Dodaj do ulubionych

za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymywać d

06.02.12, 22:16
za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymywać darmozjada usłyszałam wczoraj od męża.
moja mina bezcenna - sama nie wiem co o tym myśleć, całą noc nie spałam bo te słowa nie dawały mi spokoju.
Obserwuj wątek
    • araceli Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 22:20
      Nie myśleć tylko zacząć działać w celu finansowego uniezależnienia się.
      • dziennik-niecodziennik Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 22:28
        ...i zlożyc wniosek rozwodowy przed nim.
        smile
      • g-ce29 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 22:39
        staram się działać ale niestety bez udokumentowanego doświadczenia z 30stką na karku i dzieckiem niewiele mogę zawojować.
        a prawie codzienne gadanie na temat pracy i pieniędzy doprowadza mnie to skrajności.
        jakakolwiek moja próba pracy zawsze mężowi się nie podoba - bo w każdej były nieduże pieniądze.
        • iuscogens Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 22:46
          Zazwyczaj na poczatku są nieduże pieniądze, poza tym lepsze nieduże niż zadne, prawda??
          Szukaj pracy koniecznie, bo mąż nie rokuje dobrze niestety.
        • attiya Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 07:10
          aha...
          czyli, zeby iść do pracy musi się ona podobać mężowi, nie tobie?
          jesteś ubezwłasnowolniona?
          podlegasz mężowi? podpisałaś intercyzę, że będziesz postępować jak mąż zyczy, pracowac jak on chce itd itd? I pewnie cała wypłata będzie mężowi przekazywana?
        • kozica111 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:16
          A ile dziecko ma lat?
    • nanuk24 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 22:39
      a dlaczego za 20 lat?
      • araceli Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 22:50
        nanuk24 napisała:
        > a dlaczego za 20 lat?

        Bo zapewne ktoś musi dziecko odchować.
        • wjw2 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 10.02.12, 09:16
          > Bo zapewne ktoś musi dziecko odchować

          - gotować
          - prać
          - ogarnąć mieszkanie

          bo Pan mąż zmęczony z pracy wraca......
      • g-ce29 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:01
        nanuk24 napisała:

        > a dlaczego za 20 lat?

        też go o to spytałam. w odpowiedzi usłyszałam, że za 20 lat jak np on będzie na rencie to z tej renty starczy kasy tylko dla niego , a nie na mnie darmozjada
        • deodyma Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 01:49


          > też go o to spytałam. w odpowiedzi usłyszałam, że za 20 lat jak np on będzie na
          > rencie to z tej renty starczy kasy tylko dla niego , a nie na mnie darmozjada


          niezle.
          a ogolnie miedzy Wami chyba nie jest dobrze, skoro wyjezdza z takimi tekstami...
        • wjw2 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 10.02.12, 09:20
          jakiej renty?

          a może emerytuta? w wieku 67 lat wg najnowszych nowelizacjibig_grin

          Tój mąż to leń i darmozjad
    • jdylag75 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 22:57
      A on tak spokojnie to rzekł i na serio? Przykre bardzo coś takiego usłyszeć, ale lepiej teraz niż za 20 lat.
      Powinnaś szukać pracy zgodnej ze swoimi oczekiwaniami a nie męża, nie zrażać się niskimi zarobkami, zazwyczaj z biegiem czasu jest lepiej, poza tym lepiej się szuka pracy gdy gdzieś już się pracuje. Niech Cię nie zraża krytyka, małżonek zapewne gderałby nawet wtedy gdybys była dyrektorem departamentu.
      Znam panie które bez historii zawodowej dobrze po 30-tce rozpoczęły życie zawodowe i dobrze im sie wiedzie wiec wiek nie jest przeszkodą.
      Ewentualne zarobki na osobny rachunek bankowy niech wpływają.
      Trzymam kciuki.
      • toxicity1 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:00
        Jeśli teraz zaczniesz pracować, to jest szansa, ze za 20 lat Twoje zarobki nie będą niskie.

        PS. Gliwice?
        • g-ce29 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:07
          toxicity1 napisała:

          > Jeśli teraz zaczniesz pracować, to jest szansa, ze za 20 lat Twoje zarobki nie
          > będą niskie.
          >

          tu gdzie mieszkam - nie są to Gliwice (skąd takie przypuszczenie?)ciężko z pracą.nie jestem w stanie zliczyć ile cv mam wysłanych.gdy już coś złapię to na umowę o dzieło na krótko co mojemu mężowi nie pasuje.nic mu nie pasuje co małe pieniądze przynosi.nawet swoją działalność gospodarczą zamknęłam bo miałam dość ciągłej paplaniny jakie to marne zyski osiągam
          > PS. Gliwice?
          • imasumak Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:09
            To przestan się oglądać na to, co jemu pasuje, tylko pomyśl o swojej przyszłości. Niech to będą na razie chociażby umowy o dzieło.
          • toxicity1 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:10
            g-ce29 napisała:

            >> >
            > tu gdzie mieszkam - nie są to Gliwice (skąd takie przypuszczenie?)

            Bo w przypadku tego miasta stosuje się skrót G-ce.
            Sosnowiec to S-c.
            • g-ce29 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:17
              toxicity1 napisała:

              > g-ce29 napisała:
              >
              > >> >
              > > tu gdzie mieszkam - nie są to Gliwice (skąd takie przypuszczenie?)
              >
              > Bo w przypadku tego miasta stosuje się skrót G-ce.
              > Sosnowiec to S-c.


              zbieg okoliczności - w moim przypadku chodzi o coś innego
          • mysia-mysia Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 08:52
            zamknęłaś swoją własną działalność bo miałaś dość jego paplaniny??? no chyba coś tu nie tak jest. weź się dziewczyno w garść
            • lampka_witoszowska Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 09:10
              też mi to brzydko zgrzytnęło
              autorka powoli staje się własnością pana
              oj oj

              a dziecko patrzy i się martwi, a potem będzie powielać
      • upartamama Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 09:28
        z doświadczenie wiem, że ile się wywalczy na początku to tyle masz przez długi długi czas. Nie liczyłabym się z tym, że z małych pieniędzy szybko zrobią się duże a nawet średnie.
    • nabakier Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:04
      Takich słów się nie zapomina. Pan jest do odstrzału.
      • g-ce29 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:09
        nabakier napisała:

        > Takich słów się nie zapomina. Pan jest do odstrzału.

        nie zapomina się oj nie.strasznie mnie to uderzyło.
        nie raz powiedział mi coś przykrego ale tym razem przeszedł samego siebie.
        to człowiek robi wszystko stara się, on w domu i z dzieckiem nic a tu takie teksty
        • nabakier Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:16
          Niezależnie od wszystkiego, zacznij szukać pracy. Jemu już naprawdę nie możesz ufać.
          • nglka Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 02:41
            nabakier napisała:

            > Niezależnie od wszystkiego, zacznij szukać pracy. Jemu już naprawdę nie możesz
            > ufać.

            Podpisuję się.
            Moja złośliwość podpowiada mi, by pracy zacząć szukać w domu. Pobierać opłaty za wykonanie prania, wywieszenie, złożenie, prasowanie, gotowanie; kasować go także w połowie za czynności wykonywane przy dziecku, wszak dziecko w połowie "jego".
            Obawiam się, że dobrze na tym nie wyjdzie. A jeśli ma resztki rozsądku pod czaszką, to da mu do myślenia.

            Ps: renta nie renta, przy rozwodzie możesz wnioskować o alimenty na siebie, więc śmiało możesz mężowi rzec, że z tego skorzystasz. Praca w domu to PRACA.
            • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:10
              śmieję się po prostu jak czytam takie "porady" alimenty na siebie??????? Na jakiej podstawie????? Ludzie, no żal po prostu jaki poziom wyedukowania społecznego jest.
              • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:23
                Właśnie się wykazałaś brakiem podstawowej edukacji w tej materii, więc nie ośmieszaj się dalej.
                • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:48
                  rozwód musiałby byc z wyłacznej jego winy, żeby ona mogła dostać alimenty na siebie. A Ty na jakiej podstawie klepiesz swoje bzdury i wprowadzasz autorke w błąd????
                  • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:59
                    Gdzie wprowadziłam autorkę w błąd? Naprawdę nie umiesz czytać.
                    • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:05
                      odpisałas na mój wpis o alimentach w następujący sposób:

                      Właśnie się wykazałaś brakiem podstawowej edukacji w tej materii, więc nie ośmieszaj się dalej.


                      wiesz cos więcej niż ja nt. alimentów ? Czy co miała ta uwaga na celu?
                      • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:08
                        Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. W którym miejscu wprowadziłam autorkę psota w błąd?
              • nglka Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:40
                kobieta306 napisała:

                > śmieję się po prostu jak czytam takie "porady" alimenty na siebie??????? Na jak
                > iej podstawie????? Ludzie, no żal po prostu jaki poziom wyedukowania społeczneg
                > o jest.

                woja edukacja leży. Nie wprowadzaj autorki w błąd. Jak najbardziej może ona wnioskować o przyznanie alimentów w momencie, gdy mąż "postanowi ją ukarać" finansowo.
          • anorektycznazdzira Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 07:14
            Podpiszę się.
    • imasumak Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 06.02.12, 23:07
      Przyjemniaczek.
      Idź do pracy i zacznij zabezpieczać tyły.
      • kiszczynska Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 00:09
        boZe, dobrze, ze ja sie zabepieczylam

        (mam 3 nieruchomosci na wynajem jakby cotongue_out)
        • lewapinger Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 09:34
          To i na słownik ortograficzny masz, zainwestuj, zapewniam, że warto.


          kiszczynska napisała:

          > boZe, dobrze, ze ja sie zabepieczylam
          >
          > (mam 3 nieruchomosci na wynajem jakby cotongue_out)

    • aleksandra1357 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 00:25
      Jak dla mnie - tylko rozwód. Sorry.
      • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:07
        rozwiedzie sie i co???? Dokąd pójdzie? Pracy nie ma, to z czego zyc bedzie? z alimentów?
    • fajnyrobal Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 01:06
      Ja na to bym mu odpowiedziała, że jak jemu coś się nie daj Boże stanie to go zostawisz, bo po co ci darmozjad i bezużyteczny chłop - chamstwo za chamstwo. Mina pana bezcenna.
      Facet do odstrzału bezdyskusyjnie.
    • zebra12 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 05:54
      To samo sobie pomyślałam o swoim mężu - gdy jeszcze byliśmy małżeństwem: nie będę utrzymywać darmozjada. Nigdy nie pracował, wiecznie szukał pracy. Jak on sobie wyobraża życie z jednej renty/emerytury po latach? A jak mnie braknie? Co on zostawi dzieciom?
      Obecnie znalazł sobie inną kobietę, która go utrzymuje i bardzo mu współczuje, że biedak pracy nie może znaleźć od 20 lat.
      • nabakier Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 07:39
        Rozumiem, że Twój mąż urodził i wychowywał Wasze dzieci oraz pracował dzielnie w domu, jak Autorka wątku? I że nie podobało ci się, gdy znajdywał prace, bo były zbyt mało płatne, albo "nie takie"?
        Bo jeśli nie, to po jakiego kija porównujesz jej sytuację z Twoją?
        • zebra12 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 08.02.12, 11:26
          Nie urodził, nie wychował, bo "pracował". Ale fakt jest faktem, że byłaby tylko jedna renta/emerytura bez względu co by robił, chyba, że poszedłby do zwykłej pracy.
          Ja dzieci urodziłam, wychowałam i utrzymywałam. Fakt, że miały mnie mniej niż w przypadku matki spędzającej czas w domu, ale skoro muszę być facetem i kobietą zarazem to wyjścia nie ma. Czuję się za rodzinę odpowiedzialna.
          Ja nie umniejszam roli autorki wątku - absolutnie, ale w życiu nie chciałabym pozostawać na utrzymaniu męża, bo różnie bywa w życiu... Tak, zwłaszcza w przypadku posiadania dzieci. Trudno, niech się dzielą wychowywaniem dzieci, sprzątaniem i gotowaniem, ale praca to podstawa. Chyba, że autorka woli żyć jak dotychczas uważając, że spełnia ważną misję. Tylko, czy mąż tez tak uważa?
      • default Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 08:32
        zebra12 napisała:

        > . Nigdy nie pracował, wiecznie szukał pracy. biedak pracy nie może znaleźć od 20 lat.

        Ferdek Kiepski ?
        smile
        • opium74 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 09:03
          trzeba było odpowiedzieć :
          "Kochanie, mężczyźni zyją krócej. Za 20 lat to ja spokojnie bedę żyła z Twojej renty i nawet znicza Ci nie przyniose bo wreszcie odetchnę i odpocznę od ciecie" suspicious
          • m_india Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 10.02.12, 09:59
            big_grin
      • mnb0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:09
        No wlasnie - i o twoim bylym mezu wszyscy mysla "darmozjad". A wiele kobiet ma identyczny sposob na zycie i jakos nikt sie ich nie czepia.
        • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:19
          mnb0 napisała:

          > No wlasnie - i o twoim bylym mezu wszyscy mysla "darmozjad". A wiele kobiet ma
          > identyczny sposob na zycie i jakos nikt sie ich nie czepia.

          a jak ktoś złe słowo na taka kobietę powie, to mu zarzucaja, że zazdrości.
          Ja nikomu nie zazdroszczę, bo nie mam czego. Sama zyje na dobrym poziomie. Plus mam taki, że z ręka w nockinu przez męża/partnera nie zostanę. Za 20 lat, nawet jak mnie zechce wymienić na lepszy model, bedę nadal miała to samo, co mam. A uwierz mi, że ja akurat przeszłam przez rozwód i wiem o czym pisze z autopsji.
        • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:57
          Różnica między mężem Zebry a autorką wątku jest taka, że ten pierwszy nie tylko pasożytował na żonie i dzieciach, ale się w ogóle domem i dziećmi nie zajmował, w przeciwieństwie do autorki wątku. Ot, taki drobiażdżek, a mający niebagatelne znaczenie.
    • lilly811 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 09:11
      wk...wia mnie, że kobiety społeczeństwo stawia właśnie w takiej sytuacji! Jak jest piekna, młoda i bez zobowiązań to ma świat u swych stóp, ukochany kwiaty przynosi, gotuje, sprząta, opowiada farmazony, że z nim będzie jak w niebie a potem kobieta rodzi mu w bólach dzieci, opiekuje się nimi, zaczyna sprzątać, gotować, siedzi sama w domu dla dobra dzieci- ktoś w końcu musi z nimi siedzieć (!) i wtedy się właśnie dowiaduje, że jest k... darmozjadem! no ludzie!
      jak bym usłyszała taki tekst to bym w furię wpadła i nie wiem czy patrzyłabym na cokolwiek- po co k.... 20 lat?! rozwiedźmy się teraz!!!!
      • g-ce29 do illy811 07.02.12, 23:29
        lilly811 napisała:

        > wk...wia mnie, że kobiety społeczeństwo stawia właśnie w takiej sytuacji! Jak j
        > est piekna, młoda i bez zobowiązań to ma świat u swych stóp,ukochany kwiaty pr
        > zynosi, gotuje, sprząta, opowiada farmazony, że z nim będzie jak w niebie a pot
        > em kobieta rodzi mu w bólach dzieci, opiekuje się nimi, zaczyna sprzątać, gotow
        > ać, siedzi sama w domu dla dobra dzieci- ktoś w końcu musi z nimi siedzieć (!)
        > i wtedy się właśnie dowiaduje, że jest k... darmozjadem! no ludzie!

        masz całkowitą rację - tak właśnie wygląda rzeczywistość.człowiek stara się jak może daje z siebie wszystko.zajmuje się dzieckiem , domem i wszystkim co jest z tym związane a później słyszy, że nic nie robi i że darmozjad.
        ktoś powyżej napisał, że zajmowanie się tym wszystkim to też PRACA - prawda bo gdybym chciała aby ktoś zrobił to za mnie to nie wypłaciłabym się.

        kobiety stawiane są w mało komfortowej sytuacji- jak są młode i bezdzietne to mogą osiągnąć wszystko (o ile podpiszą u potencjalnego pracodawcy oświadczenie, że w najbliższym czasie nie zajdą w ciążę).jak już mają dzieci i szukają pracy to się nie nadają bo dzieci czasem chorują więc mamy będą na L4.Kobiety zostają więc w domu - ja jestem tego przykładem.zarabiam tyle ile mogę i kiedy mam możliwość, a mimo tego słyszę takie słowa od męża...
        • nowi-jka Re: do illy811 10.02.12, 10:28
          a ja czytac tego nie moge
          nie nzam cie i nie mam wszytskcih "danych" zeby oceniac ale na podstawie tego urywka co napisałaś
          jedyna co "pracuje"w domu sie znalazła
          moze mezowi nie pasuej Twoja roszczeniowa postawa a dawanie do zrozumienia ze łapiesz sie bele czego zamiast pozadnej pracy nie przynosi efektu wiec pojechal z grubej rury - fakt tak ze zapomneic nie sposób
          przestan jako jedyna na ziemi "pracowac" w tym domu a zacznij zarabiać
          mam dwójke dzieci, choruja mi bardzo czesto, pracuje na cały etat i jakos rade daje i nie mam spzrataczki prasowaczki praczki i kucharki a wszelka pomoc zaproponaopwana przez babcie jest zamachem na moja samodzielnosc
          Ile to Twoje dziecko ma lat bo nie odpowiedziałaś??
    • donkaczka Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 09:17
      i pan nadal zyje? a przynajmniej na oiomie nie lezy?
    • xxe-lka Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 09:30
      Myślę, że bym się ulitowała i nie kazała mu czekać aż tych dwudziestu lat
    • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 09:49
      Facet zniszczył ci twoją wiarę w siebie. Powinnaś się udać do psychologa i porozmawiać na temat jakiejś terapii. Bez wiary w siebie nic nie osiągniesz, bo gość w zarodku będzie ją gasił. A wiarę możesz odzyskać przez terapię. Od tego bym zaczęła, gdybym była na twoim miejscu.
      Zazwyczaj jest tak, że zmiana postawy jednego z małżonków powoduje zmianę w drugim.
      • black-cat Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:02
        terapia kosztuje niestety. Najlepszą terapią byłoby znalezienie pracy i niezależność finansowa.
        • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:05
          No nie mów, że psychologie nie przyjmują w ramach NFZ?
          • tautschinsky Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:57
            rosapulchra-0 napisała:

            > No nie mów, że psychologie nie przyjmują w ramach NFZ?

            Jezu, co za chrzanienie! Terapia na złamany paznokieć, terapia
            na złamany obcas.

            Jej nie terapia jest potrzebna, ale PRACA i niezależność finansowa
            od już. Ma 30 lat, niech jej szuka. Bo na razie to jedynie wymówki,
            jak widzę, znajduje. Bo mąż coś nieprzyjemnego powiedział o jej
            zarobkach, to zamknęła biznes, bo wysyła cv i pracy w regionie nie
            ma. Za 10-20 lat dla niej pracy będzie dużo mniej niż teraz. A terapię
            będzie mogła sobie wsadzić gdzieś. Do PRACY, DO PRACY!

            To, czy z nim będziesz, to inna kwestia - sama ją rozważ. Bez pracy
            się obejdzie. Siedzenie w domu to temat zamknięty! On ma dość
            utrzymywania ciebie i WYRAŹNIE tobie to powiedział. Szukać pracy
            można jakiś czas. Ty z pewnością przekraczasz wszelkie normy. Gdyby
            to mąż szukał pracy i nie znajdował, teksty byłby takie: walizki za drzwi,
            alimenty na dziecko, rozwód. On tobie tylko powiedział, żeby ruszyła
            tyłek do pracy, bo nie zamierza na ciebie pracować za 20 lat a widząc,
            żeś nieskora do pracy, nie widzi tej przyszłości inaczej. Do pracy, do
            pracy!
          • black-cat Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:59
            Przyjmują, a jakże. Do mojej znajomej - psycholog w jednym ze szpitali w tym roku nie ma już miejscsad
            Ot, smutna rzeczywistość. Być może w mniejszych miastach wygląda to nieco lepiej.
    • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:05
      nie dziwie się temu facetowi zupełnie. Równiez nie miałabym zamiaru utrzymywać swojego małżonka, wiecznie siedzacego w domu, podczas gdy ja miałabym naginac w pracy.
      Ciesz się, że on Ci to uświadomił teraz i że masz jeszcze szansę zadziałać. Nie cierpię leni i darmozjadów w żadnej formie, ani męskiej ani żeńskiej.
      • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:22
        Bo sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie, mycie okien, robienie zakupów, to nie praca. Samo się zrobi.
        Cóż za prymitywne podejście, normalnie dawno takiego kołka nie czytałam.
        • yoko0202 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:32
          rosapulchra-0 napisała:

          > Bo sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie, mycie okien, robienie zakupów, to
          > nie praca. Samo się zrobi.
          > Cóż za prymitywne podejście, normalnie dawno takiego kołka nie czytałam.

          no chwilę moment, takie rzeczy wyobraź sobie wykonują również kobiety, które pracują zawodowo, i nikt im medalu nie daje, ogarnianie domu to normalna ludzka rzecz.

          to nie jest prymitywne podejście, tylko realistyczne.
          jak dla mnie, facet wypowiadający takie słowa do własnej żony jest zdecydowanie do odstrzału, natomiast żona, która od lat siedzi w domu i twierdzi, że z pracą jest ciężko, powinna zebrać się do kupy i jednak iść zarobić na dom.
          chciałabym się zapytać, kiedy z pracą było łatwo? no kiedy? a jednak jakoś tak dziwnie się składa, że Ci którzy naprawdę chcą/muszą zarabiać, robotę jakąś mają.
          • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:40
            Rozumiem, że zatrudnienie pomocy domowej masz za darmo? To, że ciebie nie stać na posiadanie gosposi nie oznacza, że jej praca jest darmowa, tak?
            • yoko0202 ??? 07.02.12, 11:00
              rosapulchra-0 napisała:

              > Rozumiem, że zatrudnienie pomocy domowej masz za darmo? To, że ciebie nie stać
              > na posiadanie gosposi nie oznacza, że jej praca jest darmowa, tak?

              nie rozumiem o co Ci chodzi, co ma z tym wszystkim wspólnego pomoc domowa?
              napisałam, że kobiety pracujące zawodowo również normalnie ogarniają dom, więc dla mnie

              fakt, że pani ogarnia dom nie może być jedynym argumentem nieposiadania pracy zawodowej.
              jeżeli natomiast pani ogarnia dom, nie pracuje zawodowo, i wszyscy są szczęśliwi łącznie z mężem, który musi na to wszystko zarobić, to ja nie widzę żadnego problemu. z tym że autorka wątku problem ewidentnie jednak ma.
              • rosapulchra-0 Re: ??? 07.02.12, 11:04
                No to może sobie poczytaj, jak pan w zanadrzu spala wszelką inicjatywę pani w związku z pracą. Żadna mu się nie podoba, wszędzie jej za mało płacą i ma jej nie brać.
                Jest w tym małżeństwie zupełnie inny problem niż tylko sprzątanie w domu, a wasze dywagacje na temat pasożytnictwa pani są prymitywne i płytkie.
                • rosapulchra-0 *w zarodku n/t 07.02.12, 11:05

                • yoko0202 Re: ??? 07.02.12, 11:08
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > No to może sobie poczytaj, jak pan w zanadrzu spala wszelką inicjatywę pani w z
                  > wiązku z pracą. Żadna mu się nie podoba, wszędzie jej za mało płacą i ma jej ni
                  > e brać.

                  wiesz co, ostatni raz jak ktoś mi mówił co ma robić, to zdaje się było jakieś 20 lat temu i był to mój ojciec, potem już sobie nie pozwoliłam.
                  skoro autorka daje się niemalże ubezwłasnowolnić panu o skłonnościach dyktatorskich, to niech się nie dziwi

                  > Jest w tym małżeństwie zupełnie inny problem niż tylko sprzątanie w domu, a was
                  > ze dywagacje na temat pasożytnictwa pani są prymitywne i płytkie.

                  kwestię sprzątania to Ty podniosłaśsmile nie wspomniałam słowem o pasożytnictwie, moim zdaniem autorka powinna po prostu znaleźć pracę nie pytając jaśnie księcia o zdanie.
                  • rosapulchra-0 Re: ??? 07.02.12, 11:14
                    Nie, nie, ja tylko odpowiedziałam na post tej kobiety_cośtam, bo uważam, że pisze bzdury i to w dodatku krzywdzące dla autorki posta.
                    To, że ty nie dajesz sobą pomiatać, nie oznacza, że nie ma takich ludzi na świecie, prawda?
                    I wszystkie dziewczyny, jak jeden mąż, doradziły jej znalezienie pracy jak najszybciej i zabezpieczenie sobie przyszłości, jeśli jej mąż tak do niej potrafił już dziś powiedzieć. Ja, zdaje się, że jako jedyna, doradziłam pójście do psychologa i na terapię, bo bez tego i wiary w siebie autorka posta IHMO niewiele osiągnie. Uważam, że jeśli ona nie zmieni swojej postawy (a to zrobi przez zmianę w sposobie myślenia o sobie samej przede wszystkim), to nic nie wskóra, żadnej pracy nie znajdzie, a przyszłości swojej czy dziecka nie zabezpieczy.
                    • g-ce29 do rosapulchra-0 i tych co mają inne zdanie niżona 07.02.12, 23:49
                      rosapulchra-0 napisała:
                      > I wszystkie dziewczyny, jak jeden mąż, doradziły jej znalezienie pracy jak najs
                      > zybciej i zabezpieczenie sobie przyszłości,
                      Ja, zdaje się, że jako jedyna, doradziłam pójście do psych
                      > ologa i na terapię, bo bez tego i wiary w siebie autorka posta IHMO niewiele os
                      > iągnie.

                      dziękuję Ci, że dopatrzyłaś się mojego problemu.tak jak mówisz każdy radzi pójście do pracy, a prawie nikt nie przeczytał tego ,że pracowałam, próbowałam w kilku miejscach.miałam nawet swoją działalność ale mąż szybko mnie zgasił jak zobaczył moje dochody.innym łatwo powiedzieć"co to za kobieta co rezygnuje bo mąż gada", tylko ciekawe czy któraś z tych osób byłaby w stanie słyszeć codziennie, że to co się robi jest bez sensu, że za małe pieniądze są z tego i tak wkoło.nie dość , że wysłuchiwanie tego wszystkiego to jeszcze wszystkie sprawy na mojej głowie.
                      jedna z osób napisała, że kobiety pracują zawodowo i zajmują się domem i dziećmi i jakoś nikt im medalu za to nie daje .owszem pracują i zajmują się domem - pytanie czy same?wątpię - pewnie obowiązki są podzielone, a u mnie nawet jak ja pracowałam to i tak wszystko zostało bez zmian, żadnej pomocy, wsparcia i dobrego słowa.
                      • nglka Re: do rosapulchra-0 i tych co mają inne zdanie n 08.02.12, 00:18
                        g-ce29 napisała:

                        > tylko ciekawe czy któraś z tych osób byłaby w stanie słyszeć codziennie,
                        > że to co się robi jest bez sensu, że za małe pieniądze są z tego i tak wkoło.n
                        > ie dość , że wysłuchiwanie tego wszystkiego to jeszcze wszystkie sprawy na moje
                        > j głowie.

                        Ja smile Mimo, że rozumiem Twój problem [choć mąż nigdy w ten sposób się do mnie nie odezwał] to od 2 lat słyszę że to, co robię, jest mało dochodowe i bezsensowne, że lepiej gdybym poszła do "normalnej" pracy [jakbym zajmowała się nienormalną] - z głodu nie przymieramy, na rachunki nie brakuje. Niemniej ja mam to głęboko w de i jak to mówią: robię swoje. Niestety tak jest w działalności, że są miesiące grube i chude a ktoś, kto nie ma drygu do prowadzenia dg i pół życia przepracował na posadzie - rzadko zrozumie, że tak, to jest normalne, że w jednym miesiącu są 4k a w drugim nic. Albo nie chce rozumieć. I normalne jest, że rozkręcanie działalności to najpierw straty, potem na zero a dopiero późnij na plus.
                        MUSISZ o siebie zadbać sama, za Ciebie tego nikt nie zrobi. Uwierz mi, w sytuacjach mocno konfliktowych Twój mąż nie będzie się czuł już tak pewnie jak teraz i zejdzie z tonu - mając świadomość, że nie jesteś osłem uzależnionym w 100% od swojego pana i władcy - a kobietą, która w razie czego - choćby z trudem, ale jednak - poradzi sobie sama.

                        > owszem pracują i zajmują się domem - p
                        > ytanie czy same?

                        Bardzo dobre pytanie.
                        Z pewnością w normalnych związkach- nie same.
                        Ja robię pranie, ogarniam chatę, czasem coś ugotuję, poskładam pranie, powkładam do szaf - bo nie sprawia mi to ogromnego problemu i mam na to więcej czasu niż mąż. Mąż za to załatwia sprawy urzędowe i lata po mieście, często robiąc zakupy po drodze z pracy, bo z kolei jemu lepiej i wygodniej w ten sposób.
                        Ale to też nie stało się samo z siebie. Mój mąż pochodzi z rodziny, w której prawie wszystko robiła mama [mimo, że też pracowała zawodowo] - trzeba było się w tej kwestii dotrzeć i wcale nie leciał do podziału obowiązków tak chętnie.
                        Ja myślę, że gdzieś zrobiłaś za dużo błędów. Ciężko oceniać konkretnie bo nie znam Ciebie ani Twojego życia... mogę jedynie przypuszczać, że zbyt długo ochoczo Go we wszystkim wyręczałaś albo na zbyt wiele się godziłaś [asertywność to dobra rzecz].
                        Skoro widzisz jak wiel problemów u Was jest - jeszcze nie jest za późno by olać jojki męża i zacząć coś robić w kierunku znalezienia pracy lub otwarcia działalności.
                        • g-ce29 do nglka 08.02.12, 00:42
                          nglka napisała:
                          od 2 lat słyszę że to, co robię, jest mało dochodowe i bezsensow
                          > ne, że lepiej gdybym poszła do "normalnej" pracy.

                          skąd ja to znam "normalna praca" smile nawet nie wiesz ile ja już to razy słyszałam.

                          >Niestety tak jest w działalności, że są
                          > miesiące grube i chude a ktoś, kto nie ma drygu do prowadzenia dg i pół życia p
                          > rzepracował na posadzie - rzadko zrozumie, że tak, to jest normalne, że w jedny
                          > m miesiącu są 4k a w drugim nic.I normalne jest, że ro
                          > zkręcanie działalności to najpierw straty, potem na zero a dopiero późnij na pl
                          > us.

                          ja doskonale o tym wiem i wielokrotnie mężowi to tłumaczyłam.u mnie sytuacja była dobra bo ja już na początku ku zdziwieniu innych wychodziłam na plus.
                          ale jemu było mało, a jak zdarzyło się że potrzebowałam jednorazowo w czymś pomocy to ile później gadania było jak to on się musi na pomagać.
                          a i jeszcze nie odpowiadało mu to, że za daleko miejsca zamieszkania to było i eksploatowałam dużo samochód a to kosztuje przecież.
                          • nglka Re: do nglka 08.02.12, 00:59
                            Szkoda, że odpuściłaś.
                            Nie powinnaś była.
                            Codziennie po 50 razy powtarzaj sobie "pracuję dla siebie i będę pracować da siebie bez względu na to, co na to mąż - bo muszę mieć za co żyć, jeśli mąż postanowi odejść" - w pewnym momencie zaczniesz w to wierzyć, czego Ci życzę.

                            Ps: ja mam wrażenie, że mój małż w ten sposób wyraża swoje niezadowolenie faktem iż moja praca realnie mnie kręci a on ze swoją wytrzymać nie może; to bardzo częsta, ludzka reakcja na coś, czego ktoś nie może mieć - taki typ; to nie jest powód do odpuszczenia
                            • g-ce29 Re: do nglka 08.02.12, 01:12
                              nglka napisała:

                              > Ps: ja mam wrażenie, że mój małż w ten sposób wyraża swoje niezadowolenie fakte
                              > m iż moja praca realnie mnie kręci a on ze swoją wytrzymać nie może; to bardzo
                              > częsta, ludzka reakcja na coś, czego ktoś nie może mieć - taki typ; to nie jest
                              > powód do odpuszczenia

                              powiem Ci, że coś w tym jest.ważne jest to aby robić to co się lubi.

                              Ty robisz to o czym ja zawsze marzyłam ale jak chciałam działalność w tym kierunku otworzyć to od razu słyszałam,że to głupi pomysł,że to praca dla emerytów i leniów co na etat nie chcą iść.otworzyłam więc inny rodzaj działalności która wiemy jak się zakończyła
                              • nglka Re: do nglka 08.02.12, 01:21
                                To teraz otwórz taką, która sprawia ci przyjemność jeśli wiesz, że to może się udać - i olej biadolenie; żyjesz także dla siebie; za 20 lat czasu nie cofniesz, teraz możesz zrobić coś, za co będziesz sobie za te 20 lat dziękować.

                                Zrozum - takim działaniem nie szkodzisz, możesz sobie tylko i wyłącznie pomóc. Naprawdę da się olać takie głupie gadanie, wystarczy sobie wyobrazić możliwe głupie powody dla których wypowiadana jest jadowita krytyka Twoich posunięć. akie wyobrażenia nie tylko pomagają w upewnieniu że dobrze robisz ale i motywują do dalszego działania.
                                Mnie to wkurza tylko gdy mam słabszy dzień, w inne dni puszczam mimo uszu.
                                I gdy ten słabszy dzień nastąpi i słucham i słucham i słucham narzekań, to ruszam mózgownicą - że najwyraźniej małż nie może pogodzić się ze świadomością iż potrafię z palnikiem w ręku siedzieć 10 godzin i po skończonej pracy czuć radość a zmęczenie jest przyjemne (!). Żeby było śmieszniej - ten pomysł podsunął mi sam małż, kiedyś, przy zupełnie innej okazji - wtedy to dotyczyło prześladowania mnie przez jakąś nawiedzoną panią i krytykowani na każdym kroku.
                                Działa.
                      • rosapulchra-0 Re: do rosapulchra-0 i tych co mają inne zdanie n 08.02.12, 10:20
                        Czytając twoje kolejne posty nadal się będę upierać przy terapii. Nie masz w mężu żadnego wsparcia i jeśli sama go sobie nie wypracujesz, to na męża nie masz co liczyć. Pomijam jego chamstwo wobec ciebie i ciągłe cię gnojenie i zabijanie w zarodku wszelkich chęci do poprawy swojego bytu, ale jego malkontenctwo cię po prostu zniszczy i tylko twarde przeciwstawienie się może pomóc. A to możesz osiągnąć mając wiarę w swoje możliwości. Tej wiary dziś nie masz, jesteś mu całkowicie podporządkowana i to jest to, co powinnaś zmienić.
                • mnb0 Re: ??? 07.02.12, 11:54
                  Zgadzam sie z yoko. Gdyby chciala isc do pracy, to by poszla. Co to za usprawiedliwianie, ze "maz mi nie da isc do pracy"? Do kaloryfera przywiazuje?
                  • rosapulchra-0 Re: ??? 07.02.12, 11:59
                    No właśnie - zabrakło wyobraźni, prawda? A i tacy ludzie, jak autorka wątku, istnieją i są całkowicie podporządkowani swoim najbliższym, w tym przypadku mężowi. Dlatego uważam, że dziewczyna powinna jak najszybciej iść do psychologa i rozpocząć terapię, bo bez niej będzie jej bardzo ciężko przeciwstawić się mężowi.
                    • nabakier Re: ??? 07.02.12, 12:16
                      Rosa, nie wytłumaczysz. Dla takich ludzi to każdy jest "sam sobie winien". Nie rozumieją, że między zjawiskami występują zależności. Że takie zjawiska jak przemoc psychiczna, alkoholizm itp wykraczają poza: "sam sobie winien" i "jak zechce, to sobie poradzi".
                      A drzewo, jak zechce, to samo się przesadzi (przesadzając tongue_out)
                    • mnb0 Re: ??? 07.02.12, 12:34
                      A moze zwyczajnie traktuja to jako wymowke dla wlasnego... lenistwa? smile Poszlabym do pracy, ale maz mi nie pozwala.
                      • nabakier Re: ??? 07.02.12, 12:41
                        j.w.
                      • g-ce29 do mnb0 07.02.12, 23:55
                        mnb0 napisała:

                        > A moze zwyczajnie traktuja to jako wymowke dla wlasnego... lenistwa? smile Poszla
                        > bym do pracy, ale maz mi nie pozwala.

                        nie napisałam,że mąż mi nie pozwala.mąż usilnie dąży do tego ,żebym poszła do pracy, tylko jak już coś mam to wynagrodzenie mu nie odpowiada.
                        pewnie chciałby abym miała taką pracę, żebym zarabiała przynajmniej tyle co on , a najlepiej więcej od niego.tak jest u niego w pracy, że żóny kolegów mają większe dochody od jego kolegów a jego żona nie.

                        nie wiem dlaczego piszesz mi o lenistwie - ja mając zlecenia które robię w domu pracuję tygodniowo dwa razy więcej od męża.
                        • wjw2 Re: do mnb0 10.02.12, 09:45
                          > pewnie chciałby abym miała taką pracę, żebym zarabiała przynajmniej tyle co on
                          > , a najlepiej więcej od niego.tak jest u niego w pracy, że żóny kolegów mają wi
                          > ększe dochody od jego kolegów a jego żona nie.



                          To ile ten Twój "mąż Pan i władca zarabia" 2,5 tys??????

                          Coś mi się zdaje, że małżonek to nauczyciel, czy tez inna sfera budżetowa. Zarobi ledwo co średnią krajową i jho, ho, ho jaki to z niego gieroj......

                          Dziewczyno, nie oglądaj się na niego idź do pracy, czy też otwieraj tę działalność, nawet gdybyś miała zarobić 1 tys, lepiej go mieć niż nie mieć.

          • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:49
            otóż to
        • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:53
          kołkiem to sama jesteś, bo doradzasz i wprowadzasz w bład, pisząc chocby o alimentach. Pojęcia nie masz o czym mówisz i nie daj Boże dziewczyna posłucha Twojej rady i przejedzie się, że do końca życia popamięta.
          Czy mąż autorki wątku nie zajmuje się domem? Nie pomaga przy dziecku? Myslę, że oprócz pracy zawodowej, uczestniczy równiez w życiu domu. Jemu za to równiez nikt nie płaci.
          Siedzenie w domu na koszt drugiego małzonka (nieważne czy zony, czy męża), jeśli samemu jest się zdrowym, to zwyczajne pasozytnictwo.
          Kołkiem jesteś sama, bo nie rozumiesz o czym mowa a ryja drzesz!!
          • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 10:58
            Z ryjem to się opamiętaj suspicious
            Nie jesteś u nich w domu, więc się nie wymądrzaj, a jeśli cię stać tylko na pyskówki, to sorry, ale nie jesteś partnerem do dyskusji, tylko chamicą pospolitą, którą należy omijać szerokim łukiem.
            Nie przypominam sobie, aby doradzała autorce wątku alimenty, a ty jak nie umiesz czytać, to wróć do szkoły podstawowej czym prędzej. Kultury się tam nie nauczysz, ale składania literek do kupy może, choć szczerze wątpię. Nie pozdrawiam.
            • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:01
              czy Ty tez siedzisz w domu na koszt męża?
            • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:04
              o ile się nie myle, to Ty napisałaś mi wyżej w odpowiedzi na alimenty:
              "Właśnie się wykazałaś brakiem podstawowej edukacji w tej materii, więc nie ośmieszaj się dalej. "

              zatem wyjasnij, jak to Twoim zdaniem jest. Kiedy może była żona dostac od byłego męża alimenty po rozwodzie?
              • deodyma Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:10
                kobieta306, mam wrazenie, ze nie czytalas dokladnie tego, co napisala autorka watku.
                nie wiem tez, na jakiej podstawie nazywasz ja pasozytem i darmozjadem.
                nie trzeba znac kobiety i jej meza, zeby sie domyslic, ze ich zwiazek lezy od jakiegos czasu a rozwod i tak jest kwestia czasu.
                nie sadze, zeby autorka czekala z tym az 20 lat.

                • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:21
                  Uważam, że siedzenie na koszt współmałzonka, w ciepłym domku, kiedy samemu jest sie zdrowym, jest nieuczciwe. Tyle. Nieważne czy siedzi żona , czy siedzi mąż. Życie na cudzy koszt nie jest w porządku. Sa wyjatki, w postaci szczególnej sytuacji zyciowej, choroby własnej, choroby dziecka - ale to sa wyjatki. Zasada jest taka, że każdy dorosły zapracowuje sobie swój byt na ziemi!
                  • deodyma Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:27
                    a jednak nie czytalas uwaznie tego, co napisala autorka...
                    wroc do jej postow, przeczytaj jeszcze raz i zastanow sie nad tym, co piszesz.
                    • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:35
                      ile lat ma autorka? Czy może sama podeejmowac swoje decyzje i ponosić i konsekwencje?
                      • deodyma Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:36
                        ale Ty mnie o takie rzeczy nie pytaj a jak Cie to tak interesuje, napisz do niej na priv.
                        przeczytalas wszystkie jej posty?
              • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:17
                Np. nie musi mieć wcale rozwodu z winy małżonka. W ogóle nie musi mieć orzeczonego rozwodu, aby otrzymywać alimenty na siebie. Zabrakło ci tej wiedzy w edukacji, co?
            • beatulek Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:07
              Z tym darmozjadem to różnie jest. Jeśli jest w domu bo lubi to trochę nie teges.... ale jeśli mąz ma pracę z której nie może wyjść o takiej godzinie by odebrać dziecko z przedszkola, nie może zostawać z nim w domu gdy est przeziębione to nie powinien wymagać by żona pracowała i zapewniała opiekę dziecku.
              Jak dla mnie układ w małżeństwie, że mąż zarabia na rodzinę a kobieta dba o dom, dopilnuje dzieci, ugotuje obiad itp... jest układem bardzo dobrym tylko trochę krzywdzącym dla kobiety. Mąż się powinien cieszyć, że dzieci dopilnowane, że wracając z pracy ma obiad podany a nie kurczaka w zamrażarce i że może się rozwijać zawodowo czego nie może robić jego żona. Mowa tu oczywiście o sytuacjach gdy maz zarabia tyle, ze daje radę utrzymać rodzinę.
              • agaja5b Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 15:04
                Zgadzam się z Tobą w 100 %. Sama jestem z dziećmi w domu, starsza chodzi już do przedszkola druga w tym roku kończy 3 lata więc planuję oddać do przedszkola i zająć się pracą zawodową. Po urodzeniu pierwszej usłyszałam od męża że u niego nie ma zwolnień na dzieci tzn licz na siebie, więc powiedziałam ok nie wracam do pracy(dojazdy ok 1,5 h, niezbyt wysokie zarobki), ale ty utrzymujesz rodzinę. Jego zarobki spokojnie nam wystarczały. Mieszkaliśmy od rodziny kilkaset km, moi rodzice pracują, teściowie pomagają w opiece nad dziećmi męża siostrze. Dopóki byliśmy sami było ok ale jak czasem jego rodzinka zaczynała jatrzyć że ja nie idę do pracy i słyszałam niezłe teksty. Ja na to wszystko ze stoickim spokojem, jak krowie na rowie przedstawiałam fakty takie jakie są, i przyznawał mi rację. ale niektórych słów nie zapomnę. Nigdy nie zrezygnowałam z własnego konta w banku i niewielkich ale zawsze wpływów na nie, skończyłam właśnie podyplomówkę i się trochę przekwalifikowałam i szukam pracy. Nikt mi nie będzie pluł w twarz, bo własne dzieci wychowywałam sama, a mąż robił w tym czasie karierę, łożył na utrzymanie to przecież nie na cudze tylko własne. Niektórym facetom niestety perspektywa kończy się na kopulacji a co dalej to nie ich broszka, przecież to takie niecodzienne zjawisko, że dzieci się same nie pilnują, wymagają opieki i utrzymania przez kilkanaście lat.
            • eliszka25 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:23
              wiesz co, jak bym ja uslyszala cos takiego od mojego meza, to chyba bym mu odpowiedziala, ze po co czekac 20 lat? mozemy teraz. tez jestem w domu z dziecmi, ale na szczescie moj maz jest normalny, bo nie uwaza mnie za darmozjada. a kiedy sama probowalam go kiedys wybadac, co tak naprawde mysli, to uslyszalam "dziewczyno, ty liczylas ile my oszczedzamy przez to, ze to ty jestes w domu". no i faktycznie, bo gdyby trzeba bylo zaplacic za przedszkole dla obu, jakas pania do sprzatania choc raz w tygodniu itp, to by to wyszlo calkiem sporo. za samo przedszkole dla obu zaplacilibysmy jakies 4 tys. frankow.

              moze tez podlicz mezowi np. koszt przedszkola, sprzatania, obiady itp. i spytaj, czy nadal sadzi, ze jestes darmozjadem. chociaz w sumie, to watpie zeby zmienil swoja postawe. moim zdaniem twoim najwiekszym bledem bylo zamkniecie wlasnej dzialalnosci. niepotrzebnie pozbywalas sie czegoc, co bylo twoje, nawet jesli dochody niewielkie. nie ogladaj sie na burczenie meza, tylko szukaj pracy jakiejkolwiek. co to znaczy, ze jemu sie nie podoba - on bedzie pracowal czy ty? zacznij sie zabezpieczac jak najszybciej, bo moze on wcale nie ma zamiaru czekac tych 20 lat. a poza tym, czy ty masz zamiar 20 lat byc z dzieckiem w domu? raczej watpie, wiec nie wiem, skad u twojego meza takie plany.

              absolutnie nie daj sie zdolowac mezowi! jak bedzie marudzil, ze praca znow nie taka, to mu odpowiedz, ze mozesz pracowac albo byc darmozjadem, co woli. no i koniecznie zalozylabym sobie jakies konto, na ktore wplacalabym czesc dochodow, zeby byly na tzw. "czarna godzine", bo z takim "kochajacym" mezem, to nic nie wiadomo.

              trzymam kciuki i zycze powodzenia!
              • g-ce29 do eliszka25 - KOSZTY 08.02.12, 00:16
                eliszka25 napisała:
                > moze tez podlicz mezowi np. koszt przedszkola, sprzatania, obiady itp. i spytaj
                > , czy nadal sadzi, ze jestes darmozjadem.

                podliczałam mu to kiedyś.w sumie to za samo przedszkole (państwowe) musiałabym zapłacić ok 700 zł, do tego około 200 zł minimum na dojazdy do pracy to już jest 900zł, a tu gdzie mieszkam propozycje wynagrodzenia to ok 1200zł, zostaje więc 300zł na plus.
                więcej to ja miałam jak 4 lata dorabiałam sprzątając biura wieczorami.
            • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:23
              rosapulchra-0 napisała:

              > Z ryjem to się opamiętaj suspicious


              skoro nazywasz mnie "kołkiem", to i ja nie musze się "opamietywac z ryjem"
              Naucz się, że jak komus dajesz w gębę, to mozesz równiez oberwac sama. Takie zycie.
              • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:27
                Jeśli zachowujesz się jak kołek, to licz się z tym, że zostaniesz tak nazwana.
                • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:33
                  to odpisz mi proszę rzeczowo i merytorycznie, gdzie zachowałam się jak kołek pisząc o alimentach. Tam własnie dałas mi taka odpwoiedź, w związku z tym dotyczyła ona własnie tego wpisu.

                  Zatem - dlaczego jestem kołkiem twierdząc, że musi być wyłączna wina jednej strony, by druga mogła otrzymac alimenty na siebie. Czekam na rzeczowa odpowiedź. I nie pisz "na około" aby zamydlić, tylko odnieś się do mojego wpisu o alimentach.
                  • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 11:39
                    Może przypomnę ci, w którym miejscu dokładnie użyłam słowa kołek:

                    kobieta306 07.02.12, 10:05 Odpowiedz
                    nie dziwie się temu facetowi zupełnie. Równiez nie miałabym zamiaru utrzymywać swojego małżonka, wiecznie siedzacego w domu, podczas gdy ja miałabym naginac w pracy.
                    Ciesz się, że on Ci to uświadomił teraz i że masz jeszcze szansę zadziałać. Nie cierpię leni i darmozjadów w żadnej formie, ani męskiej ani żeńskiej.

                    rosapulchra-0 07.02.12, 10:22 Odpowiedz
                    Bo sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie, mycie okien, robienie zakupów, to nie praca. Samo się zrobi.
                    Cóż za prymitywne podejście, normalnie dawno takiego kołka nie czytałam.


                    Znajdź słowo "alimenty".
          • g-ce29 do kobieta306 08.02.12, 00:03
            kobieta306 napisała:
            > Czy mąż autorki wątku nie zajmuje się domem? Nie pomaga przy dziecku? Myslę, że
            > oprócz pracy zawodowej, uczestniczy równiez w życiu domu. Jemu za to równiez n
            > ikt nie płaci.

            oprócz pracy zawodowej mąż nie robi nic więcej, nie zajmuje się domem, nie pomaga przy dziecku - nigdy nawet nie był z dzieckiem sam na spacerze, nie bawił się z nim i nigdy nie kąpał jak było małe.
            wszystko robię ja.zaraz ktoś tu napisze, że przecież można to zmienić i podzielić obowiązki.próbowałam wielokrotnie i nie dało się.
            nawet gdy była mowa, że jak pójdę do pracy to będzie podział obowiązków to były to tylko słowa.
            przychodziłam narobiona do domu i wszystko sama musiałam sobie zrobić.dodam jeszcze, że mąż ciężko nie pracuje bo ktoś mógłby powiedzieć ,że pewnie biedny chłopina gdzieś ciężko na budowie zasuwa a żona się czepia.tak nie jest - mąż w pracy ma spokój, ja w swojej nie miałam czasu na kawki plotki i siedzenie na internecie
            • kobieta306 Re: do kobieta306 08.02.12, 11:09
              czyli trafił się Tobie taki egzemplarz, z jakim ja się latami męczyłam. U mnie skończyło sie rozwodem. Byłam w o tyle dobrej sytuacji, że zawsze pracowałam i byłam niezalezna i po rozwodzie moja sytuacja materialna praktycznie az tak bardzo sie nie zmianiła.
              Przepraszam jesli osadziłam niesprawiedliwie.
              Na Twoim miejscu poszukałabym pracy. Odkładałabym równiez coś na osobnym koncie, o którym wiedziałabym tylko ja. Tak na wszelki wypadek. Miośc miościa, a zycie zyciem. Pozdrawiam.
        • stukostrach-jeden Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 08.02.12, 11:35
          A nie zrobi?
          Tak jakby tylko kobiety niepracujące, prały sprzątały, gotowały, myły okna i robiły zakupy. A kobiety które pracują to maja gosposie czy krasnoludki?
          Jak nie zamierzasz pracować przez najbliższe 20 lat, to sie w sumie twojemu mężowi az tak bardzo nie dziwię.
      • g-ce29 do kobieta306 07.02.12, 23:37
        kobieta306 napisała:

        > nie dziwie się temu facetowi zupełnie. Równiez nie miałabym zamiaru utrzymywać
        > swojego małżonka, wiecznie siedzacego w domu, podczas gdy ja miałabym naginac w
        > pracy.
        > Ciesz się, że on Ci to uświadomił teraz i że masz jeszcze szansę zadziałać. Nie
        > cierpię leni i darmozjadów w żadnej formie, ani męskiej ani żeńskiej.

        nie wiem czy czytałaś wszystko dokładnie -ja nie napisałam, że tylko on utrzymuje dom.
        ja od samego początku naszego małżeństwa wnosiłam pieniądze do wspólnej kasy z tym tylko, że nie z pracy na pełen etat z umowy o pracę.
        prócz tego wszystkie sprawy domowe są na mojej głowie.
        tak jak ktoś to tutaj napisał- pranie, sprzątanie , gotowanie i inne same się nie zrobią
    • black-cat Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:19
      Piszesz, że jest problem ze znalezieniem pracy w Twoim mieście. A w innych miastach? Musisz znaleźć pracę. Dla siebie, nie dla męża. W klasie mojej córki jest dziewczynka, której matka (dobrze po czterdziestce), wukształcenie zawodowe, mieszkająca do tej pory z mężem pijakiem w małym mieście z dnia na dzień podjęła decyzję i przeprowadziła się do Warszawy. Na początek poszukała znajomych, którzy wynajmują mieszkanie i zamieszkała z nimi i córką. Po tygodniu znalazła pracę w sklepie, później w drugim. W tej chwili wynajmuje mieszkanie z koleżanką z pracy. Ma pomoc ze strony szkoły (obiady dla dziecka, pomoce szkolne, świetlica). Rodzice innych dzieci w klasie, którzy znają jej sytuację też pomagają (ubranka dla córki, kino, basen, zabawki).
      Odważna kobieta, zastanawiam się, czy ja potrafiłabym podjąć taką decyzję, ona twierdzi, że warto było. Złożyła wniosek o rozwód (też znalazły się "dobre dusze", które jej w tym pomogły), alimenty i jakoś sobie radzi.
      Nie namawiam do podjęcia aż tak radykalnej decyzji, to raczej przykład, że można. I czasami warto.
    • czlowiek-na-torze Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:21
      A to ciekawe, bo ja na przykład chciałbym mieć żonę niepracującą. Żebym ja zarabiał takie pieniądze, co pozwolą utrzymać oboje. A żona powinna gotować smaczne obiady oraz wychowywać dzieci. W wolnych chwilach chodzić ze mną na różne wydarzenia kulturalne typu jakiś niszowy teatr albo snobistyczna wystawa obrazów, oczywiście obowiązuje strój wieczorowy.
      • nabakier Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:39
        Jest tylko drobna sprawa: zabezpieczenia emerytalnego takiej żony sad Bo to ona jest w takim układzie pokrzywdzona. Ale to już kwestia regulacji prawnych.
        • wedwojerazem1 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 08.02.12, 14:14
          do autorki, pomyśl o emeryturze bo mąż dobrze mówi że z jednej emerytury /renty nie wyzyjeci, a w jaki sposób to powiedzia to przemilcze. Podam przykład moich teściów, teścowa nie pracowała bo jak twierdzi teść jej nie pozwalał (moim zdanie raczej jej się nie chciało pracować, ale to już inny temat), obecnie żyją razem za 1600 zł i są kłótnie sprawy w sądzie, podzielona lodówka, policja itp. a dzieci maja ich gdzieś (sposób wychowania i charakterek teściowej). Mój mąż też był nauczony że mamusia wszystko robiła (on miał chodzić do pracy i przynieść pieniądze) i od 6 lat czasami robi mi awantury że musi zrobić zakupy i obiad czasem ugotować, ale ja mam to w d... , nie wolno dać sobą pomiatać. Życzę powodzenia w znalezieniu pracy
    • ryza_malpa1 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:26
      O ile masz sie gdzie wyprowadzić ( a jeszcze lepiej wypierniczyć "męża") proponuję znaleźć jakąś pracę a następnie złożyc pozew o rozwód, alimenty i opiekę nad dziećmi ( przynajmniej dwa popołudnia w tygodniu i co drugi weekend) zebyć tez miała kiedy odsapnąć.
      Widzę, ze facet wykorzystuje twoje uzależnienie finansowe i skacze po Tobie jak może. Jeszcze cie dołuje,żebyś broń boże nie uwierzyła w siebie, ze coś sama możesz i umiesz i ze bez niego ( takiego ważnego) sobie poradzisz. Bo kim on wtedy będzie? Jeszcze mu dorównasz albo go przeskoczysz...dramat zakompleksionego faceta.
      Ale nieco racji ma - kobieta powinna być niezależna finansowo. Tak mnie uczyła mamusia, mamusie babcia i dobrze na tym wychodzę.
      • niebieska.oktawia Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 12:45
        czesc,

        ile Twoje dziecko ma lat? rozumiem, ze zostalas w domu, zeby moc je wychowywac?
        czy jest mozliwosc oddania dziecka do przedszkola?
        czy jestes wybredna jesli chodzi o prace i np na kase to nie?

        a teraz pytanie do tych, ktore sie znaja na rzeczy.

        zalozmy, ze pani idzie do sadu po rozwod. co jest malo prawdopodobne, no chyba, ze kazda z emam ma osobne mieszkanie w razie, gdyby nie poszlo z mezem, mnostwo oszczednosci, zeby sie utrzymac do czasu az sie znajdzie prace, rodzicow sklonnych pomoc.. ale wrocmy do rzeczywistosci. i zalozmy, ze przeszla pani autorka wszelkie procedury etc.. to czy moze wystapic o alimenty DLA SIEBIE?? slyszalam, ze tak. matka mojej znajomej byla w takiej sytuacji, ale nie wglebialam sie za bardzo, zatem prosze wyprowadzic mnie z bledu, jesli cos przekrecam.
        • ryza_malpa1 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:02
          O alimentach "na żonę" przystępnie napisane jest tutaj:
          kobieta.interia.pl/archiwum/news-alimenty-dla-zony-po-rozwodzie,nId,413716
          i jeszcze Kodeks Rodzinny:
          2. Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku.
          § 3. Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Jednakże gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.


          • niebieska.oktawia Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:09
            dziekuje ryza_malpo smile
            • ryza_malpa1 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:44
              Niestety powyższa teoria jest w praktyce rzadko stosowana.
        • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:12
          Może wystąpić o alimenty dla siebie i je uzyskać i nie musi do tego mieć orzeczenia o rozwodzie.
          • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:15
            rosapulchra-0 napisała:

            > Może wystąpić o alimenty dla siebie i je uzyskać i nie musi do tego mieć orzecz
            > enia o rozwodzie.

            a rozwin tę myśl. Podaj jakiś przykład.
            • nglka Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:37
              kobieta306 napisała:


              > a rozwin tę myśl. Podaj jakiś przykład.

              google nie gryzie

              Art. 28. § 1. Jeżeli jeden z małżonków pozostających we wspólnym pożyciu nie spełnia ciążącego na nim obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny, sąd może nakazać, ażeby wynagrodzenie za pracę albo inne należności przypadające temu małżonkowi były w całości lub w części wypłacane do rąk drugiego małżonka.

              Myślenie też nie gryzie.
              Jeśli ustalenia były takie, że mąż pracuje zawodowo a zona PRACUJE w domu sprawując opiekę nad dziećmi i zajmując się sprawami związanymi z domem - i mąż ów w pewnym momencie przestaje wywiązywać się ze swojej roli [np wyprowadza się zostawiając żonę z dziećmi bez środków do życia] - kobieta ma prawo wystąpić o przyznanie alimentów na SIEBIE oraz dzieci.
              Nie trzeba do tego ani rozwodu ani nawet separacji.
              • kobieta306 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:40
                no jasne, tylko że ten konkretny mąż nie chce się chyba teraz rozwodzić, a padaja rady "ty weź go zostaw pierwsza". Czy wówczas ten przepis równiez obowiązuje? smile
                • nglka Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:44
                  Nie ma znaczenia kto, kiedy i dlaczego postanawia się rozwieźć.
                  Sąd mógłby mieć wątpliwości, gdyby przyczyna rozwodu leżała jawnie po stronie kobiety.
                  Chęć uzyskania rozwodu NIE jest tożsama z winą osoby, która o rozwód wnioskuje. A alimenty to nie odszkodowanie, nie przyznaje się ich jedynie w sytuacji uznania męża za winnego rozpadu małżeństwa - toteż, jak pisałam wcześniej, by wnioskować o przyznanie alimentów nie trzeba się wcale rozwodzić.
                  • ryza_malpa1 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:46
                    Również na dzieci można żądać alimentów bez rozwodu. Przykład żywy mam przy sąsiednim biurku ....Nie ma rozwodu a płaci.
                    • agaja5b Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 15:16
                      Znam taki przypadek. Rodzice pewnie nie byli ze sobą w najlepszych stosunkach i na złość mamie tatusiowi odwidziało się utrzymywanie swojej małoletniej córki więc mu zasądzili alimenty na nią mimo, że mieszkali dalej razem. Ze złości mało się w d... nie ugryzł i tyle mógł zrobić.
                • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 07.02.12, 13:59
                  Nie ma tu znaczenia, kto kogo pierwszy zostawi. Aby uzyskać alimenty, powtarzam, nie trzeba mieć orzeczonego rozwodu. Separacji również.
                  • to_ja_tola Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 08.02.12, 10:58
                    A nie możesz wziąć się do pracy?w sensie poszukać sobie pracy,dziecko do przedszkola i pracować,pokazać mu,że też możesz?Nawet jak mało płacą.
                    Ale tak na poważnie to ...aleś sobie męża wybrała?...."oł sziet".Współczuję.
                    • rosapulchra-0 Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 08.02.12, 11:03
                      To do mnie?? shock
                      • to_ja_tola Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 08.02.12, 11:19
                        nieeee,do autorki.
                        wink
        • g-ce29 do niebieska.oktawia - odp na Twoje pytania 08.02.12, 00:32
          niebieska.oktawia napisała:


          > rozumiem, ze zostalas w domu, zeby moc je wychowywac?
          > czy jest mozliwosc oddania dziecka do przedszkola?
          > czy jestes wybredna jesli chodzi o prace i np na kase to nie?

          zostałam w domu aby wychować dziecko, zresztą po porodzie i tak nie miałam dokąd wracać bo tuż po zajściu w ciążę nie przedłużono mi umowy w firmie w której wtedy pracowałam.
          z małym dzieckiem nie było szans na pracę bo potencjalni pracodawcy gdy podczas rozmów kwalifikacyjnych dowiadywali się, że mam małe dziecko nie chcieli mnie przyjąć.
          pracowałam więc gdzie się dało albo na czarno albo na umowę o dzieło przez kilka lat.
          nie mam udokumentowanego doświadczenia zawodowego.
          dziecko do przedszkola oczywiście jak najbardziej.
          co do pracy i zarobku wybredna nie jestem (w odróżnieniu od męża) tyle tylko ,że nie może być to praca w systemie wielozmianowym bo nie dałoby się tego pogodzić z opieką nad dzieckiem.
          swoje cv wysyłam w wiele miejsc każdego dnia i to nie tylko w swojej miejscowości ale niestety odzewu brak.

          masz jeszcze jakieś pytania???
          • pierwsze-wolne Re: do niebieska.oktawia - odp na Twoje pytania 08.02.12, 13:06

            > pracowałam więc gdzie się dało albo na czarno albo na umowę o dzieło przez kilka lat.
            > nie mam udokumentowanego doświadczenia zawodowego.

            Masz gdzieś chyba te umowy na piśmie? Masz więc udokumentowane swoje doświadczenie... D.Z. nie dotyczy chyba tylko umowy na etat, to przecież nie dla Zus-u składasz o emeryturę tylko o pracę się ubiegasz...
      • g-ce29 do ryza_malpa1 08.02.12, 00:23
        ryza_malpa1 napisała:
        Jeszcze cie dołuje,żebyś broń boże nie uwierzyła w siebie, ze coś sama m
        > ożesz i umiesz i ze bez niego ( takiego ważnego) sobie poradzisz.

        z tym dołowaniem to masz rację, żadnego wsparcia tylko marudzenie.
        tak samo było przy mojej działalności - zamiast wspierać i cieszyć się ze mną tym co jest dostawałam zupełnie co innego
        • kozica111 Re: do ryza_malpa1 08.02.12, 09:05
          Uzyskanie alimentów na współmałżonka jest w praktyce bardzo trudne- trzeba wykazać ze mimo podjętych rzeczywistych trudów małżonek nie jest w stanie sie utrzymać, lub nie był w stanie wcześniej zająć się praca zarobkową bo ; rodzina jest wielodzietna, dziecko wymaga specjalnej opieki np; wieloletniej rehabilitacji itp; wszelkie 9okliczno0sci są tu brane pod uwagę, wiec jeśli np ktoś ma 4 dzieci ale najmłodsze np już od dłuższego czasu jest "szkolne" to ciężko będzie wykazać że matka nie mogła isc do pracy - no chyba że matka ma na ten czas np 50 lat.
          • rosapulchra-0 Re: do ryza_malpa1 08.02.12, 10:05
            Nie jest takie trudne. Znam trzy przypadki, gdy kobiety występowały o alimenty dla siebie, w tym dwie o alimenty dla swoich dzieci również. Wszystkie otrzymały bez zbytnego rozwlekania spraw w czasie. Dodam, że kobiety zdrowe, w wieku produkcyjnym, dzieci zdrowe, uczące się.
            • kozica111 Re: do ryza_malpa1 08.02.12, 13:13
              Dla dzieci owszem.
              Dla kobiety naprawdę dużo trudniej - choć zapewne zależy to od przypadku i 'chcenia" męża - nie zapominajmy ze jeśli mąż był skłonny czy wręcz czuł się zobowiązany to inna para kaloszy.
              Ponieważ jednak nie ma obowiązku alimentacji osoby zdrowej w wieku produkcyjnym panie musiały mieć haka o którym nie wiesz.Ja znam właśnie przypadki odmienne i dlatego nie byłabym optymistka.
              • rosapulchra-0 Re: do ryza_malpa1 08.02.12, 15:31
                No nie będę wywlekać szczegółów tych spraw na forum. Widać za to, że każda sprawa jest indywidualna i generalizowanie, że ciężko jest uzyskać na siebie alimenty jest bez sensu.
    • jak.z.nut Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 08.02.12, 11:26
      Jak dla mnie kompletny brak szacunku. Poszukałabym jakiejkolwiek pracy, generalnie zabezpieczyła tyły, zaprzestając jednocześnie pełnej obsługi chamasmile. Wydaje mi się jednak, że nie bardzo chcesz mieć pracę i szukasz usprawiedliwienia na to odliczając ze swojej potencjalnej wypłaty koszt niani czy przedszkola, nie są przecież tylko Twoim kosztem ale i kosztem ojca dzieci.
      • g-ce29 do jak.z.nut 09.02.12, 21:42
        jak.z.nut napisała:
        . Wydaj
        > e mi się jednak, że nie bardzo chcesz mieć pracę i szukasz usprawiedliwienia na
        > to odliczając ze swojej potencjalnej wypłaty koszt niani czy przedszkola, ni
        > e są przecież tylko Twoim kosztem ale i kosztem ojca dzieci.

        niczego nie odliczam od potencjalnej wypłaty - to było nawiązanie do jednej z wypowiedzi w tym wątku.
        mówisz koszty przedszkola lub niani byłyby podzielone. owszem wypłaty wpływałyby do budżetu domowego i z tego robiłoby się opłaty które pokrywałyby koszt opieki nad dzieckiem, tylko patrząc materialistycznym okiem mojego męża zaraz by mówił,że za dużo kasy na dziecko idzie, zaraz potem ,że za mało zarabiam itp
        • mysia-mysia bo mój mąż powiedział... 09.02.12, 23:12
          widać to w niemal każdej twojej wypowiedzi: chciałaś założyć pewną działalność gospodarczą ale mąż powiedział, że to dobre dla emerytów, założyłaś więc inną; przynosiła od początku dochody ale mąż powiedział, że za małe, więc ją zamknęłaś; poszłabyś do pracy ale nie idziesz bo twój mąż powie że zarabiasz za mało, a jak nie pracujesz to też ci źle bo mąż mówi że powinnaś pracować
          a ty to już nie masz we własnym życiu nic do powiedzenia?
        • yoko0202 wszystko jest na 'nie' 09.02.12, 23:51
          nie da się, mąż nie pozwala, pracy nie znajdę, a jak znajdę to zła umowa, pensja niska, bo mąż tak mówi itp. itd
          dziewczyno, masz kawał życia przed sobą, a weź wreszcie pomyśl, co TY byś chciała - osiągnąć, zdobyć, zobaczyć, doświadczyć itp.
          nie jesteś tylko i wyłącznie jego żoną, jesteś przede wszystkim kobietą, oddzielnym człowiekiem, który ma wolną wolę i może podejmować samodzielne decyzje.
        • jak.z.nut Re: do jak.z.nut 10.02.12, 09:27
          Wiesz, chyba powinnaś przestać zastanawiać się nad tym czy Twoje działania zadowolą męża. Dziewczyny bardzo dobrze tu radzą, skup się na sobie, rób swoje jeśli uważasz to za słuszne i miej w nosie uwagi męża.
    • asocial Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 09.02.12, 23:24
      nie wiem, czy ja jestem z innego pokolenia, ale w zyciu, chocby nie wiem co, nie zdecydowalabym sie swiadoma zaleznosc od drugiej osoby.
      Pracuje od 17 roku zycia i nie wyobrazam sobie nie pracowac, chocby moj facet zarabial kokosy. Wlasne pieniadze (ba! zawsze zarabialam wiecej od moich partnerow) i niezaleznosc jest bezcenna.
      Nie rozumiem, co w obecnych czasach kieruje kobietami, ktore swiadomie decyduja sie na niepracowanie. Ta impreza kiedys sie skonczy, trudno mi uwierzyc, ze maz, ktoremu nagle zona sie znudzi, bedzie chetnie placic fundusz emertyalny dla zony itp.
      nie mowiac otym, ze kuriozalny jest ten przedzial czasowy: ¨za 20 lat¨, czyli co, jak juz bedziesz stara i nie do przelecenia?
      Ja bym poszukala pracy NATYCHMIAST. Nie wiem, jak to jest obecnie w Polsce, ale mozesz zapisac sie na jakies kursy, ktore zobowiazuja sie rowniez do organizowania praktyk w normalnych prawdziwych firmach. Czesto sie zdarza, ze takie biura, zadowolone z praktykanta decyduja sie na zatrudnienie.
    • bea.bea Re: za20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymy 10.02.12, 11:09
      Masz gwarantowane 20 lat........smile to raczej pozytywna informacja smile....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka