Dodaj do ulubionych

szlachetna "głupota"

22.11.11, 23:32
Nie będzie o szlachetnej paczce, chociaż zainspirował mnie ten wątek. Będzie o koledze z klasy mojego syna. Kolega jest środkowy z trojga dzieci mamy, która nie wiadomo z czego żyje, bo pracą się nie kala (najmłodsze dziecko w zerówce). Prawa swoje zna, bo nauczycielka opowiadała, jak prawie z pyskiem na nią naskoczyła, że jej się dofinansowanie za podręczniki należy. Faktem jest, że kolega często niedoubrany chodził i pewnie głodny także. W klasie ustalono, że nie robi się mu problemów, że cała klasa jedzie na wycieczkę płatną - a on nie, czyli de facto składamy się na niego. I, żeby ktoś mnie nie zrozumiał źle - uważam, że słusznie nie robi się dziecku przykrości.
Pani opowiadała nam, że starszy 13 l. brat mu często w zeszycie brzydkie słowa pisze, a jak on naskarży na brata (tj. powie, że to brat) to dostaje w domu łomot od brata. Pani dobra jest dla kolegi jak anioł, sama widziałam. Natomiast kolega zaczął już wagarować. Pani się go pyta, czemu nie przychodzi do szkoły - czy mu tu źle - i naprawdę, nikt, ale to nikt nie robi mu żadnych przykrości.
Dodatkowo, mama innego chłopaka z naszej klasy opowiadała mi, że po wizytach kolegi przepadła w domu komórka, a potem ładowarka do przepadniętej komórki.
No i reasumując dochodzę do następujących konkluzji, chcemy być dobrzy (tak jak w tej szlachetnej paczce) nauczeni jesteśmy, że źle się mamy czuć, iż inni od nas mają gorzej. Natomiast nie nauczeni jesteśmy w ogóle WYMAGAĆ.
Szanowna mamusia kolegi co to się żadną pracą nie skalała nawet dzieci na porządnych ludzi nie potrafi wychować. Pomaga się jej na prawo i lewo (bo marnie, bo marnie, ale z czegoś przecież żyje nie robiąc absolutnie nic), W I i II klasie było mnóstwo potrzeby zaangażowania rodziców jako dodatkowego opiekuna zgodnie z przepisami. ANI RAZU ta pani się nie udzieliła. Inna sprawa, że musiałoby jej albo odebrać mowę, żeby mogła takim opiekunem być, albo trzeba by jej pożyczyć rozmówki menelsko-polskie, żeby k.. mimowolnie nie wstawiła zwracając się do dzieci.
I tak lata płyną, rośnie kolejny człowiek nauczony, że mu się pomaga, a on może w podzięce kraść.
I nie chodzi o to, że on ma tylko 9 lat i że to nie jego wina, bo to wiem, ale naprawdę, on taką lekcję od życia dostaje już teraz. Wszyscy hojną ręką się na niego zrzucamy, a podziękowanie jest takie. Tak nie powinno być.
Obserwuj wątek
    • kiszczynska co proponujesz? 22.11.11, 23:37
      • prawdziwy_ewelina22 Re: co proponujesz? 22.11.11, 23:52
        Nie wiem. Ale fakty są jakie są.
        W Europie Zachodniej też się litowali nad imigrantami z Trzeciego Świata, oferowali pomoc i wszystko nie prosząc o nic w zamian. Teraz sobie wychowali roszczeniowe, rozpasane towarzystwo, które, to trzeba przyznać ma kupę problemów i nikt ich nie lubi poza nimi samymi, ale szczególnie pracowite to też nie jest.
        • gaja78 Re: co proponujesz? 23.11.11, 01:18
          prawdziwy_ewelina22 napisała:

          > Nie wiem.

          Niniejszym dokładasz się do zbioru nieszczęść opisywanego dziecka.
          Najpierw miej mu coś do zaoferowania, potem wymagaj.
          • chipsi Re: co proponujesz? 23.11.11, 08:57
            Czym to się dokłada do "zbioru nieszczęść opisywanego dziecka"? Że razem z resztą rodziców dołożyli się do jego wycieczki? Co jeszcze ma zaoferować? Wpie..dol? I oczywiście nie ma kobieta prawa wymagać żeby jej nie okradano? Ciekawe teorie. W MOPSie takich mądrości uczą?
            • gaja78 Re: co proponujesz? 23.11.11, 10:58
              chipsi napisała:

              > Czym to się dokłada do "zbioru nieszczęść opisywanego dziecka"? Że razem z resz
              > tą rodziców dołożyli się do jego wycieczki? Co jeszcze ma zaoferować?

              Może na przykład przestać mówić i pisać o nim, jak o diable wcielonym.
              • echtom Re: co proponujesz? 23.11.11, 11:03
                Jasne, najlepiej utwierdzać go w przekonaniu, że jest ofiarą złego losu i cały świat powinien mu to wynagrodzić.
                • gaja78 Re: co proponujesz? 23.11.11, 11:08
                  echtom napisała:

                  > Jasne, najlepiej utwierdzać go w przekonaniu, że jest ofiarą złego losu i cały
                  > świat powinien mu to wynagrodzić.
                  >

                  Może przesadziłam z tym diabłem wcielonym. Generalnie zgadzam się z powyższym, ale też bez przesady w drugą stronę. Dziecko to dziecko, zrobi źle - musi ponieść konsekwencje, ale potem powinno mieć dalej czystą kartę.
              • gaja78 I jak można z nauczycielką plotkować 23.11.11, 11:06
                o cudzym dziecku ?

                Nauczycielka nie jest dobra dla chłopca. Zachowuje się głupio.

                Proponuję zacząć traktować chłopca poważnie - jak normalne dziecko. Nie obrabiać mu dupy z nauczycielką. Nie obrabiać mu dupy z innymi rodzicami. Nie traktować go jak kogoś gorszego. Nie patrzeć na niego przez pryzmat litości. Nie współczuć na każdym kroku.
                I wtedy wymagać - od niego. Bo na jakikolwiek wpływ na matkę chłopca szanse są raczej nikłe.
    • czar_bajry Re: szlachetna "głupota" 22.11.11, 23:55
      Normalnie urzekła mnie Twoja historiabig_grin

      Mniej już Twoja znajomość gramatyki...
      A już tekst... pani nam opowiadała... powalił na kolana i pewnie długo się z nich nie podniosę po przeczytaniu całości.
      Wg. mnie dzieci o tej porze powinny już spać a nie w necie siedzieć i głupoty pisaćuncertain
      • toxicity1 Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 01:09
        czar_bajry napisała:

        > Normalnie urzekła mnie Twoja historiabig_grin
        >
        > Mniej już Twoja znajomość gramatyki...
        > A już tekst... pani nam opowiadała... powalił na kolana i pewnie długo się z ni
        > ch nie podniosę po przeczytaniu całości.
        > Wg. mnie dzieci o tej porze powinny już spać a nie w necie siedzieć i głupoty p
        > isaćuncertain
        >

        Taka drobna uwaga - po skrócie wg nie stawia sie kropki.smile
        • prawdziwy_ewelina22 Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 01:32
          Ale co mam zaproponować? Nie ja przecież to dziecko wychowałam w ten sposób. Proponuję, żeby ludzi czerpiących pełnymi garściami zapomogi i dofinansowania po pierwsze sterylizować, po drugie zobowiązać do prac społecznych w celu ich odpracowania. Zaraz się wtedy okaże, że są na wszystko chorzy. Po drugie, zobowiązać nauczycieli do reagowania na wszelkie HWDP w wykonaniu latorośli takich obywateli i za taki język u dzieci mandat w postaci prac społecznych (bo są niewypłacalni) - z niczego się takie słownictwo nie bierze - zapewniam, a jak widać, na samym słownictwie nie koniec.
          Och, oczywiście, już widzę komentarze, jakie to okropne, robić takich kapo z nauczycieli. O wiele lepiej ronić łezki, machnąć ręką sfinansować w 28 osób koszty wycieczki za 28 PLN czy nawet za 95 PLN dla jednego dziecka i hodować złodzieja (jeszcze raz podkreślam - nic do tego dzieciaka osobiście nie mam -ale takie są fakty: dziś komórka - jutro mieszkanie - jak podrośnie).
          No ale litościwe e-mamy nie lubią takich tematów i najlepiej się oburzyć, że ktoś taki może być "bez serca".
          • kropkacom Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 06:42
            > Och, oczywiście, już widzę komentarze, jakie to okropne, robić takich kapo z na
            > uczycieli. O wiele lepiej ronić łezki, machnąć ręką sfinansować w 28 osób koszt
            > y wycieczki za 28 PLN czy nawet za 95 PLN dla jednego dziecka i hodować złodzie
            > ja (jeszcze raz podkreślam - nic do tego dzieciaka osobiście nie mam -ale takie
            > są fakty: dziś komórka - jutro mieszkanie - jak podrośnie).

            Ojej, to trzeba było jasno zaznaczyć jakie chcesz komentarze. Ojej...
          • aquuaa Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 09:23
            ale pytanie 'co proponujesz' bylo niezwykle madre.
            Tak jak Ty NIE WIESZ - tak system NIE WIE co ma z takimi ludzmi zrobic.

            Nietrudno sie domyslic, ze i mama chlopcow miala nieciekawe srodowisko i nikt jej nie nauczyl jak zarabiac, zadbac o dzieci i kultury. Takich osob sa miliony i co? Jak przewartosciowac system w takim srodowisku? Potrzebna bylaby gruntowna zmiana, obejmujaca wszelkie przyleglosci (mame, tate, rodzenstwo, itd.) ORAZ potrzebna bylaby chec wspolpracy ze strony tychze osob. Kto kto zrobi? Jak?
            Gdybys nawet osobiscie zadeklarowala taka gruntowna pomoc mamusce to daje glowe, ze ona nie kapowalaby o co ci chodzi i jeszcze bys sie dowiedziala, ze stawiasz sie wyzej niz ona i kim Ty w ogole jestes??

            Niewiele mozna.
            Szkola takiego dzieciaka nie wychowa, conajwyzej moze odrobine go skorygowac i to tylko, kiedy ktos dostrzega problem (jak wasza pani) i mu sie CHCE gimnastykowac. Mozliwe, ze w kolejnej szkole dzieciak bedzie skreslony i nikt juz nie wyciagnie do niego reki.
            Jesli nawet sam dzieciak zauwazy to 'dobro' to w swojej rodzinie bedzie odszczepiencem - jakims dziwadlem, ktoremu nie wiadomo o co chodzi z tymi ambicjami. Rodzina go nie wesprze, przeciwnie - jeszcze bedzie zbierac ciegi za to, ze odstaje od normy (a nie daj Boze jesli poskarzy sie na rodzine, ze nie stwarza mu warunkow do rozwoju).

            Ja sobie mysle, ze Wasza 'szlachetna' postawa to beda jedyne mile wspomnienia tego dzieciaka i MOZE w przyszlosci punkt odniesienia dla psychologa jesli chlopiec zechce sam zrozumiec co go spotkalo, dlaczego i jak moglby zmienic i poukladac swoje zycie. Jednak marne szanse na taka samoswiadomosc w przyszlosci....

            Steryzlizowac i nie szerzyc patologii? Jasne - jestem ZA - tylko wiesz.... jakie przyjmiesz kryteria? Ilosc bluzg, nalogi, dochod, ilosc dzieci? KTO o tym zdecyduje? Za blisko faszystowskich metod.
            • nangaparbat3 Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 19:29
              > Steryzlizowac i nie szerzyc patologii? Jasne - jestem ZA - tylko wiesz.... jaki
              > e przyjmiesz kryteria? Ilosc bluzg, nalogi, dochod, ilosc dzieci? KTO o tym zde
              > cyduje?

              No wlasnie.
              Ja bym na przyklad glosowala za osobami z deficytem empatii - i wtedy prawdziwy_ewelina bylaby pierwsza w kolejce.
              • gabi683 Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 09:51
                nangaparbat3 napisała:
                > No wlasnie.
                > Ja bym na przyklad glosowala za osobami z deficytem empatii - i wtedy prawdziwy
                > _ewelina bylaby pierwsza w kolejce.


                Ja jestem za tongue_out

                A wracając do tematu ,taka plotka jedna Pani drugiej Pani powiedziałatongue_out Co jest winne dziecko ze ma problemy to ludzie dorośli powinni pokierować tym małolatem .I jak się tak mówi o mamie tego chłopca w domu ,to nie uwierzę ze w szkole nikt o nim w ten sposób nie plotkuje.I to jest tak szlachetna głupota twoja Ewelino i twoich "koleżanek " i szczerze za takie ploty to należy ci się w papę tongue_out
              • echtom Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 10:05
                Może ja też się załapię, bo dla roszczeniowej patologii mam akurat zerową empatię.
        • czar_bajry Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 23:31
          serio?
    • zebra12 Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 05:43
      Bardzo często ludzie tego typu i tak nie docenią pomocy, bo są przekonani, że im się należy jak Tobie wypłata...
      • iin-ess Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 09:09
        Zupełnie nie rozumiem dlaczego skoczyłyście na autorkę. Jadu ostatnio nie upuszczałyście czy co? Bardzo trudny temat i trafne spostrzeżenia. Autorka nie jest od rozwiązywania problemów socjalnych, tylko państwo. Życiła tylko temat pod dyskusję. Wiadomo, że nie napiszemy tu rozwiązania, ale fakt jest taki, że jest to ogromny problem i dylemat jak postępować z takimi ludźmi.
    • chipsi Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 09:07
      Coście się rozciepały jak gnój po polu kobitki? Ewelina ma rację. Roszczeniowa postawa niektórych osobników staje się coraz większym problemem. I jest dylemat: pomagać czy nie. Sama mam podobny problem w domu. Bratowa nie ma czasu na takie bzdury jak praca czy opieka nad dziećmi. Jej córki (z poprzedniego związku) 9 i 10 lat przesiadują całymi dniami u nas. Coraz częściej je dokarmiam, ostatnio nawet piorę ubrania i wyganiam pod prysznic bo mamusia zapomina ze dzieci niema w domu i śpią u mnie. W zamian za to dostaje ochrzan od brata że się czepiam bratowej a ona coraz częściej "zapomina" że dzieci zostały u mnie. Też ich za drzwi nie wystawie, bo co to da? Może pójdą kraść. A jak tego nie zrobię to będę je miała nadal na karku.
    • babicka_pl Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 09:51
      Kiedyś stałam w kolejce do rejestracji w szpitalu, na dworzu upał 30st, w kolejce stoi Pato-Mama z synkiem ubranym tylko w majteczki i klapki (chłopiec około 3lat) mama zaciekle dyskutuje sama do siebie o problemach damsko-męskich. Dziecko wywija koziołki w wózku który przechyla się na boki, zwracam uwagę, że wózek zaraz runie na ziemię, na to Pato-Mama; niech Pani swojej córki pilnuje. Chwile później dziecko upada na ziemię a za nim wózek, uderza się w głowę, sztywnieje bez ruchu. Mamusia krzyczy i widzisz gó...arzu co narobiłeś, podbiega lekarka przenoszą dziecko do zabiegowego, matka z pretensjami do personelu; nic mu nie będzie, gadała od rzeczy... Wszelkie dyskusje z patosami są bezsensowne, wszystko odbierają jako atak. Powinno się im dzieci odbierać, bo nie dość, że szkoda (o ile się wychowa) to dorastając w takim środowisku nic dobrego z tych dzieciaków nie wyrośnie. Państwo płaci na tych nierobów, a my w szkołach sponsorujemy wycieczki dla ich dzieci, tacy nie zginą, bbaaa mają się bardzo dobrze.
      • iin-ess Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 10:07
        babicka_pl napisała:
        Powinno się im dzieci odbierać, bo nie dość, że szkoda
        > (o ile się wychowa) to dorastając w takim środowisku nic dobrego z tych dzieci
        > aków nie wyrośnie. Państwo płaci na tych nierobów, a my w szkołach sponsorujemy
        > wycieczki dla ich dzieci, tacy nie zginą, bbaaa mają się bardzo dobrze.

        a na domy dziecka to kto płaci? I myślisz, ze taka rodzina dostaje 3000 na dziecko miesięcznie? Bo tylko kosztuje utrzymanie dziecka w placówce i myślisz, ze tam się czegoś dobrego nauczą, że tam nie szerzy się patologia?
        • babicka_pl Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 18:41
          iin-ess napisała:

          > babicka_pl napisała:
          > Powinno się im dzieci odbierać, bo nie dość, że szkoda
          > > (o ile się wychowa) to dorastając w takim środowisku nic dobrego z tych
          > dzieci
          > > aków nie wyrośnie. Państwo płaci na tych nierobów, a my w szkołach sponso
          > rujemy
          > > wycieczki dla ich dzieci, tacy nie zginą, bbaaa mają się bardzo dobrze.
          >
          > a na domy dziecka to kto płaci? I myślisz, ze taka rodzina dostaje 3000 na dzie
          > cko miesięcznie? Bo tylko kosztuje utrzymanie dziecka w placówce i myślisz, ze
          > tam się czegoś dobrego nauczą, że tam nie szerzy się patologia?

          myślisz że nie wiem kto płaci na domy dziecka? a co zrobić z dziećmi które już są bo patosy mnożą się jak szczury, kastracja i odbieranie dzieci które już spłodzili, tak dla bezpieczeństwa tych dzieci lepsza już jest placówka.
          • iin-ess Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 19:05
            babicka_pl napisała:

            > iin-ess napisała:
            >
            a co zrobić z dziećmi które już
            > są bo patosy mnożą się jak szczury, kastracja i odbieranie dzieci które już spł
            > odzili, tak dla bezpieczeństwa tych dzieci lepsza już jest placówka.

            ja nie mam takie pewności
          • gabi683 Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 09:55

            > > babicka_pl napisała:
            > myślisz że nie wiem kto płaci na domy dziecka? a co zrobić z dziećmi które już
            > są bo patosy mnożą się jak szczury, kastracja i odbieranie dzieci które już spł
            > odzili, tak dla bezpieczeństwa tych dzieci lepsza już jest placówka.


            Ale kto daje ci prawo oceniania ?Na wymioty mnie zbiera jak ktoś pisze o innych w ten sposób.Nie martw się za chwile może się okazać ze twoje dzieci to szczury .
          • nangaparbat3 Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 20:54
            Zdumiewajace.
            I ty uwazasz, ze nie jestes patologia?
            • gabi683 Re: szlachetna "głupota" 25.11.11, 08:53
              nangaparbat3 napisała:

              > Zdumiewajace.
              > I ty uwazasz, ze nie jestes patologia?

              Przedstawiam jedynie obraz ze tak może być i co w tedy ?
              Myśl sobie co chcesz tongue_out
    • aquuaa System z gruntu zly 23.11.11, 10:23
      Zamiast becikowego - powinno byc 'sterylniane' i te mamy, ktore zdecyduja sie na taki zabieg powinny otrzymac kase. Panstwo zaplaci RAZ i nie bedzie sie pozniej bujac z opieka socjalna i utrzymywaniem patologii. Oszczednosci same sie wykroja smile
      Ktora z Was zdecydowala sie na dziecko tylko dlatego, ze otrzyma becikowe?
      A ktora z pan patologicznych podjela taka decyzje?

      Tak samo z zapomoga dla wielodzietnych. Jesli kogos stac - niech sobie ma 5-8 dzieci. ALE tych, ktorych na to nie stac nie nalezy finansowac tylko dlatego, ze nie wiedza co to antykoncepcja. Zapomoga to powinna byc WLASNIE dla rodzin ubogich z 1 dzieckiem (bo jak komus ciezko utrzymac jedno to o czym mowa). Wszystko co 'powyzej' powinno byc swiadoma decyzja rodziny i nie ma zapomogi.

      Kto zarobi na nasze emerytury? Te osoby, ktore dobrze sie wyksztalca i podejma prace, bo takich, ktorzy beda liczyli wylacznie na pomoc panstwa albo nie bedzie albo bedzie bardzo malo.
      • kropkacom Re: System z gruntu zly 23.11.11, 10:28
        Na emerytury będą pracować tez roje kiepsko wykształconych osób. big_grin Nie oszukujmy się, praca fizyczna nie wymaga magistra.
        • aquuaa Re: System z gruntu zly 23.11.11, 10:50
          kropkacom napisała:
          > Na emerytury będą pracować tez roje kiepsko wykształconych osób. big_grin Nie oszukuj
          > my się, praca fizyczna nie wymaga magistra.

          Jak realia pokazuja, praca prezydenta czy parlamentarzysty tez nie wymaga magistra big_grin

          • chipsi Re: System z gruntu zly 23.11.11, 11:11
            Abstrahując od tematu, w czym wykwalifikowany pracownik fizyczny jest gorszy od bezrobotnego magistra powiedzmy po kierunku marketing-zarządzanie? Bo taką sugestię zauważyłam w Waszych wypowiedziach i za chiny nie pojmuję.
            • kropkacom Re: System z gruntu zly 23.11.11, 11:16
              Ja nie wiem, ale etosy mi się podobno pomyliły big_grin
              • echtom Re: System z gruntu zly 24.11.11, 10:02
                Ano pomyliła Ci się leniwa, roszczeniowa patologia z porządnym etosem robotniczym smile
            • aquuaa Re: System z gruntu zly 23.11.11, 11:24
              chipsi napisała:
              > Abstrahując od tematu, w czym wykwalifikowany pracownik fizyczny jest gorszy od
              > bezrobotnego magistra powiedzmy po kierunku marketing-zarządzanie? Bo taką sug
              > estię zauważyłam w Waszych wypowiedziach i za chiny nie pojmuję.

              Nie chcialam sie rozwodzic w temacie, wiec ucielam na prezydencie.
              Tak - uwazam, ze praca fizyczna takze wymaga myslenia, zwlaszcza, ze do tej pracy angazuje sie czesto nowoczesne technologie, ktore maja wspomagac pracownika. Sa tez osoby, ktore nie chca brac udzialu w wyscigu szczurow i nawet majac dobre wyksztalcenie wola prace bardziej 'automatyczna', ktora zakoncza o 17, wroca do domu i po glowie juz nic nie bedzie im sie kotlowac. Sama nawet ostatnio zamarzylam o jakiejs prostej, nieskomplikowanej pracy bo stres mnie zzera. Uporzadkowalabym jakies archiwum (w sensie poukladania papierkow, wg zadanych kryteriow), sluchajac muzyki...
              Ba - uwazam nawet, ze w 'nowym' systemie placa za prace fizyczna bylaby wyzsza - bo rynek by to wymusil smile
        • echtom Re: System z gruntu zly 23.11.11, 10:53
          Ale osoby z takiego środowiska nie będą pracować fizycznie, tylko robić następne dzieci i kombinować pomoc. Etosy Ci się pomyliły.
          • asiablues Re: System z gruntu zly 23.11.11, 11:20
            A do MOPSu zgłosiliscie te sytuacje? W pierwszej klasie u mojego syna też był chłopiec z takiej pato-rodziny, potem okazało się, ze dziecko dodatkowo jeszcze lekko opznione było. pamietam, ze panie z MOPSu przychodziły do szkoły i rozmawiały z nauczycielami. jakie efekty-nie wiem, bo mały juz do naszej szkoły nie chodzi...
    • asocial Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 11:21
      A ja sie zastanawiam, co to za nauczycielka, jesli innym rodzicom takie rzeczy opowiada? W imie czego? Zeby sobie poplotkowac? Obsmiac? Przedstawic sie w dobrym swietle? Nie sa to informacje, o ktorych powinni wiedziec inni rodzice.
      Jak na razie jedynym problemem w calej historii jest wg mnie plotkujaca nauczycielka.
      • gaja78 Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 11:27
        asocial napisała:

        > A ja sie zastanawiam, co to za nauczycielka, jesli innym rodzicom takie rzeczy
        > opowiada? W imie czego? Zeby sobie poplotkowac? Obsmiac? Przedstawic sie w dobr
        > ym swietle? Nie sa to informacje, o ktorych powinni wiedziec inni rodzice.
        > Jak na razie jedynym problemem w calej historii jest wg mnie plotkujaca nauczyc
        > ielka.

        Mam podobne odczucia. Zachowanie nauczycielki uważam za skandaliczne. O jej niekompetencji może też świadczyć sposób, w jaki rozmawia z dzieckiem o wagarach.

        W zerówce mojej córki jest dziewczynka nieco upierdliwa dla niektórych dzieci. Wychowawczyni zorganizowała specjalne zebranie rodziców w celu poproszenia nas o to, aby nie obgadywać dziewczynki ani między sobą na terenie szkoły, ani w domu - przy dzieciach. Podkreślam - specjalne, zwołane na szybko zebranie w celu porozmawiania o obgadywaniu "niegrzecznego" dziecka.
      • nangaparbat3 Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 19:32
        Slusznie.
        Moze to jest odpowiedz na pytanie, dlaczego maly wagaruje?
        A moze autorka watku jest ta nauczycielka? Uciekalabym jak najdalej od jej szlachetnosci podszytej falszem.
    • damajah tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczyć 23.11.11, 11:40
      ktoś tu napisał:
      > Może na przykład przestać mówić i pisać o nim, jak o diable wcielonym.
      no rzeczywiście bardzo mu to szkodzi. Siedzi zapewne na forum i cierpi z powodu tego wątku
      Poza tym nie widzę w pierwszym poście opisu diabła wcielonego ale zaniedbanego przez matkę menelkę dzieciaka który prawdopodobnie wyrośnie na takiego samego menela i ciężko się nie zgodzić że brak wymagań+pomoc to słabe rozwiązanie.

      Natomiast uważam że jest wyjście - wziąć tego chłopaka zaprosić na obiad. Zaproponować pomoc w nauce, pogadać, spróbować włączyć w jakieś prace szkolne. Zaprosić na wycieczkę rodzinną, do zoo, do kina, pokazać mu że nie jest nikim. Trzeba do niego wyjść i próbować go zachęcić. Pokazać mu że jest coś więcej, że warto coś z siebie dać. Wymagać w taki sposób żeby on CHCIAŁ coś z siebie dać. Tylko do tego trzeba cholernej cierpliwości, czasu i starań a do tego myślę że sporo wiedzy psychologicznej. A to podejrzewam za dużo żeby komuś się chciało. Czymś takim powinien się zająć porządny pedagog szkolny. Ale przypuszczam że to marzenie ściętej głowy w przeciętnej polskiej szkole gdzie takich dzieciaków jest więcej i nikt nic z nimi nie robi bo to wymaga długiej stałej pracy i poważnego programu naprawczego za który nikt nie chce wziąć odpowiedzialności (przerwać coś takiego w połowie albo po pierwszym rozczarowaniu to zbrodnia wobec takiego dzieciaka)
      Można więc pomóc - tylko zapewne nie ma kto tego zrobić również w tym konkretnym przypadku
      • gaja78 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 11:59
        damajah napisała:

        > ktoś tu napisał:
        > > Może na przykład przestać mówić i pisać o nim, jak o diable wcielonym.

        > no rzeczywiście bardzo mu to szkodzi.

        Uważasz, że nie szkodzi mu obgadywanie go wraz z nauczycielką ?
        • an_ni Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 13:31
          to na pewno mu nie szkodzi
          IMO szkodzi mu za to oplacenie potrzeb przez panstwo, szkole i innych rodzicow, czyli wyreczanie (nie wspomaganie a wyreczanie!) jego rodzicow, przez co oni czuja sie rowni a nawet rowniejsci, bo biedni, potrzebujacy i to tylko przekazuja dzieciom - bierzcie, nalezy wam sie pomoc!
          jak widac + od malego nie dosc ze wymaga, to jeszcze bierze co chce - patrz skradziona komorka

          • gaja78 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 13:55
            an_ni napisała:

            > to na pewno mu nie szkodzi

            Powiedzmy że masz kłopoty w pracy. Nie idzie ci, ale szef postanawia dać ci szansę. Jednocześnie obgaduje cię za twoimi plecami z innymi pracownikami firmy. Informacje docierają również do osób, z którymi masz kontakt na co dzień, przebywasz z nimi w tym samym pomieszczeniu. Zaczynają traktować cię "specjalnie", ze współczuciem. Patrzą na ciebie z litością.

            I jak ci się pracuje - lepiej czy gorzej ? Nie szkodzi ci to obgadywanie nic a nic ?
            • an_ni Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 14:01
              o nie nie nie odnos sprawy dziecka, patologicznego dziecka, na ktorego potrzeby skladaja sie rodzicie innych dzieci do sytuacji doroslego w pracy
              idealizacja na poziomie dziecka z podstawowki ....
              • gaja78 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 14:04
                an_ni napisała:

                > o nie nie nie odnos sprawy dziecka, patologicznego dziecka, na ktorego potrzeby
                > skladaja sie rodzicie innych dzieci do sytuacji doroslego w pracy
                > idealizacja na poziomie dziecka z podstawowki ....

                Dlaczego ?
                • an_ni Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 14:11
                  dlatego
                  • gaja78 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 14:28
                    an_ni napisała:

                    > dlatego

                    Serio, nie rozumiem twoje odpowiedzi. Ty uważasz, że to 9-letnie dziecko z patologicznego działa emocjonalnie według jakichś innych mechanizmów w relacjach międzyludzkich ? Innych niż 9-letnie dziecko z tzw. "normalnej" rodziny ? Albo innych niż tzw. "normalny" dorosły ?

                    Problem jest prosty: czy obgadywanie, traktowanie człowieka jako "gorszego", traktowanie go ze współczuciem wpływa na funkcjonowanie tego człowieka i na jego rozwój, czy nie ?

                    To bardzo wygodne kwitować każdy problem związany z 9-latkiem, a raczej problem ze sposobem traktowania tego dziecka przez "normalnych" dorosłych, że to przecież "patologia". Czy to też niby nie szkodzi temu dziecku ?
                    • an_ni Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 20:21
                      gaja78 napisała:

                      > an_ni napisała:
                      >
                      > > dlatego
                      >
                      > Serio, nie rozumiem twoje odpowiedzi. Ty uważasz, że to 9-letnie dziecko z pato
                      > logicznego działa emocjonalnie według jakichś innych mechanizmów w relacjach mi
                      > ędzyludzkich ? Innych niż 9-letnie dziecko z tzw. "normalnej" rodziny ? Albo in
                      > nych niż tzw. "normalny" dorosły ?

                      tak uwazam ze to opisane dziecko dziala wg innych mechanizmow, wpojonych przez rodzine, jest juz nimi przesiakniete! nie widze powodu zeby traktowac takie dziecko jako czysta karte, bo jest dzieckiem, nie mam duszy resocjalizatora
                      tak, nie umiem porownac kradziezy, wagarow do nieradzenia sobie w pracy

                      > Problem jest prosty: czy obgadywanie, traktowanie człowieka jako "gorszego", tr
                      > aktowanie go ze współczuciem wpływa na funkcjonowanie tego człowieka i na jego
                      > rozwój, czy nie ?
                      > To bardzo wygodne kwitować każdy problem związany z 9-latkiem, a raczej problem
                      > ze sposobem traktowania tego dziecka przez "normalnych" dorosłych, że to przec
                      > ież "patologia". Czy to też niby nie szkodzi temu dziecku ?
                      >
                      obgadywanie (czyli realnie wymiana informacji o koledze ich dzieci) przez innych doroslych to maly pikus w stosunku do tego czym ten dzieciak nasiakl i wydaje mi sie ze milczenie na temat jego problemow, nie jest terapeutyczne a szkodliwe
                      patologia powinna byc napietnowana w szkole i tego typu zachowania - wagary, kradzieze przy jednoczesnym wczesniejszym ulgowym traktowaniu powinny skutkowac zawieszeniem tegoz
                      • gaja78 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 21:02
                        an_ni napisała:

                        > tak uwazam ze to opisane dziecko dziala wg innych mechanizmow, wpojonych przez
                        > rodzine, jest juz nimi przesiakniete! nie widze powodu zeby traktowac takie dzi
                        > ecko jako czysta karte, bo jest dzieckiem, nie mam duszy resocjalizatora
                        > tak, nie umiem porownac kradziezy, wagarow do nieradzenia sobie w pracy

                        Ty po prostu już skreśliłaś to dziecko. I dorabiasz do tego ideologię pt. "to dziecko nie ma normalnych emocji". Dla mnie twoje myślenie jest chore. Patologiczne. Szczęśliwie to nie jest norma - informuję, gdybyś się nie orientowała.

                        > obgadywanie (czyli realnie wymiana informacji o koledze ich dzieci) przez innyc
                        > h doroslych to maly pikus w stosunku do tego czym ten dzieciak nasiakl i wydaje
                        > mi sie ze milczenie na temat jego problemow, nie jest terapeutyczne a szkodliw
                        > e
                        > patologia powinna byc napietnowana w szkole i tego typu zachowania - wagary, kr
                        > adzieze przy jednoczesnym wczesniejszym ulgowym traktowaniu powinny skutkowac z
                        > awieszeniem tegoz

                        Patologiczne dziecko, pozbawione normalnych emocji, należy usunąć ze szkoły, bo i tak z niego już nic nie będzie.

                        To jest mentalna patologia.
                        • an_ni Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 21:17
                          ty wg mnie jestes patologiczna idealistka
                          a do tego dopisujesz do mojej wypowiedzi niewypowiedziane przeze mnie slowa
                          nie chce mi sie z toba dalej dyskutowac w ten sposob
              • nangaparbat3 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 19:39
                A na jakiej podstawie nazywasz chlopca "patologicznym dzieckiem"?
                • an_ni Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 20:04
                  buhahhahahaha kobieto obudz sie!
                  • gabi683 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 24.11.11, 11:42
                    an_ni napisała:

                    > buhahhahahaha kobieto obudz sie!


                    sama się obudź brak argumentów ,w twoich wypowiedziach .Nazwałaś tego chłopca patologia tylko dla tego ,że ma w kolo siebie plotkary.Które im żyć nie dają
        • damajah gaja78 24.11.11, 11:59
          Myślę że bardzo mocno przesadzasz i idziesz ogólnie złym torem skupiając się na rozmowie nauczycielki z jakąś mamą (wiesz, ludzie czasem muszą porozmawiać, podzielić się czymś, rozumiem że pani nie chodzi i nie plotkuje z lubością wśród dzieci o ich koledze tylko coś tam powiedziała do innej dorosłej kobiety) To w ogóle nie tu leży problem czy pani coś komuś powiedziała czy nie tylko w tym że nie ma odpowiedniej osoby która zajęła by się problemem na poważnie a osoby które mogłyby pomóc niezawodowo ale z dobrego serca nie mają dość dobrego serca żeby się za to wziąć poważnie i do końca. I nie ulega wątpliwości że system taki jak dawanie i nie wymaganie jest beznadziejny bo nie uczy niczego więcej niż tego że się należy "bo tak"
          Miałam i mam do czynienia z ludźmi wychowanymi w taki sposób i wiem że z z takim dorosłym jest strasznie ciężko coś zmienić. Nie dociera. Myślenie wygląda tak: "Wszyscy są źli - państwo, rodzina, świat i życie. No bo ja przecież dziecko urodziłam i żyję więc mi się należy. W takiej anglii to pracować nie trzeba bo za dzieci płacą. nie mam wykształcenia, doświadczenia, zawodu ale za mniej niż za 2500 do roboty nie ma sensu iść. Że najpierw trzeba się czegoś nauczyć a potem wymagać - nie jestem frajerką. Polska to podły kraj, politycy to banda złodziei a każdy kto ma coś więcej niż ja to dorobkiewicz i na pewno nieuczciwy"
          Niestety takie postawy zakorzeniają się już w dzieciństwie i jest to szeroki i złożony problem gdzie "obgadywanie" przez nauczycielkę to pikuś i nic nie zmienia ani na gorsze ani na lepsze.
      • majenkir Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 14:43
        damajah napisała:
        > Natomiast uważam że jest wyjście - wziąć tego chłopaka zaprosić na obiad



        Ale to juz bylo wink.
        Ewelina napisala:
        "Dodatkowo, mama innego chłopaka z naszej klasy opowiadała mi, że po wizytach kolegi przepadła w domu komórka, a potem ładowarka do przepadniętej komórki."
        • nangaparbat3 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 19:43
          No wlasnie to jest bardzo ciekawe zdanie. Jedna pani drugiej pani... Pani podejrzewa dziecko o kradziez nie byle czego - i nic z tym nie robi. Malo tego, chlopiec dalej moze do niej przychodzic - i ginie ladowarka od tego wlasnie telefonu. Ciekawe, gdzie ja trzymali. Ciekawe, ze wiedzac/podejrzewajac ze maly kradnie, nie zwracali uwagi na to, co u nich robi. Wszyswtko razem naprwde malo wiarygodne - ale juz kolekjne osoby powtarzaja jak fakt dowiedziony. Bo matka jest biedna i osmiela sie domagac wyprawki szkolnej, ktora sie jej dziecku zgodnie z prawem nalezy. I najlepiej taka wysterylizowac.
          Dno.
          • prawdziwy_ewelina22 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 21:19
            Nangaparbat,
            Twoja "szlachetność" jest niestety subtelną i perfidną próbą zwalenia odpowiedzialności na okradanego za kradzież. A co możesz zrobić??? Do mojego syna też przychodzą koledzy, bawia się i zapewniam cię, że NIE MA możliwości ustalenia, czy czegoś nie wynoszą z domu, inaczej niż siedząc im na karku non-stop lub każąc się rozebrać do skarpetek i majtek przy wyjściu. Dlatego nie pleć bzdur!!! Zrobisz coś takiego swojemu gościowi? A jak się okaże że nie miałaś racji? A nawet jak się ma podejrzenie graniczące z pewnością to nie równa się to udowodnienie i dalej nic nie można zrobić. Bzdury pleciesz i dno to ty jesteś ze swoją taniutką szlachetnością.
            • nangaparbat3 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 21:28
              Jak sie nie ma pewnosci, to sie trzyma gebe na klodke, i to nie jest szlachetnosc, tylko elementarna przyzwoitosc.
              • amoreska Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 21:53
                Potrzebna jest nie tylko elementarna przyzwoitość, co zrozumiałe, ale i elementarna ostrożność (w postaci niezapraszania lub pilnowania owego kolegi w domu)
            • totorotot Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 24.11.11, 01:07
              . Dlatego nie pleć bzdur!!! Zro
              > bisz coś takiego swojemu gościowi? A jak się okaże że nie miałaś racji? A nawet
              > jak się ma podejrzenie graniczące z pewnością to nie równa się to udowodnienie
              > i dalej nic nie można zrobić. Bzdury pleciesz i dno to ty jesteś ze swoją tani
              > utką szlachetnością.

              Przepraszam, a w takim razie, jakim prawem tamta pani pomawia, że to akurat ten chłopak ukradł?
          • gaja78 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 22:10
            nangaparbat3 napisała:

            > No wlasnie to jest bardzo ciekawe zdanie. Jedna pani drugiej pani... Pani podej
            > rzewa dziecko o kradziez nie byle czego - i nic z tym nie robi. Malo tego, chlo
            > piec dalej moze do niej przychodzic - i ginie ladowarka od tego wlasnie telefon
            > u. Ciekawe, gdzie ja trzymali.

            Właśnie dlatego wypadałoby przede wszystkim porozmawiać z własnym dzieckiem na temat tego telefonu i ładowarki. A nuż to własny potomek był taki pomysłowy ...
            • nangaparbat3 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 23.11.11, 22:13
              Albo maja w domu balagan.
          • echtom Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 24.11.11, 10:25
            > Bo matka jest biedna i osmiela sie domagac wyprawki szkolnej, ktora sie jej dziecku zgodnie z prawem nalezy. I najlepiej taka wysterylizowac.

            Najpierw wziąć za wszarz i pogonić do roboty. Co to, k..., znaczy, że się "należy"? Należy się ludziom, którym mimo starań nie wystarcza, których dotknęła choroba czy inne losowe nieszczęście. Pamiętam z czasów, kiedy uczyłam w szkole, patologię, niekoniecznie wielodzietną, która głośno domagała się wyprawek i darmowych wycieczek. I była też rodzina z 5 dzieci, utrzymująca się z jednej niewielkiej pensji. Dzieci czyste, zadbane, pilnie się uczące na miarę możliwości. I któregoś roku wychowawczynię jednego z nich olśniło, że może by tak pomóc tej rodzinie, zamiast ładować wszystkie środki w awanturujących się meneli.
            • nangaparbat3 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 24.11.11, 21:04
              No ja Cie prosze!
              Taki jest przepis, koniec kropka.
              Nie podoba Ci sie przepis, to zawalcz o zmienienie go. Poki jest, obowiazuje i ta pani slusznie sie domaga.
              Ja akurat pracuje z dziecmi, ktore dostaja podreczniki. MAchina urzedniczo-szkolna dziala w ten sposob, ze ksiazki docieraja do nich - w pazdzierniku. I to jest problem, to jest marnowanie pieniedzy, to jest straszny skandal - bo caly wrzesien idzie na marne, dzieci nie moga normalnie pracowac, wstydza sie, maja zaleglosci. Cos co ma im pomoc staje sie kolejnym kopniakiem. I tym bym sie martwila, a mniej tym czy ich matka pracuje czy nie, zwlaszcza kiedy nic, literalnie nic o niej nie wiem.
              • echtom Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 25.11.11, 08:14
                > I tym bym sie martwila, a mniej tym czy ich matka pracuje czy nie

                Zawsze może iść we wrześniu do dyrektora i zażądać, by wyłożył z własnych pieniędzy tongue_out O zmianę przepisu walczyć nie będę, bo jest dobry, tylko pomoc jak zwykle trafia nie tam, gdzie powinna.
                • nangaparbat3 Re: tak naprawdę można pomóc i spróbować powalczy 25.11.11, 17:56
                  Ja znam nauczycielkę, która wykłada z własnych, dla małych dzieci, takich z pierwszej-trzeciej klasy, bo rozumie, że takie dziecko nie może iść do szkoły bez zeszytów ćwiczeń.
                  Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że akurat ta pomoc trafi nie tam gdzie powinna - trafia za późno, i to trochę jak ze spóźnioną pomocą medyczną.
    • aurelia.k Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 22:34
      Przepraszam, ale oczekujesz, że dzieciak z wdzięczności za zasponsorowaną wycieczkę albo zwykłą ludzką uprzejmość (Pani jest miła w szkole!) będzie przestrzegał społecznych norm zachowania?? Jedno nie ma nic wspolnego z drugim. Fajnie, ze jako grupa rodziców organizujecie sie i mu pomagacie, ale z drugiej strony komentowanie i obgadywanie z wychowawczynia tego dziecka sprawia, że robicie z niego właśnie "przypadek specjalny". Obiekt misji, pod nadzorem. Pomagajcie, ale nie oczekujcie, że mały wyjdzie na prostą dzięki waszej wspaniałomyslności, bo cięzko jest przeskoczyć obciążenia rodzinne - jak już ktoś wyżej napisał. Co to znaczy, że "w klasie uznano, że nie robi mu się problemów"?? Dzieci "uznały", że mu nie dokuczają?! Czy Pani uznała, że będzie bardziej wyrozumiała wobec braków, ale za to doceni wysiłek?

      Czym innym natomiast jest ponoszenie przez to dziecko konsekwencji złego zachowania. Jesli kradnie, to zgłasza się to na policję, ewentualnie nie zaprasza więcej do domu. Jak wagaruje, dostaje naganę. Dziecku można a nawet trzeba dać szanse wyjścia ze środowiska, w którym tkwi, ale czy ją wykorzysta, to już inna sprawa i często nie zależy to od niego. Drobne gesty nie wystarczą, to musi być podejście "systemowe", którego wy nie zapewnicie, ale nie jest to też waszą rolą. Ja bym pomagała, bo szczerze mówiąc dzięki temu takie dziecko ma mozliwość poznać inny świat i jest nadzieja, że łatwiej mu będzie się z nim identyfikować i powtórzyć dobre wzorce (taka jest idea "mieszania" dzieci z różnych środowisk w jednej szkole), ale nie oczekiwałabym w zamian jakichś cudów. Tu nie ma żadnej gwarancji i to sie raczej rzadko zdarza.
      • corka.bossa Re: szlachetna "głupota" 23.11.11, 23:27
        >>>Tak samo z zapomoga dla wielodzietnych. Jesli kogos stac - niech sobie ma 5-8 dzieci. ALE tych,
        ktorych na to nie stac nie nalezy finansowac tylko dlatego, ze nie wiedza co to antykoncepcja.<<<


        No padłam!!!
    • olena.s Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 06:29
      Zapewne jest faktycznie tak, że dzieci ze zdemoralizowanych rodzin same będą zdemoralizowane. Zapewne. Ale....pamiętam sprzed paru lat tekst w Polityce, gdzie była mowa o sprawczym działaniu przypadku wychowawczego.
      Otóż był sobie chłopak z Pragi, środowisko rodzinne menelskie. Pewnego dnia nad Zegrzem topiła się dziewczyna, chłopak wywlekł ją z wody. W podzięce został przez ojca tej panny zaproszony na obiad.
      Przyszedł.
      Matka wykańczała obiad, spieszyła się, i bach - garnek z ziemniakami runął jej do zlewu, kartofle przepadły, wrzątek chlusnął na rękę.
      Chłopak oczekiwał - zgodnie z doświadczeniem - że ojciec strzeli matkę w ryło z dodatkowymi uwagami że k. jedna ma oczy to niech patrzy, i że bladź jedna nawet ziemniaków nie umie ugotować.
      Tymczasem ojciec złapał matkę za poparzoną rękę: o Boże, Marysiu, oparzyłaś się? Daj, opatrzę. Tak właśnie zrobił!
      Chłopak przeżył szok poznawczy, bo wtedy dotarło do niego po raz pierwszy, że MOŻNA inaczej, i że on właśnie tego inaczej chce.
      Skończył szkołę, zdał maturę, dostał się na polibudę, został inżynierem.
      A wszystko przez chwilową nieuwagę matki i garnek z ziemniakami.
      • wioskowy_glupek Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 13:14
        Ja też uważam, że patologii nie powinno się pomagać. Niestety patologia jest doskonale zorganizowana i roszczeniowa... I tego właśnie uczy swoje dzieci.

        Na osiedlu mam sąsiadkę 5 dzieci, 1 wyszło na ludzi reszta areszty, menelnia, burdele itp. Kobieta nigdy nie pracowała w domu brud, smród itp... Dzieci niedomyte, zapuszczone, chodziły po sąsiadach żeby kromkę chleba dostać. Sąsiedzi dawali, do czasu gdy przyuważyli że matka siatkami z domu do kosza wynosi pomarańcze, soki itp wówczas dość luksusowe towary.
        Dzieci jako pierwsze dzięki pomocy MOPSu miały w domu BMXy, rolki rowery górskie.

        To ma być ta opieka nad patologią ? Czego je to w życiu nauczyło ? Że dzięki kombinowaniu można nie pracować i mieć drogie rzeczy z opieki. Że tych rzeczy nie trzeba szanować, można zniszczyć bo na nie nie zapracowały ? Że można mieć w domu pełną lodówkę i chodzić żebrać żeby wzbudzić litość ?

        Zgadzam się też ze stwierdzeniem które padło wyżej, że nikomu nic się nie należy tylko z tytułu tego że nie wie do czego służą kondomy.
        • gabi683 Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 14:17
          wioskowy_glupek napisała:

          > Ja też uważam, że patologii nie powinno się pomagać. Niestety patologia jest do
          > skonale zorganizowana i roszczeniowa... I tego właśnie uczy swoje dzieci.

          Ba sekty patologiczne hehhehe


          > Na osiedlu mam sąsiadkę 5 dzieci, 1 wyszło na ludzi reszta areszty, menelnia, b
          > urdele itp. Kobieta nigdy nie pracowała w domu brud, smród itp... Dzieci niedom
          > yte, zapuszczone, chodziły po sąsiadach żeby kromkę chleba dostać. Sąsiedzi daw
          > ali, do czasu gdy przyuważyli że matka siatkami z domu do kosza wynosi pomarańc
          > ze, soki itp wówczas dość luksusowe towary.
          > Dzieci jako pierwsze dzięki pomocy MOPSu miały w domu BMXy, rolki rowery górski
          > e.

          Powiedz w którym MOPS tak dają drogie rzeczy ?I dla mnie to ty zazdrosna po prostu jesteś i tyle .Obok mnie mieszka sąsiadka z jednym dzieckiem i syf w domu taki ma ze nie mam pytań.I całe życie kombinuje chachmęci ,do mieszkania dopłaca jej MOPS a dziś przyjechała autem nowo kupionym heheeh i taka bieda .Na F się chwali jej córeczka ze do Gdańska. po auto pojechały .
          >
          > Zgadzam się też ze stwierdzeniem które padło wyżej, że nikomu nic się nie należ
          > y tylko z tytułu tego że nie wie do czego służą kondomy.\


          A może być tak ze ktoś zaplanował rodzinę,i potem stracił pracę czy takim rodzina się nie należy ,i od razu podpina się pod patologie .I te teksty o bzykaniu tongue_out
          • wioskowy_glupek Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 15:52
            > Powiedz w którym MOPS tak dają drogie rzeczy ?I

            Ten do którego owa Pani zwraca się o pomoc... duże miasto wojewódzkie...

            >>dla mnie to ty zazdrosna po prostu jesteś i tyle .

            O tak czekałam tylko kiedy padnie ten argument z dupy ;D Nie podoba mi się że dzieciaki wyłudzają od ludzi chleb i różne inne rzeczy, podczas kiedy w domu mają sprzęty AGD, słodycze, owoce itp. Więc na pewno jestem zazdrosna oczywiście wink Oprzytomniej dziewczyno...

            >>Obok mnie mieszka sąsiadka z jednym dzieckiem i syf w domu taki ma ze nie mam pytań.I >>całe życie kombinuje chachmęci ,do mieszkania dopłaca jej MOPS a dziś przyjechała >>autem nowo kupionym heheeh i taka bieda .Na F się chwali jej córeczka ze do Gdańska. po >>auto pojechały .

            To nie rozumiem, też jesteś zazdrosna jesteś czy nie ???

            > A może być tak ze ktoś zaplanował rodzinę,i potem stracił pracę czy takim rodzina się nie należy ,i od razu podpina się pod patologie .I te teksty o bzykaniu tongue_out

            Tacy ludzie, zazwyczaj jednak nie chowają dzieci w patologicznych domach... To jest zupełnie co innego. Zazwyczaj też mają jakieś oszczędności i tak dalej...
            • gabi683 Re: szlachetna "głupota" 24.11.11, 18:49
              wioskowy_glupek napisała:
              > Ten do którego owa Pani zwraca się o pomoc... duże miasto wojewódzkie...

              wybacz mam kilka koleżanek pracujących w MOPS dużym mieście i każda z nich mówi ze MOPR ma mało kasy dla potrzebujących .Wiec nie wypisuj bzdur ze z MOPR dostaje się markowe rzeczy .Prędzej daru od ludzi prywatnych a to jest inna sprawa tongue_out

              > O tak czekałam tylko kiedy padnie ten argument z dupy ;D Nie podoba mi się że d
              > zieciaki wyłudzają od ludzi chleb i różne inne rzeczy, podczas kiedy w domu maj
              > ą sprzęty AGD, słodycze, owoce itp. Więc na pewno jestem zazdrosna oczywiście ;
              > ) Oprzytomniej dziewczyno...
              >
              Tak dzieci powinny chodzić workach pokutnych za błędy rodziców ,powinny w domu nic nie mieć aby tobie poprawiło to nastrój.Nie chcesz nie pomagaj ciesz się tym co masz i bądź szczęśliwa.Ze ty masz a inni nie mają lub maja ale do stali co cie bardzo boli tongue_out Kiedyś i może ciebie trafi bieda i co w tedy zrobisz ?W dobnie kryzysu wszystko jest możliwe i ty się raczej otrząśnij aby kiedyś o tobie nie mówiono źle tylko dla tego ze dopadła cie bieda i twoją rodzinę!

              > To nie rozumiem, też jesteś zazdrosna jesteś czy nie ???

              Dałam ci przykład ze nie tylko ci co maja więcej dzieci naciągają MOPRtongue_out


              > Tacy ludzie, zazwyczaj jednak nie chowają dzieci w patologicznych domach... To
              > jest zupełnie co innego. Zazwyczaj też mają jakieś oszczędności i tak dalej...

              Często w takich domach dochodzi do tragedii i rodzi się w tedy patologia .I jak wszystko stracą to skąd maja mieć niby oszczędności z DUPY ?
    • nangaparbat3 zdanie klucz 24.11.11, 20:51
      Znalazlam w zalozycielskim watku Ewekliny:
      Pani się go pyta, czemu nie przychodzi do szkoły - czy mu tu źle - i naprawdę, nikt, ale to nikt nie robi mu żadnych przykrości.

      Pani sie go pyta - ale najwyrazniej nie slucha tego co on moglby o sobie powiedziec, nie probuje zrozumiec jesgo sytuacji, w zwiazku z czym nawet jesli zechce pomoc - raczej narozrabia.
      Mowi sie o nim - nie z nim.
      Wlasciwie normalka.
      • prawdziwy_ewelina22 Re: zdanie klucz - odpowiedź trochę przydługa 24.11.11, 21:23
        Wiesz co nangaparbat, jesteś może i wykształcona i masz IQ powyżej 100, ale na Twoim miejscu zastanowiłabym się, czy by się tak często udzielać na forum, jak ty to robisz, bo twoje rady "zyciowe" po prostu rozwalają, przy czym łatwo jest radzić w wygodnym fotelu za monitorem.
        I to delikatnie mówiąc. Jesteś tendencyjna i stronnicza aż do bólu, a wydaje ci się, że jesteś nie wiadomo jaka szlachetna i tak optujesz za tymi uciśnionymi.
        Nie wiem dlaczego informacja o dziwnym zbiegu okolicznosci typu wizyta tego chłopca i zagnięcie tego lub tamtego w kontekście całej dość szczególnej i jego sytuacji i jego zachowania TAKŻE, ma być wstydliwą tajemnicą. Przedtem zarzucałaś, że jak coś zgnięło to wina mamy, bo trzeba było chłopców pilnować. Jak ci wykazałam absurd twojego myślenia, to już nie zabrałaś głosu na ten temat tylko z innej beczki.
        Bardzo dobrze, żę mi powiedziała, bo jak się do mnie przyplącze, to będę miała pilną do załatwienia sprawę i nie będzie mógł przyjść.
        Prawdę powiedziawszy, temu chłopakowi to by pomogło, jak ktoś okradziony porozmawiał z nim po męsku. A pomogłoby radykalnie, zapewniam, w braku garnka z kartoflami, bo "garnków" to już otrzymał od nas całe tuziny. Ale nikt nie chce krzyku i kłopotów sobie na kark sprowadzać, bo to nie tylko nangaparbat jest mądra inaczej.
        Tak samo sobie wypraszam zarzuty, jaka ta nauczycielka okropna. Jest takie przysłowie "obyś cudze dzieci uczył" i wszystkie krytykantki zapraszam do jednego dnia w szkole. Wynagrodzenie nie jest adekwatne do pracy, jaką się tam wkłada, zwłaszcza jak przyplącze się jedna nangaparbat z drugą. Co to ma być, wstydliwa tajemnica, że wagaruje. A ja może chcę wiedzieć, z kim moje dziecko musi przestawać w jednej klasie i jakie wzorce ma na co dzień. I stwarzanie klimatu: wszyscy akceptujemy kolegę X, stanowi tylko zafałszowanie obrazu i jakiś błędny komunikat skierowany w stronę naszych dzieci. Nie mówiąc o tym, że muszę chyba synowi poradzić, żeby wszystko poza zeszytem w linie i takimi tam nudnymi dyrdymałami poznaczył proszkiem na ultrafiolet.
        Ale nie, bo nangaparbat czepia się wszystkiego jak upierdliwa sklerotyczna stara ciotka i daje do zrozumienia (czemu zaraz zaprzeczy), że powinniśmy się dać okradać i składać haracz w postaci składek na wycieczki dla złodzieja, bo tak i już, co zresztą i tak robimy i będziemy robić. Obie informacje otrzymałam w zaufaniu i użytku żadnego z nich nie zrobię i za bardzo nawet nie mogę zrobić, poza tym, że chciałam się na forum podzielić refleksją na temat biedy i szlachetności - co jak rozumiem pozostaje w miarę anonimowe.
        Ale w zasadzie pisząc tego posta dochodzę coraz bardziej do wniosku, że na forum klasowym należałoby się jednak zastanowić, czy dalej kontynuować taką postawę właśnie ze względu na dzieci. Tyle, że jest to trudne, a świat jest pełen nangówparbat, które wprawdzie palcem nie kiwną, ale pierwsze zrobią z porządnego człowieka czarownicę, bo jak to można powiedzieć, że złodziej kradnie - no jak można?
        • gaja78 Re: zdanie klucz - odpowiedź trochę przydługa 24.11.11, 21:49
          prawdziwy_ewelina22 napisała:

          > Nie wiem dlaczego informacja o dziwnym zbiegu okolicznosci typu wizyta tego chł
          > opca i zagnięcie tego lub tamtego w kontekście całej dość szczególnej i jego sy
          > tuacji i jego zachowania TAKŻE, ma być wstydliwą tajemnicą. Przedtem zarzucałaś
          > , że jak coś zgnięło to wina mamy, bo trzeba było chłopców pilnować. Jak ci wyk
          > azałam absurd twojego myślenia, to już nie zabrałaś głosu na ten temat tylko z
          > innej beczki.

          Jak można rozpowiadać, że podejrzewa się jakieś dziecko o kradzież?! Mnie to się w głowie nie mieści. To raz. Dwa - istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że synek sam zarąbał komórkę z domu korzystając z okazji wizyty kolegi, bo wiedział, że w razie czego będzie na kolegę, który i tak ma złą opinię. I gdzie leży prawda ?
          Istnieje też - mało bo małe, ale zawsze - prawdopodobieństwo, że matka jest mitomanką. Albo że tatuś ma nałóg i potrzebował pieniędzy.

          Ale ty już wiesz, jaka jest prawda, dowodów nie potrzebujesz sad

          > Tak samo sobie wypraszam zarzuty, jaka ta nauczycielka okropna. Jest takie przy
          > słowie "obyś cudze dzieci uczył" i wszystkie krytykantki zapraszam do jednego d
          > nia w szkole. Wynagrodzenie nie jest adekwatne do pracy, jaką się tam wkłada, z
          > właszcza jak przyplącze się jedna nangaparbat z drugą. Co to ma być, wstydliwa
          > tajemnica, że wagaruje. A ja może chcę wiedzieć, z kim moje dziecko musi przest
          > awać w jednej klasie i jakie wzorce ma na co dzień.

          Do niedawna bałam się, że kiedy moje dziecko pójdzie do szkoły, będę musiała mieć kontakt z ludźmi, którzy myślą właśnie w ten sposób. Szczęśliwie okazało się, że czasy się zmieniły i takich ludzi jest znakomita mniejszość. Nauczyciele też reprezentują już inne standardy. Już pisałam - organizują zebrania, na których proszą rodziców o dyskrecję i nie wtrącanie się. Uwierz, z nauczycielką opisywaną przez ciebie jest coś mocno nie tak sad Uwierz w to choćby dla dobra własnego dziecka, przynajmniej wyostrz sobie ostrożność. Skąd wiesz, że o przewinieniach twojego dziecka (każdemu się jakieś zdarzają) nie opowiada innym rodzicom ?
          Albo że nie opowiada im o tym, co twój syn mówi w szkole o waszych prywatnych, domowych sprawach ?


          I stwarzanie klimatu: wszy
          > scy akceptujemy kolegę X, stanowi tylko zafałszowanie obrazu i jakiś błędny kom
          > unikat skierowany w stronę naszych dzieci. Nie mówiąc o tym, że muszę chyba syn
          > owi poradzić, żeby wszystko poza zeszytem w linie i takimi tam nudnymi dyrdymał
          > ami poznaczył proszkiem na ultrafiolet.

          Ja chyba śnię.
          Jakie konkretnie powody ma twój syn, aby nie akceptować kolegi ?


          > Ale nie, bo nangaparbat czepia się wszystkiego jak upierdliwa sklerotyczna star
          > a ciotka i daje do zrozumienia (czemu zaraz zaprzeczy), że powinniśmy się dać o
          > kradać i składać haracz w postaci składek na wycieczki dla złodzieja, bo tak i
          > już, co zresztą i tak robimy i będziemy robić.

          Nangaparbat to mądra kobieta z wielką wyobraźnią. Połowa forum ci to powie. Uwzględnij to może czytając jej słowa.

          > Ale w zasadzie pisząc tego posta dochodzę coraz bardziej do wniosku, że na foru
          > m klasowym należałoby się jednak zastanowić, czy dalej kontynuować taką postawę
          > właśnie ze względu na dzieci. Tyle, że jest to trudne, a świat jest pełen nang
          > ówparbat, które wprawdzie palcem nie kiwną, ale pierwsze zrobią z porządnego cz
          > łowieka czarownicę, bo jak to można powiedzieć, że złodziej kradnie - no jak mo
          > żna?

          Jak można skazać człowieka bez dowiedzenia mu winy ? No jak można ? Dno i kilo mułu.

          -
          Moje dzieci
          • gaja78 Ps. 24.11.11, 21:56
            > Uwierz, z nauczycielką opis
            > ywaną przez ciebie jest coś mocno nie tak sad Uwierz w to choćby dla dobra własn
            > ego dziecka, przynajmniej wyostrz sobie ostrożność. Skąd wiesz, że o przewinien
            > iach twojego dziecka (każdemu się jakieś zdarzają) nie opowiada innym rodzicom
            > ?


            Uwzględnij też możliwość taką, że nauczycielka to sprytna baba (raczej obstawiam, że jednak zwyczajnie głupia, ale kto wie) i zdradza sekrety na temat chłopca wybranym rodzicom. Dokładnie tym, którzy po takim zabiegu socjotechnicznym będą bronili jej opinii rękami i nogami i poprą ją gorąco, kiedy ważyć się będzie sprawa przeniesienia chłopca do innej klasy. Bo na przykład nie chce mieć w klasie dzieci "trudnych" - żeby nie mieć za dużo roboty albo żeby mieć dobre wyniki w rankingach.
          • prawdziwy_ewelina22 Re: Ja sobie wypraszam 24.11.11, 22:16
            oczernianie moich znajomych. Tyczy to drugiej nawiedzonej, przez którą jeszcze długo będziemy łożyć na złodziei, mianowicie gai ileśtam. Tak, nie przeczę nangaparbat bardzo umiejętnie potrafi się wylansować na tut. forum jako wcielenie mądrości, natomiast ten wątek pokazuje ile jej mądrość jest naprawdę warta.
            Natomiast gaju czy też inna WYPRASZAM SOBIE, abyś od mitomanek ubliżała moim znajomym, którym znam w realu, a nie z opisu. NIGDY, NIGDY bym sobie nie pozwoliła na INSYNUACJE, że ktoś, kogo kompletnie nie znam, jest mitomanem, ponieważ zdarzyło mu się, że z dobrego serca pozwolił do swojego domu wejść dziecku, po którego wizycie miały DWUKROTNIE miejsce tajemnicze zagnięcia. Po prostu nie mam w sobie tyle paradoksalnie CHAMSTWA co nangaparbat i gaja, aby nie znając sytuacji - której wiadomo, że na forum nie sposób opisać bardzo szczegółowo - insynuować, że nie złodziaej jest złodziejem tylko wszyscy dookoła, a to matka mitomanka, a to jej dziecko nieuczciwe. Tak to się feruje wyroki zasadziwszy d.... przed kompem, nie wiedząc kompletnie nic o danej osobie. No tak, ale jak już nangaparbat coś powiedziała to święte jest nieważne jakie bzdury by plotła i nieważne kogoby oczerniała bo też jej coś tam się brzękneło a to o bałaganie a to o innym.

            Zastanówcie, się czy u was z głową wszystko dobrze, bo chcąc być TAAAKIE szlachetne zapominacie o prostej uczyciwości i obiektywności. JAK MOŻNA, PO PROSTU JAK MOŻNA kompletnie nic nie wiedząc o kimś poza jednym faktem, że coś mu zgnięło w tajemniczym zbiegu okoliczności z czyjąś wizytą insynuować i nieuczciwość dziecku i mitomanstwo komus.

            Radzę pilnie swoją "poprawność polityczną" skonsultować z najbliższym lekarzem lub farmaceutą.
            • gaja78 Re: Ja sobie wypraszam 24.11.11, 22:35
              prawdziwy_ewelina22 napisała:

              > oczernianie moich znajomych. Tyczy to drugiej nawiedzonej, przez którą jeszcze
              > długo będziemy łożyć na złodziei, mianowicie gai ileśtam. Tak, nie przeczę nang
              > aparbat bardzo umiejętnie potrafi się wylansować na tut. forum jako wcielenie m
              > ądrości, natomiast ten wątek pokazuje ile jej mądrość jest naprawdę warta.
              > Natomiast gaju czy też inna WYPRASZAM SOBIE, abyś od mitomanek ubliżała moim zn
              > ajomym, którym znam w realu, a nie z opisu.

              Zapytałam, "skąd wiesz że nie jest mitomanką?". Odpowiedziałaś. Sprawa jest jasna - ten trop odpada.

              Po co napisałaś całą resztę ? Żeby się działo ?

              > Po prostu nie mam
              > w sobie tyle paradoksalnie CHAMSTWA co nangaparbat i gaja, aby nie znając sytua
              > cji - której wiadomo, że na forum nie sposób opisać bardzo szczegółowo - insyn
              > uować, że nie złodziaej jest złodziejem tylko wszyscy dookoła, a to matka mitom
              > anka, a to jej dziecko nieuczciwe.

              No ale przecież masz w sobie tyle chamstwa, żeby twierdzić, że na bank dzieciak jest winien, chociaż nikt tego nie wie. To czemu piszesz, że nie masz ?

              Zauważ, że ja nie wydaję wyroku. Rysuję ci tylko różne możliwe scenariusze po to, żebyś zrozumiała, że twoja prawda to nie jedyna możliwa prawda.

              >
              > Zastanówcie, się czy u was z głową wszystko dobrze, bo chcąc być TAAAKIE szlach
              > etne zapominacie o prostej uczyciwości i obiektywności. JAK MOŻNA, PO PROSTU JA
              > K MOŻNA kompletnie nic nie wiedząc o kimś poza jednym faktem, że coś mu zgnięło
              > w tajemniczym zbiegu okoliczności z czyjąś wizytą insynuować i nieuczciwość dz
              > iecku i mitomanstwo komus.

              Jakoś tak mimowolnie widzę oczyma wyobraźni, jak się wzajemnie z nauczycielką i okradzioną matką nakręcacie.
            • gabi683 Re: Ja sobie wypraszam 25.11.11, 09:02
              prawdziwy_ewelina22 napisała:

              > oczernianie moich znajomych. Tyczy to drugiej nawiedzonej, przez którą jeszcze
              > długo będziemy łożyć na złodziei, mianowicie gai ileśtam. Tak, nie przeczę nang
              > aparbat bardzo umiejętnie potrafi się wylansować na tut. forum jako wcielenie m
              > ądrości, natomiast ten wątek pokazuje ile jej mądrość jest naprawdę warta.
              > Natomiast gaju czy też inna WYPRASZAM SOBIE, abyś od mitomanek ubliżała moim zn
              > ajomym, którym znam w realu, a nie z opisu. NIGDY, NIGDY bym sobie nie pozwolił
              > a na INSYNUACJE, że ktoś, kogo kompletnie nie znam, jest mitomanem, ponieważ zd
              > arzyło mu się, że z dobrego serca pozwolił do swojego domu wejść dziecku, po kt
              > órego wizycie miały DWUKROTNIE miejsce tajemnicze zagnięcia. Po prostu nie mam
              > w sobie tyle paradoksalnie CHAMSTWA co nangaparbat i gaja, aby nie znając sytua
              > cji - której wiadomo, że na forum nie sposób opisać bardzo szczegółowo - insyn
              > uować, że nie złodziaej jest złodziejem tylko wszyscy dookoła, a to matka mitom
              > anka, a to jej dziecko nieuczciwe. Tak to się feruje wyroki zasadziwszy d.... p
              > rzed kompem, nie wiedząc kompletnie nic o danej osobie. No tak, ale jak już nan
              > gaparbat coś powiedziała to święte jest nieważne jakie bzdury by plotła i niewa
              > żne kogoby oczerniała bo też jej coś tam się brzękneło a to o bałaganie a to o
              > innym.


              Ja czegoś tu nie rozumiem ?Dziewczyny odpowiadają ci na twój post a ty na nie plujesz bo nie mówią tego co chciałaś usłyszeć.Tak moim zdaniem to nauczycielka to pleciucha a twój syn sam zakosił te komórkę i ładowarkę.Nie ten biedny chłopiec tylko twoje dziecko.I w tym momencie to ten chłopak jest poszkodowany a nie ty ze swoimi plotkarami ,jest to forum otwarte każdy ma prawo pisać !


              > Zastanówcie, się czy u was z głową wszystko dobrze, bo chcąc być TAAAKIE szlach
              > etne zapominacie o prostej uczyciwości i obiektywności. JAK MOŻNA, PO PROSTU JA
              > K MOŻNA kompletnie nic nie wiedząc o kimś poza jednym faktem, że coś mu zgnięło
              > w tajemniczym zbiegu okoliczności z czyjąś wizytą insynuować i nieuczciwość dz
              > iecku i mitomanstwo komus.


              To zalatwiaj swoje sprawy w swoim gronie a nie na forum !
              >
              > Radzę pilnie swoją "poprawność polityczną" skonsultować z najbliższym lekarzem
              > lub farmaceutą.
        • an_ni Re: zdanie klucz - odpowiedź trochę przydługa 24.11.11, 22:17
          prawdziwy_ewelina22 napisała:

          >
          > Ale w zasadzie pisząc tego posta dochodzę coraz bardziej do wniosku, że na foru
          > m klasowym należałoby się jednak zastanowić, czy dalej kontynuować taką postawę
          > właśnie ze względu na dzieci. Tyle, że jest to trudne, a świat jest pełen nang
          > ówparbat, które wprawdzie palcem nie kiwną, ale pierwsze zrobią z porządnego cz
          > łowieka czarownicę, bo jak to można powiedzieć, że złodziej kradnie - no jak mo
          > żna?
          i tak powinnas zrobic, a tymi dwiema sie nie przejmowac widac maja cos na sumieniu ze tak bardzo bronia patologii
          • wioskowy_glupek Re: zdanie klucz - odpowiedź trochę przydługa 24.11.11, 22:28
            Gabi parę słów do Ciebie

            >>wybacz mam kilka koleżanek pracujących w MOPS dużym mieście i każda z nich mówi ze >>MOPR ma mało kasy dla potrzebujących .Wiec nie wypisuj bzdur ze z MOPR dostaje się >>markowe rzeczy .Prędzej daru od ludzi prywatnych a to jest inna sprawa tongue_out

            Wybacz ale mało mnie obchodzą zwyczaje MOPSów Twoich koleżanek, ja Ci mówię jak było w tym konkretnym przypadku... Więc nie pisz bzdur jak nie znasz sytuacji...

            >>Tak dzieci powinny chodzić workach pokutnych za błędy rodziców ,powinny w domu nic nie >>mieć aby tobie poprawiło to nastrój.Nie chcesz nie pomagaj ciesz się tym co masz i bądź >>szczęśliwa.Ze ty masz a inni nie mają lub maja ale do stali co cie bardzo boli tongue_out >>Kiedyś i może ciebie trafi bieda i co w tedy zrobisz ?W dobnie kryzysu wszystko jest >>możliwe i ty się raczej otrząśnij aby kiedyś o tobie nie mówiono źle tylko dla tego ze >>dopadła cie bieda i twoją rodzinę!

            Dziewczyno albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem albo udajesz głupią... Nie wiem co gorsze... Czy ja gdzieś napisałam że mają czegoś nie mieć ? Po prostu nie oszukuje się ludzi że się nie ma na chleb, nie kradnie jak się ma pełną lodówkę. Trudno to pojąć ?
            I nie pisz głupot o biedzie, bo dzięki swojej zaradności i żerowaniu na takich jak Ty, mieli lepsze warunki w domu niż niejedna osoba, która sobie na to uczciwie zapracowała - TERAZ ROZUMIESZ ???
            • gabi683 Re: zdanie klucz - odpowiedź trochę przydługa 25.11.11, 09:09
              wioskowy_glupek napisała:
              > Wybacz ale mało mnie obchodzą zwyczaje MOPSów Twoich koleżanek, ja Ci mówię jak
              > było w tym konkretnym przypadku... Więc nie pisz bzdur jak nie znasz sytuacji.


              Właśnie mało cie obchodzi i niech tak zostanie tongue_out

              > Dziewczyno albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem albo udajesz głupią... Nie wi
              > em co gorsze...

              Gorsze jest to ze mnie obrażasz,a może ja zacznę i zobaczymy do czego to doprowadzi tongue_out Naprawdę nie chciała byś tego,bo może się to nie przyjemnie skończyćtongue_out


              Czy ja gdzieś napisałam że mają czegoś nie mieć ? Po prostu nie
              > oszukuje się ludzi że się nie ma na chleb, nie kradnie jak się ma pełną lodówk
              > ę. Trudno to pojąć ?

              A skąd wiesz ze mieli pełna lodówkę ?Złapałaś za rękę,dziewczyno co ty wypisujesz tongue_out

              > I nie pisz głupot o biedzie, bo dzięki swojej zaradności i żerowaniu na takich
              > jak Ty, mieli lepsze warunki w domu niż niejedna osoba, która sobie na to uczci
              > wie zapracowała - TERAZ ROZUMIESZ ???

              A ty masz jaka jakąś trałmę z dzieciństwa ,weż pigułke naprawdę .
          • prawdziwy_ewelina22 Re: i jeszcze ja też ps. 24.11.11, 22:33
            Nangeparbat chyba troche wk.... wia, że jej ukochana patologia, ktorej zawsze ona broni, boć taka szlachetna, okazała taką czarną niewdzięczność i sama nie wie co z tym zrobić i dlatego się tak miota i wymyśla, a to że matka bałąganiara, a już, żeby robić z dobrze wychowanego dziecka kłamczucha to trzeba miec naprawdę coś nie tak, ale nic to brnijmy dalej. NIc to, że chcąc być TAAAKĄ DOBRĄ, oczernia zwyczajnych ludzi, którzy ciężko pracują i podatki płacą uczciwie, żeby twoje ukochane menele i cygany miały prąd w latarniach i ciepło np. w szkole oraz darmowego lekarza i inne zapomogi. Taki jest twój obiektywizm i uczciwe rozpatrzenie sprawy nangaparbat.
            Dla wyjaśnienia - mogę przyjąć do wiadomości, że nie każdy miał na starcie takie same możliwosci jak ja i wbrew temu co mądre inaczej e-forumki mogą pomyśleć, wcale nie jestem za jakąś eliminacją niezdrowych elementów, ale po włączeniu się do dyskusji niektórych osób w całej swojej hipokryzji i nieobiektywizmie ręce mi opadają.
            NIedługo będzie u nas tak jak w Szwecji, gdzie w rysopisie poszukiwanego przestępcy nie wolno np. napisać, ze jest - no nie wiem jak to ująć, żeby się nie narazić Murzynem nie można bo to kiedyś było zwyczajne, ale stało się obraźliwe, więc uwaga, nie można w rysopisie napisać, że poszukiwany jest nie biały, co jest dosyć zasadnicze dla poszukiwań, bo to rasizm jest. Wkrótce my też dojdziemy do tego.
            • nangaparbat3 Re: i jeszcze ja też ps. 24.11.11, 23:04
              Alez groteska mnie nie wku...a, bawi mnie, szczerze sie usmialam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka