Które uważacie za udane, dobre, genialne i co tam jeszcze? Zwłaszcza, jeśli powstało kilka adaptacji danej powieści i można sobie porównać.
Ja na początek rzucę:
-"Pokuta" - Joe Wright'a. Numer jeden na mojej liście udanych ekranizacji. Książka McEwana zmiotła mnie z siłą wodospadu, film nie zawiódł. Rzadkość.
- "Niebezpieczne związki" Frearsa. Z pozostałych adaptacji ewentualnie ekranizacja Formana. Książka niełatwa przez swoją formę.
- "Powrót do Brithhead" Julian Jarrold. Powieść Evelyna Waugh lepsza, ale film też niezły.
- "Angielski pacjent" Minghelli. Film podobał mi się bardziej od książki.
- "Frankenstein" Kennetha Branagh'a.
- "Pachnidło" - uczucia mam mieszane, bo powieść jest nie do przebicia, a z drugiej strony Tykwer poradził sobie naprawdę dobrze.
- "Trzej muszkieterowie" Lestera z 1973. Jedyna strawna dla mnie interpretacja tej radosnej powiastki. Z jajami. Ubawiłam się nieźle kilka razy.
I jeszcze chciałabym, żeby np. Anglicy zrobili ekranizację babuni Jagódki Anny Brzezińskiej. Mógłby być niezły czad