Dodaj do ulubionych

Będąc przy temacie religii, ŚJ

29.01.12, 12:10
To będzie dotyczyło w pewnym sensie wątku o niani, która jest ŚJ.
Znam kilku Świadków, w szkole chodziłam z koleżanką, która była tego wyznania. Zawsze uczynna, miła, zdolna. Można z nią było na każdy temat porozmawiać. Jej rodzice tak samo bardzo ciepli, serdeczni i życzliwi ludzie. Uczciwi. Owszem, byli bardzo praktykujący i wierzący, regularnie chodzili na zebrania do Sali Królestwa, ale nikogo na siłę nie nawracali i nie przekonywali. Z koleżanką utrzymują kontakt do dzisiaj, i mogę z ręka na sercu powiedzieć, że jest tak samo wspaniała, jak wtedy. Mam do niej zaufanie.
Moja babcia tez przeszła na wiarę ŚJ. Wypisała się z KK, i nie żałuje tego. Nie, nikt jej do tego nie namawiał, nie przekonywał, nie nawracał. Nigdy nie czuła się katoliczką, nie uznawała specjalnie tej wiary, księży uważała za ludzi obłudnych, którzy nauczają czego innego, a co innego robią. Przeszła do Świadków, bo tego chciała, i nigdy tego nie żałowała. Zawsze pogodna, mądra, uczynna, do każdego z sercem na dłoni. To już naprawdę wiekowa kobieta, ale każdemu szczerze życzę takiej babci. I mimo, że też jest bardzo wierząca, bardzo przykłada wagę do wiary, i trzyma się zasad, to w żaden sposób jej to nie zmieniło. Nadal była i jest cudowna.
Zna jeszcze kilka osób tej wiary, i wszystkie te osoby są uczynne i uczciwe. Nie uważam Świadków za sektę, dla mnie to absurd, ale nie chcę się w tym temacie kłócić, bo wiem, że ludzie mają różne zdanie, a nie chce na siłę zmieniać cudzych poglądów, bo i tak każdy wie swoje.
To tyle, jeżeli chodzi o świadków.
Teraz tak:
Jakie macie spojrzenie na inne religie, które może są u nas niekoniecznie popularne? Najbardziej ciekawi mnie, jakie macie zdanie na temat Kościoła Scjentologicznego?
Uważacie za sektę, oszołomów? Macie uprzedzenia?
Obserwuj wątek
    • violon-czela Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 12:20
      Z mojego doświadczenia - miałam do czynienia z jedną osobą a że oni trzymają się w grupach to tak jakoś nazbierało się ich trochę. Jeśli chodzi o życie codzienne to człowiekowi gały wychodzą, że mogą być tak uczciwi ludzie. Katolicy przy nich to czyści hipokryci z tymi swoimi zasadami moralnymi. W życiu nie spotkałam osoby, która nieświadomie nie kłamie a tu proszę...jak nie chce odp to mówi na około aż w końcu aby nie skłamać mówi, że nie może powiedzieć bo nie kłamie. Przy konieczności przebywania z taką osobą oduczyłam się przeklinać - serio.
      Także życie z nimi jest spoko ale maja jedną straszną wadę ( jak dla mnie) - przy każdej okazji wciskają te swoje książeczki i zapraszają serdecznie na te swoje spotkania. Może są wyjątki ale ja na nich nie trafiłam. Może to być męczące ale bez przesady, poza tym ja też taka niezbyt asertywna byłam i i nie potrafiłam powiedzieć " NIE życzę sobie bo..." może dlatego ciągle byłam zapraszana smile
    • nabakier Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 12:39
      Jak już pisałam, mój brat jest nadzorcą zborów u ŚJ, trochę zatem znam tę społeczność.

      Ale najpierw- czy to sekta. Otóż, sektą z reguły może być nazwane każde startujące wyznanie, a to ze względu na pewne konieczne działania- jako grupy mniejszościowej i zmuszonej do konfrontacji z innymi wyznaniami: musi ono "zacieśniać" krąg swoich wyznqwców, angażując ich całościowo- w myśl "wszystkie ręce na pokład". Chrześcijaństwo też było sektą w łonie judaizmu, więc ostrożnie z tym sekciarstwem.
      Drugi aspekt to owa "ścisłość", która być może jest wiążąca członków społeczności nadmiarowo. I tu katolicyzm także NADAL wykazuje takie cechy, więc też ostrożnie.

      Natomiast faktem jest, że ŚJ są generalnie ściśle powiązani życiowo ze swoim wyznaniem. Mój brat i jego żona na przykład zrezygnowali z posiadania dzieci, bo im praca na to nie pozwala. Ale duchowieństwo katolickie też z tego rezygnuje, i w dodatku łącznie z celibatem, więc? Sprawa nie jest więc taka oczywista.

      Dla mnie nie są sektą. Ja widzę jak na razie ludzi spełnionych, i to bardzo. Choć oczywiście słyszałam o nieładnych aspektach, typu: że niezbyt ładnie traktują odstępców. Ale i krk jako instytucja traktuje ostracyzmem apostatów, zatem znowu ...

      Scjentologów uważam za paramafię, więc stosunek mam negatywny.

    • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 12:46
      Ja nie przepadam za wyznawcami tej religii. Główny mój powód to tak jak napisałam w poprzednim temacie dotyczy transfuzji krwi.Widziałam zrozpaczonych rodziców, dziecko które potrzebowało KKCZ oraz pastora zboru, który manipulował rodzicami aby nie poddawali sie, nie przetoczyli dziecku krwi. Tak wtretnie nimi manipulował, oni juz chcieli ale pastor nad nimi stał i jak mantre powtarzał o zbawianiu, wyluczeniu ze zboru. Był to widok tragiczny. Sąd szybko interweniował. Dla mnie jest to sekta, bez urazy.
      • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 12:55
        Kwestia transfuzji jest dość skomplikowanym tematem, ściśle związanym z wiarą w życie po Armagedonie, więc takie spłycanie tematu jest, delikatnie mówiąc, prymitywne. A już insynuowanie, że w razie wypadku niania nie wezwie pogotowia z powodu swojej wiary to już dno po prostu.
        • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:03
          A skad mam wiedzieć jak się zachowa? jesli sa takie restrykcje co do tego przetaczania krwi to skad mam miec pewność jak postapi w takiej sytuacji? A jesli stwierdzi, ze jej sumienie nie pozwala wezwac karetke bo i tak dziecko sie wykrwawilo, a przetoczyc krwi nie wolno? Wiesz ja dbam o swoje interesy, swoje i najblizszych. I nikogo nie chce narazac, a ufac tej religii nie bede bo widzialam co ona potrafi zrobic z bezradnymi rodzicami. Nigdy Wam nie zaufam po tym co zobaczyłam.
          • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:07
            Nie, no jasne - najlepiej klepać głupoty wyssane z brudnego palucha zamiast dowiedzieć się u źródła jaka jest prawda.
            • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:10
              Słuchaj widzę, że jesteś Swiadkiem Jehowy ale mogłabyś zachować trochę umiaru. Wyraziłam swoje zdanie, oparte na tym moim doswiadczeniu. Więc jak tacy święci jesteście to uszanuj moje poglądy, a nie obrażaj mnie.
              • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:21
                Błąd logiczny. Nie jestem świadkiem Jehowy, co nie znaczy, że nie pokusiłam się o poznanie tej religii. I w przeciwieństwie do ciebie - ja wiem o czym mówię. To w kwestii poglądów, bo zdaje się, że mimo, że nie masz pojęcia, to jeszcze się z tą niewiedzą obnosisz i w dodatku robisz z siebie pośmiewisko.
                • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:25
                  Przeczytałam Twoje posty i jesteś ŚJ. Ta Wasza prawdomówność.bez komentarza.
                  • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:28
                    Za to twoja logika poraża.
                    • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:38
                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,129026434,129037328,Re_dlaczego_swidkowie_Jehowy_nie_uznaja.html
                      • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:41
                        No i co w związku z tym?
                        Pfff!
                        • aneta-skarpeta Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 11:56
                          jak to co?
                          zostałaś r-o-z-p-r-a-c-o-w-a-n-a

                          big_grin
                          • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 21:18
                            Kurde, nie wiedziałam!
                            big_grin
                • znowu.to.samo rosapulchra 29.01.12, 17:30
                  Skoro tak dobrze orientujesz się w temacie, bronisz ŚJ to czemu sama nie zostałaś świadkiem???
                  Tak z ciekawości pytam bo sama byłam ŚJ

                  • rosapulchra-0 Re: rosapulchra 29.01.12, 18:15
                    Myślę, że z takich samych przyczyn, co ty. Ja po prostu nie potrafię żyć wg. zasad świadków Jehowy.
                    • znowu.to.samo Re: rosapulchra 29.01.12, 20:22
                      które zasady dokładne masz na myśli?
                      • rosapulchra-0 Re: rosapulchra 29.01.12, 20:30
                        Wiele by wymieniać, a forum nie od tego jest wink
          • gryzelda71 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 14:09
            Piszesz brednie.Nieprzetoczenie krwi ma się nie jak do udzielania pomocy i wezwania karetki.
            • estelka1 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 14:24
              Brednie i to maksymalne. Sytuacja dosłownie sprzed 2 tygodni. Znajomy starszy pan, schorowany, mieszkający samotnie nad ranem bardzo źle się poczuł. Chciał wezwać pogotowie. Wziął telefon i przez przypadek wybrał pierwszy numer na liście - świadka Jehowy, który dość regularnie go odwiedza i który go próbuje przekonać do swojej wiary. Nie wiem dokładnie, co tam dalej zaszło, czy ten starszy pan zasłabł i nie odbierał telefonu, czy też telefon mu się rozładował. Zresztą to nie ma znaczenia. Ten Świadek Jehowy w każdym razie próbował oddzwonić do tego mojego znajomego starszego pana. Zaniepokojony brakiem kontaktu zawiadomił policję i pogotowie, że coś złego się dzieje. Sam też wsiadł w samochód i przyjechał do tego człowieka. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Starszy pan trafił do szpitala, z którego ów Świadek Jehowy nawet go odebrał, wykupił mu leki, zrobił zakupy itd. Ba, mało tego, w czasie pobytu starszego pana w szpitalu, jeździł do niego do domu nakarmić kota, posprzątać mu kuwetę itd.
          • znowu.to.samo Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 20:28
            iceland.3 napisała:

            > A skad mam wiedzieć jak się zachowa? jesli sa takie restrykcje co do tego przet
            > aczania krwi to skad mam miec pewność jak postapi w takiej sytuacji? A jesli st
            > wierdzi, ze jej sumienie nie pozwala wezwac karetke bo i tak dziecko sie wykrwa
            > wilo, a przetoczyc krwi nie wolno? Wiesz ja dbam o swoje interesy, swoje i najb
            > lizszych. I nikogo nie chce narazac, a ufac tej religii nie bede bo widzialam c
            > o ona potrafi zrobic z bezradnymi rodzicami. Nigdy Wam nie zaufam po tym co zob
            > aczyłam.

            To bzdura, nikt nie jest w stanie ocenić czy dziecko sie wykrwawiło czy nie poza lekarzem.
            Niania wzywa karetke a o reszcie decyduje lekarz i rodzice dziecka
            Poza tym w tej sytuacji stanełaby przed sądem za nieudzielenie pomocy, a może nawet o nieumyślne spowodowanie śmierci
          • olena.s Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 20:49
            Zmiluj sie, niania nie wezwie pogotowia antycypujac ewentualna koniecznosc transfuzji krwi? Toz to paranoja jakas.....
            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 20:55
              wiesz, jeszcze gotowe niani wampirze zębiska wyrosnąć wink
              a przepraszam, niani nie wolno spozywać krwi wink
      • zebra12 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:08
        Nie przepadasz za wyznawcami tej religii czyli chrześcijaństwa...
        Chyba, że chodziło Ci o to wyznanie.
        W każdym razie słabo się w tym orientujesz, bo u Świadków Jehowy nie ma pastora.
        I druga rzecz: jak się czujesz gdy KK zabrania używanie prezerwatyw w Afryce, gdzie AIDS szerzy się masowo, rodzą się chore dzieci, które zaludniają sierocińce, żyją w katastrofalnych warunkach, umierają zanim zaczną chodzić. Ale wszystko zgodnie z nauką Kościoła...
        Każdy ma coś za uszami.
        • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:14
          Jeżeli Afrykańczyk jest wyznawcą KK to uprawia seks tylko ze swoim mężem/ żona i to jest najlepszy sposob walki z HIV. Zadna prezerwatywa nie zabezpiecza przed hiv, zmniejsza ryzyko. Zakazeniu hiv zapobiega monogamia.
          • zebra12 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:17
            Haha, no dobre. Wg statystyk prawie 90% katolików rozpoczyna współżycie przed ślubem!! Nie tylko w Polsce przecież... Lepiej więc pozwolić na tą prezerwatywę niż patrzeć na cierpienie narodzonych z HIV dzieci, nie mówiąc już o rozprzestrzenianiu się choroby na kolejne osoby.
            • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:21
              To, że rozpoczynają wspolzycie przed slubem to nie oznacza, że KK na to przywala.
              • zebra12 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:36
                Ja nie mówię, że przyzwala, ale prawda jest jaka jest. Skoro nauka KK nie jest skuteczna względem pozamałżeńskiej wstrzemięźliwości seksualnej wyznawców, to powinna wręcz nakazywać prezerwatywy, by oszczędzić cierpienia i śmierci swym owieczkom, w tym najmłodszym.
                Może nauka Ś.J nie jest doskonała, ale wyznawcy przynajmniej żyją tym, w co wierzą. W KK, który stawia bardziej na ilość, nie na jakość, bywa bardzo różnie. Dlatego statystycznie rzecz biorąc 99% morderców, dzieciobójców, gwałcicieli, złodziei, oszustów itd w Polsce to niestety katolicy.
                Cenię osoby, które wierzą w coś i żyją tym. Nawet Biblia mówi, że po owocach poznamy prawdziwych wyznawców Jezusa. Dobrze, że są jeszcze prawdziwi katolicy, którzy naprawdę dają świadectwo swej wierze i nie traktują nauk kościoła wybiórczo, a równocześnie potrafią zachować umiar i rozsądek względem innych - czyli nie są ślepymi fanatykami. Potrafią być tolerancyjni i patrzą na innych oczami swego Mistrza - z miłością, bez potępienia, rozumiejąc, że nie ma jedynie słusznej drogi. Bo to Jezus jest jedyną drogą, a w końcu wszyscy (chrześcijanie) w niego wierzymy, bez względu na wyznanie czy denominację.
                • papalaya kocham ten "argument" HIV w Afryce :) 29.01.12, 17:16
                  dla prymitywów i przez kretynki bezrefleksyjnie potarzany

                  a/ katolicy to tylko nieco ponad 10% ludności Afryki subsaharyjskiej, cieszę się więc, że KK jest tak poważany, że do kościelnych nauk pilnie stosują się muzułmanie, animiści i inni protestanci

                  b/ skoro Czarni tak szanują KK i Papieża to dlaczego ślepo są posłuszni w kwestii nieużywania gumek, ale już zupełnie olewają kościelne nauki w temacie radosnego ru...ka na lewo i prawo z kim popadnie?
                  • iuscogens Re: kocham ten "argument" HIV w Afryce :) 29.01.12, 20:36
                    Widzę, że mnie wyręczyłaś. Ja bym to co prawda bardziej elegancko napisała, ale o to chodzi, mnie zawsze zastanawia czemu ludzie bezkrytycznie powtarzają te bzdury o HIV przez papieża.
                    • olena.s Re: kocham ten "argument" HIV w Afryce :) 30.01.12, 20:56
                      Nie jest on tak calkiem pozbawiony sensu....
                      Gdyby kosciol katolicki nie naciskal tak wszechstronnie w sprawie prezerwatyw, to np rozmaite organizacje zalezne od dotacji na ktore wplyw ma kosciol nie balyby sie ich propagowac czy o zgrozo - rozdawac. A rozdaja wszak wyznawcom roznych wiar.
                      Zreszta, papiez sobie, ksieza sobie.... Poznalam kiedys francuskiego misjonarza w Tanzanii, zakonnika, ktory wrecz wydal ksiazke, zachecajaca do prezerwatyw... Przedstawil w niej zagrozenie HIVem jako wzburzone morze, po ktorym plyna tylko trzy szalupy: celibat, wzajemna wiernosc, i prezerwatywy.
                      Wiesz, w tamtych regionach tu i owdzie wymarlo cale dorosle pokolenie. W wioskach zostaly tylko dzieci i starcy. I groby w plantacjach bananowych.
                • znowu.to.samo Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 17:25
                  zebra12 napisała:

                  > Ja nie mówię, że przyzwala, ale prawda jest jaka jest. Skoro nauka KK nie jest
                  > skuteczna względem pozamałżeńskiej wstrzemięźliwości seksualnej wyznawców, to p
                  > owinna wręcz nakazywać prezerwatywy, by oszczędzić cierpienia i śmierci swym ow
                  > ieczkom, w tym najmłodszym.
                  > Może nauka Ś.J nie jest doskonała, ale wyznawcy przynajmniej żyją tym, w co wie
                  > rzą. W KK, który stawia bardziej na ilość, nie na jakość, bywa bardzo różnie. D
                  > latego statystycznie rzecz biorąc 99% morderców, dzieciobójców, gwałcicieli, zł
                  > odziei, oszustów itd w Polsce to niestety katolicy.
                  > Cenię osoby, które wierzą w coś i żyją tym. Nawet Biblia mówi, że po owocach po
                  > znamy prawdziwych wyznawców Jezusa. Dobrze, że są jeszcze prawdziwi katolicy, k
                  > tórzy naprawdę dają świadectwo swej wierze i nie traktują nauk kościoła wybiórc
                  > zo, a równocześnie potrafią zachować umiar i rozsądek względem innych - czyli n
                  > ie są ślepymi fanatykami. Potrafią być tolerancyjni i patrzą na innych oczami s
                  > wego Mistrza - z miłością, bez potępienia, rozumiejąc, że nie ma jedynie słuszn
                  > ej drogi. Bo to Jezus jest jedyną drogą, a w końcu wszyscy (chrześcijanie) w ni
                  > ego wierzymy, bez względu na wyznanie czy denominację.





                  weż poprawkę na to ilu jest w kraju katolików a ilu ŚJ. Katolików jest zakładam 30 milionów a świadków raptem 130 tysięcy
        • ira_07 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 18:08
          >Nie przepadasz za wyznawcami tej religii czyli chrześcijaństwa...

          Z całym szacunkiem do ŚJ - to nie chrześcijanie, choć sami tak o sobie myślą.

          > Chyba, że chodziło Ci o to wyznanie.

          Wyznania chrześcijańskie to m. in. luteranizm, kalwinizm, baptyzm, katolicyzm rzymski, prawosławie, mariawityzm... ale nie ŚJ, którzy nie uznają boskości Jezusa... O ile chrześcijanie często spierają się o interpretację tych samych wersetów biblijnych, to ŚJ wierzą w rzeczy totalnei z Biblią niezgodne.
          • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 21:20
            Ira, ale to tylko twoja opinia. Z całym szacunkiem.
      • kota_marcowa Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:30
        Był to widok tragiczny. Sąd szybko interweniował. D
        > la mnie jest to sekta, bez urazy.

        Ja niestety spotkałam się z sytuacją kiedy sąd nie zdążyłsad
        Nie lubię SJ, są natrętni i nie rozumieją słowa nie, u mnie łaziły takie dwie średnio dwa nieraz trzy razy w tygodniu, nie rozumiały, że sobie nie życzę ich wizyt, dopiero groźba wezwania policji poskutkowała.
        Na dodatek jak przyłaziły to wołały nawiedzonym głosem "kres fałszywych religii jest bliski" i jakieś pierdoły o końcu świata. Dla mnie to sekta i nawiedzone oszołomy.
        Żeby nie było, ksiądz chodzący po kolędzie i panie chodzące z obrazem zakumali już za pierwszym razemsmile
    • kawka74 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 13:35
      ŚJ nie są odbici z jednej sztancy i tak, jak wszędzie, są wśród nich fanatycy, głupcy, kłamcy, ludzie mili i sympatyczni, i ludzie odpychający. Wnioskowanie na temat całej grupy na podstawie kilku osób to pomyłka.
      To tyle, jeśli chodzi o ŚJ.
      O kościele scjentologicznym wiem tyle, że jest w nim Tom Cruise ;p
      • estelka1 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 14:46
        Dokładnie tak jest. W dzieciństwie miałam sąsiadów Świadków Jehowy. Faktem jest, że nie nauczali w środowisku, w którym funkcjonowali prywatnie. Nie wiem, czy takie zasady obowiązują u nich we wspólnocie, czy po prostu byli taktowni i szanowali to, że byliśmy katolikami. W każdym razie byli to naprawdę fajni, życzliwi i uczynni ludzie. Sąsiadka wprawdzie trzymała lekki dystans, nie miała potrzeby podtrzymywać prywatnej znajomości z rodzicami, ale sąsiad był bardzo kontaktowy i serdeczny. Dużo sobie nawzajem pomagali z rodzicami. Jak przyjeżdżał do nich na wakacje wnuk, to zawsze trzymał się z nami. Wspominam ich bardzo ciepło do dziś. Miałam też na podwórku dwie koleżanki będące Świadkami Jehowy, siostry. Jedna, starsza często wdawała się z nami w dyskusje o religii, ale to było raczej zderzenie dwóch nieco nawiedzonych światów: czyli młodego ŚJ który uczył się głosić swoją religię samodzielnie i nas oazowiczek. Z drugą z tych sióstr mam kontakt do dzisiaj. Nie poruszamy spraw dotyczących religii. Gadamy o dzieciach, pracy, codziennych sprawach i tak jest ok. Oczywiście miałam też kontakt ze ŚJ chodzącymi po domach, czy nauczających na ulicach. Te kontakty nie były dla mnie przyjemne. Ale ja chorobliwie nienawidzę osób, które mnie nachalnie zaczepiają, nagabują, czy nachodzą w domu. I nieważne czy to jest Swiadek Jehowy, kwestujący, czy akwizytor. Jeśli jestem czymś zainteresowana, sama szukam kontaktu, dzwonię, mailuję i się umawiam na spotkanie.
    • drinkit Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 17:00
      > Jakie macie spojrzenie na inne religie, które może są u nas niekoniecznie popul
      > arne? Najbardziej ciekawi mnie, jakie macie zdanie na temat Kościoła Scjentolog
      > icznego?
      > Uważacie za sektę, oszołomów? Macie uprzedzenia?

      Moja wiedza na temat kościoła scjentologicznego opiera się na donosach z Pudelka, wariactwach Toma Cruisa oraz na prześmiewczym South Park. Zdaję sobie sprawę że to deczko za mało aby rzetelnie ocenić tę sektę, ale póki co uważam ich za oszołomów.
      • aqua48 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 17:18
        Uważam Swiadków Jehowy za normalnych ludzi. Mam koleżankę tego wyznania - nie przekonujemy się nawzajem do "nawrócenia" i jest w porządku, ja szanuję ją i jej wybory, ona mnie. Miałam też kiedyś współpracownika-wolontariusza, który przyznał się od razu że jest ŚJ ze względu na konieczność występowania w sytuacjach reprezentacyjnych - podczas uroczystości i spotkań związanych ze świętami - dla niego niemożliwe. Zwolniłam go z tego obowiązku i współpracę z nim wspominam bardzo dobrze. Nie wręczał nikomu gazetek, ulotek i nie agitował, bardzo obowiązkowy człowiek z dużym poczuciem humoru.
        Natomiast Kościół Scjentologiczny to dla mnie sekta. Z drugiej ręki (od osoby mającej kiedyś kontakt) słyszałam jakie mają sposoby manipulacji człowiekiem aby go wciągnąć w swoje szeregi. Szukają ludzi będących w jakimś krytycznym punkcie życia i na pierwszych spotkaniach zatajają swoją tożsamość i to mi się bardzo nie podoba.
        • p_apaja1 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 20:39
          Poznałam Scjentologa, ale to raczej nie na forum.
          • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:18
            Właśnie będę bronić się na UW. Praca nosi tytuł "Podwójne odrzucenie - trajektorie życiowe byłych Świadków Jehowy". wink
            Z tym wyznaniem miałam kontakt od najwcześniejszego dzieciństwa. Miałam okres fascynacji i wielu przyjaciół. To był okres kiedy w obronie ŚJ gotowa bylam walczyć wręcz na śmierć i życie. Wiele lat później Ci ludzie na moich oczach płacili ogromną cenę. ŚJ mają wszelkie cechy wspólnot ochronnych. Jedną znich jest wytwarzanie wyraźnej granicy pomiędzy tymi którzy przynależą do wspólnoty i tymi z zewnątrz. Wspólnota zaczyna przybierać postać getta. Taka afirmacja siebie jako wspólnoty prowadzi w dalszej kolejności do odgradzania się od tych którzy są na zewnątrz, są inni. Inny zaczyna być postrzegany nie tylko jako obcy, ale też jako wróg. Tematem mojej pracy są doświadczenia życiowe Świadków Jehowy, a właściwie byłych Świadków Jehowy.
            W swojej pracy chciałam pokazać na przykładzie doświadczeń osób z którymi rozmawiałam (badałam dużą liczbę osób przez dość długi czas), że wykluczenie bądź odłączenie się od wspólnoty jaką tworzą ŚJ jest długotrwałym i bolesnym procesem, który wcale nie kończy się z chwilą gdy na zebraniu zostaje odczytany komunikat o wykluczeniu (bo tak to sie dzieje). Wykluczenie jakie czują osoby które zaczynają swoją przygodę z Towarzystwem Strażnica zaczyna się właściwie w momencie gdy ŚJ „pukają do ich drzwi”. Powody podjęcia decyzji o związaniu się z organizacją są różne ale u moich rozmówców zawsze prowadziły do poczucia osamotnienia w organizacji, konfliktu wewnętrznego na tle obowiązków teokratycznych które spoczywają na barkach każdego ŚJ, po poczucie wykluczenia ze świata, lokalnego środowiska, szkolnych przyjaciół. Wątpliwości, zmęczenie, wstyd jaki odczuwali moi rozmówcy prowadził do poczucia winy i często zwalali go na karb braku wiary, miłości do Boga i niewolnika wiernego i rozumnego (taka ichnia władza) który w ich mniemaniu tu na ziemi sprawuje pieczę nad osobami które mają szansę przeżyć Armagedon (wojnę Bożą, "koniec świata"). I właśnie Armagedon, ta straszliwa wojna Boża w której mają bezpowrotnie stracić życie wszyscy którzy nie przyłączą się do organizacji jest często jedynym powodem dla którego te osoby walczą o to by pozostać w organizacji. Jest też powodem dla którego chcą by w organizacji znalazły się wszystkie osoby bliskie jakie mają, a także powodem trwania własnego, niezrozumienia motywów innych którzy odchodzą i często powodem tego, że sami wcześniej tak okrutnie traktowali osoby wykluczone lub odłączające się od Organizacji. Niemalże dla każdej z osób z któą rozmawiałam traumatycznym była chwila odłączenia się od organizacji i moment gdy dla swoich bliskich którzy w niej pozostali stawali się zwyczajnie niewidzialni. Świadomość tego dlaczego tak się dzieje, co kieruje byłymi braćmi i siostrami by zachowywali się wobec nich w tak trudny do przyjęcia sposób wcale nie sprawia, że ból odrzucenia jest mniej dotkliwy. A jest wielki.
            Organizacja Świadków Jehowy mimo iż w liberalnych religijnie środowiskach odbierana jest jako zrzeszająca osoby o pokojowym i życzliwym nastawieniu do świata w rzeczywistości niesie ze sobą niebezpieczeństwo. Tym co jest niebezpieczne to poczucie jednostki, że sama w sobie nie stanowi żadnej wartości, bo dopiero w pakiecie z organizacją, niewolnikiem, Jehową staje się godna tego by przeżyć Armagedon i żyć na rajskiej ziemi, ale dopiero wtedy staje się też godna tego by zasługiwać na uwagę, życzliwość, przyjaźń i wsparcie osób które uważa za najważniejsze swoim życiu.
            Czy to niebezpieczne? Wg mnie na pewno tak.
            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:31
              tyle, ze jak zanalizujesz zwiazek czlowieka z kazda organizacja religijna, moga Ci wyjsc dosc podobne wyniki

              zanalizuj srodowisko księży, ktorzy zrzekli sie kaplanstwa...
              podobna kiszka
              • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:40
                Być może, jednak zostanie katolikiem nie odcina Cię od srodowiska w którym jesteś. Twoją nadrzedną pracą nie jest praca kaznodziejska i to w stylu "akwizytorskim". Mimo wszystko to inny mechanizm.
                • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:42
                  Żeby nie było: nie jestem ŚJ, byłym ŚJ ani katolikiem. No moze byłą katoliczką bo rodzice mnie ochrzcili, poszłam nawet do pierwszej komunii i to by było na tyle. Slubu koscielnego, bierzmowania nie miałam, dziec mój nieochrzczony. Starałam sie zachowac obiektywizm przy swojej pracy.
                  • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:51
                    Pożycz swoją grupę jakiemuś psychologowi, niech popełni pokrewną pracę pod kątem zaburzeń emocjonalnych lub/oraz psychicznych determinujących poszukiwania wartości i światopoglądu u tych osób. Podejrzewam, że wyjdą ciekawe rzeczy, bo jakoś tak mnie twój opis naprowadza...
                    • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:59
                      psycholog jak chce znajdzie. Wbrew pozorom dotrzec łatwo. Ja napisałam prace socjologoczną. Niestety dość duża grupa z tych osób jest pod opieką psychologów i psychiatrów bo poradzenie sobie z brzemieniem jakie nieśli czasami wiele lat było ponad ich siły. I nie , nie pisze tu o jakiś prześladowaniach z zewnątrz a o konflikcie wewnętrznym jaki toczyli.
                      • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:12
                        Ja myślę bardziej pod kątem specyficznego typu osobowości (nieraz osoby chorej psychicznie), osób po przejściach w dzieciństwie, nieakceptowanych programowo od początku we własnych rodzinach, noszących w sobie piętno odrzucenia od zawsze i generalnie pakujących się w stare schematy again and again...

                        Nieraz jest tak, że taka religijność/ duchowość tych osób nosi wręcz znamiona fanatyzmu, nie ma tam miejsca na ludzką niedoskonałość, nie ma miejsca na błąd czy wątpliwości. Ponieważ jednak tak się żyć nie da w realiach naszej ludzkiej struktury czy uwarunkowaniach otoczenia zewnętrznego, zaczynają się konflikty wewnętrzne różnej maści i pokroju. Starsi to nie psychoterapeuci i często nie wychwycą, że gorliwość Iksińskiego to patologia, a nie norma. I niesie taki Iksiński swoje brzemię ponad siły w dal...i zapętla się coraz bardziej... a jeśli jeszcze nie daj Boże żyje w bardziej zahukanej części kraju, to mu otoczenie (ograniczone intelektualnie) skutecznie odradzi psychiatrę/ psychologa/ psychoterapeutę (bo "módl się, czytaj Biblię a wyzdrowiejesz" - niestety, ten pogląd gdzieniegdzie nadal pokutuje i pewnie kilkadziesiąt kolejnych wydań Przebudźcie Się i Strażnicy nt zdrowia psychicznego musi się pojawić, aby go skutecznie wykorzenić). A potem staje się Iksiński bohaterem Twojej pracy naukowej... i idzie w świat historia. Prawdziwa? A jakże... Tylko prawdziwa dla danej jednostki, a nie dla ogółu.
                        • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:21
                          Bohaterami mojej pracy była grupa bardzo duża. Nie chcę podawać szczegółów bo to publiczne forum a badania były anonimowe i tą anonimowość gwarantowałam. Gdyby było prawdą to co piszesz to okazałoby się, ze do ŚJ trafiają osoby które mają problemy psychiczne i emocjonalne w głownej mierze. Pisałam prace opartą na doświadczeniach zbieranych przez wiele lat i przez wiele osób. A skąd są Twoje doświadczenia i wiedza na ten temat? smile
                          • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:39
                            Z 16 lat doświadczenia "od wewnątrz" z predylekcją do wydłużania czasu doświadczenia każdego roku o 1 rok.
                          • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:44
                            to.ja.kas napisała:

                            > Gdyby było prawdą to co piszesz to okazałoby się, ze do ŚJ trafiają osoby które mają
                            > problemy psychiczne i emocjonalne w głownej mierze.

                            Nie, prawdą byłoby, że zostają Świadkami Jehowy a potem przestają nimi być osoby z zaburzonym poczuciem koherencji i zaniżoną samooceną, u których deficyty te obecne były jeszcze przed przyłączeniem się do zboru. Wszak tych, którzy Świadkami zostali kiedyś i nadal są - nie badałaś, prawda?
                            • nabakier Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:51
                              To,ja,kas nie przeprowadziła szeregu badan porównawczych, albo choćby wymiernych porównań. Gdyby ich dokonała, nie napisałaby tego,co napisała.
                              • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:55
                                ...plus stek pytań po moim ujawnieniu światopoglądu (pytań zadanych w sposób, który - mam nadzieję niesłusznie - odbieram jako napastliwy) zdawałby się potwierdzać to, co napisałaś.
                                • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:59
                                  A skąd wiesz z czego korzystalam w swoim badaniu? Z jakich źródeł? Do czego się odnoszę? Ech dziewczyny, dziewczyny. Wy nawet nie czytając wiecie co kto napisał. Lolinka, wiedziałam, ze bedziesz unikać odpowiedzi smile
                                  • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:04
                                    Lolinka ci napisała bardzo wyraźnie, że ma 16 lat doświadczenia w organizacji, więc o co kaman?
                                    • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:13
                                      Aaa, no o to kaman, ze mam prawie 40 lat doświadczenia bo jak pisałam temat mi bliski. Dziś byłam na Narodowym i opowiadałam męzowi jak to było kiedy na Stadionie dziesieciolecia odbywały sie wielkie kongresy miedzynarodowe (na których z czystej ciekawosci byłam) i co tam słyszałam, czego sie dowiadywałam i dlaczego tam bywałam. Jeśli setka wywiadów to NIC, kolejna setka spotkań to NIC to wierz mi, że moje osobiste życie tak sie toczyło, ze ŚJ towarzyszyli mi w nim od dzieciństwa wink
                              • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:03
                                Że tak powiem - z klawiatury mi to wyjęłaś.
                • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:06
                  nie, poniewaz de facto wiekszosc Polakow to katolicy

                  ale sprobuj nie ochrzcic dziecka to rodzina Cie wyklnie
                  albo spróbuj nie puścic dziecka na religie w szkole - też dziecko może czuć się niekomfortowo

                  (moj mąz jako dzieciak został do krwi pobity przez dzieciaki, które napuścił na "małego bezbożnika" ksiądz)
                  • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:08
                    Yenna, mmoje dziecko JEST nieochrzczone wink))) Nikt mnie nie wyklął wink
                    • pyzata001 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:12
                      dzisiaj, ale 20 lat temu nie było łatwo nie chodzić na religię, ja w największej szkole w mieście przez 8 lat podstawówki byłam jedynym dzieckiem nie chodzącym na religie, i dla wielu był to problem, nauczycieli , rodziców, niektórych dzieci.
                      • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:14
                        też byłam takim dzieckiem wink Od 2 klasy szkoły podstawowej nie byłam na religii ani razu, moje dziecko mające lat 20 obecnie nigdy nie było na religii.
                        • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:21
                          widzisz, a ja napwet ostatnio chcialam zabrac dzieci z religii i.... mąż był przeciw

                          jaka motywacja? on nie chce, żeby jego dzieci przechodziły przez to, przez co on przechodził jako dziecko, a przeszedl koszmar

                          moja koleżanka, ŚJ też przechodzila koszmar
                          dzieci żegnające się na jej widok znakiem krzyża i mówiące zamiast "w Imię ojca..." "kici, kici, kici, kici, miau" to był standard
                          i standardem było rownież to, że dzieciaki mówiły, że dziewczyna należy do kociej wiary

                          tak, wiele się zmieniło
                          jednak strach przed pewnymi mechanizmami odruchów grupowych, które ujawniają się wśród dzieci (a dzieci uwielbiają stygmatyzować) pozostał
                          • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:22
                            Nie czytasz mnie Yenna, te osoby przeszły gehennę W organizacji głownie, nie POZA nią.
                            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:24
                              no dobrze, a ile osob przechodzi gehenne w kosciele?
                              podac przyklady?
                              blizsze? czy moze do inkwizycji sięgnąć? wink
                              • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:31
                                A możesz tak ciut bliżej czy konieczne jest sięgnięcie do średniwiecza i odrodzenia? wink
                                Ja Cię nie nawracam ani nie zniechęcam. PIsze o doswiadczeniach prawie setki ludzi z którymi rozmawiałam na rzecz pracy i kolejnej setki jaką przy okazji poznałam (w tej drugiej setce były osoby które ciągle ŚJ są i takie które były).
                                Moje wieloletnie doswiadczenie i wiele, wiele, wiele wywiadów jakie poczyniłam konkretnie NA TEN TEMAT pokazują, ze to nie jest tak, ze ŚJ z gruntu i z automatu to człek szczesliwy.

                                Nie cierpie argumentacji na zasadzie "bo u nas biją murzynów". Nie piszę o ŚJ w opozycji do KK. Piszę O NICH i konsekwencji bycia ŚJ a potem byłym ŚJ jakie ponieśli ONI. KK nie ma tu nic do rzeczy i nie mam ochoty gadac na temat KK, zwłaszcza, ze KK mi lata i powiewa bo ja z KK mam dużo mniej do czynienia niż Ty wink
                                • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:39
                                  Kasiu, wiesz, teraz Ci nie jestem w stanie podać konkretnych linków, ale gdzieś czytałam własnie o trudnej sytuacji emocjonalnej sytuacji ludzi będących w kosciele (i wychodzących z klasztorów, odchodzących z kapłaństwa; no i chodzi mi rowniez o dyscyplinę w stosunku do kapłanów/braci klasztornych - swego czasu Kościol zamknął usta człowiekowi światłemu, mądremu, bo coś nie bardzo popularnego powiedział)

                                  generalnie tutaj to chyba psycholog miałby co robić badając np psychologię tłumu...

                                  bo pewnie o tłum chodzi, a nie o idee

                                  a tłum, czy w SJ, czy u katolików czy muzułmanów zachowywać się potrafi podobnie bezmyślnie i okrutnie
                                • nabakier Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:47
                                  Chciałabym poznać metodologię Twojej pracy- bo na odległość to raczej lipę widzę, wybacz. Znam to środowisko zapewne lepiej, niż Ty, ale nie będę wnikać w szczegóły. Powiem wprost: wyniki takich badań trzeba odnosić do religijności jako takiej i mnóstwa innych parametrów. Badania samych ŚJ w taki sposób, w jaki Ty przedstawiłaś (praca mgr) to jest nieprofesjonalne. Ktoś Cię już zresztą naprowadzał na to, ale zbyłaś uwagą o średniowieczu.
                                  • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:56
                                    Wybacz, ale metodologię mojej pracy oceniają profesorowie UW. Znani badacze religijności zresztą wink Nie, nie opublikuję swojej pracy tutaj. I nie, nie dlatego, ze się jej wstydzę, ale choćby dlatego, że po zamieszczonych wypowiedziach mogłabym narazić osoby badane na rozpoznanie. Część tych osób to osoby będące wcześniej starszymi czy nadzorcami. Ale mogę polecić bibliografię albo chociaż jej część smile
                                    • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:00
                                      aaaaaa, VERDANO!!! widzisz a nie grzmisz????

                                      to.ja.kas - pytanie dotyczyło metodologii pracy, a nie opublikowania jej treści. Orientujesz się, co to metodologia? To nie są treści wywiadów jakie przeprowadziłaś, ani tym bardziej dane wrażliwe twoich rozmówców.
                                • laoy Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 31.01.12, 10:33
                                  to.ja.kas napisała:

                                  > A możesz tak ciut bliżej czy konieczne jest sięgnięcie do średniwiecza i odrodz
                                  > enia? wink

                                  Ciut blizej to masz II wojne swiatowa i Hitlera. Watykan czynnie go popieral i bez tego poparcia byc moze nie doszedl by do takiej wladzy.
                                  Jesli juz tak prosisz.
                    • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:12
                      a widzisz, u mnie na moją propozycję (fakt, ponad 18 lat temu), że nie wezmę ślubu kościelnego był taki foch, że głowa mała
                      oraz lament, co rodzina powie wink
                    • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:13
                      najwięcej na temat wyklinania przez katolików mają Ci którzy sami dzieci ochrzcili, wzieli slub koscielny i generalnie w waznych chwilach ich życia i ich rodzin KK jest obecny. Szanuję. I jako mieszkanka miasta niewielkiego, pochodząca z rodziny katolickiej, mająca babcie słuchającą rydzykowego radia nie czuję sie wyklinana. Moja córka przez lat 20 - scia miała nawet wychowawczynie katechetkę (w szkole podstawowej) i nigdy nie miała żadnych problemów. Wierz mi, ze w problemach tych ludzi nie chodzi o to co na zewnątrz a to co wewnątrz. Bo to onoi często muszą odrzucic to co kochali do tej pory i tych których cenili. By zostać ŚJ. A gdy odchodzą zostawiają to co zyskali w zamian. To szeroki i skomplikowany temat, nie ma co upraszczac na siłe.
                      • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:16
                        kaś, księża odchodząc też zostawiają to, co dostali w zamian
                        czasami nawet są ekskomunikowani...

                        sprawa nie jest prosta

                        przynależność do grupy religijnej to zawsze przynależność
                        jeśli poważnie rzecz traktujesz, to wywalenie ciebie np za poglądy może boleć
                      • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:36
                        to.ja.kas

                        ja zostałam Świadkiem Jehowy mając 14 lat, z końcem 8 klasy szkoły podstawowej.
                        Nie mam poczucia, że przez te lata straciłam jakąś relację ze względu na mój światopogląd.
                        W pierwszym porywie neofickiej gorliwości uznałam, że muszę zrezygnować z pewnych planów zawodowych, ale 4 lata później, po przemyśleniu tematu uznałam, że nie ma co stawiać znaku równości między pewnymi zjawiskami i do planów wróciłam, porealizowałam się zgodnie z zapotrzebowaniem i tyle. Świadkiem oczywiście jestem jako i byłam.

                        W odniesieniu do tego, co napisałam wcześniej o specyfice osobowościowej jednostek zostających Świadkami Jehowy i tej palącej potrzebie akceptacji (przy jednoczesnym nie akceptowaniu samych siebie przez sporą część takich osób), potem załącza się zwykle temat bezkrytycznego przyjmowania poglądów innych osób (nie: poglądu biblijnego na tę czy inną kwestię, ale prywatnej wizji czyjejś-tam) w kwestiach, które słowo Boże pozostawia do indywidualnej oceny i decyzji w sumieniu każdego człowieka. I teraz taki ludź urobiony "na obraz i podobieństwo" nie Boże, ale brata NN (który może acz nie musi zdawać sobie z tego sprawy) jest już nieszczęśliwy, bo nie jest sobą i zapewne to wyczuwa. Ale... niewiele się zmieniło w zasadzie - ten ludź był standardowo nieszczęśliwy, albowiem nigdy nie był sobą... miał nadzieję, że tutaj, w nowej wspólnocie, czarodziejska boska różdżka coś zmieni, a tu zonk...

                        Chodzi mi o to (może trochę przerysowany opis...), że jeśli nie będzie pracy nad sobą, poznania siebie, samoświadomości, rozwiązywania tych swoich konfliktów wewnętrznych zanim one człowieka skopią na amen etc. to naprawdę żadna religia nie da człowiekowi tej pełni szczęścia, której on poszukuje. Bo religia jest od kwestii sposobu wielbienia Boga, relacji między jednostką (lub: populacją) a Nim itp. Jeśli nie ma ze strony człowieka podłoża do tej relacji (i nie jest on w stanie jej nawiązać w zdrowej postaci), to będzie mu szalenie ciężko nieść swoje brzemię... choć zapewne przez jakiś czas tę drogę męczeńską wynagradzać mu będzie fakt, iż robi to "w imię wyższej idei" (co jest bzdurą: bo męczy się nie dla idei, ale w imię swoich zaburzeń emocjonalnych).
                        • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:45
                          Jesteś ŚJ.
                          Więc prosze odpowiedz mi na pytanie, jak organizacja (czytaj: niewolnik) zapatruje sie na pokochanie przez ŚJ kogoś kto ŚJ nie jest?
                          Napisz proszę jakie światło w Strażnicy i Przebudzcie się, oraz w książkach które np. omawia sie na zebraniach Słuzby jest na temat zdobywania wykształcenia?
                          Jak wygląda podział rół w rodzinie w świetle światła jakie podaje niewolnik?
                          Jaki jest wymóg co do głoszenia od drzwi do drzwi i napisz mi proszę jaką opinię ma osoba unikająca tego rodzaju służby?
                          Czy ŚJ oficjalnie zachęcają do zabierania dzieci do działalnosci kaznodziejskiej od drzwi do drzwi?
                          Jaka przyszłośc czeka nas wszystkie jesli sie nie nawrócimy?
                          Jak traktuje się osoby wykluczone?
                          Czy osoba która została zdradzona może bez problemu wziąć slub z inną osobą?
                          jak wygląda kwestia krwi, imienin, urodzin, uroczystosci i uczestnictwa w nich?

                          A prosze, tu coś na temat zdobywania wykształcenia przez ŚJ, oficjalne stanowisko:
                          "„Czujni chrześcijanie powstrzymują się od używania tego świata w pełni w kwestii wyższego wykształcenia. Wiele osób w tym systemie rzeczy uważa je za warunek osiągnięcia prestiżu i dostatniego życia. Ale my, chrześcijanie, jako tymczasowi osiedleńcy, zmierzamy do innych celów. (...) W związku z tym zachęcamy młodych chrześcijan, by dążyli do celów duchowych, zdobywając jedynie wykształcenie umożliwiające zaspokajanie podstawowych potrzeb, a jednocześnie skupiając się na przygotowaniu do służenia Jehowie ‘całym sercem, duszą, siłą i umysłem’...” (Strażnica 15.11 2011 s. 19)."
                          • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:52
                            Pytasz, czy atakujesz? - upewniam się.
                            • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:57
                              Pytam, ale zawsze mojej pytania możesz wziąć za atak wink
                              • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:45
                                Ad. odpowiadania/ nieodpowiadania - na tym forum trochę osób zna mnie z tej strony, że na zadane pytanie (wprost lub na priva) odpowiedzi udzielam, pierwsza (i ostatnia) zapewne nie jesteś. Nie lubię natomiast, gdy ktoś pyta dla czczej gadaniny, ani gdy próbuje mnie atakować pod płaszczykiem pytań, a taką temperaturę w twoim poście wyczułam, stąd prośba o wyjaśnienie.
                                OK, jeśli pytasz, to odpowiem:

                                (cyt. za to.ja.kas) Więc prosze odpowiedz mi na pytanie, jak organizacja (czytaj: niewolnik) zapatruje sie na pokochanie przez ŚJ kogoś kto ŚJ nie jest?

                                Odp: Nikt nie może narzucić mi (ani komukolwiek innemu) co mogę/ czego nie mogę CZUĆ. Uczucia bowiem takim regulacjom nie podlegają. Co innego w kwestii postępowania. Tu Biblia jasno precyzuje 2 kwestie: a) rekomendowane jest małżeństwo w gronie współwyznawców (1 Kor 7:39) ze względu na potencjalne różnice poglądów przy wychowaniu dzieci, utrudnione nawiązanie prawdziwej relacji między małżonkami (różnice światopoglądowe to spora bariera) oraz b) kontakty seksualne przed- i pozamałżeńskie są bezwzględnie wykluczone (1 Kor 6:9) W pozostałych przypadkach - jesteśmy wręcz zachęcani, by kochać wszystkich ludzi (Jana 13:34,35).


                                (cyt. za to.ja.kas) Napisz proszę jakie światło w Strażnicy i Przebudzcie się, oraz w książkach które np. omawia sie na zebraniach Słuzby jest na temat zdobywania wykształcenia?

                                Odp: Zdecydowanie jesteśmy zniechęcani do wspinania się po szczeblach kariery, z kilku powodów: a) unikanie materializmu, który Biblia nazywa sidłem (1 Tym 6:9), a zachłanność stawia na równi z bałwochwalstwem (Kolosan 3:5), b) chęć zaoszczędzenia jak największej ilości czasu na aktywność religijną/ życie rodzinne itp. (Efezjan 5:15, 16). Co do wykształcenia, kładziony jest nacisk na jego praktyczną wartość (czyli jesteśmy przeciwni jako populacja masowej produkcji magistrów specjalistów od niczego), czyli ma być to wykształcenie, które pozwoli człowiekowi na bezproblemowe utrzymanie się i to nie w warunkach orki 18/24h. Jaki będzie poziom tego kształcenia, czy będzie to szkoła zawodowa, czy technikum, czy liceum a potem studia oraz jaki kierunek studiów i kiedy tę studencką karierę zakończyć - to pytanie, na które otrzymasz tyle samo odpowiedzi, ile jest rodzin w zborach, bo jest to pozostawione do indywidualnej decyzji każdego z nas.


                                (cyt. za to.ja.kas) Jak wygląda podział rół w rodzinie w świetle światła jakie podaje niewolnik?

                                Odp: Biblia mówi np tak: Efezjan 5:28-33. Na zebraniach jest do tego często dołączany przykład Sary, czy Abigail jako żon z czasów biblijnych, które jednocześnie traktowały męża z szacunkiem, acz ich zdanie w ich domach rodzinnych liczyło się i to mocno... Dołóż do tego księgę Przysłów (Przypowieści) 31:10-31 - tu jest z kolei opowieść o "żonie dzielnej", kobiecie, która - jak można powiedzieć posługując się współczesną polszczyzną - zarządzała prężną firmą rodzinną. I naprawdę nie latała do męża z prośbą o przyklepanie każdej decyzji. I zdecydowanie nie słyszała od niego gorzkich słów potępienia - wręcz przeciwnie. On uznawał, że przedsiębiorcza, ogarnięta i inteligentna żona przydaje mu szacunku u współplemieńców.
                                Plus na zebraniach do znudzenia wręcz przypomina się rodzinom, że nie składają się z duchów świętych wszystkowiedzących - czyli trzeba rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. O wszystkim. Otwarcie. Z szacunkiem. I w miłej atmosferze.

                                (cyt. za to.ja.kas) Jaki jest wymóg co do głoszenia od drzwi do drzwi i napisz mi proszę jaką opinię ma osoba unikająca tego rodzaju służby?

                                Odp: Wymóg jest w kilku miejscach w Biblii, przede wszystkim Mateusza 28:19, 20 i jak słusznie zauważyłaś jest to wymóg - Świadek ma świadczyć. I czynem (to bardzo ważne!), i słowem.
                                Co do części drugiej... nie wiem, jaką ma opinię. Osobiście nie osądzam. Przyznam, że w zborze w którym jestem obecnie plotek tego gatunku nie słyszę, więc... ewidentnie są to tematy, którymi sprawnie zajmują się nadzorcy, pomagając głosicielom w pełnieniu działalności kaznodziejskiej skutecznie i z radością.

                                (cyt. za to.ja.kas) Czy ŚJ oficjalnie zachęcają do zabierania dzieci do działalnosci kaznodziejskiej od drzwi do drzwi?

                                Odp: Oczywiście. Wchodzi to w zakres wychowania religijnego naszych dzieci. Zdajemy sobie sprawę, że mamy prawo i obowiązek wychowania dzieci w duchu pobożności i religijności, z drugiej zaś strony mamy świadomość, że decyzja w tej kwestii zostanie podjęta przez samo dziecko, gdy zacznie ono samostanowić o sobie. Ciekawy tekst (świeżynka) w tej sprawie znajdziesz w Strażnicy z 1 lutego 2012.

                                (cyt. za to.ja.kas) Jaka przyszłośc czeka nas wszystkie jesli sie nie nawrócimy?

                                Odp: Niezależnie od nawrócenia będziemy się wszystkie stopniowo starzeć i zapewne umrzemy. Reszta zależy od Boga.

                                (cyt. za to.ja.kas) Jak traktuje się osoby wykluczone?

                                Odpowiedzi udziela 1 Koryntian 5:11-13.

                                (cyt. za to.ja.kas) Czy osoba która została zdradzona może bez problemu wziąć slub z inną osobą?

                                Odp: Oczywiście, cudzołóstwo rozwiązuje małżeństwo i stanowi jak najbardziej biblijną podstawę do rozwodu (Mateusza 19:9). Strona niewinna ma wówczas prawo do zawarcia związku małżeńskiego (po uprzednim uzyskaniu rozwodu w sądzie) zgodnie z obowiązującym w danym kraju prawem. Oczywiście pamiętamy o słowach z 1 Koryntian 7:39, stąd poszukiwania potencjalnego Nexta/ Nexi ograniczamy do współwyznawców (acz nie jest to wymóg bezwzględny, to rada a nie nakaz biblijny).

                                (cyt. za to.ja.kas) jak wygląda kwestia krwi, imienin, urodzin, uroczystosci i uczestnictwa w nich?

                                Odp: Krew - transfuzja krwi pełnej oraz 4 podstawowych składników nie wchodzi w grę w związku z Dziejami Apostolskimi 15:28, 29 (i kilkunastoma wypowiedziami ze Starego Testamentu). Kwestia frakcji krwi (np wyizolowana albumina etc.) a także transplantacji narządów pozostawiona jest do indywidualnej decyzji każdego Świadka.

                                Imieniny, urodziny - w Biblii o urodzinach wspomniano 2 razy, każdorazowo obchodził je ktoś nie oddający czci prawdziwemu Bogu (faraon i król Herod) i na każdej imprezie doszło do morderstwa (w ramach oryginalnego prezentu urodzinowego...). Ponadto unikamy kultu jednostki. Stąd nie obchodzimy uroczystości, które Pismo Święte dość jednoznacznie stawia w mało pozytywnym świetle.

                                Uroczystości i uczestnictwo w nich - jakie uroczystości i na czym ma polegać uczestnictwo? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na mało precyzyjnie postawione pytanie.
                  • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:09
                    I to jest właśnie podłość i obłuda księży KK.
                    • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:09
                      Chodzi o to, co yenna napisała o chłopcu
                      • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:13
                        nie o chłopcu, tylko o ponad 40-letnim facecie wink
                        • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:13
                          dodam, że do dziś mąż ma bliznę koło oka (bo kamulcem dostał)
                          • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:17
                            Chodziło o to, że jak dzieckiem był
                            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:18
                              i to chyba 8 albo 9-letnim
                    • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:18
                      Obłuda księży KK? wszędzie są rózni ludzie. Nie róbcie z KK największego zła, a ze ŚJ świetobliwości. Ja miałam koleżanki swiadka jehowy i ateistke w dzieciństwie i było ok bawiłysmy sie razem, dopóki rodzice ŚJ nie pozwolili się bawić dziewczynce i ze mną i z ateistką. Ona teraz też głosi wszystkim jaki to KK jest zły, ktoś jej niezłe pranie mógu zrobił. To jehowici sie w dziwny sposob izolują i jak ktos powyzej napisał wydaje mi się, że mają ze soba jakieś problemy emocjonalne, duze problemy.
                      • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:21
                        Jakbym napisała, że jestem z KS to zaakceptowałabyś?
                        • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:24
                          A dlaczego nie? mnie nie obchodzi co kto wyznaje. Obchodzi mnie tylko narzucanie innym swojej religii, obrazanie mojej religii i problem jakim jest transfuzja bo miałam traume po tym co zobaczyłam i bardzo nie ufam obecnie śj i omijam ich bardzo szerokim łukiem
                          • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:26
                            tak, obecność krzyża w szkołach i urzędach (również w Sejmie) oraz obowiązkowa ocena z religii wliczana do sredniej (i brak etyki dla tych niezainteresowanych) NIE JEST narzucaniem innym religii wink

                            cos nowego smile smile
                            • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:39
                              Czy większość nie decyduje?od zawsze tak było. Obecnie wiekszość polaków to katolicy i oni sobie zycza krzyzy w szkołach. Jesli kiedys beda w mniejszośc to znow wiekszość zadecyduje i trzeba bedzie to zaakceptowac albo przeprowadzic sie tam gdzie katolicy to bedzie ta wiekszosc. Ja sobie nie zycze zeby ktos mnie w domu nagabywał albo ostatnio jak szłam do koscioła i nie mogłam sie "uwolnić" od śj.
                              • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:40
                                jak tak dalej będzie, to z katolicyzmem u nas zrobi się podobnie jak w Czechach

                                Polacy strasznie nie lubią, jak im coś narzucać, taki naród wink
                      • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:22
                        Miało to miejsce 20lat temu- bawiłysmy się wszystkie razem bez podziału w co kto wierzy. Ja tutaj nie ufam wypowiadającym się autorkom bo ewidenie rosapulchra-o, yenna, nabakier są jehowitkami więc obojetnie co sie napisze to kk jest zły, a śj najświetsi
                        • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:23
                          a duperele, bo yenna tak się składa jest katoliczką tongue_out
                          i prawie o mały włos do zakonu onegdaj nie uciekła tongue_out
                          • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:26
                            yenna_m napisała:

                            > a duperele, bo yenna tak się składa jest katoliczką tongue_out
                            > i prawie o mały włos do zakonu onegdaj nie uciekła tongue_out
                            Poważnie?
                            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:29
                              poważnie
                              tutaj chcialam iść - klasztor klauzulowy tongue_out www.klaryski.p
                              co się moja matka naryczała i natłumaczyła, to jej wink jeszcze kolege do tego zaangazowala wink
                          • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:28
                            Nie prawda yennasmile widzę, że niezbyt mądrą taktykę wszystkie obrałyscie. Najlepiej obrazić katolika, uwielbiać pod niebiosa śj, jeszcze raz obrazić katolika i wyrzekać się, ze ja świadkiem jehowy nie jestem. Nie martw się, myślę, ze mam wyzsze IQ od was trzech razem wzietych.
                            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:30
                              na paranoje są specjalne tabletki wink
                              • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:32
                                Wątek założony dla pewnego pytania przerodził się w kłótnię.
                                I nie czepiam się Ciebie, yenna, w ogóle piszę.
                                • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:35
                                  nie, no nie mam zamiaru się kłócić smile
                            • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:46
                              iceland.3 napisała:

                              > Nie prawda yennasmile widzę, że niezbyt mądrą taktykę wszystkie obrałyscie. Najlep
                              > iej obrazić katolika, uwielbiać pod niebiosa śj, jeszcze raz obrazić katolika i
                              > wyrzekać się, ze ja świadkiem jehowy nie jestem. Nie martw się, myślę, ze mam
                              > wyzsze IQ od was trzech razem wzietych.

                              Sorry, ale rozbawiłaś mnie dziś okrutnie! Wybacz jej Boże, bo głupia nie wie, co czyni! http://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gif
                          • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:44
                            Yenna, a mnie jest po prostu wstyd za takich katolików jak iceland, wstyd mi, że właśnie takich ludzi z tak bardzo ograniczonymi horyzontami myślowymi jak iceland muszę spotykać w kościele. Ale Bóg miłosierdzie i dla takich ma, więc ja tylko mogę z boku przyglądać.
                            wink
                            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:59
                              nic nie poradzisz
                              wszędzie takich spotkasz, z dużym ajkju wink

                              (musi mieć tego ajkju z parę setek, biorąc pod uwagę, że ajkju przeciętnego, bardzo przeciętnego człowieka podawane przez psychologów to 100)
                        • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:27
                          No niestety. ŚJ uważają iż cały świat poza nimi spotka zagłada w Armagedonie. Nazywają ten świat starym porządkiem, ludzi spoza organizacji tymi którzy podążają szeroką droga do zgubie w przeciwieństwie do nich którzy podążają wąska ale prowadząca do Boga. Świat poza organizacją kierowany jest przez Szatana i nie ma w nim nic dobrego. Nic, dlatego zginie i ocaleją tylko oni. Świeckie towarzystwo nie wpływa dobrze na wiare i zachowanie bogobojnego ŚJ i dlatego bogobojny ŚJ powinien ograniczyc do niezbędnego minimum kontakty ze złym ,bezbożnym swiatem. Tyle teoria. Wystarczy zamiast domniemywac poprosic o materiały ŚJ. materiały dotyczące wychowania dzieci. Tak, tak kochani, wszyscy zasługujemy na smierc. Chyba, ze sie nawrócimy. A jak jeszcze jestesmy religijni czyli tkwimy w Babilonie wielkim to niechybnie z nic nas dobrego byc nie może wink
                          • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:34
                            nie tylko
                            mi np nie pasuje brak kultu Maryi (pomimo, że im jestem starsza tym mniej kupuję niepokalane poczęcie, to wychowana zostałam w kulcie maryjnym) i podejscie czasem literalne do Biblii (np intepretacja, że zanim Jezus się narodził to jego imię u Ojca było "Słowo" - zupełnie tego nie kupuję), ale prawdą jest tez, że im jestem starsza, tym więcej mam wątpliwości i tym trudniej mi wierzyć w zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, rozmnożenie chleba czy chodzenie po wodzie
                            generalnie Jezus jawi mi się jako starożytny hippis, głoszący fajne idee, ale nie za wiele mający wspólnego z boskością

                            może na stare lata mi przejdą te wątpliwości...
                            • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:36
                              Oczywiście, ze nie tylko Szerloku. W pięciu zdaniach nie da się nawet z grubsza wypunktować dogmatów wiary ŚJ smile
                              • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:47
                                no, ale jednak to bracia - chrzescijanie smile

                                tak zupelnie obok tematu - kiedys zastanawiałam się, jak to jest z tymi wyznaniami, z interpretacją Biblii 9i ogólniej: pism religijnych - chodzi mi o Torę, Koran)

                                licho wie, kto ma rację, interpretując tak a nie inaczej te starożytne pisma

                                pomijam fakt, że nie za wiele z nich rozumiem - jak się tak głębiej wczytać, to trudne toto bardzo (mnie w każdym razie za każdym razem przerasta, a nie raz obiecywałam sobie, że przeczytam od dechy do dechy)
                                • olena.s Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 21:10
                                  No, Koran jest o wieeeeele mlodszy od Tory, i o 600 lat - od Nowego Testamentu.
                                  Dla mnie jest za bardzo przepisem na organizacje panstwa i zawiera razace mnie koncepcje (brak rownosci kobiet i mezczyzn, brak rownosci panstwowej muzulmanow i niemuzulmanow, surowe kary, zewnetrzna kontrola moralnosci jednostki) zebym czula jakis powiew boskosci. Ale czytac oczywiscie zawsze warto.
                          • nabakier Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:56
                            Omg, teraz rozumiem- jakie horyzonty, taka i praca magisterska.
                            Zaoczne?
                          • laoy Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 31.01.12, 10:50
                            to.ja.kas napisała:

                            > No niestety. ŚJ uważają iż cały świat poza nimi spotka zagłada w Armagedonie. N
                            > azywają ten świat starym porządkiem, ludzi spoza organizacji tymi którzy podąż
                            > ają szeroką droga do zgubie w przeciwieństwie do nich którzy podążają wąska ale
                            > prowadząca do Boga. Świat poza organizacją kierowany jest przez Szatana i nie
                            > ma w nim nic dobrego. Nic, dlatego zginie i ocaleją tylko oni.

                            Swiadkowie nic "nie uwazaja" bo nie przynosza wlasnych nauk i trydycji jedynie przekazuja informacje z Bibli. Jak ktos Ci przeczyta artykul w gazecie, to tez uznasz ze ten ktos cos uwaza? Czy tylko byl posrednikiem?
                            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 31.01.12, 10:58
                              laoy, powiedzmy, że ŚJ mają inną szkołę interpretacji Biblii niż katolicy wink
                              nie twierdzę, że gorszą
                              nie znam się, ja z Biblii nie za wiele zrozumiałam, gdy próbowałam się wgłębić
                              • laoy Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 31.01.12, 13:11
                                yenna_m napisała:

                                > laoy, powiedzmy, że ŚJ mają inną szkołę interpretacji Biblii niż katolicy wink
                                > nie twierdzę, że gorszą
                                > nie znam się, ja z Biblii nie za wiele zrozumiałam, gdy próbowałam się wgłębić
                                >

                                smile
                                Oczywiscie, z interpretacja mozna sie nie zgadzac, jasna sprawa.
                                Nie zmienia to jednak faktu, ze to, z czym przychodzimy, bazujemy na Biblii, to nie jest zbior tradycji zborowych czy postanowien starszych.
                                To jest zreszta znamienne: wszyscy wiedza, ze Biblia jest nasza wizytowka. Nie jakis katechizm.
                                • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 31.01.12, 15:24
                                  laoy, katechzm tez nie jest wizytówką katolików
                                  po prostu nie dałam rady przebrnąć przez Biblię bez znajomości kontekstu kulturowego

                                  poza tym pismo starożytne i nie do końca zrozumiałe dla wspołczesnego człowieka

                                  no i dla mnie jednak mocno archaiczne, mocno "przypowieściowe" i mocno krwią ociekające wink
                                  tudzież dość pornograficzne wink
                                  • laoy Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 01.02.12, 19:43
                                    > poza tym pismo starożytne i nie do końca zrozumiałe dla wspołczesnego człowieka

                                    Co masz na mysli, mowiac, ze jest niezrozumiale? Czy chodzi o jezyk?
                                    To chyba w duzej mierze zalezy od tego, z jakiego korzysta sie przekladu.
                                    Osobiscie majac wspolczense przeklady w rece, nie mam problemu ze zrozumieniem tresci. Jedyne co sie - wedlug mnie- mocno wyroznia jest iz starozytni czesto mowili o sobie w osobie trzeciej, do czego my jestesmy nieprzyzwyczajeni. I tak zamiast "poszedlem" moze , ale nie musi, byc "Twoj sluga poszedl"


                                    >
                                    > no i dla mnie jednak mocno archaiczne


                                    Czy mozesz podac jakis przyklad?
                                    Bo ja sie z ta opinia nie moge zgodzic.
                                    Calkiem przeciwnie nawet- w niektorych miejscach Biblia jest tak nowoczesna, ze wyprzedza swoja epoke o tysiace lat. To, co dzisiaj wiemy, co jest odkryciem ostatniego powiedzmy stulecia, na kartach Bibli bylo juz dawna. Od tysiecy lat.
                                    smile
                                    • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 01.02.12, 19:46
                                      a daj spokój, mówię: przerosło mnie tongue_out
                                      wrócę do Biblii jak dorosnę smile i wyciszę głowę z doczesności tak, żebym mogła na spokojnie usiaść i się wgłębić
                                      • laoy Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 01.02.12, 20:14
                                        ok.
                                        tylko slowem pocieszenia chce Ci powiedziec, ze chyba nie ma takiej osoby, ktora by , wziawszy Biblie do reki, od razu wszystko rozumiala. Wiec nie ma sie co zniechecac.
                                        Z drugiej strony Bilbia, ktora jest slowem Boga, jest skierowana do ludzi wszelakiego pokroju. NIe jest dedykowana wylacznie superintelektualistom, nie wymaga tez wiedzy wstepnej np. znajomosci historii (choc znajomosc historii oczywiscie pomaga, ale nie jest warunkiem).
                                        A dlaczego warto czytac?
                                        Jesli Stworca nam zostawil swoje slowo, to chyba mial w tym jakis cel, inny niz ozdabiane polki wolumenem ze zlotymi napisami smile
                                        • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 01.02.12, 20:52
                                          se zaczne od Pieśni nad pieśniami, żeby się na początku od razu nie zniechęcić, hehe big_grin big_grin big_grin
                        • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:40
                          iceland.3 napisała:

                          > Miało to miejsce 20lat temu- bawiłysmy się wszystkie razem bez podziału w co kt
                          > o wierzy. Ja tutaj nie ufam wypowiadającym się autorkom bo ewidenie rosapulchra
                          > -o, yenna, nabakier są jehowitkami więc obojetnie co sie napisze to kk jest zły
                          > , a śj najświetsi

                          Co za bagno! Po prostu dno i metr mułu intelektualnego i logicznego http://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gif
                          • nabakier Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:58
                            hehehe, jak ja, ateistka, mogę być ŚJ big_grin Padłam big_grin big_grin big_grin
                            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:01
                              a ja poszukująca (z roku na rok coraz słabiej, niestety big_grin)

                              nie, no ok, dla dobra tego wątku do wszystkiego się przyznaję big_grin
                              niech zapanuje pokój i miłość big_grin big_grin big_grin
                        • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:46
                          iceland, ja się ani do yenny_m, ani do rosy nie przyznaję jako do współwyznawczyń.
                          Nabakier to w ogóle pierwszy raz tu widzę.

                          A w ogóle to a pfeeee...
                          • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:49
                            ha! a widzisz, ja sobie czasem goszczę na hierbatce ŚJ smile
                            się nie nudzę tak bardzo wtedy tongue_out a na bank łba nie ukręcą, za to niegłupio pogadać można tongue_out
                            • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:03
                              Ależ ja tez goszczę na herbatce. Goszczę też czasami na zebraniach, zgromadzeniach, na Sali Królestwa. To temat mi wybitnie bliski z powodów osobistych. Nikt nie zrobił mi krzywdy bo ŚJ nie jestem, nie jestem też katoliczką. Znam wielu ŚJ którzy od lat są w organizacji, obserwuję ich życie, metamorfozy, ich wątpliwości i walkę często prowadzoną z samym sobą lub wewnątrz organizacji. Widzę też co się dzieje z osobami które trafiąją poza nawias. Które zostały wykluczone i zostają porzucone i zostawione samym sobie nie tylko przez współbraci ale czesto tez przez rodziny które w organizacji pozostają. Nie, nie pisałam w stylu "ŚJ KONTRA KK". Bo to dopiero byłaby głupota i nie taki był jej cel.
                              • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:07
                                ja się jakoś nigdy nie miałam odwagi wybrać
                                a byłam zapraszana nie raz, choćby na Pamiątkę
                                • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:49
                                  yenna, w tym roku 5 kwietnia, masz jeszcze trochę czasu do namysłu. Zapraszam, gdziekolwiek jesteś smile
                              • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:08
                                Z tą rodziną to przesadziłaś. Rodzina nie odcina się od wykluczonych, wręcz przeciwnie, często jest zobowiązana do utrzymywania kontaktu, aby jednak nawrócić takiego bezbożnika, od tego są również starsi zboru. Mylę się?
                              • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:12
                                Kasiu i uwierz, podobne rzeczy dzieją się z osobami ekskomunikowanymi z różnych powodów przez KK (pod warunkiem, że wiarę traktują poważnie)

                                po prostu człowiek wykluczony z grupy, na której mu zależy (i pal licho, czy to jest towarzystwo wzajemnej adoracji czy też organizacja religijna) będzie to mocno przeżywać i może to być dla niego rujnujące
                                (tak samo jak np wyjście z długoletniego związku)
                                • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:45
                                  Rospaulchra, niech odpowiedzią na twoje pytanie będzie cytat ze strażnicy jaki zamieściłam poniżej smile
                                  • nabakier Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 08:26
                                    Nie wiem, w którym miejscu(pod którym Twoim postem) powinnam wieść polemikę z Tobą, bo właściwie trzeba by pod każdym, ale zrobię to tu- a'propos tego cytatu ze Strażnicy, i zrobię to modelowo- znaczy, odnieś to każdej Twojej wypowiedzi, bo w zasadzie każdy Twój "wniosek" zasługuje na podobną odpowiedź.

                                    Otóż, takie założenie (że "zbawienie" dotyczy tylko danej grupy,a "brak zbawienia"- tu: Armagedon, całej reszty) jest założeniem UNIWERSALNYM wszystkich denominacji. I tak dla porównania, krk ma również takie założenie, brzmi ono: "nie ma zbawienia poza kościołem".
                                    Widzisz, co wynika z takiego porównania? Potrafisz to zinterpretować? Jeśli nie, to podpowiadam: w kwestii tego, czy SJ są sektą- takiego założenia ( i wynikającej z niego realnej struktury) nie można traktować jako cechy sekty. Chyba, że wszystkie denominacje czyniące takie założenie potraktujesz jako sektę. To jest cecha immanentna każdej denominacji, cecha która warunkuje (pociąga za sobą) konkret strukturalny i wynikające z tego funkcjonowanie.
                                    Tyle jest warte powoływanie się na takie coś. Konkretnie- bez odpowiednich porównań, bez zrozumienia, czym jest takie założenie względem struktury zjawiska - na jakim poziomie ogólności działa, jaką pełni funkcję systemową- jest to wiedza NULL. Potraktowałaś uniwersalizm (także strukturalny) jako partykularyzm- jest to BŁĄD RZECZOWY, zapewne wynikający z BŁĘDNEJ METODOLOGII. Mówiąc jeszcze inaczej- Twoje wnioski "wiszą w powietrzu". A jak coś "wisi w powietrzu" i w dodatku jest nacechowane interpretacją wynikającą z apriorycznego ideologicznego założenia (SJ są sektą, bo tak), to w zasadzie nie pozostaje nic innego, niż pogratulować wylądowania w pobliżu pewnego dominikańskiego centrum badań nad sektami.

                                    Gdybyś chciała porozmawiać o wartościowaniu ontycznym członków i nie-członków grupy, to służę podpowiedzią. Porównawczą.
                                    • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 09:39
                                      Ja też nie wiem gdzie komu należy odpisywać, bo w nocy postów było tak wiele w różnych miejscach i powstawały tak szybko, że w pewnym momencie przestałam zaglądać do wszystkich. Wybacz smile
                                      Zakładasz iż ŚJ przedstawiłam i uważam za sektę. I to pierwszy błąd. Bo NIGDZIE w mojej wypowiedzi nie znajdziesz takiego założenia "są sektą bo tak". Nigdzie nie pada też taka teza. Pisałam o grupach ochronnych i cechach nowych religii a także typologii wspólnot oraz o zjawisku i motywach konwersji, rekonwersji u osób z którymi rozmawiałam, a była to duża grupa osób nie mająca NIC wspólnego ani z dominikańskim ani z żadnym innym centrum badania nad sektami. Nie, to nie byli Ci co ponownie nawrócili się na łono KK.
                                      Przepraszam, jestem w pracy i nie mogę zaangażować się w pełni w dyskusję, do tego wokół mnie panuje chaos (telefony, rozmowy i ludzie, jak to w pracy wink ) ale Twoje uproszczenie co do interpretacji "Nie ma zbawienia poza kościołem" jest zbyt daleko idące wg mnie.
                                      Powiązanie z KK może być bardzo różne. Według Soboru Watykańskiego do KK należą lub są przyporządkowani „zarówno wierni katolicy, jak inni wierzący w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy w ogóle ludzie, z łaski Bożej powołani do zbawienia.” (Konst. Lumen gentium 13) SW II wyróżnia trzy formy powiązania z KK czyli istnieją trzy grupy przynależących do KK: należący w pełni; należący w sposób niepełny; trzecia bardzo liczna grupa – przyporządkowani do Ludu Bożego (naprawdę nijak nie mam czasu by teraz definiować Lud Boży ale na bank, jako osoba inteligentna znajdziesz materiały które wyjaśniają i tą definicję i ową przynależność do KK wink Nadmienię tylko, że każda z tych trzech form powiązania z KK umożliwia osiągnięcie zbawienia. Tak więc" poza Kościołem nie ma zbawienia" nie oznacza że poza kościołem katolickim nie można się zbawić. I aż się dziwię, że posunęłaś się do tak daleko idącego uproszczenia i tak szybko wyciagnęłas wnioski i dokonałaś porównania, mam nadzieję że nie był to celowy zabieg mający tylko i wyłącznie szybkie udowodnienie tezy, że "wszyscy jesteśmy z sekcie" wink
                                      I nadmieniam, ze ja jako to.ja.kas nijak nie jestem związana ani z KK ani ze ŚJ ani nie czuję się nijak przygotowana do rozmowy na tematy teologiczne bo teologiem nie jestem, ale samo chrześcijaństwo leży - jak wiele innych zjawisk w obszarze moich zainteresowań (zwróć uwagę, że nie napisałam, ze tylko ŚJ ani tylko KK) Uważam ja jako to.ja.kas mam dość dużą i szeroką wiedzę na temat zjawiska jakim są ŚJ. Nie jest to zjawisko znane mi tylko i wyłącznie ze spotkań pod drzwiami mojego mieszkania. Wiedza ta wynika z mojej wieloletniej od dziecięctwa znajomości tej struktury bo w niejaki sposób się w niej wychowałam (proszę, nie traktować tego dosłownie, bo moi rodzice nie byli ŚJ, ale jednak bardzo wiele osób wokół mnie SJ była i z racji "zamiłowania do drążenia" spędziłam setki godzin na zebraniach, studium Biblii, kongresach i zgromadzeniach.) i ze znajomości historii tej organizacji, materiału teoretycznego. Tomy oprawionych publikacji leżą w moim domu rodzinnym, z racji braku miejsca niestety nie mogę trzymać ich u siebie wink. O ile moja prywatna opinia może być bardziej radykalna to w swojej pracy nie korzystałam ze źródeł KK. Dlaczego? Ano właśnie dlatego by nie być podejrzana o współpracę z owym i nie tylko owym centrum smile
                                      Widzisz i coś jeszcze. Już kilka razy napisałam iż NIE PORÓWNUJĘ ŚJ do żadnej dużej instytucji religijnej. BO NIE TAKI BYŁ MÓJ CEL. Zarówno Ty jak i Yenna nie widzicie innego komunikowania się z adwersarzem jak "bo u Was/w KK/gdzieś tam to jest tak samo/gorzej/w ogóle fe. Istnieje tez coś takiego jak OPIS zjawiska. I można postrzegać zjawisko jako kontrę do innego jak również starać się je OPISAĆ i ZROZUMIEĆ oraz zbadać mechanizmy i je również opisać. Na temat samego OPISU i metod etnograficznych pisać nie będę bo znów wyciągniesz błędne wnioski i będziesz forsować konieczność tłumaczenia się z czegoś czego zwyczajnie nie chcę i na co absolutnie czasu nie mam. Wkładasz pod moje palce coś czego nie napisałam a w ten sposób nie chcę dyskutować. Po pierwsze nie czytasz mnie tylko nakładasz na to co piszę własną interpretację. Ty JUŻ masz opinię i wiedzę na temat tego co ja napisałam i JAK napisałam na dwustu stronach swojej pracy, ale to ja piszę w sposób"nacechowany interpretacją wynikającą z apriorycznego ideologicznego założenia (praca jest do dupy bo na pewno jest i tak dlatego, że ktoś ma inna opinię na temat zjawiska niz tywink )
                                      • nabakier Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 11:50
                                        Odpiszę w jednym zbiorczym poście i na tym skończę rozmowę z Tobą na ten temat, bo to, co wypisujesz, jest horrendalne, i co gorsza, nie trafiają do Ciebie elementarne uwagi metodologiczne. A to jest dyskwalifikacja.

                                        Kontekstem tej rozmowy jest domniemane sekciarstwo SJ i niebezpieczeństwo z tym związane, i w taki kontekst rozmowy weszłaś powołując się Twoją pracę mgr., przy czym zakończyłaś swój podstawowy wywód OCENĄ, iż uważasz SJ za grupę niebezpieczną.:
                                        "Organizacja Świadków Jehowy mimo iż w liberalnych religijnie środowiskach odbierana jest jako zrzeszająca osoby o pokojowym i życzliwym nastawieniu do świata w rzeczywistości niesie ze sobą niebezpieczeństwo. Tym co jest niebezpieczne to poczucie jednostki, że sama w sobie nie stanowi żadnej wartości, bo dopiero w pakiecie z organizacją, niewolnikiem, Jehową staje się godna tego by przeżyć Armagedon i żyć na rajskiej ziemi, ale dopiero wtedy staje się też godna tego by zasługiwać na uwagę, życzliwość, przyjaźń i wsparcie osób które uważa za najważniejsze swoim życiu.
                                        Czy to niebezpieczne? Wg mnie na pewno tak.
                                        "

                                        Komentarz:
                                        Po pierwsze, jeżeli podparłaś się w rozmowie swoją parce mgr., to my mamy prawo traktować Twoje wypowiedzi jako jej forpocztę.Nie rób zatem uników w stylu: nie będę cytowała dwustu stron pracy ani wskazywała podstawowych elementów metodologii, bo coś tam. Trzeba było się na nią nie powoływać. Twoje wypowiedzi traktuję jak figurację Twojej pracy.

                                        Po drugie, nie rozumiesz, że podstawą takich generalizacji muszą być wyniki badań porównawczych, które pokażą, co jest cechą uniwersalną wszystkich grup religijnych, a co partykularyzmem konkretnej denominacji.
                                        Nie rozumiesz, że kolejnym terenem badawczym takich generalizacji muszą być badania dotyczące struktur i funkcjonowania grup mniejszościowych wobec opresji ze strony grupy/grup dominujących (tu: krk i jego ideologia, zwłaszcza ideologia "sekciarstwa"- sygnująca deprecjonująco inne denominacje, a takze homogeniczność polskiego społeczeństwa jako taką).
                                        Dalej: nie bierzesz pod uwagę badania samej struktury i definiowania względem tej struktury poszczególnych poziomów jej funkcjonowania, tu: sfery oficjalnej nauki/dogmatyki, biblistyki (b.ważne!) i tzw. mediów instytucjonalnych (prasa, książki itp)- w tym relacji między wszystkimi tymi elementami. Bez podefiniowania tych zjawisk na poziomie ich poszczególności i wzajemnych relacji między nimi, nie ma mowy o jakichkolwiek dalszej prawidłowej analizie zjawiska. I to Tobie pokazują Twoi rozmówcy, ale Ty jesteś na to odporna, motywując jak katarynka tym, że to nie jest tematem Twojej pracy. Tymczasem nie chodzi o TEMAT pracy, ale o ELEMENTARNĄ METODOLOGIĘ. Bez tego Twoja praca zakłamuje rzeczywistość, bowiem ŚJ nie są jedyną grupą religijną istniejącą na świecie, co więcej, sytyuują się wobec innych grup religijnych i niereligijnych. Bez rozumienia tego lądujesz w świecie urojonego interpretacyjnego chciejstwa, co widać w Twoich interpretacjach, ot na przykład takiej:
                                        "Ja pisałam o odrzuceniu ŚJ przez ŚJ, dobra byłych ŚJ przez Śj. a często byłych ŚJ przez ich rodziny. I nie, to nie jest patologia jakiej niewolnik się sprzeciwia, to ZALECENIE które ma na celu nawrócenie. Matka odwraca sie od dziecka, dziecko od rodzica by skłonic jednostkę do tego by wróciła. Cytat poniżej. Widzisz różnicę. Bo ja tak. jak sądzisz co czuje jednostka której wolę się łamie w tak okrutny sposób?"
                                        Kłaniają się tu owe partykularyzmy versus uniwersalizmy- bo to , o czym piszesz, że charakterystyczne np. dla krk (nie mylić z kk), a w szerszym kontekście z każdą grupą stosującą ekskluzywizm, czyli wykluczanie. Wystarczy wiedzieć, jakie mechanizmy wykluczenia stosuje krk względem heretyków, schizmatyków czy apostatów, i na jaki rodzaj społecznej ekskluzywistycznej opresji to się przekłada w funkcjonowaniu społeczeństwa (polskim zwłaszcza). Bez tego typu wniosków porównawczych Twoje uwagi są manipulacją.

                                        Po trzecie, także do tego, co powyżej, kompletnie manipulacyjnie stosujesz "cytatologię"- bez zbadania stopnia koherentności tych treści z nauczaniem oficjalnym, biblistyką i tzw. medialną interpretacją (już o tym pisałam wyżej). Ale przede wszystkim, abstrahujesz od rzeczywistości. I tak, passus dotyczący wykształcenia i rzekomego zalecenia poprzestawania na wykształceniu podstawowym ŚJ ma się nijak do rzeczywistości, bo w rzeczywistości ci ludzie swobodnie kształcą się także na poziomie wyższym. Zatem, ów cytat, bez określenia jego kontekstu i poziomu funkcjonowania jego interpretacji jest kolejną manipulacją. Tak samo bowiem można być zastosować biblijną cytatologię o "ubogich duchem" i "prostaczkach"- tak ukochanych przez krk . Kwestia "chęci" ideologicznej interpretacji, nieprawdaż? Bo co stoi na przeszkodzie wywieść z nich wniosek o poprzestawaniu "na małym", tu: podstawowym wykształceniu.

                                        Tak mogłabym dalej, ale to niemal worek bez. Brak elementarnych definicji, brak proporcji, mylenie dużego z małym, ogólnego ze szczególnych i nadbudowana nad tym wszystkim NADINTEPRETACJA. Prawdopodobnie nie zdajesz sobie nawet z tego sprawy, przynajmniej tak to wynika z Twoich relacji na zwrócenie Tobie uwagi.
                                        To tyle z mojej strony.
                                        • to.ja.kas Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 12:47
                                          "> Po pierwsze, jeżeli podparłaś się w rozmowie swoją parce mgr., to my mamy prawo
                                          > traktować Twoje wypowiedzi jako jej forpocztę"
                                          Masz prawo, ale to bzdura. Dlaczego? Bo jedyne co zrobiłam i do czego się przyznałam to fakt iż przeprowadzając ok. 100 wywiadów zauważyłam BARDZO wysokie koszty psychiczne jednostek które zdecydowały się na konwersję a potem rekonwersję (lub zostały wykluczone). Na podstawie tych wywiadów (li nie tylko) moja OSOBISTA opinia jest - to niebezpieczna grupa (nie napisałam, że JAKO JEDYNA niebezpieczna, ale Ty już to dodałaś za mnie i mało tego - ty mnie oskarżasz iz ja tak uważam big_grin). W każdej kolejnej swojej wypowiedzi odnosisz się i próbujesz wybadać CO napisałam, JAK napisałam i zadajesz pytanie o moją pracę. Ale ja jakbyś nie zauważyła w ogóle nie dyskutuję tu o tym. I ja o kozie, a ty piszesz, że o wozie to piszę do dupy. Mozliwe. A może nie? Jak ją obronię ja Ci ją chętnie prześlę, serio. Po tym jak usunę dane wrażliwe będziemy mogły porozmawiać o niej i jej ewentualnych brakach (być może są) czy zaletach (jeśli jakieś znajdziesz). Ale dopiero wtedy. Pisałam o konsekwencji podwójnego odrzucenia NA PRZYKŁADZIE XYZ mogłam napisać na przykładzie XYZ i KK ale wtedy padłoby pytanie dlaczego nie na przykładzie XYZ, KK i ABC.tongue_out CAŁA RESZTA moich wypowiedzi TU NA FORUM to moje OSOBISTE zdanie oparte i na tych wywiadach I NA TYM CO WIDZIAŁAM przez lat ponad 30-sci (a co absolutnie juz do pracy mojej nie wchodziło tongue_out) i na doswiadczeniach osób ktore znam osobiscie (i co nalezy tylko i wyłacznie do moich osobistych doświadczeń). Czaisz?

                                          Jako to.ja.kas generalizuję, oczywiście. I piszę, bo mam prawo (tak jak Ty masz swoje prawa) do stwierdzenia, że moja znajomosc tematu powoduje iż moje OSOBISTE zdanie jest takie, że to grupa niebezpieczna.

                                          "stosujesz "cytatologię"- bez zbadania stopnia koherentności tych treści z nauczaniem oficjalnym, biblistyką ...itd" I doopa. A wiesz dlaczego? Bo cytuję Strażnicę i oficjalne wydawnictwa Towarzystwa Straznica w których "jest pokarm na czas słuszny wink . I teraz zakończę tą rozmowę bo to jedno zdanie jest dla mnie dowodem na jedną, najważniejszą rzecz. Nie znasz wagi tych cytatów, nie masz pojęcia o oficjalnym stanowisku i kanale którym jest przekazywane. I masz prawo. Ale zamiast dyskutować TY WIESZ. A z takimi WIEDZĄCYMI nie ma sensu dyskutować. Dlaczego? Bo Ty z zasady wiesz lepiej i nawet na pytania nie będziesz odpowiadać jeśli to dla Ciebie wygodne. Właściwie to mogę Ci zarzucić to co Ty mi. Totalną ignorancję i niewiedzę w temacie na jaki się wypowiadasz, ale za to lubisz brzmieć mądrze a terminy naukowe doprowadzają Cie do orgazmu. Super, tylko, że tu padło pytanie "jakie są wasze opinie o SJ i innych wyznaniach (domyślam się nasze osobiste opinie), czy jestes uprzedzony"? Może jestem? NIe napisałam, ze nie. "Jako to.ja.kas jestem uprzedzona na podstawie między innymi tych wywiadów czy treści jakie badałam." Bardzo możliwe. Ty powiesz, że tak jest, ktoś inny, że nie bo stwierdzam fakty. Czaisz? Mam prawo?
                                          Nie znasz mnie, moich opinii, mojej pracy, materiału teoretycznego na jakim się oparłam, wywiadów jakie zacytowałam, jak zauważyłam powyżej o samej organizacji SJ nie wiesz zbyt wiele skoro nie wiesz OCZYWISTOŚCI, że Strażnica i publikacje to stanowisko oficjalne. Nie znasz i nie wiesz, ale WIESZ. I to nas różni. Powodzenia smile
                                          • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 21:56
                                            Z takim nastawieniem to ty nie pracy badawczej chcesz bronić, tylko własnego światopoglądu, a taki brak obiektywnego podejścia nauce dobrze nie robi.
                                • olena.s Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 21:13
                                  E tam, i tak i KK i SJ wysiadaja przy muzulmanach. Zgodnie z szaria za wyrzeczenie sie islamu (o ile wyrzekajacy sie jest z urodzenia muzulmaninem) nalezy sie kara smierci i basta.
                                  Znacznie radykalniejsze rozwiazanie.
                          • nabakier Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:00
                            lolinka2 napisała:

                            > Nabakier to w ogóle pierwszy raz tu widzę.

                            Ej, no bez przesady wink
                          • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:03
                            e, no co Ty, nabakier to często widuję tutaj smile
                      • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:35
                        Póki co to ty wykazałaś nam, że masz problemy z logicznym myśleniem, emocjonalne również - widać to po twoich reakcjach na rozsądne argumenty.
                        • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:45
                          Tak między wierszami, iceland studiuje medycynę, bodajże.
                          • iceland.3 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:47
                            i?
                            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:51
                              iceland, a tak serio - jak będę kiedyś stara, to może i zostanę ŚJ tongue_out
                              w każdym razie zastanawiałam się kiedyś poważnie nad tym

                              ale ponieważ brałam ślub kościelny i chrzciłam dzieci, muszę je najpierw przez sakramenty przeprowadzić, bo się zobowiązałam do tego i owego wink
                              jeszcze tylko bierzmowanie im zostało wink
                          • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:48
                            Już była tu jedna studentka medycyny. Też się wykazywała swoimi logicznymi wypowiedziami bardzo big_grin
                            • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 22:48
                              Ja też o odcienie szarosci pomyslałam, normalnie czytasz w moich myslach wink
            • laoy Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 31.01.12, 10:43
              I właśnie Armage
              > don, ta straszliwa wojna Boża w której mają bezpowrotnie stracić życie wszyscy
              > którzy nie przyłączą się do organizacji jest często jedynym powodem dla którego
              > te osoby walczą o to by pozostać w organizacji.

              No, jesli ktos przylacza sie do organizacji tylko ze strachu przed Armageodnem, to nie dziwi, ze daleko nie pociagnie. Jehowa jest szczesliwym Bogiem, jak mowi Biblia. On chce zatem by jego chwalcy byli szczesliwi a nie zdjeci strachem. On jest tez miloscia, i pragnie by jego chwalcy przyblizali sie do Niego i szukali Go poniewaz Go kochaja a nie dlatego ze sie Go boja. Ci, ktorzy sa (formalnie) Swiadkami Jehowy powodowani strachem przed armagedonem, a priori sa "skazani" na niepowodzenie. Niewlasciwe pobudki, to sie nie moze udac. Nic dziwnego, ze odpadaja.
              • lolinka2 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 31.01.12, 15:14
                Dokładnie, a schizę przed zagładą vel piekłem czy gniewem Allaha można sobie wygenerować w dowolnej denominacji... wystarczy odpowiednie podłoże, o czym wcześniej już pisałam.
    • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:20
      nie znam nikogo z tego kosciola, trudno mi cokolwiek powiedzieć sensownego
      do SJ nie mam uprzedzień - przyjaźniłam się wiele lat z dziewczynką będącą ŚJ
      • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:43
        Czuję, że dość duża liczba społeczeństwa wyraża niechęć do KS.
        • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:05
          nie mam pojęcia, spotkałam się tylko z negatywnymi artykułami na pudelku

          a że nic na ten temat nie wiem, nikogo nie znam osobiście, o ideologii również nie mam pojęcia, to trudno mi mieć własne zdanie
          • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:13
            Jutro to mogę sporo napisać na temat KS, bo dzisiaj to po prostu już spać idę, bo często, jak widzę, teraz to sie ich ocenia często przez pryzmat pudelka i Toma.
            • yenna_m Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 23:17
              napisz, chętnie poczytam
              • jjod Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 12:52
                Co byś chciała tak konkretnie wiedzieć?
                Wolę się odnieść do konkretnego pytania/pytań.
                • rosapulchra-0 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 21:22
                  Jakie są zasady ich wiary? Jak wygląda hierarchia w ich.. wspólnocie? Jakie zasady kierują tymi ludźmi?
      • to.ja.kas Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 22:51
        Towarzystwo Strażnica od roku 1988 (po polsku od 1989 r.) nakazuje w pewien sposób ‘izolować’ grzesznych „nieochrzczonych głosicieli”:

        „Gdyby naruszyła prawo Boże i nie okazała skruchy, zbór należało ostrzec, a jego członkowie mieli jej unikać i nie nawiązywać z nią rozmów. (...) Jak więc ustosunkować się do kogoś, kto nosił miano »przyszłego członka zboru«, a obecnie z powodu niewłaściwego postępowania przestał się nadawać do pełnienia publicznej służby kaznodziejskiej? Ponieważ nie został wykluczony ze społeczności, powinno się go traktować jak człowieka ze świata, do którego w gruncie rzeczy należy. (...) Z odnośnego materiału zamieszczonego w Strażnicy wynika, że musimy skorygować nasz dotychczasowy sposób myślenia i postępowania, ale zgadza się to z Biblią...” (Strażnica Nr 14, 1989 s. 30).
        Nie, to nie tylko "świat" izoluje się od ŚJ, to ŚJ izolują, odcinają się od świata. I to odrzucenie jakiego oni dokonują często powoduje konsekwencje o jakich pisałam.
        • jjod Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 22:52
          Ja mogę sporo na temat KS napisać, bo to z autopsji znam.
          ŚJ zresztą też.
        • yenna_m Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 22:53
          ale akurat mnie to jakoś tak strasznie nie dziwi
          to najprawdopodobniej nawiązuje do Pisma Świętego (nie zacytuję dokładnie, bo nie pamiętam, ale chodziło o to, że jesli ręka przeszkadza ci do nieba wstąpić, to ją odrąb)
          • to.ja.kas Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 23:10
            Ale ja pytam o konkret. JAK traktować światusa? (częste określenie nas wśród SJ wink )
            • yenna_m Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 23:14
              a powiedz mi, czy tylko ŚJ inaczej podchodzą do innowierców? wink
              • to.ja.kas Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 23:19
                Ja pisałam o odrzuceniu ŚJ przez ŚJ, dobra byłych ŚJ przez Śj. a często byłych ŚJ przez ich rodziny. I nie, to nie jest patologia jakiej niewolnik się sprzeciwia, to ZALECENIE które ma na celu nawrócenie. Matka odwraca sie od dziecka, dziecko od rodzica by skłonic jednostkę do tego by wróciła. Cytat poniżej. Widzisz różnicę. Bo ja tak. jak sądzisz co czuje jednostka której wolę się łamie w tak okrutny sposób?
            • pyzata001 Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 23:18
              Zwyczajnie, jak człowieka.
              • to.ja.kas Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 23:21
                No nie. Nie można, nie powinno się (jeśli nie chce sie łamać zaleceń niewolnika) nawet podac mu ręki i się przywitać. Nawet jeśli to twój krewny. Nie mozna z nim rozmawiac, chyba, że rozmowa ma na celu nawrócenie. Chyba, ze to norma takie instrumentalne traktowanie innych. wink
                • pyzata001 Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 23:33
                  to.ja.kas napisała:

                  > No nie. Nie można, nie powinno się (jeśli nie chce sie łamać zaleceń niewolnika
                  > ) nawet podac mu ręki i się przywitać. Nawet jeśli to twój krewny. Nie mozna z
                  > nim rozmawiac, chyba, że rozmowa ma na celu nawrócenie. Chyba, ze to norma taki
                  > e instrumentalne traktowanie innych. wink

                  Ale mówisz o "człowieku ze świata" czy osobie wykluczonej? To spora różnica, bo "człowiek ze świata" to osoba, która nie jest czcicielem Jehowy, nigdy nie była śJ, może wyznaje inną religię, itp. itd natomiast osoba wykluczona to osoba znająca nauki z Bibli, która z jakiegoś powodu została wydalona ze zboru bądż sama odłączyła się od organizacji.

                  I jak z ludźmi w naszym otoczeniu utrzymujemy kontakty normalnie tak z osobami wylkuczonymi już nie, ale nie jest to zakaz, ale pewne zalecenie. Moja siostra sama kiedyś odeszła od zboru, kontakt utrzymuję z nią sporadyczny, ale utrzymuje. Starszy powiedział mi, że nie jest to dobre, ale nikt nie może mi tego zabronić, bo jest to rodzina i moje sumienie.
                  Ze względu na swoją pracę często muszę obsługiwać osoby, które kiedyś byłe Ś J i są wykluczone ze zboru - i służbowo traktuje je jak każdego innego klienta, ale prywatnie nie utrzymuje z nimi żadnego kontaktu.
                  • to.ja.kas Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 23:43
                    Wczesniej zamieszczałam zalecenia ze Strażnicy jak traktować NIEOCHRZCZONYCH głosicieli czyli jeszcze NIE ŚJ. Takich głosicieli na próbę.
                    Poniżej zalecenia niewolnika ze Strażnicy JAK traktować wykluczonych członków rodziny. To czy Ty stosujesz się do zalecen niewolnika czy nie bierzesz na swoje sumienie. Brat na swoje.
                    • rosapulchra-0 Re: Jak traktować "człowieka ze swiata"? 29.01.12, 23:53
                      Zalecenie to nie nakaz. I od tego ludzie mają sumienia, aby ich używać zgodnie bądź nie z naukami ich kościołów, prawda?
    • mathiola Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 29.01.12, 21:54
      "Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie nazywamy to religią".

      Nie przeszkadza mi żadna religia. Nawet ta, w której wyrosłam. Byleby nikt mnie nie próbował na żadną nawracać na siłę. Sama wiem, w co mam wierzyć.
      • to.ja.kas Proszę wybaczyć, ale nie nadążam ;-) 29.01.12, 23:17
        temat tak szybko się rozwija, że nie jestem w stanie go kontrolować i odpowiadac na wszystkie wpisy wink
        Ale tu zamieszczę pewien cytato metodach postęowania z wykluczonymi. Proszę zwrócić uwagę na źródło wink

        "Strażnica 15 kwietnia 2011:

        Cytat
        "17 Wspomnijmy przynajmniej o jednej z korzyści, jakie może odnieść rodzina z lojalnego respektowania polecenia Jehowy, by nie utrzymywać kontaktów z wykluczonymi—także krewnymi. Pewien młody człowiek ponad 10 lat był poza zborem. Jego ojciec, matka i czterej bracia 'przestali sie z nim zadawać’. Nieraz probował się do nich przyłączyć w różnych zajęciach, ale co godne pochwały, każdy członek rodziny stanowczo sie temu sprzeciwiał. Kiedy mężczyzna ten wrocił do zboru, powiedział, że zawsze tęsknił za towarzystwem bliskich, zwłaszcza w samotne wieczory. Jak przyznał, gdyby rodzina utrzymywała z nim chociaż niewielki kontakt, to by mu wystarczyło. Ponieważ jednak nikt z krewnych nawet sporadycznie tego nie robił, gorące pragnienie przebywania z nimi stało się jedną z pobudek do odzyskania więzi z Jehową. Pamiętaj o tym, jeżeli kiedykolwiek odczujesz pokusę, by wbrew Bozemu zakazowi zadawać się z wykluczonym krewnym."
        • yenna_m Re: Proszę wybaczyć, ale nie nadążam ;-) 29.01.12, 23:22
          www.ultramontes.pl/ekskomuniki.htm
          • to.ja.kas Re: Proszę wybaczyć, ale nie nadążam ;-) 29.01.12, 23:31
            Chętnie się zagłębię w ten temat. Jaki % osób doswiadcza "klątwy ekskomuniki" wink
            MOżesz polecić jakieś źródła? Nawet te kościelne.
            • yenna_m Re: Proszę wybaczyć, ale nie nadążam ;-) 29.01.12, 23:34
              wiesz, tego Ci nie powiem, ale zdarza sie
              jakis czas temu KK straszyl, ze ekskomunikuje poslow glosujących za abrocją
              • to.ja.kas Re: Proszę wybaczyć, ale nie nadążam ;-) 29.01.12, 23:41
                A jakie są zalecenia (oficjalne) KK co do traktowania np. ekskomunikowanych członków rodziny, jak wygląda to w praktyce?
                • yenna_m Re: Proszę wybaczyć, ale nie nadążam ;-) 29.01.12, 23:49
                  wiesz, nie mam pojęcia big_grin
                  wszystko zalezy od tego, jak blisko jesteś kościola
                  bo możesz sobie latami tkwić w koscielnych rejestrach jako katolik a mieć 60 lat i być jedynie ochrzczonym
                  i nie praktykować, ba! nawet możesz nie umieć się przeżegnać!

                  Kościół ma trochę inną politykę i trochę inne podejście do statystyki, no i to zdecydowanie większa społeczność
                  (swoją drogą parafia ma za dużo wiernych (a wierny jest z reguły anonimowy) żeby proboszcz czuł i wiedział o rzeczach, za które można ekskomunikować - więc tutaj jest zupełnie inaczej niż u ŚJ, gdzie raczej nie jest się anonimowym, przynajmniej w mniejszych miastach, ale to tkwienie latami w statystykach kościelnych i bicie się o to, żeby człowieka z tej statystyki wykreślili tez jest wkurzające)
                  • to.ja.kas Re: Proszę wybaczyć, ale nie nadążam ;-) 30.01.12, 00:49
                    Yenna jednym ze sposobów w jaki człowiek radzi sobie z samotnością w tłumie (w tym też w tym tłumie jaki otacza go w KK) jest często ucieczka we wszelkiego rodzaju związki wspólnotowe. Chroniący się w nich człowiek jest chroniony przez nie i sam chroni grupę oraz zapewnia jej bezpieczeństwo (taki obopólny deal, póki co jak widzisz nie krytykuję wink ). Głównym motywem działań takich ludzi staje się lojalność wobec owej grupy by mogła ona przetrwać. Uciekanie przed samotnością we wspólnotę która również wymaga ochrony tworzy struktury zwane izolatami. czy to źle? Niestety nie najlepiej. Dlaczego? Bo motywem działania ludzi w owych izolatach nie jest dobro jakie wytwarza się przez spotkanie z drugim człowiekiem, gdyż wspólnota izoluje nas i jawi świat zewnętrzny jako niebezpieczny i zły (stąd te określenia typu "światus", wiara, ze my zostaniemy zbawieni cała reszta zginie w Armagedonie, Babilon Wielki, wielka rzesza podążająca ku zagładzie, złe towarzystwo światusów) z którym należy ograniczyć kontakty (nawet jeśli nie zakazane, to przez nadzorców źle widziane, potępiane i podpadające pod ostracyzm w zborach) . W życiu we wspólnocie jednostka upatruje celu i sensu całego swojego życia (tylko tu zostanę zbawiony, tylko tak mogę przeżyć). Uczestnictwo w życiu wspólnoty często ma charakter ucieczkowy co powoduje, że jednostka całkowicie oddaje się grupie i sprawia, że przestaje istnieć jako pojedynczy, samodzielny byt a istnieje tylko jako członek wspólnoty i na tej podstawie kształtuje się jego wartość. Tylko na tej. Stąd mechanizm - wykluczamy, nie podajemy Ci nawet ręki, dla nas umarłeś. A o lęku przed wolnością to już Fromm pisał wink Niejaki Richard Hoggart uważał, że do nieufności wobec tego co na zewnątrz przyczynia się instynkt grupowy. Grupa bowiem jest konserwatywna i może hamować u każdego ze swoich członków skłonności do zmiany, do porzucenia grupy, do bycia różnym (zalecenie, to nie zakaz jak ktoś wyżej napisał, ale naraź się grupie i naraź się na ostracyzm wink ). Grupa przeciwdziała idei zmiany a także wywiera na swoich członków rozległy i silny przymus podporządkowania się. A jako, ze taka wspólnota jest mała, to grupa wywiera olbrzymi wpływ na jednostkę. Pewien polski badacz Dariusz Kuncewicz, wprowadza określenie kontrowersyjne grupy religijne i parareligijne i zalicza do nich głównie organizacje które większość ośrodków zajmujących się sektami a właściwie walką z nimi uważa za destrukcyjne. Wszystkie te wspólnoty religijne oświadczają, iż niosą wspaniałość i nowy, lepszy system. O tym co sekta, co grupa wyznaniowa, co kościół...chętnie innym razem, dziś wylazłam z wanny i cholera marznę i piszę zamiast iść spać.
                    I naprawdę Yenna, nie jest moim zamiarem popierania KK poprzez krytykę ŚJ. Z żadną z tych grup związana nie jestem. Ten wątek tyczy się SJ. Jak będzie na temat KK chętnie gdy znajdę chwilę zabiorę głos, bo jakiśtam materiał też zebrałam, aczkolwiek dużo bardziej ubogi. Raz, że temat chyba przemaglowany w te i nazad, dwa, że mnie bardziej ostatnimi laty interesował temat podwójnego wykluczenia u ŚJ. Może później zajmę się np. zielonoświątkowcami. Zawsze już będę miała porównanie wink)))
                    Teraz na serio dobranoc smile
                    A jeśli zechcesz bibliografię jakąś czy źródła służę na maila wink
                    • yenna_m Re: Proszę wybaczyć, ale nie nadążam ;-) 30.01.12, 17:44
                      kaś, ja tam się nie znam na tym, jak wewnątrz wspolnoty funkcjonują ŚJ - nigdy nie byłam zaangazowana we wspolnote wink
                      moge troche powiedziec o KK, jak każdy katolik wink

                      wiec nie czuję się kompetentna wchodzić w polemikę
            • to.ja.kas Strażnica z 15 lipca 2011 na dobranoc 29.01.12, 23:38
              Artykuł "Czy wszedłeś do odpoczynku Bożego".

              Gdy ktoś, kogo kochamy, opuszcza Jehowę

              12 Wszyscy niewątpliwie zgadzamy się z tym, że aby zyskać uznanie Jehowy, musi­my zachowywać czystość fizyczną, moralną i duchową (odczytaj Tytusa 2:14). Jednak nasza lojalność w tym względzie może być nieraz wystawiona na ciężką próbę. Załóżmy na przykład, że jedy­ny syn przykładnej chrześcijańskiej pary odchodzi od prawdy. Wybie­ra „zaznawanie tymczasowej uciechy z grzechu" kosztem osobistej więzi z Jehową oraz z bogobojnymi rodzi­cami i w rezultacie zostaje wykluczo­ny (Hebr. 11:25).
              13 Rodzice są zdruzgotani! Wiedzą oczywiście, jak należy traktować oso­by wykluczone; Biblia nakazuje, 'że­by przestać się zadawać z każdym, kto jest zwany bratem, a jest rozpust­nikiem albo chciwcem, albo bałwo­chwalcą, albo człowiekiem rzucają­cym obelgi, albo pijakiem, albo zdziercą — żeby z takim nawet nie jadać' (1 Kor. 5:11, 13). Są świadomi, że słowo „każdy" w tym fragmencie obejmuje również członków ro­dziny niemieszkających z nimi pod jednym dachem. Ale oni przecież tak bardzo kocha­ją syna! Pod wpływem silnych emocji mo­gą więc myśleć: „Jak pomożemy naszemu chłopcu wrócić do Jehowy, jeśli poważnie ograniczymy z nim kontakty? Czy nie osiąg­niemy więcej, gdy będziemy się z nim regu­larnie spotykać?".
              14 Z całego serca współczujemy takim ro­dzicom. Ale ich syn miał wybór i wybrał— postanowił żyć wbrew chrześcijańskim zasa­dom, odrzucając tym samym bliską więź z rodzicami i współwyznawcami. Rodzice nie mieli w tej sprawie nic do powiedzenia. Nie dziwi więc fakt, że czują się bezsilni.
              15 Jak w tej sytuacji się zachowają? Czy bę­dą posłuszni wyraźnemu poleceniu Jehowy?A może zaczną usprawiedliwiać regularne kontakty z wykluczonym synem, nazywa­jąc je „załatwianiem ważnych spraw rodzin­nych"? Podejmując decyzję, koniecznie mu­szą uwzględnić, jak ich postępowanie oceni Jehowa. Pragnie On zachować czystość orga­nizacji i jeśli to możliwe, przywieść grzeszników do opamiętania. Jak zatem chrześcijańscy rodzice mogliby z Nim pod tym względem współpracować?
              16 Brat Mojżesza, Aaron, znalazł się w trud­nej sytuacji związanej z jego dwoma synami. Pomyśl, jak musiał się czuć, gdy Nadab i Abihu ofiarowali Jehowie niedozwolony ogień i ponieśli za to śmierć. Oczywiście wydarze­nie to położyło kres wszelkim kontaktom między tymi dwoma mężczyznami a ich ro­dzicami. Ale na tym się nie skończyło. Aaron i jego wierni synowie otrzymali polecenie: „Niech włosy na waszych głowach nie będą rozwichrzone i nie wolno wam rozdzierać swych szat [na znak żałoby], żebyście nie po­marli i żeby on [Jehowa] się nie oburzył na całe zgromadzenie" (Kapł. 10:1-6). Przesłanie jest jasne. Nasza miłość do Jehowy musi być silniejsza niż miłość do niewiernego członka rodziny.
              17 Obecnie Jehowa nie wykonuje natych­miast wyroku na osobach łamiących Jego prawa. Miłościwie daje im możliwość okaza­nia skruchy. Jak jednak by się czuł, gdy­by jacyś rodzice wystawiali Go na próbę, utrzymując nieuzasadnione kontakty z wy­kluczonym synem bądź córką?
              18 Wiele osób, które były niegdyś wyklu­czone, teraz otwarcie przyznaje, że stanow­cza postawa przyjaciół i krewnych pomog­ła im się opamiętać. Uzasadniając decyzję o przyłączeniu pewnej młodej kobiety, star­si napisali, iż uporządkowała swoje życie „po części dlatego, że jej rodzony brat respek­tował zasady dotyczące traktowania wyklu­czonych". Jak przyznała, „jego wierne trzy­manie się wskazówek biblijnych wzbudziło w niej pragnienie powrotu".
              19 Jakie płyną z tego wnioski? Musimy walczyć z tendencją naszego niedoskonałego serca do odrzucania rad z Pisma Święte­go. Bądźmy całkowicie przekonani, że Boży sposób rozwiązywania problemów jest naj­lepszy."

              Nie, nie chcę w ten sposób wybielić KK Yenna. Chcę zwrócić uwagę tylko na to co napisałam wcześniej. ŚJ są wspólnota ochronną. Z jej zaletami i WADAMI. Tą wadą jest IZOLACJA. Jeśli zechcesz poczytać na temat wspólnot, grup ochronnych, cech nowych religii, konwersji, motywów konwersji i rekonwersji służę źródłami. To ciekawy temat. Dobranoc smile
              • to.ja.kas jeszcze pewien cytat ;-) 30.01.12, 01:20
                W książce dla starszych zboru (czyli dla przewodników duchowych wink ) "Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę" s.132, niewolnik podaje następujące wytyczne dla braci:
                "Poślubienie niewierzącego jest sprzeczne z zasadami biblijnymi (5 Mojż. 7:3,4; 1 Kor. 7:39; 2 Kor 6:14,15).
                Gdyby oddany Bogu, ochrzczony chrześcijanin zawarł związek małżeński z osobą niewierzącą, zostałby pozbawiony wszystkich aktualnie piastowanych specjalnych przywilejów
                Jeżeli ojciec, który jest starszym, sługą pomocniczym lub pionierem, zachęca do takiego małżeństwa, zezwala na nie lub wyraża cichą aprobatę, stawia to pod znakiem zapytania jego przydatność. Dotyczy to także matki, która jest pionierką."


                Zalecenie nie to samo co zakaz, ale spróbuj złamać zalecenie? Nawet rodzice dorosłego dziecka poniosą konsekwencje wink)))

                W praktyce wygląda to tak, że pozornie zbór nie zabrania małżeństwa z niewierzącym czy osobą innego wyznania, ale automatycznie pozbawia taką osobę wszelkich przywilejów i funkcji, chociażby przez dziesiątki lat był lojalnym ŚJ. Czy nie jest to swoisty nacisk psychiczny, żeby jednak stronić od innowierców? Czy to nie mechanizm mający wywierać presję o jakim pisałam wyżej?
                • lolinka2 Re: jeszcze pewien cytat ;-) 30.01.12, 01:46
                  hej tam, pszę pani magister-in-spe

                  odpowiedziałam na pytania zadane.
                  • to.ja.kas Re: jeszcze pewien cytat ;-) 30.01.12, 09:53
                    Lolinko, widziałam.
                    Nie zrozumiałaś mnie, ja nie chcę byś mnie nawracała i cytowała mi biblię. Bo po pierwsze nie prosiłam o nawracanie mnie, po drugie biblia nie jest podstawą mojej wiary (której nie mam w ogóle) ani nie jest autorytetem. Wyjaśnianie mi stanowiska biblijnego nijak nie było odpowiedzią na moje pytania. Ja zadałam proste pytania do Ciebie jako Lolinki.
                    Lolinko, jak to jest w zborze, a nie jak napisane jest w liście do Koryntian. Dlaczego? Dlatego, że jak widzisz to co piszesz Ty o miłości i wolności w zborze NIJAK się w praktyce ma do zaleceń niewolnika którego pozwoliłam sobie zacytować.
                    Zacytowałam zalecenie niewolnika z książki dla starszych zboru dotyczące miedzy innymi tego, że należy pozbawić przywilejów rodziców DOROSŁEGO DZIECKA (bo takie osoby z zasady wchodzą w związek małżeński, aczkolwiek wiem, że rozmowa może teraz zejść na ich prawdziwą dojrzałość i takie tam różne poboczne tematy).
                    Ile z nas zgadza się z tym by oceniać nas jako człowieka przez pryzmat "dziadka z Wermachtu"?
                    • pyzata001 Re: jeszcze pewien cytat ;-) 30.01.12, 10:44
                      Ja co prawda nie lolinka2 , ale spróbuje sie odnieść do twoich słów



                      to.ja.kas napisała:

                      > Lolinko, widziałam.
                      > Nie zrozumiałaś mnie, ja nie chcę byś mnie nawracała i cytowała mi biblię. Bo p
                      > o pierwsze nie prosiłam o nawracanie mnie, po drugie biblia nie jest podstawą m
                      > ojej wiary (której nie mam w ogóle) ani nie jest autorytetem.

                      Ale jest podstawą wiary ŚJ, jest też autorytetem i aby wyjaśnić wierzenia i zwyczaje trzeba się odnieść do bibli


                      Wyjaśnianie mi st
                      > anowiska biblijnego nijak nie było odpowiedzią na moje pytania. Ja zadałam pros
                      > te pytania do Ciebie jako Lolinki.
                      > Lolinko, jak to jest w zborze, a nie jak napisane jest w liście do Koryntian. D
                      > laczego? Dlatego, że jak widzisz to co piszesz Ty o miłości i wolności w zborze
                      > NIJAK się w praktyce ma do zaleceń niewolnika

                      Jest odpowiedzią bo każda zasada wynika z bibli, "niewolnik" nie może sobie nic wyssać z palca, A w zborze jest tak "jak napisonano w liście do Koryntian"
                      • heca7 Re: jeszcze pewien cytat ;-) 30.01.12, 13:02
                        Nie znam ani jednego scjentologa i raczej nie mam ochoty poznać patrząc na przykład aktorów amarykańskichwink ŚJ są mi całkowicie obojętni dopóki nie opierają się o mój dzwonek. Tych nienawidzę, przychodzą w kółko, nie rozumieją odmowy. Odkąd wybudowali w okolicy Salę Królestwa łażą jeszcze częściej a tu jest osiedle domków jednorodzinnych i potencjalnych osób do nawrócenia niewiele. Więc kręcą się w kółko. Moja bratowa wyłączała dzwonek kiedy dzieci kładła na drzemkę bo mieli zwyczaj akurat wtedy przyłazić. Ileż można?!?
                        • to.ja.kas Strażnica i jej znaczenie dl SJ 30.01.12, 13:14
                          Strażnica przyznaje prawdę jako należąca do Jehowy a nie do jakiegokolwiek stworzenia. Nie jest ona narzędziem którejkolwiek jednostki na ziemi ani grona ludzi, ani też nie jest wydawana według wymysłów ludzkich. Zapatrywanie człowieka nie jest wyrażane w Strażnicy pod żadnym względem. Bóg karmi swój własny lud – i rzecz pewna, że używa tych, którzy go miłują i służą mu według jego woli” (Strażnica, rok LIII, nr 1, str. 7, par. 19).

                          „Jak się zapatrujesz na obfitość pokarmu duchowego, którego Jehowa
                          systematycznie dostarcza na łamach publikacji opartych na Biblii
                          ” pyta
                          Strażnica z 1 sierpnia 1992 roku, na str. 9 - 10 w paragrafie 9 (por. Strażnica nr 1, z 1994 roku, str. 25).

                          Strażnica nr 8 z roku CVI (1985) podaje:
                          Niewątpliwie Strażnicą posługuje się skutecznie nasz Wielki Nauczyciel, Jehowa Bóg, (...)” (str. 12, par. 11).

                          „Bóg używa Strażnicę, szczególnie w ostatnich kilku latach, ostrzegając przez nie tych, co są z nim w przymierzu” (Strażnica, rok LII, nr 17, str. 260).

                          „Bóg używa i używał od samego początku założenia jako swój kanał zawiadowczy pomiędzy swym ludem, (...)” (Strażnica, rok LII, nr 21, 1 listopada 1931, str. 325, par. 7)

                          „Taki jest powód, dlaczego Bóg dozwala, aby te prawdy były drukowane w Strażnicy. Omawiane sprawy nie są opinią człowieka i żadnemu człowiekowi nie należy dawać za to uznania. Bóg ma własny swój dobry sposób informowania i pocieszania swego ludu. Podczas gdy ostatek nie potrzebuje być uczony przez człowieka, jest to przywilejem wiernych karmić się w tym dniu na smacznym pokarmie od Jehowy i Chrystusa Jezusa. Dla tej więc przyczyny Jehowa przywodzi Pismo św. do zrozumienia i pozwala publikować o tem w Strażnicy” (Strażnica, tom LVII, nr 11, 1 czerwca 1936, str. 171, par. 41).

                          Dlaczego to zamieściłam? Tylko i wyłącznie dlatego by uwiarygodnić moje wcześniejsze cytaty. To Strażnica wg SJ jest tym miejscem na łamach którego Jehowa mówi do swojego ludu (stąd brak podpisów autorów pod artykułami w publikacjach SJ, bo autorem jest Jehowa)
                          Rozmawiając o SJ i mojej PRYWATNEJ opinii o tej grupie nie chce opierać się na publikacjach zantagonizowanego ze SJ Kościoła. Bo byłoby to tak jakby eks żonę pytać o zalety męża który odszedł do innej wink
                    • lolinka2 Re: jeszcze pewien cytat ;-) 30.01.12, 20:03
                      ja, lolinka, jestem przekonana, że stanowisko Biblii jest ze wszech miar słuszne i chcę kierować się nim w swoim życiu, stąd mój światopogląd = pogląd biblijny.

                      Gdyby w zborze było coś antybiblijnego, wiałabym ile sił w nogach.

                      I nie odnosiłam się do cytatów, bo tych w pytaniach skierowanych do mnie nie było, nie odwracaj więc "kota ogonem" smile
                • laoy Re: jeszcze pewien cytat ;-) 31.01.12, 10:21
                  W książce dla starszych zboru (czyli dla przewodników duchowych wink ) "Zważajc
                  > ie na samych siebie i na całą trzodę" s.132, niewolnik podaje następujące wytyc
                  > zne dla braci:
                  > "Poślubienie niewierzącego jest sprzeczne z zasadami biblijnymi (5 Mojż. 7:3,4;
                  > 1 Kor. 7:39; 2 Kor 6:14,15).
                  > Gdyby oddany Bogu, ochrzczony chrześcijanin zawarł związek małżeński z osobą
                  > niewierzącą, zostałby pozbawiony wszystkich aktualnie piastowanych specjalnych
                  > przywilejów

                  > Jeżeli ojciec, który jest starszym, sługą pomocniczym lub pionierem, zachęca do
                  > takiego małżeństwa, zezwala na nie lub wyraża cichą aprobatę, stawia to
                  > pod znakiem zapytania jego przydatność. Dotyczy to także matki, która jest pio
                  > nierką."
                  >
                  >
                  > Zalecenie nie to samo co zakaz, ale spróbuj złamać zalecenie? Nawet rodzice dor
                  > osłego dziecka poniosą konsekwencje wink)))
                  >
                  > W praktyce wygląda to tak, że pozornie zbór nie zabrania małżeństwa z niewierz
                  > ącym czy osobą innego wyznania, ale automatycznie pozbawia taką osobę wszelkich
                  > przywilejów i funkcji, chociażby przez dziesiątki lat był lojalnym ŚJ. Czy nie
                  > jest to swoisty nacisk psychiczny, żeby jednak stronić od innowierców? Czy to
                  > nie mechanizm mający wywierać presję o jakim pisałam wyżej?


                  Az sie specjalnie zarejestrowalam, zeby ci tu napisac jednak rzecz.
                  Piszesz o tym zaleceniu (niepobierania sie z innowiercami) tak jakby to bylo ograniczeniem szczescia i wolnosci.
                  Tymczasem jest to madre zalecenie, majace na celu uchronic przed nieszczesciem.
                  Nie podoba Ci sie Lolinkowa odpowiedz oparta na Bibli, a przyklad z autopsji Ci sie spodoba?
                  No to masz.
                  Jestem SJ, wyszlam za innowierce. Nikt mi palcem nie grozil to po pierwsze.
                  Kiedy opadly juz pierwsze zachwyty i uniesienia i zaczela sie codziennosc, zaczela tez kielkowac SAMOTNOSC.
                  Ktos gdzies powiedzial ze milosc to wspolne patrzenie w tym samym kierunku. Po prostu pobierac powinni sie ludzie o podobnym systemie wartosci, dazeniach etcetera.
                  Moja samotnosc w malzenstwie jest dziesiec razy gorsza od tej gdy bylam singlem. Nie mam z kim dzielic tego, co najwazniejsze w moim zyciu. A malzonek?
                  No on tez jest tak samotny jak ja. Coz nam z tego, ze sie kochamy?
                  I tak za jednym zamachem unieszczesliwilam dwie osoby.
                  A teraz tak pol zartem pol serio. Gdybym to ja ustalala zasady, to poslubienie innowiercy oblozylabym wykluczeniem ze zboru smile Poniewaz jest to tak wielkim nieszczesciem.
                  Ale z tego wynioslam jedna cenna lekcje.
                  Biblia ma zawsze racje.
                  Jesli za "czasow mlodosci" nieraz wydawalo mi sie ze to czy owo wiem lepiej to teraz juz mi dawno takie mysli wywietrzaly.
                  • yenna_m Re: jeszcze pewien cytat ;-) 31.01.12, 10:40
                    KK tak samo zaleca śluby w obrębie wyznania i piętrzy trudności przy zawieraniu związków z innowierami/ateistami, ponieważ to stwarza poważne zagrożenie dla wychowania dzieci w wierze

                    poza tym lata świetlne temu (a z 19 lat temu prawie) chodziłam na nauki przedślubne do jednego z niegłupich wrocławskich księży, i facet uważał wprost, że małżeńśtwo osoby wierzącej i niewierzącej nie jest oparte na tych samych podstawach i on nie wróży takiemu małżeństwu

                    pomijam naciski na to, aby mój mąż (jedynie ochrzczony) przyjął wszystkie sakramenta, bo załatwianie ślubu z osobą ochrzczoną jest większym problemem niż załatwianie ślubu z nieochrzczoną (sugerowano nam totalną drogę przez mękę i konieczność załatwiania dyspens)

                    więc nie tu tylko takie podejście jest...
    • ira_07 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 18:03
      Interesuję się religioznawstwem, rozmowa z każdym człowiekiem innego wyznania/religii jest dla mnie ciekawa i wzbogacająca.

      Kościół Scjentologiczny to JEST sekta, członków zadnych nie znam, ale wystarczy trochę poczytać, zobaczyć domument.
      • p_apaja1 Re: Będąc przy temacie religii, ŚJ 30.01.12, 21:12
        O moje życie się jeden jedyny Scjentolog otarł, oszołom nie oszołom, ale gadkę miał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka