Dodaj do ulubionych

Oddac dlug za wszelka cene?

28.05.04, 13:15
Bardzo fajnie nam sie z mezem po slubie wszystko ukladalo, ale w pewnym
momencie skonczyly sie pieniadze, te ktore dostalismy w prezentach slubnych i
w ogole wszystkie. Mialam wtedy problem za znalezieniem pracy dla siebie, a
pensji meza nie starczylo na wszystko, bo musielismy wynajmowac mieszkanie.
Zaczeli nam pomagac moi rodzice. Taka sytuacja trwala dosyc dlugo, ze po
oplaceniu mieszkania i wszystkich rachunkow nam nic nie zostawalo i wtedy
siegalam po te pieniadze, co dawali nam moi rodzice. Pewnego dnia
potrzebowalismy pieniedzy prawie ze natychmiast, moi rodzice byli daleko,
wiec maz pozyczyl 800 zlotych od najlepszego przyjaciela. I powiedzial, ze
odda za miesiac. Za miesiac oczywiscie nie oddal, bo nie bylo z czego.
Przyjaciel wyjechal, my sie przeprowadzilismy do tanszego mieszkania,
wreszcie jakos zaczela sie cala sytuacja stabilizowac, mielismy jeszcze spory
dlug na karcie kredytowej ale przynajmniej pojawily sie pieniadze na jedzenie
i nowe ubrania. Pojechalam odwiedzic rodzicow i prawie ze nastepnego dnia
zrobilam test, bo juz zaczelam cos podejrzewac, i okazalo sie, ze jestem w
ciazy. Zadzwonilam szczesliwa do meza... Po paru dniach maz zadzwonil i
oznajmil mi, ze wrocil jego przyjaciel i maz oddal mu ten dlug, mimo ze to
byly nasze ostatnie pieniadze. Bardzo sie obrazilam na meza. Po-pierwsze,
obrazilam sie, bo uwazalam, ze takie decyzje nalezy podejmowac razem, a nie
powiadamiac mnie juz po fakcie, po-drugie, liczylam na to, ze wytlumaczy
przyjacielowi, jaka mamy sytuacje, ze jestem na dodatek w ciazy i ze napewno
odda mu te pieniadze ale troche pozniej. Od tamtej pory mamy caly czas dlug
na karcie kredytowej, bo maz wybral wszystkie pieniadze wtedy tylko zeby
zwrocic pieniadze przyjacielowi. Od tamtej pory jestem na utrzymaniu
rodzicow, teraz wlasciwie tylko taty, bo wtedy maz nie mial juz z czego mnie
ciezarna utrzymywac i tak juz i zostalo, ze do tej pory on sie boryka z
dlugami, tata uwaza, ze powinnam "zmienic" meza, skoro ten nie dba o swoja
rodzine, ja stracilam zaufanie do meza, bo uwazalam, ze powinien bardziej
dbac o interesy rodziny. A tak a propos tamta przyjazn meza tez sie juz
skonczyla, mozliwe, ze z powodu tego dlugu, bo maz i tak go na czas nie
zwrocil. I do tej pory czuje, ze ta sprawa ciagle stoi miedzy nami. Caly czas
sie zastanawiam, czy mialam prawo sie obrazic.
Najlepiej to nie zaciagac dlugow w ogole....
Obserwuj wątek
    • edwo Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 13:24
      Nie powiedziałabym, że Twój mąż nie dba o rodzinę tylko dlatego, że oddał dług
      przyjacielowi. Długi niestety trzeba spłacać to kwestia uczciwości i honoru.
      Poza tym może ten przyjaciel akurat potrzebował też tych pieniędzy, które i tak
      jak zrozumiałam, troszkę później dostał niż się umówiliście. Nie powinnaś się
      obrażać na męża za to że jest uczciwym człowiekiem. A wasze kłopoty finansowe
      to wasz problem a nie przyjaciela, który mógł poczuć się troszkę oszukany, że
      nie oddaliście długu w terminie. Ale w jednym się z Tobą zgadzam, najlepiej
      wcale nie zaciągać długów.
    • asiaap Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 13:26
      uwazam ze nieslusznie mialas do meza pretensje. dlugi sie oddaje . koniec .
      kropka.
      • 4ever_young Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 15:22
        Ani razy nie powiedzialam: Choc olejemy twojego kumpla i w ogole nie oddamy mu
        kasy!
    • koleandra Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 13:28
      Moim zdaniem nie miałaś prawa się obrażać. Kolega Twojego męża pewnie zażądał
      spłaty długu i ten nie miał innego wyjścia. A co do "zmiany" męża to sama
      musisz zdecydować...
    • skarolina Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 13:29
      Mąż miał absolutną rację - te pieniądze po prostu trzeba było oddać. Skoro było
      Was stać na nowe ubrania, to tym bardziej na to, żeby oddać dług przyjacielowi.
      • agamamaoli Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 13:41
        Uważam, że mąż miał rację. Dług do tego przeterminowany trzeba oddać. Wiem że
        łatwiej pieniądze pożyczyć od znajomego, bo potem można przedłużać spłaty - nie
        tak jak w banku, a to chyba nie w porządku. Ślub się bierze na biedę i na
        bogactwo, nigdy nie wiadomo co los przyniesie, więc słowa Twojego ojca to chyba
        niezbyt smaczny żart. Pozdrawiam aga mama oli
    • mamaestery Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 13:34
      sorki ale twoja postawa jest dziwna przeciez jak sie pozycza pieniadze
      (zwlaszcza takie duze kwoty) to chyba naturalne ze trzeba je oddac i to w
      TERMINE,mysle ze twoj maz bardzo dobrze zrobil,jak sie pozycza trzeba najpierw
      pomyslec czy bedzie z czego splacac...
      mysle ze ty poprostu nauczylas sie zyc z pozyczekwink nie zrozum mnie zle
      poprostu mam w otoczeniu (bliskim) taka osobe i uwierz mi niczego dobrego to
      nie wrozy,radze zmiane sposobu zycia
      pozdrawiam
      • ewa2233 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 13:56
        Jak poprzedniczki uważam, że dług trzeba oddać!
        Nie cierpię sytuacji, gdy ktoś pożycza pieniądze i później unika płacenia,
        znajdując sobie wykręty różnej maści.
        To nie jest wina przyjaciela, że nie macie piniędzy, Ty jesteś w ciąży
        i sytuację masz nieciekawą.
        Pożyczył, pomógł Wam w trudnej chwili, a tu zamiast wdzięczności jeszcze fochy,
        że trzeba oddać.
        Wybacz ton mojego postu, ale sami mamy takich znajomych, których poratowaliśmy.
        Teraz te pieniądze, to NASZ problem.
        Znajomi widząc nas z daleka - przechodzą na drugą stronę ulicy.
      • jol5.po Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 14:01
        Oj, mam doświadczenie z długami, niestetysad. I jednak jestem za spłatą w
        terminie, z przyczyn także egoistycznych, bo to otwiera kradyt na natępny raz.
        Czasami to, że mamy od kogo pożyczyć ratowało nam życie. Ale myślę, że Twój mąż
        zrobił to bo b. źle czuł sie z długiem i miał wyrzuty sumienia, też nie znoszę
        być zadłużona. Ale kiedy nie ma pieniędzy to ciężka próba dla związku, jeszcze
        w takiej sytuacji. Życzę Wam, żebyście to przetrwali i to bez zmiany
        partnera wink Jola
      • 4ever_young Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 15:28
        Wlasnie ze sie nauczylam, ze lepiej w ogole nie pozyczac! Od nikogo. I to byl
        chyba jedyny raz, ze pozyczylismy taka duza kwote. Teraz juz nie pozyczam, ale
        maz caly czas pozycza w pracy, wiec jak ma wyplate, to dopiero wtedy dowiaduje
        sie, ze 100zl conajmniej juz na sam poczatek trzeba oddac, a czasami i wiecej.
        • 4ever_young Re: to bylo do mamaestery 28.05.04, 15:30
          To byla odpowiedz na post mamaestery
          • mamaestery Re: to bylo do mamaestery 29.05.04, 09:36
            zyjesz z pioeniedzy od mamy?to tez pozyczkawink
    • carri Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 14:00
      Popieraz wszystkie powyzsze posty. A jak bys sie czula, gdybyscie to Wy
      pozyczyli komus pieniadze, znalezli sie w oplakanej sytuacji, Ty w ciazy, a maz
      nie moglby tych pieniedzy odebrac? Nie lubie pozyczac pieniedzy komus, wlasnie
      dlatego, ze strasznie glupio mi sie potem upomniec, a nie stac mnie na robienie
      komus takich prezentow. A gdy juz sama pozycze (czego raczej nie robie), to jak
      najszybciej oddaje. Zanim kupie nowe ubranie czy cokolwiek!
    • asiaasia1 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 14:03
      mogę powiedzieć , co myśle o tej sytuacji z drugiej str. medalu .
      mój m. pożyczył swoje ostatnie pieniądze przyjacielowi , ( miał mi i swoim
      córkom wysłać je ze Stanów i wrócić do PL ) , przyjaciel był w kiepskiej
      sytuacji , ale miał pracę i nie ma dzieci .
      przyjaciel zapewnił ,że za 2 tyg. odda na pewno , bo dostanie wtedy wypłatę .
      kasy nie ma , przyjaciel się ukrywa i stracił w międzyczasie pracę .
      mój m. jest dłużej w Stanach przez tego squr...syna , ponieważ musi zdobyc $$$
      i mi przysłac kwotę , która pozyczył squr...ielowi.
      asia
    • fasolka31 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 14:06
      Zgadzam się z przedmówczyniami.
      Długi należy oddawać w ogóle i w terminie. Rozumiem że nie poinformowaliście
      tego przyjaciela że w wyznaczonym terminie nie oddacie mu długu ani nie
      prosliście go o jakąś karencję. Tłumaczenie się przeprowadzką jest bez sensu -
      bo są telefony. Być może poczuł się oszukany i przy najbliższej okazji
      spotykajac twojego męża poprosił o zwrot pieniędzy - i mąż postąpił słusznie.
      Przynajmniej macie jeden kłopot z głowy.
      Ja sama chociaż nigdy od znajomych nie pożyczałam pieniędzy, nie mogłabym spać
      bo by mnie sumienie gryzło (gdybym nie oddała), a przynajmniej próbowałbym się
      skontaktować z ta osobą i tłumaczenie że się nie ma pieniędzy...to...może on
      też teraz nie miał! Takie jest życie raz na wozie raz pod wozem - trzeba być
      odpowiedzialnym.
      Myślę iż przyzwyczaiłaś się do pomocy rodziców i pomyslałaś że przyjaciel też
      powinien zachowywać sie jak twoi rodzice - nic bardziej błędnego.
      ps. bardzo nie przyjemnie jest się zwracać o zwrot własnych pieniędzy...wierz
      mi!
      hejka
    • olaj10 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 14:12
      Zabawne!

      Długów mam strasznie dużo od ok. 3 lat. Przeszłam wiele faz załamania
      związanych z tą sytuacją ALE ... wyobraź sobie, oboje z mężem pracujemy, nie
      żyjemy ponad stan, chodze od 2 lat w jednych spodniach, borykam się z ciężką i
      kosztowną chorobą, mam syna!
      Te długi to nie jest tylko problem Twojego męża, to Wasz problem!
      Długi trzeba oddawać i już, takie jest życie. A mąż moim zdaniem zachował się
      ok!
      Pozdrawiam
      Ola

      • 4ever_young Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 15:21
        No wlasnie! Jezeli to nasz problem, a nie tylko meza, wiec chyba przynajmniej
        powinien byl powiedziec, ze przyjechal przyjaciel, zazadal zwrotu kasy i w tej
        chwili zamierzam mu oddac ostatnie pieniadze, bo nie mam wyjscia. Po prostu
        powinien byl, moim zdaniem, mi to powiedziec, zebym wiedziala, co zamierza
        zrobic i jakie beda tego konsekwencje (owszem, pozbedziemy sie dlugu, ale
        zostaniemy bez kasy)
        • jagienka.harrison Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 15:40
          I jakby tak zrobił to pewnie też miałabyś pretensje?... ja też popieram męża.
        • weronikarb Re: Oddac dlug za wszelka cene? 02.06.04, 14:41
          I co by to zmienilo jakby Ci powiedzial? Moj maz tez oddaje dlugi jak mnie
          niema i mowi mi pozniej (mamy ich baaaardzo duzo) Nigdy niemialam o to
          pretensji bo jak sie pozycza to trzeba oddac, jedynie gdzie negocjuje to w
          bankach (splacamy czyjes dlugi), nie u ludzi, bo wiem jak moze byc ciezko jak
          ktos wezmie i nie odda na czas, a pozatym jak oddam to wiem ze moge tam wrocic
          z uniesiona glowa a Wy? Ty jestes w klotni z mezem i oboje jestescie pokolceni
          z przyjacielem i TY masz pretensje do meza ze oddal pieniadze wiesz jestes w
          tym momencie smieszna
    • k-julka Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 14:23
      Absolutnie nie powinnaś się obrazić na męża dług to sprawa honoru i dziwię się
      Twojej postawie. Ciekawae jak to Ty byś się czuła gdybyś pożyczyła komus
      pieniądze, liczyła na ich zwrot w danym czasie a ktoś by Cię olał i nie chciał
      oddać. A Twoja sytuacja zyciowa nie zmienia faktu że trzeba było oddać
      pieniądze.Uważam, że Twój mąż postapił słusznie, a Ty chyba liczyłaś się z tym
      że będzie trzeba oddać więc nie wiem za co się obrażasz, że czego nie ustalił z
      Tobą Czy oddać dług czy nie?
    • tynia3 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 14:36
      W ogóle nie rozumiem, jak mogłaś brać pod uwagę fakt, że tych pieniędzy nie
      oddacie w terminie??? A co sobie wyobrażałaś, że kolega jak miał, żeby
      pożyczyć, to są mu niepotrzebne??? Nawet jak, to to w koncu JEGO pieniądze,
      JEGO własność! No ludzie, a dane słowo to już nic nie znaczy. Nie miałaś o co
      się na męża obrażać. To raczej on powinien być rozczarowany Twoją postawą.
      Boszzz... ale mnie zdziwił ten post, naprawdę...
      • kubusala Re: -II-II-II-II- 28.05.04, 14:41
        Chciałam dokładnie to samo napisac co tynia3, wiec nie będę powtarzać. Dodam
        tylko,że nie mozna dbac o interesy rodziny cudzym kosztem. To nie wina
        przyjaciela,że macie problemy finansowe, On wam pomógł,ale chyba znając twoja
        postawe juz tego nie zrobi i mu sie nie dziwię.
        No nic życze abyście stanęli na nogi, ale Twoja postawa mnie załamała.

        Pozdrawiam Kasia
        • fiszerowa Re: -II-II-II-II- 28.05.04, 15:40
          mnie zalamala pare dni temu:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=12791927&a=12829268
          • 4ever_young Re: do fiszerowa 28.05.04, 15:46
            A co w tym takiego zalamujacego??? Wytlumaczcie mi prosze!
            • janowa Re: do fiszerowa 28.05.04, 15:59
              Zalamujace jest to, ze obrazasz sie na faceta, ktorego nie kochasz i traktujesz
              tylko jako dostarczyciela srodkow do zycia (co akurat ostatnio mu nie wychodzi).
              Perfidne to, i zalamujace, zgadzam sie z Fiszerowa.

              Pozdrawiam,
              D.
              ---
              Moj kochany LEONEK

              Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
              nie wie, ze to nie jest mozliwe.
              • 4ever_young Re: do fiszerowa 28.05.04, 16:04
                Jak bym go tak traktowala, to w ogole bym za niego nie wychodzila zamaz. Ale
                skoro teraz mamy dziecko, chyba powinien zarabiac, czy nie? A jezeli to ja
                musze isc do pracy i sama jeszcze przy tym radzic sobie z dzieckiem i ze
                wszystkim w ogole, bo maz zyje w innym kraju, wynajmuje pokoj z jakims
                studentem i nic go wiecej nie obchodzi, to chyba mam prawo miec pretensje do
                niego!
                • janowa to wyjasnij mi prosze... 28.05.04, 16:34
                  ... jak go traktujesz?
                  Przeciez napisalas sama (w tamtym watku) ze go nie kochasz. Dlaczego z nim
                  jestes? Dlaczego w ogole zdecydowalas sie swiadomie (!) na dziecko? Skoro
                  jestes tak niesamdzielna... Dziecko to ogromna odpowiedzialnosc, nie tylko dla
                  meza.
                  Co do kwestii splaty dlugu to w ogole sie nie wypowiadam, bo jest oczywista.
                  ---
                  Moj kochany LEONEK

                  Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                  nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • wieczna-gosia Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 15:33
      No coz dlugi honorowe traktuje honorowo. Splacam jak najszybciej nawet kosztem
      oplat stalych poniewaz wychodze z zalozenia ze kazda instytucja ma tzw. srodki
      przymusu zebym dlug splacila a moj przyjaciel nie ma nic procz glebokiej wiary
      we mnie ze dlug splace.
      Rozumiem meza. ciebie tez w sumie rozumiem- mogl baknac ze splaci dlug i w
      zwiazku z tym nie bedziecie mieli kasy. Ale o ile masz prawo miec pretensje ze
      nie baknal- to na pytanie tytulowe odpowiem- tak TAKIE dlugi za wszelka cene
      jak najszybciej.
    • aluc Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 15:41
      hmmm... honorowy? całkiem zwykły
      a długi się po prostu oddaje - w terminie
      wieczna właściwy punkt zaakcentowała - przyjaciel środków przymusu nie ma, a
      raczej ich zastosowanie byłoby dla niego zbyt kłopotliwe, więc tym bardziej
      trzeba oddać

      prawdę mówiąc w takiej sytuacji byłabym serdecznie wdzięczna (nie)mężowi, że
      sam podjął decyzję i zdjął z nas ciężar przeterminowanego zadłużenia - bo
      niespłacony w terminie dług ciąży podwójnie, przynajmniej mi

      zadłużanie się nie jest niczym złym samo w sobie - ale trzeba umieć to robić, a
      przede wszystkim w momencie brania od kogokolwiek pieniędzy nie myśleć, na co
      je się wyda, ale jak się je odda - i mówię to z pełną odpowiedzialnością z
      perspektywy ponad dziesięciu lat permanentnego życia na kredyt, które wiele
      mnie nauczyły

      od rodziców zresztą też, ale to już zupełnie inny temat wink
      • wieczna-gosia Re: Oddac dlug za wszelka cene? 29.05.04, 01:57
        hehe
        Prosze sie slowek nie czepiac.
        Jak za komore nie zabule w terminie czy czynsz- nie mam korby.
        Jak przyjacielowi w terminie nie oddam- korbe mam.
        O to mi chodzilo gdy napisalam honorowy wink)
    • asikx Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 16:13
      Przeczytałam wszystkie powyższe wypowiedzi i zgadzam się z przedmówczyniami.
      Dług należało oddać w terminie. I koniec i kropka. To że przyjaciel się nie
      upomniał to tylko jeo dobra wola.
      Mąż postąpił słusznie.
      A czytajac wątek przytoczony dodatkowo... w połączeniu z tym.
      Dziewczyno! Obudź się - świat jest okrutny, life is brutal.
      A Ty szukasz kogoś kto Cię utrzyma - jak nie mąż, to tata.
      Do roboty! - dziecko ma niecałe 2 lata?! I co - mnóstwo dzieci w wieku pół roku
      jest oddawanych do żłobka, bo sytuacja do tego rodziców zmusza. I dzieci żyją,
      mamusie dają radę.
      Moim zdaniem szukasz wymówek dla swojego roszczeniowego stosunku do świata.
      Otrząśnij się i zacznij być odpowiedzialną osobą - za siebie, za rodzinę, za
      Wasze (podkreślam - Wasze) długi.
      Pozdrawiam,
      Aśka
      PS. Może trochę za ostro - ale szlag mnie trafia.
      Od pierwszej klasy ogólniaka zarabiałam na swoje zachcianki korepetycjami, w
      wakacje pracowałam przez miesiąc, żeby w następnym wyjechać na tydzień. Od
      skończenia szkoły pracuję ciągle. Mój mąż tak samo. Teraz jestem w ciąży - i od
      razu po macierzyńskim wracam do pracy - bo mamy kredyty, bo zależy mi na pracy.
      Od rodziców dostajemy prezenty na imieniny. I niczego nie żądamy, niczego nie
      oczekujemy.
      • 4ever_young Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 16:32
        Chce miec taka rodzine, w ktorej maz pracuje a zona siedzi w domu i wychowuje
        dzieci. I to jest moje podejscie do zycia. Ani maz, ani tata ani razy nie
        powiedzieli mi, ze jestem jakims pasozytem, poniewaz i dla nich, i dla dziecka
        robie wszystko: gotoje, piore, prasuje, sprzatam, poswiecam im caly swoj czas i
        cala swoja uwage. A jezeli gdzies dorywczo moge cos zarobic, np. napisac jakis
        artykul, przetlumaczyc cos, posklejac zwyczajnie koperty to zawsze to robie.
        Serdecznie pozdrawiam!
        • janowa Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 16:39
          Jezeli taki model sobie wybralas i zdania nie zmienisz, chociaz zmusza was do
          tego sytuacja, to jest z toba gorzej niz myslalam. Jezeli jedna osoba jest w
          stanie utrzymac rodzine i oboje partnerzy sa gotowi na taki model zycia to
          wszystko w porzadku. Jednak w waszej sytuacji zrzucanie calego ciezaru na meza,
          kiedy zwyczajnie nie stac cie na luksus niepracowania uwazam za swinstwo.
          Ewentualnie totalna niedojrzalosc. To nie jest zabawa w dom - to jest zycie.
          Obudz sie dziewczyno...
          ---
          Moj kochany LEONEK

          Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
          nie wie, ze to nie jest mozliwe.
        • fiszerowa Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 16:55
          Nie zawsze mozna miec wszystko...
          Coz, zyjemy w ciekawych, ale i trudnych czasach.
          Mysle, ze powinnas odpowiedziec sobie na pytanie co jest dla Ciebie tak
          naprawde wazne. Czy najwazniejsze jest posiadanie domu i rodziny takiej jak
          sobie wymarzylas? Czy moze zycie z kochanym mezczyzna na dobre i zle w dostatku
          i biedzie i codzienna walka o rodzine?

          Nie chodzi o to, zeby ktos ci cos wypominal. Chodzi o to, ze to Ty musisz
          chciec. Musisz chciec tworzyc rodzine z tym facetem. Pomimo i na przekot
          wszystkiemu. Jesli bedziesz traktowala meza tylko jako konto bankowe, to daj
          sobie spokoj... u taty bedzie Ci lepiej.
        • aluc Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 22:16
          4ever_young napisała:

          > Chce miec taka rodzine, w ktorej maz pracuje a zona siedzi w domu i wychowuje
          > dzieci. I to jest moje podejscie do zycia. Ani maz, ani tata ani razy nie
          > powiedzieli mi, ze jestem jakims pasozytem, poniewaz i dla nich, i dla
          dziecka
          > robie wszystko: gotoje, piore, prasuje, sprzatam, poswiecam im caly swoj czas
          i
          >
          > cala swoja uwage. A jezeli gdzies dorywczo moge cos zarobic, np. napisac
          jakis
          > artykul, przetlumaczyc cos, posklejac zwyczajnie koperty to zawsze to robie.
          > Serdecznie pozdrawiam!

          a twoj mąż też taką chce? czy tylko ty?
          bo ja cię doskonale rozumiem, też najchętniej siedziałabym w domu z gromadką
          dzieci, od czasu do czasu coś robiąc, żeby rozum nie zardzewiał... tyle, że
          dopóki nas na to nie stać (podkreślam - NAS), to pracuję, a z moim partnerem
          niejedną godzinę przegadaliśmy na ten temat i on też takie rozwiązanie uznaje
          za optymalne - pod pewnymi warunkami, rzecz jasna
          • 4ever_young Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 22:29
            A maz tez uwaza, ze najlepiej dla dziecka bedzie, jezeli zostane z nim w domu a
            dla mnie bedzie najlepiej jezeli pojde do pracy nie z przymusu a z wlasnego
            wyboru. Dobrego meza mam!
            • aluc Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 22:36
              4ever_young napisała:

              > A maz tez uwaza, ze najlepiej dla dziecka bedzie, jezeli zostane z nim w domu
              a
              >
              > dla mnie bedzie najlepiej jezeli pojde do pracy nie z przymusu a z wlasnego
              > wyboru. Dobrego meza mam!

              hej, zdecyduj się, czy dobrego, czy niedobrego wink
              • 4ever_young Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 22:41
                aluc napisała:

                >
                > hej, zdecyduj się, czy dobrego, czy niedobrego wink

                Nikt nie jest w calosci ani dobrym, ani zlym! Skoro wyszlam za niego, to
                napewno mial i ma duzo dobrych cech, jak zreszta kazdy z nas.
      • dorotafrancis Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 16:38
        100% racji...

        Chcialam dodac tylko jedno. Moze do konca to nie jest wina 4ever_young... Z jej
        postu wynika, ze tak zostala wychowana. W koncu tatus do dzis mowi jej, ze
        nalezy zmienic meza, bo obecny nie jest wystarczajaco zamozny.
        Mnie wychowano calkowicie inaczej; Kobieta powinna byc niezalezna finansowo.
        Mysle, ze to czyni nas nawet bardziej atrakcyjnymi...
        Pozdrawiam
    • magda1711 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 17:56
      Wiesz , dziwne zajmujesz mejsce w tej calej sprawie.
      Popieram wszystkie przedmówczynie!Skoro się pożyczyło pieniądze to należy je
      oddać w terminie, a jeżeli ta osoba wyjechała to natychmiast jak wróci trzeba
      to uregulować.I co w tym dziwnego że mąż chciał czym prędzęj oddać dług?
      Z Twich postów wynika , ze najlepiej to byś pozyczyła pieniadzę, wydała, a o
      zwrot ich nie się martwi ten kto Ci je pożyczył.
      Poza tym dziwi mnie też Twoje podejście do męża!Przecież nie siedzi w domu, nie
      obija się , nie wystaje pod budką z piwem TYLKO chodzi do pracy i zarabia!A to
      że brakuje pieniędzy to już inna historia!!!Wiesz, nie obraź się ale wynika z
      Twoich wypowiedzi że chyba przed ślubem prowadziłaś dość wygodny tryb życia(pod
      skrzydłami taty) a teraz kiedy już jest prawdziwe zycie, trzeba się martwić o
      rachunki, o dziecko,itd. to Ty przyjmujesz postawę jakby Cię to nic nie
      obchodziło.Jak mozna mówić że się rozstanie z najbliższą osobą tylko dlatego że
      brakuję pieniędzy i trzeba pozyczać?Przecież ślub brało się "na dobre i na złe"!
      Żeby się wspierać nawzajem!Postaw sie w sytuacji męża, który chodzi do pracy
      cały miesiąc, bierze wypłate a tu brakuje kasy na "przeżycie".Na dodatek musi
      chodzić i prosić znajomych o pożyczkę!Przecież to jest w pewien sposób przykre
      dla niego i poniżające tak chodzić i pożyczać.A na dodatek jeszcze własna żona
      ma pretensje,że oddaje w termine żeby być fair!!!Poza tym jeżeli masz problem
      to nie obrażaj sie tylko POROZMAWIAJ z meżem!!
      • 4ever_young Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 18:13
        Wlasnie ze nie! Nie prowadzilam zadnego wygodnego trybu zycia! Zylam oddzielnie
        od rodzicow odkad ukonczylam 18 lat! Sama wynajmowalam mieszkanie, sama
        zarabialam sobie na zycie, dorabialam w trakcie studiow, skonczylam te studia w
        koncu i wyszlam zamaz. Na dodatek w innym kraju, gdzie ubiegalam sie o
        pozwolenie na prace ale mi odmowili, caly czas musialam walczyc o wizy, zeby
        tylko moc zostac z mezem! Pomagalam mu we wszystkim! Wzieli go do pracy do tej
        firmy, w ktorej mialam pracowac, tylko ze nie mogli mnie jednak bez tego
        pozwolenia zatrudnic, na moja prosbe. Mieli mu podwyzszyc pensje ale pod jednym
        warunkiem, ze skonczy wreszcie studia, ale mu sie nie spieszylo! Skonczyl je
        laskawie dopiero wtedy, kiedy juz bylam w ciazy i oddal te ostatnie pieniadze.
        Nie jestem taka zla i wredna, na jaka wygladam! Chce miec normalna rodzine,
        chce, zeby maz nie zatrzymywal sie w jednym punkcie, tylko szedl do przodu!
    • magda1711 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 18:08
      I jeszce jedno:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=12791927&v=2&s=0
      Podajesz tam tyle opcji do wyboru!Kobieto zastanów się co piszesz!
      A nie mozesz zrobić tak:mąż pracuje, ty idziesz do pracy- starcza wam w tym
      wypadku na wszystko pieniędzy,na wynajem mieszkania, na jedzenie i opłaty, a
      zeby nie tracić kontaktu z ojcem to na czas swojego i męża pobytu w pracy
      dziecko zostawiasz swojemu ojcu!
      • 4ever_young Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 18:32
        Wiem, ze jest tutaj duzo kobiet pracujacych, pewnie wiekszosc, ale ja mam na
        ten temat inne zdanie. Nie mam nikogo, absolutnie nikogo, oprocz taty, meza i
        syna. Tata i maz mieszkaja w roznych krajach, tata pracuje i nie zamierza w
        najblizszej przyszlosci zajmowac sie moim dzieckiem. Wiec dziecko nie ma nikogo
        oprocz mnie w tym momencie. I nie po to je urodzilam, zeby oddawac jakiejs
        opiekunce, jezeli mam chociazby jedna szanse sama wychowywac swoje dziecko.
        Jezeli mam ta szanse, to ja wykorzystam!
    • tynia3 CHWILA, CHWILA! 28.05.04, 18:42
      Skoro pytanie dotyczyło pieniędzy, to chyba - drogie Mamy - powinnyśmy się
      wypowiadać w tej, a nie w innych jeszcze kwestiach. Nie jestem za krytykowaniem
      czyjegoś obranego modelu życia, nawet jeśli rozmija sie z moim. Wyraziłam swoje
      zdanie co do zwrotu pożyczki, bo o tym był post! Nie wiem, po co atakuje się tu
      autorkę w związku z innym zupełnie wątkiem. Chce być z dzieckiem w domu - i
      dobrze. W końcu to akurat dobrze dla Malucha, więc nie bądźmy takie zaciekłe w
      swoich sądach. Trochę się ta dyskusja przeradza w "sąd nad...", a to chyba nie
      najlepiej. Pozdrawiam. Marta
      • mabrulki Grrh! 28.05.04, 18:56
        4 ever young - z tego co piszesz do tej pory wyciągam 1 wniosek:jesteś
        (mentalnie) rozkapryszonym dzieckiem,któremu się wydaje że wszystko kręci się
        wokół niego.I nie ma znaczenia w jakich żyjesz warunkach,ani w jakich się
        wychowałaś, reprezentujesz pewien typ osobowości spotykaby i wśród bogatych i
        wśród biednych.
        Twoja postawa wobec kwestii oddania długu (wysokiego długu) przyjacielowi męża
        również o tym świadczy.
        Dzięki twoim wypowiedziom przynajmniej mogę sobie wyobrazić jak rozumowała moja
        eks koleżanka A.Jeśli chcesz wiedzieć co myślę o tej osobie,która nie oddawała
        mi długu przez dłuuugi czas,nie racząc nawet się z tego wytłumaczyć,przez którą
        w 8 miesiącu ciąży odżywiałam się chudymi zupami i chlebem z serkiem
        topionym,co myślę o niej ja i inne forumowiczki, to zajrzyj do wątku "pomóżcie
        mało wygadanej".
        Nie pomyślałaś,kobieto,że ten facet też potrzebował tych pieniędzy,że liczył na
        ich zwrot w określonym czasie,miał plany...
        Ale co tam jego potrzeby,prawda? Przecież ty i twoja ciąża jest
        najważniejsza,sprawy innych są drugoplanowe.
        • 4ever_young Re: Grrh! 28.05.04, 19:03
          mabrulki napisała:

          > Przecież ty i twoja ciąża jest
          > najważniejsza,sprawy innych są drugoplanowe.

          Przyczytaj tylko ile razy dawalyscie taka rade dziewczynom, ktore sie skarzyly
          na niedobrych mezow i zaniedbujace je rodziny! Wtedy owszem czyjas ciaza staje
          sie pierwszoplanowa, ale moja nie, bo nagle zazyczylam sobie, zeby kwestie
          oddania ostatnich pieniedzy maz uzgodnil ze mna. Czy to jest kaprys?
          • jagusia7 Re: Grrh! 28.05.04, 19:17
            Tak mi przyszło do głowy...A może on dlatego z Tobą nie uzgodnił, bo miał
            podstawy, aby sądzić, że się na to nie zgodzisz? A nie chciał żyć z takim
            długiem na sumieniu(albo przyjaciel bardzo kategorycznie zażądał zwrotu)?
            Zupełnie pomijasz potrzeby tego kolegi...To w końcu kupa kasy, ile miał czekać?
            Czy jesteś w stanie powiedzieć, kiedy zdecydowałbyś się, że czas oddać te
            pieniądze? Zakładając, że Wasza sytuacja życiowa nie zmieni się z dnia na dzień?
            A co jak się urodzi dziecko? Pewnie powiedziałabyś, że teraz jego potrzeby są
            najważniejsze i nadal nie oddasz pieniędzy...przy czym nie kwestionuję potrzeb
            Twoich i dziecka, tylko nie można stawiać w takiej sytuacji kogoś, kto Wam
            pomógł...Piszesz, że przez jakiś czas powodziło wam się lepiej. To nie
            mogliście wcześniej spłacić długu? Choćby w ratach, bo rozumiem, że trudno
            wyciągnąć z kieszeni nagle 800 złotych...
            Postaw się w sytuacji tego kolegi. Ja w takiej sytuacji byłam, dlatego teraz po
            prostu nie pożyczyłabym osobie, której nie jestem pewna. Trudno wymagać od
            kolegi, żeby czekał, aż łaskawie uzgodnicie poglądy.
            • dzidecka Re: Grrh! 28.05.04, 19:53
              No cóż z jednej strony troszke Cię rozumiem. Uważam że nie był to zbyt fair ze
              strony męża. Bo jeśli to były rzeczywiście ostatnie pieniądze to postąpił nie
              rozsądnie w ogóle Ci o tym nie mówiąc. Przyjaciela rcazej kilka dni by nie
              zbawiło. Przecież można by było się znim dogadać.

              Z drugiej strony ja to bym w ogóle nie starała się do takiej sytuacji dopuścić.
              Dla mnie kredyt czy pożyczka to to samo co rachunki. Należy oddać pełną kwote w
              termine. Bądź umówić się na jakieś raty. Ja to bardzo boje się wszelakich
              kredytów i pożyczek bo moja teściowa niestety wpadła w ich wir. Nabrała w 5
              banakch kredytów na mojego męża bo nie pracowała. O n jej dawał na raty a ona
              mówiła że spałaca. I tak jeden kredyt po drugim. Po dwóch! latach przyszly do
              męża pisam z firm windykacyjnych że żaden z tych kredytów nie został spłacony.
              Cóż spłaciliśmy 25 tys. które nabrała jego mama i za które niby cała rodzina
              żyła. szkoda tylko że nie spłacała... ale to już inna historia.

              sorki że sie rozgadałam o sobie.

              jednym słowem pożyczke macie już przynajmniej z głowy.
      • edziecko_gosiah Re: CHWILA, CHWILA! 08.06.04, 10:11
        czy to dobrze dla Malucha, to akurat pojęcie względne... uważam, że 2-latek, a
        już na pewno 3-latek, powinien spędzać dużo czasu między rówieśnikami...
        przedszkole jest akurat doskonałym rozwiązaniem...
        kwestia długu to rzecz bezsporna - zauważyłaś chyba, że nie było anie jednej
        osoby, która powiedziałą by, że to ty masz rację... co do Twojej argumentacji,
        że mąż powinien był najpierw z Tobą porozmawiać, to pytanie: o czym tu
        rozmawiać?!! sprawa jest oczywista!!! dług trzeba oddać i to jak najszybciej!!!
        może spotkał przyjaciela na ulicy, ten poprosił o pieniądze a mąż podszedł do
        BANKOMATU I WYPŁACIŁ Z KARTY!... o czym miał z Tobą rozmawiać? Jak? kiedy?
        wystarczy, że i tak wystawiliście kolegę na ciężką próbę,
        mieliście 'nieoprocentowany, darmowy' kredyt i krótko mówiąc nadużyliście
        czyjegoś zaufania...
        jak dla mnie jesteś leniem! to co mówisz o rodzinie i wychowaniu syna, to nie
        jest wytłumaczenie... po to są przedszkola, żeby dzieci do nich chodziły i
        zaręczam, że takiemu 3-latkowi to wyjdzie na zdrowie! Twój synek ma 2-latka -
        masz trochę czasu, żeby znaleźć sobie pracę...
        gosiah
        • 4ever_young Re: CHWILA, CHWILA! 08.06.04, 23:29

          > jak dla mnie jesteś leniem! to co mówisz o rodzinie i wychowaniu syna, to nie
          > jest wytłumaczenie... po to są przedszkola, żeby dzieci do nich chodziły i
          > zaręczam, że takiemu 3-latkowi to wyjdzie na zdrowie! Twój synek ma 2-latka -
          > masz trochę czasu, żeby znaleźć sobie pracę...
          > gosiah

          A jak ludzie oplacaja opiekunke dla dziecka, to ona nie jest leniem???
          A zadne przedszkole wlasnie na zdrowie jeszcze zadnemu dziecku nie wyszlo, bo
          wlasnie w przedszkolu dzieci zaczynaja chorowac!
          A przedszkola sa dla matek, ktore z jakichs tam powodow nie moga zajmowac sie
          wlasnym dzieckiem, wiec musza to robic obce osoby.
    • triss_merigold6 Tak, oddać 28.05.04, 19:58
      Długi się oddaje. Zwłaszcza osobom, które pożyczają w dobrej wierze. Twój mąż
      postąpił właściwie: pożyczył i oddał, fakt, że z opóźnieniem. Zastanawia mnie
      parę rzeczy:
      - jak można wydać całą kasę bez zastanowienia "co potem?"
      - jak można mając niespłacone długi kupować nowe ubrania (pomijam bieliznę)
      - jak można mając niespłacone długi i mało stabilną sytuację materialną
      zachodzić w planowaną ciążę i wymagać od męża zarobienia na wszystko

      Nie masz prawa się obrazić. Było wyjść za mąż za zamożniejszego faceta jeśli
      masz fanaberie życia na odpowiednim poziomie na czyimś utrzymaniu.
      Tak na marginesie: kto zarabia ten ma więcej do poweidzenia na temat słusznych
      i niesłusznych wydatków...
      • mabrulki Re: Tak, oddać 28.05.04, 20:02
        4 ever young
        Nie chodzi o twoją troskę o wasz - twój i przede wszystkim dziecka - byt.Bo
        zdaje się że w ten sposób to odbierasz.A tu chodzi tylko i wyłącznie o twoje
        podejście do drugiego człowieka (tu:przyjaciela męża).Kompletne nieliczenie się
        z nim przy jednoczesnych roszczeniach.
      • janowa Re: Tak, oddać 28.05.04, 20:02
        Nic dodac nic ujac.
        Czasem twoj styl Triss - prosto i bez emocji - jest jak najbardziej na miejscu.
        Mna zawsze troche uczucia zaszamocza smile

        Pozdrawiam,
        Dorota
        ---
        Moj kochany LEONEK

        Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
        nie wie, ze to nie jest mozliwe.
      • 4ever_young Re: Tak, oddać 28.05.04, 20:32
        triss_merigold6 napisała:

        >
        > - jak można wydać całą kasę bez zastanowienia "co potem?"

        Widocznie mozna, bo nie wszyscy potrafia caly czas oszczedzac, zwlaszcza, ze
        wtedy nikt jeszcze nie myslal o dziecku.


        > - jak można mając niespłacone długi i mało stabilną sytuację materialną
        > zachodzić w planowaną ciążę

        Twoj poglad na ciaze planowana-nieplanowana juz znam, wiec nie bede tego
        komentowala.

        > Tak na marginesie: kto zarabia ten ma więcej do poweidzenia na temat
        słusznych
        > i niesłusznych wydatków...

        Nawet jezeli doprowadza do kompletnej ruiny?
        • umasumak he he 28.05.04, 23:47
          Jesteś poprostu rozbrajająca dziewczyno. Po przeczytaniu wszystkich twoich
          postów tego wątku nie mam już wogóle wątpliwości, że twój mąż zrobił słusznie
          nie pytając się ciebie o zdanie. Ty byś poprostu nigdy nie znalazła
          odpowiedniego czasu na oddanie długu. A tak - macie problem z głowy.

          Pozdrawiam
      • wieczna-gosia Re: Tak, oddać 29.05.04, 02:07
        > Tak na marginesie: kto zarabia ten ma więcej do poweidzenia na temat
        słusznych
        > i niesłusznych wydatków...
        A tu sie nie zgadzam. Jesli ludzie wybieraja taki model zycia a nie inny czyli
        ze maz forewer pracuje a ona dzieci wychowuje to wcale nie oznacza ze maz
        forewer ma glos w domu a ona morde w kubel i obiad gotowac wink)
        Jakby moj maz w czasach chudych wydal sobie 8 stowek i mi nic nie powiedzial-
        mialabym swieta pretensje. A jakby jeszcze mi zaserwowal tekst ze w koncu te
        pieniadze zarobil- to pewnie albo bym za niego nie wyszla zawczasu albo bym
        teraz pisala z pozycji matki pracujacej. Na szczescie moj maz uwaza ze oboje
        pracujemy z tym ze mi za to nie placa wink))

        Ale dlugi sie oddaje w terminie.

        Natomiast bulwersuje mnie fakt ze z postu o dlugach nie zrobil post o czyms
        zupelnie innym...
    • jagienka.harrison Re: Oddac dlug za wszelka cene? 28.05.04, 23:10
      Dziewczyny, dajcie już spokój, proszę was...nie dawajcie rad życiowych ani
      waszych opinii nie na temat, gdy pytanie jest konkretne. Możecie kogoś głęboko
      urazić. Czasem mi przykro że potraficie kogoś zjechać, czy słusznie czy nie to
      osobna sprawa, ludzie mają rózne poglądy na życie i TRZEBA to uszanować. Każdy
      ma prawo decyować o swoim małżeństwie. odpowiadajcie na temat!
      • zarra Re: Oddac dlug za wszelka cene? 29.05.04, 01:25
        Nie czytałam wszystkich odpowiedzi.
        Ale moja jest taka:
        Jesli pożyczyliście na miesiąc to musicie oddac za miesiąc.
        Zasada:pożyczam kiedy wiem,ze moge oddać(i kiedy)!

        Co innego rodzinka-tu można troszki (jeśli można) się ociągnąć wink

        Wiesz,my teraz dostaliśmy duży zwrot podatku.Mamy różne potrzeby,ale całą kwote
        przeznaczamy na spłatę długów-to jest najwazniejsze!
        Jeśli kolega sugeruje mężowi,żeby mu oddał kasę,a my akurat nie mamy (wbrew
        planom) to mąż bierze (kolejną,cóż...) pożyczkę i odaje koledze kasę.
        I spokojnie śpimy,no prawie spokojnie wink

        • pesteczka5 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 29.05.04, 02:11
          A ja zwrócę uwagę na coś, o czym żadna z Was nie napisała.

          Bo, na początek, ze długi należy zwracać to jasne.

          Ale mnie się wydaje, że autorkę oburzyły dekoracje - że mąż oddał ten dług nie
          mówiąc jej nic - to nie była ich wspólna decyzja - i to w momencie, gdy
          poiwedziała mu o ciąży

          Myślę, że to kwestia uczuć, a nie tego co kto sądzi o oddawaniu i nieoddawaniu
          długów. Że autorka poczuła się niedokochana i obrażona z powodów, nazwijmy je,
          niemerytorycznych.

          I myślę, że jej mąż mógł zasłużyć sobie na to, że kalkuluje, myśląc o nim. Nie
          zachowuje się ani jak zakochany, ani jak wspólnik-na-dobre-i-złe.
          Więc ona, ponieważ same uczucia drogi jej nie wskazują - albo je tłumi - albo
          nie ma odwagi na radykalne kroki - zastanawia się, co będzie lepsze dla niej i
          dziecka na zimno.

          Myślę, że autorka czuje się samotna, ża zmarła mama stanowiła jej jedyny punkt
          oparcia - duchowego wbrew pozorom - i że mąż jej bezpieczeństwa i poczucia
          wspólnoty oraz przynależności nie zapewnia

          Albo się nie kochają, albo są kompletnie inni i wiele tu pracy potrzeba
          Albo pan jest oschły i zimny, nie zareagował odpowiednio na wieść o ciąży,
          wybrał kiepski moment na wieści o spłaceniu długu ostatnimi pieniędzmi, autorka
          poczuła się nieważna, zazdrosna może o lojalność męża w stosunku do
          przyjaciela, być może o to, że aby być w porządku wobec niej nie troszczy się
          tak bardzo

          Tak to widzę, może nie mam racji, w końcu nie znam sytuacji do końca. Ale na
          mojego nosa to nie o długi tu chodzi. I dlatego nie o tym napisałam.

          W każdym razie gorąco Cię pozdrawiam - nie sądzę, abyś szukała u nas odpowiedzi
          na pytanie czy należy spłacać długi - i życzę Ci z całego serca, abyś znalazła
          oparcie i poczucie bezpieczeństwa, prawdziwego bycia razem, smaku wspólnych
          decyzji o wyborze modelu życia, jedzenia ze wspólnego stołu, gdy raz są to
          krewetki i szampan, a raz suchy chleb - co nie robi wielkiej różnicy, gdy
          dzieli się stół z TYM człowiekiem.

          pesteczka

          • tibby Re: Oddac dlug za wszelka cene? 31.05.04, 19:40
            "po-drugie, liczylam na to, ze wytlumaczy
            przyjacielowi, jaka mamy sytuacje, ze jestem na dodatek w ciazy i ze napewno
            odda mu te pieniadze ale troche pozniej. Od tamtej pory mamy caly czas dlug
            na karcie kredytowej, bo maz wybral wszystkie pieniadze wtedy tylko zeby
            zwrocic pieniadze przyjacielowi."
            Tak napisała 4ever_young, wcześniej napomknąwszy, że pieniędzy, które mieli z
            mężem zwrócić po miesiącu, OCZYWIŚCIE nie oddali. (Wątpię, czy dla ich
            przyjaciela było to takie OCZYWISTE).
            Myślę, że jednak chodzi tu jak najbardziej o dług, a nie jego 'dekorację'. Że
            nie ma co dorabiać ideologii do wydawania kasy na prawo i lewo, bo kiedy ma się
            dług, to się nie pakuje pieniędzy w nowe łaszki olewając wierzyciela. Teraz
            4ever_young jest w ciąży, więc nie ma pieniędzy na zwrot. Potem nie będzie
            lżej, bo niemowlę trzeba przyodziać i nakarmić, więc też nie oddadzą, no chyba,
            że wygrają w totka. I w rezultacie nie oddadzą nigdy.
            Jeśli zaciąga się dług, to powinno się to robić ze świadomością, że trzeba
            pieniądze oddać, i to w terminie. Jeśli się pożycza, to pożycza się tyle, ile
            jest się w stanie oddać, czy to hurtem, czy to na raty. I nie ma się co obrażać
            na męża, bo i tak przegięliście ociągając się ze zwrotem.
    • anek.anek Re: Oddac dlug za wszelka cene? 01.06.04, 22:43
      Twój mąż jest po prostu uczciwym człowiekiem...
    • sokka Re: Oddac dlug za wszelka cene? 01.06.04, 23:29
      Twoj maz nie oddal Waszych pieniedzy, tylko pieniadze przyjaciela. Ot co. Nie
      musial tego z Toba ustalac wczesniej, bo, podkreslam, to nie byly WASZE
      pieniadze. Takie jest moje zdanie.
      pozdrawiam
    • agata_to_ja Re: Oddac dlug za wszelka cene? 02.06.04, 21:26
      Nie bardzo rozumiem, dlaczego uważasz, że najpierw powinien być spłacony dług z
      karty kredytowej, a nie dług przyjaciela. To mozna wywnioskować z Twojej
      wypowiedzi, skoro wspominasz, że dług na karcie wciąż istnieje. Cóż, dług
      bankowy generuje dodatkowe koszty, a do tego bank może spowodować przykre
      konsekwencje, z przyjacielem sprawa "prostsza". Ten aspekt sprawy i ten właśnie
      fragment Twojej wypowiedzi najbardziej mnie obruszył.
      Pytasz w tytule swego postu: czy oddac dług za wszelką cenę. Tu nie może być
      mowy o "wszelkiej" cenie. Skoro macie kartę kredytową i możecie zaciągnąć dług
      na niej, przeżyjecie jakoś. Szkoda, że później trzeba będzie za to zapłacić
      (odsetki), ale taki już los dłużników. Pomyśl, że człowiek, który pożyczył wam
      pieniądze na tym traci, bo nie zarabia, tak jak bank. Kiedyś koleżanka mojego
      męża poprosiła nas o pożyczkę sporej kwoty wiedząc, że mamy lokatę bankową.
      Zaproponowała zwrot kwoty w określonym terminie wraz ze zwrotem utraconej w
      banku kwoty odsetek. I to mi się wydaje uczciwe podejście. Życzę Ci podobnego
      stosunku do cudzych pieniędzy, jaki miała nasza koleżanka.
      pozdrawiam
      agata
    • danka24 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 03.06.04, 00:33
      Dziewczyno, rozbawiłaś mnie! Cóż za inne inne, beztroskie podejście do życia.
      Brać, dostawać, pożyczać, ile się da i od kogo się da. A jak jakiś zły człowiek
      będzie nastawał na MOJE pieniądze (pożyczone od innego frajera na nowe ciuchy),
      to trzeba go wysłać na drzewo. Co za baran z tego męża, zamiast oddawać kasę
      mógł pożyczyć od kumpla następną!
      Cos niesamowitego, dla mnie taka lektura to naprawdę niezła rozrywka smile))

    • pesteczka5 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 03.06.04, 07:28
      Przeczytałam post autorki wątku jeszcze raz
      i poza drugim dnem, które zobaczyłam wcześniej - zawsze najpierw widzę uczucia,
      ludzi itp, - przyznaję, że autorka istotnie ma do życia stosunek dość prosty -
      mąż dostarczyciel środków, 'nie ma z czego mnie ciężarną utrzymywać', 'może
      trzeba zmienić męża' itp...

      Oj chyba jednak potrzebna rewizja poglądów na życie, komunikację małżeńską, na
      stanowisko typu - 'jak to zrobić żeby mieć a się nie narobić'...
      pozdrawiam
      • verdana Re: Oddac dlug za wszelka cene? 03.06.04, 09:02
        Pieniadze, które oddał mąż, nie były 'ostatnimi pieniędzmi' - tych pieniedzy po
        prostu nie było, bo należały do przyjaciela. Nieoddanie ich byłoby faktycznie
        kradzieżą. Problem polega na tym, ze autorka postu nie odróznia pieniędzy
        własnych od cudzych - nie była bowiem właścicielką pieniędzy, które oddał jej
        mąż. Nie padło tu słowo nieuczciwość, a szkoda. Osoba, której wydaje się, ze ma
        prawo nie oddawać długów, bo jest jej niewygodnie, jest zwyczajnie nieuczciwa i
        tyle.
        • triss_merigold6 Re: Oddac dlug za wszelka cene? 03.06.04, 12:03
          Pożyczyłam kiedyś pieniądze koledze na 2 miesiące. W dobrej wierze oczywiście.
          Oddał po pół roku (nie wszystkie), po długich interwencjach (wydzwaniałam do
          domu, byłam u niego w pracy bo zwyczajnie mnie unikał) i cały obrażony.
          Cholerny złodziej a to ja czułam się upokorzona dopraszaniem o własną kasę. Dla
          takich ludzi mam zero zrozumienia. Pożyczasz - oddajesz. Inaczej to czyste
          złodziejstwo.
          Może panience autorce wątku powyższe wypowiedzi dadzą cokolwiek do myślenia
          chociaż szczerze wątpię.
          • melka_x Re: Oddac dlug za wszelka cene? 03.06.04, 14:08
            Nie można planować obracania cudzymi pieniędzmi, jeśli minął termin oddania
            zwrotu, a z osobą, od której pożyczyło się pieniądze, nie ustaliło się
            przesunięcia spłaty.

            I co miał niby zrobić Twój mąż, jeśli przyjaciel wyraźnie upomniał się o SWOJE
            pieniądze. Powiedzieć "słuchaj, nie oddam Ci w tej chwili, mimo że termin
            minął, bo to kiedy Ci oddamy muszę przedyskutowac z żoną, która może mieć inne
            plany w stosunku do Twoich pieniędzy?"

            Gdyby Twój mąż wydał Wasze ostatnie pieniędze rozumiałabym Twoje rozgoryczenie.
            Ale on ich nie wydał. On oddał pieniądze, które ani nie przez chwilę nie były
            Twoje. Rzadko wypowiadam kategoryczne sądy, ale tu zgadzam się z Triss,
            unikanie spłaty długu, kiedy pożyczający chce mieć własne pieniądze z powrotem
            we własnych rękach, wagowo jest porównywalne z kradzieżą. Rozumiem, że
            wolalabyś zaoszczędzić na oprocentowaniu debetu, który teraz macie, ale
            dlaczego kosztem przyjaciela?
            • melka_x Re: Oddac dlug za wszelka cene? 03.06.04, 14:10
              Miało być "oddania" lub "zwrotu", a nie "oddania zwrotu" ofkorssmile
      • fiszerowa Re: Oddac dlug za wszelka cene? 03.06.04, 22:39
        Ja tez przeczytalam jeszcze raz i chyba znalazlam trzecie dno:

        "Bardzo fajnie nam sie z mezem po slubie wszystko ukladalo, ale w pewnym
        momencie skonczyly sie pieniadze, te ktore dostalismy w prezentach slubnych i
        w ogole wszystkie."

        No cóz... autorka watku chyba bardzo sie przyzwyczaila do tego, ze pieniadze
        dostaje sie w prezencie... a jak sie skoncza, to trzeba sobie "sprezentowac"
        nastepne. W innym watku pisze o tym, ze pieniadze na utrzymanie dostawala od
        rodzicow. Ja jestem porazona ta beztroska sad

        Fiszerowa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka