Dodaj do ulubionych

Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale...

    • kkalipso Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 06.12.11, 23:17
      ....ja nie rozumiem jak można dać się obrazic w tak zwanym "domu Bożym" przez człowiek który głosi kazania ,że każdą czarną owce przygarnie! nie uznaje spowiedzi od lat chyba przed bierzmowaniem byłam ostanio a mineło trochę czasu! kościół jest potrzebny ,wiara również,ale osobiście uważam ,że trzeba to traktować z przymróżeniem oka i wszyscy będą zadowoleni! amen!
    • ila79 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 06.12.11, 23:27
      Kobieto, zastanów się trochę! Rusz głową! Jedyne, co możesz zrobic w tej sytuacji to poskarżyc sie w kurii! Jeśli nie jesteś trolem (opowieśc wręcz niewiarygodna) to nie możesz pozwolić, żeby temu pacanowi uszło to na sucho.
      • anetuchap Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 06.12.11, 23:35
        Bardzo,bardzo współczuję.
        Jak brałam ślub kościelny,to od ostatniej mojej spowiedzi minęło 8 lat i też bardzo się bałam.
        Ja miałam wielkie szczęście,że trafiłam na dobrego księdza. Do dziś pamiętam,co mówił.
        Gdy mu powiedziałam,że tyle lat się nie spowiadałam,to zapytał mnie,czy się denerwuję,gdy
        przytaknęłam,to pocieszył,że niepotrzebnie. I nie musiałam mu wyliczać swoich grzechów,bo
        ksiądz stwierdził,że to bez sensu,bo co mam wyliczyć ile razy nie byłam w kościele przez 8 lat,czy ile razy skłamałam? Pytał mnie o mojego przyszłego męża,czy on jest dobrym człowiekiem i czy go kocham. Potem rozgrzeszył,życzył wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia i się pożegnał. Żadnej pokuty,bo on stwierdził,że ten mój lęk i zdenerwowanie związane ze spowiedzią jest wystarczającą pokutą.

        A Tobie się dziwię,że pozwoliłaś się obrażać,ale wiem,że niektórym osobom trudno "wygarnąć" i nawtykać temu,Który ich obraża. Współczuję Ci,że musiałaś tego wysłuchaćsad
    • cherry.coke Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 06.12.11, 23:38
      To teraz idz do nastepnego i graj dalej w rosyjska ruletke - normalny bedzie czy nienormalny. Jak to sie ludzie daja upadlac...
      • kota_marcowa Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 00:04
        cherry.coke napisała:

        > To teraz idz do nastepnego i graj dalej w rosyjska ruletke - normalny bedzie cz
        > y nienormalny. Jak to sie ludzie daja upadlac...

        Prawda. Ja to czytam i własnym oczom nie wierzę. Uważające się za asertywne, dorosłe kobiety dają się obrażać jakiemuś obcemu typowi "w domu Bożym" ale co gorsza i we własnym (kolęda) i za te wyzwiska wciskają jeszcze księdzu stówkę w kopercietongue_out
        Ciekawa jestem jak by się te dziewczyny zachowały, gdyby to ktoś inny, no nie wiem, lekarz, współpracownik, sprzedawca zwyzywał je od bezmózgich półgłówków, albo pań z agencji towarzyskiej.
        Patrząc zupełnie z boku na zachowanie pracowników kościoła, nie dziwię się, że mają spadek powołań i że wierni zwiewają z tej instytucji ile sił w nogach.
        • blublusia Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 00:18
          Ta od kolędy to chyba ja smile No nie dopisałam że koperty nie dałam big_grin, księdza mąż wyprosił a dnia następnego poszłam do proboszcza na skargę. Lecz usłyszałam że pewnie coś mi się zdawało, że wyolbrzymiam sprawę pod wpływem emocji i że będzie się za nas modlił big_grin Od tamtej pory nie chodzę do kościoła choć w swoim domu słyszę każdą mszę, tak blisko mieszkam. Ale im więcej czytam i słyszę co niektórzy księża wyprawiają to częściej używam słowa NAWIEDZENI. Od dwóch lat szukam swojego miejsca bo w Boga wierzę ale nie w tą instytucję która jest kościołem katolickim. Kropka.
    • jamesonwhiskey Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 00:58
      > Ksiądz wyzywał mnie od bezmózgow oraz małych możdżków, no bo jak można ży

      piekny przykad katolskiego pojecia milosierdzia, zblakanych owieczek i tak dalej

      zreszat nie rozumim jak mozna opowiadac o swoich prywatnych sprawach jakiemus pedofilowi w sukni w sumie moze sie tak duzo nie pomylil ze cie tak nazwal
      • prawdziwy_ewelina22 Re: a dodatkowa "kara" 07.12.11, 01:12
        przy spowiedzi jest taka, że nie rozumiem dlaczego nie może się to odbywać w jakichś ludzkich warunkach, na przykład będąc w Paryżu widziałam jak ksiądz siedzi za biurkiem za przepierzeniem z plexiglasu, penitent siada przy biurku. W Bolandzie się klęka podczas mszy przy całym gremium wiernych i sąsiadów i trzeba bardzo uważać, żeby szeptem te swoje grzechy wyznawać, a jak ksiądz nie ma ochoty mówić szeptem to robi penitentowi show. Szept staje się sceniczny podczas podniesienia i innych punktów, w których podczas mszy zapada cisza. Natomiast przy głośnych pieśniach nie słychać co ksiądz / penitent mówi. Ale w Bolandzie to się chyba nigdy nie zmieni.
        • gazeta_mi_placi Re: a dodatkowa "kara" 07.12.11, 08:48
          To najbardziej mi się podobało z całej mszy gdy jeszcze chodziłam tam jako dziecko.
          Starałam się wybrać miejsce w okolicy konfesjonału.
          Raz jedna mocno starsza Pani się NIE spowiadała, to jest podeszła do kratki i powiedziała po odklepaniu formułki, że ona naprawdę nie ma z czego się spowiadać.
    • szyszunia11 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 01:25
      Straszne!!! naprawdę, to az boli jak się coś takiego czyta. Typuję starszego jegomościa z rodzaju tych kiedyś tzw. twardogłowych, a obecnie - bardziej chyba - nietęgogłowych - stawiam nie tyle na złą wolę, co na formy przetrwalnikowe jakiejś przedsoborowej indoktrynacji zakonserwowane w mocno zaawansowanej sklerozie... Masakra. Współczuję.
      Nie byłaś tyle lat u spowiedzi, u komunii, chcesz to zmienić. I akurat trafiłaś na takiego buraka... Pomyśl o tym tak, że to jest walka duchowa. Chodzi o wysoka stawkę. I pomyśl, że oprócz tego, że Bóg Ciebie wzywa, jest tez ktoś inny, komu bardzo zależy na tym, żebyś jednak ze swoich zamiarów zrezygnowała. I takie zgorszenie (bo to wielkie zgorszenie - taki antyspowiednik - powiedziałabym) jest tu super okazją. Ale skoro Bóg to dopuścił, to da Ci też wystarczająco łaski bys poszła za Jego natchnieniem. Idź gdzie indziej do spowiedzi, a najlepiej, porozmawiać, nie tylko do spowiedzi.
      • morgen_stern Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 09:19
        CytatI pomyśl, że oprócz tego, że Bóg Ciebie wzywa, jest tez ktoś inny, k
        > omu bardzo zależy na tym, żebyś jednak ze swoich zamiarów zrezygnowała.


        Tak, szyszunia! Sam szatan we własnej siarczanej osobie ją kusi! I to w swojej siedzibie, w czarnej szacie hehehe idealne miejsce tongue_out
        • szyszunia11 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 13:59
          > Tak, szyszunia! Sam szatan we własnej siarczanej osobie ją kusi! I to w swojej
          > siedzibie, w czarnej szacie hehehe idealne miejsce tongue_out

          hmm, nie bardzo przemawia do mnie taka frazeologia "siarczana osoba" - ogólnie Szatan, piekło - w moim odczuciu akurat z kotłem, siarką itp. nie ma za wiele wspólnego... raczej tego typu wyobrażenia mówiąc szczerze uważam za infantylne (Ty zdaje się także?wink)
          a że kusi - no owszem, zapewne - jak każdego z nas. Nie wiem co Cie w takiej teorii tak strasznie bawi, przecie to żadna nowina, że czescią wiary chrześcijańskiej jest także wiera w istnienie osobowego zła.
          Nota bene - słyszałam kiedyś takie zdanie, że dla Szatana nie ma nic bardziej ekscytującego niż kuszenie na stopniach ołtarzawink i taka jest prawda - on człowieka zniechęca, straszy i oskarża gdzie i kiedy może, a dach koscioła przed tym bynajmniej nie chroni, inne są tylko sordki wyrazu.
          • nenia1 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 16:04
            Ta czarno-biała dychotomia jest cudowna. Jak pięknie potrafi utrzymać całą rzecz w spójności. Jak na dłoni widać, że diabeł jest postacią kluczową, niezbędną, nie było szans, musiał powstać,
            gdyby nie powstał, trzebaby było go wymyślić, bo inaczej nic nie trzymałoby się kupy.
            A tak Bóg zawsze pozostanie dobry, a diabeł weźmie na klatę zło. No bo jakby inaczej można było wytłumaczyć taką historię, dziewczyna chce się nawrócić, a tu taki cyrk i to w świątyni Pana.
            Albo o wiele gorszą w skutkach historię ze spalonymi w wypadku maturzystami, którzy jechali modlić się o pomyślność matury do Częstochowy.

            Pstryk, i już wyskakuje diabeł z pudełeczka. Bóg dalej jest dobry, a diabeł zły.
            • morgen_stern Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 16:16
              Własnie tak, nenia. Z szatanem wszystko jest tak cudownie proste. I bez siarki, i z siarką, mój umysł nie ogarnia infantylizmu tego sposobu myślenia, wybacz, szyszunia. I to w świecie, gdzie największe niegodziwości i podłości popełnia po prostu człowiek. Choć pewnie zaraz się dowiem, że za podszeptem szatana.
              • cherry.coke Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 16:32
                E wlasnie nie jest proste. Proste by bylo, gdyby byl zly Szatan i dobry Bog i ze soba walczyli na niebie i ziemi kosztem przypadkowych ofiar z owieczek. Jak w topornej fantasy.

                Ale przeciez Bog jest wszechmogacy i moglby zdeptac Szatana, gdyby chcial, broniac swoich wiernych. A tymczasem pozwala mu dzialac, mordowac, meczyc i kaleczyc. To jest dopiero pokrecone! Ale za obietnice nieba - bo to przeciez wszystko dla ich dobra - owieczki zniosa aprobowane przez Boga meki i beda go wychwalac.

                A gdyby owieczka urodzila sie tysiac mil dalej, to tak samo silnie wierzylaby w inny zestaw podan i tak samo poddawalaby sie innym kaplanom, te dzisiejsze uznajac oczywiscie za bezsens. Ta koniecznosc poddania sie czyjej wizji to jest moim zdaniem cecha osobowosci i tyle.
              • szyszunia11 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 19:57
                Wiesz Morgen, mówiąc szczerze, to dla mnie nie ma w tym nic cudownie prostego. Bynajmniej nie pisze tego po to, żeby zapunktować jako osoba choc troszkeczkę bardziej "skomplikowana" i gustująca w rzeczywistościach nieco bardziej złozonychwink - nie - dla osobny niewierzącej wiara to dziecinada albo gorzej - zdziecinnienie - czy co tam jeszcze. ja to w pełni rozumiem, wcale mnie to nie dziwi. Zreszta i dla wielu wierzących wiara to Starzec z długa brodą, odległy, zasiadający na obłokach. A do tego folklorystyczny diabełek z widłami, rogami, taki poczciwina, nieszkodliwy a przynajmniej wesoły, w przeciwieństwie do Ponurego Starca... Zresztą ja dla każdego niewierzącego mam jedną odpowiedź - ja nie wierzę w tego Boga, w którego Ty nie wierzyszwink Czyli dużo mam z niewierzacymi wspólnego - w to sami nie wierzymysmile ciekawe, czy ktoś zorzumie, co mam na mysli.
                • pleschanka Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 21:34
                  > Zresztą ja dla każdego niewierzącego mam jedną odpowiedź - ja nie wierzę w
                  > tego Boga, w którego Ty nie wierzysz.

                  Z tym że my nie wierzymy w bardzo wielu bogów. Myślę, że jednak znajdzie się wśród nich i ten, w którego ty wierzysz.

                  > Czyli dużo mam z niewierzacymi wspólnego
                  > - w to sami nie wierzymysmile

                  Sama widzisz, różnica raptem w jednym bogu wink
                  • szyszunia11 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 00:26
                    >
                    > Z tym że my nie wierzymy w bardzo wielu bogów. Myślę, że jednak znajdzie się wś
                    > ród nich i ten, w którego ty wierzysz.

                    no własnie nie! twierdzę, że szeroki katalog bogów, w których nie wierzymy jest dokładnie identyczny! różnica - oczywiście bardzo zasadnicza, polega na tym, że w moim (naszym - wszak nie ja jedyna na swiecie) przypadku jest jednak Jeden Bóg w którego wierzę, w przeciwieństwie do ateistów. Róznica kolosalna, ale ja się chciałam skupic na podobieństwach (tak już mam:0)) mianowicie łączacej nas niewierze w to samo. Bo nie wystarczy boga tak samo nazwac, zatytułować. Niby chodzi o tego samego boga, a jednak kiedy słyszę od osoby niewierzącej zbiór jej wyobrazeń na temat bóstwa, to zgodnie mogę przytaknąć - dobra nasza - w TAKIEGO boga to i ja nie wierzę.
                    Nie mówię, że mój obraz Boga jest idealny, bo z cała pewnością wiele mu brakuje, jednak zazwyczaj w rozmowie z osoba niewierzącą i konforntując moj obraz i jej wyobrażenia - rozmawiamy o dwóch zupełnie róznych istotachwink


                    >
                    > > Czyli dużo mam z niewierzacymi wspólnego
                    > > - w to sami nie wierzymysmile
                    >
                    > Sama widzisz, różnica raptem w jednym bogu wink

                    • pleschanka Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 10:33
                      > no własnie nie! twierdzę, że szeroki katalog bogów, w których nie wierzymy jest
                      > dokładnie identyczny! różnica - oczywiście bardzo zasadnicza, polega na tym, że
                      > w moim (naszym - wszak nie ja jedyna na swiecie) przypadku jest jednak Jeden
                      > Bóg w którego wierzę, w przeciwieństwie do ateistów.

                      No to jak nie, jak tak? wink Tak jak napisałam: wśród bogów, w których nie wierzę, jak najbardziej mieści się także twój Jedyny Bóg, jakkolwiek Go sobie wyobrażasz i pojmujesz.

                      > Nie mówię, że mój obraz Boga jest idealny, bo z cała pewnością wiele mu brakuje
                      > , jednak zazwyczaj w rozmowie z osoba niewierzącą i konforntując moj obraz i jej
                      > wyobrażenia - rozmawiamy o dwóch zupełnie róznych istotachwink

                      Kiedy rozmawiam z wyznawcami danej religii na temat ich wyobrażeń o ich bogu, też często okazuje się, że za każdym razem mówimy o innej istocie wink
                      Tak czy owak, jeśli o mnie chodzi, każda z tych istot trafia do tego samego "szerokiego katalogu".
                      • szyszunia11 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 22:12
                        pleschanka napisała:


                        > No to jak nie, jak tak? wink Tak jak napisałam: wśród bogów, w których nie wierzę
                        > , jak najbardziej mieści się także twój Jedyny Bóg, jakkolwiek Go sobie wyobraż
                        > asz i pojmujesz.
                        >

                        no dobrze, to bardziej łopatologiczniewink oczywiście to się zgadza, bo skoro nie wierzysz w żadnego, to nie wierzysz i w mojegosmile natomiast zakładam, że gdybyś mi go opisała- jak to chocby tu na forum osoby niewierzące nieraz czynią, także w tym wątku, to ja też bym w niego nie wierzyła konkludując - to nie Tensmile
    • majenkir Re: 07.12.11, 02:50
      praleczka_live napisała:
      > Czy mogę w końcu przyjąć tą komunię na tych nieszczęsnych chrzcinach? sad


      Pewnie, ze mozesz! Kto Ci zabroni?
      smile
      • iuscogens Re: 07.12.11, 13:19
        Jasne, że może, tylko, że chyba autorce nie zależy na świętokradczej komunii, jakby to jej zwisało to by do spowiedzi nie poszła.
        • majenkir Re: 07.12.11, 13:54
          Zadziwiajace, jak to ludzie lubia sobie komplikowac zycie....
          • fajnyrobal Re: 08.12.11, 15:44
            Jasne, sumienie to komplikacja.
    • beatulek Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 08:39
      Powinnaś iść jeszcze raz do spowiedzi jeśli autentycznie chcesz przyjąć Komunię na tym chrzcie. Oczywiście jeśli ten chrzest ma być tylko odstawieniem "szopki" to żadna różnica ale zgodnie z nauką kk zatajenie czegoś/mówienie nieprawdy na spowiedzi jest nie tylko nieważną spowiedzią ale i kolejnym grzechem i znieważeniem sakramentu. Pomijam zachowanie księdza-może chciał Cię ostro potraktować, myślał, że to Ciebie jakoś poruszy a może się po prostu na spowiednika nie nadawał. Doświadczenia wielkiego nie mam ale.... na takie spowiedzi po latach to wielu się umawia z księdzem poza konfesjonałem i prawdopodobnie kapucyni i dominikanie są w tym
      "dobrzy". Jeśli TY chcesz dobrej spowiedzi to poszukaj odpowiedniego ks i się z nim umów na spowiedź. Jeśłi chodzi "tylko" o przyjęcie Komunii na chrzcie to ja bym odpuściła.
    • freakwave Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 09:13
      idz do jakiegos normalnego ksiedza, na spowiedz z kilku lat trzeba sobie wybrac odpowiedniego spowiednika, czasem wymaga to sporo zachodu.
      nie bede komentowal tej spowiedzi, ale mysle ze powinnas isc do poprawki, tylko trzeba wybrac sie nie do pierwszego z brzegu ksiedza
      • ding_yun Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 09:26
        Nic dziwnego, że się poryczałaś.
        Niech do Ciebie dotrze, że to osoba w konfesjonale to po prostu zwykły facet, w dodatku obcy dla Ciebie. Pozwoliłabyś jakiemuś obcemu mężczyźnie, powiedzmy koledze z pracy, mówić tak do siebie? Pozwoliłabyś się nazywać małym móżdżkiem, a swojego partnera fagasem? Nie? To i nie pozwalaj na to więcej jakiemuś księdzu. Zastanów się, czy naprawdę chcesz tego nawrócenia. Teoretycznie musiałabyś wtedy założyć, że nigdy nie będziesz już w nieformalnym związku z żadnym facetem, nie wiem, czy naprawdę jesteś na to gotowa, sama zadecyduj. Jeśli jesteś, to znajdź sobie jakiegos stałego księdza, kogoś normalnego, kto zostanie Twoim stalym spowiednikiem.

        • zebra12 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 14:49
          O tym samym sobie pomyślałam. Czemu obcy facet może używać takich słow w stosunku do autorki, a ona milczy, płacze, ucieka. Gdyby nie miał na sobie sutanny to pewnie nikt by sobie nie pozwolił na takie słowa, autorka także.
    • ladyjm Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 09:28
      OMG chamstwo z buractwem i dlatego wlasnie nie chodze do kosciola.
    • edelstein Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 09:32
      Na szczescie ekskomunikowano mnie i mam problem z glowy,teraz kosciol jest dla mnie wylacznie budynkiem,zabytkowymi sie interesuje,w nowoczesnych podziwiam architekture.Gdyby jakikolwiek czlowiek mnie zniewazyl obojetnie czy w sutannie czy nie poszlabym na policje.
      • gazeta_mi_placi Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 15:19
        Za co Cię ekskomunikowano?
        Nawet za wielokrotne morderstwa nie ekskomunikują.
        • edelstein Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 02:52
          Za pare rzeczy,o przywrocenie do lask moge sie starac,ale po co?jeszcze podatek bym musiala jako dobra katoliczka placicwink wcale mi nie jest zle z moja ekskomunika i jakby sie przyjrzal ematkom,czesc z nich juz powinna byc ekskomunikowana.
          • iuscogens Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 11:09
            W większości przypadków to człowiek sam na siebie zaciąga ekskomunikę a nie zostaje nią objęty.
            • edelstein Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 17:36
              Tez zaciagnelam ekskomunike i to w wiecej niz jednym punkcie,a ksiadz mnie na oczy widziec nie chce.
    • foro-estupido Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 10:18
      No to nie był ksiądz....Albo nawiedzonysmile
      Chrzestny mojego syna też był u spowiedzi po wieeelu latach.Ksiądz go wyspowiadał,starał się delikatnie go nawrócic,ale nie żeby na mus.Powiedział to co ja biorąc go na chrzestnego.Że liczy się człowiek i to jakie będzie miał podejście do dziecka.A podejście ma lepsze niż niejeden katolik co co niedziela do kościoła chodzismile
    • solaris31 wierzyc się nie chce... 07.12.11, 10:21
      w kilka rzeczy tutaj...

      po pierwsze- autorko - strasznie mi przykro, że tak fatalnie trafiłaś sad wiesz sama najlepiej, że spowiedź ważna nie jest, zatem Komunii przyjąć nie możesz. wiesz też, dlaczego. poszukaj innego spowiednika, dobrze Ci radzą dziewczyny wyżej polecając choćby dominikanów.

      po drugie - nie rozumiem, jak można oceniać CAŁY kościół przez pryzmat pojedynczych przypadków uncertain choć to absolutnie karygodne zachowanie, nie jest winą Boga, że ma w swojej owczarni księży - idiotów. nie ma to nic wspólnego z wiarą - bo wierzy się w Boga, spowiada się Bogu, nie księdzu.

      po trzecie - ciekawe, że osoby niewierzące tyle wiedzą o sakramentach - to fascynujące jednak big_grin problem tylko w tym, że autorka sama wie, że spowiedź ważna nie była - i jak jej można pisać, że nikt nie może zabronić komunii, że można do niej przystąpić - no to jest żenua uncertain ja jeśli się na czymś nie znam, po prostu milczę wink polecam - to świetne rozwiązanie wink

      mnie samej zdarzyło się pójść 2 razy do spowiedzi w odstępie 10 minut, tak mnie ksiądz nr 1 wkurzył, że odeszłam od konfesjonału i poszłam do innego kościoła. po prostu i zwyczajnie. zdarza się - może i nie powinno, ale się zdarza sad

      autorko - powodzenia, obyś znalazła to, czego szukasz wink

    • klubgogo Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 10:37
      Ksiądz miał zupełną rację, może nie musiał wyzywać na cały kościół, ale powinien dac Ci poważną reprymendę. Wszak wielce szanowny kościół katolicki przewiduje, że rodzina to małżeństwo połączone ślubem przed bogiem, rozwodu nie dopuszcza, a swoim złym postępowaniem dajesz jeszcze gorszy przykład dzieciom, które próbujesz w duchu katolickim wychować. Sorry, ale nie nawidzę tej żałosnej katolickiej obłudy. Jaki ksiądz, taki wierny.
      • moni692 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 10:42
        E tam, durnota.

        Bog jest przede wszystkim milosierny i watpie czy by ta Pania potepil.

        Ksiadz to chyba z Boga przykladu nie wzial.
        • klubgogo Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 11:12
          To po co instytucja kościoła, skoro bóg jest miłosierny. Niech się wyspowiada bogu, nie księdzu.
    • stypkaa Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 10:49
      Po 1. to chciałabym Ci napisać, ze strasznie Ci współczuję i rozumiem, że jesteś w szoku.

      Po 2. - księża to nie jest jakiś osobny, cudowny lud i jak wśród wszystkich ludzi i tam zdarzają się buraki. I Ty, niestety, na takiego trafiłaś sad

      Po 3. - jedyna rada jaką Ci mogę dać - to następnym razem nie idź do przypadkowego księdza, tylko poszukaj starannie księdza do spowiedzi. Zwłaszcza po 8 latach warto zadać sobie trud i wybrać właściwą osobę smile

      Po 4. - zapewniam Cię - nie wszyscy księża są tacy smile

      Pozdrawiam i życzę Ci, abyś jednak spróbowała jeszcze raz
      • iin-ess to chyba prowokacja 07.12.11, 11:28
        Nie wierzę, że ktoś słuchałby czegoś takiego i co najmniej nie podziękował księdzu za współpracę.
    • shellerka ale po co? 07.12.11, 11:38
      pomijam zachowanie księdza, bo jeśli faktycznie tak się wyrażał i tak do tego podchodził to cham ostatni, ale z drugiej strony, ja do takiej spowiedzi po latach przygotowywałam się dość solidnie, odpowiednio dobrałam spowiednika i moment spowiedzi.
      nie wyobrażam sobie spowiadać się z grzechów cięzkich podczas mszy, chociażby z powodu wymienionego przez Ciebie - brak czasu i dużo ludzi w około,, brak intymności.

      po drugie. po co Ci ta komunia i spowiedź, skoro i tak zamierzasz dalej żyć, tak jak żyłaś?
      dla mnie to bez sensu, równie dobrze weź przyjmij komunię świętokradzką, jeśli zależy Ci tylko na tym "co ludzie powiedzą".
      nie ma obowiązku przyjmowania komunii przez rodziców chrzczących dziecko.
      • miniofilka Re: ale po co? 07.12.11, 11:45
        shellerka napisała:


        > dla mnie to bez sensu, równie dobrze weź przyjmij komunię świętokradzką, jeśli
        > zależy Ci tylko na tym "co ludzie powiedzą".
        > nie ma obowiązku przyjmowania komunii przez rodziców chrzczących dziecko.

        Nie namawiaj do grzechu!
        Komunia Św powinna być poprzedzona spowiedzią, żalem za grzechy, skruszonym sercem i postanowieniem poprawy.
        Jesli tego nie ma, to nie ma sensu przystępowania do Sakramentu, to grzech ciężki.
        Autorko, wystarczy naprawdę jesli odbędziesz tylko Spowiedź powszechną, wyznasz swe grzechy przed Bogiem - do tego kapłan Ci nie jest potrzebny, będziesz żałować za grzechy i postanowisz zmienić swe życie - i wtedy możesz przyjąc Pana do swego serca.Ale pamietaj!Wtedy naprawdę musisz zmienić swoje życie, czyli nie możesz dalej twkić w związku pozamałżeńskim. Więc albo przyjmujesz Komunię i starasz się zmienić swe życie, albo uczestniczysz w Chrzcinach bez Komunii i nadal zyjesz jak dawniej- wybór należy do Ciebiesmile
        >
        >
        • praleczka_live Re: ale po co? 07.12.11, 12:38
          Ale ja jestem sama już od rokusmile
          A jedyny mój grzech ciężki to był właśnie związek nieślubny.
          • iuscogens Re: ale po co? 07.12.11, 13:25
            No więc trzeba się wyspowiadać i tyle. Przyjęcie komunii św. tak jak proponuje miniofilka to prosta droga do kolejnego grzechu, po co Ci jeszcze świetokradcza komunia na koncie.
            W przypadku grzechów cięzkich, a sama zdajesz sobie sprawę, że związek niesakramentalny spowiedz w konfesjonale jest konieczna.
          • shellerka Re: ale po co? 07.12.11, 15:23
            kochana, niby jesteś sama od roku, ale napisałaś, że nie przyznałaś się jedynie księdzu do tego, ze się z kimś spotykasz.
            tak to zrozumiałam.

            wiec generalnie masz zamiar znowu "żyć w grzechu", jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało dla wyzwolonych przeciwniczek KK.
            więc gdzie tu mocne postanowienie poprawy i takie tam?

            powiem tak: bardzo mi brakowało mszy, a zwłaszcza przyjmowania komunii. ale nie chodziłam i nie przyjmowałam. nie chodziłam, bo czułam okropną tęsknotę w momencie komunii, a nei przyjmowałam, bo bez sensu było się spowiadać, kiedy i tak nie widziałam innego rozwiązania, niż życie tak jak sobie żyłam.
            i tyle.
            • iuscogens Re: ale po co? 08.12.11, 11:08
              a no właśnie shelerka, znam ten problem, bo sama też w pewnym okresie swojego zycia nie chodziłam do spowiedzi, bo nie chciałam robić szopki, że pójdę a spowiedz i tak będzie nie ważna.
          • shellerka zwracam honor 07.12.11, 15:27
            jeszcze raz przeczytałam posta i ups, napisałaś, że sama zakończyłaś ten drugi związek i o tym księdzu nie powiedziałaś.

            a to się zupełnie nie przejmuj wink

            i sorry za dość ostrą reakcję. mam alergię na ludzi, którzy letą do spowiedzi i komunii, bo co sąsiedzi i babcia powie, nie rozumiejąc kompletnie sensu tych sakramentów.
            • praleczka_live Re: zwracam honor 07.12.11, 15:54
              Dziękuję tongue_out
            • aniorek Re: zwracam honor 08.12.11, 09:19
              shellerka napisała:

              > i sorry za dość ostrą reakcję. mam alergię na ludzi, którzy letą do spowiedzi i
              > komunii, bo co sąsiedzi i babcia powie, nie rozumiejąc kompletnie sensu tych s
              > akramentów.

              a ja mam alergie na ludzi, ktorzy pouczaja innych, a przy tym sami nie szanuja tych sakramentow. no ale wybiorczosc to cecha wiekszosci owieczek z krk.
              • shellerka Re: zwracam honor 08.12.11, 10:16
                na takich też mam alergię smile
      • kocianna Re: ale po co? 07.12.11, 12:01
        Ja miałam bardzo podobną sytuację (no, nikt na mnie nie wrzeszczał na cały kościół i od debilek nie wyzywał). Teraz wiem, że niepotrzebnie poszłam do kościoła parafialnego. Tak, tamta spowiedź po latach, mimo, że ważna (o paru sprawach, o których pamiętałam w rachunku sumienia, zapomniałam w konfesjonale - ale NAPRAWDĘ zapomniałam) nie pomogła mi wtedy wrócić do kościoła. Pomogła w czymś innym, ale to temat na inną okazję.

        Potem poznałam Dominikanów. Przed ślubem i chrztem dziecka spowiadałam się u nich.
        Potem (też m.in. dzięki Dominikanom i w ogóle starannie dobieranym księżom z odpowiednią formacją) wróciłam do Kościoła, a spowiedź, nawet w parafii, przestała być traumą.

        Ale nadal - kiedy mam jakiś problem, dla mnie poważny - potrafię przejechać 600 km dzielących mnie od najbliższego klasztoru katolickiego, żeby uzyskać poradę duchową.

        PS. W Stu pociechach www.stopociech.pl/ można porozmawiać z o. Mirosławem Pilśniakiem, wspaniałym człowiekiem, a dzieci zajęte będą w sali zabaw pod opieką, albo kręcić się w pobliżu, jeśli są małe, i nikomu nie będą przeszkadzać.
      • praleczka_live Re: ale po co? 07.12.11, 12:33
        A gdzie napisałam, że mam zamiar żyć tak jak żyłam?
        Napisałam, że jestem teraz sama i dlatego poszłam się wyspowiadać, bo wcześniej tkwiąc w związku nieślubnym nie mogłam tego zrobić, przez tyle lat.

        Z resztą np. z długoletniego związku PRZED zawarciem ślubu kościelnego chyba tez się trzeba wyspowiadać nie? I raczej dotyczy to sporej części społeczeństwa, dlatego myślałam, że ksiądz nie będzie w aż takim szokusmile

        Pierwsza moja reakcja była taka, żeby wstać i wyjść właśnie, ale skoro już się przemogłam, zrobiłam ten rachunek sumienia i poszłam tam, to nie chciałam się potem jeszcze dodatkowo spowiadać z opuszczenia konfesjonału.
        Teraz żałuję, że nie wstałam.
        Uważam tez, że dostalam niezłą pokutę, bo sporo mnie to kosztowało.

        Dzisiaj rano byłam w związku z tym u Dominikanów na Freta (dzięki za podpowiedzi), jeszcze nie na spowiedzi, ale pomodlić się i pomyśleć.
        Na razie mi to wystarczy.
        I czuje się ok.
        • iuscogens Re: ale po co? 07.12.11, 13:29
          Tak, ze związków przed ślubem tez się trzeba spowiadać (no nie zawsze, jak nie ma z czego to nie trzebasmile, zapewniam Cię, że większość osób przed ślubem kościelnym musi to zrobić. Naprawdę trafiłaś na idiotę i tyle. Wyspowiadaj się, przyjmij komunie i układaj sobie zycie na nowo.
        • szyszunia11 Re: ale po co? 07.12.11, 14:15
          > Dzisiaj rano byłam w związku z tym u Dominikanów na Freta (dzięki za podpowiedz
          > i), jeszcze nie na spowiedzi, ale pomodlić się i pomyśleć.
          > Na razie mi to wystarczy.
          > I czuje się ok.

          fajnie, ja się cieszę.
          Daj sobie też czas, nic na siłę. Nawiązując do mojej poprzedniej wypowiedzi, gdzie pisałam o walce duchowej - Bóg pisze prosto na krzywych liniach ludzkiego życia, wiesz? I potrafi nawet zło przemienić w dobro. Bo może zamiast - przepraszam, nie poczuj sie urazona - po prostu załatwic spowiedź, przeslliznąć po powierzchni zagadnienia, Ty pójdziesz głębiej.
    • suazi1 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 11:50
      Coś mi tu nie gra. Jak sama piszesz, żyłaś przez 7 lat w nieślubnym związku, a ruszają Cię takie "drobiazgi" jak spowiedź czy komunia? Trochę dziwne...
      • praleczka_live Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 12:44
        Tak, a 15 lat temu chodziłam do katolickiego liceum, i co z tego? smile
        • praleczka_live Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 12:49
          Poza tym nawrócenie chyba właśnie na tym polega, że się wcześniej grzeszyło, a potem się chce to zmienić nie?smile
          Poza tym mój Ex jest niewierzący, obecnie boi się nawet wejść do kościoła big_grin
          Ja sama latam na wszystkie spotkania związane z chrztem córki i komunią syna.
          • dziennik-niecodziennik Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 12:56
            > Poza tym nawrócenie chyba właśnie na tym polega, że się wcześniej grzeszyło, a
            > potem się chce to zmienić nie?smile

            tak, ale za to co bylo tez trzeba bedzie odpokutowac smile

            co nie zmienia faktu ze ksiądz Cie potraktował niewybaczalnie. miał Cię pouczać a nie obrażać. Ty sie mialaś ukorzyć, a nie upokorzyc. miałas pewne prawo wyjsc z konfesjonału i trzeba bylo tak zrobic.
            trafilas na ksiedza ktory nie powinien byc spowiednikiem...
    • kol.3 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 17:24
      Po pierwsze kompletnie nie rozumiem po co nagle poszłaś do tej spowiedzi i dlaczego tak Ci zależy na komunii, skoro przez tyle lat ignorowałaś te obrzędy. Powinnaś przy tym pozostać.
      • praleczka_live Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 17:48
        Bo wcześniej NIE MOGŁAM, a teraz mogę.
        • arwena_11 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 19:17
          A co stało na przeszkodzie? Przecież można wziąć ślub jednostronny, jeżeli komuś bardzo zależy na byciu w zgodzie z zasadami wiary
    • mamalgosia Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 07.12.11, 17:55
      Jesli to w ogóle prawda co opisujesz, to miałaś pecha, bo trafiłaś na głupią osobę. Ale chyba do Boga chciałaś wrócić, to nie powinien Cię zniechęcić jakiś głupek
    • izabellaz1 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 11:30
      Idź do dobrego księdza. Tacy też są. Wszędzie, na każdym stanowisku, w każdej pracy są tylko ludzie. Jedni się nadają do swojej pracy, inni niekoniecznie.
      Tylko nie wiem po co ci spowiedź, skoro nie planujesz zmian. Chyba, że planujesz, to wtedy ma ona sens.
      • ciastolina84 Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 12:44
        Ja się przed każdą spowiedzią zawsze stresowałam i spowiadając sie robiłam to wbrew sobie. Nie umiem szczerze wyznać wszystkich grzechów obcemu chłopu. Czasami mam wrażenie że niektórzy księża wyżywaja się za swój celibat na kobietach (byc może się mylę). Kiedy przed ślubem byłam u spowiedzi oczywiście padło pyt o współżycie przed. No i po mojej odpowiedzi ksiądz potraktował mnie jak ladacznicę, kobietę gorszej kategorii, która nie potrafi uszanowac świętości. Po mnie poszedł sie spowiadać mój przyszły mąż no i po tym samym pytaniu ksiądz potraktował go zupełnie inaczej, bardziej po ludzku, bardziej ze zrozumieniem. Od tego czasu byłam jeszcze pare razy u spowiedzi, ale ten rytuał wcale mi nie pomaga w nawróceniu i byciu lepszym człowiekiem. Na miejscu autorki wątku nie przejmowlabym się tym człowiekiem. Jesli jednak masz potrzebę bycia w kościele może spróbuj u innego księdza, który będzie z Tobą rozmawiał i oceniał Twoje zachowanie a nie ciebie?
        • cherry.coke Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 14:59
          ciastolina84 napisała:

          > Czasam
          > i mam wrażenie że niektórzy księża wyżywaja się za swój celibat na kobietach (b
          > yc może się mylę). Kiedy przed ślubem byłam u spowiedzi oczywiście padło pyt o
          > współżycie przed. No i po mojej odpowiedzi ksiądz potraktował mnie jak ladaczni
          > cę, kobietę gorszej kategorii, która nie potrafi uszanowac świętości. Po mnie p
          > oszedł sie spowiadać mój przyszły mąż no i po tym samym pytaniu ksiądz potrakto
          > wał go zupełnie inaczej, bardziej po ludzku, bardziej ze zrozumieniem.

          To chyba norma. Sytuacje, kiedy ksiadz ochrzan taki jak autorki zastosowalby facetowi jest znacznie trudniejsza do wyobrazenia. Moze balby sie, ze za takie slowa go z konfesjonalu wywlecze na solowe... A kobita lyknie, poplacze i pojdzie znowu.
    • fajnyrobal Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 15:43
      No niestety skłamałaś na spowiedzi. Jeżeli teraz pójdziesz do komunii będzie to świętokradztwo. Idź do innego spowiednika i powiedz co zaszło. Może trafisz na bardziej zrównoważony egzemplarz smile
      • paliwodaj Re: Ksiądz zwyzywał mnie w konfesjonale... 08.12.11, 23:56
        >Aha, a ja po takim czymś już bym nie podjęła się ponownego pojawienia się w kościele.
        >Ale ta ja.
        >Skoro trafiają się tacy "księża" to ja wolę żyć obok, a pomodlić się mogę zawsze i wszędzie >jesli poczuję taką potrzebę.

        idac tym tokiem rozumowania , pewnie bedziesz musiala sie trzymac z daleka od wielu instytucji ,typu np: sklep - bo ekspedientka byla nie mila - no to nie bedziesz jadla.
        Ksiadz jest tylko czlowiekiem , niestety widac ze ten jest nie za bardzo na miejscu, jak wielu innych ludzi.
        Zglosilabym to zachowanie do kurii. Ksiadz nie ma prawa obrazac, osadzac, krytykowac
        Jest wiele przypowiesci, slow Jezusa na ten temat, widocznie nie za bardzo uwazal w seminarium np "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem" - wiec nie ma prawa "rzucac tym kamieniem". W wielu miejscach tez jest napisane o radosci z jednej odnalezionej "owieczki" .
        Karygodne zachowanie, opisz wszystko i wyslij gdzie trzeba do wladz koscielnych. Opisz swoje uczucia po tej niby spowiedzi
        Pisze to jaka katolik, tez w swoim zyciu spotkalam roznych ksiezy, ale ja - nawet jako katolik mam zawsze duza buzie i nie mam problemu mowic ludziom co o nich mysle

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka