Dodaj do ulubionych

wymyśliłam sobie pracę...

08.02.12, 21:34
W zasadzie niewiele oczekuję. Byle od 9 do 15, niedaleko domu i dobrze płatne. I nie w weekendy. I żebym zawsze mogła wychodzić o tej 15, a ewentualne spotkania, czy wyjazdy (byle nie za wiele) z kilkudniowym wyprzedzeniem.

Macie dla mnie jakiś pomysł? Branżę? Podpowiedź? Inspirację?
Obserwuj wątek
    • iwles Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 21:37

      szkolny dealer narkotykowy.
      • kiszczynska Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 21:38
        moze jk mzieni sie KP bedizel atiwej
        postawia naj akos, a nie na ilosc..............

        dla mnie 8 godzin to msierc..
        • pysiaczek1234 Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 21:44
          Kiszczynska musisz się nieźle napracować , żeby aż tak przestawiać litery uncertain
          • rosapulchra-0 Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:23
            E tam, kilka mózgotrzepów i bez wysiłku tak pisze.
    • lineczkaa Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 21:42
      Prostytucja, dilerka, żebranie.
      Proszszsz. Nie dziękuj, drobiazg.
      • schere Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:04
        Gdzie prostytucja. W takich godzinach?
        Ja też wezmę tę wymyśloną pracę, pod warunkiem że będzie tam 13 i 14 pensja, oraz 3 tygodnie urlopu w lecie i 2 tygodnie w zimie.
        • przystanek_tramwajowy Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 23:32
          schere napisała:

          > Gdzie prostytucja. W takich godzinach?

          Prostytucja jak najbardziej - usługi dla sfrustrowanych korpoli, co wyskoczą do pani zamiast na lunch.
        • gazeta_mi_placi Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 13:22
          Oczywiście, nawet nie wiesz ile agencji towarzyskich (także tych "cichych" działających w blokach) działa WYŁĄCZNIE w ciągu dnia.
          I na brak chętnych nie narzekają, żonkosiom łatwiej urwać się w ciągu dnia niż tłumaczyć żonie po co wychodzą i gdzie późnym wieczorem.
          • iin-ess Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 18:49
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Oczywiście, nawet nie wiesz ile agencji towarzyskich (także tych "cichych" dzia
            > łających w blokach) działa WYŁĄCZNIE w ciągu dnia.
            > I na brak chętnych nie narzekają, żonkosiom łatwiej urwać się w ciągu dnia niż
            > tłumaczyć żonie po co wychodzą i gdzie późnym wieczorem.

            Jak znajomość branży- gratuluję big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 20:22
              E-mamom których mężowie wszystkie wieczory spędzają w domu nie w smak jest fakt, że takie agencje działają jak najbardziej za dnia, bo wszak uważają, że jak mężuś wszystkie wieczory i noce spędza w domu to znaczy, że na 100% nie zdradza smile
              Pamiętam taką durną piczkę z innego forum, która twierdziła, że jej mąż na pewno nie chodzi na panienki. Na pytanie skąd ona to wie odpowiedziała, że wszystkie wieczory spędzają razem smile
      • sarling Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:06
        Chciałaś błysnąć dowcipem, prawda?
        Tymczasem wypadłaś.....

        żenująco słabo.


        Pracuję blisko domu, nie więcej niż 6 godzin, weekendy i czwartki mam wolne.
        Żaden z wymyślonych, o, przedowcipna istoto, zawodów mnie nie dotyczy.
        Myśl dalej.
        -
        Nie bądź LEMINGIEM
        Zostań REBELYANTEM
        • joxanna Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:13
          No to podpowiedz chociaż branżę! Zawód! Umiejętności! Cokolwiek!
        • lineczkaa Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:18
          sarling napisała:

          > Chciałaś błysnąć dowcipem, prawda?
          > Tymczasem wypadłaś.....
          >
          > żenująco słabo.
          >

          Taaak? Mi się podoba.
          • rosapulchra-0 Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:26
            W mniejszości jesteś. Nie kompromituj się dalej. No chyba że chcesz.
            • lineczkaa Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 10:58
              och i co teraz??
        • hugo43 Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:18
          zona mojego mezasmilepraca moja w ciagu miesiaca polega na pojsciu max 2 razy do ksiegowej,a ksiegowa czynna w godz 9-15.w tych godzinach tez robie zakupy w makro,badz dzwonie do hurtowni.poza tym mam kompletny luzik,no prawie,bo dziecko na 9 do przedszkola prowadze badz wioze i przed 13 odbieram.cos tam ugotuje,przegarne w chacie,na zakupy pojade ,pofitnesuje sie,ze znajomymi sie spotkam.zeby nie bylo,zus place i mam preznie dzialajaca dzialalnosc gospodarcza,ktora zajmuje sie moj maz!zyc nie umierac!
      • yoko0202 zaraz zaraz 09.02.12, 14:18
        dilerka to raczej chyba głównie wieczorami i całe weekendy, bo wszyscy imprezują i potrzebują.
        prostytucja chyba też
      • iin-ess Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 18:47
        lineczkaa napisała:

        > Prostytucja
        tu to chyba najwięcej klientów jest po 15-tej? A może się mylę..
    • enewa Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:25
      Nauczyciele (najlepiej jest tym od wuefu, religii, plastyki, muzyki itp.) pracują jeszcze krócej, oczywiście wszystkie weekendy wolne, do tego wakacje i ferie. Wycieczki szkolne są planowane z dużym wyprzedzeniem, więc nie ma problemu. Czy dobrze im płacą, to już sprawa dyskusyjna, zależy jakie kto ma wymagania.
    • paartycja Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:28
      ja mam niemal taką pracę big_grin
      jedynie zarobki nie bardzo ale godziny,odległość,bez weekendów,zawsze wychodzę o czasie,żadnego zawracania dupy po godzinach big_grin
    • sanrio Re: wymyśliłam sobie pracę... 08.02.12, 22:58
      o moja droga, jest taka praca. Ja tak pracowałam swego czasu, wszystko się zgadza prócz weekendów ale wówczas miałam 2 dni substytutu w tygodniu co też miało swe dobre strony gdyż można było więcej załatwić niż w weekend. Praca na 3/4 etatu dokładnie od 9 do 15, wyjazdy zawsze zapowiedziane z dużym wyprzedzeniem. było super, kasa super. Ale kazano mi przejść na cały etat i awansować i już przestało być supersmile
    • an_ni Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 11:30
      nauczyciel , powiedzmy ze od 8 bys zaczynala
      no i platne raczej kiepsko
    • naomi19 Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 13:38
      Pracownik Urzędu Miasta.
    • a.nancy Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 13:47
      no proszę cię
      ty sobie nie wymyśliłaś pracy, ty przedstawiłaś wymagania
      i to wcale nie tak "niewiele oczekujesz"
      jako pracodawca odbieram to tak:
      - masz w nosie, jaka praca, branża itp. - ergo: nie masz sprecyzowanych zainteresowań, umiejętności, kompetencji
      - chcesz mało pracować i dużo zarabiać smile
      ergo: podejrzewałabym, że liczysz na możliwość obijania się, a nie masz nic do zaoferowania od siebie.
      mogę iść na rękę pracownikowi, jeśli jest super specjalistą, mogę pozwolić, żeby wcześnie wychodził, jeśli to, co robi, jest tak wysokiej jakości, że mi się opłaca. ale super specjalista raczej wie, w jakiej branży może pracować smile a podając wymagania, skupia się na tym, jak dana praca wpisuje się w jego wizję rozwoju zawodowego (nie mówię, że musi z radością się zaharowywać, ale temat czasu pracy jest poruszany w dalszej kolejności, i jeśli oczekiwania merytoryczne odpowiadają obu stronom, to wtedy można negocjować).
      • joxanna Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 13:56
        Nie, nie przypominam sobie, żebym napisała, że chcę się obijaćsmile. Ja raczej z pracusiów jestem. Nie jestem specjalistą we wszystkich dziedzinach. I nie szukam pracy przez forumsmile
        Ale jestem po prostu ciekawa, czy jest branża, w której można pracować na 3/4 etatu (przy dostosowanej ilości obowiązków, bo takie branże i firmy, w których matki pracują na 3/4 etatu z ograniczoną kasą, ale obowiązkami już nie - to ja znam). Dlatego pytam - może ktoś spotkał się z taką pracą? Może akurat to do mnie będzie pasować? Bo jeśli masz propozycję typu: zatrudnię noblistę z fizyki, albo górnika na Śląsku, albo krawcową na statku to dla mnie za trudne, albo za daleko, albo za dużo podróżysmile.

        Mnie by pasowało pracować na 3/4 etatu tu, gdzie pracuję - miałabym i fajną pracę i dobry dojazd i dobre pieniądze i nawet pozycję i stanowisko. Ale niestety w mojej branży brakuje wyobraźni, rozmachu i odwagi - chyba tylko tak mogę tłumaczyć to, że jeszcze nikomu się nie udałosmile
        • an_ni Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 14:00
          w takim razie zrob ten krok, teraz przepisy daja matkom powracajacym z wychowawczego na zmniejszenie etatu
          • saphire-2 Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 14:07
            Nie poradzę niestety bo nie znam takiej pracy. Urzędnik, nauczyciel to chyba niewiele zarabia a te przykłady ktoś tu podał. Te dobre zarobki to ile tak mniej więcej (za 3/4 etatu)?
        • a.nancy Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 14:19
          joxanna napisała:

          > Nie, nie przypominam sobie, żebym napisała, że chcę się obijaćsmile. Ja raczej z p
          > racusiów jestem. Nie jestem specjalistą we wszystkich dziedzinach.

          ale w jakiejś jesteś naprawdę dobra? napisałam, że świetnemu specjaliście mogłabym iść na rękę. albo takiemu, co jest po prostu szybki i w 5 godzin zrobi to, co innym zajmuje 8.
          co do branży, to różne kreatywne, informatyczne, i inne gdzie sie pracuje projektowo - ale pod warunkiem, że (jak napisałam) wyrobisz się do tej 15, a nie będziesz zawalać terminów "bo od początku mówiłam, że o 15 wychodzę i mam w de"
          • my-alena Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 15:37
            napisałam, że świetnemu specjaliście mogła
            > bym iść na rękę. albo takiemu, co jest po prostu szybki i w 5 godzin zrobi to,
            > co innym zajmuje 8.

            Ale dziewczyna nie szuka pracy na pełen etat, tylko na 3/4 etatu, więc czemu oczekujesz, że zatrudnisz świetnego specjalistę na 3/4 etatu, ale on ma się wyrobić w tym czasie z pełnym etatem ?????

            No i funkcjonuje coś takiego jak przekwalifikowanie. Nigdy nie słyszałaś ? Może dziewczyna chce zmienić branżę, bo ta w której się specjalizuje NIE DAJE możliwości zarobkowania w taki sposób jak dziewczynie pasuje. Szuka innych możliwości. Chciałaby wiedzieć, z czego w ogóle można wybierać.


          • saphire-2 Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 12:49
            dobre zarobki? jakie to?
        • filipianka Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 15:00
          > Ale jestem po prostu ciekawa, czy jest branża, w której można pracować na 3/4 e
          > tatu

          i tu właśnie ja upatruję nasz polski problem demograficzno-prokreacyjny, i niestety żadne przepisy nic tu nie zmienią, po prostu taką mamy naszą narodową mentalność, albo harujesz 24 godziny na dobę albo w ogóle, ktoś pracujący trochę traktowany jest jak kosmita
          nie lubię tego frazesu, ale "w innych krajach" bardzo popularna jest praca na część etatu co pozwala łączyć z obowiązkami domowymi
          kto w Polsce pracuje na część etatu? najlepiej na pół lub 3/4? nie wątpię że panie na kasie w supermarkecie, ale czy w godzinach 9-15, czy może te pół etatu to mają z całych weekendów i wieczorów na przykład?
          z drugiej strony rozumiem że w takim banku, knajpie czy innej firmie służącej klientom, która to placówka jest otwarta w określonych godzinach problemem logistycznym kierownictwa byłoby klecenie grafiku z kilku osób na część etatu, więc idą na łatwiznę i wolą jednego, poza tym trzeba dwie osoby przeszkolić, przebadać, ale plus jest taki że jak jedna zaniemoże to jest druga na bieżąco gotowa do pracy

          > tatu (przy dostosowanej ilości obowiązków, bo takie branże i firmy, w których m
          > atki pracują na 3/4 etatu z ograniczoną kasą, ale obowiązkami już nie - to ja z
          > nam).
          ja pracowałam po macierzyńskim na 3/4 czasu za kasę bez zmian, po prostu musiałam się szybciej obrobić lub czasem ( bardzo rzadko) zostać dłużej


          już pomijam że fajnie by było za dobrą kasę pracować, proszę o przykłady jakiejkolwiek pracy na część etatu w godzinach funkcjonowania placówek szkoła/przedszkole?
          • filipianka Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 15:04
            przykłady z życia, bo że teoretycznie wszędzie można to i ja wiem, dajcie konkretnie kogoś kogo znacie
            w praktyce znam wiele przykładów że dziewczyna pracowała na 3/4 ale kierownictwo dało wybór - przechodzisz na cały albo znajdziemy kogoś innego, bo potrzebujemy żeby ktoś zawsze był w gotowości
          • joxanna Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 18:31
            Oh, filipianka, właśnie o to mi chodzi! Jestem teraz w takiej fazie życia, że satysfakcja z pracy, awans i rozwój zawodowy, ogólnie rzecz biorąc 'kariera' są dla mnie dużo mniej istotne, niż czas pracy. chcę mieć pracę, którą będę dobrze wykonywać, solidnie i na czas - ale nie na cały etat, tylko częściowy.

            Niestety - to co obserwuję u nas to takich pracodawców, jak a.nancy poniżej: możesz pracować ile godzin chcesz, ale masz zrobić to, co obejmuje cały etat. I przez takich pracodawców w tym kraju żyje się tak źle.

            Jesteśmy po prostu zaharowani - nawiązując do innego wątku. Bo u nas oczekuje się, że kobieta będzie w 100% idealnym, maksymalnie zaangażowanym pracownikiem, w100% idealną matką, w 100% idealną kochanką i jeszcze znajdzie 100% swojego zaangażowania na własne hobby, kawki z przyjaciółką itp. Ile osób żyje na 400%? A ile w tym jest fałszu i powierzchowności?

            Drażni mnie to. Normalny człowiek ma do przeżycia powiedzmy 90 lat. I oczywiście może założyć, że środkowych 50 lat poświęca na pracę. Ale to nie jest normalne. Normalny człowiek ma różne fazy w życiu - jest faza, w której angażuje się bardziej w pracę, jest faza, w której angażuje się bardziej w rodzinę, jest faza, w której angażuje się bardziej w coś innego. I nie musi rezygnować z pozostałych sfer życia. Można to wszystko pogodzić. Tylko u nas niestety przeważa mentalność kolonialna, czy niewolnicza: zawładnąć człowiekiem, sprowadzić go do jednej roli: narzędzia, inkubatora itp. Szkoda.
            • duzeq Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 19:05
              > Niestety - to co obserwuję u nas to takich pracodawców, jak a.nancy poniżej: mo
              > żesz pracować ile godzin chcesz, ale masz zrobić to, co obejmuje cały etat. I p
              > rzez takich pracodawców w tym kraju żyje się tak źle.

              To moze inaczej - idziesz na pol etatu, dostajesz polowe pensji. Moze byc?

              > Drażni mnie to. Normalny człowiek ma do przeżycia powiedzmy 90 lat. I oczywiści
              > e może założyć, że środkowych 50 lat poświęca na pracę. Ale to nie jest normaln
              > e.

              Alez nie musisz poswiecac polowy zycia na prace. Mozesz w kazdej chwili odejsc i uprawiac pelargonie w ogrodku.

              Tylko u nas niestety przeważa menta
              > lność kolonialna, czy niewolnicza: zawładnąć człowiekiem, sprowadzić go do jedn
              > ej roli: narzędzia, inkubatora itp. Szkoda.

              Tych rozmyslan juz nie rozumiem. Ty jestes narzedziem do roboty dla pracodowacy, pracodawca jest dla ciebie sezamem, ktory co miesiac poslusznie sie otwiera. Posrodku leza jeszcze odcienie zalezne od relacji pracownik-pracodawca.

              Ty chcesz miec ciastko i zjesc ciastko.
              • joxanna Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 20:19
                To moze inaczej - idziesz na pol etatu, dostajesz polowe pensji. Moze byc? - to jest oczywiste. Czy to Cię dziwi??? Czego się spodziewałaś?

                Nie chodzi o to, żeby pracować po 14 godzin dziennie, a po kilku latach być wypalonym, rzucać pracę i na zasiłku dla bezrobotnych sadzić pelargonię. Chodzi o to, że można to połączyć. Można pracować w różnych wymiarach i można sadzić pelargonie po pracy. I można mieć czas na przyjaciół i na rodzinę.

                W jakim sensie chcę mieć ciastko i zjeść ciastko? Ten zarzut miałby sens, gdybym chciała pracować po 14 godzin dziennie i sama zajmować się dziećmi od rana do nocy i jeszcze sadzić pelargonie po 3 godziny dziennie. A ja nie. Ja chcę to ciastko - czyli mój czas - sensownie podzielić. I wierzę, że to jest możliwe. Jest możliwe we Francji, jest możliwe w Skandynawii, jest możliwe w Holandii. Czy Polacy są jakoś upośledzeni?
                • duzeq Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 20:56
                  To idz do szefa i zaproponuj, ze chcesz polowe pensji. Za druga polowe moze zatrudnic druga osobe. Co za problem? Tylko, ze to juz nie bedzie dobrze platna praca, a takiej chyba chcesz?
                  W tym sensie mowilam o tym, ze chcesz miec ciastko (duzo czasu dla siebie) i zjesc ciastko (fajna, DOBRZE platna praca).

                  Je
                  > st możliwe we Francji, jest możliwe w Skandynawii, jest możliwe w Holandii. Czy
                  > Polacy są jakoś upośledzeni?

                  Francja pomalu pada dzieki rozbudowanemu socjalowi, Skandynawia to m.in. Norwegia, ktora nie ma juz oficjalnego wieku przejscia na emeryture i ktora spi na ropie (moze w koncu trzeba to w marzeniach uwzglednic...?) oraz Szwecja, w ktorej rozwaza sie podwyzszenie progu emerytalnego do 75 roku zycia, a w Holandii kobieta moze pracowac na pol etatu i dostaje za to pol pensji. Taka przecietna Holenderka ma troche wiecej czasu od Ciebie, ale pracujac na pol etatu nie ma czegos, co nazywa sie dobrze platna praca.

                  • joxanna Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 21:08
                    Wiesz, zrobiłam tak. Może nie na pół etatu, ale 3/4. I dalej byłaby to dobrze płatna praca i fajna. Zresztą kwestia 'dobrze płatna' jest względna, bo im więcej zarabiam (= dłużej pracuję) tym więcej oddaję niani.

                    W każdym razie nie bardzo to się przebija przez wyobraźnię moich szefów. Dość, że uległam i zapisałam się na cały etat, z różnymi udogodnieniami, ale jednak cały etat. Wiem natomiast, że temat w branży jest drążony i coraz więcej osób ma podobne pomysły, więc mam nadzieję, że w końcu się przebije.

                    10 lat temu mój ówczesny szef - firma z innej zupełnie branży - chciał mi dać podwyżkę, ale nie miał na to budżetu. Ja z kolei nie potrzebowałam pieniędzy, ale chętnie bym przyjęła dodatkowy tydzień płatnego urlopu. Nie przeszło, zbyt szokujące. Dziś wiem, że tak się zdarza, nawet w tamtej firmie.

                    8 lat temu kompletnie zmieniałam branżę. I ludziom na stanowiskach nie mieściło się w głowie, że można rzucić dobrą pracę, nawet prestiżową i zaczynać od początku w innej branży. Długo szukałam, bo ludzie po prostu nie rozumieli o co mi chodzi. W końcu ktoś zaryzykował i chyba wszyscy na tym dobrze wyszliśmysmile.

                    Stąd wiem, że różne niestandardowe pomysły w końcu się przebijają. Szkoda tylko, że zwyczajna rzecz - praca na część etatu jest tak strasznie niestandardowa.

                    Elastyczność umów, organizacji pracy w ogóle nie ma związku z socjalem, w zasadzie powiedziałabym, że to istotny postulat w ramach 'liberalizacji' kodeksu pracy. Tylko nasi hiperliberalni pracodawcy za tym nie nadążają. Bo musieliby zmienić przyzwyczajenia, zmienić sposób myślenia: że jak mam pracownika, to mam go superdyspozycyjnego, przez 24 godziny na pracę. Tak - trzebaby się nauczyć czegoś o zarządzaniu czasem, pracownikami, pracą.
                    • duzeq Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 21:24
                      Ha, wlasnie.
                      Nie wiem gdzie pracujesz i co robisz, ale z punktu widzenia pracodawcy 3/4 etatu moze byc niewypalem. Bo ktos musi wykonac prace na 1/4 etatu za Ciebie, tak? Bo przeciez Ty nie chcesz pracowac na 3/4 etatu, zeby odwalac dokladnie to, co robisz na calym etacie...?

                      1/2 etatu moze byc dla kogos innego tez atrakcyjna. 1/4 bedzie oznaczala w praktyce, ze ludzie beda sie zmieniac jak w kalejdoskopie, bo to beda zadne pieniadze. Byc moze stazysci rozwiazaliby sprawe, byc moze studenci - ale nie mam pojecia co robisz i czy zmieniajacy sie co 2 miesiace stazysta jest odpowiedni na to stanowisko.

                      Elastyczność umów, organizacji pracy w ogóle nie ma związku z socjalem, w zasad
                      > zie powiedziałabym, że to istotny postulat w ramach 'liberalizacji' kodeksu pra
                      > cy.

                      Elastycznosc umow...? Jak tylko ktos cos baknie o elastycznosci umow, rzuca sie pol Polski i pol forum, ze oto kapitalisci chca juz doprowadzic czlowieka do zupelnego zniewolenia za pomoca umow smieciowych...? Tak, wiem, nie o to Ci tu chodzi, ale byc moze obecne prawo pracy jest tak skomplikowane, ze szukanie elastycznosci to wiazanie sobie sznura na szyi?

                      Bo musieliby zmie
                      > nić przyzwyczajenia, zmienić sposób myślenia: że jak mam pracownika, to mam go
                      > superdyspozycyjnego, przez 24 godziny na pracę. Tak - trzebaby się nauczyć czeg
                      > oś o zarządzaniu czasem, pracownikami, pracą.

                      Tutaj manipulujesz. Albo masz swietnie platna prace i odpowiednie wymagania, albo masz gorzej platna prace i jak wybija jakas 17:00 to zbierasz manele i idziesz do domu. Nie wierze, ze jakas sekretarka musi byc dostepna 24 h na dobe.
                      • an_ni Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 21:36
                        a wg ciebie swietna praca, a konkretniej wykonywanie pracy na wysokim poziomie, musi sie wiazac z dlugimi godzinami pracy?
                        • duzeq Re: wymyśliłam sobie pracę... 11.02.12, 11:19
                          Absolutnie nie.
                          Ale odnosze sie do przypadku zalozycielki watku, z ktorego raczej jasno wynika, ze przy jej zakresie obowiazkow pojawilby sie problem z 1/4 etatu.
                • an_ni Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 21:23
                  Polacy nie sa uposledzeni tylko wyzyskiwani, jestesmy krajem na dorobku,
                  ty patrzysz z perspektywy wielkomiejskiej wyksztalconej i doswiadczonej acz mlodej kobiety z sukcesami na polu zawodowym, ale to ulamek pracujacych w tym kraju ...
                  poza tym przeciez wlasciwie nie ma polskich przedsiebiorstw, pracujemy na zagraniczne koncerny, zarobione pieniadze odplywaja za granice na konto inwestorow zagranicznych, tacy dostaja ulgi podatkowe a jesli firma wchodzi w okres bez ulg to najczesciej firma sie zwija z Polski lub jest sprzedawana innemu inwestorowi lub zmienia forme prawna zeby te ulgi znowu dostac , taka firme nie interesuje rozwoj spoleczenstwa polskiego, musza sie jedynie trzymac przepisow prawa pracy na ktore bardzo, ale to bardzo narzekaja ...
                  male firmy rodzime trzymaja sie na rynku niestety dzieki harowce nisko oplacanych poracownikow, bo wieksza konkurencja z kapitalem zagranicznym je wykancza
                  moze pamietasz ze ja prawie 6 lat temu wrocilam po macierzynskim na pol etatu a potem mialam problem z powrotem na pelen etat, bo wlasnie - mozesz zrobic prace w 4 godziny, po co ci placic za 8, teraz szczesliwie przepisy zobowiazuja pracodawce do zmniejszenia etatu na prosbe pracownika oraz przywrocenia na pelen etat
                  BTW gdyby Lilka69 byla realna osoba moze by sie podzielila jaka to ona prace znalazla na pol etatu, 3 dni w tygodniu w dowolnych godzinach i swietnie platna!
    • w_miare_normalna Re: wymyśliłam sobie pracę... 09.02.12, 15:14
      joxanna napisała:

      > W zasadzie niewiele oczekuję. Byle od 9 do 15, niedaleko domu i dobrze płatne.
      > I nie w weekendy.
      >
      > życze miłego szukania, ja szukam takiej pracy od listopada 2010 tongue_outP

      Tylko, że mi pasuje od 8.30 do góa 15 tongue_outP
    • black-cat Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 14:38
      Tłumacz. Oczywiście bardzo dobry tłumacz. Nawet z domu nie będziesz musiała wychodzić. W ciągu 6 godzin przetłumaczysz średnio jakieś 15 stron. Stawka: od 50 zł wzwyż za stronę (cały czas zakładam, że będziesz bardzo dobrą, rozrywaną przez agencje i firmy tłumaczką). Na weekendy zleceń przyjmować nie musisz. Jeżeli lubisz spędzać czas w zamknięciu możesz zostać tłumaczem symultanicznym. Wtedy za godzinę pracy w kabinie (a właściwie za pół godziny, bo drugą połowę będzie tłumaczył Twój wspólnik) zarobisz ok. 500 zł. Zlecenia będziesz otrzymywac z dość dużym wyprzedzeniem. Wymagana perfekcyjna znajomość języka i branży.
      • agiq Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 18:54
        ja taką mamsmile choć wprawdzie niewiadomo czy jeszcze długo...a zarobki no cóż dla mnie ok choć bez męża rady byśmy nie dały finansowo...
    • sonix73 Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 23:17
      tylko nauczyciel!!!! nie wiem jak to własciwie jest z ich zarobkami, na naszej wsi jest nieduza szkoła podstawowa, o 14 szkoła zamknieta jest na głucho, samochody jakimi nauczyciele podjeżdżaja do pracy budzą zazdrość, dodam, że wszyscy mieszkaja w domach, nie wiem jak inni, ale wychowawcynie moich dzieci wakacje spedzaja za granica, a ferie zawsze na nartach. mnie na to nie stać. a! no i nie sadzę, ze wszyscy maja za wspólmałzonków krezusów,wiec pensje chyba niezłe,, prawda?
    • sonix73 Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 23:19
      gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90440,9549188,Ile_zarabiaja_nauczyciele_.html
    • szelkami Re: wymyśliłam sobie pracę... 10.02.12, 23:50
      nie wiem w jakim kierunku byś chciała próbować. najlepsza jest praca w szeroko pojętym doradztwie, u mnie akurat ochrona środowiska. w firmie nie widzą problemu, że wrócę na 1/2 czy 3/4 etatu. to dość luźny zawód, w razie potrzeby łatwo złapać dodatkowe zlecenia, sezonowo wymaga większych nakładów pracy (u mnie styczeń-marzec), ale nie ma problemu by pracę wykonywać poza biurem.
      myślę, że jest sporo zawodów, które umożliwiają taką pracę i można lepiej zarobić niż siedząc 8-16, tylko trzeba trochę inicjatywy i elastyczności wykazać.
      przyszedł mi jeszcze na myśl znajomy, który jest informatykiem, obsługuje kilka niewielkich firm i jest na "telefon", płacą co miesiąc niezależnie od tego czy jest potrzeby czy nie (miesięczna obsługa), nieźle sobie radzi i nie przepracowuje się (co nie znaczy że nic nie robi).

      może w
    • joanna29 Re: wymyśliłam sobie pracę... 11.02.12, 11:33
      Takie możliwości daje Ksiegowosc. Czasem tylko trzeba uswiadomisc pracodawcy, ze w tej dziedzinie w pewne dni jest wiecej pracy a w inne mnie. Regulujesz sobie wtedy czas pracy i jak jest jej akurat mnie to nie pijesz kolejnej kawy z nudy tylko idziesz, aby w inny dzień zostać dłużej. Pewnie znajdzie się jeszcze kilka innych możliwości, np kadry.
    • azomim Re: wymyśliłam sobie pracę... 11.02.12, 14:04
      Naucz się grać na jakimś instrumencie.
      Muzyk pracujący w filharmonii ma próby od pon do pt w godz. 9-13, plus w piątek o 19 koncert. Weekendy wolne, a reguły miesiąc wakacji też.
      Czasem wyjazdy, ale dodatkowo płatne.

      Jedynie kasa słaba- ok 2000 na rękę, w niektórych instytucjach nieco więcej.

      Tylko nie opera, tam zupełnie inna bajkawink

      Problem polega tylko na tym, że zanim nauczysz się dobrze na czymś grać, zapie..dalasz w ćwiczeniówce po kilka godzin dziennie przez ładnych paręnaście lat, więc nie wiem, czy zdążysz skorzystaćwink
    • joxanna Re: wymyśliłam sobie pracę... 11.02.12, 21:26
      Bardzo dziękuję za sugestiesmile. Tłumacz, instrument, księgowość - super, ale najbardziej podoba mi się własny biznes obsługiwany na bieżąco przez mężasmile. Na razie pozostanę w mojej branży, mam parę pomysłów na dalszy rozwój, niestety muszą poczekać, aż dzieci się będą samofinansować i spłacimy kredytysmile. No ale póki co, jakby się trafiło coś o 9 do 15 to jestem nawet może w stanie poświęcić trochę fajności mojej pracy na rzecz czasu.
    • ja1ja1 Re: wymyśliłam sobie pracę... 12.02.12, 07:56
      praca w sądzie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka