Dodaj do ulubionych

Wspólny ślub - wypada czy nie???

26.01.12, 13:13
Mam 40 lat,moja jedyna córka 23. Tak się złożyło,że za półtora roku obie wychodzimy za mąż. Początkowo planowałyśmy dwie osobne ceremonie, ale po namyśle i za zgodą narzeczonych chcemy jednak wspólnej ceremonii. Niestety, starsze pokolenie jest przeciw. A że nie wypada, że co ksiądz powie itp. Liczę się ze zdaniem starszej części rodziny, bardzo mi w życiu pomogli, kiedy zostałam samotną nastoletnią matką. To dzięki ich pomocy zdołałam ukończyć studia,założyć i rozwinąć własną firmę. Ale z drugiej stony to jednak NASZ ślub i mamy chyba prawo decydować, jaką ceremonię chcemy?? Wiem,że wątek nadaje się raczej na forum "Ślub i wesele" ,ale tam same małolaty.
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:16
      Mnie się to wydaje fajne i imponuje mi się, że córka chcesmile
      • broceliande Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:18
        Jeszcze rozwinę. Nie ma takiego ślubu, który by się wszystkim podobał.
        Wspólne wesele czy przyjęcie to chyba oszczędność...
        Niestety nie wiem, co generalnie księża na to. Ale jak ksiądz będzie za, to nie będzie już tego argumentusmile
      • patik110 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 20:36
        Fantastyczna sprawa taki podwójny ślub!!!

        A rodzina? Cóż, prawda jest taka, że obgadają każde wesele.
        A to muzyka nie ta, a to mielonych na obiad nie było, a wujek Henio to już przecież własnych zębów nie ma (autentyczne)...

        No i co ksiądz ma do tego?
    • cherry.coke Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:19
      Fajny pomysl. Mozna zrobic duza integracyjna impreze rodzinna smile Zamiast cykac slubem co miesiac.
      • cherry.coke Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:20
        PS. Bo wlasnie w mojej rodzinie byly dwa sluby blisko siebie (dwa miesiace) i niektorzy wtedy z kolei narzekali, ze jak mozna im kazac w kolko jezdzic na te sluby.
        • to.ja.kas Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:22
          Większość ludzi chce mieć tą wyjątkową chwile tylko dla siebie i pewnie stąd opory.
          Wy macie taki pomysł i fajnie. Niesamowite jest to że macie z córką tak bliska więź. To cenne.
          Zróbcie tak jak Wy pragniecie, rodzina jak przyjedzie i spedzi miło czas bedzie i tak zachwycona.
        • beata985 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:23
          i odpada problem ubioru-wiadomo te same rodxziny na tych ślubach będą to jak tu w tej samej kreacji się pokazać...,odpadają podwójne koszty dojazdu
          oszczędość dla wszystkichsmile
      • jowitka345 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:23
        Mi też ten pomysł się podoba i fajnie, że masz takie relacje z córkąsmile
        jeżeli chodzi o rodzinę to może wywlecz argumenty typu zakup jednej sukienki i fryzjera na tą okoliczność wink jeden dojazd ( to dla tych z daleka). Jeżeli faktycznie ksiądz wyrazi zgodę to też może być argument ZA. W ostateczności powiedz, że nie stać was na dwa wesela.
    • hellulah Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:24
      Co ksiądz powie? Zapytać księdza! Na moje (niefachowe) oko powinien się tylko ucieszyć, że i ty i córka przystępujecie do sakramentu i że się nawzajem w tym wspieracie (trochę tak, jak w przypadku chrztu dziecka ze ślubem "legalizujących się" rodziców). Nie widzę przeszkód.

      Pomysł bardzo fajny, skoro córka tak chce, to super i nie ma co się przejmować starszą częścią rodziny. To, że tobie pomagali, nie znaczy, że mają ciebie na własność. Ja zresztą w ogóle nie bardzo rozumiem, na czym polega to "nie wypada"?
    • upartamama Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:25
      Tylko że córka ma swoje grono znajomych, mama swoje i robi się z tego pokaźne weselisko. Nie wiadomo czy osoby od córki mają przynieść też coś dla matki?

      Dla mnie taki ślub to byłaby nowość.

      Księdzu powinno być wszystko jedno, robi hurtowe chrzty, może dać hurtowy ślub.

      A propos. Noc poślubna też będziecie mieć wspólną smile
      • hellulah Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:28
        Twoja ostatnia uwaga jest chamska.

        Co do pokaźnego weseliska, nie wiesz, jakie planują, więc nie mów. Może tylko obiad ślubny, może małe wesele, może imprezę na 300 osób.

        • upartamama Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:32
          Miejże odrobinę poczucia humoru.
          • hellulah Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:36
            Moje zdanie. Mam poczucie humoru - ale nie takie.

            Nie w każdej sytuacji, według mnie, ty pewnie uważasz inaczej, powinno się częstować innych sprośnym a przaśnym humorem. Ok - teraz czekam na kanoniczny tekst o Posiadaniu Kija W Dupie smile
      • yenna_m Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:34
        ślub brałam ponad 18 lat temu, zdarzyło się wtedy, że ksiądz w czasie jednej mszy dawał ślub 4 parom, między innymi nam właśnie

        mi to jakoś nie przeszkadzało, nawet było mi raźniej, bo wówczas zafiksowałam się tylko na tym, żeby w trakcie przysięgi małżeńskiej nie powiedzieć "oraz ciebie nie dopuszczę aż do śmierci" wink
        taka to była dla mnie trauma, że więcej z własnego ślubu nie pamiętam tongue_out

        i nie, nie mieliśmy wspólnej nocy poślubnej wink
    • zabulin Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:26
      Masz prawo zrobić jak chcesz i uważasz.
      Ok, szanujesz rodzinę, ich zdanie, bo ci pomogli. Wspaniale.

      Ale to czy ty weźmiesz ślub razem z córą czy nie zaszkodzi im w następujący sposób.....???
      Wpisz bo nie rozumiem.

      Sa przeciwni tylko dla zasady, bo inaczej niż wszyscy we wsi/miescie zrobicie??

      Jak to co ksiądz powie.

      Gdy moi rodzice brali slub, normą byly sluby zbiorowe. Razem z nimi na jednej mszy ślub brało jeszcze siedem innych par. Obcych.

      Takie było zatzresienie chetnych, że nie starczało terminów.

      Dla mnie pomysł świetny. Duża oszczedność.
      A może oni by chcieli dwa razy popić po prostu??

      Powiedz, ze jak się doloża, to zrobisz nawet trzy imprezy.

      Sorry, może to niegrzeczne, ale nie mają prawa wymagać nic w tej kwestii.
      Przecież czy zrobisz tak czy tak, nikomu krzywda się nie stanie.
      Pomogli ci więc teraz masz byc niewolnica ich marzen i wyobrażeń.
      Suknie tez ci wybiorą??
      • carmita80 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:30
        Uwazam, ze to bardzo dobry pomysl smile Co ksiadz ma niby powiedziec? Mysle, ze powie, ze swietniewink
        • jowitka345 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:36
          carmita80 napisała:

          Co ksiadz ma niby powiedziec?

          chodzi o to, że w niektórych kręgach ksiądz to wyrocznia i jak powie tak ludzie robią, więc jeżeli ksiądz wyrazi zgodę znaczy, że to po Bożemu jest wink
    • yenna_m Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 13:30
      fajny pomysł!
      wybierzcie taki ślub, jaki Wam się marzy smile
    • nabakier Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 14:29
      Świetny pomysł smile A jakie rodzina ma argumenty, bo szczerze mówiąc, nie potrafię ich sobie wyobrazić. Przecież to same korzyści finansowe, ale przede wszystkim wzruszająca rzecz- aż tak, że 1+1=3.
      Skoro przeszkód sakramentalnych nie mają obie strony, to nic tylko robić smile
      • errrataa Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 14:45
        Problem jest w tym,że podobno jako matka powinnam dawać córce przykład,być dostojną matroną i wziąć ślub tylko cywilny i to po cichu a ślub kościelny i wesele zarezerwowane jest dla wyłącznie dla młodych. A już biała suknia dla mnie to zupełnie odpada. A będziemy miały z córką identyczne. Tyle,że ja oczywiście bez welonu. Z córką mamy wspaniałe relacje,bardzo się kochamy,jest ona zresztą cudownym,mądrym,wartościowym człowiekiem. I dlatego chciałybyśmy wspólnie przeżyć ten jeden z najważniejszych dni w życiu.
        • nabakier Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 14:53
          A tego to już zupełnie nie rozumiem, rodzinie- jak rozumiem religijnej (skoro zależy im na ślubie kościelnym córki) nie zależy na Twoim ślubie sakramentalnym? Hm...I co ma wiek do takiego ślubu? Przecież to jest absurdalne. Może spróbuj im to na spokojnie wytłumaczyć.

          Gratuluję udanej córki i świetnej relacji z nią. Powodzenia smile
        • anika772 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 14:57
          I dlatego chciałybyśmy wspólnie przeżyć t
          > en jeden z najważniejszych dni w życiu.

          I tego się trzymaj!
          Te "argumenty" przeciw są tak absurdalne, że nie wiadomo jak skomentować.
        • zabulin Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 15:03
          Problem jest w tym,że podobno jako matka powinnam dawać córce przykład,być dost
          > ojną matroną i wziąć ślub tylko cywilny i to po cichu


          No, to dopiero księdza ruszy.

          Wszak jesliś panna lub wdowa to wrecz nalezy wziąć kościelny. Slub tylko cywilny w kościele znaczenia nie ma. Życie w grzechu innymi słowy.
        • chomiczkami Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 27.01.12, 20:43
          A dlaczego "oczywiście" bez welonu? Welon nie przysługuje tylko dziewicom wink.

          No i zapraszam na Ślub i Wesele. Są panny młode młodsze i starsze.
    • iuscogens Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 14:36
      Ja tam bym takiego ślubu nie chciała, ale jak wszystkie cztery zainteresowane osoby są za (bo wszyscy piszą tylko o córce, a są jeszcze panowie) to chyba nie ma co kombinować tylko robić razem wink
      Choć na taki ślub bym chętnie poszła.
      • mabingo Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 18:23
        iuscogens napisał:


        , ale jak wszystkie cztery zainteresowane o
        > soby są za (bo wszyscy piszą tylko o córce, a są jeszcze panowie)

        W pierwszym poście pisze autorka że "za zgodą narzeczonych".
    • anika772 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 14:42
      Mnie się ten pomysł wydaje uroczy po prostu! Matka i córka razem na wspólnej ceremonii, piękniesmile
    • zurawinka12 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 15:03
      Nigdy takiego ślubu podwójnego nie widziałam, a nie powiem, z ciekawości bym chciała smile Pomysł fajny, jak się dwie pary zgadzają to nie widzę problemu - to Wasz ślub, a nie rodziny. Gratuluję takiej córy!
      • anika772 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 19:11
        Ja miałam podwójny, za zgodą wszystkich zainteresowanychsmile Bardzo sympatycznie, mimo, że nie znaliśmy się z tą drugą parą.
    • edelstein Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 15:17
      Interesujacy pomysl,jesli macie z corka ten sam gust i takie same podejscie jak wasz slub ma wygladac to czemu nie.Jedyne co mi jakos malo odpowiada to dwie identyczne suknie,ale to wasza decyzja.Nie wiem czemu ksiadz mialby cos przeciw miec?bo co?
      A rodzina,no coz,jeszcze sie taki nie urodzil co by wszystkim dogodzil.
    • volta2 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 15:38
      a mnie się ten pomysł nie podoba
      jakoś tak świadczy o bliskiej, może zbyt bliskiej relacji, nie śmiem powiedzieć, chorobliwej.

      jakby modyfikując sytuację, przyszły małżonek chciał mi ślubować w obecności ślubującej jego matki - zwiewałabym gdzie pieprz rośnie.
      wydało by mi się to z lekka niezdrowe, i nieważne, która strona byłaby "chorująca" bardziej.

      i tak jakoś zupełnym zbiegiem okoliczności za te półtora roku ślub bierzecie? paranoicznie to wygląda(no, ale ja mówię z pozycji osoby nie mającej zbyt bliskiej z matką relacji)
      • errrataa Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 15:54
        Tak wyszło, nasi panowie bardzo się lubią, zresztą często się spotykamy, urządzamy wspólne grille,wyjazdy. Oświadczyny,też wspólne,odbyły się podczas jednego z takich wyjazdów,panowie uzgodnili to między sobą,my nie miałyśmy do ostatniej chwili pojęcia,co się święci. Ale było przepięknie i romantycznie.
        • triss_merigold6 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 16:02
          Bardzo koleżeńska ta wasza relacja... Tak bez barier pokoleniowych.
    • triss_merigold6 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 15:50
      Dla mnie dziwaczne, ale to na pewno duża oszczędność jeśli chodzi o imprezę poślubną.
      Nie chciałabym zdecydowanie.
      • bi_scotti Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 27.01.12, 03:16
        triss_merigold6 napisała:

        > Dla mnie dziwaczne, ale to na pewno duża oszczędność jeśli chodzi o imprezę poś
        > lubną.
        > Nie chciałabym zdecydowanie.

        Popieram. Bralabym (ewentualnie!!!) taka opcje pod uwage WYLACZNIE ze wzgledow oszczednosciowych - zeby rodzinie OSZCZEDZIC extra wydatkow na podroze, ubrania etc. Ale przyznam jako matka, ze gdyby moja corka miala taki pomysl to bym sie zaczela zastanawiac co spieprzylam w wychowaniu/odpepowianiu, ze moja dorosla, samodzielna (???) corka NAWET slub chce brac tego samego dnia co ja. Dla mnie to by byl dzwonek alarmowy!
        • aandzia43 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 27.01.12, 11:10
          Ale przyznam jako matka, ze gdyby moja corka miala taki pomysl to bym sie
          > zaczela zastanawiac co spieprzylam w wychowaniu/odpepowianiu, ze moja dorosla,
          > samodzielna (???) corka NAWET slub chce brac tego samego dnia co ja. Dla mnie
          > to by byl dzwonek alarmowy!

          Tak, też bym się zaczęła poważnie zastanawiać nad swoją córką i moją klęską pedagogiczną.
    • anaisanais Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 16:01
      mi sie pomysl bardzo podoba, jesli tez i wszystkim pasuje.
      wyglada ze macie swietny kontakt z corka, gratuluje
    • aneta-skarpeta Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 16:14
      mi sie tam pomysł podoba
      rodzina pogada, pogada, a potem sie ztym faktm pogodzi
    • ruda_henryka Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 16:55
      Uważam, że w tej kwesti powinnas oglądac się tylko na zdanie Twojej córki i obydwóch narzeczonych. Taka impreza na prawde ma sznsę być wyjątkowa.
      My robiliśmy wspólne chrzciny - nasze dziecko i szwagierki - wiem, że to inny kaliber imprezy, ale wspaniale się udało. Rodzina bardziej była zmotywowana, żeby przyjechac. Tylko liczba gości nam wyszła znaczna, ale akurat to zadziałało na plus.
    • sposobuzycia Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 18:09
      Wiem,że wątek nadaje się raczej na forum "Ślub i
      > wesele" ,ale tam same małolaty.
      Chyba Cię zacytuję na tamtym forum. Dziewczyny po trzydziestce, albo i w okolicach czterdziestki to małolaty... A nawet jeśli są kilka lat młodsze od Ciebie to co - nie mają w ogóle oleju w głowie? Nagle mądrość spływa po zdmuchnięciu 40 świeczek?

      A w temacie, o ile chcesz znać zdanie nawet nie małolaty tylko gó...ary, bo mam 26 lat, taka impreza to bardzo fajny pomysł, o ile macie z córką dobry kontakt i nie zaczniecie rywalizować potem o uwagę innych. Jak ktoś napisał, to jedna z najważniejszych chwil w życiu i każdy chciałby się czuć wtedy wyjątkowo, a w Waszym przypadku uwaga wszystkich będzie podzielona na dwa. Narzeczeni się zgodzili, więc macie prościej, nie trzeba ich przekonywać.
      Ksiądz w zasadzie nie ma powodu zeby się nie zgodzić, nie ma limitu 1 sakrament na jedną mszę smile Chrztów na jednej mszy udziela się tez kilku-nastu i nie widzą wtedy problemu.
      Będziecie to musiały zaplanować w odpowiedni sposób, jeśli będziecie chcieli mieć takie elementy jak pierwszy taniec (każda para po sobie, czy wspólnie), krojenie tortu (jeden wspólny czy dwa mniejsze), oczepiny (o ile będą).
      Jak ktoś inny napisał, to oszczędność dla Was i mniej organizacji, z drugiej dla innych może być to koszt podwójnego prezentu w jednym czasie, więc ja bym dała znać wcześniej o takim przypadku. Bo o ile można pojechać na dwa nieodległe w czasie wesela w jednej sukience, to jednak w ciągu tej przerwy można odłożyć na drugi prezent - w tej wersji gość musi się przygotować na podwójny wydatek.
      Tak czy inaczej jak najbardziej popieram i życzę dużo szczęscia na nowej drodze życia. I naprawdę zazdroszczę tak dobrych stosunków z córką.
    • babicka_pl Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 18:52
      O Boże! Jakbym miała brać ślub wspólnie z moją matką chyba bym się pod ziemię zapadłasad
    • garibaldia Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 19:05
      Ja bym tak nie chciała, ale chodzi o to, by konkretne pary tego chciały. Bo ja nie lubię krewetek a koleżanka uwielbia.
      Więc jak starszej części rodziny taki ślub nie odpowiada, to niech ONI nie biorą takiego, a WY skoro chcecie to bierzcie smile i już.
      A ksiądz? ksiądz dostanie podwójną daninę za dwa śluby w godzinkę odprawione i też będzie zadowolony big_grin
    • babicka_pl Re: Wspólne chrzciny 26.01.12, 19:10
      na takiej imprezie byłam, matka miała 47lat chrzciła swoje 5dziecko i jej córka 25letnia chrzciła swoje 3,,, pół kościoła zajęta była przez ich rodzinę. Relacji z córką ci gratuluję, ale pokoleniowo jesteś już sporo do tyłu, więc ja na twoim miejscu, pobrałabym się w innym terminie. Niech na pierwszym planie będzie twoja piękna i młoda córka to jej dzień. Wiem że możesz czuć się jak panna młoda, ale niestety już nią dawno przestałaś być. Te same sukienki to wiochabig_grin ale to też moje zdanie,.
      • kiszczynska Re: Wspólne chrzciny 26.01.12, 19:14
        smile

        Jak ładnie napisanesmile

        babicka_pl napisała:

        > na takiej imprezie byłam, matka miała 47lat chrzciła swoje 5dziecko i jej córka
        > 25letnia chrzciła swoje 3,,, pół kościoła zajęta była przez ich rodzinę. Relac
        > ji z córką ci gratuluję, ale pokoleniowo jesteś już sporo do tyłu, więc ja na t
        > woim miejscu, pobrałabym się w innym terminie. Niech na pierwszym planie będzie
        > twoja piękna i młoda córka to jej dzień. Wiem że możesz czuć się jak panna mło
        > da, ale niestety już nią dawno przestałaś być. Te same sukienki to wiochabig_grin ale
        > to też moje zdanie,.
        • babicka_pl Re: Wspólne chrzciny 26.01.12, 19:21
          Zastanawiam się czy wszystkie forumki doradzają autorce z serca, czy złośliwie szczają na laptopy ze śmiechu i głaszczą kobitę po główce karząc iść na całość. W każdym razie, moja rada płynąca z pod samej piersi, nie rób sobie i córce lipy.
          • rosapulchra-0 Re: Wspólne chrzciny 26.01.12, 20:03
            babicka, ale to co dla ciebie wiocha, to nie musi wcale być dla kogoś. Wiesz, są gusta i guściki..
            Ja znam matkę i córkę, obie rodziły w jednym czasie swoje dzieci i razem je chrzciły, a córka za mąż wyszła.
      • mabingo Re: Wspólne chrzciny 27.01.12, 18:22
        babicka_pl napisała:

        >
        ale pokoleniowo jesteś już sporo do tyłu, więc ja na t
        > woim miejscu, pobrałabym się w innym terminie. Niech na pierwszym planie będzie
        > twoja piękna i młoda córka to jej dzień. Wiem że możesz czuć się jak panna mło
        > da, ale niestety już nią dawno przestałaś być. Te same sukienki to wiochabig_grin ale
        > to też moje zdanie,.

        No jasne! Bo 40 letnia kobieta powinna pewnie uczęszczać już do Klubu Seniora a najlepiej zacząć wybierać trumnę zamiast suknię ślubną. Chore jest twoje podejście wiesz.
        • babicka_pl Re: Wspólne chrzciny 27.01.12, 18:55
          mabingo napisał:


          >
          > No jasne! Bo 40 letnia kobieta powinna pewnie uczęszczać już do Klubu Seniora a
          > najlepiej zacząć wybierać trumnę zamiast suknię ślubną. Chore jest twoje podej
          > ście wiesz.

          Chore to jest, oszukiwać się że czas stoi w miejscu. Nie napisałam, że autorka ma sobie trumnę wybierać, nawiedzona jesteś??? Nie napisałam również, że ślubu ma nie brać. Czytaj ze zrozumieniem.
      • imasumak Re: Wspólne chrzciny 27.01.12, 21:05
        babicka_pl napisała:
        Niech na pierwszym planie będzie
        twoja piękna i młoda córka to jej dzień. Wiem że możesz czuć się jak panna młoda, ale niestety już nią dawno przestałaś być. Te same sukienki to wiochabig_grin ale to też moje zdanie,.


        Jakim trzeba być chamem, żeby w ten sposób swoje zdanie wyrażać.
        • babicka_pl Re: Wspólne chrzciny 29.01.12, 10:44
          imasumak napisała:
          >
          > Jakim trzeba być chamem, żeby w ten sposób swoje zdanie wyrażać.
          >
          >
          Nie chamem kochana, trzeba stać twardo na ziemi, każdy ma marzenia, ja też chciałabym wrócić do czasów gdy miałam 16lat, niestety w wyobrażeniu niektórych kobiet czas właśnie zatrzymał się na tym etapie.
    • rosapulchra-0 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 19:57
      Oczywiście, że wypada i uważam, że to super pomysł!
      Nie patrz na zdanie starszego grona rodziny, tylko rób jak wam wygodnie! Najlepszego!
      • azile.oli Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 20:31
        Tu nie o to chodzi, czy wypada. Jedni powiedzą tak, drudzy inaczej. Natomiast ja, jako matka zrezygnowałabym z takiego pomysłu, bo chciałabym , żeby w tym dniu to moja córka była na pierwszym planie. Poza tym w tym dniu warto b yć po prostu matką, a nie drugą panną młodą, skupioną siłą rzeczy jednak na swoim szczęściu. No i pomysł z identycznymi sukniami też mi się nie podoba. Przy tego typu sytuacjach porównania są nieuniknione i zawsze traci na nich córka. Bo się okazuje, że wyglądacie jak siostry.
        Gratuluję dobrych stosunków z córką, ale pomyśl też o rodzinie przyszłego zięcia, nie sądzę, aby wszyscy byli zachwyceni, że nagle znaleźli się na łączonym weselu. I potem takie kwasy mogą popsuć idealne stosunki.

        Prócz córki mam też syna i powiem prawdę, że gdyby się żenił, to nie chciałabym, żeby to był też ślub i wesele matki jego przyszłej wybranki.

        Natomiast nie zgadzam się z argumentacją rodziny - jak najbardziej odpowiedni jest dla Ciebie ślub kościelny, z odpowiednią fetą, ale nie w dniu ślubu córki.
        • feniks_z_popiolu Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 20:46
          Azile.oli - mogę się tylko podpisać.
          Na pewno razem byłoby super oryginalnie i oszczędnie. Ale ja wolałabym na ślubie własnej córki występować w roli matki i pozwolić jej i tylko jej błyszczeć. Bo inaczej splendor rozkłada się na dwa a to nie to samo co być gwiazdą wieczoru.
          • nabakier Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 21:55
            Wy tak naprawdę z tym "błyszczeniem"? A to ślub jest od błyszczenia, a nie od ślubu? Hm...
            • aandzia43 Nie narcyzm ale istota rytuału 27.01.12, 01:36
              nabakier napisała:

              > Wy tak naprawdę z tym "błyszczeniem"? A to ślub jest od błyszczenia, a nie od ś
              > lubu? Hm...

              Ślub jest początkiem (już tylko symbolicznym, rzecz jasna, w naszych czasach) drogi życiowej dwojga ludzi. W tym momencie nowożeńcy znajdują się w centrum uwagi swojej rodziny i swojej społeczności. Jak oświetleni wiązką światła skupiają na sobie uwagę społeczności - wszyscy sankcjonują tą swoją uwagą zmianę statusu dwojga pojedynczo do tej pory funkcjonujących wśród nich ludzi i świętują powstanie nowej rodziny. Nieprzypadkowo śluby i towarzyszące im uroczystości są w większości kultur imprezami zarezerwowanymi dla jednej pary. NIE O NARCYSTYCZNE BŁYSZCZENIE TU CHODZI, ALE O ZACHOWANIE DUCHA RYTUAŁU.

              Poza tym złączenie się z drugą połówką jest tożsame z zerwaniem pępowiny ze starszym pokoleniem. Mimo naszego oderwania od korzeni czujemy, że pewne zręby uroczystości, jaką jest ślub, powinny być zachowane. Stąd zdziwienie i nawet lekki wewnętrzny protest u wielu na wieść o wspólnym ślubie matki i córki.

              Oczywiście nie ma obowiązku trzymać się jakichkolwiek reguł (a własciwie tylko fundamentów reguł wink).
              • nabakier Re: Nie narcyzm ale istota rytuału 27.01.12, 08:35
                Hm..nie potrafię się utożsamić z takim spojrzeniem. Miałam już dwa śluby, ale przenigdy by mi nie przyszło myśleć o tym, że będę "w centrum uwagi", czy że chodzi o jedną parę (albo pięć). Z rytuałem też nie potrafię się utożsamić na takiej zasadzie, że rytuał najważniejszy.Dla mnie najważniejszy był ślub. Po prostu. Czy "zgodny z rytuałem" czy "niezgodny"...A na poważnie- o jaki rytuał chodzi? Bo mnie się zdaje, ze chodzi o przysięgę- to jest jedyny rytuał. Inne rzeczy- to kwestia wyłącznie gustu, warunków, no takie- wobec przysięgi poboczne. I różnie z tym u ludzi jest. Ale, jakkolwiek jest, przecież to nie jest najważniejsze: te suknie, wesela, kto się będzie wybijał...
                Zrywanie pępowiny tez do mnie nie przemawia. Co ma ślub do zrywania pępowiny? ślub biorą osoby, które JUŻ zerwały pępowinę, a nie w wyniku ślubu ją zerwą. Moim zdaniem to pomieszanie pojęć i wymiarów. To są OBECNIE dwie dorosłe, równoprawne i równorzędne osoby.

                Mnie w tej sytuacji też by cieszyło, że razem z bliską osobą. Równie by mnie cieszył też ślub pojedynczy. Ale, żeby to porównywać? To są po prostu DWA przypadki, które ...po prostu SĄ. Istota rzeczy leży w czym innym. Inaczej nie umiem tego wytłumaczyć smile
                • aandzia43 Re: Nie narcyzm ale istota rytuału 27.01.12, 11:04
                  Co ma ślub do zrywania pępowiny? ś
                  > lub biorą osoby, które JUŻ zerwały pępowinę, a nie w wyniku ślubu ją zerwą.

                  Otóż niekoniecznie, niekoniecznie ;-D


                  > A na poważnie- o jaki rytuał chodzi

                  Wyraźnie napisałam, o jaki rytuał chodzi. Na pewno nie o:

                  > Ale, jakkolwiek jest, przecież to nie jest najważniejs
                  > ze: te suknie, wesela, kto się będzie wybijał...

                  Nie spłycaj wymowy mojej wypowiedzi.



                  > Mnie w tej sytuacji też by cieszyło, że razem z bliską osobą. Równie by mnie ci
                  > eszył też ślub pojedynczy. Ale, żeby to porównywać? To są po prostu DWA przypad
                  > ki, które ...po prostu SĄ.

                  Porównuję, by wytłumaczyć genezę stanowiska ludzi, którym wspólny ślub mamy i córki nie leży. Porównuję, albowiem tylko poprzez zestawianie, znajdowanie analogii, różnic, przeciwieństw, wspólnych nurtów, odrębnych nurtów w zjawiskach, ruszamy mózgiem, dochodzimy do jakichś (bogu dzięki różnych, bo w różnorodności siła) wniosków i nie zasklepiamy się w samozadowoleniu ze swojego wypielęgnowanego i jedynie słusznego stanowiska w sprawie. Cenię sobie tę umiejętność. To nawet przyjemne wink

                  Jeśli chodzi o istotę ślubu dla mnie osobiście.... hmmm... przysięga, rzecz podstawowa, to jasne. Ale tę możemy sobie złożyć - ja i mój chłop - bez żadnych swiadków, żadnych uroczystości, sami, w domu, między garnkiem bigosu, praniem, a filmem na DVD. I w takich niewyszukanych okolicznościach zapadały najważniejsze decyzje mojego życia. Wiążące postanowienia nie potrzebują ŻADNEJ oprawy. ŻADNEJ.
                  Kiedy już jednak decyduję się "wyjść do ludzi" ze swoim życiem (czasem muszę wink, rozpatruję swoją osobę i swoją sytuację RÓWNIEŻ w kontekście mojego miejsca w społeczności. Wtedy jestem matką, córką, żoną, siostrą, koleżanką itd. I dlatego ślub biorę solo, na wesela i imprezy rodzinne chodzę z mężem, a nei z sąsiadem, nie zwierzam się córce z problemów sercowych, nei wchodzę w infantylne przyjaźnie z młodzieżą itd.
                  To nie konformizm - doświadczenie pokazuje, że mogę żyć poza tym wszystkim - to wyczucie ładu i porządku. Hipisowskie komuny się nie sprawdziły (żal, no żal), "bezstresowe wychowanie" się nie sprawdziło, kołchozy też wink W strukturze rodziny muszą być zachowane pewne bardzo podstawowe konstrukcje, żeby wypuszczała w świat jako tako dojrzałych i pozbieranych ludzi.
                  • nabakier Re: Nie narcyzm ale istota rytuału 27.01.12, 13:06
                    Nie chciałam spłycać Twojej wypowiedzi, coś Ty, jak to tak zabrzmiało, to pardon smile
                    Natomiast uwagę o zasklepianiu się w swoim poglądzie odbijam, bo to kurde, nie do mnie big_grin

                    Powiem tak: każdemu wedle jego potrzeb. Jak ktoś ma potrzebę rozbudowanego rytuału czy utrzymania pewnego fasion to niech to realizuje. Przecież nikogo tym nie krzywdzi. Jak ktoś nie ma, to też niech to realizuje.
                    Ja, nie ukrywam, jestem z tych mniej ozdobnych, a nawet mikro, i mój ślub też wyglądał tak, jak opisałaś (bez świadków, obrączek, gości, wesela, w dzień powszedni, między jednym wykładem a drugim, i było nad wyraz podniośle). Ale nie uważam tego za żadną miarę, rzecz jasna. Niemniej, również za miarę nie uważam ustalonej rzekomo społecznej struktury (że matka to matka, a córka to córka, że nie należy mieszać ról), bo takiej struktury nie widzę. A nie jestem chowana na księżycu. Co więcej, nasza kultura ZNA takie śluby rodzinne (matka i córka, siostry, kuzynostwo)- tam, gdzie TAK SIĘ ZŁOŻYŁO, że mogły być w tym samym czasie. Odeślę choćby do podwójnego ślubu sióstr w "Rozważnej i romantycznej". Ja zaś sama matkowałam mojej matce na jej ślubie. Tak, że to jest kwestia OKOLICZNOŚCI, a nie obyczaju. Bo obyczaj dopuszcza wiele modeli. Jedne modele są z powodów oczywistych rzadsze, inne częste (rozkład ilościowy zjawiska).
                    Tutaj własnie pojawiła się TAKA okoliczność (możliwość podwójnego ślubu)- obie pary tego chcą, nie ma problemu. To znaczy jest jeden- z rodziną sad Ale to jest problem tej rodziny, a nie- problem obu par.
                    I na to chciałam wskazać. Ze wyciąganie innych argumentów (błyszczeć na swoim ślubie, być najważniejszą), albo że córka potrzebuje matki w dniu ślubu uważam za nietrafione. Bo przecież nie o to chodzi, by błyszczeć, czy być najważniejszym. Albo, by matka miała w dniu ślubu córki jej matkować. Zwłaszcza, że Autorka wyraźnie powiedziała, że to ich nie dotyczy, oni po prostu nie są z tych parametrów.
                    Pozdrawiam smile
                    • aandzia43 Re: Nie narcyzm ale istota rytuału 28.01.12, 12:57
                      Co więcej, nasza kultura ZNA takie śluby rodzinne (matka i córka, sio
                      > stry, kuzynostwo)- tam, gdzie TAK SIĘ ZŁOŻYŁO, że mogły być w tym samym czasie.

                      No pewnie, że zna. Ale nie są one i nei były REGUŁĄ.

                      Jedne modele są z powodów
                      > oczywistych rzadsze, inne częste (rozkład ilościowy zjawiska).

                      A jak myślisz, z jakich powodów jedne są rzadsze, drugie częstsze? Przecież bez najmniejszego problemu można było organizować jeden ślub w roku dla kilku par w całej wsi. Kilka ślubów raz na dwa lata w obrębie jednej rodziny. Bez najmniejszego problemu. Organizacyjnie byłoby to nawet najbardziej wygodne i ekonomiczne. A dlaczego robiono to tak rzadko, w wyjątkowych okolicznościach? Bardzo często w czasie wojny, czy innych zawirowań, wtedy, gdy należało się po prostu spieszyć ze ślubami, bo czas naglił. Sytuacje z "Rozważnej i romantycznej" też miały miejsce, pewnie. Ale też raczej nieczęsto.
                • claudel6 Re: Nie narcyzm ale istota rytuału 28.01.12, 01:01
                  jaki rytuał? serio pytasz big_grin? cały ślub jest rytuałem. wyłącznie. przysięgę to sobie możecie złożyć w domu. a do cywilnego pójść z ulicy i podpisać papier między kinem a zakupami.
                  • nabakier Re: Nie narcyzm ale istota rytuału 28.01.12, 07:34
                    Serio pytam. Bo nie ma jednego rytuału. Jedynym stałym elementem jest właśnie przysięga.
          • imasumak Z drugiej strony 26.01.12, 22:10
            Z opowieści autorki wynika, że córce zależy na takim rozwiązaniu.
        • imasumak Azile.oli 26.01.12, 22:03
          Masz sporo racji.
        • to_ja_tola Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 27.01.12, 12:14
          azile.oli napisała:

          > Tu nie o to chodzi, czy wypada. Jedni powiedzą tak, drudzy inaczej. Natomiast
          > ja, jako matka zrezygnowałabym z takiego pomysłu, bo chciałabym , żeby w tym dn
          > iu to moja córka była na pierwszym planie. Poza tym w tym dniu warto b yć po p
          > rostu matką, a nie drugą panną młodą, skupioną siłą rzeczy jednak na swoim szcz
          > ęściu.



          No własnie....Doradziłam,że wspólny ślub to fajna rzecz,ale patrząc z drugiej strony to tak jak napisała forumka.Więc....Pewnie trudny orzech do zgryzienia masz?smile
    • kubona Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 21:03
      to wasza uroczystość. skoro masz z córką tak dobre relacje, a wasi panowie nie mają nic przeciwko temu,to bierzcie wspólny ślub
      wesele też wspólne będzie? potem wspomnienia niesamowite i historie do opowiadania dla wnucząt, i własnych dzieci. rodzina , mimo pomocy i wsparcia jakie ci dała kiedyś, to będą tylko goście. powinni zaakceptować wasz wybór i waszą decyzję.
      • errrataa Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 21:14
        Na chamskie komentarze nauczyłam się nie zwracać uwagi,będąc nastoletnią matką sporo przeszłam przez niekulturalnych i źle wychowanych ludzi,więc ktoś taki jak kiszczynska nie jest mnie w stanie urazić. Z sukniami to był pomysł mojej córki, też sądzę, że nietrafiony,będą więc dwie różne, w dwóch różnych kolorach, które będą jednocześnie motywem przewodnim ślubu i wesela. Wesele będzie duże, takie sobie wymarzyłyśmy obie, ja całe życie tyrałam ciężko i mam ochotę teraz spełnić swoje i córki marzenia. Jutro mamy spotkanie z księdzem, po tej rozmowie ostatecznie zdecydujemy,czy ślub będzie wspólny,czy nie.
        • errrataa Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 21:31
          I dla mojej córki naprawdę nie ma znaczenia,że nie będzie "na pierwszym planie" czy że "splendor rozłoży się na dwa" ,nie jest wychowana w ten sposób, nie ma w niej cienia egoizmu czy zawiści, zawsze kierowała się najpierw dobrem innych a dopiero potem myślała o sobie. Zresztą propozycja wspólnych uroczystości wyszła od niej.
          • nabakier Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 22:02
            Nie przejmuj się takimi wpisami- sama widzisz, że dla niektórych ślub jest od "błyszczenia", a panna młoda od "bycia na pierwszym planie". Ja piernicze, co za mentalność...
            Ciesz się Waszą wspólną radością smile Z tymi sukniami to dobrze, że różne- wiesz, co ja sądzę? Że dobrze byłoby, żeby w tej sytuacji żadna nie była biała. żeby nie było tropu: panna młoda w bieli to ta "prawdziwa". Jedna żółta/ecru, druga błękitna czy jaka tam. I bez welonów (ale to tylko dumanie smile )
            Fajnie macie!
            • hellulah Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 22:09
              nabakier, przywróciłaś mi wiarę w ludzi (na kolejne kilka minut)
              • nabakier Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 23:26
                smile
            • azile.oli Re: Nie chodzi o błyszczenie... 26.01.12, 22:35
              Dla mnie, jako matki, ślub córki będzie tak niepowtarzalnym emocjonalnie wydarzeniem, że chcę się na nim koncentrować właśnie, jako matka. Po prostu chcę to przeżyć i gdybym miała swój ślub w planach, to nie łączyłabym go ze ślubem córki, bo po prostu tego dnia byłabym przede wszystkim panną młodą, o ile w tym wieku użyłabym tego określenia, ale chodzi o fakt, a nie wiek, więc może być.
              Autorka ma inne odczucia i to jej prawo. Ja tu widzę pewne zatarcie grani c matka-córka, z racji wczesnego macierzyństwa te relacje są trochę odmienne i tyle. Po prostu córka została w określonych realiach wychowana.
              W każdym razie - te wspólne zaręczyny też są dla mnie dziwne, no owszem, faceci znali realia i się do nich dostosowali, ale naprawdę, mimo świetnych układów mój mąż (wtedy jeszcze przyszły), nie wpadłby na pomysł, żeby z przyszłym teściem organizować mnie i mojej matce wspólnie jakąkolwiek uroczystość.
              Nie krytykuję pomysłu, jak Wam tak odpowiada, to róbcie, tyle, że rodzina rzeczywiście może mieć na ten temat różne opinie, nie zawsze wynikające stąd, że nie wypada, ale po prostu z doświadczeń innych układów rodzinnych. To oczywiście ma być Wasz ślub i innym nic do tego, ale opiniom się nie dziwcie.
              Jak pisałam wcześniej - jako matka czułabym się niekomfortowo, gdyby przyszły zięć czy synowa postawili mnie w sytuacji, że jestem na weselu nie tylko swojego dziecka, ale i mojej równolatki. Wolałabym, aby wraz ze mną była tam rodzicem, a nie drugą bohaterką dnia.
              • aandzia43 Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 00:57
                Sie zgadzam z Azile w całej rozciągłości jej posta. Na weselu córki chcę być mamą panny młodej, ale między mną a nią jest różnica 24. lat, nie 17., nie jest moją kumpelą tylko córką i sama chyba by mnie śmiechem zabiła na taką propozycję. Poza tym kwestia ewentualnego wesela czy innej formy zabawy postślubnej - kocham szczerze młodzieżowe towarzystwo mojego dziecka i relacje mam z nim serdeczne i w pewien sposób na pewno bliższe niż reszta matek, ale nei sądzę, by ONI BAWILI SIĘ NAPRAWDĘ DOBRZE NA MOIM WESELU, które jest jednocześnie weselem ich koleżanki. Na cudzym - weselą się różne pokolenia zusamendokupy - sytuacja jest jasna.
                Ale jak komu pasuje, nic mi do tego. Różne są układy i relacje w rodzinie. Jeśli dla was jest to satysfakcjonujące rozwiązanie i jeśli wasi mężczyźni czują się dobrze w tym układzie - czemu nie?
                • madzioreck Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 01:04
                  aandzia43 napisała:

                  > Sie zgadzam z Azile w całej rozciągłości jej posta. Na weselu córki chcę być ma
                  > mą panny młodej, ale między mną a nią jest różnica 24. lat, nie 17., nie jest m
                  > oją kumpelą tylko córką i sama chyba by mnie śmiechem zabiła na taką propozycję

                  Ale doczytałaś, że to od córki wyszła ta propozycja?
                  • aandzia43 Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 01:49
                    Tak, doczytałam. W tej rodzinie jest tak, w mojej inaczej, a jeszcze w innej zupełnie odmiennie. Co kraj to obyczaj wink
                    Moja córka wyraźnie od zawsze sygnalizuje (wyjąwszy głupawy okres gimnazjum, hehe), że chce MATKI CZYLI RODZICA. A że czuła jestem na wysyłane przez nią sygnały, to i słyszę je. To nie mój domniemany konserwatyzm (o matkobosko, jakby to okoliczny usłyszeli ;-D) ustawia mnie na tej pozycji, tylko zapotrzebowanie ze strony dziecięcia. Chce bezpieczeństwa w postaci jasnej konstrukcji najbliższego otoczenia czyli rodziny i oparcia w stabilnej, wyraźnie określonej w swojej funkcji, matce. Żeby nie było: to dorosła już dziewczyna, młoda kobieta właściwie. Wychowana w swobodnym, ciut hipisowskim klimacie, bardzo szybko zaczęła "żądać" od nas konserwatywnych zachowań. Było wesoło - nawet zaczęłam się obawiać, czy nie wyrośnie na jakiegoś konserwatywnego oszołoma wink Nie zignorowałam jednak i nie obśmiałam młodej zadowolona ze swojego luzackiego trybu życia. Przemyślałam sprawę i dostosowałam się do potrzeb dziecka.
              • hellulah Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 10:43
                > Jak pisałam wcześniej - jako matka czułabym się niekomfortowo, gdyby przyszły
                > zięć czy synowa postawili mnie w sytuacji, że jestem na weselu nie tylko swojeg
                > o dziecka, ale i mojej równolatki. Wolałabym, aby wraz ze mną była tam rodzicem
                > , a nie drugą bohaterką dnia.

                A tak serio, co byś zrobiła?

                Strzeliłabyś focha?

                Doprowadziła do zerwania zaręczyn?

                Serio pytam.

                A przyszły zięć czy synowa po prostu mieliby taką a nie inną sytuację w rodzinie, i niestety droga przyszła teściowo, to raczej nie ty masz wpływ na to, jaka ta sytuacja się trafi. Jeśli twoje dziecko byłoby za - czyli de facto to twoje dziecko "postawiłoby cię w takiej sytuacji" - to akurat ty miałabyś najmniej do gadania. Wiesz, przecinanie pępowiny i takie tam smile
                • azile.oli Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 11:01
                  Nie, nie strzeliłabym focha, ale wcześniej wyraziłabym swoją opinię na temat takiego pomysłu. Nie doprowadziłabym do zerwania zaręczyn, bo brak mojego komfortu w dniu ślubu mojego dziecka to marginalny problem. Gdyby dziecko tego chciało, akceptowało, było zachwycone - zaakceptowałabym i ja. Natomiast moja córka by na takie rozwiązanie nie poszła i przyszły mąż dostałby ochrzan za pomysł ślubowania z własną matką.
                  Jeśli chodzi o syna - faceci nie zawsze zwracają uwagę na takie niuanse, dlatego gdyby jego wybrance to nie przeszkadzało, to musiałabym się dostosować, ale miałabym jakieś dziwne wrażenie, że matka mojej synowej nie liczy się ze zdaniem rodziny przyszłego zięcia.
                  Oczywiście, odcięcie korzeni i ok, syn nie musi brać mojego zdania pod uwagę, ale wydawałoby mi się, że synowa, ślubująca razem z matką też tych korzeni nie odcięła.
                  • aandzia43 Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 11:08
                    O właśnie, z ust mię wyjęłaś każde słowo smile
                  • hellulah Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 17:25
                    To jest twoje zdanie i twoje wyjaśnienia, ale ja tego nie kupuję, zwłaszcza fragmentu o nieodcinaniu korzeni.

                    Prawdopodobnie córka autorki nie mieszka już nawet z matką, a z narzeczonym (to zgaduję - patrząc na statystyki), a już na 99% ma swoje życie osoby dorosłej, pracę lub/oraz studia. Być może dla ciebie odcięcie pępowiny następuje tylko i wyłącznie w momencie zawarcie związku małżeńskiego, ale według mnie (i jak widać, także według autorki i innych forumek) pępowinę to się odcina robiąc i żyjąc po swojemu - co np. zakłada pomysł "zaproponuję mamie wspólny ślub, jak dorosła osoba dorosłej osobie, na równych prawach".

                    Ślub, nawet i sakramentalny, to nie jest jakiś magiczny pstryczek-elektryczek do "odcinania pępowiny", poparz na całe mnóstwo par młodych robiących wesele pod dyktando rodziny, pod gust rodziny, zgodnie ze światopoglądem rodziny, żadnych Okropnych Starych Czterdziestek w sukniach ślubnych, sam błysk bijący od panny młodej - i co, pępowinki poodcinane?

                    Aha, częścią tradycyjnego ślubu są podziękowania dla rodziców - a tu córka wpadła na pomysł, żeby te podziękowania miały formę wspólnej imprezy. Ja to rozumiem. Ty nie musisz - ale nie powinnaś też krytykować, skoro to nie twoja bajka.

                    Masz oczywiście swoje, odmienne zdanie, twoje prawo. Ja tam wolę postawę otwartości i życzliwości, ciekawość wobec nowych rozwiązań. Nie przeszkadzałby mi wspólny ślub mojej córki i np. mamy jej narzeczonego, w takich okolicznościach (mama po latach samodzielnej walki o dobro syna znalazła swoją wymarzoną przystań, syn za zgodą mojej córki chce uhonorować matkę i jej partnera, w dodatku za kasę od tamtej strony). Nie przeszkadzałoby mi wiele innych rzeczy, z którymi nie do końca nawet się identyfikuję, ale potrafię postarać się zrozumieć, że należą do ważny dla tej drugiej rodziny aspektów. Ślub to tylko impreza, ceremonia z tańcami i dobrym jedzonkiem; ważniejszy dla wierzących jest sakrament, ale generalnie - w ogóle ważne jest wspólne życie w związku a nie to, czy tamto (błyszczenie!!!) podczas ślubu. To nawet nie jest najważniejszy dzień w życiu - wolałabym, aby dla mojego dziecka to nie był najważniejszy dzień w życiu, tak szczerze.
                    • iwoniaw Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 17:43
                      CytatJa to rozumie
                      > m. Ty nie musisz - ale nie powinnaś też krytykować, skoro to nie twoja bajka.


                      No chwila - to już przesada. Autorka wątku zapytała o opinię i jeśli to "nie czyjaś bajka" to jak najbardziej zasadne jest o tym napisać. Azile.oli napisała - zresztą uprzejmie i podkreślając, że to subiektywna opinia - dokładnie to, co i ja sądzę o sprawie.
                      Nie, nie chciałabym wychodzić za mąż razem z moją - jak najbardziej kochaną i bliską -mamą. I nie, nie byłabym zachwycona, gdyby mój syn się żenił, a jego narzeczona i teściowa planowały wspólne "podwójne" wesele. I nie o to chodzi, że kładłabym się Rejtanem, ale miałabym co najmniej mieszane uczucia.
                      • hellulah Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 18:02
                        Aha, to azile.oli może wyrażać swoją subiektywną opinię, a hellulah nie? a moja opinia jest taka, że czym innym napisać: "ja robię inaczej" a czym innym "ja robię inaczej, więc twoje zachowanie jest dziwne, i według mnie nieteges". Poza tym pytanie autorki, jeśli już, jest o odpowiedź/argumenty dla rodziny - bo że córka chce ślubu wspólnego i że autorka chciałby spełnić tę prośbę, to wiadomo, a tymczasem tyle tu uwag, że to chore, dziwne, że córka omalże ubezwłasnowolniona, źle wychowana... (Córka nawiasem mówiąc wychowana raczej lepiej niż gorzej - wie, czego chce, choćby to wychodziło poza schemat.)

                        Szkoda że się czepiłaś tego może faktycznie mniej fortunnego sformułowania (że nie można krytykować)

                        No i ty się zgadzasz z azile, a ja np. z nabakier. Duży cytat, ale jaki piękny, to wklejam, podkreślenia moje:

                        Niemniej, również za miarę nie uważam ustalonej rzekomo społecznej struktury (że matka to matka, a córka to córka, że nie należy mieszać ról), bo takiej struktury nie widzę. A nie jestem chowana na księżycu. Co więcej, nasza kultura ZNA takie śluby rodzinne (matka i córka, siostry, kuzynostwo)- tam, gdzie TAK SIĘ ZŁOŻYŁO, że mogły być w tym samym czasie. Odeślę choćby do podwójnego ślubu sióstr w "Rozważnej i romantycznej". Ja zaś sama matkowałam mojej matce na jej ślubie. Tak, że to jest kwestia OKOLICZNOŚCI, a nie obyczaju. Bo obyczaj dopuszcza wiele modeli. Jedne modele są z powodów oczywistych rzadsze, inne częste (rozkład ilościowy zjawiska).
                        Tutaj własnie pojawiła się TAKA okoliczność (możliwość podwójnego ślubu)- obie pary tego chcą, nie ma problemu. To znaczy jest jeden- z rodziną Ale to jest problem tej rodziny, a nie- problem obu par.
                        I na to chciałam wskazać. Ze wyciąganie innych argumentów (błyszczeć na swoim ślubie, być najważniejszą), albo że córka potrzebuje matki w dniu ślubu uważam za nietrafione. Bo przecież nie o to chodzi, by błyszczeć, czy być najważniejszym. Albo, by matka miała w dniu ślubu córki jej matkować. Zwłaszcza, że Autorka wyraźnie powiedziała, że to ich nie dotyczy, [...]
                  • imasumak Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 17:58
                    azile.oli napisała:

                    Jeśli chodzi o syna - faceci nie zawsze zwracają uwagę na takie niuanse

                    No dobra, nie zawsze zwracają uwagę na takie niuanse, ale to nie powód, żeby przenosić odpowiedzialność za takie, a nie inne decyzje na damską część towarzystwa, zwłaszcza że według zeznań Erraty, panowie też wykazali pewną inicjatywę (wspólne oświadczyny)

                    , dlatego gdyby jego wybrance to nie przeszkadzało, to musiałabym się dostosować, ale miałabym jakieś dziwne wrażenie, że matka mojej synowej nie liczy się ze zdaniem rodziny przyszłego zięcia.

                    A dlaczegóż to, skoro to nie ona jest autorką pomysłu?
                    • hellulah Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 18:09
                      > , dlatego gdyby jego wybrance to nie przeszkadzało, to musiałabym się dostos
                      > ować, ale miałabym jakieś dziwne wrażenie, że matka mojej synowej nie liczy
                      > się ze zdaniem rodziny przyszłego zięcia.

                      >
                      > A dlaczegóż to, skoro to nie ona jest autorką pomysłu?

                      Bo - mam takie nieodparte wrażenie - azile.oli (która na 100% wie, jak na pewno nie postąpi jej córka, osoba wszak suwerenna) nie wierzy, że dzieci mogą mieć poodcinane te pępowiny i mogą samodzielnie podjąć jakąś decyzję tego typu.

                      Żartem mówiąc: Dziecko nie mogło samo na to wpaść! to ta okropna teściowa musiała wymyślić coś takiego i narzucić!!!
                      • azile.oli Re: Nie chodzi o błyszczenie... 27.01.12, 19:58
                        Ależ dziecko mogło wpaść na pomysł wspólnego ślubu. I matce może się ten pomysł nawet spodobać. Natomiast odrębną sprawą jest, czy się na to zgodzi, czy nie, właśnie ze względu na pewne przemyślenia, czy się to spodoba rodzinie zięcia/synowej. Oczywiście, że można to mieć wogóle gdzieś i niech się martwią ci, którzy problem mają.
                        Nawet, gdy nie jest się autorką pomysłu, to akceptując go i biorąc w nim czynny udział , jest się współodpowiedzialnym.
                        Co do mojej córki - owszem, wiem, że w życiu by się na wspólny ślub nie zgodziła, wiem jaki ma charakter i tyle. I za wspólne oświadczyny byłaby na swojego partnera wściekła.
                        Mogłaby zaakceptować imprezę zaręczynową, ale oświadczyny musiałyby być otoczone pewną intymnością - czyli zero mamusi i jej faceta, tym bardziej jakiegoś umawiania się przez panów, żeby swoim paniom zrobić niespodziankę - matce i córce. Oświadczyny to nie początek zabawy typu ''żyli długo i szczęśliwie'', ale integralna decyzja dwojga ludzi. No jak mogę nie wiedzieć, że moja córka pewnych rzeczy by nie zaakceptowała?
                        Co do syna już takiej pewności nie mam - gdyby jego dziewczynie zależało, to pewno by się zgodził, przecież byłby zakochany i chciałby swojej kobiecie nieba przychylić.
                        Jednak nawet, gdy inicjatywa wychodzi ze strony dziecka, to rodzic ma prawo się nie zgodzić, w końcu to jego ślub, też jest dorosły i odpowiedzialny. Ja mam wątpliwości, co do tego typu pomysłu i podobne wątpliwości mogą mieć inne osoby zaproszone, a także będące czasem współorganizatorami wesela.
                        Oczywiście, że zaakceptuję każdą wizję ślubu/wesela mojego dziecka i nawet za nią zapłacę, choćby była zupełnie nie w moim guście. Trudno, to nie mój dzień.
                        Natomiast właśnie ilość ''stron'' , zaangażowanych w wydarzenie stanowi pewien problem.
                        Bo jeszcze brakowałoby, żeby rodzice pana młodego odnowili przyrzeczenia ślubne, w końcu jak szaleć, to szaleć.
                        A zawsze trzeba mieć na uwadze jedno - nie zawsze dowiemy się, jak taką decyzję przyjmie najbliższa rodzina drugiej strony, zastrzeżenia mogą mieć, ale o nich nie powiedzą.


          • hellulah Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 22:03
            errrataa, rób jak wy i wasi narzeczeni uważacie za słuszne. Ślub to nie musi być wielkie szoł bridezilli, z PM jako ksienszniczką marudellą na Pierwszym Planie, może być ważnym wielkim dniem zrobionym na własnych zasadach.

            Nie widzę nic chorobliwego w bliskich relacjach z rodzicem. Chodzi tylko o wspólną imprezę i prawie jednoczesny sakrament, dlaczego to miałoby być chore? Mam męża i nie planuję zostać wdową ani stanu wolnego, ale umiem sobie wyobrazić twoją sytuację i gdyby córka i przyszły zięć oraz mój narzeczony tak chcieli, to czemu nie?

            Ksiądz na pewno nie zachwyciłby się opcją "bez sakramentu, byle cicho" smile
          • triss_merigold6 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 22:13
            To akurat bardzo źle, że wychowałaś córkę na osobę bez cienia egoizmu i taką, która zawsze kieruje się dobrem bliźnich zamiast czasem własnym. Toż to zaprzeczenie instynktu samozachowawczego i perfekcyjny materiał na męczennicę. Nie ma się czym chwalić.
          • aandzia43 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 27.01.12, 01:00
            nie jest wychowana w ten sposób, nie ma
            > w niej cienia egoizmu czy zawiści, zawsze kierowała się najpierw dobrem innych
            > a dopiero potem myślała o sobie.

            Abstrahując od tematu wątku, czyli od ślubu, to nie jest zdrowe.
    • madzioreck Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 21:28
      Niestety, starsze pokolen
      > ie jest przeciw. A że nie wypada, że co ksiądz powie itp. Liczę się ze zdaniem
      > starszej części rodziny, bardzo mi w życiu pomogli, kiedy zostałam samotną nast
      > oletnią matką. To dzięki ich pomocy zdołałam ukończyć studia,założyć i rozwinąć
      > własną firmę.

      Ale to nie znaczy, że "w zamian" mają prawo decydować za Ciebie (Was) w takich sprawach.
      Dla mnie nie istnieje coś takiego jak "wypada, nie wypada" dopóki nikomu nie dzieje się krzywda, a tu się nie stanie.
      BTW, bardzo fajny pomysł smile
    • iceland.3 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 22:48
      Odpowiem Ci jak rówieśnica Twojej córy bo mam 24lata i biorę w przyszłym roku ślub. Absolutnie bym nie chciała brać slub wspólnie z moją ukochaną mamą. Kocham ją, mamy wspaniały kontakt ale nie chciałabym. Jesli mamie by sie marzyło to oczywiście zgodziłabym się i nie chciałabym żeby jej było przykro. Ale chciałabym by ten dzień był moim wyjatkowym dniem. Chciałabym byc tą jedną panną młodą. Chciałabym organizować imprezę weselną zgodnie z moimi marzeniami i oczekiwaniami. Chciałabym żeby wszyscy zachwycali się własnie w tym dniu nami- mną i narzeczonym. Taki jeden dzień w zyciu gdzie wszyscy są tylko dla nas.
      • iceland.3 Re: Wspólny ślub - wypada czy nie??? 26.01.12, 22:52
        Ale jesli sa to wasze marzenia to jak najbardziej zrobcie podwojna uroczystosc. Pamiętaj Wasze marzenia, nie Twoje. Córka może kłamać zeby sprawić Ci radość, bierz to pod uwagę. Jesli jesteś pewna, ze ona tez tego chce to nie widze przeszkód.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka