pytanie o budżet dziecka

07.12.11, 12:41
Drogie mamy, postanowiałam sie was poradzic na forum.
mam corke za chwile 17 letnia. Po ostatnich rozmowach i dyskusjach padla propozycja, zeby corce dawac miesiecznie pieniadze na kieszonkowe, jej telefon, drobiazgi do szkoly rozrywki, jedzenie namiescie ja ma ochote i ubranie i w sumie tzw życie, tak zebym nie musiała juz nic jej dokupywac. Corka sama chce kupowac i uczyc sie zarzadzac pieniedzmi. W sumie jestem za, jest tylko kwestia ile miesiecznie takie "utrzymanie dziecka" powinno wynosic.
Ze strony corki padla propozycja 1000 zl. Nawet by mnie było stac, ale chciałam sie zapytac o wasze zdanie.
    • empirical Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 12:45
      1000zl ??? Chyba dodatals o jedno zero za duzo.
      Jakies kieszonkowe powinna miec, i to juz dawno, a nie dopiero w wieku 17 lat - to juz prawie dorosla kobieta!

      Moze corka powinna pomyslec o jakiejs pracy dorywczej? Zawsze to dobre doswiadczenie, i nie bedzie myslec ze pieniadze na drzewie rosna.
      • a.nancy Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:07
        empirical napisała:

        > 1000zl ??? Chyba dodatals o jedno zero za duzo.

        autorce chodzi o to, żeby córka za te pieniądze pokrywała wszystkie swoje wydatki. uważasz, że 100 zł wystarczy jej na jedzenie, ubranie, kosmetyki, telefon itp.?
        to sama przeżyj za 100 zł miesięcznie, proszę bardzo.

        > Jakies kieszonkowe powinna miec, i to juz dawno, a nie dopiero w wieku 17 lat -
        > to juz prawie dorosla kobieta!

        a tu się zgadzam.

        > Moze corka powinna pomyslec o jakiejs pracy dorywczej? Zawsze to dobre doswiadc
        > zenie, i nie bedzie myslec ze pieniadze na drzewie rosna.

        też się zgadzam.

        a do meritum: 1000 zł to faktycznie dużo. nie wiem, ile wydajesz miesięcznie na córkę - jeśli jest przyzwyczajona do drogich ciuchów itp., to rozumiem, że nie chce sobie obniżać standardu wink ale nie wiem, czy jeśli nie dostawała dotąd kieszonkowego, będzie umiała zarządzać pieniędzmi i nie wyda tego tysiaka od razu.
        ja bym najpierw policzyła ile wydajesz (rozpisując na kategorie - tyle na telefon, tyle na jedzenie itp.), i zastanowiła się, czy faktycznie chcesz dawać jej taką kwotę - czy może wolisz dać mniej, a zgodzić się np. na sfinansowanie jednego ciucha miesięcznie.
        albo daj 500 zł (przy rozsądnym gospodarowaniu powinno wystarczyć, chociaż może być bolesne jeśli - jak zrozumiałam z twojego wpisu - jesteście dobrze sytuowani i młoda jest przyzwyczajona do luksusu) i pomóż znaleźć dorywczą pracę.
        • hermina5 Re: pytanie o budżet dziecka 17.04.12, 11:13
          Absolutnie nie do przyjęcia. Dlaczego? Dlatego, z e ludzie na 1000 zł ciezko pracują nieraz cały miesiąc! Jeśli daje się tyle dzieciakowi, to on po prostu nie rozumie wartości pieniądza. 500 zł to moim zdaniem najwyższe możliwe kieszonkowe.
    • moofka Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 12:46
      jak cie stac to daj
      buty ciuch kino kosmetyki i jakies przegryzki tysiac zrobia lekko
    • dorry Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 12:49
      To dotychczas nie zorientowałaś się sama ile te wydatki na jej potrzeby wynoszą? Skąd my możemy to wiedzieć?
      • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 12:57
        jej potrzeby to również wakacje czy laptop. A to kupujemy my. Poki mieszcze sie w budzecie nie licze z ołówkiem w reku ile w danym miesiacu wydalam na corke czy siebie kupujac majtki. A teraz ten budzet trzeba podzielic, po prostu pytalam sie o wasze zdanie.
        i odpowiadam to nie jest kieszkonkowe tylko budzet corki na zycie, ktorym ona sam chce zarzadzac a nie ja.
        • dorry Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:02
          > nie licze z ołówkiem w reku ile w danym miesiacu wydalam na corke

          To źle i sama się właśnie o tym przekonałaś.
          Córka może mieć na początku kłopoty z zarządzaniem budżetem, więc lepiej zacząć od mniejszych kwot. Spisać stałe wydatki: kosmetyki, bilety, opłaty, kino, orientacyjny budżet na jedzenie i na to jej dać. Na większe wydatki dawać osobno, spisując kwoty. Po roku powinnaś się zorientować ile pieniędzy córka potrzebuje.
          • dorry Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:04
            Dobrze by było, żeby córka nauczyła się zbierać paragony i rozliczać te comiesięczne kwoty. Z doswiadczenia wiem, ze nastolatek potrafi wydać każdą kwotę praktycznie "na nic".
          • upartamama Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 13:07
            Dałabym na twoim miejscu 100 zł tygodniowo (mnie by nie było stać - ale to ja smile) i przez 2 miesiące bym sprawdzałajak jej idzie.
            • martusia.3 Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 21:11
              Ale przecież obiad na mieście w niezbyt drogiej restauracji kosztuje jakieś 30 zł. To jak ma jej ta stówka wystarczyć na tydzień? No i nie wiem, czy jeździ samochodem, czy miejską komunikacją. Jeśli miejską, to sto złotych jest w sam raz na kartę miejską. Jeśli samochodem, to na pewno nie wystarczy na benzynę.
              • polsz Re: pytanie o budżet dziecka 30.03.12, 11:10
                a musi jadać obiady w restauracji??
              • geniazkrakau Re: pytanie o budżet dziecka 15.04.12, 18:37
                17 latka i jazda samochodem? 17 latka i 100 zł na komunikację miejską?

                Mieszkam w jednym z droższych miast i póki miałam zniżki uczniowskie/studenckie to ja 120 zł wydawałam na bilet 90 dniowy...

                Musi jadać na mieście? A od czego ma dom??
        • natala2809 Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 18:23
          Przepraszam, że to napiszę, ale chciałabym dostać tysiąc złotych na miesiąc, a wcale nie mam 17 lat, albo chociaż jednorazowo...mam 25 lat, jestem bezrobotna dlatego że mam 6miesięcznego dzidziusia i nikt niechce mnie przyjąć, oraz męża który zarabia 1500zł... żyć, nie umierać.
          • ax222 Re: pytanie o budżet dziecka 03.04.12, 07:13
            Czytając powyższe komentarze tak się zastanawiam: czy sa one podpuchą, czy faktycznie tej biednej, łupionej przez janosikowe Warszawie już z dobrobytu odp...ło?
          • checkerpig Re: pytanie o budżet dziecka 07.04.12, 19:30
            To trzeba było nie robić dzieciaka wiedząc, że nie będzie cię na niego stać, wielkie halo. Podziwiam takie niedojdy bez pomyślunku...
            • caroninka Re: pytanie o budżet dziecka 09.04.12, 08:58
              Coz za klasa...
    • mgd3 Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 12:54
      No jeżeli za tą kwotę ma tez córka opłacić wynajęcie pokoju i wyżywienie - to ok. Z tego co się orientuję to tyle dostają dzieci na studiach - i wystarcza na wynajęcie akademika i życie smile
      • 0stella1 Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 18:56
        mgd3 napisała:

        > No jeżeli za tą kwotę ma tez córka opłacić wynajęcie pokoju i wyżywienie - to o
        > k. Z tego co się orientuję to tyle dostają dzieci na studiach - i wystarcza na
        > wynajęcie akademika i życie smile

        No dokłatnie. Ja 1000zł dostawałam na studiach. Dla mnie wygórowana kwota dla 17latki i oby w narkotyki nie wpadła jak poczuje pieniadze, wiesz w wieku 17lat wszystkiego sie probuje tym bardziej jak masz pieniadze.
      • ritsuko Re: pytanie o budżet dziecka 12.04.12, 10:05
        Może z akademikiem owszem, ale z pokojem?
        Na przykładzie stolicy: za pokój (w tym dzielony z drugą osobą) płaciłam ok. 500-650 ze wszystkimi opłatami. Czyli zostaje biednej studentce 500-350 na życie na miesiąc. Dodaj stówę na kartę miejską. Mamy 400-250. Kup z tego, proszę jedzenie (a wierz mi, że każdy kto robi zakupy widzi różnicę w cenach pomiędzy teraz a dajmy na to 5 lat temu), tfu tfu tfu leki (średnio same leki przy moich ostatnich przeziębieniach, zapaleniach gardła itp wynosiły ok 80 zł), książkę, nawet ksero itd, nie mówię nawet o rozrywkach, bo z tego ni dy rydy.

        Sama miałam na studiach okresy wyliczania na chleb i jedzenia makaronu z przyprawami, ale na litość boską nie mówcie, że to jest standard, z którego da się wyżyć!
    • chipsi Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:02
      Dla mnie kwota wygórowana ale ja nie o tym chciałam. Wylicz ile potrzeba córce na rzeczy naprawdę potrzebne (abonament tel., kosmetyki, kino itp.) i nie dawaj więcej. Jeżeli będzie potrzebowała na dodatkowe rozmowy, lepszy ciuch itd będzie musiała zrezygnować z czegoś innego lub wcześniej odłożyć. Tak jak w prawdziwym, codziennym życiu dorosłego człowieka. No chyba że chcesz jej pokazać że zawsze na wszystko będzie ją stać.
      • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:11
        w sumie to corka to policzyla i wyszlo wlasnie 1000.
        tylko tak sobie pomyslalam, ze sa ludzie to za taka pensje zyja i nie wiem czy powinnam tyle dawac. Z drugiej strony nie chce nakladac sztucznych ograniczen, ze buty tylko do 150 zl i nie drozsze - niech sama wybiera. moze tez sama sobie kupic tansze a co miesiac odkladac i zbierac np na kurs prawa jazdy. Ale chcialabym, żeby to była jej decyzja.
        • martishia7 Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:15
          Właśnie - dołączam do listy moich pytań, co z kursami - prawa jazdy, językowymi, być może przygotowawczymi do matury, na studia?
        • vandikia Re: pytanie o budżet dziecka 05.04.12, 11:38
          ale butów, drogich ubrań i kosmetyków nie kupuje się co miesiąc? piszę o ludziach żyjących na normalnym, średnim poziomie
          w tym wieku zarabiałam na siebie i nie musiałam prosić rodziców o pieniądze, piątki popołudniu i soboty byłam hostessą i śmiem twierdzić, że naukę zarządzania budżetem powinno się zacząć od zgromadzenia kapitału
          moim zdaniem 1000zł miesięcznie dla 17latki, to dużo za dużo
    • martishia7 Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:08
      Uściślij co córka ma za to kupić.
      - ubrania - jak rozumiem, wy już wtedy nie kupujecie żadnych?
      - przybory szkolne - czy podręczniki i cała "wyprawka szkolna" też?
      - gdzie ewentualne korepetycje?
      - rachunek za telefon,
      - bilet na komunikację miesięczny - ma, używa, kto w takim razie płaci?
      - wakacje - wyjazd z rodziną stawiacie Wy, jak chce gdzieś wyskoczyć ze znajomymi, to sama?
      - uprawia sport, ma jakieś hobby? Jeśli tak, to wtedy kto płaci?
      • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:19
        - ubrania - jak rozumiem, wy już wtedy nie kupujecie żadnych? zgadza sie
        - przybory szkolne - czy podręczniki i cała "wyprawka szkolna" też? tak, ona
        - gdzie ewentualne korepetycje? nie ma, za dodatkowy jezyk chce placic sama
        - rachunek za telefon, - ona
        - bilet na komunikację miesięczny - ma, używa, kto w takim razie płaci? - ona
        - wakacje - wyjazd z rodziną stawiacie Wy, jak chce gdzieś wyskoczyć ze znajomymi, to sama? zgadza sie
        - uprawia sport, ma jakieś hobby? Jeśli tak, to wtedy kto płaci? nie ma hobby gdzie sie dodatkowo płaci

        nic nie mowila, ze chce dodatkowych kursów przed studiami, kurs prawa jazdy jak będzie miala 18 do obgadania , w sumie mnie stać, ale decyzja nie podjeta
        • paczka_kaczka Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:25
          Nikt nie zyje za 1000 zl. Naprawde! Ja na swoje rzeczy wydaje ok. 1000, ale zo latami na glowe.
          • verdana Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:32
            To jest bardzo niedobry pomysł. Kieszonkowe - tak, zdecydowanie. Ale nie całkowicie odrębny budżet dla 17-latki, mieszkającej z rodzicami. Pewne rzeczy powinni jednak finansować rodzice - kursy do matury, pewne konieczne elementy garderoby (moze się okazać np., ze zimowe buty się rozleciały, a córki na kolejne nie stać). Część ubrań, telefon, rozrywki itd moze córka finansować z kieszonkowego, ale nie jest dobrze, jesli nagle okazuje się, ze dziecko żyje na innym poziomie niż rodzice - oni idą do kina, a ją zostawiają, bo wydała całe kieszonkowe na przyklad.
            Poza tym propozycja wydaje się jednak na tyle dziwna,z ę zastanawiałabym się, dlaczego dziewczyna chce mieć pieniądze na WSZYSTKIE swoje wydatki, zazwyczaj w tym wieku mlodzież chce miec na rozrywki, dodatkowe ubrania, gadżety, ale nie ma ochoty calkowicie się od rodzicw finansowo odseparować, bo to jest zwyczajnie nieopłacalne. A o niezaleznosci w tej sytuacji i tak nie ma mowy.
            • a.nancy Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:37
              masz sporo racji, ale...

              > Poza tym propozycja wydaje się jednak na tyle dziwna,z ę zastanawiałabym się, d
              > laczego dziewczyna chce mieć pieniądze na WSZYSTKIE swoje wydatki

              na przykład dlatego, że nie chce jej się za każdym razem "spowiadać", co kupiła i ile wydała. w każdym razie moja mama, kiedy miała 17 lat, sama zaproponowała mi taki układ (z wyłaczeniem wydatków niezbędnych typu zimowe buty czy kursy), argumentując, że jej w moim wieku przeszkadzały wieczne pytania "a na co potrzebujesz? a czy to naprawdę potrzebne?"
              oczywiście wspólne rozrywki typu kino finansowali rodzice, więc to nie była 100% niezależność. ale decyzja, czy kupić książkę czy bluzkę, należała do mnie i nie musiałam prosić o każdą złotówkę.
              • verdana Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:41
                Ależ ja jestem za tym, aby dostała kieszonkowe i się z niego nie spowiadała(powinna byla je dostać 10 lat temu...). Twoja mama zaproponowała uklad 'z wyłączeniem" i to wielu rzeczy, z rozrywkami włącznie. Tto rozumiem, ale to jest zasadniczo inne rozwiązanie. I zwróć też uwagę,że wyszło od mamy - mama byla sklonna dać Ci kazsę, aby mieć spokój i słusznie. Co innego, gdybyś Ty powiedziała,że ma Ci te pieniądze dać i wyłączyć z budżetu domowego.
                • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:45
                  miala swoje kieszonkowe i sie z niego nie spowiadała , od dawna ostatni dostawala 250 na miesiac
                • a.nancy Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:57
                  > Twoja mama zaproponowała uklad 'z wyłączen
                  > iem" i to wielu rzeczy, z rozrywkami włącznie.

                  ale zwróć uwagę, że "wyłączone" rzeczy to były te, których zakup był decyzją rodziców (mnie nie przeszkadzały rozpadające się buty smile a za kino płaci ten, kto zaprasza smile )

                  teraz dopiero autorka doprecyzowała, że córka dostawała kieszonkowe - i to nie szczególnie małe, biorąc pod uwagę, że dodatkowe wydatki pokrywali rodzice. w takim razie propozycja faktycznie jest dziwna.
                  może po prostu młoda przechodzi okres buntu i chce podkreślić swoją niezależność?
                  • ax222 Re: pytanie o budżet dziecka 03.04.12, 07:39
                    jak chce byc niezależna - niech sie po prostu wyprowadzi z domu i zacznie utrzymywać sama. Takie kieszonkowanie to chowanie wiecznych dzieci, a nie odpowiedzialnych dorosłych.
              • fifiriffi Re: pytanie o budżet dziecka 30.03.12, 15:59
                a.nancy napisała:

                > masz sporo racji, ale...
                >
                > > Poza tym propozycja wydaje się jednak na tyle dziwna,z ę zastanawiałabym
                > się, d
                > > laczego dziewczyna chce mieć pieniądze na WSZYSTKIE swoje wydatki
                >
                > na przykład dlatego, że nie chce jej się za każdym razem "spowiadać", co kupiła
                > i ile wydała.

                Ale cóż może kupić takiego o czym mamie nie można powiedzieć?(no chyba,że narkotyki)smile
                No sorry,chyba ja już starej daty jestem,ale....nigdy nigdy nie miałam tajemnic przed moją mamą.
            • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:43
              Własnie mi chodzi o to, ze jak sie popatrzy na buty ze sie rozlatuja, to ma wiedziec że musi na nie miec pieniadze. Buty w 2 tygodnie sie nie zniszczą tak żeby w nich chodzic nie mozna było.
              Jak bedziemy razem szli do kina czy restauracji to zawsze maz placi wiec nie bedzie ze ja nie stac. Jak wyda wszystko w 2 tygodnie to najwyżej nie bedzie wychodzić kolejne 2 tygodnie z koleżankami. myślę ze nic zlego z tego sie jej nie stanie.
              • mdro Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 14:07
                No ale właśnie problem w tym, że jak wyda w dwa tygodnie, to potem nie będzie miała na buty (a właśnie zima/wiosna przyszła), bilet, kursy językowe, podręczniki czy doładowanie do telefonu, o zaoszczędzeniu na wakacje już nie mówiąc. Chyba, że zakładasz, że w razie czego poratujecie, ale to wtedy cały eksperyment mija się z celem.
                • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 14:12
                  z mezem dyskutowaliśmy i na pewno ratowac nie będziemy. Jest duza chce odpowiedzialności to i bedzie ponosić konsekwencje. Corka mówi, ze jest tego świadoma . Czas pokaże. Dla mnie kwestia jest tylko czy ma to byc 1000 czy troche mniej czy wiecej. Może to i bunt nastolatki. Niech sie buntuje. Koleżanka mowi, ze dziecku trzeba pozwalać popełniać bledy bo sie inaczej niczego nie nauczy.
                  • braktalentu Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 19:32
                    Moja pasierbica dostaje 1500PLN miesięcznie. Wyżywienie i dach nad głową w tygodniu zapewnia matka. W weekendy radzi sobie sama. Z tych pieniędzy opłaca weekendowy kurs i dojazdy (300km) na niego. Uważamy, że to bardzo napięty budżet, staramy się w miarę możliwości o extrasy (wypasiony laptop na urodziny zamiast planowanego netbooka, itp).
                • martusia.3 Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 21:16
                  Kurs językowy w dobrej szkole kosztuje 800 zł za trzy miesiące. A jeszcze trzeba kupować podręczniki (książka kosztuje około stu złotych, a gdzie ćwiczenia, płyty, słowniki? Z tysiąca miesięcznie na pewno za to nie zapłaci.Takie rzeczy opłacają rodzice.
            • mikka19 Re: pytanie o budżet dziecka 04.04.12, 16:02
              verdana napisała:

              > To jest bardzo niedobry pomysł. Kieszonkowe - tak, zdecydowanie. Ale nie całkow
              > icie odrębny budżet dla 17-latki, mieszkającej z rodzicami.
              Zgadzam się w 100 %. Jeszcze palma jej odbije i zacznie je wydawać nie na to co powinna
            • nabakier Re: pytanie o budżet dziecka 07.04.12, 18:04
              Przyłączam się do Verdany, dla mnie pomysł z kosmosu. Rozbijający jedność rodzinną. osobne budżety to mogą mieć ludzie osobno mieszkający, którzy maja osobne lodówki, pralki, czynsze itd. Jak wyliczycie jej jedzenie, zużytą wodę itp?
              Powinna mieć kieszonkowe z jasno wyliczonymi zasadami, co z niego finansuje.
          • chipsi Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:47
            Kaczka, weź odejdź.
          • noemi29 Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 14:21
            paczka_kaczka napisała:

            > Nikt nie zyje za 1000 zl. Naprawde!

            Skąd ty się urwałaś???? Ąlbo żyjesz w jakimś matrixie, albo nie wiem.... ręce opadają. Zapewniam cię, że mnóstwo ludzi żyje za 1000zł, a nawet za mniej.
          • jolunia01 Re: pytanie o budżet dziecka 03.04.12, 20:11
            paczka_kaczka napisała:

            > Nikt nie zyje za 1000 zl. Naprawde! Ja na swoje rzeczy wydaje ok. 1000, ale zo
            > latami na glowe.

            Znam wiele osób, które żyją za mniej. Ja też tyle nie mam tylko dla siebie. Autorka wątku napisała, że córka chce "na kieszonkowe, jej telefon, drobiazgi do szkoly rozrywki, jedzenie namiescie ja ma ochote i ubranie i w sumie tzw życie," czyli nie musi wydawać na czynsz, prąd, gaz, wodę, tv, sprzęt agd, chemię domową, papier toaletowy.... W pojęciu "drobiazgi do szkoły" nie mieszczą się podręczniki, jak rozumiem. No i nie ma tu mowy o żadnych kursach czy korepetycjach. Nie moja kasa, ale uważam, że dziecko przesadza.
        • mdro Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:54
          A ile do tej pory te wydatki wynosiły? Tzn. spróbuj podliczyć, ile mniej więcej to wszystko kosztowało rocznie i podziel przez 12. Bo suma przez nią podana wydaje mi się dość duża (realniejsze IMO byłoby 700 zł), ale nie wiem, ile faktycznie w Waszym przypadku te wydatki wynoszą, tzn. np. ile i w jakich cenach ubrania/buty kupujecie. I jeśli chcesz, to się zdecyduj, ale licz się z tym, że podręczniki, bilet czy zimowe buty/kurtkę/coś bardzo pilnego do ubrania i tak będziesz musiała kupić sama, bo ona zapewne dyscypliny finansowej nie będzie w stanie utrzymać, tzn. kupi coś niezbyt potrzebnego za spore pieniądze albo pieniądze przeciekną jej przez palce. Wierzysz w to, że po wakacjach będzie miała zachowane pieniądze na podręczniki?

          Mam syna niewiele młodszego. On akurat potrzeby ma niewielkie i z kieszonkowego (za które kupuje też np. doładowanie do telefonu) jest w stanie sporo przyoszczędzić. Ale nie zaryzykowałabym powierzenia mu tego rodzaju gospodarowania pieniędzmi (tzn. w jego przypadku bardziej obawiałabym się, że będzie chodził w dziurawych butach i ścibolił kasę wink). No ale dziewczyny mają generalnie potrzeby większe wink.
        • martishia7 Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 14:14
          W takim razie może się wydawać, że to dużo, ale nie do końca. Rozumiem Twój opór, że "wielu ludzi tyle nie zarabia", ale z tego co piszesz, to i tak byś na nią wydała te pieniądze smile
          Usiądź i spróbuj policzyć taki plan na 12 miesięcy - córka dostałaby 12 000.
          Policz 12 miesięcznych biletów (albo 4 kwartalne), pewnie co najmniej 2 pary butów takiej kategorii, jak Wy jej kupujecie, z czego jedne jesienno-zimowe, pewnie przynajmniej ze 2 pary spodni (jakości jw.), jakieś okrycie wierzchnie, typu kurtka/płaszcz, kilka bluzek (jakości jw.), kilka swetrów, jakaś jedna kiecka smile, średni rachunek za telefon x 12, dodaj jednorazowy koszt wyprawki szkolnej. Nie wiem czy kurs językowy ma w szkole czy chodzi na korki - jeśli pierwsze, dodaj cenę kursu, jeśli drugie 10x koszt lekcji (pewnie w wakacje nie chodzi, jeśli chodzi, to 12). Dodaj jakiś jeden wyjazd, nie za krótki, nie za długi. Wszystko co zsumujesz odejmij od tych 12k i podziel przez 12. Ta reszta ma córce starczyć na jedzenie na mieście (Ty wiesz jak często), jakieś drobiazgi, kosmetyki "osobiste", jakieś prezenty dla koleżanek na urodziny, które się trafią w ciągu roku. Sama oceń czy to co zostanie to dużo, czy mało.
        • polsz Re: pytanie o budżet dziecka 30.03.12, 11:20
          jak m,a kupować wszystko sama a wy macie za to płacić to dorzuć jej drugiego tysiaka, niech sobie wynajmie hawire, opłaca ją, żywi się itp....
          Totalnie poroniony pomysł. Kieszonkowe jak mówi sama nazwa too pieniądze na dodatkowe wydatki, nie kasa na utrzymanie
    • owianka Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:49
      O rany, a ja mam 5 dzieci. Idę się zabić sad
      • kropkacom Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:53
        No, ja bym dała mniej. Ale jak kogoś stać?
    • klubgogo Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:51
      Daj jej, to przewali tysiaka w tydzień i przyjdzie po następny.
    • kropkacom Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 13:52
      Jak ciebie stać to w czym problem?
      • verdana Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 14:26
        Dla mnie to byłby problem o tyle, że są jednak pewne rzeczy, które chcę , aby dziecko miało , nawet jeśli nie umie zarzadzać pieniędzmi...
        Przypusćmy, że przepusci kasę na kursy do matury, czy dodatkowe lekcje angielskiego, czy na zimowy plaszcz. I co? Ma sie uczyć na własnych błędach, czy jednak nie nie zaryzykuję matury czy zapalenia pluc? Nawet studentom większość rodziców cos tam opłaca.
        Poza tym, skoro miała 250 zł - wcale niemało - to rozumiałabym, aby chciała wiecej np. na ubranie, które kupowałaby sobie sama,. Ale po co jej pieniadze :"na wszystko" - kursy, bilety itd? Wygląda jednak na to, ze ma zamiar nie wydawać na cos, co Wy uwazacie za ważne dla niej. To jeszcze mozna zaryzykować. Ale moze też potrzebować pieniędzy na coś, o czym nie chce mowic - i jak jestem liberalna, tak tego bym się bała.
        Bo jej prośba jest zwyczajnie absurdalna finansowo - dla niej.
        • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 15:06
          no verdana troche przesadzilas. Corka ma ubrania , wiec jak nie kupi sobie nowego płaszcza na zime to albo będzie chodzila w starym albo poczeka do nowego miesiaca i sobie kupi. za 1000 zl to jej plaszczy tez nie kupowałam. Zapalenia płuc nie dostanie.
          Jak przestanie chodzić na angielski i przepuści ta kase na co innego to źle zaliczy mature i nie dostanie sie na studia. Nie musi isc na studia. Chce niech idzie, ale nie namawiam. mąz cale zycie pracowal na siebie sam ciezko i mawia, ze jak jej sie noga troche powinie to tylko ja wiecej rozumu nauczy.
          Poza tym to jednak moje dziecko i wierze w jej rozum, ze to nie kłamstwa, ze chce wydawac na rzeczy o ktorych nie wiem.
          Ona mowi, ze chce byc za to wszystko odpowiedzialna, zeby wiedziec jak to jest przypilnowac tych wszystkich rzeczy i to mi sie podoba.
          • deszcz.ryb Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 18:41
            A moim zdaniem nie potrzebujesz się spieszyć z tym usamodzielnianiem córki - za rok córka pójdzie na studia i się sama usamodzielni w trybie przyspieszonym. wink A jak nie pójdzie na studia, to pójdzie do pracy, z takim samym efektem.

            Poza tym to rzeczywiście dziwne, że twoja córka nalega na rozwiązanie, które jest dla niej gorsze - jesteś pewna, że te pieniądze nie są jej potrzebne do czegoś innego?
          • zbychuk Re: pytanie o budżet dziecka 04.04.12, 16:25
            Wlasnie wydaje mi sie ze to zalezy od wielu innych czynnikow, glownie od tego jaka jest i jak ja wychowaliscie. Ja bym mial zaufanie w swoim czasie (bo teraz juz zyje samodzielnie) do syna i dalbym mu
          • artx2 Re: pytanie o budżet dziecka 05.04.12, 12:19
            Jeśli chce tak być odpowiedzialna to niech sobie znajdzie pracę i zarobi. Wtedy dopiero się dowie coś o odpowiedzialności. Rodzice nie będą jej do konca życia dawać kieszonkowego a mąż może nie chcieć.
    • belle_amie Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 14:24
      Ja w sumie nie rozumiem..po co jej ten budżet? argument na to, że chce się nauczyć zarządzać pieniędzmi jest trochę naciągany (sama nie dawno byłam nastolatką to jeszcze trochę pamiętam).
      Ja dostawałam 50zł kieszonkowego + na różne okazje (urodziny, imieniny..) to rodzice, to dziadki coś sypnęli, z tego opłacałam telefon (50zł na 3 msc) i kupowałam sobie co chciałam, zbierałam na ciuchy dodatkowe czy jakieś kosmetyki. Rodzice płacili za wszystko co było związane ze szkołą i nauką, pieniądze na prawo jazdy dostałam na urodziny, ubrania te co były potrzebne kupowali itd.
      Generalnie mogę powiedzieć, że nauczyłam się gospodarować i oszczędzać.
      Mogę ci napisać tak, ja z mężem wydałam w tym miesiącu na nas, tzn. telefon, restauracje, ciuchy, kosmetyki, prasa itp 450zł - fakt, że nie szaleliśmy ale też nie skąpiliśmy sobie wszystkiego, więc wychodzi 225zł na osobę.
      250zł to jest naprawdę bardzo dużo na swoje wydatki, a nie liczyłabym na to, że córka nauczy się nagle gospodarować pieniędzmi skoro wcześniej się nie nauczyła.
      Wszystko zależy od ciebie, przede wszystkim musicie ustalić co wchodzi w zakres czego, żeby się zaraz nie okazało, że zakres się nie wiele zmienił tylko kwota drastycznie wzrosła.
      • verdana Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 15:22
        Nie można się nauczyć gospodarowania pieniedzmi, nie wydając na jedzenie... 1000 zł na dodatkowe wydatki - to bardzo duzo. No cóż, mozna uznać, ze wazniejsze jest, aby córka uczyła się gospodarowania pieniędzmi, ale jeśli za naukę ma zapłacić maturą, to wydaje mi się to co najmniej nieodpowiedzialne. nauka to m.in. możliwość popełniania błędów, które nie zaważą na całym przyszłym zyciu, a nie rzucanie na głęboką wodę, na zasadzie "Jak coś nie wyjdzie, to mnajwyzej utoniesz".
        I sam nie jestem podejrzliwa, ale przy żądaniu tak wysokiej sumy na własne wydatki zapaliłoby mi się czerwone światło.
        • moofka Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 18:48
          no tez sie dziwie
          sa rzeczy ktore sa oplacane i juz
          miesieczny bilet czy kurs - i to poki co jeszcze rodzice placa i decyduja
          kieszonkowe rozumiem jako wybor miedzy kebabem a kinem
          bluzka czy kremem
          • verdana Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 19:01
            jako, ze mam dziecie w tym samym wieku, jeszcze jedno wydaje mi się istotne.
            Powiedzmy, wydaje na dziecię 1000 zł miesięcznie (chyba nie wydaję, ale przypusćmy). Z tego 200 zł wydaję na kurs jezykowy, drugie 200 na korepetycje z matematyki, powiedzmy 50 na szalik, którego potrzeby dziecię nie widzi, a ja tak (tak, wiem ,ze nie bedzie nosić, ale jednak wczoraj uznało, ze moze jednak?).
            Czyli niemal polowa kasy jest przeze mnie przeznaczona na rzeczy, które mnie wydają się potrzebne. Powiedzmy, ze pozwole synowi nimi dysponować, OK - ale jesli nie zapisze się na kurs, zrezygnuje z szaliczka itd - to te pieniądze po prostu mu się nie należą. Nie przeznaczam ich na markowe spodnie i pizzę z kolegami. Nie chce kursu? OK, nie musi, ale wtedy nie ma kasy - a nie dodatkowe pieniądze do dowolnego rozporzadzenia.
    • jul-kaa Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 19:17
      Moim zdaniem mając taką sumę wcale nie nauczy się gospodarować pieniędzmi. Mówię to z doświadczenia - mnie też rodzice dawali naprawdę duże kieszonkowe (porównywalnie duże, bo było to już jakiś czas temu wink), miałam za to kupować wszystko, co mi było potrzebne, ale nie nauczyłam się w ten sposób NIC. Jak przeszłam na swoje, to mi się dramatycznie zmniejszył budżet i dramatycznie wzrosły potrzeby (jedzenie, opłaty, środki czystości itp.). Przez jakiś czas wychodziłam z ciężkiego szoku, zupełnie sobie nie radziłam. Teraz żyjemy bardzo skromnie, ale jest nam dobrze. Drugi biegun to mój mąż, który nigdy nie dostawał kieszonkowego, czasem dostawał jakieś pieniądze na urodziny itp. Gospodarować też nie umiał, a w dodatku żałował sobie na wszystko - miał wyrzuty sumienia, jak kupił sobie napój w pracy, bo przecież woda była za darmo...
      Reasumując - moim zdaniem kwota jest znacznie za duża. Odejmij od tego kursy, podręczniki, zostaw telefon, bilet, ubrania, kosmetyki, knajpy, prezenty dla koleżanek, zsumuj, dodaj trochę i tyle dawaj córce.
    • hermenegilda_zenia Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 20:13
      Córeczka najwyraźniej wie, że mamusię stać na dawanie sporej forsy i chce z tego skorzystać. Jeżeli rzeczywiście chce tak bardzo się usamodzielnić, to powinna się wyprowadzić i z tego tysiąca opłacać również wynajmowane lokum, żywność i całą resztę, bo tak właśnie żyje większość ludzi w tym kraju. Czy córka choć raz w życiu skalała się jakąś pracą i wie ile trzeba pracować, żeby mieć ten tysiąc złotych? Jeżeli kasa będzie po prostu za piękne oczy, to żadnego gospodarowania nie będzie, tylko wydawanie na zasadzie "łatwo przyszło - łatwo poszło". Po drugie w życiu nie wręczyłabym wszystkiego jednorazowo - wydzielałabym tygodniówki, bo wtedy gó...ara dostaje mniej do ręki i ma mniejsze pole do popisu , jeżeli chodzi o szastanie pieniędzmi. Nie mówię już o tym, że gdyby dziecko wyskoczyłoby mi z takim pomysłem, od razu zapaliłabym mi się czerwona lampka, czy nie jest czasami uzależnione od narkotyków i potrzebuje dopływu większej gotówki na towar. Argumenty córki pod adresem mamusi, dlaczego musi dać tysiaka są b. słabe i nieprzekonujące, a jeżeli są prawdziwe to jakieś dziwne relacje panują w waszej rodzinie, że aż dziewczyna odczuwa tak silną potrzebę, by się w takim stopniu odciąć i odseparować.
    • beatulek Re: pytanie o budżet dziecka 07.12.11, 20:26
      I jak Ty to sobie wyobrażasz? Będzie miała swoją półkę w lodówce? Będzie Ci oddawać z tego 1000 zł swoją cześć za czynsz, prąd itp? Jak chce samodzielnie to niech wie, że to tez kosztuje. W moim przekonaniu jest to coś nie do przyjęcia. Jesteśmy rodziną, jemy wspólne posiłki, wspólnie bierzemy na siebie odpowiedzialność za dom itp. Moim zdaniem powinnaś jej zapewnić to co konieczne - jedzenie, ubranie, korepetycje gdy potrzebuje, leki - jeśli trzeba, opłaty za szkołę, podręczniki itp. a na "niepotrzebne" (kino, pizza, ubrania (gdy nie są konieczne, kosmetyki) rzeczy/przyjemności powinnaś dawać kieszonkowe. Przecież to dziecko mieszka pod Twoim dachem, jest na twoim utrzymaniu, ja bym nie pozwoziła się tak całkiem finansowo odseparować.
      • martusia.3 Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 21:22
        Jak jecie wspólne posiłki? Przecież pracujecie i chodzicie do szkoły w różnych godzinach. kto w ciągu dnia ma czas wpadać do domu? Je się w restauracjach przynajmniej lunch i obiad. No może śniadanie da się zjeść razem (ale to chyba raczej w niedzielę).
        • ax222 Re: pytanie o budżet dziecka 03.04.12, 08:01
          Proponuje o podział forum na 2:
          1) Polska
          2) Warszawa (można wrzucić też do działu: kosmos)
          • artx2 Re: pytanie o budżet dziecka 05.04.12, 12:32
            Może już czas by córka nauczyła się gotować chociaż rosół i jajecznicę?...
          • kiddy Re: pytanie o budżet dziecka 20.04.12, 13:07
            A ja proponuję nie upraszczac sobie zbytnio spojrzenia na świat. To jest mit, że w Warszawie są same kokosy. Taki poziom życia, jaki reprezentuje autorka tematu, ma niewielka część warszawiaków. Tu żyją normalni ludzie ze zwykłymi pensjami.

            Autorko, normalnie się je razem. My jemy razem śniadania i kolacje. A obiady jemy nie w restauracjach, a w stołówkach lub przyniesione z domu. Tak też można.
    • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 16:51
      dziekuje wszystkim za wpisy i porady. czesc z nic na pewno mi sie przyda jak bedziemy z corka ustalali jej budzet.
      jestem strasznie zadziwiona, ze tyle z was podejrzewaloby swoje dzieci o jakies "ciemne sprawki" narkotyki czy co tam jeszcze. Przecież jak z corka żyje 17 lat i ja wychowujemy to mamy do niej zaufanie. Nie wiem dlaczego miałaby mnie oklamywac jak mówi, ze chciałaby popróbować "samodzielnego" prawie zycia, przecież wiecej pieniędzy niz do tej pory nie bede na nia wydawala.
      Mysle, ze mojej corce byloby bardzo przykro gdybym jej powiedziala, ze nie dam tych pieniedzy bo jej nie dowierzam, ze nie wyda na narkotyki. Przecież najważniejsze to wierzyć własnemu dziecku , zresztą nigdy nas do tej pory nie zawiodla, to dlaczego mialabym nie wierzyc?
      Bardzo smutno mi sie zrobilo, ze wy tak wlasnym dzieciom nie wierzycie. Ja nie mam studiow i moja mam nie miala, ale mama zawsze nam z siostra wierzyla i nigdy bym jej nie oklamala i tak samo mama i my bylysmy uczciwe do jej mamy.
      jak corka nie zda matury to nie dlatego, ze chce tylko balować ale może bedzie na to za mało zdolna , nie wiem. Ale na pewno nie przez lenistwo. Nie każdy musi miec maturę i studia. Corka na pewno jest porządnym i uczciwym człowiekiem i nauczy sie zawodu i będzie uczciwie pracowac. matura zdana czy nie serca jej nie złamie. A jakbym ja oskarżyla o narkotyki to by jej zycie zniszczyło.
      Jak sobie pomysle co by bylo jakby mama mnie tak nie wierzyła to mi sie płakac chce.
      Dziekuje wszystkim za wypowiedzi.

      • verdana Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 17:00
        Moze my ufałysmy dzieciom, bo nigdy nie wymagały od nas oprócz utrzymania 1000 zł miesiecznie? Rozumiem, ze jesteście bardzo zamożnymi ludźmi, ale jak córka potem bedzie gospodarować, mając pensji niespełna 1000 zł - na poczatku zawodowej kariery - jak np. moja córka, to naprawde sobie nie wyobrazam.
        No, chyba, ze będziecie corkę utrzymywać bardzo, bardzo długo.
        • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 19:01
          Chyba się nie zrozumialysmy. To nie jest dodatkowy 1000 zl na utrzymanie dziecka. Po prostu wydaje na córkę te mniej więcej 1000 na miesiąc oraz to co mamy do wspólnego użytkowania w domu tak czy tak. Jak place jej kieszonkowe, place za telefon ubrania i kosmetyki – jak kupujemy razem to ja place.
          Teraz po prostu jak pojdziemy razem na zakupy lub osobno to corka sobie sama zapłaci za swoje ciuchy i kosmetyki a ja osobno. Kazda ze „swoich” pieniędzy. Dla mnie żadna roznica czy przelew na angielski będzie z jej czy mojego konta. Dla niej to jest roznica. Nic mnie to więcej kosztowac nie będzie niż do tej pory – tylko musze dobrze policzyć – żeby nie dac corce mniej niż na nią wydaje ani więcej . Tak jak ktoś mi zaproponował jak co policzyć.
          Ten tysiąc nie wydam na nia w rzeczach i opłatach tylko raz na miesiąc w przelewie i tyle. Dla mnie koszt utrzymania corki się nie zmieni.
          • jul-kaa Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 19:16
            Ona ma dopiero 17 lat i dość cieplarniane warunki. Piszesz, że jak popełni błąd, to sama poniesie jego konsekwencje. Moim zdaniem to nie jest odpowiedni wiek na taką odpowiedzialność, na takie sumy kieszonkowego.
            Teraz popełni błąd, nie będzie umiała go naprawić, będzie mieć później pretensje do siebie i do Was, że nie traktowaliście jej odpowiednio do wieku.
            Napisałam Ci już wcześniej, że u mnie to nie przyniosło dobrych efektów.
          • verdana Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 19:56
            Wydajesz 1000 zł bez jedzenia. To bardzo dużo. Pytanie też, co będzie, jesli pojedziecie na zakupy, a córka juz nie bedzie miała zadnych pieniędzy- bedziesz kupowała sobie , czy się załamiesz? Czy nie postawisz córce kawy w kawiarni? Jak bedziesz miała ochot ę na pizzę, a jej nie bedzie akurat stać - to co? Zjesz sama, a ona napije się herbaty? Co będzie, jeśli córki nie bedzie stać na zadne wakacje? Czy uwazasz za słuszne, aby zamiast oplacić kurs kupiła sobie drogie buty - i co wtedy zrobisz? Bo przecież pieniądze, które wydawałaś dotychczas wydawałaś na nauke, a nie na rozrywki - pewnie kolejnych butów za nie byś córce nie kupiła.
            • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 20:45
              Moze i dużo wydaje na córke, ale uważam, ze dziecko powinno zyc na takim mniej więcej poziomie jak rodzice.Skoro mnie stać i żyje w miarę rozsądnie to nie będę robic specjalnych ograniczen np na jakosci ubrań czy kosmetykow corki.
              Skoro do tej pory wydawala kieszonkowe rozsadnie i czasami placila za moja kawe w kawiarni z tego kieszonkowego , nie nadużyla nigdy mojego zaufania. Wiec w nia wierze, ze i większym budzetem sobie da rade.
              Ja nie miałam pytania czy jej pozwolic tylko o sposób policzenia ile powinnam jej dawać.
              • verdana Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 21:34
                Zapisuj przez cały miesiąc dokladnie, ile wydajesz na córkę - i tyle daj jej w przyszłym miesiącu.
                Tylko pamiętaj - nic poza tym jej nie kupuj, zadnego stawiania kawy w kawiarni, zadnych butów, bo stare sie rozleciały, żadnego sweterka, bo tak jej się podobał. I zadnych pretensji, jeśli córka wyda pieniadze na kurs na pizzę z kolegami - bo jest niezależna.
                Mam wrażenie, ze jest to dobry krok nie do samodzielności, ale do rozwalenia sobie życia rodzinnego. Nie mówiąc juz o tym, że córce nie bedzie sie opłaało ani wyprowadzic z domu, ani podjąć żadnej dodatkowej pracy. Bo dla niej przejscie do dorosłości moze okazac się szokiem.
      • hermenegilda_zenia Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 22:10
        Cóż, to nie kwestia braku zaufania, ale zwyczajnej znajomości twardych reguł życia w realu. Pompowanie kasy w córunię, która wie, jak podejść matkę - widać kompleks pochodzenia oraz braku wykształcenia i chęć przychylenia nieba dziecku "no, bo przecież ona powinna mieć lepiej jak ja w jej wieku" to prosta droga do wychowania pasożyta, który oczekuje, że wszystko spadnie mu z nieba, bez wysiłku, pracy. Widać, że poprzeczka i tak jest postawiona nisko, skoro nawet nie oczekujesz, że córka zda maturę i oczywiście już masz na podorędziu milion usprawiedliwień ("widocznie nie jest zdolna"). Nie stawiasz jej żadnych wymagań, zero i w podskokach realizujesz wszelkie jej zachcianki, cóż starcie z prawdziwym życiem może być dla dziewoi później dużym szokiem i wbrew pozorom nie pomagasz jej tym zupełnie.
        • state.of.independence Re: pytanie o budżet dziecka 09.04.12, 23:53
          Ja tak sobie czytam ten uroczy wateczek i sie wlasnie zastanawiam nad matura i kwestia jej zdania lub nie.

          Ciekawe co ta dziewczyzna bedzie robic w zyciu bez wyksztalcenia? Jaka prace podejmie w przyszlosci? Jako sprzataczka czy barmanka sie zatrudni, wychowana uprzednio na wysokiej stopie? Nie wydaje mi sie. To z czego bedzie zyc w przyszlosci?

          No chyba, ze rodzice zamierzaja utrzymywac dopoki za maz nie wyjdzie, liczac na to, ze maz okaze sie wystarczajaco majetny. Tylko, ze to droga do nikad i latwo sie przejechac, bo co bedzie jak maz nie bedzie mial checi lub mozliwosci sypac pieniedzmi z rekawa? Wyksztalcenie dziecka, aby moglo na siebie zarabiac, to niezbedna inwestycja w przyszlosc i nie oszukujmy sie w tym wzgledzie.
      • ritsuko Re: pytanie o budżet dziecka 12.04.12, 10:20
        Z tego co piszesz, jesteś fajną, rozsądną mamą, która ma zaufanie do dziecka. Moim zdaniem nie ma nic złego w takim "częściowym odcięciu" córki, bo to wprawka, przed normalną, stopniową separacją od rodziny. I oczywiste jest, że córka bierze pod uwagę pewien standard życia jaki miała teraz- dlatego Ciebie nie musi dziwić kwota, a dla innych będzie kosmiczna- bierz to pod uwagę czytając niektóre wpisy. Pamiętaj, że to swego rodzaju eksperyment- jak będziesz widziała, że coś nie gra, to możesz porozmawiać z córką i ustalić zasady na nowo. Powodzenia smile
      • kiddy Re: pytanie o budżet dziecka 20.04.12, 13:09
        Marzenkowie, ja się odniosę tylko do jednego zdania: "Jak corka nie zda matury to nie dlatego, ze chce tylko balować ale może bedzie na to za mało zdolna , nie wiem. Ale na pewno nie przez lenistwo." Dziś nie zdać matury?
        • jugra-84 Re: pytanie o budżet dziecka 23.04.12, 16:58
          Całkowicie rozumiem zdziwienie, ale niestety to bardzo częste...
          Przerażające, wiem.
    • milenka_net Re: pytanie o budżet dziecka 08.12.11, 19:27
      Jak cie stać na 1000 to nie bąź sknerą i daj jej 1500....
    • yoko0202 źle pytanie zadałaś 08.12.11, 22:32
      było nie podawać kwoty, bo się frustraci odezwali

      sorry, ale jeżeli w rodzinie są pieniądze i jakiś tam poziom życia, to chyba wymaganie od nastolatki, żeby jej 50 zł tygodniowo wystarczyło na kosmetyki, jakąś imprezę, basen, książkę, wypad do kina i milion innych rzeczy normalnych w tym wieku, to lekka przesada, tym bardziej, że dzieciak widzi, że mama nie żałuje sobie na fryzjera, kosmetyczkę czy ciuchy.

      nie sądzę, żeby dziewczyna aż tak się rozbestwiła, moja dostawała mniej więcej podobną kwotą, a teraz dostaje mniej bo mam chwilowo dołek finansowy, i jakoś żyje, nie narzeka, i rozumie.

      argumenty typu: jak pójdzie do pierwszej pracy i zarobi niecały tysiąc, to co wtedy? - mnie nie przekonują, niby dlaczego ma zarobić niecały tysiąc? niecały tysiąc to może zarobić licealistka pracując w weekendy jako hostessa w supermarkecie.
      • verdana Re: źle pytanie zadałaś 08.12.11, 22:39
        ma zarobic niecały tysiąc, aalbo półtora tysiąca - z ktiorych bedzie musiała sfinansoweać jeszcze jedzenie , a moze i mieszkanie - bo takie są teraz realia pierwszej pracy dla całej masy mlodych ludzi.
        Na przyklad tyle wynosi umowa -zlecenie w jednym z najwiekszych polskcich tygodników. penasja poczatkujacego nauczyciela czy asystenta. Mlodego lekarza-stazysty...
        • marzenkowie Re: źle pytanie zadałaś 08.12.11, 23:05
          A jaka jest róznica wydawania osobiscie na dziecko tysiąca zlotych miesięcznie , a dawanie tych pieniedzy dziecku na wydanie na te same rzeczy?
          jak ja bede jej rzeczy kupowala, to jak pojdzie do pracy za 1000 zl to tez jej będzie brakowalo - skoro jest przyzwyczajona do lepszych rzeczy. A jak mam pieniadze, to czemu ma na dziecko nie wydawać?
          To skoro jedziemy na wakacje na Barbados, to mam corki nie zabierac? Bo jak sie przyzwyczai to pozniej jej w życiu ciężko bo nie zarobi sama na takie wakacje? I mam ja w domu zostawić a sama sie wylegiwac na plaży?
          Jak pojdzie na swoje za swoja pensje to bedzie życ i za ile zarobi.
          Teraz ten tysiac złotych to żadna roznica kto kontroluje jego wydawanie ja czy corka. I tak ja go daje. A jak nie zda matury to mam sie jej wyrzec? Ze nadziei nie spełniła? Mnie mamusia nigdy nie kazala sie uczyc i studiowac żeby ja zadowolić, mowila tylko - badz uczciwym i pracowitym czlowiekiem a najgorsze w zyciu jest klamstwo.
          Mysle, ze 17 lat to juz taki wiek, ze mozna taka odpwiedzialnosc uniesc. A moja cork jest rozsadna i uczciwa. Za rok będzie dorosla, nie nauczy sie odpowiedzialności w 3 miesiace, jak wczesniej nie zacznie. Braknie w jeden miesiac na kino albo lepsza bluzke co ja chciala na wyjscie z chlopakiem w drugim miesiacu bedzie wiedziala jak robic, zeby nie braklo.
          • empirical Re: źle pytanie zadałaś 08.12.11, 23:31
            Roznica jest taka, ze gdy corka dostanie pieniadze od Ciebie, nie czuje jaki wysilek musieli wlozyc jej rodzice, by te pieniadze zarobic.
            Inaczej sie odbiera sytuacje, gdy dostaje sie od rodzicow spodnie, bilet, oplacony kurs jezykowy etc., a inaczej gdy dostaje sie zywa gotowke.

            Gdy idziesz z corka kupic dla niej laptopa, corka czuje ze dostanie prezent od matki.
            Gdy dasz jej kase, corka odbiera to jako swoja wlasna kase, i to ona sama kupuje sobie laptopa. Z czasem nie bedzie juz poczucia wdziecznosci, wrecz moze zaczac myslec ze "jej sie nalezy".

            Nawet jesli w przyszlosci zostanie jej zaoferowana praca za przykladowo 3 tysiace netto, moze sobie pomyslec, ze jej sie nie oplaca zapierniczac 40 godzin w tygodniu i lepiej nie robic nic - w koncu 1000zl dostanie od Was.

            • marzenkowie Re: źle pytanie zadałaś 08.12.11, 23:45
              To chyba moja córka wie lepiej co czuje , a zaraz potem ja.
              I jestem przekonana, ze nie ma różnicy czy dam laptopa w ręce czy gotowke na laptopa i zaden to wpływ na to czy się wychowa, ze sie należy czy ze czuje wdziecznosc.
              Od tego sie dziecko wychowuje od małego, zeby wychować jak nalezy, jak dziecko jest 17 letnie to juz sie wychowało i nie ma co udawać, ze teraz dopiero sie czegos dziecko uczy.
              I rozmawiałam z corka, mowi, ze to rodzice chca kontrolowac dzieci, zeby zawsze bylo że "laptop od mamusi" a nie ,ze mialo sie samemu decyzje jaki i czy w ogole ten lapotp kupic. I ma racje. mnie rodzice nigdy nie kontrolowali, i ja nie chce kontrolowac mojej corki , ja che żeby sobie dawala rade z wszystkim jak mnie braknie i kontrolowanie przeze mnie pieniedzy w tym nie pomoze.
              • empirical Re: źle pytanie zadałaś 09.12.11, 10:12
                Chcesz dac corce niezaleznosc, ale on JEST zalezna. Od Was.
                Corka mysli, ze jest dorosla, ale nie jest.
                Czlowiek dorosly i samodzielny sam zarabia na swoje utrzymanie.

                A corka widzi tylko przyjemna ta strone "samodzielnosci"- wydawanie pieniedzy, a nie ich zarabianie.

                Jezeli postanowisz jednak dawac corkce te pieniadze, to przynajmniej zorganizuj jej jakies praktyki zawodowe, chociaz pare godzin w tygodniu.
                Praca uczy doroslosci i odpowiedzialnosci o wiele lepiej niz dawanie pieniadzy na zakupy i wydatki.
              • archeopteryx Re: źle pytanie zadałaś 06.04.12, 12:22
                > Od tego sie dziecko wychowuje od małego, zeby wychować jak nalezy, jak dziecko
                > jest 17 letnie to juz sie wychowało i nie ma co udawać, ze teraz dopiero sie c
                > zegos dziecko uczy.

                Jest takie powiedzenie, że człowiek się uczy całe życie i dużo w tym prawdy. Kompletnie nie rozumiem Twojego stwierdzenia, że siedemnastolatka jest już ukształtowanym człowiekiem. Uważam, że właśnie w tym wieku dopiero zaczyna się nabywać doświadczeń i umiejętności, które zaważą na całym przyszłym życiu.

                Wracając zaś do meritum - jak wiele innych wypowiadających się wcześniej osób uważam, że kieszonkowe to pieniądze na własne, drobne wydatki. Wszystko co potrzebne do zapewnienia wykształcenia lub dodatkowych umiejętności/kwalifikacji w tym wieku należy do rodziców. Nie zostawiłabym dziecku decyzji o tym czy kupuje podręczniki i inne pomoce naukowe, czy woli sobie sprawić więcej ciuchów. Czy wyda pieniądze na kurs angielskiego czy jednak będzie przez miesiąc jadać obiady w knajpach. To przecież absurd! Piszesz, że najwyżej nie zda matury i nie pójdzie na studia, bo przecież nie każdy musi. Oczywiście, że nie każdy musi, ale wykształcenie może jednak znacząco przyczynić się do możliwości znalezienia dobrej pracy i zapewnienia sobie życia na godziwym poziomie.
                • asta9126 Re: źle pytanie zadałaś 06.04.12, 18:14
                  Nie wyobrażam sobie jak można nie zdać matury chodząc na dodatkowe lekcje/kursy/korepetycje. Chyba trzeba liczyć na to, że same zainwestowane w to pieniądze - bez nauki - pomogą wink.
            • hellulah Re: źle pytanie zadałaś 08.12.11, 23:56
              U nas zakup tego przykładowego laptopa dla córki jest z pieniędzy wspólnych. Nie tyle prezent od rodziców, ale sensowny, konieczny zakup, ze wspólnej puli na wydatki tego typu oraz żywność, czynsz, media, paliwo itp. Kupuje się laptop to wspólnej kasy ubywa, trzeba rozplanować, jak wykorzystać resztę. A kupno kolejnego lapka dla mamy czy papy jest tak samo omawiane/konsultowane wspólnie.

              Córka (trochę młodsza) ma kieszonkowe plus "wziątki" od babć i dziadków. Wydaje te pieniądze jak chce, nie konsultuje, ale też często się chwali zakupami czy planami wydatków. Sporo odkłada na wakacje. Kupuje sobie niektóre książki, bardziej fantazyjne ciuszki, płaci za kino, za sprzęt i materiały do hobby.

              My kupujemy podstawowe ciuchy i buty, kosmetyki (baza pielęgnacyjna, kremy lecznicze), płacimy za wyjazdy, kursy, książki itd.
    • girl.anachronism Re: pytanie o budżet dziecka 09.12.11, 11:20
      według mnie taki uklad nie jest zbyt dobry dla osoby w tym wieku.

      doradzałabym, żeby ten budżet ograniczyć np. do 400-500 zł miesięcznie i żeby córka opłacała z tego swoje wydatki, ale drugiej potrzeby. czyli ona płaci za ciuch na imprezę, książkę do poczytania, hobby, wyjście z przyjaciółmi; Wy płacicie za lekcje dodatkowe, książki do szkoły, ubrania na zimę itd.

      nie czułabym się jako nastolatka pod opieką rodziców z tym, że jeśli nie kupię sobie butów na zimę za tyle pieniędzy ile mam to nie będę ich miała. a różne rzeczy się zdarzają - jednego dnia córka może wydać ostatnie pieniądze na jakąś przyjemność, a następnego dnia jakaś bardzo potrzebna rzecz może jej się zniszczyć. wiem, że to dobra nauka życia i że w dorosłym życiu już nie będzie tak, że w razie czego rodzice poratują, ale ja chyba zapłakałabym się w takiej sytuacji i potem miałabym cały miesiąc stresu, czy oby na pewno na wszystko mi wystarczy. jeśli masz wrażliwą córkę, to może to być problem i może ją to w jakiś sposób przerosnąć.
    • pamplemousse1 Re: pytanie o budżet dziecka 09.12.11, 12:26
      1000 zł to bardzo dużo, niech w wakacje pójdzie zarabiać, np. McDonald, doceni wartość pieniądza

      No chyba, że ustalicie, że absolutnie nic więcej jej nie kupisz, ale już to widzę smile)
    • demonii.larua Re: pytanie o budżet dziecka 09.12.11, 12:54
      Jestem za, jeśli kwota dla Ciebie jest odpowiednia i na nią Cię stać. Uwarunkowałabym jednak priorytet wydatków, w sensie że najpierw córka musi opłacić rzeczy niezbędne pt. telefon, korepetycje czy kurs czy co tam jeszcze związane z edukacją - jeśli do tej pory na takowe uczęszczała. Nie wiem czy jasno się wyraziłam, chodzi o to by nie rezygnowała z rzeczy dla niej istotnych, obowiązkowych nawet - w tym wieku to jednak jest edukacja, na rzecz szmatek czy kosmetyków albo wypadów do kina. Po "opłaceniu rzeczy pierwszych/ważniejszych z listy" reszta zostaje na szmatki czy przyjemności. Możecie sobie wspólnie zrobić listę - ku pamięci, żeby z głowy nie wyleciało, wtedy nawet po miesiącu można zauważyć jak córce idzie gospodarowanie. Jeśli się okaże, że z czymś sobie nie radzi kwotę zawsze można zmniejszyć o tą, którą jednak Ty powinnaś za nią dysponować.
      • deszcz.ryb Re: pytanie o budżet dziecka 09.12.11, 23:14
        > Jestem za, jeśli kwota dla Ciebie jest odpowiednia i na nią Cię stać. Uwarunkow
        > ałabym jednak priorytet wydatków, w sensie że najpierw córka musi opłacić rzecz
        > y niezbędne pt. telefon, korepetycje czy kurs czy co tam jeszcze związane z edu
        > kacją - jeśli do tej pory na takowe uczęszczała.

        Tylko właśnie o to chodzi - jeżeli dasz komuś 1000 złotych z przykazaniem, że ma sobie za to opłacić np. kurs, korepetycje, telefon itp. to tak, jakbyś mu tak naprawdę dała tylko 600 złotych. Więc jaka to samodzielność? Poza tym tak jak ktoś już tu pisał - dziewczyna pozna tylko przyjemność z DOSTAWANIA pieniędzy, nie z ich ZARABIANIA. Jaka to dorosłość? Jaka odpowiedzialność?

        Poza tym powtarzam już trzeci raz: dziewczyna ma 17 lat. Do usamodzielnienia się został jej tylko ROK. Po co to w sztuczny sposób przyspieszać [i to jeszcze w taki nieprzemyślany, NIC nie dający sposób]?
    • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 12:06
      Witam was, przypomniałam sobie ostatnio o tej dyskusji i postanowiłam napisac co u nas. Zrobiłam, jak pisałam. Córka jest zachwycona. Na poczatku byla jedna wpadka, bo chciala isc do kina a nie miala budzetu. Powiedzialam, ze moge jej przelać wczesniej 3 dni na następny miesiąc, to mi powiedziala, ze tak to to sie niczego nie nauczy i odmowila. Poszla za tydzien jak było juz po terminie 'wyplaty'. Corka lepsza jak matka smile ale jestem z niej dumna! jak będzie dobrze, dostanie podwyżke od maja, ale jeszcze nic nie wie! A tata chodzi nadety jakby to on sam tak dobrze gospodarował i mówi, ze ma to po nimsmile
      • asta9126 Re: pytanie o budżet dziecka 02.04.12, 17:10
        Jak z tysiaka już nie starczyło na kino to nie wiem czy jest być z czego dumnym wink
        Ja jako 21-latka zarabiająca 1200 (a kiedyś dostająca 100zł kieszonkowego) nie jestem chyba w stanie zrozumieć tego typu problemów po prostu. Co to za wielka sztuka wydawać pieniądze i rozsądnie rozporządzić taką kwotą? Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i nie pamiętam, więc zadam pytanie: czy po odjęciu opłat za kursy, bilety i in. obowiązkowe rzeczy zostaje jej tego kieszonkowego tyle samo co dostawała kiedyś czy więcej?
      • artx2 Re: pytanie o budżet dziecka 05.04.12, 12:53
        Jeśli tak was stać to powinniście, miast dawać jej pieniądze za nic, zorganizować jej jakąś pracę. Jeśli nie ma jakiejś dostępnej dla niej, to po prostu umówć się z właścicielem i płacić mu by zatrudnił ją na te kilka dni w tygodniu i by dawał jej tego tysiaka ale wtedy będzie się lepiej uczyć samodzielnosci niz gdy dostaje żywą gotówkę do rączki. Prawdę mówiąc te pieniądze to pensja za to że dziewczyna jest waszą córką czy co? A może masz święty spokój bo już nie musisz się zajmować większością drobnych spraw córki? Nie wiem czy to dobrze świadczy o tobie jako matce...
      • stasi1 ciekawe czy starczy jej pieniędzy 28.04.12, 12:39
        aby wyjechać na wakacje, nawet po tej podwyżce
    • guderianka Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 12:16
      Chyba ciut późno na kieszonkowe. W tym wieku niech sobie panna dodatkowej pracy poszuka skoro chce mieć swoje pieniądze.
      • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 12:27
        To nie kieszonkowe. Corka zarzadza całymi pieniędzmi jakie do tej pory na nia wydawalam, ciuchy, dodatkowe lekcje, rzeczy do szkoly czasem jedzenie do domu kupi. Przynajmniej oprócz pradu i wody wiem dokładnie ile mnie dziecko miesiecznie kosztuje. smile
        • attiya Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 12:44
          to co to w takim razie jest jak nie kieszonkowe?
          wynagrodzenie? za co?
          • iin-ess Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 15:45
            attiya napisała:

            > to co to w takim razie jest jak nie kieszonkowe?
            > wynagrodzenie? za co?

            to jest utrzymywanie maloletniego i uczącego się dziecka? ty swoich nie utrzymujesz?
        • guderianka Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 13:35
          Tzn. to u Ciebie już funkcjonuje czy masz zamiar wprowadzić-bo nie rozumiem teraz ?
          • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 13:45
            Juz jest. Corka chciala tak spróbować. myśmy sie zgodzili i jest. to zlosliwe co pisze ktos, ze nie moge jej dawac pieniedzy jak nie zarabia. przeciez kazde dziecko jak sie uczy jest na garnuszku rodzicow. to zamiast isc z nia do sklepu i zaplacic za cos czego potrzebuje, to moze placic sama. I tak my pieniadze dajemy. Tyle co wydawalam wczesniej wydaje teraz. I corka wszystko ma.
            • guderianka Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 13:48
              I jak to funkcjonuje ?
              Masz pewność, ze dobrze sie odżywia ?
              • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 13:54
                no funkcjonuje. jak gotujemy razem to chyba wiem co je. jak coś ugotuje i zostawi w piekarniku to też wiem co nam zostawila. dlaczego sie ma źle odżywiać? Córka lubi dobrze zjesc i dobrze gotuje jak ja.
                • ax222 Re: pytanie o budżet dziecka 03.04.12, 08:35
                  Lodówkę też macie podzieloną na części?

                  A podliczniki córka ma?
              • bei Re: pytanie o budżet dziecka 20.04.12, 09:08

                U nas kieszonkowe od przedszkola (chlopcy zaczynali od tygodniowek-2 pln)
                Teraz siedmiolatek ma 5 pln, a gdy starsi dorastali do konta (13 lat) wrzucalismy tam kaskę na komunikację, obiady szkolne, na fundusz prezentowy itp
                Im starsze dziecko, tym suma wyższa i coraz wiecej na glowie zarzadzajacego kontem
                Uniknelismy ciaglego wolania- proszę daj mi 10 pln itp
                Extrassy- czyli wycieczki, dofinansowanie do odziezy sezonowej, ale nie cala odziez dzieci kupują sami.
                -Nauczyli sie tym gospodarowac lepiej ode mniebig_grin
                Zawsze mają cos odlozone, często ciulają na rozbudowanie sprzetu komputerowego , dokladają do swoich niespodziewanych wydatków (np jedna trzecią do nowych oprawek okularowych)-
                olaromanska.blox.pl/html

                www.dlaleszka.cba.pl/
        • leszekes Jesteś jedną z tych matek, które pytają mądrych 06.04.12, 16:17
          ludzi, ale ich nie słuchają. Zrobisz tak jak chcesz. Szukasz potwierdzenia słuszności podjętej przez siebie złej decyzji. Tutaj nie twoja córka jest problemem a ty sama.

          Jakby na sprawę nie spojrzeć, wg mnie krzywdzisz własne dziecko. Dajesz a nie uczysz życia. Robisz z niego życiową kalekę, który nigdy nie doceni wartości pracy. Nawet takiej, która przynosi duże zyski.
          Żal mi ciebie, bo nie wiesz co czynisz sad

          marzenkowie napisała:

          > To nie kieszonkowe. Corka zarzadza całymi pieniędzmi jakie do tej pory na nia w
          > ydawalam, ciuchy, dodatkowe lekcje, rzeczy do szkoly czasem jedzenie do domu ku
          > pi. Przynajmniej oprócz pradu i wody wiem dokładnie ile mnie dziecko miesieczni
          > e kosztuje. smile
    • aneta-skarpeta Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 13:55
      jak masz to daj, ale niczego to jej nie nauczy
      bo 1000 na przyjemnosci to duzo- oczywiscie kazda z nas z łatwoscią przehulałaby i 10 razy tyle w miesiacu, ale nie o to chodzi

      dostaje spora sume na przyjemnosci, a sprawy wazne sa oplacane przez rodzicow- myslisz, ze jej nie dasz stowki jak przehula wszystko w 2 tygodnie?

      ja bym podwyzszyla co najwyzej kieszonkowe do 500zł i oplacala kursy, ubrania sezonowe, a ona ma sie martwic o telefon, kosmetyki, kino, dodatkowo szmatkę czy odkladanie na wyjazd na wakacje pod namiot
      • marzenkowie Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 14:07
        chyba dziesiaty raz pisze, ze to nie tylko na przyjemnosci, tylko na wszystko, nie ma ze my cos oplacamy. my placimy za prad i wode. jedzenie tez czasem kupuje za swoje. wszystkie wazne rzeczy od grudnia placi corka i cieszymy sie, ze o wszystko umie zadbac i lekcje dodatkowe i na wycieczke tez sobie z tego zapłacila i plaszcz na wiosne. no to co ma córka bez ubran chodzić, czy mam jakiś przymus chodzenia z nia za reke do sklepu?
        • erba Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 16:53
          A ja się ciesze, że Wam wyszło, zresztą z postów można wyczuć, że jesteście rozsądną poukładaną rodziną. Nie uważam wcale, że 17 latek to bezwolne nieodpowiedzialne stworzenie, które większą sumę przepuści na frytki i piwo. Są różni ludzie. Moja przyjaciółka od 16 rż. mieszkała sama, bo jej mama pracowała za granicą. Dostawała pieniądze na miesiąc, za które musiała zapłacić za mieszkanie, jedzenie, ewentualne kursy itp., dziewczyna normalnie zdała maturę, dostała się na studia, nie zrujnowała mieszkania imprezami. Jak pamiętam siebie z tamtych czasów, to też jestem pewna, że normalnie rozłożyłabym wydatki. Niektóre nastolatki są rozsądniejsze niż część dorosłych. A matka chyba najlepiej zna swoją córkę.
          • aneta-skarpeta Re: pytanie o budżet dziecka 29.03.12, 16:42
            to ja w takim razie nie widze sensu na dyskusje
            system 1000 sie sprawdza, stac ich, córka się wyrabia to o czym tu dyskutowac?
            • artx2 Re: pytanie o budżet dziecka 05.04.12, 13:04
              Nie, system się nie sprawdza bo nie ma podstawowego parametru - ahni nie są całkowicie rozdzielni, co dopiero mówić o osobnym mieszkaniu, ani dziewczyna nie pracuje na te pieniądze - więc o jakiej samodzielności tu mowa? Zaletą jest że jest wygodny, przynajmniej na razie, dla obu stron...
        • wmw73 Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 19:57
          dopiero dziś zauważyłam wątek - pozwolę sobie nie zgodzić się z opiniami, że ta prośba młodej dziewczyny była podejrzana, że 17 lat to za mało na samodzielne gospodarowanie środkami ( fakt, nie w pełni samodzielne, ale w znacznej mierze tak... ); myślę, że to był bardzo dobry pomysł ( zresztą jak dotąd zdaje się młoda sobie radzi ) - tak, wiem, jest w domu, nie wie jakie są koszty jego rzeczywistego utrzymania... - czy na prawdę nie wie..?
          Ten pomysł w żaden sposób nie niszczy struktury rodziny, w żaden sposób nie ogranicza możliwości dodatkowej pracy siedemnastolatki ( myślę, ze wręcz może ją do niej zachęcić, jeśli zorientuje się, jakie są realne koszty choćby wyjazdów wakacyjnych ).
          Szczerze mówiąc sama zaczęłam takie życie ciut wcześniej, no, nawet zasady były ostrzejsze, wcześniej nie miałam kieszonkowego, nie było żadnych dodatkowych bonusów ze strony rodziny, z Babcią umówiłyśmy się, że jeśli chcę takiej samodzielności, to ponoszę połowę wszystkich domowych rachunków. Bardzo dużo się nauczyłam, zwłaszcza, że dysponowałam tylko minimalną rentą rodzinną i tym co zarobiłam dając korki i pracując w wakacje - fakt, wiedziałam, że konsekwencja mojej Babci nie pozwoli jej na żadne ustępstwa i holowanie mnie, bo przepuściłam te środki ( co najwyżej mogłam liczyć na ewentualną pożyczkęsmile ). Myślę, że właśnie pozwolenie na taką samodzielność dobrze przygotowuje do życia, wcale nie pokazuje, że "coś nam się należy", natomiast uczy planowania, czasem mocno rozciągniętego w czasie oszczędzania, zabezpieczania zawsze jakiejś kwoty na nieprzewidziane wydatki i prostych konsekwencji swoich działań. Do tego dochodzą kwestie organizacji płatności i odpowiedzialności za nie ( nie oszukujmy się - jesteście pewne dając dziecku na bilet miesięczny, abonament czy doładowanie, że rzeczywiście zrobią tą płatność..? ). Zgoda, nie często jest możliwe zapewnienie akurat takiej kwoty młodemu człowiekowi, cóż, czasem mamy bardziej pod górkę, ale akurat to doświadczenie + wsparcie emocjonalne i miłość naszej rodziny to najlepsza wyprawka na dorosłe życie.
          Gratuluję marzenkowiesmile, także cierpliwości wobec nieuzasadnionych uszczypliwości. Fajnie, że pojawił się taki temat,
          pozdrawiamsmile
        • wrzesniowamama07 Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 23:45
          No i cudnie że się wam tak udało oddzielić budżet dziecka... tylko czemu to ma służyć oprócz złudy samodzielności?

          Od razu piszę, że mnie stać. 1000 złotych nie robi na mnie wrażenia, jeśli chodzi o miesięczny koszt utrzymania dziecka. Ale budżet dziecka w moim pojęciu nie istnieje. Są stałe wydatki, które rodzic pokrywa (język, bilet miesięczny, ciuchy podstawowe, kursy, obiady w szkole). I to nie jest żaden budżet, żadne samodzielne gospodarowanie, tylko jak w budżecie państwa - wydatki sztywne. Trzeba zapłacić. Można się bawić w ciuciubabkę i dać (przelać) pieniądze na konto latorośli, ale sensu to nie ma bo niczego nie uczy oprócz możliwości pochwalenia się znajomym że rodzice dają mi tysiaka.

          I jest część kieszonkowa, którą dziecko może gospodarować, przesuwać wydatki, oszczędzać, szaleć. I jak nie starcza, to może pomyśleć, że warto sobie dorobić. Jestem fanką rozwiązań amerykańskich, ale znanych też w dobrych ziemiańskich rodzinach w dwudziestoleciu międzywojennym, gdzie dzieci ludzi których było STAĆ, jeśli chciały coś ekstra, zarabiały na to - wykonując prace dodatkowe przy domu, hodując króliki, pomagając "w obejściu".

          Samodzielność zdobywa się samemu, jak wskazuje to słowo. Dana samodzielność to fikcja, która oczywiście może być piękna i bajkowa, ale ma się do życia jak pięść do nosa, i zresztą tak boli potem jak zderzenie fikcji z pięścią.

          Pieniądze "budżetowe" mogłoby dostać moje dziecko - ale to za lat kilkanaście - jakby wyjechało na studia i się częściowo usamodzielniło "życiowo", a jednocześnie finansowego wsparcia by wymagało. Wtedy - tak, to naturalne.
        • leszekes A pracować umie? 06.04.12, 16:26
          Zna wartość prawdziwej pracy?
          Nie dopuszczasz do siebie myśli, że w przyszłości będzie musiała pracować, co?
          Jak dobrze, że moja Mama była mądrzejsza. Stać rodziców było na WSZYSTKO, ale jak chciałem wyższe kieszonkowe to musiałem Ojcu w zakładzie pomagać. Płacił tak samo jak pracownikom i wymagał tego samego. Żadnych ulg.
          Raz skończyłem pracę przed czasem. Nie dał nic. Powiedział, że nie na to się ze mną umawiał. Wtedy uważałem, że mnie skrzywdził, ale dzisiaj uważam, że postąpił właściwie.

          marzenkowie napisała:

          > chyba dziesiaty raz pisze, ze to nie tylko na przyjemnosci, tylko na wszystko,
          > nie ma ze my cos oplacamy. my placimy za prad i wode. jedzenie tez czasem kupuj
          > e za swoje. wszystkie wazne rzeczy od grudnia placi corka i cieszymy sie, ze o
          > wszystko umie zadbac i lekcje dodatkowe i na wycieczke tez sobie z tego zapłaci
          > la i plaszcz na wiosne. no to co ma córka bez ubran chodzić, czy mam jakiś przy
          > mus chodzenia z nia za reke do sklepu?
        • niepelnosprytny30 Re: pytanie o budżet dziecka 10.04.12, 20:07
          żałosne wiesz? Dasz jej 1000 a za jakiś czas powie ci ze chce 2k na miesiąc bo już jej na waciki nie starcza. Rozpuszczona smarkula jak dziadowski bicz i tyle. Przyszły mąż facet będzie miał przerąbane.
        • heros3x Re: pytanie o budżet dziecka 16.04.12, 13:16
          Ciekawy eksperyment smile
          Właściwie to czemu nie, ale może na początek warto by mieć pewien wgląd w te finanse córki, tak na wszelki wypadek i dmuchając na zimne.
          Wysokość kwoty w głównej mierze zależy od możliwości rodziców, ale można kombinować i tak że dajemy jakaś kwotę i podwajamy każde zarobione osobiście pieniądze, czyli z jednej strony coś dostaje, z drugiej ma motywację żeby szukać sobie zajęcia na popołudnia, weekendy czy wakacje.
          Powodzenia smile
      • najlepszygeorge Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 18:30
        Ja to się dziwię sporej części komentujących - zazdrościcie czy jak? 1000 pln to dla części osób wcale nie jest dużo. Oczywiście, że bardziej wychowawcze byłoby gdyby córka sama pomyślała jak ten 1000 pln zarobić, ale jest na tyle w dobrej sytuacji, że tego robić nie musi. A na naukę tzw. życia ma jeszcze bardzo dużo czasu przed sobą.

        Obowiązkiem rodziców jest zapewnienie odpowiednich warunków do rozwoju swoim dzieciom i drugorzędną sprawą jest czy dajemy 1000 pln bezpośrednio czy też córka miałaby każdy zakup konsultować z mamusią.

        I jeżeli mamusia ma zaufanie do córki to tym bardziej powinna się zgodzić i zobaczyć jak to zarządzanie pieniędzmi będzie wyglądać w praktyce. Wychodzę z założenia, że córka nie jest przedstawicielem bananowej młodzieży, która nie wie skąd sie biorą pieniądze.
        • artx2 Re: pytanie o budżet dziecka 05.04.12, 13:12
          Twierdzisz że wie, skąd są pieniądze? A skąd niby, jeśli nie zarobiła SAMODZIELNIE ani grosza? A spróbój wyjaśnić ślepemu co to są kolory...
          • najlepszygeorge Re: pytanie o budżet dziecka 06.04.12, 16:54
            A ona niedorozwinięta jest czy jak? 17letni wiedzą, że pieniądze biorą się z pracy. Ja SAMODZIELNIE nigdy nie doiłem krowy, a mimo to wiem skąd sie bierze mleko.
            • asta9126 Re: pytanie o budżet dziecka 16.04.12, 09:38
              Niektóre nastolatki naprawdę nie do końca są świadome skąd są pieniądze. Przykład mojej młodszej siostry, która stwierdziła, że 1500zł za telewizor to mało. Może i tak, niedrogo jak na nowoczesny telewizor, ale dla osoby pracującej to miesiąc roboty przez pół dnia i to przy założeniu, że nie potrzebuje na nic więcej.

              Jednak wiedzieć, jak się zdobywa, a zdobyć coś to różnica, ogromna.
    • imasumak Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 17:58
      Jeżeli faktycznie nie dostanie już ani złotówki na nic, to suma nie jest wygórowana. Uzgodnij z nią może, że musi z tego odłożyć na grubsze wydatki, typu buty zimowe i kurtkę. Jak będzie coś chciała więcej, to musi sobie dorobić na wakacjach.
      • sabka22 Re: pytanie o budżet dziecka 28.03.12, 22:59
        Fajna sprawa.
        Głupotą by było gdyby 17latce wprowadzić kieszonkowe 50zł...trzeba iść do przodu a nie cofać dzieci i ich samodzielność do tyłu,gdyby była tu mowa o zbuntowanej nastolatce,palącej i pijącej to na pewno matka nie rozważałby nawet takiej możliwości a tu widać z postów że dziewczyna ogarnięta bo rzadko która nastolatka gotuje,po za tym dopóki się uczy to jest na utrzymaniu rodziców i ot oni muszą jej wszystko zapewnić wiec wysyłanie do pracy dziewczyny która chodzi do szkoły jest głupotą.Przyjdzie czas na pracę i rodzinę a wtedy myślę będzie doskonale umiała poradzić sobie na "swoim".
        • roksanka_3 Re: pytanie o budżet dziecka 30.03.12, 10:07
          jednak 1000 zl a 50 to jest skrajna przepasc w porywnywaniu tych kwot,
          17 latka to oczywiscie nastolatka jeszcze do tego niepelnoletnia, dajac jej 1000 zl ( w sazadzie tyle ile sie zarabia na poczatku kariery zawodowej) i wydajac w zasadzie tylko na przyjemnosci to chyba nie jest madre wychowanie, a czemu sadze ze to tylko na przyjemnosci?
          bo to nie jest osobny budzet, to sa nadal kieszonkowe, nie musi oplacac pradu gazu i w zasadzie jedzenia tez nie, wiec jaki to osobny budzet??
          ze sobie zaplaci za wlasna wycieczke? ze sobie jedzenie kupi w sklepiku szkolnym? zadna mi odpowiedzialnosc, ze za tel zaplaci? przeciez to jej tel i jej rozmowy i smsy, gdyby autorka watku faktycznie chciala jej wydzielic osobny budzet to niech dziewczyna sie doklada do oplat za dom/mieszkanie i media itd w przeciwnym razie ona nadal dostaje kieszonkowe tyle ze 5 razy wieksze ku uciesze na pewno dziewczyny
          a mam jeszcze takie pytanie czy mama ma zamiar w jakis sposob kontrolowac te wydatki? czy naprawde zaplaci za jakis tam kurs i na niego chodzi? czy naprawde zaplaci za wycieczke szkolna i na nia wyjedzie (zamiast isc na kilkudniowa domowke i pic)? zaufanie zaufaniem nie twierdze ze dziewczyna jest zla ale nastolatka bylam stosunkowo niedawno i wiem co do glowy przychodzi dzieciom tym bardziej w spoleczesntwie rowiesnikow,

          a podejscie mamy do nauki dziecka matury i studiow godne pozalowania, wcale bym sie nie zdziwila gdyby corka wogole nie oplacala sobie zadnych korepetycji i kursow (mama nawet by sie nie skrzywila pewnie) tylko przewalala cala kase na przyjemnosci, skoro podejscie mamy do nauki jest takie a nie inne
          ciekawa jestemjak corka skonczy szkole-o ile skonczy, jezeli bez matury i studiow jak sobie poradzi? nie kazdy jest na tyle zdolny sam w sobie ze bezpapierka i szkoly potrafi zarobic dobrze na siebie i rodzine...malo jest takich osob
          tym bardzei jesli dziewcze jest przyzwyczajone do" luksusu" i do dostawiania tysiaka za nic, i w zasadzie na nic szczegolnego nie wydajac, jak wejdzie w zycie dorosle i dostanie zasilek dla bezrobotnych 600-700 zl (nie wiem ile wynosi) i bedzie musiala sie sama utrzymac, no chyba ze rodzice maja zamiar utrzymywac do 40-stki coreczke
          • najlepszygeorge Re: pytanie o budżet dziecka 06.04.12, 17:00
            "a podejscie mamy do nauki dziecka matury i studiow godne pozalowania"

            Godny pożałowania to jest raczej ton twojej wypowiedzi. Praktycznie nic nie wiesz o tej matce i córce, a już oceniłaś w jedyny 'słuszny' sposób. Niby dlaczego tysiąc to za dużo? Dla jednych dużo dla innych nic. Nie bardzo rozumiem dlaczego 17latka nie może mieć tysiaka skoro może już prowadzić samochód.
    • zapijaczony_ryj Moim zdanie dać 1000zł dziennie 29.03.12, 12:18
      marzenkowie napisała:

      > Drogie mamy, postanowiałam sie was poradzic na forum.
      > mam corke za chwile 17 letnia. Po ostatnich rozmowach i dyskusjach padla propoz
      > ycja, zeby corce dawac miesiecznie pieniadze na kieszonkowe, jej telefon, drobi
      > azgi do szkoly rozrywki, jedzenie namiescie ja ma ochote i ubranie i w sumie tz
      > w życie, tak zebym nie musiała juz nic jej dokupywac. Corka sama chce kupowac i
      > uczyc sie zarzadzac pieniedzmi. W sumie jestem za, jest tylko kwestia ile mies
      > iecznie takie "utrzymanie dziecka" powinno wynosic.
      > Ze strony corki padla propozycja 1000 zl. Nawet by mnie było stac, ale chciałam
      > sie zapytac o wasze zdanie.

      Niech się dziewczyna uczy jak gospodarzyć !
      • azile.oli Re: Moim zdanie dać 1000zł dziennie 29.03.12, 12:40
        To nie jest wcale zły pomysł i jednak uczy gospodarowania pieniędzmi. Bo kieszonkowe jest na przyjemności tylko i fakt, jakby wqydała wszystko na ciuchy, to nie poszłaby do kina. Ale tu dziewczyna opłaca naukę języka, bilety, wycieczki - czyli jednak nabywa umiejętności, że trzeba odłożyć na opłaty stałe, że w danym miesiącu jest wycieczka, więc nie kupi tej bluzeczki teraz, tylko z następnej ''wypłaty''. Jak zauważa, że przydałby się jej nowy płaszcz, to odłoży potrzebną na niego sumę, a ograniczy wyjścia z koleżankami na pizzę.
        Jak moje dzieci wiedzą, że zapłacę za wszystko, nawet, gdy nałoży się potrzeba płaszcza , butów, wyjazd na wycieczkę, to tak naprawdę gospodarować kasą się nie uczą.
        Ale one mają wpojone, że najpierw obowiązkowe płatności, a reszta wg osobistych wyborów. I na dodatek warto coś odłożyć.
        Mogłabym wdrożyć taki system , jak autorka wątku, ale akurat u nas nie widzę potrzeby. Gdyby dzieci chciały, to czemu nie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja