Dodaj do ulubionych

Polskie szpitale a poród przedwczesny

23.01.12, 10:08
Wygląda na to, że czas zatrzymał się w miejscu. Nadal rodzące przedwcześnie i ich dzieci traktuje się jak śmieci. I to rozrywanie szyjki macicy, z którym poród nie może się równać. Doświadczałam tego przed wielu laty- ale żeby jeszcze teraz???
Z czego wynika taka znieczulica?
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11003296,Nie_ma_plodzika_.html
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 10:18
      Czemu przy tego rodzaju artykułach nie podają konkretnych danych tylko "szpital w jednym z dużych miast"?
      Czemu nie podadzą np. "szpital na Kwiatowej w mieście tym a tym, oddział ten a ten, lekarz (chyba wiedzą takie rzeczy np. z wypisu ) to Jan Nowak itp."?
      Co komu da, że napiszą o anonimowym szpitalu? Nikt nie poniesie konsekwencji i nadal będzie jak będzie.
      Pozwu nie musi Pani się obawiać skoro napisała prawdę, no chyba że nieco podkoloryzowała....
      • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 10:39
        I tu się mylisz, Gazeta, że Pani nie musiałaby się obawiać. Byłoby zniesławienie, bo przecież panią "się zajęli zgodnie z procedurami". Pytanie brzmi: dlaczego takie procedury prawie jak z uboju bydła?
        Nie sądzę, że pani podkolorowała zdarzenie- przeszłam, co ona. Tak właśnie było. Tyle, że lata temu.
        • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:51
          Jasne, najlepiej nic nie robić i podkulić ogon pod siebie.
          Niby jakie zniesławienie? Skoro takie są procedury to nie byłoby zniesławienia, prawda?
          Nic się nie zmieni (bądź zmieni niewiele) jeżeli tacy lekarze/piguły/szpitale pozostaną anonimowi.
          Poza tym chyba media by rozszarpały lekarza który by pozwał matkę zmarłego dziecka.
          • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:17
            Oj, Gazeta, Gazeta, gdzie Ty żyjesz?
            • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:42
              Podaj przykład gdzie lekarz zaskarżył matkę zmarłego dziecka, która opisała jego realne działanie w mediach bądź która założyła takiemu lekarzowi sprawę a on w odwecie złożył na nią sprawę i ją WYGRAŁ.
              Czekam.
    • wuika Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 10:38
      Byłam świadkiem takiego traktowania rodzącej kobiety. Dziecko chore terminalnie, rodzone w okolicach 20 tygodnia. Podali leki i kazali zawołać, jak zacznie się coś dziać. Rodziła w nocy, sama, darła się na pół oddziału, ponieważ - skoro dziecko i tak zaraz umrze, nie ma sensu, żeby się nią ktoś zajmował, czy pomagał, o czymś przeciwbólowym nie było mowy, bo po co? Rano dostała ochrzan za to, że zakrwawiła łazienkę uncertain
    • blimpka Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 10:39
      List jest przerażający. Przynajmniej jednak po walce wydali jej ciało do pochowania - nie zawsze to robią, to przejaw dobrej woli, że wydali ODPAD, nie muszą. No i autorka, ponieważ grzecznie robiła to, czego wymagał personel, nie doświadczyła szykan i straszenia związanych z odmową poddania się niektórym zabiegom. Choć chyba z tym rozrywaniem szyjki wyszłaby lepiej na straszeniu i groźbach. Poza tym mógł być przy niej partner - nie musieli go wpuścić, to też dobra wola. Partner przeszkadza, bo jest fizycznie na chodzie i pilnuje swego. Najlepiej ze względów epidemiologicznych lub ze względu na intymność innych osób nie wpuścić. I jeszcze ordynator ją przeprosił na koniec. Krótko mówiąc, nie wszędzie jest tak dobrze, jak w opisanym szpitalu.
      • claudel6 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:20
        ale zaraz, przecież wg polskiego prawa to jest pelnoprawny człowiek, nie żaden odpad. życie chronione od poczęcia, nie powinno być?
        • blimpka Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:45
          Tzw. "ochrona życia" nie ma, o ile mi wiadomo, charakteru prawa podmiotowego nasciturusa. Gdyby miała - trudno by było uzasadnić przyzwolenie na aborcję dzieci poczętych w wyniku przestępstwa lub chorych nieletalnie.
      • franczii Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:18
        > Poza tym mógł być przy niej partner - nie musieli go wpuścić, to też dobra wola

        Zgodnie z prawem musza wpuscic. Pacjent ma prawo do obecnosci bliskiej osoby chyba nie?
    • whitney85 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 11:29
      Dramat. Uważam, że mąż zareagował o wiele za późno.
      • blimpka Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:00
        Reagował całkowicie typowo. Ludzie wykazują ogromne podporządkowanie autorytetowi w białym fartuchu. Są na ten temat zadziwiające badania socjologiczne.
    • wiu Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:08
      Serce się ściska...

      Jestem po 3 poronieniach, ale zawsze było to bardzo wcześniej, w 6-7 tygodniu ciąży. Też miałam łyżeczkowanie, w znieczuleniu ogólnym (chyba...bo nie pamiętam bólu, to było dawno temu). W papierach - "puste jajo płodowe" albo "ciąża obumarła". I wiecie co, CIESZĘ SIĘ że nastąpiło to tak wcześnie, bo moje dzieci były wtedy raczej słabo rozwiniętymi i maleńkimi wielokomórkowymi tworami...wewnatrz jaja płodowego były widoczne zaledwie jakieś cienie, albo od razu pustka. Ale dobrze rozumiem, że dla kobiety pragnącej dziecka od momentu potwierdzenia ciąży TO JEST DZIECKO. I choć to co przeżywałam w kontekście ww artykułu to taka "mała śmierć", ale zawsze śmierć i nie życzę takiego czegoś najgorszemu wrogowi. CO dopiero w bardziej zaawansowanej ciąży...

      Kiedy dzieje się poronienie, potrzeba olbrzymiej delikatności, serca i wsparcia dla kobiety. Bo wokoło prawie nikt nie uważa nas za matkę, podczas gdy my przeżywamy taką bolesną stratę...

      Rutyna personelu medycznego, jego powołanie/bądź brak, ucziwe wynagradzanie za pracę, osobiste predyspozycje osobowościowe to jedna rzecz, ale i dodatkowe szkolenia psychologiczne by się przydały...

      Pamiętam, jak jeden sympatyczny starszy ginekolog przyjmując mnie do szpitala (na Karowej)i widząc moja rozpacz, powiedział tak jakoś ciepło "córeczko (miałam wtedy 26 lat), nie martw się, będziesz miała jeszcze wiele dzieci...". Ta czułość, i użycie słowa DZIECKO wiele dla mnie znaczyła.

      Dzisiaj, dzięki Bogu, mam już 2 zdrowych dzieci. Ale nigdy nie zapomnę, JAK TO JEST gdy się choć jedno traci, nawet jeśli jest tylko maleńkim wielokomórkowym tworem...

      Gdybym mogła, chciałabym coś zrobić dla kobiet, które to przechodzą...
      • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:53
        Ale na chyba nawet fanatyczni obrońcy życia poczętego nie uważają pustego jaja płodowego za dziecko? Przecież tam nawet nie ma embrionu?
    • d.o.s.i.a Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:12
      Dlaczego list do gazety? Dlaczego nie skarga do Izby Lekarskiej? Dlaczego nie pozew cywilny?
      Dlaczego maz nie reagowal?
      Nie rozumiem.
      • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:21
        Wierzysz, że skarga by coś dała? A może tak kobieta nie ma już sił, by się bawić w zeznania? To nie takie proste. Ja też nie miałam sił ani ochoty, ani tym bardziej wiary, że coś by to dało.
        • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:04
          To nie miej pretensji, że nic lub niewiele się zmienia skoro ludzie sami nie chcą walczyć o swoje tylko wolą odpuścić. Nikt za Was nic nie wywalczy.
          • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:16
            To może być pomogła tym zmasakrowanym kobietom w tej działalności? Zapewne same sobie winne, że nie mają sił?
            • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:43
              Od tego są sądy, zatem ludzie związani z prawem (prawnicy), ja nie mam wykształcenia prawniczego.
              • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 14:18
                A wiesz, Gazeta, dlaczego ofiary gwałtów często wycofują się ze zgłoszonych przez siebie spraw? Bo zeznawanie w sprawie to przechodzenia koła traumy coraz to gorszej i większej. Tutaj jest podobnie. Spróbowałabyś tak opowiedzieć ze pięć razy razy, wyobraziła siebie na sali rozpraw, jak Cię ich prawnik magluje, to byś poczuła, z czym to się je.
                • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:09
                  Lepiej żeby taki lekarz ( lub pielęgniarka, położna itp.) pozostał bezkarny i kolejnej pacjentce (pacjentkom, bo pewnie więcej niż jedna) zafundował to samo lub coś gorszego? Skoro ja wycierpiałam przez szpital XY lub lekarza Iksińskiego niech inne kobiety też cierpią?
          • elf1977 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:06
            Bo to jest tak, może zrozumiesz. Najpierw człowiek przeżywa dramat, cierpi, rozpacza. Do tego dochodzi fizyczny ból i cierpienie. Jak już jest po wszystkim, chce się zaszyć gdzieś jak ranne zwierzę, aby móc trochę podreperować swoją psychikę. Rzadko kto ma tyle siły, żeby o coś walczyć, ponieważ jest się zmęczonym, zranionym i myśli się o tym, żeby jak najszybciej wrócić do normy...
            Przykro, że piszesz takie rzeczy, może nie rozumiesz, co oznacza prawdziwie tragiczne przeżycie.
            • hanalui Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:33
              elf1977 napisała:
              > Rzadko kto ma tyle siły, żeby o coś walczyć, ponieważ jest się zmęczonym,
              > zranionym i myśli się o tym, żeby jak najszybciej wrócić do normy...
              > Przykro, że piszesz takie rzeczy, może nie rozumiesz, co oznacza prawdziwie tra
              > giczne przeżycie.

              No i przez takie postepowanie jest jak jest.
              Jakos w innych krajach coponiektorzy ludzie maja odwage walczyc o swoje, a to przeklada sie na konkretne odszkodowania, konkretne zmiany, konkretne rozwiazania.
              Chcesz powiedziec ze ci ludzie, ktorzy podejmuja dzialania sa bez serca, ich bol jest mniejszy, bo zamiast delektowac sie tym swoim bolem, walcza i chca cos zmienic?
              Nie sztuka usiasc w kacie i rozpaczac, sztuka wyjsc i walczyc
              Wlasnie przez to ze ludzie milcza, nic nie robia jest jak jest: molestowania przez ksiezy, podle traktowanie w szpitalach itd.
              • elf1977 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:07
                Nie, zupełnie nie to chciałam powiedzieć. Chwała tym, którzy mają siłę walczyć, ale nie można wieszać psów na tych, którzy chcą na przykład spokojnie wyjść z depresji. To pierwsza sprawa.
                Drugą sprawą jest to, jak funkcjonują sądy w Polsce. Często, niezależnie id tego, czy się jest katem, czy ofiarą, jest się traktowanym jak natrętna mucha. Chciałam napisać, że jeśli ktoś akurat przeżył tragedie, potrzebuje miłości, spokoju, opieki, czasami leczenia, a nie kolejnego bylejakiego traktowania przez bezdusznych i znieczulonych urzędników.
            • claudel6 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:31
              ale to jest tak samo jak z gwaltem. też jest ogromna trauma. ale jak sie kobieta zaszyje i nie zgłosi tego organom ścigania, to gwałciciel pozostanie bezkarny na wolności. i będzie krzywdził inne kobiety. tego chcemy?
              • sanciasancia Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 22:45
                To nie ofiara jest odpowiedzialna za to, że gwałciciel gwałci, tylko sam gwałciciel.
                Równie dobrze można powiedzieć, że jak będzie więcej patroli, to gwałciciel nie będzie tyle gwałcił.
                • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:31
                  To prawda, ale żeby go złapać trzeba konkretnych działań, pójścia na policję.
                  Poza tym część gwałtów jest w domach, patrole temu nie zapobiegną.
                  • elf1977 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:14
                    A co da zgłoszenie gwałtu, jeśli polskie prawo jest tak skonstruowane, że osoba stosująca przemoc nadal mieszka z ofiarą, a po ewentualnej odsiadce, wraca za zgodą sądu do starego domu i "robi porządek" z niegrzeczną żoną.
                    Gdyby w Polsce chroniono naprawdę słabszego - ofiarę gwałtu, zbolałą pacjentkę, bitą żonę, więcej ofiar szukałoby pomocy.
                    • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:19
                      Coraz częściej takie sprawy są nagłaśniane, zmieniane jest prawo, coraz więcej ofiara ma możliwości niż np. sprzed 20 lat. Działają stowarzyszenia pomagające takim osobom.
              • elf1977 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:11
                A co? Każda zgwałcona ma iść na policję, choć ta wizyta jest dla niej kolejnym gwałtem na psychice?! Ludzie są różni, czy tak trudno to zrozumieć. W Polsce lekarze są praktycznie bezkarni i większość o tym wie. Jeśli się słyszy o kolejnej umorzonej sprawie albo minimalnym odszkodowaniu dla kogoś, kto przez lata był narażony na wycieranie sądowych korytarzy, to raczej nie zachęca do zgłaszania pewnych spraw.
                Przecież tu nie chodzi tylko o lekarzy, chodzi również o wolny i niewydolny wymiar sprawiedliwości, o to, jak się traktuje ofiary, choćby te zgwałcone dziewczyny, bite żony itd.
      • lelija05 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:25
        Bo może jest to napisane przez redaktora, a nie prawdziwa opowieść.
        Niemniej, takie historie się zdarzają i może taki list posłuży temu, by pokazać, że takie sytuacje nadal mają miejsce w szpitalach.
        I przydałoby się to zmienić.
        • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:00
          Też myślę, że to praca redaktora, na jedną ciężarną nakrzyczała pielęgniarka, że idzie się na prawo, a nie na lewo, inna nie miała parawanu, na jeszcze inną nakrzyczał lekarz, a kolejna nie dostała środków przeciwbólowych i stąd powstała historia niby dotycząca jednej tylko ciężarnej.
          Stąd też "anonimowy" szpital z "anonimowym" lekarzem, a nie szpital (tylko przykład) np. Żeromskiego w Krakowie albo powiatowy w Pcimiu Dolnym, a lekarz Jan Nowak.
          • chipsi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:11
            Co nie zmienia faktu że takie sytuacje się zdarzają i nawet każda z osobna nie powinna mieć miejsca. Niżej podałam przykład że jednak zdarzają sie przypadki jak w opisanym artykule, że trafia się do szpitala jak z horroru.
    • chipsi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:26
      Kilkanaście lat temu przeżyłam kilkudniowy pobyt w Rybnickim starym szpitalu, zakończony poronieniem. Jedna pielęgniarka zachowywała się jak człowiek, pozostałe nie zasługują by je nazywać jakkolwiek. Pomnę że leżałam na korytarzu mimo wolnego łózka na sali bo się panią przebierać łóżka nie chciało a "to długo nie potrwa". Młoda byłam wiec krzyczały na mnie o wszystko. Najgorsza była jednak pani ginekolog. Gdybym ja spotkała na ulicy teraz, nie ręczę za siebie. Nawet nie będę pisać w jaki sposób się do mnie odnosiła, co powiedziała i jak "przebadała" że w ten sam dzień poroniłam. Płód mogłam sobie pooglądać do woli - zostawiły go w naczyniu (nerce?) na parapecie w łazience...
      Córkę urodziłam ponad 5 lat temu w nowym szpitalu i chociaż miałam kilka zastrzeżeń to gdyby porównać - to był raj; Tylko 1 wredna położna i 1 niemiła lekarka.
      Więc niby ku lepszemu...
      • yenna_m Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 23:10
        wiesz, chipsi, najbardziej przerażające jest to, że te same osoby za pieniądze to do rany przyłóż...
    • lilka69 antidotum na to jest jedno 23.01.12, 12:27
      prywatyzacja szpitali. mialam cc w prywatnej klinice. to bylo jak cudne wakacje z mila obsluga a na dodatek "wygralam" fajna nagrode ( w postaci dziecka)
      • angi666 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 12:35
        Ja też miałam cc w prywatnej Klinice, tylko niezauważyłaś jednej "subtelnej", mamy żywe, zdrowe, donoszone dzieci.
        • gazeta_mi_placi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 12:56
          Myślę, że w prywatnej klinice matce martwego dziecka też by potraktowali delikatnie i z szacunkiem, w odróżnieniu od państwowej rzeźni.
          • lelija05 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:00
            I to jest okropne, bo z tego wynika, że za pieniądze można kupić wszystko nawet ludzkie odruchy, empatię, współczucie ii dobre traktowanie.
            Ciekawa jestem, czy te france w państwowym, po zatrudnieniu w prywatnej klinice zmieniły by stosunek do pacjenta?
            • wuika Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 19:51
              lelija05 napisała:


              > Ciekawa jestem, czy te france w państwowym, po zatrudnieniu w prywatnej klinice
              > zmieniły by stosunek do pacjenta?

              Niestety, pewnie tak. W ciąży leżałam w dwóch szpitalach, rodziłam w trzecim. Pierwszy to opisywany tutaj przeze mnie, gdzie rodzącą chore terminalnie dziecko zostawiono na całą noc samą, a potem na nią nawrzeszczano, bo powinna rodzić schludniej. W szpitalu drugim, mojej przychodni oraz szpitalu trzecim pracują położne, które kiedyś pracowały w szpitalu pierwszym. Pogadałam sobie z dwoma położnymi w szpitalu drugim i trzecim. Wnioski są takie, że ogólna atmosfera jest taka, jak jest i ludzie (pracownicy) się dostosowują, tak, jak podciągają się do innych standardów, przechodząc do innego szpitala.
              • lelija05 Re: antidotum na to jest jedno 25.01.12, 09:47
                Czyli wedle powiedzenia: jeśli wchodzisz między wrony...
          • angi666 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:01
            Szacunek i dobre słowo nic nie kosztują, wiec powinno być rozpowszechniane niezalęznie od rangi placówki medycznej.
            W szpitalach prywatnych bardoz często "wybierają" sobie przypadki do porodu, nie chcą przyjmować "kłopotów", co dla mnie jest zrozumiałe, często nie mają wystarczającego sprzętu nawet dla wcześniaków.
      • angi666 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 12:36
        Poza tym, zwróć uwagę na to, że nie każdy ma 7-10 tys. na urodzenie dziecka, a urodzić trzeba.
        • gazeta_mi_placi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 12:54
          Zawsze można urodzić w domu, poród w domu np. w Holandii jest bardzo powszechny, a kobiety tam i ich dzieci jakoś nie mrą masowo z tego powodu, że nie urodziły w szpitalu.
          • angi666 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 12:58
            Jasne, że można urodzić w domu, w Polse rónież ma to miejsce. Tylko kobieta rodząca w domu w razie komplikacji jedzie do szpitala, a tutaj okazuje się że musi mieć 10 tys. bo jak nie to..., no właśnie co wtedy?
          • nabakier Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:01
            Tak tak, Gazeta, zwłaszcza dziecko z porodu przedwczesnego nadaje się do rodzenia w domu- bo w domu mamy sprzęt neonatologiczny...każdy z nas ma przy mikserze i lodówce kilka takich sprzętów.
            • gazeta_mi_placi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:03
              Nie mówię o porodach przedwczesnych tylko o czasie.
              • nabakier Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:18
                Ale wątek jest o porodach przedwczesnych.
          • jowita771 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 14:33
            > Zawsze można urodzić w domu, poród w domu np. w Holandii jest bardzo powszechn
            > y, a kobiety tam i ich dzieci jakoś nie mrą masowo z tego powodu, że nie urodzi
            > ły w szpitalu.

            Pieprzysz gazeta, właśnie w Holandii umiera najwięcej noworodków przy porodzie w całej UE.
            • hanalui Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 14:45
              jowita771 napisał:
              > Pieprzysz gazeta, właśnie w Holandii umiera najwięcej noworodków przy porodzie
              > w całej UE.

              Linka do danych prosze
              • jowita771 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 16:15
                www.wiatrak.nl/469/porod-po-holendersku
                • hanalui Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 20:03
                  jowita771 napisał:

                  > www.wiatrak.nl/469/porod-po-holendersku

                  Ja chce jakies wiarygodne zrodlo a nie cos na ksztalt onetu..
                  Proponuje rzuc sobie okiem na statystyki WHO...i dlla Holandii wskaznik jest nizszy niz dla PL za 2010 rok tongue_out
                  • sanciasancia Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 21:45
                    Serio?
                    www.bmj.com/content/337/bmj.a3118.extract
                    www.bmj.com/content/341/bmj.c5639.full
                    Nie pomyliłaś przypadkiem infant mortality (które faktycznie jest bardzo niskie) z perinatal mortality?
                    • hanalui Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 22:16
                      sanciasancia napisała:

                      > Serio?
                      > www.bmj.com/content/337/bmj.a3118.extract
                      > www.bmj.com/content/341/bmj.c5639.full
                      > Nie pomyliłaś przypadkiem infant mortality (które faktycznie jest bardzo niskie
                      > ) z perinatal mortality?

                      Nie wiem czy pomylilam...nie sadzilam ze chodzi o wskaznik uwzgledniajacy rowniez poronienia oraz ratowanie skrajnie wczesnych wczesniakow, nawet tych z wadami letalnymi jak bezmozgowie, ktore utrzymuje sie przy zyciu za pomoca maszyn...pewnie w wielu krajach bedzie on wyzszy bo za wszelka cene nie faszeruje sie na zachodzie kobiet duphastonami oraz nie ratuje tego co sie uratowac nie da.
                      Teraz dorzuc sobie kolejny wskaznik z nastepnego etapu i potem nastepny i okaze sie ze wcale nie jest tak zle. Nie umarly jako wczesniaki lub plody, nie dozywaja do pierwszego roku...natury nie da sie oszukac na dlugo
                      • sanciasancia Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 22:35
                        Srsly, może sobie raport z Peristata przeczytaj, oszczędzi Ci to ciężkiej pracy intelektualnej.
                        > pewnie w wielu krajach bedzie on wyzszy bo za wszelka cene nie faszeruje sie na
                        > zachodzie kobiet duphastonami oraz nie ratuje tego co sie uratowac nie da.
                        Większość lekarzy sądzi, że duphaston i tak w niczym nie pomaga.
                        Zresztą mówimy o późnych poronieniach.
                        Akurat wad genetycznych nie jest aż tak dużo
                        • hanalui Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 23:35
                          sanciasancia napisała:

                          > Większość lekarzy sądzi, że duphaston i tak w niczym nie pomaga.

                          Co chyba nie zmienia faktu ze jego spożycie jest spore...przynajmniej jeszcze 3 lata temu było kiedy zagladalam w statystyki i na CiPy, gdzie rekordzistki do rozwiazania wierzyly w jego moc

                          > Zresztą mówimy o późnych poronieniach

                          No od 20 tygodnia oraz wczesnych porodach

                          > Akurat wad genetycznych nie jest aż tak dużo
          • elf1977 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 15:08
            Szczególnie przez cesarkę.
        • chipsi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 12:56
          Kilka koleżanek rodziło w Bielskiej klinice za niewielką odpłatnością. Wiem że częściowo klinika ta jest finansowana z NFZ a częściowo trzeba płacić ale nie była to kwestia tysięcy. Raczej kilkuset złotych. Rożnica jednak między szpitalami taka że po pierwszym porodzie w państwowym szpitalu koleżanka miała traumę a po porodzie w Bielsku stwierdziła że tak to może rodzic codziennie.
          • gazeta_mi_placi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:02
            Odnoszę wrażenie, że obecnie (nie mówię o porodach martwych czy ciężko chorych dzieci) każdy poród to dla współczesnej kobiety trauma...
            • chipsi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:09
              Co do współczesnych kobiet: moja mama, moja babcia czy ciocia też nie miały lekko, tak jak ich babcie itd. Tyle że kiedyś kobiecie wmówiono że musi cierpieć bo tak przykazał Bóg. Teraz kobieta bezczelnie chce być traktowana jak człowiek. Ciekawe jakby cie tak dentysta potraktował? Nie podał znieczulenia i od wejścia truł że mu czas zajmujesz i że masz ryja nie drzeć z bólu a na koniec wygonił z gabinetu z zakrwawioną twarzą.
              • aneta-skarpeta Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:12
                skoro mówi sie, ze jakby porod mial nie boleć to by nie bolał i jakby kobiety mialy rodzic brzuchem, to by mialy suwak na brzuchu- slowa, dosc znane, jednego z polskich polozników

                to tak samo z zębem- tylko jakos nikt sie nie dziwi, ze sie nie wyrywa zębów na żywca
                • gazeta_mi_placi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:48
                  Chcesz czy nie nie ma bezbolesnych porodów, nawet jak rodzisz ze znieczuleniem.
                  • chipsi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 14:03
                    Rwanie zęba tez boli mimo znieczulenia a jednak nikt nie uważa że jest to miłe, przyjemne a znieczulenie zbędne. Druga sprawa to jeśli coś jest z natury bolesne to nie jest chyba normalne żeby osoby, które maja pomóc w zniwelowaniu tego bólu, ten ból jeszcze pogłębiały.
                    Tak na marginesie, koleżanka się zarzeka że rodziła ze znieczulenie i nie bolało. Ja jej wierzę. Tak samo z zębami wink jednego to nawet nie zauważyłam że mi usunięto a przy drugim darłam ryja na cały szpital. Oba ze znieczuleniem. Więc dlaczego nie miało by tak być z porodem?
              • gazeta_mi_placi Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:51
                Co do publicznej służby zdrowia i publicznych szpital każdy może zostać chamsko potraktowany.
                I kobieta w ciąży oraz podczas porodu i 30-letni mężczyzna i starsza schorowana kobieta.
                Modlę się abym nigdy nie miała np. wypadku i nie musiała wylądować w tym paskudnym przybytku.
            • angi666 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:10
              Czasy się zmieniają, kiedyś młoda dziewczyna tuż przed ślubem była przerażona tym co stanie się w noc poślubną, nie wiedziała nic o porodzie (nawet nie do konca wiedizała jak sięzachodzi w ciażę), więc siętego nie bała. Obecnie jedyna obawa kobiety przed noca poślubna, to jaką bieliznę kupić, wie natomiast sporo o porodzie, więc się tego boi.
            • aneta-skarpeta Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 13:10
              dla mojej babci porody tez byly traumą

              jeden trwał 3 dni- 2 dni naprawde masakryczne

              moja mama po 2 porodzie pwiedziala- nigdy wiecej dzieci

              moja ciocia urodzila martwe dziecko _trauma, potem zalatwiali cesarkę

              itd itd

              po prostu kiedys kobiety nie wiedzialy ze tak nie musi byc i cierpiały, ale cierpialy

              poza tym TERAZ sie o tym mowi, kiedys nie- trzeba bylo urodzic chocby w polu i co zrobic, ale nikt sie nie przejmowal zakazeniami, problemami z drogami rodnymi etc etc
            • elf1977 Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 15:10
              Nie, to wręcz orgiastyczne przeżycie...Z choinki się urwałaś? Kobiety zawsze bały się porodów i zawsze różnie je wspominały. Moja babcie np. urodziła 4 dzieci, ale porodów z rozrzewnieniem nie wspominała.
          • norra.a Re: antidotum na to jest jedno 23.01.12, 19:35
            Ja tam wlasnie rodzilam. Polecam wszystkim. Znieczulenie, mily personel, swietny poloznik.
    • minkapinka Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 12:33
      przezyłam to samo, dawno temu, ale trudno zapomnieć.
      • aneta-skarpeta Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:14
        ja mialam 2 razy czyszczoną macicę

        w zasadzie, o ile mozna tak powiedziec, bylo miło i jak najbardziej ok

        tylko za drugim razem pani w rejestracji spytala, po co sie pcham do szpitala na weekend- był czwartek rano- i w zasadzie moglabym przyjsc w poniedzialek i tez byloby dobrze

        co mnie wtedy obruszylo, bo dla mnie siedzenie w tym stanie kolejne kilka dni to istny koszmar był
    • izabellaz1 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 13:07
      Kurczę, przeczytałam wszystkie wypowiedzi i muszę odszczekać, że pomyślałam, że to aż mało prawdopodobne, żeby teraz, takie historie? Smutne sad
    • brak.polskich.liter Upiorne 23.01.12, 13:11
      nabakier napisała:

      > Z czego wynika taka znieczulica?

      Z mizoginii.
      Z przekonania, ze jakies tam plody, ciaze, dzieci (zywe badz nie) i porody to babska sprawa. A baba to... baba. Czytaj: przedmiot, z ktorego nalezy wydobyc dziecko wzglednie odpad, w zaleznosci od sytuacji. Przedmiot, wobec ktorego mozna sobie pozwolic na chamstwo, na brak empatii, na okrucienstwo, bo jest slaby i w tej danej sytuacji calkowicie zalezny od personelu medycznego.
      Z wszawych kodow kulturowych.
      Z przyzwolenia na prymitywizm i chamstwo, zwlaszcza wobec slabszych. To sie zmienia, ale cholernie wolno - jak widac.

      Z opowiesci znajomej: dziewczyna byla w ciazy, planowanej, wyczekanej. I niefart - okazalo sie, ze plod jest powaznie uszkodzony (anencefalia + wytrzewienie jelit, cud mniod). Wada letalna, w zwiazku z tym wywolano porod, w piatym miesiacu. Ogromny bol i trauma, ale to nie koniec.
      Niedlugo po porodzie przyszla do niej jedna z poloznych i wysyczala „zabilas swoje dziecko”.
      Kurtyna.
      • nabakier Re: Upiorne 23.01.12, 13:34
        Ciąża z komplikacjami:
        Przy przyjęciu usłyszałam od lekarki prowadzącej: "niech pani przygotuje sobie trumienkę" (zaniemowiłam).
        Nie wierzyli, że rodzę, bo maszyna robiąca ping (ktg) nie wykazywała skurczów, a boleć mnie nie miało prawa, bo "tyle leków dostałam". Miałam być cicho i nie panikować.
        Jak był krwotok, to usłyszałam: "oj, nie płacze, bo to nic takiego" (lało się).
        Jak prosiłam o cesarkę, by dziecko było jak najmniej uszkodzone, to usłyszałam : "tu nie Chicago".
        Jak mi się rozwierali szyjkę na siłę i wyłam z bólu, lekarz zniecierpliwiony: "no co krzyczy, przecież nie rodzi normalnego dziecka, tylko małe".
        Jak moje dziecko zmarło po dwóch godzinach, to położna zawiadomiła mnie o tym sucho i zakończyła: "proszę spać SPOKOJNIE".
        Leżałam na sali z matkami, które urodziły szczęśliwie. Prawie dwa tygodnie patrzyłam jak karmią, przewijają itd. One się bały mnie, ja ich.
        Personel wyrażał się o mnie: "750 g".
        Przy wypisie usłyszałam: "pozbyła się pani kłopotu" (mniemam, że z ewentualnie chorym dzieckiem).

        • lelija05 Re: Upiorne 23.01.12, 13:49
          Rany boskie...
          Ci ludzie mieli praktykę w obozach?
          • claudel6 Re: Upiorne 23.01.12, 19:43
            o k.. chyba tak.
            do odstrzału ten polski personel medyczny na porodówkach.
        • brak.polskich.liter Re: Upiorne 23.01.12, 15:20
          Shit.
          Bardzo, bardzo wspolczuje.
          Nawet nie probuje sobie wyobrazic, jak sie musialas czuc.
          • nabakier Re: Upiorne 23.01.12, 19:35
            Dziękuję.
        • anaisanais Re: Upiorne 23.01.12, 23:05
          pozwij ten szital i tych ludzi, to jest po prostu potworne co piszesz
          i ten post wyzej tak samo, tez bym pozwala, ci ludzie nie moga nie powinni pelnic zawodu
          • nabakier Re: Upiorne 24.01.12, 10:30
            To było lata temu. Minęło. wtedy ani nie miałam głowy do tego, ani sił, ani chyba świadomości rzeczy. No i wsparcia rodziny za bardzo też- mąż uważał, że "lekarze wiedzieli, co robią", a mama bogu dziękowała, że ja żyję. I tak to szło.
            Dziś być może byłoby inaczej.
            • elf1977 Re: Upiorne 24.01.12, 11:19
              Każda z nas tak czuje, kiedy nabierze dystansu. Kiedy dzieje się to w tej właśnie chwili, działa instynkt samozachowawczy, człowiek myśli tylko o tym, żeby ochronić siebie i swoją psychikę. Trudno tylko wyjaśnić to tym pyskaczom, którzy uważają, że powinno się zwlec z łóżka i pędzić do sądu. To jak w tym powiedzeniu: "syty głodnego nie zrozumie" - trudno wczuć się w sytuację kogoś, komu akurat wali się na głowę cały świat.
        • yenna_m Re: Upiorne 23.01.12, 23:15
          matko boska... sad sad sad
      • gazeta_mi_placi Re: Upiorne 23.01.12, 13:46
        Ta położna zdaje się miała swoje imię i nazwisko, nie była anonimowa.
        Na pewno (choćby sprawdzając kto miał dyżur w danym dniu i o danym czasie) dałoby się ją namierzyć i napisać skargę bądź nawet złożyć na nią donos do sądu.
        W najlepszym przypadku dostałaby naganę i być może straciłaby pracę, w najgorszym musiałaby zapłacić odszkodowanie.
        • andaba Re: Upiorne 23.01.12, 13:59
          Koszmar.

          Muszę przyznać, że nigdy mnie tak źle nie potraktowano.
          Owszem, obojętnie tak, dwie ostatnie ciąże właściwie były powikłane i tak na dobrą sprawę poza jedną lekarką (z polecenia) to wszyscy byli całkiwicie obojętni, ale jednak nie wstrętni.

          Wstrętna była jedna pani od neurologii i rehabilitacji, ale to już ja się naraziłam, bo śmiałąm podać w wątpliwość jej diagnozę (wyszło na moje, żeby nie było).

          I też uważam, że jeżeli było tak jak jest opisane powinno wyraźnie pisać jaki szpital, jaki lekarz. Zniesławienie? A za co, albo postąpili nie tak jak należy, albo są takie procedury - jak są procedury, to są kryci.

          Swoją drogą, nie zapomnę, jak koło mnie kiedyś rodziła kobieta 38 letnia, drugie dziecko, pierwsze wyjęte przez cc z powodu braku postępu porodu, a to drugie rodziła od ponad 24 godziny, wyła z bólu, a szyjka się nie rozwierała. W końcu ją pocięli (po kolejnych paru godzinach), ale dziecko było w kiepskim stanie (matka też, tyle, że matka pewnie doszła do siebie, dziecko niekoniecznie). Pamietam, była sprzedawczynią w podkrakowskiej wsi, pomyslałam sobie, że taką to sie nikt nie przejmie, co innego, gdyby to ktoś bogaty lub ważny był...
      • aandzia43 Re: Upiorne 23.01.12, 13:57
        Tak, upiorne.
        Ciekawa jestem też, czy gdyby ta pani rodziła żywe, donoszone dziecko, i gdyby zasygnalizowała o poważnych problemach przy poprzednich porodach, też zignorowano by jej prośby o nie zdawanie się na naturę, która już dwukrotnie zawiodła? Mam dziwne przeczucie, że też. Dla niektórych martwe dziecko to smieć, ale kobieta dla nich to taki sam śmieć.
        • bi_scotti Re: Upiorne 23.01.12, 14:38
          Czy to jest tak trudno zrozumiec dlaczego ludzie, ktorzy przeszli przez takie pieklo nie skladaja oskarzen w jakichs tam Izbach Lekarskich czy innych tego typu instytucjach? Cierpienie jest straszne, po co je poglebiac/rozdrapywac opowiadaniem po raz kolejny i kolejny swojej historii jakism urzednikom, ktorych komentarze badz stosunek do sprawy moga byc podobne jak chocby wpisujacego sie tu Gazety. Doskonale rozumiem, ze para, ktora przezyla swoje pieklo moze swoja hostorie opowiedziec anonimowo ZYCZLIWEMU reporterowi/dziennikarzowi ale na zadne publiczne oskarzenia sie nie zdecyduje, bo cierpienie zbyt wielkie. Z podobnych powodow wciaz przeciez ilosc kobiet zglaszajacych gwalty (szczegolnie te dokonane przez czlonkow rodziny badz znajomych) jest mniejsza niz faktyczna ilosc takich przypadkow - bo ci, ktorzy mieliby wysluchac i ewentualnie pomoc potrafia byc czesto rownie okrutni jak perpetrators ... Wyc sie chce. Smutne tez, ze zadna ze szczesliwych pacjentek "obok" nie zaregowala - jak mozna na spoko cieszyc sie swoim szczesciem gdy obok ktos cierpi i jest publicznie ponizany?
          • hanalui Re: Upiorne 23.01.12, 14:56
            bi_scotti napisała:

            > Czy to jest tak trudno zrozumiec dlaczego ludzie, ktorzy przeszli przez takie p
            > ieklo nie skladaja oskarzen w jakichs tam Izbach Lekarskich czy innych tego typ
            > u instytucjach? Cierpienie jest straszne, po co je poglebiac/rozdrapywac opowia
            > daniem po raz kolejny i kolejny swojej historii jakism urzednikom, ktorych kome
            > ntarze badz stosunek do sprawy moga byc podobne jak chocby wpisujacego sie tu G
            > azety.

            I serio uwazasz ze to w porzadku? Gdyby to byl cywilizowany kraj to taka osoba za takie zniewazenia dostalaby olbrzymie odszkodowanie, ludzie ktorzy ja tak traktowali znalezliby sie moze nawet w wiezieniach, a w PL lepiej siedziec cicho, schowac swoj bol do kieszeni.
            Serio nic sie nie zmieni jesli takie osoby beda siedziec cicho i nic z tym robic.
            Nawet ci co znecaja sie nad zwierzetami dostaja kary, sa zamykani, wiec czemu godzic sie na to byl jedna grupa spoleczna traktowala tak zle druga grupe, halo...pobudka
            • nabakier Re: Upiorne 23.01.12, 15:05
              Przecież nie chodzi o to, by się godzić. Ale też nie można wymagać, by ofiara miała siłę to wszystko ciągnąć. A w szpitalach nie ma wsparcia psychologa (ja go nie uświadczyłam), ani pomocy prawnej. Rodzina też nie zawsze wie, co robić, albo traktuje kobietę jak zhisteryzowaną (bo to taki oddział, że musi boleć, bo nadwrażliwa, bo coś się jej pokręciło, czegoś nie zrozumiała, bo lekarze to tylko ludzie itp).

              To sprawa szerszej mentalności.
            • gazeta_mi_placi Re: Upiorne 23.01.12, 15:20
              >> Serio nic sie nie zmieni jesli takie osoby beda siedziec cicho i nic z tym robic.

              Dokładnie.
              Aby np. zwolnić takiego lekarza (lub choćby dać mu tylko naganę, to zawsze będzie jednak dla niego jakieś ostrzeżenie) trzeba mieć powody, ale te powody nie wezmą się z powietrza ani też dlatego że jakaś Pani opisała go nawet w gazecie używając takich określeń jak "lekarz ze szpitala w dużym mieście" powodując, że dalej jest anonimowy i dalej może robić innym pacjentkom to samo co jej.
              Nikt nie powiedział, że wniesienie skargi jest łatwe i proste, ale tak naprawdę nie ma żadnego innego wyjścia aby ukarać danego lekarza. A jeśli jest jakieś inne wyjście (oprócz złożenia oficjalnej skargi czy pozwu) to napiszcie jakie.
            • bi_scotti Re: Upiorne 23.01.12, 15:47
              hanalui napisała:

              > Gdyby to byl cywilizowany kraj to taka osoba
              > za takie zniewazenia dostalaby olbrzymie odszkodowanie, ludzie ktorzy ja tak tr
              > aktowali znalezliby sie moze nawet w wiezieniach, a w PL lepiej siedziec cicho,
              > schowac swoj bol do kieszeni.

              Demonizujesz. W tzw. "cywilizowanych krajach" tez sie roznie dzieje i od czasu do czasu rozne kwiatki wychodza - wtedy jest big deal i ktos tam dostaje odszkodowanie ale na codzien tez roznie bywa. Zapewne nie az tak drastycznie jak w opisanym tekscie ale nie gloryfikujmy "cywilizowanych krajow" - w koncu to w prywatnych klinikach suepr-mocarstwa zdarzaly sie i zdarzaja obciecia zdrowej konczyny czy biustu bez raka a walka o odszkodowania dla wielu konczy sie tym, ze zarabia glownie reprezentujacy ich prawnik. To nie jest taki czarno-bialy obrazek, w ktorym istnieje jakis raj dla pacjentow suspicious


              > Serio nic sie nie zmieni jesli takie osoby beda siedziec cicho i nic z tym robi
              > c.

              Problem w tym, ze nie mozna wymagac od ofiary zeby sie po raz kolejny "podkladala" - co sie powinno zdarzyc to porzadny reportaz, w ktorym reporter zadalby sobie trud zdobycia wiarygodnych informacji, ktore moglby rozpowszechnic bez obawy bycia oskarzonym o nieprawde czy oszczerstwo - media sa wielka sila ale nie zawsze z wlasnej mocy umieja odpowiednio korzystac. Ci akurat ludzie zapewne czuliby sie pewniej skladajac zazalenie na opisane traktowanie gdyby wiedzieli, ze reporter znalazl innych pacjentow z podobnymi przyzyciami sklonnych dolaczyc sie do skargi. Jesli sie mowi A (publikuje kontrowersyjny tekst), trzeba miec odwage powiedziec B (isc za tropem, znalezc innych swiadkow, porozmawiac z personelem etc.). Ale to jest problem tej "trzeciej wladzy", ze namacic latwo ale podjac konkretne dzialania juz sie nie bardzo chce ...

              > Nawet ci co znecaja sie nad zwierzetami dostaja kary, sa zamykani, wiec czemu g
              > odzic sie na to byl jedna grupa spoleczna traktowala tak zle druga grupe, halo.
              > ..pobudka

              Bo, wbrew pozorom, czesto latwiej bronic praw zwierzat czy innych ludzi niz wlasnych praw ... Kwestia wrazliwosci.
              • hanalui Re: Upiorne 23.01.12, 16:00
                bi_scotti napisała:
                > Demonizujesz. W tzw. "cywilizowanych krajach" tez sie roznie dzieje i od czasu
                > do czasu rozne kwiatki wychodza - wtedy jest big deal i ktos tam dostaje odszko
                > dowanie ale na codzien tez roznie bywa.

                A gdzies niby napisalam ze sie nie dzieje? No przeciez napisalam ze sie dzieje i ze ludzie wlacza i dzieci emu kwiatki wychodza

                > w koncu to w pryw
                > atnych klinikach suepr-mocarstwa zdarzaly sie i zdarzaja obciecia zdrowej koncz
                > yny czy biustu bez raka a walka o odszkodowania dla wielu konczy sie tym, ze za
                > rabia glownie reprezentujacy ich prawnik.

                No tak...zdarzaja sie. I skad o tym wiesz?
                Ano dlatego ze pacjent walczyl, nie usiadl w katku delektowac sie bolem tylko wydarl to na swiatlo dzienne, prawda?

                > Problem w tym, ze nie mozna wymagac od ofiary zeby sie po raz kolejny "podklada
                > la" -

                I wracamy do punktu wyjscia.
                Jakos niektorym ludziom sie chce...i niestety nic sie nie zmieni jesli sami zainteresowani nie beda chcieli tego zmieniac i tyle.
                • bi_scotti Re: Upiorne 23.01.12, 16:03
                  hanalui napisała:

                  > No tak...zdarzaja sie. I skad o tym wiesz?
                  > Ano dlatego ze pacjent walczyl, nie usiadl w katku delektowac sie bolem tylko w
                  > ydarl to na swiatlo dzienne, prawda?

                  Przyznam, ze jestem duzo bardziej cyniczna w tych kwestiach - cala armia prawnikow zyje w oczekiwaniu na znalezienie takich cases i na wyciaganiu ich na swiatlo dzienne nie po to zeby cokolwiek w systemie poprawic, czy nawet nie po to zeby konkretna ofiara otrzymala sensowne odszkodowanie, ale glownie zeby napchac wlasna kiese. Life.
                  • hanalui Re: Upiorne 23.01.12, 19:46
                    bi_scotti napisała:
                    > Przyznam, ze jestem duzo bardziej cyniczna w tych kwestiach - cala armia prawni
                    > kow zyje w oczekiwaniu na znalezienie takich cases i na wyciaganiu ich na swiat
                    > lo dzienne nie po to zeby cokolwiek w systemie poprawic, czy nawet nie po to ze
                    > by konkretna ofiara otrzymala sensowne odszkodowanie, ale glownie zeby napchac
                    > wlasna kiese. Life.

                    No coz...a mnie sie wydaje ze sporo sie poprawia, poprawiane sa procedury, sprawdzane inne kanaly dzialania, ludzie dostaja konkretne odszokowania, przynajmniej takie widuje naglowki w gazetach, artykulach w mojej prasie. Wiem ze powstaja stowarzyszenia pokrzywdzonych w danej sprawie, poszukiwani i karani sa winni (mowie tu i o lekarzach, i ksiezach i instytucjach)
                    Fakt...to czasem wyspecjalizowany przemysl, podobnie jak z odszkodowaniami z wypadkow samochodowych, wypadkow przy pracy.
                    No coz...prawnicy tez sie szkolili, tez chca z czegos zyc, nawet jesli mialoby to byc marne 10 tys i przeprosiny to myslisz ze nie warto?
                    Wiesz...moze ja naiwna, ale wystarczylo ze obejrzalam troche dokumentalnych programow, filmow opartych na faktach, czesto w TV rozbierane sa na 4 te wlasnie trudne ciezkie przypadki jak molestowania przez ksiezy, prace w Magdalenkach, przemoc w szpitalach psychiatrycznych, domach opieki, wojny narkotykowe i kto za tym stoi i to co ludzie, poszczegolne jednostki robily przez lata by sprawy wyszly na jaw, by zmienilo sie prawo nie tylko lokalne ale tez i w UE, by przestepcy trafili za kratki, by...pewnie w morzu swinstw to nadal malo, ale wiem ze sporo, ale to sporo sie zmienilo.
                    Trwalo to i 5-10 czy nawet 20 lat, a mimo to ...
                • gazeta_mi_placi Re: Upiorne 23.01.12, 16:08
                  Zgadzam się z Tobą Hanalui. Nikt nie twierdzi (ja też nie), że to jest łatwe i proste dla kobiety, nikt nawet nie twierdzi, że zawsze się uda dostać odszkodowanie lub po prostu ukaranie takiego personelu, ale naprawdę nie ma innej skutecznej metody na walkę z takimi zachowaniami.
                  Jeżeli się mylę i jest jakaś inna niż oficjalna nieanonimowa skarga/pozew to proszę podajcie ów sposób.
                  Nie jestem wszechwiedząca, mogę nie znać tego sposobu.
      • sanciasancia Re: Upiorne 23.01.12, 19:40
        Ja właściwie nie mogłam narzekać na traktowanie, fakt, dopiero po ekspresowej cesarce z powodu zaników tętna okazało się, że dziecko jest chore. Za wyjątkiem jednej sytuacji -
    • aandzia43 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 14:22
      Jeszcze mi tak przyszło do głowy: na chamstwo czasem działa siła. Siła w postaci aserytwności, postawy "jestem czołgiem i powoli, powoli ale i tak cię rozjadę" czy nawet agresji. Ludzie w bólu, stresie i nieszczęściu często tracą poczucie własnej wartości i pozwalają pomiatać sobą. Ci sami, którzy w innych sytuacjach radzą sobie doskonale i są skuteczni w przeprowadzaniu swoich zamysłów. Jako osoba mocno wrażliwa na ból i czasem impulsywna, a także z wiekiem coraz bardziej asertywna nie bardzo wyobrażam sobie trwające tyle godzin cierpienie i brak reakcji personelu na nie. Oczyma wyobraźni widzę wrzask, wyzwiska i demolkę sprzętu, jaką urządzam, kiedy traktuje się mnie jak połączenie idioti ze ścierką do podłogi. Nie mam w zwyczaju zachowywać się w taki sposób (właściwie nigdy mi się nie zdarzyło), ale dopuszczam myśl o całkiem świadomie przeprowadzonej akcji "rozpizducha na 14 fajerek", gdy już nic innego nie skutkuje.

      NIE POWINNO BYĆ TAK, ŻE TYLKO SIŁA DOPROWADZIĆ MOŻE DO LUDZKICH ZACHOWAŃ U LUDZI, KTÓRZY Z RACJI WYKONYWANEGO ZAWODU CZY FUNKCJI POWINNI BYĆ WYJĄTKOWO LUDZCY. Nie o to mi chodzi. Wiem również, że w nieszczęściu człowiek traci siły do upominania się o swoje. Czasem sobie tylko myślę, czy nie jestsmy uczeni zbytniej tolerancji na traktowanie nas z góry?
      • brak.polskich.liter Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:14
        aandzia43 napisała:

        > Czasem sobie tylko myślę, czy nie jestsmy uczeni zbytniej
        > tolerancji na traktowanie nas z góry?

        Jestesmy. Zwlaszcza, kiedy agresorem i bucem jest osoba naduzywajaca pozycji autorytetu (np. lekarz).
      • brak.polskich.liter Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:41
        Zainspirowalas mnie.
        Hmm, a moze by tak, w ramach kampanii spolecznej typu Rodzic Po Ludzku, zamiast pokazywac slodko-pierdzace obrazki szczesliwych mamus karmiacych cysia w asyscie ujaranych endorfinami poloznych, pojechac by nieco innymi klimatami? Na przyklad - filmik o tym, co sie moze stac, jesli taka pacjentka, traktowana, jak pomiotlo, sie porzadnie wku..wi.
        Mozna pokazac demolke, sprzet do KTG wylatujacy przez otwarte okno, rozkwaszony nos lekarza-buca, krew poloznej-ultrasuczy bryzgajaca na biale kafelki. Po dokonaniu demolki kobieta rodzi dziecko przy pomocy Jeden Fajnej Poloznej. Dzecko zaraz po przecieciu pepowiny pokazuje do kamery faka, a dopiero potem ryczy. Nastepna scena - w sadzie, w ktorym kobieta zostaje oczyszczona z zarzutow dokonania ciezkich uszkodzen ciala i zniszczen w kwocie srylionow peelen (byla wszak niepoczytalna z bolu i stresu), buce zostaja przykladnie ukarane, zas najwiekszy buc idzie do wiezienia, gdzie kumple spod celi robia mu z d..y jesien sredniowiecza.
        Adresat kampanii - kobiety, przekaz - nie badz ofiara.

        end of czarny humor
        • aandzia43 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 18:09
          Ghhyyghhhyyy... jestem za wink
        • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:33
          Tak, to byłoby wymowne. W akcji "Rodzić po ludzku" brano pod lupę najbardziej standardowe porody, czyli niepowikłane. A gdzieś zgubiono dramat pacjentek z bardziej skomplikowanymi sytuacjami. Przydałoby się "Ronić po ludzku", "Rodzić przedwcześnie po ludzku" czy "Rodzić martwe dziecko po ludzku".

          "Nie krzywdźmy skrzywdzonych"- tak bym widziała szerszą społeczną akcję zwracającą uwagę na pomoc ofiarom przestępstw, tracących bliskich, rodzących nieszczęśliwie czy roniących.
          Ech, marzy mi się...
    • jowita771 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 14:24
      Nie bardzo wierzę, że ten list jest prawdziwy. Niektóre opisane rzeczy na pewno się dzieją na oddziałach, ale nie wierzę np. w to, że pielęgniarka, jak zabierała dziecko, powiedziała z uśmiechem, że się udało. Albo w to, że lekarz powiedział, żeby była ciszej, bo innym pacjentkom przeszkadza. To co te inne pacjentki, z pieśnią na ustach rodziły bez bólu? A nawet jeśli te konkretne krzyczały mniej albo wcale, to ginekolog zaskoczony krzykiem pacjentki? Nie widział nigdy krzyczącej rodzącej? I jeszcze pacjentka ordynatora, nieważne, że ten był na urlopie, chodziliby koło niej.
      Wiem, że temat delikatny, ale z drugiej strony, czytałam kiedyś wątek, w którym kobiety po poronieniach pisały, co strasznego usłyszały od lekarzy czy pielęgniarek i nie które wpisy były okropne, ale niektóre takie, że się zaczęłam zastanawiać, czy cokolwiek można powiedzieć. Bo jedna pisała, że lekarz powiedział, że jeszcze będzie miała dzieci i to ją potwornie zabolało, a innej osobie takie słowa przyniosły ulgę. No, ale, że "się udało" i to jeszcze powiedziane z uśmiechem to nie uwierzę.
      • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:14
        Też w część tego co tam jest napisane nie wierzę.
        • elf1977 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:20
          Naiwni są szczęśliwsi.
      • tomelanka Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:27
        e tam ja tez bylam pacjentka ordynatora i byli mili jak byl gdzies w poblizu, jak nie bylo to ponizej wszelkiej krytyki
      • nastjaa Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 09:59
        jowita771 napisał:

        > I jeszcze pacjentka ordynatora, nieważne, że ten był na ur
        > lopie, chodziliby koło niej.

        Tu się nie zgodzę smile Byłam pacjentką ordynatora, płaciłam grubą kasę za każdą wizytę. KIedy zaczęłam mieć problemy trafiłam na jego oddział. Tylko, że on poszedł od razu na urlop. Dwa tygodnie leżałam i czekałam na nie wiadomo co. Mówiłam, że słabo czuję ruchy - na koniec drugiego tygodnia pobytu w szpitalu zrobili mi ktg. O USG mogłam pomarzyć. Przez te dwa tygodnie miałam ciśnienie 150/100 - mówili, że to z nerwów i dawali mi tabletki uspokajające. Spałam cały czas, ale ciśnienie nadal było. Po dwóch tygodniach przez dwa dni cudowne pomiary - 120/80. Szybki wypis do domu. W domu mierzę ciśnienie - 150/100. Pojechałam do innego szpitala - w pierwszej chwili pytali czy ja w ogóle gdzieś prowadziłam ciążę (brak podstawowych badań, nie obniżanie ciśnienia od dwóch tyg.). Próbowali jeszcze tydzień ratować ciążę, ale były słabe przepływy, łożysko uszkodzone. Tak dotrwałam do 29tc. Córka urodzona z wagą 870g - oceniona na 26tc - dokładnie wtedy trafiłam do pierwszego szpitala ...
    • kamelia04.08.2007 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:07
      strach sie bac.
      Współczuje wszystkim, którzy doznali czegos takiego.

      Miała kobieta potrzebe wyrzucenia z siebie tego i opowiedzenia co ja spotkało. Tyle, że słuchacze nie zawsze życzliwi., bo przyjdzie zaraz jedna pinda z druga i powiedzą, że przesadza, bo bolało mniej (tak jakby wiedziały), a w ogóle to nie prawda i nie wierza (tak jakby przy tym były).

      Co bardziej wredne gazety i im podobne powiedzą, a "dlaczego jest mało asertywna?", ewentualnie "a dlaczego mąż jest mało asertywny?", ewentualnie "trzeba było napisac skarge do Izby lekasrskiej, na policje i do sądu".
      Tyle, że człowiek w takim stanie jest zupełnie bezbronny i nie ma siły walczyc o swoje prawa, mąż ma jeszcze zaufanie do personelu, który go jeszcze ofuknie. A w skargi i zawiadomienia nie ma sie ochoty bawic, bo jest to rozdrapywanie ran, a przeciez sie chce o tej traumie zapomniec.
      • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:13
        W danym stanie jest bezbronny, ale już po wyjściu ze szpitala nie.
        Nikt nie wymaga złożenia pozwu/skargi w momencie samego porodu (absurdalne by to było), można złożyć po wyjściu ze szpitala.
        Jak nie wpłynie żadna oficjalna skarga od pacjentek skąd i jakim cudem dany lekarz (czy inny personel) ma ponieść konsekwencje? A skoro nie poniesie konsekwencji to będzie dalej tak traktował inne kobiety.
        • elf1977 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:19
          Po wyjściu ze szpitala pragnie się spokoju, powrotu do normalności, zapomnienia. Wojownicza w gębie też byłam, dopóki na własnej skórze nie sprawdziłam jak to jest. Tobie nie życzę, ale widać tak to jest, że nie wszystko się rozumie, jeśli się wcześniej tego nie dotknie.
          Mogę jeszcze Ci napisać, kiedy mój narzeczony chorował na raka, nóż mi się w kieszeni otwierał, obiecywałam sobie, że jak się to skończy, napiszę skargi, pozwy...Po wszystkim - wpadłam w depresję i z wyrka nie mogłam wstawać, a zjedzenie posiłku raz dziennie wydawało mi się okrutnym wysiłkiem. Tak skonstruowany jest człowiek, mało kto ma charakter mocarza.
          • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:21
            Rozumiem, ale niestety nic się nie zmieni jeżeli nie znajdzie się pacjent (pacjenci) którym w końcu złoży oficjalną skargę, pozew.
            Tyle.
            • aagata4 Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 17:08
              Te pozwy składa się one niewiele dają, bo po takich przejściach jak w artykule każde zachowanie jest traktowane jak histeria, generalnie mało która kobieta jest na tyle silna aby jeszcze raz na sali przeżywać to samo. Przyznam, że ja nawet nie miałam odwagi walczyć o dokumenty w celu pochowania dziecka. Odpuściłam całkiem i pracowałam nad tym aby nie wybuchać płaczem na widok kolorowych bilbordów z bobaskiem, czy też wogóle aby zacząć normalnie funkcjonować nawet już po urodzeniu zdrowych dzieci.

              Generalnie autorka miała dużo szczęścia bo z tego co opisuje to nie zdarzyło się jej nic jak np łyżeczkowanie na żywca (praktykowane w kilku szpitalach w Polsce i to w tych co oficjalnie informują, że stosuje się tam znieczulenie). Te trochę problemów przy uzyskaniu dokumentów do pochowania dziecka też ją sporo kosztowało. W artykule zbagatelizowano problem. Nie zawsze się udaje uzyskać dokumenty potrzebne do pochowania dziecka bo to w dużej mierze zależy od widzimisie lekarza. Nie maszerowała np przez poczekalnie pełną ludzi z zewnątrz w samej zakrwawionej koszuli gdy szła na badanie USG, czy też w samej krótkiej koszulce przed wszystkimi lekarzami i personelem potykając się o wózek z narzędziami oczywiście przy rechocie obecnych. Nie pisała nic o długich ankietach do wypełniania. Pamiętam jak przywiazano mi nogi przed zabiegiem bez informowania o celu takiego zachowania. (chodziło o to, żebym nie spadła jak będę pod narkozą a tymczasem ja pomyślałam, ze mimo narkozy to aż tak będzie bolało, że się boją abym ich nie kopnęła, zastanawialam się czy wogóle dostanę tą narkozę, bo nikt ze mną nie rozmawiał tylko tonem nie znoszącym sprzeciwu wydawane były polecenia).

              Paradoksalnie po raz pierwszy poszłam do szpitala który jako jeden z pierwszych w tamtych czasech wygrał konkurs : Rodzic po ludzku. A wcale nie było po ludzku właśnie ze względu na zachowanie personelu. Wiele można przeczytać w historiach dziewczyn na stronach www.poronienie.pl . Założono stowarzyszenie aby poprawić sytuację kobiet w chwili poronienia. Stowarzyszenie działa i potrzebujemy każdych rąk do pracy. Wystarczy napisać na e-maila poronienie@poczta.pl zgłosić chęć pomocy lub dowiedzieć się jak można tutaj nam pomagać. Nawet prawo jest przerabiane w taki sposób aby nam uniemożliwić pochowanie dziecka, jeżeli utracimy je bardzo wcześnie ( bo to zależy od dobrej woli lekarza. Nawet z Ministerstwa dostali wytyczne aby nie umożliwiać pochowania, pomimo, że to sprzeczne z prawem. Lekarze nawet nie sprawdzają tego tylko się słuchają tych zaleceń - nie wiem czy tak jest nadal, bo miało się zmienić).

              Pewnie się zdziwicie ale ciężko jest zorganizować nawet szkolenie dla lekarzy w której informujemy jak należy przekazywać informacje, jak informować o tym, że tracimy dziecko czyli jak nazywać rzeczy które dla nich są rutynowe a dla nas bolesne. Bardzo rzadko udaje nam się nawiązać jakiekolwiek kontakty z personelem medycznym w celu zorganizowania takiego szkolenia. Szkolenia się odbywają bardzo rzadko z braku chętnych. A przecież odpowiednie rozmawianie nic nie kosztuje. O wiele łatwiej byłoby znosić ból gdyby było mniej tzw "betonów" w służbie zdrowia. Problem dotyczy nie tylko poronień ale tutaj jest najbardziej niedoceniany. Jak osoba chora na raka zostanie potraktowana w ten sposób to wszyscy są oburzeni a jak kobieta roniąca to pewnie zachowywała sie jak histeryczka i trzeba było przywołać ją do porządku.

              Nawet w mediach wywiady z lekarzami i kobietami, które roniły są tak prowadzone, że stawiają kobiety w niekorzystnym świetle. Zapraszam na forum www.poronienie.pl na wątek: Poronienie w mediach. Te linki z końca dyskusji są aktywne , te z początku różnie to bywa.

              Zresztą nie tylko w mediach, a nawet najbliżsi ranią nas, bo nikt nie wie jak sie zachować w takiej sytuacji. Słyszymy często "pocieszenie" : To dobrze że tak się stało, bo pewnie było chore -ale jakoś wszyscy wiedzą, że tak nie należy mówić jeżeli utraci się kogoś bliskiego, albo inne: nie martw się jeszcze urodzisz zdrowe dziecko - tak jak by kolejne dziecko powoduje, że już nie cierpimy i nie tęsknimy do dziecka. Boli też pocieszenie, że ktoś stracił starsze dziecko a więc domniemamy, że nie powinniśmy sie martwić.

              Na koniec napiszę krótko co należy w takich sytuacjach mówić:
              Bardzo mi przykro. Nie potrafię sobie wyobrazić jak cierpisz.
              Krótko: Bardzo mi przykro. A to, że "nie potrafimy sobie wyobrazić" też jest ważne, bo jak słyszałam, że wiem co czuję to patrzyłam z wściekłością na taką osobę, bo co ona może wiedzieć. Chyba, że to przeszła i chce o tym porozmawiać to już co innego. Takim osobom można zaproponować zrobienie zakupów, bo wyjście z domu i widok mam z wózkami oraz ciężarnych jest bardzo bolesny.

              To takk w skrócie ...
              Życzę abyście nigdy nie doświadczyły tego osobiście ani w swoim otoczeniu.
              Pozdrawiam
              Agata
          • hanalui Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:43
            elf1977 napisała:
            > Tak skonstruowany jes
            > t człowiek, mało kto ma charakter mocarza.

            Sorry...gdyby nie swiadectwa tych co spedzili swoje zycie w obozach swiat by sie nie dowiedzial i nie skazal zloczyncow, gdyby nie ci odwazni ktorzy podjeli sie walki, do dzis moze swiat by nie wiedzial o tym co dzieje sie w salkach katechetycznych, plebaniach, zakrystiach; gdyby nie ci odwazni swiat nie dowiedzialby sie o Magdalenkach, szpitalach psychiatrycznych i innych mrocznych historiach.
            • elf1977 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 15:47
              Cóż, pamiętaj o tym w życiu i dawaj świadectwo. Ja widać z tych, którzy nie mają na to nerwów i siły.
              A tak na marginesie. Wielu z tych co przez te obozy przeszło, zaszyło się w domu i nic nie mówiło, po to, żeby móc żyć dalej. Jeden musi wywrzeszczeć swój ból, inny się chce zamknąć.
            • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 16:04
              No w tym jednym temacie się z Tobą zgadzam w pełni.
              • elf1977 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 16:17
                Zawsze musi być ten pierwszy raz.
                • konwalka Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:01
                  Moja przyjaciólka była w miejskim szpitalu na badaniach ze swoja malutką córką.Czekala na kolejny etap badań, a obok dwie pielegniarki stały przy wcześniaku, chyba zrzeczonym i cos tam badały. Maluch podłaczony do rur i sąd, cos pika i puka, jakies wykresy sie pojawiają. w pewnym momencie jedna pielegniarka podchodzi do dziecka, poprawia cos ręką, wraca do tej drugiej i mówi: myslałam, że zdechło

                  koleżanka zadzwoniła i, becząc, opowiedziała mi zdarzenie.
                  Nie wiem, nie byłam, nie słyszałam.
                  Żadna z nas nie zareagowała. ale pamietam te opowieść do dzisiaj.
                  • hellulah Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:11
                    "Zdechło" mówi się o przebiegu pracy maszyn, np. "połączenie zdechło", może chodziło jej np. o zatkany wenflon (coś przecież pikało) czy coś w tym stylu? a koleżanka źle zinterpretowała...
                  • dynema Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 09:59
                    Co za histeryczka.
                    Ciekawe czy sie tez rozplacze jak jej telefon "padnie" czy samochod "zdechnie" na trasie.
            • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:41
              Hanalui i Gazeta- nie znacie sprawy. Skrzywdzony, by mógł mówić o tym, co go spotkało musi mieć do tego warunki. I zasadniczo to, czy to wypowiedzenie się dokona, decyduje się bezpośrednio PO. Od tego też zależy powstanie (lub nie) traumy. Potem poziomy psychicznego zapętlenia biegną już własną dynamiką- tu: komplikuje się trauma. Rzadko kiedy później ofiary mówią same z siebie.
              Oczywiście, wypowiedzenie krzywdy jest najkorzystniejsze dla skrzywdzonego. Ale musi on MIEĆ DO KOGO mówić, musi operować kategoriami językowymi do wypowiedzenia, musi dać sobie uprawnienie do tego wypowiedzenia (wcale nie rzecz oczywista), musi mieć wsparcie do wszystkich tych wymiarów.
              Nie macie pojęcia, o czym mówicie.
              • sanciasancia Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:52
                Bo najłatwiej jest skopać ofiarę i wytknąć jej, że skoro nie mówi, o swojej krzywdzie jest jeszcze współodpowiedzialna cudzej.
                Równie dobrze same są współodpowiedzialne, bo poznawszy zaistniałą sytuację, same nie zareagowały.
              • aandzia43 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 20:04
                I zasadniczo to, czy to wypowiedzenie się dok
                > ona, decyduje się bezpośrednio PO. Od tego też zależy powstanie (lub nie) traum
                > y. Potem poziomy psychicznego zapętlenia biegną już własną dynamiką- tu: kompli
                > kuje się trauma. Rzadko kiedy później ofiary mówią same z siebie.
                > Oczywiście, wypowiedzenie krzywdy jest najkorzystniejsze dla skrzywdzonego. Ale
                > musi on MIEĆ DO KOGO mówić, musi operować kategoriami językowymi do wypowiedze
                > nia, musi dać sobie uprawnienie do tego wypowiedzenia (wcale nie rzecz oczywist
                > a), musi mieć wsparcie do wszystkich tych wymiarów.

                Otóż to.
              • hanalui Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 20:16
                nabakier napisała:

                > Hanalui i Gazeta- nie znacie sprawy. Skrzywdzony, by mógł mówić o tym, co go sp
                > otkało musi mieć do tego warunki. (...) Ale
                > musi on MIEĆ DO KOGO mówić, musi operować kategoriami językowymi do wypowiedze
                > nia, musi dać sobie uprawnienie do tego wypowiedzenia (wcale nie rzecz oczywist
                > a), musi mieć wsparcie do wszystkich tych wymiarów.
                > Nie macie pojęcia, o czym mówicie.


                Ja serio nie wiem o czym ty bredzisz...gdyby byly warunki, gdyby wszystko bylo cacy, to gdzie bylby problem?
                Serio wydaje ci sie ze osoby wyciagajace na swiatlo dzienne grzeszki molestowania przez ksiezy, naduzyc w szpitalach, swinskich postepowan, bledow itd mialy warunki?
                To byla ciezka zmudna praca, czasami latami, czasem w zwatpieniu, niezrozumieniu, wchodzenia oknami gdy zamykaly sie jakies drzwi...
                • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 20:42
                  A jak sądzisz, dlaczego tyle lat ofiary molestowań milczały? To były dziesięciolecia!
                  Przecież o tym właśnie mówię. Zaczęły mówić, dopiero JAK się pojawiły warunki- jak się pojawiło zainteresowanie tymi sprawami, krytyka systemu kościelnego, świadomość prawna itd.
                  • hanalui Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 21:58
                    nabakier napisała:
                    > Zaczęły mówić, dopiero JAK się pojawiły warunki-
                    > jak się pojawiło zainteresowanie tymi sprawami, krytyka systemu kościelnego, św
                    > iadomość prawna itd.

                    Tia...ksiaza zaczeli sie sami krytykowac zeby dotarlo do ludu, potem ni z gruszki przyznawac do mlestowan, choc nikt ich o to nie pytal, potem znalazly sie rzesze prawniow dajacych ogloszenia ogloszenia, ze szukaja ofiar, tabuny dziennikarzy chetnych to i sie chetne ofiary znalazly co sie przyznaly...buchahahahaha
                    • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 22:14
                      Poddaję się. Mamy inne spojrzenia na te sprawy, i niech tak zostanie.
                    • sanciasancia Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 22:43
                      Nie. Zmieniła się atmosfera społeczna, zaczęto piętnować przypadki molestowania, a nie zamiatać pod dywan, zaczęto edukować dzieci w kwestii złego dotyku i stopniowo, bo nie od razu, ofiary zaczęły mówić.
                      Co najmniej od końca lat 60-tych świat się laicyzuje i zaczyna się mówić otwarcie o sprawach płciowości, co zdejmuje odium z ofiary. Dopiero w latach 80-tych zaczęto mówić o tym powszechnie, w 2001-szym zaczęły się procesy. Skądinąd wiem, że w latach 90-tych w amerykańskich szkołach silnie edukowano dzieci na temat złego dotyku itp.
                      Strasznie dużo w Tobie nienawiści, nie myślałaś o zmianie trollowania na terapię?
                      • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:26
                        Do kogo to było? Jak do mnie to chcesz czy nie stwierdzam fakt.
                        Jeżeli ktoś nie zgłosi oficjalnej skargi nic się nie zmieni.
                        Tak samo jak np. nie złapią seryjnego gwałciciela do momentu, aż któraś z ofiar nie pójdzie na policję złożyć zeznań, opisać napastnika itp.
                        Jak znacie jakiś inny sposób oprócz złożenia oficjalnej skargi/pozwu to podajcie.
                        Same opisanie zdarzenia w stylu "anonimowy lekarz/położna w anonimowym szpitalu" nic nie da.
                        • sanciasancia Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:59
                          Zmieni się, jak się dyrekcja zainteresuje, co się dzieje na oddziale. To dyrekcja jest za to odpowiedzialna, żeby sytuacja się zmieniła, a nie pacjentki.
                          Sorki, zrzucasz winę na ofiarę, a nie człowieka, który jest odpowiedzialny.
                          I tak samo, jak za gwałty odpowiada gwłaciciel, który akurat postanawia wyjść z domu i krzywdzić kobiety.
                          > Same opisanie zdarzenia w stylu "anonimowy lekarz/położna w anonimowym szpitalu
                          > " nic nie da.
                          Powinno się kończyć wewnetrzną kontrolą na wszystkich oddziałach położniczych.

                          Serio, ofiara nic nie musi.
                          • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:17
                            Dlaczego dyrekcja danego szpitala ma się zainteresować? Może sobie pomyśleć, że to akurat nie o ich szpitalu ( szpitali państwowych w "jednym z dużych miast" jest wiele ), bo oni na przykład nie mieli żadnych skarg. Nie wiadomo wszak o jaki szpital chodzi.

                            >> Sorki, zrzucasz winę na ofiarę, a nie człowieka, który jest odpowiedzialny.

                            Nie zrzucam, po prostu nie ma innej możliwości realnego działania niż oficjalna skarga na konkretną osobę czy konkretny szpital. Tak samo jak żadnego przestępcy się nie ukaże dopóki okradziona osoba nie pójdzie na policję (tak samo jak zgwałcona, oszukana itp.).

                            >> Serio, ofiara nic nie musi.

                            Zgadza się, nie musi. Tylko niech potem się nie dziwi, że każda jedna następna też nie zgłosi i proceder będzie ciągnął się latami (bo kto np. zwolni lekarza na którego nie ma skarg albo położną?).
                            Ciekawe jakbyś się czuła gdyby gwałciciel skrzywdził Twoje dziecko, a potem byś się dowiedziała , że ten gwałciciel działał już od np. 10 lat tylko żadna z kobiet nie złożyła doniesienia. Nie miałabyś naprawdę gdzieś tam jednak żalu, że może by do tego nie doszło gdyby np. pierwsza czy piąta z kolei ofiara poszła na policję?
                            • sanciasancia Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 20:35
                              Serio uważasz, że to jest w porządku, że dyrekcja szpitala nie wie co się na ich oddziale dzieje?
                              Ich psim obowiązkiem jest wiedzieć nawet jak nie ma skarg.
                              > Ciekawe jakbyś się czuła gdyby gwałciciel skrzywdził Twoje dziecko, a potem byś
                              > się dowiedziała , że ten gwałciciel działał już od np. 10 lat tylko żadna z ko
                              > biet nie złożyła doniesienia. Nie miałabyś naprawdę gdzieś tam jednak żalu, że
                              > może by do tego nie doszło gdyby np. pierwsza czy piąta z kolei ofiara poszła n
                              > a policję?
                              Za dobrze mam to przemyślane, żeby obarczać winą ofiarę. To gwałciciel jest winny i to jemu chciałabym w takiej sytuacji obciąć jaja.
                              • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 21:13
                                To prawda, że jest winny, ale żeby go namierzyć, złapać, ukarać trzeba wiedzieć o przestępstwie, prawda? Policja/sądy nie są jasnowidzami.
                                Niezwykle rzadko też przestępcy sami się zgłaszają na komisariat.
                            • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 20:52
                              Gazeta, nie powinno być tak, że ofiara ma pod górkę. A jest. I o to chodzi.
                              • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 21:15
                                Nie zmieni się to jeżeli kobiety same nie będą walczyć o swoje, nikt za nie same naprawdę nie złoży pozwu, nie napisze skargi.
                                • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 21:24
                                  Jak będą walczyły same, nic się nie zmieni. Bo same nie podołają.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 21:35
                                    Same muszą napisać pozew/skargę, oczywiście nikt nie mówi, że w tych działaniach nie mogą mieć wsparcia partnera, rodziny czy na przykład stowarzyszenia albo lokalnych mediów.
                                    Niestety, ale bez względu na to czy mają owe wsparcie partnera, rodziny, przyjaciół pierwszy krok muszą wykonać one same, nikt inny.
                                    • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 21:46
                                      Nieprawda. Pozew to końcowa sprawa- najpierw wsparcie, potem reszta. Bez tego pozwu nie będzie, bo ofiara nie będzie miała na to sił. Ani perspektyw.

                                      Możesz się wziąć pracy, Gazeta, zacząć wspierać takich ludzi, a dołożysz się do zapobiegnięcia wielu nieszczęściom. Tobie jest łatwiej, niż ludziom skrzywdzonym. Zacznij wymagać najpierw od siebie. Manipulacją z Twojej strony jest zarzucać ofiarom, że przez to, iż nie zgłaszają spraw, umożliwiają krzywdę innych. A Ty co zrobiłaś w tym względzie, skoro tak Ci zależy na tych innych?
                                      • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 22:00
                                        Samym wsparciem ofiary bez złożenia oficjalnej skargi/pozwu nic się nie zdziała, owszem dana ofiara będzie miała wsparcie np. w rodzinie, ale jeżeli nie zrobi nic "oficjalnego" w danym szpitalu będzie tak samo, bierność ofiar nie będzie prowadziła do zmiany sytuacji. Oczywiście nie można wymagać od ofiary altruizmu, aby się poświęciła dla innych potencjalnie przyszłych ofiar. I nikt nie wymaga. Ale niech taka ofiara nie dziwi się, że nic się w danym szpitalu nie zmieniło. Tyle.
                                        Tak samo jak np. ofiara dowolnego przestępstwa która nie zgłosiła się na policję niech nie wymaga aby policja sama od siebie złapała złoczyńcę.
                                        • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 22:38
                                          Ja o niebie, Ty o chlebie. Nikt tu nie mówił o tym, że ofiara domaga się czegoś od policji. To Ty ten wątek ciągniesz, pomijając wszelkie uwarunkowania.
                                          Koniec rozmowy z mojej strony.
                                        • franczii Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 25.01.12, 03:11
                                          Ale zrozum czlowieku, wiele kobiet, ktore zostaly chamsko potraktowane i ponizone na porodowce ze skarga oficjalna nie wyjdzie bo otoczenie przekonuje je, ze takie traktowanie to nic zlego, trzeba sie z tym po prostu pogodzic i juz a jak nie to rozpieszczona krolewna. Albo doszukuje sie przyczyn tego co ja spotkalo w jej zachowaniu dokladnie tak jak na forum. Albo opowiada o wlasnym trumatycznym porodzie, czyli "nie narzekaj, nie masz na co , ja to dopiero mialam" I nawet jesli czuja ze nie powinno tak byc to w koncu daja spokoj.
                      • hanalui Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:03
                        sanciasancia napisała:

                        > Nie. Zmieniła się atmosfera społeczna, zaczęto piętnować przypadki molestowania
                        > , a nie zamiatać pod dywan, zaczęto edukować dzieci w kwestii złego dotyku i st
                        > opniowo, bo nie od razu, ofiary zaczęły mówić.

                        Tia...ni z gruszki ni z pietruszki ktos stwierdzil...moze powiedzmy o zlym dotyku i zacznijmy edukowac to sie dowiemy czy on faktycznie istnieje

                        > Dopiero w latach 80-tych
                        > zaczęto mówić o tym powszechnie, w 2001-szym zaczęły się procesy. Skądinąd wiem
                        > , że w latach 90-tych w amerykańskich szkołach silnie edukowano dzieci na temat
                        > złego dotyku itp.

                        A w latach 70 juz niektorzy ksieza mieli przymusowe "wedrowki" z jednego miejsca w drugie (nie mowie o PL)...jak myslisz dlaczego? Podpowiem...bo byly skargi.
                        Nie wiem o jakim panstwie mowisz i o 2001 roku, chyba nawet jeden z polskich byl wczesniej, ale na zachodzie bylo to sporo, sporo wczesniej.
                  • franczii Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:04
                    aczęły mówić, dopiero JAK się pojawiły warunki-
                    > jak się pojawiło zainteresowanie tymi sprawami, krytyka systemu kościelnego, św
                    > iadomość prawna itd.

                    Podpisuje sie a wracjajac do szpitali i traktowania ciezarnych to te warunki, zeby mowic pojawily sie u nas nie tak dawbno. Moja matka jest do tej pory przekonana, ze porod musi byc koszmarem, ze rodzaca/ciezarna musi byc odarta z intymnosci, ze musza jej przebic pecherz, ze musza na nia wrzeszczec bo inaczej sie do niej nie dotrze, ubrac w przykrotka koszuline i ogladac krocze zbiorowo przy innych pacjentkach. Inaczej sie nie da i trzeba byc wdzieczna, ze sie zyje, dziecko zyje itp. A o calej reszcie probowac zapomniec. Czy taka matka mogla byc moim sojusznikiem kiedy przezywalam chamskie traktowanie w szpitalu? Czy moze byc wsparciem dla mnie przy dochodzeniu moich praw? Przeciez ona nawet nie potrafila zrozumiec o co moge miec pretensje.
            • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:44
              Pierwsze pokolenie Szoa MILCZAŁO. To znany fakt. Mówiły jednostki.
              • aandzia43 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 20:07
                Ofiary ludobójstwa w Rwandzie też milczą. Są rzeczy trudne do wypowiedzenia na głos przed sobą samym, a co dopiero w w obecności oprawców lub/i ludzi obojętnych.
                • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 20:45
                  Tak.
                • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:22
                  Lepiej nic nie mówić, nie zgłaszać żadnych przestępstw.
                  Tak jest wygodniej.
      • nabakier Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 19:48
        Tak, to jest jeden z powodów milczenia: zaczęło się mówić, i spotkało się albo z obojętnością, albo z zakwestionowaniem (zmyśliła, wyolbrzymia), albo z wprost z obwinianiem: mogłaś sobie lepiej poradzić, mogłaś się bardziej upominać o swoje itp.

        • phantomka Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 20:55
          Kilka m-cy temu poroniłam. Musiałam jechać do szpitala na zabieg, a znając takie właśnie historie jak zalinkowana, po prostu panikowałam. Niby umiem walczyć o swoje, ale w takich chwilach średnio mamy ku temu możliwość. Na miejscu okazało się, że jestem chyba w jakimś zachodnim szpitalu. Położne i lekarki traktowały mnie tak, jakbym sobie tego w pełni życzyła. Były uprzejme, delikatne, po zabiegu umieściły mnie w sali, gdzie nie było ciężarnych. I ja dla odmiany napiszę, co to był za szpital - na gdańskiej Zaspie.
          • mamaemmy Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 22:48
            koszmar.
            Znam taki szpital.
            Takie sytuacje.
            I gorsze.Niestety.
            To ten sam szpital który uratowal jednak wiele dzieci.
            a tych których sie nie udalo..miał w glebokim powazaniu;/
            Nie ma sensu pisac szczegółów.
            Ale znam kilka osob,ktore lezaly ze mna na sali-mogłyby wieeele powiedziec.
            • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:21
              Prokocim?
              • przeciwcialo Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:34
                Tam przecież nie przyjmuja porodów.
          • przeciwcialo Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:37
            Z artykułu wywnioskowałam że caały personel był zły. To zwyczajnie niemozliwe żeby nie trafic na kogos fajnego. Własnie ci źli sa w mniejszości a nie stanowia 100% załogi.
            • franczii Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:43
              To zwyczajnie niemozliwe ż
              > eby nie trafic na kogos fajnego. Własnie ci źli sa w mniejszości a nie stanowia
              > 100% załogi.

              Mozliwe. Ja trafilam na chamskiego ordynatora i mialam wrazenie, ze reszta mu wtorowala tym chamstwem. Zreszta ku mojej wielkiej satysfajkcji juz ordynatorem nie jest bo bylo mnostwo skarg.
              • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:06
                No właśnie, ale po co pisać skargi...
    • yenna_m Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 23.01.12, 23:06
      przerażająca jest ta relacja
      trudno sobie wyobrazić, że takie rzeczy mają miejsce w XXI wieku...

      co za znieczulica...
    • przeciwcialo Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:32
      Przeczytałam tekst i mam wrażenie że ktos niexle się wysilił układając taka historyjke.
      • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:36
        Myślę, że to był zlepek kilku historii różnych pacjentek.
        • przeciwcialo Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:38
          I to bardziej prawdopodobne.
          • franczii Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:40
            Co nie znaczy ze mniej szokujace.
            • gazeta_mi_placi Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 11:05
              Oczywiście, ale jednak pewna manipulacja.
      • franczii Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 10:38
        A ja nie mam wrazenia, zachowania personelu bardzo prawdopodobne w swietle moich wlasnych doswiadczen. Bylam w szpitalu raz tylko jako pacjentka z poronieniem zagrazajacym wlasnie i jako bliska kiedy maz mial wypadek. To mi wystarcza. I mojemu mezowi tez starczylo, szpitalne doswiadczenie to bylo jego ostatnie doswiadczenie wyniesione z naszego pieknego kraju i niestety niechetnie wraca.
        • villianna Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 25.01.12, 15:50
          franczii napisała:

          > A ja nie mam wrazenia, zachowania personelu bardzo prawdopodobne w swietle moic
          > h wlasnych doswiadczen. Bylam w szpitalu raz tylko jako pacjentka z poronienie
          > m zagrazajacym wlasnie

          Mam podobne doświadczenia i dlatego wierzę, że to co napisano w tym liście to szczera prawda. W moim przypadku do poronienia nie doszło chyba tylko dlatego, że po chamskim potraktowaniu w szpitalu państwowym pojechaliśmy z mężem do prywatnej kliniki i tam mi podtrzymano ciążę. W państwowym poroniłabym pewnie od samego stresu. Niestety nie każdego stać na takie rozwiązanie.
    • lola211 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 21:28
      Jakos inaczej to wspominam.Warunki kiepskie, wiec trudno o intymnosc i przezywanie godne,za to personel naprawde taktowny i pelen zrozumienia, zwlaszcza połozne.


      Koci kalendarz- uratuj kocie życie
      • toxicity1 Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 24.01.12, 23:51
        Powiem tak; czytałam artykuł z myślą - "nie wierzę, to niemożliwe".
        Do chwili, kiedy padły słowa: "byłam pacjentką ordynatora" oraz "ordynator był nieobecny".
        Ordynator kosił kaskę przez ładnych parę miesięcy, a jak pojawił się problem to ... ups ... nieobecny.
        Słyszałam opowieści o "pacjentkach ordynatora" całych w pretensjach...
        Ordynatora oczywiście niet, a personel ...
        Ale tu chodziło o normalne porody.
        • fajnykotek Re: Polskie szpitale a poród przedwczesny 25.01.12, 10:25
          Byłam świadkiem takiego porodu wywoływanego. Dziewczyna w 5 tygodniu, ciąża obumarła. Leżała na sali 3 osobowej, jedyne szczęście - nie na oddziale "ciążowym", tylko zabiegowym. Ale też zero intymności, żadnego parawanu, nic. Dostała tabletkę na wywołanie, przychodziła co jakiś czas pielęgniarka, zaglądała jej pod prześcieradło czy już sad. Szpital uniwersytecki w dużym mieście.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka