Tony ubrań - ostateczny cios.

29.12.11, 13:44
Zeszłam dziś do piwnicy, ogarnięta szałem noworocznego sprzątania.
Zeszłam i zaraz wyszłam.
Mam tam kilkanaście w sumie worków, kartonów i walizek pełnych ubrań moich, męża, dzieci.
Jestem bardzo bliska by samej sobie nadać tytuł zbieracza, ktory żyje w korytarzach zrobionych z bardzo-przydatnych-ale-nie wiadomo kiedy-rzeczach.
Wstępny plan jest taki, żeby wśród dzieciowych zrobić selekcję - dobre po starszym dla młodszego, za małe oddać dzieciatym znajomym.
Ale co tymi dzieciowymi i naszymi, które są dobre, tzn, nie zniszczone, ale ciut już niemodne?
Albo co z ciążowymi?
Allegro absolutnie odpada, chyba że w alternatywnej rzeczywistości, w której nie chodzę do pracy i nie mam dzieci.
Są te kontenery na ubrania, ale kolacze mi się, że te rzeczy idą na przemiał, a moje są jednak w kondycji lepszej niż szmaty.
Co zrobić z tą górą porządnych, ale niechcianych ubrań?
    • kk345 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 13:46
      Caritas? Miejscowa parafia? PCK?
    • morgen_stern Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 13:47
      Ja oddałam do stowarzyszenia zbierającego ubrania dla podopiecznych pewnego szpitala psychiatrycznego. Jakby co, będę tam miała chody tongue_out
    • sanjuna Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 13:47
      zaniesc do ciuchlandu?
    • magata.d Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 13:48
      Wyrzucić na smietnik, jak nie masz czasu sprzedać. Ewentualnie zanieść do jakiegos ośrodka dla bezdomnych np, lae na to pewnie tez czasu nie masz.
      • sarling Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 13:55
        Oczywiście, że miałabym czas, właśnie o takie miejsca pytam. Przecież nie o darmowy odbiór z domu, z posprzątaniem piwnicy gratis.
      • izuniap78 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 15:04
        Ja ostatnio oddałam do Domu Samotnej Matki. Bardzo chętnie przygarnęli. Nie tylko ubrania, ale też wanienkę, przewijak, zabawki.
    • sarling Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 13:52
      Chodzi mi o bankowy namiar, gdzie z pewnością przyjmą ubrania. Nie wszystkie miejsca, zajmujące się pomocą potrzebującym chętnie pobiera cuchy. Bo trzeba je przejrzeć, zdezynfekować itd. W PCK np. nie chcieli, w domu samotnej matki woleli pieniądze.
      Ciucholonad to chyba normalny sklep, nie odnoszę niezjedzonych ogórków do warzywniaka uncertain
      Szpital psychiatryczny...hmm, nie mam tam daleko, sprawdzę. Oni mają tam zdaje się program dla osób przewlekle chorych - taki na wyjście w świat.
      • melancho_lia Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:04
        Domy małego dziecka- najlepiej zadzwonić i zapytać. Ja zawoziłam ubrania po córce i synku oraz zabawki (nie przyjmują pluszaków).
      • e_r_i_n Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:07
        Wejdź tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/f,43831,Forum_Rozarkowe.html
        • katriel Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 20:05
          To forum zamknięte, a nagłówek nic nie wyjaśnia ("założone z wiadomych celów wink").
          O co chodzi?
          • arwena_11 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 15:59
            To forum prowadzone przez leę. Pomoc dla jej miejscowości - Szprotawy. Faktycznie tam pójdzie wszystko, kazdy rozmiar i płeć. Jest tam tylu potrzebujących, że na pewno na kogoś bedzie coś dobrego. Sama swego czasu wysyłałałam tam wielkie paki z ubraniami, garnkami, zabawkami i wszelkim dobrem, które pozbierałam po znajomych i u dzieciaków w szkole,

            Nawet miałam podać że do Edytki wysyłaj, to będzie w dobrych rękach
      • sanjuna Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:27
        sarling napisała:

        > Ciucholonad to chyba normalny sklep, nie odnoszę niezjedzonych ogórków do warzy
        > wniaka uncertain

        nie za bardzo rozumiem, co chcialas powiedziec
        swoje zawsze odnosze do szmateksow

        • kura28 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 15:05
          A szmateksy mogą przyjmować ciuchy od osób prywatnych? Niezdezynfekowane?
        • foro-estupido Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 23:22
          sanjuna napisała:

          > sarling napisała:
          >
          > > Ciucholonad to chyba normalny sklep, nie odnoszę niezjedzonych ogórków do
          > warzy
          > > wniaka uncertain
          >
          > nie za bardzo rozumiem, co chcialas powiedziec
          > swoje zawsze odnosze do szmateksow
          >
          wolała bym oddac potrzebującym,niż zanieśc komuś,kto jeszcze by się na tym wzbogaciłwink
      • 79werka Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 20:21
        Nie wiem czy wypada ... ale ubranka na chłopca chętnię "zaadoptuję" .
      • chicarica Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 12:32
        My kiedyś w pracy mieliśmy górę odzieży roboczej typu spodnie ogrodniczki i koszule flanelowe do zutylizowania. Wszystko nowe lub b. mało używane (firma zajmująca się dystrybucją odzieży roboczej właśnie) tylko że modele i fasony, które już wyszły z oferty. Zadzwoniliśmy do schroniska dla bezdomnych brata Alberta i sami przyjechali i wzięli z pocałowaniem ręki.
    • mdro Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 13:56
      Jakiś ośrodek pomocy? Ja rzeczy po chłopakach, które nie pasują nikomu ze znajomych/rodziny wiozę szwagierce, która w tego rodzaju placówce pracuje, ew. te bardziej zniszczone, ale jeszcze się nadające, kładę koło śmietnika - na ogół nie leżą dłużej niż 2-3 godziny.
    • melancho_lia Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 13:57
      u nas w przedszkolu była zbiórka ubrań dla dzieci, ubrania po mnie i ciążowe oddałam dla potrzebujących.
    • anorektycznazdzira Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:04
      Kontenery są OK, to nie idzie na przemiał, tylko do lumpeksów, PCK to sprzedaje i bierze pieniądze na swoje potrzeby. Dla mnie bdb, wrzucam tam swoje nadwyżkismile
      • mdro Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:09
        Kontenery nie są PCK, ale komercyjne, na PCK szedł drobny procent zysku (zresztą PCK chyba umowę wypowiedziało, teraz - przynajmniej w W-wie - firmuje je inna organizacja). Wrzucać oczywiście można, choć ja osobiście wolę połozyć przy śmietniku, bo mam wrażenie, że do bardziej potrzebujących trafią wink.
        • estelka1 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 18:48
          PCK umowę na owe kontenery wypowiedziało w 2007, albo 2008 r. Ciuchy z kontenerów, jeśli są w kiepskim stanie, faktycznie idą na przemiał. Te dobre trafiają do lumpeksów. Zresztą tak samo to funkcjonowało, za czasów, kiedy owa umowa z PCK obowiązywała. Jakieś tam niewielkie pieniądze z każdej tony ciuchów szły do kasy PCK, ewentualnie firma doposażała w pościel, koce itp. magazyny pomocy doraźnej PCK. Ale to już w zależności od potrzeb w konkretnych miejscowościach.
          • gupia_rzona Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 21:00
            a ja mając tą świadomość i tak wolę do kontenera PCK wrzucić, niż stawiać pod śmietnikiem. Mnie i tak te ciuchy są nie potrzebne.
            Do lumpeksów nie chce mi się nosić. A to co wrzucę do kontenera może się chociaż tym nędznym grosikiem przyczynić do kasy PCK. A jeśli nie, nie będzie się to walało po rowach czy śmietniskach, rozwleczone przez szperaczy.
            Regularnie co pół roku robię czystkę i wynoszę. Nie zależy mi na poprawie mojego samopoczucia, tylko na pozbyciu się ubrań, których nie noszę (nawet jeśli są to ubrania uznawane za "jeszcze modne")
            • gupia_rzona Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 21:03
              no dobra, może to nie są kontenery PCK, ale i tak wolę je wykorzystywać tak, niż stawiać ciuchy pod śmietnikiem. Z powodów powyższych
              • estelka1 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 21:16
                Ależ, ja to tylko informacyjnie napisałam smile
        • anorektycznazdzira Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 30.12.11, 18:46
          Może zależy od miasta. U nas są opisane "PCK" to chyba muszą mieć coś wspólnego.
        • przeciwcialo Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 12:52
          E tam...w piecu ktos napali.
          Ta komercyjna firma segreguje, część idzie w dalszy obieg, częśc na czyściwo.
    • ewaewa123 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:08
      Połóż pod smietnikiem, zobaczysz jak szybko znikną. I trafią do potrzebujących.Taką mam nadzieję. Ja akurat ciuchy po dziecku znajomym rozdaję, ale to tak od razu, jak wyrośnie, albo i nie, jak się znudzi, żeby jeszcze w miarę modne były, po sobie i mężu pod śmietnik i znikają po 5 minutach.
      • marzeka1 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:37
        Po świętach naszło mnie znowu na odchudzanie swojej szafy (robię tak ok. 3 razy w roku), dwa duże wory na śmieci wystawiłam koło śmietnika, bardzo szybko zniknęły.
    • kikimora78 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:42
      znajdz forum regionalne swojego miasta i napisz posta,ze oddasz za darmo ubrania.

      ja tak zrobilam i odezwala sie kobitka w dosc trudnej sytuacji z kilkorgiem dzieci i brala ode mnie ubrania dwa razy do roku jak czystke robilam a potem przysylala zdjecia swoich corek jako "dowod", ze uzywa ubran zgodnie z przeznaczeniem

      moza znajdziesz taka rodzine w swojej okolicy
    • beata118 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 14:54
      Ja zawożę do Markotu, nie tylko ubrania. Biorą wszystko, zawoziłam nawet zabawki po dziecku, niepotrzebne już kołdry. Przynajmniej wiem że trafią do potrzebujących, a nie że zostaną ponownie sprzedane.
    • asia_i_p Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 15:22
      Wejdź na forum Oddam-przyjmę.
      Wejdź na forum Pomocne e-mamy.
      Skontaktuj się z lokalnym Caritasem.
      Albo schroniskiem dla bezdomnych.
      W ostateczności - kosze tzw. PCK.
    • sarling Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 15:55
      Bardzo Wam dziękuję.
      smile
      Idę znowu do piwnicy.
      • agni71 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 15:59
        acha, na przyszlośc w ogóle pomiń etap leżakowania w piwnicy. Czego nie będziesz nosić ty lub mąż od razu wystaw np. pod śmietnik, na pewno ktos weżmie. Ubrania dzieci segreguj na bieżąco, po starszym odkładaj dla młodszego, po młodszym - oddawaj komus kto ma mlodsze dziecko lub wystawiaj pod śmietnik.
    • marghe_72 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 16:09
      Fakt, skaładowanie w piwnicy to nie najlepszy pomysł. Ale skoro już się stalo to może Markot?
    • annika_vik Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 16:14
      Jeszcze jedno - bardziej znoszone ubrania, szmaty, kocyki itp BARDZO przydadzą się w schronisku dla zwierząt. Wykłada się tym klatki kotom. Nawet kiedyś był dywan - poszedł do pocięcia, zwierzaki się cieszyły wink
    • przeciwcialo Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 17:29
      Zanies do noclegowni, domów samotnej matki i ip instytucji. Wyprane w dobrym stanie przydadzą się tam bardzo.
    • agnzimka Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 21:08
      gratyzchaty.pl/
      ale trochę zabawy z tym jest
      można jednak zastrzec, że oddajesz tylko reklamówkami i tylko odbiór osobisty
    • hermenegilda_zenia Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 22:14
      Na forum pomocne mamy jest mnóstwo wątków założonych przez osoby w trudnej sytuacji, z rodzin wielodzietnych, które z pocałowaniem ręki przyjmą każde ilości ubrań. Warto może obdarować którąś z tych matek?
    • aleksandra1357 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 22:24
      Mam podobny problem i wcale nie jest tak łatwo, jak piszecie. Caritasy i domy samotnej matki przyjmują tylko odzież w bardzo dobrym stanie, upraną i na daną porę roku. Nigdy nie spełniam tych kryteriów, bo wiele rzeczy jest podniszczonych, nie mam kiedy sprawdzić, czy na pewno wszystko jest uprane - chcę się pozbyć wielkich worów bez prania, prasowania i segregowania dla Caritasu. Wiem, leniwa jestem.
      U mnie pod śmietnikiem nic nie znika - ludzie nie biorą ciuchów.
      Ogłaszałam się na pomocnych ematkach - nikt się nie zgłosił po ubrania po mężu.
      Ogłosiłam się w gazecie stołecznej "oddam za darmo". Napisałam, że stare ubranka dziecięce oddam potrzebującym. W końcu oddałam jakiejś paniusi po 50-tce, która podjechała samochodem po te ciuchy, bogato ubrana i mówi, że dla córki, która rodzi. Albo na sprzedaż wzięła albo uszczęśliwi biedną córkę starymi szmatami.
      Ogólnie mam z tym problem od lat i zawsze mam niesmak, że moje ubrania nie trafiają do potrzebujących sad
      • margotka28 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 23:05

        Nigdy nie spełniam tych kryteriów, bo wiele rzeczy jest podniszczonyc
        > h, nie mam kiedy sprawdzić, czy na pewno wszystko jest uprane - chcę się pozbyć
        > wielkich worów bez prania, prasowania i segregowania dla Caritasu. Wiem, leniw
        > a jestem.

        wstydzilabys sie. tyle mam do powiedzenia, bo mi sie nie chce klawiatury na twoje "lenistwo" zuzywac. I tak nie zrozumiesz.
      • estelka1 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 23:13
        Bieda wystarczająco upokarza ludzi, którzy się z nią borykają. Takie "dary" nieuprane, niepoprasowane, a przynajmniej nie poskładane i poniszczone to jak kopanie leżącego. Jak jesteś leniwa, to po prostu wywal tę swoją "odzież" na śmieci. Może ktoś sobie w piecu napali...
        • aleksandra1357 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 23:21
          estelka1 napisała:

          > Bieda wystarczająco upokarza ludzi, którzy się z nią borykają. Takie "dary" nie
          > uprane, niepoprasowane, a przynajmniej nie poskładane i poniszczone to jak kopa
          > nie leżącego. Jak jesteś leniwa, to po prostu wywal tę swoją "odzież" na śmieci
          > . Może ktoś sobie w piecu napali...

          Co się tak oburzacie?

          Wychodzę z założenia, że istnieją jednakowoż ludzie, którzy chętnie wezmą taką nieposegregowaną, skotłowaną odzież z zastrzeżeniem, żeby wyrzucili sami, co im nie pasi, odświeżyli i wyprasowali resztę i odwalili za mnie tę robotę, a w zamian dostają dużo dobrych ciuchów.
          Co w jest nie tak w tym myśleniu?
          • estelka1 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 23:27
            Jeśli nie rozumiesz, to jeszcze raz napiszę. Biedny to nie dziad, który ma się cieszyć, że jakaś jaśnie wielmożna pańcia pozbywa się śmieci, z których on może wyłuskać jakiś łaszek dla siebie, nadający się do ewentualnego noszenia.
            • aleksandra1357 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 23:29
              estelka1 napisała:

              iedny to nie dziad, który ma się
              > cieszyć, że jakaś jaśnie wielmożna pańcia pozbywa się śmieci, z których on może
              > wyłuskać jakiś łaszek dla siebie, nadający się do ewentualnego noszenia.

              Ale jeśli chce? W czym problem?
              Mówię, że mam ciuchy w różnym stanie i w dużym nieładzie. Kto chce, ten bierze.
              • estelka1 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 29.12.11, 23:44
                Szczerze? Ja najprawdopodobniej bym wywaliła w czorty taki ciuchowy misz masz, albo zebrała się do kupy i posortowała, przeprała to, co w dobrym stanie i porządnie poskładała wszystko.
                A przy okazji smile nieco mnie zdziwiło jedno. Czemu Ty nie wywalasz od ręki rzeczy nie nadających się do użycia? Bo ja i podejrzewam, że większość dziewczyn, porwane i zniszczone ciuchy wyrzucam i nie zawracam sobie nimi głowy. A jak pozbywam się ciuchów, których po prostu nie chcę nosić, bo nie pasują, albo się znudziły, to selekcji dokonuję wyciągając je z szafy, a nie z kosza na brudną bieliznę. Brudnych rzeczy tym samym w szafie nie przechowuję.
                • aleksandra1357 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 30.12.11, 00:04
                  Podarte i zniszczone wyrzucam. Ale jeśli mam np. spodnie syna, bardzo dobre firmowe dżinsy z dziurą na kolanie, którą można załatać? Sama wiele spodni dziecku łatam. Albo bodziaka z plamą na środku, ale doskonałego do noszenia po domu? Wyrzucać?
                  Nie chowam brudnych rzeczy, ale po leżeniu w pudle nie są zbyt świeże, a często leżą, bo mam nadzieję, że się przydadzą i dopiero potem oddaję. A np. wełnianego szalika boję się wyprać, na pranie ręczne nie mam czasu, wiec pakuję niewypranego. Albo jakieś futerkowe lub skórzane rzeczy. Jak to prać? Oddaję bez prania.
                  To nie jest tak, że oddaję jakieś cuchnące szmaty.
                  • ryza_malpa1 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 30.12.11, 14:14
                    Ja rzeczy z plamą, lub dziurą od razu wyrzucam.
                    Zostawiam te, z których dziecko wyrosło a są niezeszmacone niepoplamione i całe. Składam je do jednego wora, łącznie z zabawkami 'wyrośniętymi".
                    Raz na rok jest u nas akcja "Pomóż dzieciom przetrwać zimę" i w całym mieście sa porozstawiane samochody, które zbierają dary rzeczowe. Albo można do szkoły zanieść - w świetlicy jest wolontariat.
                    Jak mi się nazbiera "szmat" które wstyd komuś oddać to zawożę je do kontenera i bez żalu wywalam na przemiał ( skoro nikt z nich nie chce korzytac to niech skorzysta firma produkująca czyściwo -lepsze to niż wyrzucenie na śmietnik) .
                    Bogatsi ludzie teraz kupują tyle ciuchów że z "darów" osoba biedna może sobie znaleźć rzeczy niepodarte i niepoplamione - więc nie dziwię się, ze nikt nie chce takich nadgryzionych skoro konkurencja darczyńców jest duża.
                    Czasami też ( raz na dwa - trzy miesiące) dostajemy do domu zawiadomienie i worek, że tego i tego dnia będzie jeździł samochód jakiejś fundacji i zbierał rzeczy - wtedy pakuję w worek i wystawiam na ulicę.

                  • yuka12 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 30.12.11, 23:19
                    Ala, odpowiedż na Twoje pytania jest jedna- SZACUNEK. Nigdy nie oddaję rzeczy, których sama nie chciałabym wziąć. Wszystko przed oddaniem segreguję i odświeżam. Jedynie nie prasuję, o czym ostrzegam, bo ja nie prasuję w ogóle. I nie mam najmniejszych problemów z oddawaniam np. ubrań po dzieciach. Ludzi potrzebujących jest multum.
                    • listopadowka2008bis Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 31.12.11, 00:19
                      Przyznam, ze ja kiedys zadzwonilam do Domu Samotnej Matki.Chcialam oddac posciel, ktora nie byla uzywana, ciuchy dla noworodkow/niemowlakow tak do 6 msc. zycia czyli w bardzo dobrym stanie i akcesoria. To co uslyszalam, totalnie mnie zniechecilo. Pani powiedziala, ze oni przyjmuja nowe ale w bardzo dobrym stanie, ale jednak najchetniej nowe lub od firm, a co do akcesoriow dla dzieci to wola wplate na konto. Pani podkreslila, ze oni na miejscu sami ocenia, czy ubrania sa w bardzo dobrym stanie i ewentualnie moga wowczas je ode mnie wziac. W ciezkim szoku bylam po tej rozmowie. Wszystko sie pieknie sprzedalo na allegro ;>
                      Mam nadzieje, ze tylko ja tak zle trafilam.
                      Teraz tez mam pomysl na wyniesienie ciuchow i nie bedzie to smietnik, ale wlasnie te kontenery pck i nie interesuje mnie, co sie z tym dalej stanie wink
                      • iwoniaw Dlaczego ośrodki mówią, że chcą nowe 05.01.12, 12:23
                        Dziewczyny, to nie jest tak, że oni by nie wzięli normalnych, używanych ciuchów (o czym świadczy choćby fakt, że pani powiedziała wyraźnie, że wezmą dobre używane, jak je sami zobaczą). Natomiast żeby zrozumieć ich postawę, to trzeba zobaczyć na własne oczy efekt dowolnej zbiórki, gdzie w grę wchodzi stara odzież - bo tego się po prostu nie da opisać krótko, co ludzie są w stanie dać "na dobroczynność" sprzątając sobie w pawlaczach i szafach... No niestety.

                        Nawet w tym wątku widać tendencję "co prawda dla mnie to niepotrzebne i zawalające miejsce rupiecie, ale nie daj Boże, żeby ktoś na tym zarobił". Ja wyrzucam zużyte/podniszczone/niepasujące ubrania do kontenerów i jeśli z tego zrobione zostanie czyściwo, czy - tym bardziej - coś się nada do szmateksu i ktoś na tym zarobi parę groszy, to daj mu Boże zdrowie. Cieszę się, że bez większego zachodu mogę się pozbyć rzeczy niepotrzebnych i to w sposób ekologiczny (recycling). Tylko najlepsze rzeczy w idealnym stanie (głównie dziecięce) przekazuję dalej; raz też mniej idealne dla powodzian wysłałam, ale wiedziałam, bo wyraźnie to było powiedziane, że oni do sprzątania potrzebują, a prać nie mają jak, więc i zmechacone się nadadzą choć na krótki czas, a potem sami wywalą.

                        Natomiast ludzie potrafią "podarować" takie rzeczy, że większość z Was pewnie nawet sobie nie wyobraża, że coś takiego można trzymać w domu i nie wywalić na śmietnik lata temu.
                  • przeciwcialo Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 12:34
                    To najpierw załataj dziurę w tych spodniach a potem komus oddawaj. Dla mnie to obciach dac komuś spodnie z dziura aby sobie załatał.
      • przeciwcialo Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 12:03
        Ja do oddania odkładam tylko dobre ubrania. Takie mocno uzywane wrzucam do kontenerów.
      • gryzelda71 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 15:36
        A kto twoim zdaniem potrzebuje podniszczonych ciuchów?
    • sabina26081980 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 04.01.12, 21:43
      Witam serdecznie. Czy nadal Pani posiada ubranka po dzieciach?.. jestem osobą bezrobotną, mój mąż jestrencie chorobowej, mamy 2 dzieci wkrótce niespodziewanie urodzi nam sie 3 dzieciątko bardzo potrzebuję ubranek dla niemowlaka 0-6 mies czy posiada Pani takie?
      • przeciwcialo Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 12:49
        Jakiej płci i w jakim wieku sa dzieci? Na kiedy termin?
    • sarling Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 04.01.12, 22:35
      Ja te po dzieciach już oddałam, przykro mi sad
      • sylviap1 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 15:25
        szpitale psychiatryczne to dobre miejsce na takie rzeczy; moja mama walczy od wielu lat z depresja i co roku lezy a jednym z oddzialow - wiele ludzi tam praktycznie mieszka, nie maja rodziny i nikt sie nimi nie zajmuje; zawsze tam zanosimy wszystko co mozemy oddac
        • arwena_11 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 05.01.12, 16:01
          Pisałam wyżej, bo ktoś wspominał o forum lei ( to rozarkowe ).

          Wyślij do niej. Nie będzie miało znaczenia, ze nie ta pora czy nie ten rozmiar. U niej jest tylu potrzebujacych, że nie ma szansy, żeby cos się zmarnowało
    • sanciasancia Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 08.01.12, 19:26
      Można jeszcze oddać tu.
    • malgosiek2 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 08.01.12, 20:01
      Znajdź instytucje pt dom samotnej matki, schronisko dla rodzin w kryzysowej sytuacji czy schronisko dla bezdomnych.
      Tam każdy ciuch się liczy.
    • leeloo2002 Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 09.01.12, 01:03
      po prostu się pozbądź tych ubrań: nieważne czy dasz na PCK, czy znajomym. Chodzi o to abyś je wydała
      • platynowa_kostka_rubika Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 10.01.12, 16:07
        Ja zawoziłam do siedziby PCK w moim mieście. Przyjmowali chętnie ubrania, buty, pościel i torebki. Nie wiem, co tam później z tymi rzeczami robili, acz liczę, że komuś potrzebującemu się one przydały.
        • lutyk Re: Tony ubrań - ostateczny cios. 11.01.12, 09:04
          Rozumiem, ze ubrania nie powinny byc zniszczone i wyprane, no ale wyprasowane???? Ja dla swoich dzieci czesto nie prasuje bo i nie mam czasu, i na prądu szkoda ( nawet nie o kase chodzi, ale o względy ekologiczne), a tu gdzies nie przyjmą, jak nie poprasowane???
          A jesli chodzi o to, ze wiele osób oddaje rzeczy w złym stanie. Cóż, nie zawsze jest to związane ze złą wolą lub gorszym traktowaniem osób, którym oddajemy te rzeczy. Czasem po prostu ludzie sami zyją biednie, noszą stare i bardzo zutyte ubrania, i wiele ciuchów, które oddają jest ( w ich mniemaniu) w naprawde dobrym stanie. Pamietam jak kiedys moja ciotra robiła taki przegląd rzeczy w domu. Nie wiem, skąd ona je nazbierała, ale jestem skłonna przypuszczac, ze nawet i z takich wystawianych przez innych worów. Ciotka nalegała, zebysmy przyjechali i powybierali sobie, bo tam mnóstwo fajnych i PRAWIE NOWYCH rzeczy. Co zastalismy, to juz nie bede opisywac ( dodam tylko, ze nie jestem jakąs tam "paniusią" i czesto sama kupuje rzeczy w lumpeksach, no ale to, co było u ciotki...). Ciotka stwierdziła, ze skoro ubrania nie są na nas dobre, to wysle te rzeczy do rodziny na wies. Próbowałam jej wytłumaczyc, ze owa rodzina na wsi raczej tych rzeczy nie potrzebuje ( hm, zyja o niebo lepiej, niz ta ciotka w miescie) i ze to moze byc dla nich przykre, ze ktos im wysyła takie rzeczy. Ciotka sie prawie obraziła na nas. A rodzina potem ( podobno) odpisała, ze bardzo dziekuje i ubrania bardzo sie przydały ( co skłoniło ciotke do planowania, ze dalej bedzie im wysyłac).
          A ja mysle, ze rodzina po prostu jest po prostu dobrze wychowana i podziekowała z grzecznosci. Cóż, ciotka chciała dobrze....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja