Dodaj do ulubionych

liczba dzieci

21.02.12, 20:30
Tak mi się nasunęło po przeczytaniu wątku o Wałęsach i trochę też z domysłów na temat mojej rodziny,
Zastrzegam, że wiem, że może jestem taki erotoman-teoretyk jako samotna matka jedynaka - czego ogromnie, ogromnie żałuję - że jedynak,
ale fascynuje mnie splot aktualnie obowiązującej doktryny KK w sprawie pożycia z częstotliwością pojawiania się dzieci w "głęboko wierzących" małżeństwach.
Odnoszę wrażenie, że panny, które nie marzyły, że zostaną matkami np. 3 (lub więcej) x w ciągu 4 (lub nieco więcej) lat robią dobrą minę do "złej?" gry.
Z jednej strony rozumiem cel zakazu innych metod anty niż NPR, bo sama jestem bardzo wierząca (że nie po to się ludzie pobierają, że od tej pory to tylko taniec po płatkach róż - innymi słowy utożsamianie nieskrępowanego przez NPR i "groźbę" ciąży seksu małżeńskiego z hedonistycznym podejściem do życia), z drugiej strony wydaje mi się, że realizacja tego celu przez kategoryczne narzucenie NPR to trochę "droga na skróty" i wylewanie dziecka z kąpielą. Odnoszę wrażenie, że niektórzy panowie potakują, że tak tak NPR, rozumieją, bo są głęboko wierzący, a w rzeczywistości nie są w stanie tego wytrzymać, kobitki dla świętego spokoju ustępują i raz dokoła po prostu dopóki częstotliwość pojawiania się nowego potomka co półtora roku ich nie zmęczy lub nie przejdzie im ochota do seksu.
Mam taką sytuację w rodzinie i wkład własny pracy babci (ze strony matki) stanowi fundament węgielny trzymania się tego do kupy.
Jakie są wasze wrażenia?
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: liczba dzieci 21.02.12, 20:37
      moje wrażenie jest takie ze nie rozumiem co piszesz. tak literalnie.
      zastanawiasz sie nad tym czy większa ilosc dzieci to efekt stosowania NPRów czy nad tym czy katolicy współzyja tylko w celu spłodzenia potomstwa?
      jesli pierwsze - większa ilośc dzieci NIEZAPLANOWANYCH to wynik nie wiary a bezmyślnosci.
      jesli drugie - nie.
      • madi138 Re: liczba dzieci 21.02.12, 20:45
        a czy nie chodzilo o to, ze one wcale nie chca miec tylu dzieci, a jak juz maja to tylko udaja, ze sa szczesliwe? wywod o NPR byl chyba o tym, ze godza sie na to przez presje kosciola i rodziny.
        autorko, prosze napisz co mialas na mysli, bo gubimy sie w domyslach.
        • dziennik-niecodziennik Re: liczba dzieci 21.02.12, 22:11
          > a czy nie chodzilo o to, ze one wcale nie chca miec tylu dzieci, a jak juz maja
          > to tylko udaja, ze sa szczesliwe?

          to by bylo kolejne założenie bez sensu.

          btw - znam kilka par bardzo wierzących, nei mają więcej dzieci niż trójeczka. wiekszosc ma dwoje. jak widac da sie.
          • naomi19 Re: liczba dzieci 22.02.12, 08:54
            Skąd wiesz, jak ta bardzo wierząca para się zabezpiecza?
            Jaz kolei znam 'bardzo wierzące pary' zabezpieczające się w cywilizowany i skuteczny sposób i mające gdzieś zdanie proboszcza na ten temat smile
            • asia_i_p Re: liczba dzieci 22.02.12, 13:10
              NPR jest jak najbardziej cywilizowany - i jest spora grupa niewierzących, stosujących tą metodę z przyczyn zdrowotnych czy jako element "naturalnego stylu życia".
              I trzeba przyznać, że prawidłowo prowadzone zapiski są kopalnią wiedzy dla ginekologa, kiedy wystąpią problemy z zajściem w ciążę.
    • gryzelda71 Re: liczba dzieci 21.02.12, 20:45
      Możesz jakoś streścić?
      • andaba Re: liczba dzieci 21.02.12, 20:49
        Też nie bardzo zrozumiałam.
    • indigo_kid Re: liczba dzieci 21.02.12, 20:49
      A w ogóle o co ci chodzi? Że NPR to kiepska antykoncepcja?
      Ja ją stosuję z powodzeniem od 12 lat. Przede wszystkim dlatego, że antykoncepcja hormonalna nie wchodzi w grę ze względu na ewentualne powikłania zdrowotne, prezerwatywy są niewygodne, co mam jeszcze do wyboru? Może zdecydowałabym się na kapturek, ale w Pl to jest niedostępne a szkoda.
      • avoid.0 Kapturek naszyjkowy i diafragma 22.02.12, 02:37
        Jakiś czas temu znalazłam stronę www przez którą można zamówić kapturek naszyjkowy lub diafragmę:
        www.planowanierodziny.info/artykuly_antykoncepcyjne_przyjazne_dla_kobiet.php
        Sama się nie zdecydowałam więc nie wiem czy można polecić to źródło, ale nie zaszkodzi się podowiadywać.
    • moofka Re: liczba dzieci 21.02.12, 21:47
      tak przy wtorku sie narabac?
      • prawdziwy_ewelina22 Re: moofka 21.02.12, 23:02
        W końcu ostatki, no nie?
        No chyba właśnie o to mi chodzi, że to wszystko jest pod presją. Rozumiem, jak ktoś stosuje NPR, bo taką sobie wybrał metodę antykoncepcji, a nie dlatego, że jest wierzący. Ze zdziwieniem patrzę jak panna, która nigdy nie mówiła, że marzy o wieelkiej rodzinie (skądinąd akceptuję, że nie musiała mi się zwierzać ani tłumaczyć ze swoich marzeń, ale czuję, że nie w tym rzecz), z częstotliwością co półtora roku średnio oznajmia, że jest w kolejnej ciąży, a jej mąż pracuje do 22, 2, 3 nad ranem bo to już trzecie w drodze, a nie wiadomo, czy ostatnie.
        Podejrzewam, że nie wszystko jest tak jak na obrazku sprzedawanym dalszej rodzinie i osobom postronnym i zastanawiam się, w którym miejscu teoria KK dotycząca związku NPR z jedynie słusznym sposobem przeżywania małżeństwa ma tąpnięcie.
        O tym był tytułowy post. I jakie mogą być kulisy pozornie obopólnej akceptacji tego sposobu antykoncepcji.
        • aleksandra1357 Re: moofka 21.02.12, 23:16
          Staram się zrozumieć.
          Czy chodzi Ci o to, że NPR jest kiepski, duża ilość dzieci to katorga i kobiety to widzą, żałują, że tkwią w tym g...nie, ale robię dobrą minę do złej gry? O to chodzi?
          Dla mnie całe Twoje myślenie jest pokrętne i pozbawione sensu.
          Po pierwsze: NPR zawodzi bardzo rzadko (stosuję od ponad 10 lat bez wpadki).
          Po drugie: jak ktoś nie chce mieć dzieci, to naprawdę nie musi ich mieć. Wtedy zwykle olewa Kościół.
          Po trzecie: jak się naprawdę wierzy, to kolejne dziecko jest darem i radością. Pewnie, że niesie ze sobą trud, ale przecież celem Katolika jest udanie się z Chrystusem na krzyż (który tym samym oznacza zmartwychwstanie i życie wieczne)
          Po czwarte: przy naturalnym karmieniu u wielu kobiet dzieci pojawiają się nie częściej niż co 3 lata.
          Poza tym Kościół dopuszcza odkładanie poczęcia, gdy małżonkowie mają ważny powód: np. problemy psychiczne, finansowe itd.
          • prawdziwy_ewelina22 Re: aleksandro 21.02.12, 23:52
            Nie zrozumiałaś mnie częściowo, a częściowo sama nie wiesz o tym, że mnie zrozumiałaś. Owszem, wiele dzieci może być katorgą, do czego sama matka się za nic nie przyzna, bo czułaby się z taką myślą okropnie. Najwyraźniej nie masz aż tylu dzieci w aż takich warunkach i w związku z tym zbyt ubogie doświadczenia, żeby się wypowiadać.
            Jeżeli celem katolika jest udać się na krzyż, to muszę ci powiedzieć, że albo gros katolików jednak na ten krzyż się nie udaje, wbrew takim lekkim tonem deklaracjom jak twoja (bo piszesz o tym takim tonem, jakbyś mówiła, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia), albo zatruwa życie najbliższym swoim udaniem się na krzyż, więc taka definicja katolicyzmu to dziękuję ci serdecznie, wolę wesołych bezbożników.
            Po drugie, znów nie rozumiesz KK dopuszcza każdy powód (inaczej to byłaby paranoja) POD WARUNKIEM, że metodą antykoncepcji jest NPR. Nie wszystkie młode chłopaki potrafią ot tak, nie współżyć przez 14 dni na przykład i nie mów mi tu o księżach i zakonnikach bo nie muszą oni jednocześnie przebywać pod jednym dachem z kobietą, kiedy gania rano z rozwianym włosem w samych majtkach na przykład poszukując rajstop i w tym podobnych sytuacjach, więc się ma 5 dzieci w 6 lat i z rozjaśnioną miną opowiada społeczeństwu jaka to sama radość, niezbędnym warunkiem jednakże jest zdrowa i chętna do pomocy babcia.
            Oczywiście powinniśmy składać Bogu ofiary z siebie itd. jednak małżeństwo ma to do siebie, że pewne decyzje podejmowane przez jedną osobę mają wpływ na drugą osobę, w tym także ile krzyża ma ona udzwignąć. Nie sądzę, żeby Bóg
            • dziennik-niecodziennik Re: aleksandro 22.02.12, 00:05
              > Nie wszystkie młode chłopaki potrafią ot tak, nie współżyć przez 14 dni na przykład

              <facepalm>
              bo co? bo im jajka uschną?... a jak dziewczyna mowi ze nie to co robią?...
              • demonii.larua Re: aleksandro 22.02.12, 00:12
                też się zastanawiam, bo w życiu bywają dłuższe okresy abstynencji - połóg na przykład.
                • prawdziwy_ewelina22 Re: aleksandro 22.02.12, 00:35
                  Ale nie po to się żenisz, żeby co miesiąc pół miesiąca nie móc, zresztą tak po prostu podejrzewam sądząc z zawrotnego tempa powoływania na świat kolejnych pociech. Oczywiscie, tak wiem, wiem, nie moja sprawa, ale sądzic sobie i pisać posty na ten temat mogę, prawda?
                  • aleksandra1357 Re: aleksandro 22.02.12, 00:45
                    prawdziwy_ewelina22 napisała:

                    > Ale nie po to się żenisz, żeby co miesiąc pół miesiąca nie móc

                    A po co się żenisz? Dla darmowego seksu na zawołanie? Na naukach przedmałżeńskich jest NPR, więc przyszły mąż może uciec sprzed ołtarza, jeśli seks jest jego jedyną motywacją do małżeństwa.
                    Masz jakąś chorą, skrzywioną wizję małżeństwa. Masz jakiś kompleks i wkurzają Cię wielodzietne rodziny, a najbardziej to, że są szczęśliwe.
                    • prawdziwy_ewelina22 Re: aleksandro 22.02.12, 14:49
                      jeżeli to tak trywializujesz, to tak: dla darmowego seksu także. Dziwi mnie styl, w jaki jesteś w stanie ubrać swoje myśli na temat małżeństwa.
                  • gabi683 Re: aleksandro 22.02.12, 12:55
                    prawdziwy_ewelina22 napisała:

                    > Ale nie po to się żenisz, żeby co miesiąc pół miesiąca nie móc, zresztą tak po
                    > prostu podejrzewam sądząc z zawrotnego tempa powoływania na świat kolejnych poc
                    > iech. Oczywiscie, tak wiem, wiem, nie moja sprawa, ale sądzic sobie i pisać pos
                    > ty na ten temat mogę, prawda?

                    I pleciesz dziewczynko bzdury ,mam czworo fajnych dzieci planowanych co 6 lat .I tak zaplanowane wyczekane bo chcieliśmy mieć dużą rodzinę i mamy .To nasz wybór nie w pady ale zaplanowane dzieci.I żeby była jasność zabezpieczamy się więcej dzieci nie palujemy.Ale to nie znaczy ze się nie kochamy tongue_out W ręcz przeciwnie z duża częstotliwością tongue_out
            • aleksandra1357 Re: aleksandro 22.02.12, 00:42
              prawdziwy_ewelina22 napisała:

              albo zatruwa życie najbliższym swoim udaniem się n
              > a krzyż, więc taka definicja katolicyzmu to dziękuję ci serdecznie, wolę wesoły
              > ch bezbożników.

              Nic nie rozumiesz. Właśnie ten krzyż daje prawdziwą radość, a nie tylko wesołkowatość.



              > Nie wszystkie młode chłopaki potrafią ot tak, nie współżyć przez 14 dni na przykład

              Żałosne. Po to ma człowiek wolną wolę, żeby mógł. W życiu są choroby, zagrożone ciąże, wyjazdy na delegacje i kontrakty, czyli wielomiesięczne okresy abstynencji, a Ty piszesz, że ktoś 14 dni nie wytrzyma? A jak nie wytrzyma, to co niby - rzuci się na tę żonę i ją zapłodni? To jakaś prymitywna wizja nie mająca w ogóle związku z rzeczywistością.


              > więc się ma 5 dzieci w 6 lat

              To jest niemożliwe, jak się karmi piersią. I nie wyobrażam sobie, żeby mieć 5 dzieci w 6 lat tylko z powodu niemożności powstrzymania się od współżycia, jak piszesz. To jest po prostu głupie.


              > Oczywiście powinniśmy składać Bogu ofiary z siebie itd. jednak małżeństwo ma to
              > do siebie, że pewne decyzje podejmowane przez jedną osobę mają wpływ na drugą
              > osobę, w tym także ile krzyża ma ona udzwignąć.

              Ale że co niby? Że żona nie może udźwignąć macierzyństwa, a dzieci rodzą się, bo mąż musi pociupciać? Nie pojmuję. A jak żona ma duży temperament, to co? Oczywiście, że decyzja o ilości dzieci podejmowana jest wspólnie.

              Jak dla mnie nie pojmujesz podstawowych rzeczy.
              Znam jedną super rodzinę z 6 dzieci, najstarsze 9 lat. Wszystkie planowane. Byli nawet wśród stu najbardziej wpływowych ludzi w Polsce wg. tygodnika "Wprost" i w ogóle pełno ich w mediach, bo oprócz posiadania dzieci działają społecznie na całego smile
              • prawdziwy_ewelina22 Re: aleksandro 22.02.12, 08:55

                Nic nie rozumiesz. Właśnie ten krzyż daje prawdziwą radość, a nie tylko wesołkowatość.

                Sama nic nie rozumiesz i mało jeszcze w życiu widziałaś. Tobie na przykład jednak nie daje chyba prawdziwej radości, sądząc po tonie - pouczającym co najmniej - nic nie rozumiesz powtarzasz co najmniej 2 x. Zastanów się co ty rozymiesz.



                > Nie wszystkie młode chłopaki potrafią ot tak, nie współżyć przez 14 dni na przykład

                Żałosne. Po to ma człowiek wolną wolę, żeby mógł. W życiu są choroby, zagrożone ciąże, wyjazdy na delegacje i kontrakty, czyli wielomiesięczne okresy abstynencji, a Ty piszesz, że ktoś 14 dni nie wytrzyma? A jak nie wytrzyma, to co niby - rzuci się na tę żonę i ją zapłodni? To jakaś prymitywna wizja nie mająca w ogóle związku z rzeczywistością.


                Po pierwsze nie komentuj tonem wyższości. Przecież udanie się na krzyż daje ci tę prawdziwą radość, której w twoim stylu pisania nie widać. Zgadzam się, że żałosne, a jednak prawdziwe, tylko po co narzucać NPR jako JEDYNIE SŁUSZNY sposób antykoncepcji. Czy chodzi o to, żeby pomóc ludziom planować rodziny, czy o to, żeby godzili się z tym, że mają więcej i w krótszych odstępach czasu dzieci, niżby chcieli. Wiadomo, zawsze należy się pogodzić z wolą Bożą. Zresztą żałosne to jest zmuszanie ludzi do poświęceń, których nie są w stanie dokonać.

                > więc się ma 5 dzieci w 6 lat

                To jest niemożliwe, jak się karmi piersią.

                Pani doktor się odezwała. Poczytaj sobie trochę, a poza tym jednak możliwe.

                I nie wyobrażam sobie, żeby mieć 5 dzieci w 6 lat tylko z powodu niemożności powstrzymania się od współżycia, jak piszesz. To jest po prostu głupie.

                Z ostatnim zdaniem muszę się zgodzić.


                > Oczywiście powinniśmy składać Bogu ofiary z siebie itd. jednak małżeństwo ma to
                > do siebie, że pewne decyzje podejmowane przez jedną osobę mają wpływ na drugą
                > osobę, w tym także ile krzyża ma ona udzwignąć.

                Ale że co niby? Że żona nie może udźwignąć macierzyństwa, a dzieci rodzą się, bo mąż musi pociupciać? Nie pojmuję. A jak żona ma duży temperament, to co? Oczywiście, że decyzja o ilości dzieci podejmowana jest wspólnie.

                A skąd to jest takie oczywiste? A poza tym nie używaj brzydkich słów na określenie czyichś intymnych potrzeb. Dlaczego wyrażasz się pogardliwie o cudzych potrzebach seksualnych. Kim jesteś, żeby oceniać, kiedy to jest "pociupcianie" a kiedy no nie wiem: "miłość"?
                Gdzie ta radość, którą ci daje krzyż, żebyś potrafiła traktować każdego z szacunkiem?

                Jak dla mnie nie pojmujesz podstawowych rzeczy.
                Znam jedną super rodzinę z 6 dzieci, najstarsze 9 lat. Wszystkie planowane. Byli nawet wśród stu najbardziej wpływowych ludzi w Polsce wg. tygodnika "Wprost"
                i w ogóle pełno ich w mediach, bo oprócz posiadania dzieci działają społecznie na całego

                Naprawdę??? Zostali uznani za bardziej wpływowych od Dody bez majtek?? Co za cuda się z naszym społeczeństwem wyprawiają. Tiaa, a Wisława Szymborska nie miała dzieci (rak piersi zagraża) była namiętną palaczką i pacz pani, dożyła 89 lat. I w ogóle pełno jej było w mediach.

                Jak dla mnie jesteś typem człowieka "wierzącego" od którego jak najdalej. Idź może na jakiś kurs komunikacji, który pozwoli ci się uwolnić od traktowania ludzi z góry.
                • papalaya co to jest "udanie się na krzyż"? 22.02.12, 09:21
                  znaczy się trza się wdrapać?
              • edelstein Re: aleksandro 22.02.12, 10:51
                Po co glupoty wypisujesz.Zaden normalny lekarz ginekolog nie powie,ze karmienie piersia chroni przed ciaza,to taki sam mit jak z tym,ze podczas pierwszego razu nie mozna wpasc.NPR to cos dla ludzi o regularnym trybie zycia,osobiscie nie moja bajka.
              • gryzelda71 Re: aleksandro 22.02.12, 14:23

                > > więc się ma 5 dzieci w 6 lat
                >
                > To jest niemożliwe, jak się karmi piersią

                Powiem to szwagierce hahahahah
            • hanna26 Re: aleksandro 22.02.12, 10:27

              prawdziwy_ewelina22 napisała:

              > Najwyraźniej nie masz aż tylu
              > dzieci w aż takich warunkach i w związku z tym zbyt ubogie doświadczenia, żeby
              > się wypowiadać.


              big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin

              Jako samotna matka jedynaka powinnaś się chyba zastanowić, czy tobie również nie brakuje "odrobiny" doświadczenia. big_grin
            • asia_i_p Re: aleksandro 22.02.12, 13:22
              Nie wszystkie młode chłop
              > aki potrafią ot tak, nie współżyć przez 14 dni
              Dlaczego przez czternaście? Żeby to było czternaście, to kobieta musiałaby mieć cykl chyba trzytygodniowy albo i jeszcze krótszy, tak żeby okres płodny zahaczał o krwawienie miesiączkowe. Przy cyklu standardowym lub dłuższym, przy wybraniu odpowiedniej z metod NPR, to 8 dni. Miewałam dłuższe miesiączki.
        • dziennik-niecodziennik Re: moofka 21.02.12, 23:47
          > No chyba właśnie o to mi chodzi, że to wszystko jest pod presją. Rozumiem, jak
          > ktoś stosuje NPR, bo taką sobie wybrał metodę antykoncepcji, a nie dlatego, że
          > jest wierzący.

          jesli ktoś jest wierzący to właśnie taka metode sobie wybiera jako naturalną, w sensie - oczywistą.

          > Podejrzewam, że nie wszystko jest tak jak na obrazku sprzedawanym dalszej rodzi
          > nie i osobom postronnym

          podejrzewac mozesz, ale dopóki nie przyszli Cie prosic o utrzymywanie - to nie Twoja broszka.

          > zastanawiam się, w którym miejscu teoria KK dotycząca
          > związku NPR z jedynie słusznym sposobem przeżywania małżeństwa ma tąpnięcie.

          w momencie zrozumienia w jaki sposób nalezy NPRy stosowac jak sądzę.
          • gryzelda71 Re: moofka 22.02.12, 14:38
            > jesli ktoś jest wierzący to właśnie taka metode sobie wybiera jako naturalną, w
            > sensie - oczywistą.

            Poprawka.Taką ma zalecaną,wybrać może inną.
        • zefirek1612 Re: moofka 22.02.12, 15:07
          fajnie, mamy z mężem ochotę tu i teraz bo wiadomo-krew nie woda-ale kurczę- no nie...dziś nie mogę... śluz nie taki, temperatura też... może za dwa dni...
    • czarnaalineczka Re: liczba dzieci 21.02.12, 23:09
      a mozesz po polsku i w max 3-4 zdaniach ?
    • demonii.larua Re: liczba dzieci 22.02.12, 00:11
      Otóż big_grin późno jest i mało ogarniam, ale NPR jest bardzo skuteczne jeśli się je stosuje prawidłowo. Znam 3 babki, które stosują i mają JEDNO dziecko na przestrzeni około 10 lat, są też katoliczkami. Znam sporo rodzin katolickich, które mimo bycia rodzinami katolickimi nie mają oporów przed inną antykoncepcją, a także mają więcej niż jedno dziecko (3 i więcej), ale bardzo rzadko w odstępie krótszym niż 3 lata. Sama będąc katoliczką ( katoliczka ze mnie była jak z koziej dupy trąba) bez oporów stosowałam spiralkę. Także wnoszę iż doktryna doktryną, życie życiem, a dziecka co roku to pojawiają się raczej u rodzin które w ogóle nie stosują antykoncepcji i w kościele pojawiają się raz do roku na Wielkanoc lub Boże Narodzenie. Takie mam obserwacje, wrażeń nie mam o tej godzinie żadnych smile
    • z_lasu A ja rozumiem o czym piszesz. 22.02.12, 06:20
      Mam te same obserwacje. Taki przykład: pan jest Bardzo Ważnym Prezesem Sporej Firmy, żadnej patologii alkoholowej, bez trudu stać ich na kolejne dzieci. Pani biega do kościoła codziennie i płacze nad każdą kolejną ciążą, a nazbierało się już tego 5. Średnio co 2,5 roku (każde dziecko odstawiane od piersi z powodu kolejnej ciąży - to tak dla informacji entuzjastek niepłodności laktacyjnej do 3 lat). Najwyraźniej pani rodzi te dzieci, bo uważa, że musi, a nie dlatego, że chciała mieć ich tyle.

      I żeby mi ktoś nie zarzucił awersji do wielodzietnych: w dzieciństwie miałam w sąsiedztwie rodzinę z 14 dzieci, niepatologiczną. Pewnego dnia ojciec rodziny wyszedł przed dom z noworodkiem i wieś zdębiała, bo nikt tam w ciąży nie był (najstarsze dziewczyny były już wtedy dorosłe, ale bywały w domu). A pan tak bawił to dziecko, tak się nim zachwycał, że ludzie zaczęli się domyślać, że to pewnie pierwszy wnuk. A tu niespodzianka: 14 dziecko! Dziewczynka! (Pani po 13-tu ciążach wyglądała już tak samo czy w ciąży czy bez, więc nikt się wcześniej nie domyślał). Moja przyjaciółka nazwała to ładnie "poziomem entuzjazmu". Jeśli ktoś z 14-go dziecka potrafi się cieszyć jak z pierwszego, to niech ma i czterdzieścioro tych dzieci. Ale jeśli płacze nad każdym kolejnym, to... po co? Bo KK każe? Dla mnie to jakaś schizofrenia.
      • azile.oli Re: A ja rozumiem o czym piszesz. 22.02.12, 08:20
        Prawda jest taka, że para może zdecydować się n a NPR, ale zwyczajnie im nie wychodzi ta metoda. Jest wiele powodów ku temu, znam kobiety, mające cykle 60 -dniowe i NPR to czasem długotrwała abstynencja seksualna. Z drugiej strony współżycie bez zabezpieczeń grzechem nie jest, ale efektem może byc kolejny potomek. Pomijając już fakt , że pani chce stosować NPR, a pan już nie bardzo się kwapi i jest otwarty na poczęcie. Jak ich na to stać finansowo, a kobieta nie ma przeciwskazań zdrowotnych, to rodzi, choć w zamierzeniach aż tak licznej rodziny nie miała.
        Sama znam rodzinę, oboje wierzący i facet, który miał 5 córek i obsesję spłodzenia syna. Ta wierząca kobieta zaczęła w końcu w tajemnicy przed nim brać pigułki anty, bo rodzić już nie chciała, a faceta zostawi też nie bardzo i nie tylko ze względu na wiarę, co na tę piątkę dzieci.
        • asia_i_p Re: A ja rozumiem o czym piszesz. 22.02.12, 13:25
          Jest wiele powodów ku temu, znam kobiety, mające cykle 60 -dn
          > iowe i NPR to czasem długotrwała abstynencja seksualna.
          Ja miewałam i miewam 90-dniowe, ale kiedy stosowałam NPR, to nie oznaczało długiej abstynencji seksualnej, bo przy takim długaśnym cyklu spokojnie dawało się wyznaczyć dni niepłodne przed i po owulacji - i okres abstynencji był taki sam, jak przy cyklach krótszych.
      • gryzelda71 Re: A ja rozumiem o czym piszesz. 22.02.12, 09:55
        Znam 1 wielodzietną katolicką Z WYBORU.Dowód?Po 6 dziecku pani już nie zachodzi w ciąże(a 8 lat minęło).Znaczy nie seksza się zapewne hehehehe
        Reszta ma dwoje,jedno.O znanych katolikach pisze.
        • azile.oli Re: A ja rozumiem o czym piszesz. 22.02.12, 10:58
          Ależ oczywiście, jest to możliwe, gdy obydwoje małżonków jest świadomych, czym jest w praktyce NPR. Natomiast może się zdarzyć, gdy ten sposób antykoncepcji zaczyna ciążyć jednej ze stron, a jest on wyjątkowy - muszą go stosować wspólnie. Oczywiście może to świadczyć o niedojrzałości w wierze, ale takie rzeczy się zdarzają. Przy czym facet może być otwarty na posiadanie kolejnego potomka. Pewnie, że takie rzeczy się ustala.
          A autorka wątku raczej pisze o tym, że ludzie decydują się stosować NPR, ale z różnych przyczyn robią od tego odstępstwa, a efektem tego bywa ciąża. Poza tym ta metoda wymaga systematyczności, dokładności i czasem sporych wyrzeczeń w przypadkach np zaburzeń hormonalnych. Po prostu potrzeba dużej samodyscypliny.
          A jak jej nie ma, to i kolejne dziec i mogą się pojawić. Chociaż nie wiem - gdybym nie chciała więcej potomstwa, to bym się koncentrowała na NPR i pilnowała tego.
          Z drugiej strony - współmałżonkowi może się ''odwidzieć'', nie twierdzę, że żonę zmusza, może być super mężem , wspaniałym ojcem, ale widać, że ta metoda antykoncepcji mu nie odpowiada. Może nie jest tak doskonałym katolikiem, jak żona? Olać to, że mąż ma większe potrzeby, że jest gotów używać prezerwatywy, czy jednak ryzykować poczęcie kolejnego dziecka?
          Nie wszystko jest czarno-białe, nie każda kobieta ma idealne cykle, nie zawsze mąż jest przy niej w okresach niepłodnych, bo pracuje, wyjeżdża. Nie porównujmy tego do połogu, czy nawet zakazu współżycia przez 9 miesięcy ciąży (co się znów tak często nie zdarza). Tu mowa o wielu latach życia, a nie incydentach , które nawet, gdy trwają długo, to mijają.
        • indigo_kid Re: a ty co, materacem jesteś? 22.02.12, 13:17
          Przypomniało mi się jak w jednym skansenie, zwiedzający pytają kustoszkę: A to prawda, ze dzieci spały u rodziców w łóżku w nogach, tak wszyscy na kupie?
          I pani mu powiedziała: Taka jest ogólna opinia, a jak było naprawdę skąd możemy wiedzieć, czy ja wchodzę do pana do domu i sprawdzam jak pan śpi, z kim i w ilu łóżkach?
    • tititu Re: liczba dzieci 22.02.12, 08:46
      Kurka ale namieszalas.
      Znam troche kolezanek, ktore strasznie drugiego dziecka nie chcialy, albo i pierwszego, ale robia dobra mine do zlej gry, bo oczekiwania rodzin, bo wpadka, bo przeciez nie beda teraz krzyczaly na caly glos jak jest kiedy dzieciak juz biega po swiecie i rozumie.
      To chyba normalne, jak czesto chcielibysmy slyszec od rodzicow, ze jestesmy na swiecie, bo im sie bzyknelo i nie zabezpieczylo?
      Moze jeszcze chcialabys, zeby matka czy ojciec powtarzali to na KAZDYM spotkaniu rodzinnym, zeby wszyscy utrwalili sobie jaka to meka Ciebie wychowywac? big_grinDD
      Nie widze powodu, poza jakas niedojrzaloscia emocjonalna i psychiczna, zeby oglaszac, ze dziecka nie chcialam a teraz mam.
      Nie oczekuje od nikogo wywodow czy mu ciezko czy lekko z rodzicielstwem. Kazdy sobie uklada model rodziny jak chce, nie zakladam szczegolnej nipoczytalnosci katolikow, moze dlatego, ze sama nia jestem.
      Co do NPR mam dwie siostry, ktore je stosuja i maja po 1 dziecku. Patrzac na wiek ww. dzieci nie mam watpliwosci, ze beda jedynakami. No chyba, ze jakas mega wpadka, rozjazd cyklu czy hormony weszlyby w gre. Chociaz ok. 40-dziestki, po latach obserwowania swoich cyklow pewnie bylyby tego swiadome.
      • z_lasu Re: liczba dzieci 22.02.12, 09:28
        To, co piszesz, jest logiczne w przypadku jednego dziecka, w przypadku piątki już nie. Na pierwsze dziecko decydujesz się w ciemno - nie wiesz jak będzie. Ale wiedzieć, co to oznacza, wiedzieć, że się nie chce i płodzić kolejne dzieci???

        Ja bym tego nie nazywała niepoczytalnością. Może to jest właśnie ten skrajny życiowy masochizm, o którym pisze aleksandra1357. Tyle, że po części kosztem innych.
    • naomi19 Re: liczba dzieci 22.02.12, 08:52
      Proszę, nie piszcie o NPR 'antykoncepcja', bo to nawet obok antykoncepcji nie stało.

      Autorkę rozumiem i zgadzam się z nią.
      Wpływ KK na życie seksualne Polaków jest nadal wielki, szczególnie w mniejszych miejscowościach, szczególnie u ludzi bardzo wierzących.
      Gdyby to KK wyznaczał, kiedy mogę się kochać, z kim, jak i po co, to myślę, że przyjemnośc z tego seksu byłoby niewiele. Po to mamy mózg, własne sumienie i nowoczesną antykoncepcję, żeby sobie pierdołami głowy nie zawracać. Gdyby Jan Paweł I nie zmarł tak szybko (widział problem wielodzietności i biedy, AIDS), już dawno prezerwatywy byłyby przez KK 'zalegalizowane', a to byłby już ogromny krok do zmian. Niestety jego następnik i jeszcze kolejny są w tej sprawie nieugięci. Szkoda. Znam wiele osób (niekoniecznie młodych!), których od KK odsuwają właśnie poglądu nt seksu i antykoncepcji.


      I jeszcze jedno, już odchodząc od KK; myślę, że czasem mamy jedynaków, które od zawsze marzyły o wielkiej rodzinie a z przyczyn różnych jej nie mają również robią dobrą minę do złej gry. Tak po prostu robimy, żeby nie oszaleć, szukamy jakiś pozytywów w sytuacji, która nie jest naszą wymarzoną...
      • heca7 Re: liczba dzieci 22.02.12, 09:00
        No i kuźwa wychodzi na to , że nie umiem czytać ze zrozumieniemuncertain


        Może napiszę więc krótko: ja tam z nikim w łóżku nie siedzę. I nie obchodzi mnie jaką metodę stosują i kto im te dzieci będzie wychowywał. O to chodziło?
        • naomi19 Re: liczba dzieci 22.02.12, 09:13
          Może napiszę więc krótko: ja tam z nikim w łóżku nie siedzę.
          Żałuj!
          • papalaya Re: liczba dzieci 22.02.12, 09:23
            a dlaczego ma żałować?
            • andaba Re: liczba dzieci 22.02.12, 09:35
              No i dalej nie rozumiem.

              To znaczy tyle zrozumiałam, że autorka twierdzi, iż rodziny katolickie nie chcą mieć dużo dzieci, a mają, bo tak trzeba lub dlatego, że wpadają.

              Ciekawe, bo ja znam rodzin wielodzietnych sporo, i chyba równie duzo jest wsród nich ludzi wierzacych, jak i niewierzących. Podobnie jak wśród gorliwych katolików są ludzie z dwójką dzieci i nie mający zamiaru mieć więcej.

              Jaki przymus???

              • papalaya Re: liczba dzieci 22.02.12, 09:50
                po prostu auturka wąku usłyszała głosy, oświeciło ją i usiłuje nam przekazać jakaś swoją chałupniczą teorię

                a że dziwnym językiem i bełkotliwie, to już inna sprawa big_grin
              • moofka Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:02
                > Ciekawe, bo ja znam rodzin wielodzietnych sporo, i chyba równie duzo jest wsród
                > nich ludzi wierzacych, jak i niewierzących. Podobnie jak wśród gorliwych katol
                > ików są ludzie z dwójką dzieci i nie mający zamiaru mieć więcej.
                >

                wydaje mi sie ze malzenstwo sakramentalnie zawarte juz przed oltarzem slubuje ze kazde dziecko ktorym go Pan BOg obdarzy przyjmie i wychowa z miloscia
                co nie oznacza mnozenia sie co rok prorok
                ale myslenie z pewna otwartoscia na nowe zycie
                a nie tak jak w aktywnym niedawno watku - czy kolejne dziecko byloby tragedia
                i okazuje sie ze byloby dla wiekszosci ematek
                z ktorych pewnie wiekszosc w kosciolku z bialym welonem slubowala
                • andaba Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:14
                  moofka napisała:

                  > wydaje mi sie ze malzenstwo sakramentalnie zawarte juz przed oltarzem slubuje z
                  > e kazde dziecko ktorym go Pan BOg obdarzy przyjmie i wychowa z miloscia

                  Ja też to tak rozumiem.

                  a nie tak jak w aktywnym niedawno watku - czy kolejne dziecko byloby tragedia
                  > i okazuje sie ze byloby dla wiekszosci ematek
                  > z ktorych pewnie wiekszosc w kosciolku z bialym welonem slubowala

                  Wątku nie kojarzę, a rozpatrywanie kolejnego dziecka w kategorii tragedii jest dla mnie nie do pojęcia.
                  Ja mam chyba wrodzone to coś, co nazywa sie otwartością na życie i nawet moja wiara nie ma to nic do rzeczy.

                  Nie rozumiem tylko jednej rzeczy - problemu tych niechcianych ciąż. Przecież ciąża to nie wirusówka, którą łapiesz nawet gdy nie chcesz. Do zaistnienia ciązy jest potrzebne jedno, ściśle określone działanie, na które trudno się narazić przypadkiem, jak na wdepnięcie w psie ekstrementy na chodniku. Więc dla mnie jest to proste - ciąża byłaby dla ciebie tragedią - zaklejasz sobie gipsem lub wiążesz na supełek. I koniec.



                  • triss_merigold6 Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:34
                    I to ostatnie jest właśnie niewykonalne. Trudno mi wyobrazić sobie rezygnację ze współżycia tylko dlatego, że bardzo nie chcę ciąży. Jest coś takiego (nie wiem, może katolicy mają szczątkowy?) jak popęd seksualny i nie przechodzi nawet jak człowiek sobie pobiega/wypije melisę/. Doraźnie i chwilowo można rezygnować np. w połogu, ale tak przez całe dorosłe życie?
                    • gryzelda71 Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:44
                      Katolicy nie na samym NPR jadą,choć wpisy na forum mówią co innego.
                      A założenie autorki to takie,że NPR i ciąża i kolejna i kolejna i kolejna.Jakby na NPR nie można było planować.I jakby planowanie katolikom było zakazane.
                      • triss_merigold6 Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:49
                        Planowanie przy NPR de facto sprowadza się do ograniczania współżycia tj. abstynencji w możliwe dni płodne - w praktyce to minimum 1/3 miesiąca.
                        Nie twierdzę, że przy NPR planowanie jest zakazane, twierdzę, że jest wybitnie uciążliwe.
                        I z deka chory wydaje mi się pomysł celowego powściągania chęci właśnie wtedy kiedy w czasie owulacji chcica jest największa. Czysty masochizm.
                        • gryzelda71 Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:55
                          Triss,nie każde współżycie nawet w okresie płodnym kończy się ciążą.
                          I nie każdy jednak ma aż takie wielkie chcice.
                          I nie zawsze muszą penetracją rozładować napięcie.
                          I nie każdy musi to NPR.
                          Nawet wśród katolików(zaraz oberwę hehe)
                          • moofka Re: liczba dzieci 22.02.12, 11:00
                            gryzelda71 napisała:

                            > Triss,nie każde współżycie nawet w okresie płodnym kończy się ciążą.
                            > I nie każdy jednak ma aż takie wielkie chcice.
                            > I nie zawsze muszą penetracją rozładować napięcie.
                            > I nie każdy musi to NPR.
                            > Nawet wśród katolików(zaraz oberwę hehe)

                            a mnie sie wydaje, ze to jest coraz popularniejsze
                            i to wlasnie wsrod osob wyksztalconych, ktorym chce sie zaglebic, bo to jednak pewna wiedza jest
                            i z dosc stabilna i spokojna sytuacja bytowa (otwartosc na ewentualne nowe zycie wink)
                            i po to zeby wiedziec kiedy ewentualnie nalezy stosowac anty
                            przeciez nie kazdy tak mocno ultra podchodzi do nauk kosciola, bo te badzmy szczerzy sa kompletnie oderwane od wspolczesnego zycia rodziny

                            i nie uwierze ze patologie stosuja npr i dlatego sa wielodzietne
                            nie wierze ze familia ktora nie umie zliczyc i do trzech i zapomina kupic bulki na sniadanie robi skrupulatne wykresy olowkiem po uprzednim obmierzeniu sie temometrem tongue_out
                            • gryzelda71 Re: liczba dzieci 22.02.12, 11:04
                              Pewnie,że NPR nie dla każdego.Bo samo zapoznanie się na czym polega to już wysiłek hehee.
                              I wielodzietność nijak ma się do tej metody,tak samo jak i do katolicyzmu.
                    • andaba Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:48
                      triss_merigold6 napisała:

                      > I to ostatnie jest właśnie niewykonalne. Trudno mi wyobrazić sobie rezygnację z
                      > e współżycia tylko dlatego, że bardzo nie chcę ciąży


                      Albo rybki, albo akwarium smile

                      Dla mnie to z kolei jest nie do pojęcia, że dla światłych, wykształconych osób popęd może miec takie znaczenie, niczym dla zwierząt w rui. Takie "przecież muszę" to mi się kojarzy z nietrzeźwiejacym prostym chłopem, który musi sobie poru..., bo tak trza.
                      Seks nie jest niezbędny do życia i jego brak tak naprawde niczemu nie szkodzi - gdyby było inaczej tysiące ludzi bezżennych umierałoby młodo lub kończyło w psychiatryku, a przeciez tak nie jest. I nie pisz, że niektórzy mimo braku męża czy żony i tak współżyją, bo wielu z nich tego nie robi, lub robi sporadycznie, zwłaszcza jak chodzi o kobiety.

                      • gryzelda71 Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:59
                        Oj kobiety też same z sobą potrafią się zabawić.Jak się nie ma co się lubi....
                      • demonii.larua Re: liczba dzieci 22.02.12, 11:09
                        > Seks nie jest niezbędny do życia
                        Może i nie jest, ale na komfort życia już ma ogromny wpływ.
                        > jego brak tak naprawde niczemu nie szkodzi
                        A tu się mylisz, gdyby było jak piszesz seksuologowie mieliby dużo mniej pracy, wiele małżeństw nie zgranych w seksie tkwiłoby w "białych"małżeństwach bez rozwodów, że o zdradach nie wspomnę.
                        >I nie pisz, że niektórzy mimo braku męża c
                        > zy żony i tak współżyją, bo wielu z nich tego nie robi, lub robi sporadycznie,
                        > zwłaszcza jak chodzi o kobiety.
                        Za to masturbują się regularnie, nawet jeśli głośno o tym nie mówią.
                        • andaba Re: liczba dzieci 22.02.12, 12:38

                          demonii.larua napisała:

                          A tu się mylisz, gdyby było jak piszesz seksuologowie mieliby dużo mniej pracy,

                          Wiesz, ginekolodzy też mają sporo pracy, a po pierwsze z całą pewnością minimum połowa społeczeństwa nie korzysta z ich porad, po drugie jest ich z 15 razy(co najmniej) więcej niz seksuologów.

                          Więc jeżeli przeliczysz liczbę ludności na liczbę ludności okaże się, że tak naprawdę to niewiele osób z tych porad korzysta - i jest to okeślony typ społeczeństwa, ten, któremu kolorowym gazetom udało sie wmówić, że brak orgazmu pięć razy w tygodniu szkodzi na urodę i samopoczucie.
                          Oczywiście, że sa osoby, którym brak seksu rzuca się ma mózjg, ale jest ich stosunkowo niewielu i jak pisałam - człowiek światły i posiadający więcej moralności niż podwórzowy kot powinien nad tym panować bez szkody dla zdrowia swojego i cudzego.

                          • gryzelda71 Re: liczba dzieci 22.02.12, 13:22
                            człowiek światły i posiadający więcej moralnoś
                            > ci niż podwórzowy kot powinien nad tym panować bez szkody dla zdrowia swojego i
                            > cudzego.

                            Panować?Czyli świadomie się ograniczać?
                    • prawdziwy_ewelina22 Re: liczba dzieci 22.02.12, 14:00
                      Triss. Doskonale ujęte. Właśnie. Niestety, niektórzy właśnie rezygnują albo z własnych potrzeb (bo się nasłuchują od takiej andaby na przykład) albo zaharowują się płodząc co 1,2 roku dziecko, aż do momentu, w którym groźba kolejnego potomka stanowi już silny środek "zamiast".

                      Bardzo razi mnie sposób pisania o potrzebach seksualnych przez andabę i aleksandrę. Oczywiście, jak to zwykle bywa moje to są "potrzeby seksualne", druga strona "nie może wytrzymać" "jak w rui", "jak kot". itp. itd.
                      Często dyscyplinowanie drugiego współmałżonka, aby wytrzymał w NPR polega na napiętnowaniu jego potrzeb, albo machnięciu ręką, "wszystko jedno, najwyżej będzie kolejne". Czy to jest fair?
                  • echtom Re: liczba dzieci - OT 22.02.12, 10:35
                    > Wątku nie kojarzę, a rozpatrywanie kolejnego dziecka w kategorii tragedii jest dla mnie nie do pojęcia. Ja mam chyba wrodzone to coś, co nazywa sie otwartością na życie i nawet moja wiara nie ma to nic do rzeczy.

                    Ja też myślałam, że mam, ale osamotnienie w macierzyństwie podkopało moje przekonanie. Tak, jak pisałam w wątku Suellen - przy kochającym, wspierającym mężu może bym miała 4 dzieci.
              • prawdziwy_ewelina22 Re: liczba dzieci 22.02.12, 12:16
                Przymus stosowania NPR - chyba, że "chcesz mieć grzech", a tego przecież nie chcesz.
                Nie wierzę, że dziewczyna, która pobrała się, bo wpadli (tzn. ona się wahała, czy to akurat ten, wpadka wahania rozwiała), po pierwszym dziecku w 1,5 roku miała drugie dziecko, generalnie ma zamiar pracować, ale po drugim dziecku w 1,5 roku zaszła w ciążę z trzecim - ogólnie 3 dzieci w 4 lata - jak na razie, tak sobie to wszystko planowała.
                to już drugie małżeństwo, w ktorym takie zjawisko obserwuję. Pierwsze chyba poszło po rozum do głowy, bo częstotliwość pojawiania się dzieci w odstępie niespełna roku nagle ustała.
                Generalnie wyciągam wniosek, że NPR nie jest dla młodych zdrowych ludzi, którzy lubią seks, niezależnie od tego kto bardziej (w końcu w sypialni u nich nie siedzę).
                • gryzelda71 Re: liczba dzieci 22.02.12, 13:26
                  Stosowali NPR I CO 1,5 roku wpadali?Wow jaka regularność.
          • heca7 Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:37
            naomi19 napisała:

            > Może napiszę więc krótko: ja tam z nikim w łóżku nie siedzę.
            > Żałuj!
            Trójkątów nie akceptujęsuspicious
    • echtom Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:25
      Cóż, NPR jest metodą równie dobrą jak inne, ale tak jak każda metoda, nie nadaje się dla wszystkich. Podstawa to nie pozorna, lecz pełna akceptacja przez oboje partnerów, a kontrola popędu seksualnego jest możliwa na jakimś poziomie rozwoju mózgu. Znane mi "głęboko wierzące" małżeństwa ze stażem 15+ lat mają 2-4 planowanych dzieci, a nie mam podstaw zakładać, że kłamią i deklarując NPR, po cichu zabezpieczają się inaczej. Btw. ludzie wierzący często traktują rodzicielstwo priorytetowo i liczba większa niż 1 ich nie przeraża. Inna sprawa, co kto rozumie pod nazwą NPR - podejrzewam, że nadal sporo osób utożsamia je z kalendarzykiem lub ogólnie ze współżyciem bez zabezpieczenia. Nie wiązałabym niekontrolowanej dzietności z głęboką wiarą - statystycznie częściej wiąże się z alkoholem i brakami w edukacji.
      • marzeka1 Re: liczba dzieci 22.02.12, 10:58
        Rozkoszne rzeczy tu czytam, ileż przekłamań i "bo się słyszało".
        Jestem wierząca, pewnie jak na warunki tego forum to z tych "ortodoksów", po ślubie 23 lata: dzieci poczęte w 5 i 9 roku małżeństwa, seks uprawiam cały czas, a nie tylko, aby "dzieci były"- dla mnie nie jest to trudna i niemożliwa do stosowania metoda. Zresztą tabsów ze względów zdrowotnych nie mogę żadnych, więc problem z głowy, gdybym miała się zastanawiać.
        Pomijam, ze sporo osób NPR myli z tzw. kalendarzykiem albo metodą "mąż uważa".

        Niekontrolowana dzietność wiąże się w moim pojęciu raczej z brakiem edukacji, wiedzy itp. Mam znajome, bardzo wierzące małżeństwo, oboje jedynacy z domu, mają 6 dzieci , bo zawsze chcieli mieć dużą rodzinę i mają- żadna patologia i wiszenie na garnuszku państwa.
        • prawdziwy_ewelina22 Re: liczba dzieci 22.02.12, 12:45
          A ja też mam znajome, które widzę jak częstotliwość pojawiania się kolejnego potomka w odstępie niespełna rocznym coraz bardziej przytłacza. Oczywiście mówią co innego - a co się mówi w takich przypadkach? Natomiast gdyby nie bardzo pracowita babcia, która zresztą je tak właśnie wychowała, to nie wiem jak by to wielodzietne macierzyństwo wyglądało. Oczywiście, jak dzieci (które w końcu przestaną się rodzić) podrosną, przestaną budzić się w nocy, chorować często itp. będą twierdziły, że zawsze chciały tyle mieć, itp. itd.
          ja nie wiem, co tu jest takiego trudnego do zrozumienia dla niektórych. Dobrze, że jest NPR, bo inne metody antykoncepcji mają wiele minusów i dobrze, że sobie można wybrać. Natomiast jest to metoda, która jeżeli jest przyjęta ze względów ideologicznych (czyli w połączeniu z zakazem używania prezerwatyw, kremów plemnikobójczych, pieszczot zastępczych) bywa krzywdząca dla przynajmniej jednego z małżonków - o czym głośno nikt mówił nie będzie, bo to osobista sprawa jego i jego żony, i nie rozumiem wielkiego zdziwienia i niemożności zrozumienia takiego prostego faktu.
          Andaba porównuje zbliżenie do decyzji wdepnięcia w psie g.... , decyzji pójścia do fryzjera, czy też nie, itp. a zarówno pierwsze jak i drugie zależą tylko od decyzji jednej osoby a nie dwóch.
          Nie wyobrażam sobie, żeby druga osoba mi dyktowała, kiedy jestem głodna, kiedy mogę wytrzymać, a kiedy nie.
          A na tym czasami polega NPR, jak zresztą widać po wypowiedzi aleksandry - że jak można nie móc się powstrzymać i od razu wulgarne określenia. Alternatywnie, karę za zachcianki stanowi co rok prorok, aż się odechce.
          • marzeka1 Re: liczba dzieci 22.02.12, 12:48
            O, matko, kobieto, no nie mam "co rok to prorok", mam 2 nastolatków i dalej cały czas na NPR, czyli można i chcieć mogą dwie osoby. Nie chcesz, nie stosuj; miej lub nie miej dzieci- twoja sprawa, ale to aż zadziwiające, jak interesujesz się intymnymi sprawami tej czy innej osoby i definiujesz ją przez liczbę dzieci.
            I tak jak faceci, różne są kobiety, ludzie w ogóle są różni, wiesz? Mają różne temperamenty, poglądy na życie, także liczbę dzieci.
            • prawdziwy_ewelina22 Re: liczba dzieci 22.02.12, 13:12
              Wolno mi się interesować czym chcę, wiesz? Podobno głupich pytań nie ma. Tylko czasem trudno znaleźć na nie odpowiedź.
          • echtom Re: liczba dzieci 22.02.12, 13:03
            > A ja też mam znajome, które widzę jak częstotliwość pojawiania się kolejnego potomka w odstępie niespełna rocznym coraz bardziej przytłacza.

            Skąd Ty bierzesz takie znajome? Znam historię prokreacyjną mnóstwa ludzi i trudno byłoby mi znaleźć osoby, którym wpadka w 2 miesiące po porodzie zdarzyła się więcej niż raz w życiu. Jedyna znana mi kobieta, która urodziła w odstępach rocznych 5 dzieci to wiejska gospodyni rocznik 1931.
        • indigo_kid Re: liczba dzieci 22.02.12, 12:59
          Otóż to, ja też nie widzę takich rodzin wielodzietnych - ofiar nakazów / zakazów religijnych.
          Mam jedną tylko koleżankę, która wraz z mężem są głęboko wierzący. Pamiętam, ze już przy pierwszym dziecku deklarowała 4-reczkę. Skończyli na 3-ce i powiedzieli pas (nie będę przytaczać powodów). Nie mają jakiegoś dysonansu w związku z tym, ze teraz już się zabezpieczają.
          Ja mam 2kę dzieci, nigdy ze strony osób duchownych nie usłyszałam nawet pytania o nasze plany powiększania rodziny.
          Równie dobrze można by powiedzieć, ze wielodzietność to "wina" polityków, przecież oni też ciągle mówią o polityce prorodzinnej, że powinniśmy rodzic więcej dzieci.
    • asia_i_p Re: liczba dzieci 22.02.12, 13:07
      Tak było w przypadku mojej babci - ale już nie w przypadku jej synowej, która piątkę dzieci miała planowo, a jedno, ostatnie, oficjalnie z wpadki. Nieoficjalnie mam swoje wątpliwości. Wydaje mi się, że małżeństwa bardzo wierzące często planują więcej dzieci.

      Z NPR-em jest tak, że zależy, jak się ułoży, a przede wszystkim zależy, co się umie. W organizmie "niedohormonowanym" może być trudno, bo objawy są niejasne (ja tak mam) - no ale też mógłby to być sygnał, że czas się przeleczyć. Ogólnie jest to metoda czasochłonna i wiedzochłonna, a przede wszystkim wymagająca systematyczności (choć i tak mniejszej niż na przykład branie tabletek).

      Ale wizja, którą przedstawiłaś, nie przemawia do mnie. Wizja kobiety, która się broni jak twierdza i napalonego mężczyzny - to już chyba nie te czasy.
    • indigo_kid Re: po lekturze tgo wątku 22.02.12, 13:11
      mam wrażenie, ze innym kraju żyję.
      Spotkać rodzinę, gdzie różnica wieku między dziećmi jest mniejsza niż 2-3 lata to naprawdę rzadkość. A już z rokiem różnicy to zjawisko. Gdzie wy te rodziny widujecie?
      W moim otoczeniu normą jest jedynactwo, jeżeli pojawia się drugie dziecko to w odległości 4 i więcej lat. Mam tylko jednych bliskich znajomych, którzy mają dzieci z różnica 2 lat i kobieta na siłę odstawiała starszego od piersi, żeby móc zacząć się starać o drugie dziecko i trochę im z tym zeszło.
      Dzieci w przedszkolach mają w większości kolegów jedynaków.
      W naszym kraju za rodzinę wielodzietną uważa się już 2+3, bo z większą ilością dzieci to już rzadkość.
      Więc gdzie te rodziny co rok to prorok się pytam. Nie twierdzę, że wymarły jak mamuty, ale to jest śladowe zjawisko, a wy tu piszecie o jakichś masowych normach.
    • princess_yo_yo Re: liczba dzieci 22.02.12, 14:33
      strasznie mnie drazni gleboko seksistowskie podejscie pt:

      Odnoszę wrażenie, ż
      > e niektórzy panowie potakują, że tak tak NPR, rozumieją, bo są głęboko wierzący
      > , a w rzeczywistości nie są w stanie tego wytrzymać, kobitki dla świętego spoko
      > ju ustępują

      to przekonanie ze mezczyzna nie moze zyc bez seksu a kobieta nie lubi seksu i zgadza sie dla swietego spokoju co ma znamiona gwaltu malzenskiego jest obrzydliwe. rozumiem ze kk i polska gleboko patriarchalna kultura ma tu duzo za uszami ale chyba czas z tym wreszcie skonczyc. kobieta nie jest uzywana przez partnera, kobieta jest swiadomym partnerem w zwiazku i ma dokladnie tyle samo do powiedzenia na temat swojej seksulanowsci co kazdy inny czlowiek i we wszystkich aspektach tejze.

      sama nigdy bym sie na npr nie zdecydowala ale jesli jakiejs parze to pasuje i potrafia to robic to swietnie. natomiast bardzo przeszkadza mi ideologizowanie npr przez kk i nie tylko.
      • prawdziwy_ewelina22 Re: liczba dzieci 22.02.12, 15:01
        No toż ja cały czas o tym ideologizowaniu. Jest to świetna metoda, pod warunkiem, że się do niej nikogo nie zmusza ani nie wywiera nacisku pt. inne metody to grzech, mało skuteczne itp.

        Przykro mi, że niektóre forumki uznają matkę 3 x w ciągu 4 lat za niemożliwe zjawisko, bo zapewniam, że istnieje i właśnie było inspiracją do założenia tego wątku.

        Nie zamykajcie się na życie we wszystkich jego przejawach.
        • andaba Re: liczba dzieci 22.02.12, 15:11
          prawdziwy_ewelina22 napisała:

          Przykro mi, że niektóre forumki uznają matkę 3 x w ciągu 4 lat za niemożliwe zj
          > awisko, bo zapewniam, że istnieje i właśnie było inspiracją do założenia tego w
          > ątku.


          Absolutnie nie neguję, że są matki, które rodzą troje dzieci w ciągu trzech lat, są nawet takie, które rodzą czworo dzieci w ciągu trzech lat.
          Ale jesteś pewna, że to tylko i wyłącznie wpadki? Nie mieści ci się w głowie, że ktoś może o tym swiadomie zadecydować? No to cię zdziwię, bo po pierwsze sama jestem taką matką, po drugie znam wiele osób, zarówno w prześnym realu, jak i na tym forum, dla których był to wybór. I ze stosowana metoda antykoncepcji nie ma to nic, ale to nic wspólnego. Z światopoglądem religijnym również.
          • prawdziwy_ewelina22 Re: andaba 22.02.12, 17:25
            W omawianych przypadkach absolutnie nie wygląda mi to na wybór, chyba że za wybór uważasz branie ślubu dopiero w ciąży ew. wybór babci (tzn. swojej matki) do pomocy. Skądinąd NPR w tej rodzinie jest głoszone jako dogmat.
            Łatwo jest się decydować na liczne dzieci w krótkich odstępach czasu, przybierając przy tym pozy bohaterki-matki-Polki, jak się ma pomoc i towarzystwo własnej licznej rodziny, w której zresztą taki model jest dziedziczny. Skądinąd dziedziczne jest też uharowanie się kobiety w imię racji nie jej wprawdzie, za to wyższych od niej.
            • gryzelda71 Re: andaba 22.02.12, 17:37
              Czy opisywana rodzina jest katolicka?
              • prawdziwy_ewelina22 Re: 22.02.12, 18:03
                Nie powinnam tego pisać, bo podejrzewam zostanie to użyte jako woda na młyn przeciwników KK, ale tak, owszem - jest to rodzina bardzo katolicka, natomiast nie wiem na ile wierząca.
                Skądinąd nie wiem dlaczego księża się uwzięli na piętnowanie wszelkiej innej antykoncepcji poza NPR, sam Jezus mówił, że szabat jest dla człowieka nie człowiek dla szabatu, i akurat to uważam, powinno dotyczyć stosowania NPR. To znaczy tłumaczymy, dlaczego tak uważamy, że tak, staramy się przekonać, ale nie wyklinamy i nie przepytujemy. Poza tym dziwi mnie, bo jest to wyrazem chyba przekonania, iż wiernym należy zakazywać, inaczej nie posłuchają. Przekonywać ich nie warto - na przykład do radości płynącej z posiadania więcej niż jednego dziecka (nawet w lokalu 32 m). Jeszcze nie słyszałam takiego kazania. Widać jaki obraz mają duchowni na temat wzajemnego zaufania.
                Liczba dzieci i częstotliwość pojawiania się ich na świecie to są zbyt ważne sprawy, żeby stosować jakiekolwiek nakazy i zakazy w ciemno i w ślepo. Zakaz aborcji wystarczy.
                Podobnie rozumiem, że postawa - przyjmiemy jeszcze jedno dzieciątko, jak się pojawi, nie powinna zależeć od tego, czy jest to trzecie czy trzynaste dzieciątko. Po co zawracać sobie głowę zmartwieniami o wykształcenie, czy inne takie duperele. Wszak zawsze jakoś to będzie.
                • marzeka1 Re: 22.02.12, 18:15
                  "Skądinąd NPR w tej rodzinie jest głoszone jako dogmat. "
                  - głoszenie a stosowanie to dwie różne sprawy; bo może pani sobie w kalendarzyku zapisała i już myśli, że ma NPR lub zastosowała "mąż uważa" i teraz jest, jak jest.
                • gryzelda71 Re: 22.02.12, 18:22
                  I seksili się przed ślubem?
            • andaba Re: andaba 22.02.12, 18:44
              prawdziwy_ewelina22 napisała:

              W omawianych przypadkach absolutnie nie wygląda mi to na wybór, chyba że za wyb
              > ór uważasz branie ślubu dopiero w ciąży

              No, jak ślub w ciąży biorą, to znowu tacy religijni nie są.

              wybór babci (tzn. swojej matki) do
              > pomocy.

              To już powierzenie opieki nad dzieckiem swojej matce jest oznaką, że dziecko jest niechciane?
              No litości.


              > Łatwo jest się decydować na liczne dzieci w krótkich odstępach czasu, przybiera
              > jąc przy tym pozy bohaterki-matki-Polki, jak się ma pomoc i towarzystwo własnej
              > licznej rodziny

              Jeżeli piłaś do mnie to sie mylisz całkowice, bo moje dzieci w małych odstępach czasu urodziłam mieszkając li jedynie z mężem, którego nawiasem mówiąc nie było w domu prawie wcale, bo pracował. Także w wekeendy. I bohaterki nie zgrywałam i nie zgrywam, wspominam te czasy cudownie, przy większej różnicy wieku dzieci tak uregulowany tryb zycia, ujednolicone potrzeby i zainteresowania dzieci sa niemozliwe, co równiez wiem z własnego doświadczenia.

              > W omawianych przypadkach absolutnie nie wygląda mi to na wybór

              Tobie może nie wyglądać, im tak. Poza tym - czemu cię to boli?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka