chimba
16.12.11, 13:32
No i zwolniłam się z pracy - i teraz jestem bezrobotna... ale za to trójka dzieci szczęśliwa... Zwolniłam się za porozumieniem stron. A najśmieszniejsze jest to, iż coś mi się pomyliło i urlop wychowawczy kończył mi się nie 15 grudnia tylko 7 grudnia. Więc kilka dni wagarowałam... Normalnie dezercja. Ale szef nie lepszy, bo gdybym się nie przypomniała to on by w ogóle nie skojarzył iż powinnam już wracać do pracy... No ale zwolniłam się choć mi trochę żal.. Żal kolegów, bo fajni i to sami koledzy, no i samego biura - nowa siedziba jeszcze pachnie farbą... no i cisza i spokój... no i pracy, ale tak troszeczkę. Czemu podjęłam taką decyzję, kiedyś już pisałam o pracy tu jest link: forum.gazeta.pl/forum/w,567,130661778,130661778,Koszt_opiekunki.html. Niestety dojazd do pracy koszmarny - dobra godzina i to samochodem - a ja musiałabym pewnie dwoma autobusami... Co mi powiedział szef, że jak kiedyś będę chciała wrócić do pracy przyjmie mnie z powrotem. Tylko ciekawe kiedy to będzie. Niby fajnie, tylko wolałabym jednak pracować bliżej miejsca zamieszkania.