Dodaj do ulubionych

kij w mrowisko..

20.01.12, 21:59

Czy brak pracy ( w przypadku kobiety-matki , która ma dostatnie i szczęsliwe życie rodzinne) daje szczęście???
Zadaję takie pytanie ponieważ na tym forum kultywowany jest etos pracy.
Kobieta która nie pracuje zawodowo a jedynie cieszy się z bytności w domu jest z automatu niższa kategorią kobiety. Oczywiście w tym szeregu stawiają ją inne kobiety, ale pracujące.
Czy nie jest tak że poprostu jej zazdroszą???
A teraz kij w mrowiskobig_grin .....
Odkąd nie pracuje zawodowo ( tak zdecydowałam) przeżywam najszczęśliwszy okres w swoim zyciu rodzinnym i osobistym smile
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:03
      Nie jesteś wyjątkiem.
    • triss_merigold6 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:06
      Och, na urlopie macierzyńskim kwitłam i napawałam się każdą chwilą w obejściu domowym. Ze świadomością, że potrwa to parę miesięcy. Gdybym miała świadomość, że potrwa to parę lat to udałabym już tuż po porodzie po możliwie silne antydepresanty.
      Czym innym jest wybór określonego modelu (z możliwością zmiany jeśli się znudzi), a czym innym przymus.
      • milenka_net Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:11

        "Czym innym jest wybór określonego modelu (z możliwością zmiany jeśli się znudzi), a czym innym przymus. "
        Triss, to prawda, z takim stwierdzeniem nie mogę sie nie zgodzićsmile
      • shellerka Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 08:44
        oj tak. myślę, że gdybym MUSIAŁA zostać w domu, automatycznie czułabym dyskomfort psychiczny.
        i tak samo myślę, że kobieta która wybiera powrót do pracy, bo CHCE, a nie MUSI jest szczęśliwa, bo robi, to czego sama pragnie.
    • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:09
      wszystko zależy od człowieka
      każdego uszczęśliwia co innego
    • karra-mia Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:15
      ale ty tak wybrałaś, tego chciałaś. jesteś szczęśliwa.
      ja na ten przykład inaczej planowałam, inaczej wyszło. jest ok, ale nie jest moja pełnia szczęścia. Choć nie czuję się gorszym gatunkiem, może powinnam...
    • angazetka Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:15
      Pomijam już to, że ludzi uszczęśliwiają różne rzeczy. Ale wątpię, czy byłabyś taka szczęśliwa, gdyby brak twojej pensji spowodował znaczącą wyrwę w waszych finansach.
      • neksia00 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:17
        A ja lubię swoją pracę i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jest różnica w pracowaniu bo trzeba i pracowaniu bo trzeba i lubi się to co robii...
      • pysiaczek1234 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:23
        A teraz pytanie jak długo trwa ten stan?
        Wyszłam za mąż młodo, dziecko ślub razem i matura też. Zaraz po maturze kolejna ciąża i studia. W domu siedzę dalej szukając pracy. Fakt na początku było pięknie, super, uwielbiałam małe dzieci i to , że jestem z nimi z mężem i nie musze ich zostawiać z obcą osobą, mamy czas dla siebie, gdy poszli do szkoły i przedszkola to zaczynam się dusić , bo wszystko co się wokół nich kręci ja ogarniam, dom, szkoła, przedszkole zajęcia dodatkowe, a po prostu czasami chyba lepiej iść do ludzi, do pracy i odpocząć od dzieci. Kocham je nad życie ale siedzenie z nimi na dłuższą mete jest wyczerpujące i denerwujące, a też myślałam, że spełnie się w roli matki i kury domowej bo podobało mi się to na początku. Oczywiście w między czasie trafiały mi się staże więc porównanie mam i okres gdy mogłam wyjść do pracy nie martwiąc się o dzieci był zdecydowanie lepszy dla mnie i dla nich niż teraz uncertain
        I piszę to obiektywnie, bo nie mam czego zazdrościć, jako mama siedząca z dziećmi w domu już mam dosyć, teraz chcę do ludzi i pracy a i dzieci na tym nie ucierpią, bo moje uczucie do nich się nie zmieni i dalej będziemy spędzać wspólnie czas.
    • chloe30 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:16
      byłabym bardzo szczęśliwa prowadząc dom - ale przy założeniu, że byt mam zabezpieczony na tyle, że katastrofa mi nie grozi w razie utraty pracy przez męża
      dwa lata nie pracowałam i naprawdę za pracą nie tęskniłam
      a mam koleżankę, która pracuje bo chce - naprawdę, Mają tyle forsy, że mogłaby siedzieć i zajmować się jogą/nauką chińskiego/ kupowaniem torebek LV
      a ona nie - ona chce pracować
      a pracuje jako sekretarka, więc kariery światowej nie zrobi
      i ja jej mówię jak to w życiu niesprawiedliwie się układa smile
    • tosterowa Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:20
      Uważam, że każda dorosła i samodzielnie myśląca jednostka układa sobie życie zgodnie ze swoimi potrzebami i możliwościami. I fajnie by było, gdyby wszyscy pozostali to akceptowali i brali innych ludzi takimi, jakimi oni są, bez ciągłego utyskiwania "kto ma lepiej".
      • pysiaczek1234 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:28
        Ja myślę , że nie chodzi tu o zabezpieczony byt i pieniądze, nie wiem jak jaka kolwiek kobieta da radę siedzieć w domu tylko z dziećmi i tylko poświęcać się dla domu i dla dzieci. Owszem fryzjer, kosmetyczka basen, fitnes jest ale to nie to samo co praca wśród ludzi, dorosłych ludzi z którymi pogadasz tak normalnie, nie o kupkach i zupkach. Ja pisze to z doświadczenia, młoda jestem i zawsze wydawało mi się super poswięcanie się dla dzieci, domu i męża, uwielbiam spędzać czas z dziećmi i pomagać im się rozwijać ale życie pokazało, że to jest "nudne" i nie czuję się spełniona jako człowiek.
        Kasę mam nie musze pracować ale psychicznie nie wyrobie siedząc tylko w domu z dziećmi i wyjścia ze znajomymi nie wiele zmieniają.
        • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:30
          też się zaczynam nudzić w domu
          • pysiaczek1234 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:40
            Dzień w dzień ten sam rytm dnia jest dobry dla małych dzieci . Ja potrzebuję i oczekuję czegoś więcej od życia.
            Po prostu na dłuższą metę siedzenie w domu z praniem, prasowanie, gotowaniem zmęczy psychicznie każdego, jedna się do tego przyzna druga uda , że to jej wybór i tak jej pasuje. Nie mogę i nie chcę spędzić tak reszty życia dlatego szukam pracy i chcę "do ludzi".
            • chloe30 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:45
              pysiaczek1234 napisała:

              > Dzień w dzień ten sam rytm dnia jest dobry dla małych dzieci .

              a jak znacząco będzie się ten rytm różnił jak pójdziesz do pracy??
              bo ja dzień w dzień robię to samo - pobudka - praca - dom
              no czasem coś się w tej pracy wydarza - najczęściej stres, czasem coś miłego
              ale żeby jakaś różnorodność?
              to chyba musiałabym, nie wiem, aktorką być?
              • pysiaczek1234 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:59
                Ja robiłam do tej pory w takich miejscach, że każdy dzień znacząco różnił się od poprzedniego. Codziennie inni ludzie, inne problemy inne sprawy.
                Podstawowym argumentem jest jednak fakt spotykania dorosłych i nowych ludzi i przebywania wśród nich. Te same mamy na placu zabaw, czy w miejscach gdzie przebywamy po jakimś czasie męczą, bo o czym można dzień w dzień rozmawiać z kobietą która też tylko pierze gotuje, prasuje itd. i przebywa z dziećmi?
                Ja to tak odczuwam, po kilku latach wiem, że to nie jest to co chcę robić do końca życia więc szukam odpowiedniej pracy bo tak nie dam rady na dłuższą mete.
                • nanuk24 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:12
                  > fakt spotykania dorosłych i nowych ludzi

                  Nie rozpedzaj sie tak. W pracy widujesz codzinnie te same pyskitongue_out i nieczesto na te pyski patrzec sie nie datongue_out
                  • neksia00 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:15
                    A tak siedzisz codziennie sama w 4 ścianach, ile można na zakupy chodzić, fitness, do koleżanek na ploty (choć pewnie większość nie ma zbytnio czasu bo praca i inne domowe obowiązki) itp.?? W pracy jednak zawsze coś się dzieje (przynajmniej mojej). Ale ja mam to szczęście, że naprawdę lubię to co robię smile
                    • nanuk24 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:20
                      > ile można na zakupy chodzić

                      Oj mozna dluugo i duuzotongue_out

                      > W pracy jednak zawsze coś się dzieje

                      Ano. Faks sie spieprzy, papier toaletowy skonczywink
                      • chloe30 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:27
                        nanuk24 napisała:

                        >
                        > Ano. Faks sie spieprzy, papier toaletowy skonczywink
                        >
                        >
                        toaletowy to pryszcz
                        mi się ostatnio skończył do drukarki
                        armagedon był po prostu
                        a jak herbaty zabrakło to lincz wisiał w powietrzu
                        wink
                      • neksia00 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:42
                        nanuk24 napisała:

                        > > ile można na zakupy chodzić
                        >
                        > Oj mozna dluugo i duuzotongue_out
                        >
                        > > W pracy jednak zawsze coś się dzieje
                        >
                        > Ano. Faks sie spieprzy, papier toaletowy skonczywink
                        >
                        >

                        A w domu też fakt rozrywka: co dziś w TV obejrzeć ? Kawa czy herbata a może Pytanie na śniadanie.
                        Zależy co kogo kręci, ja pracuje z ludźmi i lubię swoją pracę - nie jest monotonna.
                        Po jakimś czasie, życie w domu staje się nudne ( i monotonne) człowiek się "zamula".
                        No chyba, że jest się tak bogatym, że co weekend w innym miejscu i przynajmniej 5 razy do roku zagraniczne wczasy. Ale to już raczej "elita" a nie średnia klasa.
                        • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 00:16
                          e, bez przesady, można naprawdę nieżle odrobić zaległości kulturalne
                          jak masz tv cyfrową z nagrywarką i jeszcze jakieś programy nadające najnowsze filmy czy inne ciekawiące cię programy oraz odtwarzacz dvd - to możesz sobie rano przy kawie zrobić prawdziwą uczte kulturalną
                          i albo se teatr tv zapodać, na obejrzenie którego nie miałaś czasu wieczorem, albo tez jakiś nowy, fajny, abitny film
                          możesz też w wolnej chwili poczytać czy spotkać się ze znajomymi

                          przy dużej "bazie" znajomych i kilku przyjaciołach, z którymi ma się regularny, realny kontakt, życie w domu może być fajne i ciekawe
                    • mama_kotula Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 08:14
                      Cytat
                      A tak siedzisz codziennie sama w 4 ścianach


                      Ludzie są różni - i niektórzy ludzie właśnie to lubią. To siedzenie w 4 ścianach i niespotykanie się z brrrrr ludźmi. Szczególnie z ludźmi z pracy. Z ludźmi z pracy mam kontakt mailowy/skypowy, wystarcza mi w zupełności.

                      Mi wystarczy że od czasu do czasu (czytaj: raz na kilkanaście tygodni) ktoś wpadnie do mnie na godzinę. Nie potrzebuję do szczęścia bezpośredniego towarzystwa ludzi, ludzie mnie męczą, kontakt fizyczny mnie męczy, a dyskusje "nie o kupkach zupkach i dupkach" mam na co dzień z niemężem, który - laboga!!! - też siedzi w tych 4 ścianach i sobie to chwali. Oraz na forach rozmaitych sobie też mogę podyskutować. W ostateczności mogę pogadać sama do siebie, przynajmniej mam pewność, że to będzie inteligentna dyskusja ;P

                      I cholera, cały czas coś się dzieje w tym domu smile, a jak sobie przypomnę codzienne zaleganie 8 godzin przy biureczku w Urzędzie Skarbowym i umieranie z nudów, to mi się słabo robi.

                      Zatem, reasumując - każdemu wedle potrzeb. Po prostu.
                • chloe30 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:14
                  pysiaczek1234 napisała:

                  > Ja robiłam do tej pory w takich miejscach, że każdy dzień znacząco różnił się o
                  > d poprzedniego. Codziennie inni ludzie, inne problemy inne sprawy.

                  ok, pewnie są takie prace
                  moim narzędziem jest komputer dwóch kolegów z którymi dzielę odział
                  więc nadal - codziennie te same twarze, jak przy Twojej piaskownicy
                  z klientami kontakt telefoniczny - z reguły przemiły, ale to jakoś mnie nie nakręca
                  nie, ja twierdzę, że jedni rodzą się do pracy, a inni do domu
                  ja się urodziłam do domu, tylko życiorysy mi sie pomyliły smile
                  • pysiaczek1234 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:28
                    Chloe znudziło by Ci się uncertain Większość czasu jesteś sama w domu, a jak nie sama to z dziećmi , które potrafią dać w kość.
                    • chloe30 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:44
                      pysiaczek1234 napisała:

                      Większość czasu jesteś sama w domu,

                      no właśnie właśnie wink
                      ja to kocham
                      ja te dwa lata co SAMIUSIEŃKA w domu (w obcym kraju, bez znajomych) siedziałam - bosko wspominam
                      ja jestem taki typ
                      jak wracam z pracy to potrzebuję chwili w samotności
                      tak najlepiej ze dwie godziny
                      nie mam dzieci więc spokojnie mogę sobie na to pozwolić - ale przyznam, że jak tej chwili wyciszenia nie mam, to nawet mój najukochańszzy mąz mnie męczy
                      ja po prostu lubię być sama
                      w tej sytuacji praca z ludźmi jest wykańczająca sad
                  • echtom Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 20:25
                    > nie, ja twierdzę, że jedni rodzą się do pracy, a inni do domu

                    I mądrze twierdzisz. Był w innym wątku post o kobiecie, która nie pracuje, bo mąż dobrze zarabia, a ona zajmuje się domem i ma do tego talent. I to jest właśnie to - ja takiego talentu nie mam, więc tylko w pracy mogę się zrealizować i zdobyć uznanie innych. W domu bym się frustrowała - nie nudą, bo znalazłabym mnóstwo ciekawych zajęć, tylko podsycaną przez otoczenie świadomością, że siedzę, qrde, cały dzień w domu, a dom nie błyszczy.
                • 3-mamuska Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 01:16
                  pysiaczek1234 napisała:

                  >Te same mamy na placu zabaw, czy w miejscach gdzie przeb
                  > ywamy po jakimś czasie męczą, bo o czym można dzień w dzień rozmawiać z kobietą
                  > która też tylko pierze gotuje, prasuje itd. i przebywa z dziećmi?
                  Kobieta siedzaca w domu nie musi mowic tylko o zupkach,ja spotykam sie z kolezankami i nie gadamy o takich sprawach wcale,no chyba ze cos wyskoczy.
                  A zupki kupki to ostatni nasz temat.
                  I tu jest to co autorka napisala,ze najczesciej inne kobiety uwazaja ze kobieta siedzac w domu moze gadac tylko o praniu i sprzatniu i gotowaniu.
                  A o czym mozna pogadac z kobieta,ktora siedzi w markecie na kasie,albo sprzata ubikacje,albo siedzi w banku w okienku i przyjmuje platnosci.mozna to samo powiedziec o kobietach pracujacych o czym z nimi gadac.
                  • aneta-skarpeta Re: kij w mrowisko.. 23.01.12, 00:16
                    nie no, bo jak pracujesz to automatycznie stajesz sie super atrakcyjną intelektualnie osobą

                    chocbys pracowala na poczcie lub w magazynie

                    big_grin
                    dziewuchy, czy WY nie macie żadnych zainteresowań? jak nie macie roboty, to tylko sprzatanie i dzieci i zupki, kupki? co najwyzej tv?
                    tv jest fajne, ale nie jako atrakcja dnia
                    • aneta-skarpeta Re: kij w mrowisko.. 23.01.12, 00:17
                      a juz calkowicie rozwala mnie- jakbym nie pracowala to by mnie zabily rozmowy o kupkach

                      ale plotki firmowe to juz nie są mega nudne i ciagle o tym samym, w kolo macieju?
              • alpha.sierra Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 03:15
                Dokładnie. Mam dodatkowy etat na mnie i tyle. Teraz dowalilam do tego jeszcze podyplomowe...

                I w pracy też gadamy o kupach i zupach. Wszystkie kobitki u mnie to matki niemowlakow i małych dzieci, więc temat tak jakby sam wylazi.
              • aneta-skarpeta Re: kij w mrowisko.. 23.01.12, 00:12
                no wlasnie mi sie wydaje, ze bez pracy łatwiej miec mniej rutynowy dzien

                w zasadzie ogarniasz wszystko na spokojnie i masz caly dzien

                nie wiem tez czemu wszyscy myslą, ze jak nie pracujesz to cale dnie sprzatasz, gotujesz itd

                przeciez mozna rozwijac zainteresowania, najrozniejsze- nawet z dzieckiem jezdzic i chodzic tam gdzie dzieje sie cos ciekawego etc

                natomiast rutyne to dopiero mam w pracy- o ile lubie swoją prace, to nie oszukujmy sie, wiekszosc znas codziennie w robocie ma to samo

                i to jest dopiero rutyna

                i w zasadzie nawet artysta malujący na akord obrazy tez ma swoją rutyne, która niemilosiernie męczy
            • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:51
              i codziennie "Dzień świstaka" wink
            • shellerka Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 08:50
              ale mój dzień, kiedy chodziłam do pracy wyglądał tak samo praktycznie codziennie, no nigdy nie wiedziałam kiedy zadzwoni wieczorem albo w weekend szef z jakąś ważną sprawą (fakt - rozrywka niesamowita!)

              a co do spotykania się z dorosłymi ludźmi i gadaniu o kupkach i zupkach, to mam to szczęście, że po pierwsze spotykamy się od czasu do czasu z niedzieciatymi znajomymi, więc tam tematy dzieciowe odpadają. Bez dzieci się spotykamy.
              Po drugie. mam koleżanki dzieciate, "siedzące" tak jak ja w domu i ostatnią rzeczą o której gadamy, jak się widzimy, a widzimy się kilka razy w tygodniu są dzieci.
    • goodnightmoon Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:39
      milenka_net napisała:

      > Odkąd nie pracuje zawodowo (tak zdecydowałam) przeżywam najszczęśliwszy okres w swoim zyciu rodzinnym i osobistym smile

      Ja też smile
    • taka-sobie-mysz Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 22:52
      A czy twój partner tez przeżywa teraz - cytuję - "najszczęśliwszy okres w swoim zyciu rodzinnym i osobistym" ?

      Czy to, że jest jedynym żywicielem rodziny jednak go trochę stresuje i nie daje spokojnie spać w nocy, ponadto czy świadomość faktu, że ciężar utrzymania rodziny spoczywa wyłącznie na jego barkach nie powoduje, że pracuje więcej i przez to rzadziej bywa w domu i z dzieckiem?

      Napisałaś: "Odkąd nie pracuje zawodowo ( tak zdecydowałam)" - sama tak zdecydowałaś czy razem zdecydowaliście?
      • gazeta_mi_placi Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:05
        Biedni zestresowani mężczyźni, całe wieki tak żyli, a teraz niby ma to być "stresujące", he he...
      • nanuk24 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:13
        > A czy twój partner tez przeżywa teraz - cytuję - "najszczęśliwszy okres w swoim
        > zyciu rodzinnym i osobistym" ?

        A czy dasz wiare, ze moj maz tak.
    • imasumak E tam, zaraz kij w mrowisko 20.01.12, 23:00

    • gazeta_mi_placi Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:04
      Obracam się w klasie średniej-wyższej.
      Normą jest, że Panie nie pracują zawodowo (ja na przykład nie jestem tu wyjątkiem), jedna z Pań wychowuje czwórkę dzieci (najmłodsze 8l lat), druga dwójkę dzieci.
      Nie wyglądają na nieszczęśliwe, jak nie lubię dzieci tak muszę przyznać, że ich dzieci to perełki, ładne, fajne i bardzo dobrze wychowane (bo Mama ma czas na wychowanie).
      Natomiast w klasie robotniczej do której niegdyś niestety przynależałam było normą, że kobieta także pracuje (bo ciężko wyżyć z pensji robotnika, zwłaszcza jak np. połowę przepija), wiele Pań z tejże warstwy nie przepadało za swoją pracą i gdyby miały realny wybór to by nie pracowały.
      • thorgalla Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:08
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Obracam się w klasie średniej-wyższej.
        No,no,no mamy na forumie hrabiankę.
        • gazeta_mi_placi Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:09
          Nie napisałam, że należę do klasy elit sad
          • chipsi Re: kij w mrowisko.. 23.01.12, 11:54
            Jasne że nie, tylko ze gorzej sytuowane pracujące koleżanki to zony roboli a każdy robol to pijak. Nie bądź żałosna proszę no.
      • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:24
        idę poinformować szanownego małżonka, że gazeta zakwalifikował nas do klasy średnio-wyższej wink
        normalnie strach się bać, bo mnie nosi, żeby z domu do roboty udziec wink

        gazeta, to my blokersy nadal jesteśmy, czy nie, zgodnie z przyjętym kryterium podziału? wink
        • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:25
          nie udziec tylko uciec

          no, odchudzam się, Freud miałby uciechę wink
      • iwles Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:46
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Obracam się w klasie średniej-wyższej.


        to, że się obracasz w takiej klasie jeszcze nie znaczy, ze do niej nalezysz tongue_out
        • shellerka Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 09:00
          gazeta tej klasie średniej wyższej kafelki kładł wink
          • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 10:30
            a gdzie tam kładł wink
            pomagał majstrowi kłaść wink
            • imasumak Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 11:27
              No co Wy? Przecież napisał, że nie pracuje!
    • anika772 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:11
      Jeśli się cieszy, to super.
      Jednak rozumiesz na pewno, że nie każdą taka sytuacja uszczęśliwi?
      A gdzie ten kij..?
    • gku25 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:12
      A jesteś pewna na 100 % że tak będzie do końca życia?
    • gonia28b Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:13
      Jeśli taka jest Twoja wola, chęć, decyzja - to nic tylko cieszyć się z Tobą smile
      Pozdrawiam! smile
    • marghe_72 Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:16
      milenka_net napisała:

      >
      > Kobieta która nie pracuje zawodowo a jedynie cieszy się z bytności w domu jest
      > z automatu niższa kategorią kobiety. Oczywiście w tym szeregu stawiają ją inne
      > kobiety, ale pracujące.
      szczerze?
      Mam w nosie opinie osób, które mnie nie znają.
      To mnie i mojej rodzinie ma być dobrze. I jest smile
      • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:26
        no dokładnie smile
    • virtual_moth Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:24
      Etos pracy jest kultywowany, bo tylko praca zawodowa daje kobiecie niezależność. Na forum zbyt wiele przykladów pań wystawionych do wiatru przez panów, którzy przezywają drugą młodosć. Polskie prawo rodzinne, orzecznictwo i wykonanie tego prawa tez nie pozostawia złudzeń.
      Oczywiscie, jesliby miec pewnosc, ze pan, ktory nas utrzymuje, bedzie to robił zawsze - to życ, nie umierać. Takiej pewnosci nigdy nie ma i to z pewnoscia przeszkadzałoby mi w odczuwaniu tego szcześcia. W ten sposób mozna przezyc 5 fajnych lat, by potem przez 20 pluć sobie w brodę...
    • kali_pso Re: kij w mrowisko.. 20.01.12, 23:37
      > Czy nie jest tak że poprostu jej zazdroszą???

      Niby czego?
      • azjaodkuchni Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 00:34
        Oj bardzo by mi było ciężko iść teraz do pracy. Lubię moje kurzo-domowe życie chyba wolałabym się chińskiego nauczyć niż na cały etat pracować.
        • chloe30 Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 00:42
          azjaodkuchni napisała:

          >Lubię moje kurzo-domowe życie c
          > hyba wolałabym się chińskiego nauczyć niż na cały etat pracować.

          Oj Azja
          ja to się Tobie w ogóle - w ogóle - w ogóle nie dziwię smile

          kumpela ma zgryz, bo mąż może dostać kontrakt w Argetnynie - zapodałam jej Twojego bloga jako przykład jak może sobie cudownie radzić w dalekim kraju smile
    • mruwa9 Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 00:44
      Przezywaj, przezywaj, az do pobudki z reka w nocniku, jesli z jakiegos powodu zostaniesz sama, bo maz zejdzie z tego swiata, wskutek stresu i/lub przepracowania, obciazenia obowiazkami bycia jedynym zywicielem rodziny, albo wymieni cie na nowszy model, albo straci prace lub sie rozchoruje..a ty - bez pracy, bez doswiadczenia, bez prawa do emerytury bedziesz musiala podjac obowiazek utrzymania rodziny..
      no ale ciesz sie i badz szczesliwa. jak to Mrozek powiedzial: blogoslawiona ciasnota horyzontow. Tylko w malym swiecie jestesmy wielcy.
      • azjaodkuchni Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 01:34
        A rozsądny człowiek takie rzeczy przewiduje.... teraz można się nawet od pryszczy na dupie ubezpieczyć.
        No i nie koniecznie trzeba być bez doświadczenia, prawa do emerytury itp. Wszystkie moje polskie koleżanki tu mają wykształcenie i doświadczenie i gdyby było trzeba to poszłyby do pracy. Gdyby moją rodzinę przycisnęło to bym poszła do pracy nawet w Makro, ale uważam , że byłoby mi bardzo, bardzo ciężko bo się rozleniwiłam i tyle.
        • bi_scotti Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 02:24
          Ja tam jestem uzalezniona genetycznie - prababki pracowaly zawodowo, babki pracowaly zawodowo, matka tez wiec ja sobie siebie nie wyobrazam jako tej, ktora przerywa lancuszek pokolen tongue_out A powaznie, wolalabym kamienie na drodze ukladac z najmarniejszy grosz/cent niz byc 100% pania domu - na szczescie moj maz byl bardzo szczesliwy wychowujac maloletnich przez kilka lat ale i on w tzw. "miedzyczasie" sporo robil zawodowo tyle, ze nie jako pelno-etatowy, zatrudniony gdzies tam pracownik. Oboje mamy skaze - lubimy pracowac i praca nas lubi big_grin
      • deodyma Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 10:04
        no tak, bo panowie, ktorych zony pracuja tylko na waciki, nie umieraja i ich sie nie wymieniaja na inny modelbig_grin
        • crises Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 21:14
          Wymieniają. Tylko te panie nie mają wtedy problemu "mam 40 lat, nigdy nie pracowałam, mam dziecko na utrzymaniu, 10 zł w portfelu, mąż przepisał firmę na kochankę, przed sądem zgrywa biednego, który nie ma na chleb". (Przypadek mojej kumpeli. Sąd dał wiarę panu, że nie ma ani grosza i pozostaje na utrzymaniu konkubiny, łaskawie zasądził 300 PLN alimentów.)

          Odejście partnera jest wystarczająco dużym stresem i nie trzeba do tego dodawać stresu, że nie ma się za co żyć. Czaisz?
          • deodyma Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 00:26
            no tak, bo wszystkie panie pracujace tylko na waciki, zarabiaja po kilka kafli na reke i pracuja w korporacjach.
            tak swoja droga, to chyba sprawa autorki watku, jak przezyje swoje zycie, czy bedzie pracowala, czy nie i nieladnie tak posylac jej takie teksty.
            nie ma to, jak milosc blizniegosmile
            • crises Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 18:50
              Nawet jeżeli panie pracujące zarabiają te marne dwa tysiaki, to są o te dwa tysiaki do przodu. Mając dwa tysiaki już można się uratować przed rozwiązaniami wyjątkowo niefajnymi, jak wylądowanie z dzieckiem na utrzymaniu u ledwie przędących rodziców emerytów (to też z życia wzięte).

              Miłość bliźniego nakazuje mi krzyczeć "nie!", jak widzę kogoś wkładającego gwóźdź do kontaktu. Bo oczywiście ten kontakt może nie być pod napięciem, ale prawdopodobieństwo jest takie, że chyba jednak jest.
              • echtom Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 22:36
                Jedni żyją w dżungli, inni we wspierającej się wspólnocie i to też biorą pod uwagę przy życiowych wyborach. I niekoniecznie musi to być hardkor z bezrobotną matką na utrzymaniu emerytów. W normalnym świecie rodzice-emeryci dają córce wsparcie i lokum, a ona szybko się ogarnia i znajduje pracę - choćby na kasie.
                • crises Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 23:43
                  Dawanie wsparcia i lokum jest piękne, szlachetne i uzasadnione, jak komuś meteoryt na dom spadnie or compatible, a i to na parę dni. We wszystkich innych przypadkach dorośli ludzie nie zwalają się nikomu na głowę, to jakieś kompletne vô duyên.
    • anorektycznazdzira Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 02:49
      Ale mi kij.
      Chyba w dupę, nie w mrowisko.
    • kozica111 Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 07:45
      Zawsze lubiłam mieć swoja kasę, swoja i tylko swoją- jako młoda osoba i potem jako dorosła.
    • franczii Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 08:02
      > Odkąd nie pracuje zawodowo ( tak zdecydowałam) przeżywam najszczęśliwszy okres
      > w swoim zyciu rodzinnym i osobistym smile

      Kiedy ja nie pracowalam i bylam dlugo na wychowawczym to tez byl najszczesliwszy okres w moim zyciu.
      Nie mialabym nic przeciwko gdyby to bylo na stale. Co do stawiania mnie w szeregu nizej przez inne kobiety to nie zauwazylam. No moze jedna kolezanka probowala jakies sygnaly tego typu wysylac ale jesli mam byc szczera to mnie to guzik obchodzilo i w ogole tego do siebie nie bralam. Nie wiem czy to bylo z zazdrosci. Bardzo prawdopodobnie tak, bo nie widze innego powodu zeby niepytana o rade sie wtrytniac w to jak sobie innni zycie ukladaja.
      • kocianna Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 08:12
        A ja zazdroszczę żonom ekspatów. Zasada jest taka, że jak ktoś wyjeżdża w ramach wymiany menedżerskiej czy czegoś tam do innego kraju, to zabiera rodzinę. Na rodzinę dostaje wysoki socjal: prywatna służba zdrowia i szkoła dla dzieci jest prawie zawsze, luksusowe mieszkanie, czasami samochód z kierowcą dla rodziny, kursy językowe i takie tam. Zwykle kontrakt jest na dwa lata, więc żona może wziąć urlop bezpłatny i nie wyleci z rynku pracy, jeśli zechce na niego wrócić.

        Latorośl w dobrej szkole... lekarz w razie czego do domu przyjedzie z pocałowaniem ręki... A ja bym sobie chodziła na kurs niemieckiego, na serię wycieczek abonamentowych po galerii sztuki, na naukę robienia lalek (albo czegoś równie bezużytecznego), zapisałabym się do komitetu rodzicielskiego, i do klubu Polaków, żeby robić bale dobroczynne. Zwiedziłabym sobie kraj wszerz i wzdłuż, nie zastanawiając się, co zainteresuje siedmiolatka. Przeczytałabym kilkaset książek. Zainwestowałabym we własny rozwój intelektualny i społeczny.

        A po roku-dwóch szczęśliwie wróciła do pracy.
        • azjaodkuchni Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 15:15
          Kocianna obawiam się , że życie tak by Ci się spodobało, że ty byłabyś tą pierwszą, która chciałby ów kontrakt przedłużyć. Czasem ciężko mi uwierzyć, że rok temu miałam normalne życie. Wśród moich polskich koleżanek w Sinapurze jest pani: prawnik, lekarka, farmaceutka, biolog z doktoratem, architekt. Ja kiedyś byłam...ha ha nic wam nie powiem idę zając się mężem by mnie kochał przez najbliższe 30 lat i na zawał nie padł.
    • paartycja Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 08:22
      był taki czas w moim życiu,że siedziałam z dzieckiem w domu przez 3 lata bez pracy.i mimo,że dziecko kocham nad życie to był to najgorszy czas w moim życiu i myślałam,że zwariuję.
      to było dość dawno-nie było internetu,kasy na kino czy kosmetyczkę więc głównie siedziałam w domu i byłam twórcza dla dziecka.fajnie było przez pierwszy rok a potem to już było uwstecznianie się.
      po tych 3 latach z rozkoszą wróciłam do szkoły a potem do pracy.
      teraz jest tak,że urlop dłuższy niż tydzień męczy mnie i z chęcią wracam do pracy-bo lubię moją pracę,współpracowników,atmosferę.
      będąc kura domową zwariowałabym.ale to ja.mam koleżanki siedzące w domu latami i im jest dobrze.ich sprawa.
      • franczii Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 08:32
        > teraz jest tak,że urlop dłuższy niż tydzień męczy mnie i z chęcią wracam do pra
        > cy-bo lubię moją pracę,współpracowników,atmosfe

        Rzeczywiscie, jesli ktos nie ma pomyslu na spedzenie czasu lub pomyslu nie moze zrealizowac ze wgledu na brak kasy to musi byc straszne. W takiej sytuacji w zyciu bym w domu nie siedziala 3 lata. Ja mialam o tyyle dobra sytuacje, ze tych ograniczen nie bylo wiec mojego wychowawczego nie moge nawet nazwac siedzeniem w domubig_grin W zwiazku z tym przy calerj mojej sympatii dla wspolpracownikow wcale mi ich nie brakowalo kiedy nie pracowalam.
        • paartycja Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 10:10
          no ale teraz mam zupełnie inną sytuację bo i możliwości spędzania wolnego czasu więcej i finansowo stoję lepiej-a i tak długie siedzenie w domu mnie męczy.nie znoszę długich weekendów,przedłużających się w nieskończoność świąt-no taka jestem tongue_out
        • crises Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 18:53
          Realizacja większości pomysłów wymaga kasy. Niekoniecznie dużej, ale jakiejś tak.
    • shellerka Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 08:42
      ale tutaj usłyszysz (zwłaszcza od pań zarabiających 1500 zł), że zaraz zostawi Cię mąż, że zostaniesz sama, bez pracy, bez pieniędzy, z długami, bez perspektyw i że nie masz się z czego cieszyćwink

      jestem szczęśliwa, będąc w domu.
      w pracy byłam wiecznie zestresowana i rozdwojona między tą pracą i dawaniem z siebie wszystkiego w pracy, a dzieckiem w domu, którego praktycznie nie miałam okazji wychowywać, czy poznawać. nie oszukujmy się weekendy i jakieś 3 godzinki dziennie (wracałam koło 18, a o 20 dziecko szło spać + godzinka rano) nie daje szans na właściwy kontakt z 4 miesięcznym niemowlakiem. A właśnie po 4 miesiącach wróciłam do pracy po urodzeniu pierwszego dziecka.
    • aagnes Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 09:25
      Mysle, ze kazdy powinien pracowac. Przerwa na wychowanie dzieci - ok, czasem tak jest, ze jedno dziecko po drugim wyklucza pojscie do pracy na caly etat - nie pracowanie w ogole, zaplanowane, tzw "siedzenie w domu' - to nie jest sposob na zycie. zreszta sama dobrze pamietam, ze dla dziecka jest to swego rodzaju wstyd, taka matka, ktora "nic" nie robi (tak sie czulam w podstawowce, jak moja mama siedziala w domu i przezywala najszczesliwszy okres w zyciu - zreszta z perspektywy czasu teraz mowi, ze to byl WIELKI blad, pomimo chwilowego zadowolenia.
      • mama_kotula Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 09:37
        Cytat
        zreszta sama dobrze pamietam, ze dla dziecka jest to swego rodzaju wstyd, taka matka, ktora "nic" nie robi (tak sie czulam w podstawowce


        Nie: "jest DLA DZIECKA swego rodzaju wstyd", tylko "był to DLA MNIE swego rodzaju wstyd".
        Nie wysnuwaj wniosków ogólnych na podstawie przypadku jednostkowego.

        Oraz, może jakby ci mamusia wyjaśniła wtedy, na czym polega i co obejmuje to osławione "siedzenie" w domu, to byś się nie wstydziła za nią.

        Oraz, twój post brzmi dziwnie znajomo - jak jeden z listów, który ostatnio się w WO pojawił, list dziuni lat 14, która odczuwała wstyd przed rówieśnikami, że jej matka w domu siedzi (bo, rzecz jasna, w domu to się hyyy siedzi. oraz pachnie), a nie zapie... w korpo. Jeno ten list wypłodził jakiś dziennikarzyna dla wsadzenia - nomen omen - kija w mrowisko.
        • aagnes Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 10:16
          Oraz, może jakby ci mamusia wyjaśniła wtedy, na czym polega i co obejmuje to os
          > ławione "siedzenie" w domu, to byś się nie wstydziła za nią.

          Na milosc boska, przeciez mieszkalam z nia, wiec doskonale wiem na czym to polegalo!
          Jednakowoz podtrzymuje zdanie, ze tzw 'siedzenie w domu' obejmujace wszystkie mozliwe czynnosci z tym zwiazane to nie jest sposob na zycie. Jak nie rozumiecie, ze czlowiek musi pracowac dla higieny psychicznej - trudno, najwyrazniej albo czerpiecie takie wzorce z domu albo wynika to z wygodnictwa jakim jest mozliwosc niepracowania.

          Druga czesc postu litosciwie pomine milczeniem - to jakis belkot.
          • mama_kotula Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 10:38
            Cytat
            Jednakowoz podtrzymuje zdanie, ze tzw 'siedzenie w domu' obejmujace wszystkie m
            > ozliwe czynnosci z tym zwiazane to nie jest sposob na zycie.


            Oh, really nie jest? bo Aagnes tak twierdzi? ;P
            Dla Aagnes nie jest. Dla kogoś innego może być.


            Cytat
            Jak nie rozumiecie, ze czlowiek musi pracowac dla higieny psychicznej - trudno, najwyrazniej albo czerpiecie takie wzorce z domu albo wynika to z wygodnictwa jakim jest mozliwosc niepracowania.


            Once again: LUDZIE SĄ RÓŻNI.
            A nawet, zakładając, że nie są - człowiek dla higieny psychicznej może robić cokolwiek, co mu będzie robić dobrze - niekoniecznie jest to praca zawodowa. Uważasz, że siedzenie w biurze i przerzucanie papierków, codziennie tych samych papierków, jest tak zajebiście rozwijające i tak odświeżające dla tej higieny psychicznej? Bardziej niż np. zajmowanie się swoim hobby w domu (pod pojęciem hobby nie mam na myśli oglądania seriali i siedzenia na forum)?
            Ja akurat uwielbiam pracować, bo mam pracę, która jest jednocześnie moim hobby, więc tak, ta praca mi robi dobrze. Natomiast praca na etacie w budżetówce, polegająca na tym, co napisałam wyżej - rozliczenia, papierki, wklepywanie danych w komputer, wyjasnianie 50-temu z kolei znacznie nadwyrężyła moje zdrowie psychiczne i tę, no, higienę psychiczną - zdecydowanie bardziej niż to osławione "siedzenie w domu".

            I mimo, że lubię pracować na tyle, że mogłabym to robić i za darmo - bo jest to jedna z rzeczy, które same w sobie dają mi spełnienie pt. "robię coś i to działa tak, jak mu powiem" - to doskonale rozumiem, że są ludzie, którym praca zawodowa nie robi dobrze, znam takich ludzi, którzy spełniają się doskonale bez pracy zawodowej, czyli "siedząc" w domu. Tyle, że oni akurat w domu zapie...ją od rana do wieczora z motorkiem w tyłku - oprócz tego, że standardowo zajmują się domem, to homeschoolują dzieci, uprawiają rozliczne kreatywne hobby i autentycznie, nie zauważyłam, żeby ich higiena psychiczna była w jakikolwiek sposób naruszona. Wręcz przeciwnie, są to jedne ze szczęśliwszych osób jakie znam. Po prostu mają inny sposób na bycie spełnionymi bo, surprise, wracamy do początku - LUDZIE SĄ RÓŻNI.
          • crises Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 18:59
            Wygodnictwo to jedna sprawa, a druga jest taka, że większość ludzi - wiadomo, krzywa dzwonowa jest, jaka jest - nie nadaje się do ciekawej, rozwijającej, pasjonującej pracy, bo to wymaga intelektu, pasji, energii, zainteresowań i jeszcze paru innych cech - po prostu nie są w stanie intelektualnie doskoczyć jakiejkolwiek pracy, która wygrywałaby z oglądaniem "M jak miłość". A na kasie w Biedronce albo przy montażu tosterów się za bardzo nie porozwijasz.
            • mama_kotula Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 23:23
              Cytat
              A na kasie w Biedronce albo przy montażu tosterów się za bardzo nie porozwijasz.


              O to to.
              Inna rzecz - niezależnie od możliwości intelektualnych itp., podaż pracy kreatywnej i rozwijającej jest mniejsza niż popyt na nią, zaś podaż pracy odmóżdżającej i mało rozwojowej jest spora, bo ktoś w końcu musi obsadzić np. te tysiące stanowisk w placówkach budżetowych typu ZUS, skarbówka czy w innych korpo; nie piszę tu o skrajnościach typu kasa w Biedronce czy fizyczna praca przy taśmie, mówię o zwyczajnej "pracy biurowej", uprawianej przez większość obecnych tu ematek. Dlatego często tzw. siedzenie w domu wygrywa z przerzucaniem papierków i jeśli kogoś na to stać, to czemu ma tego nie robić.
              Oraz nadal podtrzymuję moją opinię, że full time etat w domu może być zajebiście kreatywnym i rozwijajacym sposobem na życie. Wszystko zależy od tego, czy człowiek w tym domu ogranicza się do jazdy na szmacie, przewijania niemowląt i oglądania seriali (co też, paradoksalnie, może być dla kogoś sposobem na życie - zapewne są ludzie, którzy czują się spełnieni uprawiając wyłącznie dbanie o dom i dzieci), czy może jednak robi coś więcej.
              • crises Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 23:52
                >Inna rzecz - niezależnie od możliwości intelektualnych itp., podaż pracy kreatywnej
                > i rozwijającej jest mniejsza niż popyt na nią

                I beg to differ. Takiej pracy jest dość sporo, a nadających się ludzi znaleźć trudno (wiem, co mówię, właśnie tym się zajmuję). Są specjalności, w których dobry specjalista może zarobić nieomal dowolne pieniądze, kryzys-szmyzys.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka