triss_merigold6
04.01.12, 18:58
Uwielbiam matki gastronomiczne. Moja nieformalna teściowa lubi gotować, gotuje hurtowe ilości jedzenia i obdarza nas gotowym pożywieniem, takim bardziej pracochłonnym - naleśnikami, pierogami, bigosem. Potrafi przynieść słój zupy i pudełka z kotletami czy gulaszem. Gotuje nowemu niemowlęciu zupki i kompoty, dostaję pięknie zawekowany zapas. Potrafi nakarmić dowolne małe dziecko w każdej pozycji, jedną ręką i to bez zapaprania ubranka. Ma kobieta wprawę taką (liczne dzieci i wnuki), że klękajcie narody.
Dzieci autentycznie lubi i ma do nich podejście, zostawiamy z nią nowe niemowlę (albo niemowlę + starszaka) i możemy nareszcie czasem wychodzić jak dorośli ludzie sami do kina, teatru czy w innym celu. Boższsz czuję się jakbym wygrała los na loterii, nareszcie wiem co to znaczy w miarę dyspozycyjna i chętna babcia. I blisko mieszka, na tyle blisko, że przywiezienie jej zajmuje 20 minut, a nie półtorej godziny przebijania się przez Warszawę.
Korzystam z pomocy bez wyrzutów sumienia, mogę jechać do pracy zostawiając zakichane młode i jak wracam to niemowlę jest nakarmione, wybawione i ma świetny humor. Bosko, prawda?
Tysiąc razy bardziej wolę taką wersję babci, niż taką, która by się realizowała poprzez egzotyczne podróże, kierowanie firmą czy inne ambitne działania.