopy w galeriach, żeby na te smartfony zarobić
      5) zakładaniem kubłów na głowę nauczycielom i młodszym dzieciom.
      • jjod Re: nie pracujacy nastolatek = narkotyki 14.10.11, 19:21
        Ty to się dwa razy puknij w głowę, ale tak bardzo mocno, to może Ci to pomoże. Może..
      • aandzia43 Re: nie pracujacy nastolatek = narkotyki 14.10.11, 19:51
        Żartowałaś oczywiście, prawda?
        • jjod Re: nie pracujacy nastolatek = narkotyki 14.10.11, 19:52
          Ale kto? Ja czy in_woman_love?
          • jjod woman_in_love nt 14.10.11, 19:55
            • aandzia43 Re: woman_in_love nt 14.10.11, 20:02
              Tak, to było do woman, źle mi się podpięło.
            • woman_in_love zadajesz głupie pytania dostajesz takie same odp. 14.10.11, 20:05
              Nie chce mi się nawet czytać tego wątku, żeby wiedzieć skąd twoje tendencyjne pytanie. Pewnie synuś chce pracować - domyślnie wg ciebie żeby mieć na prochy.

              Tylko, że wszystko jedno. Jak zechce, zacznie sprzedawać prochy, albo koleżanki do burdelu albo kraść samochody. Bo tak też ludzie "zarabiają".

              A czy nastolatki powinny pracować? Oczywiście, bo większość nie zostaje naukowcami, lekarzami czy nauczycielami. Lepiej mieć fach w ręku dobry niż zrobić 3 fakultety z politologii, socjologii i kulturoznawstwa. Praca uczy dokładnie tego, co napisałam wcześniej. A świetni maturzyści najczęściej nie kończą potem świetnie finansowo.


              • mirmunn Re: zadajesz głupie pytania dostajesz takie same 15.10.11, 08:50
                jjod, twój problem nie dotyczy pracy nastolatków tylko syna narkomana który tobą kręci i manipuluje aż miło
                jakim prawem robisz wykład ideologiczny innym, kto powinien pracować, kto nie, za ile i kiedy?
                jeśli moje czy czyjekolwiek dziecko chce pracować, pogodzi to z nauką i nie poleci z kasą w ząbkach do dilera, jaki problem?

                twój chłopak nie może pracować - ok , wszyscy wiedzą dlaczego
                ale jakim czołem dyskredytujesz rodziców, którzy na pracę dzieciom pozwalają?
                wiesz, myślę, że żaden rodzic nie pozwoliłby na pracę kosztem odpoczynku i nauki dziecka
                i kto jak kto, ale ty raczej nie powinnaś oceniać postępowania innych w kategoriach wychowawczych, prawda, kochanie?





                • jjod Re: zadajesz głupie pytania dostajesz takie same 15.10.11, 11:54
                  Najpierw niech skończy szkołę, bo bez wykształcenia nie ma dobrej pracy
                  Jeszcze się dostatecznie w życiu napracuje
                  Nastolatka utrzymują rodzice, którzy zazwyczaj oprócz podstawowych potrzeb (buty, ubrania, ksiażki) finansują również zainteresowania i pasje dziecka
                  Długo można wymieniać, dlaczego pracy OGÓLNIE nastolatków mowie nie.
                  Zresztą, jak widać, nie ja jeden jestem przeciwna pracy w wieku nastu lat.
                  • jjod nie ja jedna nt 15.10.11, 11:56
    • tuje.1 Re: Nastalatki a praca 15.10.11, 08:51
      Nie będzie pracować jak będzie nastolatkiem, za te kilka zł za godzinę... niech sie uczy, na prace przyjdzie odpowiedni czas
      • jjod Re: Nastalatki a praca 15.10.11, 12:10
        Dokładnie
        • woman_in_love osoba, ktora nie potrafila wychowac dziecka 15.10.11, 12:38
          nie powinna mieć tak kategorycznych poglądów - w żadnej dziedzinie. Raczej powinna zastanowić się nad tym, czy przypadkiem to właśnie wyznawany do tej pory światopogląd i takie a nie inne podejście do życia nie są problemem.

          Z takimi twardogłowymi poglądami masz szansę zachęcić dziecko do jeszcze czegoś - szkoły koranicznej i podkładania bomb "zepsutemu zachodowi". Takie skrajności - od narkotyków do nadmiernej pobożności to bowiem norma. Wielu byłych narkomanów przeżyło taką "odnowę i oświecenie".
        • mirmunn Re: Nastalatki a praca 15.10.11, 12:43
          i ok, twoje prawo, twoje wychowanie
          tylko nie komentuj tak ex catedra wyborów i metod innych

          zresztą - sama najlepiej widzisz, do czego może prowadzić przesadne cackanie się z nastolatkiem
          dałaś palec- zmieniłaś szkołę, pozwoliaś na nieobecności, a teraz królewicz chce naukę rzucićsmile

          jak przykładowo dzieć sam chce popracować kilka godzin w tygodniu w znajomym sklepie zoo np. bo lubi zwierzaki czy w jakiejś pizzerii to kwestia, ile dostanie za godzinę jest dla mnie drugorzędna wobec kwestii, ze nauczy się odpowiedzialności i kontaktów z ludźmi, szacunku dla pracy tudzież planowania czasu własnego
          • mirmunn Re: Nastalatki a praca 15.10.11, 12:48
            >zresztą - sama najlepiej widzisz, do czego może prowadzić przesadne cackanie się z nastolatkiem
            dałaś palec- zmieniłaś szkołę, pozwoliaś na nieobecności, a teraz królewicz chce naukę rzucić

            >
            litościwie ie wypomnę nic innego, choć można by
            • jjod Re: Nastalatki a praca 15.10.11, 12:53
              A wiesz dlaczego musiałam zmienić szkołę synowi, dlaczego to było KONIECZNE? I dlaczego w końcu sam terapeuta uznał, że tak będzie najlepiej? To nie była nasza fanaberia. Czasami warto się zastanowić, zanim się coś napisze.
              Napisz, co chciałeś dodać.
          • jjod Re: Nastalatki a praca 15.10.11, 12:55
            I teraz NIE pozwalam na nieobecności.
            Tego błędu już nie popełnie.
            • wuika Re: Nastalatki a praca 15.10.11, 13:04
              Wiesz co? Wyciąganie narkomanii Twojego syna może nie jest do końca fair (pojawia się w wielu wątkach), ale zastanów się, dlaczego tak się dzieje?
              Zawsze mówiłaś, że miałam jednoznaczne, ostre poglądy na różne tematy. Oraz, że gdybyś ich nie zmieniła, to Twój syn albo by nie żył, albo mieszkał pod mostem. Ale to wszystko nie nauczyło Cię, że Twoje niezachwiane, ostre i często kontrowersyjne opinie oparte na zasadach: bo u mnie nie, więc w ogóle nie, albo: bo mnie to boli, więc dla wszystkich jest nie ok, są trochę pozbawione sensu. Bo niby widzisz, że czasem poglądy się zmienia, czasem one łagodnieją, czasem zaostrzają, a Ty nadal masz bardzo jasne, mocno 'betonowe' niestety, najczęściej przedstawiane w formie nie pozostawiającej miejsca na dyskusję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka