Dodaj do ulubionych

Śmierć podczas narodzin w domu

    • lu_kaczu_szenko Fanatykom porodow dom. proponuje operacje domowe 07.02.12, 19:54
      Bo niby dlaczego lekarz nie miałby wykonywać wycięcia wyrostka robaczkowego w domu pacjenta wśród oswojonych bakterii. I jeszcze żeby mąż mógł własnoręcznie wyciąć tego wyrostka (analogicznie do przecinania pępowiny).

      Moja żona rodziła w szpitalu i nie wyobraża sobie innej opcji. Ja pępowiny nie przecinałem, bo nie po to są lekarze, żebym ja laik za nich robotę odwalał. Jak przychodzi do mnie hydraulik to nie po to, żebym to ja odkręcał rury.
      • lillika Re: Fanatykom porodow dom. proponuje operacje dom 07.02.12, 20:08
        lu_kaczu_szenko napisał:

        > Bo niby dlaczego lekarz nie miałby wykonywać wycięcia wyrostka robaczkowego w d
        > omu pacjenta wśród oswojonych bakterii. I jeszcze żeby mąż mógł własnoręcznie w
        > yciąć tego wyrostka (analogicznie do przecinania pępowiny).
        Może dlatego, że ciąża i poród to nie choroba i kobieta jest w stanie - uwaga na szok! - urodzić BEZ lekarza i szpitala. Natomiast nic mi nie wiadomo, by natura przewidziała samowycięcie wyrostka.
        • malena-76 Re: Fanatykom porodow dom. proponuje operacje dom 07.02.12, 21:23
          lillika napisała:

          > lu_kaczu_szenko napisał:
          >
          > > Bo niby dlaczego lekarz nie miałby wykonywać wycięcia wyrostka robaczkowe
          > go w d
          > > omu pacjenta wśród oswojonych bakterii. I jeszcze żeby mąż mógł własnoręc
          > znie w
          > > yciąć tego wyrostka (analogicznie do przecinania pępowiny).
          > Może dlatego, że ciąża i poród to nie choroba i kobieta jest w stanie - uwaga n
          > a szok! - urodzić BEZ lekarza i szpitala. Natomiast nic mi nie wiadomo, by natu
          > ra przewidziała samowycięcie wyrostka.
          Zgadza się, dlatego też cykl płciowy u gatunku homo sapiens nie jest ograniczony jak u wielu innych np kotowatych do sezonowej rui. Kobieta jest płodna około 12-13 razy w roku. A dlaczego? Bo w tych przedpotopowych warunkach przezywalność porodów była jakos tak na poziomie 10 procent i żeby zapewnić ciągłość gatunku statystyczna kobieta do smierci czyli tak około 30-35 roku życia była w ciązy ze 20 razy, połowe poroniła z głodu lub chorób , połowa z połowy zmarła przy porodzie albo do ukończenia 1 roku zycia, połowa z pozostałego potomstwa z głodu,na choroby dziecięce a nawet zropiałe mleczne zęby i dozywało wieku prokreacyjnego tak około 1-2 osób moje Wy kochane naturalistki, zwolenniczki porodów domowych i przeciwniczki kremów przeciwzmarszczkowych. Ten obrzydliwy wynalazek, który odwrócił trend nazywa się MEDYCYNA.Prosze ze mna nie dyskutować, nie dość, że jestem lekarzem to jeszcze antropologiem
          • jul-kaa Re: Fanatykom porodow dom. proponuje operacje dom 07.02.12, 21:34
            malena-76 napisała:
            > Prosze ze mna nie dyskutować

            O, to jest właśnie tekst z gatunku moich ulubionych, brawa dla tej pani smile
            • malena-76 Re: Fanatykom porodow dom. proponuje operacje dom 07.02.12, 21:56
              jul-kaa napisała:

              > malena-76 napisała:
              > > Prosze ze mna nie dyskutować
              >
              > O, to jest właśnie tekst z gatunku moich ulubionych, brawa dla tej pani smile

              Dzięki, są jeszcze ludzie, którzy się znają na żartach
            • dust-on-the-wind Re: Fanatykom porodow dom. proponuje operacje dom 11.02.12, 08:57
              ale MA RACJĘ, jakoś trudno wam to zrozumieć.
              • lillika Re: Fanatykom porodow dom. proponuje operacje dom 11.02.12, 13:19
                a w KTÓRYM miejscu ma rację? o 10% przeżywalności porodu??? A potem wymienia choroby wieku dziecięcego i jakby to wszystko uczciwie pozbierać razem z tymi 10% to do wieku prokreacyjnego powinny dożyć nie 1-2 osoby a -40%. Tak liczba ujemna. Nie mówiąc już o tym że dorośli też mogli umierać od chorób, częstych wojen i wypadków a kobiety przy porodzie. Wniosek z opisu malena-76 jest jeden: ludzkość dawno by wymarła. Dlatego malena-76 może być co najwyżej dyletantem a nie lekarzem. Nawet nie wie że medycyna jest od tego, by pomóc ludziom w chorobie czyli w patologii a nie by ogólnie zamieniać naturalny proces jakim jest poród w patologię. Ale jak czytam to wiele osób uwierzyło że każdy poród to patologia.
    • lu_kaczu_szenko Pamiętacie tego przeciwnika kasków motocyklowych? 07.02.12, 19:56
      Tego który zmarł na skutek wypadku podczas protestacyjnego przejazdu motocyklami bez kasków. Przeleciał przez kierownice, walnął głową o asfalt i zmarł. To takie podobne...
    • slav_ Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 20:05
      >procedury kwalifikujące do porodu domowego. To pewni wyjaśni prokurator - mówi Joanna >Pietrusiewicz.

      ??
      Prokurator?
      A cóż tu mogłoby interesować prokuratora?
      To się wydarzyło w Australii a nie w Polsce.
    • kolejorz63 Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 20:27
      Naprawdę cały świat jest wstrząśnięty śmiercią nieroztropnej kobiety?
    • pamelia Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 20:47
      Dziwię się kobietom tak pewnym "swojego ciała" że odważaja sie na poród w domu. Cała moja pierwsza ciaza przebiegała bez powikłań, lekarz śmiał się, że to modelowa, książkowa, ciąża a czułam się i wygladałam kwitnąco. A tu "niespodzianka" przy porodzie: dziecko urodziło się w zamartwicy.. Gdybym nie była w szpitalu to prawdopodobnie miałabym teraz o jedno dziecko mniej lub byłoby upośledzone, nie ma co sie oszukiwać. Nie byłam traktowana jak mięso ale tez bez specjalnych udogodnień, byłam w stanie wytrzymac przez te kilka dni taką atmosferę, w końcu utratowali moje dziecko! rzeczywiście ze swoich porodów nie mam miłych wspomnień. Ale jakie miałabym wspomnienia gdybym przy porodzie w domowym ciepełku, dla własnego widzimisię i komfortu, straciła dziecko?
      Kobiety które stac na zorganizowanie porodu w domu i usługi połoznej - stac przecież na wynajęcie prywatnej połoznej w szpitalu - a wtedy naprawdę mozna odczuć róznicę. Nie warto ryzykować. Kiedyś kobiety rodziły w domu, jasne. Tylko ile z nich przy tym umierało, nie mówiąc juz o dzieciach?
      • donkaczka Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 20:52
        jak ktos nie widzi roznicy miedzy porodem w domu a porodem w szpitalu, to o czym tu w ogole dyskutowac? serio uwazasz, ze to tylko kwestia poloznej? pomijam kwestie, ze nikt nie pozwoli na oddziale prowadzic porodu poloznej z zewnatrz, ba! polozna ze szpitala tez bedzie musiala klas uszy po sobie, jak dyzurny lekarz przyjdzie sie porzadzic

        chcesz, rodzisz w szpitalu, inne chca, to rodza w domu
        po co te oceny?
        • villianna Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 22:32
          donkaczka napisała:

          > chcesz, rodzisz w szpitalu, inne chca, to rodza w domu
          > po co te oceny?

          Wiesz, to jest forum publiczne i każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Także niepochlebne o tym, gdy stawia się kameralną atmosferę porodu w zaciszu domowym ponad bezpieczeństwo swojego dziecka. Statystyki przytaczane w tym wątku w poprzednich postach świadczą dobitnie na niekorzyść porodów domowych, natomiast argumenty zwolenniczek porodów domowych zupełnie do mnie nie trafiają.
        • pamelia Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 22:59
          Donkaczko, postaraj się czytać ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałam, że WIDZĘ różnicę między porodem w domu a w szpitalu. Tyle że ja ją widzę na niekorzyśc porodu domowego a ty szpitalnego. żaden nie jest w 100% bezpieczny ale domowy bardziej ryzykowny i mam prawo się dziwić kobietom, które się na to decydują. Tak jak Ty masz prawo dokonywać własnych wyborów. I mimo wielu zarzutów wobec porodówek w polskich szpitalach uważam, że to nie mój komfort jest w tym momencie nmajważniejszy.
          Myślę, że każda kobieta, która bez powikłań, w miarę lekko i szybko urodziła w domu będzie chwalić taki poród. Tak samo jak każda, która miała komplikacje przy porodzie będzie się cieszyła, że w pobliżu był sprzęt i ludzie którzy mogli jej i dziecku natychmiast pomóc.
          Co do połoznej - w domu czy szpitalu -prowadzi poród póki wszystko przebiega ok. Chciałabyś połozną, która w trudnej sytuacji się postawi lekarzowi?.. To faktycznie lepiej żebyś rodziła w domu...
      • epb3 Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 21:31
        Poród jest fizjologią. Nikt nie ma nad nim calkowitej kontroli bo tak ma byc. Zeby przebiegal prawidlowo powinny byc spelnione pewnie warunki - wlasnie maksymalne poczucie bezpieczeństwa rodzącej - po to by mogla sie otworzyc i przekazac kontrole swojemu cialu - nie swiadomość ma to kontrolować.
        Problem szpitala polega na tym ze personel medyczny chce miec nad porodem kontrolę.
        Narzucając rodzącej co ma robić, nie pozwala przejąć jej ciału i naturze kontroli nad procesem. Zaburza go. I wlasnie czasem rodzą sie dzieci w zamartwicy - bo nie ta pozycja, bo za szybko, bo za wolno, bo za duzo stresu (adrenalina hamuje poród).
        A wiec szpital moze wygenerowac powikladnia, ktorych normalnie by nie bylo. Wiec nie wiesz czy to dziecko by sie urodzilo w zamartwicy.

        Szpital to nie jest wcale zlo - mozna poród SIŁAMI natury (a nie tylko przez pochwę) zorganizowac w szpitalu, i w wielu tak jest. Ale w wielu nie.
    • tratatata25 Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 20:59
      pani autorko, sprawdź pani, co to 'narodziny' smile
    • malena-76 Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 21:02
      zewszad_i_znikad napisała:

      > Kobieta jest panią swojego ciała i ma prawo także do narażania się na niebezpie
      > czeństwo. A w szpitalach dzieją się okropne rzeczy, nie tylko niepotrzebne poda
      > wanie leków: przede wszystkim odarcie kobiet z intymności. Zawłaszczenie ich ci
      > ał przez lekarzy.
      > Liczy się wolność, nawet kosztem zagrożenia. Ona jest ważniejsza niż bezpieczeń
      > stwo.

      Kobieto, co Ty opowiadasz za banialuki ?Ciąża to nie jest pełny pecherz albo kiszka stolcowa. Jak sobie babeczka chce zaryzykować własne życie zawsze może sobie podciąć żyły. Przypominam Ci , że w ciężarnej macicy jest inny człowiek i takie głupie pomysły jak porody w domu to sprowadzanie zagrożenia na to nowe życie. Szpitale po cos wymyślono a te głupie pomysły w stylu porody w domu to plaga bogatego gnusnego zachodu, zacofanych sekt i marginesu społecznego która dostarcza co roku tysiące pacjentek OIOMom i napędza interes pogrzebowy. Tak myślą ograniczone umysłowo osoby, skoro można w domu upiec chleb to mozna też sobie urodzić, mąż albo siostra odbierze. Trzeba im tylko zostawić kartkę na lodówce. W 21 wieku rodzić bez dostępu do zapasu krwi, neonatologa i anesteziologa to jakis obłęd.
      Chyba się nie wstydzisz chodzić do ginekologa, co?
      • kub-ma Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 21:55
        A ja byłam pewna, że autorka napisała to z ironią.
    • gronostaj8 umrzeć w obronie swoich idei... 07.02.12, 21:16
      czad.

      XXI ale niektórzy chcą wprowadzać XI...
    • malena-76 Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 21:26
      do reszty stosuja się kryteria nagrody Darwina
      • epb3 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 21:33
        malena-76 napisała:

        > do reszty stosuja się kryteria nagrody Darwina

        niestety ta dyskusja dowodzi czegoś zupełnie innego - większość nie ma pojęcia co to poród(mimo ze mają dzieci), jak przebiega, jakie sily nim sterują i o co wlasciwie chodzi sad
        • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:01
          Większości z nas chodzi o to, żeby przeżyć poród i żeby przeżyło dziecko.
          Różnica w priorytetach, to wszystko.
          • malena-76 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:07
            kawka74 napisała:

            > Większości z nas chodzi o to, żeby przeżyć poród i żeby przeżyło dziecko.
            > Różnica w priorytetach, to wszystko.
            No własnie! Są jeszcze tacy, którzy za wszelka cenę chca postawić na swoim.
            • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:16
              Niektorzy oprocz tego ze chca przezyc to chca jeszcze moc jeszcze ten porod pamietac a nie probowac jak najszybciej zapomniectongue_out
              Do osiagniecia jak najbardziej w warunkach szpitalnych bez wiekszego wysilku tylko ze jakos to do poloznikow nie dociera
              • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:21
                Ale ja nie mam potrzeby zapominania o swoim porodzie. Było, minęło, ani pięknie, ani makabrycznie, najważniejsze jest to, że żyję mimo okołoporodowego skoku ciśnienia i moje dziecko żyje również. W dupie mam pozycję, propozycję, relaks, srelaks, czy jestem podpięta do KTG, czy nie, i całą resztę - miałam z tego wyjść i moja córka również.
                Tak, jak napisałam - kwestia priorytetów.
                • jul-kaa Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:26
                  Kawka, ja miałam podobnie, też skok ciśnienia (dziki, w terminie porodu), wywoływanie itd. Wiem, że MUSIAŁAM rodzić w szpitalu, nawet gdybym wcześniej planowała rodzenie w domu. Ale to nie ma wpływu na to, że wiele kobiet może w domu urodzić zupełnie bezpiecznie. Ja nie mogłam, ale to się naprawdę nie uogólnia na inne kobiety...
                  • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:38
                    Mnie nie tyle chodzi o to, że ja nie mogłam rodzić w domu, bo w ogóle nie brałam tego pod uwagę - założyłam, że najważniejsze jest bezpiecznie urodzić.
                    Problem z porodem polega na tym, że jest naturalnym procesem, któremu nie należy przeszkadzać - do chwili, w której przestaje być naturalnym procesem, a tej chwili nie przewidzisz.
                    Dlatego uważam, że różni nas kwestia priorytetów - nie, nie twierdzę, że kobieta, która chce rodzić w domu, chce zabić własne dziecko albo/i popełnić samobójstwo. Twierdzę, że w pogoni za naturalizacją kwestie bezpieczeństwa i możliwych powikłań schodzą na plan dalszy, zbyt daleki.
                    • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:41
                      roblem z porodem polega na tym, że jest naturalnym procesem, któremu nie należ
                      > y przeszkadzać - do chwili, w której przestaje być naturalnym procesem, a tej c
                      > hwili nie przewidzisz.

                      Niestety w ogromnej wiekszosci placowek szpitalnych w tym procesie sie przeszkadza juz od samego poczatku.
                      • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:48
                        Ciekawe, że najwięcej o polskich porodówkach mają do powiedzenia te, które w nich nie rodziły.
                        • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:50
                          Ale wiem sporo bo zgodnie z planem mialam w polskiej porodowce rodzic.
                          A jesli cie to ma pocieszyc to nie tylko polskie porodowki maja problem.
                          • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 23:03
                            Miałaś, ale nie rodziłaś. Dla Ciebie i biednej Donkaczki udany poród na polskiej porodówce to wygrany los na loterii, bo standardem jest masakra, ciężkie powikłania jatrogenne i trauma na całe życie.
                            • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 23:12
                              Dla Ciebie i biednej Donkaczki udany poród na polskie
                              > j porodówce to wygrany los na loterii,

                              No i tu sie mylisz bo to co mi mogly zaoferowac porodowki w moich rodzinnych stronach jako udany porod bylo dla mnie nie do przyjecia. Szokujace jest bylo dla mnie, ze
                              inne kobiety w tym moje bliskie kolezanki nic zdroznego w podejsciu do rodzacej w tych porodowkach nie widzialy, ze oksy, ze wypychanie, ze nacinanie, ze pod gorke, ze pokazywanie krocza przed 10osobowym obchodem
                              ze 2 lata temu byl taki watek na cip o fajnym porodzie i w tytulowym poscie autorka zalinkowala "fajny" porod z polskiej porodowki to mi sie wlos zjezyl co wiekszosc uwaza za fajny porod.
                              • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 23:19
                                >
                                > No i tu sie mylisz

                                No chyba właśnie nie.
                                • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 23:29
                                  Chyba sie niejasno wyrazilam. Na porodowkach, na ktore ja moglam dojechac udany w moim odczuciu porod nie bylby mozliwy. Wykluczaly to przyjete tam zwyczaje i procedury. Ewentualny los na loterii to moglby byc wlasnie porod z gatunku tego co wkleily na cip jako "fajny" (moze poszukam zeby wiadomo bylo o czym mowa), dla mnie nie do przyjecia.
                                  • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 00:34
                                    Ja dokładnie o tym mówię - o tym, że dla Ciebie dobry (w Twoim pojęciu) poród to rara avis. Może użyłam niewłaściwej metafory.
                                    • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 07:05
                                      Nie kawka, zaden rara avis a po prostu niemozliwy w pewnych warunkach.
                                      • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 07:37
                                        Czyli - wracając do pierwotnej metafory - mam rację.
                                        • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 07:53
                                          Oj kawka nie chce sie juz z toba spierac o cos co nie ma wiekszego wedlug mnie znaczenia ale nie mialas racji. Ja losu wygrac nie moglam bo go po prostu nie bylo w pulibig_grin
                                          Ale nie przejmuj sie tak bo tu gdzie sie przeprowadzilam tez musialam sie nalatac, zeby porodowke znalezc no ale przynajmniej wybor byl w moim zasiegu.
                                          • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 07:56
                                            Ja losu wygrac nie moglam bo go po prostu nie
                                            > bylo w pulibig_grin

                                            Ale ja nie miałam na myśli konkretnie Ciebie, tylko w ogóle Twoje podejście do 'fajnego' porodu, wszystko jedno, czyjego.
                                            • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 08:11
                                              No wlasnie, prezentujesz podobne zdziwienie co moje kolezanki w Polsce, ktore tez zdawaly sie nie rozumiec o co mi chodzi.
                                              Wlasnie mialam dopisac do poprzedniego postu, ze w nowej lokalizacji oprocz duzego wachlarza mozliwosci do wyboru znalazlam tez rozmowcow, ktorzy sie nie dziwili moim wymaganiom i rozumieli o czym mowie (a juz zaczynalam sie martwic ze to ze mna cos jest nie tak) i nie wywallali na mnie zdumionych gal kiedy mowilam, ze mnie moze krepowac obchod wieloosobowy przed ktorym sie trzeba obnazyc albo ze w czasie porodu moze sie za duzo ludzi krecic albo ze zalezy mi zeby urodzic bez naciecia.
                                              • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 08:17
                                                Widzę, że się nie dogadamy.
                              • de_la_hoya eko naturalna obłuda... 08.02.12, 02:37
                                franczii napisała:

                                > No i tu sie mylisz bo to co mi mogly zaoferowac porodowki w moich rodzinnych st
                                > ronach jako udany porod bylo dla mnie nie do przyjecia.

                                > ze 2 lata temu byl taki watek na cip o fajnym porodzie i w tytulowym poscie aut
                                > orka zalinkowala "fajny" porod z polskiej porodowki to mi sie wlos zjezyl co w
                                > iekszosc uwaza za fajny porod.

                                jak już pisała koleżanka, kwestia priorytetów
                                udana to może być pieczeń na niedzielny obiad a fajny to może być sylwester u przyjaciół

                                chciałam rodzić w szpitalu aby moje dzieci przyszły na świat bezpiecznie, w miejscu w którym w razie draki raz dwa uzyskają specjalistyczną pomoc czego nie da mi mój własny dom, bo gdyby coś poszło nie tak to wezwanie pomocy, przyjazd karetki dostosowanej do przewozu noworodków i podróż do szpitala to cenne minuty które tracę w imię mojej fanaberii i które mogą pozbawić moje dziecko życia
                                chciałam rodzić w szpitalu aby móc urodzić dziecko w miarę bezboleśnie, bo nie kręcą mnie masochistyczne jazdy i nie uważam że zwijanie się z bólu jest czymś normalnym w XXI wieku

                                zastanawia mnie jedynie obłuda tych eko naturalistek
                                jak rodzicie w domu i są powikłania to po kiego grzyba wzywacie karetkę?
                                selekcja naturalna jest, jak sama nazwa wskazuje, naturalna więc skoro macie jakieś powikłania to walczcie z nimi same, wśród swojej domowej flory bakteryjnej... jak się nie uda to umrzecie albo wasze dziecko umrze ale będziecie miały tak jak chciałyście, od początku do końca naturalnie, w domowym zaciszu, bez złych lekarzy, leków...
                                boli was ząb? to kowala szukać a nie po gabinetach stomatologicznych się panoszyć
                                w końcu ludzie od zawsze mieli zęby, a zęby od zawsze miały to do siebie, że czasem się psuły więc po co odzierać się z godności i rozdziawiać japę przed jakimś lekarzem co to wpakuje w was tonę leków?
                                albo żyjecie w zgodzie z naturą albo nie
                                oczywiście każdy może sobie wybrać, że to chce tak a to inaczej ale przestańcie już rzucać hasłami typu: kobiety rodziły od zawsze... teraz też rodzą ale dzięki postępowi medycyny który wielu z was nie raz ratował życie możemy teraz rodzić bezpieczniej a że nie jest po domowemu? nie można mieć wszystkiego ale nie rozumiem jak można skazywać własne dziecko na niebezpieczeństwo zgonu...
                                • dust-on-the-wind Re: eko naturalna obłuda... 11.02.12, 09:01
                                  normalny głos. Ale eko-idiotek zdecydowanie więcej. Ale pożyjemy - zobaczymy - przyjdzie czas porodu - pupa im zmięknie. tongue_out
                    • jul-kaa Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:45
                      kawka74 napisała:
                      > Twierdzę, że w pogoni za naturalizacją kwestie bezpieczeństwa i możliwych
                      > powikłań schodzą na plan dalszy, zbyt daleki.

                      A my Ci tu właśnie tłumaczymy, że poród w domu może być bezpieczniejszy niż w szpitalu. I że nie jest skutkiem pogoni za "naturalizacją", tylko efektem decyzji wynikającej także z wiedzy o bezpieczeństwie.
                      Nie znajdę teraz danych, ale wygląda to tak: Jest jakieś prawdopodobieństwo powikłań w czasie porodu, które pojawią się samoistnie. Tych obawiasz się Ty. I jest ryzyko powikłań, które się nie pojawią samoistnie, ale mogą się pojawić na skutek niepotrzebnych działań medycznych. Niektóre dane sugerują, że te powikłania są częstsze. Tych obawiają się kobiety, które w związku z tym zdecydują się na poród w domu.
                      • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:49
                        > A my Ci tu właśnie tłumaczymy, że poród w domu może być bezpieczniejszy niż w s
                        > zpitalu.

                        Jakoś WAM to nie idzie.

                        Niektóre dane sugerują, że te powikłan
                        > ia są częstsze.

                        Które dane?
                        • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:59
                          Jedna z najczesciej wystepujacych jesli nie najczestsza komplikacja przy porodzie sa nieprawidlowosci tetna dziecka czyli niedotlenienie. I wystaw sobie ze glowna przyczyna tej komplikacji jest wymuszona pozycja lezaca. A mimo wszystko nadal w wiekszosci szpitali kobieta jest naklaniana (zapraszanabig_grin) do rodzenia wlasnie w tej pozycji.
                          • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 23:06
                            Mogłoby się wydawać, że rodziłam na Księżycu, a to tylko warszawski szpital...
                            • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 23:14
                              No coz ja w moich plnach porodowych Warszawy nie moglam uwzglednic.
                              • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 23:25
                                Nie wiem, ile w tym prawdy, ale czasem szpitale prowincjonalne dają sobie lepiej radę, niż Warszawa. Położna opowiadała mi, że do ich szpitala walą tłumy z Wołomina (nie wiem, dlaczego akurat stamtąd), a wołomiński szpital wcale nie jest gorszy od warszawskiego, w pewnych aspektach może nawet lepszy. Ktoś tam rodził w Grójcu - też nie narzekał.
                                Powstała nawet teoria, że rodzące z obrzeży Warszawy pchają się do stolicy, żeby dziecko miało wpisane 'Warszawa' jako miejsce narodzin big_grin
                • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:39
                  Dla wiekszosci to jednak nie jest obojetne i wymyte z emocji wydarzenie.
                  Ale gratuluje ci takiej postawy, z pewnoscia zdobylas tytul wzorowej rodki na swojej porodowce. Oni tak wlasnie lubia, ma byc najlepiej obojetnie, bez czucia i bez emocji.
                  • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:45
                    Wzruszająca nadinterpretacja.
          • donkaczka Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:10
            serio taka glupia jestes, zeby cos takiego napisac?
            ranyboskie
            • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:18
              Straciłaś kontrolę nad sobą, niedobrze.
        • malena-76 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:04
          epb3 napisała:

          > malena-76 napisała:
          >
          > > do reszty stosuja się kryteria nagrody Darwina
          >
          > niestety ta dyskusja dowodzi czegoś zupełnie innego - większość nie ma pojęcia
          > co to poród(mimo ze mają dzieci), jak przebiega, jakie sily nim sterują i o co
          > wlasciwie chodzi sad

          epb3, wiekszość nie musi się znać, na mechanizmach i przebiegu porodu tak samo jak nie musi znać budowy komputera. Na tym się znają PROFESJONALIŚCI ale niektórym profanom się wydaje że nie matura a chęć szczera. Człowiek sam wszystkiego nie ogarnie rozumem i też wszystkiego nie zrobi. Są ludzie , którzy piją mocz, dla jednych to paroreksja świadcząca o początkach schizofrenii dla innych jedyna skuteczna metoda oczyszczenia i samoleczenia. Ale tu wchodzą w grę 2 ludzie istnienia, nie można ryzykować śmierci drugiej, osobnej istoty. To jest zbrodnia arogancji . Szkoda mi tej kobiety, sama jestem kobieta i jestem lekarzem ale jest to poniekąd cena jaką ta pani zapłaciła.
          • jul-kaa Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:11
            malena-76 napisała:
            > Na tym się znają PROFESJONALIŚCI ale niektó
            > rym profanom się wydaje że nie matura a chęć szczera.

            I to jest podstawowy błąd w myśleniu sad
          • draconessa Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:15
            Brawo, Malenasmile
            • malena-76 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:22
              draconessa napisała:

              > Brawo, Malenasmile
              Thanx wink
          • epb3 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:19
            malena-76 napisała:

            > epb3 napisała:
            >
            > > malena-76 napisała:
            > >
            > > > do reszty stosuja się kryteria nagrody Darwina
            > >
            > > niestety ta dyskusja dowodzi czegoś zupełnie innego - większość nie ma po
            > jęcia
            > > co to poród(mimo ze mają dzieci), jak przebiega, jakie sily nim sterują i
            > o co
            > > wlasciwie chodzi sad
            >
            > epb3, wiekszość nie musi się znać, na mechanizmach i przebiegu porodu tak samo
            > jak nie musi znać budowy komputera.

            Zeby obsluzyc komputer nie trzeba znac jego budowy - true. Zeby rodzic nie trzeba nic wiedziec. Ale - albo nic nie wiesz i poddajesz sie instynktowi, albo jesli juz wiedza (szpital) - to wiedza bez ignorancji i pełna - obie sytuacje są ok.

            Mam znajomego pediatrę(pracuje na wsi od dawna) i mowi tak o karmieniu piersią - proste, niewyksztalcone kobiety nie mają problemu z karmieniem. Zadna.
            Bo to tez instynkt. Babcia pokazala jak, powiedziala ze ma karmic i ona karmi. Nie wazy dziecka co pare godzin, nie mysli, ze moze za malo a moze za duzo, ze moze za chude albo za gęste. Poprostu to robi - to jest zwierzęca natura. Rozum zaburza ten instynkt - i juz wiedza z internetu, od lekarzy ktorzy nie majac pojecia o karmieniu - powoduje, ze matka zaczyna sie stresowac karmieniem i nie wychodzi. I tak samo jest z porodem

            >Na tym się znają PROFESJONALIŚCI

            Jesli to są profesjonalisci to poród w szpitalu moze byc jak w domu smile I takich jest duzo. Personel szpitala moze asystowac, podążać za rodzącą.
            Niestety w Polsce bywa ciągle i wielu miejscach odwrotnie. I wtedy jestes w szpitalu zeby w razie powiklań Ci pomogli. A w domu, zeby tych powiklań nie bylo.
            • malena-76 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:30
              A jesli Ci jest ciaza ze wszech miar prawidłowa, kobieta zbudowana jak Byonce, dziecko maleńkie, wieloródka, poród na 10 minut stresu ale dziecko sie zadziezgnie pępowina to co zrobisz, otworzysz okno? Albo sa posladki przodujace? To są rzeczy o których przeciętny człowiek nie ma pojecia. A jak babeczce się odklei łozysko i zassaja jej się wody płodowe do krwioobiegu i dostanie rzucawki to co moze zrobic mąż? Wezwać księdza!!!!!!!!!! Ludzie, to wszystko nie jest takie proste. Nie zyjemy w swiecie idealnym , jestescie dorośli, powinniście to zrozumieć. Porod to jest naturalne zjawisko ale kiedyś kobiety masowo umierały przy porodach i smierć przy porodzie to też jest naturalnie zjawisko.
              • epb3 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:36
                A czy ktos tu mowi ze od zaplodnienia do porodu rodzącej ma nie widziec zaden lekarz ani polozna? no co za skrajności. To sa tylko 2 opcje? Albo rodzisz pod krzakiem i w czasie porodu dowiadujesz sie ze wogole jestes w ciązy, albo od kreski na tescie wykonujesz milion badan, bierzesz zwolnienie, kilkogramy duphastonów i nospy a potem rodzisz w asyscie polowy szpitala a oksytocyną i tylkiem do góry zeby profesjonalisci mieli kontrolę?

                Jakie posladki przodujące? taki wlasnie poród powinien odbywac sie w szpitalu. Nie kazdy moze rodzic w domu.
                Lekarze muszą zrozumiec, ze są bardzo potrzebni, ale ze nie wszystko trzeba od razu leczyc - zdrowej ciązy i porodu nie trzeba - bo generuje to tylko problemy.
              • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:49
                Otworz oczeta. Problem w tym, ze w szpitalu komplikuja sie porody i to wcale nie z powodu lozyska przodujacego. Po prostu zalozenie w wiekszosci szpitali jest bledne: rodzaca musi wspolpracowac a powinno byc, ze to polozna wspolpracuje i podaza za rodzaca a dopiero kiedy cos zaczyna sie komplikowac interweniuje. To co najbardziej doceniam kiedy ja rodzilam to to, ze polozne mi nie przeszkadzaly a czuwaly bo tylko tyle przy mnie mialy do roboty ale ile sie oszukalam takiej porodowki to tylko ja wiem.
                • malena-76 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 23:54
                  franczii napisała:

                  > Otworz oczeta. Problem w tym, ze w szpitalu komplikuja sie porody i to wcale ni
                  > e z powodu lozyska przodujacego. Po prostu zalozenie w wiekszosci szpitali jest
                  > bledne: rodzaca musi wspolpracowac a powinno byc, ze to polozna wspolpracuje i
                  > podaza za rodzaca a dopiero kiedy cos zaczyna sie komplikowac interweniuje. To
                  > co najbardziej doceniam kiedy ja rodzilam to to, ze polozne mi nie przeszkadza
                  > ly a czuwaly bo tylko tyle przy mnie mialy do roboty ale ile sie oszukalam tak
                  > iej porodowki to tylko ja wiem.

                  Cóż mogę Ci powiedzieć na to? Państwowa służba zdrowia, absurdalne limity, wszystko byle jak najtaniej, kombinowanie przy kontraktach i dyżurach, opt out, wolontariat. Stare budynki wejść strach a co dopiero pracowac albo chorować, stary sprzęt, nowy tylko z WOŚPu. Myślisz, żę gdzie indziej w sensie za granicą jest lepiej? Wszędzie jest to samo. Wiem, bo od paru miesięcy pracuje za granicą.Zgadzam się, że w polskiej służbie zdrowia brakuje ludzkiego podejscia ale tu znowy wszystko rozbija sie o pieniądze. Dziewczyny skarżyły się na brak informacji np o cięciu. Każdy liczy na to, że ktoś juz wczesniej o tym poinformował. Ginekolog mysli, że rodzinny albo położna. Powinny być informatory albo pogadanki w szkole rodzenia ale nie ma na to pieniędzy. Dobrze by było, żeby w szpitalu były sale 1 - osobowe, porody rodzinne,w wodzie, psycholog, ksiądz, daula ale to nie w ramach kasy chorej. Nigdzie! Państwowe środki są za małe, żeby zapewnić taki komfort. Możesz sobie poszukać prywatnie w Warszawie np w Damianie, w szpitalu Luxmedu, chyba około ... 10 tysięcy złotych, może więcej. Bo to są realne ceny tego typu usługi i wcale nie są to jakies kwoty z księzyca bo sa na nie chetne.
                  Niestety polska służba zdrowia jest jak polska szkoła, polskie koleje państwowe polskie linie lotnicze i inne instytucje finansowane ze środków publicznych, niedofinansowane, przestarzałe, zatrudniajace za mało personelu zle opłacanego w dodatku.
                  • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 00:07
                    Akurat do podazania za rodzaca kasa, sprzet i budynek nie sa potrzebne. Nie o komfort mi chodzi jesli nie zauwazylas a o nastawienie do rodzacej "lapy precz " poki porod przebiega prawidlowo. Do tego naprawde pieniedzy nie trzeba no chyba ze ze wzgledu na oszczednisci porody musza odbywac sie jak najszybciej, tasmowo. To jestem w stanie zrozumiec. Ale w takim razie jasno to powiedzmy, ze te wszystkie oksy, przebijanie pecherza, wypychanie, nacinanie i przedwczesne parcie na komende to ingerencja spowodowana wzgledami ekonomicznymi a nie medycznymi.
                    • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 00:10
                      A sprzetu to sie wrecz naduzywa. Co druga caly porod lezy pod ktg a nie powinna. Nie mowiac o tym, ze lezenie pod ktg powoduje niedotlenienie dziecka.
                      • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 00:17
                        Dziwię się i dziwię, skąd Ty masz takie dane? Leżenie pod KTG powoduje niedotlenienie, co druga - skąd ta wiedza?
                        • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 00:22
                          Lezenie pod ktg przez kilka godzin? Oczywiscie ze moze spowodowac niedotlenienie. Juz samo lezenie moze bo to niewskazana pozycja dla plodu a skoro matka jest przywiazana do ktg to co innego ma robic?
                          • kawka74 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 00:32
                            Oczywiscie ze moze spowodowac niedotlenieni
                            > e.

                            MOŻE.
                            Nie wykluczam jednak, że przeoczyłam te hordy niedotlenionych dzieci.

                            skoro matka jest
                            > przywiazana do ktg to co innego ma robic?

                            Ja na przykład leżałam na boku, raz jednym, raz drugim. Zdarzyło mi się też parę razy wstać.
                            Mojej sąsiadki nie przypięli wcale, ale może z powodów budżetowych :p Jeszcze się, larwa jedna, wałkoniła po całej sali, a na pozycję wertykalną musiała przyjąć tylko do szycia. Nie do pojęcia...
                          • tw52 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 00:46
                            tzn wg Twojej teorii co sie przyczynia do niedotlenienia: elektrody ktg czy lezenie?

                            zakladam, ze nie mowimy o nieprawidlowym lezeniu na wznak, kiedy ciezarna macica moze uciskac zyle glowna dolna i aorte i powodowac spadek cisnienia krwi u matki, ale o lezeniu na boku lub w pozycji siedzacej
                            • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 06:59
                              Po pierwsze lezenie. Po drugie kazda inna WYMUSZONA pozycja, ktorej nie mozna swobodnie zmienic bedac przypietym do ktg. Poniewaz wzmaga odczuwanie i tak juz dotkliwego bolu, stres, utrudnia kontrole nad prawidlowym oddychaniem.
                              Pozycja lezaca w drugiej fazie to dodatkowe utrudnienia, ktore moga skomplikowac porod.
                              No ale nie wiem czy sens wypisywac bo widze, ze chyba ze zwolennikiem przymuszania do lezenia dyskutuje.
                              • tw52 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 07:17
                                ktg to jest pas a nie obrecz - mozna zmieniac pozycje. lezenie, z wyjatkiem pozycji na wznak nie jest szkodliwe. przeplyw krwi przez lozysko wymaga odpowiednio wysokiego cisnienia krwi matki, ale takze tego, aby odpowiednia czesc rzutu serca tam trafila - w tym wzgledzie z lozyskiem konkuruja inne narzady matki: serce, mozg. moga tez dojsc miesnie, a te odpoczywaja gdy sie lezy.
                                to nie znzczy, ze zdrowa kobieta ma lezec, ale nie ma w tym nic szkodliwego, a w pewnych sytuacjach moze to byc wrecz pomocne.
                                • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 07:41
                                  Juz ci napisalam co jest szkodliwego w wymuszonej pozycji.
                                  Pod ktg mozna zmieniac pozycje? Mozna chodzic, kolysac sie, przykucnac, przykleknac itd?
                                  Probowalas?
                                  W jakich sytuacjach lezenie jest pomocne, pomijajac patologie?
                                  • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 07:47
                                    Ty jestes facetem, dopiero teraz sie zorientowalam. To se mozemy pogadac o porodzie. A moze pracujesz na jakiejs przedpotopowej porodowce. Ciekawa jestem jaki procent rodek ma szanse sie zalapac na urodzenie w innej pozycji niz lezaca/siedzaca
                                    • tw52 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 08:11
                                      a jakie to ma znaczenie ze jestem facetem?
                                      zanim dawno temu wyjechalem z Polski tez bylem przerazony jakoscia uslug porodowych w kraju. mam do czynienia z nieco bardziej uczciwym i przyjaznym systemem.
                                      podobno w Polsce tez sie zmienilo co nieco. dlaczego wciaz nie jest idealnie to bardzo dobrze opisala Ci malena76 ale trzeba nadal walczyc o poprawe.

                                      to o czym tu dyskutujemy: kazdy ma prawo decydowania o swoim zdrowiu i zyciu. w celu podjecia wlasciwej decyzji powinien miec jednak odpowiednie informacje. niestety pasjonaci pewnych rozwiazan z reguly nie sa obiektywni.
                                      wiekszosc kobiet w ciazy nie ma pelnego obrazu zagrozen, ktore sa rzadkie, ale istnieja.
                                      jesli je znaja - to jest to ich swiete prawo wyyboru np porodu w domu.
                                  • tw52 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 08:16
                                    jesli wszystko idzie dobrze to nie musisz miec ciaglego ktg - Twoj wybor, a jesli nie idzie dobrze - to co jest wazniejsze: zeby sobie pochodzic, czy zeby nie przegapic niedotlenienia?
                                    • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 10:59
                                      Wlasnie chodzi o to, ze to nie jest moj wybor. Powiedz dziewczynom, ktore caly porod byly unieruchomione pod ktg i nie wiedza z jakiego powodu, ze to byl ich wybor.
                                      A jak sie tylko ruszyly to przylatywala wkur...na polozna kazala sie nie ruszac bo problem z zapisem.
                                      A to ze ty jestes facetem to nie wiesz, ze ten pasek ktg i brak swobody ruchu sprawia, ze dyskomfort jest o wiele gorszy, bol odczuwa sie dotkliwiej i trudniej jest zapanowac nad prawidlowym oddychaniem oraz nad wlasnym zachowaniem. Ja to wiem bo tego doswiadczylam na wlasnej skorze a ktg mialam tylko przez pol godziny i to bylo najgorsze pol godziny z calego porodu. Ale niektorym sie wydaje ze rodzaca i tak juz jest w takim stanie, ze wszystko jej jedno to mozna jej dolozyc bolu bo i tak gorzej byc nie moze.
                                      • tw52 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 13:30
                                        pozostaje mi tylko wyrazic rozczarowanie, ze nadal gdzies pozostano o 40 lat w tyle.
                                        opisany w innym poscie przypadek mierzenia przez 6 godzin na ktg tetna matki ponizej 100 to chyba gdzies w srodku dzungli, bo w krajach cywilizowanych tetno plodu ponizej 100 przez dluzej niz 2-3 minuty to panika, szukanie przyczyn, zalozenie elektrody na glowke plodu, pobranie gazometrii plodu i jesli nadal sa watpliwosci to ciecie cesarskie.
                                        • lillika Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 16:01
                                          tw52 napisał:

                                          > pozostaje mi tylko wyrazic rozczarowanie, ze nadal gdzies pozostano o 40 lat w
                                          > tyle.
                                          > opisany w innym poscie przypadek mierzenia przez 6 godzin na ktg tetna matki po
                                          > nizej 100 to chyba gdzies w srodku dzungli, bo w krajach cywilizowanych tetno p
                                          > lodu ponizej 100 przez dluzej niz 2-3 minuty to panika, szukanie przyczyn, zalo
                                          > zenie elektrody na glowke plodu, pobranie gazometrii plodu i jesli nadal sa wat
                                          > pliwosci to ciecie cesarskie.
                                          a ja jestem rozczarowana, że tutejsze mamuśki tak chętnie rzucają kamieniami w każdą która nie jest fanatycznie zaślepiona w szpital, a nie przegonią ciebie.
                                          Ja pod ktg też leżałam dość długo. Na plecach. I też nienajlepiej to znosiłam. O zmianie pozycji nie było mowy!!!! bo się tętno gubiło. A przy niskim tętnie płodu to obowiązkowo trzeba leżeć jakiś dłuższy czas, aby był wystarczająco długi zapis ktg do rozliczenia NFZ i do papierkowego dowodu, że cesarka jest ze wskazań. Może się teraz już coś zmieniło.

                                  • tw52 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 08:20
                                    > W jakich sytuacjach lezenie jest pomocne, pomijajac patologie?
                                    w patologii wlasnie
                                    • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 11:13
                                      Ja nie pisze o patologiach. rzecz w tym, ze w wielu placowkach wiekszosc porodow odbywa sie w tej pozycji narzuconej zarezerwowanej dla patologii. Tak samo jak i znakomita wiekszosc porodow musi sie odbyc z nacieciem krocza. Co ciekawe sa tez porodowki, da sie urodzic inaczej i jakos tych patologii tyle nie ma, kszeselko poloznicze jest najbardziej uzywanym sprzetem i naciec maja nikly procent.
                            • sofi75 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 08:50

                              > zakladam, ze nie mowimy o nieprawidlowym lezeniu na wznak, kiedy ciezarna macic
                              > a moze uciskac zyle glowna dolna i aorte i powodowac spadek cisnienia krwi u ma
                              > tki, ale o lezeniu na boku lub w pozycji siedzacej

                              - no kiedy wlasnie mowimy o tym slynnym lezeniu na wznak. Coz z tego ze KTG daje technicznie mozliwosci lezenia na boku, chodzenia, kucania? Wiem ze daje ... Tylko jak moge dyskutowac z personelem, ktory wmawia mi ze przy zmianie pozycji mojemu dziecku spada tetno i na dowod powyzszego pokazuje wykres z MOIM tetnem (kolo 90)? Nie mam wiedzy medycznej i nie w glowie mi dochodzenie, kto ma racje ... nie w TYM momencie. Efekt? Caly porod na lezaco. Bo IM jest tak wygodnie.

                              BTW: o tym, ze KTG przez 6 godzin rysowalo MOJE tetno a nie dziecka dowiedzialam sie przez przypadek od poloznej-wolontariuszki, ktora byla ... siostra zakonna. "Przyszlam do pani zajrzec, bo widze ze nikt nie zagladal od dobrych 2 godzin"
                          • de_la_hoya Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 01:32
                            franczii napisała:

                            > Lezenie pod ktg przez kilka godzin? Oczywiscie ze moze spowodowac niedotlenieni
                            > e. Juz samo lezenie moze bo to niewskazana pozycja dla plodu a skoro matka jest
                            > przywiazana do ktg to co innego ma robic?

                            w twoim świecie może tak
                            ja w ciąży byłam 2 razy i wierz mi lub nie ale większość ciąży przespałam... na leżąco... więc skoro kilka godzin ktg (szczerze mówiąc nie widziałam żeby kogos tyle trzymali) czyli leżenia może spowodować niedotlenienie to cud jakiś, ze mi się dzieci żywe porodziły i 10pkt dostały po tych 9 miesiącach snu mego...

                            --
                            Miki ma już...
                            Bruno ma już...
                            Chicco ma już...
                            • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 07:02
                              Piszemy o lezeniu jako wymuszonej pozycji. Widze ze nic sie nie zmienilo, z traktowania na porodowkach zartuja sobie same kobiety.
                              • de_la_hoya Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 14:43
                                no podczas spania też raczej wymuszona jest, bo do konia mi daleko i na stojąco nie umiem

                                napiszę tak... podczas pierwszego porodu miałam krwotok i pod ktg leżałam od 22 do 7 rano ale z przerwami
                                podpinali mnie na 10-15 minut i dawali spokój, jak podpinali to prosili abym sobie wybrała dogodną pozycję więc układałam się jak mi było wygodnie a oni juz musieli się martwić aby było dobrze... jak powiedziałam, że chce wstać i pochodzić to tez nie było problemu więc ściągnęłam chłopa i łaziłam od 24 do 3 nad ranem, zgłaszając sie co pół godziny aby sprawdzić przez chwilę czy dziecko ma tętno... po tym chodzeniu tętno dziecka zaczeło zanikać a alarm wył jak oszalały więc do rana wolałam już leżeć... sama wolałam, bo chodzić pozwolono mi dalej
                                w drugiej ciąży wyrżnęłam się na ulicy w 34 tygodniu i wtedy leżałam pod ktg bite 2h ale położna powiedziała, że jeżeli będę potrzebowała przerwy to nie ma najmniejszego problemu, że jeżeli bede chciała zmienić pozycję to mogę to zrobić a jeżeli podczas zmiany odepnie mi się sprzęt to zawołać a ona przyjdzie i poprawi

                                ja nie oczekiwałam nigdy od szpitala domowej atmosfery, ciepła kominka, kawioru na śniadanie... to szpital, lekarze są po to aby pomóc mi urodzić dziecko i aby to dziecko w przypadku komplikacji trafiło od razu w ręce specjalistów
                                domową atmosferę miałam 3 dni później w domu ale wróciłam do niego przebadana i z przebadanym dzieckiem
                                wszystkie te "problemy szpitalne" wynikają z wyidealizowanego obrazu porodu
                                naoglądają się co po niektóre filmów i oczekują, ze urodzą w 3 minuty z uśmiechem na ustach różowego, pięknego bobasa a potem przychodzi zdziwienie gdy nagle pojawia się nieludzki ból a zamiast tego bobasa z reklamy mamy fioletowego kosmitę upaćkanego w czym popadnie którego trzeba reanimować i trzymać w inkubatorze
                                co do nacięć w szpitalach to mnie np zapytano i sama się na to zgodziłam...
                                lezałam za to w pokoju z dziewczyną która właśnie marzyła o porodzie w domu ale mąż zgodził się jedynie, że niech ma jak chce ale w szpitalu, gdzie w razie draki pomoc jest pod ręką
                                pragnęła naturalności i minimalnej ingerencji lekarzy, rodziła w osobnej sali, położna tylko doglądała a ona przeżywała ten proces wspólnie z mężem... zero badań w trakcie, zero ktg, zero nacinania... na szczęście, był w szpitalu ordynator który pomógł, był inkubator w którym umieszczono reanimowane dziecko, a te 30 szwów na pękniętym kroczu przecież się zarośnie... w pogoni za naturalnością niektórzy zapominają, że waga dziecka wg usg jest tylko jakimś tam punktem odniesienia i to, ze pokazuje 3,5kg nie oznacza, że dziecko nie może ważyć 5kg, mieć ogromnej głowy




                                Miki ma już...
                                Bruno ma już...
                                Chicco ma już...
                                • lillika Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 16:26
                                  de_la_hoya napisała:

                                  > no podczas spania też raczej wymuszona jest, bo do konia mi daleko i na stojąco
                                  > nie umiem
                                  czyli chcesz nam powiedzieć że Twoje ciało wbrew własnej woli układa się w wymuszonej pozycji? To chyba objaw poważnej choroby? Bo u innych podczas snu ciało układa się tak, aby było mu wygodnie.

                                  > ja nie oczekiwałam nigdy od szpitala domowej atmosfery, ciepła kominka, kawioru
                                  > na śniadanie...
                                  nie znam ani jednej kobiety, któraby miała takie wymagania. Więc po co ta skrajna przesada?

                                  > pragnęła naturalności i minimalnej ingerencji lekarzy, rodziła w osobnej sali,
                                  > położna tylko doglądała a ona przeżywała ten proces wspólnie z mężem... zero ba
                                  > dań w trakcie, zero ktg
                                  widzisz tylko skrajności? "Minimalna ingerencja" nie oznacza "zero badań"
                                • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 16:31
                                  > ja nie oczekiwałam nigdy od szpitala domowej atmosfery,

                                  Mys ie chyba nie rozumiemy. Nie oczekiwalam ani rozowego bobasa ani braku bolu. Ani domowej atmosfery od szpitala. Przeczytaj dobrze o co mi chodzi. Ja oczekiwalam, ze nikt nie bedzie bez potrzeby sie do mojego porodu wtracal jesli wszystko bedzie przebiegac prawidlowo i ze wszyscy beda sie liczyc z moja potrzeba intymnosci. I to dostalam. Dlatego wiem, ze mozna. Po poszukiwaniach ale w konciu znalazlam porodowke, ktora spelniala moje oczekiwania pod wzgledem intymnosci i nieingerowania. Rodzilam dwa razy w nocy. Przy pierwszym porodzie byly ze mna 2 polozne przy drugim 1. I poza mezem nikogo wicej. A obecnosc poloznych byla bardzo dyskretna i nienarzucajaca sie i nie zaklocala mojego haju ani naturalnego przebiegu. O to mi wlasnie chodzilo. A jednoczesnie dawala poczucie bezpieczenstwa, ze w momencie gdyby cos sie dzialo to podejma odpowiednie czynnosci. Wiec nie ma co demonizowac naturalnosci tylko dac jej szanse. To ze ktos sie decyduje dac szanse naturze nie znaczy, ze rezygnuje z postepu.
                                  • jul-kaa Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 16:58
                                    Jest jeszcze jedna kwestia, odnosząca się nie do kobiety, a do dziecka: niepotrzebne zabiegi medyczne PO porodzie. Ja nie chciałam, żeby moje dziecko BEZ POTRZEBY miało od razu przeciętą pępowinę, żeby było od razu zabrane na badania, żeby miało zakroplone oczy, żeby zostało odśluzowane. I wybrałam taki szpital, w którym mi zapewniono brak nieuzasadnionych procedur wobec dziecka. Z powodu zbyt płaskiego wykresu tętna (w czasie porodu) zabrano co prawda syna na badanie (trwało kilka minut, był przy nim tata), ale wiem, że gdyby nie było takiej potrzeby, dziecko od razu byłoby z nami.
                                    Żadna z moich koleżanek (rodzących w tym samym roku w innych szpitalach) nie miała wpływu na odśluzowywanie, zakraplanie i całą resztę.
                                • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 16:33
                                  > pragnęła naturalności i minimalnej ingerencji lekarzy,

                                  Ha ha ja oczekiwalam, ze mnie lekarz nie bedzie nawet na oczy widzial. I tak bylo. Gdyby przy moim porodzie pojawil sie lekarz to by znaczuylo, ze sa jakies komplikacje.
                          • shige Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 10:42
                            franczii napisała:

                            > Lezenie pod ktg przez kilka godzin? Oczywiscie ze moze spowodowac niedotlenieni
                            > e. Juz samo lezenie moze bo to niewskazana pozycja dla plodu a skoro matka jest
                            > przywiazana do ktg to co innego ma robic?

                            Poproszę o wyniki badań potwierdzające tą teorięsmileMoże jako lekarz dowiem się czegoś ciekawego?smileU dzieci urodzonych po 35 tc najczęstszą przyczyną niedotlenienia są encefalopatie niedotlenieniowo-niedokrwienne związane z określonymi predyspozycjami neurologicznymi dziecka.Poza tym patologie łożyska, pępowiny oraz waga i ułożenie dziecka a nie matki podczas porodu.
                            W większości szpitali położne mierzą tętno dziecka przy pomocy przenośnego urządzenia i to wystarczy...
                            • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 11:02
                              W większości szpitali położne mierzą tętno dziecka przy pomocy przenośnego urzą
                              > dzenia i to wystarczy...

                              To sa bzdury.
                              • nikki30 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 13:17
                                franczii napisała:

                                > W większości szpitali położne mierzą tętno dziecka przy pomocy przenośnego urzą
                                > > dzenia i to wystarczy...
                                >
                                > To sa bzdury.

                                Przy moich dwóch porodach do ktg zostałam podłączona tylko raz na początku porodu.Potem tętno dziecka jak rodziałm w wannie pełnej wody, kucałam przy drabinkach było mierzone za pomocą detektora tętna płodu.Miała go każda położna.Miałam też wypożyczony TENS.Tydzień temu moja koleżanka z pracy urodziła na gazie rozweselającymsmile
                                Chyba dawno nie byłaś na porodówce...
                            • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 11:06
                              > Poproszę o wyniki badań potwierdzające tą teorię:

                              Badania nie przedstawie. Wystarczy mi opinia wykwalifikowanej poloznej.
                              Kiedy mialam ktg mojemu synowi spadalo tetno. Pierwsze co polozna mi zasugerowala to wlasnie zmiana pozycji. I to wlasnie wymuszona pozycja sie okazala przyczyna zaburzen tetna. A mojej kolezance nikt pozycji nie kazal zmienic tylko ja zostawili w takicj sytuacji z ktg na cala noc.
                • villianna Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 08.02.12, 09:56
                  franczii napisała:

                  > Otworz oczeta. Problem w tym, ze w szpitalu komplikuja sie porody i to wcale ni
                  > e z powodu lozyska przodujacego.

                  Kobieto nie mąć na forum kobietom, które jeszcze nie rodziły i nie mają bladego pojęcia o tym jak wygląda poród w szpitalu. To, co opisujesz: bezwolna rodząca zdana na łaskę i niełaskę lekarza, to sytuacja sprzed 30 lat. Obecnie wygląda to inaczej. Są opisane standardy opieki nad rodzącą, wiele zdziałała akcja Rodzić po ludzku, która po pierwsze zwiększyła świadomość rodzących, po drugie zmusiła wiele szpitali do zmian. Ponadto w ostatnich latach doszło do wielu procesów o błąd w sztuce lekarskiej w trakcie porodu, rodziny otrzymały odszkodowania idące w setki tysięcy złotych.
                  Nie wiem skąd to przeświadczenie, że personel szpitala nie marzy o niczym innym jak przeszkadzanie kobiecie w urodzeniu dziecka. Wbrew pozorom im też zależy na tym, by nie było żadnych komplikacji, bo za takie błędy w dzisiejszych czasach bardzo drogo się płaci.
          • memphis90 Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 12.02.12, 20:31

            > epb3, wiekszość nie musi się znać, na mechanizmach i przebiegu porodu tak samo
            > jak nie musi znać budowy komputera.]
            Otóż to- przez miliony lat ludzie nie znali mechanizmów porodu- a rodzili...
        • franczii Re: Z ulgą stwierdzam, że większość jest normalna 07.02.12, 22:18
          większość nie ma pojęcia
          > co to poród(mimo ze mają dzieci)

          I co gorsze pomimo ze jak deklaruja sa lekarzami! I tu przestaje sie dziwic, ze niektore kobiety wola si trzymac z daleka od takich PROFESJONALISTOWsuspicious
    • draconessa Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 21:26
      To zalezy, co dla kogo jest priorytetem. Dla Ciebie liczy sie Twoja wolnosc, i - jak widze - jest na tyle istotna, ze zdecydowalas, iz nie bedziesz miec dzieci. Twoj wybor, Twoja wola. Ale wiele kobiet zrezygnuje z owej nieograniczonej wolnosc na rzecz zalozenia rodziny. Ich wybor. Dla mnie - w momencie kiedy podjelam swiadoma i wolna decyzje o urodzeniu dzecka - bylo bezpieczenstwo i dziecka i moje. Rozwazywszy wszystkie 'za' i 'przeciw' postanowilam urodzic w szpitalu - wlasnie dlatego, ze czulam sie bezpiecznie, ze wiedzialam, ze pomoc dla mojego dziecka nadejdzie predzej w szpitalu, niz gdybym rodzila w domu. To byla moja WOLNA decyzja. I jakos nie odczulam naruszenia mojej wolnosci. Z godnosci tez nikt mnie nie odarl, bo jednakowoz musisz w kluczowym momencie tylek odslonic - czy rodzisz w domu, czy pod krzakiem, czy w szpitalu.
    • antonow2 Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 21:55
      Jak mowi stare powiedzenie - konca wojny i porodu - nie przewidzisz.
    • r_mol Zgodnie z kobiecą logiką większości komentujących 07.02.12, 22:14
      jeżeli miłośnik turystyki pieszej umrze na serce podczas marszu, to jest to argument za tym aby życie spędzać na kanapie.
      • kub-ma Re: Zgodnie z kobiecą logiką większości komentują 07.02.12, 22:25
        Nie no, porównanie nader nietrafne.
        • nglka Re: Zgodnie z kobiecą logiką większości komentują 08.02.12, 01:13
          Porównanie jak ulał, trafiła w 10tkę wink
          • duzeq Re: Zgodnie z kobiecą logiką większości komentują 08.02.12, 11:05
            Absolutnie nietrafne.
            Tu trzeba by bylo porownac samotnego milosnika szlakow gorskich, ktory mogl sie wybrac w gory w towarzystwie goprowcow, gotowych wezwac w kazdej chwili pomoc.
            czaisz teraz?
    • de_la_hoya Re: Śmierć podczas narodzin w domu 07.02.12, 22:19
      zewszad_i_znikad napisała:

      > Kobieta jest panią swojego ciała i ma prawo także do narażania się na niebezpie
      > czeństwo. A w szpitalach dzieją się okropne rzeczy, nie tylko niepotrzebne poda
      > wanie leków: przede wszystkim odarcie kobiet z intymności. Zawłaszczenie ich ci
      > ał przez lekarzy.
      > Liczy się wolność, nawet kosztem zagrożenia. Ona jest ważniejsza niż bezpieczeń
      > stwo.

      szkoda tylko, ze jak mowa o aborcji to piętnujecie matkę za myślenie o własnej dupie kosztem zlepka komórek, o przepraszam, dziecka a jak przychodzi do fanaberii typu poród domowy gdzie na niebezpieczeństwo narażona jest nie tylko matka ale także i dziecko (istota która jest zdolna żyć poza organizmem matki w przeciwieństwie do wyżej wspomnianego zlepka komórek) to już o tym dziecku nikt nie pamięta, bo w końcu "kobieta jest panią własnego ciała..."
    • nglka Re: Śmierć podczas narodzin w domu 08.02.12, 03:13
      Nie odważyłabym się na poród domowy ale widzę tutaj jedną nieścisłość w wielu wypowiedziach.
      Wiele komplikacji okołoporodowych jest wynikiem zbytniej ingerencji ze strony personelu szpitala [ktoś kiedyś trafnie napisał, że natura kończy się wraz przekroczeniem progu szpitala], żeby mieć naprawdę wiarygodne porównanie, należałoby wziąć pod uwagę procentową śmiertelność tak matki jak i dziecka oraz % uszkodzeń okołoporodowych w sumie - żeby móc tak samo odważnie dalej orzekać jak bezmyślne są kobiety decydujące się na poród domowy [i nie decydujące "się same" ale w porozumieniu z lekarzem prowadzącym ciążę].
    • lipsmacker Do autorki postu 08.02.12, 07:49
      Ja rodzilam 2 x w Australii i o ile Twoja wypowiedz odnosnie warunkow i traktowania kobiet w szpitalach jest z pewnoscia prawdziwa w odniesieniu do Polski to w Australii warunki sa takie ze domowym porodem ryzykuje tu tylko idiotka.
    • wiecznie-zapominam-login rodzić po ludzku- fundacja 08.02.12, 08:29
      Fundacja Rodzić po ludzku dała wg mnie ciała wyróżniając szpitale które na te wyróżniania absolutnie nie zasługują a teraz zmienia taktykę robiąc odwrót od szpitali na rzecz domów których kontrolować i oceniać nie może ... wg mnie to spychologia

      W toaletach położnictwie jest brudno...yyyyyyyyyyyyyyyyyy a to fundacja nie jest przypadkiem także od tego aby takie sytuacje nagłaśniać, zgłaszać np sanepidowi, interweniować? a nie wyjść z założenia "w szpitalu jest brudno, jest mi smutno, nic nie zrobię więc lepiej rodzić w domu)

      Nie zaryzykowałabym porodu w domu, dla mnie zdrowie i życie moich dzieci jest wartością nadrzędną
      • kropkaa Re: rodzić po ludzku- fundacja 08.02.12, 20:00
        > Nie zaryzykowałabym porodu w domu, dla mnie zdrowie i życie moich dzieci jest w
        > artością nadrzędną

        Czy tak trudno zrozumieć, że dla innych też i z tego samego powodu wybierają poród w domu? Podobny przypadek znam, a poród był szpitalny, i jakoś nikt nie mówi, że z tego powodu nie powinno się rodzić w szpitalu.
        Niestety, są czasem, bardzo rzadko, ale jednak, rzeczy nieprzewidziane, na które absolutnie nic nie wskazuje, tak się zdarza, po prostu, i miejsce porodu nie ma nic do rzeczy.
        • wiecznie-zapominam-login Re: rodzić po ludzku- fundacja 09.02.12, 04:51
          > Niestety, są czasem, bardzo rzadko, ale jednak, rzeczy nieprzewidziane, na któr
          > e absolutnie nic nie wskazuje, tak się zdarza, po prostu, i miejsce porodu nie
          > ma nic do rzeczy.
          owszem miejsce porodu ma "coś do rzeczy" np w przypadku krwotoku, konieczności reanimacji dziecka itp bo właśnie w takich przypadkach dopiero trzeba kombinować jak się dostać do szpitala i traci się cenne minuty które mogą przesądzić o czyimś zdrowiu i życiu.

          Jeżeli z tobą lub twoimi bliskimi dzieje się coś niespodziewanego i niebezpiecznego np utrata przytomności, krwotok, zatrzymanie akcji serca to jest ci wszystko jedno czy karetka przyjedzie za 5 , 15 czy 25 minut? (dolicz jeszcze czas transportu do szpitala) czy może najchętniej wtedy teleportowałabyś się do szpitala?

          I tak jak napisałam "Nie zaryzykowałabym porodu w domu, dla mnie zdrowie i życie moich dzieci jest wartością nadrzędną" a jak ktoś chce i się uprze to niech rodzi gdzie chce jeżeli dla kogoś obrazy z telenowel amerykańskich są istotniejsze niż zdrowy rozsądek.


          • nglka Re: rodzić po ludzku- fundacja 11.02.12, 11:39
            Gdy jest poród domowy - często szykowana jest na wszelki wypadek karetka. Prócz predyspozycji zdrowotnych, trzeba też spełniać pewne kryteria [odległość od szpitala, piętro na którym znajduje się mieszkanie]. Położna współpracuje w trakcie porodu ze szpitalem i pogotowiem.
            • wiecznie-zapominam-login Re: rodzić po ludzku- fundacja 11.02.12, 22:35
              nglka napisała:
              > Gdy jest poród domowy - często szykowana jest na wszelki wypadek karetka.

              a to interesujące smile dlaczego do tak bezpiecznego wg niektórych porodu szykowana jest karetka i jak to wygląda w praktyce, karetka stoi np 12 godzin pod domem i czeka nie przyjmując zleceń np do wypadków?

              Prócz
              > predyspozycji zdrowotnych, trzeba też spełniać pewne kryteria [odległość od sz
              > pitala, piętro na którym znajduje się mieszkanie]. Położna współpracuje w trakc
              > ie porodu ze szpitalem i pogotowiem.
              Odległość do szpitala to jedna kwestia a czas przejazdu w godzinach szczytu (gdy kobieta będzie miała fanaberię mieć komplikacje ok godz 16) to drugie. Zarówno kobieta jak i dziecko może potrzebować natychmiastowej pomocy chirurgicznej a odwlekanie jej marnując czas na transportowanie do szpitala zmniejsza szansę na happy end.
              wg mnie przedkładanie domowej atmosfery intymności nad bezpieczeństwo dziecka i swoje świadczy o niedojrzałości emocjonalnej. Pani której śmierć była powodem powstania tego wątku nie tylko nie dała sobie szansy na przeżycie ale też swoim dzieciom na wychowywanie u boku mamy. Matka powinna kochać dzieci tak samo bez względu na to czy urodziła je w szpitalu czy domu.

              Byłoby pięknie gdyby każda kobieta mogła wspominać poród w szpitalu jako pozytywny moment w swoim życiu i tu jest duża rola do popisu dla fundacji rodzić po ludzku, dobrych nagradzać złych piętnować, a nie załamywać ręce że jest źle i zachęcać do ryzykownego rodzenia w domu.
              • nglka Re: rodzić po ludzku- fundacja 11.02.12, 22:48
                wiecznie-zapominam-login napisała:

                > a to interesujące smile dlaczego do tak bezpiecznego wg niektórych porodu szykowan
                > a jest karetka

                Z tego samego względu, z którego w szpitalu musi być gotowy inkubator i sprzęt do ratowania życia w środku nocy, podczas odbierania porodu "bez komplikacji".
                Profilaktycznie. Nie widzę tu niczego dziwnego.

                > i jak to wygląda w praktyce, karetka stoi np 12 godzin pod domem
                > i czeka nie przyjmując zleceń np do wypadków?

                Podejrzewam, że jest jako ostatnia do przyjmowania wypadków ale nie wykluczona z wyjazdu do wypadku. Pytanie: co się dzieje w momencie, gdy poród przebiega nie tak a wszystkie karetki [nawet ta "awaryjna"] w rozjazdach?
                Ale też i pytanie: co się dzieje, gdy w szpitalu 3 kobiety na raz rodzą dzieci w zamartwicy?
                I jaki jest stosunek prawdopodobieństwa jednego do drugiego?

                > Odległość do szpitala to jedna kwestia a czas przejazdu w godzinach szczytu (gd
                > y kobieta będzie miała fanaberię mieć komplikacje ok godz 16) to drugie. Zarówn
                > o kobieta jak i dziecko może potrzebować natychmiastowej pomocy chirurgicznej a
                > odwlekanie jej marnując czas na transportowanie do szpitala zmniejsza szansę n
                > a happy end.

                I dlatego ja bym się nie zdecydowała. Ale to naprawdę jedyny [owszem, najważniejszy - ale jedyny] powód.

                > wg mnie przedkładanie domowej atmosfery intymności nad bezpieczeństwo dziecka i
                > swoje świadczy o niedojrzałości emocjonalnej.

                Niekoniecznie.
                Nie bierzesz pod uwagę, że wiele komplikacji okołoporodowych jest winą niepotrzebnych zabiegów, źle przeprowadzonych porodów, porodów taśmowych "byle szybciej" i tak dalej.
                Dlatego ciekawi mnie jaki jest % śmierci na skutek powikłań przy porodach w domu [co ważne, bo niektóre kobiety lekceważą! - przy otrzymaniu od ginekologa położnika zielonego światła na poród w domu] a jaki % powikłań na skutek źle przeprowadzonej akcji porodowej w szpitalu.
              • lillika Re: rodzić po ludzku- fundacja 13.02.12, 12:26
                wiecznie-zapominam-login napisała:

                Zarówn
                > o kobieta jak i dziecko może potrzebować natychmiastowej pomocy chirurgicznej a
                > odwlekanie jej marnując czas na transportowanie do szpitala zmniejsza szansę n
                > a happy end.
                w szpitalu blisko mnie oddział położniczy nie miał anestezjologa. Z tego powodu nie było tam opcji zzo. W przypadku komplikacji szukano wolnego anestezjologa na innych oddziałach. W takiej sytuacji, transport do szpitala mógł trwać krócej niż skompletowanie personelu. Ale z góry zaznaczam, że nie wiem jak jest w szpitalu dzisiaj.

                > wg mnie przedkładanie domowej atmosfery intymności nad bezpieczeństwo dziecka i
                > swoje świadczy o niedojrzałości emocjonalnej.
                Kobiety same sobie zatruwają nawzajem życie. Czytałam już złośliwe komentarze kierowane do tych kobiet, co wolały cesarkę. Do tych co chciały znieczulenie. Teraz podobne do tych co mają możliwość porodu domowego. A wszystko to przy argumentach o (braku) dojrzałości. Do głowy Wam nie przyjdzie, że te kobiety właśnie czuły się bezpieczniej w domu niż w szpitalu. A w przypadku pani z wątku to nie wiemy nawet, czy to był problem położniczy czy zbieg okoliczności.
    • agaguru Śmierć podczas narodzin w domu 09.02.12, 00:15
      Szansa, ze umrzesz w szpitalu na chorobe/uraz z ktora tam nie przyszlas jest gigantyczna www.reuters.com/article/2011/07/21/us-safety-idUSTRE76K45R20110721
      Pracuje w szitalu i na kurasch wstepnych prof odpowiedzialny za ''bezpieczenstwo'' stwierdzil, ze statystycznie mamy mniejsza szanse na smiec na bangee niz jako pacjent szpitala....
      Drugie dziecko rodzilam w domu i bardzo zaluje, ze przy pierwszym dalam sie zastraszyc...
    • jowita771 Re: Śmierć podczas narodzin w domu 13.02.12, 12:40
      > Liczy się wolność, nawet kosztem zagrożenia. Ona jest ważniejsza niż bezpieczeń
      > stwo.

      Jak dla kogo. Dla mnie bezpieczeństwo ważniejsze w tym wypadku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka