Dodaj do ulubionych

o wloskich tesciach

10.02.12, 22:28
Hej nie wiem od czego zaczac i po co wlasciwie pisze ten post, moze zeby ktos to skomentowal patrzac obiektywnie a moze zeby poprostu to jakos ulozyc-„przelac na papier” to, co mi po glowie krazy.
Jestem mama 3 letniego chlopca, zona Wlocha. Sprawa dotyczy tesciow.
Tescia nigdy „nie trawilam”, jest osoba bardzo inteligentna, wyksztalcona, ale czasem tak bywa, ze wystarczy spojrzec i cos juz odrzuca. Przede wszystkim dziala mi na nerwy przy tesciowej, ktora skacze, staje na glowie i rzesach, a on, pomimo, ze widac, ze bez niej dnia by nie przezyl, to niezawsze traktuje ja z nalezytym szacunkiem (obrazy slowne, komentarze, przycinki i dlugo by wymieniac). Tesciowa-zawsze ja lubilam, taka normalna kobieta, oczywiscie kiedy nie bylo tescia obok, bo przy nim to nikt inny sie nie liczy, ale od kiedy urodzil sie nasz syn... i tu sie zaczyna problem.
Od kiedy urodzil sie nasz syn mieli jakies uwagi, ze taki maly (wczesniak z 36tyg.), ze dlaczego tyle je jesli (tu wpisac dowolnie) je tyle, dlaczego karmie jesli mam malo pokarmu, lepiej dac butelke bo takie male to placze tylko jak jest glodne itd. To byly pierwsze miesiace, nic nie mowilam, przytakiwalam, czesciowo robilam swoje. Uslyszalam, ze trzymam dziecko na diecie bo uregulowalam mu karmienia i staralam sie trzymac jakis godzin zeby zjadl raz a porzadnie niz latac z butelka na kazdy placz, co skutkowalo ulewaniem i niepokojem dziecka, ktore malo pilo, krotko spalo. To ja dazylam do kontaktow z tesciami, bylismy tam po 2 razy w tygodniu, maz niezawsze mial ochote.
Problemy zaczely sie od ok. roczku. Do teraz pamietam sytuacje kiedy maz wrocil z pracy (a pracuje z tesciem), wsciekly, spocony, klocacy sie przez telefon z tesciem, bo tesc mu zarzucil, ze glodzimy (!) dziecko, bo jak to mozliwe, ze na rok ma tylko 75 czy 76 cm a maz mial w tym wieku 82 cm (tylko syn urodzil sie majac 49 cm). Uwagi tesciow glownie dotyczyly zywienia, a dlaczego dajesz tyle tego, a tyle tego, a dlaczego cos w tym miesiacu a nie w tym (syn mial problemy z AZS i bardzo pilnowalam jego diety, kierowalam sie polskimi schematami rozszerzania diety). Poza tym tego, ze syn ma rytual dnia, ktorego sie trzymamy, obydwoje z mezem bylismy zgodni, ze ta godzina to spanie np. wieczorne i nie ma specjalnych odstepstw. Ja staralam sie tlumaczyc dlaczego robimy tak a tak, co jak sie pozniej okazalo bylo odebrane w taki sposob, ze mam tesciow za idiotow, ktorzy nie wiedza jak dziecko wychowac bo nie wprowadzalam ich rad w zycie.
Maz twierdzi, ze problem zaczal sie od urodzin tesciowej, czyli kiedy syn mial 1,3 roku. Wyszlismy do restauracji, wieczorem, maly marudzil, zmeczony, a tesciowa co chwile podsuwala mu cos do jedzenia, rowniez rzeczy ktorych bym mu nie dala, a syn bral, bo wtedy nie byl jeszcze tak wybredny jak teraz wink Odezwalam sie cos w stylu, ze zeby dziecko uspokoic to niekoniecznie trzeba w nie pakowac jedzenie. To wersja meza, ze wtedy zaczelo sie zle.
Ja to widze troche inaczej, dla mnie problemy juz byly wczesniej, bo ile mozna sluchac tych samych uwag, ale i doszla kolejna sprawa, syn nie byl juz noworodkiem, coraz wiecej czasu spedzalismy na spacerach, zabawie, poznalam inna kolezanke Polke, nie bywalismy juz az tak czesto u tesciow, poza tym zapowiedzialam mezowi, ze w porze posilkow nie mam ochoty tam chodzic bo to moja decyzja jak zywie syna, nie chce sie z tego tlumaczyc albo sluchac uwag do mnie badz pod ich nosem. Pamietam kiedy syn mial 1,4 roku, poprosilam tesciowa zeby pomogla mi ocenic sukienke w sklepie, jak wygladam, byla na slub mojej siostry, kosztowala niemalo, bylo wazne dla mnie zeby ktos ze mna poszedl i pomogl w wyborze. Poszla, za wiele mi nie pomogla, powiedziala, ze jest ok, bo z moja figura to zawsze bedzie ok, w sumie bardziej byla zajeta wnukiem, kiedy placilam, wlozyla malego do wozka i wyjechala rzucajac, ze tesc chce go zobaczyc, mam go pozniej odebrac! Ponadto mialam wrazenie, ze niedlugo tesciowa znajde tez w lodowce, gdzie ja tam i ona, wszystko byloby ok gdyby nie to, ze np. siedzimy z kolezanka przy palcu zabaw, dzieci sie bawia, podchodzi tesciowa i zbiera mojego malego od zabawy, bawiac sie z nim na osobnosci... Albo przychodzila do szwagierki, ktora wtedy mieszkala nad nami i pukajac schodzila na dol (moglam byc nago, dlubac w nosie czy miec kochanka wink i brala syna na gore, informujac, ze ona go bierze...
Kiedy syn mial 1,5 roku wyjechalam na miesiac do Polski, slub siostry, wakacje. Oj jakie podobno byly starcia i zarzuty w stosunku do meza, ktory zostal, przylecial tylko na 2-3dni slubu. Podobno wyrzucali, ze moi rodzice (ktorych widze 3 razy w roku po 10-12dni) moga spedzic tyle czasu z wnukiem. Doszlo do tego, ze tesc zniszczyl kopniakami mezowi auto!!!
Wrocilam, nie dazylam do specjalnych kontaktow z tesciami, jak nas zaprosili to poszlismy, ale tez niezawsze, bo w tygodniu praca meza a w weekendy tez chcial odpoczac czy mielismy inne plany, no moze ten 1 raz w tygodniu sie widzielismy, bo jak nie to juz bylo trucie d... mezowi, ze wnuka nie widza.
Pamietam musialo to byc jak syn mial 1,9 miesiaca tuz po moich urodzinach, w ktore tesciowa tradycjnie zeszla z gory od szwagierki, wziela syna i poszla, niedlugo po tym poszlam ja zla, ze chce zeby zszedl na dol, bo rozmawiam z mama przez skype (moje urodziny, nie zlozyla mi zyczen, jak to pozniej powiedziala-celowo). Wiec kilka dni po tym zajsciu tesc wparowal mi do domu (rowniez z gory od szwagierki), juz nie przytocze calej rozmowy, ale chodzilo o to, ze traktuje ich jak idiotow (nie wprowadzilam w zycie ich uwag), ze nie zaprowadzam do nich wnuka, ze zabralam go kilka dni temu, w moje urodziny. Poza tym dodal, ze jesli cos nam sie stanie to z kim zostanie syn, chyba nie mysle, ze pojdzie do moich rodzicow do TEJ Polski. Z takich innych absurdow, ktorymi mnie zasypal, to np., ze skonczylam uniwersytet 3ciej kategorii (Akademie Ekonomiczna w Poznaniu), ze jak moglam zle sie poczuc w jednej z najlepszych restauracji na Lazurowym Wybrzezu (zaslablam), przy jego znajomych i popsuc kolacje, ze wstyd mu bylo rowniez przy jego znajomych, ze mowie mu „na ty” a nie przez „pan” (jakos tak mi bylo latwiej na poczatku, nie znajac jezyka, mogl wczesniej powiedziec, ze sobie nie zyczy). Powiedzial, ze nie chce siedziec ze mna przy wspolnym stole. Bylo tego wiecej, ale chyba to, co napisalam powyzej pozwala rozumiec dlaczego czlowieka nienawidze.
Doszlo do tego, ze co niedziele, popoludniu, musielismy tam jezdzic, ja, maz i syn. Z tesciowa dalo sie jeszcze pogadac, tesciowi nawet w oczy nie patrzylam. Wiem, ze probowal mnie prowokowac, podpuszczal syna do krzykow i wrzaskow („brawo, pokaz jak glosno krzyczysz”wink, wiedzial, ze karamy np. chwilowym odebraniem zabawki, kiedy nimi rzuca, to specjalnie kazal mu czyms rzucac. Gryzlam sie w jezyk.
Kolejna wojna z mezem pod moja nieobecnosc, tuz przed 2gimi urodzinami syna, wylecialam do Polski, snieg zasypal lotniska, wrocilam dzien pozniej, udalo mi sie wyleciec z Poznania, ale stracilam lot z Warszawy, spalismy w hotelu. Nie wiem co tam sie dokladnie stalo, ale wrocilam, po kilku dniach Swieta Bozego Narodzenia, Wiglie spedzilismy sami w domu, pierwsze Swieto to szwagierka prosila meza zebysmy przyszli do tesciow. Zebralismy sie i poszlismy. 2gie urodziny syna, zaprosilam tesciow, rozmawialam z tesciowa, przyjdzie, ale zaznaczyla, ze nie wie jak tesc, w koncu maz go namowil/przekonal/zmusil, ze ma byc, zachowal pozory i swietowal z nami.
Ciagle obowiazkowo jedzilismy tam co niedziele, a jak tylko sie spoznilismy bo drzemka sie przeciagnela to juz dzwonienie. Tesciowa juz mnie tak nie nachodzila, nie „z gory” bo szwagierka sie wyprowadzila.
cdn
Obserwuj wątek
    • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 10.02.12, 22:29
      cd:
      Miesiac pozniej urodziny szwagierki. Padlo o jedno zdanie za duzo. Dodklaniej, szwagierka jadla koreczki, z maslam, podszedl syn, maz rzucil tylko mu nie podawaj (alergia na mleko), a szwagierka odpowiedziala, spokojnie przeciez nikt tu nie jest glupi i wiemy, ze nie moze jesc masla. Na co tesc odpowiedzial „nie bylbym taki pewien czy nikt tu nie jest glupi”. Ubralam syna, maz sie zebral i wyszlismy.
      Tesciowie nie widzieli wnuka dobry miesiac. Wiem, ze mojego meza bardzo meczyli, grozbami, wyzwiskami, klotniami itd.
      W miedzy czasie spotkalismy sie u dziadkow meza czy nawet tesciowa przyszla do nas, pochodzilysmy po sklepach, bawila sie z synem u nas czy na placu zabaw.
      Kiedy syn mial 2,4 miesiaca, maz mi powiedzial, ze tesciowa nalega zeby syn poszedl do nich na obiad, nic mi nie powiedzial kiedy. Na nastepny dzien tesciowa-telefon, bylam w parku na spacerze. Gdzie ja jestem bo ona dzwoni do drzwi i przyszla po syna zeby go zabrac na obiad!!! To tlumacze, ze maz mi wspominal, ale nic nie mowil, ze to dzisiaj, ze nas nie ma, ze mam inny plany, ze moze inny dzien (w pewnym sensie bylo mi ich zal, sporo czasu minelo jak nie widzieli wnuka), na co ona, ze ona go z parku odbierze, bo juz powiedziala tesciowi, ze syn bedzie... Przyszla do parku, troche pogadalysmy, w miare na spokojnie, chociaz czesc rzeczy to nie wiem czy smiac sie czy plakac... Np. ze zazdrosni sa o moich rodzicow, na co jej odpowiedzialam, ze ok moge sie do nich przeniesc na miesiac (tyle mniej wiecej w skali roku widza wnuka moi rodzice), ale reszte roku sie nie widzimy-odpowiedz no jak ona by wytrzymala, a wczesniej przeciez byla zazdrosna wink Poza tym dowiedzialam sie, ze jestem mama „bez fantazji”, bo trzymam sie tych swoich rytualow. Powiedziala, ze w jej domu panuja jej zasady wiec jesli tesc zacheca wnuka do rzucania zabawkami to jest ok. Ponadto powiedziala, ze co w tym zlego, ze zostawie go u niej 2 razy w tygodniu!!! Spytalam, ze bylo ok jak przychodzila (byle nie za czesto tongue_out), ze fajnie spedzilysmy czas na zakupach. Wiecie co mi odpowiedziala, ze ona nie chce sie widywac ze mna-tylko z wnukiem...
      Zgodzilam sie na to, zeby zjadl tam obiad, nie chcialam sie z nia szarpac (tym bardziej, ze 2 czy 3 dni pozniej lecialam do Polski), ale jak odchodzila to rzucilam, ze ma o tej godzinie wrocic, bo mamy plany. Tesciowa wpadla w furie, ze jej bede czas limitowac, glosno mnie obrazala w parku, wepchnela mi syna w rece mowiac „wez go sobie” i dodajac, ze jesli teraz go zabiore to mam pamietac, ze jak wroce do domu to ona zadba zeby mi tu zniszczyc zycie i znajde tylko swoje walizki... Wiecie co, to ja ja zatrzymalam, uspokajalam, balam sie, ze zaraz jej serce wysiadziec, mowila to z taka zloscia. Syn poszedl tam na obiad, wrocil spozniony, przemilczalam, ona poprosila mnie zebym nic nie mowila mezowi... Nie spalam 3 noce, w Polsce wyplakalam sie mamie i siostrze, ulzylo...
      Od tamtego momentu ja tam nie jezdze, maz zabiera syna co niedziele, do poludnia, spedzaja tam 3 godziny. Niestety wiem, ze tesciowie zatruwaja zycie mezowi, zle mowia o mnie. Najgorsze, ze maz pracuje z tesciem, sam mowi, ze gdyby nie to juz dawno poslalby ich do diabla. Najgorsze, ze obarcza mnie wina czesciowo, na pewno do aniolkow nie naleze, ale nie bede siedziec cicho jak ktos mnie obraza, nie bede robic tego co inni mi mowia, jesli sama posiadam wiedze na dany temat. A przede wszystkim nie bede zostawiala swojego syna 2 razy w tygodniu zeby sprostac oczekiwaniom, a jesli cokolwiek by nam wypadlo to bylaby wielka afera. Gdyby moje relacje z tesciami byly inne, no ok z tesciowa, bo tesc to osobna historia, to sama inicjowalabym spotkania, sama jej powiedziala jak sobie to wyobralam, ze czy wpadnie do nas czy razem pojdziemy na spacer czy podrzuce jej wnuka, ale nie, ze bedzie moim obowiazkiem przywiezienie go i odebranie, bo na kontaktach ze mna jej nie zalezy.
      Zla jestem od nowego roku, o to „musze tam jechac” (slowa meza o wizytach niedzielnych u tesciow). Bylam chora, pojechal tam, a mnie z goraczka zostawil, syn byl chory, wzial go tam i ciagle to musze, musze tam jechac, nie wiem czym oni mu groza, bo ja nie uwazam, zey obowiazkiem bylo widzenie dziadkow raz w tygodniu, szczegolnie kiedy stosunki sa takie a nie inne.
      Nie wiem jak sie z tego wyplatac, co niedziele, mam popsuty humor, z mezem coraz czesciej sie klocimy, nie uklada nam, sie nie potrafie go zrozumiec, bo ja moich rodzicow bym przyhamowala i jesli chca sie widywac z wnukiem to nie moga sie wyrazac, ze nas nie chca widziec itd.
      Mam dosc, chorej sytuacji, chorych oczekiwan, sama nie wiem.
      Dziekuje za dotrwanie do konca wink
      • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 10.02.12, 23:23
        chyba przesadzilam z dlugoscia i nikt nie da rady przeczytac sad
        • lady-z-gaga Re: o wloskich tesciach 10.02.12, 23:34
          Jesli nie potrafisz w pięciu zdaniach napisać, jakie są Twoje główne zarzuty wobec teściów, to znaczy, że masz problem ze sobą, a nie z nimi.
          • net79 Re: o wloskich tesciach 10.02.12, 23:46
            Nie koniecznie, może to znaczyć, że nazbierało się tego tyle, że za często zagryzało się zęby i ma się tego już serdecznie dość i czasem taki post pozwoli sobie pookładać wszystko samemu bez pomocy przyjaznych ememowych duszyczek i wyklarowanie przed samym sobą czego się chce i jak do tego dążyć, autorce wqrwu się nie dziwię, odmienność kultur odmiennością kultur, ale nerwy każdy swoje ma i w naszej kulturze nie musisz oddawać dziecka komuś, bo on chce je akurat mieć, a jak nie to Cie zakrzyczywink Siły i odmiany jakiej w życiu, mąż nie może wymiksować się z tej roboty, poszukać czegoś bardziej niezależnego od taty????
            • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 00:04
              dokladnie net79, tyle sie tego nazbieralo, ze musialam to z siebie wyrzucic i przed nieznanymi osobami opisac moja sytuacje.
              dziekuje za odpowiedz!
              • net79 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 20:12
                kurcze kilka lat jesteś ode mnie młodsza, wiem, że mi sporo czasu zajęło wyznaczenie konkretnych granic mężowi, w zasadzie przy trzecim dziecku doszłam do wniosku, że generalnie wcale naginać się nie muszę, robię to li i jedynie jeśli jest to akcja obustronna...Tw3ój Mąż się stara wziąć to na siebie, ale starzy są tak toksycznie, ze tego sam nie dźwignie, a boi się, że jak sie jeszcze bardziej włączysz, to będzie jeszcze gorzej...trudna sytuacja. Uderzyło mnie to, że obwinia Cie o fochy swojego Ojca i mam nadzieje, że wtedy jasno artykułuj, ze to, że jego ojciec jest wybuchowy i irracjonalny to nie Twoja wina, Ty po prostu próbujesz żyć normalnie... i to nie ty masz z tym kłopot tylko reszta... Tobie tez nie jest łatwo, to Ty żyjesz wyobcowana, na jego terenie, wiec jego zadaniem jest uchylić Ci tam nieba... jak nie umie będziesz musiała zrobić to sama, uniezależnienie się finansowe w miarę oczywiście możliwości bardzo wskazane...
                a co do wspólnej p[racy, jak Ojciec się foszy i nie chce mu poradzić, nie mógłby go kilka razy spławić mówiąc, że w takim razie przekazuje tę sprawę w jego ręce, termin taki i taki, on się teraz zajmie tym co umie czyli tym i tym i dowodzenia,bez wdawania się w dyskusje. Kilka razy i może jako partner w biznesie ojciec pójdzie po rozum do głowy.... choć z tego co piszesz to ciężki przypadek. najważniejsze jest to abyś zrobiła wszystko w kierunku ustalenia tego co czujesz Ty, co czuje Twój mąż, co z czego wynika i jakie spójne kroki podejmiecie, bo może zdążyć się tak, że związek takiej próby nie wytrzyma...abyś sama przed sobą nie miała wyrzutów, była czysta w swoich oczach, wówczas łatwiej będzie Ci pewne sprawy racjonalizować, a pewnych wymagać bardziej... choć tu nic radzić się nie da, każdy swoje życie musi przeżyć po swojemu i bywa to bardzo trudnesmile Trzymaj sie tam i nie daj sie zjeśćwink
          • rosapulchra-0 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 09:32
            lady-z-gaga napisała:

            > Jesli nie potrafisz w pięciu zdaniach napisać, jakie są Twoje główne zarzuty wo
            > bec teściów, to znaczy, że masz problem ze sobą, a nie z nimi.

            Jeśli nie potrafisz przeczytać tak długiego tekstu, to znaczny, że masz problem ze swoją inteligencją i kulturą.
        • pamelia Re: o wloskich tesciach 10.02.12, 23:56
          Dotrwałam do końca... ale przyznam że z trudem :p
          czy Ty dziewczyno zapisujesz wszystkie nieprzyjemne wydarzenie, powiedzenia z ostatnich lat itp? Zaszokowało mnie to szczegółowe: "jak miał tyle a tyle miesięcy, 1,3 roku, 1,4, 2,4" itp itd?!
          Chyba sama w dużym stopniu się nakręcasz i rozżalasz nad soba. Wierzę, że jest Ci ciężko, obcy kraj, inna kultura i temperamenty wink ale chyba spisujesz pamiętnik ze wszystkich nieprzyjemnych wydarzeń w swoim życiu i pielęgnujesz w sobie te żale z braku innych zajęć? Pracujesz, masz jakies zycie jeszcze poza rodzinnym? Masz chyba już bardzo niskie poczucie własnej wartości Dlaczego jak tesc rzucił tekst o tym ze ktos jest głupi w towarzystwie czy jakoś tak - wyszłaś potulnie i z własnej woli z imprezy? Impreza była u szwagierki, tak? I Ty i oni byliscie gśćmi. Jeśli nie wymienił Cię z imienia to sama "zgłosiłaś się na ochotnika" i dałas mu satysfakcję. Są ludzie co lubią kopać słabszego - może on do takich nalezy? To moze lepiej juz było się pokłócić.
          Jakie masz stosunki ze szwagierka? Jestpo Twojej stronie? czy twój mąz jest bardzo uzależniony od ojca? np. finansowo? To by trochę tłumaczyło jego ubezwłasnowolnienie jeśli chodzi o wizyty u nich.
          Wg mnie, jeżeli nie zaczniesz być bardziej asertywna i nie porozmawiasz poważnie z mężem to kiepsko widzę przyszłość Waszego małżeństwa...
          A może zaproś teściów do Polski - niech zobaczą że tu po ulicach nie biegają białe niedźwiedzie i wnukowi nic nie zagraża? Może traktują Cię z lekceważeniem, bo jesteś dla nich z "gorszego" kraju? Cóż, wielu Polaków traktuje jak ludzi drugiej kategorii przybyszów zza wschodniej granicy, może ten sam mechanizm działa w stosunkach teściowie - Ty?
          Trudno o konkretną radę. ja bym jednak starała się zadbać bardziej o swoje zycie, swoich znajomych (nie tylko z placu zabaw), może poszukac pracy? Po prostu poczuc się pewniej we własnej skórze a wtedy i przez innych jest się lepiej traktowanym. Takie rozpamiętywanie zali nic dobrego nie przynosi, każdy psycholog Ci to powie. Życzę Ci dużo siły i optymizmu smile
          • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 00:14
            pamelia, oj pamiec mam dobra wink jakos tak sie sklada, ze duzo tych przykrych sytuacji bylo w czasie moich wizyt w Polsce, dlatego tez dokladnie pamietam kiedy.
            Czy mam zanizone poczucie wlasnej wartosci, nie wiem, na pewno czuje, ze nie moge zrobic wszystkiego tego co bym chciala zrobic czy co moglabym zrobic bedac w Polsce.
            Czy mam inne zajecia, od wrzesnia syn poszedl do przedszkola, ktorego nienawidzi, ale codziennie (jesli nie choruje, a choruje duzo sad) zostaje tam na 3h. Zaczelam chodzic na fitness z kolezanka bezdzietna wink Mysle zeby zapisac sie na prawo jazdy. Nie pracuje.
            Maz pracuje w firmie ojca, ktora zalozyl jeszcze dziadek, rodzinna tradycja, pasja, cale zycie. Spory z zycia osobistego przenosza sie na pole zawodowe. Tesciowi coraz bardziej sie nie chce, kryzys, maz nie ma wsparcia z jego strony.
            Szwagierka-hmmm bardzo przywiazana do rodzicow, takie troche 2 lewe rece, wiec tesciowa bedzie miala pole do popisu jesli bedzie miec kiedys dzieci (szwagierka) wink Fajna dziewczyna, ale nie ma miedzy nami przyjazni. Uwaga z jej urodzin, w domu tesciow, byla na pewno skierowana do mnie, poza nami tam nikogo innego nie bylo uncertain
            Dziekuje, ze dotrwalas do konca wink
    • pod.sufitka Re: o wloskich tesciach 10.02.12, 23:54
      tesc despota to nie tylko wloska specjalnosci, w polsce tez mamy takichbig_grin
      chyba sama czujesz co jest najlepsze w tej sytuacji czyli calkowite odciecie sie od tesciow, a maz nie moze zmienic pracy wtedy przynejmniej nie byloby tych obowiazkowych spotkan,
      poza tym to zle ze zgadzasz sie na co tygodniowe wizyty meza z synkiem u tesciow, weekend powinien byc dla rodziny czyli dla was a nie tak jak teraz ze spedzacie ten czas osobno
      • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 00:18
        pod.sufitka na argument, ze weekend powinnien byc nasz to maz odpowiada, z to po czesci moja wina bo moglam sie dogadac z tesciowa i zostawiac go tam w tygodniu, koniecznie co tydzien i tylko goraczka powyzej 39 mnie zwalnia. O wlasnie kiedys syn wrocil z 38,5, rozpalony, tesciowa sie nie zorientowala uncertain Mysle, ze to by jednak i tak nie bylo dobre wyjscie bo co z tesciem, ktory w tygodniu pracuje...
        dziekuje za odpowiedz smile
        • nglka Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 00:27
          Przeczytałam całe 2 posty i owszem, z takim teściem to bym darła koty bezobjazdowo. Taka jestem - nie cierpię ludzi, którzy dowartościowują się poprzez poniżanie innych; a już kwestia z dzieckiem i rzucaniem zabawkami zakrawa na sadyzm [zachęca cię, byś ochrzaniła dziecko, by mógł pokazać jaką jesteś perfidną matką - nie ma widocznie znaczenia, że przez jego płytkie myślenie ucierpi wnuk]. Bezmyślny trep - w tym wydaniu.

          Aniu, myślę, że trochę się czepiasz. Niekoniecznie w tych dwóch pierwszych postach - ale w ostatnim tak. Moje dziecko kilkakrotnie wróciło od babć [obu] z gorączką. Od jednej z 39,5 [!] i teściowa zaznaczyła tylko, że wydaje jej się, że mała jest ciepła. Nie robiłam z tego żadnego problemu, bo to przecież nie gruźlica.
          Rozumiem jednak machinę, która raz nakręcona - uderza slniej nawet przy błahych sytuacjach.
          Uważam też, że mąż ma rację. Póki dziadkowie nie robią Twojemu synowi krzywdy - mają prawo do widzeń z wnukiem. Sama odmówiłaś im możliwości widywania wnuka w tygodniu [o ile zrozumiałam], więc kiedy mają go widywać, jeśli nie w weekend? A może jednak rozważenie środka tygodnia nie jest takie złe?
          • nglka Aha 11.02.12, 00:34
            Tak mnie zastanawia - czemu nie skorzystacie np z możliwości zawiezienia dziecka do dziadków na całą sobotę? Mąż zawozi, wraca do Ciebie, spędzacie miłą sobotę, późnym popołudniem / wieczorem jedzie po dziecko,spędza z rodzicami 30 minut / godzinę, jak woli- i wraca. Niedzielę macie we troje.
            • hiacynta333 Re: Aha 11.02.12, 01:10
              Musisz poczekać na dziecko od szwagierki, ja miałam podobnie, a nawet gorzej, ponieważ mój mąż pływa i teść ubzdurał sobie, że będzie dbał o moją cnotę. Byłam praktycznie kontrolowana na każdym kroku, gdy nie miałam ochoty odebrać telefonu to miałam na głowie policję i straż pożarną. Zmieniło się gdy ich córka urodziła dziecko. Teraz nawet potrafią i przez miesiąc nie dzwonić ( ja prawie nigdy nie dzwonie ) Mam wreszcie święty spokój. Męczyłam się tak ze 14 lat, odpuszczali tylko, gdy M wracał. Bałam się, że do rozwodu doprowadzą. Teraz stosunki są poprawne, ale o przyjaźni mowy być nie może i zadra w sercu pozostała.
              Tak więc pozostaje Ci uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję na szybkie kuzynostwo dla Twojego dziecka.
              • annamaria86 Re: Aha 11.02.12, 09:34
                hiacynta wez mnie nie strasz, jeszcze 11lat przede mna big_grin big_grin big_grin
                Dzieki, ze przeczytalas smile
            • annamaria86 Re: Aha 11.02.12, 09:32
              nglka w tygodniu odpada chyba, ze dodatkowo poza weekendem, bo przeciez jest tez tesc, ktoremu trzeba przyprowadzic wnuka uncertain
              Co do soboty, po pierwsze maz nie widuje syna w tygodniu, 20min. ranem i 30min. w poludnie, jesli "odda" sobote tesciom to naprawde syn bedzie czesciej widywal sasiadow niz wlasnego ojca uncertain Druga sprawa, jakby miedzy nami bylo wszystko ok, to dlaczego nie, czasem poprosic dziadkow o przjecie malego, niech sie naciesza, wybawia. Ale nie zeby byc zobowiazanym co sobote go tam prowadzic, jak teraz to jest w niedziele do obiadu. Po trzecie ktos kto mi mowi, ze nie chce mnie widziec w swoim domu, ze mam dziecko przyprowadzic rano i odebrac wieczorem oooo nie!Co jakbym miala tu moja mame i obydwie babcie MUSZA wiedziec wnuka 2 razy w tygodniu (i nie chodzi tu o godzinke, bo jestesmy w poblizu, tylko tak jak pisze powyzej-serwis przywiez i odbierz)...
              Ja nie zabraniam kontaktow z wnukiem, niech maz tam jezdzi, ale raz cos wypadnie i jest wojna, niemozna niedzieli zaplanowac, bo ciagle MUSZE jechac, MUSZA widziec wnuka (cos sie stanie jak jedna niedziela wypadnie?!)
              Tak czy inaczej dziekuje za rade!
          • dziennik-niecodziennik Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 09:51
            > a już kwestia z dzieckiem i rzucaniem zabawkami zakrawa na sadyzm [
            > zachęca cię, byś ochrzaniła dziecko, by mógł pokazać jaką jesteś perfidną matką
            > - nie ma widocznie znaczenia, że przez jego płytkie myślenie ucierpi wnuk]

            ale czemu dziecko? w takim układzie ochrzani nalezy tescia i nie rozumiem czemu autorka tak sie pieści.
            weź dziewczyno w końcu zareaguj a nie kładziesz uszy po sobie, walnij pięscią w stół, postaw na swoim, pokaż jakiś temperament - moze im o to chodzi? i neich się gniewają, co Cię to. powiedz wprost ze chca zobaczyc wnuka - niech przyjadą. jak chcą go wziąc do siebie to nie Ty go bedziesz wozic, tylko neich oni po niego przyjadą. jak nie przyjadą to widac za bardzo im na tym wnuku nie zalezy.
            • mia-mao Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 09:54
              no w końcu jakiś głos rozsądku
              też nie mogę zrozumieć czemu co poniektórzy pozwalają tak jeździć po sobie
              trochę szacunku dla siebie samych kobiety

              czyje w końcu dzieci wychowujecie, swoje czy teściowych bo nie kumam...
              • deodyma Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 09:59
                > też nie mogę zrozumieć czemu co poniektórzy pozwalają tak jeździć po sobie
                > trochę szacunku dla siebie samych kobiety



                ale to Ty nie wiesz, ze jesli masz dla siebie szacunek i nie pozwalasz po sobie jezdzic, jak po dzikiej kobyle, to znaczy, ze jestes ta zla i wszystko jest Twoja wina?big_grin

                • dziennik-niecodziennik Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 10:13
                  a niekoniecznie. to zalezy w jaki sposób się nie pozwala po sobie jezdzic.
                • mia-mao Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 10:14
                  a nie, nie wiem, praktykuję w "dupiemanie" 'P
            • attiya Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 10:36
              podpisuję się smile
              pokaż im swój polski temperament, wykrzycz im co tobie na duszy leży, z waleniem pięścią w stół, wplatając dużo polskich przekleństw i ironicznym od razu stwierdzaniem, że sa nieukami, bo nie znają języka polskiego big_grin
              wykrzycz teściowi, że skończył jakąs dziesiątej kategorii szkołę, nie to co ty porządny, o wsokich lotach uniwersytet - o ile dobrze pamiętam, że to był uniwersytet big_grin
              powtórz mężowi, co twoja teściowa wtedy w parku mówiła, jej to też wykrzycz. Myślę, zejak im pokażesz słowiański temperament, dowalisz im z kilka razy, że więcej nie będziesz z nimi rozmawiać a dziecko nie będzie tam przyjeżdżać bo z osobami o niskiej inteligencji to nie ma co przebywać - tak, tak, wiem, to poniżej pasa ale czasem trzeba zagrać tą samą kartą co inni - bo po co i ty i dziecko ma zaniżać swój zasób wiedzy i inteligencji i że dziecko nic z tych spotkań nie wynosi. Ponoć klin klinem....a jak teść w szczególności zobaczy, że nie dajesz sobie w kaszę dmuchać, to trochę spokornieje i nabierze do ciebie szacunku.
              Jak nadal będą mówić ci ile masz razy do nich przychodzić to prosto powiedz im, że jesteś matką, prawnym opiekunem i jak nie ułożą z tobą dobrych relacji to sobie mogą tylko pomarzyć o spotykaniu się z wnukiem.
              Poza tym szukaj pracy, musisz mieć własne dochody, załóż konto na które będziesz co tydzień choć niewielką kwotę wpłacać, gdyby w wypadku najgorszego doszło do rozstania. Praca choćby na pół etatu, synek musi iść do przedszkola na więcej godzin, i tak w przyszłości pewnie będzie tam więcej czasu spędzał.
              A co prawo mówi - w wypadku najgorszego - o tym przy kim dziecko zostaje? Będziesz mogła dziecko zabrać do Polski?
              • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 12:15
                attiya na prawie rozwodowym sie nie znam, wiem tylko, ze to jest naprawde trudne wziac dziecko i wrocic do Polski sad
                • attiya Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 13:49
                  poczytaj w necie, nie wiem czy twój mąż nie miałby w takim wypadku bezwględnego prawa do opieki nad dzieckiem
                  oczywiście jest to ostateczność ale dobrze wiedzieć, ot tak na wszelki wypadek
                  w każdym bądź razie im ty będziesz grzeczniejsza, im bardziej będziesz się wycofywać żeby ktoś miał satysfakcję tym bardziej będzie gorzej
                  ja mam problemy z teściową ale nie widzę powodu aby ktoś kto mnie źle traktował i obrażał, pomysł, że moje dziecko będzie miało kontakt z kimś kto nigdy o matce dobrze nie mówi, jest czymś nie do pomyślenia. Moje dziecko nie musi do szczęścia mieć kontaktu z kimś takim, dla dziecka w tym wieku do szczęścia jest potrzebna zadwolona szczęśliwa matka a nie ktoś taki jak twój teść - ty i mąż jesteście rodziną, więc czemu ty z tej rodziny jesteś wykluczona?
    • carmita80 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 09:57
      Przebrnelam smile Nic oryginalnego ci nie napisze, winne sa obie strony, i ty i oni. Na twoim miejscu zastanowilabym sie nad swoimi grzechami i nad grzechami tesciow spiasujac jedne i drugie, przedstawilabym sprawe mezowi, przedyskutowala z nim i zrobila wszystko co sie da aby naprawic malzenstwo. Nastepnie doprowadzila do konfronatacji z tesciami, ale wspolnie, nawet ze szwagierka i odbudowania relacji tak aby wilk byl syty i owca cala, biorac pod uwage koniecznie roznice kulturowe, tradycyje. Oni sa Wlochami a ty Polka i tu potrzeba duzego wysilku z obu stron, wzajemnych ustepstw i zrozumienia. Powinnas przedstawic swoja wizje wzajemnych relacji, najlepiej wspierana przez meza, najpierw upewniajac sie, ze on stanie po twojej stronie, a nastepnie wysluchac wizji tesciow i okreslic jasno na co jestes w stanie przystac i trzymac sie tego w przyszlosci. Tych zlych zdarzen, emocjo jest duzo, ale chyba warto jeszcze nad tym popracowac. Radze sprobowac i zycze powodzenia.

      Ps. Polskie podejscie do zywienia niemowlat to akurat katastrofa IMO oczywisciewink Tez jestem mama wczesniaka, z 29 tygodnia ciazy i tez mieszkamy za granica.
      • konwalka Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 10:14
        nie rozumumiem kompletnie acji z tekstem: zabieram dzieciaka, wracamy w sobote, pisz na berdyczów
        co to znaczy?
        to ludzie, którzy chcą sie pobawić z dzieckiem(tak!dziadkowie też) mają spytać, czy tobie nie koliduje z niczym, ze go zabierają, czy nie mialas planów.
        Jestes na najlepszej drodze do stanu, w którym znalazła sie moja dawna koleżanka, przez ileśnaście lat osaczona przez dwie wampirzyce: matke i tesciową
        TO stało się poprzez literacka technikę salami nieomal; odkrawa sie po plasterku, po plasterku, nic nie wiedząc i nagle okazuje się, że nie ma salami
        otóż, owa koleżanka, gdy wreszcie wyjchala z miasta oraz kraju wampirzyc i zaczeła zyc jak człowiek ze swoją rodziną, podzieliła sie ze mną mając strach w oczach z taka oto myślą: wiesz, jak ide młodej kupic coś do ubrania, to najpierw myślę, czy matce i tesciowej by sie ta bluzka spodobala, czy moge dziecku kupić
        nie pozwól na to
        jak ci babka złapie dziecko jak paczke od listonosza i rzuci: zabieram, to gezecznie odbierz i poinformuj: mam inne plany, jak bedziesz go chciala w przyszłym tygodniu to sie umowimy i powiem kiedy go mozesz zabrac
        jesli sie obrazi i w ramach obrazenia pokaze ci, ze go nie zabierze przez dwa tgodnie, to zapewniam cie: dziecko nie umrze, nie bedzie zwichniete mentalnie bez babci oraz nie zapadnie na nieuleczalna chorobe
        potem relacje znormalnieją
        a tesc, no cóż...
        po takim tekscie stajesz przed nim i mowisz patrzac w oczy,a nie w bok: nie zyczę sobie, żebys do mnie mówił w taki sposób, wychodzę. nie zobaczymy sie dopoki mnie nie przeprosisz\
        nie wierzysz, że tak mozna, nie?
        duzo pracy...
    • wbka1 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 12:11
      Przeczytałam. Nie chcę, żeby zabrzmiało to pryncypialnie, ale prowadzisz wojnę z teściami na obszarach *wrażliwości*, gdyby nie zależało im na kontaktach z wnukiem walczyłabyś z równą zajadłością o widzenia, tak jak teraz komplikujesz te kontakty. Podobnie jak samotne matki - jak ojcu zależy na dziecku to utrudniają wizyty, a jak nie zależy to punktują i wciskają dziecko. Teściowie raczej cię nie zaakceptowali ( to raczej reguła niż wyjątek i niezależne od nacji ) i ty rozżalona reglamentujesz im widzenia z wnukiem , prowadzisz wojnę , liczysz rany, gromadzisz żale, rzutuje to na twoje relacje z mężem. Uważaj, bo się zapętlisz i nie słuchaj rad dziewczyn, które nakłaniają cię do *pokazania słowiańskiego temperamentu* ; awantury sprawią, że będziesz jeszcze bardziej nielubiana, a urazy będą nie do wymazania. Jedyną drogą do odwrócenia tej chorej sytuacji, celowo nie napiszę * do wygrania tej wojny* jest zmiana twojego zachowania i nastawienia. Po prostu wykorzystaj to, że tak bardzo chcą obcować z twoim synem, na pewno kochają to dziecko i krzywdy mu nie zrobią, a ty masz okazję zająć się własnym życiem, pokazać na co cię stać, że potrafisz... no i macie okazję z mężem odbudować swoje relacje. Z czasem być może będą z ciebie i z wnuka dumni i kontakty z teściami będą satysfakcjonujące.
      • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 12:30
        nie dam rady odpisywac wszystkim, nie wiem jak to zrobic zeby "w drzewku" pasowalo, al jest to odpowiedz do wszystkich glosow, ktore byly za postawieniem sie lub za proba rozmowy:
        -postawienie sie-to zawsze maz mi powtarzal, zebym lepiej nic nie zalatwiala sama, ze on sie tym zajmie-widac jaki jest rezultat. Duzo spraw przemilczalam, jak juz otworzylam buzie to obraza... Nawet spytalam meza czy powinnam byc "slepa i glucha" to przytaknal sad Czyli siedziec cicho...
        -proba rozmowy, tesc wykluczone-mam zero szacunku, nie chce go widziec na oczy. Tesciowa, ona naprawde jest fajna kobieta dopoki nie ma syna... Poza tym nie sprostam ich oczekiwaniom-zostawiac 2 razy w tygodniu, bo rozmawiac juz probowalam, ze moze przyjsc do nas, mozemy pojsc na spacer, na pewno zostalby z nia tez "sam na sam" bo o to jej chodzi (nawet na placu zabaw brala go na bok kiedy bawil sie z innymi dziecmi), ale nie zeby to bylo moim obowiazkiem tyle i tyle razy w tygodniu sad A co wazne tez to maz zawsze mowil, ze nie chce mu sie tam jezdzic, to ja wczesniej dazylam do czestszych kontaktow...

        Ktos przepraszam, nie znam Waszych nickow, pisal o rachunku sumienia, wymienil czesc listy tesciow, napisalam tez, ze i ja nie bylam aniolkiem-jak juz cos odpowiedzialam to na pewno nie z milym usmiechem, sama nie wiem co wiecej, na pewno mam swoje humory, ale oni mi zarzucili (kiedy pytalam o przyklady, bo sama juz nie wiem co zle robie):
        -zle sie poczulas w jednej z lepszych restuaracji na L. Wybrzezu
        -nie ustapilam miejsca tesciowej w aucie meza, kiedy odebralismy ja ze sklepu, zostalam z przodu (glupio nie pomyslalam, ale zeby mi to wypominac)
        -na zakupach z tesciowa, niewiele z nia rozmawialam, przytakiwalam, robilam swoje (nie mowilam po wlosku, tesciowa myslala, ze nie umiem zrobic zakupow spozywczych-mialam 19lat i chciala byc pomocna, a ja wzielam swoj koszyk i oblecialam to, co chcialam)
        -mowienie tesciowi "na ty"-opisywalam w pierwszym poscie
        -to, ze slucham rad rodzicow (eee???) a ich nie
        Dziewczyny, moze i to sa jakies wpadki, ale zeby podsumowywac mnie zle wychowana sad Reszte opisalam powyzej.
        • konwalka Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 12:48
          annamaria, spokojnie
          powiem ci coś- wśród miliona rad, jakich udzieliła ekspert na forum zycie rodzine, głebokow pamieć zapadła mi jedna odpowiedź. brzmiała ona mniej wiecej tak: a dlaczego tak ci zalezy i tak sie boisz opinii tesciowej? to tylko JEDNA Z WIELU opinii, z jakimi w zyciu sie spotykasz; ani mniej ani bardziej istotna; ale to ty wybierasz, z czego i czyich rad korzystasz

          wez oddech, zaparz kawe i pomysl nad odpowuedzią na jedno pytanie: co stoi na przeszkodzie, żebys nie słuchała innych ludzi dotyczących TWOJEGO dziecka
          twoje dziecko- az i TYLKO ich wnuk
          zrozum, ze hamulec jest w tobie
          jesli ci cos nie pasuje, to sie nie zgadzaj i koniec
          zabiora ci siłą?
          dadzamu jesc pomimo, ze powiesz nie?
          zarygluja drzwi jak wyjdziesz i nie pozwola wrocic po dzieciaka?
          porwą do albanii dziedzica fortuny?
          no co sa w tanie zrobic obcy starzy ludzie? niezyczliwi w dodatku?
          co zrobi mąż, jak na jego prośbe/polecenie zebys zamknela twarz powiesz spokojnie: nie
          udzerzy cie?\
          wtedy bedziesz miala jasność
          tzałozmy: tesciowa mówi, że MASZ dwa razy zostawiac malego u nich w domu
          ty mowisz: bede zostawiac wtedy, kiedy nie bedzie to kolidowac zmoimi planami
          i co dalej?
          zamkna cie w piwnicy na fritzla? wyrwa rece? beda krzyczec? no co?
          no nic
          • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 14:36
            konwalka dlatego "boje sie" nie narazac, bo maz pracuje z tesciem, a sytuacje byly np. juz takie, maz dzwoni do tescia o rade, potrzebuje pomocy (sprawy zawodowe), tesc mu nie pomoze, bo nie widzial wnuka od kilku dni, przyprowadzisz pomoge. Maz nie moze podjac zadnych decyzji bez zgody tescia (praca), a tesc mu na dzien dobry mowi, jakim jest pantoflem (!!!) niewolnikiem zony (bo w kilku kwestiach mnie otwarcie poparl). Maz dlatego mi wypomina i ma zarzuty do mnie, ze nie moze pracowac, ale to nie moja wina, ze tesc nie potrafi oddzielic zycia zawodowego od prywatnego sad
            • konwalka Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 14:46
              ewidentnie twoj mąż także nie potrafi oddzielic spraw domowych od zawodowych, skoro pracuje z ojcem pomimo mobbingu
              tak, mobbingu
              odmowa zalatwienia spraw zawodowych z powodu niedomówien prywatnych podlega pod to własnie
              niech zmieni pracę, badź, jesli nie chce wykonywac gwałtownych ruchów, poinformuje ojca, ze to zrobi
              czarno widze generalnie
              • attiya Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 15:58
                popieram smile
                lepiej przynieść do domu 200-300 euro mniej na miesiąc niż pracować z kimś, kto wyzywa się na synu bo i ten i synowa nie chcą tańczyć jak on im zagra
                od razu przychodzi mi na myśl to, że pewnie inne niedostatki pokrywa chamstwem i zwykłym mobingiem
                jeśli mąż choc trochę w siebie wierzy, to niech szuka sobie nowej pracy
                może też zagrać va banque i powiadomić ojca, że ze względu na jego tyrańskie i chamskie zagrywki - bo widać, że chciałby wami rządzić - szuka nowej pracy i bez żalu odejdzie od ojca, chyba, że on w końcu zmieni swoje zachowanie
                i jeszcze raz - ja w życiu nie puszczałabym dziecka do kogoś, kto tak postępuje wobec mnie
                no ale ja mam inną sytuację, ja z kolei mam teścia równego, który jak chce z wnukiem się zobaczyć to nas moze w kazdej chwili odwiedzić smile
                w każdym bądź razie dobrych wyborów życzę
                i zadowalających przede wszystkim ciebie smile
                • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 17:31
                  dziewczyny maz kocha prace, pracuje tam nie dla pieniedzy tylko z pasji, jego dziadek zalozyl ta firme, przejal tesc, teraz sa tam razem, przyjdzie kolej na mojego meza, ale narazie jest zalezny, sam decyzji nie podejmuje sad
                  dzieki, ze jestescie smile
                  • czarnaalineczka Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 18:18
                    zadbaj o tescia big_grin
                    badz dobra synowa
                    piecz ciasteczka przyrzadzaj jakies smakolyki
                    byle duuuzo cholerserolu mialy tongue_out
                    • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 18:23
                      wink
                      Jak kiedys upieklam to nawet nie sprobowal sad
                    • czarnaalineczka Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 18:26
                      cholesterolu no
        • dziennik-niecodziennik Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 13:43
          coraz bardziej zastanawia mnie czy to nie jednak podpucha big_grin
          dziewczyno mąż Ci powtarza że sie zajmie i sie tak zajmuje ze żal odwłok ściska, ale Ty dalej uszka po sobie i cichutko, bo jak sie pytałam to mąż powiedział... ale jak widac źle mowił i racji nie miał. ale spoko, słuchaj się dalej big_grin
          w ogóle nie masz obowiazku zostawiac z dziadkami dziecka i im to uświadom, bo jak iwdac nieswiadomi big_grin to czy zostawisz raz czy dwa czy pię zależy tylko od Ciebie, Twoich chęci i mozliwosci. powiedz im to - POWIEDZ!, nie tlumacz się jak sierota - i juz. i sie tego trzymaj.
          zarzuty tesciów sa idiotyczne i weź im tez to uswiadom.
          • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 14:38
            dziennik-niecodziennik, zadna podpucha, moje zycie...
      • attiya Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 13:44
        rady bez składu i ładu, szczególnie, że teść cham a takim osobob nawet pokorne całowanie po rękach nie dałoby do myślenia i zmiany stanowiska
        rada, żeby autorka zajęła się sobą też grom wie skąd wzięty - wg ciebie autorka nie zajmuje się sobą?
        Poza tym zapewne jej rodzice nie robią zięciowi awantur, że co drugi dzień nie lata do nich samolotem, bo chcą zobaczyć wnuka - odległość nie ma tu nic do rzeczy
        i te domysły, że autorka skarżyłaby się jakby dziadkowie nie chcieli widzieć wnuka - jakaż z ciebie prorokini....od siedmiu boleści
        autorka jest dorosła, nie ma 18 lat, nie widzę powodu aby dla czyjegoś zadowolenia dawała sobą pomiatać ale niektórzy jak widzę tak właśnie uważają
        • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 14:39
          attiya, dziekuje za wsparcie, mysle, ze dziecko mogloby zostac ze mna, ale nie moglabym go wywiezc z Wloch bez zgody meza (taka wiedze posiadam).

          Poza tym gdyby nie problem tesciow to nasze klotnie ograniczylyby sie do minimum, bo tworzylismy fajna pare smile
          • marianna72 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 14:59
            annamaria gdzie mieszkasz, tez mieszkam we wloszech. Znam kilka polek z moich okolic (prawie wszystkie z mezami wlochami)i kilka razy w roku wychodzimy sobie na kolacje organizujac polski wieczor, moze to by ci sie podobalo .Jedna z tych dziewczyn rowniez studiowala w poznaniu.Jesli nie chcesz tu odezwij sie na priva
            • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 17:28
              Marianna ok. Mediolanu smile
        • wbka1 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 17:28
          Twoje rady są świetne; * wykrzycz im*, *pokaż temperament*, itp.
          No wyborne po prostu- teść zatrudnia syna, którego żona nie pracuje a ty im radzisz żeby się wypięli na rodziców i zaczęli podcinać gałąź na której siedzą, zamiast się z nimi ułożyć. Gdyby
          mieli możliwości na pewno byliby niezależni, ale póki co nie są.
          • deodyma Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 17:38
            wiec autorka nie ma innego wyjscia, jak czekac na smierc tescia/tesciow.
            brutalne, ale prawdziwe.
            poki co ma siedziec cicho i z pokora znosic fochy tesciowsmile
            tymczasem poki oboje sa od nich zalezni,l oni beda pokazywac, gdzie jest jej miejsce.
            wspolczuje.
          • attiya Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 17:46
            skoro teść prowadzi w firmie mobing wobec własnego syna, to jedyna taka rada, jeśli jest fachowcem w swoim fachu znaleźć pracę gdzie indzie - fachowiec i w kryzysie ją znajdzie
            a jego synowa nie jest na szczęście jego poddaną, jeśliby zwolnił syna, bo synowa postawiła się, to tylko o jego głupocie owe zachowanie swiadczyłoby
    • wespuczi Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 15:06
      brat mojej tesciowej byl zonaty z wloszka - dzieci maja 15 i 13 lat teraz.
      byly tam jakies historie z kontrolowaniem i wtracaniem sie, poza tym nastawienie - wlochy ponad wszystko.
      rozwiedli sie C zostal we wloszech, ona wyszla za maz po raz drugi, kilka lat temu miala wypadek, spiaczka, amnezja, paraliz, warzywo jednym slowem uncertain
      dzieci wrocily do ojca, ciezko mu sie utrzymac we wloszech i od zawsze chce wrocic do usa, ale tesciowie wloscy maja wladze nad dziecmi i nie pozwalaja na wyjazd, ale juz na utrzymanie itd nic nie daja mimo ze maja - C byl w sadzie ale niewiele wskoral, tylko dlatego ze jest mezczyzna sad
      jedyni ludzie ktorzy go tam wspieraja to rodzice drugiego meza tej wloszki, bo polubili te dzieci.
      jeszcze kilka lat i dzieci beda mogly podjac decyzje o wyjezdzie same i wtedy dopiero beda mogli sie wyrwac z wloch.

      na twoim miejscu zbieralabym meza i szukala szczescia gdzie indziej na swiecie, a jak on nie chce sie ruszac to bym spierdzielala gdzie pieprz rosnie sad
      • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 17:29
        wespuczi bardzo przykra historia sad
      • net79 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 20:14
        ...
        nie znam zawiłości prawnych tego kraju, ale zawsze warto znać swoje prawa, szukaj wiedzy o nią będziesz silniejsza, zawsze muszą być jakieś kruczki w razie Wu.
    • kobieta306 Re: o wloskich tesciach 11.02.12, 21:28
      Bardzo współczuję całej sytuacji.
      W przypadku rozwodu z obcokrajowcem (czego nie życzę) jesteś na przegranej pozycji.
      Teść (pomijając różnice kulturowe między nacjami) to tyran, despota, który maltretuje psychicznie całą rodzinę, a szczególnie Ciebie. Te relacje MUSISZ zmienić, bo oszalejesz.
      • annamaria86 Re: o wloskich tesciach 12.02.12, 10:35
        kobieta306, dziekuje,
        W przypadku rozwodu z obcokrajowcem (czego nie życzę) jesteś na przegranej pozycji. Wiesz cos o tym? Masz jakies doswiadczenia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka